09.10.05, 09:54
Buddyzm jeszcze przed XX wiekiem był znany tylko w Azji,a obecnie stał się
modną religią na całym świecie.
Budda miał oświecenie,jak do niego doszło to inny temat.W wyniku tego
oświecenia zaczął głosić innym nowo odkrytą prawdę,swą dharmę.W kazaniu do
pięciu mnichów powiedział ,że aby być zbawionym trzeba unikać zarówno
dogadzania żądzom zmysłowym ,jak i umartwiania się i chodzić "drogą
pośrednią".Potem należy zrozumieć "cztery szlachetne prawdy" i zgodnie z nimi
żyć.Są to następujące prawdy:
1.Wszelkie istnienie jest cierpieniem
2.Żródłem cierpienia jest pragnienie ,żądza
3.Cierpieniu kładzie kres unicestwienie pragnienia
4.Unicestwienie pragnienia jest możliwe dzięki kroczeniu "ośmioraką ścieżką "
która decyduje o postępowaniu myślach i wierze człowieka
Porównaj:Mateusza 6:25-34, I Tymoteusza 6:17-19, Jakuba 4:1-3, I Jana 2:15-17
Gautama nie przypisywał tego kazania boskiej inspiracji.Do uczniów powiedział:
"Tylko w prawdzie szukajcie zbawienia nie spodziewając się pomocy od nikogo
innego poza sobą".A zatem według Buddy oświecenie nie pochodzi od Boga ,lecz
stanowi rezultat osobistych wysiłków mających na celu wypracowanie właściwego
sposobu myślenia i spełnianie dobrych uczynków.
Buddyzm więc uczy drogi do absolutnej dobroci i mądrości bez osobowego Boga
do najwyższej wiedzy bez objawienia do odkupienia bez odkupiciela do
zbawienia pozwalającego każdemu być własnym zbawicielem.Czy zatem buddyści są
ateistami?

--
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
Obserwuj wątek
    • ghost25 Re: Buddyzm 09.10.05, 10:58
      Buddyzm więc uczy drogi do absolutnej dobroci i mądrości bez osobowego Boga
      do najwyższej wiedzy bez objawienia do odkupienia bez odkupiciela do
      zbawienia pozwalającego każdemu być własnym zbawicielem.Czy zatem buddyści są
      ateistami?

      Tesso to pytanie jest postawione bez związku z pytaniem,którte zadałem.

      Odpowiadałaś kiedyś na pytanie co to jest prawda i powiedziałaś,że Jezus
      jest prawdą.Zapytałem cię o wówczas ...a czy Budda nie głosił prawdy ?
      odpowiedziałaś,że Budda nie może równać się Jezusowi.
      Zadałem więc kolejne pytanie o paralele między buddyzmem i chrześcijaństwem.
      Czy chrześcijaństwo ma coś wspólnego z buddyzmem ? Budda (560-480)przed
      Chrystusem.Co z buddyzmu przyswoiło sobie chrześcijaństwo?

      Potrafisz odpowiedzieć ?



      --
      "Religia (...) jest największym wrogiem zdolności myślenia.(...) Wiara jest
      największym przekleństwem ludzkości jako całkowite przeciwieństwo i wróg myśli.
      • tessa18 Re: Buddyzm 09.10.05, 15:30
        Jakiś mędrzec kiedyś powiedział,że probierzem wartości religii bądż filozofii
        jest liczba zagadnień ,które potrafi wyjaśnić.
        Założycielem religii był mędrzec z rodu Siakjamuni zwany Buddą.Gdy miał 29 lat
        uświadomił sobie nagle ogrom panującej wokół niedoli.Poszukiwał jakiegoś
        wyjaśnienia ,podobnie jak dzisiaj wielu ludzi szczerze zastanawia się nad
        powodem istnienia zła i cierpień.Porzucił żonę i małego synka i uciekł na
        pustynię ,gdzie przez 6 lat pędził życie ascety.
        Pytałeś jaki związek ma buddyzm z chrześcijaństwem odpisałam ci,że buddyzm nie
        uznaje osobowego Boga.Więc niewiele ma z nim wspólnego.Z drugiej strony ma
        wiele wspólnego ,gdyż niektóre obrzędy w obu religiach są podobne.
        --
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
        • tessa18 Re: Buddyzm 09.10.05, 15:39
          Wspólny dla obu religii,buddyzmu i chrześcijaństwa jest kult relikwi,używanie
          święconej wody,świece,kadzidło,różaniec,szaty duchownych,martwy język
          liturgiczny,mnisi,mniszki,tonsura i celibat,spowiedz,dni
          postne,kanonizacjaświętych,piekło,i msze za zmarłych.Przypuszcza się nawet,że
          rytuały i ceremonie wynalazł buddyzm,który odprawiał je 500 lat wcześniej niż
          Kościół Rzymski.
          E.M. Layman tłumaczy te podobieństwa jednakowym pochodzeniem.Wyjaśnia:
          "Przed nastaniem ery chrześcijańskiej w buddyjskich formach kultu uwidoczniły
          się wpływy pogańskie.Przypuszczalnie rezultatem ich oddziaływania są też
          niektóre praktyki w kościele katolickim."
          --
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
          • tessa18 medytacja zamiast modlitwy 09.10.05, 16:00
            Pomimo pewnego podobieństwa do modlitwy trafniejszą nazwą dla praktyk
            buddyjskich jest medytacja.Szczególnie buddyzm zen kładzie duży nacisk na
            medytację.
            Podobno gdy pewien mnich zasnął podczas medytacji w przystępie gniewu odciął
            sobie powieki.Kiedy upadły na ziemię ,zapuściły korzenie i wydały pierwsze
            krzewy herbaty.Na legendzie tej opiera się zwyczaj picia herbaty pomagający
            mnichom zen czuwać podczas medytacji.
            --
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
          • tessa18 buddyzm a polityka 09.10.05, 16:07
            Buddyzm przypomina też chrześcijaństwo pod tym względem,że nie poprzestaje
            tylko na działalności religijnej,lecz kształtuje też poglądy i postawy
            polityczne.Po zaangażowaniu się tej religii w konflikt podczas wojny
            wietnamskiej w latach 60 XX wieku ,pewien człowiek tak się wypowiedział na ten
            temat:
            "Pokojowa ścieżka drogi pośredniej skręciła w stronę nowych aktów gwałtu
            podczas demonstracji ulicznych.Buddyzm azjatycki to wiara ogarnięta
            płomieniami".
            Czy taka wiara ogarnięta płomieniami potrafi rozwiązać problemy ?Wątpię.
            --
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
            • tessa18 nauki Jezusa 09.10.05, 16:37
              W porównaniu z naukami buddyzmu nauki Jezusa mają nieporównywalną moc.
              Ponieważ opierają się one nie na naukach ludzkich lecz na objawieniu
              Bożym.Pewien historyk H.G.Wells tak się wyraził :"Wielkość człowieka da się
              ocenić po tym "co zasiewa" i czy pozostawia po sobie siłę duchową pobudzającą
              innych do myślenia nowymi kategoriami".
              Chociaż Wells nie był chrześcijaninem przyznał:"Pod tym względem Jezus był
              niezrównany".
              Nauczył ludzi myśleć innymi kategoriami.Jego nauki to miłość Boga i
              bliżniego,zachowywanie pokoju ze wszystkimi ludżmi,nie odpłacanie złem za dobro,
              zachowywanie równowagi we wszystkim.Oczywiście nie da się tu omówić wszystkich
              nauk Jezusa.
              Po blisko 2000 latach Jezus swymi dobitnymi naukami oraz swym życiem oddziałuje
              dalej na ludzi.Jak silne jest to oddzaływanie?Pewien pisarz tak to ujął:
              "Wszystkie wojska które kiedykolwiek ruszały na wojnę ,wszystkie floty które
              kiedykolwiek zbudowano,wszystkie parlamenty które obradowały,wszyscy królowie
              którzy rządzili-wszystko to razem wziąwszy nie miało takiego potężnego wpływu
              na życie mieszkańców ziemi,jak właśnie nauki Jezusa."
              Co sprawiło,że Jezus był tak wybitnym człowiekiem?
              Jezus był tak wielkim człowiekiem ,gdyż wzorował się na swym Ojcu niebiańskim.
              Dokładnie go naśladował,Jana 14:9,10.Będąc na ziemi zawsze postępował tak jakby
              postąpił jego Ojciec w niebie."Nic nie czynię sam z siebie" wyjaśnił,"lecz tak
              mówię ,jak mnie mój Ojciec nauczył".Jana 8:28.Jezus doskonale odzwierciedlał
              osobowość Boga.Był przystępny,pokorny,życzliwy,pełen współczucia,dobrze czuli
              się przy nim ludzie różnego pokroju.Umiał rozmawiać z wysokimi dostojnikami i z
              prostymi ludżmi,nawet zatwardziali grzesznicy, dzieci ,kobiety przychodzili do
              niego.Nie lubili go jedynie ci,co mieli złe serca.Jezus nie tylko poprzestawał
              na nauczaniu naśladowców by się wzajemnie miłowali,lecz pokazał im to w
              praktyce.Jana 13:34
              Poznanie miłości Chrystusa jak wyjaśnił Paweł przewyższa wszelką wiedzę.Efezjan
              3:19.Ten niedościgły wzór miłości uczynił go największym z ludzi.Jego miłość
              przez całe stulecia poruszała serca milionów ludzi i wywierała zbawienny wpływ
              na ich życie.
              Niektórzy mogą się jednak nie zgadzać z tym,wskazując na ogrom zbrodni
              popełnionych w imię Jezusa jak krucjaty,inkwizycja,wojny podczas których ludzie
              podający się za wyznawców Jezusa zabijali się wzajemnie.Ale dopuszczający się
              takich czynó zadają kłam zwemu twierdzeniu,jakoby byli naśladowcami Jezusa.Ich
              postępki są w sprzeczności z naukami Jezusa i jego uczniów.Nawet hindus
              Mohandas Gandhi wyznał:"Kocham Jezusa ,lecz gardzę chrześcijanami ,ponieważ nie
              żyją tak jak on."


              --
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
                  • serhamesar Re: nauki Jezusa 10.10.05, 14:10
                    tessa18 napisała:
                    " Blużnisz,jak nie wiesz to nie pisz bzdur.Bóg jest MIŁOŚCIĄ "

                    Niech sobie bedzie czym chce. Jest okrutny, nieczuły i nie potrafi wybaczac.
                    Jak nie potop, to sodoma, jak nie wygnanie z raju to kaze zabijac syna.
                    Jakby żył dzisiaj to by siedział razem z Allachem w wiezieniu o zaostrzonym
                    rygorze. Mozna sie tylko zastanawiac kto miałby dłuzszy wyrok big_grinbig_grinbig_grin
                    • tessa18 Re: nauki Jezusa 16.10.05, 19:36
                      Wprost przeciwnie Bóbg potrafi przebaczać i robi to ,gdy znajdzie ku temu
                      powody.Ludzie z Sodomy i sprzed potopu nie okazali żalu lub skruchy za swoje
                      złe czyny i dlatego zginęli.Gdy prorok Jonasz głosił Niniwie jej mieszkańcy
                      okazali skruchę ,nawrócili się do Boga i ocaleli.Bóg jest także sprawiedliwy
                      nie zapominaj o tym.
                      --
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
                      • misiabella Re: nauki Jezusa 16.10.05, 20:21
                        Tesso,ale przecież Jezus kazał kochać swoich nieprzyjaciół,a Bóg ich wcale nie
                        kocha tylko niszczy -np.jak piszesz w Sodomie i Gomorze,w potopie itd. Zostawia
                        przy życiu tylko tych,którzy posłuchali proroków.Czyli sam nie postępuje
                        zgodnie z tym co głosi.Sprawa jest prosta - zabić tych złych i niewierzących.
                        Gdzie tu jest miejsce na miłość,o której mówi Jezus??Jezus nic nie mówił o
                        szukaniu powodów do przebaczenia-nakazywał miłość bezwarunkową.Nie
                        mówił "przebaczaj,gdy ktoś wyrazi żal i skruchę".
                        Bóg jest także sprawiedliwy-piszesz.A nie pamiętasz historii biblijnych jak to
                        Izraelici na polecenie Boga mordowali cale narody,wszystkich-nawet kobiety w
                        ciąży i bezbronne niemowlęta?Osobliwie pojmowana sprawiedliwość...
                        Chciałabyś mieć takiego ojca tyrana?Bo ja nie.Wiesz,mam dziecko.I gdyby zrobiło
                        nie wiem co,odrzuciło mnie nigdy w życiu bym go nie skrzywdziła.A Bóg lekką
                        rączką morduje całe narody,bo w niego nie wierzą i jeszcze uważa to za powód do
                        chwały.
                        Może dlatego nie wierzę w takiego Boga.
                        Co do buddyzmu,to z Twoich postów wynika,że znasz go bardzo powierzchownie,z
                        jakiś niejasnych źródeł.Jest to religia wyjątkowa,nie dająca prostych
                        odpowiedzi,do których trzeba dojść samemu.Będąc buddystą nie musisz w nic
                        wierzyć,ani w reinkarnację,ani w żadne inne dogmaty.Ba,jest to nawet
                        niewskazane.
                        "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że
                        przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie
                        w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie
                        niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym
                        autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym
                        piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie
                        w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez boga. Miejcie zaufanie
                        do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi
                        powodzenie wam i innym. "

                        --
                        Motocykl i dziewczyna
                        Borys
                        • tessa18 Re: nauki Jezusa 17.10.05, 11:44
                          Czego nauczał Jezus:
                          uczył,że Bóg przebacza grzesznikom I Tymoteusza 1:15,ale tylko wtedy gdy się
                          nawrócą Jakuba 5:20.
                          W Dziejach Apostolskich 2:38 jest taka relacja:
                          Piotr powiedział do nich:"Okażcie skruchę i niech każdy z was da się ochrzcić w
                          imię Jezusa ku przebaczeniu grzechów".
                          Warunkiem przebaczenia grzechów jest skrucha.
                          Także Jezus głosił podobną naukę.
                          "Wtedy całkowicie otworzył im umysł żeby pojęli znaczenie Pism.i rzekł do
                          nich:"Tak jest napisane,że Chrystus będzie cierpiał i trzeciego dnia powstanie
                          z pośród umarłych i ze względu na jego imię będzie głoszona wśród wszystkich
                          narodów -począwszy od Jerozolimy-skrucha ku przebaczeniu grzechów ,a wy macie
                          być tego świadkami".Łukasza 24:45-48
                          Zobacz też Dz Ap.5:31
                          Miłość nie kłóci się z Bożą sprawiedliwością.Bóg jest hojny w przebaczaniu,nie
                          znaczy to,że przebacza wszystko i wszystkim.
                          Sprawdż co powiedział na ten temat Jezus:
                          "Zaprawdę wam mówię ,iż wszystko zostanie przebaczone synom ludzkim,bez względu
                          na to,jakich grzechów i blużnierstw by się dopuścili.Jednakże kto by zblużnił
                          przeciw duchowi świętemu,ten nie ma przebaczenia na wieki,ale jest winien
                          grzechu wiecznego".Marka 3:28-29
                          Warunki komu Bóg przebaczy ustala On a nie ludzie.Dlatego warto poznać te Jego
                          warunki,czyli to,czego Bóg wymaga od człowieka.
                          Bóg nie jest tyranem jak niektórzy to sobie wyobrażają ,jest
                          mądrym ,wymagającym ,czułym Ojcem.Jak postępował twój ojciec,gdy ty nie byłaś
                          mu posłuszna?Czy nie karcił cię i czy nie upominał?Tak właśnie czyni
                          Bóg ,upomina ludzi przed fałszywym krokiem,ale gdy oni lekceważą te upomnienia
                          to ponoszą smutne konsekwencje swego postępowania.
                          "Co człowiek sieje,będzie żąć" ."Bóg nie da z siebie drwić".
                          W co zatem według ciebie mamy wierzyć?
                          --
                          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
                          • serhamesar Re: nauki Jezusa 17.10.05, 17:50
                            tessa18 napisała:
                            "W co zatem według ciebie mamy wierzyć?"

                            Jesli chcesz to możesz w garbate aniołki i zielone ufoludki.
                            Ja jednak zalecałbym wierzyć w siebie i zdrowy rozsądek smile
                          • misiabella Re: nauki Jezusa 18.10.05, 12:48
                            To co jest napisane w Starym Testamencie na temat sprawiedliwości Boga tworzy
                            typowy obraz groźnego bożka,stosującego dawny,nieomal identyczny system kar
                            jaki znajdziemy choćby w Kodeksie Hammurabiego. Kiedy kler (nieważne jakiej
                            religii,choćby i starożytnych Majów) chce zmusić swój lud do posłuszeństwa nie
                            ma lepszej drogi niż nadanie mu prawa,rzekomo boskiego do wspierania swoich
                            interesów. Tak było i u starożytnych Żydów. Wiadomo,że gdy ludzi się zastraszy
                            to stają się łatwiejsi do rządzenia. Strach jednak nie jest elementem
                            miłości,nie czarujmy się. Jeżeli kochasz swojego męża ze strachu, że Cię
                            pobije, to tak naprawdę go nie kochasz. I nie przekona Cię, że tłucze Cię on z
                            miłości i dla Twojego dobra.
                            A wracając do Twojej koncepcji sprawiedliwego Boga... Naprawdę, szczerze, z
                            ręką na sercu wierzysz,że zasada odpowiedzialności zbiorowej,którą stosuje
                            biblijny Bóg jest sprawiedliwa? Przecież zabija np.pierworodnych w Egipcie,całe
                            rzesze dzieci w narodach ,które nie poddały się Żydom (wini dzieci za winy
                            ojców).
                            A poza tym,dlaczego w ogóle wtrąca się do ludzi,którym dał wolną wolę?Co to za
                            wolna wola,gdy musisz robić tak jak zmusza Cię do tego "dobry" Bóg?Inaczej-pod
                            nóż,potop,albo inna zaraza.
                            Buddyzm jest o tysiąckroć sprawiedliwszy - Budda nie zmusza do wiary w swoje
                            nauki,nie uważa się za Boga,nie stosuje kar. Po prostu sam doświadczasz
                            konsekwencji swoich błędów w życiu.

                            "W co zatem według ciebie mamy wierzyć?" -pytasz. Nie mam prawa mówić kto w co
                            ma wierzyć. Ja jednak pozwolę sobie nie wierzyć w Boga z kart Biblii,bo jeżeli
                            jest Ktoś -jakaś mądra,dobra forma energii,miłości,którą niektórzy nazywają
                            Bogiem to biblijny Bóg jest jej zaprzeczeniem.
                            Moim skromnym zdaniem buddyzm,mimo tego,że nic nie mówi o Bogu jest bliższy tej
                            miłości,dobroci i energii bardziej niż dogmatyczne chrześcijaństwo.

                            --
                            Motocykl i dziewczyna
                            Borys
            • watanabe.miharu buddyzm a tessa 09.10.05, 23:14
              tessa18 napisała:

              > Czy taka wiara ogarnięta płomieniami potrafi rozwiązać problemy ?Wątpię.

              No jeśli buddyzm jest "ogarnięty płomieniami", to chrześcijaństwo musi być kupką
              popiołuwink))
              Nie przesadzaj, nie bez powodu buddyzm uchodzi powszechnie za najbardziej
              pacyfistyczną, pokojowo nastawioną i intelektualną ..religię. Chrześcijaństwu (a
              katolicyzmowi w szczególnosci) daleko do niego.

              Co do koncepcji boga, to faktem jest, że na ten temat buddyzm milczy. Widocznie
              nie jest to idea koniecznie potrzebna do życia, jak to starają się ludziom
              wmówić chrześcijanie, muzułmanie i reszta religiantów (bez urazy).
              W rzeczy samej, buddyzm bardziej przypomina wyrafinowaną filozofię i pewien
              określony system poglądów, niż typową religię z potrzebą wiary w jakiegoś boga,
              nadzorującego ludzi z góry. Buddyzm wydaje się na tym tle jakby to powiedzieć -
              bardziej "dorosły". Chrześcijanie czują konieczność nadzoru ze strony "boga",
              którego nie bez powodu nazywają ojcem(!), proszą go o pomoc, gdy są bezradni. To
              bóg dyktuje im zasady postępowania, karze za niesubordynację, nagradza za dobro.
              Trochę jak w przedszkoluwink - a buddyzm to jakby szkoła wyższasmile) - źle czynisz,
              sam się skazujesz na cierpienie, ale nikt za ciebie się nie nauczy, nikt cię nie
              uratuje, polegasz wyłącznie na sobie..
              Nie ukrywam, iz idee buddyjskie są mi bliskie i odnoszę się do nich z sympatią i
              dużym szacunkiem, aczkolwiek uważam się za ateistkę.

              Z Twoich wypowiedzi, Tessa, przebija nieco katolicka arogancja i klapki na
              oczach. Może pisząc o innej religii, zwłaszcza starszej niż chrześcijaństwo,
              zdystansuj się trochę. Na Jezusie świat się nie kończy ani nie zaczyna...
              pozdrawiam
              • serhamesar Re: buddyzm a tessa 10.10.05, 14:16
                watanabe.miharu napisała:

                Co do koncepcji boga, to faktem jest, że na ten temat buddyzm milczy. Widocznie
                nie jest to idea koniecznie potrzebna do życia, jak to starają się ludziom
                wmówić chrześcijanie, muzułmanie i reszta religiantów (bez urazy).

                Nie tyle milczy ile mówi wprost, że żadnego boga stworzyciela nie ma. Że nikt
                nas nie osądza, nie sprawdza i nie mowi co jest dobre a co zle etc etc.
                Masz pracować sam ze sobą i tylko od Ciebie zależy Twoje życie. I to obecne i
                to po reinkarnacji, o ile w nia wierzysz bo też nie jest dogmat.
                  • serhamesar Re: Wytłumacz mi reinkarnację 15.10.05, 19:12
                    tessa18 napisała:

                    > Skoro istnieje reinkarnacja,to wytłumacz mi,jak ktoś kto wciela się w zwierzę
                    > nie mogące świadomie zrobić nic złego lub dobrego może się wyrwać z
                    kręgu ,aby
                    > być ponownie człowiekiem.I na czym polega doskonalenie się w kolejnych
                    > wcieleniach,skoro nic się nie pamięta z poprzednich wcieleń?

                    W buddyzmie nie musisz wierzyc w nic, nawet w reinkarnacje.
                    Co do dokładnych wyjasnien to musisz sobie poszukać na stronkach, dałem Ci dwa
                    linki, napewno tam cos bedzie.
                    Albo w ksiazkach. Ostatnio wyszła "Mnich i Lama" czy cos takiego, dyskusja
                    jakiegos lamy z jakims zakonnikiem. Pogadali sobie i pewne sprawy wyjasnili.
              • tessa18 Re: buddyzm a tessa 10.10.05, 14:24
                Staram się pisać obiektywnie o każdej religii.Buddyzm nie jest idealną i jak to
                nazwałaś wyższą formą religii.Można go nazwać błądzeniem w ciemności ludzi
                poszukujących swej drogi życiowej.Ale czy jest to dobra droga?
                Zarówno buddyzm jak i chrześcijaństwo uwikłało się w politykę,zaangażowało się
                w konflikty zbrojne tego świata.Oczywiście jak zauważyłaś chrześcijaństwo
                niewspółmiernie w większym stopniu.
                Jak się to ma do nauk Jezusa?
                Jezus nauczał,że jego uczniowie "nie są z tego świata".Co miał na myśli mówiąc
                te słowa? Przecież uczniowie Jezusa byli takimi samymi ludżmi jak inni,żyli na
                świecie i nie odosamniali się od świata,jak to czynią chociażby zakonnicy
                zamykający się w zakonach.Wprost przeciwnie uczniowie Jezusa byli otwarci i
                sami szli do ludzi ,rozmawiali z nimi na tematy związane z religią.Nie należeli
                do świata w tym sensie,że nie mieszali się do poltyki,nie brali udziału w
                konfliktach zbrojnych,nie popierali uczynków które aprobował ten świat a które
                były sprzeczne z prawem Bożym.
                Obecnie buddyzm jak i wiele innych religii na całym świecie przeżywa upadek.
                Najpierw nastąpił upadek buddyzmu w Indiach.Dlaczego?
                Swami Wiwekananda ,żyjący w XIX wiekufilozof wedantysta powiedział:
                "buddyzm próbował zabrać ludziom tego wiecznego boga,którego każdy ..tak bardzo
                pragnie;skutkiem tego było to,że buddyzm w Indiach umarł śmircią naturalną"
                wg."Buddyzm" Marek Mejor str.206

                --
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
                • serhamesar Re: buddyzm a tessa 10.10.05, 19:59
                  tessa18 napisała:

                  "buddyzm próbował zabrać ludziom tego wiecznego boga,którego każdy ..tak bardzo
                  pragnie;skutkiem tego było to,że buddyzm w Indiach umarł śmircią naturalną"
                  wg."Buddyzm" Marek Mejor str.206

                  Buddystów w indiach wycieli muzułmanie koło X-XI wieku.
                  To, że boga pragna ludzie niesamodzielni i nie potrafiacy samemu decydować o
                  sobie to juz inna sprawa. Zdecydowana wiekszosc ludzi woli jak im mówic co
                  robic a co nie. A Ci co tego nie lubia to zostaja, np ateistami

                  Poza tym w hinduzimie była (jest) jedna szkoła która bardzo pokrywała sie z
                  buddyzmem, nie pamietam jej nazwy ale tewz odrzucali istnienie bóstw i stawiali
                  na prace nad soba etc etc
                    • antixionc Re: buddyzm a tessa 14.10.05, 09:52
                      > Oczywiście,że musimy być odpowiedzialni za swoje życie,ale zachodzi pytanie
                      > przed kim ma być ta odpowiedzialność.????

                      Przed sobą samym oczywiście... Każda istota ponosi konsekwencje swoich myśli,
                      słów i czynów. Karma to Prawo Przyczyny i Skutku - co posiejesz to zbierzesz.
                      --
                      Dlaczego upadamy? Żebyśmy nauczyli się wstawaćsmile
                • watanabe.miharu upadek? gdzie niby??? 12.10.05, 16:03
                  tessa18 napisała:

                  > Obecnie buddyzm jak i wiele innych religii na całym świecie przeżywa upadek.

                  Doprawdy?? Zgodzę się, że chrześcijaństwo przeżywa upadek - szczególnie na
                  Zachodzie Europy. Ale buddyzm?? Toż ciagle słyszę, jaki staje się popularny na
                  Zachodzie właśnie. Dodaj do tego większośc krajów azjatyckich - proszę - gdzie
                  widzisz ten upadek????
          • serhamesar Re: Buddyzm 10.10.05, 09:24
            tessa18 napisała:
            "Wspólny dla obu religii,buddyzmu i chrześcijaństwa jest kult relikwi,używanie
            święconej wody,świece,kadzidło,różaniec,szaty duchownych,martwy język
            liturgiczny,mnisi,mniszki,tonsura i celibat,spowiedz,dni
            postne,kanonizacjaświętych,piekło,i msze za zmarłych"

            Przepraszam ale o czym piszesz bo chyba nie o buddyzmie ? Do kogo msze i dla
            kogo obrzade skoro nie ma osobowego boga ?
            Jaki kult relikwii skoro nie ma boga i nikogo kogo mozna by czcic ?
            etc etc Ubawiłem sie hehehe
            • tessa18 Re: Buddyzm 10.10.05, 14:47
              Polecam ci poczytać coś na temat buddyzmu.
              Ja zacytuję taki fragment:"Buddyści przejęli też zwyczaj rytualnych świąt na
              początku lata ,pory deszczowej i zimy oczywiście bez odprawiania ceremonii
              ofiarnych jak to miało miejsce w ortodoksyjnym branimiżmie....Podczas
              święta "Prawarana"-laicy ofiarowali mnichom dary w postaci płótna na
              szaty,zapraszali na obiad ,brali udział we wspólnych procesjach".
              "Specyficzną cechą buddyzmu jak uważa E.Lamotte było to,że przystąpienie do
              wiary buddyjskiej nie wymagało porzucenia poprzednich wierzeń i zaniechania
              praktyk religijnych.Gdziekolwiek zamieszka -mówił Śiakjamuni-człowiek roztropny
              winien składać ofiary tym bóstwom ,które tam przebywają....A zatem przejście na
              wiarę buddyjską nie oznaczało wcale "zmierzchu bogów",jak trafnie to ujął
              Lamotte." wg "Buddyzm" Marek Mejor str.92
              --
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
              • serhamesar Re: Buddyzm 10.10.05, 15:58
                tessa18 napisała:
                "Polecam ci poczytać coś na temat buddyzmu"

                Widzisz Tessa, tak sie składa, że orientuje sie w temacie i to co wypisujesz
                nijak ma sie do rzeczywistosci.
                Proponuje spojrzec na buddyzm zachodnio europejski bo nie mozesz analizowac
                wschodniego nie znajac tamtejszych uwarunkowan kulturowych.
                Tak samo jak ich chrzescijanstwo zupełnie nie przypomina zachodioeuropejskiego.
                A jak juz poczytasz juz cos spoza literatury ŚJ o europejskim buddyzmie to
                mozemy podyskutować.

                www.buddyzm.pl
                www.diamentowadroga.pl/
                Poczytaj co jest na tych linkach i przestan wypisywac głupoty. Bez urazy.smile
                  • antixionc Re: Buddyzm 14.10.05, 10:38
                    A Ty masz na myśli tylko buddyzm tybetański, który jest mocno związany i
                    przemieszany z wcześniejszą religią tybetańczyków "bon" i raczej nie jest
                    reprezentatywny dla całego buddyzmu. Nie rozpatrujmy tutaj pojedynczych odłamów
                    (szkół) buddyzmu tylko buddyjską filozofię jako taką. No chyba, że wolisz
                    zagłębiać się w poszczególne szkoły. Tak jak jest wiele rodzajów ludzi i każdy
                    ma swoje odmienne potrzeby tak są różne szkoły buddyjskie, by człowiek mógł
                    dobrać odpowiednią dla siebie formę nauczania Dharmy - do jednych przemawia
                    symbolika buddyzmu tybetańskiego, a drugim odpowiada praktyka Zen.
                    --
                    Dlaczego upadamy? Żebyśmy nauczyli się wstawaćsmile
          • serhamesar Re: Buddyzm 11.10.05, 01:14
            tessa18 napisała:

            >> E.M. Layman tłumaczy te podobieństwa jednakowym pochodzeniem.Wyjaśnia:
            > "Przed nastaniem ery chrześcijańskiej w buddyjskich formach kultu uwidoczniły
            > się wpływy pogańskie.Przypuszczalnie rezultatem ich oddziaływania są też
            > niektóre praktyki w kościele katolickim."


            Cytowane z pisemka SJ:
            noctur.magma-net.pl/historia_rel/08-buddyzm.html
            jakies inny źródla ?

          • watanabe.miharu Re: Buddyzm 12.10.05, 16:08
            tessa18 napisała:

            > Wspólny dla obu religii,buddyzmu i chrześcijaństwa jest kult relikwi,używanie
            > święconej wody,świece,kadzidło,różaniec,szaty duchownych,martwy język
            > liturgiczny,mnisi,mniszki,tonsura i celibat,spowiedz,dni
            > postne,kanonizacjaświętych,piekło,i msze za zmarłych.Przypuszcza się nawet,że
            > rytuały i ceremonie wynalazł buddyzm,który odprawiał je 500 lat wcześniej niż
            > Kościół Rzymski.

            Nie jestem ekspertką, ale pierwsze słyszę, że budyści się spowiadają, mają
            świętych(?) Niemniej jednak rozpatrując rzekome "podobieństwa" między buddyzmem
            a chrześcijaństwem, należy pamiętać, że ta druga religia jest o pół tysiaca lat
            młodsza, więc jakby "wtórna", tak wiec chrześcijanie mogli co najwyżej ściągnąc
            coś od buddystów. W jaki sposób - to już pozostawiam do wyjaśnienia fanom teorii
            o podrózy Jezusa do Indii, hehewink
    • ghost25 Re: Buddyzm 09.10.05, 16:07
      Schopenhauer trafnie stwierdził pokrewieństwo między chrzescijanizmem
      a buddyzmem,chociaż pomylił się co do pojmowania cierpienia,które w każdej z
      tych religi jest całkowicie odmienne.
      Niejedna cecha daje sie zinterpretować jako jako zjawisko wytłumaczalne w
      w kategoriach psychologii narodów tzn.jako wyraz podobnej świadomości.
      Doszło jednak głównie do wymiany myśli religijnej.
      Indyjscy kupcy,uczeni,posłowie często bywali na Zachodzie a ludzie Zachodu
      często odwiedzali Indie.

      Tak czy inaczej,niektóre wątki wędrowały,zapewne zdarzały się zapożyczenia
      i ewidentny jest pewien paralelizm.

      Chociaż historia Buddy niewątpliwie kontrastuje pod wieloma względami z życiem
      Jezusa.
      Budda nie jest synem cieśli, lecz królewicza.
      Nie spotykają go prześladowania- ani w dzieciństwie,ani póżniej
      Nie umiera w młodym wieku lecz jako 80-letni starzec
      Występują ponadto istotne różnice doktrynalne.

      A jednak życie Buddy i to co głosił,wykazuje niemało godnych podobieństw
      do biblijnego obrazu Jezusa.Budda żył jednak ok.500-6oo lat przed Chrystusem.

      O tych podobieństwach w następnym poście.










      --
      "Religia (...) jest największym wrogiem zdolności myślenia.(...) Wiara jest
      największym przekleństwem ludzkości jako całkowite przeciwieństwo i wróg myśli.
      • tessa18 Nirwana 09.10.05, 16:53
        Hinduizm był starą religią panującą w Azji.Indra i Brahma bogowie hinduscy
        poprosili podobno Buddę ,by nowo odkryte prawdy przekazał innym.Przejął z
        hinduizmu pogląd,że w każdej religii jest coś dobrego,ale nie podobał się mu
        system kastowy ani podkreślanie ofiar ze zwierząt.Budda,chociaż nie odrzucał
        istnienia Boga,lecz nie nazywał go Stwórcą.Prawo przyczynowości według niego
        nie miało początku.Ofiarowywał więcej niż hinduizm:"Taka jest oto ,mnisi
        pośredniaścieżka której poznanie wiedzie do zrozumienia,które wiedzie do
        mądrości,która sprowadza pokój ,wiedzę ,doskonałe oświecenie nirwanę".
        Czym jest nirwana?trudno byłoby znależć błędną odpowiedz na to pytanie.Mistrz
        nie naświetlił tej sprawy a jego uczniowie nadali owemu słowu każde możliwe
        znaczenie.Pewien autor opisuje nirwanę jako "całkowite wygaśnięcie
        pragnień,pozaczasowy bezkres nicości,wieczysty spokój śmierci bez reinkarnacji".
        W sanskrycie wyraz ten znaczy dosłownie "zdmuchnąć",przyrównujew się go do
        płomienia który gaśnie gdy zabraknie paliwa.Tak czy inaczej nirwana obiecuje
        wyzwolenie.Potrzebę wyzwolenia ujął Budda w czterecz szlachetnych prawdach o
        których pisałam powyżej.
        Jeszcze dodam,że na ścieżkę składa się:należyty pogląd,należyte
        usposobienie,należyte postępowanie,należyte życie,należyte dążenie,należyte
        przemyślanie,należyta medytacja.......
        --
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
    • ghost25 Re: Buddyzm 09.10.05, 17:21

      Paralele pomiędzy Buddą a Jezusem:

      -Budda przebywa przed swym zstąpieniem pod postacią ducha wśród bóstw
      niebiańskich
      - Dobrowolnie udaje się na ziemię by "zbawić" świat.
      - Tak jak Jezus rodzi się w cudowny sposób
      - Apostołowie(uczniowie) zapowiadają jego pojawienie się jako zbawcy
      i zwiastują jego matce: Niechaj spotka cię wszelka radość królowo Majo
      - raduj się i ciesz sie,bo dziecię,które powiłaś jest święte.
      - Święty człowiek Asita w podeszłym wieku, przepowiada narodziny Buddy,
      podobnie jak sędziwy Symeon prorokuje przyjście na świat Mesjasza.
      - Ten bliski śmierci wizjoner bierze dziecię (Buddę) na ręce i mówi:
      Ten oto jest niezrównany,jest najznakomitszym z ludzi..Ten chłopiec
      osiągnie szczyt całkowitej iluminacji;on,który widzi co jest najczystsze
      sprawi,że potoczy się koło nauki,on,który troszczy się o zbawienie
      ludzi,jego religia będzie szeroko rozpowszechniona.

      - Symeon też bierze dziecię na ręce i mówi: Teraz o Władco,pozwól odejść
      słudze Twemu w pokoju,według Twojego słowa.Bo moje oczy ujrzały Twoje
      zbawienie,któreś przygotował wobec wszystkich narodów:światło na oświecenie
      pogan i chwałę ludu Twego Izraela.

      Ja sadzisz? skąd się wzięły te dwa ostatnie wątki ?

      - Będąc w szkole książe(Budda) zna już wszystkie rodzaje Pisma.
      Udaje się w krótką podróż,jest poszukiwany i zostaje odnaleziony
      w trakcie głębokiej medytacji.

      - Czy trudno dopatrzeć się analogii do pobytu 12-letniego Jezusa w świątyni
      gdzie rozmawia on z uczonymi w Pismie,gdy tymczasem szukają go rodzice ?
      - Kariera Buddy zaczyna się,kiedy dobiega on trzydziestego roku życia
      - W tym samym roku zaczyna swą działalność biblijny Jezus.
      - Budda pości,umartwia się i jest kuszony przez Złego - podobnie jak Jezus
      - Podobnie jak Jezus,Budda,dobrowolnie rozpoczyna życie w ubóstwie,wędruje
      z gromadą uczniów,objawiając im swoją osobowość metaforycznie,poprzez
      sentencje i przypowieści.
      - Tak jak biblijny Jezus,Budda ma już dwunastu najważniejszych uczniów.
      - Pierwszymi jego zwolennikami są dwaj bracia - braćmi są także pierwsi
      zwolennicy Jezusa.
      - Pierwsi towarzysze Buddy zostają powołani do swojej roli w chwili,gdy
      siedzą pod drzewem figowym (symbolem buddyzmu )

      - Pod tym samym drzewem spostrzega jednego z pierwszych apostołów Jezus
      - I Budda i Jezus mają jednego ulubieńca i jednego zdrajcę pośród swoich
      uczniów.
      - Równie marnie jak Judasz umiera zdrajca Buddy,Dewadatta.

      - Równie zaciekle jak Jezus zwalczał Torę (faryzeuszów) Budda krytykuje
      i zwalcza obyczjność prawną wierzących Wedom braminów.Mówi o nich:
      "Będąc członkami cechu uczonych,przędą kapłani pajęczynę sentencji,a widać
      ich wszędzie tam,gdzie dzieje się zło"
      - Podobne słowa wypowiada Jezus,gdy mówi o faryzeuszach "Wiążą ciężary
      wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona,lecz sami palcem
      ruszyć ich nie chcą"
      - Budda piętnuje obłudników wśród braminów"Twoje wnętrze to dziki las,ale
      twój wygląd zewnętrzny upiększasz"
      - Jezus demaskuje obłudnych faryzeuszów:Bo podobni jesteście do grobów
      pobielanych.które z zewnątrz wygladają pięknie,lecz wewnątrz pełne są
      kości trupich i wszelkiego plugastwa'
      - I to,co Budda mówi o rytualnym obmywaniu się o czystości i nieczystości
      mówi też- analogicznie - Jezus.

      Wystarczy ? Który z nich pierwszy to głosił ?





      --
      "Religia (...) jest największym wrogiem zdolności myślenia.(...) Wiara jest
      największym przekleństwem ludzkości jako całkowite przeciwieństwo i wróg myśli.
      • tessa18 Re: Buddyzm 10.10.05, 15:22
        Okazuje się,że najwcześniejsze opisy życia Buddy sporządzono póżno bo dopiero w
        5-6 stuleciu po jego śmierci,gdy religia uległa juz przekształceniom.Nieliczne
        wiarygodne fakty życia Mistrza wyłowione z tekstów kanonu buddyjskiego odległe
        są od opisywanych wydarzeń o setki lat i toną w powodzi legend i
        fantastycznych szczegółów.W kanonie palijskim przedstawia się poprzednie
        wcielenia Buddy i jego odrodzenie w niebie ,zstąpienie na ziemię i oświecenie.
        Budda żył około 80 lat,nie umarł śmiercią męczeńską tak jak Jezus.Nauki Buddy
        nie są znane ogółowi ludzi na świecie jak nauki Jezusa.Poza tym Budda wierzył w
        reinkarnację ,co jest sprzeczne ze Słowem Bożym.
        Ponadto Budda nigdy i nigdzie nie dał zupełnego wykładu swej doktryny.Z różnych
        wypowiedzi Buddy rozsianych po pismach kanonicznych próbowano odtworzyć obraz
        tej nauki.Pierwotny buddyzm był nauką o skrajnej prostocie:surowa
        moralność,chłodna życzliwość,bez metafizyki,bez kultu,religia która odrzuca
        pojęcie boga i duszy,a której najwyższym celem jest niejasne wyobrażenie jak
        nirwana.Wiara w ponowne narodziny ,w odpowiedzialność za popełnione czyny karman
        idea samooczyszczenia,moralna solidarność - to głóne przyczyny dla których
        religia ta przyciągnęła masy.W buddyżmie wyzwolenie polega na unicestwieniu
        osobowości,jest to sprzeczne z naukami Jezusa który cenił każdego człowieka
        oraz pobudzał ludzi do rozwijania osobowości.
        Zagadnienie osobowości Schayer str 185
        Fakty z życia Buddy które przytaczasz nie spotkałam się z nimi,podaj żródło z
        którego cytujesz.
        --
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
        • antixionc Re: Buddyzm 10.10.05, 22:43
          >W buddyżmie wyzwolenie polega na unicestwieniu osobowości

          Wybacz ale nie masz zielonego pojęcia o buddyzmie... nie chodzi o
          unicestwienie osobowości tylko o wyzwolenie się spod prymatu Ego...
          --
          Dlaczego upadamy? Żebyśmy nauczyli się wstawaćsmile
        • serhamesar Re: Buddyzm 11.10.05, 01:31
          tessa18 napisała:

          "Nauki Buddy nie są znane ogółowi ludzi na świecie jak nauki Jezusa"

          To Cie musze zmartwić. Ocenia sie ze na swiecie jest 600.000.000 buddystów.
          Jesli liczyc tak jak chrzescijanie którzy licza, np Polske jako 38.000.000
          katolików to jeszcze wiecej...
          Per analogiam: Liczac normalnie w Chinach jest koło 300.000.000 buddystów,
          liczac tak jak kk to bedzie 1,3 mld (cały kraj) smile

          I powiadzasz, że ta religia nie jest znana szerzej ? To Cie zmartwie jeszcze
          bardziej: Muzułmanów też jest więcej. Chrzescijanstwo powoli staje sie
          marginalna religia. Ot, jak każda religia która przychodzi i odchodzi.
        • dolkar.yeshe Re: Buddyzm 11.10.05, 21:06
          108 sutr, będących dosłownym zapisem słów Buddy to mało?
          Budda, w przeciwieństwie do Jezusa, miał okazję nauczać ponad 40 lat i dokładnie wyraził swoją doktrynę.

          >Nauki Buddy
          > nie są znane ogółowi ludzi na świecie jak nauki Jezusa.
          czy naprawdę uważasz, że nauki Jezusa są znane na całym świecie?
        • watanabe.miharu Re: Buddyzm 16.10.05, 23:34
          tessa18 napisała:

          > Nauki Buddy
          > nie są znane ogółowi ludzi na świecie jak nauki Jezusa.

          Klasyczny przykład chrześcijańskiej arogancji i zarozumialstwa. Nauki Jezusa
          nie są znane WSZYSTKIM ludziom, to po pierwsze. Owszem, chrześcijańskie idee są
          dośc znane, między innymi dzięki swej ekspanywności i ciekawym pomysłom na
          rozpowszechnianie - na przykład wojny krzyzowe, krwawe misjonarstwo, przymus
          wyznawania tej religii pod groźbą sankcji.. i tak dalej. To faktycznie nieźle
          rozreklamowało nauki Jezusa na świecie...

          > W buddyżmie wyzwolenie polega na unicestwieniu
          > osobowości

          Ja to rozumiem inaczej. Ostatecznym celem jest wg buddyzmu położenie kresu
          cierpieniu, czyli swego rodzaju "samorealizacja". Jak widać, nie bardzo mi to
          wygląda na jakieś "unicestwianie" czegokolwiek.

          Natomiast czy bardziej unicestwianiem siebie nie jest posłuszeństwo wobec boga?
    • ghost25 Re: Buddyzm 10.10.05, 06:37
      Pisząc o paralelach między Buddyzmem a chrześcijaństwem,chciałem ci dowieść
      co z religi buddyjskiej w odniesieniu do Jezusa przyswoili sobie chrześcijanie.

      Podczas gdy religia chrześcijańska oparta na miłosiernym bogu,przysporzyła
      ludziom tyle cierpień,ogrom zbrodni,religia (system filozoficzny)buddyzmu
      był pacyfistyczny,nie stwarzał konfliktów na tle religijnym,tak powwszechnych
      w chrześcijaństwie przez 2000 lat.

      Buddyzm ignorował od zarania bariery kastowe,nie uznawał wyższości jednego
      społeczeństwa,ludu,czy narodu nad innymi,nie wysuwał na ogół ostrych tez
      o błędności innych nauk i światopoglądów,bez większego oporu uznając formy
      obcych kultów za przejawy jednej i tej samej prawdy o istnieniu.

      Wyróżnia się na tle chrześcijaństwa prostotą systemu etycznego,opartego
      na pojęciach laickich,choć Budda bynajmniej nie obiecywał łatwego odpuszczania
      win,wymagał czystości serca i życzliwości dla wszystkiego co żyje,zwłaszcza
      dla wszystkiego co cierpi.

      Nigdy też w odróżnieniu od chrześcijan nie uzurpował sobie,że głosi jedyną
      prawdę.Nigdy nie mówił o sobie tak jak Jezus.... ja jestem prawda ..........
      kto we mnie wierzy .............. Mówił dokładnie odwrotnie,co świadczy
      między innymi o braku egoizmu.Tyle na razie muszę już wychodzić.


















      --
      "Religia (...) jest największym wrogiem zdolności myślenia.(...) Wiara jest
      największym przekleństwem ludzkości jako całkowite przeciwieństwo i wróg myśli.
      • vitmik Re: Buddyzm 10.10.05, 07:13
        najlepsze jest to ze istnieje jakis dokument,w ktorym budda mowi ze po nim
        przyjdzie jeszcze jeden prorok,z opisu wynika ze to jezus. ale to moglo zostac
        spreparowane przez kk wiec nie trzeba temu wierzyc. ale, istnieje hipoteza
        jakoby podobienstwa nauk buddy i jezusa (wypaczone potem przez papiestwo,a
        jak) sa tozsame gdyz jezus mial przebywac kilkanascie lat w indiach. pomiedzy
        15 a 30 rokiem zycia. w kaszmirze istnieje nawet rzekomy grob jezusa. erich v
        daniken tam pojechal, grobowcem opiekuje sie jakas dziwaczna sekta muzulmanska.
        ale nikt nie chce go otworzyc
        • marcinlet Re: Buddyzm 10.10.05, 10:04
          Tak, wędrowny rabin żyjący sobie w jakimś zadupiu w rzymskiej prowincji
          pojechał nie wiadomo czemu na nauki do Indii. A potem pewnie do Francji z Marią
          Magdaleną i założył dynastię Merowingów.
          • serhamesar Re: Buddyzm 10.10.05, 19:54
            tessa18 napisała:

            > Biblia nie podaje jakoby Jezus przebywał w Indiach.

            Biblia wogóle nie podaje co jeszua porabiał przed 30. rokiem zycia. A że byc
            może był na wschodzie to była jedna z teorii badaczy.
            Gdzies sie musiał kształcić.
              • vitmik Re: Buddyzm 11.10.05, 08:43
                o ile dobrze sobie przypominam, to jedyna synagoga byla swiatynia jerozolimska
                a po drugie to musieli go zle uczyc skoro podwazyl wiekowy judaizm i
                zapoczatkowal nowo religie.
                poza tym religia zydowska nie byla zbyt pokojowa,byla raczej agresywna a ich
                bog byl surowy,msciwy i okrutny. nauczanie o milosci blizniego i o dobrym
                bostwie jezus mogl promowac dzieki studiom buddyjskim mnichow. przeciez to
                logiczne choc w dalszym ciagu hipoteza
                • tessa18 Re: Buddyzm 12.10.05, 16:43
                  Była jedna świątynia w Jerozolimie.Ale synagog było wiele.To były jakby szkoły
                  gdzie czytano Biblię i uczono się w oparciu o nią.Bóg Żydów wcale nie był
                  mściwym Bogiem.W księdze Wyjścia 34:6 czytamy takie słowa:
                  ""Jehowa,Jehowa Bóg miłosierny i łaskawy,nieskory do gniewu orazobfitujący w
                  lojalną życzliwość i prawdę,zachowujący lojalną życzliwość dla tysięcy on
                  przebaczaprzewinienie i występek i grzech,lecz bynajmniej nie pozwoli ujść
                  bezkarnie..."
                  Nauczanie o miłości nie było tylko domeną Jezusa już w Przymierzu Prawa było to
                  przykazanie.Pewien faryzeusz zapytał Jezusa które przykazanie jest
                  największe.On rzekł:"Masz miłowac Jehowę twojego Boga całym sercem...a
                  bliżniego swego jak samego siebie",Mateusza 22:37-38
                  To przykazanie miłości jest w Powtórzonego Prawa6:5,Kapłańska 19:18.Zatem
                  przykazanie miłości i nauki Jezusa nie pochodzą z Indii tylko z Izraela.

                  "
                  --
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
                  • misiabella Re: Buddyzm 15.10.05, 00:41
                    A ja z kolei nie zgodzę się z Tessą co do rzekomych pozytywnych cech Boga w
                    Biblii. Może i jest tam NAZYWANY litościwym,miłosiernym i łaskawym, ale to
                    tylko czcze pochwały. Bo z kart tej księgi wyłania się przerażający obraz
                    chciwego krwi i hołdów bóstwa, wyjątkowo mściwego i nieobliczalnego.
                    Aż dziw, że Jezus miałby być jego synem. Jak się ma "kochajcie swoich
                    nieprzyjaciół" do "oko za oko, ząb za ząb" ? Nijak. To dwa różne światy.

                    --
                    Motocykl i dziewczyna
                    Borys
              • serhamesar Re: Buddyzm 11.10.05, 09:38
                tessa18 napisała:
                "Jezus nie kształcił się w Indiach.Kształcił się w Izraelu,znał dobrze pisma
                > hebrajskie póżniej w czasie swej służby często się na nie powoływał.Takie
                > kształcenie zapewniały synagogi żydowskie"

                Nie upieram sie przy Indiach czy ogólnie wschodzie, po prostu była to jedna z
                hipotez.
                Tak jak pisze Vitmik kiepsko go kształcili skoro sie zbuntował.
                Co do Izraela to powstał w 1948, a w czasach Jezusa po prostu była to okupowana
                prownicja z duza autonomia.
                • tessa18 Re: Buddyzm 12.10.05, 17:02
                  Dlaczego uważasz,że Jezus się zbuntował?To nie Jezus się zbuntował,lecz Żydzi
                  się buntowali przeciw Bogu.Czytaj Izajasza 1 rozdział.Jezus przyszedł aby
                  szczerych Izraelitów przyprowadzić do Boga.
                  Żydzi jako naród stracili autonomię po roku 607 pne gdy król babiloński
                  Nabuchodonozor zburzył świątynię i uprowadził do niewoli Daniela i innych Żydów.
                  Ostatnim królem na tronie Izraela był Sedekiasz ,stracił on tron i koronę.Od
                  tamtego czasu Żydzi byli zawsze pod panowaniem obcych
                  mocarstw;Asyrii,Grecji,Rzymu.

                  --
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
                  • serhamesar Re: Buddyzm 15.10.05, 19:18
                    tessa18 napisała:

                    > Dlaczego uważasz,że Jezus się zbuntował?

                    Bo był żydem który stworzył nowa religie konkurencyjna dla judaizmu.
                    Tak jak w tym kawale że rabin płacze w niebie, że jego syn sie ochrzscił,
                    podchodzi do niego bóg, siada, kiwa głowa i mówi" oj ja cie rozumiem rabi, ja
                    cie rozumiem, ja mam ten sam problem"

    • facet123 Re: Buddyzm 10.10.05, 10:17
      > Czy zatem buddyści są ateistami?

      W pewnym sensie właśnie tak!
      Buddyści (złwaszcza Buddyści Zen) nie wierzą w osobowego boga. Nie skupiają się
      na cudach jakich on rzekomo dokonał, nie twierdzą, że jest on źródłem miłości,
      moralności, prawdy itd.
      Buddyzm raczej przypomina deizm i panteizm - filozofie według których bóg nie
      jest świadomą istotą, osobą ingerującą w nasz świat, ale abstrakcyjną siłą.
      Buddyzm szuka boga w osobistym poznaniu poprzez konteplacje i medytacje, a nie
      w świecie realnym.

      Dlatego o ile ateista z chrześcijanimem/żydem/muzułmaninem nie dogada się w
      ogóle, to z buddystą dogada się bardzo łatwo.

    • serhamesar Re: Buddyzm 11.10.05, 01:13
      Troche poszperałem w necie i znalazłem Twoje źródła:
      E.M. Layman którego cytujesz:
      noctur.magma-net.pl/historia_rel/08-buddyzm.html
      z "Przebudźcie się!" nr 9, z 8 września 1989. Typowo sekciarska gazetka ŚJ wink
      Zreszta z tej własnie strony masz cytaty w kilku nastepnych postach na tym
      watku...

      "Jakiś mędrzec kiedyś powiedział,że probierzem wartości religii bądż filozofii
      jest liczba zagadnień ,które potrafi wyjaśnić"
      Tutaj kłamiesz w zywe oczy bo z linka powyżej wynika że sa to słowa poety a nie
      medrca. big_grinbig_grinbig_grin

      Co do "historyka" H.G.Wells'a to kojarze tylko pisarza s-f o tych inicjałach.
      Mogłabys rzucić jakis link odnosnie tego ?

      Cytujesz tez Emersona, niestety koles zmarł w 1882. Troche dawno, jakies
      bardziej aktualne źródła ?

      • tessa18 Reinkarnacja 13.10.05, 20:07
        U Góry-Zadałam ci pytanie na temat reinkarnacji.Czy wierzysz w reinkarnację?Jak
        się ma do reinkarnacji brak wspomnień z poprzedniego wcielenia,oraz jak można
        się wyrwać z kręgu reinkarnacji będąc np.zwierzęciem lug rzeczą np.kamieniem?
        Wszak reinkarnacja to podstawowa nauka buddyzmu,karma itd.
        --
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
        • dolkar.yeshe Re: Reinkarnacja 15.10.05, 16:49
          > U Góry-Zadałam ci pytanie na temat reinkarnacji.Czy wierzysz w reinkarnację?>Jak się ma do reinkarnacji brak wspomnień z poprzedniego wcielenia

          a pamiętasz dokładnie co się działo w pierwszym roku Twojego życia?
          pamiętasz, co robiłaś 12 kwietnia 1997 o 15. 20?
          pamiętasz każdy swój sen?

          >jak można
          > się wyrwać z kręgu reinkarnacji będąc np.zwierzęciem lug rzeczą np.kamieniem?
          skąd ten pomysł z kamieniem?
          • tessa18 Re: Reinkarnacja 16.10.05, 19:44
            Ale podstawowa nauka o reinkarnacji głosi,że istnieje krąg wcieleń,a po śmierci
            człowiek wciela się w innego człowieka,gdy był dobry za życia.Ale jak ma dalej
            się doskonalić w swym człowieczeństwie,skoro nie pamięta swych poprzednich
            wcieleń i nie może naprawić swych poprzednich błędów.Wtedy ten krąg kolejnych
            wcieleń jest bez sensu.
            Także gdy ktoś jest zwierzęciem nie może dokonać wyboru między dobrem a złem.
            A gdy jest rzeczą ,to tym bardziej.
            --
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
            • serhamesar Reinkarnacja - do Tessy 17.10.05, 00:02
              Tesso, nie.
              Nie wcielasz sie w rzecz. Poczytaj cos poza pisemkami "śj"
              Generalnie w buddyzmie nie musisz wierzyc w nic, tak jak jest fajny cytat na
              koncu tego postu:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=30156374&wv.x=2&a=30514819
              Musisz odrzucic koncepcje kogos kto Cie osadza, karze i nagradza. Pomysl
              raczej, że każde działanie zostawia jakis slady w Twoim umysle (karma) i od
              tego zalezy Twoje nastepne odrodzenie.
              Nikt cie nie osadza ale kazdym dzialaniem zostawiasz slad w umysle. Ile masz
              tych sladów od tego zalezy Twoje odrodzenie. Ale...Masz za soba miliony
              wcieleń,wrazenia z tego zycia moga dojsc do głosu za tysiace lat, dlatego
              buddyzm w pierwszej fazie stawia na oczyszczenie całej nagatywnosci z umysłu.
              Jesli nie medytujesz Twoje nastepne odrodzenie to jest troche ruletka -
              dochodzi do głosu karma (slady w umysle) i najsilniejsze uczucie. Po smierci
              nie ma wieciej dopływu uczuc z ciała, a wiec dochodzi do głosu podswiadomość (i
              wszystko co tam masz).
              W buddyzmie na pierwszym etapie walczysz z przeszkadzajacymi uczuciami. I tak:
              - duma (odrodzenie w swiecie bogów o ile masz wystarczajaco dobrej karmy)
              - zazdorsc (swiat półbogów)
              - przywiazanie (ludzie)
              - głupota (swiat zwierzat)
              - chciwość (głodne duchy)
              - nienawisc, gniew (swiaty piekielne)
              bogowie i półbogowie "zuzywaja" dobra karme, duchy i swiaty
              piekielne "wypalaja" zla karme. Zwierzeta sa dosc neutralne. mozna tam utknac
              na tysiace lat. najwiecej wydarza sie w swiecie ludzi, wiesz co czynisz, chcesz
              to robic--->najsilniejsze efekty.
              Niestety ludzie dzialaja pod wpływem gniewu czy dumy etc etc i nic dobrego z
              tego nie wynika (kto z Was robił głupie rzeczy pod wpływem gniewu czy
              zazdrosci ? hmm... ?). Buddyzm stawia na pozbycie sie tych uczuc !! One
              pozostaja ale wiecej za nimi nie podazasz, sa jak fale na powierzchni oceanu. Z
              czasem sie ich pozbywasz.
              Jesli z nimi wygrasz, usuniesz iluzje ego wtedy nie ma wiecej niechcianych
              odrodzen. Reinkarnujesz sie swiadomie aby pomagac innym istotom.
              Jesli nie usuniesz iluzji ego to ciag reinkarnacji do niczego nie prowadzi.
              Bdzie trwał i trwał. A w kazdym z nich bedziesz cierpieć biorac wszystko jako
              ataki na swoje "ja" lub za bardzo osobiscie.
              Co wazne: przeczytaj buddyjskie rozumienie przeszkadzajacych uczuc. Czasami
              jest inne niz "europejskie" a zwłaszcza "chrzescijanskie".
            • dolkar.yeshe Re: Reinkarnacja 17.10.05, 12:55
              > Ale jak ma dalej
              > się doskonalić w swym człowieczeństwie,skoro nie pamięta swych poprzednich
              > wcieleń i nie może naprawić swych poprzednich błędów.Wtedy ten krąg kolejnych
              > wcieleń jest bez sensu.
              analizując swoje obecne życie możesz precyzyjnie określić swoje 'błędy'.
              jesteś biedna? nie trzeba było kraść w poprzednich życiach.
              brzydka? trzeba było właściwie praktykować etykę seksualną.
              i na odwrót- jeśli niczego Ci nie brakuje, znaczy, że praktykowałaś szczodrość.
              piękno zaś oznacza, że dochowywałaś wierności i nikogo nie krzywdziłaś /w sferze seksu/.
              oczywiście uproszczone, ale na tym mniej więcej to polega.
              • marcinlet Re: Reinkarnacja 18.10.05, 13:13
                dolkar.yeshe napisała:

                > analizując swoje obecne życie możesz precyzyjnie określić swoje 'błędy'.
                > jesteś biedna? nie trzeba było kraść w poprzednich życiach.
                A jeżeli ktoś najpierw w swym życiu był biedny a potem bogaty, to znaczy, że w
                poprzednim życiu najpierw kradł, a potem się dzielił z innymi?
                • serhamesar Re: Reinkarnacja 18.10.05, 13:23
                  marcinlet napisał:
                  "A jeżeli ktoś najpierw w swym życiu był biedny a potem bogaty, to znaczy, że w
                  poprzednim życiu najpierw kradł, a potem się dzielił z innymi?"

                  Na przykład. Ale karma może dojrzeć kilka żywotów później. Nie radziłbym tego
                  rozpatrywać tylko w zakresie 3 żywotów: obecnego, nastepnego i poprzedniego.
                  Ponadto możesz nie wierzyć w reinkarnacje. Postawić znak zapytania przed
                  urodzeniem i po śmierci i pracować tylko z tym życiem. Z przeszkadzajacymi
                  emocjami czy relacjami z ludźmi.
                  • misiabella Re: Reinkarnacja 18.10.05, 13:42
                    "Ponadto możesz nie wierzyć w reinkarnacje. Postawić znak zapytania przed
                    urodzeniem i po śmierci i pracować tylko z tym życiem. Z przeszkadzajacymi
                    emocjami czy relacjami z ludźmi."-powiedziałeś.I coś takiego bardziej
                    mi "leży".Koncepcja karmy jest dla mnie za trudna i niejasna.


                    --
                    Motocykl i dziewczyna
                    Borys
        • serhamesar Re: Reinkarnacja 15.10.05, 19:14
          tessa18 napisała:

          > U Góry-Zadałam ci pytanie na temat reinkarnacji.Czy wierzysz w reinkarnację?


          Niestety czasami jestem poza granicami nie nie przegladam forum codziennie.
          Odpowiedz masz u góry.
        • serhamesar Re: Buddyzm 16.10.05, 19:50
          tessa18 napisała:

          > Być może,ale skoro tak piszesz to ty mi wytłumacz reinkarnację.Jestem laikiem
          w
          >
          > tej dziedzinie.Ale logicznie myśląc nic mi się tu nie zgadza.
          > Skoro zamiana w zwierzę lub rzecz jest karą ,to co jest nagrodą?

          Alez Tesso. Dostałas ode mnie dwa linki gdzie znajdziesz mase informacji na ten
          temat. Dostałas też tytuł ksiazki do której mozesz zajrzeć.
          Temat jest dosc rozległy to raz a dwa powinnas isc na forum buddyzm z takimi
          pytaniami a nie na ateistyczne smilesmilesmile
            • serhamesar Re: Buddyzm 18.10.05, 16:30
              tessa18 napisała:
              "Po to jest forum,aby nie czytać długich książek,ale żeby coś ciekawego
              dowiedzieć się od innych.Można chyba odpowiedzieć w skrócie na jakieś pytanie?
              Chyba że się nie zna odpowiedzi"

              1. Masz ode mnie całkiem obszerna odpowiedz w poscie pod tytułem "reinkarnacja-
              do tessy"

              2. Forum jest po to aby podyskutować. Jesli zainteresuje Cie temat i ktos Ci
              poda linka albo ksiazke to do nich siegnij. Proste.
              Czy ja (lub ktos inny) jest Twoja sekretarka aby Ci robic streszczenia ?
              Jaki ja mam w tym interes, że napisze tutaj elaborat na 4 strony A4 ?
              Jak bedziesz zainteresowana to siegniesz i poszukasz a jak nie to nie.
              Mnie to ani ziebi ani parzy, to jest w Twoim intersie a nie moim smile
        • dolkar.yeshe Re: Buddyzm 17.10.05, 12:45
          w buddyzmie nie ma niczego trwałego, ego, duszy itp która może się reinkarnować.
          mówi się o 'strumieniu świadomości' który z definicji jest czymś zmiennym i który nie tyle odradza się, co przyjmuje różne formy.
          /tak więc nie można odrodzić się jako rzecz, bo nie ma ona świadomosci./
          w strumieniu umysłu zalegają różne 'negatywności', przeszkadzające emocje, prowadzące do popełniania negatywnych czynów i gromadzenia negetywnej karmy. a nagromadzenie karmy owocuje kolejnymi wcieleniami. jednak 'najgorszym' splamieniem jest podstawowa niewiedza, dzięki której powstają wszystkie inne: wiara w to, że ego istnieje realnie, absolutnie, niezależnie.
          poprzez praktykę /nie, nie tylko 'stricte' buddyjską/ można te splamienia oczyscić, a także rozwinąć właściwości pozytywne, takie jak mądrość, miłość, współczucie. nazywa się to oświeceniem /po tybetańsku Budda brzmi 'sang dzie', gdzie pierwsza sylaba oznacza 'oczyszczenie wszystkiego, co negatywne', a gruga 'rozwinięcie wszystkiego, co pozytywne'/.
          proste?
          • tessa18 Re: Buddyzm 18.10.05, 14:19
            Jeśli jest to strumień świadomości,to dlaczego rodząc się niby ponownie tu na
            ziemi,nie mamy tej świadomości z poprzedniego bytu?
            Wydaje mi się,że to blef.Wcale nie rodzimy się ponownie.
            Piszesz potem,że ego istnieje zupełnie niezależnie,czym jest to ego,czy nie
            jest to podobne pojęcie jak dusza nieśmiertelna w chrześcijaństwie?
            --
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
            • misiabella Re: Buddyzm 18.10.05, 14:36
              "Jeśli jest to strumień świadomości,to dlaczego rodząc się niby ponownie tu na
              > ziemi,nie mamy tej świadomości z poprzedniego bytu?"
              Może nie pamiętamy tego co było tak jak nie pamiętamy niemolęctwa i pobytu w
              łonie matki.to czego nie pamiętamy ma przeciez ogromny wpływ na to jacy
              jesteśmy dziś.
              Z tego co wiem ego nie może być tym samym co dusza w chrześcijaństwie,bo chodzi
              o to,by w sobie "zabić" ego (poprawcie mnie jeśli się mylę). "Zabić" to złe
              słowo,może lepiej pasuje -uświadomić sobie,że ego nie ma i nigdy nie istniało.
              Nie da się,według buddyzmu określić czegoś co byłoby mną.
              Łopatologicznie rzecz biorąc nie jesteś tym kimś kim byłaś chwilę temu, w ciągu
              minuty giną tysiące Twoich komórek,niektóre wymieniają się co kilka dni inne co
              kilka lat i tak zmieniamy się z chwili na chwilę.Czy istnieje coś co
              nazwałabyć "ja"? Stałe i niezmienne? Nawet Twoje myśli i doświadczenia się
              zmieniają co sekundę. Kim jest "ja"?

              --
              Motocykl i dziewczyna
              Borys
            • dolkar.yeshe Re: Buddyzm 18.10.05, 14:39
              tessa18 napisała:

              > Jeśli jest to strumień świadomości,to dlaczego rodząc się niby ponownie tu na
              > ziemi,nie mamy tej świadomości z poprzedniego bytu?
              a. nie sposób jest pamiętać wszystkiego;
              b. trauma śmierci, ponowne narodziny i doświadczenia tego życia sprawiają, że poprzednie 'wspomnienia' się zacierają.
              czasem dzieci /zanim skończą 3-4 lata/, dają ciekawe odpowiedzi na pytanie 'a gdzie byłeś, zanim się urodziłeś?'
              no i jakie wspomnienia ma ameba? królik?
              to wielka rzadkość odrodzić się jako człowiek.

              > Piszesz potem,że ego istnieje zupełnie niezależnie,
              piszę że ego nie istnieje zupełnie niezależnie.
              nie ma trwałego, substancjonalnego, niezależnego, absolutnie istniejącego ego, jaźni itp. stanowimy zespół wielu elementów, powiązanych ze sobą, ale podlegających ciągłym zmianom.
              > czym jest to ego,czy nie
              > jest to podobne pojęcie jak dusza nieśmiertelna w chrześcijaństwie?
              nie...
              w buddyzmie nie ma odpowiednika duszy nieśmiertelnej.
              może wrodzona natura buddy, ale to jednak nie to samo.
            • serhamesar Re: Buddyzm 18.10.05, 17:07
              tessa18 napisała:

              > Jeśli jest to strumień świadomości,to dlaczego rodząc się niby ponownie tu na
              > ziemi,nie mamy tej świadomości z poprzedniego bytu?

              Tak jak pisałem w innym poscie do Ciebie wiele pytan które tu zadajesz
              znajdziesz w linkach chocby tych dwóch ode mnie, np:
              www.buddyzm.pl/108/49.html
              www.buddyzm.pl/108/54.html
              Wystarczy chcieć.
              Czyż nie lepiej jest samemu poszukać jesli cos Cie interesuje ?
              Albo, np: wejsc na forum tematyczne o buddyzmie ?
        • j.wierny Re: Buddyzm 18.10.05, 13:12
          tessa18 napisała:

          > Skoro zamiana w zwierzę lub rzecz jest karą ,to co jest nagrodą?
          >
          Odradzanie się w różnych formach nie jest kwestią kary i nagrody, ale przyczyny
          i skutku.

          W buddyzmie w ogóle nie operuje się takimi pojęciami jak "kara/nagroda", kto
          niby miałby nas karać i nagradzać? Karma to prawo przyczynowości, a nie jakiś
          inteligentny byt posiadający oceniającą i decyzyjną moc. Podobnie prawo
          grawitacji po prostu działa, nie zastanawiając się nad wzajemną odległością i
          masą materialnych obiektów, żeby ustalić między nimi wartości sił z jakimi na
          siebie oddziałują smile

          Po prostu umysł jakiejś istoty podąża po śmierci za aktualnie nasilniejszymi
          własnymi tendencjami. I tak na przykład, jeśli najsilnijeszą tendencją jest
          pożądanie, odrodzimy się w świecie ludzi, jeśli jest to głupota - w świecie
          zwierząt itp...

          To bardzo skrótowy zarys tematu. Więcej szczegółów tutaj:

          www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=130
          www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=417
          www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=426
          www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/107.html
          www.buddyzm.edu.pl/pytania/2002/093.html

          I przede wszystkim broszura "Dwanaście ogniw - nieustanne krążenie":
          www.buddyzm.edu.pl/biblioteczka/ogniwa/index.html
          Lektura obowiązkowa dla każdego kto chce dyskutować o buddyjskiej doktrynie
          odradzania.

          Pozdrawiam,

          jw
          =================================
          CyberSangha - buddyzm w Polsce
          www.buddyzm.edu.pl
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka