tylko mężczyźni mają hobby? - bzdura
Przede wszystkim co to jest PRAWDZIWE hobby i czym się różni od
nieprawdziwego?
Już się przyzwyczaiłam, że mężczyźni (kobiety niekiedy też)
przesiąknięci patriarchatem potrafią użyć niemal każdego argumentu,
żeby udowodnić, że te kobiety to jakieś takie nie tego, jakieś
dziwne, a już zwłaszcza, że feminizm to najstraszniejsza ideologia.
Wcale im nie przeszkadza, że te argumenty mogą być wzajemnie
sprzeczne. Np. feminizm a znaczenie płci, wersja 1: feministki
lekceważą różnicę płci, one twierdzą, że między babą a chłopem nie
ma różnicy!! Wersja 2: feministki absolutyzują różnicę płci, a
przecież Wszyscy Jesteśmy Ludźmi, po co robić z Tej Harmonii wojnę
płci?
Zupełnie analogicznie z takim zagadnieniem jak zainteresowania. Pan,
który do poczucia własnej wartości musi stale sobie udowadniać,
że "mojsze" zainteresowania są poważniejsze niż "twojsze", będzie
twierdził, że to mężczyźni zajmują się poważnymi sprawami, za to
baby mają jakieś tam zainteresowanka, hobby, toż to takie
NIEPOWAŻNE... Taki, który nie widzi za swoim hobby świata i rad
pójdzie na ryby zamiast zająć się dziećmi, będzie dowodził, że tylko
mężczyźni mają na tyle dużo umysłowego "luzu", by pozwolić sobie na
zajęcia nie przynoszące namacalnych korzyści. W życiu społecznym
prawie wszystko zależy od interpretacji, nie ma w nim prawd
absolutnych, których nie da się zobaczyć z innej strony.
PS. Osobiście mam mnóstwo zainteresowań, w tym jedno wielkie i
nietypowe hobby: skoczniołazostwo, czyli wspinaczka na skocznie
narciarskie. Plus "obudowa", czyli skocznioznawstwo, fotografia
skoczniowa, oglądanie tychże zdjęć... Moje zainteresowanie byciem
atrakcyjną: zero. Moje zainteresowanie posiadaniem/znalezieniem tzw.
drugiej połówki: zero. Moje zainteresowanie prowadzeniem życia
seksualnego: zero. Po co mi to, skoro mam "moje" skocznie i inne
ciekawsze sprawy? Więc jakoś w moim przypadku skrupulatnie
wypracowana teoria Pana Badacza się nie zgadza.