mateuszwierzbicki napisał:
> czołem :)
witam :)
> w każdej kulturze takie zjawisko występowało, a im bardziej kultura
> wg naszych kryteriów była "wyrafinowana", o większym stopniu
> komplikacji występującego świata idei, tym większe znaczenie
> znaczenie androgynizm/hermafrodytyzm miał, przenikając do mitów i
> religijnych wyobrażeń
Transseksualizm występował w kulturze, bo występuje w biologii, jako skutek
anomalii hormonalnych w rozwoju płodowym. Pytanie, jak się go traktuje.
Nie sądzę, by jego status wynikał ze złożoności kultury, (patrz post Kociej
wskazujący na kraje południowoazjatyckie, tamtejsza kultura nie jest wcale
bardziej wyrafinowana od naszej) raczej na jej "konsystencję".
Porównajmy Grecję i Rzym, na przykład.
Grecja z jej hałastrą bóstw i bóstewek, wymieszanych z ludźmi i zwierzętami, z
jej rozpowszechnioną pederastią i permisywnym podejściem do rzeczywistości,
versus Rzym, bardziej ostry w pojęciach, bardziej wymagający.
Pewnie, że w Grecji było fajnie, ale Grecja szybko straciła niezależność. W
twardych, realnych kategoriach, autonomiczną, mocną kulturą okazała się kultura
rzymska.
--
Carpe diem