Wszystkie argumenty, ktorych uzywaja mysliwi, zostaly dawno zbite.
'Zwierzyna' nie wymaga wybijania przez mysliwych, ktorzy zreszta
nie kwapia sie do zabijania zwierzat chorych, starych czy kalekich -
wolą raczej uśmiercic te zdrowe i w pelni sil. Poza tym - kazdy
przyrodnik wie, ze kazdy z gatunkow ma swoj 'cykl'3-5- lub 7-letni
(im mniej pozywienia, tym mniej zwierzat, im mniej zwierzat, tym
wiecej pozywienia, im wiecej pozywienia, tym wiecej zwierzat, im
wiecej zwierzat, tym mniej pozywienia i tak w kolko). To dziala
samo przez się, zadnych barbarzynskich interwencji tu nie trzeba. W
wielu czesciach swiata sa starozytne ekosystemy, w ktorych nie bylo
wiekszych drapieznikow, znakomicie dzialajace, wlasnie dzieki tej
zasadzie - co pare pokolen ginie znaczna czesc populacji, czyli
dokonuje sie genowe oczyszczenie.
Noale skadinad wiadomo, ze ten zenujacy sposob spedzania czasu
laczy politykow ponad klubami jak zaden inny (nawet pilka nozna, bo
tu zawsze dzielą sympatie do klubów. Dlatego to takie potezne lobby
i dlatego 'Diany' maja dodatkowy plusik. A mity, racjonalizacje i
tym podobne deszyfruje Kruczynski w zlinkowanej ksiazce, byly
mysliwy, wprowadzony w sportowe zabijanie jako bardzo mlody
czlowiek.
--
gentleman o grzebaniu w spodniach drogą konfabulacji