Nie wiem jak to sie dzieje ale takie potworki pojeciowe swietnie trafiaja do
pustych glow. A pod katem takich wlasnie ten termin zostal ukuty przez
przeciwnikow praw kobiet. "Nie chcialo im sie isc do kiosku a itak zdecydowali o
pojsciu na calego, a pozniej sie wyskrobie. Czyli ewentualnie sami sobie winni,
a jesli winni no to wiadomo - niech cierpia. Nie ma sie co za nimi wstawiac." No
i juz nikogo nie obchodzi, ze naprawde moglo to wygladac inaczej. Sprawa
odfajkowana.
Tak wlasnie wyglada ten potworek w wersji poszerzonej. Z tym takze nalezy
walczyc, kolego.
Problem w tym wszakze, iz odpowiedzialni ludzie takze czasem wpadaja - choc
bardzo starali sie zeby nie. Co wtedy? Czy w imie obowiazku dokopania tym
"ktorym nie chcialo sie isc do kiosku" mamy zakceptowac guzy na czolach
wspomnianej ostroznej pary ktora wpadla z powodu niespodziewanych zaburzen cyklu?
Wiem, ze wielu nie ma z tym najmniejszych problemow. Szczegolnie tych z ruchow
przeciwko prawu do aborcji.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.