ale jakby się tak przyjrzać hobbom panów
to najciekawiej też nie jest.
dla mnie hobbysta, to gosc co zasuwa (wybrac dowolne dwa): z plecakiem, o
trzeciej w nocy, w kurzu, błocie i brudzie, aktywnie uczestniczy w
stowarzyszeniach, rozwija się, osiąga wyniki i sukcesy, pieniadze nie maja
znaczenia (w ramach przyzwoitosci).
widzialam w zyciu wielu hobbystow, bo sama mam hobby i w rodzinie maniaka.
wiekszosc panow "z zainteresowaniami" zwyczajnie robi biznesy na tym, wzglednie
uzywa hobby jako wymowki, zeby pojsc precz z domu, napic sie wodki z innymi
"hobbystami". prawdziwym hobby dużej grupy jest nabywanie wypasionego ekwipunku
hobbystycznego i trofeów, noktowizorow, złotych kart telefonicznych, broni,
czujnikow, odzieży itd. i jedynie to ich interesuje z calego spektrum dziedziny.
tacy naprawde hobbysci, jak babskie origamistki, szydełkowiczki, kucharki, które
nie dla trofeów dłubią, to niewielki procent. a poznasz takiego po pasji z jaką
opowiada o drobiazgach. taki elektroniczny wędkarz bedzie opowiadal o
elektronice, a prawdziwy hobbysta o wędkowaniu.
i ja bym chetnie tez wydawala 90% zarobków na swoje hobby. ale mi ręka zadrży
przy tym, bo wole na dziecko wydac. a facetowi nic nie zadrży, bo MA HOBBY.
znaczy sie pewnie, ze moje jest g. warte.