Dodaj do ulubionych

Cała prawda o Świadkach Jehowy

02.09.05, 17:36
Edytor zaawansowany
  • 02.09.05, 17:37
    CZY W DZIEJACH APOSTOLSKICH ZAKAZANO TRANSFUZJI KRWI? PDF

    „Dlatego ja sądzę, że nie należy nakładać ciężarów na pogan,
    nawracających się do Boga, lecz napisać im,
    aby się wstrzymali od pokarmów ofiarowanych bożkom,
    od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi”.
    (Dz 15,19-20).
    Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom,
    od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu”.
    (Dz 15,29)

    Jakiś czas po publikacji na łamach czasopisma „Sekty i Fakty”[1] mojego tekstu o
    zakazie transfuzji krwi u Świadków Jehowy również kilka witryn internetowych
    przedrukowało rzeczony tekst u siebie[2]. Tekst ten nie wywołał oczywiście
    jakiejś specjalnej burzy, bo nie taki był jego cel (chodziło jedynie o
    przedstawienie mało zorientowanym czytelnikom zarysu argumentacji Świadków
    Jehowy), jednak dzięki temu, że wspomniane witryny opublikowały tekst u siebie,
    od jednego ze Świadków Jehowy (dalej: ŚJ) otrzymałem polemiczną odpowiedź na ten
    tekst.

    Ów ŚJ (niech pozostanie anonimowy) odniósł się tylko do jednego, ale chyba
    właściwie najważniejszego punktu mojej argumentacji. Chodzi o to, że używając
    odpowiednich argumentów i w zgodzie z interpretacjami współczesnych biblistów,
    wskazywałem w swym tekście na to, że mówiący o powstrzymywaniu się od krwi nakaz
    z Dz 15,19-20.29 (por. też Dz 21,25)[3], który ŚJ wykorzystują do uzasadniania
    swego zakazu transfuzji, jest jedynie czasowy i geograficznie ograniczony.
    Innymi słowy, nakaz z Dz 15,29 jest względny i nie stosuje się do każdej
    sytuacji. Pisałem:

    „Zatem jasne się staje, że nakazy soboru jerozolimskiego były warunkowe i miały
    wzgląd jedynie na odczucia judeochrześcijan”[4].

    Dlaczego uważałem, i nadal uważam, że nakazy co do powstrzymywania się od krwi w
    Dz 15,19-20.29 były jedynie warunkowe i powinny być egzekwowane tylko ze względu
    na odczucia judeochrześcijan? Z kilku powodów. Po pierwsze, Jakub, mówiąc w Dz
    15,20 o powstrzymywaniu się od krwi, motywuje to w zdaniu następnym słowami:

    „Z dawien dawna bowiem w każdym mieście są ludzie, którzy co szabat czytają
    Mojżesza i wykładają go w synagogach” (Dz 15,21).

    Oznacza to, że powodem podania w Dz 15,20 nakazu powstrzymywania się od krwi
    byli właśnie chrześcijanie pochodzenia żydowskiego, przywiązani do praw Zakonu,
    zakazującego jedzenia z krwią (np. Rdz 9,4; Ez 22,9), które to prawa jednak w
    dużej części już w NT zniesiono (por. np. Rz 7,6; Ga 2,19; 3,24-25; Ef 2,15; Hbr
    7,18; patrz niżej link odsyłający do poglądów ŚJ w tej kwestii). Motywacja
    przedstawiona w Dz 15,21 jest kluczowa dla całej tej sprawy, i od tej kwestii
    powinno się w ogóle rozpoczynać interpretację kwestii nakazu co do
    powstrzymywania się od krwi z Dz 15,19-20.29. Jakub, motywując zalecenie
    powstrzymywania się od krwi w Dz 15,21, nie odwołuje się więc do jakiegoś
    obowiązującego w każdej sytuacji bezwzględnego nakazu Boga, tylko co najwyżej
    jako powód takiego zachowania wymienia on obecność chrześcijan pochodzenia
    żydowskiego w każdym mieście. Taki punkt widzenia potwierdza również św. Paweł w
    jednym ze swych listów, gdy pisze:

    „Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na
    chwałę Bożą czyńcie. Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani
    dla Kościoła Bożego […]” (1 Kor 10,31-32, Biblia Tysiąclecia – dalej: BT).

    Oznacza to więc, że wspomniane w Dz 15,19-20.29 zalecenie powstrzymywania się od
    krwi miało być przez chrześcijan realizowane tylko wtedy, kiedy w pobliżu
    znajdowali się chrześcijanie pochodzenia żydowskiego, przywiązani do Prawa
    Mojżeszowego. Jeśli zaś ich w pobliżu już nie było, to chrześcijanin pochodzenia
    pogańskiego mógł być tym samym zwolniony z nakazu z Dz 15,19-20.29 mówiącego o
    powstrzymywaniu się od krwi. Zauważmy, że nieprzypadkowo zdanie o Żydach
    czytających Mojżesza w każdym mieście w Dz 15,21 pada właśnie po słowie „krew” z
    Dz 15,20 (tak jest również w tekście greckim). Jest w tym wskazówka, dzięki
    której wiemy, że zawarta w Dz 15,20-21 motywacja w kwestii powstrzymywania się
    od tego, co uduszone, i od krwi jest bezpośrednio związana z obecnością
    chrześcijan pochodzenia żydowskiego. Kwestia krwi i uduszonych zwierząt również
    bezpośrednio wiązały się ze sobą, gdyż w zwierzętach uduszonych pozostawała
    jeszcze krew[5]. W obu tych przypadkach chodziło więc o spożywanie krwi.

    Natomiast co do wspomnianego w Dz 15,19-20.29 nakazu powstrzymywania się od
    nierządu i pokarmów ofiarowanych bożkom, to sądzę, że jest to już odrębna
    kwestia od wspomnianego tutaj powstrzymywania się od krwi, i powód istnienia
    tego nakazu nie wiązał się już bezpośrednio z wspomnianymi w Dz 15,21
    chrześcijanami pochodzenia żydowskiego. Mimo że Wj 34,15 i Lb 25,2 potępiają w
    oczach Żydów spożywanie pokarmów wspólnie z ludami wyznającymi wiarę w bogów
    obcych, to zauważmy jednak, że Jan, pisząc do chrześcijan pochodzenia
    pogańskiego w Pergamonie[6] i Tiatyrze[7], którzy nie czuli się już związani
    tymi nakazami Prawa Mojżeszowego, potępia ich mimo to za spożywanie pokarmów
    ofiarowanych bożkom (Ap 2,14.20)[8].

    Ponadto, w zawartych w Ap 2 listach skierowanych do chrześcijan z Tiatyry i w
    Pergamonie, dla odmiany nie znajdujemy już nic o chrześcijanach pochodzenia
    żydowskiego, nie znajdujemy nic o tym, że powstrzymywanie się od pokarmu
    ofiarowanego bożkom ma być tak jak w przypadku nakazu powstrzymywania się od
    krwi związane z chrześcijanami „czytającymi w każdym mieście Mojżesza” (por. Dz
    15,21). Zatem nakaz z Dz 15,19-20.29 co do pokarmów ofiarowanych bożkom nie
    wydaje się posiadać już takich samych cech względności jak nakaz odnośnie do
    powstrzymywania się od krwi, który był uzależniony od obecności chrześcijan
    pochodzenia żydowskiego. Nakaz co do powstrzymywania się od pokarmów
    ofiarowanych bożkom i od nierządu obowiązywał chrześcijan pochodzenia
    pogańskiego bez względu na obecność judeochrześcijan. Jego względność i
    nieobowiązywanie w dzisiejszych czasach należy więc rozumieć w taki sposób, że
    dziś już raczej nie spotykamy sprzedaży pokarmów ofiarowanych bożkom[9].

    Tiatyra i Pergamon były miastami, w których istniały gminy chrześcijańskie
    złożone z poganochrześcijan, i gdyby nakaz co do powstrzymywania się od pokarmów
    ofiarowanych bożkom istniał tak samo jak nakaz powstrzymywania się od krwi, tzn.
    ze względu na chrześcijan „czytających Mojżesza”, to nie byłoby sensu potępiać
    małoazjatyckich gmin złożonych praktycznie całkowicie z poganochrześcijan za to,
    że przez spożywanie pokarmów ofiarowanych bożkom nie szanują uczuć
    judeochrześcijan. Nakaz z Dz 15,19-20.29 mówiący o powstrzymywaniu się od
    spożywania pokarmów ofiarowanych bożkom, choć może być traktowany jako
    nawiązanie do Wj 34,15[10] i Lb 25,2[11], musiał jednak powstać niewątpliwie z
    nieco innych powodów niż nakaz powstrzymywania się od krwi i od tego, co
    uduszone. Z jakiego innego powodu? Nieco więcej światła rzucają na to dokumenty
    wczesnochrześcijańskie. Apostoł Paweł w 1 Kor 10,19-20 (por. 1 Kor
    8,4[12].7[13]) wyjaśnia, jaki był powód zakazu dotyczącego spożywania pokarmów
    ofiarowanych bożkom:

    „Lecz po cóż to mówię? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam
    bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w
    ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami” (1
    Kor 10,19-20, BT).

    Również dziełko chrześcijańskie o nazwie Didache, które powstało jeszcze za
    życia Apostołów, potwierdza, że spożywanie pokarmów ofiarowanych bożkom
    oznaczało dla pierwszych chrześcijan kult bałwochwalczy tych bożków:

    „Co do pożywienia, weź na siebie tyle, ile zdołasz, lecz powstrzymuj się
    bezwzględnie od ofiar składanych bożkom, jest to bowiem kult bogów martwych”[14].

    Tak samo pisał Orygenes:

    „Ofiary bałwochwalcze są składane demonom, a nie wypada, żeby człowiek należący
    do Boga zasiadał przy stole dem
  • 02.09.05, 17:38
    Tak samo pisał Orygenes:

    „Ofiary bałwochwalcze są składane demonom, a nie wypada, żeby człowiek należący
    do Boga zasiadał przy stole demonów”[15].

    Chodzi zatem o to, że spożywanie takiego pokarmu mogło wiązać się z kultem
    bałwochwalczym (lub nawet demonicznym) związanym z bożkami.

    Zgodnie z 1 Kor 10,19-21[16] i po porównaniu tego z Ap 2,14.20 spożywanie
    pokarmów z uczty ofiarowanej bożkom mogło mieć wymiar nie tylko bałwochwalczy,
    ale nawet demoniczny.

    Co jednak ważniejsze dla naszych rozważań – jak widać z powyższej analizy
    podanych wersów, nakazy z Dz 15,19-20.29, mówiące o powstrzymywaniu się od krwi
    i pokarmów bałwochwalczych, zawierały różne motywacje co do ich przestrzegania.

    W swym wyżej wspomnianym tekście z czasopisma „Sekty i Fakty” argumentowałem, że
    teksty ST mówią jedynie o zakazie spożywania krwi (często w kontekście
    kultowym), zatem nie mogą dotyczyć transfuzji, która de facto spożywaniem nie
    jest (na co przytacza się wiele argumentów, przed którymi ŚJ nie są w stanie
    obronić swego stanowiska, ale to temat na inny artykuł). W tekście swym
    sugerowałem ponadto, że chrześcijan przestały już obowiązywać nakazy z ST co do
    krwi, z czym ŚJ się zresztą zgadzają[17], zatem jedynym punktem zaczepienia dla
    ŚJ w celu obrony swojego stanowiska jest tekst z Dz 15,19-20.29, który w NT
    podtrzymuje zakaz co do powstrzymywania się od krwi. Dz 15,19-20.29 nie mówią
    również nic o spożywaniu krwi, tylko o powstrzymywaniu się od niej, co pozbawia
    ŚJ kłopotu, jaki pojawia się w sytuacji, gdy ktoś argumentuje, że transfuzja nie
    jest spożywaniem. W tym wypadku mój wyżej wspomniany oponent zdawał sobie sprawę
    z tego, że tekst z Dz 15,19-20.29 jest ostatnią deską ratunku dla zakazu
    transfuzji krwi podtrzymywanego przez Towarzystwo Strażnica.

    Argumentacja mojego oponenta skupiła się więc tylko na Dz 15,19-20.29. Po jakiej
    linii idzie ta argumentacja?

    Otóż mój oponent stwierdził, że mówiące o powstrzymywaniu się od krwi nakazy z
    Dz 15,19-20.29 nie mogą mieć – jak ja to napisałem – jedynie charakteru
    względnego czy czasowego, uzależnionego tylko od obecności lub nieobecności
    chrześcijan pochodzenia żydowskiego (jacy gorszyliby się widokiem pokarmów z
    krwią spożywanych przez chrześcijan pochodzenia pogańskiego), bowiem ten sam
    zawarty w Dz 15,19-20.29 nakaz mówiący o powstrzymywaniu się od krwi mówi
    również w tym samym zdaniu o bezwzględnym powstrzymywaniu się od „nierządu” (gr.
    porneia; hebr. zenut). Powstrzymywanie się zaś od nierządu, zdaniem mojego
    oponenta, nie może być przez chrześcijanina rozumiane jako stosowane względnie,
    jedynie w pewnych sytuacjach lub stosowane tylko w zależności od konkretnych
    okoliczności, ponieważ Bóg zabrania w Biblii wszelkich form nierządu. Tym samym
    – argumentował mój oponent – słowa „powstrzymajcie się” z Dz 15,19-20.29 (BT)
    zastosowane wobec krwi również nie mogą być rozumiane w sensie „powstrzymajcie
    się tylko w pewnych sytuacjach”, bo od nierządu też nie można powstrzymywać się
    tylko w pewnych sytuacjach.

    Z czasem zauważyłem, że argumentacja taka jest charakterystyczna również dla
    innych ŚJ. Warto zatem było coś więcej o tym napisać, i owocem tego przekonania
    jest właśnie niniejszy tekst. Co więc o tym wszystkim myśleć i jak się do tego
    ustosunkować?

    Zacznijmy od pewnego zdania, które konstruuję na bazie analogii do Dz 15,20-21.
    Wyobraźmy sobie takie oto zdanie, skierowane przez szefa stacji benzynowej w
    specjalnym liście do jego przyszłych pracowników, w którym to liście występuje
    taka sama konstrukcja jak w Dz 15,20-21 („[…] lecz napisać im, aby się
    wstrzymali od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i
    od krwi. Z dawien dawna bowiem w każdym mieście są ludzie, którzy co szabat
    czytają Mojżesza i wykładają go w synagogach”wink, i w którym słowa takie jak
    „krew” i „nierząd” zastąpiłem jedynie za pomocą słów „papierosy” (= krew z Dz
    15,20) i „złodziejstwo” (= nierząd lub spożywanie pokarmów ofiarowanych bożkom z
    Dz 15,20). Odpowiednikiem sytuacji opisanej w Dz 15,21 będzie zaś
    „niebezpieczeństwo wybuchu” z powodu palenia na stacji benzynowej. Po parafrazie
    Dz 15,20-21 zdanie to wygląda więc tak:

    „Jako moi przyszli pracownicy musicie powstrzymywać się od złodziejstwa i od
    palenia papierosów. Na każdej stacji benzynowej są bowiem dystrybutory z benzyną”.

    Na podstawie podanego przykładu zwróćmy uwagę na to, że nawet gdyby szefowi
    stacji benzynowej zależało też i na tym, żeby jego pracownicy nie kradli nigdzie
    i nigdy (analogicznie do chrześcijan, którzy musieliby bezwzględnie powstrzymać
    się od wszelkiego nierządu, zgodnie z wyżej wspomnianą interpretacją Dz 15,19-20
    dokonaną przez mojego oponenta), to nie oznacza to wcale, że nie chciałby on
    również, aby jego pracownicy nie palili również papierosów nigdzie i nigdy. Tym
    samym nawet gdyby było tak, jak chce mój wyżej wspomniany oponent, tzn. gdyby w
    Dz 15,20 była mowa o bezwzględnym powstrzymywaniu się od każdego nierządu (czyli
    od wszelkiego złodziejstwa w moim przykładzie, nie tylko tego na stacji) zawsze
    i wszędzie, to wcale nie oznacza to, że mowa tam również o bezwzględnym
    powstrzymywaniu się od krwi (tak jak moim przykładzie, w którym szef wcale nie
    chce, żeby jego pracownicy bezwzględnie powstrzymywali się od palenia, nawet gdy
    nie przebywają akurat na jego stacji benzynowej).

    Zatem zakaz palenia na stacji jest względny i ustalony dla konkretnych powodów
    (niebezpieczeństwo wybuchu na stacji). Identycznie jest w Dz 15,20-21, gdzie tuż
    po słowie krew w Dz 15,21 pada wyjaśnienie, w jakich okolicznościach należy się
    powstrzymywać od tej krwi (w okolicznościach spowodowanych obecnością tych, co
    czytają Mojżesza w miastach). Jak zatem widać z mojej analogii ze zdaniem o
    stacji benzynowej, słowo „powstrzymujcie się”, mimo że może dotyczyć zarówno
    jednej lub drugiej sprawy w omawianym zdaniu (krew = palenie papierosów; nierząd
    lub spożywanie pokarmów ofiarowanych bożkom = złodziejstwo), to nie zakłada to
    wcale, że słowo to musi dotyczyć każdej z tych rzeczy w równym stopniu i w ten
    sam sposób, tzn. bezwarunkowo. Jest tak choćby również dlatego, że przynajmniej
    jedna z wspomnianych w zdaniu spraw, której dotyczy słowo „powstrzymujcie się”,
    zawiera dodatkowe warunki określające, kiedy można lub nie można od czegoś się
    powstrzymywać (od palenia powstrzymywać się należy tylko na stacji benzynowej =
    od spożywania krwi należy powstrzymywać się w obecności judeochrześcijan).

    Przejdźmy teraz do słowa „nierząd” z Dz 15,20, za pomocą którego argumentował
    mój oponent w wyżej wspomnianej argumentacji, mniemając, że chodzi tu o wszelkie
    rodzaje nierządu (czy to sakralnego, czy seksualnego). Wbrew temu uważam, że
    chodzi tu raczej o nierząd sakralny: słowo to jest rozwinięciem i
    scharakteryzowaniem poprzedzającego go w Dz 15,19-20.29 określenia „pokarm
    ofiarowany bożkom”. Dlaczego tak uważam?

    Po pierwsze, zauważmy, że Dz 15,19-20.29 nie precyzują, o jakim konkretnie
    „nierządzie” jest mowa, i raczej nic nie wskazuje na to, że słowo to w
    kontekście Dz 15 posiada swe tradycyjne znaczenie rozumiane w sensie „rozpusty
    seksualnej”. Słowo „nierząd” w Biblii nie występuje bowiem tylko w tym jednym
    znaczeniu. Raz słowo zenut czy porneia („nierząd”wink jest używane w znaczeniu
    nierządu seksualnego (np. Oz 1,2-3; Mt 5,32; 1 Kor 5,1; Kpł 21,7.14; Kol 3,5; 1
    Kor 7,2; 1 Tes 4,3-5; Mk 7,21; Mt 5,32; 19,9), a kiedy indziej – i o wiele
    częściej – słowo to jest używane w sensie nierządu sakralnego. Przykładowo, w
    LXX i w Nowym Testamencie greckie porneia z Dz 15,19-20.29, oznaczające nierząd,
    jest używane w sensie bałwochwalczego nierządu sakralnego, np. w: Jr 2,20; 3,2;
    3,9; Rdz
  • 02.09.05, 17:40
    Skoro Dz 15,19-20.29 nie precyzują, o jakim konkretnie „nierządzie” mowa, to aby
    ustalić, w jakim znaczeniu użyto słowa „nierząd” w Dz 15,19-20.29, musimy się
    odwołać do kontekstu Dz 15.

    Zauważmy, że skoro Dz 15,19-20.29 używają słowa „nierząd” w łączności ze słowem
    „pokarmy ofiarowane bożkom”, to tym samym słowo „nierząd” musi występować tu
    tylko i wyłącznie w znaczeniu nierządu sakralnego. Nie inaczej. Kontekst to
    kontekst, i kropka. Nigdzie w Dz 15 nie ma ani słowa o jakichś problemach
    chrześcijan z uznaniem zakazu nierządu rozumianego inaczej niż sakralnie, np.
    seksualnie. Nikt tego w scenach opisanych w Dz 15 nie roztrząsał, nie to było
    przedmiotem rozważań. Po co w ogóle mieliby Apostołowie zajmować się tym na tzw.
    soborze jerozolimskim, skoro z kontekstu Dz 15 w ogóle nie wynika, że istniała
    potrzeba zajęcia się taką odmianą nierządu? Chrześcijanie dobrze znali naukę
    Jezusa na temat nierządu seksualnego (por. Mk 7,21; Mt 5,32; 19,9), więc po co
    miałby się tym jeszcze specjalnie zajmować sobór jerozolimski, zwołany zresztą z
    zupełnie innego powodu, bo w celu ustalenia, w jakim stopniu Prawo Mojżeszowe
    obowiązuje chrześcijan pochodzenia pogańskiego (Dz 15,5-6), i w celu uszanowania
    zwyczajów chrześcijan pochodzenia żydowskiego (Dz 15,21).

    ŚJ mogą oczywiście powiedzieć, że w Dz 15,19-20.29 nie sprecyzowano dokładnie,
    że chodzi właśnie o nierząd sakralny. Jednakże fakt, że w Dz 15:20,29 słowo
    „nierząd” występuje bezpośrednio po słowach „pokarmy ofiarowane bożkom”
    (podobnie jak w Ap 2,14.20-21), wyraźnie wskazuje, że właśnie o taki sens słowa
    porneia – „nierząd” tu chodzi. Ponadto, w wyżej przeze mnie podanych przykładach
    ze ST, również słowo „nierząd” nie występuję z wyraźnym doprecyzowaniem
    „sakralny”, mimo że częstokroć wyraźnie wynika to z kontekstu. Jeśli ŚJ chcą
    dowieść, że w Dz 15,19-20.29 chodzi o jakiś inny nierząd niż sakralny, to sami
    napotkają w tym miejscu na problem, bowiem Dz 15,19-20.29 nie określają, o jaki
    inny nierząd mogłoby tu chodzić. Musimy zatem w tym momencie odwołać się do
    najbliższego kontekstu, a ten kontekst jest właśnie kontekstem sakralnym, nie
    zaś seksualnym.

    Jaki więc był przedmiot rozważań utrwalonych w Dz 15? Przedmiot tych rozważań
    miał charakter stricte sakralny, skoro decyzję z Dz 15,19-20.29 wydano na
    zgromadzeniu zwołanym z powodu kultu Prawa Mojżeszowego, rozważając na tym
    zgromadzeniu także sprawę kultu bałwochwalczego (Dz 15,5-6.20-21.29).

    Powstrzymywanie się od nierządu oznacza więc w Dz 15,19-20.29 tylko i wyłącznie
    powstrzymywanie się od nierządu sakralnego, i jest ono w tym konkretnym
    przypadku realizowane przez powstrzymywanie się od pokarmów ofiarowanych bożkom.
    Podobne, a więc bardzo interesujące dla naszych rozważań zestawienie znaczeń
    związanych z nierządem i bałwochwalstwem mamy w Ap 2,14.20-21, gdzie również
    użyto słowa porneia w bardzo wyraźnym i wręcz synonimicznym połączeniu tego
    słowa w tym fragmencie z kwestią bałwochwalczego spożywania pokarmów
    ofiarowanych bożkom. Najprawdopodobniej jest to aluzja do Dz 15,19-20.29 (por.
    też Ez 22,9 w BT, mający może nie taką samą, lecz podobną wymowę).

    Zatem zasadnie można wnioskować dalej, że:

    Jeśli Dz 15,19-20.29 zajmują się tylko powstrzymywaniem się od jednego
    konkretnego i specyficznego nierządu (sakralnego, jaki istniał w kontekście
    spożywania pokarmów ofiarowanych bożkom), to na tej podstawie możemy powiedzieć,
    że tak samo Dz 15,19-20.29 zajmują się tylko i wyłącznie specyficznie rozumianym
    powstrzymywaniem się od krwi, w sensie powstrzymywania się od spożywania krwi w
    pokarmach, ze względu na obecność judeochrześcijan przywiązanych do Prawa
    Mojżeszowego. Nie zajmują się więc Dz 15,19-20.29 transfuzją krwi (która z
    uczuciami judeochrześcijan nie ma nic wspólnego), tak samo jak nie zajmują się
    te wersy innym nierządem niż sakralny, np. seksualnym.

    Być może na zgromadzeniu apostołów opisanym w Dz 15 uznano również, że krew
    zawarta w pewnych pokarmach ma jakieś demoniczne znaczenie dla chrześcijan
    przywiązanych do Prawa Mojżeszowego czy nawet pewnych chrześcijan pochodzenia
    pogańskiego. Tak twierdzi właśnie Orygenes:

    „Ponieważ słowa te są niejasne, jeśli nie dodać do nich wyjaśnienia, sam Duch
    Święty oraz apostołowie Jezusa i starsi bracia zgromadzeni w Antiochii
    postanowili napisać «do wiernych pogańskiego pochodzenia» list, w którym
    zabronili jedzenie tylko tego, «co przekracza konieczność», a takimi pokarmami
    są «ofiary bałwochwalcze, mięso zwierząt uduszonych oraz krew». Ofiary
    bałwochwalcze są składane demonom, a nie wypada, żeby człowiek należący do Boga
    zasiadał przy stole demonów. Natomiast mięsa uduszonych zwierząt zakazuje nam
    religia dlatego, abyśmy nie karmili się pokarmem złych duchów; z uduszonych
    zwierząt nie spłynęła bowiem krew, której wyziewami żywią się demony; gdybyśmy
    więc jedli mięso takich zwierząt, być może złe duchy ucztowałyby razem z nami.
    To, co powiedziałem o uduszonych zwierzętach, dostatecznie wyjaśnia też powód,
    dla którego nie powinniśmy spożywać krwi”[19].

    Jak widzimy, poza wspomnianą w Dz 15,19-20.29 kwestią pokarmów ofiarowanych
    bożkom Orygenes zwracał dodatkowo uwagę na to, że Dz 15,19-20.29 mówią o mięsie
    zwierząt uduszonych, w jakich zostaje krew, „której wyziewami żywią się demony”.
    Nie wiemy dziś, czy tak rozumował też Apostoł Jakub, gdy w Dz 15,19-20.29 mówił
    o „zwierzętach uduszonych”. Jednakże wiemy, że zdaniem przynajmniej niektórych
    chrześcijan pierwszych wieków właśnie dlatego nie można było tych uduszonych
    zwierząt spożywać, bowiem ich krew miała przywoływać demony. Znów zatem mamy
    motyw demoniczny i sakralny w zakazie spożywania. Jakkolwiek by to wszystko
    interpretować, to tak czy inaczej wychodzi na to, że nie ma w Dz 15,19-20.29
    mowy o zakazie powstrzymywania się od krwi jako takiej, zawsze tylko jest mowa o
    powstrzymywaniu się od spożywania krwi w pokarmach i w zwierzętach uduszonych z
    powodów sakralnych, tzn. albo z powodu uczuć judeochrześcijan, albo z powodu
    specyficznego duchowego znaczenia krwi (tylko i wyłącznie) zwierzęcej. Krwi, na
    której w mniemaniu np. Orygenesa żerują demony. I tylko o takiej krwi jest tu
    mowa, a nie o każdej krwi.

    Podsumowując to wszystko w paru zdaniach, można powiedzieć, że:

    Kontekst zakazu z Dz 15,19-20.29 jest tylko i wyłącznie sakralny, tzn. związany
    z obecnością judeochrześcijan, z pokarmami ofiarowanymi bożkom pochodzącymi z
    uczt bałwochwalczych oraz z pokarmami z krwią, np. ze zwierząt uduszonych. Nie
    zajmują się więc Dz 15,19-20.29 ani innym nierządem niż sakralny, ani inną krwią
    niż krew występująca w określonym kontekście, związanym z obecnością
    judeochrześcijan czy związanym z poglądem, że na krwi tej żerują demony. Tam
    gdzie jest jakaś inna krew niż krew w pokarmie wzbudzającym obrzydzenie u
    judeochrześcijan (zbyt mocno związanych z potępiającym spożywanie krwi Prawem
    ST), tam już zakaz powstrzymywania się od krwi z Dz 15,19-20.29 nie sięga. Nie
    sięga on więc też do krwi z transfuzji, która we współczesnym świecie
    poganochrześcijańskim nikomu nie kojarzy się z nieobowiązującymi już chrześcijan
    (a nawet ŚJ – według nich samych) Nowego Przymierza starotestamentowym zakazem
    spożywania krwi.
  • 02.09.05, 17:42
    Oczwyiscie moje teksty są DLA MYSLACYCH I POSZUKUJĄCYCH a więc z założenia nie
    pasują na to forum gdyż ono słuzy tylko wyśmiewaniu katolików. Tymaczsem mamy
    całkiem sporo argumentów kontra ŚJ, a że trzeba trochę wzrok pomeczyć....i
    komórek szarych użyć - wybaczcie!
  • 02.09.05, 20:21
    0golone_jajka napisał:

    > to nie brzydzisz się wejść na to forum smile))
    >



    Alez jakie przywalenie! postepuję dokładnie tak jak wy wobec katolików i ich
    koscioła. Podaję FAKTY, argumenty, cytaty, historię organizacji pt Świadkowie
    Jehowy. Jeżeli wasze dyskusje absolutnie nie mają na celu żadnego "dowalenia
    katolom" a są wyłacznie przejawem zdroworozsądkowej postawy, cóż chcesz od moich
    tekstów....

    Oczywiście wcale nie licze na to że ktoś to dokładnie przeczyta ale jeśli
    znajdzie się chętny - argumentów już mu nigdy nie zabraknie.

    Poza tym ja sie nie brzydzę tu wchodzić, ja to po prostu uważam za stratę czasu,
    dlatego zaglądam rzadko i jeszcze rzadziej się odzywam.
  • 02.09.05, 21:12
    Sion2 –
    chętnie bym z Tobą podyskutował ale sprecyzuj pytanie lub zarzut w
    jednym poście w miarę krótki i logiczny sposób –swoimi słowami.
    Chyba liczyłeś się -że pisząc tyle na raz -mało kto to będzie to czytał
    a więc osiągnąłeś odwrotny od zamierzonego skutek- przedobrzyłeś
    --
    ty lepszy tekst na poczekaniu byś umiał napisać -gdybyś tylko kij i ziemi dostał
    troszkę
  • 02.09.05, 21:39
    ja-robot napisał:

    > Sion2 –
    > chętnie bym z Tobą podyskutował ale sprecyzuj pytanie lub zarzut w
    > jednym poście w miarę krótki i logiczny sposób –swoimi słowami.
    > Chyba liczyłeś się -że pisząc tyle na raz -mało kto to będzie to czytał
    > a więc osiągnąłeś odwrotny od zamierzonego skutek- przedobrzyłeś


    Primo: jestem kobietą a nie facetem smile
    Segundo: ja nie forumułuję ani zarzutów ani nie mam żadnego postulatu
    jedynym celem zacytowania przeze mnie tekstu nt Świadków Jehowy jest zwrócenie
    uwagi czytelników forum ze tessa ani żaden inny ŚJ nie może być obiektywnym
    krytykiem nauki i wiary wyznania katolickiego z tego prostego powodu, ze
    wyznanie jechowickie jak mało które charakteryzuje się krętactwem, oszustwami,
    manipulcją historii (także własnej!!! te zmiany doktryny, wycofywanie się z
    wcześniejszych nauk - bez precedensu) oraz jest niebezpieczne dla swoich
    członków (zakaz transfuzji krwi, ciąganie małych dzieci całymi dniami po
    osiedlach od domu do domu, u mnie tacy chodzą, z niemowlęciem i ok 3latkiem po
    kilka godzin bez przerwy).

    Czy wystarczająco logicznie to brzmi: uważajcie na Świadków Jehowy, jako
    organizacja są oszustami i kłamcami, naciągają ludzi. Oczywiście mało który
    szary członek ma "krew na rękach", szarzy członkowie, tacy jak tessa są ofiarami.
    Niedawno pisała do mnie kobieta, która kilkadziesiąt lat była Świadkiem Jehowy.
    nawróciła się prawie 10 lat temu ale ciągle doświadcza skutków prania mózgu w
    jakim uczestniczyła. Nie moze się pozbierać w zyciu. Dla mnie i dla wielu ŚJ to
    organizacja szkodliwa społecznie, krzywdząca ludzi i powinna być zabroniona
    przez prawo. A nic nie mam przciw innym wyznaniom, bo nie obchodzi mnie ze ktoś
    wierzy w coś innego niż ja, ale obchodzi że jest krzywdzony choc sam o tym nie wie.

    A moje cytaty mają właśnie służyć jako DOWODY oszustw Świadków Jehowy. Pod
    linkami podanymi kryje się jeszcze kilkadziesiąt innych obalonych rewelacji z
    ich nauk i doktryny, to są biedni ludzie, naprawdę.
  • 03.09.05, 00:10
    „ŚWIADKOWIE JEHOWY –nie usiłują bynajmniej wprowadzać jakiś nowych
    doktryn , nowej formy oddawania czci Bogu ani nowej religii. Ich nowożytna
    historia dowodzi raczej ,że sumiennie starają się nauczać prawd zawartych w
    Biblii, natchnionym Słowie Bożym. Na niej to opierają wszystkie swe wierzenia
    i ona też kształtuje ich styl życia. Zamiast dostosowywać swe poglądy religijne
    do liberalnych trendów dzisiejszego świata , zabiegają o to by dokładniej
    trzymać się biblijnych nauk i praktyk pierwotnego chrześcijaństwa.
    Na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia Charles Taze Russell i
    jego Współtowarzysze zajęli się gruntownym badaniem Pisma Świętego. Stało się
    dla nich oczywiste ,że chrześcijaństwo daleko odeszło od nauk i zwyczajów
    pierwotnego chrystianizmu. Rasel nie twierdził, iż on to pierwszy dostrzegł ;
    chętnie przyznawał,że jest wdzięczny innym za pomoc udzieloną mu w początkowych
    latach jego studiów biblijnych. Z docenianiem wypowiadał się o dobrej pracy
    wykonanej przez różne ruchy reformacyjne, aby światło prawdy świeciło coraz
    jaśniej. Wymieniał starszych od siebie mężczyzn , takich jak Jonas Wendell,
    George Stetson, george Storrs i Nelson Barbur, którzy tak czy inaczej osobiście
    pomagali mu lepiej zrozumieć Słowo Boże
    Czy uważali ,iż wszystko dokładnie zgłębili i posiedli pełne światło prawdy?
    Na to pytanie sam Rassell trafnie odpowiedział –Na pewno nie; i nie posiądziemy
    go, zanim nie nadejdzie dzień doskonały (Prz. 4:18, Bg). Swoje wierzenia oparte
    na Piśmie Świętym często nazywali –TERAŹNIEJSZĄ PRAWDĄ- przez co wcale nie
    chcieli zasugerować, że zmienia się sama prawda , lecz że oni robią postępy w
    jej rozumieniu.
    Zdawali sobie sprawę, że o wielu rzeczach jeszcze nie wiedzą, ale to ich
    nie powstrzymywało od głoszenia z całym przekonaniem tego ,co już poznali z
    Bibli. A gdy nauki i praktyki religijne okazywały się sprzeczne z tym co ich
    zdaniem wyraźnie wynikało z natchnionego Słowa Bożego ,wtedy wzorem Jezusa
    Chrystusa demaskowali takie kłamstwa , chociaż sprowadzało to na nich szyderstwo
    i nienawiść kleru (Mat. 15:3-9) „




    --
    ty lepszy tekst na poczekaniu byś umiał napisać -gdybyś tylko kij i ziemi dostał
    troszkę
  • 03.09.05, 08:23
    sion2 napisała:

    Primo: jestem kobietą a nie facetem smile
    Segundo: ja nie forumułuję ani zarzutów ani nie mam żadnego postulatu
    jedynym celem zacytowania przeze mnie tekstu nt Świadków Jehowy jest zwrócenie
    uwagi czytelników forum ze tessa ani żaden inny ŚJ nie może być obiektywnym
    krytykiem nauki i wiary wyznania katolickiego z tego prostego powodu, ze
    wyznanie jechowickie jak mało które charakteryzuje się krętactwem, oszustwami,
    manipulcją historii (także własnej!!! te zmiany doktryny, wycofywanie się z
    wcześniejszych nauk - bez precedensu) oraz jest niebezpieczne dla swoich
    członków (zakaz transfuzji krwi, ciąganie małych dzieci całymi dniami po
    osiedlach od domu do domu, u mnie tacy chodzą, z niemowlęciem i ok 3latkiem po
    kilka godzin bez przerwy).
    --------------------------------------------------------------------------------
    --------------------------------------------------------------------------------
    To, kto twoim zdaniem może być krytykiem wiary katolickiej? ateiści nie,
    agnostycy? ŚJ-nie.Wy katolicy ? najbardziej zakłamani, obłudni jak mało
    która religia.Od samego powstania cechą charakterystyczną tej religii
    są oszustwa,matactwa,manipulacja historii i zbrodnia.Kościół katolicki
    który mieni się być kościołem samego Jezusa spowodował największą liczbę
    ofiar ze wszystkich znanych religii.
    Historia chrześcijaństwa jest jako całość nazbyt krwawa by sama przez się
    nie zadawała kłamu o jej szczególnie pokojowym charakterze.

    Nie zgadzam się z Tessą w wielu sprawach ale cenię ją za kulturę osobistą
    i takt.Dobrze,że zrozumiała czym jest kościół katolicki i chwała jej
    za to.Również znałem w życiu kilka osób ŚJ- byli to ludzie pozytywnie
    wyróżniający się od tłumu katolików w życiu towarzyskim a szczególnie
    w pracy.Nie kieruję się jako ateista w stosunku do tej grupy religijnej
    żadnym uprzedzeniem. I nigdy bym nie użył takiego argumentu,że nie można
    krytykować bo ich historia jest pełna oszustwa,matactwa etc.
    A wasza katolicka jaka jest ? "Przyganiał kocioł garnkowi"
  • 03.09.05, 10:30


    Czy ja mogę być godnym przeciwnikiem w dyskusji o kościele ?
    Jeżeli tak,to rzucam ci rękawicę,wzywam cię na pojedynek na
    temat historii kościoła.Przyjmujesz wyzwanie ?
  • 03.09.05, 11:16
    derby6 napisał:

    > Czy ja mogę być godnym przeciwnikiem w dyskusji o kościele ?
    > Jeżeli tak,to rzucam ci rękawicę,wzywam cię na pojedynek na
    > temat historii kościoła.Przyjmujesz wyzwanie ?

    Ten wątek dotyczy sekty jechowych, nie Kościoła Katolickiego, naucz się czytać.
  • 04.09.05, 15:10
    Doprawdy? Świadków Jehowy? A nie przypadkiem kaRtoFLi ???

    --
    A night thou' was my guide,
    A night more loving than the rising sun,
    A night, that joined the lover to the beloved one,
    Transforming each of them into the other.
  • 03.09.05, 11:26
    sojuz1 napisał:

    > derby6 napisał:
    >
    > > Czy ja mogę być godnym przeciwnikiem w dyskusji o kościele ?
    > > Jeżeli tak,to rzucam ci rękawicę,wzywam cię na pojedynek na
    > > temat historii kościoła.Przyjmujesz wyzwanie ?
    >
    > Ten wątek dotyczy sekty jechowych, nie Kościoła Katolickiego, naucz się czytać.
    ------------------------------------------------------------------------------

    Wiem czego dotyczy ten wątek.Ale założyła ten wątek sion2 i w ten sposób
    chcę ją poinformować/gdyż wiem,że ogólnie brzydzi się tym forum/
    Twoje słowa odnośnie nauki czytania będą do mnie drogowskazem na resztę
    życia również w kontekście twojej pisowni. / sekty jechowych /.
    Naucz się pisać.

  • 03.09.05, 11:29

    Racja "szefie" myślałem,że w tym wątku najprędzej ją dopadnę.
    Przecież ona brzydzi się tym forum.
  • 02.09.05, 20:28
    Uwzględnij następujące fakty:
    - prawo nakazujące powstrzymywanie się od krwi było po raz pierwszy dane Noemu.
    Rodzaju 9:4
    Zatem obowiązuje nie tylko Żydów ale wszystkich potomków Noego.
    Joseph Priestley wyraził się następująco:"Zakaz spożywania krwi dany Noemu zdaje
    się obowiązywać wszystkich jego potomków.Jeżeli na zakaz apostolski patrzy się
    przez pryzmat przestrzegania go wśród pierwszych chrześcijan ,których nie sposób
    posądzić o mylne zrozumienie właściwej jego istoty i rozciągłości,to pozostaje
    tylko wniosek ,że był to zakaz całkowity i nieodwołalny ,przez całe stulecia
    bowiem chrześcijanie nie jadali krwi".
    -Słowo użyte w Dz Ap.15:29 jest greckim słowem [por.nei'a] co oznacza
    niedozwolone stosunki płciowe uprawiane poza uznawanym biblijnie małżeństwem.
    -zebranie zwołane przez starszych ze zboru w Jerozolimie opisanego w 15 rozdziale
    Dziejów Apostolskich dotyczyło problemu : jakie prawa z Prawa Mojżeszowego
    dotyczą chrześcijan pochodzenia pogańskiego nawracających się na
    chrześcijaństwo,oraz czy obowiązuje ich obrzezanie.
    -po obradach stwierdzono pod natchnieniem ducha,że nie muszą przestrzegać Prawa
    Mojżeszowego,tylko rzeczy koniecznych:
    1.rzeczy skażonych przez bożki
    2.rozpusty
    3.krwi
    4.tego co uduszone {czyli niewykrwawionego mięsa}
    Wszystkie te prawa były zapisane w Prawie Mojżeszowym.Dzieje Apostolskie 15:21.
    -Prawo to obowiązywało jeszcze długo ,bo w Dziejach Apostolskich 21:25 było
    powtórzone pod koniec działalności Pawła.
    Obowiązywało jeszcze w II wieku jak donosi Euzebiusz opisując śmierć młodej
    kobiety która zmarła na torturach za wstrzymywanie się od krwi.

  • 02.09.05, 17:46
    Kaś, nie od dziś wiadomo, że "On [Pan Bóg w Chrystusie] sprawił, żeśmy mogli
    stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera
    bowiem zabija, Duch zaś ożywia" (BT, 2 Kor 3,6), ale do tego słusznie
    przekonanych nie przekonasz smile))
    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • 02.09.05, 19:52
    miriam_73 napisała:

    > Kaś, nie od dziś wiadomo, że "On [Pan Bóg w Chrystusie] sprawił, żeśmy mogli
    > stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera
    > bowiem zabija, Duch zaś ożywia" (BT, 2 Kor 3,6), ale do tego słusznie
    > przekonanych nie przekonasz smile))


    Ależ oczywiście że nie!
    Tyle że padają tutaj slowa przeciw katolikoma wiec niech padną też przeciwko
    tym, którzy oszczertswa rzucają smile.
  • 02.09.05, 21:21
    Sion, ja wiem, bo to ciągle jest tak samo... Albo jak zaczynasz dyskusję
    merytoryczną to nagle dana osoba znika, lub zaprzestaje rozmowy, jak dostaje
    fakty, konkrety, kontrargumenty. Stary numer, szkoda się denerwować. Sama
    jestem ciekawa czy Tessa podejmie dialog ze mną. Zadałam parę pytań. Zobaczymy.
    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • 02.09.05, 19:53
    KRÓTKA HISTORIA ŚWIADKÓW JEHOWY PDF Drukuj E-mail
    Napisał JAN LEWANDOWSKI

    1799 – Świadkowie Jehowy uczyli kiedyś, że w tym roku rozpoczęły się „dni
    ostatnie” (Przyjdź Królestwo Twoje, wydanie polskie z 1923 r., str. 15, 17, 34;
    Harfa Boża, wyd. pol., str. 239). Potem, w wydanej po polsku w 1931 roku
    broszurze pt. Królestwo nadzieja świata, na str. 58 Rutherford uczył o nowej
    dacie rozpoczęcia się dni ostatnich – o roku 1874. Widzimy więc, że jeszcze 17
    lat po roku 1914 nikt ze świadków nie miał pojęcia o początku dni ostatnich w
    roku 1914. Tę prawdę próbuje zafałszować „Strażnica” nr 1 z roku CIV. Przekonuje
    się w niej, że Bóg już przed rokiem 1914 objawił im prawdę o początku dni
    ostatnich, jakie miały nastąpić od tego roku: „W związku z wyznaczoną przez
    Jehowę chronologią wydarzeń ciekawy jest następujący fakt: Bóg już kiedyś
    wyjawił naprzód daty rozpoczęcia się dwóch najważniejszych dotąd okresów w
    dziejach ludzkości. […] Pierwszym z nich były «dni ostatnie» żydowskiego systemu
    rzeczy, które zapoczątkowała chwila chrztu Jezusa i namaszczenia go na Mesjasza
    […] A jaką drugą datę rozpoczęcia się ważnego okresu łaskawie podał z góry do
    wiadomości Jehowa? Otóż wyjawił, odkąd miały biec «dni ostatnie» całego,
    ogólnoświatowego systemu rzeczy podległego Szatanowi (2 Tym 3:1-5). Są to «czasy
    krytyczne, trudne do zniesienia», które trwają na całej ziemi od roku 1914”
    (str. 11, par. 2 i str. 13, par. 6).

    1852 – Dnia 16 lutego urodził się w USA Charles Taze Russell, protoplasta
    dzisiejszych świadków Jehowy. Najpierw prezbiterianin, potem, podczas
    dorastania, w wyniku własnej decyzji został kongregacjonalistą. Tradycyjne
    wyznania wiary i biblijne chrześcijaństwo przestały go w końcu zupełnie
    interesować. Nadal jednak był osobą poszukującą (Świadkowie Jehowy – głosiciele
    Królestwa Bożego, str. 42, 43).

    1864 – Benjamin Wilson wydał Emphatic Diaglott, tzn. interlinearny przekład
    Biblii, w którym słowo greckie parousia (przyjście) z 24 rozdz. Ewangelii wg św.
    Mateusza (w. 27, 37, 39) oddaje przez słowo obecność (Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 47, przypis). Dziś pewnie już nikt nie pamiętałby, że taki
    przekład istniał, gdyby nie fakt, że ma on wpływ na teologię świadków Jehowy po
    dziś dzień. Adwentysta N.H. Barbour, późniejszy współpracownik Russella, dzięki
    sugestii niejakiego B.W. Keitha zaczął potem wierzyć (po zawodzie w roku 1874,
    gdy to spodziewane widzialne przyjście Chrystusa nie nastąpiło – Dokonana
    Tajemnica, str. 61) dzięki temu przekładowi w to, że Chrystus miał powrócić na
    ziemię niewidzialnie (jw., Świadkowie Jehowy – głosiciele…, jw.) W to samo
    zaczął wierzyć potem Russell (jw., str. 47), który też podpierał się tym
    przekładem (jw., str. 133). Kim właściwie był Wilson? David Reed w swej książce
    pt. Answering Jehovah´s Witness Subject by Subject (Baker Book House, Grand
    Rapids 1998, wyd. II, str. 23) podał, że pismo świadków Jehowy pt. „Consolation”
    w nrze z 8 listopada 1944 r. informowało na str. 26, iż „podobno” Wilson był
    chrystadelfianinem. Reed jednak zauważył (jw., oraz str. 233), że zarówno
    wymienione przez niego publikacje chrystadelfiańskie (Ecclesia), jak i materiały
    Kościoła znanego jako Church of God (Faith of Abraham) stwierdzają, że Wilson
    był właśnie członkiem Church of God.

    1869 – Adwentyści Johna Wendella przywrócili u Russella wiarę w boskie autorstwo
    Biblii (jw., str. 43, 44).

    1870 – Russell założył klasę studiów biblijnych, gdzie w wyniku zniekształconej
    interpretacji Biblii zaczął odrzucać fundamentalne zasady wiary
    chrześcijańskiej, jak prawda o nieśmiertelności duszy ludzkiej itd. Są to zręby
    współczesnej teologii świadków Jehowy (jw., str. 44, 45).

    1874 – Russell spodziewał się – jak sam przyznawał – że w tym roku Chrystus
    przyjdzie widzialnie na ziemię (Dokonana Tajemnica, str. 61; por. Świadkowie
    Jehowy – głosiciele…, str. 132, gdzie mówił o tym, że „niedojrzałe poglądy co do
    celu i sposobu jego przyjścia ściągnęły […] hańbę na nas”wink. Niektórzy zachodni
    pisarze piszący o świadkach Jehowy uważają, iż publikacje jehowickie sugerują
    czasem nieprawdziwie, że Russell spodziewał się niewidzialnego przyjścia
    Chrystusa na ten rok. Mianowicie, ang. Rocznik Świadków Jehowy 1975 podawał
    (str. 36), że broszurę pt. Cel i sposób powrotu naszego Pana Russell napisał w
    1873 roku w wieku 21 lat (por. Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 47, która
    podaje, że jednak w 1877), co sugeruje czytelnikowi, że Russell pisząc o
    niewidzialnym przyjściu Chrystusa na rok 1874 w tej broszurze (por. Świadkowie
    Jehowy – głosiciele…, jw.) „prorokował” o tym wcześniej. Tak przynajmniej uważa
    Doug Harris w swej książce pt. Awake! to the Watchtower, t. I, wyd. Reachout
    Trust, str. 31, 32. Podobno Russell ochrzcił się w tym właśnie roku, jak podawał
    Jonathan Ross w swym piśmie pt. „The Bible Student Movement” na str. 2 (Józef
    Skorupiński, „Świt Królestwa Bożego” nr 3 (194), rok XXX, maj-czerwiec 1987,
    str. 30).

    1875 – Russell przyjął, że Chrystus „przyszedł” na ziemię, ale niewidzialnie
    (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 132, por. 45). „Strażnica” nr 21 z 1949
    roku podawała, że „Mniej więcej w styczniu 1876 r.” (str. 3) uświadomił on
    sobie, iż gr. słowo parousia z Mt 24,3 oznacza obecność Chrystusa, a nie
    przyjście. Miało to mocno potwierdzać Russellowi koncepcje Jego niewidzialnej
    obecności, w którą wierzył już wcześniej. Pozostaje jednak nierozstrzygnięta
    kwestia, skąd miał on owo wcześniejsze poznanie niewidzialnej obecności
    Chrystusa. Jeśli wg niektórych źródeł świadków Jehowy Russell wiedział o
    niewidzialnym przyjściu Chrystusa już dwa lata wcześniej przed rokiem 1876 (por.
    Pojednanie Rutherforda, str. 254), to jak zrozumieć powyższą sugestię
    „Strażnicy” odnośnie do Mt 24,3? Ciekawe jest to, że ich publikacje podają
    sprzeczne opinie na temat, czy był on pierwszym na świecie, który sobie to
    niewidzialne przyjście uświadomił. I tak, w „Strażnicy” z 1 V 1994 r. czytamy,
    że „Jeszcze przed nimi pewne osoby zdały sobie sprawę, iż Chrystus powróci w
    sposób niewidzialny w postaci duchowej” (str. 24, par. 15) i „Ani Barbour, ani
    Russell nie byli pierwszymi, którzy głosili, że powrót Pana oznacza jego
    niewidzialną obecność” (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 46, przypis). Mimo
    to kiedyś „Strażnica” nr 23, rok C, podawała, że „Sumienni «Badacze Pisma
    Świętego», jak wówczas nazywano świadków Jehowy, pierwsi dostrzegli różnicę
    między człowiekiem, Jezusem Chrystusem, który uiścił cenę okupu, a chwalebnym
    zmartwychwstałym duchem, który powraca niewidzialnie, aby objąć władzę w
    Królestwie Bożym” (str. 11, par. 6, por. Wykwalifikowani do służby
    kaznodziejskiej, część IV, str. 45, 46, par. 7). Warto też pamiętać, że w tym
    roku to właśnie Barbour wskazał jako pierwszy przed Russellem, że „koniec Czasów
    Pogan” nastąpi w 1914 roku, i to od niego Russell przejął tę naukę (Świadkowie
    Jehowy – głosiciele…, str. 60, 134).

    1876 – Mniej więcej od tego czasu zaczęto obchodzić Pamiątkę śmierci Chrystusa
    (jw., str. 242). Russell dowiedział się, że jest jeszcze inna grupa ludzi, która
    wierzy w niewidzialny powrót Chrystusa. Książka Świadkowie Jehowy – głosiciele…,
    pisze o tym na str. 133: „Gdy w roku 1876 Russell po raz pierwszy wziął do ręki
    „Zwiastuna Poranka”, dowiedział się, że istnieje jeszcze inna grupa ludzi, która
    wierzy w niewidzialny powrót Chrystusa”. Widać więc, że na długo przed tym,
    zanim Russell zaczął redagować swą „Strażnicę̶
  • 02.09.05, 19:54
    1876 – Mniej więcej od tego czasu zaczęto obchodzić Pamiątkę śmierci Chrystusa
    (jw., str. 242). Russell dowiedział się, że jest jeszcze inna grupa ludzi, która
    wierzy w niewidzialny powrót Chrystusa. Książka Świadkowie Jehowy – głosiciele…,
    pisze o tym na str. 133: „Gdy w roku 1876 Russell po raz pierwszy wziął do ręki
    „Zwiastuna Poranka”, dowiedział się, że istnieje jeszcze inna grupa ludzi, która
    wierzy w niewidzialny powrót Chrystusa”. Widać więc, że na długo przed tym,
    zanim Russell zaczął redagować swą „Strażnicę” (od 1879), o niewidzialnym
    powrocie Chrystusa pisali już inni. To próbowała potem zataić wydana przez nich
    w 1917 roku książka pt. Dokonana Tajemnica. Na stronie IV w Przedmowie podawała
    ona czytelnikom, że „«Watch Tower» było pierwszem i jedynem pismem donoszącem o
    OBECNOŚCI Chrystusa” (cyt. z wyd. polskiego z roku 1923, por. Harfa Boża, str.
    246, par. 417, gdzie jest taka sama sugestia). Od tego roku Russell zaczął
    wierzyć – przekonany przez jednego z adwentystów – że Chrystus powrócił
    niewidzialnie w roku 1874. „Barbourowi udało się przekonać Russella, że w roku
    1874 rozpoczęła się niewidzialna obecność Chrystusa” (Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 47); „…wiele się od niego nauczyłem o chronologii” (jw., str.
    46, 47); „…już dawno przed nami była ona przedstawiana mniej więcej w takiej
    formie, w jakiej my ją podajemy, podobnie jak różne proroctwa, na które się
    powołujemy, omawiali już w innym celu adwentyści…” – mówił Russell (jw., str.
    49; por. „Przebudźcie się!” nr 11, 1994 r., str. 26, przypis). Niech wobec tych
    oświadczeń Russella czytelnicy ocenią, czy Dokonana Tajemnica mówiła prawdę,
    stwierdzając, że w swych wykładniach słowa Bożego „Russell nie zważał na słowa
    lub opinie człowieka, jakkolwiek uczonego i nabożnego, czy to naszych lub
    przeszłych czasów” oraz „słuchał tylko słowa, które pochodziło wprost z ust
    Bożych, przez proroków, piszących pod wpływem Ducha Świętego”, a „wszystka jego
    mądrość pochodziła od Boga przez oświecenie Ducha Świętego” (str. 431)?

    1877 – Wspólnie z Barbourem opublikowali książkę pt. Trzy światy i żniwo tego
    świata, gdzie pisali o końcu Czasów Pogan w 1914 i „niewidzialnym powrocie”
    Chrystusa w roku 1874. Wspólnie zaczęli wydawać „Zwiastuna Poranka” (Świadkowie
    Jehowy – głosiciele…, str. 47, 135).

    1878 – Russell zerwał z Barbourem i wycofał się z redagowania „Zwiastuna” (jw.,
    str. 47). Nadal jednak zamierzał pisać, co „zaowocowało” wydawaniem przez niego
    później jego własnego pisma: „Strażnica Syjońska” i „Zwiastun Obecności
    Chrystusa” (jw., str. 47, 48). Na ten rok Russell spodziewał się wniebowzięcia,
    co przyznawał w ang. „Strażnicy” z 15 lipca 1906 roku i 15 września 1915 roku.

    1879 – Russell zaczął wydawać swe własne pismo (od lipca). Pierwszy numer ukazał
    się w nakładzie 6000 egz. Oprócz Russella redagowało go jeszcze 5 osób (jw.,
    str. 48). Pierwszy numer przynosił czytelnikom rewelacje już od samego początku.
    Podawał on na przykład, że „Prawda prezentowana przez Szatana, jest dokładnie
    taką samą prawdą jak prawda prezentowana przez Boga”. Zalecano też: „Akceptuj
    prawdę, gdziekolwiek ją znajdziesz…” Cytat ten zamieszcza D. Reed w swym Index
    of Watchtower Errors, wyd. Baker Book House, Grand Rapids 1990, str. 15, 125.

    1880 – „Strażnica” ang. z czerwca podała na str. 7 (reprinty str. 110), że
    „«Nowe Przymierze» jest kwestią przyszłości” (por. A. Barret i D. Magnani, The
    Watchtower Files…, str. 293 – fotokopia; por. też D. Reed, Index of…, str. 15,
    89). Ponadto, „…praca Chrystusa w ustanowieniu Nowego Przymierza nie rozpocznie
    się, dopóki nie odbędzie się skompletowanie jego ciała, jakim jest kościół”,
    dodawała ang. „Strażnica” z 1 kwietnia 1909 roku (str. 43, 67; por. D. Reed,
    jw., str. 19, 90). Po latach „Strażnica” z 15 marca 1996 roku wspominała w tej
    sprawie: „Czy się obrazimy i opuścimy organizację? Niektórzy tak się zachowali,
    gdy wiele lat temu „Strażnica” podała, iż nowe przymierze odnosi się do
    Millennium” (str. 16-17, par. 9).

    1881 – Powstało Towarzystwo Traktatowe – Strażnica Syjońska (Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 718). Prawnie zarejestrowane zostało 3 lata później (patrz
    1884). Arthur Barret i Duane Magnani w swej książce pt. The Watchtower Files:
    Dialogue with Jehovah´s Witness (wersja dwutomowa) na str. 286 zamieścili
    fotokopię str. 301 pisma „Watchtower” z grudnia tego roku, gdzie czytamy: „Teraz
    wyglądamy jak ludzie, i wszyscy umrzemy jak ludzie, ale przy zmartwychwstaniu
    będziemy podnosić się w naszej prawdziwej postaci jako Bogowie” […] Jehowa jest
    naszym ojcem, co sprawia, że mamy boskie natury – odtąd wszyscy jesteśmy jak
    Bogowie” (tekst ten cytuje też D.A. Reed w Index of…, str. 16, 82). Z punktu
    widzenia Biblii w przekładzie Nowego Świata, nawet szatan był mniej zuchwały w
    tego typu kłamstwach od samego Russella, bo według powyższego przekładu Biblii
    Towarzystwa Strażnica mówił do pierwszych ludzi, że „staniecie się podobni do
    Boga” (Rdz 3,5), a nie, że będziecie jako Bogowie. Na ten rok Russell znów
    spodziewał się wniebowzięcia („Strażnica” z 15 IX 1915 r., wyd. ang.)

    1884 – Dnia 15 grudnia został prawnie zarejestrowany w Pensylwanii statut
    Towarzystwa Traktatowego – Strażnica Syjońska (Świadkowie Jehowy – głosiciele…,
    str. 718). W „Strażnicy” ang. z lutego cytowany był jako autorytet John Bunyan,
    który znalazł się w więzieniu za to, że głosił „doktrynę Jezusa i apostołów” i
    który uważał się za „chrześcijanina, wierzącego lub [noszącego] inne imię, które
    zostanie uznane przez Ducha Świętego. I na temat tych frakcji lub sekt,
    tytułujących się anabaptystami, prezbiterianami, niezależnymi lub podobnie,
    powiadam, że nie przyszli oni ani z Antiochii czy Jeruzalem, ale z piekła i z
    Babilonu, ponieważ powodują oni podziały”. Do tego dodawano „Nie uznajemy
    żadnego innego imienia «jak tylko to dane pod niebem i między ludźmi» – Jezusa
    Chrystusa. Nazywamy się po prostu CHRZEŚCIJANAMI…” (str. 2, podkreślenie dużymi
    literami jak w oryginale, fotokopia tego tekstu – patrz A. Barret i D. Magnani,
    jw., str. 320). Choć według tej „Strażnicy” ci, którzy przyjmują dla swej
    religii każdą inną nazwę niż chrześcijanie, pochodzą z piekła i Babilonu, to
    jednak nie przeszkodziło to im samym po latach nazwać się świadkami Jehowy
    (patrz rok 1931). Nic dziwnego, że choć dziś powyższa „Strażnica” jest cytowana
    dość często (por. na przykład „Strażnica” nr 23, rok C, str. 5; „Strażnica” nr
    24, rok CII, str. 4; Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 205), to jednak
    pomijają te słowa Bunyana, które już dziś są dla nich niewygodne w związku z
    tym, że przyjęli właśnie nieapostolską nazwę. Poza tym w ang. „Strażnicy” z
    marca 1883 roku na str. 458 – o czym przypomina D. Reed w swym Index of…, (str.
    16) – pisali oni, że mogliby założyć organizację religijną z nową, wyróżniającą
    się nazwą, ale nie uczynią tego, ponieważ to podobałoby się jedynie światu, a
    nie Chrystusowi (!), którego imię jedynie chcą nosić na określenie siebie jako
    prawdziwych chrześcijan.

    1886 – Russell wydał Boski Plan wieków, pierwszy tom serii Brzask Tysiąclecia,
    znanej potem jako Wykłady Pisma Świętego (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str.
    718).

    1893 &
  • 02.09.05, 19:55
    1893 – W jednej ze „Strażnic” Russell ogłosił, że Armagedon może potrwać nawet
    14 lat (Raymond Franz, Kryzys sumienia, wyd. pol. 1997 r., str. 150). Potem
    zmienił zdanie i ograniczył ten czas do „zaledwie” roku (Co kaznodzieja Russell
    odpowiadał na zadawane jemu liczne pytania, str. 49, wyd. pol. 1947 r.)

    1894 – Ogłoszono w „Strażnicy” ang. z 1 XII (cytat w „Strażnicy” nr 18 z roku
    CVI, str. 8, 9), że formowanie „«jakiejś widzialnej organizacji byłoby rzecz
    jasna sprzeczne z duchem Boskiego planu; a gdyby do tego doszło, ze strony
    kościoła byłoby to oznaką dążenia do podporządkowania się popularnemu dziś
    wyobrażeniu o organizacji czy związku […] nie uznajemy, by w skład planu
    Pańskiego co do dzieła żniwnego wchodziła widzialna organizacja zgromadzonych,
    jak gdybyśmy się spodziewali, że jakaś organizacja przetrwa tu do następnej ery»
    […] Tak więc zboru chrześcijańskiego nie uważano wtedy za organizację”. Po
    latach zmieniono ten pogląd. Dzisiaj to wyznanie, to po prostu jeszcze jedna z
    wielu organizacji religijnych, co sami przyznają: „Kto chce się podobać Jehowie,
    ten nie może myśleć, że wystarczy utrzymywać «osobistą więź z Bogiem» i należeć
    do pierwszej lepszej organizacji religijnej […] prawdziwi chrześcijanie muszą
    zachowywać jedność. Szczególnie dzisiaj muszą być zespoleni w jednej
    organizacji…” („Strażnica” nr 2, rok CVI, str. 11, par. 16).

    1895 – W ang. „Strażnicy” z 15 listopada ogłoszono potrzebę „demokratycznego”
    (patrz 1938 i Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 209) stanowienia starszych
    pilnujących porządku nad zborami, jak to ponoć polecali apostołowie. Pisano o
    tym: „najwyraźniej zlekceważyliśmy tę radę uważając ją za mniej istotną […]
    polecamy apostolską radę, żeby we wszystkich zastępach wybrano spośród siebie
    starszych…” (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 205-206). Mniej więcej od
    tego czasu rozpoczęła się działalność świadków Jehowy w Polsce. Według Rocznika
    Świadków Jehowy 1994 (str. 175) ang. „Strażnica Syjońska” z 15 czerwca właśnie z
    tego roku dawała pierwszy ślad informacji na temat trwającego już
    rozprzestrzeniania się ich nauki u nas w kraju. Rocznik cytując tę „Strażnicę”
    wymienia nazwisko Polaka (br. Oleszyński, str. jw.) powracającego z emigracji,
    który prawdopodobnie był pierwszym polskim świadkiem Jehowy głoszącym w naszej
    ojczyźnie. W 1907 roku przetłumaczył on na jęz. polski pierwszy Tom Russella
    („Na straży” 6/99, str. 240). W rzeczywistości jednak dzięki bratu Oleszyńskiemu
    głoszenie nabrało jedynie większego rozmachu. Uważany za pierwszego polskiego
    badacza Pisma św. na świecie jest jednak br. Antoszewski, który został badaczem
    „na kilka lat przed 1890” („Świt Królestwa Bożego” nr 5 (196),
    wrzesień-październik 1987, str. 43; por. Rocznik 94, str. 175). Do Warszawy
    natomiast ich naukę jako pierwszy przyniósł w roku 1905 (zamieszkały potem przy
    ul. Żelaznej) Szwajcar, nazwiskiem Bente (jw., str. 176; Nowożytna historia
    świadków Jehowy w Polsce, str. 1).

    1896 – Zaczęto nauczać w „Strażnicy” ang. z 1 marca (str. 47), że termin „sługa
    wierny i roztropny” odnosi się do jednego człowieka, a nie do wszystkich
    służących Bogu, jak uczono jeszcze rok temu w kwietniowym wydaniu ang.
    „Strażnicy” (D. Reed, Index…, str. 18).

    1900 – Dnia 23 kwietnia powstało pierwsze biuro oddziału w Londynie. Do 1993
    roku powstanie takich biur oddziałów 99 (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str.
    210). Zwane one są przez świadków „Betelami” („Strażnica” z 1 II 2000, str. 27).
    Do 1 lutego 1971 roku każdym oddziałem kierował jeden nadzorca, a od tego
    momentu zastąpiono go komitetem oddziału złożonym z co najmniej trzech
    dojrzałych braci plus stały koordynator (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str.
    109; „Strażnica” z 15 V 1995 r., str. 23). Mianowani przez Ciało kierownicze
    członkowie Komitetu oddziału nadzorują rozwój okręgów i obwodów utworzonych na
    jeden kraj lub kilka (Zorganizowani do pełnienia naszej służby, str. 52), np.
    zalecają Ciału kierowniczemu nadzorców obwodów i okręgów („Strażnica” z 15 III
    1990 r. str. 20).

    1908 – W ang. „Strażnicy” z 15 grudnia pisano o niewielu latach, jakie jeszcze
    pozostały (w domyśle – do roku 1914; Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 59).

    1909 – Główne biura Towarzystwa zostały przeniesione do Brooklynu (Świadkowie
    Jehowy – głosiciele…, str. 59, 229, tabela). Ukazały się pierwsze publikacje
    świadków Jehowy w języku polskim. Były to na razie tylko traktaty i skrócone
    wydanie materiałów z Wykładów Pisma Świętego. Przedtem świadkowie w Polsce mieli
    do dyspozycji literaturę w jęz. niemieckim i angielskim, którą dostarczał im
    m.in. brat H. Herkendell z biura Towarzystwa w Barmen-Elberfeld w Niemczech
    (Rocznik Świadków Jehowy 1994, str. 176, 177; Nowożytna historia…, str. 2).

    1910 – W maju do Warszawy z krótką wizytą przyjechał osobiście Russell, aby
    odwiedzić tutejszych braci i zainteresowanych, których liczba wynosiła wtedy
    zaledwie ok. 20 osób w całej Polsce (jw., str. 177). Spotkanie zorganizowano w
    mieszkaniu brata Bente (patrz 1895). Inne źródła podają, że Russell przyjechał
    do Warszawy nie tylko w 1910 roku, ale też w 1911 (Nowożytna historia…, str. 2).
    Siostra Kocieniewska z Wrocławia twierdziła, że był obecny jeszcze trzeci raz w
    roku 1912, na pierwszej Pamiątce śmierci Chrystusa zorganizowanej przez polskich
    badaczy (Krzysztof Biliński, Hiobowie XX wieku, wyd. Pagina, Wrocław 1998, str. 27).

    1913 – „Strażnica” pol. nr 12 z 1958 roku podała na str. 23, że 17 marca tego
    roku odbyła się w Hamilton w stanie Ontario w Kanadzie rozprawa sądowa w
    procesie o zniesławienie, który Russell wytoczył pewnemu „pozbawionemu poczucia
    odpowiedzialności oszczercy”. Chodziło o to, że zarzucano mu krzywoprzysięstwo,
    jakiego miał się dopuścić przed sądem w sprawie znajomości greki biblijnej.
    Powyższa „Strażnica” broniła go jednak twierdząc, że Russell nie stwierdził
    przed sądem że zna grekę, a protokół sądowy został sfałszowany przez jego
    przeciwników w specjalnie do tego przygotowanym i rozpowszechnianym pamflecie.
    James Penton, historyk z Kanady, w swej książce pt. Apocalypse Delayed
    przychylił się do tego poglądu. Twierdził on, że tym, który procesował się z
    Russellem w tej sprawie, był niejaki J. Ross (str. 43). Pamflet, który wydał
    Ross, nosił prawdopodobnie tytuł Some Facts and More Facts about the Self-styled
    Pastor Charles T. Russell. Doug Harris w swej książce pt. Awake! to the
    Watchtower przytoczył na str. 31 fragment przed chwilą wspomnianego
    kontrowersyjnego fragmentu protokołu, gdzie sąd pytał Russella, czy zna grekę.
    Odpowiedział on, że tak, a potem, gdy sąd poprosił go o zademonstrowanie swej
    znajomości greki, nie potrafił przeczytać nawet alfabetu, który dał mu do
    odczytania jeden z prawników (Mr. Staunton). Zapytany więc ponownie o swą
    znajomość greki, odpowiedział tym razem, że nie zna jej. W swej wspomnianej
    wyżej książce Penton twierdził, że Ross zniekształcił prawdę (str. jw.) ponieważ
    pytanie sądu nie brzmiało: „Czy zna pan grekę?”, lecz: „Czy zna pan alfabet
    grecki?” na co odpowiedział on – według. Pentona – „tak” (powyższa „Strażnica”
    nie podała, jak odpowiedział on na to pytanie sądu).

    W „Strażnicy” ang. z 15 marca Russell naucza, że religijność poszczególnych
    ludzi zależy od kształtu ich mózgu. Pisał: „Niektórzy mają silną potrzebę
    oddawania czci Bogu, inni mniejszą, a jeszcze inni nie mają jej wcale
  • 02.09.05, 19:56
    W „Strażnicy” ang. z 15 marca Russell naucza, że religijność poszczególnych
    ludzi zależy od kształtu ich mózgu. Pisał: „Niektórzy mają silną potrzebę
    oddawania czci Bogu, inni mniejszą, a jeszcze inni nie mają jej wcale. Ta
    różnica jest spowodowana kształtem mózgu. Ludzie rodzą się z różnicami w tym
    względzie” (str. 84). W tym roku lipcowe wydanie ang. „Strażnicy” na str. 200
    obiecywało czytelnikom chorym na raka przepis na „skuteczne i proste lekarstwo
    (remedy – remedium)” (wszystko bezpłatnie, jak tam zapewniano). David Reed w
    swej książce pt. How to Rescue Your Loved Ones from the Watchtower (wyd. Grand
    Rapids 1989, Baker Book House) zamieścił na stronie 107 fotokopię powyższego
    tekstu ze „Strażnicy”. Russell w 1915 roku wspominał w związku z tym: „Raz
    podaliśmy notatkę o pewnym zabiegu na leczenie raka. Otrzymaliśmy w tej sprawie
    setki listów od osób w prawdzie i setki od innych; wielu pisało, że odnieśli
    dobre skutki” (Co kaznodzieja Russell odpowiadał…, str. 347). Mimo iż wielu
    „odniosło dobre skutki” to już dziś świadkowie jakoś nie stosują tego
    „lekarstwa”. Czyżby nie było aż tak skuteczne, jak na to rzekomo się zanosiło?

    1914 – Świadkowie spodziewali się wówczas końca złego świata i wzięcia do nieba.
    „W roku 1914 wierni przedchrześcijańscy słudzy Boży nie zostali wskrzeszeni do
    życia na ziemi w charakterze książęcych przedstawicieli mesjańskiego Króla, choć
    się tego spodziewano, a ostatek «małej trzódki» nie dołączył do Chrystusa w
    niebiańskim Królestwie. […] Szalała pierwsza wojna światowa i wierzono, że
    przerodzi się ona w ogólnoświatową anarchię, która doprowadzi do zakończenia
    istniejącego systemu rzeczy […] Pierwotnie sądzili też, że jeszcze przed rokiem
    1914 nastanie ogólnoświatowa udręka, której punktem szczytowym będzie anarchia
    (wiązana według ówczesnego zrozumienia z «wielkim dniem Boga Wszechmocnego»wink
    (Obj. 16:14)” (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 138, 61, 135). Po latach
    drugi prezes Towarzystwa Strażnica, Rutherford, w swej książce pt. Vindication
    (t. I, str. 146), napisał o oczekiwaniach świadków na rok 1914 i inne daty, że
    „Wierni ludzie Boga na ziemi […] mieli wiele do powiedzenia na temat tych dat i
    tego, co miało nastąpić, ale nic, co głosili, nie spełniło się” (cyt. za David
    Reed, Index of…, str. 80). Dziś już nie są tak szczerzy jak prezes i piszą o
    tych samych oczekiwaniach całkowicie odmiennie. Wydana przez nich w 1988 roku
    książka pt. Jak znaleźć prawdziwy pokój i bezpieczeństwo? podawała, że
    „oczekiwania świadków się sprawdziły, gdyż świat uwikłał się w wojnę, jakiej
    jeszcze nie było” (str. 73, por. „Strażnica” nr 9, rok XCI, str. 13, par. 6).
    Zaczęto wyświetlać Fotodramę stworzenia („Strażnica” z 1 V 1994 r., str. 15).

    1915 – Spodziewany na rok 1914 koniec świata nie nastąpił i przeniesiono
    oczekiwania na rok 1915. „Dalsze poszukiwania równoległych okresów doprowadziły
    do twierdzenia, że zniszczenie Jeruzalem w roku 70 n.e. […] może wskazywać na
    rok 1915 jako kulminację anarchistycznego przewrotu, do którego – jak sądzono –
    Bóg dopuści, by położyć kres instytucjom tego świata” (Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 632, przypis). „Obecne rządy muszą być obalone z końcem R. P.
    1915” (Nadszedł czas, str. 271). „Pod tytułem «Początek boleści» napisane było w
    wydaniu wojennym «Strażnicy» (ang.) z 1 sierpnia 1915 r.: «Widzimy prolog
    wielkiej walki Armagedonu…»” („Strażnica” nr 19, 1949 r., str. 2). Polscy
    świadkowie Jehowy zamiast oczekiwanego Armagedonu, zaczęli od tego roku dostawać
    regularne wydania „Strażnicy” w jęz. polskim (Rocznik Świadków Jehowy 1994, str.
    176). Wcześniej, w 1914 roku, ukazało się pierwsze wydanie „Strażnicy”, ale
    wydawana była ona jeszcze wtedy nieregularnie („Na straży” 6/99, str. 241).

    1916 – W dniu 29 października Russell wygłosił swoje ostatnie przemówienie w Los
    Angeles. Dwa dni później umarł w pociągu w miejscowości Pampa w Teksasie. Jego
    wycieńczony organizm nie wytrzymał trybu życia, jaki prowadził (Świadkowie
    Jehowy – głosiciele…, str. 63). „W «Strażnicy» z 1 grudnia 1916 roku oraz w
    późniejszych wydaniach pierwszego tomu Wykładów Pisma Świętego zamieszczono
    krótką biografię Russella…” (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 64, por.
    707). Potem, po wielu latach, w roku 1959 w książce pt. Jehovah´s Witnesses in
    the Divine Purpose pisano (str. 59), że „ośrodek wydawniczy, którego on
    [Russell] był założycielem, nigdy nie opublikował biografii Pastora Russella.
    […] Czy to prawda, że nigdy nie opublikowano biografii Pastora Russella? To
    prawda. Świadkowie Jehowy podziwiają cechy, jakie on posiadał jako człowiek, ale
    gdybyśmy oddali cześć i zaufanie Pastorowi Russellowi, to powiedzielibyśmy, że
    dzieło i sukces było jego; lecz świadkowie Jehowy wierzą, że to wszystko duch
    Boży, który kierował i nadzorował swój lud”. Fotokopię tego tekstu opublikowali
    A. Barret i D. Magnani (jw., str. 416). Patrz też D. Reed, Index…, str. 67-68.
    Ang. „Strażnica” z 1 grudnia mówiła jeszcze o koronacji Russella na króla (przez
    Pana), oraz o tym, że jego wrogowie oddadzą mu cześć (worship) padając do jego
    stóp (D. Reed, Index…, str. 21). Por. Ap 22,8: „…upadłem, by oddać cześć u stóp
    anioła […] Ale on mi mówi: «…Nie czyń tego. Jestem tylko współniewolnikiem twoim
    i twoich braci […] Oddaj cześć Bogu»” (NWT).

    1917 – Nowym prezesem po Russellu został Rutherford, jeden z późniejszych
    członków nowo mianowanego pięcioosobowego Komitetu Redakcyjnego, trzyosobowego
    Komitetu Wykonawczego i siedmioosobowego Zarządu, mającego nadzór nad tymi
    ośrodkami (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 64-65). Urodził się 8 XI 1869
    roku w Missouri w rodzinie baptystów (jw., str. 67). Prawnik, protokolant,
    adwokat, a później sędzia nadzwyczajny objął posadę w Boonville, w stanie
    Missouri (jw.) W roku 1906 przyjął chrzest i został radcą prawnym Towarzystwa
    Strażnica (jw.) „Kiedyś jednak ten młody prawnik był ateistą” („Strażnica” z 1 X
    1997 r., str. 6). „Nowy prezes został życzliwie przyjęty przez wielu, ale nie
    przez wszystkich” (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 65). Nie był to
    człowiek formatu poprzedniego prezesa, osoba chłodna i nieprzyjemna wobec braci,
    tylko wobec Boga przejawiał pokorę, co podkreśla książka pt. Świadkowie Jehowy –
    głosiciele… (str. 220, por. „Strażnica” z 1 XII 1993 r., str. 18, par. 17; gdzie
    zamieszczono zupełnie inną charakterystykę jego osoby). Nowy prezes rozpoczął
    urzędowanie od dymisji czterech niewygodnych dla siebie członków Zarządu,
    mianowanych co prawda na to stanowisko przez Russella, ale podobno bez
    wymaganego walnego głosowania podjętego przez Towarzystwo (Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 67, por. R. Franz, Kryzys…, str. 59). Poszło o to, że sposób
    sprawowania władzy przez Rutherforda, był – według członków Zarządu – niezgodny
    z tym, co nakreślił Russell: Rutherford przejawiał arbitralność w decyzjach, co
    było wbrew Woli i Testamentowi Russella, opublikowanymi w „Strażnicy” ang. z 1
    XII 1916 r. (por. R. Franz, Kryzys…, str. 58, 59; Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 64; cały tekst testamentu publikuje m.in. broszura Słowa
    nadziei nr 23 pt. Czterej monarchowie na str. 25-27). „Czterech zwolnionych
    członków zarządu skorzystało z okazji, żeby w obecności rodziny Betel wzniecić
    pięciogodzinną dysputę na temat spo
  • 02.09.05, 19:58
    Nowy prezes rozpoczął urzędowanie od dymisji czterech niewygodnych dla siebie
    członków Zarządu, mianowanych co prawda na to stanowisko przez Russella, ale
    podobno bez wymaganego walnego głosowania podjętego przez Towarzystwo
    (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 67, por. R. Franz, Kryzys…, str. 59).
    Poszło o to, że sposób sprawowania władzy przez Rutherforda, był – według
    członków Zarządu – niezgodny z tym, co nakreślił Russell: Rutherford przejawiał
    arbitralność w decyzjach, co było wbrew Woli i Testamentowi Russella,
    opublikowanymi w „Strażnicy” ang. z 1 XII 1916 r. (por. R. Franz, Kryzys…, str.
    58, 59; Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 64; cały tekst testamentu
    publikuje m.in. broszura Słowa nadziei nr 23 pt. Czterej monarchowie na str.
    25-27). „Czterech zwolnionych członków zarządu skorzystało z okazji, żeby w
    obecności rodziny Betel wzniecić pięciogodzinną dysputę na temat sposobu
    zarządzania Towarzystwem. Niektórzy z rodziny Betel sympatyzowali z
    przeciwnikami. Napięta sytuacja utrzymywała się przez kilka tygodni, a
    wichrzyciele grozili, że «obalą istniejącą tyranię»” (Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 67). Podobny los spotyka potem Komitet Redakcyjny, który
    zostaje zlikwidowany (R. Franz, Kryzys…, str. 59-60). Russell jednak uważał, że
    jego kontrola nad ośrodkiem jest całkowita i niepodważalna, że Towarzystwo to
    właściwie on sam – i żadna jego decyzja nie potrzebuje jakiejkolwiek konsultacji
    z nikim, bo sama w sobie ma moc boskiego autorytetu. Zmuszony był potem to
    przyznać nawet sam Rutherford, który dodawał do tego, że „Russell wykonywał
    pracę w sposób Pański, każdy inny sposób pozostaje w sprzeczności ze sposobem
    Pańskim…” („Strażnica” z 1 III 1923 r., wyd. ang., str. 68, 71; por. R. Franz,
    Kryzys…, str. 57, 60; D. Reed, Index…, str. 25, 78). Tak samo niepodważalny był
    według Russella dokonany wybór urzędników, których potem usuwa jego następca
    („Strażnica Syjonu” z 25 IV 1894 r., wyd. ang., str. 59; por. R. Franz, jw.)
    Rutherford, choć w powyższej „Strażnicy” angielskiej z 1923 r. przyznawał, że
    decyzje podejmowane przez Russella to właściwie decyzje samego Boga, musiał
    jakoś poradzić sobie teraz z pewną trudnością, która powstała i którą wszyscy
    zaczęli wyraźnie dostrzegać. Jak bowiem pogodzić fakt zdymisjonowania przez
    Rutherforda pięcioosobowego Komitetu Redakcyjnego z faktem, że powstał on na
    wyraźne życzenie Russella – którego wola była przecież jednocześnie wolą Pana i
    którą Russell wyraził w swym testamencie? Rutherford ominął ten problem bardzo
    prosto. Wbrew temu, co pisał wcześniej, zaczął teraz twierdzić, że wola Russella
    nie była jednak wolą Pana. Ostatecznie po latach on nawet musiał przyznać, że
    jego działania były istotnie wbrew ostatniej Woli Russella, która dla
    Rutherforda była już bez znaczenia. Pisał on „Strażnicy” ang. z 1 grudnia 1931
    roku: „Było rzeczą niemożliwą pracę Towarzystwa na chwałę i cześć Pana, w sposób
    przedstawiony w piśmie nazwanym Wolą” (str. 376, cyt. za: R. Franz, Kryzys…,
    str. 61). W takich oto skandalicznych okolicznościach nowy prezes rozpoczynał
    urzędowanie. W efekcie zdymisjonowani przez Rutherforda i ich zwolennicy
    odłączyli się od niego i zaczęli tworzyć grupy schizmatyckie (Świadkowie Jehowy
    – głosiciele…, str. 68, 69).

    1918 – Powstała Polska Filia Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego w Detroit,
    Michigan („Na straży” 6/99, str. 241). Rocznik Świadków Jehowy 1994 podaje, że
    filia ta powstała nie w 1918, ale w 1919 roku (str. 178-179). Przetłumaczy ona
    potem Tomy (2-7) Russella („Na straży”, jw.) W połowie roku świadkowie Jehowy
    zaprzestali głoszenia. Ofiara ustawiczna została usunięta (Pilnie zważaj na
    proroctwa Daniela, str. 300). Rozpoczęły się kłopoty z wydaną w poprzednim roku
    książką pt. Dokonana Tajemnica (tzw. VII pośmiertny Tom Russella). Obłożono ją
    zakazem w Kanadzie (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 69). Na tym jednak nie
    koniec. Dnia 7 maja wydano nakaz aresztowania Rutherforda i jego
    współpracowników (jw., str. 70). Znów zapowiadano koniec świata na ten rok.
    Wydana prawdopodobnie w roku 1921 przez filię polską Strażnicy w Detroit książka
    pt. Księga prorocka Ezechiela – Podręcznik dla Badaczy Pisma Św., zachowała
    kilka takich fałszywych proroctw. Na str. 157 tej pozycji czytamy: „A w roku
    1918, kiedy Bóg niszczy ogół kościołów i zabija miliony członków kościelnych,
    ci, co uciekają przed zniszczeniem, przychodzą do dzieł Pastora Russella, aby
    nauczyć się znaczenia upadku «chrześcijaństwa»”.

    1919 – Rutherford i jego współpracownicy opuścili więzienie za kaucją dnia 25
    marca (jw., str. 75). Po konwencji w Cedar Point, która odbyła się w dniach od 1
    do 8 września tego roku rozpoczęli wydawać nowe pismo „Złoty Wiek” (obecnie
    „Przebudźcie się!” – jw., str. 76, 77). Oto jak niechlubne były początki tego
    pisma. „Złoty Wiek” w wydaniu angielskim z 1 października 1919 roku, na stronie
    8 popierał segregację rasową czarnoskórych mieszkańców USA, w Douglass High
    Schooll w Cincinnati. Pisano: „Czarnoskórzy z całego miasta uzyskali przywilej
    uczęszczania do tej szkoły. Zrozumieli, że najlepiej zrobią, gdy będą się
    trzymali w swej własnej grupie, i prawdopodobnie mają rację. Podczas gdy prawdą
    jest, że «za sprawą Boga jedna krew płynie w żyłach wszystkich ludzi», niemniej
    jednak w obecnych niedoskonałych warunkach rozumna segregacja jest korzystna pod
    każdym względem”. Fotokopię powyższego tekstu opublikowali A. Barret i D.
    Magnani (jw., str. 410). Dziesięć lat później Rutherford na łamach ang. „Złotego
    Wieku” z kwietnia 1929 roku, praktycznie popierał niewolnictwo, gdy odpowiadał
    na pytanie czytelnika (str. 702), czy jest w Biblii cokolwiek, co wskazuje,
    jakie jest pochodzenie czarnoskórych: „Ogólnie przyjmuje się, że przekleństwo,
    jakie Noe wypowiedział przeciw Kananejczykom, zapoczątkowało istnienie czarnej
    rasy. Najpewniej stało się to, gdy Noe powiedział, «Przeklęty będzie Kanaan,
    sługa sług swych braci» obrazując przyszłość czarnej rasy […] Nie znajdziemy na
    całej ziemi niewolnika tak dobrego jak kolorowy niewolnik” (fotokopia u Barreta
    i Magnaniego, jw., str. 409). Szkoda, że dziś nie wiadomo powszechnie, co tu
    pisali. Zamiast zrewidować własne błędy, jak zwykle stare wady wytykają innym, a
    najchętniej Kościołowi katolickiemu. „Strażnica” z 1 IX 1992 r. na str. 8
    podaje: „W XIX wieku misjonarze katoliccy i protestanccy zgodnie sprzeciwiali
    się uprawianiu handlu niewolnikami. Ale nie zawsze tak bywało. W poprzednich
    stuleciach popierali ten proceder i sami brali w nim udział, nie bacząc na
    związane z tym straszliwe cierpienia”. Jak widzieliśmy wcześniej, na podstawie
    Księgi Rodzaju 9,24 Rutherford wnioskował w swym „Złotym Wieku”, że Kananejczycy
    to pierwsi czarnoskórzy przedstawiciele ludzkości. Było to wbrew Russellowi,
    który w 1902 roku oświadczył w ang. „Strażnicy” z kwietnia 1902 roku, na stronie
    216: „Nie jesteśmy w stanie z całą pewnością zadecydować, że synowie Chama i
    Kanaana są Murzynami; uważamy taki ogólny pogląd za tak samo prawdopodobny jak
    każdy inny” (fotokopia jw., str. 408). Te poglądy nie uchroniły jednak
    pierwszego prezesa od tego, co wielu pewnie dziś nazwałoby rasizmem, a
    mianowicie od szczególnego przedkładania jednych ras nad drugie, ze względu na
    niektóre wyjątkowe cechy, jakimi rzekomo tylko niektóre z ras są obdarzone. Oto
    co pisał on w powyższej „Strażnicy”: „Podczas gdy prawdą jest, że biała rasa
    wykazuje wyższość niektórych cech nad innymi, musimy pamiętać, że znajdziemy tak
    samo
  • 02.09.05, 20:00
    CELOWE SKRÓCENIE

    1923 – Zaczęto odnosić termin „owce” z Mt 25,31-46, do życzliwie usposobionych
    względem nich ludzi z innych Kościołów (jw., str. 164). Zaczęto też nauczać, że
    grupa ta nie zginie w Armagedonie (Świadkowie Jehowy zjednoczeni w spełnianiu
    woli Bożej na całym świecie, str. 10). „Strażnica” z 1 VII 1995 r. uczyła, że
    zrozumiano to nie w 1923, ale dopiero w 1985 (str. 15). W połowie lat
    trzydziestych będą ich utożsamiać z „Wielką rzeszą” z Ap 7,9-17 (jw., patrz
    1935). W tym roku zaczęto też nauczać, że przypowieść o owcach i kozłach odnosi
    się do okresu Dnia Pańskiego (tzn. od roku 1914), a nie jak uczyli dotąd do
    okresu Tysiąclecia po Armagedonie („Strażnica” z 15 V 1995 r., str. 18).
    Później, od roku 1995, zaczną uczyć jeszcze inaczej, że sądzenie odbędzie się
    tuż po Armagedonie („Strażnica” z 15 X 1995 r., str. 19-28).

    1925 – „Powszechnie uważali wówczas, że w roku 1925 rozpocznie się
    zmartwychwstanie, a na ziemi zostanie przywrócony raj” (Pilnie zważaj…, str.
    303). Ta zapowiedź jednak nie spełniła się, a prezes Rutherford tak odniósł się
    do swojej przepowiedni: „Cóż, ośmieszyłem się” („Strażnica” nr 14, rok CVI, str.
    24, przypis; por. „Strażnica” nr 23 z 1993 r., str. 18). Ang. „Strażnica” z 1
    września (str. 262) wyjaśniała potem, skąd wzięła się ta pomyłka, podając, że
    „Spodziewano się, że Szatan będzie próbował tchnąć w umysły poświęconych myśl,
    że rok 1925 pozwoli zobaczyć koniec pracy, i dlatego niekonieczne będzie dla
    nich zrobić jak najwięcej”. Wyjaśniano dalej, dlaczego tak się stało, mianowicie
    dlatego że nie da się oszukać wybranych przez Pana odnośnie do „fundamentalnych
    doktryn”, natomiast co do spraw „przewodnictwa i służby Panu” można zostać
    oszukanym przez przeciwnika (jw.) Szkoda, że nie wzięto tego pod uwagę przy
    wyznaczaniu

    Następnych fałszywych dat końca (np. 1975, por. Świadkowie Jehowy – głosiciele…,
    str. 104). Czyżby świadkowie chcieli być jeszcze potem nieraz zwiedzeni przez
    szatana, skoro wiedzieli, że tak się stało już raz w roku 1925? Fotokopię
    powyższego tekstu opublikowali A. Barret i D. Magnani (The Watchtower Files…,
    str. 509). „Złoty Wiek” zaczął ukazywać się po polsku (Rocznik 1994…, str. 188).
    Brat Kasprzykowski odpadł (jw., str. 187). Potem znów, jak poprzednio, doszło do
    przejęcia przez opozycjonistów korporacji prawnej badaczy (jw., str. 189).
    Sytuację uratował brat Całka, który jako reprezentant pierwszej grupy badaczy
    Pisma świętego, oddał swe pełnomocnictwa prawne bratu Scheiderowi (jw., str.
    189, 190).

    1928 – „The Watchtower” z 15 IV 1928 r. na str. 126 podało: „Każdy wie, że
    pomyłki są w Biblii” (patrz D. Reed, Index…, str. 27 i 65). Patrz też 1920.
    Polski „Złoty Wiek” z 15 maja tego roku (nr 71) nauczał zdaje się, że Jezus jest
    niewidzialnie obecny od roku 1914 (str. 158). Rok później znów zaczęto po
    staremu uczyć, że jest niewidzialnie obecny od roku 1874 (Proroctwo…, str. 29).
    Brat Scheider przyjął funkcję nadzorcy dzieła w kraju (Rocznik 1994…, str. 190).

    1929 – Zakupiono teren pod budowę tzw. Domu Książąt (Beth Sarim), który miał być
    miejscem, w którym zamieszkają święci Starego Testamentu. Towarzystwo Strażnica
    miało objąć jedynie pieczę nad tym budynkiem, „do czasu, aż niektórzy lub
    wszyscy ci wyżej wymienieni mężowie staną się widzialnymi przedstawicielami
    Królestwa Bożego na ziemi; wtedy oni tę posiadłość mają objąć w posiadanie i
    uczynić z niej użytek, aby się ona najlepiej przysłużyła tej pracy, która przez
    nich będzie wykonywana”. Jest to fragment aktu notarialnego dotyczącego tego
    domu i opublikowanego przez „Złoty Wiek” z 15 IV 1931 r., str. 118-119. Por.
    Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 76, tabela. Ponadto „w roku 1929
    zauważyli, iż symboliczny rydwan w wizji Ezechiela wyobraża proroczo organizację
    Jehowy” (Narody mają poznać, że ja jestem Jehowa, część I, str. 34, par. 39).

    1930 – Według niektórych znawców tematyki, świadkowie Jehowy od tego roku
    zaczęli nauczać, że Chrystus powrócił niewidzialnie w roku 1914. Wcześniej (od
    roku 1876) uczono o powrocie w roku 1874 (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str.
    46, 47, 133; por. „Strażnica” nr 21, rok XCVI, str. 16, 17, która podaje, że nie
    myślano wcale zmieniać tej nauki, wierząc, że ta obecność potrwa do jesieni
    1914). Rzeczywiście, mogłoby się tak wydawać: na przykład wydawana jeszcze 16
    lat po roku 1914 polska wersja Harfy Bożej uczyła ciągle o niewidzialnym
    przyjściu Chrystusa w roku 1874 (str. 243, par. 410), a już w 1931 roku polska
    broszura Królestwo nadzieja świata uczyła o powrocie w roku 1914 (str. 58).
    Znajdujemy na ten temat jednak też dużo niejasności. Przykładowo, „Strażnica” nr
    21, rok XCVI, podawała w przypisie na str. 16 (por. taka sama sugestia w: God´ s
    Kingdom of a Thousand Years Has Approached, str. 209-210), że dopiero „Wydana
    przez Towarzystwo Strażnica w roku 1943 książka Prawda was wyswobodzi […]
    Ustaliła początek obecności Chrystusa na rok 1914 n.e., a nie 1874”. Mamy tu
    więc jakby wskazanie na rok 1943. Inna niejasność występuje w związku z tekstem
    polskojęzycznej „Strażnicy” z 15 XII 1931 r. (nr 24, vol. LII), która na str.
    383 podała, iż „Pismo Św. dowodzi, że wtóra obecność Pana Jezusa Chrystusa
    rozpoczęła się w przybliżeniu około 1878 roku Pańskiego”. Być może jest to
    przedruk z którejś wcześniejszej ang. „Strażnicy” i nauka ta była etapem
    przejściowym między naukami o niewidzialnej Paruzji z roku 1874 i 1914? O
    Paruzji w roku 1914 uczył już jednak dużo wcześniejszy polski „Złoty Wiek” z 15
    maja 1928 roku (nr 71, str. 158). Jeśli więc ta informacja o roku 1878 nie jest
    etapem przejściowym w naukach, to czym jest ?

    1931 – Przyjęli nową nazwę – świadkowie Jehowy. Przedtem nazywali się badaczami
    Pisma świętego. Warto tu zauważyć, że wśród pierwszych chrześcijan, za jakich
    świadkowie Jehowy się często wobec świata uważają, istniał jednak zwyczaj
    surowego potępiania tych, którzy obwołują się innymi niż po prostu
    „chrześcijanie” nazwami. Tak właśnie pisał Ignacy z Antiochii, żyjący jeszcze w
    czasach apostołów, który już około roku 107 napisał: „Stańmy się zatem Jego
    [prawdziwymi] uczniami i nauczmy się żyć po chrześcijańsku. Kto bowiem nazywa
    się jakimś innym niż to właśnie imieniem, ten nie należy do Boga” (Do Kościoła w
    Magnezji, X, 1). Świetnie można to odnieść do świadków Jehowy. Oni właśnie
    nazwali się przed światem innym imieniem. Ich książka pt. Niech Bóg będzie
    prawdziwy podawała: „Chociaż ci słudzy Boży nie posługiwali się żadną
    odróżniającą nazwą, nazywając siebie tylko po prostu chrześcijanami, to jednak
    ich przyjaciele i inni ludzie, zainteresowani tym, co oni głosili, nazywali ich
    «badaczami Pisma świętego» lub «międzynarodowymi badaczami Pisma świętego»”
    (str. 146, par. 6). „Strażnica” z 1 maja 1995 roku podawała potem nieco inaczej.
    Nadmieniano tam, że kiedyś nazywano ich Międzynarodowymi Badaczami Pisma
    Świętego i że była to „nazwa obrana przez nich samych” (str. 19). W tym roku,
    według zapowiedzi ich książki pt. Dokonana Tajemnica, (wyd. pol. z 1923 r., str.
    664) miało nastąpić pełne panowanie Królestwa na ziemi.
  • 02.09.05, 20:02
    1933 – W drugiej połowie czerwca tego roku przyjęli specjalną rezolucję, pt.
    Deklaracja faktów, która była owocem kampanii Rutherforda i Balzereita „w celu
    poinformowania kanclerza Hitlera, przedstawicieli rządu i opinii publicznej, że
    świadkowie Jehowy nie stanowią żadnego zagrożenia dla państwa i obywateli”
    („Przebudźcie się!” z 8 VII 1998 r. str. 12). Ang. wydanie „Strażnicy” z 15 VIII
    1955 roku zapewniało czytelników, że Deklaracja była „ostrym protestem przeciwko
    Hitlerowi” (str. 462), co wcale nie okazało się ścisłą prawdą, bo w wydanej
    kilkanaście lat później polskiej broszurze Towarzystwa Strażnica pt. Działalność
    świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych pisano, że treść tego
    oświadczenia nie była wcale takim ostrym protestem, za co winę ponosić miał
    niejaki Balzereit. Broszura pt. Działalność… przekonywała nas o tym: „Treść tego
    «oświadczenia» rozczarowała wielu obecnych, gdyż w wielu punktach nie było ono
    stanowcze, jak bracia się spodziewali. Brat Mutze z Drezna, dotychczasowy bliski
    współpracownik brata Balzereita, oskarżył go później o osłabienie pierwotnego
    tekstu. Już nie po raz pierwszy brat Balzereit rozwadniał jasne i niedwuznaczne
    wypowiedzi zawarte w publikacjach Towarzystwa, byle się tylko nie narażać
    władzom” (str. 21). Ale i w tym przypadku nie okazało się to prawdą.
    „Przebudźcie się!” z 8 VII 1998 roku podaje zupełnie co innego na temat
    Balzereita. Na pytanie „Czy […] Paul Balzereit , rozwodnił tekst tego
    oświadczenia?” odpowiada „Bynajmniej, ponieważ przeczy temu porównanie tekstu
    niemieckiego z angielskim. Najwyraźniej wrażenia takie opierały się na
    subiektywnych informacjach osób, które nie brały bezpośrednio udziału w
    przygotowaniu tego dokumentu” (str. 14). Ciekawe, że powyższa broszura
    Działalność… zgadzała się z tymi – jak pisze cytowane przed chwilą „Przebudźcie
    się!” – „subiektywnymi” oskarżeniami brata Mutze wobec Balzereita. Zatem Ciało
    kierownicze samo przyznało, że też brało udział w nieobiektywnych oskarżeniach
    wobec niektórych świadków Jehowy. Popatrzmy też, co pisali w powyższej rezolucji
    o Żydach. Cytuję za powyższym „Przebudźcie się!”: „To żydowscy kapitaliści z
    imperium brytyjsko-amerykańskiego zbudowali świat wielkiej finansjery i
    wykorzystują go do wyzyskiwania i uciskania narodów” (str. 14). W związku z tym
    cytatem zadaję świadkom Jehowy pytanie: Czy właśnie tak – zgodnie z celem
    powyższej rezolucji – wyglądało uzasadnianie faktu nieszkodliwej działalności
    świadków w Niemczech? Nie tylko ja zresztą mam wątpliwości co do tego, czy ta
    rezolucja była w rzeczywistości ostrym protestem, bo okazuje się, że nawet
    „niektórzy niemieccy świadkowie byli rozczarowani nie dość ostrym językiem
    rezolucji” („Przebudźcie się!”, jw.) Polscy badacze zaczęli wydawać „Złoty Wiek”
    w Łodzi (Rocznik 1994…, str. 198).

    1939 – Usunięto z tytułu „Strażnicy” dopisek „Zwiastun obecności Chrystusa”
    (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 724), choć wcześniej oznajmiano w
    „Strażnicy” z 1 XII 1916 roku, na str. 6015, że nie uczynią tego, aż cała ziemia
    dowie się o Królestwie (por. D. Reed, Index of…, str. 21). Burzliwe wydarzenia
    związane z II wojną światową skłoniły świadków Jehowy do gorączkowych spekulacji
    na temat tego, czym jest ta wojna i do czego ona doprowadzi. W czasie tej wojny
    świadkowie mieli też podobne odczucia jak w przypadku I wojny światowej, podczas
    której „byli skłonni sądzić, że ten konflikt doprowadzi stopniowo do
    przepowiedzianej w Objawieniu 16:13-16 bitwy Armagedonu!” (Życie wieczne w
    wolności synów bożych, str. 229-230). Czego spodziewali się więc świadkowie po
    II wojnie światowej? Prezes Rutherford w swym przemówieniu z 2 X 1938 r.,
    transmitowanym z Nowego Jorku przez pięćdziesiąt stacji radiowych, zapowiadał,
    że być może naziści będą mieli zamiar zniszczyć Imperium Brytyjskie. Tekst tego
    przemówienia zamieszczono w wydanej przez Strażnicę po polsku broszurze pt.
    Faszyzm czy wolność (por. Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 85).
    Rzeczywiście, Rutherford nie wróżył dobrze Brytyjczykom, co wiernie dokumentuje
    wzmiankowana przed chwilą broszura na str. 33: „Fanatyczni dyktatorzy
    faszystowscy i nazistowscy przy pomocy i współpracy rzymsko-katolickiej
    hierarchii watykańskiej rujnują obecnie Europę kontynentalną. Przez krótki
    przeciąg czasu mogą oni mieć także przewagę nad Imperium Brytyjskim i Ameryką,
    ale potem według oświadczenia Bożego zniszczy Bóg całkowicie wszystkie podobne
    organizacje przez Chrystusa Jezusa, swego wielkiego Wodza i Wykonawcę swych
    zamierzeń”. Okazuje się, że nie była to jedyna wypowiedź tego typu zaserwowana
    słuchaczom przez Rutherforda. Jak sam przyznawał w opublikowanym w roku 1940
    Judge Rutherford Uncovers Fifth Column (str. 15), gdy przemawiał w 1938 roku w
    Londynie, też przepowiadał Brytyjczykom, że naziści będą próbować zniszczyć
    Imperium Brytyjskie, co – jak prezes z całą stanowczością potwierdzał – zostanie
    zrealizowane. Fotokopię tego tekstu zamieścili Arthur Barret i Duane Magnani w
    swym dziele pt. Eyes Of Understanding (Revised Edition, Copyright 1980 by
    Witness Inc., str. vii oraz 31). Fotokopia ta znajduje się również w często
    przywoływanym przeze mnie dziele tych samych autorów – The Watchtower Files…,
    str. 489; por. też David Reed, Index of…, str. 106. Powyższe zapowiedzi
    oczywiście nie spełniły się. Jak wiemy z historii, ani naziści nie zniszczyli
    Imperium Brytyjskiego, ani – jak zapowiadała wyżej cytowana broszura Faszyzm czy
    wolność – nazistów nie zniszczył Bóg przez Chrystusa, lecz wojska alianckie.
    David Reed w swoim Index…, przypomina również (str. 106), że pismo „The
    Watchtower” z 15 XII 1941 roku, na stronie 377 uczyło o końcu panowania
    królestwa demonów, jakie miało nastąpić równocześnie z upadkiem potęgi
    nazistowsko-faszystowskiej, a The New World z roku 1942 (str. 104 i 130)
    wspominało o świętych ST, mających wtedy lada moment zmartwychwstać, z Hiobem na
    czele (cytat ze strony 104 The New World; patrz też w: Josh Mc Dowell, Don
    Stewart, Oszukani, wyd. „Pojednanie”, 1994 r., str. 80). „The Watchtower” z 15
    września 1941 roku mówiło natomiast o „pozostających miesiącach przed
    Armageddonem” (str. 288; por. D. Reed, Index.., str. 106). Nic więc dziwnego, że
    po takich stwierdzeniach „wielu sług Jehowy oczekiwało, że trwające zmagania
    zbrojne przeobrażą się w wojnę Bożą, czyli Armageddon” (Wspaniały finał…, str.
    246). Druga wojna jednak minęła, a spekulacje Ciała kierowniczego co do
    Armagedonu, w jaki miała się ona przeistoczyć, okazały się kolejnym niewypałem.
    Po latach ich czasopismo „Kingdom Ministry” (odpowiednik ówczesnej polskiej
    „Służby Królestwa”wink nr 1 z 1968 roku, próbowało nawet zataić fakt, że takie
    spekulacje z ich strony kiedykolwiek miały miejsce (patrz rok 1968, gdzie jest
    cytat).
  • 02.09.05, 20:03
    1945 – Strażnica zabroniła transfuzji krwi (Świadkowie Jehowy – głosiciele…,
    str. 183).

    1946 – W czerwcu w Katowicach odbyła się pierwsza powojenna krajowa Konwencja
    Świadków Jehowy w Polsce, na którą przybyło 5600 osób (Nowożytna historia…, str.
    21). Ich Rocznik 1994 podawał, że było 5300 osób (str. 214).

    1947 – Nadzorcą okręgu, który objął obszar całej Polski został Edward Kwiatosz
    (Rocznik 1994…, str. 214). W 1949 roku były już trzy okręgi (jw., str. 221).

    1950 – Wydano Chrześcijańskie Pisma Greckie w Przekładzie Nowego Świata, tzn.
    Nowy Testament we „własnym tłumaczeniu” na język angielski (Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 263). Zaczynają nauczać, że święci ST zmartwychwstaną po
    Armagedonie, a nie, jak uczyli dotychczas, że przed nim (Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 76, tabela). Dnia 21 czerwca ma miejsce ponowny napad UB na
    ich siedzibę rodziny Betel w Łodzi, co opisuje Rocznik Świadków Jehowy 1994, na
    str. 223. Rocznik ten podawał, że „tym razem aresztowano prawie wszystkich”
    (str. jw.), choć kiedyś w swej broszurze Nowożytna historia… pisali, że napad
    miał miejsce 20, a nie 21 i aresztowano nie „prawie wszystkich”, ale „wszystkich
    pozostałych członków tamtejszej rodziny” (str. 26). W całej Polsce w tym roku
    było 18 116 głosicieli (Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 503). Mimo to, jak
    podaje broszura Nowożytna historia…, w tym roku aż 19 000 Świadków Jehowy nie
    podpisało „sztokholmskiego apelu” o wyraźnym charakterze politycznym i trafiło
    za to do więzień (str. 30). Liczba aresztowanych była więc taka jak liczba
    świadków Jehowy w całej Polsce. Wierząc tej broszurze, trzeba by przyjąć, że w
    całej Polsce na krótko aresztowano wszystkich świadków Jehowy z powodu owego
    „apelu sztokholmskiego.” Nie wiadomo, czy była to prawda, skoro Rocznik 1994…
    podaje, że z powodu tego „apelu” aresztowano nie wszystkich Świadków w Polsce,
    ale zaledwie „pewną liczbę braci” w jednym z miast Polski – w Zawierciu (str.
    225). W dniu 2 lipca zdelegalizowano prawnie działalność świadków w Polsce oraz
    skonfiskowano majątek przez państwo (jw., str. 223-224).

    1951 – Jak podaje Rocznik 1994…, w Warszawie od 16 do 22 marca (Nowożytna
    historia…, podaje na str. 29, że do 19 III) odbył się na podstawie
    spreparowanego materiału dowodowego proces członków polskiego zarządu i kilku
    innych osób z Organizacji. Siedmiu braci otrzymało różnorodne kary, z dożywociem
    włącznie. Sześć lat później, z okazji „odwilży” roku 1956 zrehabilitowano ich
    (Nowożytna historia…, str. 33; Rocznik 1994…, str. 230, 231).

    1954 – Około tego roku została wydana książka pt. Niech Bóg będzie prawdziwy.
    Pisano w niej, że „Do greckich pism kościelnych doktrynę o trójcy wprowadził po
    raz pierwszy żyjący również w drugim stuleciu duchowny imieniem Teofilus”. Po
    latach jednak podawano, że Teofil nie wierzył w Trójcę. „Strażnica” z 1 kwietnia
    1992 roku pisała: „Nawet jeśli Klemens czasami zdaje się wykraczać poza biblijną
    naukę o Jezusie, nigdzie nie wspomina o Trójcy złożonej z trzech równych osób w
    jednym Bogu. Apologeci: Tacjan, Teofil i Atenagoras, którzy żyli mniej więcej w
    czasach Justyna i Klemensa, mieli zbliżone poglądy. Lamson pisze, że «nie byli
    lepszymi zwolennikami Trójcy niż sam Justyn; nie wierzyli w niepodzielną Triadę
    równych osób, lecz nauczali doktryny całkowicie sprzecznej z tym dogmatem»”
    (str. 28).
  • 02.09.05, 20:04
    1966 – Książka pt. Życie wieczne w wolności synów bożych zasugerowała początek
    widzialnego panowania Chrystusa nad ziemią w 1975 roku, co jest równoznaczne z
    końcem świata, jaki miał od tego roku nastąpić. Pisano w niej, że „nie jest to
    zwykły przypadek ani zbieg okoliczności, ale miłościwe zamierzenie Jehowy Boga,
    żeby królowanie Jezusa Chrystusa «Pana sabatu» pokrywało się z siódmym
    tysiącleciem istnienia człowieka”, które „rozpocznie się jesienią 1975 roku”
    (str. 20, par. 41 i str. 21, par. 43). Zwróćmy uwagę na powyższe słowa:
    „miłościwe zamierzenie Jehowy Boga”. Określono nimi stopień pewności co do faktu
    zbiegnięcia się końca 6000 lat istnienia człowieka z początkiem tysiącletniego
    widzialnego panowania Chrystusa nad ziemią. Po stwierdzeniu, że jest to
    „miłościwe zamierzenie Jehowy Boga”, czytelnikowi nie pozostaje nic innego, jak
    wniosek, że to prawdopodobieństwo jest stuprocentowe. Mimo to Fryderyk Franz na
    przemówieniu w Baltimore, gdzie 1966 roku ogłaszał wydanie tej książki,
    twierdził, że nie jest to takie pewne („Strażnica” nr 1 z 1967 r., str. 12; por.
    Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 104), podobnie jak „Strażnica” nr 23, rok
    CI, która na stronie 2 (par. 5) stwierdzała, że ta książka wcale nie uczy o
    pewności nastania raju w 1975 roku, a jedynie uczy o takiej „możliwości”. Czy te
    opinie są szczere?

    1968 – Ang. „Służba Królestwa” wypiera się tego, że w związku z II wojną
    światową spodziewali się Armagedonu (patrz rok 1939). Czytamy w niej: „Podczas I
    wojny światowej lud Boży spodziewał się, że ona wkrótce doprowadzi do
    Armagedonu, ale Jehowa zapobiegł takiej kulminacji w tym czasie. My nie
    poddawaliśmy się takim oczekiwaniom podczas II wojny światowej. Raczej w 1942
    uczyliśmy, że wojna się zakończy i że szatańskie organizacje pokojowe będą znów
    funkcjonować. I to jest to, czego się spodziewaliśmy. I dopiero wtedy gdy gniew
    powstanie na nowo, to stanowczo doprowadzi do Armagedonu” (str. 5, cyt. za
    fotoreprodukcją z książki pt. Eyes of Understanding Arthura Barreta i Duane
    Magnaniego, str. 34; por. tamże vi-vii). W „Strażnicy” nr 16 opublikowali
    artykuł pt. Mądre spożytkowanie czasu, jaki pozostał, w którym spodziewali się
    znów końca świata w roku 1975 (str. 5). Pisali tam też, że „W ciągu co najwyżej
    kilku lat spełni się końcowa część proroctw biblijnych co do «dni ostatnich»”.
    Podobną zapowiedź da w 1970 roku „Służba Królestwa” nr 4, która będzie nakłaniać
    młodzież do służby pionierskiej, przekonując ich, że ze względu na bliski
    Armagedon „wprawdzie nie będziesz mógł spędzić w niej 40 czy 20 ani nawet 10
    lat” (str. 6).

    1969 – W „Strażnicy” nr 5 opublikowano artykuł pt. Dlaczego oczekujesz roku
    1975? Byli tak pewni nastania końca w tym roku, że pisali w tym artykule, iż
    łudzi się i robi sobie żarty ten, kto zgodnie z Mt 24,36 twierdzi, iż nie zna
    dnia ani godziny końca świata (str. 8). W „Przebudźcie się!” nr 12 z lat
    1960-69, przekonywali dodatkowo: „W roku 1975 upływa 6000 lat. […] Po 6000 lat
    cierpień ludzkości w niewoli grzechu, chorób, śmierci i Szatana zazna ona
    odpoczynku, którego bardzo potrzebuje” (str. 10). Ang. „Służba Królestwa” podaje
    na str. 3 takie oto przesłanie do młodych ludzi w związku z tym, że nadchodzi
    koniec: „Czy ze względu na krótki czas, jaki pozostał, decyzja o pogoni za
    karierą w tym systemie rzeczy nie jest nie tylko niemądra, ale i skrajnie
    niebezpieczna? […] Wielu młodym braciom i siostrom oferowano stypendia lub
    zatrudnienie, które wiązało się z obietnicą dobrej płacy. Jednak oni to
    odrzucili, i przedłożyli duchowe korzyści ponad to”. Kserokopię tą publikują A.
    Barret i D. Magnani (The Watchtower Files…, str. 537).

    1970 – W „Strażnicy” nr 18 znów pisano o końcu świata na rok 1975: „Czyż więc
    koniec sześciu tysięcy lat ciemiężycielskiego zniewolenia ludzkości pod rządami
    Szatana nie byłby dla Jehowy Boga odpowiednią chwilą na wprowadzenie milenium
    sabatniego wytchnienia całej ludzkości? Z pewnością! A jego król, Jezus Chrystus
    będzie Panem tego Sabatu” (str. 13). W „Strażnicy” nr 23, dodawali: „…rok 1975
    n.e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka
    nas 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa” (str. 10). „Przebudźcie się!” nr 1 z
    tego roku podawano: „W przeszłości pewni ludzie przepowiadali koniec świata
    podając nawet dokładne daty. […] Nic się jednak nie działo. «Koniec» nie
    nastąpił. Ludzie ci okazali się fałszywymi prorokami. Poza tym ludzie ci nie
    znali prawdy Bożej ani nie mieli dowodów na to że są kierowani przez Boga i że
    Bóg się nimi posługuje” (str. 22). Tekst ten wskazuje nam wyraźnie, że uważają
    oni za fałszywych proroków ludzi, którzy w niczym nie różnili się od nich pod
    tym względem. Świadkowie Jehowy mają bowiem na koncie najwięcej chybionych
    zapowiedzi Armagedonu, spośród wszystkich organizacji religijnych świata. Jednak
    w tym tekście, gdzie oskarżają innych, nie odnoszą tego do siebie, nie mówiąc
    już o nazwaniu fałszywymi prorokami swoich autorytetów, odpowiedzialnych za
    podawanie ludziom fałszywych proroctw na przestrzeni całego wieku. Hipokryzja
    sięgnęła szczytu, gdy w jednej ze swych publikacji stwierdzili oni potem, iż
    „Wskutek gorliwości spodziewaliśmy się, że nowy system nastanie wcześniej niż
    Jehowa to zamierzył, ale – i tu uwaga! – …potrzeba skorygowania naszego
    zrozumienia pewnych szczegółów wcale nie czyni z nas fałszywych proroków…”
    („Strażnica” nr 15, rok CVII, str. 14, par. 14, 15).
  • 02.09.05, 20:06
    1972 – „Strażnica” nr 18 znów stanowczo nauczała o końcu złego świata w roku
    1975: „Zatem siódmy tysiąc lat tego siódmego «dnia» sam w sobie będzie sabatem.
    Szatan i jego demony będą w tym czasie związani” (str. 22).

    1975 – W lipcowej „Służbie Królestwa” (str. 14) napisano na temat roku
    służbowego 1975, który miał się zakończyć latem: „Dużo będzie zależeć od tego,
    jak wykorzystujemy te ostatnie dni «roku dobrej woli» ze strony Jehowy. Wiedząc,
    że po jego zakończeniu niechybnie nastąpi dzień pomsty ze strony naszego Boga,
    nie ustawajmy w popieraniu dzieła świadczenia, dopóki sobie tego życzy Jehowa
    Bóg”. Wcześniej jednak ci sami ludzie nauczali, że nie wolno tak mówić: „Czy to
    znaczy że rok 1975 przyniesie ze sobą bitwę Armagedonu? Nikt nie może twierdzić,
    co niechybnie nastąpi w tym czy w owym roku. Jezus powiedział że o danym dniu i
    godzinie nikt nie wie (Marka 13:32)” („Strażnica” nr 16 z 1968 r., str. 5, par.
    8). Ang. Rocznik Świadków Jehowy z tego roku podał (str. 194), że dom Beth
    Sarim, zakupiony przez Towarzystwo Strażnica specjalnie dla świętych Starego
    Testamentu (Dawid, Gedeon, Barak, Samson, Jefte, Józef, Samuel i inni wymienieni
    w Hbr 11), którzy mieli zmartwychwstać przed Armagedonem (Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 76, tabela, przypis) był zakupiony jedynie dla użytku brata
    Rutherforda. W rzeczywistości jednak Towarzystwo Strażnica miało objąć pieczę
    nad tym budynkiem tylko „do czasu, aż niektórzy lub wszyscy ci wyżej wymienieni
    mężowie staną się widzialnymi przedstawicielami Królestwa Bożego na ziemi; wtedy
    oni tę posiadłość mają objąć w posiadanie i uczynić z niej użytek, aby się ona
    najlepiej przysłużyła tej pracy, która przez nich będzie wykonywana”. Jest to
    fragment aktu notarialnego dotyczącego tego domu i opublikowanego przez „Złoty
    Wiek” z 15 IV 1931 r., str. 118-119.

    1976 – Choć świadkowie pracowali jak w kieracie, to jednak koniec świata nie
    nadszedł. Z tego powodu zanotowano odejścia wielu osób z organizacji (liczbę tą
    szacuje się na ok. 1 milion, patrz też Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str.
    110). Ciało kierownicze próbowało zniwelować do minimum te odejścia, publikując
    artykuły i teksty „tłumaczące” drażliwą sprawę roku 1975 („Strażnica” nr 10, rok
    XCVII, str. 14; nr 10, XCVIII, str. 9-11; nr 23, CI, str. 2-3). Nawet jeszcze
    długo potem, w latach dziewięćdziesiątych, tłumaczono i łagodzono tą kwestię w
    książce Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str. 104, 633, oraz w „Przebudźcie
    się!” nr 7 z 1995 r. na str. 9. Utworzono w Ciele kierowniczym tzw. Pięć
    Komitetów, plus szósty – Komitet Przewodniczącego, który zmieniał swój skład na
    zasadzie rotacji. Każdy z Komitetów ma jednego przewodniczącego, który obejmował
    stanowisko na rok („Strażnica” z 15 III 1990 r., str. 19; Świadkowie Jehowy –
    głosiciele…, str. 234). W „Strażnicy” z 15 kwietnia 1992 r. ogłoszono, że do
    pracy w komitetach dopuszcza się drugie owce („Strażnica” z 15 V 1995 r., str.
    23, przypis).

    1980 – W „Strażnicy” nr 23, Ciało kierownicze tłumaczy się, że nie próbowało
    obciążyć czytelników winą za naukę o końcu świata w roku 1975 (str. 2-3). R.
    Franz twierdził, że oświadczenie to on sam przygotowywał, ale nie mógł być
    obiektywny do końca, ponieważ był pod presją Ciała (Kryzys…, str. 187). W
    pytaniu kontrolnym nr 6, u dołu strony 3 tej „Strażnicy” (wyd. pol.), widniało
    pytanie: „Czy «Strażnica» nr 10/XCVIII starała się obciążyć odpowiedzialnością
    za żywienie wygórowanych nadziei wyłącznie swych czytelników? Objaśnij to
    szerzej”. Przyznają tam również, że to oni mieli raczej „coś wspólnego z
    rozgłaszaniem informacji pozwalających wiązać jakieś nadzieje z ową datą” (str.
    3, par. 6). Choć przekonywali, że w „Strażnicy” nr 10/XCVIII nie obciążali
    czytelników, to „zapomnieli” przeprosić za to, że robili to w innej, jeszcze
    wcześniejszej publikacji – w „Strażnicy” nr 10, rok XCVI, str. 18. Po latach
    również ich książka pt. Świadkowie Jehowy – głosiciele…, przyznała, że w sprawie
    nadziei w sprawie końca świata w połowie lat 70. właściwie to raczej Ciało
    kierownicze było winne, ponieważ oprócz stwierdzeń, że nie wiadomo, czy
    Armagedon wtedy nastąpi, dawało „też inne wypowiedzi na ten temat, a niektóre
    były chyba zbyt stanowcze” (str. 104). W tym roku rekordy kłamstwa biła jeszcze
    inna „Strażnica” (nr 9, rok CI), która napisała, że już „podczas pierwszej wojny
    światowej z lat 1914-1918” słudzy Jehowy „ogłaszali pełne ustanowienie Królestwa
    Chrystusa w niebie” (str. 14, par. 8). Jednak nie mogło tak być, bowiem książka
    Świadkowie Jehowy – głosiciele…wyraźnie uczyła na str. 636 i 138, że o
    ustanowieniu Królestwa Chrystusa w niebie w roku 1914 Świadkowie „dowiedzieli
    się” kilkanaście lat po wydarzeniach, jakie nastąpiły w tym roku. Czytamy w
    niej, że „W owym czasie [tzn. nawet jeszcze jakiś czas po roku 1922 – przyp.
    aut.] Badacze Pisma Świętego uważali jednak, że Królestwo zostanie w pełni
    ustanowione w niebie dopiero wtedy, gdy ostatni członkowie oblubienicy Chrystusa
    dostąpią wyniesienia do chwały” (str. 138). Ale 1 października roku 1914
    „spodziewane wywyższenie kościoła do niebiańskiej chwały nie nastąpiło. Nie
    doszło do tego również później”, jak podaje „Strażnica” nr 21z roku XCVI, str.
    17. Z tych cytatów wynika bardzo jasno, że do i po roku 1922 (aż do 1925 – patrz
    ta książka, str. 139) Świadkowie wciąż nie wierzyli w to, że Królestwo jest w
    niebie w pełni ustanowione. Porównaj „Strażnicę” z 15 VIII 1999 roku, która na
    str. 21 w par. 10 znów próbowała tą prawdę zafałszować.

    1983 – Od tego roku, od momentu wydania 22 numeru „Strażnicy” wybucha słynna
    sprawa spirytysty Johannesa Grebera. O co chodziło? Ze „Strażnicy” tej wynikało
    bowiem (str. 24), że Ciało kierownicze od lat cytowało przekład Biblii byłego
    księdza i aktualnego spirytysty. Nie to jednak szokowało najbardziej w tym
    wszystkim. Najciekawsze dla niektórych było to, iż w „Strażnicy” tej posunięto
    się bowiem do podania nieprawdy, stwierdzając (str. jw.), że „Strażnica” aż do
    roku 1980 cytowała Grebera, ponieważ do tego czasu nie wiedziała nic o tym, iż
    ma on jakiekolwiek powiązania ze spirytyzmem. To oświadczenie spowodowało wiele
    protestów ze strony licznych badaczy historii świadków Jehowy. Wskazywali oni,
    że nie może to być prawdą, ponieważ już ponad 20 lat wcześniej w publikacjach
    świadków (na przykład w „Strażnicy” pol. nr 8 z 1961 roku, na str. 3) opisywano
    bujnie życiorys Grebera, przytaczając nawet wiele jego osobistych wyznań
    odnośnie do jego tłumaczenia Biblii, którego – jak sam przyznawał – dokonał
    dzięki seansom spirytystycznym. W tym roku „Strażnica” nr 13 podała, że nie ma
    dowodu na to, aby Juda w swym liście cytował apokryficzną Księgę Henocha (str. 5).

    1984 – „Strażnica” nr 19, rok CV pobiła wszelkie możliwe rekordy dezinformacji
    stwierdzając, że badacze Pisma świętego już przed rokiem 1914 spodziewali się
    niewidzialnego przyjścia Chrystusa, jakie miało nastąpić w tym roku. Napisano w
    tej „Strażnicy” na stronie 13, w par. 5: „W dobie obecnej Świadkowie Jehowy
    wskazują na «znak» zapowiedziany przez Jezusa i spoglądają wstecz na rok 1914
    jako na moment, w którym doszła do skutku jego niewidzialna obecność w mocy
    Królestwa. A skąd mogli wtedy wiedzieć naprzód o tym doniosłym wydarzeniu? Nie
    zawdzięczali tego niczyjej niezwykłej mądrości ludzkiej. Po
  • 02.09.05, 20:07
    Po prostu z modlitwą studiowali pilnie Pismo Święte, zważali na prorocze słowo
    Boże i zwracali większą niż zazwyczaj uwagę na to, co przepowiedział Syn Boży
    […] Świadkowie wdzięczni są Jehowie, że im «opowiedział nowe rzeczy, zanim
    wystąpiły», i z radością rozprzestrzeniają tak pozyskaną wiedzę po całej ziemi”.
    Jednak wydawana jeszcze 16 lat po roku 1914 polska wersja Harfy Bożej uczyła
    wciąż o niewidzialnym przyjściu Chrystusa w roku 1874, a nie 1914 (str. 243,
    par. 410). Nie mogli więc wiedzieć wcześniej o tym wydarzeniu również z tego
    powodu, że „Strażnica” z 1 listopada 1995, omawiając oczekiwania świadków na
    przyjście Mesjasza w 1914 dodaje, mając na myśli jego niewidzialne „przyjście”,
    że „pojawił się inaczej niż się tego spodziewano” (str. 16, par. 3). Patrz
    „Strażnica” z 15 VIII 1999 r., która znowu podawała na str. 21 w par. 10, że
    „wyczekiwali” niewidzialnego powrotu Chrystusa. Patrz też rok 1930. Nie są to
    jedyne tego rodzaju „niedomówienia” na ten temat. Wcześniej angielskie pismo
    „The Watchtower” (15 IX 1966 rok, str. 567-568; patrz CD Watchtower Library)
    podawało, że ponoć świadkowie nigdy się nie spodziewali widzialnego powrotu
    Chrystusa – ani na rok 1874, ani na rok 1914, bo tak naprawdę, „od samego
    początku” czekali już tylko na jego niewidzialne przyjście. Zatem jakoby z tego
    powodu nie mogli czekać na jego widzialne przyjścia w tych latach. Były to ponoć
    jedynie zarzuty kleru, jak pisali w wyżej wymienionej publikacji z roku 1966.
    Fakty są jednak takie, że Świadkowie spodziewali się widzialnego przyjścia
    Jezusa zarówno na rok 1874, jak i na 1914. Dokonana Tajemnica (wyd. polskie
    1923) podaje na str. 61, że Russell doznał zawodu w związku oczekiwaniami na rok
    1874. Musiał więc wtedy czekać na coś więcej niż niewidzialne przyjście (por.
    też Świadkowie Jehowy – głosiciele, str. 132, gdzie pisze on, że częściowo
    podzielał ich oczekiwania). Co do roku 1914 i oczekiwania, że Chrystus przyjdzie
    widzialnie w tym roku – patrz 1914.

    1985 – „Strażnica” nr 3, rok CVI twierdziła, że „Ignacy z Antiochii lub Ireneusz
    z Lyonu co prawda głosili poglądy, w których […] można by się dopatrywać wiary w
    podwójnego Boga, złożonego z Ojca i Syna” (str. 21). Potwierdzali tu więc, że
    Ignacy wierzył w to, że Jezus jest równy Bogu. „Strażnica” z 1 II 1992 roku
    (por. „Strażnica” nr 23, XCI) próbowała jednak to zataić, podając, że „Ignacy
    wcale nie wyraził takiego poglądu. Przeciwnie, pokazał, że Syn jest poddany
    wyższemu od niego Wszechmocnemu Bogu” (str. 21). Dla ułatwienia importu
    literatury zarejestrowano w Polsce spółkę pod nazwą „Strażnica” – Wydawnictwo
    Wyznania Świadków Jehowy w Polsce (Rocznik 1994…, str. 246).

    1986 – „Strażnica” nr 16 rok, CVII przyznała się do tego, że świadkowie w czasie
    pierwszej wojny światowej zbrukali się winą krwi: „Jednakże wielu członków
    ostatka w gruncie rzeczy uległo naciskowi ze strony świata i zaniedbało
    wypełniania obowiązków przedstawicieli ludu wybranego, wyprowadzonego ze
    światowego systemu rzeczy. Nie widzieli wtedy potrzeby zachowania absolutnej
    neutralności w konfliktach tego świata i w pewnej mierze ściągnęli na siebie
    winę krwi, tak iż przejściowo zasługiwali również na «gniew» Boży” (str. 23-24).
    Mimo iż wyraźnie tutaj to przyznano, inna z ich późniejszych publikacji
    zaprzecza temu. Przypatrzmy się, jak to próbowali zataić, pisząc o sobie, że:
    „…mogą powtórzyć za apostołem Pawłem, iż są «czyści od krwi wszystkich ludzi»”
    („Strażnica” z 1 II 1990 r., str. 21-22, par. 7). „Strażnica” nr 3, rok CVII
    sugerowała, że „W drugiej połowie XIX wieku […] Za pośrednictwem swego spisanego
    Słowa oraz świętego ducha Bóg wyjawił swym nowożytnym sługom, że w roku 1914 […]
    zasiądzie na niebiańskim tronie wyniesiony do chwały Jezus Chrystus” (str.
    22-23, par. 7; por. „Strażnica” nr 9, rok XCI, str. 13; „Strażnica” z 15 VIII
    1999 r., str. 21, par. 10). Otóż prawda jest jednak inna, a mianowicie taka, że
    badacze Pisma św. nie wierzyli przed rokiem 1914, iż wtedy zasiądzie w niebie na
    tronie Jezus Chrystus, ponieważ w tym czasie wierzyli w co innego, a mianowicie
    – o czym od początku uczył już sam Russell – że „ustanawianie królestwa Bożego
    już się rozpoczęło, i obejmuje władzę, według proroctw, od R. P. 1878” (Nadszedł
    czas, str. 106; por. tamże str. 413), a nie od 1914. Na to, że świadkowie nie
    mogli wierzyć przed rokiem 1914 w to, że Jezus obejmie wtedy władzę wskazuje też
    to, że prezes Rutherford kontynuował tą naukę o Królestwie z 1878 w wydanej
    jeszcze 3 lata po roku 1914 edycji Dokonanej (por. str. 714 w tabeli na końcu
    książki w wyd. pol. z 1923 roku; patrz też Świadkowie Jehowy – głosiciele…, str.
    632). Dziś Towarzystwo Strażnica próbuje zatrzeć tę oczywistą prawdę o
    wprowadzeniu tej nauki kilka lat po roku 1914 i sugerują wcześniejsze –
    oczywiście nie mające nic wspólnego z prawdą – terminy ustalenia tej nauki: rok
    1914 („Strażnica”, rok XCII, nr 3 str. 14, par. 29), czasem też 1915 (Świadkowie
    Jehowy – głosiciele…, str. 138).

    1988 – „Strażnica” nr 10, z roku CIX, str. 31 w przypisie podała, że określenie
    „Bóg” z greckim rodzajnikiem określonym ho nie odnosi się w NT do Chrystusa. Po
    latach okazało się, że prawda była inna, gdy świadkowie oświadczyli, że nie
    wykluczają, iż zwrot niewiernego Tomasza „Pan mój i Bóg mój” odnosi się do
    Chrystusa. „Tomasz nazywa Jezusa «swoim Bogiem» (Jn 20;28)” (Skorowidz do
    publikacji Towarzystwa Strażnica 1991-1993 r., hasło Tomasz). „Nie można mieć
    zastrzeżeń do nazwania Jezusa «Bogiem», jeśli Tomasz akurat to miał na myśli”
    (Prowadzenie rozmów…, str. 127; por. Czy wierzyć w Trójcę?, str. 28).
  • 02.09.05, 20:08
    1995 – Nastąpiła zmiana nauki o „pokoleniu” z Mt 24,34. Dotychczas uczono, że
    chodzi tu o pokolenie żyjące od 1914 roku czy będące świadkiem wydarzeń
    związanych z tym rokiem (I wojna światowa), które będzie również obserwatorem
    wydarzeń związanych z wojną Bożą (Prowadzenie rozmów na podstawie Pism, str.
    72). „Równie szczere intencje przyświecały nowożytnym sługom Bożym, którzy na
    podstawie tego, co Jezus powiedział o «pokoleniu», próbowali obliczyć jakiś
    konkretny czas, wychodząc od roku 1914. Rozumowano na przykład, że skoro
    pokolenie może żyć 70 lub 80 lat, a ludzie należący do «tego pokolenia» musieli
    być w takim wieku, żeby pojąć znaczenie I wojny światowej oraz innych wydarzeń,
    to możemy obliczyć, ile mniej więcej zostało nam do końca” („Strażnica” z 1 VI
    1997 r., str. 28). Teraz „Strażnica” z 1 XI 1995 na str. 10-21, zmieniła tą
    naukę. „Pokolenie” w nowej interpretacji nie obejmowało już ludzi pamiętających
    wydarzenia związane z I wojną światową, ale „najwyraźniej obejmuje mieszkańców
    ziemi, którzy widzą znak obecności Chrystusa, ale nie chcą skorygować swego
    postępowania” (str. 19, par. 12). Od tej pory trudno już spodziewać się, jak to
    było poprzednio, że to na nowo zidentyfikowane pokolenie przeminie po jakimś
    ściśle określonym upływie czasu. Odsuwa to więc możliwość określenia w czasie,
    kiedy ewentualnie najpóźniej nastąpi Armagedon. Tak rozumowali niektórzy
    świadkowie Jehowy, a ich pytania opublikowała „Strażnica” z 1 V 1997 roku: „Czy
    można powiedzieć, że zaktualizowane niedawno wyjaśnienia co do znaczenia słowa
    «pokolenie» z Ewangelii według Mateusza 24:34 dają podstawy do odsuwania
    nadejścia końca tego systemu w przyszłość?” Odpowiadano: „Nic podobnego” (str.
    29). Inny świadek pytał w związku z zmianą nauki o pokoleniu: „Czy rozważania te
    oznaczają, że istnieją jakieś wątpliwości co do tego, iż Królestwo Boże zostało
    ustanowione w niebie w roku 1914?” („Strażnica” z 1 VI 1997 r., str. 28).
    Strażnica, choć przez zmianę nauki o „pokoleniu” usunęła już wszelkie podstawy
    do tego, aby przekonać innych, że Armagedon nastąpi niedługo, nadal więc jednak
    w to wierzyła. „Na początku lat dwudziestych Świadkowie Jehowy upowszechniali
    wykład publiczny noszący tytuł «Miliony ludzi z obecnie żyjących nigdy nie
    umrą». Wówczas słowa te mogły świadczyć o nieco przesadnym optymizmie. Dziś
    jednak można je wypowiedzieć z niezachwianym przekonaniem” („Strażnica” z 1 I
    1997 r., str. 11, par. 18). W tym roku wydali też polską edycję swej książki pt.
    Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego, która była opisem ich całej
    historii. W Słowie wstępnym stwierdzono, że jednym z motywów napisania tej
    książki była potrzeba obiektywnego i rzetelnego zrelacjonowania ich historii, co
    tylko oni potrafią zrobić „najlepiej”, w przeciwieństwie do innych, którzy piszą
    o nich nieobiektywnie. Książka ta stwierdzając, że jest kompetentna w kwestii
    historii świadków Jehowy, kompromitowała się jednak, ponieważ autorzy tej
    książki sami nie znali tej historii. Przykładowo na stronie 716 podano, że
    prezes Franz „został ochrzczony w roku 1913” choć sam prezes Franz na łamach
    „Strażnicy” nr 18 z roku CVIII podawał, że został ochrzczony nie w 1913, lecz w
    1914 (str. 23). Książka ta pisała nieprawdę także odnośnie do tego, czy Russell
    uważał się za „sługę wiernego i roztropnego”. Pisano w niej (str. 626), że „Sam
    Russell nie głosił tego poglądu”, choć przecież jest to wbrew temu, co pisano w
    „Strażnicy” ang. z 1 XII 1916, która ujawniła, że Russell stosował ten tytuł
    wobec siebie w prywatnej rozmowie (patrz 1973).

    1997 – „Strażnica” z 15 VI pośrednio przyznała się, że postępuje wbrew biblijnej
    tradycji narzucając swoją własną tradycję. Pisano, że święci Piotr i Paweł
    popierali karę śmierci, świadkowie jej natomiast nie popierają (str. 30-31).
    „Strażnica” z 1 VIII podawała: „Ostatnio «niewolnik wierny i roztropny» pomógł
    nam sprostować dotychczasowe zrozumienie dotyczące słowa «pokolenie» z Ewangelii
    według Mateusza 24:34, czasu sądzenia «owiec» i «kóz», wspomnianego w Ewangelii
    według Mateusza 24:31-46, a także nasze stanowisko wobec pewnych rodzajów służby
    cywilnej (Mateusza 24:45). Niektórzy odstępcy z pewnością by się cieszyli, gdyby
    wielu Świadków Jehowy uparcie obstawało przy poprzednim zrozumieniu tych
    zagadnień i nie chciało robić postępów. Ale nic takiego się nie wydarzyło.
    Dlaczego? Ponieważ lud Jehowy jest lojalny” (str. 12, par. 16).
  • 02.09.05, 20:18
    Przepraszam wszystkich za tak długie cytaty ale mozę kogoś zainterresują te
    FAKTY, zwłaszcza że są opatrzone cytatami z lietratury Świadków Jehowy.

    "Przesladowani" Świadkowie Jehowy - tu o kłamstwie nt ofiar II wojny światowej
    www.apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=749&Itemid=64

    Niebiblijne tradycje Świadków Jehowy
    www.apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=748&Itemid=64
    Fałszowanie WŁASNYCH tekstów
    www.apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=273&Itemid=64
    Świadkowie Jehowy "cytują"
    www.apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=274&Itemid=64
    Świadkowie Jehowy a moralność
    www.apologetyka.katolik.net.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=260&Itemid=64


    itd itd itd.


    Do pani Tessa: jezeli ktoś tak jak ty pisze oszczerstwa na temat nauki KK i
    fałszywie przedstawia jego historię i motywy róznych decyzji, wypadałoby aby
    najpierw zapoznał sie z historią własnej organizacji. Miłej lektury.
  • 02.09.05, 20:18

    Czy mógłbym prosić o szczegółowy opis prześladowania Żydów przez
    katolików,palenia na stosach heretyków,wyprawy krzyżowe,inkwizycja,
    palenie czarownic,rzeż hugenotów,wytrzebienie Indian.
    Bardzo jestem ciekaw poglądu katolika na te tematy.Liczę na conajmniej
    20 postów.
  • 02.09.05, 20:29
    derby6 napisał:

    >
    > Czy mógłbym prosić o szczegółowy opis prześladowania Żydów przez
    > katolików,palenia na stosach heretyków,wyprawy krzyżowe,inkwizycja,
    > palenie czarownic,rzeż hugenotów,wytrzebienie Indian.
    > Bardzo jestem ciekaw poglądu katolika na te tematy.Liczę na conajmniej
    > 20 postów.



    wrzuć sobie w wyszukiwarkę "sion2" a znajdziejsz mnóstwo takich postów mpich,
    choćby z forum "Kościół, religia"
    tutaj powtarzać się nie bedę

    widzę że wyszedłeś z jakże błednego przekonania że ja uważam że historia KK jest
    cacy smile, albo może katolicy własnej historii nie znają? to moze wybirze sie do
    biblioteki i wypozycz KATOLICKI podręcznik do historii koscioła, chwyć tom o
    średniowieczu i poczytaj sobie jak to katolicy wybielają swoją historię smile)))

    widzisz studiowałam ją przez 3 lata, bazując na dokumentach historycznych a nie
    publikacjach internetowych smile
    i cóż, z pozycji mojego wykształcenia jak czytam teksty z tego forum to nie wiem
    czy śmiać się, czy płakać czy włosy z głowy rwać, bowiem choćby słynny tekst
    krążący w sieci o historii KK zawiera - na pierwszy rzut oka - kiladziesiąt
    kłamstw np. podaje papieża który w ogóle nie istniał albo powołuje sie na dogmat
    który nigdy nie został ogłoszony

    najzabawniejsze na co trafiłam to gdy jakiś zagorzały antyklerykał powoływał sie
    na kanon 1899 Prawa Kanonicznego cytując go dokładnie, oczywiście chodziło tam o
    jakieś kompletne bzdury.... podczas gdy Kodeks Prawa Kanonicznego jak świat
    światem liczy sobie wyłacznie 1752 kanony smile

    Ot właśnie taki poziom ma to forum.
  • 02.09.05, 20:32
    Sion2 naprawdę zadałaś sobie trudu wypisując te rzeczy.Na szczęście znam prawdziwą
    historię Świadków Jehowysmile
  • 02.09.05, 20:44
    tessa18 napisała:

    > Sion2 naprawdę zadałaś sobie trudu wypisując te rzeczy.Na szczęście znam prawdz
    > iwą
    > historię Świadków Jehowysmile


    To ją przedstaw, chętnie przeczytam!
  • 02.09.05, 23:23
    Biorąc pod uwagę te wszystkie posty, muszę wyrazić swój podziw dla takich
    osób jak sion2, Tessa18, Lizaxo, a to za wielką wiedzę w studiowaniu Biblii,
    i ogromną wiedzę w tym temacie. Nie mnie rozstrzygać kto ma rację, nie znam
    tak tego tematu i mogę tylko wyrazić podziw dla wiedzy u tych osób. Każdą wiedzę
    bardzo cenie, bo jest to osobisty trud w jej przyswojeniu. Ja mogę dyskutować
    z każdą osobą, każdej wiary i jak mam taką możliwość, tak robię.
    Co do Świadków Jehowa, mogę tylko przytoczyć to, co sam zaobserwowałem.
    Świadkowie Jehowa przychodzą do mnie ~ 10 lat, zawsze wpuszczam ich do
    mieszkania, gdyż cenię ich trud i poświęcanie własnego czasu. Nie rządają,
    żadnych pieniędzy, przynoszą mi broszury, są bardzo uprzejmi i grzeczni, nie
    palą, (nie wiem dlaczego chcą zdejmować obuwie, na co nie pozwalam, gdyż w moim
    mieszkaniu są moimi gośćmi). Skutków nawrócenia mnie nie osiągneli, gdyż już
    podczas pierwszej wizyty powiedziałem, że ich "niebo" mi nie odpowiada, a
    obecność teściowej i "na tamtym" jest nie do przyjęcia. Lubię dyskutować i stąd
    ich wizyty (obecnie 2-3 razy w roku, pewno chcą sprawdzić, czy "nie dojrzałem").
    Przychodzą zawsze dwie panie (owszem, owszem, jedna jest zawsze "ta sama", a
    druga inna, przyjmuję je w swoim pokoju tylko sam) i podczas takich wizyt, to
    ja raczej im tłumaczę prawa nauki, mechaniki, nawet trochę mi przykro, że nie
    daję im "dojść do słowa" a więc
    udaję co pewien czas, że uważnie ich słucham. Sprawiają wrażenie osób bardzo
    szczęsliwych, zaangażowanych, ale są o małym raczej wykształceniu ogólnym
    (poza Bibią, tu to "potęga", znają na pamięć cytaty, strony itd., podziwiam to
    i doceniam). Nie sądzę aby mi czym "zagrażały". Z ich pisemkami (czytam z
    grzeczności) wiąże się niesamowity przypadek, który chciałbym tu opisać.
    Jestem miłośnikiem fizyki, matematyki, mechaniki i tego nie wiedziałem, a
    dowiedziałem się z ich pisemka (albo "Strażnica" lub "Przebudzcie się").
    Już jako małe dziecko, chodząc do kina i oglądając kroniki filmowe, zastanowiło
    mnie to, że duże statki, które utknęły w lodach, są uwalniane przez o wiele
    mniejsze lodołamacze. Rozumiałem, że mają bardziej opancerzony dziób,
    mocniejsze silniki itd. ale ich mniejsza masa, przecież powoduje mniejszy
    nacisk na lód, jak to jest? Tak płynęły lata, nawet służyłem w Marynarce
    Wojennej, widziałem lodołamacze ZSRR ale tam jest pewien niuans, o którym
    nie wiedziałem i nawet nie domyslałem się. Lodołamacz dlatego tak skutecznie
    kruszy lód, gdyż wykorzystuje pewne znane zjawisko. Kto z nas, pływając łódką,
    czy kajakiem nie wpadł na mieliznę i żadne odpuchanie się wiosłem od dna nie
    pomoże. Co robimy, chyboczemy łódką na boki i wtedy łatwo możemy pokonać
    mieliznę. Tak samo lodołamacze, mają specjalne boczne zbiorniki, gdzie pompy
    o dużym wydatku przetaczają wodę, wprowadzając statek czy okręt (cywilny czy
    wojskowy)w boczne szybkie przechyły. Dzieje się to automatycznie w zależności
    od wzrostu oporu na dziobie, przechyły boczne są większe lub mniejsze. I oto
    cała "tajemnica", że mniejszy masowo lodołamacz ma większe możliwości kruszenia
    lodu. Tego dowiedziałem się właśnie z tego pisemka, a tak może nigdy bym tego
    nie skojarzył.
  • 02.09.05, 23:42
    I jeszcze jeden autentyczny fakt. Już kilkanaście lat temu, popsuł mi się
    w pralce automatycznej zawór dopuszczania wody. Wymiana bardzo prosta, ale
    nie mogłem nigdzie takiego zaworu dostać, "uchodziłem nogi" i nic.
    Zdecydowałem się w końcu pójść do zakładu naprawczego i zapłacić za naprawę,
    a wziąść tylko sam zawor i sam wymienić, gdyż transport lub wezwanie do domu
    mechanika jest uciążliwe. Siedział mężczyzna w średnim wieku, wysłuchał mnie,
    spytał się o markę pralki, zajrzał do cennika, wyjął taki nowy zawór z szuflady
    i powiedział - "6,50". Oczywiście, zrozumiałem, że się przesłyszałem, wyjąłem
    65 zł i chciałem zapłacić. Powtórzył, sylabizując - "6 złotych 50 groszy".
    Pomyślałem, żartuje lub zwariował, potrzyłem na niego i nie rozumiałem, cena
    podana to cena hurtowa, niedostępna w detalu. Widząc, że nie reaguje, schował
    zawór i dodał, albo 6,50 albo nie kupie. Wariat, dałem te 6,50, wrociłem do
    domu wymieniłem ten zawór i zacząłem opowiadać o tym dziwnym wypadku.
    Ktoś kto znał tego mężczyznę z tego zakładu, powiedział mi, to jest Świadek
    Jehowa, on nie weźmie więcej. No i proszę, a katolik będzie taki? Ja nie
    spotkałem.
  • 03.09.05, 07:49
    Sion atakuje Swiadkow Jehowy, ale obawiam się, ze niewiele to pomoze.Wielu ludzi
    widzi na codzien i doswiadcza zlej dzialalnosci kleru.Widzi ich oblude i
    zaklamanie.Wielu ma w swoim otoczeniu sąsiadow,Swiadkow Jehowy i widzi jakimi sa
    ludzmi i jak powaznie podchodza do swojej wiary i nauk bibilijnych.Dzis juz nikt
    nie uwierzy w bzdury opowiadane przez proboszczow, jakoby swiadkowie deptali
    swiete obrazki,organizowali orgie z tzw. mieszaniem krwi.
    Wielu ludziom do zycia potrzebna jest wiara i Bog, wielu nie potrafi bez wiary i
    Boga zyc.Tyle,ze w kosciele katolickim najmniej jest wlasnie Boga, a sami
    tzw.kaplani w wiekszosci swoim postepowaniem i pychą, pokazują,ze ich Bogiem
    jest mamona.
    --
    Niech żyje bal!Bo to życie to bal jest nad bale.Niech żyje bal!Drugi raz nie
    zaproszą nas wcale!
  • 03.09.05, 08:04
    Polecam ci SION2 stronę internetową www.watchtower.org
    oraz film "Świadkowie Jehowy - organizacja godna swej nazwy"
    a także książkę "Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego"
    Jak przyjdą do ciebie świadkowie poproś o te publikacje a chętnie ci je udostępnią
  • 02.09.05, 23:21
    podaj zrodla swoich postow, prosze.

    s.
  • 03.09.05, 10:17
    A najlepiej wklejaj linki a nie całe artykuły. No chyba, że te artykuły nie wiszą nigdzie w sieci. Czytanie dłuższych tekstów w "formacie forumowym" jest bardzo męczące.

    Sion2, czy masz jakąś osobistą awersję do ŚJ czy po prostu drażni cię ich uczciwość i brak zakłamania?

    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • 03.09.05, 11:12
    0golone_jajka napisał:
    > Sion2, czy masz jakąś osobistą awersję do ŚJ czy po prostu drażni cię ich
    uczci
    > wość i brak zakłamania?

    Hmmm, poczytałam trochę wypowiedzi w tym wątku i chciałabym coś napisać...
    Otóż, jakieś dwa lata temu, remontowałam mieszkaie, które otrzymałam w spadku,
    zatrudniłam do tego kuzyna mojego dobrego znajomego, ponieważ słyszałam, że
    facet ładnie kładzie plytki i drogo nie bierze. Na początku nie miałam
    rzeczywiście żadnych zastrzeżeń co do jego pracy, zgodziłam się, że pan ten
    będzie mieszkał w tym mieszkaniu, dostanie trzy posiłki dziennie, oraz
    pieniądze na dojazd do domu na weekend. Po kilku dniach, poprosił o zaliczkę w
    wysokości 200 zł, otrzymał ją...po czym, na drugi dzień, upił się i zepsuł
    kilkanaście płytek które kładł w łazience, trzeżwiał przez kolejne dwa dni.
    Jakoś to zniosłam, kupiłam mu nawet piwo na kaca, jedzenie dalej cierpliwie
    przygotowywałam i zanosiłam. Niestety, sytuacja powtarzała się cyklicznie co
    kilka dni, facet stał się bezczelny. Owszem, jak nie pił, swoją prace wykonywał
    bardzo dobrze, ale wyciągał od nas drobne sumy na papierosy, oraz kolejne dwie
    zaliczki, po 50 zł i co i rusz popijał, zrobił się arogancki, żądał coraz
    więcej. Pewnego dnia, zauwazyłam , że ukradkiem daje psu czarny salceson z
    kanapek, i tak od słów do słów, domyśliłam się, że jest Swiadkiem. Oczywiście
    zapierał się , chcociaż nie mowiłam mu nic prykrego, powiedziałam tylko, że
    szkoda że od razu nic nie powiedział, bo pewnych rzeczy do jedzenia, po prostu
    bym mu nie dała, a zrobiłabym coś innego...(kilka dni wcześniej dostał kaszankę
    z cebulką na ciepło). Facet się strasznie zirytował, że domysliłam się jakiej
    jest wiary, zaczął krytykować bardzo ostro i nieprzyjemnie katolicyzm,
    naśmiewał się z obrazów o treści religijnej, jakie zostały na ścianach jeszcze
    po moim zmarłym dziadku(włascicielu mieszkania), swoje mało przyjemne wywody
    zakończył stwierdzeniem, że i tak skończę w piekle...Wróciłam do domu tak
    zdenerwowana, że nie mogłam długo dojść do siebie...I chodzi mi tylko i
    wyłącznie o to, w jaki sposób się zachowywał, i fakt, że sam nie przestrzegał
    zasad swojej wiary...Mimo to, pozwoliłam mu jeszcze przez kilka tygodni
    remontować naszą łazienkę, dalej starałam się byc uprzejma i gotowałam mu to,
    co mówił, że lubi...Na koniec pił już tak często, że mimo faktu, ze swojej
    pracy nie skończył (przez dwa miesiące)podziękowałam mu bez żalu za dalszą
    współpracę. Kiedy przyszło do rozliczenia, stwierdził, że zaliczka jaką dostał
    na początku juz się nie liczy, bo to było tak dawno i za remont zażyczył sobie
    niezłą sumkę, krzyczał przy tym, że potraktowaliśmy go jak psa...
    To naprawdę nie wszystko, ca moja rodzina przeszła z tym człowiekiem, ale już
    nie mam ochoty pisać...
    Czy mam przez pryzmat tego jednego człowieka oceniać wszystkich Świadków, czy
    lepiej przyjąć, że są ludzie i ludziska i nie zależy to, od ich wyznania?

    --
    "Nigdy DOBRO nie byłoby uświadomione, gdyby na świecie nie było ZŁA."
  • 03.09.05, 11:20
    0golone_jajka napisał:

    > A ŚJ nie mogą jeść salcesonu????
    >
    > Myślę, że to wyjątkowy przypadek. W każdej społeczności zdarzają się czarne
    owc
    > e.
    >
    No, czarnego chyba nie, bo w nim jest krew...
    I upijać się, zdaje się, też nie mogą, tyle że z przestrzeganiem tego, to i
    katolicy często mają problemy...smile

    --
    "Nigdy DOBRO nie byłoby uświadomione, gdyby na świecie nie było ZŁA."
  • 03.09.05, 11:23
    > No, czarnego chyba nie, bo w nim jest krew...

    Aaaa, to by się zgadzało... Nie jadam salcesonu to nawet nie wiedziałem, że jest w nim krew. Bleee smile Jestem ateistą, ale też bym tego nie ruszył smile)

    > I upijać się, zdaje się, też nie mogą, tyle że z przestrzeganiem tego, to i
    > katolicy często mają problemy...smile

    Jeśli nie częściej :0

    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • 31.12.05, 11:46
    Wiesz co?Nie wygląda mi ten Twój kafelkarz na ŚJ. Pomijając palenie i picie (u
    nich za to wyrzucają ze zboru)to najważniejsze jest to ,że ŚJ nie wierzą w
    piekło,więc jak on mógł powiedzieć Ci,że tam się znajdziesz.Wydaje mi się,że
    trochę zmyślasz.
    Poza tym piszesz,że się zapierał i że domyśliłaś się po tym ,że nie je
    salcesonu,kaszanki i krytykuje KK.To samo można odnieść do wielu moich
    znajomych,w tym do mnie,a świadkami Jehowy nie jesteśmy...Na sam widok kaszanki
    i salcesonu mam odruch wymiotny,a za KK tez nie przepadam.
    --
    Motocykl i dziewczyna
    Borys
  • 03.09.05, 10:35
    Nikt chyba nie zaprzeczy, że jak wyznawcy każdej religii, ŚJ mają trochę narąbane. A Amisze nie mają? A ortodoksyjni Żydzi? A muzułmanie? Każdy z nich ma coś tam poprzestawiane pod kopułą. Katolicy, oczywiście też. No ale dopóki wariat nie jest szkodliwy, to niech sobie swoje wariactwa uprawia. A ŚJ zbytnio szkodliwi nie są. A "efektem ubocznym" ich wariactw jest niezwykła uczciwość i pracowitość oraz miły stosunek do ludzi. Powtarzam się po raz setny, ale znam kilkoro ŚJ i są to naprawdę bardzo porządni ludzie. Bardzo wiele osób ma takie wrażenie. Zresztą to widać po poziomie dyskusji. Tessa wypowiada się w sposób bardzo wyważony i kulturalny. Nie atakuje. Sion2 jest jej przeciwieństwem, choć przyznać trzeba że jeszcze nie zaczęła obrażać, ale to tylko kwestia czasu. A może nie? Może nauczyła się już od Tessy - Świadka Jehowy, że można nie obrażać?

    Jeśli chodzi o rewelacjie sion2, to pochodzą one chyba tylko z jednego źródła. Od katolików. A wszyscy wiedzą, że katolicy to jedynie słuszna religia i że mają awersję do ŚJ. Nazywają ich niebezpieczną sektą zajmującą sie praniem mózgów. Taaaaa

    Poproszę o jakieś NIEZALEŻNE opracowania nt ŚJ, bo "fakty" które podałaś nie są do końca wiarygodne.

    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • 03.09.05, 15:36
    Wydaje mi się, że ŚJ są w większej ilości pewnym zagrożeniem dla
    państwa jako organizacji. Nie biorą udziału w życiu publicznym,
    nie chcą służyć w wojsku, nie biorą "broni do ręki" a przecież
    istota obrony państwa, tego wymaga. Nie można sobie wyobrazić takiego
    państwa gdzie brak jest wojska do obrony obywateli i granic.
  • 03.09.05, 16:00
    I moge ci na sto procent potwierdzic, ze rekruci w momencie ogloszenia
    mobilizacji wypna sie na panstwo i beda stawaic opor przed wcieleniem -
    dobrowolnie pojda tylko ci, ktorzy to lubia albo dostana kase.

    Jakos nie przeszkadza ci, ze kobiety nie beda bronic panstwa?
    --
    Dies mortis dei irae venit
  • 03.09.05, 20:25
    Od kobiet wymaga się czego inngo dla społeczeństwa,
    wojsko, obrona państwa to domena męzczyzn, do nich
    należy ten obowiązek. Tak było zawsze i będzie.
  • 04.09.05, 13:22
    Mam od wczoraj awarię kompa, pisze teraz z laptopa słuzbowego ojca więc
    niestety musze się streszczac.

    pytanie o źródło moich wywodów: no przeciez w pierwszej części "historii" na
    samej górze stoi jak wół "napisał J.Lewandowski"

    pytanie o linki: widac że nikt nie zajrzał nawet do tego co podałam, gdyż jakby
    zajrzał odkryłby ze wszystko pochodzi z www.katolik.apologetyka

    "apologetyka" - trudne słowo - istnieje od II wieku, a jest niczym innym jak
    obroną wiary chrzescijanskiej przed zarzutami, starozytni nauczyciele Kościoła
    pisali opasłe tomiska przeciw gnostykom, różnym prądom filozoficznym, poganom
    albo nawet konkretnym jednostkom zwalczającym wiarę chrześcijanską np.
    słynne "Przeciw Celsusowi" Orygenesa.
    A współczesnie apologetyka zajmuje się obroną przeciw tezom współczesnych sekt
    i błędom pojawiającym się w samym kościele i wśród wspólnot niekatolickich.
    Zajmują się tym mądrzy ludzie, profesorowie, bibliści operujący Biblią grecką,
    hebrajską i znający dogmatyke oraz filozofie współczesną.

    Tezy Świadków Jehowy żerują na małej znajomości Biblii wśród przeciętnych
    katolików. Dlatego Świadkowie chodza po domach natomiast nigdy nie organizują
    ogólnodostępnych konferencji, otwartych spotkań, polemiki wobec publiczności,
    nigdy nie pojawiają się na uczelniach biblistycznych. Wiedzą że wobec każdego
    chrześcijanskiego biblisty - obojetne czy protestanckiego czy katolickiego - sa
    bezsilni i naraziliby się na osmieszenie.

    Co do rzuconego mi "wyzwania". Cóż big_grin.
    Na tym forum nie jest mozliwa rzeczowa, obiektywna i rzetelna dyskusja, dlatego
    wyzwania nie podejmę. Może niech ten co mnie wyzwał na pojedynek smile spróbuje
    się dostać na forum "Kościół, religia" to sobie pogadamy. To forum ma na ce,u
    robienie jaj z katolików więc ja nie będę wam dostarczać dobrowolnie materiału
    do tego.

    Zauwazyłam że nikt nie odniósł się merytorycznie do tego co powklejałam.
    Ograniczyliście się tylko do założenia kolenych wątków o "sion2" oraz
    oświadczeniu że skoro napisał to i to katolik to jest przesądzone ze jest to
    nieprawda. I ma być dyskusja?!
    Historia Świadków Jehowy napisana przez Lewandowskiego jest przedstawiona
    rzetelnie, z podaniem źródeł z literatury Świadków Jehowy, z opisem uwarunkowan
    przeróznych. Żeby sprawdzić ją wystarczy poszperać w archiwalnych
    wydaniach "Strażnicy" i innych pismach tam cytowanych. Oczywiście kosztuje to
    trochę wysiłku więc łatwiej jest skwitowac wszystko "co katolickie to wyssane z
    palca" i tyle. To jest własnie wasz poziom. Zero merytorycznych argumentów,
    dyskredytowanie czyjeś pracy TYLKO DLATEGO że jest katolicka - obowiązkowe.

    Dla porówania wasz tekst z internetu o "historii katolicyzmu". Powypisywane
    ciurkiem rózne daty, papieze, wydarzenia. ANI JEDNEGO ŹRÓDŁA, ani jednego
    cytatu, zero kontekstu. Za opiniotwórcze i wiarygodne uważacie "Fakty i
    mity" big_grin. Każdy inteligent na takie "argumenty" i w ten sposób przedstawione
    reaguje smiechem, to jest dobre dla facetów z koło budki z piwem a nie na
    dyskusję! Wersji tego tekstu krąży po necie wiele, niektóre są zabawne gdyż
    podają papiezy którzy nigdy nie istnieli i krytykują dogmaty które nigdy nie
    zostały ogłoszone...

    Poza tym zastanówicie się kto tutaj się miota i ciska. Moje pojawienie się na
    tym forum lub napisanie coś o was krytycznie gdzie indziej powoduje
    natychmiastowe założenie kilku nowych watków o "sion2", wypisywanie po
    kilkadziesiat razy "sion2 to" "sion2 tamto" przy niemalże zerowym podjęciu
    rzeczowej dyskusji na tematy przeze mnie podane! I wy twierdzicie że ateiści
    dyskusji się nie boją, że tylko "katole" nie pozwalają sie krytykowac itd
    itd.... O ludzie...

    Słowem: dobrej zabawy beze mnie smile.

    Jeszcze jedno: zdanie swoje podtrzymuje ze dyskutowac tutaj sie nie da, bo nie
    ma z kim i o czym, jest to strata czasu.
  • 04.09.05, 15:32

    Do sion2

    Jeszcze nie podjęłaś próby dyskusji ze mną,a już stwierdzasz,że nie
    podejmiesz dyskusji ze mną gdyż na tym forum jest to niemożliwe.
    To ja cię poprosiłem o tzw."debatę"; a ja odpowiadam tylko za siebie,
    przejrzyj moje posty,zapewniam cię,że zawsze używam w dyskusji
    argumentu "ad rem" nie "ad personam", to dobrze,że mamy różne zdania
    nie interesuje mnie dyskusja z ludżmi,którzy mają podobne zdanie.

    Propozycję moją podtrzymuję,od jutra wracam do szpitala,ale jeżeli
    wrócę,odezwię się znowu,ustalimy wtedy tzw.płaszczyznę dyskusji,
    zawsze będziesz mogła przerwać- interesuje mnie tylko merytoryczna
    dyskusja z podaniem żódeł swojej wiedzy.


    Proszę to przemyśleć. Pozdrawiam.
  • 04.09.05, 18:11
    Słuchaj sion, czy ty nic nie rozumiesz? Skoro dla ciebie racjonalista.pl (gdzie m.in. można znaleźć przedruki z FiM) to nie jest wiarygodne źródło, to nie licz że dla normalnie myślącego człowieka strona katolik.pl będzie wiarygodna zwłaszcza w sprawie wojny z konkurencją dla katolików!! Odrobiny rozsądku!
    Jak podasz inne źródła to pewnie wzbudzisz większe zaufanie czytelników.

    Poza tym kilka osób CHCE MERYTORYCZNIE dyskutować, więc czemu znów stosujesz manewr strusia?

    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.