> Wiem. Istnieją prawa kobiety i jej dobro. Tylko, że to jest rodzajem zamykania
oczu na fakt, że owy fetus- jeśli uznajesz go za człowieka- także ma jakieś tam
prawa.
*Uznaje fetus czlowiekiem na lekcji biologii, czy tez gdy moja zona nosi w
brzuchu dziecko ktorego oczekujemy. W przypadku ciazy niechcianej, takiej ktora
kobieta pragnie usunac, ani na moment nie przychodzi mi do glowy czlowieczenstwo
plodu. Taki Gestaldt switch.
Jakikolwiek stopień "niechcianości" ciąży nie może mimo wszystko tłumac
> zyć odebrania temu człowiekowi praw.
*Czort swoje i pop swoje. Ja mowie o niechcianym plodzie, a nie o czlowieku.
>
>
> I znów dochodzimy do ściany: przyrodzone kobiecie prawo zderza się z
przyrodzonym prawem płodu, jeśli uznajemy ten płód za człowieka.
*Sek jednak w tym, ze w przypadku niechcianego plodu nie damy sie wrobic w
zastanawianie sie nad jego czlowieczenstwem.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.