Dodaj do ulubionych

Dzięki Anecie Krawczyk

19.02.10, 09:05

Mniej ukrywanych gwałtów dzięki Anecie Krawczyk?


--
Zielonej pragnę zieleni
Nie
Tak
Edytor zaawansowany
  • sabinac-0 19.02.10, 09:42
    Niestety komentarze pod artykulem pozbawiaja zludzen.
  • corgan1 19.02.10, 10:01
    Czy Aneta Krawczyk została w ogóle zgwałcona?
  • sabinac-0 19.02.10, 11:03
    Tobie tez moze sie zdarzyc, ze bedziesz bezrobotny, bedziesz mial dzieci na
    utrzymaniu, dlugi i nakaz eksmisji. Wtedy ktos zaproponuje ci prace, ale ta
    laska bedzie kosztowac - intymne spotkania z szefem lub kolegami przysylanymi
    przez szefa, polaczone z przecwelowaniem - dla postronnych dobrowolnym i
    interesownym.

    Jesli sie w koncu zbuntujesz i doniesiesz o gwalcie, bedziesz mogl poczytac
    sobie takie wlasnie zjadliwe komentarzyki jak twoje (np. czy ten pedzio byl
    zgwalcony, czy raczej jest ciota i sam chcial hehe?)
  • black-emissary 19.02.10, 12:52
    sabinac-0 napisała:
    > Tobie tez moze sie zdarzyc, ze bedziesz bezrobotny, bedziesz mial dzieci na
    > utrzymaniu, dlugi i nakaz eksmisji. Wtedy ktos zaproponuje ci prace, ale ta
    > laska bedzie kosztowac - intymne spotkania z szefem lub kolegami przysylanymi
    > przez szefa, polaczone z przecwelowaniem - dla postronnych dobrowolnym i
    > interesownym.

    Bez względu na to komu się to stanie ciężko uznawać to za gwałt.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • sabinac-0 19.02.10, 13:44
    Gwalt, molestowanie i wykorzystanie seksualne to pojecia bardzo sobie bliskie i
    nakladajace sie.
    Laczy je, ze esencja tych sytuacji nie jest seks, lecz WLADZA.
  • black-emissary 19.02.10, 18:07
    Gwałt jest wtedy, gdy kobieta powie "nie". Ta pani powiedziała "tak".
    Przede wszystkim jednak odniosłam się do Twojego fenomenalnego argumentu "Tobie
    też może się to zdarzyć"...

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • six_a 19.02.10, 18:28
    >Ta pani powiedziała "tak".

    zarzut o gwałt nie dotyczył w ogóle Anety Krawczyk, to która to jest iyo TA
    PANI
    , co tak ochoczo na gwałt się godziła?


    --
    celebration
  • easz 19.02.10, 19:03

    black-emissary napisała:

    > Gwałt jest wtedy, gdy kobieta powie "nie". Ta pani
    powiedziała "tak".

    Pomijając wszystko, nie wiesz co ta pani, kiedy, jak itp.
    powiedziała, czyż nie?
    Kiedy jest gwałt a kiedy nie, to też różni różne mają zdania na ten
    temat. Np. że nie można hehehe zgwałcić prostytutki. Ups, to
    przecież jeden z tych panów.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • sabinac-0 19.02.10, 22:21
    black-emissary napisała:

    > Gwałt jest wtedy, gdy kobieta powie "nie". Ta pani powiedziała "tak".

    Poniewaz w tej sprawie bylo kilka pokrzywdzonych i nie wszedzie mial miejsce
    gwalt sensu stricto, podalam tez sytuacje podpadajace pod gwalt sensu lato czyli
    molestowanie i wykorzystanie seksualne.

    > Przede wszystkim jednak odniosłam się do Twojego fenomenalnego argumentu "Tobie
    > też może się to zdarzyć"...
    >
    A co, uwazasz ze tobie sie zdarzyc nie moze?

  • black-emissary 19.02.10, 22:58
    sabinac-0 napisała:
    > A co, uwazasz ze tobie sie zdarzyc nie moze?

    Uważam, że nie zmieniłoby to mojego podejścia do sprawy.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • sabinac-0 19.02.10, 23:10
    Dopoki zycie nie zweryfikuje twego przekonania, mozesz sobie uwazac, co chcesz.
  • black-emissary 19.02.10, 23:28
    Znam siebie na tyle dobrze, by wiedzieć, że co jak co, ale hipokryzja mi nie grozi.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • six_a 19.02.10, 15:37
    ach czyżby? zamknięcie drzwi i wykorzystanie seksualne trudno uznać za gwałt?
    komu trudno? tobie?
    też gratuluję, do twarzy ci z dciem nawet.

    --
    miracle drug
  • black-emissary 19.02.10, 18:11
    Z dciem mam zdecydowanie mniej wspólnego niż Ty.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • six_a 19.02.10, 18:35
    ależ skąd, dzielicie zero wiedzy w komentowanym temacie.

    --
    not enough
  • black-emissary 19.02.10, 19:19
    Ty dzielisz z nim ideologię, tylko pod nieco innymi sztandarami występujecie.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • six_a 19.02.10, 20:06
    tak, tak, a wracając do rzeczy:
    odpowiedz na pytanie, która pani zgodziła się na gwałt.

    --
    magnificent
  • black-emissary 19.02.10, 23:28
    E?

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • black-emissary 20.02.10, 16:27
    Doprawdy ciężko odpowiedzieć na pytanie, którego się nie rozumie.
    Pani Krawczyk powiedziała tak, więc gwałtu nie było.
  • six_a 20.02.10, 16:34
    a nie dociera do Ciebie, że mylisz osoby?

    Urszula K. .... Latem 2002 r. poszła do biura Łyżwińskiego w Tomaszowie. Poseł
    najpierw wypytał ją o sytuację rodzinną. Gdy kobieta się wypłakała,
    Łyżwiński zamknął drzwi swojego gabinetu i zgwałcił ją. Gdy sponiewierana
    wychodziła, rzucił jej w drzwiach: "Jeśli coś powiesz, postaram się, żebyś nie
    znalazła nigdzie roboty".

    więc przestań rozpowszechniać bzdety, że aneta krawczyk zgodziła się na gwałt,
    więc to nie był gwałt.


    --
    out of space
  • black-emissary 20.02.10, 16:37
    A do Ciebie nie dociera, że mylisz sprawy?

    Litości...
  • black-emissary 20.02.10, 16:45
    Żeby była jasność... rozważamy w tym miejscu problem czy Aneta Krawczyk została zgwałcona? Możesz się z moim tutaj stanowiskiem nie zgadzać, ale, na litość WPS, nie argumentuj tego tym, że zgwałcono Urszulę K. i jeszcze zarzucając mi, że coś mylę!

    To tak, jakbyś na stwierdzenie Kowalskiemu portfela nie ukradziono, sam go zgubił odpowiedziała bzdura! Nowaka okradli!
  • six_a 20.02.10, 16:54
    serio?
    to chyba tylko ty "rozważasz" czy krawczyk została zgwałcona, bo inni przeważnie
    wiedzą, że nie i w związku z tym żadną patronką zgwałconych nie jest.
    no corgan nie wie, dcio nie wiedział i ty nie wiesz.
    więc TA pani, czyli aneta krawczyk nie mogła powiedzieć TAK na gwałt, bo w ogóle
    nie było tam zarzutu o gwałt.

    eot

    --
    FU very much
  • black-emissary 20.02.10, 16:59
    Weź sobie dziewczyno prześledź tą gałązkę wątku i nie pleć bzdur, ok?
    Rozumiem, że Tobie drzewka rosną we wszelkich możliwych kierunkach, nie raz już
    tego dowodziłaś, ale przyjmij do akceptującej wiadomości, że jednak większość
    dyskutantów trzyma się ich logiki, a nie Twojej logiki rozpłyniętej.
  • six_a 20.02.10, 17:09
    weź przestań nudzić. wystarczy prześledzić wypowiedź corgana który zasugerował,
    wypowiedź sabiny i twoją.

    to jest twoje zdanie: "Bez względu na to komu się to stanie ciężko uznawać to za
    gwałt."
    i to też jest twoje zdanie:
    "Pani Krawczyk powiedziała tak, więc gwałtu nie było."

    w pierwszym sugerujesz, że żadna z pań świadczących w procesie nie została
    zgwałcona, bo "trudno to uznać za gwałt", w drugim odnosisz się do tego, że
    aneta krawczyk nie została zgwałcona, PONIEWAŻ powiedziała "tak".

    a tera spróbuj starym zwyczajem wyjść z tego rakiem.
    bajbaj

    --
    home
  • black-emissary 20.02.10, 17:34
    six_a napisała:
    > weź przestań nudzić.

    To Ty tutaj nudzisz i wyskakujesz z kompletnie absurdalnymi interpretacjami.

    > wystarczy prześledzić wypowiedź corgana który zasugerował,
    > wypowiedź sabiny i twoją.

    Corgan zapytał Czy Aneta Krawczyk została w ogóle zgwałcona? W odpowiedzi sabinac-0 pisze o pracy, która kosztuje, w jasnym odniesieniu do pani Krawczyk. Ja piszę, że gwałtem to nie jest i później precyzuję, że było "tak". Na co Ty wyskakujesz, że przecież nie o Anetę Krawczyk chodzi. WTF?!

    > w pierwszym sugerujesz, że żadna z pań świadczących w procesie
    > nie została zgwałcona, bo "trudno to uznać za gwałt"

    Fascynujące, doprawdy. Możesz jaśniej uzasadnić to twierdzenie? Bo ja tam ani słówka o innych paniach z tego procesu nie widzę, w jasny sposób odnoszę się do sytuacji opisanej przez sabinac-0, czyli sytuacji Anety Krawczyk, a nie innych pań z tej sprawy.

    > w drugim odnosisz się do tego, że aneta krawczyk
    > nie została zgwałcona, PONIEWAŻ powiedziała "tak".

    Jeżeli się na stosunek zgodziła to nie był to gwałt.
  • six_a 20.02.10, 21:57
    >Jeżeli się na stosunek zgodziła to nie był to gwałt.

    a kto twierdzi, że w przypadku anety krawczyk chodziło o gwałt? jakiś corgan?
    aneta krawczyk tak twierdziła w trakcie procesu? łyżwińskiemu albo lepperowi
    postawiono zarzut zgwałcenia anety krawczyk? no słucham.
    opowiedz, co tu jest do rozważania, skoro w ogóle nie było mowy o gwałcie w
    przypadku anety krawczyk.

    --
    FU very much
  • black-emissary 20.02.10, 22:22
    No i w czymś się zgadzamy. Fajno.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • six_a 20.02.10, 23:38
    szkoda czasu, szczególnie że rozwój wątku widzi każdy.
    ziew

    --
    get the cool shoe shine
  • black-emissary 20.02.10, 23:54
    Ano widzi :).

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • misiu-1 19.02.10, 15:54
    dpowiadasz na:
    sabinac-0 napisała:

    > Tobie tez moze sie zdarzyc, ze bedziesz bezrobotny, bedziesz mial
    > dzieci na utrzymaniu, dlugi i nakaz eksmisji. Wtedy ktos
    > zaproponuje ci prace, ale ta laska bedzie kosztowac - intymne
    > spotkania z szefem lub kolegami przysylanymi przez szefa,
    > polaczone z przecwelowaniem - dla postronnych dobrowolnym i
    > interesownym.

    Możesz się nie zgodzić na takie warunki i szukać pracy gdzie indziej.

    > Jesli sie w koncu zbuntujesz i doniesiesz o gwalcie

    O jakim gwałcie? W opisywanej sytuacji nie ma mowy o żadnym gwałcie. To tylko i
    wyłącznie prostytucja.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • sabinac-0 19.02.10, 16:03
    misiu-1 napisał:

    > Możesz się nie zgodzić na takie warunki i szukać pracy gdzie indziej.
    >
    A jak braknie ci chleba, mozesz jesc ciastka.

    > > Jesli sie w koncu zbuntujesz i doniesiesz o gwalcie
    >
    > O jakim gwałcie? W opisywanej sytuacji nie ma mowy o żadnym gwałcie. To tylko i
    > wyłącznie prostytucja.
    >
    Nie. Prostytutka bierze pieniadze za swiadczenie uslugi seksualnej. Pracownicom
    biur Samoobrony nie placono za seks. Seks byl tylko warunkiem, by mogly pracowac
    zarobkowo. Pieniadze zarabialy za prace w biurze.
  • misiu-1 19.02.10, 16:45
    sabinac-0 napisała:

    > A jak braknie ci chleba, mozesz jesc ciastka.

    Albo obrabować sąsiada? Możesz też zatrudnić się po prostu do agencji
    towarzyskiej, a po trzech latach zgłosić gwałt i tłumaczyć, że byłaś w
    przymusowej sytuacji, którą właściciel wykorzystał, a tak w ogóle to myślałaś,
    że będziesz tylko zamiatać i ścielić łóżka.

    > Nie. Prostytutka bierze pieniadze za swiadczenie uslugi seksualnej.

    I za to brała pieniądze Aneta K. Wiedziała od początku, jaki będzie zakres
    obowiązków i godziła się na to.

    > Pracownicom biur Samoobrony nie placono za seks. Seks byl tylko
    > warunkiem, by mogly pracowac zarobkowo. Pieniadze zarabialy za
    > prace w biurze.

    Jeśli seks był warunkiem, bez którego nie byłoby pracy i zapłaty, to znaczy, że
    płacono za seks. Praca była tylko przykrywką. Tak, jak w agencji towarzyskiej
    formalnie pracownice mogą dostawać pensję za dotrzymywanie klientom towarzystwa
    i parzenie kawy, a wszyscy, łącznie z samymi zainteresowanymi i tak wiedzą, za
    co naprawdę mają płacone.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • sabinac-0 19.02.10, 17:19
    Jednym slowem uwazasz, ze ludzie dysponujacy wladza, gdy cynicznie wykorzystujac
    rozpaczliwa sytuacje ubogich by zrobic z nich niewolnikow, sa niewinni a odium
    ma spadac na ofiary.

    Zatem, idac dalej, narkotykowi bossowie proponujacy zdesperowanym biedakom
    (rowniez mezczyznom) pieniadze w zamian za przemyt narkotykow, tez powinni byc
    uznani za niewinnych, bo przeciez ich mrowki same sie zgodzily i to one sa
    podlymi trafikantami?
  • black-emissary 19.02.10, 18:10
    Czy wszystko tak zawsze biało-czarno widzisz? Wszędzie musi być bezwolna ofiara
    i kat, na którego cała odpowiedzialność spada?

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • sabinac-0 19.02.10, 22:22
    Ofiara jest ofiara.
  • black-emissary 19.02.10, 22:59
    Co nie daje jej immunitetu od odpowiedzialności czy nawet krytyki zachowania.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • sabinac-0 19.02.10, 23:11
    Do krytyki zawsze rwa sie ci, co nie przezyli nawet jednej dziesiatej tego, co
    krytykowany.
  • black-emissary 19.02.10, 23:29
    Jakość krytyki zależy od jej merytorycznej wartości, a nie osoby krytykującego.

    Tak, wiem, nie na tym forum :).

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • sabinac-0 20.02.10, 15:12
    Najbardziej "merytoryczne" sa zapewne rozne isnynuacyjki i subtelne aluzje,
    ktorymi ten i ow raczy obficie.
    Zlapani na braku argumentow, krzywia sie na forum.
  • black-emissary 20.02.10, 16:29
    sabinac-0 napisała:
    > Najbardziej "merytoryczne" sa zapewne rozne isnynuacyjki
    > i subtelne aluzje, ktorymi ten i ow raczy obficie.

    Ja w insynuacjach i aluzjach słaba jestem niestety, więc poproszę o konkretne przykłady. Ale to tak na marginesie, bo uciekłaś od tematu.
    Jak wypowiedź nie ma wartości merytorycznej to jej nie ma, jak ma to się od niej odnieść należy. Do niej, a nie osoby argumentującej. Przy czym poczekaj, aż Tobie się to zdarzy też jest rodzajem argumentacji personalnej.
  • misiu-1 19.02.10, 19:19
    sabinac-0 napisała:

    > Jednym slowem uwazasz, ze ludzie dysponujacy wladza, gdy cynicznie
    > wykorzystujac rozpaczliwa sytuacje ubogich by zrobic z nich
    > niewolnikow, sa niewinni a odium ma spadac na ofiary.

    Po pierwsze - obowiązujące prawo nie zabrania cynizmu. Po drugie - nie ma mowy o
    robieniu z nikogo niewolnika. Aneta K. dobrowolnie godziła się na układ, który
    jej zaproponowano, choć nie musiała się godzić. Po trzecie - jedyne odium, jakie
    spadło na Anetę K. (całkiem słusznie, bo prostytucja nie jest godna szacunku),
    to społeczna dezaprobata. Żadnej winy jej nie przypisano, ponieważ prostytucja
    jest legalna.
    Wina osoby, która zatrudniła Anetę K. na takich warunkach polegała na tym, że
    wykorzystała publiczne stanowisko do uzyskania nieprzysługujących jej
    osobistych korzyści.

    > Zatem, idac dalej, narkotykowi bossowie proponujacy zdesperowanym
    > biedakom (rowniez mezczyznom) pieniadze w zamian za przemyt
    > narkotykow, tez powinni byc uznani za niewinnych, bo przeciez ich
    > mrowki same sie zgodzily i to one sa podlymi trafikantami?

    Jedni i drudzy są winni. Ci pierwsi są winni handlu narkotykami, organizowaniu i
    nakłanianiu do przemytu, a ci drudzy - winni przemytu.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • sabinac-0 19.02.10, 22:25
    misiu-1 napisał:


    > Jedni i drudzy są winni. Ci pierwsi są winni handlu narkotykami, organizowaniu
    > i
    > nakłanianiu do przemytu, a ci drudzy - winni przemytu.
    >
    Masz racje, drudzy popelnili przestepstwo przemytu. Tu sie zgadzamy.

    Dlaczego jednak tak goraco potepiasz wykorzystana pracownice, ktora nie
    popelnila ZADNEGO PRZESTEPSTWA?
  • misiu-1 20.02.10, 07:14
    sabinac-0 napisała:

    > Dlaczego jednak tak goraco potepiasz wykorzystana pracownice,
    > ktora nie popelnila ZADNEGO PRZESTEPSTWA?

    Każdy pracownik jest wykorzystany, więc pod tym względem sytuacja Anety K. nie
    różni się od innych. W jej postępowaniu nie podoba mi się bezczelność. Nawet nie
    prostytucja. Jeśli sama zgodziła się na zaproponowany jej układ, jeśli przez
    całe lata brała z tego tytułu większe pieniądze, niżby jej się należały bez
    usług seksualnych, to niech się obłudnie nie użala nad swoją rzekomą krzywdą.
    Nie podoba mi się też, choć to również nie przestępstwo, użycie przez Ciebie bez
    przyczyny zwrotu: "gorąco potępiasz". To, że się o kimś, nomen omen, chłodno
    wyrażam, nie oznacza przecież, że go gorąco potępiam.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • sabinac-0 20.02.10, 15:39
    Wiesz, nawet mnie te twoje wypowiedzi nie dziwia.

    Kiedys, gdy pozwalam do sadu pracodawce ktory miesiacami nie placil mi
    wynagrodzenia, tez uslyszalam, ze jestem bezczelna, niemoralna i ze rzekomo
    "godzilam sie na te prace", dajac do zrozumienia ze na brak wynagrodzenia tez
    sie godzilam.

    Ten szef placil w terminie tylko tym pracownicom, ktore godzily sie na
    tete-a-tete, ja sie nie godzilam, wiec moglam czekac zaplaty do swietego nigdy.
    Gdy braklo mi na czynsz i na zycie, pomocy w MOPS nie uswiadczylam zadnej, za to
    uslyszalam zarzut, ze jestem nieodpowiedzialna "bo dobro dziecka jest wazniejsze
    niz duma", ze "moglam byc madrzejsza, zachowac sie jak normalna kobieta i nie
    zgrywac swiatobliwej dziewicy",i (cymesik) "dziecko pani ma wiec sie pani juz
    piep...a w zyciu, kogo pani chciala na cnote nabrac?".

    Jak widac, w razie problemow na linii pracodawca-pracownica mozna zostac
    okrzyknieta "prostytutka" rowniez nie przyjmujac niemoralnych propozycji.
  • black-emissary 20.02.10, 16:31
    Ale jednak wyszłaś z tej sytuacji bez tete-a-tete, tak? A jednak...
  • sabinac-0 20.02.10, 19:12
    Bez tete a tete, za to z malym dzieckiem na bruku :)
  • black-emissary 20.02.10, 20:16
    Czyli dokonałaś wyboru. Pani Krawczyk dokonała wyboru odwrotnego.
    Obydwie wybór miałyście, choć oczywiście Twoja sytuacja - z przyczyn wcześniej
    już wspominanych - była kompletnie inna.
  • sabinac-0 20.02.10, 21:23
    Owszem.
    Sytuacja finalna niewiele sie rozni - i mnie, i Anete nazwano dziwka, Anete
    opluwaja dziennikarze a mnie opluli sasiedzi i zyczliwi koledzy z pracy, w tym
    niektorzy na necie.

    Jedyna roznica, ze to moje dziecko plakalo z glodu i jeszcze dlugo mialo
    koszmary nocne bo mu sie snila eksmisja.
  • black-emissary 20.02.10, 21:40
    sabinac-0 napisała:
    > Sytuacja finalna niewiele sie rozni - i mnie, i Anete nazwano dziwka, Anete
    > opluwaja dziennikarze a mnie opluli sasiedzi i zyczliwi koledzy z pracy, w tym
    > niektorzy na necie.

    Miałaś za sąsiadów i kolegów kretynów. Niestety bywa, ale nie za bardzo ma wiele wspólnego z obecną dyskusją.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • easz 20.02.10, 23:33
    black-emissary napisała:

    > Ale jednak wyszłaś z tej sytuacji bez tete-a-tete, tak? A jednak...

    Ja pie..., Black. Ty się słyszysz?

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • black-emissary 20.02.10, 23:54
    easz napisała:
    > Ja pie..., Black. Ty się słyszysz?

    Nie, nie mam w przeglądarce syntezatora mowy.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • easz 21.02.10, 00:08
    black-emissary napisała:

    > easz napisała:
    > > Ja pie..., Black. Ty się słyszysz?
    >
    > Nie, nie mam w przeglądarce syntezatora mowy.

    Tak samo zabawne:(

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • black-emissary 21.02.10, 12:05
    Nie miało być zabawne, miało Ci uświadomić, że jeżeli masz jakieś zastrzeżenia do mojej wypowiedzi to je wyraź, a nie baw się w podchody. Ja nie będę się domyślać co easz miała na myśli, szczególnie, że doświadczenie uczy, że i tak w życiu na to nie wpadnę. Więc prosto i przejrzyście proszę - o co Ci chodzi?

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • six_a 21.02.10, 00:01
    no co Ty, gruszek na wierzbie szukasz? :)
    przecież ofiary mają wybór i mogą się nie zgodzić? proste!


    --
    out of space
  • misiu-1 20.02.10, 17:11
    sabinac-0 napisała:

    > Kiedys, gdy pozwalam do sadu pracodawce ktory miesiacami nie
    > placil mi wynagrodzenia, tez uslyszalam, ze jestem bezczelna,
    > niemoralna i ze rzekomo "godzilam sie na te prace", dajac do
    > zrozumienia ze na brak wynagrodzenia tez sie godzilam.

    Sytuacje nieprzystawalne, ponieważ ty, jak sądzę, nie godziłaś się na
    pracę bez wynagrodzenia, a K. godziła się na świadczenie usług seksualnych w
    ramach swoich obowiązków.

    > Gdy braklo mi na czynsz i na zycie, pomocy w MOPS nie uswiadczylam
    > zadnej, za to uslyszalam zarzut, ze jestem nieodpowiedzialna "bo
    > dobro dziecka jest wazniejsze niz duma", ze "moglam byc
    > madrzejsza, zachowac sie jak normalna kobieta i nie zgrywac
    > swiatobliwej dziewicy"

    Arogancja urzędniczek w MOPS-ach to osobna sprawa, zupełnie bez wpływu na ocenę
    sprawy Anety K.

    > Jak widac, w razie problemow na linii pracodawca-pracownica mozna
    > zostac okrzyknieta "prostytutka" rowniez nie przyjmujac
    > niemoralnych propozycji.

    W którym momencie okrzyknięto Cię prostytutką? Chodzi Ci o ten "cymesik"?
    Powinnaś wiedzieć, że prostytutką nie staje się wówczas, kiedy się propozycję
    otrzyma, tylko wtedy, kiedy się ją przyjmie. Aneta K. przyjęła.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • benek231 20.02.10, 17:33
    Bo na przyklad nie wiesz czy Twoja mamusia nie dala Twemu tatusiowi (wtedy gdy
    zostales poczety, Misiu) zaraz po przyjeciu od niego kosztownego prezentu - bez
    ktorego (wczesniej) dawac nie chciala...


    misiu-1 napisał:

    Powinnaś wiedzieć, że prostytutką nie staje się wówczas, kiedy się propozycję
    otrzyma, tylko wtedy, kiedy się ją przyjmie. Aneta K. przyjęła.
    >
    >
  • sabinac-0 20.02.10, 19:20
    misiu-1 napisał:

    > W którym momencie okrzyknięto Cię prostytutką? Chodzi Ci o ten "cymesik"?

    O ten cymesik wlasnie.
    Posiadanie dziecka jest dowodem na brak dziewictwa a kobieta nie-dziewica to dla
    wielu synonim dziwki.
    Jesli dziewica, to powyzej dwudziestki zasuszona wariatka, ale to juz motyw na
    inny temat.

    > Powinnaś wiedzieć, że prostytutką nie staje się wówczas, kiedy się propozycję
    > otrzyma, tylko wtedy, kiedy się ją przyjmie. Aneta K. przyjęła.
    >
    A "nieodpowiedzialna matka" sie staje, gdy z powodu nieprzyjecia propozycji
    zostaje sie bez mieszkania i jedzenia.

    Tak czy siak, kobieta z problemami jak nie wykreci, d.. z tylu.

    P.S. Kazda kobieta majaca potomstwo kiedys przyjela erotyczna propozycje, wszak
    wiatropylnych nie ma.
  • misiu-1 20.02.10, 20:44
    sabinac-0 napisała:

    > O ten cymesik wlasnie.
    > Posiadanie dziecka jest dowodem na brak dziewictwa a kobieta
    > nie-dziewica to dla wielu synonim dziwki.

    Kobieca skłonność do wyciągania nieuzasadnionych wniosków. :-)

    Niedosolone? Niemożliwe, przecież sama odpowiednio soliłam! Może uważasz, że
    za mało i ja nie mam racji? To co, ja nigdy nie mam racji, nawet jak posole
    odpowiednio obiad? Może uważasz, że w ogóle nie posoliłam i klamię!? Ja klamię??
    Moze ja tylko kłamię?? Może w ogóle uważasz że jak kłamie to nawet nie jestem
    człowiekiem żeby się pomylić?? A może uwazasz, że ja juz nie jestem
    czlowiekiem?? A może ja już nawet nie mówię po ludzku, a tylko szczekam????
    Mamoooo!!!! A Jasiu powiedział do mnie: "TY SUKO"!!!!!"


    > A "nieodpowiedzialna matka" sie staje, gdy z powodu nieprzyjecia
    > propozycji zostaje sie bez mieszkania i jedzenia.

    To już nie moja koncepcja, więc nie zamierzam się z niej tłumaczyć.

    > Tak czy siak, kobieta z problemami jak nie wykreci, d.. z tylu.

    Nie kupuję tego. Pracę znajdują jakoś nawet takie kobiety, którym, co już na
    pierwszy rzut oka widać, nikt propozycji seksualnej nie złoży, więc jednak można.

    > P.S. Kazda kobieta majaca potomstwo kiedys przyjela erotyczna
    > propozycje, wszak wiatropylnych nie ma.

    Milcząco założyłem, że jest Ci wiadome, iż do zaistnienia prostytucji potrzeba,
    prócz przyjęcia propozycji, jeszcze szczególnego charakteru tejże.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • black-emissary 20.02.10, 21:16
    misiu-1 napisał:
    > Kobieca skłonność do wyciągania nieuzasadnionych wniosków. :-)

    Wypraszam sobie!
  • sabinac-0 20.02.10, 21:26
    misiu-1 napisał:

    > Milcząco założyłem, że jest Ci wiadome, iż do zaistnienia prostytucji potrzeba,
    > prócz przyjęcia propozycji, jeszcze szczególnego charakteru tejże.
    >

    Bylbys uprzejmy sprecyzowac, o jaki to "szczegolny charakter" chodzi"?
  • misiu-1 20.02.10, 22:27
    sabinac-0 napisała:

    > Bylbys uprzejmy sprecyzowac, o jaki to "szczegolny charakter"
    > chodzi"?

    Nie wyspałaś się? Finansowy oczywiście. A jakiżby inny?

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • sabinac-0 20.02.10, 22:52
    Czyli niepracujaca zona na utrzymaniu meza tez uprawia prostytucje?
  • black-emissary 20.02.10, 23:02
    sabinac-0 napisała:
    > Czyli niepracujaca zona na utrzymaniu meza tez uprawia prostytucje?

    Jeżeli męża w niej interesuje tylko seks i bez niego kasy nie da, a ją w mężu
    interesują tylko pieniądze i bez nich seksu by nie było to tak, uprawia prostytucję.
  • sabinac-0 20.02.10, 23:23
    W ten sposiob mozna stwierdzic, ze wszystkie kobiety uprawiaja prostytucje.
    No chyba, ze wiaza sie z kims skrajnie biednym, ktorego musza utrzymywac. Ale
    nawet wtedy mozna by znalezc jakis "interes".
  • black-emissary 20.02.10, 23:56
    Wyobraź sobie, że ja jednak znam kilka kobiet, które seks małżeński uprawiają
    nie za kasę. A nawet i kilku mężczyzn, którzy w małżeństwie szukają nie tylko seksu.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • sabinac-0 21.02.10, 00:08
    Niessssamowite!
  • black-emissary 21.02.10, 12:06
    Cuda nie? A jednak się zdarzają, więc jak widzisz nie jest jednak prawdą, że wszystkie kobiety uprawiaja prostytucje.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • sabinac-0 22.02.10, 20:39
    black-emissary napisała:

    > więc jak widzisz nie jest jednak prawdą, że [i
    > ]wszystkie kobiety uprawiaja prostytucje[/i].
    >
    Czy ja cos takiego twierdzilam?
  • six_a 19.02.10, 16:06
    >To tylko i wyłącznie prostytucja.
    a odkąd to prostytutki muszą szukać pracy w samoobronie, mistrzu dedukcji?

    --
    wrong
  • misiu-1 19.02.10, 16:46
    six_a napisała:

    > a odkąd to prostytutki muszą szukać pracy w samoobronie, mistrzu
    > dedukcji?

    A ktoś w ogóle je zmusza?

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 19.02.10, 15:29
    > Czy Aneta Krawczyk została w ogóle zgwałcona?
    zarzut gwałtu nie dotyczył akurat Anety Krawczyk.

    ale i tak w skali obleśności pytania masz 10/10. brawo!

    --
    wrong
  • misiu-1 19.02.10, 15:58
    Co to za pojęcie "obleśność pytania"? Czy chodzi o kwestię poddania w wątpliwość
    jakiejś "jedynie słusznego" feministycznego poglądu?

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • winniepooh 19.02.10, 17:57
    warto odróżnić gwałt od wykorzystywania seksualnego. w przypadku
    krwaczyk miało miejsce to drugie.
    --
    Jaką wartość ma cywilizacja nieumiejąca zrobić grzanki zgodnie z
    zamówieniem? (Haruki Murakami)
  • benek231 19.02.10, 18:18
    easz napisała:

    Mniej ukrywanych gwałtów dzięki Anecie Krawczyk?
    >
    >
    *Mysle, ze mniej. Jeszcze kilka takich spraw a seksualni drapieznicy-szefowie,
    zaczna zastanawiac sie nad oplacalnoscia wymuszania seksu. Nie twierdze, ze
    osiagniemy ideal, ale uwazam, ze przypadkow tego typu bedzie zdecydowanie mniej.
  • easz 19.02.10, 19:15

    benek231 napisał:

    > easz napisała:
    >
    > Mniej ukrywanych gwałtów dzięki Anecie Krawczyk?
    > >
    > >
    > *Mysle, ze mniej. Jeszcze kilka takich spraw a seksualni
    drapieznicy-szefowie, zaczna zastanawiac sie nad oplacalnoscia
    wymuszania seksu. Nie twierdze, ze osiagniemy ideal, ale uwazam, ze
    przypadkow tego typu bedzie zdecydowanie mniej

    O! to Aneta Krawczyk nie jest wg Ciebie współodpowiedzialna,
    lekkomyślna itp? Łał.

    Tutaj nie chodziło o to dokładnie, co napisałeś, tylko o to, że niby
    mniej jest/będzie tego typu spraw ukrywanych, czyli więcej
    zglaszanych. Mimo wszystko, mimo to, co musiały te kobiety przejść,
    co mnie osobiście zdumiewa i jestem pod wrażeniem, jeśli to prawda.
    Ale no tak, w ostatecznym rozrachunku po prostu mniej w ogóle
    (miejmy nadzieję).

    Cały wątek jest właściwie nie na temat, przez jakiegoś jednego
    żałosnego 'speca' od gwałtów, molestowania i kurestwa - co było do
    przewidzenia, niestety. Na jeden i ten sam temat wciąż - to samo
    stare gó wno.
    Szkoda.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • benek231 19.02.10, 23:21
    easz napisała:

    >
    > benek231 napisał:
    >
    > > easz napisała:
    > >
    > > Mniej ukrywanych gwałtów dzięki Anecie Krawczyk?
    > > >
    > > >
    > > *Mysle, ze mniej. Jeszcze kilka takich spraw a seksualni
    > drapieznicy-szefowie, zaczna zastanawiac sie nad oplacalnoscia
    > wymuszania seksu. Nie twierdze, ze osiagniemy ideal, ale uwazam, ze
    > przypadkow tego typu bedzie zdecydowanie mniej
    >
    > O! to Aneta Krawczyk nie jest wg Ciebie współodpowiedzialna,
    > lekkomyślna itp? Łał.
    >
    >
    *Wejdz jeszcze raz do tamtego watku, w ktorym "potrzebna bylas na gwalt", i
    jeszcze raz przeczytaj to co pisalem. A pisalem o bardzo szczegolnych
    przypadkach gwaltu (w zakazanej dzielnicy), ktory ofiary maja jak w banku, badz
    niemal, jesli tylko udadza sie w okreslone miejsca noca. Doszedlem tez do tego,
    ze nawet taka przyglupawa ofiara gwaltu, nie jest wspolodpowiedzialna,
    gdyz gwalciciel ponosi cala odpowiedzialnosc. Jest ona jednak odpowiedzialna
    za wlasna lekkomyslnosc,
    przy czym bierze te odpowiedzialnosc na siebie w
    momencie zdecydowania o wyprawie w okreslone miejsca. Czy zostanie zgwalcona,
    czy tez nie - pozostaje odpowiedzialna za swiadome i lekkomyslne wystawianie na
    szwank wlasnego zdrowia i zycia.

    Co do Anety Krawczyk, natomiast uzylem sformulowania "wymuszanie seksu", jako,
    ze na to co zwyklismy nazywac gwaltem, jej doswiadczenia mi nie wygladaja. Moge
    sie wszakze mylic i dlatego bardzom ciekaw sadowego uzasadnienia, w ktorym
    wyjasnione zostaloby dlaczego gwalt a nie wymuszanie. Bez tego, obawiam sie,
    zaczniemy miec w glowach galimatias a ze slownikow trzeba bedzie wymazac wiele
    terminow, gdyz gwalt bedzie robil za wszystko.

    A dla porzadku: caly czas trzymalem jej strone.


    Pol wieku temu, pod moja starsza siostre jej pierwszy szef tez czynil tego typu
    podchody. Powiedziala o tym ojcu, a ten po prostu doradzil jej by juz wiecej tam
    nie poszla. Uznal, ze to najlepsze rozwiazanie.
    No i nie poszla.


    > Tutaj nie chodziło o to dokładnie, co napisałeś, tylko o to, że niby
    > mniej jest/będzie tego typu spraw ukrywanych, czyli więcej
    > zglaszanych.

    *Mnie chodzilo o jedno i drugie, z tym ze napisalem wylacznie o spadku liczby
    przypadkow molestowania. Ma sie rozumiec zglaszanych takze bedzie wiecej, gdyz
    za A.K. pojda nastepne.



    Mimo wszystko, mimo to, co musiały te kobiety przejść,
    > co mnie osobiście zdumiewa i jestem pod wrażeniem, jeśli to prawda.
    > Ale no tak, w ostatecznym rozrachunku po prostu mniej w ogóle
    > (miejmy nadzieję).
    >
    > Cały wątek jest właściwie nie na temat, przez jakiegoś jednego
    > żałosnego 'speca' od gwałtów, molestowania i kurestwa - co było do
    > przewidzenia, niestety. Na jeden i ten sam temat wciąż - to samo
    > stare gó wno.
    > Szkoda.
    >

    *A moze by im dokopac? :O))
  • misiu-1 20.02.10, 07:30
    Pani "profesor" (nawiasem mówiąc - o manierach menela spod budki z piwem) nie ma chyba pojęcia o obowiązującym prawie, pisząc "Nie powinniśmy zastanawiać się nad tym, czy osoba poszkodowana zachowywała się odpowiednio, ale - czy oskarżony dopuścił się zarzucanych mu czynów, czy nie."
    Owszem, powinniśmy:

    Art. 53. § 2. Wymierzając karę, sąd uwzględnia w szczególności motywację i sposób zachowania się sprawcy, popełnienie przestępstwa wspólnie z nieletnim, rodzaj i stopień naruszenia ciążących na sprawcy obowiązków, rodzaj i rozmiar ujemnych następstw przestępstwa, właściwości i warunki osobiste sprawcy, sposób życia przed popełnieniem przestępstwa i zachowanie się po jego popełnieniu, a zwłaszcza staranie o naprawienie szkody lub zadośćuczynienie w innej formie społecznemu poczuciu sprawiedliwości, a także zachowanie się pokrzywdzonego.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • benek231 20.02.10, 17:38
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • six_a 20.02.10, 23:52
    >zachowanie się pokrzywdzonego.
    no i piękny cytat, a zachowanie pokrzywdzonego miałoby w tym przypadku
    znaczenie, gdyby pokrzywdzony sam zaproponował taki deal. a nie zaproponował.
    więc pieprzenie o winie obu stron to kompletne pomieszanie z poplątaniem.

    i nie mieszaj do tego prostytucji, bo gdyby którakolwiek z kobiet występujących
    w procesie była prostytutką, łyżwiński by chadzał do nich po usługi, a nie
    oferował im pracę za seks.
    brednia goni u ciebie brednię, misiu jeden.

    --
    wrong
  • black-emissary 20.02.10, 19:12
    Mówi się: "bije to kocha".

    Sorry, ale porównywanie sprawy pani Krawczyk do przypadków przemocy domowej jest po prostu niesmaczne.

    O kobietach molestowanych mówi się, że "same się prosiły", bo w końcu mogły siedzieć w domu, a nie pchać się tam, gdzie dominują mężczyźni i ich prawa.

    Mogły się nie pchać tam, gdzie wepchnąć mogą się tylko seksem.
    Ponownie rozróżnijmy pewne kwestie. Molestowanie w miejscu pracy to przede wszystkim historia z cyklu pani przychodzi do pracy na normalnych warunkach, po czym jest traktowana jako obiekt seksualny. To zupełnie inna sytuacja niż ta tutaj, gdzie pani już na wejściu dobrze wiedziała czego się od niej będzie oczekiwało.

    Lepper powiedział kiedyś, że "prostytutki nie można zgwałcić".

    A teraz się okazuje, że nawet normalny biznes u prostytutki może okazać się gwałtem, jeżeli prostytutka pracuje, bo ma dzieci na utrzymaniu. Znaczy się - zmuszona!

    Żadna krzywda nie jest bowiem "normalna".

    Jak pani Środa słusznie zauważyła (jedna z może trzech uwag w tekście, z którymi mogę się bezkrytycznie zgodzić) nie znamy uzasadnienia wyroku. Nie wiemy też do końca co tam się stało i - przede wszystkim - dlaczego układ pani Krawczyk w pewnym momencie przestał przeszkadzać. Więc być może do krzywdy doszło.
    Ale w tym, że złożono pani Krawczyk niemoralną propozycję, którą przyjęła krzywdy jakoś dopatrzyć się nie mogę.
  • sabinac-0 20.02.10, 19:52
    black-emissary napisała:

    >
    > Mogły się nie pchać tam, gdzie wepchnąć mogą się tylko seksem.

    O to, to!!!
    Dlaczego wciaz jeszcze na wiele lukratywnych lub zwiazanych z wladza posad
    mezczyzna wchodzi dzieki tupetowi lub zdolnosciom, a kobieta moze tylko
    "wepchnac sie" seksem?


  • black-emissary 20.02.10, 20:17
    Nie, nie, nie. Nie kobieta, a ta konkretna kobieta. Są dziesiątki,
    setki, a może i tysiące kobiet pracujących na podobnych do pani Krawczyk
    stanowiskach, ale bez seksu.
  • sabinac-0 20.02.10, 21:27
    black-emissary napisała:

    > Są dziesiątki
    > setki, a może i tysiące kobiet pracujących na podobnych do pani Krawczyk
    > stanowiskach, ale bez seksu.

    Jeszcze wiecej jest bez stanowisk.
  • black-emissary 20.02.10, 21:39
    sabinac-0 napisała:
    > Jeszcze wiecej jest bez stanowisk.

    I co to ma do rzeczy?

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • dzikowy 22.02.10, 01:51
    Jakaś taka ciemny black dzisiaj jesteś. Oczywiście większość powinna mieć
    stanowiska. :) Wtedy byłoby równo. Wszak większość facetów ma stołki pozwalające
    żądać seksu w ramach obowiązków zawodowych i do tego w SO :P
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • six_a 22.02.10, 10:46
    dzikowy, a co jest w tym śmiesznego, że pracodawca oprócz świadczenia pracy żąda
    świadczenia usług seksualnych - zostaw już anetę krawczyk troszku śmieszną dla
    wesolutkiej jak skowronek black - i odpowiedz tak ogólnie bez przypisywania płci
    do pracodawcy i pracownika. może z ciebie jakiś konkret uda się wycisnąć.


    --
    get the cool shoe shine
  • dzikowy 22.02.10, 13:07
    Dziwi mnie uznawanie usług seksualnych za jakąś szczególną kategorię. Czasami
    pracodawcy żądają od zatrudnionych brodzenia w gnoju, picia, zażywania
    eksperymentalnych medykamentów i co najgorsze - często robienia rzeczy
    absolutnie bezproduktywnych. :P
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • six_a 22.02.10, 15:18
    to nie jest odpowiedź na moje pytanie, dzikowy.
    > pracodawcy żądają od zatrudnionych brodzenia w gnoju
    żądają w celu zadowolenia własnych perwersyjnych zachcianek czy żądają bo musi
    być wykonana jakaś praca, za którą się płaci zatrudnionemu?
    jaką to pracę wykonuje twoim zdaniem seksualna niewolnica pracodawcy? i dlaczego
    ta "praca" nie jest oferowana oficjalnie i płacona oficjalnie???
    co Ty w ogóle piszesz, jak słowo daję.

    zaraz usłyszymy, że wszyscy się prostytuujemy u pracodawców i tym podobne brednie.


    --
    free fallin'
  • dzikowy 22.02.10, 16:05
    i dlaczeg
    > o
    > ta "praca" nie jest oferowana oficjalnie i płacona oficjalnie???

    Też tego nie rozumiem. Powiedz tylko, jak zareagowałabyś na oficjalne ogłoszenie:
    Potrzebuję pracownicy do zadowolenia moich perwersyjnych zachcianek. Dodatkowy
    zakres obowiązków obejmuje usługi sekretarskie. :)
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • six_a 22.02.10, 19:05
    czyli nie odpowiesz, co Cię tak śmieszy.
    uahahaaha, wygrałam.

    >Powiedz tylko, jak zareagowałabyś
    nie muszę sobie tego wyobrażać, ponieważ niczego takiego nie było, nie ma i nie
    będzie. nawet startreka na ten temat nie nakręcą, co za pech.

    zapytaj lepiej narzeczoną wiekuistą, jak by zareagowała i daj mi znać.


    --
    celebration
  • dzikowy 22.02.10, 21:16
    > zapytaj lepiej narzeczoną wiekuistą, jak by zareagowała i daj mi znać.

    Kobieta nie mydło - nie wymydli się. :)
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • easz 22.02.10, 21:36
    dzikowy napisał:

    > > zapytaj lepiej narzeczoną wiekuistą, jak by zareagowała i daj mi
    znać.
    >
    > Kobieta nie mydło - nie wymydli się. :)

    Nie, to Twoja dupa nie mydło, ale jak upuścisz, to rzeczywiście,
    uważaj:) O czym już było wilelokrotnie. Dzikowy jak zwykle dzikowy i
    z poczuciem humoru adekwatnym.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Wiosenne dzieci
  • six_a 22.02.10, 22:26
    > Kobieta nie mydło - nie wymydli się. :)
    głupi jesteś, a narzeczonej złóż ode mnie kondolencje.
    :)

    --
    home
  • dzikowy 22.02.10, 23:22
    Co najwyżej "gópi".
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • easz 22.02.10, 20:40
    dzikowy napisał:

    > i dlaczego ta "praca" nie jest oferowana oficjalnie i płacona
    oficjalnie???
    >
    > Też tego nie rozumiem. Powiedz tylko, jak zareagowałabyś na
    oficjalne ogłoszenie:
    > Potrzebuję pracownicy do zadowolenia moich perwersyjnych
    zachcianek. Dodatkowy zakres obowiązków obejmuje usługi
    sekretarskie. :)

    Ty mi powiedz, Dzikowy, jak Ty byś zareagował. Ciekawi mnie to :)

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Wiosenne dzieci
  • misiu-1 20.02.10, 22:34
    sabinac-0 napisała:

    > Dlaczego wciaz jeszcze na wiele lukratywnych lub zwiazanych z
    > wladza posad mezczyzna wchodzi dzieki tupetowi lub zdolnosciom, a
    > kobieta moze tylko "wepchnac sie" seksem?

    Cóż, każdy walczy tym, co ma najlepszego.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 21.02.10, 00:08
    > Ale w tym, że złożono pani Krawczyk niemoralną propozycję, którą przyjęła
    krzywdy jakoś dopatrzyć się nie mogę.

    czyli generalnie składanie propozycji seksualnych w zamian za pracę jest ok? tak
    ten tekst wyżej należy rozumieć?
    a kobiety, które ujawniają przypadki molestowania seksualnego w pracy, to
    prostytutki, bo zgodziły się i czerpały korzyści, aż im przestało odpowiadać i
    poszły do prokuratury?

    fiu fiu


    --
    celebration
  • misiu-1 21.02.10, 08:18
    six_a napisała:

    > czyli generalnie składanie propozycji seksualnych w zamian za
    > pracę jest ok?

    Jeśli chodzi o pracę w prywatnej firmie, to jest ok.

    > a kobiety, które ujawniają przypadki molestowania seksualnego w
    > pracy, to prostytutki, bo zgodziły się i czerpały korzyści, aż im
    > przestało odpowiadać i poszły do prokuratury?

    Jeśli propozycję otrzymały przed podjęciem pracy i zgodziły się na nią, to
    owszem - są prostytutkami. Jeśli po latach przestało im to odpowiadać, to
    powinny się po prostu zwolnić i koniec. Jeśli na tym nie poprzestają i wbrew
    oczywistym faktom składają doniesienie o gwałcie czy molestowaniu, to powinny
    być ukarane za fałszywe oskarżenie. Molestowanie po zatrudnieniu, o czym mowy
    przy przyjmowaniu do pracy nie było - to zupełnie co innego.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 21.02.10, 13:03
    >Jeśli chodzi o pracę w prywatnej firmie, to jest ok.
    to prywatne firmy podlegają pod jakiś inny kodeks niż nieprywatne?


    > owszem - są prostytutkami.
    no chyba już ustaliliśmy, że prostytutki mają pracę i nie muszą jej szukać w
    biurze samoobrony, tak? to się nie ośmieszaj.

    --
    get the cool shoe shine
  • misiu-1 21.02.10, 13:24
    six_a napisała:

    > >Jeśli chodzi o pracę w prywatnej firmie, to jest ok.
    > to prywatne firmy podlegają pod jakiś inny kodeks niż nieprywatne?

    Nie rozumiesz. Pracownik w firmie publicznej, utrzymywanej z pieniędzy
    publicznych, ma obowiązki i płace określane przez przełożonych działających
    niejako na zamówienie i w imieniu podatnika. Podatnik zaś wyznaczył
    wynagrodzenie dla przełożonych i nie wchodzą w nie usługi seksualne świadczone
    przez pracownika. Skoro tak, to domaganie się ich jest bezprawne i stanowi
    nadużycie stanowiska. Jeśli jednak firma jest prywatna, zadania wyznacza i
    wynagrodzenie płaci właściciel z własnej kieszeni. Dlatego nie jest żadnym
    nadużyciem z jego strony postawienie wymogu świadczenia usług seksualnych. Jeśli
    pracownik (-ca) się na to nie zgadza, może zawsze poszukać sobie pracy gdzie
    indziej. Nie ma przecież ani prawa, ani obowiązku zatrudnienia w tej firmie,
    wbrew woli właściciela.

    > no chyba już ustaliliśmy, że prostytutki mają pracę i nie muszą
    > jej szukać w biurze samoobrony, tak? to się nie ośmieszaj.

    Nie przypominam sobie, bym coś takiego z tobą ustalał.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 21.02.10, 13:33
    > Pracownik w firmie publicznej, utrzymywanej z pieniędzy
    > publicznych, ma obowiązki i płace określane przez przełożonych działających
    > niejako na zamówienie i w imieniu podatnika.

    a co mają do tego pieniądze publiczne czy prywatne i podatnicy?
    jeśli właściciel firmy prywatnej prowadzi burdel (o ile jest to dozwolone
    prawem), to ma prawo wymagać, żeby pracownica świadczyła usługi seksualne na
    rzecz klientów tego burdelu.

    partie polityczne ani żadne inne formy działalności burdelami nie są,
    prostytutek nie zatrudniają, więc przestań pieprzyć o tym, że mogą od
    pracowników wymagać dowolnych form usług..

    > Nie przypominam sobie, bym coś takiego z tobą ustalał.
    nie szkodzi.

    >Dlatego nie jest żadnym nadużyciem z jego strony postawienie wymogu świadczenia
    usług seksualnych.
    zacznij się leczyć już dziś, wyjdzie taniej dla podatników.

    --
    not enough
  • black-emissary 21.02.10, 14:21
    misiu-1 napisał:
    > Jeśli jednak firma jest prywatna, zadania wyznacza i
    > wynagrodzenie płaci właściciel z własnej kieszeni.
    > Dlatego nie jest żadnym nadużyciem z jego strony
    > postawienie wymogu świadczenia usług seksualnych.

    Jakimś tam nadużyciem to jest, choćby z punktu widzenia prawa pracy, które zdaje się nie przewiduje takich przypadków.
    Gdyby oficjalnie funkcjonowało stanowisko sekretarki-prostytutki to rzeczywiście taka sprawa w prywatnej firmie byłaby czysta.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • misiu-1 21.02.10, 14:33
    black-emissary napisała:

    > Jakimś tam nadużyciem to jest, choćby z punktu widzenia prawa
    > pracy, które zdaje się nie przewiduje takich przypadków.

    Lewo pracy ingeruje tu stanowczo zbyt daleko w relacje między stronami umowy.

    > Gdyby oficjalnie funkcjonowało stanowisko sekretarki-prostytutki
    > to rzeczywiście taka sprawa w prywatnej firmie byłaby czysta.

    W firmie prywatnej to właściciel decyduje, jakie stanowiska stwarza i
    przydziela. Jeśli ma fantazję i znajdzie chętną, to może np. zatrudnić ją jako
    żywą rzeźbę, stojącą nago w westybulu i robiącą dobre wrażenie na wchodzących.
    Zrozumiałe, że nie będzie istniało żadne takie "oficjalne" stanowisko.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • black-emissary 21.02.10, 14:36
    misiu-1 napisał:
    > Lewo pracy ingeruje tu stanowczo zbyt daleko w relacje między stronami umowy.

    Wszystko jedno jakie mamy zdanie o prawie pracy jest ono obowiązujące.

    > W firmie prywatnej to właściciel decyduje,
    > jakie stanowiska stwarza i przydziela.

    No nie tak do końca, jest jednak ograniczany prawem. A prawo m.in. ogranicza prostytucję.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • black-emissary 21.02.10, 14:36
    A jeszcze przy okazji pojawia się problem podatkowy :).

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • misiu-1 21.02.10, 14:53
    black-emissary napisała:

    > A jeszcze przy okazji pojawia się problem podatkowy :).

    Tu państwo wpada w pułapkę własnego prawodawstwa. Jeśli wprowadza się normę
    niekorzystania z cudzego nierządu, to jakże wówczas go opodatkowywać? Podatek
    byłby przecież korzystaniem z nierządu podatnika.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • black-emissary 21.02.10, 15:00
    I dlatego dochody z prostytucji nie są opodatkowane. Jeżeli jednak są one
    oficjalnie wypłatą dla sekretarki to dochodzimy do sytuacji, gdzie dobrowolny
    układ między pracodawcą a pracownicą robi z państwa stręczyciela. Jeżeli
    wrzucimy je w dochody z nieujawnionych źródeł to mamy śliczną dziurę pozwalającą
    sekretarkom nie płacić podatków :).

    Zgadzam się z Tobą, że z nazwijmy to etycznego punktu widzenia taki układ w
    firmie prywatnej jest czysty i powinien być dozwolony. Ale z punktu widzenia
    obowiązującego prawa nie jest to takie już oczywiste i pojawia się szereg
    problemów. Wszystko to można uregulować razem z regulacją prostytucji.
    Ale i wtedy pewne problemy pozostaną, choćby pytanie czy urząd pracy mógłby
    takie w pełni legalne stanowiska sekretarko-prostytutek oferować i czy
    odrzucenie takiej oferty mogłoby skutkować utratą prawa do zasiłku.

    Z której strony nie spojrzeć łączenie seksu z pracą jest ryzykowne.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • misiu-1 21.02.10, 14:49
    black-emissary napisała:

    > Wszystko jedno jakie mamy zdanie o prawie pracy jest ono
    > obowiązujące.

    Jest jeszcze coś takiego, jak martwe prawo. Jeśli jakiś przepis lewa pracy
    przekracza zwyczajną miarę absurdu, to się go o-lewa. W szczególności chodzi tu
    o przypadek, o którym rozmawiamy - dwie umawiające się strony i dobrowolna
    umowa, która nie krzywdzi żadnej z nich ani żadnej osoby trzeciej.

    > No nie tak do końca, jest jednak ograniczany prawem. A prawo m.in.
    > ogranicza prostytucję.

    Nie tyle prostytucję, co organizowanie i czerpanie korzyści z prostytucji. W
    znacznym stopniu jest to jednak martwe prawo. Agencje towarzyskie mimo wszystko
    przecież istnieją.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • black-emissary 21.02.10, 14:54
    Wyobrażasz sobie w obecnym stanie prawnym podpisanie umowy, która precyzuje jak
    często, w jaki sposób i na jakich zasadach stosunki między pracownicą a
    pracodawcą mają się odbywać?

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • misiu-1 21.02.10, 15:11
    black-emissary napisała:

    > Wyobrażasz sobie w obecnym stanie prawnym podpisanie umowy, która
    > precyzuje jak często, w jaki sposób i na jakich zasadach stosunki
    > między pracownicą a pracodawcą mają się odbywać?

    Ustna umowa w zupełności wystarcza. Wątpię, żeby prostytutki podpisywały ze
    swoimi klientami umowy na piśmie.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • black-emissary 21.02.10, 15:51
    misiu-1 napisał:
    > Ustna umowa w zupełności wystarcza.

    Raczej nie przy zatrudnieniu.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • sabinac-0 22.02.10, 21:21
    misiu-1 napisał:


    > Jeśli propozycję otrzymały przed podjęciem pracy i zgodziły się na nią, to
    > owszem - są prostytutkami. Jeśli po latach przestało im to odpowiadać, to
    > powinny się po prostu zwolnić i koniec.

    Nawet, gdyby to stwierdzenie byloby prawdziwe, dotyczyloby wylacznie przypadkow,
    w ktorych uslugi seksualne zostalyby oficjalnie ujete w umowie o prace, wpisane
    w zakres obowiazkow i zatwierdzone przez BHP i Inspekcje pracy.


  • misiu-1 22.02.10, 22:18
    sabinac-0 napisała:

    > Nawet, gdyby to stwierdzenie byloby prawdziwe, dotyczyloby
    > wylacznie przypadkow, w ktorych uslugi seksualne zostalyby
    > oficjalnie ujete w umowie o prace, wpisane w zakres obowiazkow i
    > zatwierdzone przez BHP i Inspekcje pracy.

    Chyba żartujesz. Czynnikiem konstytuującym prostytucję nie jest oficjalna umowa
    o pracę i zatwierdzenia przez inspekcje, tylko zapłata za stosunek płciowy. Nie
    wiem, jak Ty, ale ja cały czas mam na myśli stan faktyczny, a nie oficjalny.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 22.02.10, 22:27
    >tylko zapłata za stosunek płciowy.

    i co, łyżwiński płacił za te stosunki? nie? dziękuję za uwagę.

    --
    the end
  • black-emissary 21.02.10, 12:08
    six_a napisała:
    > czyli generalnie składanie propozycji seksualnych w zamian za
    > pracę jest ok? tak ten tekst wyżej należy rozumieć?

    Nie, nie tak.

    > a kobiety, które ujawniają przypadki molestowania seksualnego w
    > pracy, to prostytutki, bo zgodziły się i czerpały korzyści,
    > aż im przestało odpowiadać i poszły do prokuratury?

    A to już zależy od konkretnego przypadku.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • six_a 21.02.10, 13:01
    > Nie, nie tak.
    w takim razie objaśnij znaczenie swojej produkcji:
    > Ale w tym, że złożono pani Krawczyk niemoralną propozycję, którą przyjęła
    krzywdy jakoś dopatrzyć się nie mogę.

    oraz powiedz, kiedy w takim razie w ogóle dochodzi do molestowania, bo może po
    prostu coś takiego nie istnieje, skoro w składaniu propozycji przez przełożonego
    krzywdy nie możesz się dopatrzyć.

    --
    not enough
  • black-emissary 21.02.10, 14:18
    six_a napisała:
    > w takim razie objaśnij znaczenie swojej produkcji:

    No przecież to jest jasne samo w sobie...
    To, że jakaś propozycja jest naganna nie oznacza automatycznie, że osoba, której ją złożono została skrzywdzona.

    > oraz powiedz, kiedy w takim razie w ogóle dochodzi do
    > molestowania, bo może po prostu coś takiego nie istnieje,
    > skoro w składaniu propozycji przez przełożonego
    > krzywdy nie możesz się dopatrzyć.

    Nie przełożonego, a przyszłego przełożonego. Zasadnicza różnica.

    Zupełnie inaczej sprawa wygląda, gdy kobieta od początku jest świadoma charakteru swojej pracy i na to się godzi, zupełnie inaczej, gdy nagle jest to jej narzucane.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • six_a 21.02.10, 16:37
    > To, że jakaś propozycja jest naganna nie oznacza automatycznie, że osoba, które
    > j ją złożono została skrzywdzona.

    no chyba nie za bardzo, bo w ten sposób dopuszczasz werbalne używanie sobie na
    osobach, a jedyne co osoba zaatakowana może zrobić to zatkać sobie uszy. czyli
    atakujący jest w każdej sytuacji zwolniony z odpowiedzialności.

    >Zasadnicza różnica.
    żadna różnica, przyszły przełożony też nie ma prawa oferować pracy ani składać
    innych obietnic w zamian za seks. to jest ten punkt gdzie dochodzi do
    przestępstwa. to czy osoba przyjęła czy nie przyjęła nie ma żadnego wpływu na
    kwalifikację. to nie łapówkarstwo, gdzie każdy jest winny.


    --
    home
  • black-emissary 21.02.10, 17:17
    six_a napisała:
    > no chyba nie za bardzo, bo w ten sposób dopuszczasz werbalne używanie sobie na
    > osobach, a jedyne co osoba zaatakowana może zrobić to zatkać sobie uszy. czyli
    > atakujący jest w każdej sytuacji zwolniony z odpowiedzialności.

    Six... miejże Ty litość nade mną...

    > żadna różnica, przyszły przełożony też nie ma prawa oferować pracy ani składać
    > innych obietnic w zamian za seks. to jest ten punkt gdzie dochodzi do
    > przestępstwa. to czy osoba przyjęła czy nie przyjęła nie ma żadnego wpływu na
    > kwalifikację. to nie łapówkarstwo, gdzie każdy jest winny.

    Jak już pisałam wyżej z prawnego punktu widzenia wygląda to nieco inaczej, choćby ze względu na to, że prawnie nie można takich rzeczy ustalić, więc przed czy po ustaleniu nie ma znaczenia.
    W tym jednak miejscu nie piszę o sytuacji prawnej przecież.
  • six_a 21.02.10, 18:52
    > Six... miejże Ty litość nade mną...
    a dlaczego? wytłumacz mi, co masz na myśli, pisząc, że seksualne tekściki
    rzucane do przyszłej pracownicy tej pracownicy w żaden sposób nie krzywdzą, bo
    jak na razie nie widzę argumentów na poparcie.

    >że prawnie nie można takich rzeczy ustalić
    taaa, no tera to już nic nie rozumiem. uważasz, że sąd ma jakiś problem z
    zakwalifikowaniem danej akcji jako gwałt lub jako molestowanie.

    jedno jest pewne, konkretu to człowiek od ciebie nie uwidzi.


    --
    wrong
  • black-emissary 21.02.10, 19:24
    six_a napisała:
    > a dlaczego? wytłumacz mi, co masz na myśli, pisząc, że seksualne
    > tekściki rzucane do przyszłej pracownicy tej pracownicy w żaden
    > sposób nie krzywdzą, bo jak na razie nie widzę argumentów na
    > poparcie.

    Jeżeli twierdzisz, że krzywdzą to raczej Ty powinnaś uzasadnić w jaki sposób, nieistnienia ciężko dowieść.
    Czy taka propozycja oznacza jakieś urazy fizyczne? Nie. Psychiczne? Nie. Tracimy coś na tym? Nie. Gdzie krzywda?
    Gdyby ktoś do mnie przyszedł i zaproponował pracę za seks to po prostu kazałabym mu spadać. Dlaczego miałabym poczuć się skrzywdzona? W czym ta krzywda?

    W przypadku pani Krawczyk sytuacja jest jeszcze bardziej przejrzysta, bo w zasadzie to była jej inicjatywa, żeby w to wejść.

    > uważasz, że sąd ma jakiś problem z
    > zakwalifikowaniem danej akcji jako gwałt lub jako molestowanie.

    Śmiem twierdzić, że sąd bardzo często miewa z tym problemy, ale jak to ma się do tematu? :)

    Jeżeli rozważamy sprawę z prawnego punktu widzenia to sprawa jest prosta - stosunków w umowie o pracę nie było, jest więc molestowanie i przestępstwo. Bez względu na to jak w to weszła pani Krawczyk miała prawo w każdym momencie to zgłosić. To już było ryzyko panów z Samoobrony, za które teraz bekną.

    Natomiast patrząc na to z perspektywy rzeczywistej krzywdy nie sposób nie brać pod uwagę, że pani K. wiedziała w co się pakuje od samiuteńkiego początku, wejście w ten układ było jej decyzją.

    > jedno jest pewne, konkretu to człowiek od ciebie nie uwidzi.

    A o jakie konkretnie konkrety Ci chodzi? :)
  • misiu-1 21.02.10, 20:39
    black-emissary napisała:

    > Jeżeli rozważamy sprawę z prawnego punktu widzenia to sprawa jest
    > prosta - stosunków w umowie o pracę nie było, jest więc
    > molestowanie i przestępstwo.

    Moim zdaniem błędnie identyfikujesz problem. Sedno tkwi nie w tym, że stosunków
    nie było w umowie o pracę, tylko w tym, że stanowiły nieprzysługujące, osobiste
    korzyści, za które płacił podatnik. Wyobraź sobie agentkę służb specjalnych,
    która otrzymuje służbowe zadanie uwiedzenia funkcjonariusza obcego państwa w
    celu wydobycia od niego ważnych informacji. Chyba nie sądzisz, że będzie to
    miała wpisane expressis verbis w umowie o pracę?

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • black-emissary 21.02.10, 20:50
    Jasna sprawa, że w tym konkretnym przypadku największym problemem jest publiczny charakter miejsca pracy. Ale to w tym miejscu pomijam jako nieistotne dla rozważanej lokalnie kwestii wpływu na sprawę uprzedniej zgody kobiety.

    Z punktu prawnego można sytuację pani Krawczyk postawić na równi z sytuacjami kobiet molestowanych w sensie tradycyjnym (zwykła praca, przełożony nagle i niezapowiedzianie zaczyna się przywalać).

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • easz 21.02.10, 21:27

    Bo takie cosie mogłyby być ścigane z urzędu i po kłopocie by było.
    Tym kłopocie.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • black-emissary 21.02.10, 21:29
    Jakie cosie, jak z urzędu i po jakim kłopocie?
  • six_a 21.02.10, 22:07
    > Jeżeli twierdzisz, że krzywdzą to raczej Ty powinnaś uzasadnić w jaki sposób,
    nieistnienia ciężko dowieść.

    chyba ja pierwsza zapytałam, w jaki sposób nie krzywdzą, a to że nie krzywdzą,
    akurat było twoją tezą, więc uprzejmie czekałam na jakiś argumencik.

    >Czy taka propozycja oznacza jakieś urazy fizyczne? Nie. Psychiczne? Nie.
    Tracimy coś na tym? Nie. Gdzie krzywda?
    to dziwne, bo z jakiegoś powodu nazywa się to molestowaniem. gdyby nie była w to
    wpisana krzywda, chyba by się tak nie nazywało, jak sądzisz?
    i skąd jesteś taka pewna, jaki wpływ psychiczny mają czyjeś propozycje seksualne
    kierowane podczas rozmowy o pracę. jakaś ty wszystkiego pewna, normalnie nie
    mogę wyjść z podziwu.


    > Gdyby ktoś do mnie przyszedł i zaproponował pracę za seks to po prostu
    kazałaby m mu spadać.
    ale nie o to chodzi, co byś zrobiła albo co zrobiła aneta krawczyk, tylko o to,
    że żaden pracodawca nie ma prawa proponować seksu w związku ze stanowiskiem, o
    które się ktoś ubiega.

    > W przypadku pani Krawczyk sytuacja jest jeszcze bardziej przejrzysta, bo w
    zasadzie to była jej inicjatywa, żeby w to wejść.
    przeanalizuj sobie jeszcze raz to zdanie, tylko może z włączonym myśleniem.
    inicjatywa wyszła od proponującego, a to żeby w propozycję wejść lub nie wejść
    było reakcją na inicjatywę, a nie inicjatywą.
    fakt wejścia też nie gwarantuje wyłącznie dobrej woli, mogło być wymuszone
    szantażem, groźbami itakdalej. nie było Cię przy tym, nie wiesz, sama też, jak
    rozumiem, nie przeżyłaś tego typu sytuacji. więc nie mów, że takie osoby jak
    aneta krawczyk kierują się wyłącznie chceniem lub niechceniem.

    >stosunków w umowie o pracę nie było
    nieno, to już śmieszne jest, a jakby były w umowie o pracę, to OK? pracodawca
    może zatrudnić sekretarkę i wpisać jej do obowiązków seks na dywaniku
    dyrektorskim? no co ty w ogóle tworzysz?


    --
    out of space
  • black-emissary 21.02.10, 22:40
    six_a napisała:
    > akurat było twoją tezą, więc uprzejmie czekałam na jakiś argumencik.

    Który dostałaś poniżej.

    > to dziwne, bo z jakiegoś powodu nazywa się to molestowaniem.

    No i jak dla mnie propozycja pracy za seks nie jest molestowaniem :).

    > gdyby nie była w to wpisana krzywda

    No więc pytam gdzie ta krzywda.

    > i skąd jesteś taka pewna, jaki wpływ psychiczny mają czyjeś
    > propozycje seksualne kierowane podczas rozmowy o pracę.

    Oj joj...

    > że żaden pracodawca nie ma prawa proponować seksu w związku ze
    > stanowiskiem, o które się ktoś ubiega.

    Nie ma prawa, ale nie o tym mowa :).

    > inicjatywa wyszła od proponującego, a to żeby w propozycję wejść
    > lub nie wejść było reakcją na inicjatywę, a nie inicjatywą.

    W tym akurat przypadku ona odpowiedziała na broadcast, więc można mówić, że inicjatywa leżała po jej stronie :).

    > fakt wejścia też nie gwarantuje wyłącznie dobrej woli,
    > mogło być wymuszone szantażem, groźbami itakdalej.
    > nie było Cię przy tym, nie wiesz

    Wierzę w słowa samej zainteresowanej :).

    > nieno, to już śmieszne jest, a jakby były w umowie o pracę, to OK?

    Tak, to byłoby OK :).

    > pracodawca może zatrudnić sekretarkę i wpisać jej do obowiązków
    > seks na dywaniku dyrektorskim? no co ty w ogóle tworzysz?

    Nie może, o tym też już wyżej przecież była mowa.
  • six_a 21.02.10, 22:56
    > No więc pytam gdzie ta krzywda.
    na mój gust wystarczającą krzywdą i naruszeniem godności jest potraktowanie
    przyszłego pracownika jak mięsa do wydupczenia, ale jak widać, nie wszystkim to
    musi przeszkadzać.

    > Oj joj...
    no nie mów, że chciałabyś spróbować takiej akcji jak krawczyk z łyżwińskim.

    > Nie ma prawa, ale nie o tym mowa :)
    właśnie o tym.

    > W tym akurat przypadku ona odpowiedziała na broadcast, więc można mówić, że
    inicjatywa leżała po jej stronie.
    taaa, pobiłaś rekord, gratuluję! jakbym zbierała sygnaturki, to już byś się
    błyszczała.

    > Tak, to byłoby OK
    nie wiem, co mają znaczyć te uśmieszki, śmieszy cię to? molestowanie cię może
    śmieszy? aneta krawczyk cię śmieszy?
    i serio widziałaś gdzieś taką umowę o pracę? może u was w robocie taki zwyczaj?
    nawet agentki takiej nie mają, tylko coś tam o zabawianiu klientów.

    > Nie może, o tym też już wyżej przecież była mowa.
    wyżej to akurat napisałaś, że w umowie o pracę może stać seks z pracodawcą.

    najwyraźniej jaja sobie robisz.
    może misiu będzie zainteresowany?

    --
    wrong
  • black-emissary 21.02.10, 23:52
    six_a napisała:
    > na mój gust wystarczającą krzywdą i naruszeniem godności jest
    > potraktowanie przyszłego pracownika jak mięsa do wydupczenia,
    > ale jak widać, nie wszystkim to musi przeszkadzać.

    Na tej samej zasadzie można uznać, że każda propozycja pracy jest krzywdą - naruszeniem godności poprzez potraktowanie człowieka jako mięsa do roboty.
    Jak ktoś jest przewrażliwiony to i spojrzenie na niego jest krzywdą. Ale rozmawiajmy o normalnych ludziach, co?

    > taaa, pobiłaś rekord, gratuluję! jakbym zbierała sygnaturki,
    > to już byś się błyszczała.

    - Jak trafiła pani do Samoobrony?
    - Przez koleżankę, która pracowała w kampanii wyborczej Samoobrony do Sejmu w 2001 roku. Już po wyborach, jesienią tamtego roku, była u mnie w domu. Późno wieczorem na jej telefon komórkowy zadzwonił poseł Łyżwiński. Chciał wysłać po nią samochód z Warszawy. Chciał, żeby przyjechała do niego do hotelu poselskiego.
    - Po co?
    - W celach seksualnych.
    - Czy ona była jego pracownicą?
    - Była dyrektorem jego biura poselskiego w Tomaszowie Mazowieckim.
    - Zgodziła się pojechać?
    - Nie. Więc poseł kazał jej załatwić inną dziewczynę do towarzystwa.
    - Załatwiła?
    - Poseł zadzwonił znów po kilkunastu minutach. Koleżanka oddała mi telefon i ja rozmawiałam z Łyżwińskim.


    > molestowanie cię może śmieszy?

    Jakie molestowanie?

    > aneta krawczyk cię śmieszy?

    Troszku tak.

    > i serio widziałaś gdzieś taką umowę o pracę?

    Przeca pisałam, że umów takich nie ma, ile razy mam powtarzać? :|

    > wyżej to akurat napisałaś, że w umowie o pracę może stać seks z pracodawcą.

    Nie, nigdzie tak nie napisałam.
  • six_a 22.02.10, 00:05
    > Na tej samej zasadzie można uznać, że każda propozycja pracy jest krzywdą
    nie obchodzi mnie co sobie uznajesz, znajdziesz paragraf, gdzie napisano, że
    każda oferta pracy narusza godność, to pogadamy. ale raczej nieprędko.

    >i spojrzenie na niego jest krzywdą
    to też można uznać za molestowanie, doczytaj sobie, choćby w linku od misia.

    > Troszku tak.
    współczuję. niestety, nie wiem, czym to możesz wyleczyć.


    no tak, ale czy można mnie winić za nierozumienie bełkotu dwufrontowego? chiba nie.
    cytaty:

    > nieno, to już śmieszne jest, a jakby były w umowie o pracę, to OK?

    blablablack: Tak, to byłoby OK :).

    > pracodawca może zatrudnić sekretarkę i wpisać jej do obowiązków
    > seks na dywaniku dyrektorskim? no co ty w ogóle tworzysz?

    blablablablablablack: Nie może, o tym też już wyżej przecież była mowa.

    gódnajt
    --
    all the small things
  • black-emissary 22.02.10, 00:43
    six_a napisała:
    > współczuję. niestety, nie wiem, czym to możesz wyleczyć.

    Pan poseł szukał pani chętnej do seksu, pani Krawczyk się na owo ogłoszenie zgłosiła - patrz podawany przeze mnie wyżej cytat. Doskonale wiedziała w co się pakuje, zrobiła to z własnej woli, nikt jej nie przymuszał, zanim się do niego sama nie zgłosiła pan poseł nawet pewnie nie wiedział o jej istnieniu.
    Może pani Krawczyk przeceniła grubość swojej skóry, może apetyt posła przekroczył jej oczekiwania, może poszło o nagłe załamanie samoobronowej koniunktury, a może o coś jeszcze innego, w każdym razie zgrabnie sytuację wykorzystała. Chwała jej za to i niech jej na zdrowie wyjdzie. Ale proszę, nie róbcie z niej biednej ofiary, bo to po prostu niesmaczne.

    Ta sytuacja pokazuje, że osoba "u władzy" jest w takich układach na bardzo niebezpiecznej pozycji. Kto wie, może da to do myślenia innym napalonym szefom, że mogą na taką Krawczyk trafić?

    > no tak, ale czy można mnie winić za nierozumienie bełkotu
    > dwufrontowego? chiba nie.

    Wystarczy odrobinka chęci zrozumienia. Maleńka odrobinka.

    > > nieno, to już śmieszne jest, a jakby były w umowie o pracę, to OK?
    > blablablack: Tak, to byłoby OK :).

    Tryb warunkowy.
    Nie ma możliwości zawarcia takich obowiązków w umowie o pracę. Jakby była taka możliwość i jakby były takie warunki w umowie o pracę to ... i tak dalej. Już łapiesz?
  • six_a 22.02.10, 15:37
    niestety, nie jest to prawda. aneta krawczyk dostała pracę za seks, ale nie
    pracowała na stanowisku usługantka seksualna łyżwińskiego, tylko normalnie biuro
    prowadziła, za co dostawała pieniądze. gdyby była prostytutką, jak sugerujesz ty
    albo misio, łyżwiński musiałby jej płacić pieniądze również za te usługi. jeśli
    tego nie robił, wykorzystywał stosunek pracy do swoich celów i to jest właśnie
    molestowanie połączone zresztą z szantażem.

    a nie jakieś pierdoły o tym, że wiedziała, w co się pakuje (lubujesz się zdaje
    się w tym szczególnie, bo już kolejny raz czytam), co i tak nie ma nic wspólnego
    z wykorzystywaniem zwykłej pracy jako pola do ekscesów seksualnych posłów,
    dyrektorów czy kogokolwiek innego.


    --
    get the cool shoe shine
  • easz 22.02.10, 20:56
    six_a napisała:

    > niestety, nie jest to prawda. aneta krawczyk dostała pracę za
    seks, ale nie pracowała na stanowisku usługantka seksualna
    łyżwińskiego, tylko normalnie biuro
    > prowadziła, za co dostawała pieniądze. gdyby była prostytutką, jak
    sugerujesz ty
    > albo misio, łyżwiński musiałby jej płacić pieniądze również za te
    usługi. jeśli
    > tego nie robił, wykorzystywał stosunek pracy do swoich celów i to
    jest właśnie molestowanie połączone zresztą z szantażem.
    >
    > a nie jakieś pierdoły o tym, że wiedziała, w co się pakuje
    (lubujesz się zdaje się w tym szczególnie, bo już kolejny raz
    czytam), co i tak nie ma nic wspólnego
    > z wykorzystywaniem zwykłej pracy jako pola do ekscesów seksualnych
    posłów, dyrektorów czy kogokolwiek innego.
    >
    >
    Ament.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Wiosenne dzieci
  • misiu-1 21.02.10, 22:45
    six_a napisała:

    > ale nie o to chodzi, co byś zrobiła albo co zrobiła aneta
    > krawczyk, tylko o to, że żaden pracodawca nie ma prawa proponować
    > seksu w związku ze stanowiskiem, o które się ktoś ubiega.

    Najwyraźniej ty także nie znasz obowiązującego prawa. Coś usłyszałaś, wiesz, że
    dzwonią, ale nie nie masz pojęcia, w którym kościele. Trzeba ci więc rozjaśnić:

    Molestowaniem, według Kodeksu Pracy, jest "każde nieakceptowane
    zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika,
    którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo
    upokorzenie pracownika; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub
    pozawerbalne elementy"
    (Art. 183a § 6)
    Nie jest więc prawdą, że szef nie ma prawa proponować seksu. Nie ma tylko prawa
    powtarzać propozycji, w przypadku otrzymania jasnej i bezpośredniej odmowy, bo
    dopiero wówczas dowiaduje się, że zachowanie jest nieakceptowane. Pojmujesz?

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • easz 21.02.10, 22:55

    Nieakceptowane społecznie, nie przez daną osobę w danym
    momencie, ktorą delikwent/ka wpadł/a na pomysł pomolestować.
    Pierwsze z brzegu -

    pl.wikipedia.org/wiki/Molestowanie_seksualne
    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • misiu-1 21.02.10, 23:11
    easz napisała:

    > Nieakceptowane społecznie, nie przez daną osobę w danym
    > momencie, ktorą delikwent/ka wpadł/a na pomysł pomolestować.
    > Pierwsze z brzegu -
    >
    > pl.wikipedia.org/wiki/Molestowanie_seksualne

    Ręce opadają. Świadomość prawna na poziomie ucznia podstawówki. Słyszałaś kiedyś o tym, że przepisów karnych nie wolno interpretować rozszerzająco? Zacytowany przepis mówi o zachowaniu nieakceptowanym przez tego konkretnego pracownika. Gdyby chodziło o "nieakceptowanie społecznie", to w przepisie stałoby jak byk słowo "społecznie". Rozumiesz?

    Konieczny jest sprzeciw ofiary
    Podstawowe znaczenie dla uznania czynu za molestowanie seksualne ma seksualny lub związany z płcią podtekst albo cel, czyli odniesienie konkretnego działania do płci pracownika.
    Należy zaznaczyć, że molestowanie seksualne można traktować jako zachowanie bezprawne dopiero od tej chwili, gdy ofiara w sposób jednoznaczny wyraża swój sprzeciw przeciwko takiemu jej traktowaniu, czyli przeciwko zachowaniu, którego nie akceptuje ze względu na przekroczenie pewnych granic.
    Powinna dać to sprawcy do zrozumienia. Z kolei ewentualna zgoda na zachowanie pracodawcy o seksualnym podtekście (która wyklucza molestowanie) powinna być wyraźna a nie dorozumiana.

    www.kobieta.gov.pl/?2,16,232
    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • easz 21.02.10, 23:19

    Ach, interpretacje, no jasne. Tymczasem jest wyraźnie
    napisane, co zapodałam. Znaczy jak nie powiedział ktoś 'nie', to
    oczywista można go i zgwałcić, i ubić.
    Zresztą Krawczyk powiedziała 'nie', więc o co kaman.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • misiu-1 21.02.10, 23:26
    easz napisała:

    > Ach, interpretacje, no jasne. Tymczasem jest wyraźnie
    > napisane, co zapodałam. Znaczy jak nie powiedział ktoś 'nie', to
    > oczywista można go i zgwałcić, i ubić.
    > Zresztą Krawczyk powiedziała 'nie', więc o co kaman.

    Nieprawda, nie jest napisane tak, jak zapodałaś, a Aneta K. nie
    powiedziała "nie", tylko "tak". ZTCP trzy lata zgadzała się na świadczenie usług
    seksualnych, a zmieniła zdanie dopiero wówczas, gdy odmówiono jej stanowiska, na
    które miała ochotę.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • easz 21.02.10, 23:32

    Ja pierdzielę! te sądy w Polsce to normalnie skandal, ruja i
    porubstwo, i szamanizm! Taki wyrok wydali a ten ch. niewinny jest
    przecież! Spisek feministek.
    Adieu, Misiu.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • misiu-1 21.02.10, 23:58
    Polskie sądy są w stanie degrengolady. Wydają wyroki w skandaliczny sposób
    urągające zdrowemu rozsądkowi i porządkowi prawnemu. W tej sprawie należało
    oskarżonych ukarać nie za rzekomy gwałt, tylko za nadużycie stanowisk dla
    osiągnięcia osobistych korzyści. Jednak w takim przypadku wyroki mogłyby nie być
    tak surowe, a komuś najwyraźniej potrzebna była pokazówka.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • easz 21.02.10, 23:21

    Aha, no a gdzie w cytowanym przez Ciebie stoi, że przez daną osobę?
    Nie widzę.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • misiu-1 21.02.10, 23:29
    Popełnienie błędu nie przynosi wielkiej ujmy. Dopiero upieranie się przy nim.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 21.02.10, 23:00
    tak, geniuszu, a "nieakceptowane" to nie to samo co takie, które "nie zostało
    zaakceptowane"


    --
    not enough
  • misiu-1 21.02.10, 23:18
    six_a napisała:

    > tak, geniuszu, a "nieakceptowane" to nie to samo co takie, które
    > "nie zostało zaakceptowane"

    To wasze radosne tworzenie własnych teorii prawnych jest nawet zabawne. :-)

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • easz 21.02.10, 23:29
    misiu-1 napisał:

    > To wasze radosne tworzenie własnych teorii prawnych jest nawet
    zabawne. :-)

    A to zupełnie jak na tej stronce prokobiecej -

    Należy zaznaczyć, że molestowanie seksualne można traktować jako
    zachowanie bezprawne dopiero od tej chwili(...)


    Traktować jako bezprawne dopiero od chwili blablabla, tymczasem -
    co? - ano molestowanie seksualne, jak byk stoi, się nazywa - już
    przed faktem zaistnienia 'od tej chwili'. To co to jest to
    molestowanie seksualne wg nich? Kto to w ogóle pisał:)

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • six_a 21.02.10, 23:47
    nie ma to znaczenia, bo jest też napisane, że aby można było uznać za
    "niemolestowanie" musi być wyraźna zgoda, a nie dorozumiana.
    czyli nawet gdyby krawczyk pięćset razy się zgodziła, to z opisu sytuacji i tak
    wiadomo, że była to zgoda wymuszona.
    misiu se może pisać na berdyczów.

    --
    the end
  • misiu-1 22.02.10, 00:05
    six_a napisała:

    > nie ma to znaczenia, bo jest też napisane, że aby można było uznać
    > za "niemolestowanie" musi być wyraźna zgoda, a nie dorozumiana.
    > czyli nawet gdyby krawczyk pięćset razy się zgodziła, to z opisu
    > sytuacji i tak wiadomo, że była to zgoda wymuszona.

    Jesteś w błędzie. Wyraźna zgoda oznacza dokładnie taką samą formę, jak wyraźna
    niezgoda. Jeśli uznajemy za wyraźną niezgodę powiedzenie "nie", to powiedzenie
    "tak" musimy uznać za wyraźną zgodę.

    > misiu se może pisać na berdyczów.

    Argumentacja z piaskownicy.
    Bardzo nie lubicie nie mieć racji, prawda?

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 22.02.10, 00:14
    wyraźna zgoda oznacza, że osoba ochoczo romansuje, nie sądzisz? nie ma wyrzutów
    sumienia, nie czuje się przymuszona i nie zgłasza pretensji do molestanta.

    a niezgoda, nawet wyraźna, niekoniecznie musi przemawiać molestującemu do
    zakutego łba.


    >Argumentacja z piaskownicy.
    odróżnij najpierw argument od życzliwej rekomendacji.

    > Bardzo nie lubicie nie mieć racji, prawda?
    mogę nie mieć racji, jak jej nie mam. nie widzę przeciwwskazań.

    --
    FU very much
  • misiu-1 22.02.10, 07:42
    six_a napisała:

    > wyraźna zgoda oznacza, że osoba ochoczo romansuje, nie sądzisz?
    > nie ma wyrzutów sumienia, nie czuje się przymuszona i nie zgłasza
    > pretensji do molestanta.

    Napisałem, co należy traktować jako wyraźną zgodę. To, co ty tu usiłujesz
    przemycić, to domniemaną i dorozumianą niezgodę. Nic z tego. Niezgoda także musi
    być jasna.

    > a niezgoda, nawet wyraźna, niekoniecznie musi przemawiać
    > molestującemu do zakutego łba.

    To już nie twoje zmartwienie. Ty masz się martwić, aby była wyraźna dla sądu, a
    ten może nie uznać za taką wyrzutów sumienia, czucia się przymuszoną czy
    zgłaszanie jakichś bliżej nieokreślonych pretensji.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 22.02.10, 10:28
    >Ty masz się martwić, aby była wyraźna dla sądu,
    noi, misiu, tak się złożyło pechowo dla ciebie, że niezgoda anety krawczyk,
    nawet jeśli wyszła dopiero w praniu, była wyraźna dla sądu.

    --
    magnificent
  • misiu-1 22.02.10, 10:45
    six_a napisała:

    > noi, misiu, tak się złożyło pechowo dla ciebie, że niezgoda anety
    > krawczyk, nawet jeśli wyszła dopiero w praniu, była wyraźna dla
    > sądu.

    Nie dla mnie, tylko dla oskarżonych. I nie dlatego, że niezgoda była wyraźna dla
    sądu, tylko dlatego, że wygląda, jakby sąd działał na polityczne zamówienie.
    Wyrok jest skandaliczny, a przy tym nieprawomocny i wątpię, czy się utrzyma,
    zwłaszcza przed ETPC.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 22.02.10, 11:06
    >I nie dlatego, że niezgoda była wyraźna dla sądu, tylko dlatego, że wygląda,
    jakby...

    czy była wyraźna czy nie dla sądu, to akurat nie wiesz, bo nie jesteś sądem, a
    na co ci wygląda, to nikogo nie obchodzi.

    --
    the end
  • misiu-1 22.02.10, 12:23
    A wydaje ci się, że kogoś obchodzi twoje zdanie o tym, czy kogoś obchodzi, na co
    mi wygląda wyrok sądu? Wyrok jest nieprawomocny, odwołanie zapowiedziane, więc
    żadnego argumentu z tego nie masz.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 22.02.10, 15:44
    > A wydaje ci się, że kogoś obchodzi
    w dupie to mam - tera jasne, co mnie obchodzi?

    w takich sprawach zwykle zapadają wyroki nieprawomocne, nie jest to żaden dowód
    na to, że skazani są niewinni.


    --
    colours
  • misiu-1 22.02.10, 17:04
    six_a napisała:

    > w takich sprawach zwykle zapadają wyroki nieprawomocne, nie jest
    > to żaden dowód na to, że skazani są niewinni.

    Ani żaden dowód na to, że winni.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 22.02.10, 19:07
    > Ani żaden dowód
    dowodem winy jest akurat wyrok skazujący.

    --
    out of space
  • misiu-1 22.02.10, 21:37
    six_a napisała:

    > dowodem winy jest akurat wyrok skazujący.

    Nie. Nawet prawomocny wyrok nie jest dowodem winy (vide choćby sprawa Augusta
    Fieldorfa czy sięgając dalej - sprawa Dreyfusa) a ten jest w dodatku nieprawomocny.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • dzikowy 22.02.10, 17:39
    > w takich sprawach zwykle zapadają wyroki nieprawomocne, nie jest to żaden dowód
    > na to, że skazani są niewinni.
    Wprost przeciwnie. Każdy jest niewinny, dopóki nie zostanie skazany prawomocnym
    wyrokiem.
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • six_a 21.02.10, 23:43
    masz tu misiu swoją akceptację molestowania:

    - Gdzie to się odbywało?

    - Najczęściej w biurze.

    - A gdyby pani odmówiła?

    - Próbowałam. Gdy stawiałam opór, groził, że na moje miejsce są setki innych
    dziewczyn. Ja miałam dwójkę dzieci na utrzymaniu, a mąż się nami nie
    interesował. Mieszkałam w małym pokoiku u mamy. Chciałam normalnie żyć, wyrwać
    się z małego miasteczka, pracować. Środki na utrzymanie miałam żenujące, ciągle
    na jakiejś jałmużnie. Nie chciałam w sklepie odmawiać dziecku, gdy chciało
    jogurt. Dlatego uległam posłowi.

    - Czyli warunkiem pracy był seks?

    - Tak. W końcu nie mogłam na siebie patrzeć. Czułam się brudna. Gdy Łyżwiński
    miał przyjechać do biura, wymyślałam innym pracownikom biura jakieś obowiązki.
    Nie chciałam być w biurze sama. Liczyłam, że przy świadkach nie odważy się mnie
    dotykać.



    --
    colours
  • misiu-1 21.02.10, 23:48
    six_a napisała:

    > masz tu misiu swoją akceptację molestowania:

    Przedstawiłaś mi nie jej akceptację molestowania, tylko uzgodnioną z adwokatem
    linię oskarżenia.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 22.02.10, 00:07
    a biedny drugimisiu łyżwiński nie wiedział pewnie jak tę linię obalić, co?
    taka szycha, a nie wiedział.


    --
    wrong
  • black-emissary 21.02.10, 23:55
    six_a napisała:
    > - A gdyby pani odmówiła?
    > - Próbowałam. Gdy stawiałam opór, groził,
    > że na moje miejsce są setki innych dziewczyn.

    No jeżeli zatrudniała się w takiej a nie innej roli to nic chyba dziwnego, że
    jeżeli odmawia realizowania swoich obowiązków to grozi jej się zwolnieniem...

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • six_a 21.02.10, 23:59
    >że jeżeli odmawia realizowania swoich obowiązków
    obowiązki ma się wpisane do umowy o pracę, ona pracowała w biurze, a potem
    została radną. nie była zatrudniona jako osobista ku... posła.
    już mówiłam, żebyś se jaj nie robiła, bo żenadna jesteś.

    --
    FU very much
  • black-emissary 22.02.10, 00:31
    six_a napisała:
    > obowiązki ma się wpisane do umowy o pracę

    Toteż już z dziesięć razy rozróżniłam perspektywę prawną od zdroworozsądkowej...
  • six_a 22.02.10, 10:32
    tego rozróżnienia to ja w ogóle nie rozumiem. coś tam wymyśliłaś i forsujesz
    jako co teorię prawniczą? jesteś prawniczką? czy uważasz, że generalnie prawo
    swoją drogą, a rozsądek swoją i jedno z drugim nie ma nic wspólnego, więc trzeba
    oddzielać.

    twoja wizja świata, w której pracodawcy mogą sobie ględzić dowolne androny przy
    pracownikach, kandydatach i podwładnych, bo przecież nikomu krzywda się nie
    dzieje, a nawet troszku śmiechu można złapać w czasach depresji, jest niesmaczna
    i niestrawna.


    --
    home
  • black-emissary 22.02.10, 12:14
    six_a napisała:
    > twoja wizja świata, w której pracodawcy mogą sobie ględzić dowolne androny przy
    > pracownikach, kandydatach i podwładnych, bo przecież nikomu krzywda się nie
    > dzieje, a nawet troszku śmiechu można złapać w czasach depresji, jest niesmaczn
    > a
    > i niestrawna.

    Six, przecież wyraźnie i wielokrotnie rozróżniałam różne przypadki. Więc nie ośmieszaj się takimi marniutkimi manipulacjami.
  • six_a 22.02.10, 15:06
    jakie różne przypadki? mnie nie interesują różne. pytam o przypadek anety
    krawczyk, który jej żadnej "krzywdy nie zrobił" w twoim pojęciu.

    --
    all the small things
  • black-emissary 22.02.10, 12:16
    Jedno muszę Ci przyznać - jak dostałaś fakty to uciekłaś. Tchórzliwe to, ale
    lepsze niż próba im zaprzeczania.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • six_a 22.02.10, 15:13
    a spodziewasz się, że będę zaprzeczać faktom? fiu fiu.
    nie o fakty mi chodzi, tylko o to coś, co z nimi robisz. a robisz dziwne rzeczy,
    które pozwalają ci się obśmiewać z anety krawczyk.

    może wyobraź sobie zdroworozsądkowo los innych kobiet, gdyby aneta krawczyk
    cicho siedziała i czerpała te swoje wątpliwe korzyści w postaci stanowiska za
    tysiąc dwieście. załóżmy nawet, że cała reszta ma wybór, przyjąć czy nie
    przyjąć, to i tak proceder ma się świetnie. a że jest nielegalnym oferowanie
    pracy za seks, to chyba jasne? czy znowu przerobimy temat zawodu prostytutki,
    którą bylełyżwiński ma prawo i tak dalej.

    --
    home
  • winniepooh 20.02.10, 10:02
    abstrahując od idiotycznego zestawienia wykorzystania seksualnego z
    rekreacyjnym puszczaniem się po kiblach biurowych i na szkolonkach, nie
    byłoby źle gdyby to drugie także zniknęło. w pracy się pracuje.
    --
    Jaką wartość ma cywilizacja nieumiejąca zrobić grzanki zgodnie z
    zamówieniem? (Haruki Murakami)
  • winniepooh 20.02.10, 21:49
    po wycięciu posta wywal i odpowiedź na niego.
    --
    Jaką wartość ma cywilizacja nieumiejąca zrobić grzanki zgodnie z
    zamówieniem? (Haruki Murakami)
  • rozczochrany_jelonek 21.02.10, 09:45
    dzięki Anecie zniknie Lepper i Łyżwiński , a z gwałtami to tak wyszło przy okazji .



    --
    come to the dark side, we have cookies... -V.
  • six_a 21.02.10, 16:45
    >Co innego jednak domaganie się przezeń usługi seksualnej dla siebie.

    a co ma wspólnego domaganie się usług seksualnych dla siebie z oferowaniem pracy
    tak w ogóle, przepraszam? jak chce dla siebie usługi seksualnej, to niech idzie
    do agencji. a nie z założenia traktuje kandydatki do pracy jak prostytutki.

    nie ma żadnego niekryminalnego powiązania między rekrutacją a domaganiem się
    seksu przez pracodawcę, nie dasz rady tego udowodnić przykro mi. żadne
    rozróżnianie na prywatne i państwowe nie ma znaczenia. pracownik dowolnej firmy
    ma prawo oskarżyć pracodawcę o molestowanie, jeśli do czegoś takiego dochodzi.
    a przykład z burdelem był tylko przykładem działalności, w której domaganie się
    seksu (i to też nie dla siebie) ma uzasadnienie. wstaw sobie lokal z tańcami
    go-go i rozbieranie się w procesie rekrutacji, jak nie starcza wyobraźni.


    --
    wrong
  • misiu-1 21.02.10, 19:28
    six_a napisała:

    > a co ma wspólnego domaganie się usług seksualnych dla siebie z
    > oferowaniem pracy tak w ogóle, przepraszam?

    Co za głupie pytanie? Pracodawca przedstawia zadania do wykonania i proponuje
    wynagrodzenie. W zakres zadań wchodzi np. świadczenie usług seksualnych. Inny w
    ramach wynagrodzenia mógłby chcieć, żeby popilnowała mu dzieci, albo parzyła
    herbatę i robiła kanapki. Albo się godzisz i zaczynasz pracę, albo się nie
    godzisz i żegnasz. Co jest w tym trudnego do pojęcia?

    > jak chce dla siebie usługi seksualnej, to niech idzie do agencji.
    > a nie z założenia traktuje kandydatki do pracy jak prostytutki.

    "A on dostał takiej manii, że chciał tylko od Stefanii". A może go rajcuje
    właśnie seks z pracownicami, a z zawodowymi dziwkami nie? Nie ty będziesz mu
    dyktować, gdzie ma ich szukać. To on w końcu płaci i wymaga.

    > nie ma żadnego niekryminalnego powiązania między rekrutacją a
    > domaganiem się seksu przez pracodawcę, nie dasz rady tego
    > udowodnić przykro mi.

    Przykro powinno być ci z zupełnie innego powodu - bo wypisujesz głupoty.

    > żadne rozróżnianie na prywatne i państwowe nie ma znaczenia.

    Oczywiście, że ma. To tylko ty nie potrafisz tego zrozumieć. Postaram ci się to
    przybliżyć, choć bez wielkiej nadziei powodzenia. Wyobraź sobie, że mamy dwóch
    ludzi. Jeden jest właścicielem prywatnej firmy, a drugi kierownikiem zakładu
    publicznego.
    Przypadek pierwszy - obaj wynajmują sobie prostytutkę i płacą jej z własnej
    kieszeni. Sytuacja jasna, czysta i legalna.
    Przypadek drugi - obaj zatrudniają prostytutkę w prowadzonym przez siebie
    przedsiębiorstwie.
    Różnica jest taka, że prywatny właściciel sam jeden decyduje o charakterze pracy
    w jego firmie i płaci za to ze swojej kieszeni, więc jego sytuacja jest
    identyczna, jak w przypadku pierwszym. Ten drugi płaci pieniędzmi podatnika, a w
    zakładzie, który prowadzi, kto inny ustalił zadania do wykonania, procedury
    przyjmowania do pracy i wymagania w stosunku do pracowników. Dlatego on popełnia
    nadużycie.

    > pracownik dowolnej firmy ma prawo oskarżyć pracodawcę o
    > molestowanie, jeśli do czegoś takiego dochodzi.

    Ale my nie rozmawiamy o pracowniku, tylko o kandydacie na pracownika.

    > a przykład z burdelem był tylko przykładem działalności, w której
    > domaganie się seksu (i to też nie dla siebie) ma uzasadnienie.
    > wstaw sobie lokal z tańcami go-go i rozbieranie się w procesie
    > rekrutacji, jak nie starcza wyobraźni.

    LOL
    To tobie nie starcza wyobraźni, żeby pojąć, że to, co ty sobie uważasz za
    uzasadnione, ma znaczenie tylko dla ciebie, a kto inny może to mieć w nosie.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • bene_gesserit 21.02.10, 19:46
    misiu-1 napisał:

    > six_a napisała:
    >
    > > a co ma wspólnego domaganie się usług seksualnych dla siebie z
    > > oferowaniem pracy tak w ogóle, przepraszam?
    >
    > Co za głupie pytanie? Pracodawca przedstawia zadania do wykonania
    i proponuje
    > wynagrodzenie. W zakres zadań wchodzi np. świadczenie usług
    seksualnych. Inny w
    > ramach wynagrodzenia mógłby chcieć, żeby popilnowała mu dzieci,
    albo parzyła
    > herbatę i robiła kanapki. Albo się godzisz i zaczynasz pracę,
    albo się nie
    > godzisz i żegnasz. Co jest w tym trudnego do pojęcia?

    Trudne jest najwyrazniej dla misia, bo miso chyba nie zna KP i nie
    wie, ze prostytucja jest w Polsce nielegalna, wiec niech sie mizio
    nie rozmarza.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • misiu-1 21.02.10, 20:42
    bene_gesserit napisała:

    > Trudne jest najwyrazniej dla misia, bo miso chyba nie zna KP i nie
    > wie, ze prostytucja jest w Polsce nielegalna, wiec niech sie mizio
    > nie rozmarza.

    ROTFL.
    Następna, po pani profesor od łysenkizmu, znawczyni prawa. Od kiedyż to
    prostytucja jest w Polsce nielegalna?

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • bene_gesserit 21.02.10, 22:21
    Buhaha.
    Misiu - kazdy, kto by (obojetnie od tego, czy mialby wpisane
    obowiazek prostytuowania sie czy nie w umowe o prace) mogl
    udowodnic, ze jego szef nastawalby na spelnianie jego seksualnych
    zachcianek, ma w kieszeni wygraną sprawę w SP. Wystarczy postawic
    gdzies mala kamerke. Prostytucja w pracy jest nielegalna nie tylko
    w Polsce, bo wchodzi w ustawy anty-molestacyjne.

    --
    cute but psycho. things even out
  • misiu-1 21.02.10, 23:00
    bene_gesserit napisała:

    > Buhaha.

    Uważasz, że śmiechem przykryjesz bzdurę, jaką chlapnęłaś? Rozumiem, że nie
    potrafisz odpowiedzieć, od kiedy w Polsce prostytucja jest nielegalna?

    > Misiu - kazdy, kto by (obojetnie od tego, czy mialby wpisane
    > obowiazek prostytuowania sie czy nie w umowe o prace) mogl
    > udowodnic, ze jego szef nastawalby na spelnianie jego seksualnych
    > zachcianek, ma w kieszeni wygraną sprawę w SP. Wystarczy postawic
    > gdzies mala kamerke. Prostytucja w pracy jest nielegalna nie tylko
    > w Polsce, bo wchodzi w ustawy anty-molestacyjne.

    Jeśli chcesz o czymś dyskutować, najpierw dokładnie zapoznaj się z zagadnieniem.
    W przeciwnym przypadku twoja ignorancja ujawni się niezawodnie. Właśnie tak, jak
    teraz.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • bene_gesserit 22.02.10, 01:09
    misiu-1 napisał:

    > Uważasz, że śmiechem przykryjesz bzdurę, jaką chlapnęłaś?
    Rozumiem, że nie
    > potrafisz odpowiedzieć, od kiedy w Polsce prostytucja jest
    nielegalna?

    Misio marzyciel moze najpierw wytlumaczy, od kiedy prostytucja w
    pracy jest legalna.

    --
    dzisiaj syn wklada do mojego computera
    usb-stick z wloskimi flaczkami
    <forum kuchnia>
  • misiu-1 22.02.10, 08:33
    bene_gesserit napisała:

    > Misio marzyciel moze najpierw wytlumaczy, od kiedy prostytucja w
    > pracy jest legalna.

    Prostytucja jest w Polsce legalna odkąd sięgam pamięcią. Po prostu. Bez
    rozróżnienia, czy w pracy, czy poza. Co najwyżej, jeśli cierpią na niej
    obowiązki pracownicze, może być przyczyną odpowiedzialności dyscyplinarnej.
    Marzę, że kiedyś to wszystko zrozumiesz. Piękny dzień wtedy nastanie.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • bene_gesserit 22.02.10, 12:46
    Prostytucja w pracy podchodzi pod inne paragrafy - konkretnie
    antymolestacyjne. Kazdy szef, ktory nie potrafi utrzymac swojego
    fiuta na wodzy i realizuje swoje zalosne fantazje o posiadaniu
    seksualnej pracownicy, moze natknąć się na cyniczna i wyrachowana
    przeciwniczke, ktora wycisnie go jak cytrynę - albo przy pomocy
    szantazu albo przy pomocy polskiego prawa. Na nic innego zreszta
    nie zasluguje.
    --
    dzisiaj syn wklada do mojego computera
    usb-stick z wloskimi flaczkami
    <forum kuchnia>
  • misiu-1 22.02.10, 14:11
    bene_gesserit napisała:

    > Prostytucja w pracy podchodzi pod inne paragrafy - konkretnie
    > antymolestacyjne.

    Nieprawda, nie podchodzi. Wykazałem to wystarczająco jasno. Pod paragrafy
    molestacyjne podchodzi molestowanie, a nie prostytucja.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • bene_gesserit 22.02.10, 14:26
    Misiu wykazal jedynie, ze duzo mysli o seksie w pracy.

    Jeszcze raz, duzymi literami: kazdy sprytny i cyniczny gracz moze
    zdobyc w trakcie uprawiania prostytuacji z szefem takie dowody,
    ktore jasno wykaza, ze byl molestowany. Wtedy amatora seksu miedzy
    xero a skladzikiem na papier ma wiecej niz szanse na to, zeby
    dostac to, na co zasluzyl.

    --
    cute but psycho. things even out
  • misiu-1 22.02.10, 15:16
    bene_gesserit napisała:

    > Misiu wykazal jedynie, ze duzo mysli o seksie w pracy.


    > Jeszcze raz, duzymi literami: kazdy sprytny i cyniczny gracz moze
    > zdobyc w trakcie uprawiania prostytuacji z szefem takie dowody,
    > ktore jasno wykaza, ze byl molestowany.

    Każdy sprytny i cyniczny szef może takiego gracza zdemaskować i wsadzić za
    fałszywe oskarżenie do mamra. Ale my tutaj nie rozmawiamy na temat twoich
    mściwych fantazji, tylko na temat obowiązującego prawa.

    > Wtedy amatora seksu miedzy xero a skladzikiem na papier ma wiecej
    > niz szanse na to, zeby dostac to, na co zasluzyl.

    Czym zasłużył, przepraszam bardzo? Uważasz dobrowolny układ, do którego nic
    nikomu, za jakąś winę? Na jakiej podstawie? Na podstawie jakichś własnych uprzedzeń?

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • bene_gesserit 22.02.10, 15:50
    Misio sobie chociaz raz przeczyta odnosne ustawy, bo zal sciska,
    jak sie misia obrone szefa jebaki czyta.


    --
    "Ale wbij sobie w ten zakuty łeb, że niezgadzanie się z Twoją osobą
    nie implikuje ignorancji." black_emissary na ff
  • misiu-1 22.02.10, 16:58
    bene_gesserit napisała:

    > Misio sobie chociaz raz przeczyta odnosne ustawy, bo zal sciska,
    > jak sie misia obrone szefa jebaki czyta.

    Dyskusja już wykazała, kto powinien przeczytać odnośne ustawy. Nie masz pojęcia
    o obowiązującym prawie, a z braku argumentów sięgasz po wycieczki osobiste i
    insynuacje. Żałosne.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • bene_gesserit 22.02.10, 21:02
    Misio nie zauwazyl, ze tylko on uwaza, ze cokolwiek wykazal. Ale
    oczywiscie - misio nie musi tego od razu brac do siebie, biedaczek.


    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • easz 21.02.10, 21:26
    bene_gesserit napisała:

    > Trudne jest najwyrazniej dla misia, bo miso chyba nie zna KP i nie
    > wie, ze prostytucja jest w Polsce nielegalna, wiec niech sie mizio
    > nie rozmarza.

    Imo najtrudniejsze, to raczej zrozumienie, że w pewnych
    warunkach/okolicznościach prywatne przestaje być prywatne i staje
    się (też) publiczne, czyli na innych prawach - czy ktoś chce, czy
    nie.
    Albo nie. Dobrze to rozumie i wie, tylko gra głupa, bo tak
    wygodniej. Ew. zżyma się, kiedy mu to wytknąć.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • black-emissary 21.02.10, 21:30
    easz napisała:
    > Imo najtrudniejsze, to raczej zrozumienie, że w pewnych
    > warunkach/okolicznościach prywatne przestaje być prywatne i staje
    > się (też) publiczne, czyli na innych prawach - czy ktoś chce, czy
    > nie.

    Easz, jesteś doprawdy genialna :).
  • easz 21.02.10, 22:17
    black-emissary napisała:

    > easz napisała:
    > > Imo najtrudniejsze, to raczej zrozumienie, że w pewnych
    > > warunkach/okolicznościach prywatne przestaje być prywatne i staje
    > > się (też) publiczne, czyli na innych prawach - czy ktoś chce, czy
    > > nie.
    >
    > Easz, jesteś doprawdy genialna :)

    A Ty? niepotrzebnie złośliwa, czy jaka?

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • black-emissary 21.02.10, 22:35
    easz napisała:
    > A Ty? niepotrzebnie złośliwa, czy jaka?

    Pod wielkim wrażeniem, całkiem serio.

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • easz 21.02.10, 22:37
    black-emissary napisała:

    > easz napisała:
    > > A Ty? niepotrzebnie złośliwa, czy jaka?
    >
    > Pod wielkim wrażeniem, całkiem serio.

    To to nie jest oczywista oczywistość? Łał. Też pod wrażeniem.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Nie
    Tak
  • black-emissary 21.02.10, 22:42
    easz napisała:
    > To to nie jest oczywista oczywistość?

    Co, że jestem pod wrażeniem? :)

    --
    IE jest jak katolicyzm - swoją popularność zawdzięcza temu, że jest
    preinstalowany na większości komputerów.
  • bene_gesserit 21.02.10, 22:24
    Oczywiscie - kolo, ktoremu marzy sie pracownica, spelniajaca jego
    potrzeby seksualne tak naprawde wystawia sie na jej łaskę. Jesli
    jest wystarczająco cyniczna i wytrzymala (nie kazdy jest), to kiedy
    szef zacznie brykac, okaze sie, ze to i owo podwladna ma na tasmie -
    a na to sa juz zupelnie inne paragrafy niz na dwoje ludzi nie
    zwiazanych stosunkiem sluzbowym.


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • misiu-1 23.02.10, 08:27
    easz napisała:

    > Imo najtrudniejsze, to raczej zrozumienie, że w pewnych
    > warunkach/okolicznościach prywatne przestaje być prywatne i staje
    > się (też) publiczne, czyli na innych prawach - czy ktoś chce, czy
    > nie.

    A jakże. Ta okoliczność nazywa się rewolucja komunistyczna i nacjonalizacja.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • easz 23.02.10, 09:20
    misiu-1 napisał:

    > easz napisała:
    >
    > > Imo najtrudniejsze, to raczej zrozumienie, że w pewnych
    > > warunkach/okolicznościach prywatne przestaje być prywatne i staje
    > > się (też) publiczne, czyli na innych prawach - czy ktoś chce, czy
    > > nie.
    >
    > A jakże. Ta okoliczność nazywa się rewolucja komunistyczna i nacjonalizacja.

    Jasne. Rozejrzyj się lepiej dokoła. A jak nie odpowiada, to na bezludną wyspę. Między anarchią a dyktaturą jest szerokie spektrum. Kiep, kto tego nie widzi.


    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Wiosenne dzieci
  • misiu-1 23.02.10, 09:56
    easz napisała:

    > Jasne. Rozejrzyj się lepiej dokoła. A jak nie odpowiada, to na
    > bezludną wyspę.

    Rozglądam się dookoła i recydywa komunizmu wcale mi się nie podoba. Twoja rada
    także nie, ponieważ nie widzę powodu, dla którego akurat ja powinienem się
    gdzieś wynosić. Skoro ja nie nastaję na wolność osobistą i własność komunistów,
    wydaje mi się, że powinienem mieć prawo oczekiwać tego samego dla siebie.

    > Między anarchią a dyktaturą jest szerokie spektrum. Kiep, kto tego
    > nie widzi.

    I co ma z tego wynikać? Zgoda na komunizm?

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • grand_bleu 23.02.10, 10:44
    easz napisała:

    > misiu-1 napisał:
    >
    > > easz napisała:
    > >
    > > > Imo najtrudniejsze, to raczej zrozumienie, że w pewnych
    > > > warunkach/okolicznościach prywatne przestaje być prywatne i
    staje
    > > > się (też) publiczne, czyli na innych prawach - czy ktoś chce,
    czy
    > > > nie.
    > >
    > > A jakże. Ta okoliczność nazywa się rewolucja komunistyczna i
    nacjonalizacja.
    >
    > Jasne. Rozejrzyj się lepiej dokoła. A jak nie odpowiada, to na
    bezludną wyspę.

    trzeba było tak od razu, a mnie wymyślać jakieś nowe -izmy.


    --
    zła dyskryminacja
    dobra dyskryminacja

    czyli feministki dyskutują ... :)
  • six_a 21.02.10, 22:27
    >W zakres zadań wchodzi np. świadczenie usług seksualnych.
    ale serio? to ja nie wiem, a jak często ci to proponują, że aż za normę uważasz
    usługi seksualne w ramach stosunku pracy? o już wiem, ty pewnie tak rozumiesz
    stosunek pracy.
    buahahaha.

    >To on w końcu płaci i wymaga.
    nie. kiedy ktoś przychodzi w związku z pracą, to pewnie w ofercie nie było
    napisane "szukam dupy" - poniał?

    >A może go rajcuje właśnie seks z pracownicami, a z zawodowymi dziwkami nie?
    no i fajno. takich to rajcuje i seks więzienny pewnie, więc niczemu się nie dziwię.

    reszta, szczególnie bzdety o zatrudnianiu prostytutek w prywatnym czy publicznym
    - no sorry, ale twoich rzadkich fantazji erotycznych misiu jeden to ja nie będę
    komentować, weź interes w swoje ręce.

    --
    celebration
  • misiu-1 23.02.10, 08:39
    six_a napisała:

    > ale serio? to ja nie wiem, a jak często ci to proponują, że aż za
    > normę uważasz usługi seksualne w ramach stosunku pracy? o już
    > wiem, ty pewnie tak rozumiesz stosunek pracy.
    > buahahaha.

    Uważasz, że chamskie argumenty ad personam mówią coś o tym, wobec kogo zostały
    użyte, czy też może raczej o tym, kto ich użył?

    > nie. kiedy ktoś przychodzi w związku z pracą, to pewnie w ofercie
    > nie było napisane "szukam dupy" - poniał?

    Nie wszystkie obowiązki są wyszczególnione w ofercie. Oferta pracy agencji
    towarzyskiej też raczej nic nie będzie mówić o dupie.

    > no sorry, ale twoich rzadkich fantazji erotycznych misiu jeden to
    > ja nie będę komentować, weź interes w swoje ręce.

    Nie przesadzasz z tą autoprezentacją? Mnie wystarczy. Już wcześniej zdążyłem się
    przekonać, jaki poziom przedstawiasz.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • six_a 23.02.10, 09:29
    już na to odpowiadałeś, nie pamiętasz? :)

    --
    FU very much
  • misiu-1 23.02.10, 09:48
    Pamiętam. Niestety, macie tu moderatora, który kieruje się nie regulaminem,
    tylko szowinizmem płciowym i osobistymi uprzedzeniami.

    --
    "Jeśli dziś milion ludzi ruszy na Brukselę, ci panowie uciekną zaraz na Wyspy
    Bahama. [...] Dziś jeszcze można to zrobić."
    (W.Bukowski)
  • grand_bleu 23.02.10, 10:56
    misiu-1 napisał:

    > Pamiętam. Niestety, macie tu moderatora, który kieruje się nie
    regulaminem,
    > tylko szowinizmem płciowym i osobistymi uprzedzeniami.

    Nie szowinizmem płciowym, tylko ideologią, przecież moje całkowicie
    regulaminowe posty też wycinają.



    --
    zła dyskryminacja
    dobra dyskryminacja

    czyli feministki dyskutują ... :)
  • six_a 22.02.10, 10:39
    jakie ad personam? reprezentujesz opinię, że seks w ramach obowiązków jest czymś
    normalnym, szczególnie w firmach prywatnych, więc na jakiejś podstawie tak
    twierdzisz. pytam, czy na podstawie własnych doświadczeń, a jeśli nie własnych,
    to podaj przykłady.

    >W ofercie pracy niekoniecznie przedstawia się wszystkie obowiązki.
    jakie wszystkie, skoro u tych kobiet seks był jako pierwszy obowiązek, a praca
    dopiero w zamian za seks. to był pierwszy obowiązek, więc powinien pojawiać się
    w ogłoszeniach o pracę. widziałeś gdzieś takie ogłoszenia? z seksem wymienianym
    jako obowiązek? a jeśli nie jest wymieniany, a mimo to go się wymaga tak
    powszechnie, jak sądzisz, to czemu nie jest wymieniany.


    --
    the adventure
  • pyzz 22.02.10, 11:21
    Zabawne. Wg artykułu fakt, iż po sprawie Anety Krawczyk (a rzekomo DZIĘKI niej,
    co w ogóle nie zostało nawet uprawdopodonione) liczba zgłoszonych gwałtów
    wzrosła o 17% (czyli, cytuję "drastycznie") jest spowodowany tym, iż rzekomo
    kobiety "nie chcą już po cichu cierpieć przez mężczyzn, w tym mężów".

    Oczywiście wzrost ten nie może być spowodowany w żadnym stopniu wzrostem
    przypadków takich jak tu (nomen omen też z lubelszczyzny):
    policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,7583871,Lubuskie__dwie_kobiety_wymyslily_historie_o_napadach_.html
    , prawda?

    Cóż wzmianka o parytetach dobitnie świadczy o tym z jaką to profesjonalistką
    mamy do czynienia.
  • easz 22.02.10, 20:55
    pyzz napisał:

    > Zabawne. Wg artykułu fakt, iż po sprawie Anety Krawczyk (a rzekomo
    DZIĘKI niej, co w ogóle nie zostało nawet uprawdopodonione) liczba
    zgłoszonych gwałtów wzrosła o 17% (czyli, cytuję "drastycznie") jest
    spowodowany tym, iż rzekomo kobiety "nie chcą już po cichu cierpieć przez
    mężczyzn, w tym mężów".

    Wcale nie jest zabawne - to jest bzdura i tyle, niestety. Wystarczy
    poczytać ten choćby wątek i inne o tej sprawie, o stosunku i o reakcjach
    ludu pracującego. Komu by rurka nie zmiękła?
    Natomiast jeśli jest wzrost, nawet nieduży, to skąd?

    A artykuł jak artykuł, wiadomo. Zupełnie jak ten o dwóch, a być może
    czterech już kobietach, jeśli dobrze liczę, które skłamały w sprawie tego
    seryjnego gwałciciela - policja nie chce zdradzać szczegółów, co i
    dlaczego, ale gazecie nie przeszkadza to byćmożyć i gdybać w żenujący i
    równie ehehe zabawny sposób:/
    Tego nikt nie widzi, tak samo jak linku do tekstu o dwóch zmyślających
    kobietach, który od chyba dwóch dni wisiał sobie spokojnie na głównej pod
    tytułem 'zgwałcone kobiety zmyśliły', tak jakby wszystkie po prostu
    to sobie zmyśliły. Żalowe.

    Poza tym i przy okazji, patrząc na ten np. wątek oraz wątek 'sama sobie
    winna' obok - kompletnie nie rozumiem o co chodzi z tymi sprawami.

    > Oczywiście wzrost ten nie może być spowodowany w żadnym stopniu wzrostem
    przypadków takich jak tu (nomen omen też z lubelszczyzny):
    >
    policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,7583871,Lubuskie__dwie_kobiety_wymyslily_historie_o_napadach_.html
    > , prawda?
    >
    > Cóż wzmianka o parytetach dobitnie świadczy o tym z jaką to
    profesjonalistką mamy do czynienia.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Wiosenne dzieci
  • benek231 22.02.10, 15:57
    Czyli "niepełny przegląd medialnych kłamstw i szersze pokazanie najgłośniejszego
    kłamstwa o Anecie Krawczyk" - autorstwa Łukasza Wójcickiego.

    Goraco polecam.


    www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=835
  • benek231 22.02.10, 16:06
    benek231 napisał:

    > Czyli "niepełny przegląd medialnych kłamstw i szersze pokazanie najgłośniejszeg
    > o
    > kłamstwa o Anecie Krawczyk" - autorstwa Jerzego Pieczula.
    >
    > Goraco polecam.
    >
    >
    > www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=835
  • dzikowy 22.02.10, 16:14
    www.nie.com.pl/art22057.htm
    Ja również polecam. Szkoda, że tekstu AWŁ nie ma jeszcze w archiwum. Jest
    znacznie lepszy, ale w podobnym tonie.
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • six_a 22.02.10, 23:00
    stek kłamstw
    i zasmażka
    --
    home
  • dzikowy 22.02.10, 23:33
    > stek kłamstw
    ... i znane powszechnie Twoje podejście do Urbana i jego organu. ;)
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • benek231 23.02.10, 00:31
    dzikowy napisał:

    > > stek kłamstw
    > ... i znane powszechnie Twoje podejście do Urbana i jego organu. ;)
    >
    >
    *A ja lubie zarowno Urbana jak i NIE, niemniej i tak wpadlo mi w oko to chocby
    zdanie:

    "Nie udało się zostać radną, a do tego przełożeni podejrzewają ją o malwersacje
    finansowe i wyrzucają z partii."

    Bo widzisz, z finansami to albo bylo w porzadku alboe nie bylo. Jesli bylo, i
    podejrzewali, ze Krawczyk ichh okrada to dlaczego nie zainteresowali tym
    prokuratora? No chyba tylko dlatego, ze dobre chlopy z sercem byli...

  • dzikowy 23.02.10, 00:46
    Znasz zatem zapewne artykuł AWŁ z ostatniego numeru pt. (chyba?) Nie wierzę
    Anecie Krawczyk
    .
    Z punktu widzenia feministycznego (bo znam jej artykuły i z wieloma się nie
    zgadzam) broniąca zdrowego rozsądku i zadająca rozsądne pytania. Wszak to nie
    pierwszy raz, gdy pod wpływem mediów sądy podjęły decyzję dyskusyjną.
    Ale tym razem F na rękę, więc siedzą cicho.
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • easz 23.02.10, 00:56
    dzikowy napisał:

    > to nie
    > pierwszy raz, gdy pod wpływem mediów sądy podjęły decyzję
    dyskusyjną.

    Ta, a nie odwrotnie? - ile razy, gdyby nie te parszywe media,
    urzędasy i nawet sądy miałyby w głębokim poważaniu ludzi i tyle.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Wiosenne dzieci
  • dzikowy 23.02.10, 01:54
    Jedno nie wyklucza drugiego. Zdarza się, że media zwracają uwagę na błędy sądu,
    zdarza się, że w imię swoich dyskusyjnie wiarygodnych artykułów nakręcają
    nagonkę, byle tylko móc pochwalić się uwaleniem byłego v-ce premiera, którego
    nigdy jakoś nie darzyły miłością. Mamy Watergate, a jak nie mamy, to stworzymy.
    Czemu proces tajny? Wszystkie tajemnice alkowy zainteresowana wyśpiewała mediom
    przed procesem? Jak można nie zauważyć gipsu na klatce piersiowej? Co z jest
    osobowością histrioniczną? Co z oskarżeniami dopiero po stracie szans na karierę
    w SO?
    Koniec artykułu AWŁ:
    "[...]zwierzenia Anny Czerwińskiej z Feminoteki, która ze znaczkiem >>Wierzę
    Anecie Krawczyk<< towarzyszyła swojej bohaterce nawet na tajnym przesłuchaniu:
    Nie odbiera ode mnie telefonów. Nie wiem dlaczego milczy.
    Milczy, bo teraz, gdy ma po swojej stronie sąd, prokuraturę, adwokata i
    wszystkie media w kraju, nie są jej potrzebne feministki, które mogłyby ukraść
    jej kawałek przedstawienia."
    ("NIE", nr 8/2010, Agnieszka Wołk-Łaniewska Nie wierzę Anecie Krawczyk")

    Krótko mówiąc - Walcie się, zrobiłyście swoje, teraz możecie głaskać się po
    plecach i klaskać nawet u Rubika. Hip, hip. Biedna niewiasta uratowana,
    wyc...ła rząd, SO, media, sąd i feministki.
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • easz 23.02.10, 09:16
    dzikowy napisał:

    Bzdurki i denne szczucie. Oraz domyślanki, jak zwykle.

    --
    Zielonej pragnę zieleni
    Wiosenne dzieci
  • six_a 23.02.10, 09:34
    >Czemu proces tajny?
    ponieważ nie tylko ona w tym procesie zeznawała jako świadek przeciwko, wystarczy?

    >po stracie szans na karierę w SO?
    przecież ona była radną sejmiku więc "karierę" już miała. a jakie to profity
    były, to sam lepper był łaskaw ujawnić: ta pani za tysiąc oddaje się każdemu.
    nadal jest bez pracy, więc dzikowy przestanie tworzyć, jaką to karierę na
    procesie zrobiła.

    dzikowy, serio ci radzę, odstaw szmatę, boś się uzależnił, a przynajmniej czytaj
    cokolwiek innego oprócz szmaty.


    --
    miracle drug
  • dzikowy 23.02.10, 12:07
    No przecież nie Zadrę, trzeba trzymać jakiś poziom. :P
    Trudno nazwać Nie szmatą, skoro nawet przy podejrzeniu, że napisali
    nieprawdę walą od razu sprostowania bez czekania 15 lat na koniec procesu, na
    całą pierwszą stronę, bywa.

    > były, to sam lepper był łaskaw ujawnić: ta pani za tysiąc oddaje się każdemu.
    > nadal jest bez pracy, więc dzikowy przestanie tworzyć, jaką to karierę na
    > procesie zrobiła.

    Całego artykułu przecież nie wkleiłem, nie jestem Bene. Skarga nastąpiła, gdy
    Krawczyk dowiedziała się, że nie wpuszczą jej na listę do Sejmu. Nie zarobiła na
    procesie, bo na zemście się nie zarabia. Dlatego jest zakazana przez "Zasady
    Zaboru" Ferengi. :)
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • six_a 23.02.10, 13:14
    >nawet przy podejrzeniu, że napisali nieprawdę walą od razu sprostowania bez
    czekania

    rzeczywiście walenie sprostowań po każdym artykule to wyznacznik rzetelności szmaty.
    łał
    ć

    --
    magnificent
  • six_a 23.02.10, 09:28
    ta decyzja jest tak "dyskusyjna" jak "dyskusyjne" jest to, czy partyjni
    samoobrony używali sobie na pracownicach, zamiast się szarpnąć na profesjonalistki.

    zwróć uwagę, że aneta krawczyk nie wystąpiła z oskarżeniem prywatnym i nie żąda
    nic od panów łyżwińsko-lepperów, więc szczególnego interesu w tym, żeby
    publicznie najeżdżano na nią i jej córki, nie ma.

    a lepper i tak poległ wcześniej z powodu machlojek finansowych - jest to fakt.
    gdyby tego nie było, seksafera by mu nie zaszkodziła właśnie z powodu widzenia w
    seksskandalach wyłącznie źle prowadzących się kurew, które nie są przecież
    uczciwymi matkami-polkami, a kompletnego niewidzenia, że propozycja wychodziła
    nie od nich, tylko od regularnych ch...ów, sorry za słownictwo.


    --
    where do I begin
  • dzikowy 23.02.10, 12:10
    Mylisz się, w polityce jeżeli ktoś nie może na tym zyskać, to raczej smrodu się
    "środowisku" nie robi. Machloje Leppera to betka, nie takie przechodzą
    nietknięte, bo nikomu nie opłaca się ich ruszać. :)
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • six_a 23.02.10, 13:12
    >Machloje Leppera to betka
    no jak nie wiesz, to się dowiedz, a nie pitol.

    machloje to betka, a aneta krawczyk to głaz nie do przeskoczenia? a może się
    zdecydujesz, czy ta praca za seks to jest powszechna i w związku z tym pan
    pikuś, czy wręcz przeciwnie gigantafera, która obala polityków? to opłaca się
    ruszać za jakąś krawcową?
    bo raz w tę, raz w tamtą Cię gnie.

    tylko odpowiedz krócej niż startrek trwa i mniej zawile, bo nie mam dzisiaj czasu.

    --
    celebration
  • dzikowy 23.02.10, 13:16
    Służę.
    Faksymile.
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • six_a 23.02.10, 13:30
    coś słabo służysz, ogarnij się, dzikowy, twarz przemyj czy co?

    --
    miracle drug
  • bene_gesserit 23.02.10, 12:14
    six_a napisała:

    > ta decyzja jest tak "dyskusyjna" jak "dyskusyjne" jest to, czy
    partyjni
    > samoobrony używali sobie na pracownicach, zamiast się szarpnąć na
    profesjonalis
    > tki.
    >
    > zwróć uwagę, że aneta krawczyk nie wystąpiła z oskarżeniem
    prywatnym i nie żąda
    > nic od panów łyżwińsko-lepperów, więc szczególnego interesu w
    tym, żeby
    > publicznie najeżdżano na nią i jej córki, nie ma.

    A w sumie powinna.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • six_a 23.02.10, 13:32
    >A w sumie powinna.

    w polskim zabrakłoby wulgaryzmów. już teraz za przyjęcie propozycji i ujawnienie
    systemu jest kurwą, to jakby odszkodowanie w grę wchodziło, to chyba mogłaby się
    na madagaskar tylko wyprowadzić.


    --
    miracle drug
  • dzikowy 23.02.10, 13:35
    Biorąc pod uwagę stosowanie, słowo ku... jest raczej znakiem interpunkcyjnym, a
    szkoda, to takie soczyste słowo. Zagraniczne ekspresywizmy leżą i kwiczą ze
    swoimi bezdźwięcznymi zbitkami :D
    --
    With the first link, the chain is forged. The first speech censored, the
    first thought forbidden, the first freedom denied, chains us all irrevocably.
  • six_a 23.02.10, 14:21
    >Biorąc pod uwagę stosowanie, słowo ku... jest raczej znakiem interpunkcyjnym
    może i jest, ale nie w tym przypadku, i co to w ogóle ma do rzeczy.
    --
    home
  • bene_gesserit 23.02.10, 15:00
    I tak nie ma tu zycia. Tak mialaby przynajmniej chociaz trochę
    forsy. Ale jasne - jesli chce sie od tego w koncu odciac i sprawe
    skonczyc, to zupelnie zrozumiale.
    Z tym ze bedzie oczywiscie apelacja, wiec sprawa jeszcze sie bedzie
    ciagnac.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • six_a 23.02.10, 15:08
    > Z tym ze bedzie oczywiscie apelacja
    może też zostać odrzucona, więc nie wiadomo, jak to z dalszym ciągiem.

    --
    wrong
  • muszek0 22.02.10, 21:57
    ... dowiedzieliśmy się, że można zdobyć posadę opłacaną z
    państwowych pieniędzy, dając dupala.

    i niech nikt nie pieprzy o biedzie, o cięzkiej sytuacji i takich
    tam... jakby miała swój honor to wzięłaby się za pracę, jaką
    wykonują codziennie tysiące kobiet. i te kobiety nalezy podziwiać a
    nie babę, która nawet nie wie z kim ma dziecko.
  • sabinac-0 23.02.10, 18:38
    muszek0 napisał:

    > i niech nikt nie pieprzy o biedzie, o cięzkiej sytuacji i takich
    > tam...

    Oczywiscie muszek najlepiej wie o ludzkich problemach.

    jakby miała swój honor to wzięłaby się za pracę, jaką
    > wykonują codziennie tysiące kobiet.

    Jaka prace masz na mysli?

    i te kobiety nalezy podziwiać a
    > nie babę, która nawet nie wie z kim ma dziecko.

    Cymesik.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka