Dodaj do ulubionych

Istota cudu

29.03.06, 02:00
Przeczytałem wypowiedzi znawców, ludzi bardzo mądrych, znających się na
cudach i w pełni rozumiejących ich występowanie i jaka jest ich przyczyna.
Zapisłem sobie niektóre mądre wypowiedzi, aby je tu przytoczyć, gdyż sam nie
znam się dostatecznie na tym temacie, a co autorytety to autorytety.
Temat dotyczył tego cudu JPII i jaka jest tego przyczyna. Jak okazuje się "w
procesie beatyfikacyjnym nie chodzi o udowodnienie, że kandydat na świętego
robi cuda i że ma moc nadprzyrodzoną", ani o to, że -"JPII był postacią
wybitną". Kto tak myśli popełnia błąd, daje to dowód, że nie zna się na
cudach. Tu chodzi o co innego - "czy po swojej śmierci ogląda Boga i czy jest
w Niebie?". To jest możliwe tylko po śmierci kandydata na świętego i dlatego
KK wyklucza cuda dokonane za jego życia. KK, a my razem z nim, chcemy się
dowiedzieć, czy zmarły jest na pewno w Niebie i tu żadnej pomyłki nie może
być. Jak przysłowia mówią - "jak się człowiek spieszy, to diabeł się cieszy"
lub "co nagle to po diable", w tym wypadku ma to znaczenie dosłowne, nie
można dopuścić do tego, aby ktoś, kto nie trafi do Nieba został ogłoszony
świętym. (Można to sobie wyobrazić, jest w Piekle, a tu świętym go zrobiono,
ludzie będą się modlić nie o niego, ale do niego, kompromitacja, a tak chce
diabeł to uczynić). Dlatego KK musi mieć 100% pewności, że jest w Niebie aby
świetym został. KK zadaje niejako pytanie - "JPII, gdzie jesteś?" a on chcąc
dać odpowiedz, że "w Niebie jestem!" musi to udowodnić poprzez cud. Święci
nie muszą żadnych cudów robić, nawet chyba nie lubią tego, ale przy
beatyfikacji muszą to zrobić (chciał, niechciał, musi być cud, inaczej
świętym nie będzie). Trochę to zbyt skomplikowane jak dla mnie, jak już
zrozumiałem z tych wypowiedzi o co chodzi, to przecież Benedykt 16, który
kanonizuje, mógłby się spytać - "JPII, czy jesteś w Niebie?", a on mógłby
tylko jemu odpowiedzieć - "tak, jestem" i nie trzeba całego procesu tak
kosztownego uruchamiać. Widać KK, szanuje demokrację, chce aby ta odpowiedz
JPII była dla wszystkich wiernych i dlatego ten cud jest tak potrzebny. Cały
kler i wszyscy wierni bardzo się niecierpliwią (kler, bo blask świętości JPII
uruchomi na najwyższe obroty Licheń, a wierni już z datkami czekają aby łaski
zyskać z modlitw do JPII), ale tu nie może być pośpiechu, tak jak lekarz
wstrzykując nowy lek, musi mieć pewność, że pacjent nie jest uczulony na
jakiś skłądnik i "nie kopnie w kalendarz". Ten cud co już był, musi być
weryfikowany i wysłuchana opinia wiernych, wierzą w niego całym sercem, czy
tylko jego połową. Tu muszę się przyznać, nie wiem jak inni, ale mnie się ten
cud niebardzo podoba, taki jakiś "słaby" cud, tak jakby mokrą koszulę chciał
wysuszyć w wyzymaczce. Niby przeszła przez wyzymaczkę, ale dalej jest mokra,
założyć jej nie można. Tak samo z tym cudem, był, ale jeszcze użyć go nie
można, musi "poleżeć", odczekać, a tu czas nagli. Trudna sprawa, dość
skomplikowana, "na dwoje babka wróżyła", mógłby ten JPII jakiś bardziej
cudowny cud uczynić, wie przecież jak na niego wsyscy czekają, może nie ma
czasu?
Obserwuj wątek
    • watanabe.miharu Re: Istota cudu 29.03.06, 13:25
      Jak usłyszałam w tv o tym niby cudzie, to mi się zachciało śmiać. Faktycznie
      jakiś lichy cud, rachityczny. Wręcz naciągany jak guma od gaci. No ale czego sie
      spodziewaliście po tej oszukańczej organizacji (KK)? PRAWDZIWEGO CUDU?? smile)
    • wanda43 Re: Istota cudu 29.03.06, 15:52
      Kociak, a ty jak zwykle, nidowiarek.To oni tak sie starają,tak udawadniaja,ze
      swiety, a ty dalej swoje.Ech!
      A tak na powaznie,to ja sie dziwie,cale to koscielne towarzystwo niby
      wyksztalcone,niby madre,a nie dochodzi do nich,ze to XXI wiek,ze z tymi swoimi
      cudami-bajdami sa zwyczjnie smieszni.
      --
      tinyurl.com/r86ut
      • kociak40 Re: Istota cudu 29.03.06, 23:54
        wanda43 napisała:

        > Kociak, a ty jak zwykle, nidowiarek.To oni tak sie starają,tak udawadniaja,ze
        > swiety, a ty dalej swoje.Ech!
        > A tak na powaznie,to ja sie dziwie,cale to koscielne towarzystwo niby
        > wyksztalcone,niby madre,a nie dochodzi do nich,ze to XXI wiek,ze z tymi swoimi
        > cudami-bajdami sa zwyczjnie smieszni.

        Dochodzi, dochodzi, ale z tego śmiechu mają ogromne pieniądze, rajskie życie,
        beztroskie. Zresztą zawsze kabareciarze mieli wzięcie. Przynajmniej ja, zamiast
        patrzeć na Danca (dobry) wolę jednak te "poważne" dysputy z udziałem biskupów
        na tematy aniołow, diabłów, cudów itd. "Konam" ze śmiechu, a jeszcze patrząc na
        te ich gęby, tak sztucznie poważne, podziwiam ich opanowanie, ja bym tak nie
        potrafił, u mnie po oczach podobno widać, że kpię, u nich nie, to zdumiewa.
        • wanda43 Re: Istota cudu 30.03.06, 16:19
          Mnie najbardziej smieszy,jak z powaznymi minami opowiadaja pierdoly o
          egzorcyzmach.Wtedy zamiast faceta w sutannie, widze jakiegos szamana z piorkami
          tu i ówdzie i zastanawiam sie skąd oni tych opętanych biorą?Czy to mozliwe,zeby
          w XXI wieku ktokolwiek w takie idiotyzmy jak uroki czy opętanie wierzyl?
          --
          tinyurl.com/r86ut
          • kociak40 Re: Istota cudu 31.03.06, 00:51
            W tak poważnym piśmie jak "Gość niedzielny" (nie wiem czy jeszcze takie jest) w
            swoim czasie był opisany cud zakonnicy Ledóchowskiej. Przytaczam w wolnym
            przekładzie z pamięci, bo czytałem to dawno. Otóż, w zakonie żeńskim, jakiś
            młody chłopak elektryk, był wezwany przez siostry do naprawy jakiej wewnętrznej
            linii zasilającej. Poraził go prąd o wysokim napięciu i jak zeznawał później,
            nie mógł się ruszyć, myśl mu przebiegła jak błyskawica, a że nie mogł
            krzysknąć, pomyślał tylko - "pomocy!". Zobaczył, że jakaś zakonica podbiegła do
            niego (było to na dziedzińcu), złapała za nogi i odciągnęła od przewodu i
            znikła. Jak doszedł do siebie, opowiedział to natychmiast tym siostrom i
            zrobiła się konsternacja, żadna z sióstr tego nie zrobiła, a klasztor był
            zamknięty. Opisał ten młodzian tą siostrę jak wygladała i okazało się, że to
            zmarła już siostra Ledóchowska. Poproszono go aby opisał to na piśmie i on
            opisując napisał - Ledóchowska (przez u otwarte) i wtedy (wszyscy to usłyszeli
            i on, i te siostry) jak rozległ się głos - "proszę pisać przez "ó"!!! (z
            kreską). Dlatego ja już uważam i piszę przez takie "ó" aby tego głosu nie
            usłyszeć. Akurat ten "głos" jest zrozumiały całkowicie, błędy ortograficzne
            zawsze są naganne, i tu na ziemi, jak i w niebie, Zresztą przez inne "u" przy
            nazwiskach może mieć fatalne następstwa, można osoby pomylić, a tu przecież o
            cud chodziło i pomyłki nie może być. Finał tego cudu był taki, że młody
            człowiek zrobił się bardzo wierzący, zakon zyskał swoją świętą patronkę, która
            z tego zakonu była, wierzący zyskali mozliwość dawania datków i oczekiwania
            łask od tej świętej. Same pozytywy. Ja jednak uważam, że pomimo tego ciągnięcia
            za nogi i tego "głosu" o te "ó" świętą nie powinna zostać. Święty ma dawać
            przykład, ma stanowić wzór do naśladowania, a tu podstawowe prawo fizyki jest
            lekceważone. Ledóchowska (chyba Katarzyna) miała szczęście, że już dawno nie
            żyła, jakby ktoś żyjący chciał tak postąpić to natychmiast sam zginie. Nie
            wolno ciągnąć (i to na ziemi) nikogo za nogi jak poraził go prąd i znajduje się
            pod "napięciem". Trzeba dobry przykład dawać do naśladowania, czyli
            bezpieczniki wykręcić, wyłącznik wycisnąć lub ostatecznie samemu się odizolować
            (gumowe obuwie, gumowe rękawice) i wtedy działać. Nic jej nie usprawiedliwia,
            ani to że już nie żyła, ani że świętą ma zostać, trzeba dobry przykład dawać, a
            nie taki, ktory jest niebezpieczny dla żyjących. Mogę nawet uznać, że to
            wszystko szczera prawda, ale to nic nie zmienia, świętą nie powinna zaostać,
            świętych też obowiązuje logiczne dziłanie. W każdym razie nie ma się co modlić
            do niej i naśladować, lepiej fizyki się pouczyć.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka