Dodaj do ulubionych

czy ktoś go zna?

16.07.10, 10:40
pracował w wielu hotelach w hammamecie posługiwał się imieniem Alex
jego prawdziwe to Marwen Yacoubi.jażeli go znacie piszcie.
Edytor zaawansowany
  • wiolcia7777 31.10.10, 01:23
    Ja znam Marwena ale on posługiwał się imieniem Marco wiec chyba nie o tego samego chodzi...
  • fiooorka 02.11.10, 14:12
    Już gdzieś było o nim na tym forum. Musisz poszukać :)
    W kadym bądż razie niezbyt pochlebne opinie miał.
  • muszka.o 13.11.10, 12:43
    a gdzie szukać dokladnie?
  • fiooorka 14.11.10, 23:02
    Ojej..trudne pytanie! Przeszperałam tu już tyle wątków, że zupełnie straciłam rachubę;)
    Jeśli wpadnę na niego raz jeszcze, wkleję tu link :)
  • recznik.frotte 15.11.10, 08:16
    Byc moze to ten:
    forum.gazeta.pl/forum/w,24864,118588202,118590557,Chilowo_nieczynne_.html
    Albo ten:
    forum.gazeta.pl/forum/w,24864,118171069,118653089,Zatrucie_malinami.html
  • lilianna_lilianna 15.11.10, 09:49
    hahahahaha.....Ależ się ubawiłam z samego rana :-) Masz świetnie poczucie humoru!
    p.s. Niestety kobiety w pełnym makijażu na plaży to często spotykany widok. Z tym, że to nie tylko Polki i Rosjanki, ale przede wszystkim Tunezyjki, Libijki, Algierki :-) One nie dość, że występują w pełnym makijażu, to na dodatek w pełnym stroju :-)
  • liliowewzgorze 15.11.10, 15:22
    lilianna_lilianna napisała:
    >Tunezyjki, Libijki,
    > Algierki :-) One nie dość, że występują w pełnym makijażu, to na dodatek w pełnym stroju :-)

    Trudno się dziwić, gdyby pokazały się w bikini nie byłyby traktowane poważnie przez swoich arabskich kolegów, a wyłacznie jako obiekt seksualny, "nam" Europejkom to nie przeszkadza :-?
    --
    You think I'm hot ? So is the hell fire. Lower your gaze !
  • lilianna_lilianna 15.11.10, 23:22
    O tym pełnym stroju i makijażu napisałam w formie żartu :-), aczkolwiek jest to oczywiście prawdą.
    A propos plażowania. Każda i każdy z Was będąc w Tunezji, na pewno widział arabskie kobiety przebywające na plaży. Oczywiście, że nam Europejkom opalanie się w bikini, czy toples nie przeszkadza, bo tak zostałyśmy wychowane. Natomiast trzeba zauważyć pewne normy obowiązujące w danym kraju. Na hotelowych plażach opalanie się w bikini jest normalną sprawą. Przecież te plaże mają służyć turystom. Więc i ja będąc na takiej plaży z moim mężęm mogę założyć bikini. Jednak kwestia zmienia się wraz ze zmianą plaży. Ja jako Europejka, ale jednocześnie żona Araba oraz mieszkanka Tunezji udając się na plażę otwartą, ogólnodostępną dla wszystkich , czyli taką, na którą udają się tubylcy, również , tak jak pozostałe kobiety, nie zakładam bikini. Tam nikogo nie zobaczycie w bikini. W związku z tym, z szacunku dla danej kultury, dla regionu w którym jestem, dla tradycji, i dla tych kobiet, które sie tam znajdują staram się zachowywać tak jak one. To nie jest zatracenie swojej Europejskości, a jedynie dopasowanie się do norm panujących w danym kraju. To tak jak gdyby ktoś na egzamin maturalny w Polsce przyszedł ubrany w czerwoną sukienkę mini. Oczywiście nikt by takiej osoby nie usunął, tak samo jak nikt nie ukamienował by mnie za to , że rozebrałabym się na plaży do bikini. Jednak przez wzgląd na pewne obowiązujące zasady, staramy się w pewnych sytuacjach zachowywać zgodnie z normami społecznymi. Bo cóż jest ważniejsze, indywidualizm za wszelką cenę czy szacunek dla wartości, norm, reguł, ludzi...
    p.s. Wiem, że na tym forum oprócz mnie, nie ma żadnych Polek - żon Tunezyjczyków. Dla nas sa inne fora. Jednak ja lubię tutaj zaglądać z ciekawości czysto ludzkiej oraz ciekawości badacza. Jedna rada: zmiana kraju zamieszkania oznacza dostosowanie się do norm danego kraju, bądźcie na to przygotowane, bo jeśli nie, to wrócicie z płaczem do domu. Powiało grozą, więc dodam na pocieszenie,że Tunezja to nie Arabia Saudyjska, gdzie za brak burki kobieta jest zabierana do aresztu! Tutaj żyje się na prawdę bardzo fajnie, pod warunkiem że Twój mąż nie pochodzi z biedoty, bo wtedy jest ciężko, ale to tak jak w każdym innym kraju.
  • piasek.sahary 16.11.10, 02:47
    Zgadzam sie z Twoja opinia i moge ja poprzec moim niedawnym doswiadczeniem
    z Aleksandrii. Hotel mial prywatna, odgrodzana od lokalnej spolecznosci, plaze.
    Moglam sobie bezpiecznie opalic biale paski na plecach i dobrazowic biust.

    Plaza publiczna to juz inna bajka wymagajaca poszanowania miejscowych zwyczajow.
    Wydawaloby sie, ze powinno to byc oczywiste dla wszystkich wybierajacych sie w tamte
    strony. Lektura postow na forum wskazuje jednak, ze niektore turystki leca bolesnie
    nieprzygotowane do wizyty w kraju. Uzbrojone sa tylko w adres pracy i opis podobno
    przystojnego podawacza recznikow, lezakow, barmana, kelnera, pomywacza lub
    jego wysokosci - animatora.

    Turystki nie maja dostepu do zamoznej klasy w Egipcie/Tunezji. Zdane sa na wymienione
    profesje. Wyksztalceni i zamozni Arabowie przygladaja sie z ostroznie z daleka
    "towarowi turystycznemu". Mamy opinie latwo zdobywanych i latwo zachodzacych
    w ciaze kobiet. Nie jest to opinia ktora nalezaloby sie chlubic. Niestety, taka mamy.

    Ty, podobnie do mnie, czytasz te forumowe opowiesci smiesznych tresci o "podbojach"
    i "zdobyczach" turnusowych. Ich tresc nie zaprzecza temu co napisalam.
    Zgodzisz sie byc moze ze mna, ze romans z personelem hotelowym jest ewenementem
    co najmniej dziwnym w europejskich krajach. Ubogie polskie turystki trafiaja tylko
    na podobnych im biednych Arabow ktorzy marza aby wyniesc sie do Europy. I stad
    te polsko/arabskie dwutygodniowe uniesieniak

    W pelnym sloncu, w szortach i po pas w basenie nie widac tej arabskiej biedy.
    I dziewczetom cos sie wydaje. A to tylko trotkotrwaly miraz, fatamorgana...
  • lilianna_lilianna 16.11.10, 14:05
    Nie mogę nic ująć temu co napisałaś. Myślę identycznie.
    Dodać mogę jedynie, że prawie każdy pracownik hotelu pochodzi z klasy biednej. Na związek z kimś z klasy bogatej raczej mamy słabe szanse. Więc najodpowiedniejszym kandydatem , którego bym polecała jest mężczyzna pochodzący z klasy średniej, będzie to osoba najczęściej po studiach. Studia przeważnie kończone w Europie, co tez jest olbrzymim plusem, bo taki facet zdążył poznać trochę kulturę europejską. Osoba wykształcona równa się osoba bardziej tolerancyjna, skora do rozmów i ustępstw, a one w związkach wielokulturowych są konieczne.
    Natomiast na pocieszenie wszystkim napiszę na koniec, że znam osobiście małżeństwa polsko-tunezyjskie, które swój początek miały w hotelu :-) Ona turystka, on pracownik hotelu. Małżeństwa te mieszkają w Polsce, więc dziewczyny mimo braku znajomości kultury arabskiej i szybkich ślubów, teraz nie żałują wyborów. Natomiast podkreślam: życie w krajach arabskich z mężem arabem wygląda trochę inaczej niż życie w krajach europejskich z tym samym mężem. Ale skoro na forum tym mówimy o związkach z facetami poznanymi podczas wakacji to większość z nich liczy na wyjazd do Europy, więc prawdopodobieństwo tego,że będziecie mieszkały w Tunezji jest małe.
  • piasek.sahary 17.11.10, 16:51
    lilianna_lilianna napisała:

    > prawie każdy pracownik hotelu pochodzi z klasy biednej.<

    Zgadza sie. Jedynym ich celem jest poznanie kogos kogo moga uwiklac w quasi-milosc
    i dostac sie do Europy. I zrobia wszystko aby tego celu dopiac. Wiekszosc Europejek
    jest tego swiadoma i omija ich nieszczere zaloty duzym lukiem. Biedne Polki wpadaja
    w sidla. Maja malo doswiadczenia. Im kurort tunezyjski wydaje sie wielkim, kolorowym
    swiatem. Do Tunezji jest znacznie taniej niz np. na Francuska Riviere.

    Latwo zauwazyc, ze pisane posty sa ubogie gramatycznie i stylistycznie. Lacznie z tym
    na ktorym piszemy. Rzadko ktoras z respondentek napisze wiecej niz dwa zdania.
    Wydaje sie, ze trzy sa juz poza ich zdolnosciami pisarskimi. Po dwoch sa juz wyczerpane.

    Znam dwoch wyksztalconych Tunezyjczykow wyksztaconych w Europie. Studiowalam
    z nimi przez rok w Londynie. Przesympatyczni, mili i przystojni faceci. Obaj pochodza
    z zamoznych kupieckich rodzin. Unikaja jak zarazy latwodostepnych turystek. Zostawiaja
    je wlasnie personelowi hotelowemu.
  • lilianna_lilianna 17.11.10, 18:18
    "Wiekszosc Europejek jest tego swiadoma i omija ich nieszczere zaloty duzym lukiem. Biedne Polki wpadaja w sidla"
    Inne nacje też wchodzą w romanse, a nawet w sponsoring Tunezyjczyków - oczywiście świadomie. Ja myślę, że większość Polek też jest świadoma.Przecież nie możemy być aż tak naiwne. Ale mimo wszystko "wpadają", w sensie zakochują się. Dla nas taki przystojny, opalony , czarnowłosy facet to coś nowego, coś czego na co dzień nie mamy. NIe jesteśmy również na co dzień przyzwyczajone u nas w Polsce do takiego traktowania przez mężczyzn, jakie nas spotyka w Tunezji. I po prostu się zakochujemy, myśląc , że będzie tak zawsze :-) Fakt jest taki, że podejście Arabów do kobiety, a Polaków do kobiety jest inne. Jeden znajomy powiedział kiedyś do mnie : Lila, przecież ten Twój mąż nie zachowuje się jak Twój mąż, tylko jak Twój opiekun i sponsor. hehe. Coś w tym jest z prawdy. A my, wyzwolone Polki, idące z feministycznymi hasłami na ustach i starające się udowodnić facetom, że świetnie bez nich sobie radzimy, tak na dobrą sprawę bardzo lubimy kiedy ktoś się tak nami "zaopiekuje" :-) Drugie słowo, którego użył mój kolega to sponsor. Chyba zbędny jest komentarz , i niech da to coś do myślenia wszystkim tym kobietom, które zostały kiedyś poproszone o pieniądze. Jeśli Tunezyjczyk traktuje Cię jak kobietę, o którą warto zabiegać , a nie tylko jak kobietę rozrywkową, to nigdy!!!!!!!!!!! nie poprosi Cię o pieniądze.
    Byłam bardzo ciekawa ile spośród tychże romansów wakacyjnych kończy się czymś więcej? Założyłam kiedyś nawet taki temat na tym forum, ale o żadnym małżeństwie, a nawet o zamieszkaniu razem nie przeczytałam :-(. Wakacyjne miłości przede wszystkim kończą się na pisaniu smsów, rozmowach na skype i telefonach oraz na odwiedzaniu siebie, tzn. częściej to Polki odwiedzają swoich ukochanych w Tunezji. Albo tez kończą się na załamanym sercu i nic poza tym. I teraz zastanawia mnie dlaczego tak się dzieje? Skoro dziewczyna jest powiedzmy zakochana, czy zauroczona, a on szuka możliwości przyjazdu do Europy to w którym momencie nie dogadują się? Czy to oni w końcu rezygnują , bo znajdują "lepsze" partie, bądź stwierdzają, że jednak chcą zostać na miejscu; czy może one w końcu się rozmyślają? Ciekawi mnie to. Bo wciąż wszyscy tutaj piszą, że oni szukają sposobu na dostanie się do Europy. Po czym jakoś ich tutaj w Polsce nie widać. A biorąc pod uwagę to forum powinno ich być setki, a nawet tysiące :-) Zastanawiająca sprawa.... Może Ty piasek.sahary masz na to jakąś teorię? A może ktoś inny?
    "Im kurort tunezyjski wydaje sie wielkim, kolorowym swiatem. Do Tunezji jest znacznie taniej niz np. na Francuska Riviere".
    - A poza tym na Rivierze już nie bedzie tak łatwo o adoratorów ;-)
  • fiooorka 17.11.10, 18:59
    Też się nad tym zastanawiałam.
    Dlaczego (skoro tak im zależy na wyjeździe do Europy), tak szybko znajomości się urywają..

    jakiś czas temu znajoma opowiadała mi historię swojej kumpelki.

    Dziewczyna pojechała na wakacje do krajów arabskich. Była jedną z tych bogatszych. Tak się jej spodobało, że została dłużej. Po jakimś czasie wróciła do Polski z narzeczonym. Jak twierdziła, była szaleńczo zakochana. Zaręczyli się i postanowili wziąć ślub.
    Chłopak był z biednej rodziny, więc nikt z jego familii nie przyjechał. Nie miał niczego i rodzina Panny Młodej kupowała mu nawet garnitur.
    Wielka historia miłosna nie trwała długo, gdyż chłopak szybko się jej znudził.
    Ale co się dziwić, jeśli nie mogli się porozumiewać, bo nie znali wspólnego języka?;)

    To się nazywa "miłość" bez przeszkód ;)


  • piasek.sahary 20.11.10, 07:11
    Widzimy podobnie. Obie strony spotykaja sie w zenicie swoich oczekiwan.
    On, ubogi tubylec, widzi romans z kobieta z Europy jako swoista nobilitacje
    i ewentualna przepustke do Europy i pozostawienie swojego swiata bez wiekszych perspektyw; ona, malodowartosciowana turystka ktora ktos nagle wyrachowanie
    adoruje na skale ktora jej nigdy wczesniej sie nie przydarzyla. Obie strony widza
    w sobie cos czego w realu nie ma.

    Nawet matematycznie wyglada to nieprawdodobnie. Rok ma 52 tygodnie. Turystka
    leci na najdalej dwa tygodnie - niecale 4% wartosci calego roku. "Zakochuje sie"
    i pozostale 96% roku spedza na nadmuchiwaniu sztucznej banki mydlanej.
    Smsy, rzadziej telefony, moze powrot za rok, on nie moze sobie pozwolic na podroz
    do Europy wiec w koncu ten zdany na upadek romans uderza w sciane piasku i
    wolno sie rozplywa na horyzoncie. Zauwaz, ze znana Tobie para hotelowo-polska
    zamieszla w Polsce. Jest jakis powod, ze wybrali Europe. Rozsadni ludzie.

    Uwazam, ze Arab ktory nie otarl sie empirycznie o Europe, i nie mysle tutaj o ocieraniu
    sie przez dwa tygodnie o turystke, nie nadaje sie na meza Europejki. Dzieli ich
    przepasc kulturalna i mentalna roznica co do sposobu traktowania kobiet. Przepasc
    liczona w latach swietlnych lub tysiacleciach. Oni wychowywali sie cieniu ojca, dziadka,
    pradziadka i dalej do arabskiego zwyczaju traktowania kobiet. Kobieta to mebel.
    Podnozek do wsiadaniu na wielblada.

    Te banalne ksiazkowo-filmowe czule slowka i przeslodzony nieszczery usmiech ma
    na celu tylko jedno - one way ticket to Europe. Nothing else. Forumowe zachwyty
    na ich sposobem bycia i, pozal sie Boze uwodzenia, swiadcza tylko o zupelnej pustyni
    jakichkolwiek dobryk kontaktow z mezczyznami ze swojego wczesniejszego otoczenia.
    Przypomne i zdziwie sie - tyle sie moze zdarzyc w ciagu tych wspomnianych 4%?
    Jakze ubogie uczuciowo maja pozostale 96% roku. Pozostala czesc roku beda pisac
    na forach basnie z tysiaca jednej nocy.

    Casus ktory opisala Fiooorka trwal dluzej niz powinien. Rozumiem chec przyjrzeniu
    sie z bliska romansowi z Arabem ale malzenstwo w opisanym przypadku to juz
    posuniecie sie za daleko. Mezczyzna powinien wniesc do zwiazku troche wiecej
    niz promienny usmiech i pare ziarenek piasku miedzy palcami stop.

    Dziewczyny ktore spedzily dwa tygodnie w miejscu pracy swojego amanta (hotelu)
    z reguly znaja tylko droge z posilku do animacji i z powrotem. Brak wyobrazni i
    chwilowe oderwanie sie od realiow zycia wykolei ten przypadkowy sztuczny zwiazek
    wczesniej czy pozniej. Wykolei z olbrzymia prawdopodobnoscia. Dlatego tak duzo czyta
    sie o romansie a prawie nic o szczesliwym i radosnym jego przejsciu w nastepna faze.
    Pozniej juz nie ma sie czym chwalic... Wczesniej tez nie ma czym ale te ubogie
    respondentki tego jeszcze nie widza. Wyobraznia pomaga w kazdym romansie:)

    Zwroc uwage jak ubogie w szczegoly jest zapytanie autorki tego watku. Przez analogie
    mozna napisac: Bylam przez tydzien w Kielcach. Poznalam Wojtka. Podobno nazywa
    sie Kowalski. Pracuje w branzy budowlanej. Jezeli go znacie - piszcie. Zwalajaca
    z nog Love story:)
  • westlondon 22.11.10, 13:42
    Ciekawe dlaczego ma to dzialac w jeddna strone. Tzn. my krajach islamskich mamy zauwazac obowiazujace tam normy, a w naszych krajach nie mamy prawa od tej bandy egzekwowac naszych norm bo to wtedy obraza i narusza.

    > ę w bikini, czy toples nie przeszkadza, bo tak zostałyśmy wychowane. Natomiast
    > trzeba zauważyć pewne normy obowiązujące w danym kraju. Na hotelowych plażach
  • lilianna_lilianna 23.11.10, 19:29
    Powinno to działaś w obydwie strony, przecież co kraj to obyczaj! I to my mamy się dopasować do kraju, a nie cały kraj do nas. Oczywiście nie zawsze to działa, ale powinno.
    Osobiście nie spotkałam się z żadnym negatywnym zachowaniem tunezyjczyka przebywającego w Polsce, które jakoś by we mnie godziło i mnie , mojej religii i moim obyczajom uwłaczało. No chyba, że bezwiednie, z braku znajomości naszej tradycji itd. Ale z czystego chamstwa nigdy się nie spotkałam. Ale jeśli z takimi się spotkałeś(spotkałaś) to może podaj jakiś przykład.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka