Dodaj do ulubionych

Lesbian wage premium, ciekawy artykul.( english)

21.12.10, 02:36
artykul

Dlaczego Lezbijki zarabiaja srednio 6% wiecej? perspectives on the gender wage gap. Po angielsku.

Polecam takze post P. Boggs, pierwszy komentaz, z ktorego wycialem to:

"Despite the 40-year-old demand for women’s equal pay, millions of wives still choose to have no pay at all. In fact, according to Dr. Scott Haltzman, author of “The Secrets of Happily Married Women,” stay-at-home wives, including the childless who represent an estimated 10 percent, constitute a growing niche. "In the past few years,” he says in a CNN August 2008 report at url, “many women who are well educated and trained for career tracks have decided instead to stay at home.” (“Census Bureau data show that 5.6 million mothers stayed home with their children in 2005, about 1.2 million more than did so a decade earlier….” at url. This may or may not reflect a higher percentage of women staying at home than in the previous decade. But if the percentage is higher, perhaps it’s because feminists and the media have told women relentlessly for years that female workers are paid less than men in the same jobs, and so why bother working if they’re going to be penalized and humiliated for being a woman.)"



Edytor zaawansowany
  • bene_gesserit 21.12.10, 03:12

    Ciekawa opinia, szkoda tylko ze niczym nie poparta. Zero argumentow, o czym tu dyskutowac? ALe to milutkie, ze nawet w Stanach ktos wierzy w sile feminizmu - jakby tak w Polsce feminizm zmienial kobietom zycie, ohoho.

    Sytuacja i tak sie zmienia - w jednym z ostatnich Economistow byl dluuugi artykul o tym, ze w Stanach bezrobocie powiekszaja mezczyzni z nizszych klas spolecznych i ze ten trend jest wyjatkowo wyrazny.

    Imho o wiele ciekawszy cytat z komentarzy to ten samej autorki:
    You are right that the allocation of tasks within the home is a mystery. I saw a paper last year that looked at the efforts made by people who are in refugee camps where there is no market labour, only home production. In those camps the men did none of the work. They sat a played games while the women did literally everything. I think the moral here is that culture plays a strong role in how tasks are allocated within the home.
    I jak tam, yidele - kiedy ostatnio szorowales kibel?


    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • gruszkasia 21.12.10, 07:48
    Sam siedzi na tej psychiatrycznej rencie i marzy o zamknięciu pod swoją kontrolą jeszcze jakiejś biednej kobiety. Tworzenie coraz to nowych nicków nie pomaga zdrowieć, lepiej jest budować prawdziwą osobowość, czyli zacząć przyznawać się do prawdy. To boli tylko chwilę, a potem jest coraz lepiej.
  • yidele 21.12.10, 22:27
    to mania przesladowcza, gruszkasiu. Mnie jeden nick wystarcza.
  • yidele 21.12.10, 13:38
    Co jak co, ale autorka akurat podala link do cytowanej pracy , wiec niebardzo wiem o czym z taka pewnoscia p. wiedzma deklaruje iz 'niczym nie poparte", tu: * DANESHVARY, N., JEFFREY WADDOUPS, C. and WIMMER, B. S. (2009), "Previous Marriage and the Lesbian Wage Premium." Industrial Relations: A Journal of Economy and Society,

    Boggs nie pisal artykulu, natomiast strescil argument poparty dziesicioleciami statystyk dostepnych pod linkiem ktory takze zamiescilem w tekscie jego cytowanej wypowiedzi. Co do wzrostu bezrobocia wsrod mezczyzn z klas nizszych( smieszne te 'klasy nizsze' gdy sie pisze o US), chodzi tu raczej o migracje produkcji przemyslowej, np. samochodowej, wydobywczej, ciezkiego przemyslu wogole do tzw. trzeciego swiata. Od dluzszego juz czasu US przekrztalca sie w gospodarke uslugowa, stad tez masowe bezrobocie w tzw. rust belt, gdzie wiekszosc robotnikow to ludzie z wyksztalceniem conajwyzej licealnym, a w wiekszosci podstawowym, dzis w wiekszosci wypierani sa przez 'nielegalnych' meksykan ktorzy pracuja znacznie taniej jako ze nie musza utyrzymywac rodzin w US czy splacac porzyczek hipotecznych w dolarach.

    W moim doswiadczeniu, a pracuje zarobkowo od wieku lat 17-tu, na stanowiskach pracy zwiazanych z ryzykiem czy ciezka fizyczna harowka kobiet po prostu niema. Gdzie sa te gorniczki, hutniczki, rybaczki? gdzie nawet zwykle inzynierki? Kiedy za PRL'u propagowano role traktorzystek, nie mowiono o tym ze po kilku latach takej pracy wypadaly im macice. Budowlanek widzialem ze 2 w calym moim zyciu. Pracuje w firmie b. technologicznej, miedzynarodowej. Pracowalem dla tej firmy w kilku krajach europy, w stanach i regionach azji-pacyfiku. Inzynierki ktore znam z moich ostatnich 12 lat pracy moznaby policzyc na palcach obu rak.

    Dla mnie i nie tylko dla mnie jest ewidentnym ze kobiety po prostu sie do tej pracy nie garna tak, jak naprzyklad garna sie do posad kadrowych, ksiegowosci, architektury czy medycyny. Co do wyboru stanu malzenskiego i dzieciorobstwa jako alternatywy do samorealizacji zawodowej nie trzeba specjalnych dywagacji, zjawisko dobrze juz opisane przez dzis niedoceniona Friedan, a w komentarzu streszczone przez pana Boggs.

    Co do kibla, to rzeczywiscie ostatnio czyscilem ze 2 miesiace temu przy przenosinach, bowiem zasadniczo zostawiam domene lazienkowa malzonce. W zamian za to zwalczam zombie i poluje oszczepem na dziki.

    Swoja droga, kiedy ostatnio pani wiedzma wlasnorecznie przeniosla domostwo? kiedy spawala wsporniki? kosila trawe w ogrodku? skopala grzadke? wziela dzeci na kamping? rower? grala z nimi w pilke? Budowala cokolwiek wogole wymagajacego wysilku fizycznego czy umiejetnosci projektowania? (lego sie nie liczy ani skladanie mebli z IKEA ). Gwoli eksplikacji podane czynnosci to hobby i praca domowa, nie zawodowa, bo ta - jak wiedza feministki - po prostu sie nie liczy.

  • hermina5 21.12.10, 13:50
    [>czy ciezka fizyczna harowka kobiet po prostu niema. Gdzie

    Zapraszam zatem na ortopedię, internę po wylewach i intensywną terapiew, gdzie pielęgniarki i salowe dziennie taszczą , myja, zbierają z podłóg, podmywają odlezyny 70 -120- kg balastom, czesto bezwładnym i tak w kołko. Ale to oczywiscie nie jest cięzka praca, cięzka praca to rybak, baba to ma w genach, zeby się opeikować i podnosic po 90 kg bezwładu za grosze.
  • yidele 21.12.10, 14:37
    salowa to ciezka praca - dla kobiet. Porob sobie na budowie czy w przemysle, rzemiosle chocby takim jak mechanika, bedzisz miala z czym porownywac a nie prawic farazony o 70kg odlezynach :)

    Co do pracy za grosze, czemu nie zmienisz roboty na cos troszke bardziej oplacalnego? Fizykoterapia placi lepiej, opieka nad staruszkami np. w skandynawii, anglii tez, a warunki pracy lepsze niz w szuflandii
  • ewelina_1 28.12.10, 20:50
    yidele napisał:

    > salowa to ciezka praca - dla kobiet. Porob sobie na budowie czy w przemysle, r
    > zemiosle chocby takim jak mechanika, bedzisz miala z czym porownywac a nie praw
    > ic farazony o 70kg odlezynach :)
    jeśli 70kg odleżyny nazywasz farmazonami to chyba nie bardzo wiesz o temacie. Chcesz porównania z budownictwem. To najpierw pytanie: ile razy TY robiłeś na budowie? Przed wejściem do UE worek cementu to 50kg (teraz mniej), worek wapna to 40kg, bloczek betonowy (nie mylić z betonem komórkowym) jeszcze lżejszy choć wciąż ciężki. Przy cięższych belkch padłbyś gdybyś je miał dźwigać w pojedynkę. Tony piasku czy wody przenosisz dowolnymi ilościami. Nadal twierdzisz że 50>70?
  • hermina5 21.12.10, 13:54
    >skopala grzadke?

    Skoro kopiesz grzadki w grudniu to od razu widac, ze nie masz zielonego pojecia o ogrodnictwie. W kaz\dym ogrodzie kobietay zapieprzają na widłach i łopatach na co dzięń , sama przekopałam łopata, odchwasciłam i przearfowałam cały ogród 700 metrów i nie pie... o tym na forum. To była typowa praca kobiet na roli od zawsze, wiec nie bredz. A koszenie trawy w ogórku to juz mnei rozwaliło...A kiedy ty własnoręcznie wyhodowałeś pomidory w ogórdku, najpierw kopiąc, potem zbierajac krowie gówna do wiadra, a potem nawozać flance, co?
  • yidele 21.12.10, 14:24
    zanim sie rozpedzisz, u mnie teraz lato sie zaczyna :) Smieszne te porownania pracy kobiet z praca facetow w polu. Czemu chlopcy byli i sa bardziej potrzebni i pozadani przy obejsciu w kazdej kulturze rolniczej? czemu to w chinach matki coreczki zabijaja do dzis? czemu premium na porod chlopakow? bo od zawsze to mezczyzni, jako fizycznie silniejsi, wykonywali i wciaz wykonuja najciezsze i najniebezpieczniejsze prace.
  • hermina5 22.12.10, 17:31
    >czemu to w chinach matki coreczki zabijaja do dzis?

    Bo państwo za czwarte dziecko napie... taki podatek, ze cała rodzina idzie z torbami - pańastwo potrafi ci np, zdjeć dach z domu w porze deszczowej, jesli nei zapąłcisz - informacje z pierwszej ręki, od nauczycielki angielskiego, która w Chinach spędziała lata, a nei - widziała je na zdjeciach . Czwartego dziecka nie mozna juz zarejstrowćc, a co za tym idzie, nie mozna go już posłać do szkoły. A w tradycji chiskiej córka odchodzi z domu, chłopak w domu zostaje i sciąga kobiete do sibie, a ta zapieprza od rana do noxcy na tesciową, a nie lezy w poscieli i pachnie.
  • yidele 22.12.10, 20:48
    czyli spoleczenstwo chinskie bardziej ceni chlopcow. po prostu. "one child per family" nie stypuluje wartosci plci, matki wybieraja....ale oczywiscie chinczycy uprawiaja dzieciobojstwo dziewczynek od wiekow, nie od poczatku w/w policy.

  • kocia_noga 22.12.10, 21:44
    hermina5 napisała:

    > >czemu to w chinach matki coreczki zabijaja do dzis?
    A w tradycji chiskiej córka odchodzi z domu, chłopak w domu zostaje i sciąg
    > a kobiete do sibie, a ta zapieprza od rana do noxcy na tesciową, a nie lezy w p
    > oscieli i pachnie.

    i to o to chodzi, tudzież o tradycję porywania dziewcząt ( w całej Azji, a i w Polsce raptus puelle był zwyczajowo uprawiany, z czasem potępiony a wreszcie zaniknął - Mickiewicz pisze np w "Trzech Budrysach"). W wychowanie dziewczynki rodzina inwestowała wiele trudów i kosztów, a gdy już podrosła, mogła być porwana, gwałcina i przetrzymana aż do momentu zajścia w ciążę, wtedy dla rodziny jej powrót byłby podwójnym obciążeniem, więc zostawała u porywacza będąc na jego warunkach i łasce, zwykle obsługując jego rodzinę. W wielu krajach azjatyckich (i np u Romów) ten zwyczaj jest kultywowany w oryginalnej formie, zas w Chinach żona pzrechodzi na własnośc rodziny męża - pełni role darmowej pomocy domowej. Taka tradycja. Jasne więc, że większość woli chłopca, który po odchowaniu przyprowadzi do rodziny jeszcze bezpłatną służącą i jej zarobki ( Chinki pracują zawodowo). Dziwne jest, że pomimo takich układów mnóstwo rodzin decyduje się na dziewczynkę.
    Ale, ale, yidele sugeruje jakiś inny powód, ciekawam jaki.


    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • hermina5 23.12.10, 11:00
    Sytuacja w Chinach bardzo sie zmienia - kiedyś dziewczeta ze wsi nie miały wyboru, teraz emigruja całymi stadami do miast i miasteczxek, mieszkają w takich pracowniczych internatach i po prostu pracują na siebie i zarabiaja, przesyłajac też pieniądze rodzicom. Nie ma już sytuacji, w ktorymch pół prowincji sięwyludnia, bo jest klęska nieurodzaju. Młode Chinki i ich babki to juz zupelnie inny swiat. Moze o tym nie wiecie, ale Chiny nie mają systemu ubezpieczeń - to na dzieci spada obowiazek utrzymania i pomagania starym, zniedołezniałym rodzicom, którzy zostają na wsiach - dlatego tak cenny równeiz był syn - zostawał w rodzinie i sciagał darmową opiekęw postaci zon ( w tradycji mozna było ich mieć przeciez trzy ) Do całkeim niedawna szkolnictwo na kazdym poziomie, w tym podstawowym było płatne, opieka zdrowotna płatna jest na kazdym poziomie cały czas - w zasadzie to jest kraj, który praktykuje najdziksze formy kapitalizmu XIX wiecznego jednoczesnie mówiąc o Mao...Ale o paradoksie to własnie Mao Chinki zawdzięczają pierwsze prawa i mozliwości kształcenia - on oficjalnie zakazał krepowania stóp i wsadzał za to rodziny do pierdla.
  • kocia_noga 23.12.10, 15:21
    hermina5 napisała:

    > Sytuacja w Chinach bardzo sie zmienia

    to prawda, ale nadal żona obsługuje rodzinę męża, a porywanie i handel nastolatkami na żony trwa w najlepsze. Widziałam niedawno dokument na ten temat.
    W Tajlandii na wsiach porywanie jest teżź bardzo popularne, jeśli ktoś nie przehandluje córki jaknajszybciej - wtedy jest już zakontraktowaną własnością i nowy właściciel się martwi.

    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • takisobienik 21.12.10, 14:32
    > W moim doswiadczeniu, a pracuje zarobkowo od wieku lat 17-tu, na stanowiskach
    > pracy zwiazanych z ryzykiem czy ciezka fizyczna harowka kobiet po prostu niema.

    "Ergonomiści wyliczyli, że przez ręce kasjera sprzedawcy w supermarkecie w ciągu niespełna sześciu godzin przechodzą ponad dwie tony towaru"
  • yidele 21.12.10, 14:40
    a ile przez rece magazyniera? rozladowujacego wagony i cezarowki? gornika? robola na budowie? smieszne porownanie.
  • maitresse.d.un.francais 22.12.10, 22:21
    yidele napisał:

    > a ile przez rece magazyniera? rozladowujacego wagony i cezarowki?

    no cóż, tych wagonów też nie rozładowuje systemem: podaj wagon, tylko mniejszymi jednostkami, prawda?
  • bene_gesserit 21.12.10, 17:34
    Pisalam o cytowanym przez ciebie komentarzu, a zwlaszcza jego fragmencie, dotyczacym feminizmu, ktorego teze wspiera jedynie artykul z NY, napisany przez dziennikarkę. Klasyczne salonowe ple-ple, z calym szacunkiem dla gazety. Ktore zreszta nie ma nic wspolnego z sytuacja w Polsce.

    Co do wzrostu bezrobocia wsrod mezczyzn z klas nizszych( smies
    > zne te 'klasy nizsze' gdy sie pisze o US), chodzi tu raczej o migracje produkc
    > ji przemyslowej, np. samochodowej, wydobywczej, ciezkiego przemyslu wogole d
    > o tzw. trzeciego swiata. Od dluzszego juz

    Dziekuje za oswiecenie, ale regularnie czytam Economista. Gornictwo, rybactwo i hutnictwo wyprowadza sie do Azji.

    Umiem zrobic w domu niemal wszystko. Od 20 lat umiem nawet kosic kosą, bo kosiarki sa dla mięczaków. Zycze malzonce milego szorowania kibla, a tobie - wbijania gwozdzi raz w roku i okazjonalnego quality time z dziecmi.




    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • yidele 21.12.10, 22:59
    Chyba czegos nie rozumiem. Artykul pisany przez:

    Marina Adshade writes the blog Dollars and Sex for Big Think. She is an assistant professor in the department of economics at Dalhousie University and teaches a popular undergraduate course called the Economics of Sex and Love. She has a Ph.D. in economics from Queen’s University.

    cytujacy dane z:
    * DANESHVARY, N., JEFFREY WADDOUPS, C. and WIMMER, B. S. (2009), "Previous Marriage and the Lesbian Wage Premium." Industrial Relations: A Journal of Economy and Society, 48: 432–453.

    komentowany przez: Jerry Boggs.

    Wyzywanie ekonomistek od dziennikarek nic nie zmienia, odnies sie do danych, metodologii i wnioskow zamiast uprawiac adhominem, co zreszta odnosi sie do mezczyn tak jak do meritum dyskusji.

    Kolejnosc tez na opak, bo przeciez najpierw artykul a potem komentaz. Post hoc sed non propter hoc
  • bene_gesserit 21.12.10, 23:42
    Nie, najwyrazniej ty masz problemy z polszczyzna.
    Skomentowalam nie artykul, ale cytat z komentarza, ktory umiesciles w poscie otwierajacym. Pomysl na przyczyne wszelkiego zla byl w tymze komentarzu oparty na srednio blyskotliwym artykule z NY, ktorego autorka jest dziennikarką.
    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • yidele 22.12.10, 08:30
    coz, nic na to nie poradze, ale jakos sie tym nie przejmuje, w koncu calosc cytowanego tekstu jest angielska, a ten jezyk znam ok :)

    Tak gwoli naswietlenia, dwa rozne artykuly, jeden z nich w The New Yorker, piora pani Rebeki Mead, drugi w CNN, autorstwa Sarah Jio, wiec nie "dziennikarka" lecz dwie rozne dziennikarki

    Boggs siega do dwoch zrodel, i uwazam ze jego argument ma swoje zalety, tzn. historycznie ( akty prawne i ich skutki) oraz statystyczne (pokazujace ukryte koszty zaniechania czy unikania niektorych stanowisk pracy przez kobiety). My, mezczyzni za to placimy krotszym zywotem i wiekszym prawdopodobienstwem smierci czy okaleczenia przy pracy. I wciaz jestem ciekaw opinii nt. tezy autorki artykulu w BT, widac ze Friedan wiecznie zywa jest, przynajmniej dopoki kobiety domagaja sie specjalnych przywilejow, jednoczesnie unikajac odpowiedzialnosci za swoje czyny i wybory.


    Swoja droga, artykul z TNY ( recenzja ksiazki "the wives of others") stawia ta cala kwestie wyraznie w kontekscicie pracy B. Friedan i Bennets, choc nieco powieszchowie. Polecam artykul, jesli nie ksiazke.
  • kocia_noga 22.12.10, 11:18
    yidele napisał:

    > W moim doswiadczeniu, a pracuje zarobkowo od wieku lat 17-tu, na stanowiskach
    > pracy zwiazanych z ryzykiem czy ciezka fizyczna harowka kobiet po prostu niema.
    > Gdzie sa te gorniczki, hutniczki, rybaczki? gdzie nawet zwykle inzynierki? K
    > iedy za PRL'u propagowano role traktorzystek, nie mowiono o tym ze po kilku la
    > tach takej pracy wypadaly im macice. Budowlanek widzialem ze 2 w calym moim zyc
    > iu. Pracuje w firmie b. technologicznej, miedzynarodowej. Pracowalem dla tej f
    > irmy w kilku krajach europy, w stanach i regionach azji-pacyfiku. Inzynierki
    > ktore znam z moich ostatnich 12 lat pracy moznaby policzyc na palcach obu rak.
    >
    > Dla mnie i nie tylko dla mnie jest ewidentnym ze kobiety po prostu sie do tej
    > pracy nie garna tak, jak naprzyklad garna sie do posad kadrowych, ksiegowosci,
    > architektury czy medycyny.

    A więc jakie są wg ciebie przyczyny, że wielu mężczyzn "garnie się" do wykonywania prac wymagających siły fizycznej oraz ponoszenia większego ryzyka? Sugerujesz, że robią to najpewniej z jakichś szlachetnych pobudek, skoro "płacą za to" krótszym życiem :)
    Bradzo popularny na tym forum jest argument, że upraszczając , mężczyźni to geniusze albo debile, a kobieca inteligencja trzyma się średniej :)
    A już wykorzystywanie danych z tego artykułu jako oręża do walki z kobietami to największa zagadka :)
    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • yidele 22.12.10, 20:55
    nie wiem o motywacjach innych, ale ja pracuje na to aby utrzymac rodzine i zapwnic nam godny byt. smieszna ta twoja 'walka z kobietami' :)

    przyczyny 'garniecia sie' facetow do np. gornictwa na slasku czy rybolowstwa na wybrzezu sa chyba oczywiste - takie sa tam mozliwosci zarobkowe:) czemu brak kobiet w kopalniach i na lajbach?
  • kocia_noga 22.12.10, 21:32
    > nie wiem o motywacjach innych, ale ja pracuje na to aby utrzymac rodzine i zapw
    > nic nam godny byt. smieszna ta twoja 'walka z kobietami' :)

    zara zara, to wg ciebie biedni szlachetni mężczyźni "garną się" do gorszych, skracających im życie zawodów, więc jakieś sugestie na temat motywów posiadasz, tym bardziej, że piszesz, iż kobietom się tych zawodów wykonywać nie chce - nie pamiętam już z powodu jakich wad - lenistwa, wredoty czy czego innego. A walkę z kobietami to ty uprawiasz i rzeczywiście jest śmieszna.


    czemu brak
    > kobiet w kopalniach i na lajbach?

    No właśnie o to pytam - czemu?
    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • corgan1 21.12.10, 18:54
    bene_gesserit napisała:
    > Sytuacja i tak sie zmienia - w jednym z ostatnich Economistow byl dluuugi artykul o tym, ze
    > w Stanach bezrobocie powiekszaja mezczyzni z nizszych klas spolecznych i ze ten trend
    > jest wyjatkowo wyrazny.

    Ale to dobrze czy źle? Bo chyba nieszczęściami jakie dotykają facetów świat jakoś niespecjalnie się do tej pory przejmował?

    To znaczy że od teraz możemy już kierować środki pomocowe na redukcje bezrobocia i przywrócenie zatrudnienia na rynku pracy do mężczyzn a nie do kobiet? Które przecież podobno świetnie dają sobie radę na rynku pracy.
  • bene_gesserit 21.12.10, 22:02
    Jak na faceta to straszny z ciebie histeryk, korki.
    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • yidele 21.12.10, 22:33
    Skad. za wzorem Jaroslawa K, po trupach do celu :)
  • facet123 21.12.10, 12:57
    To raczej ten sam efekt który ma miejsce z zarobkami gejów. Geje statystycznie zarabiają więcej (i więcej wydają). Z tym, że ma to miejsce nie z powodu ich homoseksualizmu, który cudownie zwiększałby ich szanse na dobrze płatna pracę (absurd), ale dlatego, że wśród zadeklarowanych gejów jest statystyczna przewaga ludzi lepiej wykształconych, mieszkających w dużych miastach i odwaznych na tyle by przyznać się do swojej orientacji - a tacy statystycznie zarabiają więcej.
    Inaczej mówiąc, takie badanie więcej mówi nam o procedurach badawczych niż o cechach ściśle związanych z homoseksualizmem. Nie ździwiłym się, że gdyby z kolei zbadać (jakoś) krypto gejów i krypto lesbijki, to okazało by się, że statystycznie zarabiają oni/one mniej z tych samych powodów.
  • yidele 21.12.10, 13:42
    Chyba kolega niedoczytal: "The wage premium paid to lesbian workers is a bit of a mystery. Sure, lesbian women are better-educated on average, are more likely to be white, live predominantly in cities, have fewer children, and are significantly more likely to be a professional. But even when you control for these differences, the wage premium is still on the order of 6%."
  • facet123 21.12.10, 14:26
    > But even when you control for
    > these differences, the wage premium is still on the order of 6%.
    "

    Doczytałem. A jak badający kontroluje takie różnice jak większa pewność siebie tych osób które ujawniły się ze swoim homoseksualizmem? Jestem pewien, że nie kontroluje - ok, stanowiska, miejsce zamieszkania i wykstałcenie da się jakoś kontrolować.
  • yidele 21.12.10, 15:01
    imponderabilia. jak kontrolowac na obecnosc krasnoludkow? Porownuja dochody hetero i homo, nie pol-ujawnionych i tajnych homo, wiec homo z definicji musza byc 'out' a nie skrytolizki. kontrola byla grupa ex-hetero-malzonek-teraz-lezbijek, wiec takze jawnych. oprocz tego: "The methods used in this paper are an interesting way to measure how much of that gap is due to discrimination and how much is due to unobservable characteristics that influence women’s efficiency" i oczywiscie krasnoludki: "...This human capital doesn’t just include formal education—we can control for that—it also includes a variety of unobservable skills that the market rewards with higher wages."

    pewnosc siebie moznaby wliczyc w owe 'unobservable skills'
  • facet123 22.12.10, 17:59
    > imponderabilia. jak kontrolowac na obecnosc krasnoludkow? Porownuja dochody he
    > tero i homo, nie pol-ujawnionych i tajnych homo, wiec homo z definicji musza by
    > c 'out' a nie skrytolizki.

    No tak rozumując to nam wyjdzie, że w krajach muzułmańskich jest 0.01% homoseksualistów, czy równie mała liczba, a to poprostu nieprawda.
    W przypadku kwestii budzących takie emocje nie można pomijac tego, że duża część homoseksualistów się nie ujawnia.

    > pewnosc siebie moznaby wliczyc w owe 'unobservable skills'

    Pewnie tak. Zresztą badanie tylko ujawnionych homoseksualistów też ma sens, nie przeczę.
  • berta-live 21.12.10, 14:52
    Przypadkiem nie o to chodzi, że lesbijki częściej i dłużej są bezdzietnymi singielkami? A nic tak nie upośledza człowieka na rynku pracy jak konieczność łączenia pracy z byciem w domu punkt 17, przyblokowaniem możliwości wyjazdów integracyjno-szkoleniowych, zwolnieniami lekarskimi, czy wreszcie samą ciążą i urlopami macierzyńskimi. A lesbijki nawet jak zdecydują się zawrzeć związek i mieć dzieci, to zazwyczaj jedna z nich wciela się w rolę matki a druga w rolę pracującego ojca. I tym samym połowa z nich może swobodnie pracować i robić kariery.

    Poza tym, tak jak to zauważono w artykule, sam coming out wymaga dużej odwagi, nonkonformizmu i jakiejś przebojowości życiowej. A te cechy sprzyjają znajdywaniu dobrej pracy, awansowaniu i skutecznym negocjacjom wysokości zarobków.
  • yidele 21.12.10, 15:10
    powyzej forum.gazeta.pl/forum/w,212,120095912,120111854,Re_Lesbian_wage_premium_ciekawy_artykul_engli.html
  • maitresse.d.un.francais 21.12.10, 19:53
    co to są Lezbijki? bo ja słyszałam tylko o lesbijkach

    polski to nie niemiecki, nie piszemy rzeczowników wielką literą
  • yidele 21.12.10, 22:25
    <-----jak w tytule, artykul w jez. angielskim, wiec lesbians. Lesbijka czy lezbijka? Jakos trudno mi sie z tego powodu oburzyc :) Polski to nie Miecki, masz racje, ja po prostu nie umiem pisac orto-i-gramatycznie po polsku
  • maitresse.d.un.francais 22.12.10, 15:57

    > masz racje, ja po prostu nie umiem pisac orto-i-gramatycznie po polsku

    to się po prostu naucz
  • yidele 22.12.10, 20:58
    dobra. zamienmy sie. ty sie ucz logki, ja poczuwam....
  • maitresse.d.un.francais 22.12.10, 22:20
    yidele napisał:

    > dobra. zamienmy sie. ty sie ucz logki

    Nie ma sprawy, poproszę jakieś źródła, to przeczytam i przyswoję.

    Miałam semestr logiki i zdałam na piątkę za pierwszym podejściem.
  • benek231 22.12.10, 20:34
    yidele napisał:

    This may or may not ref
    > lect a higher percentage of women staying at home than in the previous decade.
    > But if the percentage is higher, perhaps it’s because feminists and the m
    > edia have told women relentlessly for years that female workers are paid less t
    > han men in the same jobs, and so why bother working if they’re going to b
    > e penalized and humiliated for being a woman.)"
    >
    >
    *To jest BS, gdyz "wage gap" to nie wymysl feministek, lecz potwierdzona wielokrotnymi badaniami rzeczwistosc. Autorka artykulu po prostu oszukuje. Co ciekawsze roznica ta siega w Stanach 30%, podczas gdy w Polsce kobiety dostaja ok. 10% mniej niz mezczyzni - za te sama prace.

    Z samego artykulu wynika zas bardzo jasno, ze na odchodzenie z rynku pracy decyduja sie kobiety ktore moga sobie na to pozwolic - dochody rodzinne sa wystarczajaco duze. Ponadto masz tu jednak do czynienia z wyborem, o ktory zabiegal nie kto inny jak wlasnie feministki. Podobnie feministki nie maja nic przeciwko temu by mezczyzna zajmowal sie gospodarstwem domowym, a zona pracowala zarobkowo. W malzenstwach partnerskich o tego rodzaju decyzje znacznie latwiej, bo facet nie wstydzi sie gotowac, myc gary, sedes i nie brzydzi sie przewijac usrane dzieci.

    Nie bardzo rozumiem na czym ma polegac rewelacyjnosc tego artykulu, bo kobiety decydujace sie na role zony domowej byly od zawsze - znam wiele takich. Jesli malzonek zarabial wystarczajaco duzo, a jednoczesnie odnosil sie z szacunkiem do zony i pracy przez nia wkonywanej, to w czym problem...

    Kobiety zdecydowaly sie na bycie niezaleznymi bynajmniej nie z powodu posiadania takich mezow jak powyzej. I o tym radze pamietac.

    >
  • nihil-istka 23.12.10, 21:05
    Na dziwki?
  • maitresse.d.un.francais 23.12.10, 21:30
    nihil-istka napisała:

    > Na dziwki?

    Tak, na pewno. Mężczyźni nigdy nie wydają na dziwki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka