Dodaj do ulubionych

Wiara i ateizm

15.09.05, 09:45
Pewna agnostyczka uzała,że "z całą pewnością można i bez Boga kierować się
właściwymi normami postępowania".Wyjaśniła,że wpoiła wysokie normy moralne
swoim dzieciom i to bez odwoływania się do wiary w Boga.Czyżby więc wiara w
Boga była
zbędna?Wspomniana kobieta tak właśnie myślała.
Wszyscy urodziliśmy się z sumieniem i wielu stara się iść za głosem
sumienia,nawet jeśli nie wierzy w Boga ,który wszczepił im to poczucie dobra i
zła.
"Kiedy bowiem ludzie z narodów nie mający prawa z natury czynią to co jest w
prawie ,ludzie ci chociaż nie mają prawa sami dla siebie są prawem .Właśnie
oni pokazują ,że treść prawa jest zapisana w ich sercach gdy ich sumienie
świadczy wraz z nimi i we własnych myślach są oskarżani lub też uniewinniani."
Rzymian 2:14,15.
Jednak głęboka wiara w Boga oparta na Jego Słowie Biblii pobudza do dobrego
znacznie silniej niż sam głos sumienia.Taka wiara kształtuje sumienie i pomaga
mu lepiej rozróżniać to,co właściwe.
"Ale pokarm stały należy się ludziom dojrzałym ,tym którzy dzięki używaniu
mają władze poznawcze wyćwiczone aby odróżniać to co właściwe od tego co
niewłaściwe." Hebrajczyków 5:14
Nie jest więc prawdą ,że ludzie wierzący są niedojrzałymi .
Wielokrotnie w ciągu wieków dowodzili ,że trzymają się wysokich mierników
moralnych mimo straszliwych nacisków.Hebrajczyków 11:32-40.
Na przykład w XX wieku wiele krajów znalazło się pod rządami zdemoralizowanych
reżimów politycznych,które zmuszały porządnych obywateli do popełnienia
okropnych zbrodni.Ale osoby przejawiające prawdziwą wiarę nie odstąpiły od
swych zasad nawet pod grożbą utraty życia.Wiara jest siłą która potrafi
zmienić ludzi ,potrafi uratować pozornie stracone osoby i pomóc im ustrzec się
poważnych błędów.
Edytor zaawansowany
  • crax 15.09.05, 09:49
    Dziewczyno, a Ty potrafisz powiedziec coś normalnym językiem i nie podpierając
    się tą książką?

    >"Kiedy bowiem ludzie z narodów nie mający prawa z natury czynią to co jest w
    prawie ,ludzie ci chociaż nie mają prawa sami dla siebie są prawem .Właśnie
    oni pokazują ,że treść prawa jest zapisana w ich sercach gdy ich sumienie
    świadczy wraz z nimi i we własnych myślach są oskarżani lub też uniewinniani."<

    PRZECIEŻ TO CHOLERNY BEŁKOT !!
  • miriam_73 15.09.05, 10:02
    Myslisz się Tesso. Można wierzyć w Boga, a mieć niewłaściwie ukształtowane
    sumienie (takie przypadki się zdarzają i to wcale nie tak rzadko) i wtedy głos
    sumienia może mieć charakter wręcz destrukcyjny.
    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • tessa18 15.09.05, 11:06
    Ja mówię o prawdziwej wierze opartej na Biblii.Jak wiesz jest na świecie wiele
    różnych religii,które podają się za chrześcijańskie.Twierdzą,że opierają się na
    tej księdze,lecz tak naprawdę uczą własnej filozofii.
    Człowiek nigdy bez pomocy Swórcy nie dojdzie do poznania prawdy o życiu .Dlatego
    ludzi oddających się rozważaniom filozoficznym można przyrównać do osób,które
    zawsze się uczą a jednak nigdy nie potrafią osiągnąć dokładnej wiedzy o prawdzie.
    Dla niewierzących czytanie z Biblii jest jak płachta na byka ale wierzący znajdują
    w niej żródło wyższej mądrośc.
    Dlatego pozwolę sobie na zacytowanie z Hioba 38:1-4
    "I z wichru Jahwe odpowiedział Jobowi tymi słowami:"Któż tu zaciemnia moje rządy
    słowami co nie mają sensu?Przepasz no biodra jak mocarz będę cię pytał -pouczysz
    Mnie.
    Gdzieś był ,gdy zakładałem ziemię ? Powiedz jeśli znasz mądrość.Kto wybadał jej
    przestworza? Wiesz kto ją sznurem wymierzył? Na czym się słupy wspierają ?
    Kto założył kamień węgielny ku uciesze porannych gwiazd,ku radości wszystkich
    synów Bożych......"
    Jak widzisz filozofie zaciemniają Boże objawienie.Na przykład krzewienie
    poglądów politycznych i społecznych w których domagano się nieograniczonej
    wolności osobistej doprowadziło do powszechnej niemoralności
    płciowej,przerywania ciąży,narkomanii itp.
    Materialistyczny sposób myślenia sprawił,że większość ludzi za miarę szczęścia
    i sukcesu uznała dobra materialne.Owocem filozofii jest sceptycyzm i wątpliwości
    co do istnienia Boga .Wszystko co wiąże się z Bogiem i religią uznano za
    staroświecczyznę .Dlatego też ludzie chcący uchodzić za nowoczesnych szybko się
    od niego odwrócili i przyłączyli do kultu naukii filozofii.
    Poeta niemiecki Georg Herwegh powiedział:"Filozofii nie da się pogodzić z religią".
    Miał rację.Filozofia na pierwszym miejscu stawia ludzkie interesy,natomiast
    religia prawdziwa oparta na objawieniu Bożym zajmuje się tym,co jest ważne dla
    Stwórcy.Dlatego u podstaw filozofii ludzkich leży samolubstwo.Dokąd to doprowadzi?
    "Jest droga ,co komuś wydaje się słuszną ,lecz w końcu prowadzi do zguby".
    Przysłów 14:12
  • joanna.d.arc 15.09.05, 11:28
    Tesso, można uważać się za wierzącego i być bardzo złym człowiekiem, można też nie wierzyć
    w Boga i być dobrym człowiekiem. Moim zdaniem nie istnieje ścisła korelacja między
    byciem dobrym a byciem religijnym. Chodzi mi o typową polską religijność. Jeśli jednak
    uznasz, że większość Polaków to tak naprawdę osoby o religijności fasadowej, a prawdziwie
    wierzących jest bardzo niewielu, to być może wtedy taką korelację da się zauważyć.
  • tessa18 15.09.05, 12:05
    Większość wierzących w Polsce to katolicy.Jeżeli byliby rzeczywiście wierzącymi
    to Polska przeszło 90% katolicka byłaby wzorem dla innych krajów.Tak nie jest .
    W Polsce panuje korupcja,prywata,przemoc,...itd.
    Oglądcie TVN po faktach jest magazyn Uwaga! w tym programie można się dowiedzieć
    jak wygląda codzenność w Polsce.Dlatego uważam ,że bycie katolikiem to nie
    znaczy,że jest się na dobrej drodze.
  • grgkh 16.09.05, 07:54
    A najbardziej religijni to są tacy wierzący, jak talibowie, a wczoraj to nawet słyszałem, że Zarkawi wreszcie ogłosił rozpoczęcie wojny przeciwko sunnitom.
    W Polsce Jankowski promuje od lat krucjatę przeciwko żydom.
    W Rosji cerkiew także samo walczy o wpływy z agresywnym tam katolicyzmem.
    W Ulsterze też żrą się z powodów religijnych, choć i o ziemię im chodzi.
    W Tajlandii aktywizują się muzułmanie przeciwko buddyzmowi.

    Czy mam wymieniać dalej?

    Religii chodzi tylko o jedno. Pokonać inne religie lub idee antyreligijne w walce o władzę nad ludźmi. Reszta to czcze przechwałki, o tym jacy to wszyscy "nasi" są porządni. Żadna religia, która przetrwała do tej pory, nie jest wolna od grzechu aktywnej walki z innymi, choć metody mogą nie być jednako krwawe.

    Biblia to najbardziej rzeźnicki serial wszechczasów, a jego autorem jest Bóg we własnej osobie (podobno). Wystarczy poczytać dekalog, żeby się przerazić Jego mściwością (pierwsze przykazanie) i popieraniem niewolnictwa (bodajże ostatnie). Ten miłościwy jegomość topi celowo ludzi w powszechnej powodzi, zamienia w słupy soli, a zdarzało się, że miłe mu były ofiary z ludzi.

    Dziękuję Ci, Tesso, nie potrafisz mnie przekonać do tego, że jesteś jedyną po dobrej, właściwej stronie, bo tak własnie mówi każdy zaślepiony wyznawca.
  • miriam_73 15.09.05, 11:41
    Ale rzecz w tym, że wiara człowieka o niewłaściwie uformowanym sumieniu może
    być jak najbardziej autentyczna, głeboka i szczera. Ale właśnie problem tkwi
    w "defektach" sumienia, postrzeganiu dobra i zła itd. Tacy ludzie czasem mogą
    nie chcieć, albo nie potrafić przyjąć pomocy Pana Boga w rozeznawaniu własnego
    życia. Wcale nie jest to rzadki przypadek.
    Z drugiej strony są ludzie, którzy nie są wierzący, lub nie identyfikują się z
    żadną religią, a swoim sercem i umysłem sa autentycznie otwarci na działanie
    Ducha Św. I choć formalnie czy nominalnie nie są "wierzący", to swoim życiem,
    bez odwoływania się do Pisma Św, czy jakiegokliwek innego źródła żyją i
    postepują godnie.

    Jak widzisz filozofie zaciemniają Boże objawienie.Na przykład krzewienie
    poglądów politycznych i społecznych w których domagano się nieograniczonej
    wolności osobistej doprowadziło do powszechnej niemoralności
    płciowej,przerywania ciąży,narkomanii itp.

    Możesz podać jakis konkretny przykład? Jakie filozofie? Bo ja śmiem twierdzić,
    że to właśnie filozofie zniewolenia są demoralizujące. Ale może niezbyt pilnie
    sie uczyłam filozofii. I to jeszcze u, tfuuu, Maryśki Szyszkowskiej (apage
    satanas!)


    Jak wiesz jest na świecie wiele różnych religii,które podają się za
    chrześcijańskie.Twierdzą,że opierają się na tej księdze,lecz tak naprawdę uczą
    własnej filozofii.

    Na przykład ... ŚJ??? Jakieś konkrety?

    Filozofię świetnie się da godzić z religią. Ja widzę tutaj i zbiezności i
    komplementarność. Jeśli uważasz inaczej to wyjaśnij mi sama dlaczego?


    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • tessa18 15.09.05, 12:22
    Wyznałaś swój pogląd na ludzi złych i dobrych.Według ciebie niewierzący ateiści są
    lepsi od niektórych wierzących.Ale czy zastanowiłaś się ,jek na tą sprawę patrzy
    Bóg?Czy niewierzący może poddać się działaniu ducha w którego nie wierzy?
    Co rozumiesz przez poddanie się duchowi?
    Kierunki filozoficzne:
    Pozytywizm
    Opiera się na założeniu,że wszelkie poglądy natury religijnej są nonsensem
    niemożliwym do sprawdzenia oraz ,że celem filozofii jest połączenie nauk
    pozytywnych w jedną caŁOŚĆ.
    EGZYSTENCJALIZM
    Na zwolenników tego kierunku ogromny wpływ wywarły okropności II wojny
    światowej,stąd wyrobili sobie pesymistyczny pogląd na życie.Skupiają się na
    analizowaniu ludzkich cierpień w obliczu śmierci i nicości
    istnienia.Egzystencjalista Jean-Paul Sartre utrzymuje,że skoro nie ma Boga
    człowiek jest opuszczony i żyje w zupełnie obojętnym wszechświecie.
    SCEPTYCYZM
    Stanowisko,według którego przez obserwacje i rozumowanie niemożliwe jest
    zdobycie obiektywnej uniwersalnej wiedzy -jakiejkolwiek prawdy-dotyczącej bytu.
    PRAGMATYZM
    Ten kierunek uznaje czyjeś przekonania za prawdziwe wartościowe jedynie
    wtedy,gdy przynoszą one ludziom praktyczne korzyści,takie jak reorganizacja
    edukacji,zasad moralnych czy polityki.Pragmatycy uważają,że prawda sama w sobie
    nie ma żadnej wartości.
    Świadkowie Jehowy nie uznają żadnej ludzkiej filozofii,opierają się na
    objawieniu Bożym.Nie zniewalają ,każdy zostaje Świadkiem z własnej woli,a jak
    chce odchodzi.


  • miriam_73 15.09.05, 12:36
    Bóg kocha bezgranicznie KAŻDEGO człowieka, nawet jeśli taki człowiek nie zna
    Boga.
    Nie uważa że ktoś jest lepszy czy gorszy. Po prostu uważam dystynkcję jaką
    przedstawiłaś za błędną. Życie nie dzieli się na czarne i białe. Jest jeszcze
    mnóstwo odcieni szarości. które dla Pana Boga nie są w żaden sposób
    dyskwalifikujące.

    O filozofii - po lunchu.
    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • tessa18 15.09.05, 12:57
    Oczywiście ,że Bóg kocha ludzi ale czy według niego wszyscy będą zbawieni?
    Znasz zapewne nauki Jezusa.Nie powiedział on do nas,że: "róbcie co chcecie a
    będziecie zbawieni".Wprost przeciwnie.Wskazał jedną wąską drogę prowadzącą do
    życia,a na końcu tej drogi wskazał bramę w dodatku ciasną.Powiedział też,że
    niewielu znajduje tą drogę,a żeby przecisnąć się przez bramę trzeba się wysilać.
    Czy te nauki nie dają ci nic do myślenia?
  • miriam_73 15.09.05, 13:44
    Jezus przede wszystkim powiedział, że nie przyszedł potępić, ale zbawić świat.
    Ofiara Chrystusa na krzyżu była bezwarunkowa! Poza tym, przeczytaj co pisze Św.
    Paweł w liście do Efezjan (btw. zrób sobie takie ćwiczenie - przeczytaj ten
    list wstawiając tam gdzie jest "wy" słowko "ty"),zwłaszcza r. 2,8 oraz w liście
    do Kolosan.

    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • tessa18 15.09.05, 14:16
    Czy ofiara Jezusa była bezwarunkowa?
    Jezus powiedział:
    "Jeżeli mnie miłujecie ,będziecie zachowywać moje przykazania".Jana 14:15
    Zatem bycie chrześcijaninem wiąże się z zachowywaniem przykazań Bożych.Nie
    można żyć jak się chce.
    A co jeśli ktoś gardzi tą łaską? Czy Bóg kogoś na siłę wbrew jego woli zbawia?
  • miriam_73 15.09.05, 14:43
    A widzisz gdzieś jakieś warunki?????

    Oczywiście, jeśli miłujemy Chrystusa będziemy zyć zgodnie z jego nauką. Ale
    można nie znać Jezusa i też żyć w taki sposób, który obiektywnie podobałby sie
    Panu Bogu. Czy to przekreśla danego człowieka i Ofiarę którą Chrystus za niego
    złożył na Krzyżu?

    Bóg nie zbawia nikogo na siłę. Ale kocha każdego równie mocno i bezwarunkowo,
    niezależnie od tego, kim się jest i co się robi. Pan Bóg nigdy nie odrzuca
    żadnego człowieka. I tylko On jeden wie, co dany człowiek ma na dnie swojego
    serca. On i tylko On. Nie nam o tym sądzić i wyrokować.
    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • tessa18 15.09.05, 17:05
    Oczywiście ,że warunki takie istnieją.Warunkiem jest posłuszeństwo Bożym
    przykazaniom.Czy uważasz,że ludzie nie znający tych przykazań mogą je przestrzegać
    Oczywiście,że Bóg nikogo nie odrzuca,to ludzie go odrzucają.
  • miriam_73 15.09.05, 17:45
    Nadzieja powszechnego zbawienia jest jak najbardziej usprawiedliwiona bo "u
    Boga wszystko jest możliwe" (Mk 10, 23-27).

    Zwracam też uwagę na pewnien szczegół:
    przez cały czas istnienia chrześcijaństwa, nigdy oficjalnie nie ogłoszono, że
    ktoś jest piekle. W gruncie rzeczy o nikim nie możemy tego powiedzieć.

    zobacz też:
    www.mateusz.pl/wdrodze/nr326/13-wdr.htm

    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • tessa18 16.09.05, 06:44
    Jak zatem rozumiesz słowa Jezusa o Judaszu że jest synem zatracenia?
  • miriam_73 15.09.05, 14:38
    Piszesz:
    Jak widzisz filozofie zaciemniają Boże objawienie.Na przykład krzewienie
    poglądów politycznych i społecznych w których domagano się nieograniczonej
    wolności osobistej doprowadziło do powszechnej niemoralności
    płciowej,przerywania ciąży,narkomanii itp.

    Po pierwsze i zasadnicze wyjaśnij mi jakie przełożenie związek mają WEDŁUG
    CIEBIE koncepcje ontologiczne na etykę?

    idąc dalej:

    Pozytywizm
    Opiera się na założeniu,że wszelkie poglądy natury religijnej są nonsensem
    niemożliwym do sprawdzenia oraz ,że celem filozofii jest połączenie nauk
    pozytywnych w jedną caŁOŚĆ.

    Oczywiście Comte i jego kontynuatorzy odrzucali metafizykę, jak i np.
    psychologię jako pozaempiryczne, a zatem konsekwencji istnienie materii albo
    Boga jako niepewnych, znajdujących się poza rzetelnym doświadczeniem. ALe
    nijak nie wpływa to za „zaciemnianie” Objawienia, ani tym bardziej na rozwój
    patologii z uwagi na indywidualizm. Poza tym, czy wiesz też że w ramach
    poglądów Comte & company głosił totalitaryzm i kolektywizm, które ex
    definitione wykluczają nieograniczona wolność osobistą?

    EGZYSTENCJALIZM

    Na zwolenników tego kierunku ogromny wpływ wywarły okropności II wojny
    światowej,stąd wyrobili sobie pesymistyczny pogląd na życie.Skupiają się na
    analizowaniu ludzkich cierpień w obliczu śmierci i nicości istnienia.
    Egzystencjalista Jean-Paul Sartre utrzymuje,że skoro nie ma Boga człowiek jest
    opuszczony i żyje w zupełnie obojętnym wszechświecie.

    No i....?
    Poza tym, jest egzystencjalizm i egzystencjalizm. I teistyczny i ateistyczny.
    Egzystencjalizm w ogóle czerpie zaś w prostej linii z Kanta, któremu można
    wiele zarzucić, ale na pewno nie indywidualizm zmierzający do rozpasania, wręcz
    przeciwnie. Imperatyw kategoryczny (wiesz chociaż co to jest?) i w ogóle etyka
    kantowska są w tym względzie jednoznaczne. Poczytaj Kierkegaarda na ten
    przykład, albo Jaspersa czy Bubera. Egzystencjalizm to nie tylko Sartre.

    SCEPTYCYZM

    Stanowisko,według którego przez obserwacje i rozumowanie niemożliwe jest
    zdobycie obiektywnej uniwersalnej wiedzy -jakiejkolwiek prawdy-dotyczącej bytu.


    No i...? Sceptycyzm np. charakteryzuje część średniowiecznej scholastyki, Kanta
    (vide wyżej) czy Kartezjusza (który nawet przeprowadził dowód na istnienie
    Boga!). I co z tego wynika dla moralnosci?

    PRAGMATYZM

    Ten kierunek uznaje czyjeś przekonania za prawdziwe wartościowe jedynie
    wtedy,gdy przynoszą one ludziom praktyczne korzyści,takie jak reorganizacja
    edukacji,zasad moralnych czy polityki.Pragmatycy uważają,że prawda sama w sobie
    nie ma żadnej wartości.

    No cóż, z tego co ja pamiętam to Wiliam James twierdził, że wiara jest
    nieuniknionym doświadczeniem, gdyż także niewiara jest wiarą (w to, że dana
    rzecz nie istnieje), zaś uchylić się od wiary i niewiary nie sposób gdy trzeba
    postępować jak gdyby ta rzecz istniała lub nie istniała.

    Świadkowie Jehowy nie uznają żadnej ludzkiej filozofii, opierają się na
    objawieniu Bożym.Nie zniewalają ,każdy zostaje Świadkiem z własnej woli,a jak
    chce odchodzi.

    A chrześcijanom, przynajmniej niektórym bliski jest personalizm. Zdecydowanie
    zorientowany na jednostkę. Sięga korzeniami św. Tomasza z Akwinu. Podkreśla
    osobową więź człowiek z Bogiem, jego godność. Baaardzo to demoralizujące.
    Poczytaj Maritaine’a albo Chardina, albo choćby Karola Wojtyłę. I też nikogo
    nie zniewalają. Byc chrześcijaninem, katolikiem to znaczy kochac Pana Boga
    ponad wszystko i starać się żyć tak jak tego uczył Chrystus. Starać się.


    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • tessa18 16.09.05, 07:19
    Już w I wieku filozofia była zagrożeniem dla chrześcijan.Paweł w Kolosach
    ostrzegał przed tym.
    Najpierw zachęcił ich aby doszli do pełnego poznania woli Boga poprzez
    rozwijanie mądrości i duchowego zrozumienia Kolosan 1:10,
    następnie przestrzegł ich przed błędnymi filozofiami ludzkimi.Kolosan 2:8
    "Baczcie aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym
    oszustwem ,opartą na ludzkiej tylko tradycji na żywiołach świata." Kolosan 2:8
    Czy go posłuchali?
    W książce "Trzy pierwsze wieki Kościoła" powiedziano:"Nauka o Trójcy wywodzi się
    z zupełnie innych żródeł niż pisma żydowskie czy chrześcijańskie".
    Z jakich żródeł? Dogmat ten "rozwinęli i włączyli do chrześcijaństwa Ojcowie
    skłaniający się ku platonizmowi".
    Z upływem czasu w miarę jak Ojcowie Kościoła ulegli wpływowi neoplatonizmu
    trynitaryzm zyskiwał na popularności.W III wieku filozofia neoplatońska zdawała
    się umożliwiać im rzecz niemożliwą -wykazanie iż Bóg złożony z trzech osób jest
    jednym Bogiem.Na podstawie wywodów filozoficznych twierdzili że trzy osoby mogą
    być jednym Bogiem zachowując przy tym swoją odrębność.
    Biblia wyrażnie wskazuje,że tylko Jehowa jest Bogiem Wszechmocnym ,Jezus jako
    stworzony przez niego Syn zajmuje niższą pozycję ,a duch święty to czynna siła
    Boża.Powt Pr.6:4, Izajasza 45:5, Dzieje 2:4, Kolosan 1:15, Objawienie 3:14.
    Nauka o Trójcy przynosi ujmę jedynemu prawdziwemu Bogu ,wprowadza w błąd ludzi i
    odstręcza ich od Boga ,którego nie potrafią sobie wyobrazić.
    Obecne filozofie ,natomiast posuwają się już do jawnej negacji istnienia Boga,
    podważają prawdy ze słowa Bożego,ośmieszają wiarę w Boga.
    Do niedawna Bóg odgrywał znaczną rolę w życiu ludzi,zaspokajał podstawową
    potrzebę ludzi jaką jest tęsknota do sensownego życia oraz wiary iż nie powstało
    ono przypadkowo i nie jest bezcelowe.
    Dzisiaj sytuacja się zmieniła Człowiek mający ustalone przekonania religijne
    uchodzi za ograniczonego dogmatycznego czy wręcz fanatyka.W wielu krajach rośnie
    obojętność wobec Boga i religii.W zasadzie nie poszukuje się Boga,bo większość
    nie wierzy albo wątpi w jego istnienie.
    Darwin,Marks,Nietzsche i inni wysunęli teorie które podkopały wiarę w
    Boga.Ludzie ochoczo przyjęli te teorie niczym nową ewangelię.
    Jeśli chcesz dostrzec różnicę między filozofią i objawieniem,czytaj Biblię
    i porównuj ją z naukami głoszonymi przez ludzi.Dostrzeżesz wtedy różnicę.
  • miriam_73 16.09.05, 10:23
    Po raz kolejny nie odpowiedziałaś mi na moje pytania. To tak na początek.

    Wypowiedź Pawła warto osadzić sobie w kontekście czasów, w których ją napisał.
    W morzu pogańskich bóstw i bożków antycznego świata.

    Co do Trójcy. Tesso, nie chce mi się już z toba na ten temat dyskutowac, bo ty
    ze strony nas chrześcijan nie przyjmujesz jakichkolwiek argumentów. po prostu
    impregnat. Uprzejmie zatem tylko konstatuję, że w naszym rozumieniu Trójca Św
    jest rzeczywistością Bożą i ma - że tak to nazwę - podbudowę teologiczną w
    Piśmie Świętym. Nie trzeba do tego "chrzcić" Platona. Nb. Ojcowie Koscioła
    czerpali też z Arystotelesa i paru innych.

    Bibilia mówi tez że Chrystus i Ojciec jednym są, że jest Duch św. itd, itd.
    Wiara w Troistotną jedność Pana Boga nie przynosi Mu ujmy, lecz uwielbienie i
    chwałę i nikogo w błąd nie wprowadza, przeciwnie.

    Które filozofie negują Boga? Tesso, konkrety, konkrety!!! Wspomniałam wyżej
    personalizm, który jest mi osobiście bardzo bliski - na pewno nie neguje
    istnienia Pana Boga, wręcz przeciwnie.

    Do niedawna Bóg odgrywał znaczną rolę w życiu ludzi,zaspokajał podstawową
    > potrzebę ludzi jaką jest tęsknota do sensownego życia oraz wiary iż nie
    powstał o ono przypadkowo i nie jest bezcelowe.

    Obecnie również.

    > Dzisiaj sytuacja się zmieniła Człowiek mający ustalone przekonania religijne
    > uchodzi za ograniczonego dogmatycznego czy wręcz fanatyka.

    No, bez przesady. Mówisz o sobie? Jakies konkrety?

    W wielu krajach rośnie obojętność wobec Boga i religii.W zasadzie nie poszukuje
    się Boga,bo większość nie wierzy albo wątpi w jego istnienie.

    No i....? Co z tym ma wspólnego lista twoich kierunków filozoficznych?

    > Darwin,Marks,Nietzsche i inni wysunęli teorie które podkopały wiarę w
    > Boga.Ludzie ochoczo przyjęli te teorie niczym nową ewangelię.

    Czyżby? Przeciętny człowiek na ogół nie za bardzo nawet wie, kto to Nietsche,
    Marksa kojarzą z pewnym ustrojem, który niekoniecznie spotkał się z aprobatą,
    choćby z uwagi na wpisany weń ateizm, a Darwin to ten od małpy.

    > Jeśli chcesz dostrzec różnicę między filozofią i objawieniem,czytaj Biblię
    > i porównuj ją z naukami głoszonymi przez ludzi.Dostrzeżesz wtedy różnicę.

    Jaką filozofią, dziecko? Którą?
    Dziękuję za radę. Czytam Pismo Św. I czytam filozofów, myślicieli, teologów,
    dzięki czemu mogę lepiej i pelniej odkrywać Słowo Boże i "przekładać" Je na
    codzienność.

    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • tessa18 19.09.05, 09:40
    Jako odpowiedż na temat filozofii niech posłuży cytat z utworu św.Augustyna
    Rozum:Człowieku który chcesz poznać siebie,czy wiesz ,że istniejesz?
    Augustyn:Wiem
    R.Skąd wiesz?
    A.Nie wiem
    R.Czy uważasz się za istote prostą czy złożoną?
    A.Nie wiem
    R.Czy wiesz ,że myślisz?
    A.Wiem
    R.Tak więc prawdą jest,że myślisz.
    A.Tak.
    Miriam,ludzkie filozofie to ludzki punkt widzenia świata,nie jest on pełny,bo
    powstał w umyśle niedoskonałego człowieka,ograniczonego czasem
    istnienia,środowiskiem w którym przebywa.Różni filozofowie podchodzili do
    tematów z różnych punktów widzenia tworząc teorie które i tak nie są pełnym
    obrazem świata.Poza tym filozofie powstają pod wpływem sił demonicznych,którym
    podlega dzisiejszy świat.To się wyrażnie dostrzega np. w humaniżmie.
    Humanizm dopuszcza związki homoseksualne,które są zboczeniem.
    W odróżnieniu od ludzkich filozofii objawienie od Boga jest doskonałe.
    "Uznał Bóg za dobre aby w nim/Jezusie/ zamieszkała cała pełnia i żeby za jego
    pośrednictwem na powrót ze sobą pojednać wszystko inne ,wprowadzając pokój przez
    jego krew przelaną na palu męki".Kolosan 1:19
    "Baczcie aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym
    urojeniem,opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata a nie na Jezusie
    Chrystusie".Kolosan 2:8
    Dlatego studiowanie nauk Jezusa a nie filozofii ludzkich jest przejawem rozsądku.
    Jeśli chodzi o personalizm to poczytaj na czym jest on oparty.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190http://vharijjen.w.interia.pl/content/Wojtyla.html
    Co sam Bóg sądzi o tym?
    I Koryntian 1:19-25.
    Które filozofie negują Boga?
    Nietzhe mienił się antychrystem i świadomie prowadził krucjatę przeciw
    chrześcijaństwu.
    Marks twierdził,że religia to opium dla ludu.
    Feuerbach był materialistą i głosił,że" człowiek jest tym co je".
    Mill kierował ostrze krytyki w przedstawicieli różnych religii.
    Comte nie wierzył w Boga i uznawał go za fikcję.
    Hegel twierdził,że prawdy poznać nie można i że prawdą jest to,co każdemu mówi
    serce.
    Augustyn twierdził,że nie ma grzechu jeśli nie grzeszy się z własnej woli.
    To wszystko co twierdzą filozofowie jest sprzeczne z objawieniem Bożym.Dlatego
    filozofie odciągaja ludzi od prawdy o Bogu,wprost wmawiają ,że Boga nie ma .
  • miriam_73 19.09.05, 10:05
    1. podaj źródło z którego cytujesz.

    Św. Augustyn napisal także (List 120):
    Niech daleka będzie od nas ta myśl, jakoby Bóg nienawidził w nas to, przez co
    stworzył nas wyższymi ponad pozostałe inne stworzenia. Niechaj także i to
    będzie od nas dalekie, byśmy w tym celu mieli wierzyć, by rozumu nie przyjmować
    lub rozumienia nie szukać; bo przecież nawet i wierzyć byśmy nie mogli,
    gdybyśmy nie mieli dusz rozumnych. Żeby więc w pewnych rzeczach, należących do
    nauki zbawienia, a których rozumem jeszcze pojąć nie możemy (kiedyś jednak
    będziemy mogli), wiara wyprzedzała rozum i oczyszczała serce, aby zdolne było
    przyjąć i znieść światłość Wielkiego Rozumu, to przecież jest zgodne z rozumem.
    Przeto rozumnie powiedział Prorok: „Jeśli nie uwierzycie, nie zrozumiecie” [Iz
    7, 9 wg LXX]. Rozróżnił on tu dwie rzeczy (wiarę i rozum) i dał zalecenie,
    abyśmy najpierw uwierzyli, a to w tym celu, byśmy to, w co już wierzymy, mogli
    zrozumieć. I dlatego właśnie wydaje się rzeczą rozumną, by wiara wyprzedzała
    rozum. Bo jeśli to zalecenie Proroka nie jest zgodne z rozumem, jest więc
    nierozumne, a od takiej myśli niech nas sam Bóg zachowa! Jeśli więc wiec jest
    rzeczą rozumną, by wiara wyprzedzała rozum w pewnych rzeczach wielkich, których
    jeszcze pojąć nie możemy, to bez wątpienia ta choćby najmniejsza racja
    rozumowa, która nam to zaleca, właśnie ona wyprzedza wiarę.


    No i co z tego, że niepełny? Nic nigdy w ludzkim życiu nie będzie pełne, bo
    Pełnią jest tylko Bóg. Ale, czy to stoi na przeszkodzie, aby choćby poprzez
    filozofię do Boga dążyć???

    Dziewczyno, najpierw poczytaj sobie o humanizmie, ale nie z tych swoich
    jehowickich bryków tylko ze "źródeł niezależnych", bo nie masz tak naprawdę
    zielonego pojęcia ani o filozofii jako takiej, ani o tym czym jest humanizm.

    zacznij może od tego:
    www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/przemowienia/tomistyczny_20092003.html

    Wiem na czym oparty jest personalizm. W przeciwieństwie do ciebie, jak się
    wydaje.
    Studiowanie filozofów nie wykluczas studiowania nauk Chrystusa. To nie jest
    manichejski kontrapunkt. Filozofia w całej rozciągłości może prowadzić do Pana
    Boga, stanowi tez wyraz twórczego, pieknego myslenia ludzi, którym nie kto inny
    jak Pan Bóg dał rozum.

    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • serhamesar 15.09.05, 19:35
    tessa18 napisała:
    "Jednak głęboka wiara w Boga oparta na Jego Słowie Biblii pobudza do dobrego
    > znacznie silniej niż sam głos sumienia."

    Pewnien człowiek kiedys był bardzo wierzacy. Miał poparcie papieza i nawet
    opodatkował swoich poddanych podatkiem (wysokim!) na rzecz koscioła. Jego
    ludzie mieli paski z napisem "Got mit uns". Nazywał sie Adolf Hitler.

    Inny głeboko wierzacy pan podarował kosciołowi 44 hektary w centrum rzymu. I
    tak został reaktywowany Watykan. Pan nazywał sie Benito Mussolini.

    Wiesz co to za panowie ?
    Co tam pisałaś o wierze i sumieniu ?

    pozdrawiam
  • kociak40 15.09.05, 22:35
    Pani Tesso!

    Pisze pani, że Bóg o wszystkim decyduje, objawił nam swój przekaz w Biblii.
    Tak było, KK głosił, że każda władza pochodzi od Boga, nie wolno niczego
    zmieniać. To sam Bóg decyduje o przeznaczeniu człowieka, jeżeli zadecydował,
    że ma żyć w dostatku, nic nie robić, rządzić, to rodził się jako arystokrata.
    Jeśli miał dobrze żyć i nic nie robić, to "robił" go kapłanem, dając
    mu "powołanie kapłańskie". Aby te dwa stany mogły dobrze prosperować, Bóg
    przeznaczał całe rzesze ludzi, którzy rodzili się jako feudalni chłopi, i mieli
    od świtu do nocy pracować w znoju, aby był należyty "porządek" na tym świecie.
    Nic nie wolno było zmieniać, tak nakazywała Biblia, nie wolno zmieniać zamiarów,
    Boga. Ustrój feudalny można nazwać idealnym systemem Bożym, sam Bóg decydował
    kto i gdzie ma być. Tak było.
    Temu porządkowi Bożemu, w oparciu nie o Biblię, sprzeciwiła się Wielka (zawsze
    trzeba dodawać - Wielka) Rewolucja Francuska. Hasłem było - "Każdy człowiek
    rodzi się wolnym, równym wobec prawa i ma prawo do szczęścia". To, że dzisiaj
    może pani jawnie głosić idee ŚJ to owłaśnie temu pani to zawdzięcza, nie Biblii.
  • tessa18 16.09.05, 07:31
    To nie Bóg założył system feudalny,tylko ludzie,to nie Bóg gnębi ludzi,tylko
    ludzie.Czy Bóg chciał takiego świata jaki stworzyli tu ludzie? Nie,absolutnie.
    Jest napisane w Biblii:"Człowiek panuje nad człowiekiem ku jego szkodzie".
    A czy obecnie nie ma niesprawiedliwości mimo rewolucji francuskiej?
    Jest też obecnie nierówność społeczna i dotąd dokąd będą rządzić ludzi tak będzie.
    Sprawiedliwość zapanuje dopiero pod panowaniem Bożym.
  • tessa18 16.09.05, 07:23
    Wiesz,że nie mówię o religii katolickiej ,bo ona się zupełnie skompromitowała
    w II wojnie światowej.Ale w tym czasie byli ludzie nie biorący broni do ręki
    Byli to Świadkowie Jehowy.Za odmowę brania udziału w wojnie byli
    prześladowani,więzieni a nawet zabijani.Mimo tego zachowali prawość i okazali
    miłość bliżniego jak nakazał Jezus.
  • josarna 19.09.05, 10:50
    tessa18 napisała:

    "Mimo tego zachowali prawość i okazali miłość bliżniego jak nakazał Jezus."

    W jaki sposób ŚJ okazują tę miłość bliźniego? Owszem, słyszałam, że pracują
    uczciwie, ale nic ponad to.



  • grgkh 16.09.05, 08:01
    > Pewna agnostyczka uzała,
    > że "z całą pewnością można i bez Boga
    > kierować się właściwymi normami postępowania".
    > Wyjaśniła,że wpoiła wysokie normy moralne
    > swoim dzieciom i to bez odwoływania się
    > do wiary w Boga.
    > Czyżby więc wiara w Boga była zbędna?

    Też mi się tak wydaje. A Ty, jeśli w to wątpisz, to dowiedź tego.

    > Wszyscy urodziliśmy się z sumieniem
    > i wielu stara się iść za głosem
    > sumienia,nawet jeśli nie wierzy w Boga ,
    > który wszczepił im to poczucie dobra i
    > zła.

    Nikt się nie rodzi z sumieniem, które pozwala rozrózniać dobro i zło. Tego się uczymy w życiu, a zaniedbanie nauki skutkuje dziczeniem.

  • tessa18 16.09.05, 09:23
    Sumienie jest niezależne od nauki ,choć rzeczywiście szkolimy je pod wpływem
    otoczenia w którym przebywamy.Człowiek jest istotą społeczną i uczy się norm
    moralnych społeczeństwa w którym przebywa.Jednak sumienie jest czymś niezależnym
    od wychowania.Może ktoś być wychowywany w brutalnym środowisku przesyconym
    przemocą,a może w nim odzywać się głos sumienia.
    Żołnierze na wojnie szkoleni są by zabijać ,zagłuszają oni wtedy głos swego
    sumienia.Sumienie może być zagłuszone ale gdy się je szkoli w odpowiedni sposób
    jest wiarygodnym przewodnikiem.
    Jak dochodzi do tego,że sumienie staje się nieczułe? Jeśli często ulegamy złym
    skłonnościom nasze sumienie staje się nieczułe i w końcu nie reaguje już na
    niewłaściwe postępowanie.
    A jaką korzyść mamy z dobrego sumienia wyszkolonego na Bożych miernikach dobra i
    zła?
    Pomaga nam to podejmować mądre decyzje życiowe ,a to zapewnia pokój i szczęście,
    pozwala też zadzierzgnąć osobistą więż z Bogiem,co jest warunkiem wybawienia.
  • miriam_73 16.09.05, 10:33
    IMHO nie masz racji, Tesso. Sumienie, tak jak i sam człowiek "staje się" przez
    całe zycie. Ktoś kto ma źle "uformowane" sumienie, wyrzutów mieć nie będzie,
    nie bedzie nic musiał zagłuszać. Niezależnie od tego w jakim środowisku się
    obraca i czym sie zajmuje.
    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • tessa18 16.09.05, 20:32
    Czy to znaczy,że nie wierzysz,że sumienie wszczepił człowiekowi Bóg?
    Z chwilą narodzin stajemy się człowiekiem niezależnie od tego jak i w jakim
    środowisku jesteśmy wychowywani.Nie wiem,czy czytałaś książki opisujące życie
    dzieci z patologicznych rodzin,które dostały się do domu dziecka .Choć w domu
    nie miały odpowiedniego szkolenia ,gdy zetknęły się ze złem głos sumienia
    wskazywał im co jest dobre a co złe.Polecam przeczytać "Bidul" Maślanki.
    To,że sumienie to rzecz nabyta - rezultat wpływu rodziców i wychowawców - ze
    strachu przed karą dziecko stroni przed niepożądanym zachowaniem.Tak więc to co
    nazywamy sumieniem jest po prostu przyjęciem osobistych wartości i przekonań
    naszych rodziców i wychowawców.
    Jednak na przekór tym teoriom ludzie często występowali przeciw swym
    rodzicom,krewnym i całym społeczeństwom ponieważ tak nakazywało im sumienie.
    Tak postąpił Luter,nakłaniany do wyrzeczenia się swych poglądów powiedział znane
    słowa:
    "Jeżeli nie zostanę przekonany przez Pismo Święte i jasne argumenty
    rozumu/.../nie mogę i nie chcę niczego odwołać ,gdyż czynienie czegoś wbrew
    swemu sumieniu nie jest ani słuszne ani bezpieczne .Tak mi dopomóż Bóg."
    W rezultacie cesarz skazał go na banicję.
    Tak,że ze względu na sumienie niektórzy gotowi byli poświęcić swe życie.
    I ciekawe,że pomimo różnic kulturowych wszędzie potępia się morderstwo,kradzież,
    kłamstwo,cudzołóstwo,kazirodztwo.
    Ciekawe jest także ,że wszyscy ludzie mają poczucie sprawiedliwości ,reagują gdy
    komuś dzieje się krzywda.
    Skąd to jest u wszystkich ludzi na świecie?
  • miriam_73 18.09.05, 13:51
    SUmienie u każdego człowieka jest na początku "tabula rasa". To zycie i my sami
    je kształtujeby. W zgodzie lub w opozycji do naszych oosbistych doświadczeń. W
    ten sposób sumienie się "staje" foruje tak czy inaczej.

    Dziekuje, nie przeczytam Bidula Maślanki. Nie mam na to ochoty.

    Patrzysz tesso przez pryzmat tego w czym wyrosłaś. Zapewniam Cię, że nie ma
    czegos takiego jak uniwersalne pojęcie sprawiedliwości. Przeciwnie. jest ona w
    zależności od szerokości geograficznej bardzo, bardzo różnie pojmowana. I
    reakcja na krzywdę (pytanie jak to zdefiniujesz?) tez może być rozmaita.

    A ofiary sumienia? Przecież to o czym ja mówię to kształtowanie sumienia. Jeśli
    ktoś ma określone poglądy, będące emanacją jego własnego sumienia i odoądu
    dobra i zła, to chyba rzeczą oczywistą i naturalną będzie to, że w zgodzie lub
    w opozycji (bo i takie przypadki się zdarzają) zachowamy sie w określony sposób.

    Btw. Jeśli ktoś (nie tylko dziecko, choc to jest najtragiczniejsze) postepuje w
    określony sposób ze strachu przed karą, to jest to straszne.

    Kształtowanie własnych przekonań nigdy nie jest prostą wypadkową wartości i
    przekonań rodziców i wychowawców. NIGDY. Bo jeszcze są osobiste doświadczenia.
    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • tessa18 18.09.05, 15:36
    Podajesz się za osobę wierzącą,więc chciałam poznać twoje zdanie na temat
    Biblii,czy uważasz ją za swój autorytet i wierzysz w jej prawdziwość? To znaczy
    czy wierzysz że jest to księga natchniona od Boga?
    Jeśli tak,to jak interpretujesz wspomniany na wstępie werset biblijny odnośnie
    sumienia Rzymian 2:14,15.
    Pisze tam,że ludzie nie znający prawa Bożego mają sumienie w którym zapisana
    jest treść prawa.Czy według ciebie to sumienie z prawem Bożym w sercu człowieka
    mogło powstać w wyniku doświadczenia życiowego czy wskutek wszczepienia go przez
    Boga?
    Jak to rozumię,otóż gdy się rodzimy jesteśmy wychowywani przez rodziców
    ,społeczeństwo,samego siebie.To wszystko nas kształtuje oczywiście.
    Ale czy tylko to?
    Gdy Bóg stwarzał pierwszych rodziców stworzył ich "na swój obraz i
    podobieństwo".Co to znaczy? Wszczepił im pewne cechy które on sam przejawiał.
    Ponadto wszczepił im pewne pragnienia a jednym z tych pragnień jest pragnienie
    życia wiecznego.Normalny człowiek pragnie wiecznie żyć ,nie umierać.Zgodnie z tą
    tęsknotą za bezkresną przyszłością ludzie od dawna poszukują jakiegoś środka na
    zachowanie wiecznej młodości.
    "Wieczność włożył w ich serce" Kaznodziei 3:11
    Dlatego człowiek tak bardzo różni się od innych stworzeń .W życiu kieruje się
    też poczuciem sprawiedliwości ,miłością,mądrością.
    Oczywiście od nas samych zależy jak kształtujemy sumienie ,możemy je kształtować
    w oparciu o zasady prawa Bożego albo według własnych mierników dobra i zła.
    To co napisałaś,że w różnych częściach świata sprawiedliwość jest inna wynika z
    tego,że ludzie kierują się różnymi zasadami.Mnie jednak interesuje poczucie
    sprawiedliwości wszczepione nam przez Boga.Niektórzy tak przygłuszyli własne
    sumienia,że nie reagują one na krzywdę dziejącą się innym ludziom.To wcale nie
    znaczy,że nie mają tego poczucia sprawiedliwości.

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • miriam_73 19.09.05, 08:15
    Misiu, jak cytujesz, to cytuj dokładnie - Paweł pisze o Prawie, a nie o prawie,
    rozumiejąc przez to ściśle Prawo żydowskie.
    Paweł pisze też dalej w Liście do Rzymian, że wiara jest źródłem
    usprawiedliwienia (3, 21 i nast), co jest niezależne od prawa (Roz. 4).

    I uprzejmie wyjasniam, że ja nie "podaję się za osobę wierzącą". Ja wierzę że
    Chrystus jest moim Panem i Zbawcą i staram się żyć dla Niego tak jak nas tego
    uczył.

    Biblia jest drogowskazem, a nie źródłem egzegez i roztrząsania sensu przecinków
    czy rodzajników.
    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • grgkh 19.09.05, 06:42
    > Sumienie jest niezależne od nauki ,
    > choć rzeczywiście szkolimy je pod wpływem
    > otoczenia w którym przebywamy.

    A nie mówisz sprzeczności? Jest niezależne od nauki, ale jest zależne od
    szkolenia?

    > Człowiek jest istotą społeczną i uczy się
    > norm moralnych społeczeństwa w którym przebywa.

    Wygląda rozsądnie. Zgadzam się. smile

    > Jednak sumienie jest czymś niezależnym
    > od wychowania.

    A jak oddzielić "wychowanie" od "szkolenia". Znów popadasz w sprzeczności.
    Jesteś pewna, że wiesz, co chcesz powiedzieć?

    ...

    > A jaką korzyść mamy z dobrego sumienia
    > wyszkolonego na Bożych miernikach dobra
    > i zła?
    > Pomaga nam to podejmować mądre decyzje
    > życiowe ,a to zapewnia pokój i szczęście,
    > pozwala też zadzierzgnąć osobistą więż
    > z Bogiem,co jest warunkiem wybawienia.

    Co do pokoju, to nie mogę się zgodzić. Celem religii jest pokonanie innych
    religgi (np. pogaństwa) i, o ile znam historię, na ogół nie odbywało się to
    pokojowo.

    Szczęście - hm... Taki np. narkoman też jest szczęśliwy, a dążenie do szczęścia
    to jego cel główny. Wiemy jakie są koszty tego dążenia. Czy należy dążyć do
    sczęścia za wszelką cenę? Wydaje mi sie to jakąś ułudą i obietnicą niemożliwą
    do spełnienie, bo nie da się wiecznie trwać w szczęściu.

    Więź osobista z Bogiem? A bez niej to nie można? Czy aby jest niezbędna?
    Doświadczam szczęścia bez tej więzi. Czyżbym był nienormalny jakiś? smile

    No i wybawienie. Od kłopotów?
    Chyba, że chodzi o zabawę... Ale co może mieć Bóg do zabawy?
  • tessa18 19.09.05, 10:18
    Nie ma tu sprzeczności,bo sumienie istnieje jako wskażnik dobra i zła.Człowiek
    intuicyjnie wie co jest dobre a co złe.I to odróżnianie dobra i zła ma każdy
    człowiek niezależnie od wychowania.Ale to poczucie dobra i zła jest też umacniane
    w pózniejszym okresie wychowania.Proces wychowania zawiera też odpowiednie
    szkolenie które może być oparte na różnych żródłach.W zależności od rodzaju żródeł
    tej wiedzy zależy nasze sumienie ukształtowane bądż na ludzkich filozofiach bądż
    na Bożym objawieniu Biblii.Kształcenie sumienia na Biblii daje wymierne korzyści.
    Narkoman jest szczęśliwy przez chwilę,a w gruncie rzeczy jest nieszczęśliwy,bo
    jest chorym człowiekiem uzależnionym od narkotyku. Biblia zapewnia prawdziwe
    szczęście które jest niezależne od czynników zewnętrznych.
    Jeśli chodzi o pokój,to wartości te przekazuje Biblia.Nakazuje żyć w pokoju z
    innymi,fakt że religie się do tego nakazu nie stosują nie świadczy o
    nieprawdziwości tej księgi, lecz o zboczeniu z drogi prawdy tych religii.
    Rzymian 12:18
    "Jeśli to możliwe o ile to od was zależy zachowujcie pokój ze wszystkimi ludżmi".
    Szczęście to nie ułuda,lecz wewnętrzne zadowolenie z własnego
    życia,świadomość,że droga którą obraliśmy w życiu jest właściwa,że prowadzimy
    sensowne życie a kierując się mądrością Bożą zaznajemy tego szczęścia nie
    zaznając jednocześnie boleści.
    Inny rodzaj szczęścia zaznają ludzie nie znający Boga.Dla nich szczęście to
    chwilowe zaspokojenie własnych zachcianek.Taki rodzaj szczęścia przynosi boleści
    jak chociażby przykład narkomana.Przynosi też kłopoty jak niechciane
    ciąże,choroby typu AIDS,pustkę duchową.


    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • josarna 19.09.05, 11:10
    tessa18 napisała:
    "Inny rodzaj szczęścia zaznają ludzie nie znający Boga.Dla nich szczęście to
    chwilowe zaspokojenie własnych zachcianek.Taki rodzaj szczęścia przynosi boleści
    jak chociażby przykład narkomana.Przynosi też kłopoty jak niechciane ciąże,
    choroby typu AIDS,pustkę duchową."

    Tesoo! Po raz kolejny zwracam Ci uwagę, że w pozornie kulturalnej formie
    paskudnie obrażasz ludzi! Nie masz najmniejszego prawa w ten sposób oceniać ani
    Kuronia, ani mnie, ani setek innych ludzi!!! To obelgi, za które mamy prawo
    pozwać Cię do sądu!
  • tessa18 19.09.05, 13:18
    Jeśli się mylę wyprostuj mój sposób myślenia.Ja tylko obserwuję jaka jest
    rzeczywistośc.Ludzie nie aprobujący zasad moralnych wpadają w takie kłopoty.
    Na świecie jest setki tysięcy chorych na Aids,miliony niewinnych dzieci ginie w
    wyniku aborcji.To tylko bolesne fakty.Skąd się bierze Aids zapewne wiesz.Nikt
    kto przestrzega moralnych zasad nie choruje na tą chorobę.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • josarna 19.09.05, 14:09
    tessa18 napisała:

    "Jeśli się mylę wyprostuj mój sposób myślenia.Ja tylko obserwuję jaka jest
    rzeczywistośc.Ludzie nie aprobujący zasad moralnych wpadają w takie kłopoty.
    Na świecie jest setki tysięcy chorych na Aids,miliony niewinnych dzieci ginie w
    wyniku aborcji.To tylko bolesne fakty.Skąd się bierze Aids zapewne wiesz.Nikt
    kto przestrzega moralnych zasad nie choruje na tą chorobę."

    Tesso! Czy byłaś pijana, gdy pisałaś poniższe słowa?!

    "Inny rodzaj szczęścia zaznają ludzie nie znający Boga.Dla nich szczęście to
    chwilowe zaspokojenie własnych zachcianek.Taki rodzaj szczęścia przynosi boleści
    jak chociażby przykład narkomana.Przynosi też kłopoty jak niechciane ciąże,
    choroby typu AIDS,pustkę duchową."

    Pokaż, gdzie tu jest słowo "moralność"?! Jestem krótkowidzem, ale nie jestem
    niewidoma! Czy kpisz sobie ze mnie?

    Nie wciskaj mi, że dzieci w Afryce chorują na AIDS, bo nie znają zasad
    moralnych! Nie wiem, czy uwierzysz, ale ja nie choruję! I radziłabym czasem
    pomyśleć o milionach DZIECI - nie zarodków! - które w straszliwych męczarniach
    umierają z głodu i chorób.

    Co do moich zachcianek, to po raz pierwszy od 10 lat wybieram się z mężem na 2-
    dniowy wyjazd (dwudniowy!). Nie pamiętam, kiedy miałam urlop - bo tak żyją
    wredni kapitaliści.

    Tesso! Jeśli klepiesz na pamięć formułki, to czasem zastanów się nad ich
    treścią, bo od kogoś bardziej nerwowego możesz oberwać po buzi, a nie życzę Ci
    tego! (Choć, gdybyś była moją córką, to za taką obelgę chętnie
    nałożyłabym "szlaban" na rozrywki na miesiąc).
  • grgkh 19.09.05, 11:46
    > Narkoman jest szczęśliwy przez chwilę,
    > a w gruncie rzeczy jest nieszczęśliwy,
    > bo jest chorym człowiekiem uzależnionym
    > od narkotyku.

    ...

    > Inny rodzaj szczęścia zaznają ludzie
    > nie znający Boga.Dla nich szczęście to
    > chwilowe zaspokojenie własnych zachcianek.
    > Taki rodzaj szczęścia przynosi boleści
    > jak chociażby przykład narkomana.
    > Przynosi też kłopoty jak niechciane
    > ciąże,choroby typu AIDS,pustkę duchową.

    Szczęście to stan mózgu. Wynika z chemii. Ta chemia wynika znów ze stymulacji
    działania mózgu. To wszystko automatyzm. Nie ma szczęścia absolutnego, a Ty,
    poprzez wielbienie Pana, wprowadzasz swój mózg w nieustanny stan szczęścia. Ja
    mam to w nosie, bo nie chcę być wciąż na jakimś dziwnym haju, który wynika ze
    sztucznego podtrzymywania przy pomocy Biblii, która nie różni się pod tym
    względem nic od działki koki.

    Chcę mieć możliwość REALNEJ oceny swojego życia, działania, bez filtra z
    różowego szkiełka. Godzę się na to, że czasem bede nieszczęśliwy, bo to jest
    naturalne. Odrzucając stan programowanej szczęśliwości uwalniam się od
    deformacji widzenia. To coś, nazywane przez Ciebie pustką duchową, jest stanem
    pozbawionym narkotycznej ekstazy religijnej. To Ty jesteś narkomanką.

    A ja, ateista nie znający Boga - nie zaszedłem w niechcianą ciążę, nie złapałem
    HIVa, ani nie wpadłem w depresję, wskutek której chciałbym popełnić
    samobójstwo. Zachcianki zaspokajam, owszem, ale nie tylko swoje. Nie wiem, co w
    tym miałoby być złego, możesz mi to przybliżyć?

    Masz wykrzywioną wizję świata. Żal mi Cię. smile))
  • tessa18 19.09.05, 13:27
    Jeśli szczęście to stan mózgu to warto się wprowadzać w trans,warto upijać się ,
    bo to zapewnia szczęście.Nie jestem w żadnej ekstazie religijnej skąd to
    przypuszczenie? Zachcianki i rzeczywiste potrzeby jakie ma człowiek warto znać.
    Wtedy racjonalniej można zarządzać finansami.Ja też mam zachcianki i czasem je
    zaspokajam nie mówię ,że to jest złe.Niebezpieczny jest jednak materialistyczny
    sposób życia,który tylko upatruje w dobrach materialnych sensu i celu życia.
    Człowiek jest istotą mającą jeszcze potrzeby duchowe.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • josarna 19.09.05, 14:15
    tessa18 napisała:

    "Człowiek jest istotą mającą jeszcze potrzeby duchowe."

    Oczywiście! Polecam np.: muzykę (ja akurat raczej jazz), fotografię
    (uwielbiam!), literaturę, kontakt z przyrodą, rozmowy z ludźmi. Malowanie jest
    mi obce, ale utalentowanym bardzo polecam - itd., itp.




  • grgkh 20.09.05, 12:08
    tessa18 napisała:

    > Jeśli szczęście to stan mózgu to
    > warto się wprowadzać w trans,
    > warto upijać się,
    > bo to zapewnia szczęście.
    To co mówisz, jest manipulacją. Myślisz nielogicznie.
    Odczuwanie przyjemności (szczęścia) to dziedzictwo ewolucyjne i nie jest obce
    innym gatunkom. Nie wiąże się u nich z samozagładą, ku której miałoby
    prowadzić, której Ty się tu dopatrujesz np. u mnie, ani nawet z odczuwaniem
    bliskości bóstw. To przeciwieństwo dyskomfortu, bólu, cierpienia, też nieobcego
    zwierzakom. Istnienie tych kategorii ma służyć selekcji bodźców środowiskowych
    i działań osobnika na pożyteczne oraz niekorzystne dla niego i/lub jego (lub
    ogólniej gatunku) istnienia.

    Nadużywanie rozkoszy, skupianie się tylko na niej, jest naturalnie tłumione
    przez inne mechanizmy, bo tak to przyroda zaprogramowała (wytestowała jako
    korzystne). W ramach tego mechanizmu następuje nasycenie, które zmniejsza chęć
    do dalszego rozkoszowania się czymś. Ci, którzy mają ten mechanizm zakłócony,
    są przeznaczeni na odstrzał, będą wyeliminowani, popełnią samobójstwo. Liczmy
    więc na to, że u nas działa to prawidłowo, i chyba tak właśnie jest u
    większości. Prawda?

    Nie rozumiesz przyrody. Nie rozumiesz zależności, bo - albo Cię to nie
    interesuje (a szkoda), albo... "bujasz w obłokach" smile.

    Posługujemy się kalkulacją, Ty uważasz, że emocjonalną, a ja, że zimną, bo
    emocje, to też jeszcze jeden mechanizm, z którego istnienia należy zdawać sobie
    sprawę. W ramach kalkulacji - ja nie wprowadzam się w trans, nie upijam się
    (nie nadużywam alkoholu), bo mam świadomość konsekwencji - uzależnienia, utrata
    kontroli nad swoim rozsądkiem, rujnowanie sobie zdrowia. Ta kalkulacja jest
    zimna i większość ludzi rozumuje podobnie. Ty - w ramach swojej kalkulacji -
    wprowadzasz się w trans religijny. Za nic masz to, że tracisz wtedy ostrość
    myślenia, rezygnujesz z logiki, podporządkowujesz się dziwacznym obrzędom -
    trans jest ważniejszy. A to, co tracisz? Może tego nawet nie wiesz...

    > Nie jestem w żadnej ekstazie religijnej
    > skąd to przypuszczenie?

    No to sobie wyobraź, że na jakiś czas rezygnujesz z kontaktu z religią. Jak
    duży ból z tego powodu odczuwasz? To jest miara Twojego uzależnienia.

    > Zachcianki i rzeczywiste potrzeby
    > jakie ma człowiek warto znać.

    Zachcianki, to jest to, co jest ponad średnią, niezbędną normę. Ja o nich nie
    mówiłem, to Ty mi je sugerowałaś. Napisałaś tak:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=29066584&a=29231271
    > > Inny rodzaj szczęścia zaznają ludzie
    > > nie znający Boga.Dla nich szczęście to
    > > chwilowe zaspokojenie własnych zachcianek.

    A skąd Ty tak dobrze wiesz, jak to jest u tych nie (u)znających Boga? Hę? Od
    Boga? smile
    Masz prymitywny obraz "innych", którzy MUSZĄ być gorsi, bo są "inni". To
    dobrze, czy źle, jak myślisz?

    > Wtedy racjonalniej można
    > zarządzać finansami.
    > Ja też mam zachcianki i czasem je
    > zaspokajam nie mówię ,że to jest złe.

    No i okazało się, że Ty też masz "chwilowe zachcianki", a ponieważ (według
    Ciebie) mają je nie znający Boga, więc pewnie jednak Go nie znasz smile.

    Mówisz, czy nie mówisz? Pamiętasz jaka jesteś, czy niekoniecznie? wink

    > Niebezpieczny jest jednak materialistyczny
    > sposób życia,który tylko upatruje w dobrach
    > materialnych sensu i celu życia.

    Jeśli masz zachcianki, to i materialistyczny tryb życia prowadzisz. Oj,
    niebezpiecznie, Tesso smile.

    > Człowiek jest istotą mającą
    > jeszcze potrzeby duchowe.

    Z pewnością. Jako ateista, mam takie potrzeby, uwierz mi, choć wykluczają one
    obecność Boga... smile
  • tessa18 22.09.05, 10:01
    "Odczuwanie przyjemności to dziedzictwo ewolucyjne".
    Samica modliszki pożera swego partnera podczas kopulacji.Samiec dostarcza
    plemniki z najwyższym poświęceniem po czym kończy życie jako posiłek.
    Czy to też efekt ewolucji? Jaką przyjemność ma samiec ,że zostaje zjedzony?
    Czy aby uświadomić sobie ,że kochasz żonę,wyjeżdżasz od niej na miesiąc,czy
    raczej towarzyszysz jej i pomagasz w codziennych obowiązkach? Nie widzę sensu w
    twojej wypowiedzi,ja wiem że jestem zaangażowana w daną sprawę i robię to.
    Człowiek angażuje się w różne sprawy,hobby,pracę,wychowanie dzieci.....
    Robi to nie z przymusu lecz z przekonania.Tak samo ja angażuję się w służbę dla
    Boga.Tobie trudno to zrozumieć,bo w niego nie wierzysz.Ot i problem!
    Chwilowe zachcianki nie są tym samym co materialistyczny styl życia.Są to dwa
    różne pojęcia.Czym według ciebie jest materializm?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • miriam_73 19.09.05, 11:59
    No, nieee, Tessa, teraz to już przegięłaś na całego. Świat nie jest czarno-
    biały, wśród ludzi niewierzących gros to normalni, szczęśliwi ludzie, którzy w
    swoim codziennym życiu na swoj sposób sa wolni i piękni a fakt, iż nie wierzą w
    Boga nie implikuje w sposób konieczny i jedynie mozliwy życia dla własnego EGO.
    Juz ci to kiedyś wyraźnie napisałam. Nie generalizuj bo nie masz do tego ani
    prawa ani argumentów. A ża nie znają Boga? Coż... Za to Pan Bóg zna ich i ich
    serca.
    --
    Moje Podróże
    community.webshots.com/user/miriam_1973-date
  • szczery80 18.09.05, 15:54
    Jestem osobą wierzącą (katolik, ale z przekonaniami protestanckimi), ale
    poznałem jednego człowieka osobiście, który nie wierzył w Boga. Był osobą
    dobrą - uczył mnie języka polskiego i cieszę się z tego powodu (będąc
    dyslektykiem jestem wyczulony na pewne sprawy). No i wiecie co - ten człowiek
    nie mieszał poglądów w naukę, którą przekazywał ! Dlaczego był więc dobry ?
    Ponieważ ta osoba była (i jest zapewne do tąd)wymagająca. Bóg mówi w dekalogu -
    kochaj bliźniego swego (nigdzie nie jest napisane - kochaj chrześcijanina,
    tylko bliźniego).
    Możesz być osobą wierzącą lub nie. To jest każdego indywidualna sprawa. Jednak
    są pewne zasady ogólnopojęte, których łamać nie wolno !!!
  • tessa18 18.09.05, 16:25
    Ja znam wielu takich ludzi są wspaniali choć nie wierzą w Boga.Mają dekalog w
    sercu.W pełni się z tobą zgadzam kochaj bliżniego ,a bliżnim jest każdy człowiek
    nie tylko nasz współwyznawca.Wiara to osobista sprawa każdego z nas istnieje coś
    takiego jak wolnośc wyznania.Nikomu na siłę nie można narzucać własnych poglądów.
    I ja nie robię tego.Szanuję przekonania innych ludzi.Przedstawiam własny punkt
    widzenia danej sprawy , często opieram się na Biblii,bo cenię tą księgę.Czy ktoś
    się z nim zgodzi czy nie to jego osobista sprawa.Na tym polegają dyskusje na
    forum.Nie obrażam się ,gdy ktoś ma inny punkt widzenia.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • josarna 19.09.05, 11:14
    tessa18 napisała:
    Szanuję przekonania innych ludzi.

    Na pewno?
    tessa18 napisała:
    "Inny rodzaj szczęścia zaznają ludzie nie znający Boga.Dla nich szczęście to
    chwilowe zaspokojenie własnych zachcianek.Taki rodzaj szczęścia przynosi boleści
    jak chociażby przykład narkomana.Przynosi też kłopoty jak niechciane ciąże,
    choroby typu AIDS,pustkę duchową."
  • 8pasazer 19.09.05, 02:03
    dla Ogolonego Jajka plucie na "katoli" jest hobby.

    ale niech pamięta, że są tacy,

    których hobby jest plucie na ateistów!!!
  • grgkh 19.09.05, 06:44
    Pamiętaj, że 8 pasażer był Obcym. Jesteś tu obcy, więc się licz ze słowami.
  • ghost25 19.09.05, 13:45
    dla Ogolonego Jajka plucie na "katoli" jest hobby.

    ale niech pamięta, że są tacy,

    których hobby jest plucie na ateistów!!


    Ja zaś pluję na idiotów takich jak ty.
  • grgkh 19.09.05, 09:38
    > Na przykład w XX wieku wiele krajów
    > znalazło się pod rządami zdemoralizowanych
    > reżimów politycznych,
    > które zmuszały porządnych obywateli
    > do popełnienia okropnych zbrodni.

    > Ale osoby przejawiające prawdziwą
    > wiarę nie odstąpiły od swych zasad nawet
    > pod grożbą utraty życia.

    > Wiara jest siłą która potrafi zmienić ludzi ,
    > potrafi uratować pozornie stracone osoby
    > i pomóc im ustrzec się poważnych błędów.

    Tessa18 (to 18, to Twój wiek?), przeczytaj co napisał tom1111 w tym poście:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=29219179&a=29227214
    "Zdemoralizowany reżim polityczny" to rządy opcji katolickiej w mojej ojczyźnie.
    "Zmuszanie porządnych obywateli" to wpływ, który na politykę chce wywierać
    Rydzyk i jemu podobni.
    "Osoby przejawiające prawdziwą wiarę" to religijny beton.

    "Wiara jest siłą która potrafi zmienić ludzi" - wiara jest siłą, która zawsze w
    końcu sięgnie po siłę, by wszystkich zniżyć do jednego poziomu, by musieli
    całować stopy bożka i jego ziemskich urzędników. Wiara jest siłą, która w imię
    dobra szerzy nienawiść, bo wiara to rozmaitośc religii, wyznań, sekt i MUSZĄ
    one ze sobą walczyć o ludzi.

    Tylko ateizm nie ma żadnego interesu, by taką walkę, w takiej intencji,
    prowadzić.
  • szczery80 19.09.05, 10:14
    Ale po co te kłutnie ? Jest wiele opcji chrześcijanizmu. Jeśli jest osoba
    wierząca i nie chce miec nic wspólnego z poglądami politycznymi, jeśli chcesz,
    żeby kobiety mogły być kapłanami, to warto zająć się babtyzmem.
    goszen.pl/?action=w1
  • grgkh 19.09.05, 10:32
    > jeśli chcesz, żeby kobiety
    > mogły być kapłanami,
    > to warto zająć się babtyzmem.

    Broń Boże, żeby mi babę do końca wcięło?

    > Jest wiele opcji chrześcijanizmu.

    Sęk w tym, że ja uważam wszystkie odłamy za jednakowo szkodliwe dla przyszłości
    ludzkości. One i tak zawsze będą się pchały do władzy, bo taka ich natura.
  • tessa18 19.09.05, 10:44
    Nie wybiera się religii jak rękawiczki do własnego gustu.Biblia zabrania kobietom
    przewodzić w zborze.Dlatego baptyzm odpada.Nie zabrania jednak kobietom być
    głosicielkami dobrej nowiny.Dzieje Apostolskie 2:17-21
    Dlaczego odbierasz naszą dyskusję jako kłótnię?Nikt się tu nie kłóci,wymieniamy
    poglądy na tematy religijne.Wiadomo,że odmienne poglądy religijne często
    doprowadzały do kłótni sporów.Po co jednak się kłócić? Lepiej rozmawiać
    przekonując i używając rozsądnych argumentów.Możesz się przyłączyć do dyskusji
    i wyrazić swój pogląd.To,że ktoś myśli inaczej może wpłynąć na ciebie dwojako:
    możesz zostać przy swoim poglądzie lub możesz zmienić swój pogląd pod wpływem
    argumentacji innej osoby.Zmiana własnych poglądów pod wpływem rozsądnych
    argumentów jest wyrazem mądrości.Tak postępowali apostołowie którzy przekonywali
    ludzi aby uwierzyli w Jezusa.
    "Stosownie do swego zwyczaju Paweł wszedł tam do nich i /../prowadził z nimi
    rozmowy na podstawie Pism wyjaśniając i wykazując cytatami ,że było konieczne
    ,aby Chrystus cierpiał i wstał spośród umarłych". Dzieje 17:2,3
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • josarna 19.09.05, 11:00
    tessa18 napisała:
    "Biblia zabrania kobietom przewodzić w zborze."

    I nawet to jedno (oprócz historii o Sodomie i Hiobie) powoduje, że nie jest dla
    mnie żadną świętością. Jest tam zapewne kilka mądrych powiedzonek (np.: "Kto z
    was jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem"), ale żeby życie na niej
    opierać?! Przewodzić powinien ten, kto ma odpowiednie predyspozycje.
  • tessa18 19.09.05, 13:31
    Zapewne przyznasz ,że mężczyżni mają większe predyspozycje aby przewodzić,być
    głowami rodzin.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • josarna 19.09.05, 13:43
    tessa18 napisała:

    > "Zapewne przyznasz ,że mężczyżni mają większe predyspozycje aby przewodzić,być
    > głowami rodzin."

    Akurat ABSOLUTNIE tego nie przyznam! U nas, na Pogórzu, a także w górach, w
    rodzinach rządzą kobiety i dlatego południowa Małpolska tak bardzo różni się od
    reszty kraju. Nie wiedziałam o tym, dopóki nie zwrócili mi na to uwagę moi
    goście (m. in. znany senator). Kobiety rządzą dyskretnie, okazując swoim panom
    tyle serca, ile się należy, a od czasu do czasu stosując "babskie sztuczki".
    Efekty są imponujące! Wszyscy, z mężczyznami na czele, mówią o
    kawalerze: "powinien się ożenić, to stanie na nogi".


  • tessa18 21.09.05, 21:47
    Mądra kobieta jest pomocą dla męża ale mąż nie lubi być pod pantoflem /normalny
    mężczyzna/.A czy kobiety są szczęśliwe gdy na ich głowie jest odpowiedzialność za
    cały dom.Czy to nie za dużo obowiązków ?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • josarna 21.09.05, 22:05
    Czy poza przepychankami męsko-damskimi nic Ci nie przychodzi do głowy? Nie
    słyszałaś o partnerstwie? Nie na długo mężczyźnie wystarcza sił na dominację i
    dźwiganie pełnej, finansowej odpowiedzialności za rodzinę. Na szczęście dzisiaj
    młodzi ludzie żyją naprawdę po partnersku - i tak jest dobrze.
  • luty10 21.09.05, 12:15
    tessa18 napisała:

    > Nie wybiera się religii jak rękawiczki do własnego gustu.

    oczywiscie, ze nie...religia jest dziedziczona...nie ma tu zadnej Twojej
    zaslugi, ze jestes katoliczka...wszystko to przypadek...ale przypadek
    pozorny...na planie ziemskim wyglada jak przypadek, na planie duchowym, jest to
    wybor, ale nie wybor, by wierzyc i byc zbawionym, wybor po to, by troche
    pobladzic...bo tylko bladzac odnajdujemy droge...
  • luty10 21.09.05, 16:20
    o, teraz rozumiem te bieglosc w znjomosci Biblii...dzieki...smile
    mam do SJ szczegolny stosunek...uwielbiam ich pasje i pewna zawzietosc
    w gloszeniu swojej prawdy...troche im tego zazdroszcze...podziwiam
    i szanuje...
    nic gorszego nic byc letnim, nijakim, jak wierzyc, to na calego, jak glosic
    Slowo Boze, to tez na calego...jak sie czemus oddawac, to na calego...
    blizsi sa mi, niz beznamietni katolicy...ktorzy rzadko kiedy wcielaja w zycie
    to, w co wierza...
  • grgkh 21.09.05, 16:24
    Ano. Zupełnie nie rozumiem więc, dlaczego kiedyś powiedziała, że ze mną się oko
    w oko nie chce spotkać. Przecież nie wie gdzie mieszkam, a oni pukają do
    drzwi "gdzie wlezie" i może pechowo trafić. smile

    Aaa... mam myśl. ŚJ zapewne zmienili taktykę i część ich grupy jest
    oddelegowana do "misji" w sieci. A Tessie trafił się bardzo
    odpowiedzialny "odcinek" na tym forum.

    Czy ona kiedyś wspominała dlaczego tu stale przebywa? Śpi czasem, czy przez
    cała dobę czuwa? Czy ma komputer służbowy, czy prywatny? Czy składa raporty z
    postępów swojej misji w tym zakątku?

    Dobrze byłoby to wiedzieć. wink
  • luty10 21.09.05, 16:28
    grgkh napisał:

    > Ano. Zupełnie nie rozumiem więc, dlaczego kiedyś powiedziała, że ze mną się
    oko
    >
    > w oko nie chce spotkać. Przecież nie wie gdzie mieszkam, a oni pukają do
    > drzwi "gdzie wlezie" i może pechowo trafić. smile
    >
    > Aaa... mam myśl. ŚJ zapewne zmienili taktykę i część ich grupy jest
    > oddelegowana do "misji" w sieci. A Tessie trafił się bardzo
    > odpowiedzialny "odcinek" na tym forum.
    >
    > Czy ona kiedyś wspominała dlaczego tu stale przebywa? Śpi czasem, czy przez
    > cała dobę czuwa? Czy ma komputer służbowy, czy prywatny? Czy składa raporty z
    > postępów swojej misji w tym zakątku?
    >
    > Dobrze byłoby to wiedzieć. wink

    no, a mnie to zupelnie nie obchodzi...smile
  • grgkh 21.09.05, 17:24
    Mnie, w zasadzie, też nie za bardzo... smile
  • tessa18 19.09.05, 10:30
    Pisząc te słowa nie miałam na myśli katolików.Wojna światowa wybuchła w łonie
    chrześcijaństwa i chrześcijanie po obu stronach frontu walczyli ze sobą.Brat
    zabijał brata.Dlatego wiara ta nie wytrzymała próby.
    Nie wiem,czy wiesz,że za czasów Jezusa było stronnictwo faryzeuszy,oni podawali
    się za ludzi wierzących w Boga,okazywali swą pobożnośc na zewnątrz,stroili się w
    długie szaty,odróżniające ich od zwykłych ludzi,lubili pierwsze miejsca na
    ucztach,odprawiali długie modlitwy ale było to tylko na pokaz.W rzeczywistości
    ich serce było bardzo oddalone od Boga.I właśnie Jezus dał lekcje tym
    religiantom w 23 rozdziale ewangelii Mateusza.Przeczytaj i zastanów się czy
    dzisiejsi religianci nie przypominają tych z I wieku.
    Moja religia nie ma nic wspólnego z polityką ,zajmujemy się wyłącznie sprawami
    duchowymi zgodnie ze słowami Jezusa "Nie są ze świata jak i ja nie jestem ze
    świata".Walczymy nie orężem zbrojnym,lecz naszym mieczem jest miecz ducha -Słowo
    Boże.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • grgkh 19.09.05, 10:40
    > Walczymy nie orężem zbrojnym,
    > lecz naszym mieczem jest miecz ducha
    > -Słowo Boże.

    Napisałaś coś bardzo ważnego smile - "walczymy". Rozumiesz znaczenie tego słowa?
    Tessa, każda religia jakoś WALCZY i o to właśnie chodzi.

    Daj spokój twierdzeniom, że może być walka, która nie prowadzi do eskalacji. To
    nie jest możliwe.
    Tylko ateizm nie walczy, jest bierny, dominacja jest mu obojętna, bo nie ma
    interesu - to jest tylko "brak" wiary.
  • tessa18 19.09.05, 10:49
    Walka o życie nie jest walką o coś złego.Gdy widzę kogoś ,że jest w potrzebie
    i że zagrożone jego życie ,to staram się go bronić,ochraniać ,walczyć o jego
    dobro,o jego życie.
    Nie powiesz mi,że ateiści nie walczą,walczą broniąc swoich przekonań,broniąc
    własnych idei.W takim sensie wszyscy na tym forum walczą.Ateiści też.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • josarna 19.09.05, 11:23
    tessa18 napisała:
    "Nie powiesz mi,że ateiści nie walczą,walczą broniąc swoich przekonań,broniąc
    > własnych idei.W takim sensie wszyscy na tym forum walczą.Ateiści też."

    Ateiści nie walczą, tylko się BRONIĄ, a to nie to samo! Bronią się przed
    obelgami w rodzaju:
    "Inny rodzaj szczęścia zaznają ludzie nie znający Boga.Dla nich szczęście to
    chwilowe zaspokojenie własnych zachcianek.Taki rodzaj szczęścia przynosi boleści
    jak chociażby przykład narkomana.Przynosi też kłopoty jak niechciane ciąże,
    choroby typu AIDS,pustkę duchową." - Twoje słowa!
    Bronią się przed majstrowaniem przez KK w przepisach prawa, przed uznawaniem
    ich przez katolickie otoczenie za gorszych, choćby byli bliscy ideału itd.,
    itp.



  • tessa18 19.09.05, 13:33
    Obserwując to forum mam odmienne zdanie na ten temat.Dużo jest tu bezpośrednich
    ataków na kościół oraz na wiarę.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • josarna 19.09.05, 13:50
    tessa18 napisała:

    > "Obserwując to forum mam odmienne zdanie na ten temat.Dużo jest tu
    bezpośrednich ataków na kościół oraz na wiarę."

    A które z tych ataków nie mają podstaw, są kłamliwe?
    To nie ja Cię obraziłam, choć serce mi się kraje, gdy skazujecie swoje dzieci
    na śmierć odmawiając im prawa do ratowania życia! To Ty, krótko mówiąc,
    określiłaś mnie jako dno moralne! Ja tylko raz ośmieliłam zapytać, skąd masz
    tyle czasu na wkuwanie Biblii, co wywołało Twój ostry sprzeciw.
  • serhamesar 19.09.05, 15:33
    tessa18 napisała:

    > Obserwując to forum mam odmienne zdanie na ten temat.Dużo jest tu
    bezpośrednich
    > ataków na kościół oraz na wiarę.

    Nie wiem jak dla innych ale dla mnie jest to jedyne miejsce że moge skrytykować
    kk. W polsce nie widziałem jeszcze krytyki kk w oficjalnych mediach. W
    niemczech i owszem, nawet papieża potrafili wygwizdać.
    Spóbuj u nas powiedzieć złe słowo o jp2, że nie wspomne o publicznym
    wygwizdaniu... samosąd by był.
  • grgkh 19.09.05, 12:11
    tessa18 napisała:

    > Walka o życie nie jest walką o coś złego.

    Nie "o" życie! Walka religii o przetrwanie. Walka o dominację. O kopiowanie
    między ludźmi. Walka konkurencyjna z innymi religiami i ideami. W tej walce
    religi sprzymierzają się z zabobonami, które są włączane do ich arsenału. W
    walce liczy sie tyko skuteczność. W trosce o skuteczność nie przebiera się w
    środkach i nie liczy ofiar.

    > Gdy widzę kogoś ,że jest w potrzebie
    > i że zagrożone jego życie ,
    > to staram się go bronić,ochraniać ,
    > walczyć o jego dobro,o jego życie.

    Ble, ble, ble. Komunały. Robię to samo. A może nie?

    > Nie powiesz mi,że ateiści nie walczą,
    > walczą broniąc swoich przekonań,broniąc
    > własnych idei.

    Jedyna rzecz, która wymaga ode mne walki, to opór, by nie dać się pochłonąć
    hydrze. O stan swego umysłu jestem spokojny. Gorzej, gdy świat wokół wariuje,
    bo go religie traktują jak pole walki. Co tam straty. Ważne, by wygrać. Czego
    ja mam bronić? Mojego kawałka neutralnej podłogi, bez tego religijnego bełkotu
    zalewającego moje oczy i uszy. Tylko tyle. Zamknijcie się sami dla siebie.
    Powstrzymajcie zachłanną ofensywę.

    > W takim sensie wszyscy na tym
    > forum walczą.Ateiści też.

    Moja walka to walka obronna. Jej największym sukcesem może być wasze wycofanie
    się z mojego otoczenia. Nie zależy mi byście przestali wierzyć. Róbta co
    chceta. Tylko wara od życia publicznego, bo publiczność to także ja. Jestem
    dobrym, porządnym człowiekiem więc mi wasza ideologia niczego dobrego dać nie
    może. Tego nigdy nie zaakceptujesz, bo macie manię wielkości, bo wielki jest
    wasz bożek.

    Tessa - wycofajcie się na "z góry upatrzoną, cichutką, nieagresywną pozycję" i
    będzie OK. Rozumiesz?

    Bez dzwonów, bez transmisji z Watykanu w każdych wiadomościach, bez szczucia
    moherowych beretów na kogoś, bo "szef" tak zarządził, a na koniec bez wizyt,
    pod moimi drzwiami, akwizytorów ze słowem z Biblii.
  • szczery80 19.09.05, 21:06
    Tessa, jesteś Jehówką ???
    watchtower.org.pl/
  • grgkh 20.09.05, 12:12
    A miałbym na to szansę? smile

    Ciekawie byłoby porozmawiać oko w oko.

    Ech, może jednak nie smile...
  • tessa18 20.09.05, 12:55
    Nie zrozumiałeś sensu mojej wypowiedzi,mówiąc o walce o życie nie miałam na
    uwadze walkę o dominację jednej religii nad drugą .Chyba rzeczywiście lepiej z
    kimś rozmawiać w cztery oczy niż by rozmowa składała się z niedomówień.Nie
    chciałam cię
    też urazić absolutnie nie miałam na myśli twojej osoby i innych fajnych ludzi na
    tym forum.Spotkanie chyba nie wchodzi w gręsmile
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • josarna 20.09.05, 13:43
    tessa18 napisała:

    "Nie chciałam cię też urazić absolutnie nie miałam na myśli twojej osoby i
    innych fajnych ludzi na tym forum."

    Na pewno nie chciałaś? To dlaczego to zrobiłaś?

    Rozumiem: bo ja nie zasługuję nawet na odpowiedź, nie mówiąc o przeprosinach.
  • tessa18 21.09.05, 07:11
    Mówiłam ogólnie opierając się na Biblii,a że kogoś uraziłam ,to przepraszam.
    Czy ty Josarna nie dostrzegasz wszystkiego tego co napisałam? Czy nie jest
    prawdą,że ludzie zatracili poczucie dobra i zła? To co jest złe nazywają dobre?
    I odwrotnie?Mamy różne poglądy i każdy przedstawia swój punkt widzenia,dlaczego
    od razu się obrażać? Gdybyś znała prawdę tak samo byś myślała.

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • ghost25 21.09.05, 13:45
    tessa18 napisała:

    > Mówiłam ogólnie opierając się na Biblii,a że kogoś uraziłam ,to przepraszam.
    > Czy ty Josarna nie dostrzegasz wszystkiego tego co napisałam? Czy nie jest
    > prawdą,że ludzie zatracili poczucie dobra i zła? To co jest złe nazywają dobre?
    > I odwrotnie?Mamy różne poglądy i każdy przedstawia swój punkt widzenia,dlaczego
    > od razu się obrażać? Gdybyś znała prawdę tak samo byś myślała.
    >


    Tesso,czy ty znasz prawdę? Co to jest prawda ?






    --
    "Religia (...) jest największym wrogiem zdolności myślenia.(...) Wiara jest największym przekleństwem ludzkości jako całkowite przeciwieństwo i wróg myśli.
  • ghost25 21.09.05, 22:01
    tessa18 napisała:

    > Prawda to nauki ze Słowa Bożego."Słowo twoje jest prawdą" powiedział Jezus.


    Taka jest twoja definicja prawdy ? No to nie myliłem się,że za ciebie
    myśli Biblia.



    --
    "Religia (...) jest największym wrogiem zdolności myślenia.(...) Wiara jest największym przekleństwem ludzkości jako całkowite przeciwieństwo i wróg myśli.
  • josarna 21.09.05, 23:47
    Po raz kolejny cytuję Twoje własne, mam nadzieję, że bezmyślnie klepane słowa:

    "Inny rodzaj szczęścia zaznają ludzie nie znający Boga.Dla nich szczęście to
    chwilowe zaspokojenie własnych zachcianek.Taki rodzaj szczęścia przynosi boleści
    jak chociażby przykład narkomana.Przynosi też kłopoty jak niechciane ciąże,
    choroby typu AIDS,pustkę duchową."

    ...I oświadczam, że nie jestem narkomanką, nie mam AIDS, nie zachodzę w
    niechciane ciąże, bo stosuję antykoncepcję i nie odczuwam pustki duchowej.
    A seks nie jest chwilowym zaspokajaniem własnych zachcianek (może u
    smarkaczy...) tylko wyrazem miłości i serdeczności dla partnera - a że jest
    miły....

  • josarna 21.09.05, 23:49
    A jeśli Biblia prowadzi do takich wniosków to:
    - albo jest głupia,
    - albo nic z niej nie kapujesz!
  • grgkh 20.09.05, 18:05
    Musisz poćwiczyć czytanie między wierszami smile)). Powodzenia.

  • tessa18 21.09.05, 11:52
    Nie zamierzam ćwiczyć między wierszami.Nie uznaję podtekstów ani niedomówień.
    Wydaje mi się to fałszywe.Moje tak znaczy tak nie znaczy nie.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • grgkh 21.09.05, 12:24
    tessa18 napisała:

    > Nie zamierzam ćwiczyć między wierszami.
    > Nie uznaję podtekstów ani niedomówień.
    Jesteś prosta? Ja też. smile
    Ale staram się domyślić, "co autor miał na myśli". Najbardziej obiektywnie jak potrafię. To wynika z szacunku dla drugiego, z chęci zrozumienia intencji, których z jakiegoś powodu nie zawarł dosłownie w swojej wypowiedzi.

    > Wydaje mi się to fałszywe.
    > Moje tak znaczy tak nie znaczy nie.
    Już Cię trochę znam.
    Twoje "tak" znaczy "tak" dla tego, co jest Ci w danym momencie wygodne. Twoje "nie" znaczy "nie" dla tego, co Tobie właśnie nie odpowiada. Resztę POMIJASZ, tak jakby NIE ISTNIAŁA.
    Taka sobie selekcja materiału służąca osiągnięciu celu. Wygodne. wink))
  • tessa18 21.09.05, 22:02
    Jeżeli ktoś co innego mówi a co innego myśli,to ja niestety nie mogę
    "DOMYSLIĆ SIĘ CO MA NA MYŚLI".Według mnie jest to mijanie się z prawdą.Po co tak
    komplikujesz sobie życie ,czy nie lepiej być szczerym człowiekiem? Odpowiadam w
    miarę swych możliwości,nie zawsze mogę odpowiedzieć od razu ale może w innych
    tematach znajdziesz tą odpowiedż.Poza tym gdybym wszystko powiedziała nie
    miałbyś czego szukać sam.Zostawiam ci pole manewru.


    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • szczery80 21.09.05, 22:16
    A ja zrozumiałem akurat słowa grgkh. Ta osoba ma rację (tylko jedną !) !
    Pozdrawiam !!!
  • grgkh 22.09.05, 09:18
    Tesso, ja jestem spokojnym człowiekiem i staram się panować nad swoimi emocjami. Nie zawsze mi się to do końca udaje. Ostatni taki przypadek nauczył mnie jednak czegoś i drugi raz NIE DAM się sprowokować. Nie będę się zniżał do inwektyw. smile

    A teraz zupełnie na serio.

    Mam pewne podejrzenia. Zacznę od bezpośredniego pytania do Ciebie. Oto ono:

    Czy Ty, Tessa18, jesteś botem? (nie udawaj, że nie wiesz, co to jest)
  • tessa18 22.09.05, 09:34
    To ty zacząłeś,inwektywy i obrażanie mojej osoby .Jeśli nie masz ochoty to po
    prostu nie pisz!
    Szukałam w słowniku to słowo i nie znalazłam,ale przypuszczam,że to coś
    obrażliwego ,znając ciebie.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • ghost25 22.09.05, 10:04
    tessa18 napisała:

    > To ty zacząłeś,inwektywy i obrażanie mojej osoby .Jeśli nie masz ochoty to po
    > prostu nie pisz!
    > Szukałam w słowniku to słowo i nie znalazłam,ale przypuszczam,że to coś
    > obrażliwego ,znając ciebie.


    grgkh- chyba jednak nie jest bo miała by odpowiedż zapisaną w programie.

    Tesso - zajdziesz w Wilkipedi.


    --
    "Religia (...) jest największym wrogiem zdolności myślenia.(...) Wiara jest
    największym przekleństwem ludzkości jako całkowite przeciwieństwo i wróg myśli.
  • grgkh 23.09.05, 11:19
    Bot, to internetowy program, roBOT, który naśladuje człowieka. Dobrze napisany program jest nie do odróżnienia dla przeciętnego i średnio dociekliwego testera-internauty. Działa na zasadzie filtra słów, następnie zwrotów, całych zdań, kontekstów itd. Odczyt pytania może skutkować serią możliwych alternatywnych odpowiedzi wybieranych przypadkowo, np. wg bieżącej sekundy zegara systemowego. Pytania niewygodne są "pomijane" lub kierowane "na boczny tor" - zmiana tematu.

    Ostatnimi czasy boty udające dzieci "złowiły" pewną ilość pedifili, którzy dali się złapać na pewien typ rozmówek na czatach, przez co ich zjawisko stało się popularne.

    I tak można sobie rozmawiać z programem nie wiedząc o tym. Ty, Tesso, działasz dokładnie według tych zasad. Program można rozpoznać przede wszystkim po tym, że jest mało twórczy, tzn. zadawanie mu pytań ZAWSZE skutkuje schematycznymi, wyklepanymi, jak u Ciebie z Biblii, cytatami. testowałem Cię trochę pod tym kątem. Działasz jak bot. Jesteś nim?

    Aha, żaden bot nie przyzna się do tego, że nim jest. Moje pytanie było retoryczne. smile)))
  • grgkh 23.09.05, 18:53
    Twoje odpowiedzi są typowe, jak w programie komputerowym, a ja jestem twórczy, udzielam NIEKONWENCJONALNYCH odpowiedzi.

    Ty tego nie potrafisz. Wyłącznie klepiesz z Biblii, czy się zgadza, czy nie.

    Nawet na tę kwestię odpowiedziałaś schematycznie. Tak mówią dzieci w piaskownicy: "Ty masz piegi", i odpowiedź " A ty też" albo "A ty masz większe".
    smile

    I tym się różnimy. wink))

  • jan_stereo 23.09.05, 16:23
    Szczerze powiedziawszy patrzac na historie nasza widac ze najczesciej zbrodnia
    wynikała własnie z głebokiej wiary w cos,Boga,ojczyzne,rodzine,dobro,zło, itp. itd.
    Z samej tylko wiary nic dobrego jeszcze nie wynika.
  • ghost25 23.09.05, 17:30
    jan_stereo napisał:

    > Szczerze powiedziawszy patrzac na historie nasza widac ze najczesciej zbrodnia
    > wynikała własnie z głebokiej wiary w cos,Boga,ojczyzne,rodzine,dobro,zło, itp.
    > itd.
    > Z samej tylko wiary nic dobrego jeszcze nie wynika.

    Krótko- zgoda!!!!!




    --
    "Religia (...) jest największym wrogiem zdolności myślenia.(...) Wiara jest
    największym przekleństwem ludzkości jako całkowite przeciwieństwo i wróg myśli.
  • tessa18 23.09.05, 19:19
    Prawdziwa wiara wymaga gruntownej wiedzy z Pima Świętego.To nie łatwowierność
    czyli gotowość uwierzenia w coś bez przekonywających dowodów lub tylko że się
    chce wierzyć.Wiara jest owocem ducha świętego a Bóg gotów jest udzielić tego
    ducha ludziom którzy go proszą.Wyznawcy różnych kościołów mogą mieć Biblię ,ale
    dopóki nie wpaja się jej nauk ,tylko nauki ludzkie zamiast słowa Bożego to nie
    będą wierzyć w Boga ani w jego zamierzenie.Przy rozwiązywaniu problemów będą
    raczej kierować się własnym zdaniem bądż zdaniem innych ludzi.
    Tak w ciągu wieków postępowały religie które podawały sie za chrześcujańskie.
    Lekceważyły nakaz:"Nie zabijaj".W imię krzewienia religii dokonywały strasznych
    zbrodni.W rezultacie wielu ludzi zgorszyło się tym postępowaniem religii i
    wystąpiło z kościoła stali się agnostykami lub ateistami.
    Także brak zrozumienia kwestii istnienia zła,zdominowanie życia przezcielesne
    pragnienia i świeckie poglądy zagrodziło ludziom drogę do dokładnego poznania
    prawdy.
    Wiara oparta na zasadach Bożych z Biblii przysparza wielu wymiernych korzyści.
    Pozwala cieszyć się dobrymi stosunkami z bliżnimi,zapewnia szczęście jako
    głębsze zadowolenie z życia,daje nadzieję na przyszłość,wyzwala od przesądów
    dogmatów,grzechu.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 23.09.05, 22:43
    Pani Tesso!
    Przepraszam, że się wtrącam, ładnie pani pisze, przytacza dowody, zadziwia mnie
    pani ogromem swej wiedzy biblijnej itd. Może przytoczę wpierw
    przyklad "ziemski" aby być lepiej zrozumianym. Czy Bóg może mieć zastrzeżenia i
    pretensję do człowieka, jak dla przykładu nie może zrozumieć z matematyki
    rozwinięcia funkcji w szereg Fouriera? Dał mu rozum, a on ni "w ząb" nie może
    tego pojąć. Chyba nie może mieć pretesji, ma taki rozum jaki ma. Tak jest i ze
    mną, nie mogę zrozumieć Biblii, zawsze mam odczucie, że bajki czytam i co mam
    zrobić? Mam tak irozum jaki mam i nic nie poradzę. Nawet dziwię się pani, że ma
    jakieś problemy. Dla mnie jest całkowicie obojętne, czy Bóg jest Dwójcą, Trójcą
    czy też czym innym, jest Bogiem i wie czy być, nie moja to sprawa. Tak samo z
    tym niebem czy też Krolestwem na ziemi. Obojętne mi to jest całkowicie, wierzę,
    że jako Bóg, będzie wiedział co robić, w końcu jest Bogiem. Pani proponuje
    jakieś Krolestwo, gdzie do tz. Zarządu (144 osoby) miejsca już są zajęte, tak
    samo do niższego "ciała ustawowawczego" (144 tys.) miejsc już nie ma. Po co się
    tym "podniecać", jak Bóg da, tak będzie. Spierać się o Noego, Hioba, co mnie
    oni obchodzą, mogę tylko zrozumieć przesłanie jakie jest zawarte w tym
    przekazie i nie ma dla mnie znaczenia, czy byli naprawdę czy nie, jest morał i
    tyle. Nie mogę pani zrozumieć, tej potrzeby stałego czytania Biblii jaka
    występuje u pani.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.