Dodaj do ulubionych

Grass w Waffen-SS.

13.08.06, 08:38
Nie wiem dlaczego robi sie z tego takie wielkie halo majac na uwadze fakt że głowa KK,nasze swiatełko w tunelu i czyste dobro słuzył w Hitlerjugend.
Edytor zaawansowany
  • gumowy_kaczor 13.08.06, 12:22
    Może chodzi o to, że Grass przez całe życie występował przeciw faszystom, a
    Ratzinger raczej z taką działalnością nie jest kojarzony. Chodzi o zgodność
    słów i czynów, wiarygodność itd.
  • taus 16.08.06, 09:55
    Nie dziwota, w końcu KK nadal nie jest w stanie choćby przeprosić za swój udział w II WŚ.
    Grass przynajmniej miał odwagę przyznać się do błędu z młodości, na dodatek jego biografia pokazuje, że starał się naprawić/wynagrodzić popełniony błąd, czego nie można powiedzieć o benq 16

    --
    "Mądrość jest szeptem samotnika z samym sobą pośród gwarnego targowiska."
    F.Nietzsche
    ‹^›..‹crying•_•wink›..‹^›
  • fnoll 16.08.06, 16:15
    taus napisał:

    > czego nie można powiedzieć o benq 16

    twoim prawem jest Ratzingera nie lubić czy nie podzielać jego poglądów (mi też
    do niego daleko), ale wypisywać bzdury na jego temat to świadectwo albo
    ignorancji własnej, albo złej woli - przecież Ratzinger dość intensywnie
    działał na rzecz pojednania polsko-niemieckiego, w duchu prawdy, jak Grass

    no, nie był tak wygadany... wink


    --
    tutaj trawię i wypluwam codzienne niusy: DadA rAda mAmble gadA
  • taus 16.08.06, 21:40
    Widać nie zrozumieliśmy sie, w przypadku benka 16 nie miałem na myśli nie tylko samych niemiec, tylko role jaką kościół odegrał w trakcie II WŚ.

    --
    "Mądrość jest szeptem samotnika z samym sobą pośród gwarnego targowiska."
    F.Nietzsche
    ‹^›..‹crying•_•wink›..‹^›
  • v0lrath 24.08.06, 02:33
    Zresztą był znacznie krócej w SS niż B16 w Hitlerjungen.

    --
    [VOLRATH.PL]
  • fnoll 16.08.06, 16:11
    oj, sporo w "życiu publicznym" moralnych karzełków...

    --
    tutaj trawię i wypluwam codzienne niusy: DadA rAda mAmble gadA
  • taus 18.08.06, 09:03


    --
    "Mądrość jest szeptem samotnika z samym sobą pośród gwarnego targowiska."
    F.Nietzsche
    ‹^›..‹crying•_•wink›..‹^›
  • lliberte 18.08.06, 09:50
    taus napisał:

    Zdradź tajemnicę..kto jest tym moralnym gigantem ?



    --
    "Nawet jeżeli 50 milionów ludzi mówi głupstwa, to nie przestają one być
    głupstwami" - Bertrand Russell
  • fnoll 18.08.06, 23:10
    no chyba ja smile

    zainteresowanym wpłacaniem datków numer konta podam na priva

    --
    tutaj trawię i wypluwam codzienne niusy: DadA rAda mAmble gadA
  • j611g 16.08.06, 20:49
    ja nie robiłabym afery ani z z tego ze B16 był w hitlerjugend, ani z tego ze
    Grass był w wafen ss - mial chlopak wtedy 15 lat, a całym swoim zyciem naprawił
    błędy młodości
    ...wystarczy spojrzec kto tę afere rozpoczyna - jacek kurski oczywiscie - jak
    zwykle polscy politycy kompromitują nas wszystkich w oczach swiata.
  • kociak40 16.08.06, 21:29
    Tylko dla ścisłości, Grass wstąpił do Waffen-SS jako ochotnik, a były to
    oddziały zbrojne o charakterze czysto wojskowym. Czy poptępiać go za to?
    Nie wiedział zapewne jak wstępował, że miały być to oddziały, później uznane
    za dopuszczjące się zbrodni przeciwko ludzkości, zwłaszcza bardzo radykalne
    wobec żydów. Sam się w końcu do tego przyznał, choć trochę późno, tuż, jak ma
    niedługo i tak "kopnąć w kalendarz". Oczyścił swoje sumienie. Trochę może być
    to dziwne, że uczestnik odziału Waffen-SS, ktore wymordowało obrońców Poczty
    Polskiej w Gdańsku, jest honorowym obywatelem tego miasta.
  • lliberte 16.08.06, 22:23
    kociak40 napisał:

    > Tylko dla ścisłości, Grass wstąpił do Waffen-SS jako ochotnik, a były to
    > oddziały zbrojne o charakterze czysto wojskowym. Czy poptępiać go za to?
    > Nie wiedział zapewne jak wstępował, że miały być to oddziały, później uznane
    > za dopuszczjące się zbrodni przeciwko ludzkości, zwłaszcza bardzo radykalne
    > wobec żydów. Sam się w końcu do tego przyznał, choć trochę późno, tuż, jak ma
    > niedługo i tak "kopnąć w kalendarz". Oczyścił swoje sumienie. Trochę może być
    > to dziwne, że uczestnik odziału Waffen-SS, ktore wymordowało obrońców Poczty
    > Polskiej w Gdańsku, jest honorowym obywatelem tego miasta.





    Panie Kociak spokojnie,wuluzuj Pan- czy wie Pan o tym,że tacy goście są
    honorowymi obywatelami tego miasta czyli Gdańska ?

    Albert Forster – tytuł nadany 1933.08.14
    Adolf Hitler – 1939.04.20
    Hermann Göring – 1943.01.12
    Bolesław Bierut – 1947.08.07
    Konstanty Rokossowski – 1949.03.03
    A z dawniejszych m. In.:
    Paul von Beneckendorff Hindenburg - 1915.08.06
    August Anton Ludwig von Mackensen - 1915.08.06

    Wiedział Pan o tym ? i co teraz Pan na to ?



    --
    "Nawet jeżeli 50 milionów ludzi mówi głupstwa, to nie przestają one być
    głupstwami" - Bertrand Russell
  • lliberte 16.08.06, 22:48
    Panie Kociak spokojnie,wuluzuj Pan- czy wie Pan o tym,że tacy goście są
    honorowymi obywatelami tego miasta czyli Gdańska ?

    Przepraszam za błąd....... byli honorowymi obywatelami tego miasta.



    --
    "Nawet jeżeli 50 milionów ludzi mówi głupstwa, to nie przestają one być
    głupstwami" - Bertrand Russell
  • j611g 16.08.06, 23:03
    > Tylko dla ścisłości, Grass wstąpił do Waffen-SS jako ochotnik, a były to
    > oddziały zbrojne o charakterze czysto wojskowym.

    tak dla ścisłości to chciał wstąpić do marynarki i służyć na łodzi podwodnej,
    ale nie chcieli go tam (za młody) i przydzielono go do Wafen-SS gdzie wcale nie
    chciał służyć

    Z tego co wiem to G.G. nie został honorowym bywatelem Gdańska za służbe w SS
    tylko za to co zrobił dla Polski/Gdanska w póżniejszym zyciu, a co było
    jednoczensie zaprzeczeniam i wg mnie zadoścuczynieniem za błąd zbuntowanego
    15-latka, dlatego teraz pomysł odebrania tego obywatelstwa uważam za bezsensowny
    delikatnie mówiać (zreszta wystarczy spojrzeć kto na to wpadł)
  • taus 20.08.06, 14:00
    On nie poszedł na ochotnika, on jako 14 latek chciał na ochotnika ale był za
    młody, w wieku 15 lat został powołany (i nie wybierał sobie oddziału).
    Waffen SS, było nie tylko czysto wojskowe to była elita (co później sie
    zmieniło, bo zaczeto przyjmowac jak leci), jak obecnie nasz GROM, amerykańskie
    marines czy bryt rangersi. Nie ma go za co potepiac, wiekszosc młodych chłopców
    marzy sobie o byciu żołnieżem czy policjantem...
    Prawde o wojnie poznaje sie zwykle dopiero na froncie, a odejść trudno...
    Owszem prztznał sie późno, ale i to można zrozumieć, kiedy uznano WAFFEN SS za
    organizacje zbrodniczą pewnie nikt sie zbytni nie afiszował z tym, że tam był.
    Grass pewnie wolał przeczekać, i do tego zrobić coś by swój błąd naprawić.
    Oprócz swojej działalności literackiej prowadzil rzeroką działalność na rzecz
    polsko niemieckiego pojednania, niejednokroć narażając sie na krytykę niemców.

    Jest człowiekiem starym, postanowił wiec podsumować swoje, życie, a w tym
    podsumowaniu tajemnica ta pewnie bardzo mu ciążyła.

    A obronców polskiej poczty to mordować mógł ratzinger, bo grass był bodajże
    najpierw na froncie węgierskim (ale czeskim), a później w obronie
    przeciwlotniczej w monachium...
    --
    "Mądrość jest szeptem samotnika z samym sobą pośród gwarnego targowiska."
    F.Nietzsche
    ‹^›..‹crying•_•wink›..‹^›
  • liberty_mike 17.08.06, 09:44
    Większość Niemców w tamtych czasach w taki czy inny sposób otarła się o nazizm,
    Grass może w mało czynnej formie, ale pod "zasłużonym sztandarem". Gdyby
    wstąpił do Leibstanardte- oooo, tu by miał pole do popisu, od Stalingradu
    poprez Italię, aż do Normandii smile)
  • bruner4 17.08.06, 21:54
    No właśnie. Glemp należał do ZMP.
  • des4 18.08.06, 10:02
    Do hitlerjugend musial należeć w zasadzie każdy niemiecki chłopiec (dziewczynki
    do BDM lub jakoś podobnie). Za odmowę wiadomo co czekało. Podobnie było u
    sowietów gdzie porzynależnośc do pionierów była obowiązkowa.

    Jest więc spora roznica między przynależeniem do hitlerjugend, a ochotniczym
    wstąpieniem do Waffen SS, no ale czego się nie robi by nagiąć fakty do potrzeb
    i ideologii reprezentowanej na tym forum przez jakiniowych antyklerykałów....
  • lliberte 18.08.06, 11:55
    des4 napisał:

    > Do hitlerjugend musial należeć w zasadzie każdy niemiecki chłopiec (dziewczynki
    >
    > do BDM lub jakoś podobnie). Za odmowę wiadomo co czekało. Podobnie było u
    > sowietów gdzie porzynależnośc do pionierów była obowiązkowa.
    >
    > Jest więc spora roznica między przynależeniem do hitlerjugend, a ochotniczym
    > wstąpieniem do Waffen SS, no ale czego się nie robi by nagiąć fakty do potrzeb
    > i ideologii reprezentowanej na tym forum przez jakiniowych antyklerykałów....





    > Jest więc spora roznica między przynależeniem do hitlerjugend,


    Pisze się przynależnością do Hitlerjugend....... to tylko gwoli poprawności
    pisowni


    ale czego się nie robi by nagiąć fakty do potrzeb
    > i ideologii reprezentowanej na tym forum przez jakiniowych antyklerykałów....



    Mógłbyś rozwinąć tę myśl ? co rozumiesz pod określeniem jaskiniowych
    antyklerykałów ? Są też inni ? podziel się ta wiedzą



    --
    "Nawet jeżeli 50 milionów ludzi mówi głupstwa, to nie przestają one być
    głupstwami" - Bertrand Russell
  • xxara 18.08.06, 19:49
    Koleżka chce sprzedać swoją książkę i tyle. Nie ma już wiele do wymyślenia więc
    pisze o swojej młodości. Nuuda. W żadne wyrzuty sumienia z powodu zatajenia
    przynależności do Waffen SS nie wierzę. Bardzo wielu Niemców, którzy zasłużyli
    się w latach 1939-45 dla swojego Vaterlandu, pełniło potem wysokie funkcje
    panstwowe. Historie znamy: Amerykanie zmienili polityke denazyfikacyjna po tym,
    jak Stalin im wała pokazał. I Niemcy niemal z dnia na dzień (po blokadzie
    Berlina) z niewolników stali się partnerami. Hitlerowska przeszłość to dla
    starych Niemczurów bułka z masłem. Pan, który wypalił Warszawę, był bardzo
    długo potem burmistrzem Szlezwik Holsztyn. I nikt sobie jego przeszłością głowy
    nie zawracał. I nich mi tu Grass nie mówi, że on musiał się oczyścić. G.
    prawda. Książkę chce sprzedać, żeby sobie nowy jach kupić. Niech sp..a!
    --
    make peace not PIS
  • markus.kembi 19.08.06, 18:17
    No przecież on po to wstąpił do SS! - zgłosił się na ochotnika, bo zbierał
    materiał do xiążki.
    --
    Bliżej ludzi
  • xxara 20.08.06, 18:42
    ja, klar.
    --
    make peace not PIS
  • bruner4 18.08.06, 23:08
    Mylisz się des4, wcale nie musiał należeć , za odmowę czekałby go obóz
    koncentracyjny, ale ktoś kto został papiezem nie powinien tego zrobić?
    Przynajmniej żyłby w zgodzie ze swym sumieniem, a tak przecież wychwalał takich
    podczas swej wizyty w Oświęcimiu...kto jak kto ale papież powinien tak
    postapić...
  • monikaannaj 21.08.06, 11:53
    ale ktoś kto został papiezem nie powinien tego zrobić?


    popatrz.. a ja myslałam ze on został papiezem rok temu! A tu sie okazuje ze juz
    60 lat temu...
  • grgkh 21.08.06, 13:05
    monikaannaj napisała:

    > ale ktoś kto został papiezem nie powinien tego zrobić?

    > popatrz.. a ja myslałam ze on został papiezem rok temu!
    > A tu sie okazuje ze juz 60 lat temu...

    Na czym polega Twój problem? Twierdzisz, że myślałaś, ale chyba domyślanie się
    treści, którą Twój poprzednik chciał przekazać olałaś? Ja zrozumiałem, co miał
    na myśli, choć pewnie mógłby to napisać wyraźniej, np. używając czasu
    zaprzeszłego, który zresztą wychodzi z użycia w języku potocznym.

    Widzisz, właśnie na tym polega problem rozmów z Tobą. Udajesz, że nie
    rozumiesz, skupiasz się na gierkach słownych odrzucając całkowicie chęć
    zmierzenia się na argumenty. I wydaje Ci się, że obronisz w ten sposób swoją
    tezę? Niestety, ten "styl" dyskusji jest widoczny dla każdego, a skuteczność
    obrony pozostaje taką tylko w Twojej imaginacji.
  • monikaannaj 21.08.06, 13:42
    Masz problem? nie rozmawiaj. Skoro zrozumiałes o co chodzi mojemu przedmócy -
    to chyba jestes tez w stanie zrozumiec o co mi chodziło? To naprawdę nie jest
    trudne:


    Autor którego wypowiedź potraktowałam tak paskudnie irionicznie miał na myśłi
    że nie powinno sie wybrac papiezem kogos, kogo w hitlerowskich niemczech
    wcielono do HJ i kto nie dał sie zabić żeby tego uniknac, tak? No coz moim
    zdaniem autor delikatnie mówiąc nie ma racji..

    PS. Jakeiz to ARGUMENTY niby przytoczył mój przedmówca?
  • vitmik 21.08.06, 14:29
    urodzonym około 1918-1920 też pewnie wstąpiłbym do Waffen SS.
    Który młody chłopak nie marzy żeby służyć (jesli już naprawdę musi) w
    elitarnych i doborowych jednostkach wojskowych?
    poza tym dywizja "Frundsberg" jako jedna z nielicznych dywizji SS nie splamiła
    się zbrodniami wojennymi
  • grgkh 21.08.06, 19:57
    > PS. Jakeiz to ARGUMENTY niby przytoczył mój przedmówca?

    Aha, nie zauważyłaś. No, to Ci próbowałem przypomnieć.

    Sugestia dotyczyła tego, że papieżem powiniem zostawać człowiek o idealnej przeszłości. Ta przeszłość wpływa na teraźniejszość. A papież chyba powinien być przykładem do naśladowania. Nie powinien?

    Ty natomiast udajesz, że tej kwestii w ogóle nie było i wypisujesz jakieś "ironiczne" wink - może Ci się nawet wydawać, że dowcipne - uwagi. I sprawa załatwiona. Nie odpowiedziałaś, więc sprawy "nie było". Naprawdę nie było?

    A teraz już wiesz o jakie argumenty chodziło?
  • zloty_delfin 21.08.06, 20:18
    > Sugestia dotyczyła tego, że papieżem powiniem zostawać człowiek o idealnej
    prze
    > szłości. Ta przeszłość wpływa na teraźniejszość. A papież chyba powinien być
    pr
    > zykładem do naśladowania. Nie powinien?

    Powinien. I jest. Okoliczności na które nie ma się wpływu nie kładą się plamą
    na niczyim honorze.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 21.08.06, 20:47
    zloty_delfin napisała:

    > > Sugestia dotyczyła tego, że papieżem powiniem zostawać człowiek
    > > o idealnej przeszłości. Ta przeszłość wpływa na teraźniejszość.
    > > A papież chyba powinien być przykładem do naśladowania. Nie powinien?

    > Powinien. I jest.
    > Okoliczności na które nie ma się wpływu nie kładą się plamą
    > na niczyim honorze.

    Pieprzysz. Moralność Kalego. Teraźniejszość MUSI być konsekwencją przeszłości. Zbrodniarza wsadza się za kratki, bo to jest KONSEKWENCJA. Czy może mylę się? Jest jakiś inny powód? Aha, chyba że chcemy go odizolować i chronić przed nim innych, ale dlaczego wtedy kara jest tymczasowa, a nie na zawsze?

    A teraz Ci powiem, że prawo zna okoliczności łagodzące. Wiesz, co to jest? To, o czym mówisz... Ale pójdźmy dalej tym śladem. Otóż dokładnie wszystko, co robimy jest konsekwencją czegoś. Genów, a więc rodzice (mogli nie płodzić). Wychowania, też rodzice, szkoła, podwórko itd, a więc nie jesteśmy winni niczemu, co zrobimy. Itd... Widzisz do czego to prowadzi? Którą ze skrajności nie przyjmiesz, to albo nie odpowiadamy za nic, albo odpowiadamy za wszystko. Rozumiesz? Za wszystko. Człowiek mający być najwyższym autorytetem moralnym ma być czysty, bo jest stawiany za przykład.

    Są takie miejsca na świecie, gdzie pokalanie opinii przypadkiem zewnętrznym, niezależnym powoduje, że polityk się natychmiast sam, honorowo wycofuje. To jest sytuacja czysta moralnie. Inne rozwiązania to gnój, to delikatna sugestia, że z czegoś można się wymigiwać, że tzw. świętość albo władza zwalnia z odpowiedzialności, daje przywileje.

    I tak jest. Tego nie potrafimy wyegzekwować od włądzy i właśnie wciąż ponosimy tego konsekwencje. I dlatego tyle jest wokół chrześcijan, a moralność ich pozostawia tak wiele do życzenia.

    I dlatego nurzajcie się w tej waszej obłudzie dalej, odpuszczajcie sobie grzeszki i grzechy, kupujcie za pieniądze odpusty, dawajcie na tacę, by się podlizać Bogu, handlujcie...

    Dno...
  • zloty_delfin 21.08.06, 21:18
    Pieprzysz. Moralność Kalego. Teraźniejszość MUSI być konsekwencją przeszłości.
    > Zbrodniarza wsadza się za kratki, bo to jest KONSEKWENCJA. Czy może mylę się?
    J
    > est jakiś inny powód? Aha, chyba że chcemy go odizolować i chronić przed nim
    in
    > nych, ale dlaczego wtedy kara jest tymczasowa, a nie na zawsze?
    >

    Jak na mój gust, to za bardzo się unosisz. Spoko, luz! Teraźniejszość jak
    najbardziej jest następstwem przeszłości, jeszcze na to nikt nie znalazł
    rozwiązania. Ale bywa i tak, że na teraźniejszość, która kiedyś stanie się
    przeszłością nie mamy większego wpływu. Z czym kojarzy ci się Hans Scholl? Bo
    mnie w pierwszej kolejności z Białą Różą, a nie z HJ lub Wehrmachtem.

    > A teraz Ci powiem, że prawo zna okoliczności łagodzące. Wiesz, co to jest?
    To,
    > o czym mówisz... Ale pójdźmy dalej tym śladem. Otóż dokładnie wszystko, co
    robi
    > my jest konsekwencją czegoś. Genów, a więc rodzice (mogli nie płodzić).
    Wychowa
    > nia, też rodzice, szkoła, podwórko itd, a więc nie jesteśmy winni niczemu, co
    z
    > robimy. Itd... Widzisz do czego to prowadzi? Którą ze skrajności nie
    przyjmiesz
    > , to albo nie odpowiadamy za nic, albo odpowiadamy za wszystko. Rozumiesz? Za
    w
    > szystko. Człowiek mający być najwyższym autorytetem moralnym ma być czysty,
    bo
    > jest stawiany za przykład.

    Uczyłam się o okolicznościach łagodzących (zaostrzających też) na drugim roku
    studiów, możesz spokojnie podarować sobie swoje wykłady. Człowiek JEST - wedle
    twojej terminologii czysty, jeżeli nie można mu przypisać odpowiedzialności za
    okoliczności w których się znalazł. Benedykt ten warunek spełnia. Jeżeli
    twierdzisz inaczej że jest, to nie świadczy to dobrze o twojej wiedzy
    historycznej.

    > Są takie miejsca na świecie, gdzie pokalanie opinii przypadkiem zewnętrznym,
    ni
    > ezależnym powoduje, że polityk się natychmiast sam, honorowo wycofuje. To
    jest
    > sytuacja czysta moralnie. Inne rozwiązania to gnój, to delikatna sugestia, że
    z
    > czegoś można się wymigiwać, że tzw. świętość albo władza zwalnia z odpowiedzia
    > lności, daje przywileje.

    Cokolwiek enigmatycznie brzmi "pokalanie opinii przypadkiem zewnętrznym,
    niezależnym", możesz bardziej konkretnie (co to za miejsca? Jakie "przypadki")?

    > I tak jest. Tego nie potrafimy wyegzekwować od włądzy i właśnie wciąż
    ponosimy
    > tego konsekwencje. I dlatego tyle jest wokół chrześcijan, a moralność ich
    pozos
    > tawia tak wiele do życzenia.
    >
    > I dlatego nurzajcie się w tej waszej obłudzie dalej, odpuszczajcie sobie
    grzesz
    > ki i grzechy, kupujcie za pieniądze odpusty, dawajcie na tacę, by się
    podlizać
    > Bogu, handlujcie...
    >

    No jaka obłuda, chłopcze? Jaka obłuda? Czy Benedykt kiedykolwiek wypierał się
    swej przynależności do HJ? O "odpustach za pieniądze" czy "podlizywaniu Bogu"
    litościwie nie wspomnę.
    Swoją drogą nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tak chętnie przypieprzając się do
    Benedykta z wiadomego powodu stawiasz się w pozycji niejakiego Kurskiego,
    którym jak sądzę, pogardzasz.

    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 21.08.06, 21:57
    > No jaka obłuda, chłopcze? Jaka obłuda? Czy Benedykt kiedykolwiek wypierał się
    > swej przynależności do HJ? O "odpustach za pieniądze" czy "podlizywaniu Bogu"
    > litościwie nie wspomnę.

    Nie wypierał się. A więc żaden papież nie jest niczym więcej (!!!) niż zwykłym cżłowiekiem. Żadne z jego pogadanek nie są warte więcej niż blebleble kiepskiego filozofa takiego jak np. niejaki Legutko. I wytłumacz mi skąd się bierze takie uwielbienie dla "pap" wszystkich i rozpowszechniany dla pospólstwa dogmat o ich nieomylności? Wciskanie ciemnocie ciemnoty.

    > Swoją drogą nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tak chętnie przypieprzając się

    Jak na mój gust, to za bardzo się unosisz. Spoko, luz! wink
    Nie przypieprzam się. Analizuję.

    > do Benedykta z wiadomego powodu

    A z jakiegoż to? Hę?

    > stawiasz się w pozycji niejakiego Kurskiego, którym jak sądzę, pogardzasz.

    Wszystko (!!!), co mówię jest prawdą. Podważ to. Masz szansę i skorzystaj z niej. Kurski wyłącznie kłamie i manipuluje. I tyle. Jest różnica?

    A resztę mojej poprzedniej wypowiedzi potraktuj solidnie, a nie na luzie. Przeczytaj. Zrozum sens. I wyłącznie na ten sens odpowiedz, a nie na wybrane z kontekstu słówka. Potrafisz?
  • zloty_delfin 21.08.06, 22:08
    Nie wypierał się. A więc żaden papież nie jest niczym więcej (!!!) niż zwykłym
    > cżłowiekiem.

    No właśnie!

    Żadne z jego pogadanek nie są warte więcej niż blebleble kiepskieg
    > o filozofa takiego jak np. niejaki Legutko.

    Każdy ma swoje autoretyty, dla niektórych jest to Urban, dla innych papież.

    I wytłumacz mi skąd się bierze taki
    > e uwielbienie dla "pap" wszystkich i rozpowszechniany dla pospólstwa dogmat o
    i
    > ch nieomylności? Wciskanie ciemnocie ciemnoty.

    Jak wyżej.

    > Nie przypieprzam się. Analizuję.

    W takim razie dochodzisz do zadziwiających wniosków. Porównujesz mordercę do 12-
    latka żyjącego w państwie totalitarnym.

    > A z jakiegoż to? Hę?

    ???? A o czym dyskutujemy? Hę?

    > Wszystko (!!!), co mówię jest prawdą. Podważ to. Masz szansę i skorzystaj z
    nie
    > j. Kurski wyłącznie kłamie i manipuluje. I tyle. Jest różnica?

    Nie mogę się odnieść do tej prawdy, bo za bardzo filozofujesz, a za małą wagę
    przywiązujesz do faktów.
    Swoją drogą, Kurski kłamał twierdząc, że dziadek Tuska był w Wehrmachcie?

    > A resztę mojej poprzedniej wypowiedzi potraktuj solidnie, a nie na luzie.
    Przec
    > zytaj. Zrozum sens. I wyłącznie na ten sens odpowiedz, a nie na wybrane z
    konte
    > kstu słówka. Potrafisz?

    Odniosłam się jak umiałam do tego "sensu", czego nie można powiedzieć o tobie.
    Nie rozwiałeś niektórych wątpliwości, o co prosiłam.

    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 21.08.06, 22:56
    > Każdy ma swoje autoretyty, dla niektórych jest to Urban, dla innych papież.

    Chcesz zasugerować, że Ty masz lepsze autorytety niż ja? Powiedz to otwarcie, np., że moim jest Jerzy Urban (czy papież Urban?), a Twoim papież (który, bo było ich tylu) i w związku z tym jesteś lepsza ode mnie. To masz na myśli? A jeśli nie to, to co? Powiedz to samo, ale już wprost.

    > W takim razie dochodzisz do zadziwiających wniosków.
    > Porównujesz mordercę do 12 - latka żyjącego w państwie totalitarnym.

    Mówię o nieuchronności toczących się wobec nas zdarzeń. Nikogo do nikogo innego nie porównuję. Masz kłopoty z interpretacją tekstu. Mówiłem: przeczytaj całość, zrozum sens i wyłącznie do niego się odnieś. Do sensu. A Ty znów to samo - komentarze do słówek.

    > > A z jakiegoż to? Hę?
    >
    > ???? A o czym dyskutujemy? Hę?

    No, właśnie, o czym? Hę?

    > Nie mogę się odnieść do tej prawdy, bo za bardzo filozofujesz,
    > a za małą wagę przywiązujesz do faktów.

    Aha, nie możesz się odnieść. To się nie odnoś, ale przestań dyskutować w ogóle.

    > Swoją drogą, Kurski kłamał twierdząc,
    > że dziadek Tuska był w Wehrmachcie?

    Czy tak, czy siak, wyszło Ci kiepsko. Albo manipulujesz, celowo przypisując mi coś, czego nie mówiłem. Albo masz braki w wiedzy, bo Kurski kłamał o Wehrmachcie twierdząc, że dziadek Tuska zgłosił się dobrowolnie (a wtedy nie miał o tym informacji i wszyscy o tym wiedzieli). A poza tym, czy można przez całe życie, w każdym zdaniu mówić tylko kłamstwa? Naprawdę tak to rozumiesz? Dyskusja z Tobą to ciągłe wyjaśnianie wysypywanych z rękawa rewelacji. Gdy Ci wykazuję, że to bzdura, to wyciągasz następną podobną, znów mnie angażując w wyjaśnianie.

    > Odniosłam się jak umiałam do tego "sensu",

    Uznaję Twoje rozumienie tekstu za niewystarczające.

    > czego nie można powiedzieć o tobie.

    A czego nie można powiedzieć o mnie? Że nie mam dwóch głów? A może czegoś jeszcze? Co to ma do rzeczy?

    > Nie rozwiałeś niektórych wątpliwości, o co prosiłam.

    Niektórych? Których? Gdzie to napisałaś?

    A Twoje odpowiedzi coś wyjaśniają? Na przykłąd te:

    > No właśnie!

    [...]

    > Jak wyżej.

    Moje solidne argumenty o podważeniu nieomylności papiestwa, a Ty tylko tyle?

    Ech...
  • zloty_delfin 21.08.06, 23:44
    grgkh napisał:

    > > Każdy ma swoje autoretyty, dla niektórych jest to Urban, dla innych papie
    > ż.
    >
    > Chcesz zasugerować, że Ty masz lepsze autorytety niż ja?

    Że co? Do zadziwiających wniosków dochodzisz, a tak często używasz słowa logika.

    >Powiedz to otwarcie, np., że moim jest Jerzy Urban (czy papież Urban?), a
    Twoim papież (który, bo był
    > o ich tylu) i w związku z tym jesteś lepsza ode mnie.

    Haha!!! Czyżbyś się zgadzał, że ten dla kogo autorytetem jest papież jest
    lepszy od tego, który za swą biblię uważa "Nie"? Jednakże nie zabieram głosu w
    sprawach Twoich autorytetów i nie chcę imputować Ci rzeczy, które mogą okazać
    się nieprawdziwe, bo NIE MAM POJĘCIA KTO JEST TWOIM AUTORYTETEM.

    To masz na myśli? A jeśl
    > i nie to, to co? Powiedz to samo, ale już wprost.

    Mam na myśli dokładnie to co napisałam: każdy ma swoje autorytety: dla jednych
    może to być papież (jakikolwiek), dla innych Urban, dla innycj mamusia etc.

    >
    > > W takim razie dochodzisz do zadziwiających wniosków.
    > > Porównujesz mordercę do 12 - latka żyjącego w państwie totalitarnym.
    >
    > Mówię o nieuchronności toczących się wobec nas zdarzeń. Nikogo do nikogo
    innego
    > nie porównuję. Masz kłopoty z interpretacją tekstu. Mówiłem: przeczytaj
    całość
    > , zrozum sens i wyłącznie do niego się odnieś. Do sensu. A Ty znów to samo -
    ko
    > mentarze do słówek.

    Bo za bardzo filozofujesz.
    >
    > > > A z jakiegoż to? Hę?
    > >
    > > ???? A o czym dyskutujemy? Hę?
    >
    > No, właśnie, o czym? Hę?

    Hm..... Ja rozprawiam nad przynależnością BXVI do pewnej nazistowskiej
    organizacji młodzieżowej, nie będę wnikać w to nad czym rozwodzisz się Ty,
    skoro Ty sam tego nie wiesz...
    >
    > > Nie mogę się odnieść do tej prawdy, bo za bardzo filozofujesz,
    > > a za małą wagę przywiązujesz do faktów.
    >
    > Aha, nie możesz się odnieść. To się nie odnoś, ale przestań dyskutować w
    ogóle.

    No tak, lepiej gadaj sobie sam ze sobą, zdaje się, że tylko w ten sposób z kimś
    się porozumiesz.
    >
    > > Swoją drogą, Kurski kłamał twierdząc,
    > > że dziadek Tuska był w Wehrmachcie?
    >
    > Czy tak, czy siak, wyszło Ci kiepsko. Albo manipulujesz, celowo przypisując
    mi
    > coś, czego nie mówiłem.

    Napisałeś: Kurski tylko "kłamie i manipuluje". Do tego się odniosłam.


    Albo masz braki w wiedzy, bo Kurski kłamał o Wehrmachci
    > e twierdząc, że dziadek Tuska zgłosił się dobrowolnie (a wtedy nie miał o tym
    i
    > nformacji i wszyscy o tym wiedzieli).

    Szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie, nigdy nie przywiązywałam do tego wagi
    (na pewno nie wtedy gdy oddawałam głos na Tuska), niemniej ośmielę się sądzić,
    że sensacyjna wiadomość Kurskiego dotyczyła przynależności ś.p. Dziadka
    przewodniczącego PO do Wehrmachtu w ogóle.


    A poza tym, czy można przez całe życie, w
    > każdym zdaniu mówić tylko kłamstwa? Naprawdę tak to rozumiesz?

    Że co?

    Dyskusja z Tobą
    > to ciągłe wyjaśnianie wysypywanych z rękawa rewelacji.

    ?????????

    Gdy Ci wykazuję, że to
    > bzdura,

    CO i GDZIE MI WYKAZAŁEŚ? No co i gdzie?

    to wyciągasz następną podobną, znów mnie angażując w wyjaśnianie.

    Misiu, nic jeszcze nie wyjaśniłeś (może poza sprawą Kurskiego), angażuję Cię,
    owszem, ale Ty się opierasz.

    >
    > > Odniosłam się jak umiałam do tego "sensu",
    >
    > Uznaję Twoje rozumienie tekstu za niewystarczające.

    smile)) O tym jak Ty czytasz ze zrozumieniem miałam okazję się przekonać w
    trakcie Twojej dyskusji z niejakim Salmanassarem1. Mam przytoczyć link?
    >
    > > czego nie można powiedzieć o tobie.
    >
    > A czego nie można powiedzieć o mnie? Że nie mam dwóch głów? A może czegoś
    jeszc
    > ze? Co to ma do rzeczy?

    Nie można o Tobie powiedzieć, że odnosisz się do tego co piszę.
    >
    > > Nie rozwiałeś niektórych wątpliwości, o co prosiłam.
    >
    > Niektórych? Których? Gdzie to napisałaś?

    A tu:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=46829853&a=47245207
    "Cokolwiek enigmatycznie brzmi "pokalanie opinii przypadkiem zewnętrznym,
    niezależnym", możesz bardziej konkretnie (co to za miejsca?
    Jakie "przypadki")?"

    >
    > A Twoje odpowiedzi coś wyjaśniają? Na przykłąd te:
    >
    > > No właśnie!
    >
    > [...]
    >
    > > Jak wyżej.

    Mój Drogi, i kto tu wyrywa z kontekstu?
    >
    > Moje solidne argumenty o podważeniu nieomylności papiestwa, a Ty tylko tyle?
    >
    > Ech...


    Twoje "solidne" argumenty o czym?
    Chyba rzeczywiście każde z nas dyskutuje na inny temat.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 22.08.06, 11:47
    Widzę, że do Ciebie nie dociera wciąż sens tego, co chciałem powiedzieć. Po prostu nie chcesz go dopuścić do swojej świadomości. Myślę, że do reszty nie ma sensu wracać, bo ja niczego nie zamierzam Ci udowadniać, a nawet gdybym się uparł, to i tak przy metodzie dyskusji, którą stosujesz (uniki i uciekanie od głównego wątku w komentowanie słówek) do niczego nie dojdziemy. Szkoda czasu.

    Powtórzę to, o co mi chodziło od początku...

    Uważam, że nie można nikogo traktować za skończony autorytet. Także papieża.

    I to jest teza główna.

    Nie aprobuję sytuacji, w której z jednej strony przypisuje się B16 (lub JP2) nadzwyczajność jego intelektu, modelu życia osobistego (wszyscy nie będą żyli jak papieże), a z drugiej pomija fakt, że jednak kiedyś, jako zwyczajny człowiek, należał do organizacji, którą wspólnie potępiamy. Nie może być również dla niego żadnym usprawiedliwieniem to, że działo się to wtedy gdy był "młody i głupi" oraz "nikogo osobiście nie zastrzelił", bo (1) albo traktujmy go wtedy jako człowieka zupełnie nprzeciętnego, pozwalając mu błądzić i nie przypisując jemu (ani innym papieżom) jakichś świętych zdolności, albo (2) jeśli uważamy, że jakikolwiek człowiek mógłby takim ideałem być, to musiałby on mieć nienaganną całą swoją przeszłość. Tej sprzeczności nie da się rozwikłać i nie wolno jej nie zauważać (ignorować).

    Dla każdego normalnie myślącego człowieka jest jasne, że sytuacja druga jest niemożliwa, bo żyjemy w świecie uwikłanym w ciągłe konflikty interesów, a więc trzeba się pogodzić z tym, że "na każdego można znaleźć jakiegoś haka".

    A co z tego wynika?

    Kilka konsekwencji...

    (1) Wszelkiego rodzaju "swiętość", "świątobliwość" itp, to wyłącznie oszukiwanie ludzi.

    (2) Autorytety, o których tu także przy okazji wspomnieliśmy, nigdy nie powinny istnieć w wersji absolutnej i trzeba wobec każdego z nich mieć możliwość krytycznego odniesienia się.

    (3) Wymaganie przywileju nietykalności (zakazu krytyki) dla tego, co ktoś sobie określa jako święte lub jako nadzwyczajny autorytet jest nadużyciem w stosunku do wszystkich pozostałych ludzi, którzych cechy charakteru wcale tak bardzo nie odbiegają od tych wyróżnianych.

    I tak dalej, bo konsekwencją tych konsekwencji jest cały łańcuch następnych.

    A co do moich autorytetów... Szanuję ludzi za widzianą u nich chęć do określonego postępowania i za to jacy są teraz. Nie brnę w wewnętrzne zakłamanie. I jest tak...

    Urban piętnuje zło (które ja też widzę) i korzysta z pieniędzy i pozycji, które zdobył (gdyby zrobił to niezgodnie z prawem, to niech wymiar sprawiedliwości się nim zajmie). Jak mi się wydaje, oba te aspekty Tobie właśnie się nie podobają? Mieć to co on, chciałby każdy, nie oszukujmy się. Ma to także kler (włącznie z papieżem), tyle że kler zdobywa to podstępem wyłudzając majątki od ludzi niby to dla Boga, a faktycznie dla siebie. I też pławi się w przepychu egzekwując swoją władzę. Ale najbardziej wkurza mnie obłuda. Kler twierdzi, że powinno się cierpieć i nie dbać o dobra doczesne, ale tę zasadę stosuje z wyłączeniem siebie. Urban jest szczery i naturalny w swoich ludzkich odruchach. Nie kłamie, a przynajmniej tak ja to czuję.

    Nie wypominam więc B16 jego przynależności do Hitlerjugend, ani Grassowi Waffen-SS, ani Urbanowi, że jako rzecznik rządu robił, co wtedy było - w moim także odczuciu - naganne.

    Urban prowadzi wojnę o popularyzację pewnej prawdy o klerze, która jest kłamliwie negowana przez ten kler. Grass jest autorem książek, które przeczytało wielu ludzi i jest to naprawdę dobra literatura. A co takiego zrobił B16, oprócz tego, że został wybrany do kierowania organizacją, która (teraz) wyłudza od ludzi pieniądze i buduje za moje także pieniądze pałace-świątynie, (teraz) uczestniczy w polityce w sposób godny najwyższej krytyki, (teraz) podważa racjonalny sposób patrzenia na świat, (teraz) zabrania antykoncepcji, (teraz) organizuje ludzi w ten sposób, że jest to przyczyną nienawiści między nimi?

    Nie potrzebuję autorytetów rozumianych tak, jak rozumiecie to wy, jako ubóstwianych i stawianych na piedestałach konkretnych osób, a tak naprawdę wywyższanych ponad innych tylko dlatego, by swymi nazwiskami i niektórymi czynami uwiarygodniali idee. Bez autorytetów, sam potrafię odróżnić, co jest wartościowe w dorobku ludzkim.

    Być może częściowo się zgadzamy, ale przecież na pewno się też różnimy. I co jest lepszego w Twoim traktowaniu tej kwestii niż w moim? A może jest na odwrót? Na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź.
  • zloty_delfin 22.08.06, 19:21
    Trochę za dużo napisałeś, żebym miała się do tego odnosić. Przejdę do porządku
    dziennego nawet nad rewelacją pt. "Urban nie kłamie".
    Skoro jesteś tak samowystarczalny, że nie potrzebujesz autorytetów, niech Cię
    nie boli, że inni mają ich potrzebę. Niech to zdanie posłuży za sens tego co
    mogłabym jeszcze mieć do powiedzenia. Ot, potrafię wyrazić się zwięźle.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 22.08.06, 19:50
    Wyraziłaś się bardzo zwięźle.

    Są dwa gatunki ludzkich charakterów, jedni to ci, co cenią sobie swoją wolność i drudzy, urodzeni albo dobrze wytresowani niewolnicy. Nie traktuj tego jako obrazę. Tak naprawdę jest. Ty należysz do tej drugiej grupy... ponieważ nie należysz do pierwszej. Twoja "potrzeba", to potrzeba podporządkowania się, tkwienia w ramkach, cudowne szczęście poczucia, że do niczego nie trzeba dochodzić, bo wszystko już jest wyjaśnione, a gdyby pod reką nie było jakiejś receptury, to są guru, autorytety i one "wiedzą". I z tym się nie da dyskutować. Nie obawiaj się, nie będę Cię z tego stanu próbował wyciągać. Takich jak Ty są tysiące. Niektórzy bez słowa idą na jakąś wojnę, inni nie reagują gdy łysol odbiera dziecku komórkę, a jeszcze inni noszą moherowy beret. Niektórzy pozostają bezbarwni i niezaangażowani w nic do samej śmierci. Wszyscy oni mają autorytety.

    I jeszcze słówko o Urbanie.

    Wtedy gdy publikuje materiały, które ja czytam, nie kłamie. Zajrzyj na stronę tygodnika "Nie", znajdź jakiś tekst jego autorstwa i oceń go dla mnie krytycznie pod tym kątem. Jeśli tego nie zrobisz, to będzie jeszcze jedno świadectwo, że bardzo gładko idzie Ci powtarzanie haseł, wyprodukowanych przez jakiś "autorytet", których prawdziwości oczywiście nie weryfikujesz, bo tak Ci jest wygodnie.

    Bo do tego służą autorytety, żeby można się było leniwie na nie powoływać.
  • zloty_delfin 22.08.06, 20:33
    Grgkh, niespełniony z Ciebie filozof...

    > Są dwa gatunki ludzkich charakterów, jedni to ci, co cenią sobie swoją
    wolność
    > i drudzy, urodzeni albo dobrze wytresowani niewolnicy. Nie traktuj tego jako
    ob
    > razę. Tak naprawdę jest. Ty należysz do tej drugiej grupy... ponieważ nie
    należ
    > ysz do pierwszej. Twoja "potrzeba", to potrzeba podporządkowania się,
    tkwienia
    > w ramkach, cudowne szczęście poczucia, że do niczego nie trzeba dochodzić, bo
    w
    > szystko już jest wyjaśnione, a gdyby pod reką nie było jakiejś receptury, to

    > guru, autorytety i one "wiedzą". I z tym się nie da dyskutować. Nie obawiaj si
    > ę, nie będę Cię z tego stanu próbował wyciągać. Takich jak Ty są tysiące.
    Niekt
    > órzy bez słowa idą na jakąś wojnę, inni nie reagują gdy łysol odbiera dziecku
    k
    > omórkę, a jeszcze inni noszą moherowy beret. Niektórzy pozostają bezbarwni i
    ni
    > ezaangażowani w nic do samej śmierci. Wszyscy oni mają autorytety.
    >

    Jestem pod wrażeniem Twojej "analizy". Mój Drogi, nie masz o mnie bladego
    pojęcia. Nie traktuję Twoich słów jako obrazę, bo Ty nie możesz nie obrazić.

    > I jeszcze słówko o Urbanie.
    >
    > Wtedy gdy publikuje materiały, które ja czytam, nie kłamie. Zajrzyj na stronę
    t
    > ygodnika "Nie", znajdź jakiś tekst jego autorstwa i oceń go dla mnie
    krytycznie
    > pod tym kątem. Jeśli tego nie zrobisz, to będzie jeszcze jedno świadectwo, że
    > bardzo gładko idzie Ci powtarzanie haseł, wyprodukowanych przez
    jakiś "autoryte
    > t", których prawdziwości oczywiście nie weryfikujesz, bo tak Ci jest wygodnie.

    No tak, niektórzy cytują Ratzinegera, inni Urbana. Nie wydaję sądów a'priori,
    na tyle miałam do czynienia z jego szmatławcem, że wiem w jaki sposób
    przesadza, przekręca, nadinterpretuje.

    > Bo do tego służą autorytety, żeby można się było leniwie na nie powoływać.

    No cóż, skoro masz takie podejście... Moje jest inne: najpierw trzeba zadać
    sobie trud, by zastanowić się nad tym czy dana osoba zasługuje na miano
    autorytetu, a potem cały czas śledzić czy spełnia stosowne warunki. do tego
    potrzebny jest spory wysiłeksmile
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 22.08.06, 21:25
    > Grgkh, niespełniony z Ciebie filozof...

    Nie filozof, analityk. Poddaję moje otoczenie analizie. Filozofowie unoszą się gdzieś w niebycie i za nic mają realia oraz logikę.

    > Jestem pod wrażeniem Twojej "analizy". Mój Drogi, nie masz o mnie bladego
    > pojęcia. Nie traktuję Twoich słów jako obrazę, bo Ty nie możesz nie obrazić.

    Mam dziś jakiś dobry dzień. Czasem mam chęć poobrażać, a dziś wcale. To do Ciebie, to tak na wszelki wypadek, asekuracyjnie, bo przecież nie mam o Tobie bladego pojęcia (to prawda). Nie ciągnie mnie też by tę wiedzę pogłębiać, po prostu wzięło mnie na gadulstwo i się nawinęłaś. Twój pech. Natomiast na podstawie dotychczasowego kontaktu formułuję wnioski i są one pewne. To ja podzieliłem ludzi na dwie kategorie według ich uzależnienia od autorytetów i wolności myślenia. Według tego podziału zostałaś do jednej z klas zakwalifikowana. I już. I takie pojęcie to mam na pewno. wink

    > No tak, niektórzy cytują Ratzinegera, inni Urbana.
    > Nie wydaję sądów a'priori, na tyle miałam do czynienia
    > z jego szmatławcem, że wiem w jaki sposób
    > przesadza, przekręca, nadinterpretuje.

    I znów parę Twoich tym razem nadinterpretacji. Też jesteś w nich dobra. Można by Cię zaszufladkować do jednej szuflady z Urbanem, ale jeszcze to muszę przemyśleć, a teraz mi się nie chce. Wysunęłaś sugestię, że ja mam coś wspólnego z Urbanem? A może, że go cytuję? Nie seplenię, nie "cytuję", tylko czasami "czytuję", a to różnica. Twoja sugestia poszła drogą, którą Ty chadzasz, a która mnie jest obca, pamiętaj, że ja nie uznaję autorytetów. O Urbanie powiedziałem, że czytałem jego teksty, które były odważne i zawierały prawdę.

    Co do szmatławców, to... A na jakiej podstawie kwalifikujesz coś jako szmatławiec? Czy jest to pisemko dla ludzi ubogich duchem, w sposób prymitywny przekazujące proste treści i kłamiące? Dobrze to określiłem? No to do niego świetnie pasują takie gazetki jak "Gość niedzielny", "Niedziela" itp. A więc "Nie" znalazło się w dobrym towarzystwie. Nie zamierzam go bronić, bo nie kupuję go (zdarzyło się może kilkanaście razy w całym moim życiu), choć sporadycznie zaglądam na jego stronę i czytam, co mi się nawinie, albo co mi ktoś poleci.

    Ale Urbana lubię słuchać i czytać. To bardzo inteligentny i niezależny od nikogo facet, mający odwagę mówić to, co myśli. Może się mylić (nie jest moim guru), ale on raczej nie ma interesu, by kłamać. Nigdy go na tym nie przyłapałem. Nie stosuje również prymitywnych sztuczek socjotechnicznych i nadętych filozofii, jest realistą, dobrym obserwatorem. I ma sporą wiedzę, szczególnie o klerze, a pokrywa się ona z moją.

    Zachęcam Cię do sięgnięcia do netu i krytyki jakiegoś jego tekstu. Spróbuj. Przeczytasz. Przemyślisz. Ocenisz krytycznie i podzielisz się tą wiedzą z nami. I nie będzie a priori...

    > najpierw trzeba zadać sobie trud, by zastanowić się nad tym
    > czy dana osoba zasługuje na miano autorytetu,
    > a potem cały czas śledzić czy spełnia stosowne warunki.
    > do tego potrzebny jest spory wysiłeksmile

    Straszna pokuta. A nie można życia traktować tak jakoś na luzie? Jest tyle ciekawych ludzi i tak dużo nowych rzeczy, i w nowy sposób mówią. Tylko łapać to, co na bieżąco do nas dociera. Wybierać najwartościowsze rodzynki. A taka stała inwigilacja? Tkwienie u stóp i pilnowanie? Czytanie wszystkiego, bo mogłoby się coś wymknąć? Brrr... Lubisz się umartwiać. Widzę to.
  • zloty_delfin 22.08.06, 21:38
    > > No tak, niektórzy cytują Ratzinegera, inni Urbana.
    > > Nie wydaję sądów a'priori, na tyle miałam do czynienia
    > > z jego szmatławcem, że wiem w jaki sposób
    > > przesadza, przekręca, nadinterpretuje.
    >
    > I znów parę Twoich tym razem nadinterpretacji. Też jesteś w nich dobra. Można
    b
    > y Cię zaszufladkować do jednej szuflady z Urbanem, ale jeszcze to muszę
    przemyś
    > leć, a teraz mi się nie chce. Wysunęłaś sugestię, że ja mam coś wspólnego z
    Urb
    > anem? A może, że go cytuję?

    ???????? "Uderz w stół..." Z których moich słów wysnułeś taki wniosek,
    Analityku?

    Nie seplenię, nie "cytuję", tylko czasami "czytuję"
    > , a to różnica. Twoja sugestia poszła drogą, którą Ty chadzasz, a która mnie
    je
    > st obca, pamiętaj, że ja nie uznaję autorytetów. O Urbanie powiedziałem, że
    czy
    > tałem jego teksty, które były odważne i zawierały prawdę.

    "Prawda" w wykonaniu Urbana, to zagadnienie zdecydowanie subiktywne.


    Co do szmatławców, to... A na jakiej podstawie kwalifikujesz coś jako szmatławi
    > ec?

    Na podstawie języka i rewelacji, które przekazuje, a także dwóch znanych mi
    wiernych czytelników tej gazety.

    Czy jest to pisemko dla ludzi ubogich duchem, w sposób prymitywny przekazuj
    > ące proste treści i kłamiące? Dobrze to określiłem? No to do niego świetnie
    pas
    > ują takie gazetki jak "Gość niedzielny", "Niedziela" itp. A więc "Nie"
    znalazło
    > się w dobrym towarzystwie. Nie zamierzam go bronić, bo nie kupuję go (zdarzyło
    > się może kilkanaście razy w całym moim życiu), choć sporadycznie zaglądam na j
    > ego stronę i czytam, co mi się nawinie, albo co mi ktoś poleci.

    Ja nie zamierzam bronić "Niedzieli" ani "Gościa Niedzielnego", bo nie kupuję
    ich, nie zdarzyło mi się to ani razu w życiu. Nie zgalądam na ich strony, nie
    wiem czy takie posiadają. "Nie" jest mi lepiej znanesmile

    > Ale Urbana lubię słuchać i czytać. To bardzo inteligentny i niezależny od
    nikog
    > o facet, mający odwagę mówić to, co myśli. Może się mylić (nie jest moim
    guru),
    > ale on raczej nie ma interesu, by kłamać. Nigdy go na tym nie przyłapałem. Nie
    > stosuje również prymitywnych sztuczek socjotechnicznych i nadętych filozofii,
    > jest realistą, dobrym obserwatorem. I ma sporą wiedzę, szczególnie o klerze,
    a
    > pokrywa się ona z moją.
    >
    > Zachęcam Cię do sięgnięcia do netu i krytyki jakiegoś jego tekstu. Spróbuj.
    Prz
    > eczytasz. Przemyślisz. Ocenisz krytycznie i podzielisz się tą wiedzą z nami.
    I
    > nie będzie a priori...

    Zgadzam się, że jest inteligentny, podobnie sądzę o Gadzinowskim. Nie zarzekam
    się, że nie zaglądnę do tej gazety, w końcu zaglądam nawet na to forum.

    > Straszna pokuta. A nie można życia traktować tak jakoś na luzie? Jest tyle
    ciek
    > awych ludzi i tak dużo nowych rzeczy, i w nowy sposób mówią. Tylko łapać to,
    co
    > na bieżąco do nas dociera. Wybierać najwartościowsze rodzynki. A taka stała in
    > wigilacja? Tkwienie u stóp i pilnowanie? Czytanie wszystkiego, bo mogłoby się
    c
    > oś wymknąć? Brrr... Lubisz się umartwiać. Widzę to.

    Toś Ty nie tylko filozof, ale i psycholog. Gdzieś powyżej zgodziłeś się ze mną,
    że nie masz bladego pojęcia o mnie. Pozostań przy tym stwierdzeniu, bo jest ono
    najbliższe prawdzie. "Tkwienie u stóp i pilnowanie"... O własnych siłach nie
    doszłabym do takiego spojrzenia na sprawę.

    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 22.08.06, 21:51
    > > Wysunęłaś sugestię, że ja mam coś wspólnego z Urbanem?
    > > A może, że go cytuję?

    > ???????? "Uderz w stół..." Z których moich słów wysnułeś taki wniosek,
    > Analityku?

    To nie jest wniosek. Na końcu zdania jest pytajnik. smile A wcześniej to Ty o nim wspomniałaś pierwsza. Cofnij się do poprzednich postów i przeczytaj.

    > a także dwóch znanych mi wiernych czytelników tej gazety.

    No to Ci współczuję. Nieustająca indoktrynacja?

    > "Tkwienie u stóp i pilnowanie"...
    > O własnych siłach nie doszłabym do takiego spojrzenia na sprawę.

    Mam fantazję, czasem może zbyt wybujałą. Staram się by moje teksty nie były nudne. wink
    >
  • zloty_delfin 22.08.06, 22:09
    > To nie jest wniosek. Na końcu zdania jest pytajnik. smile

    Pytajnik zauważyłam, ale sądziłam, że to pytanie retoryczne.

    A wcześniej to Ty o nim
    > wspomniałaś pierwsza. Cofnij się do poprzednich postów i przeczytaj.

    Zaraz, zaraz, gwoli ścisłości... "O nim", czyli o Urbanie? No i co, że o nim
    wspomniałam? Wspomniałam też o mamusi.

    > No to Ci współczuję. Nieustająca indoktrynacja?

    To że ich znam, nie oznacza, że z nimi rozmawiam.

    > Mam fantazję, czasem może zbyt wybujałą. Staram się by moje teksty nie były
    nud
    > ne. wink

    Dobrze Ci idzie, ale postaraj się jeszcze trochę i - przynajmniej w rozmowach
    ze mną - bądź trochę bardziej konkretny.


    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • j611g 22.08.06, 20:51
    > Trochę za dużo napisałeś, żebym miała się do tego odnosić.

    Chyba raczej - to co napisałeś jest zbyt prawdziwe, zebym mogła temu zaprzeczyć smile
  • zloty_delfin 22.08.06, 20:58
    Niestety, ale niewielu z jego filozoficznych wynurzeń można bezpośrednio
    przypisać wartość prawdy lub fałszu, a zatem nie mogę się z Tobą zgodzić jakoby
    byłoby to "zbyt prawdziwe"smile
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 22.08.06, 21:26
    smile
  • zloty_delfin 22.08.06, 21:40
    Nie należę do tutejszego klubu wzajemnej adoracji. Tego typu dyskusje jak te,
    które proponujesz może mają swój urok, ale są takie... akademickie. Ja wolę
    rozmawiać o konkretach. Zboczenie zawodowesmile
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • monikaannaj 22.08.06, 09:08
    Czyli argumentem jest |"papiez powinien byc przykładem do nasladowania"? No coz
    nie wiem jakie masz pojęcie o chrzescijaństwei ale ratzinger przez całe swoje
    zycioe nie zrobił nic czego chrzescijanin nie powinien zrobic.

  • grgkh 22.08.06, 12:12
    monikaannaj napisała:

    > Czyli argumentem jest |"papiez powinien byc przykładem do nasladowania"?
    > No coz nie wiem jakie masz pojęcie o chrzescijaństwei ale
    > ratzinger przez całe swoje zycioe nie zrobił nic czego chrzescijanin
    > nie powinien zrobic.

    Idealizujesz go. To tylko człowiek. Stara się "być dobry". Czy to takie niezwykłe? Ja, jako ateista też starm się być dobry.

    Mówimy o człowieku, o którym dogmat twierdzi, że jest nieomylny. Jak można takie bzdury wygadywać? Ratzinger JEST zwykłym człowiekiem. Ale jest szefem wszechświatowej organizacji, której zadaniem (podobno) jest promowanie bycia dobrym. A wiadomo jak papieże (m.in. JP2)zachowywali się np. w stosunku do ujawnianych w swojej organizacji przypadków homoseksualizmu, pedofilii itp.

    Liczy się przykład, bo poprzez przykłady, naśladownictwo uczą się ludzie.

    Tak. Papież powinien być przykładem do naśladowania. Ja nie mam mu za złe tego młodzieńczego uczestnictwa w jakiejś organizacji, którą dziś (!!!) potępiamy, ale to, że np. żyje w przepychu, nie potrafi wykonać zdecydowanego kroku w sprawie działalności Rydzyka, potępia stosowanie prezerwatyw, gdy w Afryce zwiększa to liczbę zachorowań na AIDS. Itd. To zakłamana organizacja, a on ją firmuje swoim nazwiskiem, a wszyscy do tej organizacji należący udają, że tych spraw nie ma.

    Taki jest "prawdziwy" chrześcijanin. Nie taki jak na papierze, w książce NT, ale taki, jakiego ja widzę, także wódz naczelny chrześcijan.

    Czy rozumiesz o co mi chodzi? Ja odwracam sprawę. Autorytetom mówię nie. A B16 zacznie się dla mnie liczyć od momentu, gdy zobaczę, że (przynajmniej) chce zmienić tę swoją zakłamaną, żądną władzy absolutnej nad wszystkimi ludźmi organizację. Ale on nie chce. I daję głowę, że nigdy nie będzie chciał. Tak, Moniko, Anno, za kierowanie organizacją odpowiedzialność trzeba ponosić osobiście. Zaniechanie, to także zło, równoznaczne z aktywnym czynieniem go.
  • lliberte 22.08.06, 13:49
    monikaannaj napisała:

    > Czyli argumentem jest |"papiez powinien byc przykładem do nasladowania"? No coz
    >
    > nie wiem jakie masz pojęcie o chrzescijaństwei ale ratzinger przez całe swoje
    > zycioe nie zrobił nic czego chrzescijanin nie powinien zrobic.



    Jesteś tego pewna? napewno ? odpowiedz mi proszę...pomijam już to, skąd
    Twoja pewność ? Ratzinger to ktoś tak bliski Ci,że znasz jego życiorys ?





    --
    "Nawet jeżeli 50 milionów ludzi mówi głupstwa, to nie przestają one być
    głupstwami" - Bertrand Russell
  • j611g 22.08.06, 20:47

    > Czyli argumentem jest |"papiez powinien byc przykładem do nasladowania"? No coz
    >
    > nie wiem jakie masz pojęcie o chrzescijaństwei ale ratzinger przez całe swoje
    > zycioe nie zrobił nic czego chrzescijanin nie powinien zrobic.


    ej no nie przesadzajmy, nawet jesli jest tak jak mowisz, to nie mozesz tego
    wiedziec na pewno! Chyba ze jestes ... bogiem smile
  • bruner4 21.08.06, 16:21
    No popatrz, a ja myślałem że ci których wybierają na papieża to i wcześniej
    prowadzili się jak trzeba.
  • bruner4 21.08.06, 16:46
    Tylko nie opowiadaj że taki heroizm to coś zbyt wielkiego dla młodego kandydata
    na papieża (a co robią np. Swiadkowie Jehowy?), odmowa wstąpienia do
    Hitlerjugend nie musiała kończyć się smiercią (zwłaszcza w przypadku małolata),
    obóz koncentracyjny dawało się wielu ludziom przeżyć, zwłaszcza Niemcom.
  • monikaannaj 21.08.06, 16:58
    Ratzinger NIGDY w życiu nie był "młodym kandydatem na papieza"...

    A świadkowie Jehowy robia wiele rzeczy - np pozwalają sie wykrwawiac swoim
    dzieciom.
  • xxara 21.08.06, 17:02
    Jednym słowem: każdy ma takiego papieża na jakiego zasługuje...
    --
    make peace not PIS
  • j611g 21.08.06, 18:00
    > Ratzinger NIGDY w życiu nie był "młodym kandydatem na papieza"...

    Nie udawaj ze nie wiesz o co autorowi tego zdania chodziło.

    Ja w zadnym wypadku nie mam za złe B16 epizodu z HJ, bo był małym dzieckiem,
    czasy były jakie były itd - wszyscy wiemy o co chodzi.
    Jednak zawsze wydawało mi się ze papiez - nieomylna glowa kosciola, prawa ręka
    boga na ziemi etc powinien być kims naprawde bardzo wyjątkowym i oddanym swoim
    ideom przez całe zycie, a z pewnoscia jest wielu ludzi, ktorzy oddaliby wtedy
    nawet zycie zeby nie wstąpić do HJ
  • zloty_delfin 21.08.06, 20:24
    a z pewnoscia jest wielu ludzi, ktorzy oddaliby wtedy
    > nawet zycie zeby nie wstąpić do HJ

    Czyli jego podstawowy błąd polega na tym, że "nie poświęcił życia żeby nie
    wstąpić do HJ"?
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • bruner4 21.08.06, 21:15
    Nie.Jego błaą polega na tym że do niego wstąpił. Gdyby nie wstapił to
    niekoniecznie musiałby zapłacić życiem.Pewnie nie wiedział że kiedyś zrobią go
    papieżem, widać nie było lepszych kandydatów. Ale swoją drogą, nie powinien
    dziś przyznać że postąpił wtedy niewłaściwie?
  • zloty_delfin 21.08.06, 21:38
    Mój Drogi! Kiedy przynależaność do Hitlerjugend stała się obowiązkowa, Joseph
    Ratzinger nie miał więcej jak 12 lat (urodził się w 1927 r.), więc chyba sam
    jeszcze nie kierował swoim postępowaniem. Masz rację, nie pozbawionoby go
    życia, za to rodzicom odebranoby prawa rodzicielskie, a chłopaka oddano do
    sierocińca, skąd-tak czy owak- trafiłby tam gdzie trafił.
    Nie bardzo rozumiem co masz na myśli stwierdzając "czy nie powinien przyznać,
    że postąpił niewłaściwie". Bez obrazy, ale brakuje Ci albo wiedzy historycznej,
    albo wyobraźni.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • bruner4 21.08.06, 22:54
    B16 juz jako dziecko był podobno bardzo rozsądny, w wieku 7 lat postanowił że
    zostanie księdzem, wychowywał się w religijnej rodzinie.Do HJ wstąpił w wieku
    lat czternastu (1941- co do scisłej wiedzy historycznej), mając lat 16 został
    pomocnikiem przy dziale plot.- obsługiwał dalmierz- podawał koordynaty do
    celowania do alianckich samolotów. Chwali sie że nie oddał żadnego strzału, nic
    też nie mówi by podawał celowo złe dane.Już wtedy wiedział że może zabijać, nie
    zdezerterował jednak, miał lat 16- wcale nie tak mało.Potem przerzucono go na
    granice austro-węgierską, służył w oddziałach ppanc. jako nadzorca
    cudzoziemskich więźniów budujących zapory przeciwczołgowe i pola minowe.Potem
    wrócił do Niemiec, po podaniu wiadomości o śmierci Hitlera zwiał z koszar do
    domu, wtedy odwaga staniała, każdy starał się ratować własny tyłek.Podczas
    ucieczki wpadł na dwóch strażników, którzy zamiast go rozstrzelać pod
    pretekstem chorej ręki (miał bandaż) kazali mu iść dalej.B16 był już wtedy po
    szkoleniu Wehrmahtu, wrócił szczęśliwie do domu. Po wkroczeniu Amerykanów do
    jego miejscowości doszło do rewizji w jego domu- znaleziono jego mundur
    Wehrmachtu (po co on go schował?) i trafił do alianckiego pierdla dla
    hitlerowskich żołnierzy gdzie miał okazję zapoznać się z niejakim G. Grassem.
  • xxara 21.08.06, 23:02
    I super Bruner, ze to napisales. Moze pare osob sie douczy.

    I pewnie do HJ poszedl, kierowany miloscia Chrystusa, w osobie Jana
    dwudziestego ktoregos, ktory poblogoslawil Hitlerowi, wiec caly czas wlasciwie
    niósł sztandar Jezusa Chytusa. Bo jak wiemy, Bo kule nosił
    --
    make peace not PIS
  • zloty_delfin 21.08.06, 23:18
    Jestem pod wrażeniem Twoich umiejętności guglowania. A teraz może uda nam się
    dojść do wspólnych wniosków.

    > B16 juz jako dziecko był podobno bardzo rozsądny, w wieku 7 lat postanowił że
    > zostanie księdzem, wychowywał się w religijnej rodzinie.Do HJ wstąpił w wieku
    > lat czternastu (1941- co do scisłej wiedzy historycznej),

    Wstąpił? Dobrowolnie może jeszcze? Skoro tak biegle surfujesz po necie to
    pewnie wiesz, że od 25 marca 1939 r, przynależność do HJ była OBOWIĄZKOWA dla
    wszystkich powyżej 14 roku życia (za niedopełnienie tego obowiązku groziły
    sankcje, o których już wspomniałam). Ponadto istniejące jeszcze niezależne
    organizacje młodzieżowe były zmuszone do zasilenia jego szeregów.


    mając lat 16 został
    > pomocnikiem przy dziale plot.- obsługiwał dalmierz- podawał koordynaty do
    > celowania do alianckich samolotów. Chwali sie że nie oddał żadnego strzału,
    nicnic też nie mówi by podawał celowo złe dane.Już wtedy wiedział że może
    zabijać, nie zdezerterował jednak, miał lat 16- wcale nie tak mało.Potem
    przerzucono go na granice austro-węgierską, służył w oddziałach ppanc.

    Wiesz, suche fakty łatwo jest przytoczyć, niestety niezbędna jest również ich
    interpretacja. Zadałeś sobie trochę trudu, by pomyśleć co groziło za dezercję?

    Podczas
    > ucieczki wpadł na dwóch strażników, którzy zamiast go rozstrzelać pod
    > pretekstem chorej ręki (miał bandaż) kazali mu iść dalej.B16 był już wtedy po
    > szkoleniu Wehrmahtu, wrócił szczęśliwie do domu. Po wkroczeniu Amerykanów do
    > jego miejscowości doszło do rewizji w jego domu- znaleziono jego mundur
    > Wehrmachtu (po co on go schował?) i trafił do alianckiego pierdla dla
    > hitlerowskich żołnierzy gdzie miał okazję zapoznać się z niejakim G. Grassem.

    No i... ???? Do jakich błędów ma się przyznawać? Za co przepraszać? Za to że
    nie zdezerterował wcześniej? Sam jest ofiarą tamtego systemu, hitlerowskie
    represje nie kończyły się na Żydach.




    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • bruner4 21.08.06, 23:39
    Prawie wszyscy hitlerowcy, także SS-mani twierdzili w czasie przesłuchań że
    byli ofiarami tamtego systemu i że tylko wykonywali rozkazy. Nawet podczas
    procesu w Norymberdze takie wypowiedzi się zdarzały. Nie twierdzę że B16 jest
    zbrodniarzem ale uważam że mógł zrobić więcej by nie przyczynić się np. do
    śmierci alianckich pilotów, w końcu na papiezy wybierają facetów o wysokich
    predyspozycjach moralnych.Czy on takie posiada w kontekście faktów które
    opisałem? Wątpie. Drażni mnie ponadto że szczegóły które wyszukałem nie są
    przedstawiane w naszych mediach- o czym to świadczy?
    A przecież będąc w Oświęcimiu wychwalał takich którzy przeciwstawiali się
    hitlerowskiemu reżimowi,stawiajac ich za wzór, mógł dodać ze mu trochę głupio
    za jego wojenną przeszłość.
  • xxara 21.08.06, 23:45
    Possssdrawiam wsziistkich Polakuffff!
    --
    make peace not PIS
  • zloty_delfin 21.08.06, 23:51
    xxara napisała:

    > Possssdrawiam wsziistkich Polakuffff!

    Masz rację, bardzo śmieszne, bardzo.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • zloty_delfin 21.08.06, 23:50
    bruner4 napisał:

    > Prawie wszyscy hitlerowcy, także SS-mani twierdzili w czasie przesłuchań że
    > byli ofiarami tamtego systemu i że tylko wykonywali rozkazy. Nawet podczas
    > procesu w Norymberdze takie wypowiedzi się zdarzały. Nie twierdzę że B16 jest
    > zbrodniarzem ale uważam że mógł zrobić więcej by nie przyczynić się np. do
    > śmierci alianckich pilotów,

    Taaak, co np. powinien w takim razie Twoim szanownym zdaniem zrobić? uciec
    wcześniej? Dać się rozstrzelać jak Otto Schimek?

    w końcu na papiezy wybierają facetów o wysokich
    > predyspozycjach moralnych.Czy on takie posiada w kontekście faktów które
    > opisałem?

    Jakich faktów? Co go w końcu tak deprecjonuje, bo naprawdę nie pojmuję?

    Wątpie. Drażni mnie ponadto że szczegóły które wyszukałem nie są
    > przedstawiane w naszych mediach- o czym to świadczy?

    Któreż to szczegóły? O tym, że schował mundur, przyznaję. nie wiedziałam.
    Doprawdy porażające.

    > A przecież będąc w Oświęcimiu wychwalał takich którzy przeciwstawiali się
    > hitlerowskiemu reżimowi,stawiajac ich za wzór, mógł dodać ze mu trochę głupio
    > za jego wojenną przeszłość.

    Może jeszcze raz: był dobrowolnym członkiem tych wszystkich organizacji czy
    nie?
    Idąc Twoim tokiem rozumowania możnaby powiedzieć, że mój ś.p. Dziadek powinien
    się wsytydzić że służył w armii austriacko-węgierskiej, kiedy wcielono doń
    Legiony.


    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • bruner4 22.08.06, 00:43
    Co mógł zrobić? Powiedzieć np. że mu przebywanie w pobliżu strzelających armat
    szkodzi (zbiera mu się na wymioty, rece mu sie trzęsą itp.) i poprosić o
    przydział do bardziej pokojowych zajęć. Wiesz dlaczego mi to przyszło do głowy?
    Bo jak ukończył szkolenie w Wehrmachcie i dostał przydział do jednostki
    (niebezpieczne- można było zarobić kulkę w łeb, lub inny postrzał) nagle się
    rozchorował- dostał zatrucia krwi i się wymigał.Ale strzelanie z armaty do
    samolotów nie jest aż takie ryzykowne.

    A wiedziałaś ze on był w Wehrmachcie? Wszyscy mówia tylko o Hitlerjugend.

    Gdyby Twój dziadek został papieżem zastanowiłbym sie nad tym.
  • zloty_delfin 22.08.06, 19:12
    bruner4 napisał:

    > Co mógł zrobić? Powiedzieć np. że mu przebywanie w pobliżu strzelających
    armat
    > szkodzi (zbiera mu się na wymioty, rece mu sie trzęsą itp.) i poprosić o
    > przydział do bardziej pokojowych zajęć. Wiesz dlaczego mi to przyszło do
    głowy?
    >
    > Bo jak ukończył szkolenie w Wehrmachcie i dostał przydział do jednostki
    > (niebezpieczne- można było zarobić kulkę w łeb, lub inny postrzał) nagle się
    > rozchorował- dostał zatrucia krwi i się wymigał.Ale strzelanie z armaty do
    > samolotów nie jest aż takie ryzykowne.

    Przepraszam, ale jesteś klasycznym przykładem polaczka, któremu niezwykle łatwo
    przychodzi bicie się w cudze piersi. I tyle. Nie wiesz mój Drogi jakbyś się
    zachował na jego miejscu, bo na nim nie byłeś. Teoria nie poparta praktyką (z
    czym mamy do czynienia w Twoim przypadku) nadaje się do tego by ją o kant d....
    roztrzaskać.

    > A wiedziałaś ze on był w Wehrmachcie? Wszyscy mówia tylko o Hitlerjugend.

    Oczywiście, że wiedziałam! Zorientowani ludzie wiedzą o tym od czasów konklawe.
    Zdaje się, że udało Ci się odkryć swoją Amerykę, gratuluję.

    > Gdyby Twój dziadek został papieżem zastanowiłbym sie nad tym.

    No dobra, teraz mamy już pełną jasność, że Twoja wiedza historyczna wyraźnie
    kuleje.


    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • lliberte 22.08.06, 20:00
    zloty_delfin napisała:

    No dobra, teraz mamy już pełną jasność, że Twoja wiedza historyczna wyraźnie
    kuleje.




    Wprawdzie nie mnie to dotyczy ale wtrącam się nie tyle do polemiki,ale
    dlatego,że po raz któryś z rzędu używasz słów,ktore przytoczyłem na wstępie
    Taka jesteś pewna swojej wiedzy historycznej ? napewno ? a tak szczegółowo
    z jakiego okresu jesteś tak mocna ?



    --
    "Nawet jeżeli 50 milionów ludzi mówi głupstwa, to nie przestają one być
    głupstwami" - Bertrand Russell
  • zloty_delfin 22.08.06, 20:37
    Mam wiedzę historyczną na poziomie szkolnym (pewne minimum, które musi spełniać
    człowiek, który posiada wyższe wykształcenie). A mój konik to starożytny Rzymsmile
    Ale również Polska 1944-1956 to moje klimaty.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • bruner4 23.08.06, 00:28
    Nie piszę o byle kim tylko o obecnym papieżu. Gdy kiedyś umrze zrobią go
    świętym, już teraz traktuje się go jako kogoś niezwykłego, przemilcza się
    niektóre fakty z jego życiorysu.Co ma do rzeczy to jak ja bym sie wtedy
    zachował? Ja wiem tylko że wielu zachowało sie w tedy lepiej niz on.KK naucza
    chętnie innych jak mają żyć, ci którzy nauczają sami często się do tego nie
    stosują. Należałoby oczekiwać że papież będzie tutaj jednym z nielicznych
    wzorów do naśladowania.Ja oczekiwałbym od niego że przyzna publicznie że jego
    wojenna przeszłość nie jest zbyt chlubna, nie zrobił tego. To też o czyms
    świadczy.
  • zloty_delfin 23.08.06, 01:03
    bruner4 napisał:

    > Nie piszę o byle kim tylko o obecnym papieżu. Gdy kiedyś umrze zrobią go
    > świętym,

    Musi co prorok z Ciebie....

    >już teraz traktuje się go jako kogoś niezwykłego, przemilcza się
    > niektóre fakty z jego życiorysu.

    Jakie fakty?

    Co ma do rzeczy to jak ja bym sie wtedy
    > zachował?

    Tak chętnie "bijesz się w cudze piersi", a nie masz pojęcia o realiach wówczas
    panujących.

    >Ja wiem tylko że wielu zachowało sie w tedy lepiej niz on.

    Na przykład kto? "Wielu" to zbyt abstrakcyjnie ujęty byt.

    KK naucza
    > chętnie innych jak mają żyć, ci którzy nauczają sami często się do tego nie
    > stosują.

    Czy obecengo papieża do nich zaliczasz?

    Należałoby oczekiwać że papież będzie tutaj jednym z nielicznych
    > wzorów do naśladowania.Ja oczekiwałbym od niego że przyzna publicznie że jego
    > wojenna przeszłość nie jest zbyt chlubna, nie zrobił tego. To też o czyms
    > świadczy.

    NIE MIAŁ WPŁYWU NA SWOJĄ WOJENNĄ PRZESZŁOŚĆ (która kiedyś stanowiła
    teraźniejszość)!!! Podobnie nie miało go wielu berlingowców, którzy nie
    załapali się na Andersa, wielu sowieckich żołnierzy, którym kazano stać po
    drugiej stronie Wisły, gdy w Warszawie dogorywało Powstanie, choć chcieli
    ruszyć z pomocą walczącemu miastu (poznałam takiego osobiście). Nikogo nie
    należy obarczać winą za okoliczności, w których znalazł się bez swojej winy.

    A zresztą... Gdyby nie przyczepiałbyś się o to, na pewno znalazłbyś inny
    powód "przyczepienia się" godny. Jeszcze się taki nie urodził, któryby
    wszystkim dogodził.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • bruner4 23.08.06, 01:39
    Ależ on miał wpływ na swoją wojenną przeszłość- przecież w pewnym momencie
    zdezerterował (no, co prawda w bardzo bezpiecznym momencie).
    Kto zachował sie lepiej? Byli tacy, sporo z nich (pełnoletnich) było więźniami
    politycznymi w obozach- jako Niemcy mieli spore szanse na przeżycie.
    Przemilcza się zwykle szczegóły z jego wojennej przeszłości.
  • bruner4 23.08.06, 00:48
    Rzeczywiście,jak pisze liberte masz jakiś uraz na punkcie swojej wiedzy
    historycznej i usiłujesz za wszelka cenę wykazać że inni jej nie mają. Jesli
    jest ona dla Ciebie taka ważna to powinnaś się cieszyć że wyszukałem takie
    rzeczy z życia B16, nie sądze abyś na polskich stronach coś takiego
    znalazła.Jeśli uznanie Twojej wiedzy historycznej jest dla Ciebie sprawą
    niesłychanej wagi, powiedz nam to, przecież jesteśmy ludzmi, zastanowimy się co
    uczynić, niewykluczone ze Ci pomożemy.
    pozdrawiam Hermann Brunner
  • zloty_delfin 23.08.06, 01:14

    bruner4 napisał:

    > Rzeczywiście,jak pisze liberte masz jakiś uraz na punkcie swojej wiedzy
    > historycznej i usiłujesz za wszelka cenę wykazać że inni jej nie mają.

    Dziękuję za troskęsmile
    Nie, nie mam żadnego urazu, na punkcie mojego wykształcenia (nie mam ku temu
    powodu), zdaję sobie sprawę zarówno z mojej wiedzy, jak i niewiedzy, jeżeli
    ktoś mnie słusznie poprawia, jestem mu wdzięcznasmile
    Przed maturą z historii mój nauczyciel (bardzo rozsądny człowiek) zwracał
    uwagę, że przy analizie tekstów źródłowych należy brać pod uwagę całokształt
    okoliczności składających się na podstawę faktyczną omawianego zagadnienia, jak
    i w ten sposób patrzeć na historię w ogóle.

    Jesli
    > jest ona dla Ciebie taka ważna to powinnaś się cieszyć że wyszukałem takie
    > rzeczy z życia B16, nie sądze abyś na polskich stronach coś takiego
    > znalazła.

    Jakąż to rewelację znalazłeś na niemieckiej stronie, której nie znalazłabym na
    stronie polskiej? To że schował mundur? Jak napisałam, to porażające...Dopiero
    z niemieckich stron dowiedziałeś się, że był w Wehrmachcie? Taki z Ciebie
    antyklerykał?
    Swoją drogą- co do zasady nie edukuję się na stronach internetowych.

    Jeśli uznanie Twojej wiedzy historycznej jest dla Ciebie sprawą
    > niesłychanej wagi, powiedz nam to, przecież jesteśmy ludzmi, zastanowimy się
    co uczynić, niewykluczone ze Ci pomożemy.

    ???

    > pozdrawiam Hermann Brunner
    Pozdrawiam
    złoty_delfin

    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • monikaannaj 22.08.06, 11:22
    teksty że ratzingetr nie powinien był zostac papiezem bo jako nastolactek
    został wcielony do hitlerjugend może pisać tylko ktoś kto nie ma pojęcia że
    pierwszym papieżem był Piotr. Który został nim dzieki temu że sie zaparł. Albo
    ktoś kto nie wie jaką przeszłosc miał sw. Paweł. Ktoś, kto nie wie że Jezus
    wybaczył swoim przesladowcom.

    Postawa "rycerza bez\ skazy" który lekka reką przekresla ludzi za błedy
    młodości czy za uwikłanie w historię jest ostatnio bardzo trendy...
  • zloty_delfin 22.08.06, 19:23
    > Postawa "rycerza bez\ skazy" który lekka reką przekresla ludzi za błedy
    > młodości czy za uwikłanie w historię jest ostatnio bardzo trendy...

    Po prostu namnożyło się nam Jacków Kurskich.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • xxara 22.08.06, 20:05
    Ja tez nie rozumiem, czemu czepiają sie Ratzingera, skoro wczesniej byl papiez,
    ktory podpisal konkordat z III Rzesza (jan 20-ktorys) oraz cala seria innych
    szubrawcow (wojny krzyzowe, inkwizycja) itede. Ratzinger to przy nich naprawde
    krysztalowy dziadzio. Posssdrawiam wszistkich Polakufff
    --
    make peace not PIS
  • zloty_delfin 22.08.06, 20:24
    xxara napisała:

    > Ja tez nie rozumiem, czemu czepiają sie Ratzingera, skoro wczesniej byl
    papiez,
    >
    > ktory podpisal konkordat z III Rzesza (jan 20-ktorys) oraz cala seria innych
    > szubrawcow (wojny krzyzowe, inkwizycja) itede. Ratzinger to przy nich
    naprawde
    > krysztalowy dziadzio. Posssdrawiam wszistkich Polakufff

    Ty też musisz uzupełnić swoją znajomość historii (vide "jan 20-któryś").
    A'propos Twojego czepiania się polskiej wymowy obecnego papieża, to przywodzisz
    mi na myśl synka mojego kuzyna. On też śmieje się z tego jak Benedykt mówi po
    polsku, ale należy wziąć poprawkę na to, że to sześcioletni chłopczyk.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • xxara 22.08.06, 20:48
    To by sie nawet zgadzało, bo ja niedawno skończyłam 7 lat smile)
    --
    make peace not PIS
  • zloty_delfin 22.08.06, 20:53
    Aaaa... To miło, lubię dziecismile
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka