Re: Rodzenie niechcianych dzieci to zbrodnia :(
> *Ale byles dumny z osiagniec cywilizacji w ktorej cztery komorki na
> > krzyz wazniejsze sa dla wielu od dobra, szczescia, zdrowia, i zycia doros
> lej i
> odczuwajacej, oraz czesto pokrzywdzonej, kobiety.
Dumny? Rozczarowałeś mnie. Znów przypisujesz mi coś, czego nigdy nie powiedziałem. Zupełnie jak Bigosowa.
Powiedz tylko, w co zaczniesz wierzyc gdy nauka przesunie
> Ci ten punkt o kolejny miesiac w strone poczecia - co wtedy?
Gdybać sobie można, a fakty są inne. Nauka zna już przebieg ciąży tak dobrze, że jest niemożliwe, by odkryto coś, co zmieni ten stan wiedzy.
Co z kobieta w
> trzecim, czy drugim, miesiacu ciazy, pochodzacej z gwaltu malzenskiego, w
> malzenstwie z trojgiem dzieci, ktorym ojciec zapewnia utrzymanie calej rodziny,
> a kobieta nie jest w stanie psychicznie przeskoczyc tej ciazy z gwaltu(?)
Jeśli gwałt miał miejsce to każda aborcja jest uzasadniona. A i tak niezależnie od tego aborcja wykonana przed wykształceniem mózgu i reakcji na bodźce nie powinna budzić zastrzeżeń.
> Dla uzyskania lepszej przejrzystosci, i uglaskania wlasnego sumienia, usilujesz
> narysowac gruba kreske - do, i od. Tylko dla kogo, pytam sie(?) Dla koscielnych
> ,
> ktorzy widza czlowieka w zygocie?
Dla kogo? Po to, by skończyć wreszcie z wojną ideologiczną. Po to, by problem wreszcie zakończyć.
> Dla jasnosci, odrozniam czlowieczenswo od czlowieka w oparciu o ciaglosc
> rozwojowa. Czlowiek to dla mnie zdecydownie wiecej niz czlowieczenstwo od
> zaplodnienia. Uwazam tez, ze czasem trzeba potrafic spojrzec prawdzie w oczy,
> zacisnac zeby, i postapic tak jak nalezy - bez szukania wybiegow dla uglaskania
> wrazliwego sumienia, badz/oraz zrobienia kogos w konia.
>
Dobrze, że to napisałeś. Teraz mam już pełną jasność.
Moje stanowisko wynika z niepokoju. Oto bowiem, dokonuje się na świecie nawet aborcji w III trymestrze, poprzez wywołanie przedwczesnego porodu. Dziecko rodzi się zdolne do życia, ale umiera bez opieki. Niejaki George Tiller dokonywał w USA masowo wiele takich aborcji. To już nawet nie była aborcja: facet zwyczajnie zabijał noworodki, podobno łamiąc im karki, gdy tylko główka wydostawała się na zewnątrz. Z punktu widzenia praw kobiet i innych niewątpliwie ważnych dla kobiet kwestii takie postępowanie było bezcelowe, bo kobieta przechodziła całą ciążę znosząc jej trudy, musiała przeżyć poród- tylko po to, by dziecko zostało zabite. Oczywiście, prawo amerykańsie zezwalało na to wyłącznie w określonych przypadkach (gwałt, choroba itp.) jednak faktycznie było to praktyką o wiele częstszą. To już wygląda bardzo groźnie. Nie muszę przypominać, że w Chinach dla odmiany powszechne jest zabijanie dziewczynek. Owszem, co innego, gdy aborcja ma miejsce w czasie ciąży- rozumiem twoje racje. Ale, gdy rzecz dotyczy zabijania późnych płodów, które de facto są już ludźmi to nie ma zastosowania troska o prawa kobiet, bo jednak do porodu dochodzi wraz z jego powikłaniami. I to jest niebezpieczne. Dlatego warto się zastanowić nad granicą dopuszczalną, bo jeśli takiej granicy nie ustalimy to zabijanie noworodków stanie się za kilkanaście lat praktyką tak samo niegroźną (według przekonań społeczeństwa), jak topienie szczeniąt w worku, które jednakowoż budzi we mnie odrazę.