Re: Psuję paniom atmosferę
Zgadzam się całkowicie, że równość wobec prawa i równe traktowanie - nie
oznacza, że każdy ma być traktowany dokładnie tak samo. Chodzi o to, by różnice
traktowania, wręcz zapisane w prawie (np. inaczej traktuje się dziecko, a
inaczej dorosłego) wynikały jedynie z kluczowych dla danego przepisu przesłanek
merytorycznych.
Kwestia edukacji dzieci gorzej rozwiniętych - kryterium wyników.
Podatki - kyterium charakter działalności i wysokości dochodów.
Urlopy rodzicielskie - kryterium sytuacji (trzeba urodzić) i płci.
Praca zawodowa - kryteria kompetencji, użyteczności, zaangażowania, zasług,
szans wyborczych.
Polityka - kryteria kompetencji, użyteczności, zaangażowania, zasług, szans
wyborczych.
Twój przykład - z koniecznością płacenia składek ZUS dla kobiet prowadzących
firmę - jest słuszny. Tak naprawdę, jednak, ten akurat problem jest głębszy i
szerszy, bo dotyczy wsyzstkich, którzy czasowo muszą zawiesić działalność.
kr_kap napisała:
>
> Ja byłabym ostrożna z interpretacją słów "wobec prawa są równi" jako "równe
traktowanie". Ostatnie pół wieku spędziliśmy w systemie,
> a jakże, "równości społecznej", od czego nie było sprawiedliwiej,
> bo działał na zasadzie "każdemu grzebień! cóż, że połowa łysych.
No właśnie, w sam punkt! To nie była "równość wobec prawa", tylko "równość
społeczna". Czyli - "od każdego wg możliwości, każdemu wg potrzeb".
Nie tyle dążenie do tworzenia równych warunków gry, ale raczej wymuszenia
równych wyników gry, poprzez opresyjne prawo. Dokładnie w tym kierunku zmierzają
niektóre propozycje feministyczne, np. parytety płci w polityce, czy na
studiach, czy przymusowe urlopy "ojcowskie" (dyskutowane niegdyś w Szwecji).
Moim zdaniem, pani Radziszewska dąży raczej do równych, sprawiedliwych reguł, a
lewicowy odłam feminizmu usiłuje wprowadzać "sprawiedliwość społeczną". A Radzia
się nie daje, twardo broniąc zasad przed tym krzykliwym środowiskiem, usiłującym
uzurpować sobie prawo do posiadania licencji na reprezentację kobiet i walki o
równość... społeczną. Fajna ta Radzia.
--
Carpe diem