> Nie dopuszczam aborcji we własnej rodzinie. Nie ma wręcz możliwości,
> by moja żona chcąca mieć dziecko ze mną nalgle zmieniła zdanie i ja
> bym przyklasnął. To wykluczone choćby i z tego powodu, że to także
> moje dziecko.
Zajebiście. Rozumiem, że zmusisz swoją żonę do rodzenia wbrew jej woli, jeśli
okaże się, że płód jest poważnie uszkodzony - posiada bezmózgowie,
rozszczepienie kręgosłupa, krwotok wewnątrzczaszkowy lub inną ciężką wadę
wrodzoną, która sprawi, że tak czy inaczej będzie organizmem niezdolnym do
przeżycia po urodzeniu dłużej niż miesiąc, dwa maksymalnie. I będziesz
podtrzymywał jego życie wszystkimi dostępnymi środkami medycznymi, powodując
tylko przedłużenie jego agonii. Rozumiem też, że w sytuacji, gdy ciąża będzie
zagrażać zdrowiu lub życiu Twojej żony, poświęcisz bez mrugnięcia okiem zdrowie
swojej żony lub jej życie w imię ocalenia swojej mitycznej "spójności".
Pogratulować, ale ja na jej miejscu, wiedząc to, bym się z Tobą rozwiódł.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.