Dodaj do ulubionych

Kataryna o Radziszewskiej

27.09.10, 07:54
kataryna.blox.pl/2010/09/Klopot-z-Radziszewska.html

Myślę, że warto przeczytać.

--
Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
Edytor zaawansowany
  • pavvka 27.09.10, 09:11
    A co z tą częścią cytatu, której Kataryna nie uznała za stosowne podkreślić?

    "jeżeli rodzaj lub warunki wykonywania takiej działalności powodują, że wyznanie lub światopogląd są rzeczywistym i decydującym wymaganiem zawodowym stawianym danej osobie fizycznej, proporcjonalnym do osiągnięcia zgodnego z prawem celu różnicowania sytuacji tej osoby"

    A swoją drogą, o ile wiem, lesbijstwo nie jest ani wyznaniem ani światopoglądem.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • stephen_s 27.09.10, 09:54
    Fragment, o którym mówisz, należy wg mnie rozpatrywać w połączeniu z tym, co po nim następuje:

    "dotyczy to również wymagania od zatrudnionych osób fizycznych działania w dobrej wierze i lojalności wobec etyki kościoła, innego związku wyznaniowego oraz organizacji, których etyka opiera się na określonym wyznaniu lub światopoglądzie."

    Czyli, że przestrzeganie przez kandydata określonego światopoglądu może jak najbardziej być uznane za wymaganie, którego niespełnienie może skutkować odmówieniem zatrudnienia.

    > A swoją drogą, o ile wiem, lesbijstwo nie jest ani wyznaniem ani światopoglądem

    Jest stylem życia - sprzecznym z etyką katolicką.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • pavvka 27.09.10, 10:12
    stephen_s napisał:

    > "dotyczy to również wymagania od zatrudnionych osób fizycznych działania w dobr
    > ej wierze i lojalności wobec etyki kościoła, innego związku wyznaniowego oraz o
    > rganizacji, których etyka opiera się na określonym wyznaniu lub światopoglądzie
    > ."
    >
    > Czyli, że przestrzeganie przez kandydata określonego światopoglądu może jak naj
    > bardziej być uznane za wymaganie, którego niespełnienie może skutkować odmówien
    > iem zatrudnienia

    Co to znaczy "przestrzeganie światopoglądu"? I jak to się ma do "dobrej wiary i lojalności" - bo tę IMO nauczycielka-lesbijka bez problemu może prezentować.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • stephen_s 27.09.10, 10:38
    > Co to znaczy "przestrzeganie światopoglądu"? I jak to się ma do "dobrej wiary i
    > lojalności" - bo tę IMO nauczycielka-lesbijka bez problemu może prezentować.

    Pavvka, no litości. Stanowisko Kościoła katolickiego nt. homoseksualizmu jest przecież znane. Jak wg Ciebie lesbijka miałaby być wobec tego stanowiska lojalna?

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • pavvka 27.09.10, 10:48
    Lojalność oznacza, że nie będzie w ramach obowiązków służbowych publicznie podważać stanowiska KK. Nie oznacza, że prywatnie musi się z tym stanowiskiem zgadzać.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • stephen_s 27.09.10, 10:55
    OK, to teraz sobie wyobraź, że zdeklarowana lesbijka przychodzi pracować do szkoły, gdzie twierdzi się, że homoseksualizm jest grzechem. Co sobie pomyślą uczniowie, jeśli wiedzą, że jedna z osób, które tegoż właśnie ich uczą, sama postępuje dokładnie odwrotnie?

    Tego się nie da rozdzielić.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • pavvka 27.09.10, 11:01
    stephen_s napisał:

    > Co sobie pomyślą uczn
    > iowie, jeśli wiedzą, że jedna z osób, które tegoż właśnie ich uczą, sama postęp
    > uje dokładnie odwrotnie

    To samo co myślą np. wiedząc, że ich nauczyciele palą papierosy i piją wódkę.
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • stephen_s 27.09.10, 11:09
    > To samo co myślą np. wiedząc, że ich nauczyciele palą papierosy i piją wódkę.

    Picie czy palenie nie są (same w sobie) grzechem, więc to nie to samo. Jeśli jednak chcesz tworzyć analogie, to powiem tak: jeśli szkoła miałaby oficjalne stanowisko, że palenie papierosów jest niemoralne, to miałaby wszelkie prawo zwolnić nauczyciela, który by palił.

    Mówię: są sytuacje, gdzie nie da się rozdzielić życia prywatnego od zawodowego. Wyobrażasz sobie sytuację, by np. ktoś był zatrudniony jako rzecznik Amnesty International, a w wekeendy chodził po ulicy z transparentem "Kara śmierci dla morderców"?

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • pavvka 27.09.10, 11:24
    stephen_s napisał:

    > Mówię: są sytuacje, gdzie nie da się rozdzielić życia prywatnego od zawodowego.
    > Wyobrażasz sobie sytuację, by np. ktoś był zatrudniony jako rzecznik Amnesty I
    > nternational, a w wekeendy chodził po ulicy z transparentem "Kara śmierci dla m
    > orderców"?

    Fałszywa analogia. Rolą rzecznika AI jest prezentowanie poglądów organizacji, i nie może być wiarygodny jeśli prywatnie uważa co innego. Rolą nauczycielki jest przekazywanie konkretnej wiedzy. Jak już powiedziano w poprzednich wątkach, kolizja nastąpi tylko jeśli pani miałaby uczyć etyki katolickiej, natomiast nie ma przeszkód żeby została w takiej szkole np. matematyczką.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • stephen_s 27.09.10, 11:31
    Sorry Pavvka, ale po prostu nie masz racji.

    Szkoła nie tylko uczy, ale też wychowuje. Ludzie posyłają dzieci do szkoły katolickiej nie tylko po to, by zyskały konkretną wiedzę, ale też by zostały im przekazane pewne wartości. Szkoła katolicka jako całość ma uczyć etyki katolickiej. I dlatego też obecność wśród kadry osoby ewidentnie tę etykę kwestionującej torpeduje misję szkoły... nawet jeśli ta osoby uczy tylko matematyki.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • bene_gesserit 27.09.10, 12:05
    Czyli istnienie homoseksualistow kwestionuje etykę katolicką? o_O
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • gruszkasia 27.09.10, 12:28
    bene_gesserit napisała:

    > Czyli istnienie homoseksualistow kwestionuje etykę katolicką? o_O

    I istnienie i niekłamanie w tej kwestii :D
  • stephen_s 27.09.10, 12:56
    Nie, bycie homoseksualistą nie kwestionuje etyki katolickiej. Natomiast jednoznacznie tę etykę kwestionuje akceptowanie u siebie tej orientacji, angażowanie się w homoseksualne związki itd.

    Mówimy o *zdeklarowanej* lesbijce, prawda? A nie o lesbijce, co ze swoją orientacją walczy.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • gruszkasia 27.09.10, 12:59
    stephen_s napisał:

    > Nie, bycie homoseksualistą nie kwestionuje etyki katolickiej. Natomiast jednozn
    > acznie tę etykę kwestionuje akceptowanie u siebie tej orientacji, angażowanie s
    > ię w homoseksualne związki itd.
    >
    > Mówimy o *zdeklarowanej* lesbijce, prawda? A nie o lesbijce, co ze swoją orient
    > acją walczy.
    >
    Rozumiem, "bij pedała", w sobie, albo gdzie indziej.
  • stephen_s 27.09.10, 13:03
    Nie rozumiem, o co Ci chodzi.

    Fakt jest faktem: Kościół katolicki ma takie stanowisko wobec homoseksualizmu. Nie ma do tego prawa?

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • gruszkasia 27.09.10, 13:15
    stephen_s napisał:

    > Nie rozumiem, o co Ci chodzi.
    >
    > Fakt jest faktem: Kościół katolicki ma takie stanowisko wobec homoseksualizmu.
    > Nie ma do tego prawa?
    >
    Nie ma prawa dyskryminować homoseksualistów, czyli przekładać swoje stanowisko na czyn.
    To jest lustrzane odbicie sytuacji - lesbijka w szkole prowadzonej przez kościół.
    Z tym, że to kościół prowadzi swoją działalność na terenie państwa, a nie odwrotnie, czyli to kościół musi powstrzymać się z biciem pedałów, a nie lesbijka skrywać swoją orientację.
  • stephen_s 27.09.10, 13:23
    > Nie ma prawa dyskryminować homoseksualistów, czyli przekładać swoje stanowisko
    > na czyn.

    Chcesz powiedzieć, że Kościół nie ma prawa wymagać, by pracownicy podległej mu instytucji przestrzegali norm etycznych, jakie Kościół wyznaje?

    > Z tym, że to kościół prowadzi swoją działalność na terenie państwa, a nie odwro
    > tnie, czyli to kościół musi powstrzymać się z biciem pedałów, a nie lesbijka sk
    > rywać swoją orientację.

    Kościół "bije pedałów"? Niby jak?

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • bene_gesserit 27.09.10, 16:07
    > Chcesz powiedzieć, że Kościół nie ma prawa wymagać, by pracownicy podległej mu
    > instytucji przestrzegali norm etycznych, jakie Kościół wyznaje?

    Jak do tej pory robi to przerazliwie wybiorczo.
    Lesbijka jako nauczycielka w szkole - nie, mimo ze nie zlamala zadnego prawa. Ksiadz-pedofilski gwalciciel albo biskup-uwodziciel klerykow - owszem, jemu nalezysię. Inna parafia i kontakt z dziecmi albo spotkanie z papiezem, sute pobory i zaszczyty.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • dzikowy 27.09.10, 22:23
    O toto. Sednem problemu jest wybiórcze podejście do etyki przedstawicieli Kk. Dlatego uważam, że stanowisko zakazu zatrudnienia zdeklarowanej lesbijki w katolickiej szkole jest trudne do obrony. Inaczej - gdyby Paetza nie przywrócono do łask, a papa Benio nie podejmował kroków częstych, acz pozorowanych przeciwko pedofilom, to nie protestowałbym przeciwko wypowiedzi Radzi. Tak samo jak nie będę przeciwstawiał się poligamii wśród Mormonów, która jest oficjalnie głoszona i praktykowana MIMO zakazu.
    --
    - Yeah, like, when men shave their balls it's fine, but when a woman does it she's "straaange."
    - I think they're right. You see, you have to believe in the rights of women. For too long they've had to live a double standard.
  • black-emissary 27.09.10, 13:24
    O jakim "biciu pedałów" piszesz? I czy raczysz objaśnić swoją wypowiedź m.in. o mnie i Stephenie?
  • bene_gesserit 27.09.10, 16:04
    stephen_s napisał:

    > Nie, bycie homoseksualistą nie kwestionuje etyki katolickiej. Natomiast jednozn
    > acznie tę etykę kwestionuje akceptowanie u siebie tej orientacji, angażowanie s
    > ię w homoseksualne związki itd.

    'Kochaj blizniego swego jak siebie samego'?

    Cos mi sie wydaje, ze etyke katolicką kwestionuje ostracyzm i odmawianie zatrudnienia bliznim ze wzgledu na to, kim uczynil ich Bog. Oraz osadzanie i gloszenie, ze nie sa oni godni uczyc dzieci.
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • gruszkasia 27.09.10, 16:14
    bene_gesserit napisała:

    > Cos mi sie wydaje, ze etyke katolicką kwestionuje ostracyzm i odmawianie zatrud
    > nienia bliznim ze wzgledu na to, kim uczynil ich Bog. Oraz osadzanie i gloszeni
    > e, ze nie sa oni godni uczyc dzieci.

    Nie udawajmy, że katolicyzm ma coś wspólnego z Jezusem i jego nauką miłości.
    Kościół uważa że homoseksualizm jest grzeszny i należy się z niego wyleczyć, a kto nie zdoła, to nawrócić i o tym cały czas mowa. To zaś się nazywa homofobia, a działania z tej postawy wynikające to dyskryminacja. I tu jest zgrzyt, bo Radziszewska ma się zajmować tym, żeby dyskryminacji i homofobii nie było:)
  • bene_gesserit 27.09.10, 18:53
    Nonieno - nie ma co udawac, bo ma.
    Ale jesli nie kieruje sie miloserdziem, wybaczaniem, pokora i przykazaniem milosci, to juz nie jest katolicki, po prostu.
    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • gruszkasia 27.09.10, 21:29
    bene_gesserit napisała:

    > Nonieno - nie ma co udawac, bo ma.
    > Ale jesli nie kieruje sie miloserdziem, wybaczaniem, pokora i przykazaniem milo
    > sci, to juz nie jest katolicki, po prostu.

    Zmartwisz się , nie kieruje się tym bynajmniej. Homoseksualizm zaś traktuje w kategoriach moralnych.
  • bene_gesserit 27.09.10, 23:55
    Wiem, ze w Kosciele - takze wsrod jego funkcjonariuszy, chociaz zdaje sie tych wsrod najnizszych szczebli, szeregowcow - jest spora ilosc rozsadnych, cieplych, empatycznych i otwartych ludzi. I prosze mi ich tu nie obrazac. To, ze na gorze jest beton, to jest inna sprawa.
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • benek231 29.09.10, 02:49
    gruszkasia napisał:
    >
    >
    > Zmartwisz się , nie kieruje się tym bynajmniej. Homoseksualizm zaś traktuje w k
    > ategoriach moralnych.


    *Czy takze masturbowanie sie traktujesz w kategoriach moralnych?
  • gruszkasia 29.09.10, 08:44
    benek231 napisał:

    > gruszkasia napisał:
    > >
    > >
    > > Zmartwisz się , nie kieruje się tym bynajmniej. Homoseksualizm zaś traktu
    > je w k
    > > ategoriach moralnych.
    >
    >
    > *Czy takze masturbowanie sie traktujesz w kategoriach moralnych?

    Z choinki się urwałeś? Oczywiście, że kościół traktuje w kategoriach moralnych onanizm.
  • benek231 29.09.10, 17:03
    gruszkasia napisał:

    > benek231 napisał:
    >
    > > gruszkasia napisał:
    > > >
    > > >
    > > > Zmartwisz się , nie kieruje się tym bynajmniej. Homoseksualizm zaś
    > traktu
    > > je w k
    > > > ategoriach moralnych.
    > >
    > >
    > > *Czy takze masturbowanie sie traktujesz w kategoriach moralnych?
    >
    > Z choinki się urwałeś? Oczywiście, że kościół traktuje w kategoriach moralnych
    > onanizm.


    *O, wydalo mi sie, ze mowisz o sobie...

    No to przepraszam :)
  • black-emissary 27.09.10, 17:53
    bene_gesserit napisała:
    > Cos mi sie wydaje, ze etyke katolicką kwestionuje ostracyzm i odmawianie zatrud
    > nienia bliznim ze wzgledu na to, kim uczynil ich Bog. Oraz osadzanie i gloszeni
    > e, ze nie sa oni godni uczyc dzieci.

    Jeszcze raz: katolicyzm nie potępia homoseksualistów za to, że takimi uczynił ich Bóg (jeżeli nawet taką opcję uznaje), ale za to, że wybierają poddanie się tym instynktom, zamiast z nimi walczyć. Taka to już religia, która lubuje się w maltretowaniu swoich owieczek, a każde nieszczęście uznaje za próbę czy wręcz łaskę wykazania się wiarą.
  • evita_duarte 27.09.10, 17:54
    Rolą nauczycielki jes
    > t przekazywanie konkretnej wiedzy. Jak już powiedziano w poprzednich wątkach, k
    > olizja nastąpi tylko jeśli pani miałaby uczyć etyki katolickiej, natomiast nie
    > ma przeszkód żeby została w takiej szkole np. matematyczką.

    Ja uwazam, ze rola nauczycielki jest duzo wieksza i to czego nauczycielka naucza nie ogranicza sie li jedynie do przedmiotu.

    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • stephen_s 27.09.10, 21:47
    Brawo!!!!!!!!!

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • six_a 27.09.10, 23:23
    >Ja uwazam, ze rola nauczycielki jest duzo wieksza i to czego nauczycielka naucza nie ogranicza sie li jedynie do przedmiotu.

    a gdzie są granice tego wychowywania i dlaczego to wychowywanie musi obejmować ujawnianie czy spowiadanie się nauczyciela ze swojej seksualności?

    dlaczego uważa się, że nauczyciel homoseksualny gorzej wychowa niż heteroseksualny. to nie jest kwestia orientacji. nauczyciel hetero też może być fatalnym przykładem, rzucać świńskie uwagi, chamskie dowcipy, podszczypywać uczennice i psu z kulawą jego orientacja na dzień dobry nie przeszkadza. za to konkretne zachowania mogą przeszkadzać. więc imo, dopóki lesbijka nie zacznie się przystawiać do uczennic albo świntuszyć na lekcjach, nie ma się o co czepić, nawet jeśli jest zdeklarowana. ale ponieważ jesteśmy na etapie homo=diabeł, to nic dziwnego, że trzeba działać zapobiegawczo i lać święconą wodą.

    serio, jak tak sobie wspominam, to nie mam zielonego pojęcia, czy wszyscy moi nauczyciele byli hetero, nie pamiętam by ta kwestia + preferencji seksualnych kiedykolwiek wypłynęła na jakiejkolwiek lekcji poza pdż i to też nie na zasadzie: "a wiecie ja to wolę kobiety". w ogóle nie rozumiem problemu tej ultrakatolickiej matmy czy katolickiego polaka.


    --
    all the small things
  • black-emissary 28.09.10, 00:28
    six_a napisała:
    > dlaczego uważa się, że nauczyciel homoseksualny gorzej wychowa niż heteroseksualny.

    Źle postawione pytanie. Powinno ono brzmieć: dlaczego KK uważa, że nauczyciel jawnie homoseksualny jest dla uczniów gorszym wychowawcą w wierze katolickiej niż nauczyciel heteroseksualny. Odpowiedź jest mam nadzieję oczywista - bo wedle KK (podkreślam ile się da, żebyś później mi nie wciskała, że to mój pogląd :)) praktykowania homoseksualizmu powinno się wystrzegać, więc taki nauczyciel prezentując jedno, a głosząc drugie nie jest wiarygodny.
  • six_a 28.09.10, 09:24
    >więc taki nauczyciel prezentując jedno, a głosząc drugie nie jest wiarygodny.
    pedofilny ksiądz też nie jest wiarygodny, a badań nikt mu nie robi, mimo że tajemnicą poliszynela jest, że maca ministrantów pomszy.



    --
    free fallin'
  • six_a 28.09.10, 09:25
    >więc taki nauczyciel prezentując jedno, a głosząc drugie nie jest wiarygodny.
    + taki nauczyciel nie będzie nic głosił, większość ludzi swoje orientacje i upodobania trzyma dla siebie, a to że wiadomo, że są homo, ma taki sam wpływ na edukację, jak to że są hetero.


    --
    not enough
  • black-emissary 28.09.10, 12:32
    six_a napisała:
    > pedofilny ksiądz też nie jest wiarygodny, a badań nikt mu nie robi, mimo że taj
    > emnicą poliszynela jest, że maca ministrantów pomszy.

    I to ma być argument?! Równajmy w dół?!
  • zarin 27.09.10, 09:57
    Odnoszę wrażenie, że celowo podkreśliła resztę, żeby odciągnąć uwagę od tego fragmentu.
  • misiu-1 27.09.10, 10:09
    Podkreśliła to, co istotne dla sprawy. Część niepodkreślona nie zmienia znaczenia tego, co podkreślone.

    --
    Don't be too proud of this political terror you've constructed. The ability to establish a directive is insignificant next to the power of the Force
  • stephen_s 27.09.10, 10:39
    Przecież ten fragment się z niczym nie kłóci.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • pavvka 27.09.10, 10:42
    Nie kłóci się, ale doprecyzowuje/ zawęża zakres wyłączenia. Pomijając ten fragment, można by dojść do wniosku, że KK w swoich instytucjach może dyskryminować do woli, a tu widać, że może jednak tylko w ograniczonym zakresie.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • stephen_s 27.09.10, 10:46
    Niezależnie od podkreślenia (rany, teraz będziemy spierać się, co Kataryna podkreśliła?), nawet z uwzględnieniem owego niepodkreślonego fragmentu widać, że można nie przyjąć / zwolnić kogoś z pracy za nieprzestrzeganie wartości obowiązujących w szkole wyznaniowej.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • black-emissary 27.09.10, 11:23
    Ten fragment po prostu nie odnosi się do rozważanej sprawy, do niej odnosi się fragment następny: dotyczy to również wymagania od zatrudnionych osób fizycznych działania w dobrej wierze i lojalności wobec etyki kościoła, innego związku wyznaniowego oraz organizacji, których etyka opiera się na określonym wyznaniu lub światopoglądzie.
  • joella.r 27.09.10, 10:20
    o prawie obowiązującym w Polsce
    Radziszewska powołuje się na zalecenie UE, w Polsce niewprowadzone ze względu na indolencję Radziszewskiej we własnej osobie
    Zalecenia zresztą i tak nie są obowiązujące
    W Polsce obowiązuje polski kodeks pracy, który zabrania wszelkiej dyskryminacji i tyle, bez różnicowania
  • szwagier_gpw 27.09.10, 10:34
    Rozumiem, że g... wie również prof. Zoll, przyznający rację Pani Minister.

    Zoll 1
    Zoll 2

  • joella.r 27.09.10, 11:55
    nie ma pojęcia o prawie europejskim
    jest natomiast żarliwie wierzącym katolikiem
  • szwagier_gpw 27.09.10, 12:13
    O, to bardzo ciekawe co piszesz - zwłaszcza że rzecz dotyczy byłego przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego.

    Rozumiem, że w przypadku wątpliwości co do prawa europejskiego i krajowego nie powinienem kierować się wykładnią sędziów TK? Ale od czego są intelektualiści - np niżej podpisani autorzy / sygnatariusze listu do premiera w sprawie odwołania Minister Radziszewskiej. Sami giganci intelektu:

    Henryka Krzywonos,
    Kora,
    Frytka,
    Krystyna Kofta,
    Michał Piróg,
    Jackek Poniedziałek
    Jola Kwaśniewska

    przednie ;)

  • joella.r 27.09.10, 13:55
    nie znaczy, że zna się na wszystkim
    jest specjalistą od prawa karnego i chyba konstytucyjnego, ale lekcji europejskiej nie odrobił
    np. ewidentnie pomyliła mu się dyrektywa z zaleceniem
  • black-emissary 27.09.10, 12:27
    joella.r napisała:
    > jest natomiast żarliwie wierzącym katolikiem

    I to jak rozumiem dyskwalifikuje go jako eksperta?
    :)
  • joella.r 27.09.10, 13:51
    ale w tym przypadku ma to znaczenie, tak jak i przy uwaleniu liberalizacji ustawy aborcyjnej w 1998, kiedy był prezesem
  • black-emissary 27.09.10, 13:59
    Nie widzisz hipokryzji w swoim stanowisku? :)
  • joella.r 27.09.10, 14:04
    w dziedzinie, w której jest ekspertem - prawo karne - osobiste uprzedzenia wynikajace z żarliwej wiary katolickiej nie mają szans na zaciemnienie mu mózgu
  • black-emissary 27.09.10, 14:06
    Bardzo z Ciebie tolerancyjna osoba... :)
  • stephen_s 27.09.10, 10:40
    Ona przecież (z tego, co rozumiem) mówi o ustawie, która ma być wprowadzona... I jak zostanie wprowadzona, to zmieni / doprecyzuje Kodeks Pracy.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • joella.r 27.09.10, 11:58
    nie rozumie
  • stephen_s 27.09.10, 12:57
    No to mi wytłumacz, co R. źle zrozumiała w owej ustawie.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • joella.r 27.09.10, 13:59
    pracująca w szkole katolickiej przyzna sie w mediach, ze jest lesbijką, to czy ta szkoła będzie miała z tego powodu prawo do zwolnienia jej?
  • stephen_s 27.09.10, 14:06
    A nie uważasz, że przez takie przyznanie się taka nauczycielka stworzy wyjątkowo niezręczną sytuację?

    W końcu jako nauczycielka w szkole katolickiej ma obowiązek promować wśród uczniów katolickie wartości moralne. Jak będzie mogła je promować, skoro jej uczniowie będą wiedzieli, że sama ich nie przestrzega?

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • joella.r 27.09.10, 14:09
    matematyki?
  • black-emissary 27.09.10, 14:32
    To nie zwalnia jej z promowania wśród uczniów wartości katolickich.
  • joella.r 27.09.10, 14:36
    fizyki, biologii itd. :)
  • black-emissary 27.09.10, 14:39
    Nie, ma uczyć "normalnej" matematyki (tego wymagają podstawy programowe), ale jednocześnie ma wychowywać.
  • six_a 27.09.10, 12:21
    imo primo, szkoły nie podchodzą pod organizacje wyznaniowe
    secundo, ciekawe jakby radziszewska była rada, gdyby ktoś w rozmowie wyciągnął na wierzch jej zwyczaje podkołdrzane, zakładając, że jakieś ma.

    --
    the end
  • stephen_s 27.09.10, 12:58
    > imo primo, szkoły nie podchodzą pod organizacje wyznaniowe

    Dlaczego nie?

    > secundo, ciekawe jakby radziszewska była rada, gdyby ktoś w rozmowie wyciągnął
    > na wierzch jej zwyczaje podkołdrzane, zakładając, że jakieś ma.

    Zauważ, że nawet Kataryna przyznaje, że była to wpadka.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • gruszkasia 27.09.10, 13:02
    stephen_s napisał:

    > > imo primo, szkoły nie podchodzą pod organizacje wyznaniowe
    >
    > Dlaczego nie?
    >
    bo szkoły to nie są organizacje wyznaniowe, oprócz szkółek niedzielnych indoktrynujących religijnie, ale o tym już pisano wielokrotnie.

    > > secundo, ciekawe jakby radziszewska była rada, gdyby ktoś w rozmowie wyci
    > ągnął
    > > na wierzch jej zwyczaje podkołdrzane, zakładając, że jakieś ma.
    >
    > Zauważ, że nawet Kataryna przyznaje, że była to wpadka.
    >
    Nie, to był świadomy, aczkolwiek podyktowany niechęcią atak na pedała.
  • stephen_s 27.09.10, 13:06
    > bo szkoły to nie są organizacje wyznaniowe, oprócz szkółek niedzielnych indoktr
    > ynujących religijnie, ale o tym już pisano wielokrotnie.

    O rany. Ja się zapytałem, czemu szkoły nie są organizacjami wyznaniowymi, a Ty mi odpowiadasz, że... dlatego, że szkoły nie są organizacjami wyznaniowymi?

    Masło jest masłem, bo jest masłem? ;)

    > Nie, to był świadomy, aczkolwiek podyktowany niechęcią atak na pedała.

    Rozumiem, że siedziałaś R. w głowie i wiesz, dlaczego ona powiedziała, co powiedziała?

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • gruszkasia 27.09.10, 13:19
    stephen_s napisał:
    > O rany. Ja się zapytałem, czemu szkoły nie są organizacjami wyznaniowymi, a Ty
    > mi odpowiadasz, że... dlatego, że szkoły nie są organizacjami wyznaniowymi?

    znasz lepsze wytłumaczenie? Zawsze poza tym mo0żesz skorzystać z jakiejś podpowiedzi, może słownik, albo encyklopedia?


    > > Nie, to był świadomy, aczkolwiek podyktowany niechęcią atak na pedała.
    >
    > Rozumiem, że siedziałaś R. w głowie i wiesz, dlaczego ona powiedziała, co powie
    > działa?
    >
    Rozumiem coś takiego jak kontekst i sytuacja, bez takiej umiejętności nie da rady np oglądać filmów, sztuk teatralnych ani uczestniczyć w życiu towarzyskim.
  • stephen_s 27.09.10, 13:28
    > znasz lepsze wytłumaczenie?

    Myślę, że każde wytłumaczenie jest lepsze od tego, że koń jest koniem dlatego, że jest koniem :)

    > Zawsze poza tym mo0żesz skorzystać z jakiejś podpow
    > iedzi, może słownik, albo encyklopedia?

    Nie nie, kochana. To Ty twierdzisz, że szkoły nie są organizacjami wyznaniowymi. Bądź więc łaskawa to uzasadnić, a nie zwalać to na mnie.

    > Rozumiem coś takiego jak kontekst i sytuacja, bez takiej umiejętności nie da ra
    > dy np oglądać filmów, sztuk teatralnych ani uczestniczyć w życiu towarzyskim.

    No cóż, pozostaje nam się zatem w ocenie tej sytuacji nie zgodzić. Ja oglądałem wypowiedź Radziszewskiej, jak i jej późniejszy komentarz na temat tej sytuacji, w którym sama przyznała, że strzeliła gafę - i przeprosiła. Jak dla mnie jako żywo to wygląda tak, że ona nie wiedziała, że Smiszek nie jest homoseksualistą publicznie.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • pavvka 27.09.10, 13:36
    stephen_s napisał:

    > Ja oglądałem
    > wypowiedź Radziszewskiej, jak i jej późniejszy komentarz na temat tej sytuacji
    > , w którym sama przyznała, że strzeliła gafę - i przeprosiła. Jak dla mnie jako
    > żywo to wygląda tak, że ona nie wiedziała, że Smiszek nie jest homoseksualistą
    > publicznie.

    Ale to nie o to chodzi. To, że zafundowała mu coming out, mogło być wypadkiem przy pracy, ale to, że jego orientacji seksualnej chciała użyć jako argumentu w dyskusji, jest już nie do obronienia.
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • stephen_s 27.09.10, 13:39
    Z tego, co zrozumiałem, chodziło o to, że w tej dyskusji Śmiszek prezentował się jako bezstronny ekspert - podczas gdy jest aktywistą gejowskim? Tak przynajmniej tłumaczyła to Radziszewska.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • black-emissary 27.09.10, 13:46
    stephen_s napisał:
    > Z tego, co zrozumiałem, chodziło o to, że w tej dyskusji Śmiszek prezentował si
    > ę jako bezstronny ekspert - podczas gdy jest aktywistą gejowskim? Tak przynajmn
    > iej tłumaczyła to Radziszewska.

    :|
    Możesz znaleźć gdzie tak to tłumaczyła? Bo tłumaczenie wyjątkowo marne i raczej typowe dla "drugiej strony". Tak jak zabrzmiało to w programie użyła go po prostu do merytorycznego przykładu i gdyby nie to, że niechcący go wyautowała to nie można by mieć za to absolutnie żadnych pretensji.
  • stephen_s 27.09.10, 13:50
    Widziałem taką jej wypowiedź na TVN24 (chyba), ale nie dam głowy. Nie dam zresztą głowy, że ona dokładnie to powiedziała...

    Kurczę - akurat tę jej drugą wypowiedź trudno mi komentować, bo nie widziałem tej rozmowy w całości. Natomiast z tego fragmentu, który widziałem, to nie odebrałem, że R. zaatakowała Śmiszka za jego orientację.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • black-emissary 27.09.10, 13:57
    Tutaj: dziendobrytvn.plejada.pl/24,37628,wideo,,201852,elzbieta_radziszewska_dyskryminuje_homoseksualistow,aktualnosci_detal.html

    W pierwszych kilku minutach.
    Rozmowa o tym, że przecież nie wolno pytać pracownika o orientację. Radziszewska mówi, że sytuacje są różne i daje przykład: gdyby osoba taka jak pan Śmieszek, o którym powszechnie wiadomo, że jest osobą homoseksualną, aktywistą KPH... Dokończyć przykładu jej oczywiście nie dano, ale jasno widać o co chodzi.
  • stephen_s 27.09.10, 13:58
    A, dzięki. Rzeczywiście, ewidentnie użyła go tylko jako przykładu.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • black-emissary 27.09.10, 14:05
    Ale w świat poszło, że Radziszewska jest homofobem i wyciąga orientację przeciwko rozmówcom. Sam pan Śmiszek skomentował: Jak się nie ma merytorycznych argumentów, to wali się pałką: pan jest pedałem! Pani minister daje do zrozumienia, że gej czy lesbijka nie mają nic do gadania. Śmiać się czy płakać?
  • stephen_s 27.09.10, 14:08
    Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr...

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • pavvka 27.09.10, 15:50
    black-emissary napisała:

    > Rozmowa o tym, że przecież nie wolno pytać pracownika o orientację. Radziszewsk
    > a mówi, że sytuacje są różne i daje przykład: gdyby osoba taka jak pan Ś
    > mieszek, o którym powszechnie wiadomo, że jest osobą homoseksualną, aktywistą K
    > PH... Dokończyć przykładu jej oczywiście nie dano, ale jasno widać o co chodzi.

    Ale to miał być przykład na co? Sam nie jestem w stanie wymyślić żadnego możliwego dalszego ciągu wypowiedzi, który by uzasadniał wyciąganie tu orientacji pana Śmiszka, ale jestem otwarty na sugestie.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • black-emissary 27.09.10, 16:08
    pavvka napisał:
    > Ale to miał być przykład na co? Sam nie jestem w stanie wymyślić żadnego możliwego
    > dalszego ciągu wypowiedzi, który by uzasadniał wyciąganie tu orientacji pana
    > Śmiszka, ale jestem otwarty na sugestie.

    W kontekście jest to wyjątkowo jasne - przykład na to, że nie zawsze trzeba potencjalnego pracownika pytać o orientację, aby była ona rekrutującemu i potencjalnym uczniom znana, stąd argument o zakazie pytania nie jest w tym przypadku zasadny.
  • pavvka 27.09.10, 16:16
    black-emissary napisała:

    > W kontekście jest to wyjątkowo jasne - przykład na to, że nie zawsze trzeba pot
    > encjalnego pracownika pytać o orientację, aby była ona rekrutującemu i potencja
    > lnym uczniom znana, stąd argument o zakazie pytania nie jest w tym przypadku za
    > sadny.

    No to przykład okazał się wyjątkowo nietrafiony... Ale OK, nawet zakładając, że rzeczywiście orientacja Śmiszka byłaby powszechnie znana, to primo, nie wiem co to miało do sprawy tej hipotetycznej nauczycielki, a secundo, ja to jednak odbieram jako ad hominem mający na celu obniżyć wiarygodność rozmówcy - w sensie, że 'pan jej bronisz, boś pan sam gej'.
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • bene_gesserit 27.09.10, 16:29
    'Pan jej bronisz, bo masz w tym interes' [a ja jestem hetero, wiec jestem obiektywna]

    Ciekawe, jak ona by sie poczula, gdyby ktos w telewizyjnej rozmowie na zywo zaczal uzywac jej zwyczajow seksualnych jako 'przykladu', z mina swietoszka potem zaznaczajac, ze 'nie mial nic zlego na mysli, wszyscy wiedzia, ze ministra lubi [tu wstaw dowolny opis praktyki lub fetyszu seksualnego]
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • black-emissary 27.09.10, 17:47
    bene_gesserit napisała:
    > Ciekawe, jak ona by sie poczula, gdyby ktos w telewizyjnej rozmowie na zywo zac
    > zal uzywac jej zwyczajow seksualnych jako 'przykladu', z mina swietoszka potem
    > zaznaczajac, ze 'nie mial nic zlego na mysli, wszyscy wiedzia, ze ministra lubi
    > [tu wstaw dowolny opis praktyki lub fetyszu seksualnego]

    Gdyby homoseksualizm był zwyczajem seksualnym w stylu jakiegoś fetysza czy preferowanej pozycji to problem nie istniałby wcale. Cały sens kwestii związanych z dyskryminacją homoseksualizmu tkwi w tym, że dalece wykracza on poza sypialnię.
    To przeciwnicy równouprawnienia homoseksualistów zwykle uciekają się do takich sztuczek argumentując, że parady, postulaty środowisk seksualnych czy nawet samo istnienie tych organizacji to "obnoszenie się z tym co robią w łóżku".
  • six_a 27.09.10, 21:19
    >To przeciwnicy równouprawnienia homoseksualistów zwykle uciekają się do takich sztuczek argumentując, że parady, postulaty środowisk seksualnych czy nawet samo istnienie tych organizacji to "obnoszenie się z tym co robią w łóżku".

    nocósz, hetero mogą się obnosić na co dzień. a obnoszenie się gejów i lesbijek podczas parad wynika z tego, że ludzie nie akceptują obnoszenia się innego niż heteroseksualne. żadnych sztuczek w tym nie ma.

