Niby tak, niby nie.
Moze po prostu trzeba wiecej czasu. Piećdziesiat lat temu w Indiach
obyczaj sati byl na porzadku dziennym, zwlaszcza na prowincji,
teraz to sa przypadki jednostkowe. Tam gdzie nędza, tam ciemnota -
nic dziwnego, ze zmiany maja akurat taka dynamikę. Zreszta w
Indiach rodzi sie duzo dzieci obu plci, a nie jedno, ktore MUSI byc
chlopcem.
Co do importu 'narzeczonych' jestem sceptyczna - moja znajoma
mieszka w Pekinie i twierdzi, ze panuje duze uprzedzenie do tego,
co obce, zwlaszcza spoza kregu Europy i Ameryki. Zona powinna znac
chinski, i chinska kulture, wiec jaki jest sens zenienia syna z
Hinduska czy Tajką? Co co 'hodowania' zon rowniez bylabym
sceptyczna: jak by sie to mialo odbywac - przez adopcje? I co,
potem przyszywana siostre z bratem zenic? ee tam.
Jesli handel zywym towarem, to raczej burdele, ale to akurat nic
nowego, w Polsce tez pracuja niewolnicy, jak i w calej Europie.
--
feminists aren’t humorless just because your jokes suck
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.