Dodaj do ulubionych

Nie ma kolędy? To nie ma pogrzebu!

17.12.05, 20:50
Nie przyjmiesz kolędy - nie licz na kościelny pogrzeb - zagroził swoim parafianom proboszcz z Bielska-Białej. - Kolęda to propozycja, a nie przymus - komentuje proboszcz z Rybnika

O cholera! Na serio się przestraszyłem!! I co to będzie? Czarny mi nad trumną wierszyka nie powie? CHyba się zabiję!
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3072025.html
--
Zapraszam na Kościół, religia dla każdego oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
Edytor zaawansowany
  • wanda43 17.12.05, 21:04
    A mnie tam wszystko jedno,jako zwłoki moge zczeznąc po jakim plotem i księżych
    obrzedow nad swoim truchlem sobie nie zycze.
    --
    "sąd,sądem,a sprawiedliwość musi być po naszej stronie"
  • cytrynka123 18.12.05, 00:33
    A mi tam zwisa, Zydówką jestem. Oby mnie nie skremowali wink)) Juz by nie było
    Mazel tov wink)), że duszyczka trafi na swoje miejsce.
  • kociak40 18.12.05, 02:04
    Ludzie bardzo boją się o tą obecność księdza na pogrzebie. To wzbudza duży lęk.
    Dla przykładu ślub kościelny i szantażowanie nim, nie jest tak groźne, nawet
    jak nie chcemy (lub nie możemy) przekazać w całości rządanej sumy. Można
    poprasić o spłatę w ratach, samemu przyszantażować księdza ("jak ksiądz uważa!,
    ja zaczynam od dzisiaj!!!"). Z pogrzebem sprawa przedstawia się inaczej, odmowa
    księdza, równa się piekłu i ludzie bardzo się tego boją. Teraz księża mając
    komputery, prowadzą na bieżąco, ile się dało, kiedy, za co, czy była kolęda,
    czy ksiądz wyszedł z niej od nas usatysfakcjonowany datkiem, a nawet (tak
    słyszałem) czy były w domu przyrządy do odbycia kolędy (woda święcona,
    kropidło, pasyjka, może różaniec, jak są małe dzieci, to modlitewnik,
    katechizm). W koncu ksiądz nie może odstawiać "lipy" i wpuszczać do nieba przy
    pogrzebie ot, tak, musi mieć dokładne dane ku temu, a dane finansowe są
    najbardziej przekonywujące, one właśnie nie budzą zastrzeżeń, bo świadczą o
    ścisłym i prawidłowym przestrzeganiu 5 przykazania kościelnego. Przyjęcie po
    kolędzie, świadczy też, że zgodnie z nakazem religijnym, wpuszczamy do swego
    domu potrzebującego, który przychodzi do nas ze słowem bożym. Tylko od nas
    samych zależy, czy wizyta ta będzie spełniona w swoich założeniach. Tak
    rozpatrując obiektywnie, musi to być dla księdza dość wzniosłe, tyle ludzkich
    serc z napięciem i oczekiwaniem wypatruje jego wizyty, i właśnie jego osoba
    napełni te serca radością. To w jedną stronę. W drugą też jest przyjemne,
    wszyscy jednoczą się we wspólnym zamiarze, aby i jego serce wypełniła radość, a
    spełni się to, jak będzie opróżniał koperty na plebanii.
  • wanda43 18.12.05, 08:28
    Kilka lat temu wikary z mojej miejscowosci tak sie nawalil gdzies podczas
    kolędy,ze pogubil te swoje kartoteki.Znalazca zobaczyl przy swoim nazwisku
    wpisaną kwote o polowe mniejszą,niz dal faktycznie.Z sąsiadami bylo
    identycznie.Zrobila sie draka,bo zaden proboszcz nie lubi,jak go wikary skubie,
    a i wierni sie wsciekli,ze w ewidencji ich zaslugi finansowe wikary pomniejeszyl.
    --
    "sąd,sądem,a sprawiedliwość musi być po naszej stronie"
  • billy.the.kid 18.12.05, 09:25
    zaden problem. mnie katolicki pochówek wisi zgniłym kalafiorem. ale..
    w biurach pochówkowych przy wyborze sosnowej jesionki pani przedsiębiorca
    pogrzebowy pyta nieutulonych w zalu czy ma być z czarnym. przy pochóweku na
    wólce są tam etetowi kiecaki. zbyt drogo to nie kosztuje i nikt nie pyta o
    kolędę i czy opatrzony ostatnimi sakramentami.najwyżej tej kasy nie weżmie
    pleban z waszej parafii. ale p[iecniąchy i rtak ida do czarnej mafii.
  • kociak40 20.12.05, 03:43
    Wypowiedz z ambony tego księdza, wywołała duże reperkusje. W TV wypowiadało się
    wielu księży na ten temat. Jakoś nie mogłem uchwycić jasnego stanowiska z tych
    wszystkich wypowiedzi. Jednak nie powinien tak powiedzieć, ale jednak.., nie
    trzeba tym pogrzebem, ale jednak każdy rozumie.... i tak w tym stylu. Niby nie,
    a niby tak. Chodzi o to, że ludzie nie wiedzą ile dawać, boją się, jest zła
    sytuacja materialna, ile można tak, no, mniej więcej, wiadomo, że lepiej
    więcej, ale to mniej, to ile? W końcu padała ta liczba, nie ma się co bać, to
    mniej może być 20-50 zł. Zaraz po tym zabrał głos ten arcybiskup co ma taką
    strasznie czerwoną twarz, S.Głódź. Nawiasem mówiąc, to nie na czasie jest teraz
    mieć taką czerwoną twarz, "komuna" padła, a tu z takim kolorem pchać się do TV.
    Różu jakiegoś używa? na Syberii był? W każdym razie on podsumawał, że nie o
    żadne pieniądze tu chodzi (gentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają), one są nie
    ważne, to sprawa koniczna ale dalszej kolejności. Głównym celem wizyty księdza
    jest wyłącznie podniesienie wiary u wiernych. Dla przykładu, w 10 punktowej
    skali od 0-10, to z 3 na 8, z 2 na 7 itd. Ciekawe czy może być z 0 na 10?
    wydaje mi się, że możliwe, jakby ksiądz po tej kolędzie chodził w towarzystwie
    jakiegoś anioła. W każdym razie wiemy o co chodzi, ile mamy dać, nie ma się co
    bać tylko śmiało drzwi otwierać i zwiększać wiarę.
  • pyska32 28.12.05, 19:03
    Kiedy cztery lata temu odmówiono mi chrztu dziecka ( jestem 11 lat w związku
    nieformalnym-2 dzieci) , wkurzyłam się , trzasnęłam drzwiami i wyszłam. Nie
    praktykuję od lat ,ale dziecko powinni ochrzcić ! Bzdura !Decydując się na
    odejście od kk nie mogę wymagać sakramentów "zarezerwowanych" dla katolików i
    święcie oburzać się , gdy mi tego odmówią .Dotyczy to chrztów , pogrzebów i co
    tam jeszcze. To chyba logiczne.
  • kociak40 28.12.05, 19:30
    To nie jest zupełnie tak. Wszystko można, ale trzeba zwiększonej ofiary,
    proporcjonalnej do przwinienia (związek nieformalny). Nawiasem mówiąc, ochrzcić
    dziecko może i osoba świecka, ksiądz jest tylko dodatkiem, nadającym pewną
    oprawę, tak jak piękna atrapa na wystawie, niby pozornie nieprzydatna do użycia,
    a jednak czyniąca witrynę sklepu ciekawą i piękną. Tylko zwiększona ofiara
    pieniężna, nasz "górką" datek, może spowodować, że to co niby niemożliwe, staje
    się możliwym. Proszę przypomnieć sobie, śmierć syna Dziada (tego z Wołomina),
    gangster, zabójca, handlarz narkotykowy, nigdy nie bywał w żadnym kościele,
    zabity przez "kolegów", miał przepiękny katolicki pogrzeb, że aż transmisja
    była w TV. Celebrowało uroczystość aż "po grób", dwóch księży i to wyższego
    stopnia, prałatów (może i nawet jakiś biskup, bo był w tej wysokiej czapie?).
    To wszystko spowodował zwiększony "datek", on może cuda czynić, nawet piękną
    mowę wygłosił ksiądz nad grobem, prawie płakał - "Andrzeju (Andrzej mu było)
    zbrodnicze ręce, przerwały nić twego życia....", fakt, mógł dalej handlować,
    zabijać, rabować, a tu proszę, leży sobie, bo koledzy tak zadecydowali.
  • syrtaki 31.12.05, 07:28
    Większość z Was ,wypowiadających sie na tym forum, ma głęboko w doopie Kościół,
    wiarę katolicką itd. Więc się pytam jak ludzi: po co chrzcicie dzieci?dlaczego
    niektórzy chcą mieć pogrzeb z księdzem? Przecież to tylko stary zabobon...I już
    wogóle nie rozumiem, dlaczego ksiądz, czyli ten czarny, miałby iść za trumną
    kogoś, kto nie chce go widzieć na kolędzie. Jak sie zapiszesz do jakiejkolwiek
    organizacj, to musisz spełniać wymagania statutowe. Nawet na forum jest
    netykieta. No to jak nie chcesz pełniać wymagań, jakie stawia swoim człónkom
    Kościół, to po cholere Ci ślub w kościele i trumna z czarnym, no nie?
  • billy.the.kid 31.12.05, 09:51
    zdecydowanie popieram-należysz do partii-płać składki.
  • 0golone_jajka 31.12.05, 10:45
    Problem polega na tym, że przynajmniej połowa Polaków ma kościół w doopie, a jednak chrzci dzieci i chce mieć czarnego na pogrzebie a także na ślubie (hmm, kolejność odwrotna). I my to piętnujemy!

    --
    Zapraszam na Kościół, religia dla każdego oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • grgkh 02.01.06, 11:06
    O, to właśnie jest ten problem - trzeba pokazać, że się ma odwagę wychylić się
    poza to co mówi większość, że trzeba ją mieć, że się myśli naprawdę
    samodzielnie, że się ma własne zdanie, a nie jest się tylko "owieczką" w
    stadzie.
  • misiabella 31.12.05, 12:08
    A ja uważam,że jeżeli się przynależy do jakiejś religii to normalne jest,że
    trzeba spełniać jej wymagania.I tutaj zgodzę się z tym proboszczem.W końcu
    jakoś nie dziwimy się,że żaden mistrz buddyjski nie udzieli nam "schronienia"
    jeżeli nie chcemy być buddystami i generalnie mamy buddyzm gdzieś.Nie wymagamy
    by pogrzeb był w duchu hare krishna,jeżeli jesteśmy przeciwni tej religii i nie
    spełniamy jej przykazań.Co w tym dziwnego?
    --
    Motocykl i dziewczyna
    Borys
  • kociak40 31.12.05, 12:52
    Np. ślub kościelny, chociaż może sami nie gustujemy w nim, jest brany dla
    nieraz dla wymogów "drugiej" strony, rodziny itd. Pogrzeb z księdzem, to na
    ogół decyzja i wymóg rodziny, która dalej żyje i podlega opinii znajomych, a
    także, tak na wszelki wypadek, kto wie? może się przyda.
  • pyska32 31.12.05, 15:10
    Dziecko ochrzciliśmy mimo wszystko. Nacisk ze strony rodziny ,groziło mi
    wyklęcie i przeklęcie. Córka miała półtora roku i dosłownie os...a to wszystko
    w pampersa już na samym początku uroczystości. Nadal nie praktykujemy ale na
    wiosnę chcemy ochrzcić drugie dziecko a za kilka lat starsza pójdzie do
    komunii. Osobiście traktuje to jak udział w przedstawieniu , nie ma to z wiarą
    nic wspólnego. Dla rodziny , znajomych , wiecie o co chodzi. Nie da rady od
    tego uciec , przynajmniej jak ma się dzieci. Byłam niedawno u starszej na
    przedstawieniu w przedszkolu:anioły, piekło , ganiający diabeł "zapraszający" do
    piekła .Kilkoro dzieci się popłakało. Załuję , że nie wyszliśmy.Ale to już inna
    historia.
  • dagmama 31.12.05, 15:17
    Moi teście należą do takich hipokrytów. Ich wiara ogranicza się do krzyżyka w
    domu i opłatka na Wigilię, do kościoła nie chodzą, raczej nie pogłębiają wiary,
    ale księdza przyjmują, bo pogrzeb.
    Myślę, że należą do większości.
  • grgkh 31.12.05, 15:37
    A u mnie wczoraj była kolęda. smile))

    Uciąłem sobie z księdzem prawie godzinną pogawędkę, a że było to wieczorem i od mojego mieszkania zaczynał, więc nie wiem jak się potem wyrabiał z nawiedzeniem sąsiadów. Nie miał lekko. Ale rozstaliśmy się w dobrej komitywie i dostałem zapewnienie, że mam większe szanse na zbawienie niż niejeden wierzący katolik. Przypadkiem zupełnym okazało się, że sobie "zabezpieczam tyły".

    Ale pogrzebu i tak nie chcę.
    Ani żadnych modłów za moją duszę, której nie mam.

    wink

    P.S. A może mógłbym jakoś przehandlować tę moją pogrzebową opcję? Jest ktoś chętny? wink
  • chelseaa 31.12.05, 21:34
    grgkh napisał:


    > dostałem zapewnienie, że mam większe szanse na zbawienie niż niejeden
    wierzący katolik. P

    dlaczego ? ( ksiądz ma poczucie humoru ? )

    > Ani żadnych modłów za moją duszę, której nie ma

    Na co zamieniłeś swoją duszę ? tzn . co masz zamiast niej ?


  • misiabella 01.01.06, 11:25
    "Na co zamieniłeś swoją duszę ? tzn . co masz zamiast niej ?"
    A jak byłaś mała i bałaś się potwora w szafie,po czym okazało się,że tam nie ma
    żadnego potwora to jak myslisz,co tam było zamiast niego?

    --
    Motocykl i dziewczyna
    Borys
  • chelseaa 01.01.06, 11:50
    > A jak byłaś mała i bałaś się potwora w szafie,po czym okazało się,że tam nie
    ma
    >
    > żadnego potwora to jak myslisz,co tam było zamiast niego?
    >

    nie miałam takich traumatycznych przeżyć w dzieciństwie wink
  • ateistazwyboru 01.01.06, 12:12
    Czyli w szafie od początku nieczego nie było i zdawałaś sobie z tego sprawę! Brawo.

    --
    Dwa ciekawe fora o religii: grzeczne i niegrzeczne
  • chelseaa 01.01.06, 12:46
    > Czyli w szafie od początku nieczego nie było i zdawałaś sobie z tego sprawę!
    Br
    > awo.
    >

    wręcz przeciwnie ,moja jest pełna skarbów wink
  • kociak40 01.01.06, 21:01
    W mojej szafie jednak "coś" jest, niby optycznie sprawdzając wszystko w
    porządku, ale jak jest zupełna cisza w domu (zwłaszcza nocą) to wyraźnie
    słychać takie cichutkie jakby "chrupanie". Już zgłaszałem to kiedyś przy
    tz. kolędzie, ksiądz święcił (i to starannie, sam widziałem) i nie pomogło.
    Nie zawsze to słychać, ale jednak od czasu do czasu słychać, i to nie tylko ja
    to słyszę (jakbym tylko ja słyszał, to sprawa "jasna"), a tak różne myśli
    przychodzą do głowy, kto to może w niej siedzieć? Nie widać go, a jednak jest?
  • chelseaa 01.01.06, 23:34
    kociak40 napisał :

    > W mojej szafie jednak "coś" jest, niby optycznie sprawdzając wszystko w
    > porządku, ale jak jest zupełna cisza w domu (zwłaszcza nocą) to wyraźnie
    > słychać takie cichutkie jakby "chrupanie...

    "W moim magicznym domu
    wszystko się zdarzyć może.
    Same zmyślają się historie ..." wink
  • kociak40 02.01.06, 00:28
    grgkh napisał:

    > A u mnie wczoraj była kolęda. smile))
    >
    > Uciąłem sobie z księdzem prawie godzinną pogawędkę, a że było to wieczorem i
    od
    > mojego mieszkania zaczynał, więc nie wiem jak się potem wyrabiał z
    nawiedzenie
    > m sąsiadów. Nie miał lekko. Ale rozstaliśmy się w dobrej komitywie i dostałem
    z
    > apewnienie, że mam większe szanse na zbawienie niż niejeden wierzący katolik.
    P
    > rzypadkiem zupełnym okazało się, że sobie "zabezpieczam tyły".
    >
    > Ale pogrzebu i tak nie chcę.
    > Ani żadnych modłów za moją duszę, której nie mam.
    >
    Coś czuję "przez skórę", Zbyszku, Ze trochę obraziłeś się na mnie, trochę widać
    zdenerwowałem Ciebie, tym, że taki mało pojęty jestem, a zabieram "głos" do
    Twoich postów? Czy tak? Nie jesteś przecież "panienką", bądz wyrozumiałym, bo
    znowu mam pewne zastrzeżenia. Ta dyskusja Twoja z księdzem, była tylko dla
    Ciebie przyjemnością i miłym spędzeniem czasu, niczym nie ryzykowałeś. Nie
    pomyślałeś o tym, że możesz wielką krzywdę zrobić temu księdzu (też tylko
    człowiek)i sprawić, że zmieniłeś mu trochę wiarę w stronę ateizmu? Jak ten
    ksiądz będzie później mógł pracować jak zasiałeś mu wątpliwość, że oszukuje
    ludzi? Pracy już zmienić nie może, będzie się męczył? Nie sądzisz, że okazałeś
    się egoistą?
  • serhamesar 02.01.06, 00:53
    kociak40 napisał:
    "Jak ten ksiądz będzie później mógł pracować jak zasiałeś mu wątpliwość, że
    oszukuje ludzi? Pracy już zmienić nie może, będzie się męczył? Nie sądzisz, że
    okazałeś się egoistą?"

    Skoro zasiał mu wątpliowści to chyba dobrze - ksiądz nie bedzie oszukiwał ludzi
    i siebie, nie bedzie żył w kłamstwie i z kłamstwa. A pracować może w jakiejś
    organizacji kościelnej, np caritas.
  • kociak40 02.01.06, 02:01
    serhamesar napisał:

    > kociak40 napisał:
    > "Jak ten ksiądz będzie później mógł pracować jak zasiałeś mu wątpliwość, że
    > oszukuje ludzi? Pracy już zmienić nie może, będzie się męczył? Nie sądzisz,
    że
    > okazałeś się egoistą?"
    >
    > Skoro zasiał mu wątpliowści to chyba dobrze - ksiądz nie bedzie oszukiwał
    ludzi
    >
    > i siebie, nie bedzie żył w kłamstwie i z kłamstwa. A pracować może w jakiejś
    > organizacji kościelnej, np caritas.

    Caritas to już inna "para kaloszy", tam jednak jest konto bankowe i jakieś
    rozliczenie jednak istnieje, pracując jako ksiądz, w tych sprawach finansowych
    jest jednak dla siebie sam "sterem i okrętem" i sam kieruje "żagiel" do wiatru,
    czyli do wpływów finansowych za swoje usługi.
  • grgkh 02.01.06, 10:39
    > Coś czuję "przez skórę", Zbyszku,
    > Ze trochę obraziłeś się na mnie,
    > trochę widać zdenerwowałem Ciebie, tym,
    > że taki mało pojęty jestem, a zabieram
    > "głos" do Twoich postów? Czy tak?

    Nie bierz tego aż tak na serio. smile
    Ja jestem z natury człowiekiem spokojnym, pogodnym, optymistycznie nastawionym
    do świata i ludzi, i nie obrażam się o byle drobiazg, a ponieważ pamięć mam
    nienajlepszą, więc czyjeś (nie Twoje, bo nigdy naszych rozmów tak nie
    odbierałem) napadanie na mnie dość szybko zapominam.

    Specyfika tego forum polega na częstych rozmowach z ludźmi, którzy próbują
    bronić dogmatów i nie dyskutują uczciwie stosując różnego rodzaju retorykę. Nie
    zależy im na prawdzie, na rzetelnej wiedzy, poznaniu. Ostatnio czuję przesyt
    tego rodzaju bezproduktywnymi rozmowami i coraz częściej zdarza mi się je
    porzucać gdy widzę, że oponent nie rokuje nadziei na rozmowę z sensem.
    Niektórych wręcz unikam smile, ale Ty do nich nie należych. Mam też teraz mniej
    czasu i częściej niż kiedyś utrudniony dostęp do komputera (córka jest
    programistką).

    > Nie jesteś przecież "panienką", bądz
    > wyrozumiałym, bo znowu mam pewne zastrzeżenia.

    Hm... Nie mam wątpliwości. Panienką nie jestem. smile

    > Ta dyskusja Twoja z księdzem, była tylko dla
    > Ciebie przyjemnością i miłym spędzeniem czasu,
    > niczym nie ryzykowałeś. Nie pomyślałeś o tym,
    > że możesz wielką krzywdę zrobić temu księdzu
    > (też tylko człowiek) i sprawić, że zmieniłeś mu
    > trochę wiarę w stronę ateizmu? Jak ten
    > ksiądz będzie później mógł pracować jak
    > zasiałeś mu wątpliwość, że oszukuje ludzi?
    > Pracy już zmienić nie może, będzie się męczył?
    > Nie sądzisz, że okazałeś się egoistą?

    Tak. To jest problem, który dostrzegłem już dawno. Staram się na ogół nie
    podważać wiary innych, poza forum, a tu każdy może odejść kiedy chce i nie musi
    czytać, gdy wyczuje, że mu to może zaszkodzić. Oni werbują wyznawców, a ja im
    tylko nieco przeszkadzam. smile
    Uważam, że religia, jeśli już jest, powinna się sprowadzać wyłącznie do
    indywidualnego, całkowicie prywatnego jej "uprawiania". Nie ma prawa pojawiać
    się w życiu publicznym, bo tam zaczyna się jej reklama i walka z innymi ideami,
    a ja nie życzę sobie zamieniania życia publicznego w teren takiej walki. Poza
    tym chcę być traktowany jako człowiek, który moralnie jest nie gorszy od ludzi
    wierzących w to, że swoją moralność kojarzą z bóstwem, dzięki czemu miałaby być
    ona z założenia lepsza od mojej. Wynika to z mojego pragnienia tolerancji
    prawdziwej, a nie takiej z łaski, gdzie jestem uważany za moralnie gorszego.
    Z księdzem rozmawiałem głównie o tym, a również o wypaczeniach religii w naszej
    ojczyźnie.
    Na koniec rozstaliśmy się z księdzem w przyjaźni, przecież to napisałem, a
    jedyną pokrzykującą w tle, w czasie naszej rozmowy, była żona, co do której nie
    wykluczam, ze kiedyś awansuje do frakcji moherowych beretów. Czy widzisz jakie
    ja mam na co dzień "ciężkie" życie? wink))
  • chelseaa 02.01.06, 11:11
    grgkh napisał:


    > dostałem zapewnienie, że mam większe szanse na zbawienie niż niejeden
    wierzący katolik. P

    dlaczego ?


    ps. pytam , bo zależy mi na rzetelnej wiedzy i poznaniu wink
  • grgkh 02.01.06, 12:02
    Może zostałem pozytywnie zweryfikowany przez boskiego urzędnika?
  • chelseaa 02.01.06, 17:17
    grgkh napisał:

    > Może zostałem pozytywnie zweryfikowany przez boskiego urzędnika?


    może

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka