Coś dusi to się to wylewa. I to działa, działało właściwie. Dwa tygodnie temu
odszedł kolega. To co się pojawiło niewypowiedzianego w eterze powaliło wiele
osób. Po mnie jeszcze łatwo to przeszło. Tylko 1.5 tygodnia nie do życia. Ale
część znajomych wylądowała na kardiologii.
Żyjemy w specyficznej komunie i jesteśmy bardziej ze sobą związani niż nam się
to wydaje. Niekoniecznie przekazujemy swoim bliskim swoje grzeszki. Przekazujemy
też ideały, które chcemy osiągnąć. I to się przerwało - na chwilę. Ludzie przez
ból stają się silniejsi i bardziej wiedzą czego chcą, ale w momencie bólu są
bezbronni.
By czasami coś zrobić potrzeba siły wielu ludzi. Świadomości, że wspierają.
Może dlatego tak drażnią mnie osoby mówiące, że innych osób nie potrzebują -
"ja, moje, żądam, chcę". Nie potrzebują, do czasu jak nie mają problemów.
--
"Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie zna portu swego przeznaczenia."
Konfucjusz
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.