Dodaj do ulubionych

Różnica między teistą a ateistą...

06.08.08, 21:14
Teista wierzy, że choćby ateiści nie wiem jak mocno wierzyli, że
boga nie ma to on i tak jest.

Ateista wierzy, że choćby teiści nie wiem jak mocno wierzyli, że bóg
jest to jego i tak nie ma.

Oba przekonania biegną jakby zupełnie obok siebie po prostych
równoległych, nie ma pomiędzy nimi mostu. Jedyne wyjście to "skok" z
jednej prostej na drugą. Nie ma przejścia, można tylko skoczyć. Kto
skoczył ten wie o czym mówię. Taki skok wykonuje się tylko raz w
życiu. Są także tacy, którzy wiszą pomiędzy tymi prostymi
na "linach" rzuconych na siłę z jednej lub z drugiej strony, ale to
chyba najgorsza opcja z możliwych.

Czym się różni wędrówka teisty od ateisty? Droga teisty jest ciągłym
labiryntem z jedną dobrą drogą i setkami ślepych uliczek. Droga
ateisty, jest jak spacer wśród zielonych łąk.
Edytor zaawansowany
  • truten.zenobi 06.08.08, 21:48
    jest jeszcze inna droga
    nie zaprzątanie sobie tym problemem głowy wink
    --
    "The future is coming on..."
  • justyna373 11.08.08, 12:35
    > Droga
    > ateisty, jest jak spacer wśród zielonych łąk.

    a na jej koncu BAGNo ;>
  • krzyc_h 11.08.08, 13:15
    Takie jak w Czechach albo w Japonii - smród, brud i ubóstwo - fuj.
    Nie ma to jak w dewocyjnej Polsce - miło, czysto i porządnie tongue_out


    justyna373 napisała:

    > > Droga
    > > ateisty, jest jak spacer wśród zielonych łąk.
    >
    > a na jej koncu BAGNo ;>
  • edico 11.08.08, 15:59
    I to jak jest u nich porządnie porządnie smile)

    Ze słów Sufragana Wetmaskiego:
    "Pewnym ludziom starczy zobaczyć mitrę, a natychmiast zatrzaskują się w nich
    szufladki mózgu i otwiera... gęba".
    Świderski L.: Oglądały oczy moje, Wydawnictwo NINIWA, Rzgów 2001, s. 26.


    --
    Gdy zabraknie historii, zastępują ją bajki.
    (Charles-Louis de Secondat de Montesquieu)
  • grgkh 11.08.08, 15:12
    gwenda napisała:

    > Teista wierzy, że choćby ateiści nie wiem jak mocno wierzyli, że
    > boga nie ma to on i tak jest.
    >
    > Ateista wierzy, że choćby teiści nie wiem jak mocno wierzyli, że
    > bóg jest to jego i tak nie ma.

    Chciałem oprotestować taki sposób rozróżniania.

    Teista WIERZY. Co to oznacza? Że WIE NA PEWNO, że prawdą jest
    istnienie boga, choć nie prowadzi procesu dowodowego jego istnienia.

    Ateista nie posługuje się taką wiarą. On wątpi we wszystko. A co do
    boga, to stara się sprawdzić to, czego nie chce sprawdzic teista:
    czy bóg istnieje. Sprawdza w jedyny dostępny sposób - poprzez
    logiczne rozumowanie? I niestety zawsze wtedy wychodzi, że w każdej
    rozpatrywanej sytuacji bóg jest zbędny do uzasadniania czegokolwiek.
    A czym jest samo ISTNIENIE i czego ono dotyczy? Istnienie jest
    sprawdzeniem w jakimś procesie dowodowym prawdziwości i zgodności z
    resztą naszego opisu świata. Nie ze światem, bo on jest, ale z
    naszym opisem. W tym opisie świata boga nie ma, bo ateisci nie
    stwierdzają jego obecności.

    Tak więc teiści nie wierzą - oni kłamią, że wierzą; a ateiści nie
    muszą wierzyć, bo ich nieistnienie nie obchodzi.
  • bro-wn 27.08.08, 16:19
    Ja tam nie kłamię...wink Witam ponownie..ale się działo,jak mnie nie
    było..
  • vitmik 27.08.08, 19:57
    nie zgadzam się
    gdyby wiedział na pewno że istnieje to by nie musiał wierzyc w jego istnienie
    wiara to nie pewnośc tylko założenie ze coś jest pewnością
    ja tak zakładam, wy ateiści zakładacie dokładnie odwrotnie
    nie wiecie że boga nie ma na pewno,ale zakładacie że nie ma i dlatego nie wierzycie
  • grgkh 29.08.08, 09:57
    vitmik napisał:

    > nie zgadzam się

    I ja się nie zgadzam. No to spróbujmy ustalić, o co chodzi.

    > gdyby wiedział na pewno że istnieje to by nie musiał wierzyc
    > w jego istnienie wiara to nie pewnośc tylko założenie ze coś
    > jest pewnością ja tak zakładam, wy ateiści zakładacie dokładnie
    > odwrotnie nie wiecie że boga nie ma na pewno,ale zakładacie
    > że nie ma i dlatego nie wierzycie

    Nie ma wiary i niewiary. To jakiś nonsens. Żonglowanie fałszywymi
    pojęciami.

    Podstawym, wspólnym dla nas wszystkich źródłem informacji jest świat
    realny. W naszych głowach powstają jego modele, odwzorowania. Ich
    zgodność z oryginałem możemy potwierdzać WYŁĄCZNIE poprzez
    bezwzględną zasadę weryfikacji. I od tej zasady nie może być
    wyjątków.

    Oznacza to, że nie wolno nam NICZEGO przyjmować - jak Ty to
    nazywasz - "na wiarę", czyli być pewnymi, że coś bez dowodu jest
    prawdziwe. Musimy ZAWSZE próbować dowodzić prawdziwości wszystkiego,
    co o świecie chcielibyśmy powiedzieć.

    I ja tak waśnie zrobiłem. Podjąłęm się próby dowodzenia prawdziwości
    istnienia bogów. Na jedyny mozliwy sposób - logicznie. Wynik:
    bogowie w modelu świata nie mogą istnieć. I to obojętnie w jakim lub
    czyim - w ogóle to jest niemożliwe.

    Teizm lub ateizm to nie skutek obiektywnego istnienia lub
    nieistnienia bogów, ale ewentualnego, fałszywego założenia ich
    istnienia. Bo dowody logiczne - których Ty nie chcesz uznać, choć są
    prawidłowo przeprowadzone - wskazują na ich nieistnienie.
  • vitmik 29.08.08, 13:21
    drogi grgkh albo Zbyszku wink

    "Podjąłęm się próby dowodzenia prawdziwości istnienia bogów. Na jedyny mozliwy
    sposób - logicznie. Wynik: bogowie w modelu świata nie mogą istnieć. I to
    obojętnie w jakim lub czyim - w ogóle to jest niemożliwe"

    Podjąłeś próbę i wyszedł ci wynik. Ale nie oznacza to że wynik jest prawdziwy
    gdyż chciałeś do niego dojść tylko jedną drogą tj.logiki.
    Czy wiesz ile rzeczy człowiek wynalazł przez przypadek a nie przez
    logikę,chociażby proch i dynamit, o lekach nie wspominając?

    Taka sama sytuacja może mieć miejsce w przypadku boga/Boga.



  • alana_chan 29.08.08, 18:49
    Jezeli moge sie wtracic
    Przezylam w zycu pare momentow ktore mozna opisac jako "dotkniecie nieznanego". Wiekszosc tych przezyc moge wyjasnic w logiczny, naukowy sposob. Nie znaczy to jednak ze logike trzeba stosowac zawsze.

    Przyklad:
    Kiedys mialam problem i niemal w srodku nocy wyszlam na dlugi i meczacy spacer. Jak z niego wrocilam to mialam odpowiedz na nurtujace mnie pytanie.
    Wyjasnienie logiczne: wysilek fizyczny zmienil na tyle chemie organizmu ze mozg zaczal inaczej pracowac i sam z siebie znalazl poszukiwana odpowiedz.
    Wyjasnienie mistyczne - wyszlam z domu na pustkowie po to zeby odnalezc siebie i odnalazlam siebie.

    Oba wyjasnienia nie wykluczaja sie nawzajem i oba nie sa falszywe, wyjasnienie drugie ma jednak ta ceche ze ma w sobie piekno, tajemniczosc a to jest wlasnie to co ludzie kochaja.
  • grgkh 29.08.08, 21:23
    alana_chan

    > Jezeli moge sie wtracic
    > Przezylam w zycu pare momentow ktore mozna opisac jako
    > "dotkniecie nieznanego".

    I ja też. Wiem, że to była chemia, ale jak się wtedy wspaniale czułem. smile

    I ja nie mam nic przeciwko mistycyzmowi, fantazji (także i takiej SF lub fantasy), poezji, uczuciowości itp. To jest piękne dopełnienie naszego psychicznego wnętrza. Ale to nie jest model świata.

    W baśni nie dbamy o logikę. W abstrakcyjnym poczuciu humoru im bardziej irracjonalne skojarzenie, tym bardziej nas bawi. Ale to nie są reguły (prawdziwe).

    A teraz głównie do Wicia... wink

    Z chaosu nie da się wyodrębnić reguł, bo chaos je zaciemnia, nawet gdyby był to jakiś chaos marginalny. Reguły są tam, które chcemy znaleźć znajdujemy tam, gdzie one są, a nie tam, gdzie ich nie ma. Czy to jest dla Ciebie jasne?

    Ten jedyny i prawdziwy (realny) świat jest źródłem informacji. Tam gdzie byłby chaotyczny, nie znaleźlibyśmy reguł. Ale sam fakt, że istniejemy, że myślimy, że widzimy jakiś porządek, że potrafimy go zamieniać we wzory matematyczne świadczy o tym, iż dociera do nas wyłącznie według jakichś reguł powstająca informacja.

    Czy możesz to zanegować? (1)

    Mamy więc źródło i na jego podstawie powstający obraz, ten umęczony przeze mnie smile model świata. Czy mogą istnieć INNE jakieś przesłanki do konstruowania tego modelu, inne niż pochodzące z uporządkowanego, opartego na regułach, źródła?

    Czy to możesz zanegować? (2)

    Powiedzmy, że istnieją. Wtedy dla nas, odbiorców, będą one wtopione, shomogenizowane z resztą, staną się częścią źródła, a ponieważ źródło jest niechaotyczne więc będą regułami. Jakimi? Także matematycznymi. I znów model świata sprowadza się do tego samego. Ale ten skutek można było przewidzieć, gdyż początkowe założenie o ŹRÓDLE informacji mówi o nim jako o jednym i jednolitym, nierozróżnialnym w szczegółach pochodzenia. I tu warto zwrócić uwagę na to, że nam nie wolno dzielić informacji jako pochodzących "z tego świata" i "nie z tego świata", gdyż i tak docierają one do każdego człowieka jako jednolitego obiektu. Nie ma w nas dwóch lub więcej niezależnych odbiorników. Powtórzę: jedno źródło, jeden odbiornik budujący swój model źródła.

    Czy możesz coś w powyższym rozumowaniu podważyć? (3)

    Dalej... Nie wolno nam uważać, że model świata jest równoważny samemu światowi. Świat działa według reguł na poziomie elementarnym. My nasz model budujemy według pojęć złożonych. Ponadto świat - musimy tak założyć - najprawdopodobniej nie da nam nigdy kompletnej infromacji o sobie. A więc nasz model musi być uboższy i w jakimś stopniu niepewny.

    Czy możesz podważyć założenie rozłączności i nieidentyczności modelu i świata? (4)

    Z tego ostatniego powinna wynikać pokora. Mamy szansę coś o świecie wiedzieć. Tym będzie to lepsze i dokładniejsze im bardziej to uwiarygodnimy. MUSIMY więc szukać reguł matematyczno-fizycznych (zresztą nie ma takiej nauki, która obyłaby się bez matematyki). Domyślamy się ich - to hipotezy, a potem sprawdzamy, czy są prawdziwe. Ta prawdziwość, nawet bardzo dobrze zweryfikowana, kiedyś, gdy natkniemy się na jeszcze inne dane o świecie, może zostać podważona. I to jest ta pokora naukowca. I nie tylko naukowca, bo każdy człowiek powienien w sobie choć trochę takiej pokory mieć.

    Czy chcesz podważać coś z tego, co powyżej napisałem? (5)

    A teraz dogmaty. Czy wolno nam umieszczać pomiędzy weryfikowanymi hipotezami takie, o których - bez dowodu - mówimy, że na pewno są prawdziwe? Mniejsza o to, że logicznie dające się z łatwością obalić, co od razu powinno je dyskwalifikować. Czy wolno obraz świata komponować z weryfikowanych hipotez i dogmatów?

    Czy powiedziałem tu coś fałszywego? (6)

    I już na koniec... Potrzebę istnienia dla naszego świata nadistoty (czy czegoś podobnego choć i tak niezdefiniowanego) uzasadnia się tym, że świat nie mógł powstać sam, bo nic samo nie powstaje. Ale dopuszcza się wyjątek dla tejże nadistoty. Świat nie mógł powstać sam, ale ona mogła. Dlaczego więc nie można założyć, że z takiego samego powodu jak nadistota, także i świat powstał sam.

    Czy w tym rozumowaniu jest jakiś błąd? Czy można je podważyć? Czy nadistota (kreator lub kreatura) jest niezbędna do modelu powstania świata? Modelu - powtarzam: modelu - nie świata; bo o świecie wolno nam mówić (traktować go) TYLKO jako o oddzielnym od modelu źródle ułamkowej informacji, z której wyławiamy niechaotyczne elementy.

    Gdzie masz wątpliwości?

    I jeszcze takie pytanie: Czy jeśli model opisujący świat skłądamy z reguł, to wolno by nam było w jakimś wyjątkowym miejscu zrobić odstępstwo o włączyć weń reułę fałszywą (niezgodną z logiką)? Co mówi o tym logika: czy model z jednym choćby fałszem - jako całość - jest jeszcze prawdziwy, czy już tylko fałszywy?
  • edico 31.08.08, 04:08
    vitmik napisał:

    > Czy wiesz ile rzeczy człowiek wynalazł przez przypadek a nie przez
    > logikę,chociażby proch i dynamit, o lekach nie wspominając?

    Dziecko też zrobiłeś przez przypadek (o ile je masz), czy też wiedziałeś, do
    czego taka czynność może prowadzić?

    A może nadal jesteś zwolennikiem teorii bocianów? smile)
    Jest jeszcze inne rozwiązanie w postaci daru Boga, którego ten czy ów nie
    potrafi sobie uwiązać na rozpłodniczym sznurku? smile)

    Czy nie wydaje się Tobie, że przekroczenie katakumb dla człowieka prawdziwie
    wierzącego pod groźbą bardzo pejoratywnego pojęcia grzechu staje się tym, do
    czego dążył Szaweł i co zabrało katolicyzmowi 700 lat do podjęcia swojej
    ekspansji w duchu "właściwie" wychowanego katolickiego człowieka???

    --
    Gdy zabraknie historii, zastępują ją bajki.
    (Charles-Louis de Secondat de Montesquieu)
  • kruk51 07.09.08, 17:35
    Bardzo mi się podoba Twój wywód !
  • kruk51 07.09.08, 17:44
    A żeby jeszcze bardziej namieszać i zagmatwać to stawiam pytanie. Ile
    by dali wierzący by udowodnić że religia jest nauką ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.