    --
    not enough
  • black-emissary 27.09.10, 22:25
    six_a napisała:
    > nocósz, hetero mogą się obnosić na co dzień. a obnoszenie się gejów i lesbijek
    > podczas parad wynika z tego, że ludzie nie akceptują obnoszenia się innego niż
    > heteroseksualne. żadnych sztuczek w tym nie ma.

    No i właśnie w tym rzecz, że heteroseksualizm uznaje się za naturalny i wcale nie tylko sypialniany, a homoseksualizm to już czysto seksualna sprawa. Tak oczywiście nie jest, ale zrównanie orientacji działa w każdą stronę i w każdych okolicznościach. Także i w ten sposób, że wspomnienie o czyimś homoseksualizmie powinno być traktowane tak samo, jak wspomnienie o jego heteroseksualizmie, a nie fetyszyzmie czy innych preferencjach w sypialni.
  • six_a 27.09.10, 23:02
    >uznaje się za naturalny
    a co w tym przypadku miałoby oznaczać naturalny? występujący w naturze?
    eee, a fragmentu o seksualności homoseksualizmu to ja nie rozumiem, znaczy homo nie są zdolni do uczuć czy jak to sobie wyobrażasz?

    >być traktowane tak samo, jak wspomnienie o jego heteroseksualizmie
    no właśnie, czyli gej ma prawo w dyskusji zarzucać komuś heteroseksualność??? pani, pani radziu, jako heteroseksualistka, ma rzecz jasna nikłe pojęcie na bla bla bladowolnytemat. tak?

    --
    where do I begin
  • black-emissary 27.09.10, 23:26
    six_a napisała:
    > a co w tym przypadku miałoby oznaczać naturalny? występujący w naturze?

    Jeżeli chłopak powie byłem wczoraj z dziewczyną w kinie to reakcją współpracowników będzie na jakim filmie? Jeżeli powie byłem wczoraj z chłopakiem w kinie reakcją będzie jesteś gejem?! (albo ile synek ma lat?). Do tego zresztą nie jest nawet potrzebna homofobia, starcza statystyka. Jest to jednak związane i z tym, że heteroseksualizm jest kojarzony ze związkiem, małżeństwem, rodziną i tak dalej, a homoseksualizm tylko z "praktyką seksualną". To jest oczywiście bzdurą, bo homoseksualizm dokładnie tak samo jak heteroseksualizm obejmuje o wiele więcej niż "praktyki seksualne".
    Jeżeli jednak wspomnienie o czyimś homoseksualizmie porównujemy do wspomnienia o czyimś fetyszyzmie to wracamy do tego ogólnego, błędnego kojarzenia.

    > eee, a fragmentu o seksualności homoseksualizmu to ja nie rozumiem, znaczy homo
    > nie są zdolni do uczuć czy jak to sobie wyobrażasz?

    E to gdzie niby wyczytałaś? W stwierdzeniu tak oczywiście nie jest? :)

    > >być traktowane tak samo, jak wspomnienie o jego heteroseksualizmie
    > no właśnie, czyli gej ma prawo w dyskusji zarzucać komuś heteroseksualność???
    > pani, pani radziu, jako heteroseksualistka, ma rzecz jasna nikłe pojęcie na bla
    > bla bladowolnytemat. tak?

    Pani Radziszewska nie zarzuciła temu panu homoseksualizmu.
  • six_a 27.09.10, 23:39
    aha, to ja nie zajarzyłam asekuracji w wypowiedzi. ale wiesz, jakby tak się opierać na prostackich skojarzeniach i stereotypach, to wszystkich rudych trzeba by uznać za wrednych, a wszystkie blondynki za pustaki na dwóch nogach.

    Pani Radziszewska nie zarzuciła temu panu homoseksualizmu.
    czyżby? no w sumie to tak, ona pomogła mu w ujawnieniu preferencji seksualnych, jako troskliwa rozmówczyni zadbała, żeby wszyscy wiedzieli, kto się wypowiada, jakby to miało znaczenie. a miało? no nie.

    --
    where do I begin
  • bene_gesserit 28.09.10, 00:14
    Dokladnie o to tu chodzi.
    Czy to sie komu podoba (sa tacy), czy nie, homoseksualizm zwiazany jest z ostracyzmem. Od lekcewazacych spojrzen po gowna na wycieraczce, porysowanego samochodu, pobicia, mobbingu i zwolnienia z pracy. Nie mowiac juz o tym, ze nie kazdy gej czy lesbijka sa w stanie powiedziec, kim sa wlasnym rodzicom, bo nie wiedza, jak ci na to zareaguja. I doskonale zdaja sobie sprawe, ze jest cala masa ludzi, ktorzy skoro se obejrzeli w tv jak ministra o tym opowiedziala, nie spojrza juz na tego czlowieka jak na czlowieka ale jak na pedala z ejcem jakims.

    Czego sobie pewnie Smiszek nie zyczyl i czego do dzis nie kapuje ministra oraz jej jedyna chyba w Polsce fanka, biedna blaki.
    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • black-emissary 28.09.10, 00:58
    bene_gesserit napisała:
    > Czego sobie pewnie Smiszek nie zyczyl i czego do dzis nie kapuje ministra oraz
    > jej jedyna chyba w Polsce fanka, biedna blaki.

    "Ministra" jak najbardziej "kapuje", nawet za to przeprosiła.
  • black-emissary 28.09.10, 00:39
    six_a napisała:
    > aha, to ja nie zajarzyłam asekuracji w wypowiedzi. ale wiesz, jakby tak się opi
    > erać na prostackich skojarzeniach i stereotypach, to wszystkich r4h nogach.

    Najwyraźniej też nie zajarzyłaś, że ja te stereotypy krytykuję. :)

    > czyżby? no w sumie to tak, ona pomogła mu w ujawnieniu preferencji seksualnych,
    > jako troskliwa rozmówczyni zadbała, żeby wszyscy wiedzieli, kto się wypowiada,
    > jakby to miało znaczenie. a miało? no nie.

    Załóżmy proszę, że zamiast Śmiszka jest Biedroń, co do którego nie ma wątpliwości, że publiczny comming out robił nie raz, ok?
    Czy w takim przypadku stwierdzenie gdyby pan Biedroń poszedł się zatrudnić do szkoły katolickiej to nie potrzeba byłoby go o orientację pytać, aby wiedzieć, że jest osobą homoseksualną byłoby naganne?
  • six_a 28.09.10, 09:32
    >Czy w takim przypadku stwierdzenie gdyby pan Biedroń poszedł się zatrudnić do szkoły katolickiej to nie potrzeba byłoby go o orientację pytać, aby wiedzieć, że jest osobą homoseksualną byłoby naganne?
    w moim odczuciu jest naganne, bo promuje dyskryminację ze względu na orientację. do prostackiego odbiornika trafia: jeśli x jest pedałem, a ty nie wiesz, że to pedał, możesz go publicznie wytykać palcem, a jak jesteś kościołem, możesz mu odmówić zatrudnienia, choćby miał pełnić funkcje sprzątacza bocznej nawy.
    proste?

    --
    miracle drug
  • six_a 28.09.10, 09:35
    >ty nie wiesz, że to pedał
    a ty WIESZ, że to pedał (ofkors)

    --
    the end
  • black-emissary 28.09.10, 12:49
    six_a napisała:
    > w moim odczuciu jest naganne, bo promuje dyskryminację ze względu na orientację.

    Możesz mi wskazać w którym miejscu dokładnie to stwierdzenie oczywistego faktu promuje cokolwiek? Bo kompletnie mnie w tym momencie wcięło i mam niemiłe wrażenie, że rozmawiamy o czymś kompletnie różnym.

    > do prostackiego odbiornika trafia: jeśli x jest pedałem, a ty nie wiesz, że to pedał,
    > możesz go publicznie wytykać palcem, a jak jesteś kościołem, możesz mu
    > odmówić zatrudnienia, choćby miał pełnić funkcje sprzątacza bocznej nawy.
    > proste?

    Nie. Najwyraźniej zbyt mało wiem o prostackich odbiornikach, ale Ty jak widzę jesteś ekspertem wysokiej klasy w tej dziedzinie.
  • six_a 28.09.10, 13:00
    >Możesz mi wskazać w którym miejscu dokładnie to stwierdzenie oczywistego faktu promuje cokolwiek?
    oczywiście, mogę, ale nie ma to większego sensu.

    --
    all the small things
  • black-emissary 28.09.10, 16:10
    six_a napisała:
    > oczywiście, mogę, ale nie ma to większego sensu.

    Jeżeli rzeczywiście możesz to ma to bardzo duży sens. Spróbuj, proszę.
  • black-emissary 27.09.10, 17:33
    pavvka napisał:
    > No to przykład okazał się wyjątkowo nietrafiony...

    Z jakiej racji nietrafiony? Był bardzo dobrą odpowiedzią na postawiony zarzut.

    > nie wiem co to miało do sprawy tej hipotetycznej nauczycielki

    Miało tak, że Pieńkowska argumentowała, że Radziszewska racji nie ma, bo o orientację pytać i tak nie wolno. Radziszewska przykładem chciała wykazać, że pytanie nie jest warunkiem koniecznym zaistnienia takiej sytuacji.

    > a secundo, ja to jednak odbieram jako ad hominem mający na celu obniżyć
    > wiarygodność rozmówcy - w sensie, że 'pan jej bronisz, boś pan sam gej'.

    Ty możesz sobie tak to odbierać, ja taki odbiór odbieram jako daleko posuniętą nadwrażliwość, paranoję wręcz.
  • pavvka 27.09.10, 13:47
    A jakie warunki trzeba by było spełniać żeby być bezstronnym ekspertem w tej sprawie? Chyba być aseksualnym i nie mieć żadnych poglądów w kwestiach religijnych? Bo w każdym innym przypadku można by takiej osobie zarzucić stronniczość.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • stephen_s 27.09.10, 13:54
    Też racja. Aczkolwiek czy Śmiszek nie jest działaczem jakiejś organizacji gejowskiej? Jeśli tak, to w sprawach okołogejowskich nie jest niezaangażowanym obserwatorem, a stroną sporu. Co oczywiście nie jest uwłaczające, ale warto, by takie rzeczy w dyskusjach były jasne.

    Nota bene, rozumiem, że nie podobało Ci się także, że Środa stwierdziła, że R. nie nadaje się na ministra ds. równości, bo jest katoliczką? :)

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • black-emissary 27.09.10, 14:01
    stephen_s napisał:
    > Nota bene, rozumiem, że nie podobało Ci się także, że Środa stwierdziła, że R.
    > nie nadaje się na ministra ds. równości, bo jest katoliczką? :)

    To obrońcom uciśnionych nigdy nie przeszkadza, większość można dyskryminować do woli.
    :P
  • pavvka 27.09.10, 15:28
    black-emissary napisała:

    > stephen_s napisał:
    > > Nota bene, rozumiem, że nie podobało Ci się także, że Środa stwierdziła,
    > że R.
    > > nie nadaje się na ministra ds. równości, bo jest katoliczką? :)

    Wprawdzie Black wie lepiej co mi się podoba a co nie, ale mimo wszystko odważę się wypowiedzieć w imieniu własnym - nie znam tej wypowiedzi Środy, ale jeśli tak powiedziała to nie, nie podoba mi się to.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • black-emissary 27.09.10, 15:42
    pavvka napisał:
    > Wprawdzie Black wie lepiej co mi się podoba a co nie

    Tak często w stosunku do mnie taki manewr jest stosowany, że chyba się zaraziłam... ;)

    A co powiesz o cytowanej przeze mnie wyżej wypowiedzi pana Śmiszka?
  • pavvka 27.09.10, 15:47
    black-emissary napisała:

    > Tak często w stosunku do mnie taki manewr jest stosowany, że chyba się zaraziła
    > m... ;)

    Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że ja takiego manewru wobec Ciebie nie stosowałem.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • black-emissary 27.09.10, 15:59
    pavvka napisał:
    > Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że ja takiego manewru wobec Ciebie nie
    > stosowałem.

    A ja mam graniczące z pewnością podejrzenie, że ja wobec Ciebie także nie. Rzuciłam jedynie ogólną, ironiczną uwagę, jeżeli odniosłeś ją do siebie to ... nie miałam takiego zamiaru w każdym razie.
  • pavvka 27.09.10, 16:06
    black-emissary napisała:

    > A ja mam graniczące z pewnością podejrzenie, że ja wobec Ciebie także nie. Rzuc
    > iłam jedynie ogólną, ironiczną uwagę, jeżeli odniosłeś ją do siebie to ...

    Nienopoczekaj. To było pytanie skierowane konkretnie do mnie, a Ty odpowiedziałaś za mnie.
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • black-emissary 27.09.10, 17:49
    pavvka napisał:
    > Nienopoczekaj. To było pytanie skierowane konkretnie do mnie, a Ty odpowiedziałaś za mnie.

    Nie odpowiedziałam za nie (nigdzie nie pisze odpowiadam za pavvkę czy pavvka na pewno), a ironicznie skomentowałam pytanie, by pochwalić jego celność. Jeżeli poczułeś się tym urażony to przepraszam, nie to było moim zamiarem. Lubię się po prostu wtrącać.
    :)
  • szwagier_gpw 27.09.10, 13:42
    > Ale to nie o to chodzi. To, że zafundowała mu coming out, mogło być wypadkiem p
    > rzy pracy, ale to, że jego orientacji seksualnej chciała użyć jako argumentu w
    > dyskusji, jest już nie do obronienia.

    A czy jest do obronienia występ z pozycji "bezstronnego ekspertago" w sytuacji, gdy de facto reprezentuje się stronę sporu ?? Może to dobry obyczaj samemu przedstawiać się publiczności ?



  • black-emissary 27.09.10, 13:45
    pavvka napisał:
    > Ale to nie o to chodzi. To, że zafundowała mu coming out, mogło być wypadkiem p
    > rzy pracy, ale to, że jego orientacji seksualnej chciała użyć jako argumentu w
    > dyskusji, jest już nie do obronienia.

    Nie użyła jego orientacji jako argumentu w dyskusji, a jedynie wykorzystała go w przykładzie mającym uzasadnić jej stanowisko. Nie było w tym najmniejszego nawet śladu podejścia "pan jest pedał, pan się nie odzywa", zamiast Śmieszka mógłby tam być dowolny Kowalski.
  • six_a 27.09.10, 21:14
    >Jak dla mnie jako żywo to wygląda tak, że ona nie wiedziała, że Smiszek nie jest homoseksualistą publicznie.
    też wytłumaczenie. o radziszewskiej wiadomo, że homoseksualna nie jest, czy w rozmowie można zacząć się głośno zastanawiać, w jakiej pozycji albo z jakimi facetami lubi uprawiać seks? w którym momencie dyskusji ma to być jakimś argumentem?

    i w którym momencie jakakolwiek nauczycielka czy nauczyciel ma się tłumaczyć czy uprawia seks zgodnie z nauką kościoła czy niezgodnie.

    a jak nauczycielka używa spirali zamiast kalendarza kieszonkowego to może w katolickiej szkole pracować czy też nie?

    --
    get the cool shoe shine
  • black-emissary 27.09.10, 22:20
    six_a napisała:
    > też wytłumaczenie. o radziszewskiej wiadomo, że homoseksualna nie jest, czy w r
    > ozmowie można zacząć się głośno zastanawiać, w jakiej pozycji albo z jakimi fac
    > etami lubi uprawiać seks? w którym momencie dyskusji ma to być jakimś argumentem?

    1. Orientacja pana Śmiszka nie miała być argumentem w dyskusji.
    2. Radziszewska nie wspominała o tym w jakich pozycjach czy z jakimi facetami lubi on seks uprawiać.
    Analogiczną sytuacją byłoby gdyby pan Śmiszek powiedział na przykład osoba, o której wiadomo, że jest heteroseksualna, jak pani Radziszewska... Byłoby oburzenie?
  • six_a 27.09.10, 22:53
    > 1. Orientacja pana Śmiszka nie miała być argumentem w dyskusji.
    a czym? akcentem humorystycznym? wytknęła mu, że jako gej, nie ma prawa się wypowiadać.
    > 2. Radziszewska nie wspominała o tym w jakich pozycjach czy z jakimi facetami l
    > ubi on seks uprawiać.
    no nie wiem, co o tych nudnych heterykach można by w rozmowie powiedzieć, więc tak sę rzuciłam. cokolwiek związanego z życiem seksualnym pani radziszewskiej, byłoby NIE NA MIEJSCU.

    --
    get the cool shoe shine
  • black-emissary 27.09.10, 23:00
    six_a napisała:
    > > 1. Orientacja pana Śmiszka nie miała być argumentem w dyskusji.
    > a czym? akcentem humorystycznym? wytknęła mu, że jako gej, nie ma prawa się wyp
    > owiadać.

    Tłumaczyłam wielokrotnie. Nic mu nie wytknęła, po prostu wspomniała o jego orientacji w ramach przykładu.
    Gdyby dyskusja tyczyła się komunikacji i aby dać przykład tego ile zajmuje dojazd do centrum Radziszewska powiedziała na przykład obecny tutaj pan Kowalski mieszka w Sękocinie, więc dojazd do centrum zajmuje mu półtorej godziny byłoby tu wytykanie mu miejsca zamieszkania?!

    > no nie wiem, co o tych nudnych heterykach można by w rozmowie powiedzieć, więc
    > tak sę rzuciłam. cokolwiek związanego z życiem seksualnym pani radziszewskiej,
    > byłoby NIE NA MIEJSCU.

    Jedyne analogiczne byłoby powiedzenie pani Radziszewska jest heteroseksualna, często pojawia się publicznie z partnerem. Coś w tym złego?
  • six_a 27.09.10, 23:29
    wspomnienie o orientacji seksualnej to nie to samo, co powiedzenie że kowalski mieszka w sękocinie.
    to jest czyjaś prywatna oraz intymna sprawa i wywleczenie jej na dzień dobry nie było przypadkiem, ani tym bardziej niczym akceptowanym powszechnie. nie wykręcisz tego ogonem, choćbyś sto pięćdziesiąt przykładów podała.
    a dowodem jest choćby to, że musiała przepraszać.

    > Jedyne analogiczne byłoby powiedzenie
    masz patent, na to co jes"jedynie analogiczne"? to pszepszam. i: tak, byłoby to złe.


    --
    not enough
  • black-emissary 28.09.10, 00:35
    six_a napisała:
    > wspomnienie o orientacji seksualnej to nie to samo, co powiedzenie że kowalski
    > mieszka w sękocinie.

    Nie o to chodziło w przykładzie, celowo został dobrany tak, aby ujawniana cecha była skrajnie neutralna.
    Pytanie przy tym przykładzie brzmiało - czy w takim kontekście jest to wytykanie? Tak czy nie?

    > to jest czyjaś prywatna oraz intymna sprawa i wywleczenie jej na dzień dobry ni
    > e było przypadkiem, ani tym bardziej niczym akceptowanym powszechnie.

    Nie dyskutowałyśmy o tym czy coś jest akceptowane czy kulturalne, ale czy jest wytykaniem i użyciem orientacji jako argumentu.
    Niekulturalne było to, że pan Śmiszek ponoć nie zrobił publicznego comming out. Nie widzę jednak żadnych podstaw by uznać, że pani Radziszewska wyoutowała go ze złej woli, miała pełne prawo nie wiedzieć, że tego nie zrobił, choć w "środowisku" jego orientacja jest powszechnie znana. I za to przeprosiła.

    A tak przy okazji - czy powiedzenie o kimś w jakimś luźnym kontekście, że jest heteroseksualny, uznałabyś za równie nieprzypadkowe i nieakceptowalne?

    > a dowodem jest choćby to, że musiała przepraszać.

    Przepraszała za to, że ujawniła o nim coś, czego on sam nie chciał ujawniać. Jak wyżej. Gdyby ujawniła, że mieszka on w Sękocinie, a on nie chciałby, aby to było publicznie wiadome to powinna tak samo przeprosić.

    > masz patent, na to co jes"jedynie analogiczne"?

    Nie, mam jedynie alergię na nietrafione porównania.
  • six_a 28.09.10, 09:21
    > Nie o to chodziło w przykładzie, celowo został dobrany tak, aby ujawniana cecha
    > była skrajnie neutralna.
    a po co celowo dobierać neutralny, skoro wypowiedź radziszewskiej neutralna nie była? pierniczenie o tajemnicach poliszynela jest normalnym wbiciem szpili w oponenta, nie wiem, jak można tego, raz, nie widzieć, dwa, utrzymywać, że to było neutralne.

    > Niekulturalne było to, że pan Śmiszek ponoć nie zrobił publicznego comming out.
    nie rozumiem, najwyraźniej Twój poziom wyrafinowania w tym dyskursie wjechał na k2

    > A tak przy okazji - czy powiedzenie o kimś w jakimś luźnym kontekście, że jest
    > heteroseksualny, uznałabyś za równie nieprzypadkowe i nieakceptowalne?
    nie, ale to nie był luźny kontekst.

    > Nie, mam jedynie alergię na nietrafione porównania.
    no, to od swoich porównań powinnaś mieć megawysypkę

    --
    free fallin'
  • black-emissary 28.09.10, 12:26
    six_a napisała:
    > a po co celowo dobierać neutralny

    Po co, aby sytuację oderwać od niezdrowych, zbędnych i zaburzających obraz sprawy emocji.

    > pierniczenie o tajemnicach poliszynela jest normalnym wbiciem szpili w o
    > ponenta, nie wiem, jak można tego, raz, nie widzieć, dwa, utrzymywać, że to był
    > o neutralne.

    Jaka szpila?! Czy dla Ciebie powiedzenie, że ktoś jest homoseksualistą to wbijanie szpil?! Bo dla mnie nie, a ja przecież ponoć skrajny moher jestem.
    Widziałaś w ogóle ten wywiad? Wiesz, w jakim kontekście to padło? Bo jak tak to nie mam pojęcia jak możesz wciąż twierdzić, że to neutralne nie było i nic ze szpilami wspólnego nie miało!

    > nie, ale to nie był luźny kontekst.

    Był. Obejrzyj program. Uważnie i bez uprzedzeń.

    > no, to od swoich porównań powinnaś mieć megawysypkę

    "Argumenty" na poziomie przedszkola racz sobie darować.
  • six_a 28.09.10, 12:58
    sytuacja jaką radziszewska spowodowała, była niezdrowa, zbędna i zaburzająca dyskusję - co chcesz oderwać, bo nie rozumiem.

    > Wiesz, w jakim kontekście to padło? Bo jak tak to
    > nie mam pojęcia jak możesz wciąż twierdzić, że to neutralne nie było i nic ze
    > szpilami wspólnego nie miało!
    tak oglądałam, tajemnica poliszynela miała być pewnie parszywą wisienką na torcie. a ty możesz ją uważać za codzienną porcję ziemniaków należną każdemu na obiad.

    --
    out of space
  • black-emissary 28.09.10, 16:10
    six_a napisała:
    > sytuacja jaką radziszewska spowodowała, była niezdrowa, zbędna i zaburzająca
    > dyskusję - co chcesz oderwać, bo nie rozumiem.

    No niestety widać, że nie rozumiesz...
    Pani Radziszewska dała przykład korzystając z eksponatu na boku. Bardzo częsty chwyt w dyskusjach, nie mający absolutnie nic wspólnego z próbą dyskredytacji rozmówcy, po prostu przykład żywy daje lepszy efekt od teoretycznego. Czy taki chwyt uznajesz za naganny? Najwyraźniej nie, jeżeli przykład z Sękocinem nie wywołał w Tobie fali oburzenia.
    Nie rozumiem więc skąd bierzesz tutaj dodatkowe założenia niezbędne do wyciągnięcia wniosków, że celem Radziszewskiej było jakiekolwiek "wytknięcie" (czego niby? orientacji, w której nic złego nie ma?). Czarna dziura, której nie potrafię niczym wypełnić. Pomożesz czy ograniczysz się do powtórzeń?
  • pavvka 28.09.10, 16:25
    Jeśli miał to być przykład osoby, której homoseksualna orientacja jest powszechnie znana, to nijak nie potrafię zrozumieć jak p. Radziszewska wpadła na to, żeby użyć akurat nazwiska p. Śmiszka. Przede wszystkim on w ogóle nie był (do teraz) powszechnie znaną osobą, więc niezależnie od tego czy był wykamingałtowany czy nie, przykład był ni z gruszki ni z pietruszki. W związku z czym nie wierzę żeby Radziszewską kierowało po prostu pragnienie zobrazowania zjawiska - gdyby tak było, użyłaby Tomasza Raczka czy jakiegoś tam Boya George'a.
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • black-emissary 28.09.10, 16:41
    pavvka napisał:
    > Jeśli miał to być przykład osoby, której homoseksualna orientacja jest powszechnie znana

    A cóż innego to być mogło? :)

    > to nijak nie potrafię zrozumieć jak p. Radziszewska wpadła na to, że
    > by użyć akurat nazwiska p. Śmiszka.

    Mam nieodparte wrażenie, że mogło mieć to związek z faktem, że akurat obok niej siedział.

    > Przede wszystkim on w ogóle nie był (do teraz) powszechnie znaną osobą,
    > więc niezależnie od tego czy był wykamingałtowany czy nie,
    > przykład był ni z gruszki ni z pietruszki.

    Przykład trafny choćby dlatego, że właśnie koło niej siedział :) i brał udział w dyskusji, więc dla widzów nie był osobą kompletnie nie znaną, bo właśnie przecież go widzieli.

    > W związku z czym nie wierzę żeby Radziszewską kierowało po prostu pragnienie
    > zobrazowania zjawiska

    Obawiam się, że odwracasz wynikanie.

    > gdyby tak było, użyłaby Tomasza Raczka czy jakiegoś tam Boya George'a.

    I pewnie gdyby wiedziała o tym, że Śmiszek się publicznie nie ujawnia to tak by zrobiła. Ale jeżeli - wedle jej przekonania - siedział koło niej dobry przykład to dlaczego jego właśnie nie wskazać?
  • pavvka 28.09.10, 17:21
    black-emissary napisała:

    > Przykład trafny choćby dlatego, że właśnie koło niej siedział :) i brał udział
    > w dyskusji, więc dla widzów nie był osobą kompletnie nie znaną, bo właśnie prze
    > cież go widzieli.

    I co wynikało z tego widzenia? Miał na koszulce napisane "jestem gejem"?
    Jeśli przykład miał być typu "przychodzi Śmiszek do lekarza, pardon, do szkoły, a tam mu mówią 'panie Śmiszek, my wiemy bez pytania, żeś pan jest gej'", to był nietrafiony i bez sensu, bo Śmiszek nie był osobą publiczną, a już w szczególności nie był powszechnie znany z gejostwa. W związku z czym w tej szkole raczej nie mieliby szans wiedzieć o jego orientacji gdyby nie zapytali.

    > > W związku z czym nie wierzę żeby Radziszewską kierowało po prostu pragnie
    > nie
    > > zobrazowania zjawiska
    >
    > Obawiam się, że odwracasz wynikanie.

    Wyjaśnij
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • black-emissary 28.09.10, 18:08
    pavvka napisał:
    > Jeśli przykład miał być typu "przychodzi Śmiszek do lekarza, pardon, do szkoły,
    > a tam mu mówią 'panie Śmiszek, my wiemy bez pytania, żeś pan jest gej'", to [b
    > ]był [/b]nietrafiony i bez sensu, bo Śmiszek nie był osobą publiczną, a już w s
    > zczególności nie był powszechnie znany z gejostwa. W związku z czym w tej szkol
    > e raczej nie mieliby szans wiedzieć o jego orientacji gdyby nie zapytali.

    Kontekst. Mowa była o tym, że wypowiedź Radziszewskiej nie miała sensu, bo przecież i tak o orientację pytać nie wolno, na co Radziszewska pragnęła odpowiedzieć (nie pozwolono jej dokończyć), że pytanie nie zawsze jest potrzebne, w niektórych przypadkach jest to wiadome bez zadawania takich pytań. Posłużyła się w tym celu przykładem obecnego w studiu pana przekonana, że jego orientacja jest kwestią ogólnie znaną. W tym się pomyliła, to była gafa, za to przeprosiła. Ale ta pomyłka nie powoduje, że ów przykład nagle staje się homofobią, atakiem na orientację czy co tam mądrego jeszcze wykoncypowano w tej sprawie. Przykład pozostaje przykładem, gafa pozostaje gafą w swoim tylko zakresie.

    > > Obawiam się, że odwracasz wynikanie.
    >
    > Wyjaśnij

    Wychodzisz z założenia, że pani R. jest - w skrócie to określając - homofobem i na tej podstawie interpretujesz jej wypowiedź, co daje Ci dowód na założoną uprzednio tezę.
  • six_a 28.09.10, 19:53
    >Pani Radziszewska dała przykład korzystając z eksponatu na boku.
    po pierwsze, to nie był żaden eksponat. tylko człowiek. trzeba było pani radziszewskiej użyć chociaż taktu, ale nawet tego tej prześmiesznej kobicie jej katolicki pambuk poskąpił.

    >Czy taki chwyt uznajesz za naganny?
    może powiesz po prostu, ile razy potrzebujesz przeczytać moje tak "tak". na początek niech będzie 1000 x tak. zaoszczędzi ci to zadawania kolejnych 999 równie niewnoszących pytań.


    --
    celebration
  • black-emissary 27.09.10, 12:26
    Grochem o ścianę. Można do woli tłumaczyć, krytycy wiedzą swoje - Radziszewska nienawidzi pedałów!
  • margot_may 27.09.10, 12:29
    Tu się wkradło "nieporozumienie". W dyrektywie, o której mowa stoi:
    "1. Niezależnie od przepisów ustępów 1 i 2 artykułu 2, Państwa Członkowskie mogą
    uznać, że odmienne traktowanie ze względu na cechy związane z jedną z przyczyn
    wymienionych w artykule 1 nie stanowi dyskryminacji w przypadku, gdy ze względu na
    rodzaj działalności zawodowej lub warunki jej wykonywania, dane cechy są istotnym i
    determinującym wymogiem zawodowym
    , pod warunkiem, że cel jest zgodny z prawem, a
    wymóg zachowuje proporcje."
    i dalej w punkcie 2:
    gdy ze
    względu na charakter tego rodzaju działalności lub kontekst, w którym jest prowadzona,
    religia lub przekonania stanowią podstawowy, zgodny z prawem i uzasadniony wymóg
    zawodowy, uwzględniający etykę organizacji. Tego rodzaju odmienne traktowanie powinno
    być realizowane z poszanowaniem zasad i postanowień konstytucyjnych Państw
    Członkowskich oraz zasad ogólnych prawa wspólnotowego i nie powinno być
    usprawiedliwieniem dla dyskryminacji, u podstaw której leżą inne przyczyny. Pod
    warunkiem, że jej przepisy są przestrzegane, niniejsza Dyrektywa nie narusza więc prawa
    kościołów i innych organizacji publicznych lub prywatnych – których etyka opiera się na
    religii lub przekonaniach, działających zgodnie z krajowymi przepisami konstytucyjnymi i
    ustawodawczymi – do wymagania od osób pracujących dla nich działania w dobrej wierze i
    lojalności wobec etyki organizacji
    .

    mfe.free.ngo.pl/rowni_w_roznorodnosci_i_wobec_prawa/prawo/dyrektywa_rady_ue_2000_78_we.pdf
    To co w dyrektywie jest jednym i tym samym ("więc") w projekcie polskiej ustawy jest czymś oddzielnym.
  • gruszkasia 27.09.10, 12:50
    Niezależnie od manipulacji mętnym przepisem prawnym, zwolennicy Radziszewskiej to corgan, jelonek, coppermind,stephen_s, szwagier gpw,tad9 i black-emissary, co jest znakomitym wskaźnikiem tego, którą stronę reprezentuje Tusk i jego ludzie, do których ma sentyment i dlatego ich trzyma na stanowisku.
  • black-emissary 27.09.10, 12:56
    O, intrygujące. Możesz mi dokładniej wskazać którą to niby stronę i czego reprezentuję? :D
  • stephen_s 27.09.10, 13:00
    Sorry... what? :)

    Nie, naprawdę - o czym niby świadczy to, że uważam, że R. nie powiedziała nic strasznego?

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • black-emissary 27.09.10, 12:54
    Możesz mi jaśniej owo "nieporozumienie" wyłożyć? Bo w tym co cytujesz jak byk stoi o lojalności wobec etyki.
  • margot_may 27.09.10, 13:36
    Chodzi o to, że dyrektywa mówi: nie naruszamy waszego prawa do wymagania od osób pracujących dla was działania w dobrej wierze i lojalności wobec etyki organizacji, bo dostaliście prawo do niezatrudniania, gdy osoba nie ma cech, które są istotnym i determinującym wymogiem zawodowym.

    Natomiast dla Radziszewskiej działania w dobrej wierze i lojalność wobec etyki to oddzielny powód do niezatrudniania- "również". Co może być bardzo szeroko rozumiane.
  • black-emissary 27.09.10, 13:49
    Przy czym wymóg zawodowy może uwzględniać etykę organizacji.
  • margot_may 27.09.10, 14:15
    Tak oczywiście. Ale musi być zgodny z prawem i uzasadniony.
  • black-emissary 27.09.10, 14:29
    A uzasadnieniem jest niezgodność z wyznawaną przez daną organizację etyką.
    Ta sprawa to bardzo dobry sprawdzian z tolerancji - czy tolerancyjny jesteśmy tylko dla mniejszości, czy też dla większości? :)
  • margot_may 27.09.10, 14:35
    A "zgodność z prawem" ci nie pasowała? Trzeba było znowu pominąć?
  • black-emissary 27.09.10, 14:38
    Ale którym dokładnie prawem? :)
  • margot_may 27.09.10, 14:46
    Niech pomyślę. Polskie prawo? Prawo pracy? konstytucja? To będą chyba wszystkie powyższe.

    Swoja drogą ciekawe jak Radziszewska przypadkowo zmieniła kwalifikacje. W dyrektywie jest: religia lub przekonania stanowią podstawowy, zgodny z prawem i uzasadniony wymóg zawodowy
    W polskiej ustawie: rzeczywisty i decydujący wymóg zawodowy.
  • black-emissary 27.09.10, 14:52
    margot_may napisała:
    > Niech pomyślę. Polskie prawo? Prawo pracy? konstytucja? To będą chyba wszystkie
    > powyższe.

    Czyli np. konstytucyjny zapis o prawie do wychowania w zgodzie ze światopoglądem.
  • margot_may 27.09.10, 15:06
    Uczenie matematyki przez zdeklarowaną lesbijkę nie jest łamaniem prawa do wychowania w zgodzie ze światopoglądem. Ponieważ lesbijka nie przekazuje światopoglądu, tylko zasady matematyki.
  • black-emissary 27.09.10, 15:34
    margot_may napisała:
    > Uczenie matematyki przez zdeklarowaną lesbijkę nie jest łamaniem prawa do wycho
    > wania w zgodzie ze światopoglądem.

    Twoim zdaniem. Mówimy jednak o katolikach.

    > Ponieważ lesbijka nie przekazuje światopoglądu, tylko zasady matematyki.

    Czym więc szkoła katolicka różni się od niekatolickiej?
  • margot_may 27.09.10, 16:38
    >
    > Twoim zdaniem. Mówimy jednak o katolikach.

    No i? Możesz to rozwinąć?


    > Czym więc szkoła katolicka różni się od niekatolickiej?

    Tym, że stawia sobie za cel wychowanie młodzieży w wierze katolickiej.

  • black-emissary 27.09.10, 17:36
    margot_may napisała:
    > No i? Możesz to rozwinąć?

    Wydawało mi się to samorozwijalne, ale ok, proszę: to co jest potrzebne do wychowania w wierze katolickiej powinno być oceniane przez samych katolików i jeżeli oni uznają, że chronienie dzieci przed pewnymi wzorcami jest w tym niezbędne to należy ową ich inność (oczywiście w rozsądnych granicach) uszanować.

    > Tym, że stawia sobie za cel wychowanie młodzieży w wierze katolickiej.

    Bingo!
  • six_a 27.09.10, 21:35
    Tym, że stawia sobie za cel wychowanie młodzieży w wierze katolickiej.
    >Bingo!

    eee, to ta szkoła powinna chyba zatrudniać lesbijki w imię umiłowania bliźniego jak również nierzucania kamieniami. czy nie?
    --
    free fallin'
  • black-emissary 27.09.10, 22:41
    six_a napisała:
    > eee, to ta szkoła powinna chyba zatrudniać lesbijki w imię umiłowania bliźniego
    > jak również nierzucania kamieniami. czy nie?

    A o tym niech już decyduje sama szkoła.
  • six_a 27.09.10, 22:55
    "niech" to jest pobożne życzenie, postulat bądź sen nocy letniej. jak na razie pracodawców, w tym szkoły, obowiązuje chyba jakiś kodeks pracy?


    --
    get the cool shoe shine
  • margot_may 28.09.10, 00:41
    > Wydawało mi się to samorozwijalne, ale ok, proszę: to co jest potrzebne do wych
    > owania w wierze katolickiej powinno być oceniane przez samych katolików i jeżel
    > i oni uznają, że chronienie dzieci przed pewnymi wzorcami jest w tym niezbędne
    > to należy ową ich inność (oczywiście w rozsądnych granicach) uszanować.

    No oczywiście, ale musi to być w granicach prawa. Nie można domagać się poszanowania dla praktykowania religii, która łamie prawa innych osób. Tak stoi w konstytucji.

    > > Tym, że stawia sobie za cel wychowanie młodzieży w wierze katolickiej.
    >
    > Bingo!

    Ale co? Czy wiara katolicka nakazuje ostracyzm społeczny w stosunku do osób homoseksualnych? Czy głosi: wyrzucajmy te osoby poza nawias, pozbawiajmy je pracy? czy to ma być kara? Albo: czy rodzice młodzieży boją się, że brak kary w tej postaci pozostawi na placu boju niewystarczającym najwyraźniej argument o "boskich prawach"?
    I to jest wiara katolicka? Takie metody wychowania są znane w sektach- my kontra obcy, gdzie trzeba być lojalnym i szanować jak bliźniego swego tylko "rodzinę".

    I jeszcze te okrzyki katolików- mamy demokrację, macie szanować nasze poglądy, które gnoją innych ludzi.
    Daję słowo, chciałabym, ale ni cholery nie mogę. Nie wiem czemu, to pewnie poczucie sprawiedliwości.



  • black-emissary 28.09.10, 01:04
    margot_may napisała:
    > No oczywiście, ale musi to być w granicach prawa. Nie można domagać się poszano
    > wania dla praktykowania religii, która łamie prawa innych osób. Tak stoi w kons
    > tytucji.

    W tej samej konstytucji, w której stoi, że każdy ma prawo do wychowania dzieci w zgodzie ze swoim światopoglądem. Tutaj ścierają się różne prawa.

    > Czy wiara katolicka nakazuje ostracyzm społeczny w stosunku do osób homoseksualnych?

    Nie, wiara katolicka nakazuje, aby nie praktykować homoseksualizmu.

    Naprawdę, super by było, gdyby można było zdelegalizować KK i wszystkie inne religie, zakazać głoszenia nadprzyrodzonych bzdur i popierania nimi wszelakich chorych absurdów, jakie są instytucji potrzebne. Ale tak się niestety nie da.
  • margot_may 28.09.10, 01:41
    > Nie, wiara katolicka nakazuje, aby nie praktykować homoseksualizmu.

    A jaki wiara katolicka nakazuje mieć stosunek do osób homoseksualnych?
  • black-emissary 28.09.10, 07:31
    margot_may napisała:
    > A jaki wiara katolicka nakazuje mieć stosunek do osób homoseksualnych?

    Z tego co mi wiadomy - pełen współczucia oraz - jeżeli z tym skutecznie walczą - podziwu.

    Głupie? No i co z tego?
    Jeżeli KK sobie ubzdura, że grzechem jest jedzenie zielonego groszku, a zamiłowanie do niego ciężarem, z którym wierzący ma się borykać - to niech sobie tak głosi i tego od swoich wiernych wymaga. Jego piaskownica, jego zabawki.
  • margot_may 28.09.10, 13:05
    > Z tego co mi wiadomy - pełen współczucia oraz - jeżeli z tym skutecznie walczą
    > - podziwu.

    Tak normalnie w życiu codziennym i współegzystencji katolicy mają być pełni współczucia? I jak to się objawia?
    Ale nieważne, zakładam, że takie przykazanie obejmuje zachowywanie się z szacunkiem w stosunku do homoseksualisty, i traktowanie go na równi z innymi ludźmi, oczywiście dodatkowo z "pełnym współczuciem".

    W takim razie czy szkoła realizuje nauczanie wiary katolickiej stosując ostracyzm w stosunku do homoseksualistki? Czego ta młodzież się nauczy?
    I czemu więc uważasz, że zwalnianie homoseksualistów jest właśnie przejawem światopoglądu katolickiego?
  • facet123 27.09.10, 16:00
    Nawet jeśli w ramach jakiejś interpretacji polskiego prawa Radziszewska ma rację, że można odmówić zatrudnienia lesbijce to świadczy to o wadliwym prawie, a nie jest argumentem na obronę tej pani, która z takim prawem i takimi interpretacjami powinna walczyć.

    Ogólnie szkoły powinny być "pod specjalnym nadzorem" ministerstwa i jako placówki realizujące ściśle zdefiniowany program nie powinny dopuszczać ideologizowania w jakąkolwiek stronę. Jeżeli kościół chce prowadzić szkołę, to może, ale niech naucza tam programu ministerialnego i niech nauczycieli obowiązuje normalne prawo pracy w ramach którego nie można odmawiać zatrudnienia na podstawie światopoglądu albo orientacji.

    Natomiast jeśli kościół chce zatrudnić księdza na stanowisko proboszcza (czyli nie na stanowisko państwowe, ale swoje własne) - to może sobie zakładać wymagania jakie mu się podoba.
  • evita_duarte 27.09.10, 17:42
    Gadacie i gadacie o tych szkolach, a IMO wszystko rozchodzi sie o to, czy rodzice maja prawo nauczac wlasne dzieci tego co im sie podoba. Czy to rodzice, czy panstwo maja prawo do budowy swiatopogladu nowego pokolenia i co za tym idzie pewnej indoktrynacji. JA bedac za kompletnym zozdzialem kosciola i panstwa, a takze przeciwko nauczaniu religii w szkole, uwazam jednoczesnie, ze szkoly prywatne powinny byc takie, jakie rodzice chca zeby byly. Z reszta do pewnego stopnia to samo zdanie mam o szkolach publicznych. Co za tym idzie, uwazam, ze szkoly wyznaniowe katolickie maja prawo odmowic zatrudnienia lesbijce, albo facetowi co to sypia z kim popadnie. Szkola powinna byc jednoscia i jesli jako calosc reprezentuja jakis swiatopoglad to pracownicy tez powinni go reprezentowac.
    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • black-emissary 27.09.10, 17:57
    Jeżeli już problem rozszerzyłaś to zwrócę jednak uwagę na nieco poważniejsze problemy. Bo o ile dylemat lesbijki wydaje mi się sumarycznie mało istotny to o wiele poważniejszym pytaniem jest na ile można takiej szkole pozwolić na dowolność w programie nauczania.
    Czy szkoła wyznaniowa może nie nauczać o ewolucji czy wręcz nauczać, że ewolucja to kłamstwo? Czy może nauczać, że homoseksualizm jest chorobą, którą można skutecznie leczyć? Czy może nauczać, że od masturbacji rosną włosy na rękach, od antykoncepcji się umiera, a aborcja to stuprocentowy sposób na bezpłodność i słynny syndrom?
  • evita_duarte 27.09.10, 18:09
    Sa ogolnie przyjete programy nauczania i ich nalezy sie trzymac jesli szkola nie jest szkolka niedzielna, a szkola dajaca powszechnie w kraju uznawane wyksztalcenie. Nie moze taka szkola zwyczajnie klamac. Twoje przyklady podchodzily pod zwyczajne klamstwo, ale na pewno beda takie zagadnienia, ktore stoja na pograniczu. To o czym wspominasz jest na pewno problemem do przedyskutrowania i ja nie jestem tu niestety zadna wyrocznia. O ile uwazam, ze rodzice maja prawo uczyc dzieci czego chca, to jednak jestem za odbieraniem dzieci ludziom szerzacym nienawisc- pamietasz moze te pare, ktora dala synowi imie Hitler?
    A moze Ty sama odpowiesz na swoje pytania? Moze w ten sposob do czegos dojdziemy, bo ja odpowiedzi z rekawa nie mam.
    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • black-emissary 27.09.10, 18:29
    Uważam, że należy się trzymać programów, jakkolwiek w moim rozumieniu stoi to w pewnej sprzeczności z prawem rodziców do nauczania własnych dzieci tego co im się podoba, stąd moje do Ciebie pytanie (z celowo przejaskrawionymi przykładami), bo deklarację ową uznałam za poparcie pełnej samowolki w tym zakresie.
    Oczywiście w jakimś tam stopniu te narzucane programy kłócą się z ideą wolności jednostki, ale tutaj cel uświęca chyba jednak środki, mówimy o daniu szans tym, którym sami rodzice chcą je odebrać i o kształtowaniu tych, którzy będą nasze emerytury płacić.

    Różnica między tym a rozważaną sprawą jest o tyle prosta, że program opiera się o kwestie naukowe. I o ile nauka nie jest tak idealnie obiektywna jakbyśmy tego chcieli, to jednak jest najbardziej obiektywnym dostępnym nam narzędziem. Co więcej o tym co w jej ramach jest prawdą a co nie decydują gremia niezależne od szkoły, państwa i kościoła. Natomiast o tym co jest grzechem decyduje sam Kościół wedle własnego widzimisię i nie sposób mu owego prawa odmawiać. Jeżeli więc w nauce szkoły zostanie jasno oddzielone co jest zdaniem nauki a co Kościoła to należy na to moim zdaniem przyzwolić.

    Dotknęłaś tutaj jeszcze jednej kwestii, najbardziej chyba drażliwej - czego rodzic ma prawo nauczać w czterech ścianach swojego domu. Akurat w przypadku rodziców-faszystów są na to inne paragrafy (ten o zakazie szerzenia takich treści, zresztą sam w sobie nieco kontrowersyjny) to przy innych kwestiach - np. czy rodzic może nauczać dziecko, że pedały to zboczeńcy i pedofile - sprawa jest dużo bardziej niejasna. Bo ciężko odbierać dzieci rodzicom na takiej podstawie. I tutaj wracamy do punktu wyjścia, czyli programu szkolnego, bo to on moim zdaniem jest jedynym sensownym sposobem na przeciwdziałanie takiemu wpływowi rodziców.
  • evita_duarte 27.09.10, 18:44
    black-emissary napisała:

    > Uważam, że należy się trzymać programów, jakkolwiek w moim rozumieniu stoi to w
    > pewnej sprzeczności z prawem rodziców do nauczania własnych dzieci tego co
    > im się podoba
    , stąd moje do Ciebie pytanie (z celowo przejaskrawionymi przy
    > kładami), bo deklarację ową uznałam za poparcie pełnej samowolki w tym zakresie
    > .

    Oczywiscie to stwierdzenie jest pewnym skrotem myslowym. Pozwol, ze rozwine. Szkole i nauczycieli obowiazuje pewien standard jesli chodzi o przedmioty naukowe, znow dodam- jesli szkola ma dawac uczniowi wyksztalcenia uznawane w kraju. Natomiast jesli chodzi o ideologie, czy religie- od nauczania tego sa rodzice.


    > Oczywiście w jakimś tam stopniu te narzucane programy kłócą się z ideą wolności
    > jednostki, ale tutaj cel uświęca chyba jednak środki, mówimy o daniu szans tym
    > , którym sami rodzice chcą je odebrać i o kształtowaniu tych, którzy będą nasze
    > emerytury płacić.
    >

    Tak, moje pytanie: kto ma ich ksztaltowac? My jako panstwo, czy my jako rodzice?


    > Różnica między tym a rozważaną sprawą jest o tyle prosta, że program opiera się
    > o kwestie naukowe. I o ile nauka nie jest tak idealnie obiektywna jakbyśmy teg
    > o chcieli, to jednak jest najbardziej obiektywnym dostępnym nam narzędziem. Co
    > więcej o tym co w jej ramach jest prawdą a co nie decydują gremia niezależne od
    > szkoły, państwa i kościoła. Natomiast o tym co jest grzechem decyduje sam Kośc
    > iół wedle własnego widzimisię i nie sposób mu owego prawa odmawiać. Jeżeli więc
    > w nauce szkoły zostanie jasno oddzielone co jest zdaniem nauki a co Kościoła t
    > o należy na to moim zdaniem przyzwolić.

    Tez sie zgodze, ale mam oczywiscie jakies ale. Nie da sie w szkole katolickiej, czy jakielkowleik innej szkole wyznaniowej oddzielic calkowicie nauczania ideologicznego od naukowego. Szkola to calosc, jeden organizm i dziecko przyjmuje wszystko w taki sam sposob i matematyke i religie- jako prawdy objawione. Z tego samego wzgledu uwazam, ze nie ma miejsca na religie w takiej formie w jakiej jest teraz, a jest nauka wiary.


    >
    > Dotknęłaś tutaj jeszcze jednej kwestii, najbardziej chyba drażliwej - czego rod
    > zic ma prawo nauczać w czterech ścianach swojego domu. Akurat w przypadku rodzi
    > ców-faszystów są na to inne paragrafy (ten o zakazie szerzenia takich treści, z
    > resztą sam w sobie nieco kontrowersyjny) to przy innych kwestiach - np. czy rod
    > zic może nauczać dziecko, że pedały to zboczeńcy i pedofile - sprawa jest dużo
    > bardziej niejasna. Bo ciężko odbierać dzieci rodzicom na takiej podstawie. I tu
    > taj wracamy do punktu wyjścia, czyli programu szkolnego, bo to on moim zdaniem
    > jest jedynym sensownym sposobem na przeciwdziałanie takiemu wpływowi rodziców.

    To naprawde chwalebne by bylo gdyby szkola miala az taki wplyw na ucznia i potrafila przeciwstawic sie takim wplywom, ale czy wtedy nie posuwalaby sie za daleko? Czy w pewnym momencie nie stalaby sie narzedziem w rekach wladzy. Teraz ja przejaskrawie i podsune mysl o Hitler- Jugend.
    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • black-emissary 27.09.10, 22:57
    evita_duarte napisała:
    > Natomiast jesli chodzi o ideologie, czy religie- od nauczania tego sa rodzice.

    Lub szkoła ideologiczna. :)

    > Tak, moje pytanie: kto ma ich ksztaltowac? My jako panstwo, czy my jako rodzice?

    Najlepiej oczywiście byłoby, gdyby kształtowali ich rodzice, wszystkich i dobrze. Ale jak wiadomo tak to tylko w Erze, w realiach jest tak, że niektórzy rodzice nie chcą czy nie potrafią tego zrobić. I tutaj powinno wchodzić państwo. Niestety.

    > Tez sie zgodze, ale mam oczywiscie jakies ale. Nie da sie w szkole katolickiej,
    > czy jakielkowleik innej szkole wyznaniowej oddzielic calkowicie nauczania ideo
    > logicznego od naukowego. Szkola to calosc, jeden organizm i dziecko przyjmuje w
    > szystko w taki sam sposob i matematyke i religie- jako prawdy objawione.

    I też stąd dylemat lesbijki w szkole katolickiej. :)
    Oczywiście wszystko to są pewne wzorce, do których fajnie byłoby dążyć, ale nie ma co łudzić się, że zostaną osiągnięte, ale należy dbać, by nie odchodzić od nich nadmiernie.

    > To naprawde chwalebne by bylo gdyby szkola miala az taki wplyw na ucznia i potr
    > afila przeciwstawic sie takim wplywom, ale czy wtedy nie posuwalaby sie za dale
    > ko? Czy w pewnym momencie nie stalaby sie narzedziem w rekach wladzy. Teraz ja
    > przejaskrawie i podsune mysl o Hitler- Jugend.

    Dlatego też bardzo to delikatny i niejednoznaczny problem. Oparcie o naukę jest rozwiązaniem w pewnych przynajmniej kwestiach, ale wszystkiego nie rozwiąże niestety.

    Tak czy inaczej uważam, że burza w szklance wody taka jak w tej sprawie Radziszewskiej bardzo szkodzi całości problemu. Z wielką radością dałabym prawo szkołom katolickim dyskryminowania sobie do woli na dowolnych zasadach w zamian za wycofanie religii ze szkół państwowych. To problem nieporównywalnie większy od tego mocno wydumanego problemu lesbijki w szkole katolickiej.
  • evita_duarte 28.09.10, 16:56
    black-emissary napisała:

    >
    > > Tak, moje pytanie: kto ma ich ksztaltowac? My jako panstwo, czy my jako r
    > odzice?
    >
    > Najlepiej oczywiście byłoby, gdyby kształtowali ich rodzice, wszystkich i dobrz
    > e. Ale jak wiadomo tak to tylko w Erze, w realiach jest tak, że niektórzy rodzi
    > ce nie chcą czy nie potrafią tego zrobić. I tutaj powinno wchodzić państwo. Nie
    > stety.
    >
    I znow, kto decyduje, jaka ideologia jest lepsza a jaka gorsza?


    >
    > I też stąd dylemat lesbijki w szkole katolickiej. :)

    >
    > Dlatego też bardzo to delikatny i niejednoznaczny problem. Oparcie o naukę jest
    > rozwiązaniem w pewnych przynajmniej kwestiach, ale wszystkiego nie rozwiąże ni
    > estety.
    >
    Jak na razie nie rozwiazuje nic, bo nie ma oparcia o nauke. Jak na razie jest oparcie o rzad, a rzady sie zmieniaja, podreczniki sie zmieniaja co rok, programy i lektury- nie ma co nawet wspominac. No i ta nieszczesna religia.

    > Tak czy inaczej uważam, że burza w szklance wody taka jak w tej sprawie Radzisz
    > ewskiej bardzo szkodzi całości problemu. Z wielką radością dałabym prawo szkoło
    > m katolickim dyskryminowania sobie do woli na dowolnych zasadach w zamian za wy
    > cofanie religii ze szkół państwowych. To problem nieporównywalnie większy od te
    > go mocno wydumanego problemu lesbijki w szkole katolickiej.

    Zgadzam sie. To pytanie Radziszewskiej zostalo zadane wlasnie po to zeby wywolac taka burze, a ze ta pani dawno juz udowodnila brak jakichkolwiek umiejetnosci radzenia sobie w takich sytuacjach to bylo latwo ja zlapac na wypowiedzi homofobicznej. Nie zmienia to faktu, ze zadna lesbijka, ani zaden gej nie chcieliby pracowac w szkole katolickiej. No chyba moze po to zeby wywolac szum.
    Niczego to niestety nie naprawia i nie wyjasnia, media maja swoje igrzyska- wszyscy rozdziobuja nieszczesna Radziszewka, nikt nie skupia sie na prawdziwym problemie dyskryminacji, bo o tym byla rozmowa (a powtorze nie tkwi on w niezatrudnianiu lesbijek przez szkoly katolicke). I na pewno nikt nie skupia sie na problemie religii w szkole. Samo nazywanie tego "religia" budzi we mnie niesmak, bo nasuwa mysl o religioznawstwie a nie nauce wiary, a czesto nienawisci.

    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • six_a 28.09.10, 19:59
    >to bylo latwo ja zlapac na wypowiedzi homofobicznej
    a uważasz za normalną sytuację, w której panią do spraw równego statusu łatwo na tym złapać?

    czy uważasz może, że gość niedzielny jako tajna komórka gejów polskich zaprosił radziszewską, żeby się kompromitowała, broniąc katolików uciśnionych przez homoseksualistów? a następnie wszyscy urządzili na biedną kobietę nagonkę?

    to dopiero ciekawa teoria.

    --
    get the cool shoe shine
  • evita_duarte 28.09.10, 20:38
    six_a napisała:

    > >to bylo latwo ja zlapac na wypowiedzi homofobicznej
    > a uważasz za normalną sytuację, w której panią do spraw równego statusu łatwo n
    > a tym złapać?
    >
    > czy uważasz może, że gość niedzielny jako tajna komórka gejów polskich zaprosił
    > radziszewską, żeby się kompromitowała, broniąc katolików uciśnionych przez hom
    > oseksualistów? a następnie wszyscy urządzili na biedną kobietę nagonkę?
    >
    > to dopiero ciekawa teoria.
    >

    Ciekawa, ale nie moja tylko twoja. Albo manipulujesz, albo nie czytasz ze zrozumieniem. Poslugujesz sie tymi samymi metodami co trolle, ktore tu czesto zagladaja- cos sobie wymysla, a my feministki tlumaczmy sie z tego. Wroc do mojej wypowiedzi i odpowiedz merytorycznie, a jak nie eot.
    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • six_a 28.09.10, 21:01
    >cos sobie wymysla, a my feministki tlumaczmy sie z tego
    ołał, my feministki i jeszcze trolle. za dużo jak dla mnie, szczególnie od "opiekunki" forum, która łatwo sobie może sprawdzić, kto jest trollem, a kto niekoniecznie.

    zapytam więc wprost, skoro komentarz nie przypadł do gustu: na jakiej podstawie uważasz, że poproszenie radziszewskiej o "doklarowanie" wypowiedzi dla gościa niedzielnego było obliczone na efekt wywołania burzy, a jeśli było i pani radziszewska, jak twierdzisz, sobie nie radzi, to jaki jest powinien z tego wypłynąć choćby dla pracodawcy pani radziszewskiej.

    poniżej wypowiedź, żeby nie było, że dorabiam teorie
    "Zgadzam sie. To pytanie Radziszewskiej zostalo zadane wlasnie po to zeby wywolac taka burze, a ze ta pani dawno juz udowodnila brak jakichkolwiek umiejetnosci radzenia sobie w takich sytuacjach to bylo latwo ja zlapac na wypowiedzi homofobicznej."


    dziękuję z góry.
    --
    celebration
  • evita_duarte 28.09.10, 21:50
    six_a napisała:

    > >cos sobie wymysla, a my feministki tlumaczmy sie z tego
    > ołał, my feministki i jeszcze trolle. za dużo jak dla mnie, szczególnie od "opi
    > ekunki" forum, która łatwo sobie może sprawdzić, kto jest trollem, a kto niekon
    > iecznie.

    Olala "opiekunki". Serio, uwazasz, ze nie powinnam sie udzielac na forum bo jestem ołał opiekunka? Zauwaz, ze nie dyskutuje na czerwono.

    >
    > zapytam więc wprost, skoro komentarz nie przypadł do gustu: na jakiej podstawie
    > uważasz, że poproszenie radziszewskiej o "doklarowanie" wypowiedzi dla gościa
    > niedzielnego było obliczone na efekt wywołania burzy

    O Radziszewskiej mowie nieszczesna- nie nekana czy nieszczesliwa. Min. Radziszewska nie radzi sobie i nadaje sie do tej funkcji. Mnie sie nawet nie chce czytac na temat jej kolejnych kompromitacji. Tymniemniej wiedzac co to za osoba media celowo wywlekaja takie pytania. Nie zmienia to faktu, ze jakie sa unijne przepisy zreferowala wlasciwie, ale pozniej zaczela sie motac, krecic, z reszta bylo to do przewidzenia.

    a jeśli było i pani radz
    > iszewska, jak twierdzisz, sobie nie radzi, to jaki jest powinien z tego wypłyną
    > ć choćby dla pracodawcy pani radziszewskiej.

    Pracodawca pani Radziszewskiej powinien zatrudnic kogos kto sie nadaje i zna podstawowe zasady chociazby kontaktu z mediami. Chce jeszcze raz zwrocic uwage, ze unikalam od samego pocztaku rozmowy o ministrze, bo bardziej interesuje mnie temat szkol i wychowania (ile wolnosci dac szkole a ile rodzicom w wychowywaniu etc.) niz gafy pani, ktora znana juz jest z tego, ze sie kompromituje. Teraz cokolwiek by nie powiedziala to sie wszyscy na to rzuca jak sepy.

    >
    >
    > dziękuję z góry.

    Prosze bardzo.
    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • six_a 28.09.10, 22:44
    > Olala "opiekunki".
    a co Ci tym razem nie pasuje? cudzysłów czy forma żeńska.
    "Tym forum opiekują się arphar i evita_duarte. Uwagi opiekunów i kontakt z moderatorami."

    >Serio, uwazasz, ze nie powinnam sie udzielac na forum
    a to skąd wymyśliłaś? z tej samej kieszeni co o nagonce na radziszewską?
    nie, nie uważam, uważam, że sobie daruj takie teksty. uważasz za trolla, to wytnij.

    > bo bardziej interesuje mnie
    > temat szkol i wychowania
    aha, mnie też to zainteresowało, nawet zadałam Ci pytanie, gdzie są granice wychowania, a gdzie zaczyna się wnikanie w czyjeś życie osobiste. nie odpowiedziałaś, zdaje się, ale może coś przegapiłam.
    wracając, wątek jest "kataryna o radziszewskiej" i to, o czym Ty akurat nie chcesz dyskutować, nie jest jakby przykazaniem, o czym mają dyskutować inni.

    >Teraz cokolwiek by nie powiedziala to sie wszyscy na to rzuca jak sepy.
    ciekawe, że ci ludzie, którzy domagają się całkiem słusznie dymisji facetki, bo ile można znosić gaf, nagle są sępami, a pani gafiara jest ofiarą sępów. typowe odwrócenie kota ogonem.

    --
    magnificent
  • evita_duarte 29.09.10, 14:54
    Ja sobie a ty sobie. Ja jedno a ty przekrecasz, naprawde szkoda mojego czasu, moge dyskutowac tylko na pewnym poziomie, a ponizej juz mnie nie interesuje.
    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • gruszkasia 27.09.10, 22:04
    black-emissary napisała:

    Natomiast o tym co jest grzechem decyduje sam Kośc
    > iół wedle własnego widzimisię i nie sposób mu owego prawa odmawiać.
    to przy innych kwestiach - np. czy rod
    > zic może nauczać dziecko, że pedały to zboczeńcy i pedofile - sprawa jest dużo
    > bardziej niejasna. Bo ciężko odbierać dzieci rodzicom na takiej podstawie. I tu
    > taj wracamy do punktu wyjścia, czyli programu szkolnego, bo to on moim zdaniem
    > jest jedynym sensownym sposobem na przeciwdziałanie takiemu wpływowi rodziców.

    Otóż to. Szkoła, nawet homofobicznego kościoła nie ma prawa dyskryminować homoseksualistów. Uważać za grzech to sobie KK może, ale przestrzegać KP musi.
  • black-emissary 27.09.10, 22:46
    gruszkasia napisał:
    > Szkoła, nawet homofobicznego kościoła nie ma prawa dyskryminować homoseksualistów.

    No ja widać zdania są w tym temacie podzielone. :)

    Raczysz ustosunkować się do mojej prośby z 12:56?
  • berta-live 27.09.10, 20:32
    Szkoła przede wszystkim ma kształcić, czyli pokazywać świat takim jakim on jest naprawdę a nie takim jakim by go chciały widzieć różne organizacje. Ma też za zadanie wyrównywać szanse. Czyli każdy uczeń, zarówno ten w Koziej Wólce jak i w Warszawie musi zdobyć tą samą wiedzę. A to można zrobić tylko poprzez centralizację nauczania. Rodzice najczęściej nie mają wystarczających kwalifikacji żeby decydować o programie nauczania. Nie potrafią nawet samodzielnie zweryfikować tego co podaje podręcznik.

    A co do światopoglądu to jak wyżej. Oświata polega również i na tym, żeby dać uczniom możliwość zapoznania się z wszystkimi istniejącymi ideami, filozofiami, religiami i wartościami. I to w sposób naukowy, czyli neutralny emocjonalnie. W przeciwnym wypadku będzie to zwykła indoktrynacja a nie edukacja. Jak rodzice chcą, żeby dziecko zapoznało się z jakimiś wartościami, które sami wyznają, to od tego są szkółki niedzielne.
  • evita_duarte 27.09.10, 20:45
    Mowisz mi to z pozycji: Tak jest i ma byc, bo... Berta tak rzekla? Serio? Bo jak narazie to wcale tak nie jest ani w Polsce ani w innych krajach, a szkola zupelnie obiektywna to mrzonki.
    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • berta-live 27.09.10, 21:25
    To, że to mrzonki, to jeszcze nie znaczy, że tak powinno być. Szkoła statutowo jest instytucją oświatową a nie indoktrynacyjną. To, że różne organizacje, rządowe, pozarządowe i religijne wykorzystują ją do swoich celów, jeszcze nie znaczy, że nie należy z tym walczyć. Szkoła powinna być neutralna światopoglądowo. Np francuskie szkolnictwo jest najbliższe temu modelowi.
  • evita_duarte 27.09.10, 21:42
    berta-live napisała:

    > To, że to mrzonki, to jeszcze nie znaczy, że tak powinno być. Szkoła statutowo
    > jest instytucją oświatową a nie indoktrynacyjną.

    Naprawde? A co ze statutowym nauczaniem patriotyzmu?

    Szkoła powinna być neutralna światopoglądowo. N
    > p francuskie szkolnictwo jest najbliższe temu modelowi.

    Publiczna, tak. Prywatna, niekoniecznie.


    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • berta-live 27.09.10, 22:48
    Patriotyzm też jest indoktrynacją. Musiałyby być szkoły ponadnarodowe, żeby tego nie było. Problem w tym, że państwo w patriotyzmie ma interes i nie będzie zainteresowane działaniem przeciwko sobie. Likwidacja patriotycznej indoktrynacji jest mrzonką. Chyba, że UE wprowadzi jakąś dyrektywę, ale wtedy patriotyzm narodowy zapewne zostanie zastąpiony patriotyzmem europejskim. Nie mniej jednak jedna indoktrynacja w zupełności wystarczy, reszta poglądów powinna być neutralna.
  • evita_duarte 28.09.10, 16:57
    berta-live napisała:

    > Patriotyzm też jest indoktrynacją. Musiałyby być szkoły ponadnarodowe, żeby teg
    > o nie było. Problem w tym, że państwo w patriotyzmie ma interes i nie będzie za
    > interesowane działaniem przeciwko sobie. Likwidacja patriotycznej indoktrynacji
    > jest mrzonką. Chyba, że UE wprowadzi jakąś dyrektywę, ale wtedy patriotyzm nar
    > odowy zapewne zostanie zastąpiony patriotyzmem europejskim. Nie mniej jednak je
    > dna indoktrynacja w zupełności wystarczy, reszta poglądów powinna być neutralna
    > .

    Ale kto ma decydowac, ze akurat ta jedna indoktrynacja wystarczy?
    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • berta-live 28.09.10, 17:37
    Im mniej tej indoktrynacji tym lepiej. A tylko zwalczenie tej patriotycznej może okazać się niemożliwe.
  • six_a 27.09.10, 21:29
    szkoły prywatne to akurat są takie, jak sobie wymyślił założyciel szkoły. szkoły, w których rodzice mają coś do gadania, to szkoły społeczne.

    co natomiast jest problemem, to to czy i jak dalece prywatna szkoła czy prywatny przedsiębiorca może sobie lekceważyć przepisy o zakazie dyskryminacji. pani radziszewska uważa, że gdy w grę wchodzi religia, lekceważyć sobie może. a za chwilę, dzięki jej światłym nowelizacjom, dojdziemy do sytuacji, w której pracownicy są wypytywani o to z kim sypiają i jakich środków antykoncepcyjnych używają. bez przesady może.


    --
    the adventure
  • evita_duarte 27.09.10, 21:46
    six_a napisała:

    > szkoły prywatne to akurat są takie, jak sobie wymyślił założyciel szkoły. szkoł
    > y, w których rodzice mają coś do gadania, to szkoły społeczne.

    Wychodzi na jedno, w szkolach prywatnych akurat rodzice decyduja placac za nie i maja duzo wiecej do powiedzenia niz w szkolach panstwowych, gdzie na religii (nauka o wierze katolickiej) wmawia sie ich dzieciom ze pedal to zboczeniec.

    >
    > co natomiast jest problemem, to to czy i jak dalece prywatna szkoła czy prywatn
    > y przedsiębiorca może sobie lekceważyć przepisy o zakazie dyskryminacji. pani r
    > adziszewska uważa, że gdy w grę wchodzi religia, lekceważyć sobie może.

    Nie religia a szkola wyznaniowa i znow przytocze Ci przyklad juz tu walkowany mnostwo razy: CZy w organizacji majacej na celu przeciwdzialanie homofobii moze pracowc homofob?

    a za ch
    > wilę, dzięki jej światłym nowelizacjom, dojdziemy do sytuacji, w której pracown
    > icy są wypytywani o to z kim sypiają i jakich środków antykoncepcyjnych używają
    > . bez przesady może.
    >
    >

    No wlasnie- bez przesady, trzymajmy sie tematu.


    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • six_a 27.09.10, 21:59
    > Wychodzi na jedno, w szkolach prywatnych akurat rodzice decyduja placac za nie
    > i maja duzo wiecej do powiedzenia niz w szkolach panstwowych, gdzie na religii

    ale rodzice nie zatrudniają nauczyciela, tylko szkoła. nie jest to kwestia referendum wśród rodziców. wziąwszy pod uwagę, że lesbijka nie musi być "zdeklarowana", jest możliwe że i tak znajdzie się w takiej szkole.

    > CZy w organizacji majacej na celu przeciwdzialanie homofobii moze
    > pracowc homofob?
    nie uważam tego za dobry przykład, ponieważ homofobia to światopogląd a orientacja seksualna to coś jak jedzenia bądź niejedzenie mięsa, niekoniecznie wiążące się z maniackim propagowaniem jak to często bywa w przypadku światopoglądów. aczkolwiek trzeba przyznać, że przykład homofoba akurat pasuje do radzi jak ulał. więc odpowiedź brzmi: może.

    trzymam się tematu.

    --
    out of space
  • black-emissary 27.09.10, 23:29
    six_a napisała:
    > ale rodzice nie zatrudniają nauczyciela, tylko szkoła.
    > nie jest to kwestia referendum wśród rodziców.

    Nie referendum, a kasy. Jeżeli szkoła zatrudni nauczyciela, który się rodzicom nie podoba to albo go zwolni albo straci uczniów, a co za tym idzie pieniądze ich rodziców.
  • bene_gesserit 28.09.10, 00:06
    ....co jej nie upowaznia do lamania prawa.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • stephen_s 27.09.10, 21:52
    :)))))))))))))))))))))))

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • evita_duarte 28.09.10, 17:00
    Za to, ze jestem piekna, czy madra, czy za caloksztalt? Walentynki i oswiadczyny na poczte prosze :P
    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • stephen_s 28.09.10, 19:20
    W tym wypadku za tę konkretną wypowiedź ;)

    Tym niemniej: *cmok* *cmok* *cmok* ;))

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog (aktualnie w zawieszeniu)
  • bene_gesserit 28.09.10, 00:03
    evita_duarte napisała:

    > Gadacie i gadacie o tych szkolach, a IMO wszystko rozchodzi sie o to, czy rodzi
    > ce maja prawo nauczac wlasne dzieci tego co im sie podoba. Czy to rodzice, czy
    > panstwo maja prawo do budowy swiatopogladu nowego pokolenia i co za tym idzie p
    > ewnej indoktrynacji. JA bedac za kompletnym zozdzialem kosciola i panstwa, a ta
    > kze przeciwko nauczaniu religii w szkole, uwazam jednoczesnie, ze szkoly prywat
    > ne powinny byc takie, jakie rodzice chca zeby byly. Z reszta do pewnego stopnia
    > to samo zdanie mam o szkolach publicznych.

    To znaczy jesli rodzice zycza sobie nauki zgodnej z Biblia, biologiczka ma uczyc, ze teoria ewolucji to wierutne klamstwo?

    Co za tym idzie, uwazam, ze szkoly
    > wyznaniowe katolickie maja prawo odmowic zatrudnienia lesbijce, albo facetowi c
    > o to sypia z kim popadnie. Szkola powinna byc jednoscia i jesli jako calosc rep
    > rezentuja jakis swiatopoglad to pracownicy tez powinni go reprezentowac.

    Dyskryminacja bliznich jest zgodna z wiara katolicka?
    I - od kiedy to mozna pytac kandydatow do pracy o szczegoly ich zycia intymnego?




    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • berta-live 27.09.10, 17:50
    Ustawa jak zwykle mocno niejednoznaczna i można ją interpretować dowolnie. Ale mimo wszystko podejrzewam, że chodzi o zatrudnianie na stanowiskach związanych bezpośrednio z wykonywaniem statutowej działalności danej organizacji. Czyli, że np mogą odmówić homoseksualiście święceń kapłańskich albo nauczania religii. Natomiast jak prowadzą jakąś poboczną działalność taką jak szkoła, to tutaj obowiązują ich przepisy takie jak wszystkich.
  • masztubigos 27.09.10, 18:45
    Cytuję Radziszewską z rozmowy w gościu niedzielnym:

    "Największą i najbardziej dyskryminowaną grupą w Polsce są kobiety."

    Wg niej kobiety są najbardziej dyskryminowaną grupą, a palcem nie kiwnęła przez lata swojego trwania przy korycie żeby pomóc w tym względzie choć 1 kobiecie. Mało tego - kiedy zarzucano jej że nie zajmuje się kompletnie sprawami kobiet, powiedziała że obecnie są większe potrzeby niż sprawy kobiet.
    To tak jakby minister infrastruktury twierdził że najbardziej palącym problemem w Polsce jest tragiczna jakość dróg i jednocześnie zajmował się sprawami bardziej potrzebnymi, typu zmiana kolorów znaków Stop lub rozstrzyganie czy kształt lizaków drogówki nie powinien być kwadratowy lub trójkątny.
  • benek231 29.09.10, 02:29
    oczywiscie o ile ustawa tak wyglada jak Katka ja przedstawila - a szukac mi sie nie chce.
    Poczatkowo zrozumialem, ze Radzia prezentuje swoj wlasny poglad na kwestie mozliwosci zatrudnienia lesbijki itd. Tymczasem ona referowala ustawe a to zmienia nieco postac rzeczy. Teraz, jesli powtorze to co zostalo juz powiedziane to z gory przepraszam, ale duzo tego jest (no i dobrze :)

    Ma Kataryna racje, ze z pretensjami mozna zglaszac sie do ustawodawcy. Ten to ma wspaniale zycie bo nie musi przejmowac sie specjalnie zgodnoscia produkowanych ustaw z ustawa zasadnicza. Konstytucja w cywilizowanych krajach bywa zazwyczaj nadrzedna w stusunku do zwyklych ustaw.
    Nie tak dawno, ze przypomne, ustawodawy zapomnialo sie o konstytucyjnym wymogu dwuinstancyjnosci przy rozpatrywaniu roszczen. Owocem byla Ustawa Majatkowa (o zwrocie majatku kk) od samego poczatku otwarta na korupcje, jako ze wyjeta spod spolecznej kontroli, czego ustawodawcynie wolno bylo sie dopuscic. To dla kk uczyniono wyjatek odstepstwa od Konstytucji. Takze teraz wyjatek czyniony jest dla kk.

    Zatem wychowywanie dzieci zgodnie z zyczeniami rodzicow wcale nie musi laczyc sie z prawem do dyskryminowania z uwagi na seksualne preferencje. W zupelnosci wystarczy by dany(a) nauczyciel(ka) nie demonstrowala swej orientacji i po prostu robila swoja robote. Szczegolnie jesli dana szkola wyznaniowa jest na (chocby) czesciowym utrzymaniu podatnika. A podatnik, ze przypomne, to takze odsoba o niekonwencjonalnej orientacji - ktorej to praw obrone deklaruje panstwo w swej Konstytucji. Ba, uwazam ze panstwu jak najbardziej powinno zalezec na tym by takze w szkolach wyznaniowych edukowac dzieci w duchu tolerancji dla wielu odmiennosci oraz zrozumienia, ze takowe istnieja tuz obok i nalezy odnosic sie do nich z szacunkiem. Tymczasem ustawodawca, plaszczac sie znow przed klerem wyprodukowal kolejnego legislacyjnego bubla, ktorego skutkiem moze byc wylacznie wiecej bezprawia. Bo takie gwarancje daja szkoly produkujace kolejne pokolenia bigotow i tlukow.
  • black-emissary 29.09.10, 08:05
    benek231 napisał:
    > Zatem wychowywanie dzieci zgodnie z zyczeniami rodzicow wcale nie musi laczyc sie
    > z prawem do dyskryminowania z uwagi na seksualne preferencje. W zupelnosci
    > wystarczy by dany(a) nauczyciel(ka) nie demonstrowala swej orientacji i po prost
    > u robila swoja robote.

    Z tym, że mowa była o lesbijce zadeklarowanej, a więc w domyśle demonstrującej.
  • six_a 29.09.10, 09:22
    >o lesbijce zadeklarowanej, a więc w domyśle demonstr
    zdeklarowany heteroseksualista też chyba demonstruje? chętnie się dowiem, co takiego heteroseksualny demonstruje w szkole?


    --
    PJ
  • black-emissary 29.09.10, 11:03
    six_a napisała:
    > zdeklarowany heteroseksualista też chyba demonstruje? chętnie się dowiem, co ta
    > kiego heteroseksualny demonstruje w szkole?

    Pisałam już o tym w tym czy innym wątku na ten temat - demonstruje ogrom drobnych rzeczy, na które w przypadku heteroseksualisty nie zwraca się uwagi jako na deklarację orientacji, a w przypadku homoseksualizmu są one uznawane za ostentacje. Choć w swojej istocie są przecież identyczne. Czyli choćby publiczne pojawianie się z partnerką/partnerem czy wspominanie o niej/nim w rozmowie.
  • six_a 29.09.10, 11:32
    >nie zwraca się uwagi
    a podobno kiedyś kobiety wstydziły się łazić z brzuchami, bo wiadomo, że seks uprawiały? teraz też nikt nie zwraca. tylko jaki jest sens wspierania akurat ciemnoty? tym razem w postaci: niech szkoła ma prawo nie zatrudniać, bo po tych homo to od razu widać, że seks uprawiajo.

    założę się, że w tej katolickiej szkole nikt na temat seksu pisnąć nie będzie mógł, czy hetero czy homo. or: niech zdeklarowanych hetero też nie zatrudniają. nie mam nic przeciwko.

    --
    all the small things
  • black-emissary 29.09.10, 11:51
    six_a napisała:
    > a podobno kiedyś kobiety wstydziły się łazić z brzuchami, bo wiadomo, że seks u
    > prawiały? teraz też nikt nie zwraca. tylko jaki jest sens wspierania akurat cie
    > mnoty? tym razem w postaci: niech szkoła ma prawo nie zatrudniać, bo po tych ho
    > mo to od razu widać, że seks uprawiajo.

    Jak zwykle polemizujesz nie z tym co ja napisałam, ale z tym, co Ci się wydaje, że ja myślę... :)
  • six_a 29.09.10, 12:15
    to nie była polemika, tylko komentarz.

    --
    miracle drug
  • black-emissary 29.09.10, 13:13
    Racja, w polemice wypadałoby zawrzeć jakiekolwiek argumenty. Ale nawet komentarz powinien być na temat.
  • six_a 29.09.10, 13:22
    >Racja, w polemice wypadałoby zawrzeć jakiekolwiek argumenty.
    takie argumenty jak u radzi mogą być?

    --
    magnificent
  • black-emissary 29.09.10, 13:26
    six_a napisała:
    > takie argumenty jak u radzi mogą być?

    Aż tyle nie wymagam. Ale postaraj się jak umiesz.
  • six_a 29.09.10, 14:12
    > Aż tyle nie wymagam
    hahahaha, no to było nawet zabawne. tyle przynajmniej.

    --
    magnificent
  • black-emissary 29.09.10, 14:49
    Niestety nie mogę odwdzięczyć się podobnym komplementem.
  • bene_gesserit 29.09.10, 12:02
    Mnie tez intryguje ta sprawa 'zdeklarowania'.
    Bo nawet zakladajac, ze pod szkole bedzie przychodzila [domniemana] partnerka tejze lesbijki i beda sie cmokac w policzki na przywitanie oraz trzymac za rece, odchodzac w kierunku zachodu slonca, to nie oznacza to, ze sa lesbijkami. Tym bardeziej - ze sa lesbijkami, uprawiajacymi razem grzeszny seks. Nawet, jesli nauczycielka bedzie mowic swoim uczniom o swojej partnerce (trudno mi sobie wyobrazic okolicznosci, w ktorych mialoby to nastapic - miedzy wyjasnianiem całek? Na lekcji o mitochondriach?) - to nie oznacza to, ze uprawiaja ze swoja partnerka grzeszny seks. Nawet, jesli ta nieszczesna domniemana lesbijska nauczyciela dziala w stowarzyszeniach na rzecz rownouprawnienia mniejszosci seksualnych, nie oznacza to, ze uprawia grzeszny, lesbijski seks.

    Nie mam pojecia, jak mialaby wygladac ta deklaracja i jej strrraszny, szerzacy zgorszenie i podwazajacy katolickie zasady wplyw na uczniow.
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • black-emissary 29.09.10, 13:16
    bene_gesserit napisała:
    > trudno mi sobie wyobrazic okolicznosci, w ktorych mialoby to nastapic

    Nie opowiadaj, że nie miałaś w ciągu kariery szkolnej nauczyciela-anegdotysty, który w nauczanie całek (o, uczy się tego obecnie w szkołach?!) wplata opowieści o całym swoim życiu, rodzinie i znajomych.
  • bene_gesserit 29.09.10, 11:54
    Nie opowiadaj, ze nie mialas w ciagu kariery szkolnej nauczyciela-macanta, ewentualnie takiego, ktory z niesmialosci moze zadowalal sie jedynie czyniem oblesnych uwag. To jest chyba demonstrowanie swojej heteryckosci?
    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • six_a 29.09.10, 09:16
    >o ile ustawa tak wyglada jak Katka ja przedstawila - a szukac mi sie nie chce.

    czyli na jakiej podstawie stwierdzasz rację kataryny, bo nie bardzo rozumiem?

    --
    FU very much
  • benek231 29.09.10, 17:17
    six_a napisała:

    > >o ile ustawa tak wyglada jak Katka ja przedstawila - a szukac mi sie nie c
    > hce.
    >
    > czyli na jakiej podstawie stwierdzasz rację kataryny, bo nie bardzo rozumiem?
    >
    >
    *Na podstawie cytowanego Atrykulu. Jednakze pod warunkiem, ze artykul ten cytowala poprawnie (mam z nia doswiadczenia :). Inaczej musialbym tracic czas na szukanie go.

    Jesli wiec, Artykul rzeczywiscie tak wyglada to do ustawodawcy mozna miec pretensje, ze spieprzyl robote i pozwolil Radzi na znana interpretacje, jako ze prawo do niezatrudniania winno dotyczyc osob ktorych zachowanie w szkole nie idzie w parze z oczekiwaniami i dana tradycja. "Zadeklarowana" lesbijka to stanowczo za malo, bo co ona robi w swoim prywatnym zyciu to jej sprawa. Ponadto nie ma lesbijek nie_zadeklarowanych. Bez zachowan typowych dla lesbijki nie ma lesbijki. Czyli mamy do czynienia wylacznie z lesbijkami zadeklarowanymi i niezatrudnienie takiej z uwagi na orientacje jest dyskryminacja.
  • black-emissary 29.09.10, 17:19
    benek231 napisał:
    > Bez zachowan typowych dla lesbijki nie ma lesbijki.

    Ciekawa teza. :)
  • benek231 29.09.10, 18:04
    black-emissary napisała:

    > benek231 napisał:
    > > Bez zachowan typowych dla lesbijki nie ma lesbijki.
    >
    > Ciekawa teza. :)
    >
    >
    *A co, uwazasz, ze same "grzeszne mysli" wystarcza? :)
  • black-emissary 29.09.10, 18:35
    Nawet myśleć nie trzeba, wystarczy sam pociąg płciowy, choćby zwalczany, ukrywany i nienawidzony.
  • bene_gesserit 29.09.10, 23:04
    "Zadeklarowana" lesbijka to sta
    > nowczo za malo, bo co ona robi w swoim prywatnym zyciu to jej sprawa. Ponadto n
    > ie ma lesbijek nie_zadeklarowanych. Bez zachowan typowych dla lesbijki nie ma l
    > esbijki. Czyli mamy do czynienia wylacznie z lesbijkami zadeklarowanymi i nieza
    > trudnienie takiej z uwagi na orientacje jest dyskryminacja.

    No wlasnie o to prywatne-publiczne zycie chodzi.
    Bo ja znam blizej kilka, a dalej kilkadziesiat osob homoseksualnych, i one wszystkie wiedza, ze publicznie nie nalezy czynic zadnych blizszych gestow, chyba ze sie jest w 'pewnym' (pod wzgledem akceptacji) srodowisku, czyli w prywatnym wlasnie.

    Wiec kuria czy kto tam jest wlascicielem-moralnym zarzadca szkoly musialby kandydatom i kandydatkom do lozka zagladac raczej ewentualnie wyksztalcic superszpiegow, ktorzy by przenikneli do ich srodowiska i podpatrzyli jak zachowuja sie na domowkach albo u przyjaciol.

    W imie dobra dzieci, rzecz jasna.

    Co, biorac pod uwage fakt, ze o zboczencach w sutannach koscielna wierchuszka dowiaduje sie ostatnia, jset malo prawdopodobne. Klincz normalnie.
    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • benek231 30.09.10, 01:16
    Hej, jak to milo, ze dalas znak zycia :)

    No ale my rozumiemy sie dosc dobrze, sadze. Problem w tym, ze dla koscielnych nie istnieje rozgraniczenie pomiedzy tymi dwiema sferami. Bo uwazaja, ze moralnosc jest niepodzielna i dotyczy czlowieka zawsze i wszedzie. Czyli jesli ktos praktykuje homoseksualizm i wiesc o tym dochodzi do miejsca pracy to znaczy, ze prowadzi sie niemoralnie i jako taki w wyznaniowej szkole pracowac nie moze. Co moze nawet jest OK, przy czym sprawdzanie swych nauczycieli na czynnik homi- pozostawiam zainteresowanym.
    Moj jedyny problem w tym, ze szkoly dofinansowywane przez panstwo nie powinny sobie moc pozwalac na tak daleko posuniety moralny idealizm. Chca byc dofinansowywane wiec musza zatrudniac takze osoby ktorych seksualne preferencje nie sa ich wylaczna tajemnica - bo i byc nie musza juz. Wystarczy, ze osoby te prowadza sie wlasciwie w miejscu pracy.

    Na dobra sprawe wiadomo o zakonnicach i ksiezach, ze to wlasnie wsrod nich jest najwyzszy procent homoseksualistow. A mimo to kk na sile wpycha ich jak najwiecej do szkol - byle tylko wyrwac wiecej kasy od podatnika. Osobiscie wole wiedziec, ze nauczycielka mojej corki jest lesbijka niz nie wiedziec o tym, a jedynie slyszec przerozne plotki dobrych ludzi. Orientacja nauczycielki zupelnie mi nie przeszkadza. Gorzej gdy bierze ja na kolana dobrotliwy dobrodziej, ktory w miejscu pracy jest pedofilem.

  • bene_gesserit 30.09.10, 01:32
    Ja tez uwazam, ze moralnosc jest jedna.
    Jak ktos nie kradnie 'u siebie na dzielnicy', bo ma swoj zlodziejski honor, tylko w okolicznych, to nie znaczy, ze jest zlodziejem.
    Natomiast poniewaz nie wolno podczas rozmowy kwalifikacyjnej pytac kandydata o szczegoly jego zycia intymnego, to nie bardzo rozumiem, na czym mieliby sie opierac przyjmujacy do pracy. Na plotkach od znajomych? Podejrzanym - czymkolwiek mialby on byc - wygladzie? Informacjach z netu?

    Mysle, ze sprawe o takie nieprzyjecie do pracy ew. z pracy zwolnienie mieliby wygraną. Katolicki pracodawca musialby ponad wszelka watpliwosc udowodnic, ze niedoszla nauczycielka czy nauczyciel praktykuje swoj homoseksualizm (a nie po katolicku z nim walczy i zyje w czystosci), co jest nader trudne bez filmu z kamery, zamontowanej w jego sypialni.


    Poza tym uwazam, ze prawo powinno obowiazywac wszystkie szkoly - nawet te, ktore nie sa dofinansowane. Nie mozna tworzyc panstwa w panstwie i dawac przywilejow na nader niejasnych zasadach (a wlasciwie na jednej jasnej zasadzie "przyspórzmy PO wiecej dotychczasowych wyborcow PiSu") - po pierwsze z przyczyn etycznych, to oczywiste. Po drugie - z pragmatyzmu. Ktos moze zalozyc bez wiekszego wysilku swoj wlasny kosciol, nastepnie stworzyc instytucje-firme ktora ma dzialac wg jego zalozen i tez domagac sie roznych przedziwnych przywilejow, ktorych wypelnianie nakazuje mu wyznanie. To furtka dla roznego rodzaju sprytnych kombinatorow i do smiania sie prawu w nos.


    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • bene_gesserit 30.09.10, 01:34
    *....to nie znaczy, ze nie jest zlodziejem mialo byc
    --
    cute but psycho. things even out
  • benek231 30.09.10, 01:55
    bene_gesserit napisała:

    > *....to nie znaczy, ze nie jest zlodziejem mialo byc

    * Wiem :)

    Co do tej niemoralnosci, jeszcze. Otoz seksualna orientacja czlowieka i praktykowanie jej nie ma dla mnie z niemoralnoscia nic wspolnego. Chyba, ze w jakis bolesy sposob dotyka drugiego czlowieka, ze krzywdzi go. Tak dlugo jednak jak ma miejsce w oparciu o wzajemne poszanownie, a czy tez pozytywne uczucia wowczas mamy do czynienia z postepowniem o ktorym mozemy powiedziec, ze jest moralne. Seksualna orientacja jest dla mnie po prostu amoralna, przy czym - jak juz powiedzialem wczesniej - nie ma orientacji bez jej praktykowania.

    A prywatne szkoly wyznaniowe, finansowane wylacznie przez rodzicow - zgadzam sie - takze nie powinny byc wylegarnia homofobow i innej koltunerii. Czyli panstwo i na to wino miec oko. Ale to juz w dalszej perspektywie. Odfajkujmu najpierw te niby-prywatne szkoly. Bora kase to niech sei podporzadkuja polityce panstwa.
  • bene_gesserit 30.09.10, 02:22
    > Co do tej niemoralnosci, jeszcze. Otoz seksualna orientacja czlowieka i praktyk
    > owanie jej nie ma dla mnie z niemoralnoscia nic wspolnego.

    Dla mnie tez nie, o ile sie nie krzywdzi drugiej istoty, bla bla bla.
    'Moralnosc' w odniesieniu do seksualnosci to wynalazek xianski. Tak samo, jak mowienie na jednym oddechu homoseksualisci, pedofile i zoofile. Albo ekologia, chiromancja i satanizm :)

    Poza tym - nie zgadzam sie. Zadnych furtek i ustepstw, bo z bolem zrezygnuja z dotacji, szarpna troche z wlasnego majatku i zagraja na nosie, bo beda na swoim. Nie nie nie, do diabla - i tak maja od cholery przywilejow fiansowych i zeruja na pieniadzach podatnikow. Religia w szkolach, dotacje dla kosciolow na remoncik, zusy i srusy dla ksiezy, sowite pensje dla kapelanow (w wojsku, policji, strazy pozarnej, szpitalach) itd itd. Gdyby mieliby sie utrzymac z datkow z podatku koscielnego od wierzacych, jak np w Niemczech, to wtedy mozna by mowic o 'prywatnych szkolach'. Dopoki KK siedzi w kieszeni kazdego obywatela, niech sie nauczy, ze prawo to jest prawo.

    --
    cute but psycho. things even out
  • benek231 30.09.10, 02:48
    bene_gesserit napisała:


    >
    > Dla mnie tez nie, o ile sie nie krzywdzi drugiej istoty, bla bla bla.
    > 'Moralnosc' w odniesieniu do seksualnosci to wynalazek xianski. Tak samo, jak m
    > owienie na jednym oddechu homoseksualisci, pedofile i zoofile. Albo
    > ekologia, chiromancja i satanizm
    :)
    >
    > Poza tym - nie zgadzam sie. Zadnych furtek i ustepstw, bo z bolem zrezygnuja z
    > dotacji, szarpna troche z wlasnego majatku i zagraja na nosie, bo beda na swoim
    > . Nie nie nie, do diabla - i tak maja od cholery przywilejow fiansowych i zeruj
    > a na pieniadzach podatnikow. Religia w szkolach, dotacje dla kosciolow na remon
    > cik, zusy i srusy dla ksiezy, sowite pensje dla kapelanow (w wojsku, policji, s
    > trazy pozarnej, szpitalach) itd itd. Gdyby mieliby sie utrzymac z datkow z poda
    > tku koscielnego od wierzacych, jak np w Niemczech, to wtedy mozna by mowic o 'p
    > rywatnych szkolach'. Dopoki KK siedzi w kieszeni kazdego obywatela, niech sie n
    > auczy, ze prawo to jest prawo.
    >
    >
    * Toz wlasnie o takie szkoly prywatnr mi chodzi - o szkoly na utrzymaniu parafian. Moze byc tak jak w Niemczech.

    Ponadto... chodz, niech Cie usciskam :O))
  • black-emissary 30.09.10, 08:21
    benek231 napisał:
    > Moj jedyny problem w tym, ze szkoly dofinansowywane przez panstwo nie powinny s
    > obie moc pozwalac na tak daleko posuniety moralny idealizm.

    Dokładnie tak. W ramach tolerancji powinno się KK pozwolić na stosowanie na swoim podwórku dowolnie zakręconych zasad i dowolnej hipokryzji, pod jednym warunkiem - za własne pieniądze. I co KK wybierze - pieniądze czy moralność? :)
  • benek231 30.09.10, 19:53
    >
    > Dokładnie tak. W ramach tolerancji powinno się KK pozwolić na stosowanie na swo
    > im podwórku dowolnie zakręconych zasad i dowolnej hipokryzji, pod jednym warunk
    > iem - za własne pieniądze. I co KK wybierze - pieniądze czy moralność? :)


    *No wiesz?! Jak mozna miec watpliwosci tego typu(?) ;)


  • black-emissary 01.10.10, 11:29
    benek231 napisał:
    > *No wiesz?! Jak mozna miec watpliwosci tego typu(?) ;)

    Może choć raz nas zaskoczy? ;)
    Tak czy inaczej za własne pieniądze może sobie uprawiać dowolną hipokryzję, cóż mnie do tego?
  • rozczochrany_jelonek 01.10.10, 13:51
    > Dokładnie tak. W ramach tolerancji powinno się KK pozwolić na stosowanie na swo
    > im podwórku dowolnie zakręconych zasad i dowolnej hipokryzji, pod jednym warunk
    > iem - za własne pieniądze.

    Wprowadzenie zasady że za wszystko płaci instytucja danego wyznania prowadzi do poważnych konsekwencji wpływających po części na życie wielu ludzi. Przecież to nie powinno być tak, że architektonicznie piękna synagoga niszczeje i popada w ruinę ponieważ gmina żydowska nie otrzymała dotacji na jej odrestaurowanie tylko dlatego że jest gminą wyznaniową. Jestem przeciwny takiemu 'każdy sobie rzepkę skrobie'.


    --
    come to the dark side, we have cookies...

    [img]http://www.fototube.pl/pix/img4/org/d41d8be18d4d8bf9c1f4404f8f51c5ee.jpg[/img]
  • benek231 01.10.10, 17:02
    Cos Ci sie pomylilo, gdyz nie chodzi tu o troske o zabytki kultury, lecz o finansowanie szkol wyznaniowych i religii. Jako katol powinienes powyzsze utrzymywac z wlasnej kieszeni, tj. bez zapuszczania lapy do mojej.
  • bene_gesserit 01.10.10, 20:30
    O troske o zabytki kultury tez chodzi.
    Jesli kosciol nie jest w stanie utrzymac swiatyni, to powinien ja sprzedac. Na Zachodzie w bylych kosciolach - takze zabytkowych - urzadza sie nader oryginalne lofty albo biura, albo knajpy czy hotele. Sama bylam w mlodosci potanczyc w bylym kosciele. Witraze byly tak kolorowe jak dyskotekowe swiatelka.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • antyswolocz 01.10.10, 20:46
    bene_gesserit napisała:

    > O troske o zabytki kultury tez chodzi.
    > Jesli kosciol nie jest w stanie utrzymac swiatyni, to powinien ja sprzedac. Na
    > Zachodzie w bylych kosciolach - takze zabytkowych - urzadza sie nader oryginaln
    > e lofty albo biura, albo knajpy czy hotele. Sama bylam w mlodosci potanczyc w b
    > ylym kosciele. Witraze byly tak kolorowe jak dyskotekowe swiatelka.
    >
    >
    *Alez Bene, ja takze jestem tego zdania, tyle ze nie na potrzeby tego watku, w tym miejscu. Mowilismy przeciez o utrzymywaniu religii oraz szkol wyznaniowych, a Potarganiec wyskoczyl z tymi zabytkami. Przeciez ja nie pzyznalem mu racji, ze koscielne zabytki nalezy utrzymywac ze wspolnej kasy.
    Chce kk byc wlascicielem Kosciola Mariackiego to niech go sobie utrzymuje sam. W koncu ciagnie z niego wielorakie korzysci. A jak nie jest w stanie utrzymac no to trudno sie mowi - niech odsprzeda wytworni filmowej, na przyklad.
    Kiedys mialem inne zdanie w tej materii, ale po tym jak ta banda zaczela wyrywac kase na wlasnie wybudowane "zabytki" to cos we mnie peklo, Bene. :) I powiedzialem: O! Tyle!
  • rozczochrany_jelonek 02.10.10, 14:05
    > *Alez Bene, ja takze jestem tego zdania, tyle ze nie na potrzeby tego watku

    Jeżeli istnienie tego wątku jest podyktowane potrzebą wykazania że szkoły wyznaniowe nie powinny być dotowane, to jesteście skazani na porażkę :)
    Odebranie szkołom wyznaniowym statusu prawnego pozwalającego im ubiegać się o różne dotacje, jest chyba możliwe tylko poprzez wprowadzenie zakazu prowadzenia i zakładania szkół przez osoby prywatne. Takie rzeczy to za czasów stalina były i może obecnie w korei północnej ;)

    Oczywiście można sobie trochę poteoretyzować, poplotkować i rzucić kilka złotych myśli na forum typu
    ty katolu plać za siebie
    ty żydziuchu płać za siebie
    ty prawosławiaku płać za siebie .... itp
    ale bardziej efektywne byłoby zorganizowanie akcji protestacyjnej na przykład w jednej z tych gmin (duże pole do popisu dla Nekomimikode ;) . Stanie sobie Benek z Bene z transparentem przed szkołą i wychodzące ze szkoły dzieciaki obrzucą rożnymi pomiotami szatana, ciemnogrodami może nawet spalą kilka prawosławnych krzyży. Tylko wiecie, nie dajcie się zwieść tym uśmiechniętym dziecięcym buziom, twardzi bądźcie, nie możecie przecież pozwolić na to żeby za wasze pieniądze niektóre dzieciaki np wyjechały po praz pierwszy w życiu poza granice swojej gminy na zajefajną wycieczkę ;)

    > Chce kk byc wlascicielem Kosciola Mariackiego to niech go sobie utrzymuje sam.

    Oczywiście że masz rację, pedał, żydówa, blondynka i okularnik czyli właściciele kamienic na krakowskim rynku wpisanych na listę dziedzictwa unesco nie powinni mieć możliwości starania się o dotację na odrestaurowanie ich własności prywatnej.
    Skoro nie oni to kto może ? no bo przecież skoro takie możliwości istnieją to ktoś chyba powinien z nich korzystać ? a może w ogóle zlikwidować "zewnętrzna" pomoc w takich sprawach ? :)

    --
    come to the dark side, we have cookies...

    [img]http://www.fototube.pl/pix/img4/org/d41d8be18d4d8bf9c1f4404f8f51c5ee.jpg[/img]
  • black-emissary 01.10.10, 18:40
    rozczochrany_jelonek napisał:
    > Wprowadzenie zasady że za wszystko płaci instytucja danego wyznania prowadzi do
    > poważnych konsekwencji wpływających po części na życie wielu ludzi. Przecież t
    > o nie powinno być tak, że architektonicznie piękna synagoga niszczeje i popada
    > w ruinę ponieważ gmina żydowska nie otrzymała dotacji na jej odrestaurowanie ty
    > lko dlatego że jest gminą wyznaniową. Jestem przeciwny takiemu 'każdy sobie rze
    > pkę skrobie'.

    Sugerujesz, że organizacje wyznaniowe pieniądze, jakie otrzymują na restaurację zabytków przeznaczają na inne cele?
  • takisobienik 29.09.10, 09:42
    > W zupelnosci wystarczy by dany(a) nauczyciel(ka) nie demonstrowala swej orientacji i po prostu robila swoja robote.

    Co to jest "demonstrowanie"?
    Jeśli, dajmy na to, mam w szkole nieprzewidziane spotkanie do 23 i ktoś mnie zapyta, czy mam jak wrócić, to czy mogę odpowiedzieć, że przyjedzie po mnie mąż? Czy lesbijka/gej może powiedzieć, że przyjedzie po nią/niego partnerka lub dziewczyna/partner lub chłopak? Czy to będzie już demonstrowanie? Czy na terenie szkoły nawet o tej 22 powinnam nie iść za rękę z mężem, który po mnie przyjechał?
  • benek231 01.10.10, 07:07
    takisobienik napisała:

    > > W zupelnosci wystarczy by dany(a) nauczyciel(ka) nie demonstrowala swej o
    > rientacji i po prostu robila swoja robote.
    >
    > Co to jest "demonstrowanie"?
    > Jeśli, dajmy na to, mam w szkole nieprzewidziane spotkanie do 23 i ktoś mnie za
    > pyta, czy mam jak wrócić, to czy mogę odpowiedzieć, że przyjedzie po mnie mąż?
    > Czy lesbijka/gej może powiedzieć, że przyjedzie po nią/niego partnerka lub dzie
    > wczyna/partner lub chłopak? Czy to będzie już demonstrowanie? Czy na terenie sz
    > koły nawet o tej 22 powinnam nie iść za rękę z mężem, który po mnie przyjechał?
    >
    >
    *Wspaniale to wychwycilas. Oczywiscie nie tego rodzaju "demonstrowanie" mialem na mysli, lecz np. chodzenie z tabliczka "jestem lesbijka i dumna z tego", albo "lubie dziewczyny po dwudziestce". Czy po prostu ostentacyjne opowiadanie o swoim zyciu intymnym.

    Problem w tym, ze to nie ja bede dopatrywal sie demonstracji u ujawnionej lesbijki lecz te religijne swiry. Dla nich wystarczy wlasnie stwierdzenie, "dziekuje ale odbierze mnie moja partnerka". Dla nich bedzie to demonstrowanie, jako ze oni nie chca widziec, nie chca slyszec, i nie chca wiedziec nic o innych orientacjach seksualnych. "Zgin przepadnij silo nieczysta" to stwierdzenie najlepiej okreslajace ich gotowosc rozumnego podejscia do problemu. To sa swiry.

    I wlasnie dlatego nalezy nad nimi popracowac. :O))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka