> Nic nie rozumiesz.
> Walczymy o to, zeby miec penisy. I zeby wykastrowac wszystkich
> facetow.
>
He he :) Wydaje mi sie,że jednak trochę rozumiem - choc na znawce feminizmu
kreowac sie nigdy nie planuje. Nie nazwalbym dziewczyny feministka za sam fakt
ze nienawidzi facetow, choc nie watpie ze sa feministki ktore rzeczywiscie to do
nich czują. To jak odwieczny przykład z kwadratem. Nie kazdy prostokat jest
kwadratem lecz kazdy kwadrat prostokatem. Tak tez wnioskuje ze feminizm siedzi w
glowie a nie w piesciach. Jako fan hip hopu ciezko przechodziłem/przechodze
przez etap rozwoju naszej ludzkosci kiedy to na ulicach roi sie od szczyli w
szerokich spodniach a w pewnych grupach wiekowych/spolecznych "slucham hh" jest
standartem wyrytym na skórze. No wlasnie tylko, ze jakies marne 8% z tych ludzi
deklarujacych sie jako hiphopowcy w ogole skumalo o co w tej muzyce chodzi. Wiem
wiem, odbiegam od tematu ale chce zobrazowac moje pierwsze pytanie. Tak wiec moj
pierwszy post byl raczej zapytaniem czy feministki zauwazaja ta fale
"wkurwionych kobiet" ktore sa agresywne, chca zemsty na facetach i "wszystkiego
co babskie na wierzchu" ... a nigdy nie znalazly czasu na zastanowienie sie co
jest glebiej w tej ideologii. Takich... "feministycznych pozerek" ? Bo wydaje mi
sie ze to feminizm jak z tej slabej komedii " idealny chlopak dla mojej
dziewczyny" . Taki... podrabiany.
ps. Fiutka swego raczej bym zatrzymał jesli mozna :) To podobno wielce
dyskomfortowe doznanie oddawac mocz uszami.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.