brundlefly napisał:
>
> > Znów na murze obok pojawił się wizerunek olbrzymiego prącia
> > wymalowany sprejem - następny chłopiec z piaskownicy wszedł w
okres
> > fiutkowy.Maluje to, co go boli,
>
> boli?
niektórych tak, nawet bardzo.Pisują listy do róznych redakcji,
opowiadają o tym później na terapii, czasem próbują samobójstwa -
wystarczą jakieś odchylenia od 'normy', problemy skórne.
>
> co go najbardziej interesuje, co
> > jest głównym problemem dla niego dzisiaj, a znikąd pomocy.
>
> problemem??
>
Dla niektórych - tak, problemem jest nieoczekiwany
wzwód, 'nieczyste' myśli i inne objawy dojrzewania.Niektórzy są np
bardzo religijni, albo nastawieni lękowo.
> > Bardzo przydałby mu się dzień fiutka z wykładami, spotkaniami
gdzie
> > można w dobrych warunkach pozbyć się lęków, nauczyć się
akceptacji
> > siebie i optymizmu.
>
> Jakich lęków? Wydaje mi się, że męska seksualność nie była nigdy w
naszej
> kulturze tak opresjonowana jak kobieca. Pamiętam, ze jak byłem 10-
12 latkiem to
> wszyscy moi koledzy porównywali sobie przyrządy, ja oczywiscie
tez, i jak się
> okazało, że wszyscy mamy mniej więcej tak samo to to nas bardziej
wyzwoliło z
> obsesyjnej ciekawości niż jakiekolwiek wykłady. Nikt tez raczej
nie czuł wstydu
> pod wspólnymi prysznicami po wf-ie.
Ano widzisz, macie za sobą to, co niektórym kobietom
dopiero 'spotkania waginalne' czy jak się to zwie, niosą pomoc.
Ale nie wszyscy mają tak dobrze, serio.
Jednym z dowodów na to jest właśnie malowanie tych penisów - może to
być wyraz dumy, może lęku, w każdym razie silnego zainteresowania
które nie spotyka się z odpowiedzią, rzetelną i przyjazną.
Sądzę,że ty, po swoich oczyszczających doświadczeniach nie szedłeś z
puszką farby malować fiuty po murach.
--
możeby już tak przyszła