Dodaj do ulubionych

Gwalciciele - kto, gdzie i jak

03.08.10, 16:40
Aktualne dane od
polskiej policji.
Wrzucam caly artykul.


"Do większości gwałtów najczęściej dochodzi w domu ofiary. Rzadziej
jest to ulica czy park. Co roku policja zatrzymuje około tysiąca
gwałcicieli. Większość z nich to bezrobotni mężczyźni. Dużą grupę
stanowią także uczniowie oraz emeryci i renciści.

W ubiegłym roku zgłoszono Policji prawie 2 tys. zgwałceń. Ze
statystyk wynika, że do większości gwałtów dochodziło latem. - W
miesiącach zimowych policja rejestruje około stu zgłoszeń.
Natomiast w miesiącach wakacyjnych ta liczba jest dwukrotnie
większa - mówi Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji.

Do większości gwałtów dochodzi w mieszkaniu ofiary bądź oprawcy.
Oprócz tego w 2009 roku odnotowano aż 195 przypadków zgwałcenia na
ulicy i 87 w lesie.

Gwałciciele rzadko używają do sterroryzowania ofiary broni.
Najczęściej stosują siłę fizyczną, groźby lub podstęp. Większość
gwałtów jest popełniania przez osoby poczytalne. - Jedna trzecia
podejrzanych o zgwałcenie to osoby do 24 roku życia. Wśród nich
bardzo małą część stanowią kobiety. Co roku tylko kilka kobiet
słyszy zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia - mówi Puchalska.
Większość kobiet jest oskarżana nie o samo zgwałcenia, a pomoc w
gwałcie.

Pozostałą cześć podejrzanych stanowią mężczyźni. Najwięcej z nich,
bo prawie tysiąc to bezrobotni. Drudzy w kolejności to uczniowie,
których było 615. Trzecia grupa społeczna, która najczęściej
dopuszcza się gwałtu to emeryci i renciści - 204 osoby. Oprócz tego
w 2008 roku zatrzymano jeszcze 51 rolników i 42 studentów.

Na koniec warto dodać, że przestępstwa zgwałcenia mają dosyć wysoką
wykrywalność. W 2009 roku wyniosła ona 82,6 proc. Zarzuty
popełnienia przestępstwa przedstawiono 852 podejrzanym dorosłym
oraz 98 nieletnim. Za gwałt grozi im do 12 lat więzienia."

--
Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi,
mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie
oraz zdobywa żywność na polowaniu.
Obserwuj wątek
      • easz Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 04.08.10, 01:14
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Interesująca byłaby jeszcze informacja w ilu przypadkach napastnik
        i ofiara byli pod wpływem alkoholu

        Dziwne rzeczy Cię interesują i jakby nie w temacie. Nie rozumiem.
        I dlaczego przy tym nie zainteresowało Cię to, że i że nie są
        znane/uchwytne statystyki dotyczące gwałtów popełnianych przy
        wykorzystaniu pigułki gwałtu (taki lekki wakacyjny głównie temat mi
        się tu skojarzył)?

        Mnie autentycznie - może nie zaskoczyło, ale zwróciłam uwagę, bo się
        wcześniej nie spotkałam ze stwierdzeniem, że w przypadku kobiet
        oskarżonych, czy sądzonych w tej materii, to są głównie sądzone za
        wspólłudział a nie jak niektórzy tu dawniej próbowali dowodzić, że
        takie z bab gwałcicielki, że aż. Niby oczywiste(?), ale jednak
        inaczej to widziałam dotąd.

        --
        Ale i Joasia coś dostanie ...o Kluzik-Rostkowskiej, jakiś jej
        kumpeluś z partii
        haha-day:)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 04.08.10, 09:47
          > g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
          > Dziwne rzeczy Cię interesują i jakby nie w temacie. Nie rozumiem.
          > I dlaczego przy tym nie zainteresowało Cię to, że i że nie są
          > znane/uchwytne statystyki dotyczące gwałtów popełnianych przy
          > wykorzystaniu pigułki gwałtu (taki lekki wakacyjny głównie temat mi
          > się tu skojarzył)?

          Moim zdaniem najpopularniejsza pigułką gwałtu jest ciągle alkohol etylowy, a to
          co rozumiemy pod nazwą "pigułki gwałtu" występuje na tyle rzadko że nie warto
          zawracać sobie tym głowy.

          A dlaczego interesuje mnie alkohol. Bo alkohol bardzo mocno wpływa na zdolność
          do oceny sytuacji, a w dodatku jest czynnikiem którego można unikać. A ciężko
          unikać swojego mieszkania czy ulicy.

          --
          Lubiłaś światło świecy,
          będziesz miała świece dwie...
    • corgan1 szkoda że nie wiemy kim są statystyczne zgwałcone 03.08.10, 17:54
      > Do większości gwałtów najczęściej dochodzi w domu ofiary.

      Ciekawe czy ofiara znała sprawcę i sama go do domu wpuściła czy sprawca wśliznął
      się do jej lokum podstępem?

      > Większość z nich to bezrobotni mężczyźni. Dużą grupę
      > stanowią także uczniowie oraz emeryci i renciści.

      Ciekawe czy zgwałcone to także uczennice i bezrobotne? W to że by były
      emerytkami i rencistkami albo rolniczkami to raczej nie zakładam.

      > aż 195 przypadków zgwałcenia na ulicy i 87 w lesie.

      W lesie - jakoś rozumiem, ale na ulicy? Tak na asfalcie albo kostce bauma? To
      się w ogóle da?

      > Na koniec warto dodać, że przestępstwa zgwałcenia mają dosyć wysoką
      > wykrywalność. W 2009 roku wyniosła ona 82,6 proc.

      Jeśli do gwałtu dochodzi w domu ofiary albo oprawcy to chyba trudno nie wiedzieć
      kto i gdzie zgwałcił? No chyba że doszło do tego na ulicy lub w lesie.
        • corgan1 czyli gwałt z zaskoczenia? 03.08.10, 20:20
          Czy jeśli mieszka się z kimś kto nagle okazał się świnią, szmatą i bydlakiem
          ponosi choć trochę w jakikolwiek sposób odpowiedzialność za ten gwałt?

          Nie chodzi o to, aby wyjść o północy w miniówce do lasu (tam też gwałcą) ale czy
          część tych gwałtów to nie jest jak ukąszenie spowodowane wsadzaniem łapy do
          terrarium z wężami? Jak się zadaje z węzami to wiadomo że któryś kiedyś ukąsi.
          • bene_gesserit Re: czyli gwałt z zaskoczenia? 03.08.10, 20:24
            Tak tak - gwalciciele maja bowiem rozdwojone jezyki i jesli ktos
            nie spieprza, jak takiego zobaczy, to sam sobie jest winien. Tak
            samo, jak daje sie podwieźć znajomemu albo pije piwo z sasiadem.
            --
            śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
            • menk.a Re: czyli gwałt z zaskoczenia? 03.08.10, 20:42
              Trzeba być pobitym do nieprzytomności, mieć połamane kości, wyłamane zęby albo
              ledwo wywinąć się śmierci. Wtedy jest dowód, że było wbrew woli ofiary.
              Inaczej... widać wyłącznie okoliczności łagodzące albo uzasadniające gwałt:
              krótka kiecka, makijaż, późna pora, alkohol, zadawanie się z wężami, ...
              --
              opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
              • bene_gesserit Re: czyli gwałt z zaskoczenia? 03.08.10, 20:59
                Trzeba tez byc ubraną w beksztaltny worek - to usprawiedliwia
                ofiarę gwałtu z gwałtu tylko pod warunkiem, że udowodni, iż z
                pewnoscią nie wiedziała, ze taki ubior jest fetyszem gwałciciela.
                --
                feminists aren’t humorless just because your jokes suck
                • pazdzioszek2010 Re: czyli gwałt z zaskoczenia? 03.08.10, 21:13
                  > Trzeba tez byc ubraną w beksztaltny worek - to usprawiedliwia
                  > ofiarę gwałtu z gwałtu

                  No właśnie nie. Ktoś, zdaje się, Ci niedawno klarował, że na przykład w krajach islamskich kobiety a) ubierają się we worki właśnie oraz b) zawsze są winne, gdy ktoś je, nie daj Boże, zgwałci.

                  Zatem chodzenie we worku nie jest żadną profilaktyką, zresztą nawet w Polsce, przypuszczam, nie jest, ponieważ zawsze można powiedzieć, że taka zgwałcona kobieta, co prawda, była ubrana we worek, ale nie dość że patrzyła zalotnie i, dajmy na to, trzepotała rzęsami, to na domiar złego czyniła te zabiegi o zbyt późnej porze. "A kto normalny?"… i tak dalej - znamy te teksty oboje aż za dobrze, jak sądzę.

                  --
                  „I co? I nic. Nie ma żadnego cholernego kota, żadnej cholernej kołyski.”
                    • pazdzioszek2010 Re: czyli gwałt z zaskoczenia? 04.08.10, 06:07
                      > Mam nadzieję że zachęcisz swoje córki do chodzenia w nocy po lesie w
                      > krótkich spódniczkach

                      Akurat nocą w lesie jest stosunkowo bezpiecznie, jak sądzę. Chyba że wilcy… no ale to wówczas raczej i tak gwałt nie wchodzi w grę.

                      --
                      „I co? I nic. Nie ma żadnego cholernego kota, żadnej cholernej kołyski.”
                      • feel_good_inc Re: czyli gwałt z zaskoczenia? 06.08.10, 10:31
                        pazdzioszek2010 napisał:
                        > Akurat nocą w lesie jest stosunkowo bezpiecznie, jak sądzę. Chyba że wilcy&hell
                        > ip; no ale to wówczas raczej i tak gwałt nie wchodzi w grę.

                        Widać, że nie jesteś z popkulturą na bieżąco. W Tłajlajtach pokazali, że z wilkiem to i owszem ;)

                        --
                        > Na pewno potrafisz sie na to zdobyc, wszak niewierzacy to w
                        > ogolnosci porzadni ludzie.
              • easz Re: czyli gwałt z zaskoczenia? 04.08.10, 01:09
                menk.a napisała:

                > Trzeba być pobitym do nieprzytomności, mieć połamane kości,
                wyłamane zęby albo
                > ledwo wywinąć się śmierci. Wtedy jest dowód, że było wbrew woli
                ofiary.

                Oj nieprawda, bo niektóre, co tam! - wszystkie tak lubiom, o -
                sukaniedapiesnieweźmie, kurestwotoniezawódtomentalność,
                samesięproszątomają...
                Zresztą przecież wszystkim powszechnie wiadomo, że czegoś takiego
                jak gwałt nie ma. Zwłaszcza panom, którzy lubią gadać powyższe
                głupoty w takich wątkjach jak ten.


                --
                Ale i Joasia coś dostanie ...o Kluzik-Rostkowskiej, jakiś jej
                kumpeluś z partii
                haha-day:)
              • six_a Re: czyli gwałt z zaskoczenia? 04.08.10, 11:20
                >alkohol, zadawanie się z wężami, ...

                tudzież perwersyjne umiłowanie kostki bauma przez zgwałconą, jak ktoś słusznie
                wyżej wyciągnął z rękawa. albowiem wiadomo, że normalny gwałciciel na kostce
                bauma by nie chciał.

                --
                all the small things
      • ritsuko Re: szkoda że nie wiemy kim są statystyczne zgwał 04.08.10, 12:11
        corgan1 napisał:

        > > Do większości gwałtów najczęściej dochodzi w domu ofiary.
        >
        > Ciekawe czy ofiara znała sprawcę i sama go do domu wpuściła czy
        sprawca wślizną
        > ł
        > się do jej lokum podstępem?

        Ponieważ najczęściej sprawca jest znany ofierze, to niewykluczone, że
        sama go wpuściła. Naprawdę, gwałciciele nie mają wypisanego na czole
        "halo, gwałcę!". Lepiej, nie wiesz czy którykolwiek ze znanych Ci
        mężczyzn się tego kiedyś nie dopuścił. Niestety.
        Dla lepszego zobrazowania dam cytat ze zbrodnia.of.pl, ze sprawy
        Leszka Pękalskiego:
        "Oto co powiedział stacji TVN wuj Leszka, Edward Pękalski:
        - On się bał! On się po prostu bał! Jak mu jeszcze wyjebali parę
        pałów na grzbiet... Wrobili go! Wrobili chłopa w .... coś. No.
        - Zgwałcić, to tak, oczywiście! To ... to suma sumarum .. oczywiście
        powiem wszystkim i prawdę ... i prawdę powiem, że zgwałcić ... to
        każdemu się zdarzy. Każdemu mężczyźnie. Tak. Ale żeby zabić kogoś to
        ...! Nie!"
        Piękne, prawda?
        >
        > > Większość z nich to bezrobotni mężczyźni. Dużą grupę
        > > stanowią także uczniowie oraz emeryci i renciści.
        >
        > Ciekawe czy zgwałcone to także uczennice i bezrobotne? W to że by
        były
        > emerytkami i rencistkami albo rolniczkami to raczej nie zakładam.

        A szkoda, bo emerytki też padają ofiarami gwałtów. Rolniczki też. To
        tylko stereotyp, że trzeba iść ciemną ulicą i być sexy laską w mini,
        żeby ktoś zgwałcił.
        >
        > > aż 195 przypadków zgwałcenia na ulicy i 87 w lesie.
        >
        > W lesie - jakoś rozumiem, ale na ulicy? Tak na asfalcie albo kostce
        bauma? To
        > się w ogóle da?

        A co stoi na przeszkodzie? Że niewygodnie ofierze czy jak?
        >
        > > Na koniec warto dodać, że przestępstwa zgwałcenia mają dosyć
        wysoką
        > > wykrywalność. W 2009 roku wyniosła ona 82,6 proc.
        >
        > Jeśli do gwałtu dochodzi w domu ofiary albo oprawcy to chyba trudno
        nie wiedzie
        > ć
        > kto i gdzie zgwałcił? No chyba że doszło do tego na ulicy lub w
        lesie.
    • berta-live Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 03.08.10, 22:06
      Nic dziwnego, wszakże gwałt nie ma nic wspólnego z seksem. Może tylko to, że
      używa się do niego tych samych części ciała. Jest to najzwyklejszy gest
      pokazujący drugiej osobie kto tu rządzi. Na zasadzie, że skoro nawet własnego
      tyłka nie jest w stanie obronić to niech siedzi cicho i nie podskakuje. Dlatego
      najczęściej ma miejsce w zamkniętych zakładach typu więzienia i internaty, gdzie
      hamulce puszczają a ludzie zaczynają się zachowywać jak zwierzęta. A dom, z
      której strony na to nie patrzeć, jest rodzajem zakładu zamkniętego, więc
      przebywanie w nim może w niektórych słabszych osobnikach wyzwolić jakieś
      patologiczne odruchy. A ofiarami padają osoby, które z jakiś powodów wyzwalają w
      sprawcy instynkt walki o dominację w stadzie i chęć pokazania delikwentowi gdzie
      jego miejsce. Podobnie jest w przypadku młodzianów zaznaczających swoje
      terytorium. W tym wypadku jest to instynkt pokazywania sobie i otoczeniu na co
      sobie może pozwolić. Młode dorastające szympansy też przechodzą okres
      zdominowywania każdego osobnika którego zdominować są w stanie. I zaczynają od
      samic, które zazwyczaj są słabsze. I niewykluczone, że niektórzy ludzie o mniej
      rozwiniętych mózgach też mają taką potrzebę i nie potrafią się opanować. Stąd
      gwałty wśród młodocianych i bezdomnych.

      Natomiast gwałt w stylu, że ktoś kogoś zaciągnął w krzaki dotyczy najczęściej
      chorych psychicznie. To zazwyczaj są seryjni gwałciciele, którzy od czasu do
      czasu odczuwają wewnętrzny przymus zgwałcenia i nie są w stanie się temu oprzeć.
      Podobnie jak kleptomani, czy seryjni mordercy. I też nie ma najmniejszego
      znaczenia jak ubrana jest ofiara.
    • lady.godiva Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 04.08.10, 11:52
      Co do ubrania ofiar gwałtów to czytałam kiedyś taki artykuł (nie mogę go teraz
      znaleźć niestety), że rzadko gwałcone są kobiety ubrane wyzywająco: tipsy, mini,
      dekolt, wściekły róż. To stereotyp. Gwałciciel wybiera słabszą ofiarę, taką,
      która nie będzie się bronić, a panie z tipsami często wyglądają na pewne siebie
      i takie co to i podrapią w razie czego.
    • margot_may Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 04.08.10, 13:42
      a propos obrony, mnie ostatnio bardzo spodobał się taser. Dostępny już na
      polskim rynku i dobry dla kobiet, bo nie wymaga kontaktu z napastnikiem. ale ta
      cena! :(
      www.bron.pl/shopbron/product/ARTYKULY-OBRONNE/Paralizatory/Paralizator-TASER-C2-Z-L-CZARNY-Isr.-10mA/1388
      • easz Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 04.08.10, 17:00
        margot_may napisała:

        > a propos obrony, mnie ostatnio bardzo spodobał się taser. Dostępny
        już na
        > polskim rynku i dobry dla kobiet, bo nie wymaga kontaktu z
        napastnikiem. ale ta cena! :(

        Margot, są i o wiele tańsze, z tym że chyba raczej trzeba się
        skontaktować z napastnikiem i samej można oberwać. Zapytam taty przy
        okazji, ale coś kojarzę, że nabył taki za 4 razy mniej gdzieś tak.
        Jak dotąd raz wystarczyło mu pokazać, że ma to przy sobie, ale i nie
        o gwałt chodziło.

        --
        Ale i Joasia coś dostanie ...o Kluzik-Rostkowskiej, jakiś jej
        kumpeluś z partii
        haha-day:)
        • margot_may Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 04.08.10, 22:18
          4 razy tańsze to pewnie paralizatory klasyczne. Podoba mi sie taki ze smyczą
          zakładana na przegub i jak ktoś ci wyrwie paralizator to smycz zostaje razem z
          kawałkiem czegoś tam i paralizator nie działa.

          Tylko trzeba pamiętać o smyczy.

          • easz Margot 16.08.10, 02:14
            margot_may napisała:

            > 4 razy tańsze to pewnie paralizatory klasyczne.

            Tak, to zwykły paralizator. Ten wyrzucający, to rzeczywiście tak
            ładnie kosztuje, a to i tak suma, od której ceny się zaczynają.

            Z tradycyjnymi paralizatorami jest ponoć tak, że na takie rażące
            prądem o natężeniu do 9,9 miliampera nie potrzeba pozwolenia a
            powyżej już tak, ale nie wiem dokładnie o jakie pozwolenie chodzi,
            czy o takie jak na broń ostrą, nie wiem.

            Ja wolę nóż:) pasuje mi do dłoni, paralizator jest kompletnie
            nieporęczny i toporniasty.


            --
            Ale i Joasia coś dostanie
            • bene_gesserit Re: Margot 16.08.10, 11:09
              Noz to ryzykowna sprawa, o ile nie jestes wycwiczona w walce nozem -
              istnieje prawdopodobienstwo, ze zanim zdarzysz zranic nim
              przeciwnika, on ci go odbierze. I on nie bedzie mial oporow przed
              jego jakims konkretnym uzyciem.
              --
              feminists aren’t humorless just because your jokes suck
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Margot 16.08.10, 11:25
                bene_gesserit napisała:

                > Noz to ryzykowna sprawa, o ile nie jestes wycwiczona w walce nozem -
                > istnieje prawdopodobienstwo, ze zanim zdarzysz zranic nim
                > przeciwnika, on ci go odbierze. I on nie bedzie mial oporow przed
                > jego jakims konkretnym uzyciem.

                Nóż jest ryzykowany dlatego że jego użycie kończy się trupami, a nie dlatego że
                ktoś nam go odbierze.

                --
                Ona poszła inną drogą,
                Ona poszła inną drogą, nie wiem gdzie.
                  • easz Re: Margot 16.08.10, 14:49
                    margot_may napisała:

                    > To nie problem. Easz może wybrać "nóż ratunkowy", którego noszenie przy sobie jest usprawiedliwione.

                    A co to jest ten nóż?

                    Ja mam takie obiekcje jak napisała i Bene, i Graf napisał. Ale łażę tak, że jeśli coś się mi grozi, to jedynie torebka i torebkowe poturbowanie jak sądzę, może naiwnie. To ma raczej działać na moją psychikę, nóż, mam się z nim lepiej czuć, pewniej. Odkąd go noszę, raz mi się z nim zdarzyło wracać samej po ciemku - całą drogę w ręku, schowany w dłoni i częściowo w rękawie. Czułam się średnio, ale w razie czego, to pomyślałam, że zaskoczenie to będzie plus a nie tam że jakaś bitka itp.

                    Myślałam o paralizatorze, naprawdę, ale jak już go wzięłam do ręki, to mi się odechciało. Odrzuca mnie po prostu i wcale nie czułabym się z nim pewniej zresztą, nie mówiąc o użyciu, bo jest kompletnie nieporęczny. I też można oberwać z właśnego urządzenia, więc nóż, czy kij - jeden pies a czasem lepiej oberwać nożem i mówię serio:(

                    Nóż jest taki ostry, że się wtedy sama skaleczyłam;)
                    A wszelkie sposoby, jeśłi jakieś macie, to mile widziane.

                    --
                    Ale i Joasia coś dostanie
                • bene_gesserit Re: Margot 16.08.10, 12:11
                  Nie mam pojecia, jak wyglada bojka na noze - znam ja tylko z
                  opowiesci. W obu przypadkach skonczylo sie na bardzo macho
                  bliznach, na ktore obaj opowiadający podrywali potem przez lata.
                  --
                  śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Margot 16.08.10, 13:12
                    bene - co innego "bójka", a co innego napaść i obrona.
                    Nóż to druga najpopularniejsza broń w Polsce(po "tępym narzędziu"), a dowody
                    anegdotyczne(czyli to co przeczytamy w gazetach) pokazują że kobiety bardzo
                    skutecznie się za pomocą noży bronią(przed mężami, w domach).

                    No, ale odchodzimy od tematu.

                    --
                    Przychodzisz zawsze do mnie gdy zapada zmrok,
                    Zapalasz rzekę tęczy i przerywasz noc...
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 04.08.10, 18:26
        margot_may napisała:

        > a propos obrony, mnie ostatnio bardzo spodobał się taser. Dostępny już na
        > polskim rynku i dobry dla kobiet, bo nie wymaga kontaktu z napastnikiem. ale ta
        > cena! :(

        Taser jest ABSOLUTNIE bezużyteczny dla cywila. masz 1 strzał, jak nie trafisz to
        przepadło. To jest sprzęt dla policji, do obezwładniania a nie do obrony.

        --
        Usta me ogrzej...
          • pazdzioszek2010 Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 04.08.10, 22:56
            > Absolutnie bezużyteczne to są twoje rady. Napastnik to nie wiewiórka, nie kica
            > po drzewach i trafienie faceta z 4 metrów to nie jest żaden wyczyn.

            Tak, szczególnie w warunkach silnego stresu… prawdopodobnie nawet byś nie zdołała wyciągnąć tego swojego paralizatora. Zresztą może się pochwal, iluż to już napastników w swoim życiu poskromiłaś. :) Bo ja - na przykład - ani jednego, i w dodatku jestem pewny, że w sytuacji napadu bym sobie po prostu nie poradził, chociażby ze względu na to, że nie mam w tych sprawach żadnego doświadczenia, a napastnik zazwyczaj ma, i to spore.

            Skuteczna samoobrona w starciu bezpośrednim z silniejszym przeciwnikiem to mrzonka, bajeczka wymyślona przez specjalistów od "samoobrony" celem zbijania kasy na ludzkich lękach.

            Wychowałem się w najgorszej dzielnicy fatalnego miasta i wiem jedno - najlepsza samoobrona to wziąć czym prędzej nogi za pas: mnie ta taktyka wielokrotnie uratowała co najmniej zdrowie.

            --
            „I co? I nic. Nie ma żadnego cholernego kota, żadnej cholernej kołyski.”
            • margot_may Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 04.08.10, 23:24
              Kolejny ekspert. :) Co jest z wami facetami, że zawsze wtrącacie swoje trzy
              głupie grosze. czy tobie paździoszku nikt nie powiedział, że wszystkie metody
              obrony polegają na zyskaniu kilku sekund dla możliwości ucieczki?
              Nie wiem jak jest z twoim strachem, ale ja swój potrafię opanować. I błagam nie
              pisz, że ty wiesz lepiej, bo dzisiaj wyczerpał się już limit mojej cierpliwości
              dla "specjalistów".
              • pazdzioszek2010 Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 01:14
                > Kolejny ekspert. :) Co jest z wami facetami, że zawsze wtrącacie swoje trzy
                > głupie grosze. czy tobie paździoszku nikt nie powiedział, że wszystkie metody
                > obrony polegają na zyskaniu kilku sekund dla możliwości ucieczki?

                No właśnie w tym rzecz, że nie jestem ani "ekspertem", ani "specjalistą" - i dlatego nie konstruuję absurdalnych teorii, które w praktyce tak czy siak się nie sprawdzą. Ci cali eksperci…

                Miałem takie na przykład zdarzenie. Grupa kilku rosłych panów (dokładnie ich nie policzyłem, może gdyby udało mi się zyskać kilka sekund dzięki Twoim nieocenionym receptom…) uzbrojona w kije bejsbolowe raczyła pewnego wieczoru zaszczycić swoją obecnością blokowisko, którego byłem podówczas mieszkańcem, w celu zrobienia porządku z "żydami", czyli sympatykami przeciwnej drużyny piłkarskiej. Skoro tylko panowie ci mnie namierzyli, rozpoczęli w moim kierunku galopadę, okraszoną - nawiasem mówiąc - serią niewybrednych obelg, których nie wypada tu przytaczać, ale z których wprost wynikało, że uznali mnie za jednego ze wspomnianych "żydów". Ja, choć pościg nie rekrutował się bynajmniej z "kicających po drzewach wiewiórek", zdecydowałem się - jednak - na rejteradę, i wierz mi: była to najszybciej podjęta decyzja w moim życiu. I choć eksperci najpewniej dobitnie by przyjętą przeze mnie taktykę skrytykowali, jako nieuzasadnioną teoretycznie i wynikającą z braku znajomości rzeczy, a wręcz ignorancji - nie żałuję, że podjąłem akurat taką, a wręcz - nieśmiało - uważam ją za słuszną.

                --
                „I co? I nic. Nie ma żadnego cholernego kota, żadnej cholernej kołyski.”
                • margot_may Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 02:26
                  O jezu, nie smuć już. Czy ja napisałam, że chcę używać tasera na grupie skinów,
                  którzy chcą mnie zabić?

                  Tak bardzo chcesz opowiadać o swoim zdroworozsądkowym męstwie, że ci ten fakt
                  nie przeszkadza. Weź ty sobie znajdź jakąś pannę, która będzie w ciebie wlepiała
                  oczy z podziwem "paździoszku, jakiś ty zmyślny, ja to bym stała jak słup i
                  szukała w torebce paralizatora". :) Ja nie reflektuję na to stanowisko, czego
                  usilnie nie chcesz zrozumieć.
                  • pazdzioszek2010 Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 08:32
                    > O jezu

                    Miła to apostrofa, ale nie przesadzajmy… :)

                    > Tak bardzo chcesz opowiadać o swoim zdroworozsądkowym męstwie, że ci ten fakt
                    > nie przeszkadza. Weź ty sobie znajdź jakąś pannę, która będzie w ciebie wlepiał a
                    > oczy z podziwem "paździoszku, jakiś ty zmyślny, ja to bym stała jak słup i
                    > szukała w torebce paralizatora". :) Ja nie reflektuję na to stanowisko, czego
                    > usilnie nie chcesz zrozumieć.

                    Wiesz, dlaczego wciąż jestem użytkownikiem tego forum? Dlatego, że nie przestaje mnie zaskakiwać. Piszę, że prawdopodobnie nie poradziłbym sobie w sytuacji starcia z napastnikiem, że strach bywa paraliżujący, że najlepiej brać nogi za pas i tak dalej. I co się okazuje? - że popisuję się męstwem, ba! że nachalnie usiłuję Cię tym męstwem uwieść! Ręce opadają…

                    > Czy ja napisałam, że chcę używać tasera na grupie skinów, którzy chcą mnie zabić?

                    Cóż, gdyby wybitni teoretycy w zaciszu swoich pracowni zaprojektowali taką właśnie procedurę, pewnie w sytuacji zagrożenia próbowałabyś ją - z charakterystyczną dla siebie zimną krwią i ufając pouczeniom ekspertów - wcielić w życie, zamiast ratować się dowodzącą męstwa ucieczką. Nie jest tak?

                    --
                    „I co? I nic. Nie ma żadnego cholernego kota, żadnej cholernej kołyski.”
                    • margot_may Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 10:28
                      :) Ty nie próbujesz mnie uwieść, ty potrzebujesz powygłaszać uwagi, które są
                      każdemu doskonale znane:
                      Piszę, że prawdopodobnie nie poradziłbym sobie w sytuacji st
                      > arcia z napastnikiem, że strach bywa paraliżujący, że najlepiej brać nogi za pa
                      > s i tak dalej.
                      jako ważną wiedzę zdobywana latami doświadczeń w trakcie
                      mieszkania w najstraszniejszej dzielnicy najstraszniejszego miasta przerywaną
                      wywodami- "ty na pewno nie wiesz, że bla bla, ale ja ci powiem. Nie mów, że
                      wiesz, ty na pewno nie wiesz, i ja ci powiem. Nie słuchasz głupia, zginiesz beze
                      mnie, bo nic nie wiesz, ja ci muszę powiedzieć. Muszę ci powiedzieć no!"

                      Zauważyłam, że faceci często mają taką potrzebę. Może jedyną metodą na
                      odczepienie od siebie "cipowiedzacza" to potraktowanie go gazem pieprzowym.
                      Panie władzo to było w samoobronie... :)
                      • pazdzioszek2010 Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 11:20
                        > "ty na pewno nie wiesz, że bla bla, ale ja ci powiem. Nie mów, że
                        > wiesz, ty na pewno nie wiesz, i ja ci powiem. Nie słuchasz głupia,
                        > zginiesz beze mnie, bo nic nie wiesz, ja ci muszę powiedzieć. Muszę ci powiedzieć no!"

                        Na tej zasadzie to by w ogóle nie można było na forum pisać. Wszyscy wygłaszamy tu swoje opinie - mniej lub bardziej poparte doświadczeniem - i nie wydaje mi się, prawdę mówiąc, żebym czynił to w sposób bardziej autorytatywny niż inni.

                        > Zauważyłam, że faceci często mają taką potrzebę. Może jedyną metodą na
                        > odczepienie od siebie "cipowiedzacza" to potraktowanie go gazem pieprzowym.
                        > Panie władzo to było w samoobronie... :)

                        No mnie raczej przez internet nie potraktujesz. :) Ja z kolei zauważyłem, że w ogóle jesteś piekielnie bojowa: jak nie prądem, to gazem (aczkolwiek nie zamierzam rozciągać tej obserwacji na wszystkie kobiety).

                        --
                        „I co? I nic. Nie ma żadnego cholernego kota, żadnej cholernej kołyski.”
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 10:11
            margot_may napisała:

            > Absolutnie bezużyteczne to są twoje rady. Napastnik to nie wiewiórka, nie kica
            > po drzewach i trafienie faceta z 4 metrów to nie jest żaden wyczyn.

            Hahahahaha. To się ubawiłem. Weź zobacz sobie filmiki z napadów z bronią palną i
            strzelanin. Z 5 metrów to dwie osoby czasami nie są w stanie się trafić i to
            mając broń wielostrzałową. A tu masz JEDNĄ szansę.

            O ile jestem zwolennikiem czynnej obrony i noszenia broni to broń powinna być
            skuteczna i dostosowana do zagrożenia. Taser jest z jednej strony za duży i za
            drogi a z drugiej zbyt mało pewny.

            "Broń" którą polecam każdej kobiecie i którą staram się rozdawać wszystkim które
            blisko znam to coś takiego -
            Stinger
            mała przejrzysta zabawaczka, która wygląda bardziej jak "masażer osobisty", a
            ZNACZNIE zwiększa bolesność uderzenia. Pewnie że wymaga trochę treningu, ale
            jest mała co zabezpiecza przed zostawieniem jest w domu bo do torebki nie
            wchodzi albo "bo tam nie mam się czego bać" itp.

            --
            Przychodzisz zawsze do mnie gdy zapada zmrok,
            Zapalasz rzekę tęczy i przerywasz noc...
            • margot_may Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 10:33
              > Hahahahaha. To się ubawiłem. Weź zobacz sobie filmiki z napadów z bronią palną
              > i
              > strzelanin. Z 5 metrów to dwie osoby czasami nie są w stanie się trafić i to
              > mając broń wielostrzałową.

              Zawsze są jakieś wyjątki od normy.
              Jak człowiek czuje, że nie da rady, może poczekać na bliższy kontakt. Przy
              innych metodach samoobrony i tak musiałby to zrobić prawda?
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 10:50
                > Zawsze są jakieś wyjątki od normy.
                > Jak człowiek czuje, że nie da rady, może poczekać na bliższy kontakt. Przy
                > innych metodach samoobrony i tak musiałby to zrobić prawda?

                Oczywiście. Ja się po prostu czepiam tego tasera bo to nie jest sprzęt dla
                cywili. To jest dla policji, aby z bezpiecznej odległości spacyfikować osobę
                stawiającą opór, bez robienia jej krzywdy(zazwyczaj). policja się taserami nie
                broni, w dodatku może sobie pozwolić na spudłowanie bo zawsze mają inne
                narzędzia przymusu a w ostateczności mogą się obronić bronią palną(którą
                zazwyczaj trzyma osoba ubezpieczająca policjanta z taserem).
                Zaatakowany cywil, kobieta czy mężczyzna, nie ma takiego komfortu. Jeśli
                polegasz na taserze to MUSISZ trafić za pierwszym razem albo jesteś bezbronna.
                Równie dobrze mogłabyś chodzić z muszkietem, chociaż nie bo muszkietem to zawsze
                można w łeb przypie...ć.


                --
                Przychodzisz zawsze do mnie gdy zapada zmrok,
                Zapalasz rzekę tęczy i przerywasz noc...
                • margot_may Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 14:23
                  Masz wydumany problem. Ktoś kto, używa tasera po pierwsze zdaje sobie sprawę, że
                  ma jedna szanse i z tego powodu ma przy sobie coś jeszcze. Zwłaszcza, że skoro
                  stać go na taser, to na pewno stać go na parę innych przydatnych rzeczy.
                  • bene_gesserit Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 14:28
                    Jak go stac na teaser i w ogole podjal decyzje o kupieniu, to na
                    pewno byl wczesniej na kursie samoobrony. Z tego, co wiem, to dobry
                    kurs samoobrony dla kobiet znaczy wiecej niz kilka gadzetow, nawet
                    i dobrych.
                    --
                    dont hejt de pleja, hejt de gejm
                    • pazdzioszek2010 Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 05.08.10, 14:46
                      > Z tego, co wiem, to dobry
                      > kurs samoobrony dla kobiet znaczy wiecej niz kilka gadzetow, nawet
                      > i dobrych.

                      Zależy dla kogo: dla organizatorów kursów czy dla producentów gadżetów, dla tych pierwszych na pewno kursy znaczą więcej - więcej klientów i pieniędzy.

                      Właściwie dzisiaj byłoby najlepiej, żeby każdy miał za sobą (prócz jak najobfitszej edukacji szkolnej i podyplomowej, różnorakich stażów, praktyk itp.): kurs asertywności, kurs samoobrony, psychoterapię, lekturę minimum czterdziestu poradników (jak uwodzić płeć przeciwną, jak prowadzić interesy, jak wieść szczęśliwe życie, jak zarządzać podświadomością i tak dalej) - i wówczas, ewentualnie, może zacząć żyć. :)

                      --
                      „I co? I nic. Nie ma żadnego cholernego kota, żadnej cholernej kołyski.”
          • feel_good_inc Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 06.08.10, 10:51
            margot_may napisała:
            > Absolutnie bezużyteczne to są twoje rady. Napastnik to nie wiewiórka, nie kica
            > po drzewach i trafienie faceta z 4 metrów to nie jest żaden wyczyn.

            Hah... a strzelałaś kiedyś w ogóle z czegoś? ;) Bo ja ci powiem, że trafienie faceta z 4 metrów w sytuacji zagrożenia to może być rzeczywiście nie lada wyczyn.
            Z taserem stosowanym jako broń obronna jest kilka problemów, z których jednym z największych jest zasięg - przewody mają 15 stóp, czyli niecałe 5m. To znaczy, że zasięg skuteczny jest znacznie mniejszy niż dystans uznawany praktycznie przez wszystkich za wystarczający do skutecznego użycia broni palnej (21 stóp). Po prostu nie zdążysz go wyciągnąć, wycelować i strzelić, nim przeciwnik dysponujący przewagą fizyczną dotrze do ciebie i cię obezwładni.
            No i drugi problem - w jaki sposób z tych 5m rozpoznasz, że ktoś chce cię zgwałcić, jeżeli nie zasygnalizuje tego werbalnie? Szczególnie, jeżeli większość tego typu zdarzeń ma miejsce w mieszkaniu osoby znajomej i intencje napastnika ujawniają się zapewne dopiero po przekroczeniu granicy "personal space". Będziesz profilaktycznie strzelać do każdego podejrzanego faceta, który zbliży się na 5m? ;)
            Trzeci - jeżeli zrobisz komuś krzywdę (a taserem można ubić, mimo że jest reklamowany jako bezpieczny) to nie jest ważne, co ci chciał gdzie wsadzić, i tak masz w tym kraju prze***ane.

            Na dowolnym kursie samoobrony powiedzą ci najważniejszą zasadę bezpieczeństwa - przy***lić w czuły punkt i sp***lać. Zabawki w stylu taserów i gazów pieprzowych mogą co najwyżej spowodować, że pewna siebie wpakujesz się w sytuację, gdy tęsknie będziesz spoglądać na torebkę w której leżą, w czasie kiedy statystyczny bezrobotny będzie ci odbierał dziewictwo analne.

            --
            Si Vis Pacem, Para Bellum!
            • pennies Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 06.08.10, 15:41
              To fakt. Taser w razie napadu (nie mówię o próbie gwałtu) nie wydaje się dobrym pomysłem. W sytuacji, w której można wyczuć, że coś się święci, lepiej po prostu uciekać/wycofać się. Gdy z jakiegoś powodu nie da się uciekać, a wiadomo, że dojdzie do przemocy, można sobie pozwolić na ryzyko (czy trafię gazem, czy wystarczająco silnie uderzę w ten mityczny "punkt wrażliwy"). Ale wtedy napastnik może być na tyle blisko, żeby stanowić poważne niebezpieczeństwo i utrudnić/uniemożliwić skorzystanie z nawet najbardziej zajebistego sprzętu. Uciekać przede wszystkim.

              A w przypadku gwałtu z kompletnego zaskoczenia to raczej paznokcie, łokcie i kolana, bo nie znam nikogo, kto łaziłby z gazem w dłoni przez cały dzień. Tylko że gwałt chyba ma to do siebie, że zanim ofiara się zorientuje, że facet śmierdzi, już prawie pod nim leży i mało który jest z kompletnego zaskoczenia (mówię o ulicznych, bo domowe to już w ogóle inna bajka). Znam takie sprawy tylko od strony teoretycznej, ale wydaje mi się, że często trudno ofierze zrozumieć, na co się zanosi - także gdy gwałtu dokonuje obcy facet. Łatwiej jest do ostatniej chwili wierzyć, że do najgorszego nie dojdzie, a ten facet, który idzie za mną od przystanku po prostu ma "po drodze". I dlatego dopiero, gdy już nie da się siebie oszukać (dochodzi do ataku), można przeprowadzić w ogóle jakąś samoobronę. A czasem ofiara jest jak sparaliżowana i nie broni się skutecznie, choć teoretycznie mogłaby to zrobić.

              Jeśli się mylę, proszę mnie poprawić. Taki obraz sobie stworzyłam na podstawie rozmaitych źródeł. Jest tu ktoś, kto pracuje z faktycznymi ofiarami gwałtów?
              • bene_gesserit Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 07.08.10, 11:54
                Wg specjalistow od obrony, jesli w nocy o polnocy w ciemnym zaulku
                ktos za toba lezie, to albo rzucic sie w dluga, albo na niego
                poczekac (bo czasem nie ma dokąd uciec). Tzn znalesc sobie jakas
                scianę, zeby zabezpieczyc plecy, oprzec sie mocno i przygotowac do
                bojki. Podobno gwalcicielom i rabusiom zdarza sie rezygnowac, jesli
                spostrzegaja, ze wytypowana na ofiarę jest zwarta i gotowa do
                konfrontacji. Tymczasem najczestsza reakcja osob bez szkolenia to
                przyspieszenie kroku, czyli najgorsze z mozliwych wyjscie. Bo daje
                do zrozumienia napastnikowi, ze kobieta sie boi, a w dodatku z
                chwytu od tylu o wiele trudniej sie wyzwolic.

                Na forum Bezpiecznej jest spora dawka informacji nt dostepnych w
                Polsce broni:
                forum.gazeta.pl/forum/w,529,4164733,,Bron_osobista.html?v=2
                --
                a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
                bo odrodzisz sie czlowiekiem'
                • pennies Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 07.08.10, 12:30
                  Bójka z plecami opartymi o ścianę? Sama chcesz się unieruchamiać i ograniczać choćby możliwość odskoczenia? Przecież jeśli napastnik zdecyduje się atakować, taka wciśnięta w ścianę, statyczna kobieta będzie dla niego łatwiejszym celem. Zwłaszcza, że przecietna pani nie ma mięśni ani siły i robi wszystko, żeby ich nie mieć (bo to takie niekobiece przecież) i bez odpowiedniego zakresu ruchu siła ewentualnego uderzenia już w ogóle będzie mizerna. I jeśli jeszcze pod tą ścianą będzie stała z gardą i się trzęsła ze strachu to już w ogóle kapota.

                  Jasne, należy starać się nie dać znać po sobie, że się boimy. Ale też nie pakować w "walkę" bez potrzeby. Ustawienie się pod ścianą z bojowym wzrokiem to niejedyny sposób na okazanie siły. Wszystko oczywiście zależy od sytuacji, pory dnia, miejsca, obecności świadków itd., ale ta rada ze ścianą wydaje mi się co najmniej dziwna.

                  PS Uciec da się bez biegu (zwłaszcza, gdy kobieta ceni urodę nad wygodę i chodzi w butach, które nie nadają się do biegu). Istnieją taksówki, nocne autobusy z kierowcami i pasażerami, sklepy nocne, wreszcie telefon. W trakcie dnia tych możliwości jest więcej. Jest kilka wyjść lepszych niż ustawianie się do walki z obcym gościem. Pół biedy jeśli to jakiś niesprawny intelektualnie grubasek, ale co jeśli nie?
                  • bene_gesserit Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 07.08.10, 13:19
                    pennies napisała:

                    > Bójka z plecami opartymi o ścianę? Sama chcesz się unieruchamiać
                    i ograniczać c
                    > hoćby możliwość odskoczenia? Przecież jeśli napastnik zdecyduje
                    się atakować, t
                    > aka wciśnięta w ścianę, statyczna kobieta będzie dla niego
                    łatwiejszym celem.

                    Zdeterminowana, z puktem oparcia kobieta bedzie latwiejszym celem
                    niz ta spanikowana, odwrocona do niego tylem? Ja sie bilam tylko w
                    dziecinstwie, ale nie wydaje mi się.

                    Z
                    > właszcza, że przecietna pani nie ma mięśni ani siły i robi
                    wszystko, żeby ich n
                    > ie mieć (bo to takie niekobiece przecież) i bez odpowiedniego
                    zakresu ruchu sił
                    > a ewentualnego uderzenia już w ogóle będzie mizerna.

                    Oczywiscie, ze przecietna kobieta jest slabsza od przecietnego
                    mezczyzny. Sek w tym, ze jesli dojdzie do konfrontacji, zloczyncy
                    nie spodziewaja sie trudnosci. A jesli nawet, to bardzo ich nie
                    lubią. W probie gwaltu z nieuzbrojonym gwalcicielem chodzi wiec o
                    to, zeby dac do zrozumienia, ze sie nie bedzie latwa, bierna
                    ofiarą. I do tego sluzy psychologiczna czesc szkolenia - na ktorej
                    ucza, jak przekuc energie emocji obezwladniającej (lęk) na emocję
                    uaktywniającą (wscieklosc, agresja). Czyli jak użyć strachu do
                    obrony granic, w tym wypadku - siebie. To, owszem, jest mozliwe.
                    Piekny przyklad kiedys opisala tu gotlama, ktora napadlo po zmroku
                    dwoch mlodzianow. Gotlama, owszem - nie wyszla z tego bez szwanku,
                    ale wieksze szkody poniesli mlodziency - w dodatku nie dostali na
                    pocieszenie jej torebki. Chociaz generalnie lepiej odpuscic sobie
                    torebke i ujsc calo, zwlaszcza jesli rabusie maja noze czy nie daj
                    boze bron palną.

                    > Jasne, należy starać się nie dać znać po sobie, że się boimy. Ale
                    też nie pakow
                    > ać w "walkę" bez potrzeby.

                    Dlatego tez napisalam o sytuacji bez wyboru.

                    Ustawienie się pod ścianą z bojowym wzrokiem to niej
                    > edyny sposób na okazanie siły. Wszystko oczywiście zależy od
                    sytuacji, pory dni
                    > a, miejsca, obecności świadków itd., ale ta rada ze ścianą wydaje
                    mi się co naj
                    > mniej dziwna.

                    Alez skad. To jedna z wielu pozytecznych strategii - jak tluczenie
                    szkla, jak krzyczenie 'ludzie pali sie' zamiast 'ratunku pomocy',
                    jak wybiegniecie na jezdnie i machanie ramionami, zastosowanie
                    ktoregokolwiek z prostych ciosow, jak proba uruchomienia jak
                    najwiekszej ilosci alarmow samochodowych itd.

                    > PS Uciec da się bez biegu (zwłaszcza, gdy kobieta ceni urodę nad
                    wygodę i chodz
                    > i w butach, które nie nadają się do biegu). Istnieją taksówki,
                    nocne autobusy z
                    > kierowcami i pasażerami, sklepy nocne, wreszcie telefon. W
                    trakcie dnia tych m
                    > ożliwości jest więcej.

                    Jest mnostwo kobiet, ktore sa skazane na powrot z pracy w srodku
                    nocy i nie stac ich na taksowki. A trasa z przystanku linii nocnej
                    czy z stacji kolejki do domu moze byc najniejbezpieczniejszym
                    odcinkiem.

                    > Jest kilka wyjść lepszych niż ustawianie się do walki z
                    > obcym gościem. Pół biedy jeśli to jakiś niesprawny intelektualnie
                    grubasek, ale
                    > co jeśli nie?

                    Jakies pol roku temu zaczepil mnie jakis niesprawny intelektualnie
                    grubasek, ktory mial lekko liczac ponad metr dziewiećdziesiąt (wiec
                    o ponad 30cm byl odemnie wyzszy). To bylo o osmej, ale już po
                    zmroku, gosciu wybral taki kawalek drogi od mojego osiedla do
                    przystanku, na ktorym nie bylo zadnego zrodla swiatla, a ktore
                    trzeba przejsc, zeby sie dostac do cywilizacji. Gdybym byla mniej
                    przytomna, wyniklaby z tego co najmniej szarpanina. A nie bede
                    dojezdzac do przystanku taksowka, nie bede tez wszedzie chodzic z
                    chlopakiem, nie bede tez rozbijac sie taksowka zamiast autobusem
                    (taksowkarz zreszta tez moze byc gwalcicielem).


                    --
                    cute but psycho. things even out
                    • pennies Re: Gwalciciele - kto, gdzie i jak 07.08.10, 13:56
                      Zdeterminowana, z puktem oparcia kobieta bedzie latwiejszym celem
                      > niz ta spanikowana, odwrocona do niego tylem? Ja sie bilam tylko w
                      > dziecinstwie, ale nie wydaje mi się.

                      Nie zestawiałam tych dwóch sytuacji. Mówię o tej nieszczęsnej "walce". Nie wydaje mi się po prostu, żeby osoba oparta o ścianę była w lepszym punkcie wyjścia do walki niż ustawiona tak, żeby nie krępować sobie ruchów i mieć gdzie odskoczyć.

                      > Oczywiscie, ze przecietna kobieta jest slabsza od przecietnego
                      > mezczyzny. Sek w tym, ze jesli dojdzie do konfrontacji, zloczyncy
                      > nie spodziewaja sie trudnosci.(...)

                      Wiem, zgadzam się.

                      > Jest mnostwo kobiet, ktore sa skazane na powrot z pracy w srodku
                      > nocy i nie stac ich na taksowki. A trasa z przystanku linii nocnej
                      > czy z stacji kolejki do domu moze byc najniejbezpieczniejszym
                      > odcinkiem.

                      Pisząc o autobusach i taksówkach miałam na myśli właśnie takie dziwne akcje, jak wsiadanie do takiego autobusu, choćby jadącego w przeciwną stronę, zboczenie z trasy do domu na pobliski parking taxi, na którym nawet w nocy będzie jakiś samochód. Nie o podróżowanie taksówką przez całe życie dla bezpieczeństwa.


                      > Alez skad. To jedna z wielu pozytecznych strategii - jak tluczenie
                      > szkla, jak krzyczenie 'ludzie pali sie' zamiast 'ratunku pomocy',
                      > jak wybiegniecie na jezdnie i machanie ramionami

                      Widzisz. Ta rada różni się od tamtych tym, że dotyczy zachowania jeszcze przed uzyskaniem pewności, że do napadu dojdzie. I dlatego może być niebezpieczna, bo może niepotrzebnie atak sprowokować. Chyba że opacznie zinterpretowałam twoje słowa i to jest strategia dla już zaatakowanej kobiety (piszesz o sytuacji, gdy nie da się uciekać, ale to dla mnie nie jest jasne: zaatakowana czy spodziewająca się ataku?). No ale zaatakowana kobieta chyba nie będzie w stanie szukać ściany i się pod nią ustawiać. Nie będzie miała już czasu na wojnę psychologiczną. A jeśli ten czas ma, nie radziłabym jej unieruchamiac się pod ścianą. Ja w każdym razie bym tego nie zrobiła.

                      *Na ewentualny post odpowiem za jakiś tydzień, bo się zwijam sprzed monitora na czas dłuzszy.
    • tad9 taaak..... 07.08.10, 07:33
      "Do większości gwałtów dochodzi w mieszkaniu ofiary bądź oprawcy"

      A ile z tych gwałtów poprzedzonych jest włamaniem lub uprowadzeniem? A jeśli
      niewiele, to czy z tego wynika, że "ofiara" sama wpuszcza "oprawcę" do swojego
      mieszkania, lub sama wchodzi do mieszkania "oprawcy"? Chmm....



      --
      perlyprzedwieprze.blox.pl/html
    • corgan1 liczba gwałtów spada choć jest więcej oszustw 08.08.10, 03:35
      Ciekawa rzecz - o ile 10 lat temu ilość wszczętych postępowań była niższa od
      stwierdzonych gwałtów czyli więcej gwałtów ukrywano niż zgłaszano to teraz jest
      odwrotnie.

      www.statystyka.policja.pl/portal/st/842/47682/Postepowania_wszczete_przestepstwa_stwierdzone_i_wykrywalnosc_w_latach_19992009.html
      Zgwałcenie
      r. 2000
      Liczba postępowań wszczętych - 1.999
      Liczba przestępstw stwierdzonych - 2.399

      r. 2009
      Liczba postępowań wszczętych - 1.816
      Liczba przestępstw stwierdzonych - 1.530

      Oprócz tego że liczba gwałtów maleje w 2009 roku co szóste zgłoszenie na policję
      z oskarżeniem o gwałt okazuje się być ściemą. Ten trend ma miejsce od 2005 roku
      więc nie jest to jednorazowe zjawisko.

      Ciekawe z czego to wynika? Większa świadomość kobiet i w związku z tym - większa
      łatwość oskarżenia facetów o zgwałcenie które jak się okazuje - nie zawsze ma
      miejsce?

      Mieliśmy niedawno do czynienia z 14-letnią siksą która wmówiała policji i
      rodzicom że ją zgwałcono. Wcześniej w lubuskiem okazało się że nie ma żadnych
      seryjnych gwałcicieli a wszystkie(!) gwałty zostały zmyślone.
        • corgan1 Re: liczba gwałtów spada choć jest więcej oszustw 08.08.10, 12:41
          > Wg ciebie brak dodstatecznych dowodow - czyli jej zeznanie
          > przeciwko jego zeznaniu - to 'ściema'?

          A jak wg. Ciebie powinno wyglądać uznanie przez policję że gwałt miał miejsce?

          Stwierdzenie gwałtu polega tylko na zeznaniach? A nie robi się jakiś badań
          piczy, jakiś wymazów i podglądów pod mikroskopem czy jest tam sperma czy nie czy
          doszło do penetracji czy nie?

          W wypadku gwałtów nie obowiązuje reguła domniemania niewinności?

          Przecież mieliśmy kilka dni temu przypadek 14latki
          www.dziennikzachodni.pl/fakty24/291449,zabrze-czternastolatka-upozorowala-gwalt-po-czym-uciekla-z,id,t.html
          "Dziewczyna uknuła intrygę, wplątując w nią swoje koleżanki, które przed ojcem
          miały potwierdzić jej wersję wydarzeń. Brnęła w kłamstwo dalej, mimo że
          badanie ginekologiczne wykluczyło, by nastolatka miała stosunek seksualny.
          "

          Takie przypadki są zatem odnotowane w statystyce "gwałt zgłoszony ale
          postępowania karnego nie wszczęto".
          • bene_gesserit Re: liczba gwałtów spada choć jest więcej oszustw 08.08.10, 12:59
            corgan1 napisał:

            > > Wg ciebie brak dodstatecznych dowodow - czyli jej zeznanie
            > > przeciwko jego zeznaniu - to 'ściema'?
            >
            > A jak wg. Ciebie powinno wyglądać uznanie przez policję że gwałt
            miał miejsce?
            >
            > Stwierdzenie gwałtu polega tylko na zeznaniach? A nie robi się
            jakiś badań
            > piczy, jakiś wymazów i podglądów pod mikroskopem czy jest tam
            sperma czy nie cz
            > y
            > doszło do penetracji czy nie?


            Kazdy gwalciciel, ktory nie pobil ofiary, moze sie tlumaczyc,
            ze 'sama chciala'. Chciala w dodatku bez prezerwatywy, ktora on
            uprzejmie proponowal.

            Wiele kobiet sytuacja gwaltu paralizuje, wiec sie nie bronią. Wiele
            sie nie broni, bo sprawca przyklada im do gardla noz. Nie ma sladow
            przemocy, nie ma gwaltu, uznaje prokuratura i nie fatyguje sie
            wnikac dalej, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Co nie oznacza -
            wbij sobie to do swojej malej glowki - ze wszystkie te kobiety
            klamaly. Nie masz pojecia, jakie wielkie cierpienie niesie ze soba
            przezycie czegos takiego, ale sprobuj to sobie wyobrazic i nie
            trywializuj tego swoja ignorancja i chamskimi wulgaryzmami.

            Prasa interesuje sie przypadkami falszywych zgloszen, bo znajdują
            one chetnych czytelnikow w osobie takich specjalistow od gwaltu,
            jak ty. Nie interesuje sie natomiast malo medialnymi historiami
            pt 'suka sama chciala, to ja wyjebalem, mowila ze lubi ostro' vs
            malo medialne cierpienie bez dowodow.

            --
            cute but psycho. things even out
            • corgan1 Re: liczba gwałtów spada choć jest więcej oszustw 08.08.10, 13:26
              No tak, ale liczba postępowań też spadła.

              Myślisz że od ostatnich paru lat mamy więcej gwałtów z prezerwatywą, więcej
              przypadków przystawienia noża do gardła w lesie czy tam na ulicy bo o mieszkaniu
              nie wspomnę? Że teraz więcej dziewuszek jest sparaliżowanych strachem niż kiedyś?

              Od kilkunastu lat wszechobecna babska kultura wbija kobietom do głowy, że gwałtu
              nie należy ukrywać, że gwałt jest czymś złym. Sugerujesz że im więcej propagandy
              tym słabszy jest jej oddźwięk? Im więcej propagandy tym więcej sparaliżowanych
              strachem dziewuszek?

              > Co nie oznacza - wbij sobie to do swojej malej glowki - ze
              > wszystkie te kobiety klamaly.

              Wbiłem sobie do małej główki to co mówiła Manuela Gretkowska żeby "kobiety
              manipulowały mężczyznami bo są głupsi od kobiet".

              > Nie masz pojecia, jakie wielkie cierpienie niesie ze soba
              > przezycie czegos takiego, ale sprobuj to sobie wyobrazic i nie
              > trywializuj tego swoja ignorancja i chamskimi wulgaryzmami.

              Nie masz pojęcia co oznacza oskarżenie kogoś fałszywie o gwałt albo nawet
              pedofilię w której facet siedzi za coś czego nie zrobił i jest traktowany przez
              więźniów jak szmata icw....

              Bo prawdopodobieństwo że to baba fałszywie oskarży kolesia o gwałt lub pedofilię
              jest wyższe niż oskarżenie baby przez faceta, prawda?

              > Prasa interesuje sie przypadkami falszywych zgloszen, bo znajdują
              > one chetnych czytelnikow w osobie takich specjalistow od gwaltu,
              > jak ty.

              Bo to njus w stylu "człowiek pogryzł psa". Njus pt. "pies pogryzł człowieka" nie
              jest njusem.

              > Nie interesuje sie natomiast malo medialnymi historiami
              > pt 'suka sama chciala, to ja wyjebalem, mowila ze lubi ostro' vs
              > malo medialne cierpienie bez dowodow.

              Bo kiedy ona nie chce sexu a on chce to wtedy nazywa się gwałt. Kiedy ona chce
              sexu a on nie chce bo nie ma ochoty choć jemu nie wypada odmówić żeby nie być
              uznany za impotenta i "nieprawdziwego" mężczyznę to się nazywa w języku bab
              "wiem czego chcę w życiu i zawsze dostaję to czego chcę"? prawda? :)

              Czy na gender studies zamierzacie rozważać psychiatryczno-psychologiczny
              przypadek tych bab z lubuskiego które udawały że zostały zgwałcone choć go
              gwałtu nie doszło? Co nimi kierowało i dlaczego to zrobiły?
            • corgan1 Re: nie cieszy Cie że liczba gwałtów spada? 08.08.10, 13:32
              > Spadla liczba gwaltow?
              > Spadla liczba zgloszen gwaltow. Znowu: to nie jest to samo.

              Zgwałcenie
              r. 2000
              Liczba przestępstw stwierdzonych - 2.399

              r. 2009
              Liczba przestępstw stwierdzonych - 1.530

              problemy z czytaniem? ;)))

              Czyli sugerujesz że liczba gwałtów wzrosła tylko nie została odnotowana w
              statystyce bo więcej myszek jest sparaliżowana gwałtem i nożem na gardle i nie
              zgłasza przestępstw?

              To potworne zjawisko, co takiego się stało między 2000 a 2009 skoro jak policja
              sama stwierdza wykrywalność sprawców tego typu przestępstw wynosi ponad 80%?
              pewnie te 20% to ten las i ulica albo ktoś się włamał do mieszkania i nie
              wiadomo kto.

              Może policja zaniża statystyki? Ale to trzeba walić na alarm, że liczba gwałtów
              jest wyższa niż oficjalnie podają a nie siedzieć z założonymi rękami.
              • bene_gesserit Re: nie cieszy Cie że liczba gwałtów spada? 08.08.10, 13:46
                > Czyli sugerujesz że liczba gwałtów wzrosła tylko nie została
                odnotowana w
                > statystyce bo więcej myszek jest sparaliżowana gwałtem i nożem na
                gardle i nie
                > zgłasza przestępstw?

                Tak, to odpowiedni temat do zartow i kpin. Bingo, korki.
                Zachowujesz sie w tym watku jak rasowy idiota, niestety - bo twoje
                wypowiedzi swiadcza o glebokiej ignorancji w temacie i niewatpliwym
                chmastwie. eot.
                --
                cute but psycho. things even out
    • rychu_taxi_drajwer Bo fantazjaaaaaaaaaa, fantazjaaaa 10.08.10, 15:05

      2 tysiące zgłoszeń i niecały tysiąc sprawców z zarzutami. Do tego
      odliczając te w lesie i na ulicy, to pewnie w 90% przypadków
      postępowanie toczy się przeciwko osobie a nie "w sprawie", bo
      sprawca jest wystawiony na tacy. Zastanawiam się czy jest inne
      przestępstwo z podobną statystyką.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka