Dodaj do ulubionych

dokąd idą dusze dzieci

  • vitmik 06.10.06, 09:29
    zależy jeszcze czy ktoś jeszcze wierzy w te bajki i opowieści starych pierdołów
    z watykanu.
    w momencie kiedy rodzice traca nowonarodzone dziecko mają w dupie kosciol
    religie i boga. to zwykly szok. potem moze ustepuje ale jak w takim przypadku
    nadal wierzyc i wyznawac sprawiedliwego, dobrego i milosciwego boga?

    a te "otchłanie"? coz za duzo w tym jest matrixa i gwiezdnych wojen
  • 0golone_jajka 06.10.06, 10:30
    Najśmieszniejsze w całej sprawie jest to, że grupa "mędrców" obraduje nad swoimi urojeniami a potem ludzie niby zaczynają wierzyć w coś co paru starych pryków sobie wymyśliło. Toż to jakiś absurd!
    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez cenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • kociak40 06.10.06, 12:40
    0golone_jajka napisał:

    > Najśmieszniejsze w całej sprawie jest to, że grupa "mędrców" obraduje nad
    swoim
    > i urojeniami a potem ludzie niby zaczynają wierzyć w coś co paru starych
    pryków
    > sobie wymyśliło. Toż to jakiś absurd!

    Myśli te, u starych pryków (właściwe określenie) wynikają z chronicznego
    zaparcia i niewiedzy. Przy zaparciach jest stały "ucisk" i rózne myśli krążą
    bez naszej kontroli, a jako osoby duchowne, powinny wiedzieć, że zakon
    Bonifratrów oferuje doskonały środek przeczyszczający - "Pokuta". Receptura
    stara, sprawdzona, tak skuteczna, że nawet można się nie obudzić, dopiero po
    czasie.
  • kociak40 06.10.06, 12:43
    Jak widać z tego, wszystkie najważniejsze decyzje zapadają tu na ziemi, a Niebo
    musi to wypełniać. Cała "centrala" jest na ziemi.
  • grgkh 06.10.06, 11:11
    vitmik napisał:

    > a te "otchłanie"? coz za duzo w tym jest matrixa i gwiezdnych wojen

    i pogańskiego szamaństwa
  • salmanassar1 06.10.06, 23:53

    A nie zastanowiles sie nad tym, ze to te twoje "gwiezdne wojny" i "matrix"
    mogly sie na czyms wzorowac?
  • the_dzidka 07.10.06, 00:42
    Na czym? Na wymysłach Konstantynów i innych cwanych strategów?

    --
    Dzidka

    Zwizytuj krze
  • salmanassar1 07.10.06, 10:48
    PS. Jesli masz na mysli Konstantyna Wlk (cesarza)
  • grgkh 07.10.06, 07:51
    salmanassar1 napisał:

    >
    > A nie zastanowiles sie nad tym, ze to te twoje "gwiezdne wojny" i "matrix"
    > mogly sie na czyms wzorowac?
    >

    Zastanowiłem się.

    Sugerujesz, że bajki muszą mieć odniesienie do rzeczywistości? Czy nadal będą
    wtedy bajkami? A może także, że twierdzenia fałszywe też muszą mieć prawdziwe
    źródło, a więc jednak są prawdziwe? To prowadzi do wniosku, że fałsz w ogóle
    nie istnieje. wink
  • salmanassar1 07.10.06, 10:41
    Sugerujesz, że bajki muszą mieć odniesienie do rzeczywistości? Czy nadal będą
    wtedy bajkami? A może także, że twierdzenia fałszywe też muszą mieć prawdziwe
    źródło, a więc jednak są prawdziwe? To prowadzi do wniosku, że fałsz w ogóle
    nie istnieje. wink

    Znowu podparles sie ateistycznym dogmatem:
    - twierdzenia religijne to wymyslone bajki

    W ten sposob nic nie wyjasnisz. Nie dyskutujesz, nie zastanawiasz sie, nie
    dopuszczasz, ze jednak... Po prostu stwierdzasz a priori. Sam to krytykujesz u
    wierzacych a postepujesz identycznie.
  • grgkh 07.10.06, 11:04
    salmanassar1 napisał:

    > > Sugerujesz, że bajki muszą mieć odniesienie do rzeczywistości?
    > > Czy nadal będą wtedy bajkami?
    > > A może także, że twierdzenia fałszywe też muszą mieć prawdziwe
    > > źródło, a więc jednak są prawdziwe?
    > > To prowadzi do wniosku, że fałsz w ogóle nie istnieje. wink

    > Znowu podparles sie ateistycznym dogmatem:
    > - twierdzenia religijne to wymyslone bajki

    Z cytatu nie wynika, że mówiłem o religii. Odniosłem się do bajek. Czy
    powiedziałem coś nieprawdziwego? Podważ dokładnie to co mówiłem, jeśli uważasz,
    że zawiera fałsz.

    > W ten sposob nic nie wyjasnisz.
    > Nie dyskutujesz, nie zastanawiasz sie, nie
    > dopuszczasz, ze jednak... Po prostu stwierdzasz a priori.

    > Sam to krytykujesz u wierzacych a postepujesz identycznie.

    A o czym Ty dyskutujesz? Co wyjaśniłeś?

    Przyjacielu wink, mogę teraz odpowiedzieć dokładnie Twoim tekstem z
    przedostatniego akapitu i będzie on słuszny. W ostatnim zdaniu dodaj "nie"
    przed "wierzącym" i tez będzie słuszne. wink




  • salmanassar1 08.10.06, 14:12

    "Rozstałeś się z logiką i nie masz wstępu do świata, w
    którym ona obowiązuje. Wpadłeś do przegródki z napisem: BAJKI. Automatycznie.
    To nie ja Cię tam wrzuciłem i to nie mój dogmat. To Twoja autonomiczna decyzja
    związana ze stosunkiem do logiki."


    To twoje slowa, a wiec nie probuj dementowac twojego dogmatu. Dla ciebie wiara
    to bajki. Tylko dlatego nazywasz twierdzenia religijne bajkami, bo nie sa
    podporzadkowane Twojej logice. A co jesli cos (Ktos) przekracza Twoja LOGIKE?
    Najprosciej obwiescic calemu swiatu, ze nie istnieje. Jest tylko bajka. To
    najprostsza odpowiedz. Nie bierzesz pod uwage innych mozliwosci. Wiec oglaszasz
    swiatu, ze nic nie istnieje poza zasiegiem Twojego bozka LOGIKI. Twoj bozek
    LOGIKI decyduje o istnieniu i nieistnieniu. Dla orangutana nie istnieje
    Picasso, etyka Sokratesa i literatura Manna. I mu z tym dobrze. Tobie tez moze
    byc dobrze ze swoja logika. Ja postanowilem szukac dalej. Nie twierdze, ze mam
    absolutna racje, ale nie chce zamknac sie w swiecie matematycznej logiki.
    Dopuszczam jeszcze jedno narzedzie poznania, o ktorym Ty nie chcesz slyszec -
    wiare. I dlatego na tej plaszczyznie nie bedzie pomiedzy nami porozumienia.
    Sprobuj jesli mozesz docenic to, ze wielu ludzi szuka odpowiedzi poza soba i
    swoja logika. Ja szanuje Twoj wybor i doceniam Twoja odwage zycia wg logiki.
    Podziwiam, ze wszystko porzadkuje Ci twoja logika i to ci wystarcza. Wybacz,
    ale ja probuje isc dalej i stawiac pytania, ktore ludzkiej logice moga wydac
    sie niestosowne.
    Pozdrawiam
    PS. W twoim rozumieniu zatem wybieram "przegrodke": Bajki. W moim rozumieniu
    wybieram wieksze mozliwosci, jakie daje mi wiara.
  • kirkegor 06.10.06, 20:31
    vitmik napisał:

    > zależy jeszcze czy ktoś jeszcze wierzy w te bajki i opowieści starych
    pierdołów
    >
    > z watykanu.
    > w momencie kiedy rodzice traca nowonarodzone dziecko mają w dupie kosciol
    > religie i boga. to zwykly szok. potem moze ustepuje ale jak w takim przypadku
    > nadal wierzyc i wyznawac sprawiedliwego, dobrego i milosciwego boga?
    >
    chodzi nie tylko o dzieci narodzone, ale rowniez i te ktore szansy nie
    dostały...

    cóż żyjemy w pięknych czasach, gdy śmiertelność noworodków jest znikoma, co
    więcej udaje się przeprowadzać skuteczne operacje na dzieciach jeszcze
    nienarodzonych - np korygując wady serca.Wszystko to zmienia perspektywę rzeczy.
    Otóż jeszcze nie tak dawno temu narodzonym dzieciom nie nadawano nawet
    imienion - by nie przyzwyczajać się do nich. Mamy zresztą wciąż obecne
    zabobony - nie powinno się wychodzić na spacery przed chrztem, bo ktoś może
    rzucić urok na dziecko, etc. KK właśnie się się obudził i stwierdził, że
    ludzkie życie poczęte to nie jakiś zwierzęcy pomiot i trzeba się o niego
    zatroszczyć, w końcu walczymy o życie poczęte czyż nie? Myśl do rozwinięcia.
    Oczywiście po stracie oczekiwanego dziecka Bóg może stać się szatanem, ale to
    tylko kwestia perspektywy, mnie zastanawia co innego... cytuję:

    "Według dziennika "The Times", który powołuje się na źródła watykańskie,
    Komisja Teologiczna złożona z 30 wybitnych teologów z całego świata doszła do
    wniosku, że dzieci będą zbawione niezależnie od tego, czy zdążono je wcześniej
    ochrzcić. Wprawdzie są obciążone grzechem pierworodnym, ale teologowie uznali,
    że człowiek nie zna wszystkich sposobów, jakimi Bóg dociera do ludzkiej duszy."

    Czy teologowie nie powinni byli uznać, że ostatnie zdanie odnosi się do
    wszystkich ludzi (i wszystkich istot do których dusz pan Bóg chce dotrzeć)?
    Otóż byli powinni, ale okazaliby się zbędni. Po za tym wszyscy zdrowi. Pozdrwink
  • wanda43 06.10.06, 20:48
    > Komisja Teologiczna złożona z 30 wybitnych teologów z całego świata doszła do
    > wniosku, że dzieci będą zbawione niezależnie od tego, czy zdążono je wcześniej
    > ochrzcić

    Znaczy te, ktore teraz beda umierac,beda zbawione.Te co zmarly dotychczas wedle watykanczykow beda dalej siedziec w otchlani.Toz to cholerna dyskryminacja jakas.Czego te dziadki jeszcze nie wymyslą?Tyle kasy idzie na to,aby oni wymyslali takie idiotyzmy.
    --
    mój osobisty diabeł
    tinyurl.com/lhpyv
  • salmanassar1 07.10.06, 00:22

    "Znaczy te, ktore teraz beda umierac,beda zbawione.Te co zmarly dotychczas wedle
    > watykanczykow beda dalej siedziec w otchlani"

    Troche pochopny wniosek. Wiadomo, ze o tym, kto bedzie zbawiony decyduje Bog, a
    nie ludzie. Slyszalem kiedys taka ciekawa wypowiedz, ze w niebie czlowiek
    zdziwi sie dwukrotnie. Po pierwsze, ze zastanie tam tych, ktorych sie nie
    spodziewal. Po drugie zdziwi sie, ze nie ma tam tych, ktorych byl pewien, ze
    zastanie.
    Rola teologow jest zas troche inna. Staraja sie rozpoznac i przyblizyc ludziom
    trudne sprawy zwiazane z wiara. Roznie im to zapewne wychodzi. W historii
    zaliczyli wiele wpadek, ale doszli rowniez do bardzo ciekawych przemyslen.
    Pomaga im Biblia, pisma Ojcow Kosciola, wlasne doswiadczenie wiary. Tak sie
    sklad, ze poznalem jednego z czlonkow Miedz. Komisji Teologicznej. Ks. Jerzy
    Szymik zna biegle kilka jezykow, jest niezwykle oczytany we wspolczesnej
    literaturze i pisze ciekawe wiersze.
  • wanda43 07.10.06, 06:40
    Rola teologow jest zas troche inna. Staraja sie rozpoznac i przyblizyc ludziom
    trudne sprawy zwiazane z wiara.

    To bylo moze i dla nich dobre,gdy lud nieczytaty i niepisaty był.Teraz wg mnie sa niepotrzebni i tylko sie osmieszaja. Swoimi interpretacjami doprowadzili do tego,ze katolicyzm z pierwotnym chrzescijanstwem ma juz niewiele wspolnego.
    --
    mój osobisty diabeł
    tinyurl.com/lhpyv
  • salmanassar1 07.10.06, 10:47
    Im ludzie sa bardziej wyksztalceni, tym teolodzy sa bardziej potrzebni.
    Wiekszosc problemow ludzi polega na tym, ze wiedza o swiecie bardzo duzo, ale o
    sobie coraz mniej. Postep cywilizacyjny wyprzedzil postep duchowy. Zagubienie
    czlowieka, samobojstwa o tym swiadcza. Ludzie nie moga sobie sami z soba
    poradzic.
  • grgkh 07.10.06, 13:46
    salmanassar1 napisał:

    > Im ludzie sa bardziej wyksztalceni, tym teolodzy sa bardziej potrzebni.

    Nie zauważyłem. Skąd Ci się to wzięło? wink
  • salmanassar1 08.10.06, 14:15
    grgkh napisał:

    > salmanassar1 napisał:
    >
    > > Im ludzie sa bardziej wyksztalceni, tym teolodzy sa bardziej potrzebni.
    >
    > Nie zauważyłem. Skąd Ci się to wzięło? wink


    Moze nie chcesz zaywazyc? A to istotna roznica.


    --
    Ze zlotych mysli patthecata:
    "Kopnąłbym cie w żyć, ale nie chce sie eksrementami ochalapac... takie
    farmazony pierd..." (pisownia oryginalna) Autor: patthecat
    Data:02.07.06,15:41"A edukacje sam sobie opłaciłem z VAT-u, cieciu"
    Autor:patthecat Data:07.08.0
  • grgkh 08.10.06, 18:05
    salmanassar1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > salmanassar1 napisał:
    > >
    > > > Im ludzie sa bardziej wyksztalceni,
    > > > tym teolodzy sa bardziej potrzebni.
    > >
    > > Nie zauważyłem. Skąd Ci się to wzięło? wink
    >
    > Moze nie chcesz zaywazyc? A to istotna roznica.
    >
    Spróbuj udowodnić swoją tezę.

    Ja wychowywałem się w środowisku religijnym, a im więcej dowiadywałem się o religii, tym wyraźniej widziałem fałszywość religii, teologii, i tekstów teologicznych lub parateologicznych. Po co miałbym więc do nich sięgać? Prawdziwa wiedza opiera się na logice, a teologia ją ignoruje.
  • salmanassar1 09.10.06, 15:47
    Prawdziwa wiedza
    > opiera się na logice, a teologia ją ignoruje.


    Na jakiej logice opiera sie ta twoja "prawdziwa" wiedza. Sprecyzuj. Na logice
    matematycznej czy epistemicznej? Czy chodzi ci moze o logike intuicjonistyczna?
    Dzisiaj mowi sie nawet o tzw. "logice rozmytej"!
    A moze to ta logika (zdroworozsadkowa) o ktorej ciagle wspomina Lepper?
    Sokrates i Arystoteles kiedy tworzyli podstawy tej nauki pewnie nie zdawali
    sobie sprawy jak daleko posuna sie ich kontunuatorzy.
  • grgkh 07.10.06, 08:17
    salmanassar1 napisał:

    > Wiadomo, ze o tym, kto bedzie zbawiony decyduje Bog, a nie ludzie.
    [..]
    > Rola teologow jest zas troche inna. Staraja sie rozpoznac i przyblizyc
    > ludziom trudne sprawy zwiazane z wiara. Roznie im to zapewne wychodzi.
    > W historii zaliczyli wiele wpadek, ale doszli rowniez do bardzo ciekawych
    > przemyslen.

    Ja kojarzę wyłącznie wpadki. A co takiego ciekawego zdołali przybliżyć? Masz
    jakiś dobry przykład?

    W Twoich dwóch pierwszych zdaniach, które tu cytuję wyczuwam
    manipulację. "Próbują", a więc sam się zgadzasz, że nie robią tego poprawnie.
    No to po co to wszystko? Tysiące lat motania się w fałszach, bezsensach, w
    braku logiki...

    Dlaczego nie można fałszu po prostu odrzucić tylko twierdzi się, że to
    nieprawda, że jest on fałszem, albo że jesteśmy zbyt durni albo zbyt boimy się
    wymyslonego przez nas czarnego luda, by się zdecydować na to?

    > Pomaga im Biblia, pisma Ojcow Kosciola, wlasne doswiadczenie wiary. Tak sie
    > sklad, ze poznalem jednego z czlonkow Miedz. Komisji Teologicznej. Ks. Jerzy
    > Szymik zna biegle kilka jezykow, jest niezwykle oczytany we wspolczesnej
    > literaturze i pisze ciekawe wiersze.

    I te "zalety" x. Szymika mają być dowodem na istnienie Boga?

    John Nash był genialnym matematykiem i ekonomistą, noblistą, a jednocześnie był
    psychicznie chory. Był nielicznym spośród ludzi dotkniętych schizofrenią, który
    uwierzył, że nie można wierzyć swoim zmysłom, bo mogą one kłamać ("Piękny
    umysł").

    Wszyscy pozostali "wierzący" twierdzą, że to, co im się wydaje jest obiektywną
    właściwością świata wszystkich innych ludzi i sprzedają ten kiepski, alogiczny
    bubel jak najlepszej jakości towar.
  • salmanassar1 07.10.06, 11:02
    Wyjasniam: "teolodzy probuja" - sa to badania, stawianie hipotez. Nie wiem, czy
    znasz choc troszke historie teologii, ale istnialy czasami szkoly, ktore przez
    cale wieki prowadzily dysputy (szkola dominikanska i franciszkanska a problem
    wolnej woli).

    Chcesz dobrych przykladow. Pare wymieniam:
    - opcja dobra fundamentalnego (wspolczesna teologia protestancka)
    - odmitologizowanie twierdzen religijnych (Bultmann)
    - szeroko pojete kaplanstwo wszystkich wierzacych (XIX-wieczna teologia
    katolicka)

    i wiele wieie innych.

    "I te "zalety" x. Szymika mają być dowodem na istnienie Boga?"
    A gdzie ja to napisalem? Czy w ogole mozna znalezc jakies dowody na istnienie
    Boga albo Jego nieistnienie? A osoby chyba sa najmniej takimi dowodami


    "albo zbyt boimy się
    > wymyslonego przez nas czarnego luda, by się zdecydować na to"

    Coz, nie wymyslalem zadnego "czarnego luda". Czy grgkh ma to na sumieniu?
  • grgkh 07.10.06, 11:42
    salmanassar1 napisał:

    > Wyjasniam: "teolodzy probuja" - sa to badania, stawianie hipotez.
    > Nie wiem, czy znasz choc troszke historie teologii, ale istnialy czasami
    > szkoly, ktore przez cale wieki prowadzily dysputy (szkola dominikanska i
    > franciszkanska a problem wolnej woli).

    W historii nauk "ścisłych" nie raz formułowano twierdzenia, które okazywały się
    fałszywe. Uzasadnij mi niezbędność zapoznawania się z tym materiałem dla
    właściwego rozumienia świata przeze mnie, a ja być może nabiorę ochoty na
    większy niż obecny kontakt z teologią.

    Uważam, że dostrzeżenie fałszu u podstawy piramidy rozumowania czyni całą
    resztę niepewną. Logiczne czy nie? Jaki może być sens tracenia czasu na
    te... "bzdury"? wink

    "Teolodzy próbują" - a więc mimo tysięcy lat prób jeszcze im sie nie udało? To
    żałosna wydajność - kilka zdań i kilka tysięcy lat straconego czasu. I całe
    biblioteki bełkotu próbującego udawać, że jest zgodny z logiką, ale wciąż się z
    nią mijającego. To jest naprawdę prześmieszne. I to nadęcie. Atmosfera powagi.
    Te diabły na łebku szpilki. Bóg jeden ale w trzech instancjach: 1=3. Miłosierny
    ale mściwy. Nieomylny ale zmieniający opinię o ludziach. Wszechświat, który nie
    mógł sam powstać, bo nic samo nie powstaje, ale Bóg już mógł, bo on nie jest
    obiektem, którego logika dotyczy... O, właśnie o to chodzi, "Jego" NIE DOTYCZY
    LOGIKA.

    A więc zdecyduj, czy chcesz ze mną rozmawiać, ale wtedy MUSISZ zaakceptować
    wyższość logiki nad wszystkim, czy odpuszczasz logikę, a wtedy to ja mam prawo
    powiedzieć, że to co Ty mówisz jest ALOGICZNE i użyć paru innych przymiotników,
    które analogicznie podsumowują takie "twierdzenia" i "rozumowanie". Coś, co
    jest POZA logiką NIE MA PRAWA rościć sobie żadnych praw do podpierania się nią
    i trzeba o tym wciąż pamiętać. A Ty, jak płocha panienka, obrażasz się o prawdę.

    > Chcesz dobrych przykladow. Pare wymieniam:
    > - opcja dobra fundamentalnego (wspolczesna teologia protestancka)
    > - odmitologizowanie twierdzen religijnych (Bultmann)
    > - szeroko pojete kaplanstwo wszystkich wierzacych (XIX-wieczna teologia
    > katolicka)

    A co człowieka nie będącego kapłanem - z zaburzeniem logicznego myślenia - może
    interesować alogiczne rojenie na ten temat? Hę? Itp.

    Właściwie, to mnie to nic nie powinno obchodzić, ale Ty ogłaszasz publicznie
    swoje alogiczne tezy, a więc ja też publicznie się do nich odnoszę. I widzę,
    że... domagasz się dla nich jakiegoś "szacunku" smile)), jak do prawd naukowych.
    Wybij to sobie z głowy. Rozstałeś się z logiką i nie masz wstępu do świata, w
    którym ona obowiązuje. Wpadłeś do przegródki z napisem: BAJKI. Automatycznie.
    To nie ja Cię tam wrzuciłem i to nie mój dogmat. To Twoja autonomiczna decyzja
    związana ze stosunkiem do logiki.

    > i wiele wieie innych.
    >
    > "I te "zalety" x. Szymika mają być dowodem na istnienie Boga?"
    > A gdzie ja to napisalem? Czy w ogole mozna znalezc jakies dowody na istnienie
    > Boga albo Jego nieistnienie? A osoby chyba sa najmniej takimi dowodami

    > "albo zbyt boimy się
    > > wymyslonego przez nas czarnego luda, by się zdecydować na to"
    >
    > Coz, nie wymyslalem zadnego "czarnego luda". Czy grgkh ma to na sumieniu?

    Dobry człowieku, napisałem Ci coś o Nashu, co o tym przykładzie sądzisz? Hę?
    Uciekasz od odpowiedzi? Odwracasz kota ogonem? Biedne stworzenie... wink
  • salmanassar1 08.10.06, 14:27
    Trudno mi uzasadniac potrzebe zajecia sie materialem teologicznym czlowiekowi,
    ktory i tak twierdzi, ze mu to niepotrzebne. Byc moze wiaze sie to z tym jak
    dorastamy, co wynosimy z domu. U mnie w domu od zawsze stawiano pytania
    dotyczace Boga, tajemnicy, wiecznosci, przekraczalnosci ludzkiego rozumu. To
    siedzi gdzies gleboko w czlowieku. To jakas dziwna tesknota za prawda. Nie
    wystarcza jej ludzka matematyka, fizyka, aby objac wszechswiat. Ta tesknota
    musi powstac w czlowieku.
    Ty i tak orzekniesz, w swietle swojej doskonalej, wystarczajacej Ci LOGIKI, ze
    to bzdury.
  • grgkh 08.10.06, 17:57
    > Ty i tak orzekniesz, w swietle swojej doskonalej,
    > wystarczajacej Ci LOGIKI, ze to bzdury.

    Na czymś trzeba się oprzeć. Chcę porządkować obraz świata zgodnie z jakimiś zasadami - wybrałem logikę, bo rezygnacja z niej przynamniej raz wprowadziłaby w tę wizją chaos i już nie mógłbym być pewien, czy w ogóle warto ją stosować, a tak zyskuję prawdziwy w swej spójności obraz. Chyba coś takiego dzieje się z ludźmi, którzy zdecydowali się, by "uwierzyć", a więc ten jeden raz zrezygnowali z logiki. Potem jest jak z narkomanią, powstaje uzależnienie i trzeba "wierzyć" wciąż w coś nowego tracąc prawdziwą wolność myślenia. Oni tego nie czują jako dysonans, choć nim jest.

    A "bzdury", to po prostu fałsz.
  • salmanassar1 09.10.06, 16:18
    Chcę porządkować obraz świata zgodnie z jakimiś zas
    > adami - wybrałem logikę,

    Wiec jestes za tym, ze swiatem rzadzi jakis wymyslony przez czlowieka porzadek?
    A moze to swiat sie rzadzi soba samym i ma w nosie nas i nasza logike?
    Logika uporzadkuje i poszufladkuje wszystko, co znamy (a co z tym, co nie
    znamy?). Z niecierpliwoscia czekam na twoja odpowiedz, jaka to logika
    porzadkuje twoj uporzadkowany swiatek (post wyzej).
    Zdrowy rozsadek, doswiadczenie empiryczne, racjonalne podejscie... Wybacz, ale
    jestem tu sceptykiem. Zbyt duzo rzeczy dzieje sie poza ludzkim wplywem, abym
    byl "wierzacym" w doskonalosc ludzkiego rozeznania.

    Gratuluje Twojej "wiary" w sile ludzkiej logiki. Dogmaty empiryzmu i
    racjonalizmu daja ci moze poczucie wyzszosci nade mna. I z pozycji
    czlowieka "wierzacego" w doskonalosc swego rozumu widzisz we mnie "narkomana
    wiary". Sam karmisz sie uluda "wiary" a innym to wyrzucasz. Wybacz, ale to mnie
    nie przekonuje.

    <<A "bzdury", to po prostu fałsz.
    O jakim falszu mowisz? Falszu wynikajacym z ludzkiej logiki? W bezdennosci
    wszechswiata najprawdziwszym falszem moze byc to, co uwazasz za niepodwazalna
    prawde. Ty rezygnujesz z tego, co niepoznawalne. Skad wiesz - moze wlasnie to,
    co nie mozesz poznac, nadaje sens wszystkiemu. A Twoja logika wlasnie wtedy
    bierze w leb...
  • wanda43 08.10.06, 09:02
    - opcja dobra fundamentalnego (wspolczesna teologia protestancka)
    - odmitologizowanie twierdzen religijnych (Bultmann)
    - szeroko pojete kaplanstwo wszystkich wierzacych (XIX-wieczna teologia
    katolicka)

    A co z tego ma przecietny czlowiek,katolik?Albo ma to gdzies,albo nic z tego nie rozumie.Siedzac przy kompie zerkam w telewizor.Wlasnie na jednej ze stacji reporterka pyta ludzi pod kosciolem o czym bylo kazanie.Nikt nie byl w stanie powiedziec.Caly ten katolicyzm ogranicza sie do żłóbka, grobu panskiego i wielbienia najswietszej panienki.

    --
    mój osobisty diabeł
    tinyurl.com/lhpyv
  • salmanassar1 08.10.06, 14:37
    Kazdy dostaje wg swoich potrzeb. Widocznie, komus wystarczy zlobek, innemu
    ubostwianie wlasnej logiki i rozumu, a inny zapyta o stosunek wolnej woli do
    laski. Rozni sa ludzie, rozne potrzeby. Chcialabys bysmy wszyscy byli tacy sami?
  • grgkh 07.10.06, 07:58
    kirkegor napisał:

    > "Według dziennika "The Times", który powołuje się na źródła watykańskie,
    > Komisja Teologiczna złożona z 30 wybitnych teologów z całego świata
    > doszła do wniosku, że dzieci będą zbawione niezależnie od tego,
    > czy zdążono je wcześniej ochrzcić. Wprawdzie są obciążone grzechem
    > pierworodnym, ale teologowie uznali, że człowiek nie zna wszystkich
    > sposobów, jakimi Bóg dociera do ludzkiej duszy."
    >
    > Czy teologowie nie powinni byli uznać, że ostatnie zdanie odnosi się do
    > wszystkich ludzi (i wszystkich istot do których dusz pan Bóg chce dotrzeć)?
    > Otóż byli powinni, ale okazaliby się zbędni. Po za tym wszyscy zdrowi.
    > Pozdrwink

    I ja też się zastanawiam, czy oni są tak beznadziejnie głupi, czy ja mam jakiś
    nadzwyczajny dar mądrości. Skłaniam się raczej do tego pierwszego.

    To co teraz wykombinowali, to chyba podważa (może się mylę, bo nie jestem zbyt
    biegły w zagadnieniach teologicznych) cały sens grzechu pierworodnego, który
    zresztą i tak z logiką niewiele miał wspólnego.
  • salmanassar1 08.10.06, 15:36
    I ja też się zastanawiam, czy oni są tak beznadziejnie głupi, czy ja mam jakiś
    > nadzwyczajny dar mądrości. Skłaniam się raczej do tego pierwszego.

    Gratulacje. Napisac, ze ktos jest glupi ("beznadziejnie") jest rzeczywiscie
    najllatwiej. Nie trzeba starac sie go poznac i zrozumiec. Masz styl facet!
  • salmanassar1 08.10.06, 16:22
    kirkegor napisał:

    KK właśnie się się obudził i stwierdził, że
    > ludzkie życie poczęte to nie jakiś zwierzęcy pomiot i trzeba się o niego
    > zatroszczyć, w końcu walczymy o życie poczęte czyż nie?

    O ile wiem to wlasnie Koscioly chrzescijanskie (w tym i katolicki) sa od dawna
    obroncami zycia poczetego (zreszta inne religie tez). Oczywiscie rodzi to im
    wielu wrogow, ale to osobny temat. Problem "limbo puerorum" zas juz od dawna
    byl dyskutowany. Wypowiadali sie m.in. na temat Augustyn z Hippony (IV-V w. po
    Chr.) i inni Ojcowie Kosciola. Namieszal tu zwlaszcza Tomasz z Akwinu, od
    ktorego pochodzi termin "otchlan dzieci" (limbo puerorum). Mnie osobiscie
    bardzo bliski jest zas poglad wschodniego chrzesijanstwa a dzisiaj Kosciola
    Prawoslawnego, dla ktorego zawsze bylo jasne, ze dusze zmarlych nieochrzczonych
    dzieci ida prosto do nieba.

    > Czy teologowie nie powinni byli uznać, że ostatnie zdanie odnosi się do
    > wszystkich ludzi (i wszystkich istot do których dusz pan Bóg chce dotrzeć)?
    > Otóż byli powinni, ale okazaliby się zbędni. Po za tym wszyscy zdrowi.
    Pozdrwink

    Alez to juz bylo w teologii! Wystukaj w wyszukiwarce termin "apokatastaza".
    Duzo ci wyjasni.
    Zreszta wspolczesne chrzescijanstwo tez bardzo relatywnie odnosi sie do
    problemu zbawienia. Rowniez Kosciol Kat. w dokumentach z II Soboru
    Watykanskiego (zwlaszcza dwa ostatnie: Deklaracja o stosunku Kościoła do
    religii niechrześcijańskich "Nostra aetate" i Deklaracja o wolności
    religijnej "Dignitatis humanae")zabral glos w tej sprawie. Coraz bardziej sie
    podkresla, ze wszyscy ludzie, niezaleznie od religii, maja szanse zbawienia.
    Czy Chrystus zbawil tylko chrzescijan czy wszystkich ludzi?
    Dobre, godne zycie, w zgodzie ze swoim sumieniem, jest tu chyba najwazniejsze i
    ono powinno decydowac o zbawieniu.

    PS. Przypomnial mi sie tu stary kawal: Przychodzi protestant do nieba. Sw.
    Piotr wita go uprzejmie. Ida sobie spokojnie. Wreszcie mijaja wysoki mur zza
    ktorego slychac jakies lacinskie spiewy.
    - Teraz cicho, sza..! - mowi sw. Piotr
    - A dlaczego? - pyta protestant
    - A, bo tam sa katolicy i oni mysla, ze sa tu sami.

    Z cala swiadomosci trzeba jednak podkreslic, ze ten kawal jest nieaktualny.
  • adam81w 06.10.06, 20:48
    o wszystkim decyduje kosciol . ci nieomylni panowie wiedza wszystko, oni znaja
    niepoznawalne .
    --
    Rozumiemy doskonale, że zmuszanie człowieka do składania opłat na rzecz "
    rozpowszechniania przekonań religijnych " , których on nie podziela, to rzecz
    grzeszna i godna tyrana..

    T.Jefferson
  • salmanassar1 06.10.06, 23:44
    Nawet w tekscie Gazety padaja slowa o badaniach, hipotezach teologicznych. Nie
    sa to na razie zadne stwierdzenia dogmatyczne (zatem nie pisz bzdur
    o "nieomylnych panach"). Tych 30-tu naukowcow nigdy nie pretendowalo do
    wydawania "nieomylnych opinii" (chodzi o gremium Miedzynarodowej Komisji
    Teologicznej).
    Przed wydawaniem pochopnych sadow radze wczesniej zapoznac sie z dzielami
    wspolczesnych teologow (Kaspera, Moltmanna, Kunga ...). Czasami nie wystarczy
    poradnik "Jak rozmawiac z teista" (czy do tego trzeba az poradnika?) tylko
    troche bardziej rzetelnej wiedzy o tych, ktorych sie krytykuje.

    Napisales:"O wszystkim decyduje Kosciol". Nieprawda. Jesli juz, to decyduje
    Ktos zupelnie Inny. Kosciol moze stara sie jedynie to rozpoznac. Czasami
    bardziej lub mniej umiejetnie.

    PS. Artykul Wisniewskiej w Gazecie to slaby komentarz tekstu "The Times"a.
    Zachecam do przeczytania oryginalu:

    www.timesonline.co.uk/article/0,,13509-2392192,00.html
    Ciekawy jest tez tekst oparty na komunikacie KAI:

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,3660995.html
  • grgkh 07.10.06, 08:40
    salmanassar1 napisał:

    > Nawet

    Słowo "nawet" nie wzmacnia siły argumentu, a pokazuje miernotę naszej
    współczesnej, powszechnie akceptowanej "wiedzy". Dorośli ludzie w swojej
    większości pod tym względem pozostają na poziomie dzieci i terroruzują
    rozsądnie myslącą mniejszość ludzkości.

    > w tekscie Gazety padaja slowa o badaniach, hipotezach teologicznych.

    Gazeta jest tylko dziennikiem dla swoich czytelników, których zreszta musi
    jakoś zdobywać, ale nie pismem naukowym dbającym o profil i opinię.

    > Nie
    > sa to na razie zadne stwierdzenia dogmatyczne (zatem nie pisz bzdur
    > o "nieomylnych panach").

    To jest reguła, że tacy panowie roszczą sobie pretensje do nieomylnści, bo
    są "blisko Boga" i zależy im na traktowaniu ich jak autorytety.

    > Tych 30-tu naukowcow nigdy nie pretendowalo do
    > wydawania "nieomylnych opinii" (chodzi o gremium Miedzynarodowej Komisji
    > Teologicznej).
    > Przed wydawaniem pochopnych sadow radze wczesniej zapoznac sie z dzielami
    > wspolczesnych teologow (Kaspera, Moltmanna, Kunga ...). Czasami nie wystarczy
    > poradnik "Jak rozmawiac z teista" (czy do tego trzeba az poradnika?) tylko
    > troche bardziej rzetelnej wiedzy o tych, ktorych sie krytykuje.

    Współcześni teologowie są tak samo słabi jak ci historyczni i ich "prawdy"
    potrafi podważyć każdy logicznie myślący człowiek.

    > Napisales:"O wszystkim decyduje Kosciol". Nieprawda. Jesli juz, to decyduje
    > Ktos zupelnie Inny. Kosciol moze stara sie jedynie to rozpoznac. Czasami
    > bardziej lub mniej umiejetnie.

    Nieprawda? A kto decyduje? Osobiście... Bóg? wink

  • salmanassar1 07.10.06, 11:20
    Pytalem adama81, odpowiada mi grgkh. Juz raz wyrazilem opinie na temat, nie
    bede sie powtarzal.

    "Słowo "nawet" nie wzmacnia siły argumentu, a pokazuje miernotę naszej
    > współczesnej, powszechnie akceptowanej "wiedzy". Dorośli ludzie w swojej
    > większości pod tym względem pozostają na poziomie dzieci i terroruzują
    > rozsądnie myslącą mniejszość ludzkości.
    Boisz sie slowa "nawet" i uwazasz je za straszak. Po co ta cala bzdurna dysputa
    na temat jednego slowa. Coz, jesli w Twoim rozumieniu jestem terrorysta, to juz
    twoj problem.


    To jest reguła, że tacy panowie roszczą sobie pretensje do nieomylnści, bo
    > są "blisko Boga" i zależy im na traktowaniu ich jak autorytety.
    Proponuje poczytac wiecej o Miedzynarodowej Komisji Teologicznej a potem
    insynuowac (nie maja nic wspolnego z "niemylnoscia"). Przesladuje cie
    straszliwie jedna mysl, ze ktos moze ci cos narzucac. Ja to traktuje jako
    pomoc, a nie jako narzucanie racji. Sam zadecyduje, czy brac pod uwage
    rozwazania tych teologow, czy innych.


    Współcześni teologowie są tak samo słabi jak ci historyczni i ich "prawdy"
    > potrafi podważyć każdy logicznie myślący człowiek.
    Masz do tego prawo, aby podwazac ich wysilki. A oni maja prawo do tego, aby
    probowac nas przekonac. Na tym to polega.

    PS. Patrzyles na wizytowka adam81w? Mam takie brzydkie skojarzenia, ze podobnie
    wygladalaby wizytowka wysmiewanego przez was typowego mohera. Goruje
    zdanie: "jestem zadeklarowanym ateista". A w dodatku ma nawet panteon
    swoich "swietych" (jakas zakladka o szczesliwych ateistach). Zacietrzewienie w
    tepieniu Kosciola i wierzacych tez przypomina mi niechlubna Swieta Inkwizycje.
  • grgkh 07.10.06, 13:44
    salmanassar1 napisał:

    > Pytalem adama81, odpowiada mi grgkh.

    Czyżbym jakims CUDEM dostał się do Waszej prywatnej rozmowy? A może to jednak
    forum publiczne? Dlaczego ograniczasz moje prawo do wyrażenia swojego poglądu?

    > Juz raz wyrazilem opinie na temat, nie
    > bede sie powtarzal.
    >
    > > Słowo "nawet" nie wzmacnia siły argumentu, a pokazuje miernotę naszej
    > > współczesnej, powszechnie akceptowanej "wiedzy". Dorośli ludzie w swojej
    > > większości pod tym względem pozostają na poziomie dzieci i terroruzują
    > > rozsądnie myslącą mniejszość ludzkości.

    > Boisz sie slowa "nawet" i uwazasz je za straszak.
    > Po co ta cala bzdurna dysputa na temat jednego slowa.

    Jeśli Ci się wydaje, że ja się czegoś boję, to rzeczywiście prowadzisz bzdurna
    dyskusję. Przeczytaj co piszę, zrozum to i spróbuj się jeszcze raz odnieść do
    sensu.

    > Coz, jesli w Twoim rozumieniu jestem terrorysta, to juz twoj problem.

    Nie jesteś terrorystą, a ja niczego takiego nie mówiłem. Znów robisz prymitywne
    uniki. Punktuję alogiczne fragmenty Toich wypowiedzi. I robię to z satysfakcją.

    > > To jest reguła, że tacy panowie roszczą sobie pretensje do nieomylnści, bo
    > > są "blisko Boga" i zależy im na traktowaniu ich jak autorytety.

    > Współcześni teologowie są tak samo słabi jak ci historyczni i ich "prawdy"
    > > potrafi podważyć każdy logicznie myślący człowiek.
    > Masz do tego prawo, aby podwazac ich wysilki. A oni maja prawo do tego, aby
    > probowac nas przekonac. Na tym to polega.
    >
    > PS. Patrzyles na wizytowka adam81w?

    Nie raz. Podoba mi się. wink

    > Mam takie brzydkie skojarzenia,

    I na tym to polega - wciąż masz skojarzenia, zamiast zachowywać się racjonalnie.

    > Zacietrzewienie w tepieniu Kosciola i wierzacych tez przypomina mi
    > niechlubna Swieta Inkwizycje.

    Poziom tego "zacietrzewienia" jest proporcjonalny do siły indoktrynacji i
    żądania nieuzasadnionych przywilejów przez "użytkowników" (niekoniecznie
    wyznawców) religii, która jest oparta na bajkach (bo nie da się dowieść
    prawdziwości jej dogmatów).
  • salmanassar1 08.10.06, 14:53
    grgkh napisał:

    > Czyżbym jakims CUDEM dostał się do Waszej prywatnej rozmowy? A może to jednak
    > forum publiczne? Dlaczego ograniczasz moje prawo do wyrażenia swojego poglądu?
    >

    Zawsze tak piszesz, gdy odpowiadasz za kogos?

    > Jeśli Ci się wydaje, że ja się czegoś boję, to rzeczywiście prowadzisz
    bzdurna
    > dyskusję. Przeczytaj co piszę, zrozum to i spróbuj się jeszcze raz odnieść do
    > sensu.

    Po co mam sie powtarzac? Stosuj sie sam do swoich wymyslonych przez siebie
    wytycznych, a nie ograniczaj nimi innych.


    Nie jesteś terrorystą, a ja niczego takiego nie mówiłem. Znów robisz prymitywne
    > uniki. Punktuję alogiczne fragmenty Toich wypowiedzi. I robię to z
    satysfakcją.
    >
    Sam napisales, ze jestem wsrod tych, ktorzy terroryzuja slowem "nawet". W twoim
    rozumieniu jestem zatem terrorysta. "Punktuję alogiczne fragmenty Toich
    wypowiedzi. I robię to z satysfakcją."



    > > PS. Patrzyles na wizytowka adam81w?
    >
    > Nie raz. Podoba mi się. wink
    >
    > > Mam takie brzydkie skojarzenia,
    >
    > I na tym to polega - wciąż masz skojarzenia, zamiast zachowywać się
    racjonalnie


    A ty co, nie masz zadnych skojarzen? Wspolczuje.


    > > Zacietrzewienie w tepieniu Kosciola i wierzacych tez przypomina mi
    > > niechlubna Swieta Inkwizycje.
    >
    > Poziom tego "zacietrzewienia" jest proporcjonalny do siły indoktrynacji i
    > żądania nieuzasadnionych przywilejów przez "użytkowników" (niekoniecznie
    > wyznawców) religii, która jest oparta na bajkach (bo nie da się dowieść
    > prawdziwości jej dogmatów).

    Tysiac razy powtarzasz, ze religie sa oparte na bajkach. Juz to slyszalem n-ty
    raz! Demencja starcza. Uwazaj, bo przy Twoim zafascynowaniu logika i
    racjonalizmem, moze okazac sie to zgubne.
  • grgkh 08.10.06, 17:11
    salmanassar1 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Czyżbym jakims CUDEM dostał się do Waszej prywatnej rozmowy?
    > > A może to jednak forum publiczne?
    > > Dlaczego ograniczasz moje prawo do wyrażenia swojego poglądu?

    > Zawsze tak piszesz, gdy odpowiadasz za kogos?

    Włączam sie do rozmowy i ustosunkowuję się do Twoich wypowiedzi. Możesz w ogóle nie odpowiadać, jeśli uważasz, że z jakiegoś powodu nie powinienieś. Co jest złego lub niestosownego w moim włączeniu się, a dopiero potem w zapytaniu Ciebie jakie są Twoje warunki takiego włączania się? Widzę, że je masz. Jakie one są i dlaczego takie?

    > Po co mam sie powtarzac? Stosuj sie sam do swoich wymyslonych przez siebie
    > wytycznych, a nie ograniczaj nimi innych.

    Ja tylko oczekuję odpowiedzi dokładnie na pytanie, które zadaję. Jeśli nie masz zamiaru w ten sposób odpowiadać, to wcale nie odpowiadaj. Ale nie dziw się, że jeśli odpowiadasz wykrętnie, to ja usiłuję powrócić do tematu.


    > > > Zacietrzewienie w tepieniu Kosciola i wierzacych tez przypomina mi
    > > > niechlubna Swieta Inkwizycje.

    > > Poziom tego "zacietrzewienia" jest proporcjonalny do siły
    > > indoktrynacji i żądania nieuzasadnionych przywilejów przez
    > > "użytkowników" (niekoniecznie wyznawców) religii, która jest oparta
    > > na bajkach (bo nie da się dowieść prawdziwości jej dogmatów).

    > Tysiac razy powtarzasz, ze religie sa oparte na bajkach.
    > Juz to slyszalem n-ty raz! Demencja starcza.
    > Uwazaj, bo przy Twoim zafascynowaniu logika i racjonalizmem,
    > moze okazac sie to zgubne.

    Powtarzam, bo jest to niezbędny argument w tym miejscu dyskusji. A Ty go po tysięczny raz IGNORUJESZ. Nie będę a propos użytej przez Ciebie "demencji" szukał słowa równego w "sile wyrazu", ale sam się domyśl, co mogę mieć na myśli.

    Powtórzę moje początkowe zarzuty, na które nie odpowiedziałeś. I nie jest to demencja, ale konsekwencja.

    Czemu ma służyć słowo NAWET w napisanym przez Ciebie zdaniu:
    > Nawet w tekscie Gazety padaja slowa o badaniach,
    > hipotezach teologicznych.
    Czy nadajesz temu dziennikowi specjalną rolę w kreowaniu mających obowiązywać tez teologicznych? A jeśli nie, to o co chodzi?

    > Napisales:"O wszystkim decyduje Kosciol". Nieprawda.
    > Jesli juz, to decyduje Ktos zupelnie Inny.
    > Kosciol moze stara sie jedynie to rozpoznac.
    > Czasami bardziej lub mniej umiejetnie.

    Kto to jest "Ktoś zupełnie Inny" i co znaczy ZUPEŁNIE? Inny, to znaczy jaki? A jak mamy rozpoznać, że grono mędrców "próbujących" od tysięcy lat znalazło w końcu to co chciało znaleźć jeśli odmawiasz prawa do opartej na prostej logice krytyki ich znalezisk? Jeśli Kościół nie decyduje, to jaka jest rola Kościoła, do którego wytycznych wierni się dostosowują? Czy nie mają tego robić?
  • salmanassar1 09.10.06, 17:23
    grgkh napisał:

    >
    > > > Czyżbym jakims CUDEM dostał się do Waszej prywatnej rozmowy?
    > > > A może to jednak forum publiczne?
    > > > Dlaczego ograniczasz moje prawo do wyrażenia swojego poglądu?
    >
    > > Zawsze tak piszesz, gdy odpowiadasz za kogos?
    >
    > Włączam sie do rozmowy i ustosunkowuję się do Twoich wypowiedzi. Możesz w
    ogóle
    > nie odpowiadać, jeśli uważasz, że z jakiegoś powodu nie powinienieś. Co jest
    z
    > łego lub niestosownego w moim włączeniu się, a dopiero potem w zapytaniu
    Ciebie
    > jakie są Twoje warunki takiego włączania się? Widzę, że je masz. Jakie one

    > i dlaczego takie?

    Moze sie nie zrozumielismy. Pierwsza moja wypowiedz byla skierowana do
    adama81w. On mi nie odpowiedzial. Zrobiles to TY.
    Kiedys juz adam81w wykrecajac sie od odpowiedzi, odsylal mnie do Ciebie.
    Zapytalem go wowczas, czy od trudniejszych pytan na tym forum jest grgkh. Stad
    moje zniecierpliwienie. Nie byl to atak na Ciebie, przynajmniej zamierzony.

    >
    > > Po co mam sie powtarzac? Stosuj sie sam do swoich wymyslonych przez siebi
    > e
    > > wytycznych, a nie ograniczaj nimi innych.
    >
    > Ja tylko oczekuję odpowiedzi dokładnie na pytanie, które zadaję. Jeśli nie
    masz
    > zamiaru w ten sposób odpowiadać, to wcale nie odpowiadaj. Ale nie dziw się,
    że
    > jeśli odpowiadasz wykrętnie, to ja usiłuję powrócić do tematu.
    >


    Przyjalem. Ale jesli mozesz, nie ograniczaj moich wypowiedzi. Slowa sa po to,
    by ich uzywac (nawet slowo "nawet"). Kazde ma swoj sens i czemus sluzy.


    > > > > Zacietrzewienie w tepieniu Kosciola i wierzacych tez przypomi
    > na mi
    > > > > niechlubna Swieta Inkwizycje.
    >
    > > > Poziom tego "zacietrzewienia" jest proporcjonalny do siły
    > > > indoktrynacji i żądania nieuzasadnionych przywilejów przez
    > > > "użytkowników" (niekoniecznie wyznawców) religii, która jest oparta
    > > > na bajkach (bo nie da się dowieść prawdziwości jej dogmatów).
    >
    > > Tysiac razy powtarzasz, ze religie sa oparte na bajkach.
    > > Juz to slyszalem n-ty raz! Demencja starcza.
    > > Uwazaj, bo przy Twoim zafascynowaniu logika i racjonalizmem,
    > > moze okazac sie to zgubne.
    >
    > Powtarzam, bo jest to niezbędny argument w tym miejscu dyskusji. A Ty go po
    tys
    > ięczny raz IGNORUJESZ. Nie będę a propos użytej przez Ciebie "demencji"
    szukał
    > słowa równego w "sile wyrazu", ale sam się domyśl, co mogę mieć na myśli.


    Alez ja przyjalem, ze dla Ciebie religie sa oparte na bajkach i tego nie
    IGNORUJE. Nie musisz jednak ciagle tego powtarzac. Chyba nie uwazasz, ze im
    czesciej bedziesz powtarzal jakas TWOJA PRAWDE, tym wieksze bedzie
    prawdopodobienstwo, ze twoj adwersarz przyjmie ja jako swoja?
    Jesli slowa o "demencji" Cie urazily - przepraszam

    > Powtórzę moje początkowe zarzuty, na które nie odpowiedziałeś. I nie jest to
    de
    > mencja, ale konsekwencja.
    >
    > Czemu ma służyć słowo NAWET w napisanym przez Ciebie zdaniu:
    > > Nawet w tekscie Gazety padaja slowa o badaniach,
    > > hipotezach teologicznych.
    > Czy nadajesz temu dziennikowi specjalną rolę w kreowaniu mających obowiązywać
    t
    > ez teologicznych? A jeśli nie, to o co chodzi?


    Wrecz odwrotnie. Slowo "nawet" mowi tu o tym, ze GW nie bedac zadnym
    czasopismem teologicznym, zauwaza, iz w dziedzinie teologii toczy sie ciagle
    debata, trwaja dyskusje. Nie chcialem tu w zaden sposob deprecjonowac GW. To
    byla raczej pochwala (przeciez GW jest dziennikiem i wcale nie musi starac sie
    byc na biezaco w nowosciach ze wszystkich dyscyplin)


    > Kto to jest "Ktoś zupełnie Inny" i co znaczy ZUPEŁNIE? Inny, to znaczy jaki?
    A
    > jak mamy rozpoznać, że grono mędrców "próbujących" od tysięcy lat znalazło w
    ko
    > ńcu to co chciało znaleźć jeśli odmawiasz prawa do opartej na prostej logice
    kr
    > ytyki ich znalezisk?

    Posluzylem sie tu jednym z filozoficznych okreslen Boga - zupelnie Inny. Chodzi
    tu o transcendencje wobec swiata fizycznego. Nie jest to jedynie proste
    przeciwienstwo na zasadzie: swiat jest niedoskonaly - Bog jest doskonaly.
    Filozofowie, a zwlaszcza teolodzy (np Karl Rahner) stawiaja teze, ze wiecej o
    Bogu nie wiemy niz wiemy, a nasze definicje moga bardziej "zaciemniac" niz
    wyjasniac Jego Istote.


    Jeśli Kościół nie decyduje, to jaka jest rola Kościoła, do
    > którego wytycznych wierni się dostosowują? Czy nie mają tego robić?

    Jak jest rola Kosciola? Jest na ten temat mnostwo opinii. Moze posluze sie dosc
    adekwatnym dokumentem z ostatniego soboru (Lumen Gentium), ktory stwierdza ze
    glowna rola Kosciola jest prowadzic ludzi do Boga. Majac na mysli Kosciol,
    pisze o wszystkich ochrzczonych. Kosciol to ludzie.
    Z twojego zapytania, wnioskuje, ze masz na mysli jedynie hierarchie Kosciola.
    Jaka jest ich rola? Na pewno pomagac ludziom w dojsciu do zbawienia. Niektorzy
    na pewno bardziej lub mniej tej pomocy potrzebuja. Stad nauczanie, wskazania...
    Mozna to potraktowac jako rady madrego, starszego Przyjaciela. Mozna, ale ma
    takiego przymusu. I tak kazdy zadecyduje po swojemu.
  • adam81w 08.10.06, 03:40
    salmanassar1 teolog to dla mnie zaden naukowiec gdyz nie posluguje sie metoda
    naukowa . nie wiem o co mnie pytales . nie zauwazam pytania na ktore mialbym
    odpowiedziec . natomiast teologowie zawsze pretenduja do prezentowania
    "nieomylnych opinii" . mowisz ze o wszystkim nie decyduja oni ale tzw bog . a
    skad wiesz ze oni maja racje w swoich rozmyslaniach o tym o czym decyduje tzw
    bog ? o to wlasnie chodzi . ze raz nazywaja tzw boga niepoznawalnym a innym
    razem mowia ze doskonale poznali czego ta tzw istota chce . poza tym ci panowie
    wychodza od jednego dogmatu ( nie sprawdzonej teorii) bog jest , blednej wiec i
    reszta ich rozmyslan i dogmatow powstalych na bazie tego podstawowego dogmatu
    musi byc bledna . dziel teologow czytac nie zamierzam . mam jasna ocene tego co
    one zawieraja.
    --
    Rozumiemy doskonale, że zmuszanie człowieka do składania opłat na rzecz "
    rozpowszechniania przekonań religijnych " , których on nie podziela, to rzecz
    grzeszna i godna tyrana..

    T.Jefferson
  • salmanassar1 08.10.06, 15:28
    adam81w napisał:

    > "salmanassar1 teolog to dla mnie zaden naukowiec gdyz nie posluguje sie metoda
    > naukowa."

    To wg twoich kryteriow. Moga byc rowniez inne. Odmawiasz ludziom kierowania sie
    swoimi kryteriami?

    "nie wiem o co mnie pytales . nie zauwazam pytania na ktore mialbym
    > odpowiedziec."

    Bo nie zadalem Ci zadnego pytania,smile. Napisalem jedynie komentarz do Twojej
    wypowiedzi na temat artykulu z GW. Chyba mi wolno.

    "natomiast teologowie zawsze pretenduja do prezentowania
    > "nieomylnych opinii" .

    Jesli tacy sa, wskaz prosze miejsca w ich wypowiedziach, gdzie to zaznaczaja. Z
    checia sie dowiem.

    "mowisz ze o wszystkim nie decyduja oni ale tzw bog . a
    > skad wiesz ze oni maja racje w swoich rozmyslaniach o tym o czym decyduje tzw
    > bog ? o to wlasnie chodzi . ze raz nazywaja tzw boga niepoznawalnym a innym
    > razem mowia ze doskonale poznali czego ta tzw istota chce."

    Przytocz prosze choc jeden przyklad wypowiedzi powaznego teologa, w ktorej
    twierdzi, ze doskonale poznal to, czego chce Bog. Chyba nikt nie odwazylby sie
    na taka pyche i glupote.


    "> poza tym ci panowie wychodza od jednego dogmatu ( nie sprawdzonej teorii)
    bog jest"

    Ty wychodzisz od dogmatu (niesprawdzonej opinii), ze Go nie ma. Obwolales za
    rowna bostwu swoja logike, ktora uwazasz za doskonale zrodlo poznania
    przesadzajace o tym, czy cos (lub Ktos) istnieje lub nie.

    "... blednej wiec"

    Gratuluje - udowodniles nieistnienie Boga! Ja bym sie nie pokusil o wymyslanie
    dowodow na Jego istnienie, bo ich nie znam.


    "> reszta ich rozmyslan i dogmatow powstalych na bazie tego podstawowego dogmatu
    > musi byc bledna"

    Kolejny twoj dogmat.

    "dziel teologow czytac nie zamierzam . mam jasna ocene tego co
    > one zawieraja."

    A jednak to nie zabrania Ci wypowiadac opinii na ich temat. Aby cos krytykowac,
    trzeba to przede wszystkim poznac. Sadzisz inaczej?

    PS. Masz bardzo oryginalna wizytowke. Gratulacje. Nie sadzisz jednak, ze wedlug
    stylu podobna zamiescilby tzw moher (ktorego tak czesto na tym forum
    wysmiewacie). Goruje stwierdzenie: "jestem zadeklarowanym ateista" (moher by
    napisal: "wierze w Boga, ale przede wszystkim w Maryje Zawsze Dziewice").
    Zamieszczasz rowniez zakladke do "panteonu" szczesliwych ateistow (taki
    odpowiednik Swietych Panskich, czy co?). Bez urazy.
  • salmanassar1 08.10.06, 15:40
    Pozwaliles sobie na nazwanie ludzi "stetryczalymi badaczami pisma". Styl godny
    szefa tego forum. Przylepienie etykietki bez uzasadnienia swiadczy jedynie na
    Twoja niekorzysc.
  • the_dzidka 07.10.06, 00:46
    Podoba mi się ten artykuł, szczerze się uśmiechałam pod nosem podczas lektury -
    napisany w poważnym tonie, podany jako news gazety - a zawierający informację
    na temat plecenia głupot smile Była otchłań, w którą przez ostatnie 11 stuleci
    wpadały dzieciątka, którym przyszło zemrzeć przed chrztem (a przecież dużo tego
    było zważywszy na brak opieki medycznej), ale już teraz otchłani nie będzie, bo
    tak zdecydował papież... Zabrakło w tym wszystkim informacji na temat
    stanowiska niejakiego Pana Boga.
    Ej, ludzie, co wy macie w głowach, że nie myślicie, tylko jak tępe gęsi łykacie
    te brednie...

    --
    Dzidka

    Zwizytuj krze
  • grgkh 07.10.06, 08:42
    the_dzidka napisała:

    > Ej, ludzie, co wy macie w głowach, że nie myślicie,
    > tylko jak tępe gęsi łykacie te brednie...

    Dokładnie tak. smile
  • monikaannaj 09.10.06, 17:18
    To tak samo jak z filozofią... Jeden po drugim filozof decyduje np. ze od tej
    pory imperatyw obowiązuje. A ludzie łykaja te bzdety tak jakby wszechswiat cos
    sobie z jednego filozofa z drugim robił.
  • salmanassar1 09.10.06, 17:48
    Ale z drugiej strony, czy zwalnia nas to z obowiazku myslenia? Czy juz w ogole
    nie mamy zastanawiac sie nad tym swiatem? Smetne byloby zycie, gdyby nie
    ludzka "gdybanina". Nudno i szaro.
  • lena_ziemkiewicz 07.10.06, 11:47
    Próby uporządkowania świata w najbardziej infantylny sposób: piekło, niebo,
    przepiekle, otchłań, poddasze, przedsionek, zaplecze.
    Poza tym dopasowywanie wiary do obecnej sytuacji społeczno-naukowej i dbanie o
    nieutracenie zdobytych terytoriów w Afryce i innyh ciemnych krainach.


    --
    "Chrześcijaństwo to religia sprzeczności, zatajeń i fałszu".
    /kard. Stanisław Dziwisz/
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21155
  • salmanassar1 08.10.06, 13:41
    Poza tym dopasowywanie wiary do obecnej sytuacji społeczno-naukowej i dbanie o
    nieutracenie zdobytych terytoriów w Afryce i innyh ciemnych krainach.


    Gratuluje, ze mieszkasz w tak oswieconym kraju.
  • xxara 08.10.06, 23:43
    Moim zdaniem, Kościół szuka wiernych - ich liczba zmniejsza się dramatycznie,
    po aferach pedofilskich w USA, Irlandii rola Koscioła w cywilizowanym swiecie
    jest coraz mniejsza, co im zostało Ameryka Południowa, Wlochy, Hiszpania, Polska?

    W związku z tym Watykan próbuje zjednoczyć owieczki przeciwko wspólnemu wrogowi
    (muzułmanom) i przymila się, zmieniając swoje dogmaty.


    --
    make peace not PIS
  • salmanassar1 09.10.06, 15:35
    Problem "limbo puerorum" (otchlan dzieci) to nie nauczanie dogmatyczne, ale
    zwyczajna dyskusja teologiczna. Wiec o jakiejkolwiek zmianie dogmatow nie ma tu
    mowy.
  • 0golone_jajka 09.10.06, 16:59
    o zmianie dogmatów mowy nie ma, ale jest (raczej będzie?) zmiana stanowiska kościoła w dosyć ważnej jednak sprawie. Wszak to jest jeden z głównych powodów chrzczenia dzieci przez ciemne masy. I Watykan ma zagwozdkę co z tym zrobić. Z jednej strony ta otchłań to jakaś średniowieczna bzdura i wielu ludzi odwraca się od kościoła słysząc takie brednie (szczególnie w krajach Afryki ewangelizowanych przez różne sekty,w tym sektę katolicką), z drugiej zaś wiele osób przestanie chcrzcić dzieci, skoro Watykan zezwoli bogu na ich zbawienie bez chrztu. No i trzeba przekalkulować, które z tych rozwiązań przyniesie imperium więcej kasy...
    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez cenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • salmanassar1 09.10.06, 17:43
    0golone_jajka napisał:

    > o zmianie dogmatów mowy nie ma, ale jest (raczej będzie?) zmiana stanowiska
    koś
    > cioła w dosyć ważnej jednak sprawie.

    Oby tak bylo. Tradycja chrzescijanska (Ojcowie Kosciola) mowi zupelnie cos
    innego. Wschodnie Koscioly chrzescijanskie od wiekow nauczaja, ze dusze dzieci
    nieochrzczonych ida prosto do nieba. Pora, aby Kosciol Katolicki do tej
    tradycji wrocil.

    Wszak to jest jeden z głównych powodów chr
    > zczenia dzieci przez ciemne masy.

    Uwazasz sie za jasnie oswieconego? Gratuluje. Co ci daje powod do tej dumy:
    urodzenie, wyksztalcenie czy znajomosci (moze jescze cos innego)?


    I Watykan ma zagwozdkę co z tym zrobić. Z jed
    > nej strony ta otchłań to jakaś średniowieczna bzdura i wielu ludzi odwraca
    się
    > od kościoła słysząc takie brednie

    Do tej pory cos byla cisza na ten temat. Artykul "The Times`a" (Wisniewska z GW
    posilila sie bardziej tym artykulem niz obradami samej komisji) o obradach
    Miedz. Komisji Teologicznej podkreslil tylko jeden z trzech glownych tematow o
    ktorych debatowala komisja. Trzeba bylo wywolac mala sensacyjke.

    (szczególnie w krajach Afryki ewangelizowanyc
    > h przez różne sekty,w tym sektę katolicką)

    O, grozne slowa. Grunt to przestraszyc i osmieszyc przeciwnika.

    , z drugiej zaś wiele osób przestanie
    > chcrzcić dzieci, skoro Watykan zezwoli bogu na ich zbawienie bez chrztu

    Rzeczywiscie, wniosek godny racjonalisty.

    . No i
    > trzeba przekalkulować, które z tych rozwiązań przyniesie imperium więcej
    kasy..
    > .


    Tak, zawsze chodzi o kase. Masz swieta racje. Zwykle u innych dostrzegamy te
    wady, z ktorymi sami nie mozemy sobie poradzic
  • 0golone_jajka 09.10.06, 20:36
    > Uwazasz sie za jasnie oswieconego? Gratuluje. Co ci daje powod do tej dumy:
    > urodzenie, wyksztalcenie czy znajomosci (moze jescze cos innego)?

    W tym konkretnym przypadku: zerwanie z zabobonami.

    > (szczególnie w krajach Afryki ewangelizowanyc
    > > h przez różne sekty,w tym sektę katolicką)
    >
    > O, grozne slowa. Grunt to przestraszyc i osmieszyc przeciwnika.

    Czy wymieniając wśród rozlicznych sekt nawiedzających Czrny Ląd sektę katolicką ja kogokolwiek straszę czy ośmieszam??


    > , z drugiej zaś wiele osób przestanie
    > > chcrzcić dzieci, skoro Watykan zezwoli bogu na ich zbawienie bez chrztu
    >
    > Rzeczywiscie, wniosek godny racjonalisty.

    Założe się że gdyby bóg był się wcześniej zgodził na przyjmowanie noworodków do nieba zamiast zsyłać je do otchłani i na zbawienie nie zezwalać to by moja teściowa nie suszyła mi tak głowy o chrzest.


    A jak nie wiadomo o co chodzi to pewnie chodzi o wyznawców(= kase)
    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez cenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • salmanassar1 10.10.06, 15:06
    "W tym konkretnym przypadku: zerwanie z zabobonami."
    Coz, niektorzy filozofowie twierdza, ze zabobonem jest tez racjonalizm (kiedy
    jest slepa "wiara" w moc swego rozumu). Czy naprawde wiec zerwales z
    zabobonami? Moze z jednego wplatales sie w drugi?

    "Czy wymieniając wśród rozlicznych sekt nawiedzających Czrny Ląd sektę katolicką
    > ja kogokolwiek straszę czy ośmieszam"
    Straszysz i osmieszasz sama nazwa: sekta. Przylepianie krzykliwych etykietek
    bez uzasadnienia dziala jedynie na Twoja niekorzysc.

    "Założe się że gdyby bóg był się wcześniej zgodził na przyjmowanie noworodków do
    > nieba zamiast zsyłać je do otchłani i na zbawienie nie zezwalać to by moja teś
    > ciowa nie suszyła mi tak głowy o chrzest."
    A wiec tu tkwi problem: niedobra tesciowa. Wybacz. Z problemami rodzinnymi
    musisz sobie sam poradzic.

    "A jak nie wiadomo o co chodzi to pewnie chodzi o wyznawców(= kase)"
    Juz wyzej skomentowalem Twoje zainteresowanie kasa. Nie bede sie powtarzal
  • 0golone_jajka 10.10.06, 15:17
    Staram się nie przeceniać potęgi rozumu. Potrafię powiedzieć: nie wiem, nie wiadomo. Wierzący w takich sytuacjach czesto odpowiadają: bo bóg tak chciał. Moim zdaniem przyznanie się do niewiedzy jest lepsze.

    Przeczytaj sobie definicję sekty. Pasuje jak ulał do organizacji zwanej kościołem katolickim.

    A moja teściowa nie jest niedobra tylko jest (ślepo) wierząca.

    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez cenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • salmanassar1 10.10.06, 20:39
    "Staram się nie przeceniać potęgi rozumu. Potrafię powiedzieć: nie wiem, nie wia
    > domo. Wierzący w takich sytuacjach czesto odpowiadają: bo bóg tak chciał.
    Moim
    > zdaniem przyznanie się do niewiedzy jest lepsze."
    >
    Cenie bardzo te umiejetnosc. Nie kazdego stac na to, by powiedziec, ze czegos
    nie wie. I masz racje, ze zdanie : "Bog tak chcial" wlasciwie niczego nie
    tlumaczy. Jest sloganem, za ktorym czesto nic sie nie kryje. Naduzywane moze
    wrecz tlumaczyc wszystko, lacznie z ludzka niegodziwoscia.

    "Przeczytaj sobie definicję sekty. Pasuje jak ulał do organizacji zwanej kościoł
    > em katolickim."

    Zalezy czego ta definicja dotyczy i w oparciu o jakie kryteria powstala. Mi tez
    mnostwo rzeczy w katolicyzmie sie nie podoba. Do nazwy sekta raczej bym sie
    jednak nie posunal. Wiekszosc rzeczy, ktore sa oparte na prawdziwej
    chrzescijanskiej Tradycji, na przeslaniu ewangelii - to na pewno szlachetne
    wartosci, ktore moga sluzyc pozytkowi naszego czlowieczenstwa. Ale to prawda,
    ze sa grupy, ludzie w Kosciele(np sluchacze pewnego radia w Polsce), ktore
    nosza wyrazne znamiona sekty. Z tym sie zgodze.

    "A moja teściowa nie jest niedobra tylko jest (ślepo) wierząca."
    OK. Przyjalem i przepraszam

    Zyczliwie pozdrawiam
    sal

  • bruner4 10.10.06, 20:49
    A co powiesz o przestrzeganiu głoszonych przykazań przez nasz kler? Mnie to
    przypomina średniowieczne wydanie katolicyzmu, a pojęcie sekty jest dobre do
    walki z konkurencją której nasz kler się obawia.
  • salmanassar1 10.10.06, 21:08
    Znam roznych ksiezy. Mam wsrod nich tez przyjaciol:

    www.svdbotswana.com/naszaafryka/

    Sa naprawde rozni. Tacy jak wszyscy ludzie. Nie brakuje tez podlych,
    zaklamanych i zepsutych do szpiku kosci. Ale sa tez szlachetni i madrzy.
    Najwiecej zas jest szarych, przecietnych, starajacych sie dobrze postepowac,
    choc im roznie wychodzi.
    Raczej staram sie nigdy nie uogolniac. To ze w zyciu spotkalem wstretnego
    prawnika nie uzasadnia wydania pochopnego wniosku, iz wszyscy prawnicy sa zli.

    " Mnie to
    > przypomina średniowieczne wydanie katolicyzmu, a pojęcie sekty jest dobre do
    > walki z konkurencją której nasz kler się obawia."

    Raczej sie nie zgodze. Sekty sa zagrozeniem dla wolnosci czlowieka. Katolicyzm
    (mimo swoich wad) raczej nigdy nie pretendowal do tego, by tlamsic ludzka
    wolnosc. Sa oczywiscie zasady, przykazania. Ale zawsze czlowiek moze sie
    odwrocic i pojsc inna droga. W sektach raczej nie ma o tym mowy. Wolnosc
    zostaje poswiecona dla guru. Jego mysli, zdania musza znajdowac u czlonkow
    sekty posluch i nie ma mowy o zadnym sprzeciwie.
  • bruner4 10.10.06, 21:33
    Zgadza się, sa księża dobrzy i źli, nie mozna uogólniać. Przykłady "dobrych
    księży" sa często uzywane do usprawiedliwiania tych "złych"- bo człowiek jest
    tylko człowiekiem, itp. Duzo daje jednak do myślenia postawa ziemskich szefów
    naszego kleru- bynajmniej nie świecą przykładem, nie walczą z patologiami,
    chronią księży- pedofili, o czym to świadczy?
  • salmanassar1 10.10.06, 21:38
    Zgadza się, sa księża dobrzy i źli, nie mozna uogólniać. Przykłady "dobrych
    > księży" sa często uzywane do usprawiedliwiania tych "złych"- bo człowiek jest
    > tylko człowiekiem, itp. Duzo daje jednak do myślenia postawa ziemskich szefów
    > naszego kleru- bynajmniej nie świecą przykładem, nie walczą z patologiami,
    > chronią księży- pedofili, o czym to świadczy?


    ze robia zle i w koncu obroci sie to przeciwko nim. Jezus mowil: "prawda was
    wyzwoli".
  • bruner4 10.10.06, 21:44
    salmanassar1 napisał:


    > ze robia zle i w koncu obroci sie to przeciwko nim.

    oby jak najprędzej, moim zdaniem nastąpi to nie za sprawą Jezusa tylko ludzi
    którzy dostrzegą w końcu obłude i zakłamanie
  • salmanassar1 10.10.06, 21:58
    bruner4 napisał:

    >
    >
    > oby jak najprędzej, moim zdaniem nastąpi to nie za sprawą Jezusa tylko ludzi
    > którzy dostrzegą w końcu obłude i zakłamanie

    Obluda i zaklamanie jest wszedzie tam, gdzie sa ludzie. Takze i w Kosciele. Nie
    demonizowalbym tego az tak bardzo. Czy wlasnie to o czyms przesadzi? Raczej
    nie. Historia zna gorsze kataklizmy.
  • bruner4 10.10.06, 22:15
    salmanassar1 napisał:

    >
    > Obluda i zaklamanie jest wszedzie tam, gdzie sa ludzie. Takze i w Kosciele.
    Nie
    >
    > demonizowalbym tego az tak bardzo. Czy wlasnie to o czyms przesadzi? Raczej
    > nie. Historia zna gorsze kataklizmy.

    No właśnie, to częsta reakcja na kościelne patologie. Kościół jest przecież
    czymś wyjątkowym, świętym, kapłani mają powołanie, wiele wyrzeczeń, mogą
    udzielać świętych sakramentów, pouczać w imieniu boga itp.
    Ale jak mówi się o ich grzesznym życiu, obłudzie i zakłamaniu to wtedy kościól
    jest czyms zwykłym, kapłani to przecież normalni zwykli ludzie itp.
  • salmanassar1 10.10.06, 22:41
    No właśnie, to częsta reakcja na kościelne patologie. Kościół jest przecież
    > czymś wyjątkowym, świętym, kapłani mają powołanie, wiele wyrzeczeń, mogą
    > udzielać świętych sakramentów, pouczać w imieniu boga itp.
    > Ale jak mówi się o ich grzesznym życiu, obłudzie i zakłamaniu to wtedy
    kościól
    > jest czyms zwykłym, kapłani to przecież normalni zwykli ludzie itp.


    A co chcialbys zeby sakramentow udzielali aniolowie?

    Przesadne uwzniaslanie (wrecz kult!) kaplanstwa to niestety domena polskiego
    katolicyzmu. Nigdzie indziej na swiecie tego nie ma. Ja tez nie rozumiem po co
    tak czesto podkreslaja swoja wyjatkowosc. Masz tutaj racje. Potem, kiedy jest
    jakis problem, tym wieksze maja ludzie pretensje. I uzasadnione!
  • lliberte 10.10.06, 20:50

    salmanassar1 napisał:

    "Przeczytaj sobie definicję sekty. Pasuje jak ulał do organizacji zwanej kościoł
    > em katolickim."

    Zalezy czego ta definicja dotyczy i w oparciu o jakie kryteria powstala. Mi tez
    mnostwo rzeczy w katolicyzmie sie nie podoba. Do nazwy sekta raczej bym sie
    jednak nie posunal. Wiekszosc rzeczy, ktore sa oparte na prawdziwej
    chrzescijanskiej Tradycji, na przeslaniu ewangelii - to na pewno szlachetne
    wartosci, ktore moga sluzyc pozytkowi naszego czlowieczenstwa. Ale to prawda,
    ze sa grupy, ludzie w Kosciele(np sluchacze pewnego radia w Polsce), ktore
    nosza wyrazne znamiona sekty. Z tym sie zgodze.



    Zacznij jednak faktycznie od definicji sekta.Dla ułatwienia dodam,żeby
    nie zapominać o judaiźmie i o religii,która wyszła z jej "łona"
    Jaka to religia ?




    --
    Powiadam Wam! Niech będzie przeklęte dzieło Jana Pawła II. Niech łzy
    bezrobotnych i bezdomnych ważą szalę jego zasług.
  • salmanassar1 10.10.06, 21:11
    Zacznij jednak faktycznie od definicji sekta.Dla ułatwienia dodam,żeby
    > nie zapominać o judaiźmie i o religii,która wyszła z jej "łona"
    > Jaka to religia ?


    Podaj definicje, na ktorej sie opierasz.
  • lliberte 10.10.06, 21:18
    Słownik języka polskiego pod redakcją M. Szymczaka:
    sekta 1. grupa religijna, która się oderwała od któregoś z wielkich kościołów
    panujących i przyjęła własne zasady organizacyjne. 2. grupa społeczna izolująca
    się od reszty społeczeństwa, mająca własną hierarchię wartości, zespół norm
    zachowania się, silnie akcentująca rolę przywódcy.


    Zatem skąd wyszło chrześcijaństwo ?




    --
    Powiadam Wam! Niech będzie przeklęte dzieło Jana Pawła II. Niech łzy
    bezrobotnych i bezdomnych ważą szalę jego zasług.
  • salmanassar1 10.10.06, 21:35
    grupa religijna, która się oderwała od któregoś z wielkich kościołów
    > panujących i przyjęła własne zasady organizacyjne

    Na podstawie tej definicji trudno judaizm z I w. n.e. nazwac "wielkim Kosciolem
    panujacym". Byla to raczej malo liczebna religia zamknieta w ramach jednego
    narodu (Zydzi).
    Chrzescijanstwo wyszlo z judaizmu. Ale jednoczesnie wyszlo ku innym narodom.
    Tylko pierwsi "wyznawcy" rekrutowali sie z bylych mozaistow. Prawdziwa sila tej
    religii stali sie nawroceni poganie z roznych narodow swiata. Uniwersalizm
    chrzescijanstwa, otwarcie na rozne kultury i mentalnosci, raczej nie swiadczy o
    tym, ze jest to religia zamknieta (jeden z wyznacznikow sekciarstwa). Dzisiaj
    chrzescijanstwo ma mnostwo odmian, jest bardzo niejednorodne.

    Co do punktu 2.
    Mam tu pare watpliwosci:
    - Czy chrzescijanie sie izoluja?
    - Czy wazna jest tak bardzo rola przywodcy?


    PS. Podana przez ciebie definicja bardzo slabo opisuje prawdziwe zagrozenia
    sekty. Lepsza znalazlem np. w wikipedii

  • lliberte 10.10.06, 21:41
    salmanassar1 napisał:

    > PS. Podana przez ciebie definicja bardzo slabo opisuje prawdziwe zagrozenia
    > sekty. Lepsza znalazlem np. w wikipedi


    Chciałem Ci równiez podać definicje z Wilkipedii,ale się powstrzymałem.
    Właśnie,dlaczego każesz mi szukać.Ja Ci powiedziałem zapoznaj się najpierw
    z definicją sekty.
    Jutro podam Ci bardziej wyczerpującą definicję,że chrześcijaństwo jest
    sektą,ale obawiam się,że i tak pozostaniemy przy swoich zdaniach.
    Dzisiaj już kończę niestety.



    --
    Powiadam Wam! Niech będzie przeklęte dzieło Jana Pawła II. Niech łzy
    bezrobotnych i bezdomnych ważą szalę jego zasług.
  • salmanassar1 10.10.06, 21:51
    lliberte napisał:
    > Właśnie,dlaczego każesz mi szukać.Ja Ci powiedziałem zapoznaj się najpierw
    > z definicją sekty.

    Nie kaze Ci szukac. Po prostu definicji "sekty" jest mnostwo i sa oparte o
    roznorakie kryteria. Np. M. Eliade, czy J. Wach (religioznawcy)twierdza, ze
    wlasciwie kazda religia (zwlaszcza w poczatkowej fazie rozwoju jest sekta). Dla
    nich jednak nazwa "sekta" nie ma wcale wydzwieku pejoratywnego, ale jest
    fachowym pojeciem naukowym.

    > Jutro podam Ci bardziej wyczerpującą definicję,że chrześcijaństwo jest
    > sektą,ale obawiam się,że i tak pozostaniemy przy swoich zdaniach.

    Tacy sa juz ludzie, ze zwykle maja rozne zdania. Glupio troche byloby i nudno,
    gdyby kazdy mial takie same.
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka