Dodaj do ulubionych

Drugie dno spowiedzi

11.09.06, 09:55
A propos gwałtu, którego dokonał ostatnio pewien ksiądz na "swojej" parafiance, przyszły mi do głowy pewne refleksje.

O intymnych kontaktach księży wiemy stosunkowo niewiele. A gdzie się one zaczynają? Szeroką promenada prowadzącą do nich jest najpewniej spowiedź "święta". Nie wyobrażam sobie, by istniała dogodniejsza forma przejęcia władzy nad człowiekiem, niż wtedy gdy odsłania on się do najtajniejszych zakamarków swojej psychiki. Faktycznie oddaje siebie. Staje się wobec przesłuchującego go zza kratki księdza-człowieka całkowicie bezbronny. Czy trudno wtedy o pokusę nadużycia? Zaczyna się od "pocieszania", może być także groźniejsze lub delikatniejsze połajanie, a potem przebaczenie, które wyzwala w grzesznym nieszczęśniku poczucie wdzięczności. To jest autentyczne przejęcie władzy. Zdolny i sprytny kapłan ma pole do przeogromnych nadużyć.

Katolicyzm to niezwykle perfidne narzędzie.
Edytor zaawansowany
  • vitmik 11.09.06, 10:17
    spowiedz jest bzdurą. jak poszedłem do spowiedzi przed slubem, w sumie tylko po
    to zeby klecha szrajbnął mi karteczke to sie tak zastanowilem nad tym calym
    cyrkiem. Jak mam obcemu facetowi, teoretycznie laikowi w kwestii grzechu,
    wyznawac mu je, zalowac ich i prosic o jego posrednictwo w tym zeby bog mi
    przebaczyl? no nonsens do kwadratu.

    spowiedz jest dla ciemniakow wierzacych w to ze klecha jest posrednikiem i
    dajacych sie sterowac klechom.
  • zloty_delfin 11.09.06, 11:08
    > spowiedz jest dla ciemniakow wierzacych w to ze klecha jest posrednikiem i
    > dajacych sie sterowac klechom.

    Spowiedź bezdyskusyjnie ma swoje uzasadnienie w Ewangelii.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 11:20
    Tym razem nie napisałem dużo. Wydaje mi się, że zdołałaś przebrnąć przez te kilka zdań i sens tego, co mnie niepokoiło dotarł do Ciebie. Bardzo jestem ciekaw jak to rozumiesz.

    Takie powtarzanie komunałów w rodzaju, że coś tam ma uzasadnienie, bo gdzieś tam jakiś prorok powiedział o tym głęboko filozoficzne zdanie, mnie nie zadowala. Ja chcę wiedzieć, co na przykład Ty o tym myślisz?

    Czy zdajesz sobie sprawę z drugiego dna?

    Czy jego istnienie kiedyś Ci przyszło do głowy?

    Czy wcale Cię to nie niepokoi?

    Czy nie znajdujesz powiązania (korelacji) między potencjalnymi możliwościami dostępu do psychiki ludzkiej, a częstymi przypadkami nieuprawnionego nadużywania tej możliwości?

    Zdobądź się na całkowicie niezależne od dogmatów, własne myśli i podziel się nimi z nami.
  • zloty_delfin 11.09.06, 11:43
    > Takie powtarzanie komunałów w rodzaju, że coś tam ma uzasadnienie, bo gdzieś
    ta
    > m jakiś prorok powiedział o tym głęboko filozoficzne zdanie, mnie nie
    zadowala.
    > Ja chcę wiedzieć, co na przykład Ty o tym myślisz?

    Głęboko filozoficzne... Może i tak, ale kryje w sobie wyjątkowo czytelny
    przekaz.

    > Czy zdajesz sobie sprawę z drugiego dna?
    >
    > Czy jego istnienie kiedyś Ci przyszło do głowy?
    >
    > Czy wcale Cię to nie niepokoi?

    Nie, nie i nie, taka moja uroda, że nie dzielę włosa na czworo, do niepokoju
    jestem sobie w stanie znaleźć stosowniejsze powody.

    > Czy nie znajdujesz powiązania (korelacji) między potencjalnymi możliwościami
    do
    > stępu do psychiki ludzkiej, a częstymi przypadkami nieuprawnionego
    nadużywania
    > tej możliwości?

    To chyba zależy od tego wrażliwy jest penitent i jak wprawnym i przebiegłym
    psychologiem jest penitencjariusz. Na takiego jeszcze nie przyszło mi trafić,
    choć zdarzyło mi się nie raz ostro dyskutować w konfesjonale.

    Chciałabym zapytać co rozumiesz przez "częste przypadki nieuprawnionego
    nadużywania tej możliwości", ale obawiam się kolejnego elaboratu, którego nie
    mam czasu, ani ochoty czytać.

    > Zdobądź się na całkowicie niezależne od dogmatów, własne myśli i podziel się
    ni
    > mi z nami.

    smile)) Taki już mam zawód, że myślę tylko dogmatyczniewink
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 12:06
    > Głęboko filozoficzne...
    > Może i tak, ale kryje w sobie wyjątkowo czytelny przekaz.

    I to mnie w traktowaniu swiata przez część ludzi po prostu wkurza. Są najzwyklejszymi AUTOMATAMI do powtarzania frazesów.

    Co to za przekaz? Wytłumacz mnie, zwykłemu, durnemu, nie dorastającemu do pięt filozofom ze świętych ksiąg, NA CZYM POLEGA tak zwany PRZEKAZ?

    Pogłaskanie po główce, skutkiem czego ciepło robi się w serduszku?
    Czy na tym to polega, czy przeciwnie, jest coś autentycznie głębszego?

    W ten sposób reaguje mój kot. Prymitywnie i odruchowo. Ja go głaszczę, a on się przymila i mruczy. Doznał "przekazu". Czy to jest tylko "TO"? Czy istotą człowieczeństwa nie powinno być myślenie, dociekanie i odkrywanie?

    O, sorry, chyba już przekraczam dawkę, którą jesteś w stanie jednorazowo przełknąć. Za dużo i za trudnych pytań. Ty przełykasz tylko krótkie "przekazy", w których uruchamiane są w Twoim mózgu ośrodki zadowolenia w ogóle i zadowolenia z siebie. wink Jeśli tak nie jest, jeśli Cię źle oceniam, to MÓW... Pokaż, że jest inaczej...
  • zloty_delfin 11.09.06, 14:46
    ... doprawdy, jestem pod wrażeniem emocji jakie wywołała u Ciebie moje skromna
    osoba. Tyle czasu mi poświęciłeś (na pewno nie masz nic lepszego do roboty?).
    Postaram się zadośćuczynić twoim oczekiwaniom, choć z góry zapewniam - nie będę
    starać się do upadłego.

    Po pierwsze:
    Udajesz czy naprawdę nie wiesz co oznacza termin "przekaz"? Czy na pewno
    można "doznawać przekazu" (cóż to za konstrukcja?)?
    Sugeruję zaprzyjaźnić się ze słownikiem języka polskiego.

    Do kwestii tego jak mnie postrzegasz nie zamierzam się w ogóle odnosić, bo
    naprawdę mnie to nic a nic nie obchodzi. Bardziej już martwią mnie zeszłoroczne
    wyprzedaże zimowe (dalej nie mogę przeboleć, że nie kupiłam tego niebieskiego
    sweterka), niż Twoja ocena mojej osoby. Proponowałam zresztą, żebyś przyjął
    założenie iż nie dorastam do Twoich egzystencjalnych refleksji. Propozycję tę
    niniejszym ponawiamsmile
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 15:26
    zloty_delfin napisała:

    > ... doprawdy, jestem pod wrażeniem emocji jakie wywołała u Ciebie moje
    > skromna osoba.

    Emocji nie jest więcej niż podczas pisania innych postów. Ja na serio
    CZYNNIE "walczę" z pewnym pasożytem. Doskonalę swoje metody. wink

    > Tyle czasu mi poświęciłeś (na pewno nie masz nic lepszego do roboty?).

    Mam. Ale to też jest "ważne". wink

    > Postaram się zadośćuczynić twoim oczekiwaniom, choć z góry zapewniam
    > - nie będę starać się do upadłego.

    > Udajesz czy naprawdę nie wiesz co oznacza termin "przekaz"?

    Pytania zadaję ja, a Ty... odpowiadasz, jeśli chcesz.
    Po co pytasz? Skok w bok?
    Chcesz znać intencję? wink Oto ona, chcę byś Ty, przedstawicielka wyznawców Boga,
    powiedziała jak TY (dokładnie o Twoją osobę mi chodzi) rozumiesz znaczenie
    słowa "przekaz". Zmarnowaliśmy już niepotrzebnie (?) trochę czasu, ale to przez
    Ciebie. wink

    O sweterkach nie będę dyskutował.
  • zloty_delfin 11.09.06, 15:47
    Uzależniasz pojmowanie słowa używanego w potocznym języku od wyznania??? W
    pijanym widzie bym do tego nie doszła...


    Proszę:
    sjp.pwn.pl/lista.php?co=przekaz
    punkt trzeci, zdanie drugie.

    Nadal nie mogę się otrząsnąć...
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 17:21
    zloty_delfin napisała:

    > Uzależniasz pojmowanie słowa używanego w potocznym języku od wyznania???
    > W pijanym widzie bym do tego nie doszła...

    A ja w pijanym widzie nie doszedłbym, by coś takiego proponować Tobie.
    Napisałem wyraźnie, że chcę poznać Twoją, prywatną definicję, związaną z
    przekazami, których doznałaś

    > Nadal nie mogę się otrząsnąć...

    Już? Otrząsnęłaś się? wink
  • zloty_delfin 11.09.06, 17:40
    > A ja w pijanym widzie nie doszedłbym, by coś takiego proponować Tobie.
    > Napisałem wyraźnie, że chcę poznać Twoją, prywatną definicję, związaną z
    > przekazami, których doznałaś

    Jeszcze raz zapytam: Ty tak naprawdę czy tylko udajesz?
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 12.09.06, 14:35
    Czy Ty się nie możesz nauczyć, że na pytanie się odpowiada? Wykręt, który
    stosujesz od początku, czyli odpowiadanie pytaniem nie należy do zasad dobrego
    wychowania i poprawej rozmowy.

    Odpowiedz...

    Widzisz, rozmowy z "wami" właśnie w ten sposób przebiegają. Ze mną Ci się nie
    uda.

    A może nie rozumiesz, o co Cię pytam? No, wiesz, nie wszystko od razu można
    zrozumieć. Wtedy powiedz wprost: "nie rozumiem" i sprawa będzie jasna. wink
  • zloty_delfin 12.09.06, 17:20
    Panie Doznać Przekazu, tak to rozumiem, jak jest napisane w słowniku. nie
    tworzę sobie prywatnych definicji stołu, krezsła, telefonu, ani przekazu.

    > A może nie rozumiesz, o co Cię pytam? No, wiesz, nie wszystko od razu można
    > zrozumieć. Wtedy powiedz wprost: "nie rozumiem" i sprawa będzie jasna. wink

    ???
    W takim razie dlaczego na moje "nie rozumiem" dotąd nie miałeś ochoty
    zareagować?
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 13.09.06, 12:16
    Już mi się nie chce więcej o tym rozmawiać. Za dużo podwątków, za dużo skoków w bok od tematu, najczęściej pod prostym pretekstem, że nie rozumiesz czegoś.

    Delfinie (Delfino), ja prowadzę takie dyskusje po to, by przy OBUSTRONNEJ (wielostronnej) dobrej woli wyłowić wszystkie aspekty danej sprawy. Wnioski, jeśli jest to czynione uczciwie i powyjaśniane pod kątem wątpliwości, powinny być raczej zbieżne. A więc... Można ich w ogóle nie artykułować, bo przecież logicznie, nie powinniśmy dochodzić do zupełnie przeciwstawnych. Ich wykrzykiwanie, pisanie "ostatniego" posta, wcale mnie nie bawi, a jak ktoś chce, to niech sobie poprawia tym samopoczucie. Najważniejsze jest to, co po drodze.

    Zadawałem Ci wielokrotnie wciąż to samo pytanie, a Ty do samego końca unikałaś na nie odpowiedzi. A teraz sobie sama odpowiedz na pytanie, dlaczego tak robiłaś? wink Dogmat, którego psychika nie pozwala tknąć, zaprzeczyć mu, choćby na chwilę?

    Ja też nie znalazłem rozwinięcia informacji, którą niedawno gdzieś czytałem, a w której było o wyczynach (chyba właśnie tego) księdza gwałciciela z Częstochowy, m.in. opis jego kariery życiowej w różnych parafiach i przypadek spowodowania rozbicia dwóch młodych małżeństw (po rozwodach w obu zostało małe dziecko). Może to plotka? wink OK. Nie będę się upierał. Jeśli kiedyś to przypadkiem odnajdę, to postaram się pamiętać, że jestem Ci winien tę informację.

    Życie toczy się dalej. Właśnie w Łodzi mamy trzech nowych egzorcystów (piszę o tym w oddzielnym wątku). Religia wciąż jest górą. Coś, co wydawało nam się jeszcze parę lat temu straszną ciemnotą, niewyobrażalnym zacofaniem, oswajane w codzienności, wsiąka w naszą kulturę. I jak tu być w tych warunkach nonkonformistą, toż wszyscy zaczynają patrzeć na nas jak na dziwaków, a my chcemy być tacy zhomogenizowani z całą, co prawda szarą, ale jednak masą. smile))

    A nasza kultura, te rytuały, obrzędy, ukłony, jedzenie widelcem i nożem, i... spowiedź "święta", te wzniosłości tej świętości, w której uczestniczymy, powoduje, że czujemy się ważniejsi, potrzebni, otoczeni opieką Boga i kleru, partii, która jest prawa i sprawiedliwa... wink

    Śmiać mi się chce. Tak wyszło, ale to ja czuję się w tym wszystkim górą, bo... rozumiem i jestem wolny. Od Boga, partii, dogmatów, historii, autorytetów...

    Rozumiem i jestem wolny.

    I Wam, "zagubionym" smile też tego życzę.
  • zloty_delfin 13.09.06, 18:18
    ja prowadzę takie dyskusje po to, by przy OBUSTRONNEJ (wiel
    > ostronnej) dobrej woli wyłowić wszystkie aspekty danej sprawy.

    Kpisz czy o droghę pytasz??? W czym przejawiała się ta Twoja dobra w tej
    dyskusji, bo na pewno nie w przychyleniu się do mojej prośby o wyjaśnienia.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • zloty_delfin 13.09.06, 18:22
    > Zadawałem Ci wielokrotnie wciąż to samo pytanie, a Ty do samego końca
    unikałaś
    > na nie odpowiedzi. A teraz sobie sama odpowiedz na pytanie, dlaczego tak
    robiła
    > ś? wink Dogmat, którego psychika nie pozwala tknąć, zaprzeczyć mu, choćby na
    chwi
    > lę?
    >

    Zieeew...

    > Ja też nie znalazłem rozwinięcia informacji, którą niedawno gdzieś czytałem,
    a
    > w której było o wyczynach (chyba właśnie tego) księdza gwałciciela z
    Częstochow
    > y, m.in. opis jego kariery życiowej w różnych parafiach i przypadek
    spowodowani
    > a rozbicia dwóch młodych małżeństw (po rozwodach w obu zostało małe dziecko).
    M
    > oże to plotka? wink OK. Nie będę się upierał. Jeśli kiedyś to przypadkiem
    odnajdę
    > , to postaram się pamiętać, że jestem Ci winien tę informację.

    Skąd ta informacja pochodziła? "Z faktów i mitów" czy innego "Nie"?

    > Ja też nie znalazłem rozwinięcia informacji, którą niedawno gdzieś czytałem,
    a
    > w której było o wyczynach (chyba właśnie tego) księdza gwałciciela z
    Częstochow
    > y, m.in. opis jego kariery życiowej w różnych parafiach i przypadek
    spowodowani
    > a rozbicia dwóch młodych małżeństw (po rozwodach w obu zostało małe dziecko).
    M
    > oże to plotka? wink OK. Nie będę się upierał. Jeśli kiedyś to przypadkiem
    odnajdę
    > , to postaram się pamiętać, że jestem Ci winien tę informację.
    >
    > Życie toczy się dalej. Właśnie w Łodzi mamy trzech nowych egzorcystów (piszę
    o
    > tym w oddzielnym wątku). Religia wciąż jest górą. Coś, co wydawało nam się
    jesz
    > cze parę lat temu straszną ciemnotą, niewyobrażalnym zacofaniem, oswajane w
    cod
    > zienności, wsiąka w naszą kulturę. I jak tu być w tych warunkach
    nonkonformistą
    > , toż wszyscy zaczynają patrzeć na nas jak na dziwaków, a my chcemy być tacy
    zh
    > omogenizowani z całą, co prawda szarą, ale jednak masą. smile))
    >
    > A nasza kultura, te rytuały, obrzędy, ukłony, jedzenie widelcem i nożem, i...
    s
    > powiedź "święta", te wzniosłości tej świętości, w której uczestniczymy,
    powoduj
    > e, że czujemy się ważniejsi, potrzebni, otoczeni opieką Boga i kleru, partii,
    k
    > tóra jest prawa i sprawiedliwa... wink
    >
    > Śmiać mi się chce. Tak wyszło, ale to ja czuję się w tym wszystkim górą,
    bo...
    > rozumiem i jestem wolny. Od Boga, partii, dogmatów, historii, autorytetów...
    >
    > Rozumiem i jestem wolny.
    >
    > I Wam, "zagubionym" smile też tego życzę.

    Już wolę być "zagubiona" i "chora psychicznie" za jaką mnie uważacie,
    niż "wolna" i "zdrowa psychicznie" na Wasz sposób.

    Żegnam
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 14.09.06, 01:10
    > Skąd ta informacja pochodziła? "Z faktów i mitów" czy innego "Nie"?

    Myślałem nad tym. Hm... Może z GW, gdzieś z forum, a może z wydania
    częstochowskiego GW? Nie pamiętam, ale jest duża szansa, że był to tekst
    pochodzący z jakiegoś źródła solidnie poinformowanego (nie wiem czy to była
    prawda, ale żyję tyle lat na świecie, że potrafię odróżnić ten średnio dobrze
    sfabrykowany), który ktoś umieścił na forum. Nieistotne.

    Ważniejsze jest coś innego. Cenzury ponoć nie ma, ale kler korzysta z
    przywileju nietykalnosci, świętosci i jest wśród nas bardzo duzo ludzi, którzy
    wolą się nie wychylać z mowieniem źle o klerze, nawet jeśli to prawda. Noją się
    kleru, Boga ("bój się Boga" stąd się wzięło), tego ze później ktoś ich będzie
    traktował jako wroga religii, a oni przecież wrogami nie są. smile

    Durny świat schematów, w którym przenosi się znaczenia, jak np. to, że jak
    ateista, to pewnie lewak. wink

    I Ty też teraz zastosowałaś ten schemat, zauważyłaś? Jak automat. smile

    "Nie" sporadycznie czytywałem, ale ostatnio kupiłem sobie parę razy "FiM".
    Warto było. A teraz oceń mnie według prasy, którą czytuję. I co Ci wychodzi? Co
    Ci mówią schematy? Potrafisz się bez nich obyć? A człowiek wolny potrafi się
    przed nimi bronić (jeśli chce)...

    > > I Wam, "zagubionym" smile też tego życzę.
    >
    > Już wolę być "zagubiona" i "chora psychicznie" za jaką mnie uważacie,
    > niż "wolna" i "zdrowa psychicznie" na Wasz sposób.

    "Zagubiony" pochodzi z wypowiedzi Jacktherippera z tego wątku i było jego
    opinią o mnie. Ja o sobie mam zdanie takie jakie mam i co ktoś inny mówi nie
    jest w stanie mi zepsuć nastroju. Nie rozumiem więc dlaczego analogiczne, ale
    nie kierowane bezpośrednio do Ciebie określenie, tak Cię zabolało. W zamiarze
    nie miało być ostro pejoratywne.

    "Chorą psychicznie" Cię nie nazwałem. To jest tylko "odstępstwo od normy",
    którą można by wyznaczyć jako normę "wolności myślenia". Większość ludzi
    podlega jakmś ograniczeniom, Ty podlegasz silnemu wpływowi dogmatu.

    Jest taki medyczny termin - kompartmentalizacja (szufladkowanie). Jest to
    zjawisko polegające na uznawaniu sprzecznych zasad, teorii, tłumaczeń itp.
    Można z jednakową wiarygodnością uznawać, że człowiek pochodzi od Adama i Ewy,
    ale także i "dopuszczać", że ewolucja jest prawdą. Poważni naukowcy, fizycy -
    zdarza się - że wierzą w Boga, który stworzył świat, choć ich logika temu
    zaprzecza, bo nie potrafią w swym ścisłym umyśle wyrwać się z kręgu
    poszukiwania stwórcy Stwórcy. Jest to podobne do schizofrenii w tym sensie, że
    w umyśle są jakby dwie osobowości, dwa systemy prawd i fałszów, sprzeczne ze
    sobą, a jednak współistniejące. Umysł człowieka musiał sobie radzić z tym od
    zawsze, bo świat był nieznany, sterowany siłami, które wydawały się sprzeczne,
    a wciąż trzeba było budować modele jego funkcjonalności. Dlatego takie sytuacje
    są możliwe. To nie jest choroba. To ułomność, która staje się dotkliwa wtedy,
    gdy obarczony dogmatem umysł, nie jest w stanie go odrzucić, ale powinien
    zaakceptować sprzeczną z nim rzeczywistość. I dlatego tak trudno jest się
    dogadać z ludźmi będącymi pod wpływem jakiegoś dogmatu.

    Nasza rozmowa też na tym polegała. Prześledż ją sobie. Gdy trzeba by było
    naruszyć pradziwość dogmatu, który jest dla Ciebie bardzo ważny, podważyć jego
    najwyższą wartość, poddać krytyce, uciekałaś w bok. Działał odruch. Wyłączała
    się "jedna" osobowość, a górę brała ta druga, zewnętrzna, która łagodziła
    sprzeczności, robiła coś za Ciebie.

    Ciekawe, prawda? wink Tacy jesteśmy, my ludzie o "wolnej woli", ale jednak
    automaty. Ale dokładnie widać to dopiero w takich sytuacjach.

    Piszesz, że wolisz być bardziej "jakaś tam" niż "jakaś tam inna". To złudzenie.
    To nie Ty. To mem - dogmat, a Ty jesteś jego niewolnicą i to on przez
    Ciebie "mówi". I tym się różni wolność od niewoli. Wolność ma zawsze wybór,
    niewola zawsze nią pozostanie.

    wink

    Pzdr
  • zloty_delfin 14.09.06, 14:20
    Zieeew....
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 14.09.06, 23:45
    zloty_delfin napisała:

    > Zieeew....

    Odsuwam emocje na bok. Nie interesuje mnie, czy to przeczytałaś. Jedyne, czego
    potrzebuję, to wiedza. Nasza rozmowa znów mnie czegoś nauczyła. Dziękuję za
    współpracę wink.
  • grgkh 15.09.06, 15:18
    Mimo wszystko była to miła rozmowa i dalej taka jest. smile Tamten post był pisany w tonie żartobliwym, ale zawierał to, co ludzie na ogół chcą ukrywać: szczerość intencji. Czy Ci to przeszkadzało?

    Ideolodzy Kościoła, a może i innych religii także, bardzo zwracają uwagę na absolut prawdziwości i niepodważalności ich idei starając się przedstawić w złym świetle wszystko to, co mogłoby ten absolut podważyć, nazywając to jakąś "piekielną" relatywnością. Tymczasem to właśnie ta względność, niepewność jest najzdrowsza, zmuszająca do poszukiwań, przemyśliwań, przyjmowania nowego - na próbę, i odrzucania starego - ale nie dlatego, że stare, ale dlatego, że było błędne (że w tej chwili wydaje nam się, że błędne jest).

    Nie urodziliśmy się z wiedzą o wszystkim, a to, co mamy, nie musi być prawdziwe, bo jest wzięte od innych, a wcześniej było kiedyś wymyślone. Żeby więcej wiedzieć, trzeba chcieć szukać. Ja szukam.
  • grgkh 11.09.06, 12:14
    Żeby Cię nie przeciążać, dzielę to na mniejsze kęsy.

    Jesteś przedstawicielką grupy ludzi o pewnym światopoglądzie. Czasem artykułujesz tu jego fragmenty. Polemika polega na wypowiadaniu argumentów przez obie strony i próbie wspólnego znalezienia wniosków uwzględniających je.

    > > Czy zdajesz sobie sprawę z drugiego dna?
    > >
    > > Czy jego istnienie kiedyś Ci przyszło do głowy?
    > >
    > > Czy wcale Cię to nie niepokoi?
    >
    > Nie, nie i nie, taka moja uroda, że nie dzielę włosa na czworo,
    > do niepokoju jestem sobie w stanie znaleźć stosowniejsze powody.

    Wobec tego inne pytanie: Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się krytycznie nad religią, czy uważasz inaczej, że wszystko, co z nią się wiąże jest z założenia pozytywne i nie podlega dyskusji?

    A jeśli tak, to dlaczego?
  • zloty_delfin 11.09.06, 14:54
    Odp.1) Tak, zastanawiałam się wielokrotnie.
    Odp.2) Nie

    Zastanawiałam się, czytałam, pytałam, otrzymywałam różne odpowiedzi, które
    konfrontowałam ze sobą, akceptowałam je lub nie. Dotyczyły one różnych kwestii,
    głównie moralności judeo-chrześcijańskich, jak i innych spektów wiary, np.
    sensu cierpienia.
    Nie będę się o tym szerzej wypowiadać, bo to dość intymne sprawy, a
    ekshibicjonizm na forum ma swoje granice. Poza tym pisanie elaboratów w
    internecie nie jest w moim stylu, a to temat na rozległe opracowanie. Może z
    czasem (jeżeli tak Cię to nurtuje) znajdziesz odpowiedzi w moich postach.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 15:35
    > > > > Czy zdajesz sobie sprawę z drugiego dna?

    > > > > Czy jego istnienie kiedyś Ci przyszło do głowy?

    > > > > Czy wcale Cię to nie niepokoi?

    > > Wobec tego inne pytanie: Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się
    > > krytycznie nad religią, czy uważasz inaczej, że wszystko,
    > > co z nią się wiąże jest z założenia pozytywne i nie podlega dyskusji?

    > > A jeśli tak, to dlaczego?

    > Odp.1) Tak, zastanawiałam się wielokrotnie.
    > Odp.2) Nie
    >
    > Zastanawiałam się, czytałam, pytałam, otrzymywałam różne odpowiedzi,
    > które konfrontowałam ze sobą, akceptowałam je lub nie. Dotyczyły one
    > różnych kwestii,

    Nadal nie odpowiedziałaś na początkowe pytania. Zanim nie odpowiesz na nie, nie
    przejdziemy dalej. Może być krótko. Tak będzie najlepiej. Ale musi mnie
    usatysfakcjonować. Tracimy czas, bo robisz uniki. Reszta Twojej odpowiedzi jest
    NIE NA TEMAT.
  • zloty_delfin 11.09.06, 15:51
    Nie mogę wpaśc na to jaka odpowiedź jest w stanie Cię zadowolić.


    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 17:22
    zloty_delfin napisała:

    > Nie mogę wpaśc na to jaka odpowiedź jest w stanie Cię zadowolić.

    Dobra. Właściwa. Ty WIESZ, o co mi chodzi. wink
  • zloty_delfin 11.09.06, 17:42
    Właśnie nie wiem. Kierujesz do mnie personalnie pytania, a potem masz
    pretensje, że w odpowiedzi piszę o moich odczuciach.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 12:20
    > > Czy nie znajdujesz powiązania (korelacji) między potencjalnymi
    > > możliwościami dostępu do psychiki ludzkiej, a częstymi przypadkami
    > > nieuprawnionego nadużywania tej możliwości?
    >
    > To chyba zależy od tego wrażliwy jest penitent i jak wprawnym i
    > przebiegłym psychologiem jest penitencjariusz.
    > Na takiego jeszcze nie przyszło mi trafić, choć zdarzyło mi się
    > nie raz ostro dyskutować w konfesjonale.

    Nie odpowiedziałaś na pytanie, choć może tak Ci się wydaje.

    Czy religia jest dla wybranych, a więc penitentów o określonej wrażliwości oraz nieprzebiegłych penitencjariuszy? Czy może dla WSZYSTKICH? Jeśli dla wszystkich, to jaki jest los tych pozostałych? Czy jest Ci on obojętny?

    I wróć do pytania głównego. Czy istnieje w/w korelacja?
  • zloty_delfin 11.09.06, 14:58
    > Czy religia jest dla wybranych, a więc penitentów o określonej wrażliwości
    oraz
    > nieprzebiegłych penitencjariuszy? Czy może dla WSZYSTKICH? Jeśli dla wszystkic
    > h, to jaki jest los tych pozostałych? Czy jest Ci on obojętny?

    Religia jest dla tego, kto ją wybiera jako swój sposób na życie. Nie dla
    wszystkich (no chyba sam się nie zgadzasz z tym co napisałeś?). Nie bardzo
    rozumiem Twój problem, choć chcę go zrozumieć.
    Co do mojego stosunku do losu "pozostałych", to wiesz ja nie jestem z tych "co
    cierpią za miliony. Dla tych, którym nie podoba się to co im mówi spowiedznik,
    mam jedną radę: iść do innegosmile Z cała odpowiedzialnoscią stwierdzam, że kilku
    mogę polecić.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 15:56
    zloty_delfin napisała:

    > > Czy religia jest dla wybranych, a więc penitentów o określonej
    > > wrażliwości oraz nieprzebiegłych penitencjariuszy? Czy może dla
    > > WSZYSTKICH? Jeśli dla wszystkich, to jaki jest los tych pozostałych?
    > > Czy jest Ci on obojętny?
    >
    > Religia jest dla tego, kto ją wybiera jako swój sposób na życie. Nie dla
    > wszystkich (no chyba sam się nie zgadzasz z tym co napisałeś?).

    > Nie bardzo rozumiem Twój problem, choć chcę go zrozumieć.

    Przyjdzie czas, że zrozumiesz problem. On nie jest MÓJ. To problem ogólny, a ja
    się nim zająłem przypadkowo.

    > Co do mojego stosunku do losu "pozostałych", to wiesz ja nie jestem
    > z tych "co cierpią za miliony. Dla tych, którym nie podoba się to co
    > im mówi spowiedznik, mam jedną radę: iść do innegosmile
    > Z cała odpowiedzialnoscią stwierdzam, że kilku mogę polecić.

    Jest tylko religia i Ty. Inni nie istnieją. Cały świat nie istnieje. Nie
    istnieją powiązania między religią i innymi ludźmi. Nic Cię nie obchodzą. Tak
    mam to rozumieć?

    Robisz uniki. Nie mów mi o sobie. O swoim stosunku do religii.

    Pytałem o to, jak widzisz innych w tej roli?

    Tego możesz nie czytać, a przede wszystkim nie odpowiadaj na to:

    Zdradzę Ci, dlaczego o to pytam. Podejrzewam, że religia jest w stanie
    niektórym ludziom zrobić krzywdę. Chciałbym, byśmy wspólnymi siłami
    potwierdzili tę tezę. wink
  • zloty_delfin 11.09.06, 16:03
    Kotku, kilka razy dałam Ci do zrozumienia, że nie rozmawiam o hipotetycznych
    problemach dotyczących hipotetycznych sytuacji. Przedstaw mi konkretny kazus do
    rozwiązania, a postaram się go rozwiązać.

    > Jest tylko religia i Ty. Inni nie istnieją. Cały świat nie istnieje. Nie
    > istnieją powiązania między religią i innymi ludźmi. Nic Cię nie obchodzą. Tak
    > mam to rozumieć?

    big_grin
    O tym też pisałam- możesz sobie rozumieć jak chcesz.

    > Zdradzę Ci, dlaczego o to pytam. Podejrzewam, że religia jest w stanie
    > niektórym ludziom zrobić krzywdę. Chciałbym, byśmy wspólnymi siłami
    > potwierdzili tę tezę. wink

    A nawet jeżeli uda Ci się tę tezę potwierdzić? Nie dopuszczasz możliwości, że
    kto inny będzie w stanie ja obalić?
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 17:27
    zloty_delfin napisała:

    > Kotku, kilka razy dałam Ci do zrozumienia, że nie rozmawiam
    > o hipotetycznych problemach dotyczących hipotetycznych sytuacji.

    Już "kotku", tak przy ludziach?

    > Przedstaw mi konkretny kazus do rozwiązania, a postaram się go rozwiązać.

    > > Jest tylko religia i Ty. Inni nie istnieją. Cały świat nie istnieje. Nie
    > > istnieją powiązania między religią i innymi ludźmi. Nic Cię nie obchodzą.
    > > Tak mam to rozumieć?
    >
    > big_grin
    > O tym też pisałam- możesz sobie rozumieć jak chcesz.

    Tak czy nie?

    > > Zdradzę Ci, dlaczego o to pytam. Podejrzewam, że religia jest w stanie
    > > niektórym ludziom zrobić krzywdę. Chciałbym, byśmy wspólnymi siłami
    > > potwierdzili tę tezę. wink
    >
    > A nawet jeżeli uda Ci się tę tezę potwierdzić? Nie dopuszczasz możliwości, że
    > kto inny będzie w stanie ja obalić?

    To my, we dwójkę ją potwierdzimy. big_grin
    I potem już nie będzie mnie obchodził cały świat.
  • zloty_delfin 11.09.06, 17:46
    > Już "kotku", tak przy ludziach?

    Jeżeli Ci się nie podoba moze być "słoneczko".

    > Tak czy nie?

    Słoneczko, wybór należy do Ciebie. Nie ingeruję weń, bo mnie on NIE-IN-TE-RE-SU-
    JE. Możesz o mnie myśleć co tylko ci podpowie wyobraźnia.

    > To my, we dwójkę ją potwierdzimy. big_grin
    > I potem już nie będzie mnie obchodził cały świat.

    Ja nic potwierdzać nie zamierzam, ale w interpretacji moich słów pozostawiam Ci
    pełną dowolność. Czy będę ją prostować uzależniam od tego czy będzie mi się
    chciało.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 12.09.06, 14:53
    zloty_delfin napisała:

    > > Już "kotku", tak przy ludziach?
    >
    > Jeżeli Ci się nie podoba moze być "słoneczko".

    Jestem niewrazliwy na takie triki. Miałaś odpowiedzieć na pytanie.

    > > Tak czy nie?
    >
    > Słoneczko, wybór należy do Ciebie. Nie ingeruję weń,
    > bo mnie on NIE-IN-TE-RE-SU-JE.
    > Możesz o mnie myśleć co tylko ci podpowie wyobraźnia.

    To nie wyobraźnia, to logika. Nie chcesz odpowiedzieć, ponieważ odpowiedź nie
    mieści się w kategoriach, które może zaakceptować jedna z
    Twoich "schizofrenicznych" osobowości.

    Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że tak właśnie jest? To nie jest jednostka
    chorobowa. To bardzo często spotykana "ułomność", ale jednak ułomność. Jej
    skutkiem jest niemożność przekroczenia bariery krytycznego stosunku do
    przyjętych za prawdę sprzeczności. TY Z NICH SOBIE ZDAJESZ SPRAWĘ, ale Twój
    mózg broni się przed przyznaniem się do tego. I stąd te uniki.

    > > To my, we dwójkę ją potwierdzimy. big_grin

    > Ja nic potwierdzać nie zamierzam, ale w interpretacji moich słów
    > pozostawiam Ci pełną dowolność.
    > Czy będę ją prostować uzależniam od tego czy będzie mi się chciało.

    Widzisz, a jednak to pośrednio potwierdziłaś. Jest tylko jedna alternatywa:
    albo nic z tego co tu mówimy nie rozumiesz, albo rozumiesz ale nie przyznasz
    się do tego, bo ujawni to sprzeczność z przyjętym przez Ciebie dogmatem.

    Potrafisz to inaczej uzasadnić? wink
  • zloty_delfin 12.09.06, 17:27
    > Jestem niewrazliwy na takie triki. Miałaś odpowiedzieć na pytanie.

    Które pytanie (bo już się w nich pogubiłam), Słoneczko?

    > To nie wyobraźnia, to logika. Nie chcesz odpowiedzieć, ponieważ odpowiedź nie
    > mieści się w kategoriach, które może zaakceptować jedna z
    > Twoich "schizofrenicznych" osobowości.

    Musi co prorok z Ciebie...
    Jesteś psychiatrą, psychologiem? Badałeś mnie? Nie masz o mnie pojęcia, a co o
    mnie myślisz, to tylko Twoja marchewka.

    > Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że tak właśnie jest? To nie jest jednostka
    > chorobowa. To bardzo często spotykana "ułomność", ale jednak ułomność. Jej
    > skutkiem jest niemożność przekroczenia bariery krytycznego stosunku do
    > przyjętych za prawdę sprzeczności. TY Z NICH SOBIE ZDAJESZ SPRAWĘ, ale Twój
    > mózg broni się przed przyznaniem się do tego. I stąd te uniki.
    >
    big_grin

    > Widzisz, a jednak to pośrednio potwierdziłaś.

    Skoro tak uważasz... Możesz sobie też uważać, że dwa plus dwa równa się pięć,
    co mnie to obchodzi.

    Jest tylko jedna alternatywa:
    > albo nic z tego co tu mówimy nie rozumiesz, albo rozumiesz ale nie przyznasz
    > się do tego, bo ujawni to sprzeczność z przyjętym przez Ciebie dogmatem.
    >
    > Potrafisz to inaczej uzasadnić? wink

    Do czego właściwie jest ten komentarz?
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • zloty_delfin 11.09.06, 15:00
    > I wróć do pytania głównego. Czy istnieje w/w korelacja?

    Widzisz, nie mogę się do tego odnieść, bo nic mi niewiadomo o "częstych
    przypadkach nieuprawnionego nadużywania tej możliwości". Co przez to rozumiesz?
    I skąd wiesz, ze te hipotetyczne przypadki są częste?
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 16:01
    > > I wróć do pytania głównego. Czy istnieje w/w korelacja?
    >
    > Widzisz, nie mogę się do tego odnieść, bo nic mi niewiadomo o
    > "częstych przypadkach nieuprawnionego nadużywania tej możliwości".
    > Co przez to rozumiesz?
    >
    > I skąd wiesz, ze te hipotetyczne przypadki są częste?

    Nadużywanie? Seks w/w księdza z mężatkami, który doprowadził do rozbicia dwóch
    małżeństw. To jeden z przykładów. Nie proś mnie o więcej. Jest google,
    poradzisz sobie, jesteś zdolną dziewczynką. wink

    Częstość jest względna. Dajmy jej spokój. Może kiedyś do niej wrócimy, a teraz
    jest ona NIE NA TEMAT. To Twój kolejny pretekst do skoku w bok.

    U góry masz pytanie. Przeczytaj je uważnie, zastanów się i odpowiedz. Czas
    ucieka.
  • zloty_delfin 11.09.06, 16:09
    > Nadużywanie? Seks w/w księdza z mężatkami, który doprowadził do rozbicia
    dwóch
    > małżeństw. To jeden z przykładów. Nie proś mnie o więcej. Jest google,
    > poradzisz sobie, jesteś zdolną dziewczynką. wink

    Mój Drogi, skoro Twoja świadomość społeczna jest tak wielka, jak ci się wydaje,
    to powinieneś wiedzieć, że to na tym, kto wysuwa oskarżenia spoczywa ciężar
    udowodnienia, więc mnie tym nie obciążaj, bo to Twoja rola.

    Częstość jest względna. Dajmy jej spokój. Może kiedyś do niej wrócimy, a teraz
    > jest ona NIE NA TEMAT. To Twój kolejny pretekst do skoku w bok.

    Jak to nie na temat? Sam pisałeś o "częstych przypadkach".
    Jak to względna? Jak najbardziej jest to zjawisko obiektywne.

    Nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo pytania nie rozumiem. Pofatyguj się i
    wyjaśnij mi je wreszcie.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 17:51
    > > Nadużywanie? Seks w/w księdza z mężatkami, który doprowadził
    > > do rozbicia dwóch małżeństw.

    > Mój Drogi, skoro Twoja świadomość społeczna jest tak wielka,
    > jak ci się wydaje, to powinieneś wiedzieć, że to na tym,
    > kto wysuwa oskarżenia spoczywa ciężar udowodnienia,
    > więc mnie tym nie obciążaj, bo to Twoja rola.

    Odpowiedz na pytanie z poprzedniego postu. Znów unikasz odpowiedzi. To nie jest
    żadne dowodzenie, to Ty masz się prywatnie wypowiedzieć.

    > > Częstość jest względna. Dajmy jej spokój.
    > > Może kiedyś do niej wrócimy, a teraz jest ona NIE NA TEMAT.
    > > To Twój kolejny pretekst do skoku w bok.
    >
    > Jak to nie na temat? Sam pisałeś o "częstych przypadkach".

    Tak pisałem. Jeśli nie rozumiesz, to tu masz definicję:
    pl.wiktionary.org/wiki/cz%C4%99sty
    pl.wikipedia.org/wiki/Cz%C4%99sto%C5%9B%C4%87
    Coś, co zdarzyło się więcej niż raz, w pewnych okolicznościach już może być
    traktowane jako częste.

    > Nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo pytania nie rozumiem. Pofatyguj się i
    > wyjaśnij mi je wreszcie.

    To samo innymi słowami:

    Czy istnieje korelacja [zajrzyj do słownika] między środkami jakimi dysponuje
    religia, np. spowiedź święta, a nadużyciami, których się za jej pomocą dokonuje
    na bezbronnych, nie zdających sobie sprawy z tego zagrożenia, ludziach?

    Rozumiesz? smile
  • zloty_delfin 11.09.06, 17:57
    Przyznaję, że się zagmatwałam, ale jeżeli chodzi ci o pytanie o korelację, to
    nie odpowiem, bo go NIE-RO-ZU-MIEM. Ile już razy prosiłam Cię o wyjaśnienie co
    poeta ma na mysli?

    > Coś, co zdarzyło się więcej niż raz, w pewnych okolicznościach już może być
    > traktowane jako częste.
    >
    No wybacz, ale nawet definicja z wikipedii przeczy temu co napisałeś
    powyżej. "Wiele razy" to Twoim zdaniem "częściej niż raz"?

    > Czy istnieje korelacja [zajrzyj do słownika] między środkami jakimi dysponuje
    > religia, np. spowiedź święta, a nadużyciami, których się za jej pomocą
    dokonuje
    >
    > na bezbronnych, nie zdających sobie sprawy z tego zagrożenia, ludziach?

    JAKIMI NADUŻYCIAMI????

    Nie lubię wrzasku, ale jak kto głuchy to trzeba do niego krzyczeć.

    > Rozumiesz? smile

    Nie
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • zloty_delfin 11.09.06, 18:10
    doprecyzuję co miałam na myśli tym razem ja: "wiele razy" to jak
    najbardziej "więcej niż raz", ale "więcej niż raz" to absolutnie
    niekoniecznie "wiele razy".


    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 12.09.06, 15:15
    zloty_delfin napisała:

    > doprecyzuję co miałam na myśli tym razem ja: "wiele razy" to jak
    > najbardziej "więcej niż raz", ale "więcej niż raz" to absolutnie
    > niekoniecznie "wiele razy".

    No widzisz, jak pomyślisz, to wymyślisz. wink
  • grgkh 12.09.06, 15:14
    zloty_delfin napisała:

    > Przyznaję, że się zagmatwałam, ale jeżeli chodzi ci o pytanie o korelację,
    > to nie odpowiem, bo go NIE-RO-ZU-MIEM. Ile już razy prosiłam Cię o
    > wyjaśnienie co poeta ma na mysli?

    O, pamiętasz, że pisuję wiersze? wink
    A co Cię "zagmatwało"? Słowa "korelacja" nie rozumiesz? To sytuacja, gdy nie da
    się powiedzieć, że pewne mierzalne wielkości zależą bezpośrednio od siebie, bo
    tak nie jest, ale mimo to "wygląda" na to, że jedna z nich od drugiej zależy
    (wprost lub odwrotnie proporcjonalnie), ponieważ oddziałuje na nie wspólny
    czynnik lub ich grupa.
    A całe pytanie jest poniżej...

    > > Coś, co zdarzyło się więcej niż raz, w pewnych okolicznościach już
    > > może być traktowane jako częste.
    > >
    > No wybacz, ale nawet definicja z wikipedii przeczy temu co napisałeś
    > powyżej. "Wiele razy" to Twoim zdaniem "częściej niż raz"?

    Może być. Czy rozumiesz słowo "może"? I tak niestety jest na tym parszywym albo
    wspaniałym świecie. Czasami dwa razy, to jest często. wink

    > > Czy istnieje korelacja [zajrzyj do słownika] między środkami jakimi
    > > dysponuje religia, np. spowiedź święta, a nadużyciami, których się
    > > za jej pomocą dokonuje na bezbronnych, nie zdających sobie sprawy
    > > z tego zagrożenia, ludziach?
    >
    > JAKIMI NADUŻYCIAMI????

    Napisałem to w pierwszym, tyułowym poście. Na przykład takimi jak tam... Nie
    będę brnął w dodatkowe uzasadnienia, bo tu chodzi o samo najogólniejsze sedno
    tamtego pytania.

    > Nie lubię wrzasku, ale jak kto głuchy to trzeba do niego krzyczeć.

    A pokrzycz sobie, jeśli lubisz. wink

    > > Rozumiesz? smile
    >
    > Nie

    A teraz?
  • zloty_delfin 12.09.06, 17:34
    O, pamiętasz, że pisuję wiersze? wink

    Nie pamiętałam, ale to wiele tłumaczy tongue_out

    > A co Cię "zagmatwało"? Słowa "korelacja" nie rozumiesz? To sytuacja, gdy nie
    da
    >
    > się powiedzieć, że pewne mierzalne wielkości zależą bezpośrednio od siebie,
    bo
    > tak nie jest, ale mimo to "wygląda" na to, że jedna z nich od drugiej zależy
    > (wprost lub odwrotnie proporcjonalnie), ponieważ oddziałuje na nie wspólny
    > czynnik lub ich grupa.
    > A całe pytanie jest poniżej...

    Znam znaczenie słowa korelacja, podobnie jak swego czasu mogłeś sobie darować
    wykład o okolicznościach łagodzących.
    Odpowiadam na Twoje posty po kolei i naprawdę nie pamiętam już dzisiaj treści
    tego pytania.

    > Napisałem to w pierwszym, tyułowym poście. Na przykład takimi jak tam... Nie
    > będę brnął w dodatkowe uzasadnienia, bo tu chodzi o samo najogólniejsze sedno
    > tamtego pytania.
    >

    Powyżej pisałeś, że jeżeli czegoś nie rozumiem, to wystarczy, ze poproszę o
    wytłumaczenie. Zdobądź się na konsekwencję wobec faktu, ze nie rozumiem co masz
    na myśli przez "częste nadużycia" i jednak w to zabrnij, jeżelichcesz uzyskać
    odpowiedź.
    Już wiele razy pisałam pod Twoim adresem: szkolne dyskusje mnie nie interesują,
    wyrosłam z nich jakiś czas temu. Rozmawiam o konkretach, albo wcale.

    > A pokrzycz sobie, jeśli lubisz. wink

    To sytuacja beznadziejna,bo choć krzyczę, to do Ciebie nie dociera.

    > A teraz?

    Dalej nie, bo nie posunąłeś się w swych tłumaczeniach ani o cm do przodu.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 12:30
    > Chciałabym zapytać co rozumiesz przez "częste przypadki nieuprawnionego
    > nadużywania tej możliwości", ale obawiam się kolejnego elaboratu,
    > którego nie mam czasu, ani ochoty czytać.

    Nie będzie elaboratu. Napisać możesz go Ty. Na razie staraj się odpowiadać na pytania, nie uciekać od ich sensu. Jeśli temat będzie się rozgałęział, to nie ja będę to powodował.

    Częste przypadki... Czy nie słyszałaś nigdy o nadużywaniu/wykorzystywaniu przez księży swojej "władzy" i niechętnym piętnowaniu tego zjawiska przez najwyższe władze KK?

    Twoje pytanie jest rodzajem prowokacji, bo słyszałaś o tym na pewno, bo włączałaś się w takie dyskusje na tym forum. wink Przecież wiesz o co chodzi? Czy to rodzaj typowej dla wierzących "schizofrenii", polegającej na tym, że zjawisko/fakt są zauważone, ale leżą w innej przegródce i nie podlegają ocenie jednym systemem wartości?
  • zloty_delfin 11.09.06, 15:01
    > Częste przypadki... Czy nie słyszałaś nigdy o nadużywaniu/wykorzystywaniu
    przez
    > księży swojej "władzy" i niechętnym piętnowaniu tego zjawiska przez najwyższe
    > władze KK?

    No właśnie nie wiem co masz na myśli, podaj jeden przykład, a moze naprowadzisz
    mnie na właściwy trop.
    A prowokacje to Twoja domenasmile
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 11.09.06, 17:53
    Wciągnij nozdrzami, głęboko w płuca, powietrze. Znajdziesz trop.
  • zloty_delfin 11.09.06, 17:57
    Słoneczko, te "częste przypadki" chyba nie mają miejdca skoro nie potrafisz
    wskazać nawet jednego przykładu.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • zloty_delfin 12.09.06, 17:48
    Rozumiem, ze naprawdę nie jesteś w stanie, skoro wstydliwie przemilczałeś ten
    post.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 12.09.06, 22:53
    zloty_delfin napisała:

    > Rozumiem, ze naprawdę nie jesteś w stanie, skoro wstydliwie przemilczałeś ten
    > post.

    Odpuściłem to celowo. Interesuje mnie temat główny. Od "bocznych" odpadam, bo tak chcę. wink
  • zloty_delfin 12.09.06, 23:02
    Taaaaaak słonko, bujać to my, ale nie nas!
    Wybacz, żadnych odpowiedzi w tym wątku już ode mnie nie uzyskasz. Mam inną
    wizję prowadzenia rozmowy.
    Eot
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • jotkajot49 12.09.06, 00:10
    >... choć zdarzyło mi się nie raz ostro dyskutować w konfesjonale.

    To może zbyt osobiste pytanie, ale o czym dyskutowałaś (ostro!)?
    Za bardzo się nie znam na spowiadaniu, ale zdaje mi się, że przychodzisz pełna
    skruchy i żalu za grzechy(?) do osoby, która działając w boskim imieniu
    dokonuje małego cudu - anuluje Twoje przewiny. Skruszony grzesznik kontra
    pełnomocnik Absolutu. Czy w tych warunkach jest miejsce na dyskusję?
  • grgkh 12.09.06, 15:18
    No, właśnie... Czy więc Twój spowiednik nie dokonywał JAKIEGOŚ NADUŻYCIA? wink
    Nie zgadzałaś się z nim, bo "coś" było NIE TAK, prawda?
  • zloty_delfin 12.09.06, 17:38
    A to, że się z czymś nie zgadzam świadczy o czyimkolwiek nadużyciu?
    To że Wy uważacie odpowiedzialność karną za obrazę uczuć religijnych za bzdurę
    ma świadczyć o nadużyciu ustawodawcy?
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 12.09.06, 22:56
    Odpowiadaj na pytanie i nie zadawaj pytań wykrętnych. Wróć, przeczytaj, zrozum i... do przodu. I nie licz na to, że mnie wyciągniesz na odpowiadanie. To ja Ciebie przesłuchuję, a nie Ty mnie. wink
  • zloty_delfin 12.09.06, 23:00
    Nie zadaję pytań pokrętnych, nie wiem jak mam rozumieć "częste przypadki
    nadużywania" i chcę byś mi to wyjaśnił na przykładach. Dlaczego przekracza to
    Twoje możliwości?

    To ja Ci
    > ebie przesłuchuję, a nie Ty mnie. wink

    Nie, Słoneczko, albo jesteśmy równorzędnymi partnerami w dyskusji, albo żegnam.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • zloty_delfin 12.09.06, 17:36
    Masz rację, to osobiste pytanie. To sprawa pomiędzy mną, a moim spowiednikiem.
    Miejsce na dyskusję jak najbardziej jest. Zwykle bywa ona potrzebna.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • zloty_delfin 11.09.06, 15:03
    Tak a'propos wiary i jej aspektów jestem pod wrażeniem Waszej nieugiętej wiary
    w to, że ksiądz od którego rozpoczął sie ten wątek bez wątpienia dokonał
    gwałtusmile
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • jacktheripper1 11.09.06, 15:49
    hej złoty delfin nie dyskutuj z tymi burakami,popatrz przecież tu siedzą
    same "ludzkie wszy" jak np ogolone jajka,seksulanie niewyżyci dewianci (może
    pedofile??) jak liberte,lena_ziemkiewicz która ma wszelkie objawy psychozy.
    vitmik stary nieszęśliwy satyr no i inteligentny aczkolwiek uważam zagubiony w
    życiu grgh,olej to śmierdzące gównem na 10 km forum niech gnije w smrodzie
    swojego zczadziałego jadusmile
  • tombra7 11.09.06, 16:01
    jacktheripper1, brawo!
    to prawdziwie katolicka dawka miłosierdzia,wystarczy trochę dłużej katolika
    "pomęczyć" a ujawnia swoje "drugie dno" w pełnej okazałości.

    grgh, spuśćmy na tych zbłąkanych chrześcijan kurtynę milczenia...
  • grgkh 11.09.06, 17:55
    Nie będę spuszczał, spróbuję ich... nawrócić na niewiarę. wink
    Fajna zabawa.
  • zloty_delfin 11.09.06, 17:59
    Jeżeli o mnie chodzi, to jest to sprawa beznadziejna.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 12.09.06, 15:19
    Nie powiedziałem, że mi się to uda, ale pobawić się mogę, nieprawdaż? wink
  • lliberte 11.09.06, 17:45
    Masz tu moka droga jednego z prawdziwych katolików na tym forum.Rzadko się
    pokazuje,ale jak sie pokaże to tylko w jednym celu.

    acktheripper1 napisał:

    > hej złoty delfin nie dyskutuj z tymi burakami,popatrz przecież tu siedzą
    > same "ludzkie wszy" jak np ogolone jajka,seksulanie niewyżyci dewianci (może
    > pedofile??) jak liberte,lena_ziemkiewicz która ma wszelkie objawy psychozy.
    > vitmik stary nieszęśliwy satyr no i inteligentny aczkolwiek uważam zagubiony w
    > życiu grgh,olej to śmierdzące gównem na 10 km forum niech gnije w smrodzie
    > swojego zczadziałego jadusmile


    Prawda,że uroczy i tolerancyjny katolik ?


    --
    Powiadam Wam! Niech będzie przeklęte dzieło Jana Pawła II. Niech łzy
    bezrobotnych i bezdomnych ważą szalę jego zasług.
  • zloty_delfin 11.09.06, 17:47
    "Jedna jaskółka wiosny nie czyni" jak mówiła moja Babcia. Aczkolwiek zgadzam
    sie co do sposobu w jaki podsumował Lenę.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • jacktheripper1 12.09.06, 12:35
    lliberte napisał:

    > Masz tu moka droga jednego z prawdziwych katolików na tym forum.Rzadko się
    > pokazuje,ale jak sie pokaże to tylko w jednym celu.
    >
    > acktheripper1 napisał:
    >
    > > hej złoty delfin nie dyskutuj z tymi burakami,popatrz przecież tu siedzą
    > > same "ludzkie wszy" jak np ogolone jajka,seksulanie niewyżyci dewianci (m
    > oże
    > > pedofile??) jak liberte,lena_ziemkiewicz która ma wszelkie objawy psychoz
    > y.
    > > vitmik stary nieszęśliwy satyr no i inteligentny aczkolwiek uważam zagubi
    > ony w
    > > życiu grgh,olej to śmierdzące gównem na 10 km forum niech gnije w smrodzi
    > e
    > > swojego zczadziałego jadusmile
    >
    >
    > Prawda,że uroczy i tolerancyjny katolik ?
    >
    >

    to ja ci może zacytuję wypowiedz twojej koleżanki leny:
    "2 dni minęły od tego głośnego zabójstwa, a Wy nic? Absolwent KATOLICKIEGO
    liceum zadźgał na korytarzu KATOLICKIEGO liceum, w pierwszy dzień szkoły,
    uczennicę KATOLICKIEGO liceum. KATOnauczyciele i księża z tej placówki
    próbują teraz znaleźć w tym jakiś sens. No właśnie, jaka nauka z tego płynie?
    Że religia jest gówno warta? Że bozi nie ma? A może to KATOLSTWO prowadzi do
    takich rzeczy?"

    przecież dka większości normalnych ludzi ta lena jest popier....lona ostro
    to że nazywam gówno gównem to jest nietolerancja?
    już kiedyś mówiłem że ludzi takich jak wy jest statystycznie mniej niż
    cierpiących na schizofrenię (ostatnie raporty mówia o 400 tys ludzi chorych na
    tę przykrą chorobę tj 1% społeczeństwa......natomiast partia "racja" dostala w
    wyborach coś okolo 0,03%,ergo jeżeli jesteście taką marginalną i odchylona
    grupą należałoby was przymusowa pozamykać w psychiatrykach,za pomocą silnych
    benzodiazepin może zmniejszono by waszą agresję a potem przez jakies kilka lat
    waszerowano by was przeciwpsychotykami,ja naprawdę jestem tylko waszym
    dobroczyńcom i uważam że o ludzi psychicznie i nerwowo chorych państwo musi
    dbać,bo to barbarzyństwo zostawiać was samym sobie nie uważacie?

  • grgkh 12.09.06, 15:21
    Była wkurzona i wyraziła to ekspresyjnie. Niektórzy tacy są i już. Czy sądzisz,
    że można ich zmienić? A może powinno się ich... utylizować?
  • grgkh 11.09.06, 16:16
    zloty_delfin napisała:

    > Tak a'propos wiary i jej aspektów jestem pod wrażeniem Waszej
    > nieugiętej wiary w to, że ksiądz od którego rozpoczął sie ten
    > wątek bez wątpienia dokonał gwałtusmile

    Widzę, że Ci jest wesoło. Poczytaj o dokonaniach tego księdza. Mnie jest żal
    ludzi poszkodowanych.

    Na marginesie...

    Wiara, o której Ty mówisz, to domniemania oparte o doniesienia prasowe. Ja je
    traktuję w ten sposób, że nadaję im zmienny w czasie poziom prawdopodobieństwa.
    To doniesienie wydaje mi się wiarygodne, więc ma dość wysoką ocenę
    prawdziwości. Będę sobie to korygował. Twoja wiara religijna jest natomiast
    pewnością, że Bóg istnieje. To zupełnie inny sposób oceniania.

    A skąd Ty wiesz, że przypadek tego księdza należy traktować jako w 100%
    nieprawdopodobny? No, chyba że oceniasz jak ja, prawdopodobieństwem. A wtedy
    podaj swoją liczbę w skali 1-99 (wykluczamy 0 i 100). Jestem jej ciekaw.

    I gwałt. Wszystko, co odbywa się, choćby przez krótką chwilę wbrew komuś, jest
    gwałtem. Tak to potocznie rozumieją niemal wszyscy (oprócz tych, co się gwałtem
    posługują).
  • zloty_delfin 11.09.06, 16:22
    Istotnie jest mi wesoło, dzięki Tobie, zrobiłeś dobry uczyneksmile

    > A skąd Ty wiesz, że przypadek tego księdza należy traktować jako w 100%
    > nieprawdopodobny?

    A gdzie napisałam, że uważam ten przypadek za nieprawdopodobny? Możesz wskazać
    mi moją wypowiedź, która przywiodła Cię do takiego twierdzenia?

    No, chyba że oceniasz jak ja, prawdopodobieństwem. A wtedy
    > podaj swoją liczbę w skali 1-99 (wykluczamy 0 i 100). Jestem jej ciekaw.

    Pozostaję bezstronna, więc będzie to 50.

    > I gwałt. Wszystko, co odbywa się, choćby przez krótką chwilę wbrew komuś,
    jest
    > gwałtem. Tak to potocznie rozumieją niemal wszyscy (oprócz tych, co się
    gwałtem
    >

    W tym wypadku, to bardziej zgwałcenie niż gwałt.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 12.09.06, 15:40
    Ej, delfinku, wchodzimy w dyskusję typu ble, ble? Takie jest Twoje zamierzenie?

    To nie ze mną.

    > > A skąd Ty wiesz, że przypadek tego księdza należy traktować jako w 100%
    > > nieprawdopodobny?

    > A gdzie napisałam, że uważam ten przypadek za nieprawdopodobny?
    > Możesz wskazać mi moją wypowiedź, która przywiodła Cię do takiego
    > twierdzenia?

    Ty już nie wiesz, co napisałaś wink. Nie będę Ci tego tłumaczył. To nieistotny
    niuans.

    > W tym wypadku, to bardziej zgwałcenie niż gwałt.

    Rozróżniasz to? Hm... Możesz o tym coś więcej? Mam braki. wink
  • zloty_delfin 12.09.06, 17:46
    > Ty już nie wiesz, co napisałaś wink. Nie będę Ci tego tłumaczył. To nieistotny
    > niuans.

    Jako postępowy i tolerancyjny człowiek, spełnij moją prośbę o wskazanie mi
    mojej wypowiedzi, iż uważam ten przypadek za nieprawdopodobny.
    Ja tego znaleźć nie mogę, a i Ty będziesz miał problem, ale jeżeli się
    postarasz to kto wie?

    Próbkę Twojego czytania ze zrozumieniem miałam w trakcie Twojej rozmowy z
    niejakim salmanassarem1.

    > Rozróżniasz to? Hm... Możesz o tym coś więcej? Mam braki. wink

    Nie Ty jeden masz braki. Nie ma takiego przestępstwa jak gwałt.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 12.09.06, 23:00
    > Próbkę Twojego czytania ze zrozumieniem miałam w trakcie Twojej rozmowy z
    > niejakim salmanassarem1.

    On jest przytępawy, albo zeschizofreniały do końca. Z takimi NIE DA SIĘ rozmawiać normalnie, a nienormalnie mi się nie chce.
  • zloty_delfin 12.09.06, 23:05
    Słonko, nawiązałam do tego jakie wnioski wysnułeś z jego postów. Można je
    określić jednym słowem: BŁĘDNE. A pisał jasno i klarownie. Chcesz, to Ci
    wskażę. Poza tym to Ty ciągnąłeś z nim rozmowę, chociaż on już się nie odzywał,
    więc... komu tu z kim nie chciało się gadać.
    Adam już mnie dziś ubawił bez reszty, a teraz Ty próbujeszsmile
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 12.09.06, 23:03
    > Nie Ty jeden masz braki. Nie ma takiego przestępstwa jak gwałt.

    Nie jestem karnistą. Trzeba było to zaznaczyć (ja tak często robię), że to terminologia specjalistyczna. Rozmawiam językiem potocznym, a w nim NIE MA takiego rozróżnienia.
  • zloty_delfin 12.09.06, 23:06
    Pytałeś czy rozróżniam te dwa terminy i sam stwierdziłeś, że masz brakismile
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • zloty_delfin 11.09.06, 16:37
    A co do dokonań tego księdza - zgodnie z Twoim zaleceniem chciałam o nich
    poczytać, ale wszędzienatrafiam na dośc lakoniczną informację:

    "43-letni proboszcz jednej z parafii w Częstochowie został aresztowany pod
    zarzutem gwałtu na 20-letniej kobiecie. Ksiądz nie przyznaje się do winy -
    poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Romuald Basiński.

    Do zdarzenia miało dojść na terenie plebanii. Za gwałt grozi do 12 lat
    pozbawienia wolności."

    Niezbyt konkretnie. Nie potrafię bez konkretów wyrobić sobie opinii na żaden
    temat.


    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 12.09.06, 15:41
    A ja gdzieś czytałem życiorys tego kapłana. Poszukaj...
  • zloty_delfin 12.09.06, 17:41
    Szukałam Słoneczko i znaleźć nie mogę. Jak ma na imię? Pierwsza litera
    nazwiska? Natknęłam się za to na komentarz internautki, która twierdzi, ze zna
    tego księdza dobrze. Pomógł wielu ludziom. To wszystko czego się dowiedziałam
    na jego temat.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • adam81w 11.09.06, 15:59
    Staje się wobec przesłuchującego go zza kratki ksi
    > ędza-człowieka całkowicie bezbronny.

    faktycznie staje sie bezbronny , a co wtedy gdy ow ksiadz ow przesluchujacy nie
    ma dobrych zamiarow ? saczy tylko zlo do serca czlowieka i uczy go jak zle
    rozumiec zycie oraz to co takiego czlowieka czasem zagubionego otacza . nie u
    ksiedza nie uczmy sie rozwiazywac problemow . jesli chcemy nauczyc sie je
    rozwiazywac pojdzmy do psychologa . tam napewno otrzymamy fachowa pomoc .
    --
    Rozumiemy doskonale, że zmuszanie człowieka do składania opłat na rzecz "
    rozpowszechniania przekonań religijnych " , których on nie podziela, to rzecz
    grzeszna i godna tyrana..

    T.Jefferson
  • jacktheripper1 11.09.06, 16:01
    no i zapomniałem o adamie81 jak chcesz zobaczyć kto to jest to wciśnij link
    który ktoś tu podał z filmikiem z demonstracji antyklerykalnej,adam81 wystepuje
    w nim w jednej scenie,kiedy napada na kolesie z www.pyta.pl i chce go pobic ma
    dłuższe czarne włosy i wąsik.
  • jacktheripper1 11.09.06, 16:05
    jest ubrany w czarną koszulkę włopsy ma spięte z tyłu i wpada na reportera z
    tekstem "no juz wypier....laj"smile
  • jacktheripper1 11.09.06, 16:06
    youtube.com/watch?v=mFcoNK30kEY


    to link obejrzyj niezłe jajasmile
  • jacktheripper1 11.09.06, 16:07
    youtube.com/watch?v=mFcoNK30kEY
  • kociak40 11.09.06, 17:22
    Panie jacktheripper1 (dobrze napisałem?)

    Trochę czuję się zawiedziony, nic na mój temat, uważasz Pan, że nie warto?
    To mnie niepokoi, tak lekko to Panu przychodzi, takie trudne wyrazy, ktorych w
    słowniku nie ma, dobrze ortograficznie napisane, to prawdziwa finezja.
    Podziwiam, charakterystyki są dość zwięzłe, ale przemawiające do wyobraźni.
    Czy mógłbyś Pan (z duzej litery bo cenię wszystkie zdolności indywidualne) tak
    spróbować na mój temat, tak ze 3 linijki tekstu, z tymi trudnymi wyrazami?
    Byłbym wdzięczny, uważaj Pan tylko na ortografię, No i spróbuj, chyba potrafisz?
  • jacktheripper1 11.09.06, 17:29
    może się Pan zdziwi ale do Pana nic nie mamsmile,gdyż nie uważam Pana za
    ekstemum,niektóre Pańskie wypowiedzi są bardzo rozsądne,dlatego myślę,że Pan
    wraz z kolegą "grgh" nie pasujecie do tego szamba...
  • grgkh 11.09.06, 18:09
    A wpuścicie mnie... do siebie? wink
  • adam81w 11.09.06, 20:20
    chce zdementowac . bylem oczywiscie na tej demonstracji ale to nie ja chamsko
    atakowany przez zespol pseudodzienikarzyn zamachnalem sie na nich . nie mialem
    wtedy dodatkowo wlosow dlugich ( teraz tez ) i wasika . czyli jacku naprawde
    cienki jestes . jak barszcz smile
    --
    Rozumiemy doskonale, że zmuszanie człowieka do składania opłat na rzecz "
    rozpowszechniania przekonań religijnych " , których on nie podziela, to rzecz
    grzeszna i godna tyrana..

    T.Jefferson
  • kociak40 11.09.06, 17:51
    Wracając do pierwszego postu, tej spowiedzi usznej, jest ona największą głupotą
    wymyśloną przez papieża w stosunku do ludzi (dla kleru bardzo dobra). Nawet
    ktoś wierzący i praktykujący, powinien zastanowić się i trochę pomyśleć nad
    tym. Spowiedz uszna, czyli mówienie innemu człowiekowi swoich grzechów na ucho,
    nie ma żadnego uzasadnienia w Ewangelii. Już dawno zwrócili uwagę na to
    reformatorzy, tacy jak Luter, Kalwin, Zwingli itd., którzy poświęcili życie na
    studia biblijne i chcieli "naprawić" religię, przywrócić jej "prawidłowość"
    opartą na Ewangelii, wykluczyć to, co powstało przez pryzmat pieniądza.
    Wierny ma spowiadać się Bogu, żałować za grzechy, przyrzekać poprawę, we
    własnym sumieniu, a nie w "uchu" ksiedza i w jego decyzji. Kapłan ma tylko
    dokonać symbolu odpuszczenia grzechów, jeśli te warunki są spełnione przez
    wiernego. Tak jest u protestantów, pastor się tylko pyta, czy był rachunek
    sumienia, czy żałuje się za grzech, czy jest wola poprawy. Czy ta spowiedz
    będzie ważna decyduje sam wierny, przez to czy to spełni, to jego sprawa i Boga.
    Ja uważam, że spowiedz uszna jest bluźnierstwem, kpiną z Boga, wywyższeniem
    kapłana do roli Boga. Zgadzam się z wywodem grgkh w całości.
  • zloty_delfin 11.09.06, 18:02
    Widzisz... prawdopodobnie zdarza mi się spowiadać częściej niż założycielowi
    tego wątku, ale kompletnie nie przyszłoby mi do głowy, że wówczas "odsłaniam
    się do najtajniejszych zakamarków swojej psychiki", "staję się wobec
    przesłuchującego go zza kratki księdza-człowieka całkowicie bezbronny", ani
    że "oddaję siebie".

    Kto mu nagadał takich bzdur?

    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • adam81w 11.09.06, 20:22
    hihi widzisz delfinie jak ty malo wiesz o technikach wnikania do zakamarkow
    twojej psychiki a ksiadz wie o tobie wszystko smile poza tym nie sadze by grgkh
    wogole sie spowiadal wiec nie manipuluj w podobnie glupi sposob . zeby o
    ateiscie powiedziec ze pewnie spowiada sie rzadziej niz ty katoliczka to jest
    naprawde katonowomowa .
    --
    Rozumiemy doskonale, że zmuszanie człowieka do składania opłat na rzecz "
    rozpowszechniania przekonań religijnych " , których on nie podziela, to rzecz
    grzeszna i godna tyrana..

    T.Jefferson
  • zloty_delfin 11.09.06, 20:48
    big_grin
    Pańskim zdaniem uważam, ze grgkh się spowiada?
    Oj, Panie Adamie, Pan to dopiero nie potrafi wyłonić "drugiego dna".

    Natomiast wniosek jakoby ksiądz u którego się spowiadam uważam za co najmniej
    ryzykowny. Nawet moi rodzice nie wiedzą o mnie wszystkiego, a ma to wiedzieć
    jakiś ksiądz?

    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • zloty_delfin 11.09.06, 20:52
    Ucieło: Natomiast wniosek jakoby ksiądz u którego się spowiadam wiedział o mnie
    wszystko uważam za co najmniej ryzykowny.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • adam81w 11.09.06, 21:13
    prawdopodobnie zdarza mi się spowiadać częściej niż założycielowi
    tego wątku

    a jak inaczej zrozumiec to co napisalas ? . sugerujesz ze grgkh sie spowiada bo
    w twojej glowie nie miesci sie ze ktos moze sie nie spowiadac . stosujesz wiec
    manipulacje by ukryc ten fakt . to tak jakbym ja poiwedzial o tobie tak :
    zloty delfin rzadziej chodzi na demonstracje antyklerykalne niz adamm81w . ( ale
    jednak chodzi na demonstracje smile ).
    jak inaczej zrozumiec slowa X spowiada sie mniej niz Y .
    przeciez to jest logiczne ze czynimy tu zalozenie ze i X i Y sie spowiadaja .
    Tylko ze X czyni to rzadziej niz Y ale i tak X spowiada sie . to jest chyba proste .

    ksiadz ma na ciebie tzw haki . czy nie jest ci glupio ze on wie o tym co ty
    przeskrobalas ?
    --
    Rozumiemy doskonale, że zmuszanie człowieka do składania opłat na rzecz "
    rozpowszechniania przekonań religijnych " , których on nie podziela, to rzecz
    grzeszna i godna tyrana..

    T.Jefferson
  • zloty_delfin 11.09.06, 21:16
    a jak inaczej zrozumiec to co napisalas ? . sugerujesz ze grgkh sie spowiada bo
    > w twojej glowie nie miesci sie ze ktos moze sie nie spowiadac . stosujesz wiec
    > manipulacje by ukryc ten fakt . to tak jakbym ja poiwedzial o tobie tak :
    > zloty delfin rzadziej chodzi na demonstracje antyklerykalne niz adamm81w . (
    al
    > e
    > jednak chodzi na demonstracje smile ).
    > jak inaczej zrozumiec slowa X spowiada sie mniej niz Y .
    > przeciez to jest logiczne ze czynimy tu zalozenie ze i X i Y sie spowiadaja .
    > Tylko ze X czyni to rzadziej niz Y ale i tak X spowiada sie . to jest chyba
    pro
    > ste .

    Adam, nie załamuj mnie. TO BYŁA IRONIA. Paniał?

    > ksiadz ma na ciebie tzw haki . czy nie jest ci glupio ze on wie o tym co ty
    > przeskrobalas ?

    smile)))))))))))))
    Przepraszam, ale podobne myśli towarzyszyły mi gdy szłam do pierwszej spowiedzi
    i nigdy później.


    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • adam81w 11.09.06, 21:21
    Adam, nie załamuj mnie. TO BYŁA IRONIA.

    no patrz jakos cie nie wyszla ta ironia .
    --
    Rozumiemy doskonale, że zmuszanie człowieka do składania opłat na rzecz "
    rozpowszechniania przekonań religijnych " , których on nie podziela, to rzecz
    grzeszna i godna tyrana..

    T.Jefferson
  • zloty_delfin 11.09.06, 21:23
    To że Ty nie pojąłeś, nie oznacza, że nie wyszłasmile Ale jak Cię znam, to
    będziesz szedł w zaparte.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • xxara 11.09.06, 22:32
    Najwieksze wrażenie zrobili na mnie księża spowiednicy, ktorzy za komuny
    donosili na opozycjonistow. To dopiero morale!
    Spowiadanie to forma wywiadu. Sprawdza sie od wieków. Mosad może pozazdrościć!
    --
    make peace not PIS
  • kociak40 12.09.06, 00:43
    Tak jest, po to, to wprowadzono, aby mieć wgląd w sumienia władców, zwłaszcza
    ich żon, znać słabości i wady ludzi. Ta ogromna wiedza o słabościach ludzkich
    daje wielką siłę w streowaniu sumieniami ludzi, na wpływ na nich. Tego co chce
    spowiednik wiedzieć, to się dowie, sam się spyta o to. Sami księża się nie
    spowiadają, przykładem jest ojciec Hejno, który kablował na papieża, będąc w
    jego otoczeniu, nie spowiadał się z tego. A księża pedofile? Oni nie muszą
    się "usznie" spowiadać, wiedzą, że to lipa i w jakim celu powstało.
  • zloty_delfin 12.09.06, 11:37
    >Sami księża się nie spowiadają,

    ????
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • chelseaa 12.09.06, 12:18
    > >Sami księża się nie spowiadają,

    Nie muszą , stać ich na dobrych psychoterapeutów . Reszta społeczeństwa ,
    wybiera spowiedź , tańsze rozwiązanie , no i nie trzeba się umawiać na kolejną
    sesję .
  • chelseaa 12.09.06, 12:18
    wink
  • grgkh 12.09.06, 12:48
    chelseaa napisała:

    > wink

    wink
  • monikaannaj 12.09.06, 12:54
    > Najwieksze wrażenie zrobili na mnie księża spowiednicy, ktorzy za komuny
    > donosili na opozycjonistow.

    A konkretnie ktorzy? Jakies nazwisko?
  • xxara 12.09.06, 13:28
    Ks. Isakowicz Zaleski od dawna walczy o opublikowanie listy duchownych
    współpracująymi z SB. Co Ty gazet nie czytasz? Masz tu pierwszego lepszego
    linka na temat lustracji w Kosciele:
    serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,65545,2698187.html

    --
    make peace not PIS
  • monikaannaj 12.09.06, 13:39
    Hm... nic tu nie ma akurat o tym zeby ksiądz opowiadał UB o tym o czym usłyszał
    podczas spowiedzi... Myslałam że masz jakieś konkretne dane dotyczące takich
    właśnie przypadków.
  • zloty_delfin 12.09.06, 17:49
    Ja też się rozczarowałam...
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • xxara 12.09.06, 20:17
    Zapewne kapował im co jadł na śniadanie i teraz nie chce żeby to wyszło na jaw.
    Współpraca niektórych księży z SB jest faktem
    --
    make peace not PIS
  • zloty_delfin 12.09.06, 20:30
    xxara napisała:

    > Współpraca niektórych księży z SB jest faktem

    Którego nikt nie neguje. Niemniej nie można mieć pewności czy przekazywał im
    wiedzę uzyskaną podczas spowiedzi.
    --
    Honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • grgkh 13.09.06, 09:51
    Zastanówcie się, jakiego typu informacje najbardziej interesowały SB? Polityczne? Jakieś "haki", szczególnie na kogoś bardziej eksponowanego z życiu społecznym? O to współpracujący księża mogli być wypytywani. Jest dla mnie jasne, że tajemnica spowiedzi, to coś, czego oni przestrzegają. Ale jaką możemy mieć gwarancję, że jakiś ksiądz, przyciśnięty do muru, o nadwątlonych zasadach moralnych, kiedyś nie sypnął? Przecież ksiądz to też człowiek. I gdy zdarzy się jakiś inny fakt, gdy trzeba wziąć kler w obronę, to wśród tych najbardziej kler popierających i usprawiedliwiających znajdzie się zawsze tłum, który ostatecznie tego właśnie argumentu potrafi nagminnie używać: ksiądz to też człowiek.

    Sytuacja ze spowiedzią nie jest idealna. Nikt z nas nie twierdzi, iż księża nagminnie sypią, ale taka możliwość jest, a w przypadku współpracujących kiedyś (a może i dziś także) z największym prawdopodobieństwem.

    A co mnie dziś niepokoi?

    Czy nie sądzicie, że w tak zwanej "dobrej wierze", dla "dobra religii" w ogóle, jakiejś wspólnoty religijnej, nie ma przepływu informacji choćby wewnątrz kleru? A "wyznania" spowiadających się, choćby natury finansowej, ale możliwe do wykorzystania, to nie jest złamanie zasad spowiedzi? Czy spowiednik sugerujący bogatszemu grzesznikowi, że Bóg byłby "zadowolony" z ofiary na kościół, to nie jest nieuczciwy efekt wynikający właśnie z samej natury spowiedzi? Czyż nie w ten właśnie sposób kościół się od tysięcy lat bogaci?

    Dla mnie to jest jednakie DNO. Wykorzystywanie spowiedzi i informacji z niej pochodzących do JAKIEGOKOLWIEK celu, do nacisku na psychikę jest obrzydliwe i nieuczciwe.
  • adam81w 13.09.06, 13:13
    grgkh pamietajmy ze ksieza zbieraja takze informacje o ludzaich chodzac po
    koledzie . przeciez tam tez przesluchuja ludzi , moga sie dowiedziec jak bardzo
    ktos jest bogaty ( ile moze dac ) chocby patrzac po mieszkaniu , wpisuja do
    swojego dzienniczka kiedy ktos nie byl na koledzie itd.
    --
    Rozumiemy doskonale, że zmuszanie człowieka do składania opłat na rzecz "
    rozpowszechniania przekonań religijnych " , których on nie podziela, to rzecz
    grzeszna i godna tyrana..

    T.Jefferson
  • grgkh 15.09.06, 00:02
    adam81w napisał:

    > grgkh pamietajmy ze ksieza zbieraja takze informacje o ludzaich chodzac
    > po koledzie . przeciez tam tez przesluchuja ludzi , moga sie dowiedziec
    > jak bardzo ktos jest bogaty ( ile moze dac ) chocby patrzac
    > po mieszkaniu , wpisuja do swojego dzienniczka kiedy ktos nie byl
    > na koledzie itd.

    Tak. Mam świadomość tego, ale to inny rodzaj kontaktu. Spowiedź jest bardzo
    intymna. Grzesznik się obnaża, oddaje się "Bogu" (księdzu-człowiekowi), czuje
    się winny, chce zadośćuczynić, jest gotów do poświęcenia. Wtedy - wypytany -
    powie znacznie więcej niż przy jakiejkolwiek innej okazji. Uczyni to
    szczerzej. "Naprowadzony" zrobi to, co mu kapłan podpowie w podtekstach.

    O tę różnicę mi chodzi.

    Kiedyś zastanawiałem się jak sobie księża-spowiednicy radzą z brzemieniem
    strasznej prawdy, nieznanej przez nikogo innego, ze świadomością, że jej
    ujawnienie mogłoby komuś ocalić życie, uchronić przed więzieniem, a oni muszą
    to zachować dla siebie. Nawet sugestii im nie wolno uczynić. A może? Gdzie jest
    granica między niemówieniem, a naprowadzeniem kogoś zainteresowanego? To jest
    jeszcze jeden aspekt tej sprawy...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka