Re: I ciebie, rzecz jasna, nie boli ono...
marouder.eu napisał:
> ..fryzjerstwo jako kierunek studiow wyzszych?
Hmm... nie boli, ale pierwszy raz,jak się z tym spotkałam,
rozśmieszyło.Ale kto wie, może to mój brak otwartości?
W latach 70. modny był jakiś artykuł czy praca naukowa nt lipnych
nauk powstających jak grzybki po dżdżu, typu trybologia, smarologia
itp. Czym fryzjerstwo się od nich rózni, zwłaszcza solidne, czyli
wiedza o skórze, włosach, chorobach, właściwościach, terapii - cały
dział dermatologii, do tego np techniki rózne pobudzające,
wzmacniające, usuwające, do tego historia sztuki skupiająca się na
historii fryzur i fryzjerstwa, w tym najnowszych trendów, do tego
praktyka - techniki fryzjerskie (80%), urządzenia, środki chemiczne,
higiena, w tym zapobieganie zakażeniu HIV czy żółtaczką typu B,
wizaż -w tym komputerowy, dobieranie fryzury do twarzy, stylu życia
i charakteru,podstawy psychologii obsługi klienta, podstawy
prowadzenia zakładu fryzjerskiego - i masz porządne, solidne studia,
po których najzdolniejsze absolwentki mogą być rozchwytywanymi
specjalistkami. Aż się rozmarzyłam, bo ja do dobrej fryzjerki,
któraby mi dobrała kolor i fryzurę, środki kosmetyczne do moich
włosów, zrobiła masaż, w dobrze urządzonym gabinecie i jeszcze
sympatycznie by ze mną porozmawiała, pojechałabym nawet do innego
miasta.
--
możeby już tak przyszła