Re: Uściślę jedną rzecz...
> Nie dopuszczam aborcji we własnej rodzinie. Nie ma wręcz
możliwości,
> by moja żona chcąca mieć dziecko ze mną nalgle zmieniła zdanie i
ja
> bym przyklasnął.
Nie dopuszczasz aborcji, kiedy twoja zona chcąca miec dziecko z toba
jest w ciązy. Byłoby dziwne , gdybyś dopuszczał wtedy aborcję.
Sytuacja zmienia sie jednak radykalnie jesli:
a) Twoja zona zachodzi w ciązę z tobą, w II m-cu zostaje u niej
zdiagnozowany złośliwy rak piersi w zaawansowanym stadium -
dotychczas bezobjawowy. Odlozenie terapii o 7,5 m-ca zmniejszea
szanse na przezycie twojej zony do 10 %, przy rozpoczeciu leczenia
natychmiast, szanse równaja sie 60 %. Oczywiscie, wiadomo, z e aby
rozpoczać terapię, musi poddać sie aborcji , inaczej chemia i
naslwietlania doprowadza do narodzin kadłubka .
b) Twoja DOROSLA zona wychodzi z psem na spacer o 22. Nie wraca
przez kilka godzin. Zawiadamiasz plicje. Po tygodniu znajdują twoja
zonę w opuszczonej cegielni, przez 5 dni była wielokrotnei
brutalnie gwałcona , bita do nieprzytomnosci i powtórnie gwałcona
przez 4 męzczyzn. Laduje w szpitalu z zespołem pourazowym, an twój
dotyk reaguje krzykiem. Po m-cu oczywiscie okazuje sie , ze w
bonusie jest w ciazy .
I to są wlasnie te przypadki, kiedy zapomnisz o swoim
deklarowanym " nie dopuszczam aborcji we własnej rodzinie" I nie
pisz,mi, z etwoja zona zawsze by urodziła, bo to dezyzja twojaj
zony, ty za nia tego koszmatu nie przejdziesz.