Przypadkiem natknęłam się na ogłoszenie o pracę. Stanowisko handlowe jakieś,
dość typowe. Jedno z kryteriów "mężczyzna". Otwieram szerzej oczy, czytam, nie
- nadal tam jest! Klikam więc odpowiedz i zadaję uprzejmie pytanie - czy firma
poszukująca "mężczyzny" zdaje sobie sprawę, że właśnie złamała prawo?
I taką oto odpowiedź dostałam:
Szanowna Pani,
odnosząc się do Pani zarzutów, pragnę Panią poinformować, iż powyższe
wymagania zostały bardzo jasno sprecyzowane, (tak aby nikogo nie wprowadzać w
błąd) ponieważ obowiązki związane z powyższym stanowiskiem, obejmują pracę na
trudnym terenie, gdzie wymagany jest wysiłek fizyczny, na który kobiety nie
godzą się.
Uważm, że bez sprawdzenia stanu faktycznego w tym wypadku, warunków pracy,
które oferujemy, nie należy stawiać tak mocnych zarzutów.
Przepisy prawne odnoszą się, nie tylko do dyskryminacji (o której wszyscy
wiedzą) ale i do umiejętności oceny kandydatów i precyzyjnego dostosowania ich
możliwości do powierzanych zadań.
Dodatkowo, nadmieniam, że nasza firma w swojej karierze zatrudniała i nadal
zatrudnia: osoby niepełnosprawne, osoby o różnych przekonaniach politycznych,
różniące się wyznaniowo a przede wszystkim kobiety - z pracy których jesteśmy
zadowoleni.
Mam nadzieję, że moje sprostowanie jest wystarczające i usatysfakcjonuje Panią.
Z poważaniem,
Anna XXX
Dyrektor Generalny
No i co dalej?
Myślicie, że warto to gdzieś zgłosić?
--
chez alma