kocia_noga napisała:
> Żeby kupić trzeba mieć za co; najpierw zapoznaj się z systemammi w
> których "tych innych" się nie odrzuca, lecz zapewnia im miejsce.
Poczytałem właśnie o guevedoces, dzięki za podrzucenie tego tematu.
Najciekawsze omówienie znalazłem
tu,
str. 141, 142.
Ostrożnie! To książka medyczna, więc ilustrowana medycznie.
> Transi gdy mogą legalnie zaistnieć tak jak lubią, nie cierpią.
>
Jeśli idzie o guevedoces, to oni nie są trzecią płcią i, w istocie, nie są tak
traktowani. To grupa ludzi, którzy mają mutację enzymu, odpowiedzialnego za
właściwe działanie testosteronu. Rodzą się z żeńskimi zewnętrznymi cechami
płciowymi, ale genetycznie to mężczyźni i mają ukryte w ciele jądra. W wieku
dojrzewania, około 12 lat, gdy poziom męskich hormonów wzrasta, zaczynają
uzewnętrzniać się cechy męskie. Do tego czasu są traktowani i wychowywani jak
dziewczynki.
W okresie dorastania, zwykle, wybierają męską tożsamość płciową, zwykle czują
pociąg do kobiet, a nie do mężczyzn itp.
To nie są obojnacy, czy "trzecia płeć" to ludzie, których rodzaj (płeć
społeczna) się zmienia w okresie dorastania, gdy ich płeć biologiczna zaczyna
się silnie uzewnętrzniać.
Odnośnie tego, by nie wykluczać innych ze społeczeństwa, tylko pomagać im
znaleźć miejsce, pełna zgoda. Tyle tylko, że ja przez to rozumiem ludzki, ciepły
stosunek do problemu, a nie tworzenie specjalnych, ułomnych kategorii
językowych, podkreślających odmienność.
--
Carpe diem