... nigdy nie stanąłem wobec takich dramatycznych wyborów więc nie
wiem. Pytasz o to, co bym zrobił więc odwołujesz się do moich
doświadczeń, których nie mam. Dla mnie te przykłady to abstrakcja,
bo nawet nie znam nikogo, dla kogo byłyby one rzeczywistością.
Jeśli na forum są osoby, które WIEDZĄ, to szczerze im współczuję
dramatycznych przeżyć. Mam jednak podejrzenie (graniczące z
pewnością, po jakości wypowiedzi), że dyskutanci posługują sie
wyobraźnią na zasadzie wymyślenia przykładów, które pasują do z góry
obmyślonej tezy. Dla mnie to abstrakcja nazywana durnotą, bo nie
mająca nic wspólnego z REALIAMI, a na podstawie której ktoś
przekonuje do swoich tez, równie abstrakcyjnych.
Posłużę się przykładem. W związku, że na tym forum za normę uznaje
sie nie tylko mówienie do kogoś, ale także o kimś, to chętnie
posłuże sie Brundlefly'em: ma problem z zachowaniem matki, a takie
problemy rozwiązuje sie gdzieś w oklicach liceum. Młody mężczyzna,
który jest tak związany z matką, że jej prywatne sprawy wywleka na
publiczne forum, nie jest materiałem na ojca więc jego dyskusja o
seksie (i konsekwencjach) powinna kończyć się rozmową o waleniu
gruchy w kącie. Dalej - przez związek z matką - nie powinien sięgać
na skutek niedojrzałości. W stanie niedojrzalości można wymyślić
dowolną teorię ponieważ nie ma się merytorycznych podstaw do
umocowania swego pomysłu w życiu.
Ja nie wiem, co bym zrobił gdybym się spotkał z takim dramatem, o
który pytasz.