Niereformowalne moherki to grupa złożona bowiem
> nie z zakorzenionych prawicowców lecz z prawicowców nabytych. Jest
oczywiste, ż
> e
> spora grupa tych kobiet (i mężczyzn) była w przeszłości członkami
PZPR-u, może
> nawet zagorzałymi, zaś ultrakatolicyzm pojawił się u nich jako
reakcja na
> warunki życia:
obśmiałam się jak norka. Katolicyzm za komuny był większy i
powszechniejszy niż dziś i czy to w PZPR czy poza - jednakowo.
Partyjni bonzowie oddawali córki do szkół prowadzonych przez
zakonnice (mieszkałam obok takiej), jeździli gdzies na wieś po
sakramenty i tak dalej.
Do dobrego tonu należało głośne słuchanie radia Watykan przy szeroko
otwartych oknach,chodzenie na msze,noszenie krzyżyków, klękanie przy
kapliczce przydrożnej,żegnanie się podczas mijania kościoła.
Do 1959 albo 60 religia nauczana była w szkołach, a potem cały naród
budował sale katechetyczne, które z resztą KK bezprawnie pzrejął na
własność i często spzredawał.Ważną rolę pełnił mit prześladowania za
wiarę, co tanim kosztem pozwalało każdemu chętnemu poczuć się
bohaterem. Zbudowano wtedy więcej kościołów, w tym samowoli
budowlanych, niż było pzred wojną i niż buduej się teraz. Dużoby
można wymieniać jeszcze. O, jeszcze jedno! Wieśniacy którzy
przeprowadzili się do tanich mieszkań w blokach pierszy raz w życiu
widzieli wannę czy sedes, bieżącą wodę i kaloryfer - obowiązkowo
nienawidzili komuny i całowali dobrodzieja w rękę.To był taki znak
swoistego honoru.
--
możeby już tak przyszła
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.