Dodaj do ulubionych

Odsłanianie Fallusa

17.04.04, 12:39
Zula w jednym z wątków stwierdziła była, że metody wypracowane przez
adeptki "gender" służą, do zdejmowania z rzeczywistości kolejnych zasłon, w
celu odkrycia pod ostatnią z owych zasłon Fallusa (piszę przez duże "F", bo
zaiste dużą rolę feministki mu przyznają). Trudno nie dojść do wniosku,
że "genderówki" stworzyły doksonałą maszynę interpretacyjną: dzięki niej nie
tylko wiemy co zdejmować i z czego, ale też z góry wiemy, do czego dojdziemy
na końcu. W tym miejscu pojawiają się jednak pytania:
czy feministki wychodzą od rzeczywistości i demaskują ukrywającego się na jej
dnie Fallusa, czy też wychodzą od Fallusa i konstruują "rzeczywistość
falliczną"? Czy Fallus istotnie tkwi w owej rzeczywistości tak mocno, jak
widzą to feministki, czy też jest tam przez nie wtykany często na siłę?
Twierdzę, że tak właśnie jest. Gwałcenie rzeczywistość wyimaginowanym
fallusem - oto istota studiów "gender". Kilka dni temu widziałem w TV jeden z
odcinków przygód skrzatów Żwirka i Muchomorka. W akcja wyglądała tak: w domku
skrzatów pojawia się jeż. Włazi skrzatom do łóżek, za co zostaje wypędzony,
potem - mimowolnie - przyczynia się do wyrwania z ziemi pnia, z którym nie
migą poradzić sobie skrzaty. Jak wyglądałaby ta bajka po przepuszczeniu jej
przez maszynkę "gender"? Mogłaby wyglądać tak:

"Inny" jako wyzwanie - o filmie "Żwirek i Muchomorek"

Autorzy filmu sugerują wyraźnie, że skrzaty żyją w związku homoseksualnym:
mieszkają razem, a w jednym z poprzednich odcinków pokazano ich nawet
śpiących razem. Zdają się przy tym świadomie grać stereotypami płci: jeden z
nich ubiera się w coś, co wygląda jak suknia (lub damska koszula nocna). Co
szczególnie interesujące, właśnie Żwirek (bo o nim tu mowa) zdaje się być w
tym związku stroną dominującą, mamy więc do czynienia niejako z "grą w grze":
Żwirek nie tylko dekonstruuje "męskość" zakładając "kobiecy" strój, ale też
gra stereotypami i na innym poziomie: dominując nosi strój przypisany
kulturowo "słabszej płci". Tak więc homoerotyczne skrzaty kontestują
heteroseksualną "normę" i wydają się być wyzwolone z ulegania stereotypom. Aż
tu nagle dochodzi do ich zderzenia z "innością": w ich domku pojawia się jeż.
Konkretnie: pojawia się w ich łóżkach. Czego jeż oczekuje? Nietrudno zgadnąć:
jeż proponuje rozrzerzenie prowadzonej przez skrzaty gry z seksualnymi
konwencjami. Proponuje stworzenie homoseksualnego, międzygatunkowego
trójkąta, i - spotyka się w wykluczeniem: skrzaty wypędzają go z chatki.
Autorzy filmu zdają się mówić: "nawet "Inni" (bo skrzaty są wszak "Inne"
wobec heteroseksualnej "normy"), nie są wolni od uprzedzeń. Nawet wykluczeni
przez "normalnych" gotowi są do wykluczenia "Innego", jeśli jego inność jest
zbyt inna od ich "normalności". Pojawienie się jeża zmusiło skrzaty do
postawienia sobie pytania o granicę ich otwartości. Musieli jasno zdefiniować
swoją tożsamość i zdecydowali się na wykluczenie "Innego". Jak ustaliła
słynna twórczyni "teorii pedalskiej" J. Butler, tożsamość heteroseksualna
tworzy się w (i dzięki) opozycji wobec wykluczanego homoseksualizmu. Autorzy
filmu zdają się nam mówić: wykluczeni nie są doskonali. Być może także
tożsamość homoseksualna potrzebuje "Innego", by się utwierdzić. Takie oto
ważkie problemy stawia nam przed oczami błaha zdaje się bajeczka.
Obserwuj wątek
      • tad9 Re: Inni 17.04.04, 14:51
        jasmina22 napisała:

        > A wiec to jednak prawda ,że " Żwirek i Muchomorek mają się ku sobie ".

        Rzecz prosta, że się mają. Co tam zresztą jakieś skrzaty. Kazia Szczuka
        ustaliła np. prawdziwe podłoże przyjaźni Wokulskiego z Rzeckim ("Stacha"
        ze "Starym Subiektem" - te gejowskie pseudonimy ....).
      • tad9 Re: Odsłanianie Fallusa 18.04.04, 14:59
        uli napisała:

        > to nie byłam ja (znana przed zalogowaniem również jako zula), tylko LUCE
        > IRIGARAY!

        Więc muszę jej pogratulować. Jej definicja dobrze oddaje głębię "gender". A co
        TY o tym myślisz? Ile w tym "odkrywaniu Fallusa" jest odkrywania, a ile kreacji
        (czy nadinterpretacji)? Do jakiego stopnia interpretacje feministyczne są czymś
        w rodzaju gatunku literackiego?
        • uli Re: Odsłanianie Fallusa 26.04.04, 22:46
          tad, nie ma jednej interpretacji dzieła, bo nie ma jednego odbiorcy. nie można
          a priori czegoś założyć, bo jest to barbarzyństwem wobec dzieła i widza.
          dlatego jednych krytyków lubimy innych nie, coś nam może pomogą dostrzec, ale
          to, co się dzieje między dziełem a tobą to indywidualna sprawa. nikt ci niczego
          nie narzuca. irgaray też osadziła swoją opinię w kontekscie - jakim -
          polecam 'ciało w ciało z matką".
    • e_wok Re: Odsłanianie Fallusa 26.04.04, 22:03
      Nie bardzo rozumiem,o co Ci chodzi,wiec prawdopodobnie to nie bedzie odpowiedz
      na Twoje pytanie. Moim zdaniem kultura "falliczna" (to bardzo umowna nazwa, ale
      taka przyjales) odchodzi do lammussa.Moze jeszcze gdzies tam sobie bedzie
      funkcjonowala w postaci filmow i ksiazek kategorii B albo moze nawet C. Na
      pewno jeszcze przez jakis czas bedzie obecna w reklamie, przynajmniej na naszym
      podworku. Nawet przedmioty codziennego uzytku jesli chca byc "przyjazne" to
      powinny byc "kobiece". Miekkie linie, pastelowe kolory. Ergonomicznosc. I to
      nie tylko wprzypadku tostera czy odkurzacza ale i komputera czy samochodu.
      --
      Ze szczytu tej Pinezki patrzy na was
      trzydzieści lat.
      • warshawiak Re: Odsłanianie Fallusa 26.04.04, 22:09
        e_wok napisała:

        > Moim zdaniem kultura "falliczna" (to bardzo umowna nazwa, ale
        >
        > taka przyjales) odchodzi do lammussa.Moze jeszcze gdzies tam sobie bedzie
        > funkcjonowala w postaci filmow i ksiazek kategorii B albo moze nawet C. Na
        > pewno jeszcze przez jakis czas bedzie obecna w reklamie, przynajmniej na
        naszym
        >
        > podworku. Nawet przedmioty codziennego uzytku jesli chca byc "przyjazne" to
        > powinny byc "kobiece". Miekkie linie, pastelowe kolory. Ergonomicznosc. I to
        > nie tylko wprzypadku tostera czy odkurzacza ale i komputera czy samochodu.

        Niedoczekanie! Ja się wykastrować nie dam!
      • tad9 Re: Odsłanianie Fallusa 26.04.04, 22:46
        e_wok napisała:

        > Nie bardzo rozumiem,o co Ci chodzi,wiec prawdopodobnie to nie bedzie
        odpowiedz
        > na Twoje pytanie.

        Rzeczywiście nie jest to odpowiedź na temat (co nie znaczy, że mam o to
        pretensje). Chodzi mi tu raczej o - powiedzmy - adekwatność feministycznej
        wizji rzeczywistości. Ile jest w niej rzeczywistości, a ile kreacji?

        A poza tym mam pomysł na wstrząsający post na forum "Dziewczyny po 30", ale nie
        mogę tam pisać ;-C

    • Gość: bezdenny Re: Odsłanianie Fallusa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.04, 15:05
      Od pewnego czasu inżynier przeżywa głębokie duchowe rozterki. Dowiedział się
      bowiem, iż pilot, którego używa do zmieniania programów w telewizji jest w
      istocie przedłużeniem jego penisa. Jako człowiek bardzo pobożny, myśl iż mógłby
      cokolwiek robić sam ze sobą, na kanapie, przed telewizorem w obecności żony, a
      nawet dzieci, wydała mu się wstrętna. Poprosił więc żone, by to ona zmieniała
      kanały. Ale tu oczywiście pogubił się jeszcze bardziej. Dla wielce pobożnego
      bowiem inżyniera sytuacja, w której to na kanapie w obecności dzieci pilotem
      zajmuje się żona, była równie wstrętna (a kto wie może i wstrętniejsza) niż ta,
      w której robił to sam. Zwłaszcza, że żona słusznie zarzuciła mu iż traktuje ją
      przedmiotowo. Co powinien zrobić inżynier. Zrezygnować z pilota w ogóle i "na
      piechotę" zmieniać kanały? Zrezygnować z oglądania telewizji w ogóle? Kupić
      dodatkowy telewizor, by i zona i on mogli sobie w dowolnym momencie zmieniać
      kanały? Czy gdy żona będzie przy pomocy pilota zmieniała kanały w
      swoim, "oddzielnym" telewizorze, to czy też będzie używała konkretnego
      przedłużenia penisa inzyniera, czy też raczej przedłużenia jakiegoś
      abstrakcyjnego penisa? Przyjmując, że to przedłużenie jakiegoś abstrakcyjnego
      penisa, to czy inżynier będzie miał powody do zazdrości? czy przyjmując, że
      posiadanie pilota/przedłużenia penisa jest w istocie symbolem władzy i
      dominacji, nie należałoby raczej uzywać dwóch pilotów do obsługi telewizora i
      posługiwać się nimi jednocześnie - inżynier i żona, aż do wyczerpania baterii?
      Inżynier nie potrafi rozstzrygnąć tych dylematów. Może dacie mu jakąś radę.
          • Gość: wiadomo kto Sen inżyniera bezdennego IP: *.lnet.pl 03.05.04, 01:46
            Po wyczerpującej pracy pięściami i żelazną klamrą ("Gott mit uns") inżynier bezdennego zapadł w głęboki sen. Śniła mu się bogini Ambiwalencja flirtująca ze swym błaznem, Patriarchatem. Flirt powoli przeistaczał się w sadomasochistyczny rytuał, w którym główną rolę odgrywał strach przed żoną Patriarchatu, Omnipotencją (graną przez znaną sex-bombę Złotą Rybkę). Inżynier bezdennego nie był w ciemię bity (żelazną klamrą) i wiedział, że przyłapując in flagranti Ambiwalencję z Patriarchatem, będzie mógł liczyć na wdzięczność ze strony Omnipotencji. Tak też się stało. Po wygaśnięciu straszliwych emocji (gniew zdradzonej żony) Omnipotencja zaproponowała inżynierowi bezdennego spełnienie trzech życzeń. Inżynier bezdennego wykonał błyskawiczny rachunek sumienia, sprawdził zawartość kieszeni i poprosił o trzy piloty: dla siebie, dla żony i dla dzieci. Życzenia zostały spełnione i od tej pory szczęście rodziny inżyniera bezdennego nie opuszczało. On sam, wolny od problemu odzyskał równowagę ciała i ducha, co zaowocowało serią pięknych snów z japońskiej krainy. Dobranoc.
            Poniżej kadr ze snu inżyniera bezdennego.
            • Gość: bezdenny Re: Sen inżyniera bezdennego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 23:45
              Ty to muszisz być Niebyle Kto, że tak wiesz jakie problemy mam mój znajomy
              inżynier, jak traktuje żonę i dzieci i co mu się śni. Zapytałem inżyniera, ale
              odzrucił Twoją radę. Powiedział, że kupienie tzrech pilotów nie rozwiązuje
              problemu, bo wtedy on, żona i dzieci - wszyscy będą zmieniali kanały uzywając
              przedłużenia penisa. Ja starałem się wytłumaczyć, że pilot w jego ręku to
              symbol patrairchalnej władzy jaką sprawuje nad swoją rodziną. On mi na to, że
              sytuacji w domu nie naprawi to, że wszyscy będą mieli do dyspozycji symbole
              patriarchalnej władzy. Inżynier wczoraj poszedł do sąsiada, który kupił
              samochód. Żona sąsiada twierdzi, że ten samochód to tak jak w przypadku
              wszystkich mężczyzn - przedłużenie penisa. Inżynier jest zdruzgotany. Otaczają
              go same przedłużenia. Sąsiad postanowił dla świętego spokoju sprzedać samochód -
              przedłużenie penisa i kupić jakiś inny model. Najlepiej taki, żeby był
              pogłębieniem pochwy.
              • Gość: wiadomo kto "Inżynier bezdennego II" IP: *.lnet.pl 04.05.04, 01:11
                Po serii pięknych baśni inżynier bezdennego zhabituował ogólne szczęście rodziny, co spowodowało gwałtowną woltę w jego marzeniach sennych. Zaczęły go nękać sny o niesolidnych tapicerach, zatrudnionych w zakładach produkcji trumien. Po tygodniu nocnych koszmarów, o poranku wieńczącym bezsenną noc, inżynier bezdennego dowlókł się do okna i serce zabiło mu w tajemnym rytmie Matki Ziemi. Na parkingu, obok samochodu sąsiada (jakże nędznego w swym fallicznym kształcie) stał najprawdziwszy meblowóz z całym swym bagażem skojarzeń. Kształt jego trumienny (bogini Ambiwalencja czuwa!) zapowiadał rozkosze wewnętrznych wyściełań, ciszę i ukojenie. Inżynier bezdennego dokonał ablucji i błyskawicznego rachunku sumienia. Teraz ubranie! Bagatela! Szczęknęła żelazna klamra, pół minuty, i już był przy meblowozie. Meblowóz nie był obojętny na adorację inżyniera bezdennego. Emanował jakąś tajemniczą energią, przyprawiającą o dreszcz nasieniowodów. Inżynier bezdennego obszedł meblowóz i znalazł to, czego pragnął. Na szybie meblowozu przyklejona była kartka z wyraźnym napisem: FOR SALE
                Inżynier bezdennego sprawdził zawartość kieszeni i poświstując marsz weselny Mendellsohna pomaszerował dokonać transakcji, która miała ukoić jego ciało i duszę.
                Amen.



                (laleczki na w-wiaku)

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka