winniepooh napisała:
> > Nie, nie jest.
>
> co nieniejest?
Nie, nie jest OT, wątek nie jest ot.
> > Pisałaś zdaje się coś o byciu na emigracji wewnętrznej?
>
> emigracja wewnętrzna
> alienacja polityczna
Ależ zrozumiałam, spoko.
A ja tak w ogóle i w szczególe.
> > Raz już mi się zdarzyło oddać nieważny głos z premedytacją -
> > postawiłam wprawdzie krzyżyk, ale bardzo duży, taki na całą
płachtę do głosowania;)
>
> co miał na celu taki performacne?
> frekwencje wyborczą nabiłaś
Ok. Nieważny głos plus wyraz sprzeciwu i wiem, że g. to kogo
obchodzi, ale mnie obchodziło - zrobiłam jak czułam, zrobiłam jak
chciałam. Może było to szczeniackie, ale byłam wtedy szczeniarą.
Poza tym maksymalnie już wqrwioną i bezradną, bez pomysłu, wiary i
nadziei. No i teraz jest podobnie, kto by pomyślał - w podobnym
stanie ducha zaczynam/kończę być.
Poza tym 2 - mam prawo głosować, nie obowiązek - prawo. Nie po to
inne laski walczyły itd. żebym ja to zlewała:) Kandydatów mogę.
Poza tym 3 - skoro nie ma wyboru... zawsze jakiś jest, TAKI np.
I widzę, że nie tylko ja tak robiłam.
To jest zawsze głosowanie na mniejsze zło - Twój post i to co
poniżej cytuję z Ciebie dowodem - Ty też tak głosujesz? I to co
pisałam już gdzieś - nie ma jak pokazać wadzy, co się o niej myśli,
nie ma jak na dobrą sprawę ukarać/nagrodzić kogokolwiek przy urnie,
bo to jest karuzel, od lat ci sami ludzie.
> kiedy żadna z partii nie reprezentuje interesów elektoratu lib.-
lew. pozostaje wybór między kandydatami jako osobami oraz głosowanie
> strategiczne
Ach tak, tak nazywasz 'mniejsze zło'. Ok.
> ja się całkiem poważnie zastanawiam co bym zrobiła wobec takiej
> konfiguracji. co się stanie jeśli po będzie miała jeszcze więcej
> władzy? i czy warto oddać głos na lecha, tylko po to aby temu
> zapobiec...
Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Ale teraz to przemyślę.
Jednak na Kaczyńskiego bym się chyba brzydziła głosować, po prostu.
--
Zielonej pragnę zieleni
NIE karmię troli
Wiosenne dzieci