• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Do kogo kierują swoje żale feministki? Dodaj do ulubionych

  • 10.03.11, 11:45
    Podczas ostatniej manify zdziwiły mnie postulaty feministek. Może się nie znam ale większość z nich wydają mi się absurdalne.
    I tutaj tworzy się pytanie: do kogo je adresujecie - do mężczyzn czy do kobiet?
    Prosiłbym o konkretny postulat. Dla ułatwienia kilka spróbuje obalić. Jeżeli się mylę prosiłbym również o odpowiedź.
    Spotkałem się ze słowami feministek (i nie tylko), że w polityce powinno być przynajmniej ileś tam procent kobiet. A teraz się pytam - kto głosuje na polityków? - naród - który jest w ponad 50% złożony z kobiet. Dlaczego kobiety nie głosują na kobiety? To powiecie, że kobiecie trudniej dostać się na listę wyborczą. To komu szkodzi stworzyć własną partię złożona z kobiet. Ja już pamiętam takie partie. Ale jakoś kobiety nie głosowały na nie. Czy tutaj jest jakaś wina mężczyzn? Czy te narzekania nie powinny być skierowane do kobiet?
    Kolejna sprawa - narzekacie, że kobieta ma mniejsze wynagrodzenie od mężczyzny na tych samych stanowiskach. No i tutaj będę postępował analogicznie. Dlaczego kobieta nie założy firmy i na tych samych stanowiskach kobietą nie będzie dawała więcej pieniędzy co mężczyzną? Przecież założenie firmy i prowadzenie działalności zarówno dla kobiety jak i mężczyzny są takie same. Dlaczego kobieta zarabia mniej (średnio o 10% w Polsce) - nie wiem. Może dlatego, że nie walczy o swoje, może dlatego, że faceci w pracy są bardziej wydajni, inteligentni, przewidywalni. NIE WIEM Ale wiem, że mamy w tym kierunku takie same prawa na starcie. Ale to mężczyźni lepiej je wykorzystują.
    I ostatnia z trzech rzeczy, o które walczą feministki: że nie będzie facetowi prała tych przysłowiowych skarpet. A kto Ci feministko każe? Nie chcesz - nie musisz. Wybierz sobie życie singielki albo wybierz sobie faceta, który jeszcze Tobie rajstopy wypierze. Nikt Ci nie każe. Dlaczego feministki, które nie mają takich facetów właśnie na to narzekają? Jak któraś chce żyć według modelu "kobiety w domu" to niech żyje. I znam takie kobiety, które tak wolą. Ale jak któraś nie che to tak nie musi żyć. Tylko niech nie narzeka.
    Ja bym powiedział, że według prawa to my mężczyźni jesteśmy dyskryminowani :D A przynajmniej było tak do niedawna. Czy jakaś kobieta musiała iść do wojska? Dlaczego kobiety nie musiały iść? I na takim przykładzie: czy są jakieś prawa w Polsce, które dyskryminują kobiety? Prosiłbym o przykłady. Może nie znam się na temacie, może nie zauważam takich przykładów ale wydaje mi się, że feministki po prostu narzekają. Tutaj macie odpowiedź na pytanie: jak faceci postrzegają feministki.
    I jeżeli feministki kierują się do kobiet, żeby zmienić ich myślenie to niektóre postulaty mogą wydawać się sensowne. Ale jeżeli jest to kierowane do mężczyzn to proszę odpowiedzieć mi na pytania: Jakie większe prawa mają mężczyźni? (podać konkretne przykłady) I dlaczego (w jaki sposób) kobiety są dyskryminowane. No i prosiłbym o ustosunkowanie się do tych trzech przykładów, które podałem wcześniej.
    Zaawansowany formularz
    • 10.03.11, 11:54
      Kieruję do Ducha Świętego, bo on - przynajmniej po polsku - jest Gołębicą, czyli boską samiczką.
      --
      Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
      • 10.03.11, 12:56
        bene_gesserit napisała:

        > Kieruję do Ducha Świętego, bo on - przynajmniej po polsku - jest Gołębicą, czyl
        > i boską samiczką.

        Trzeba trochę Pisma Świętego poczytać - był POD POSTACIĄ a nie był gołębicą. A to jest różnica. Wcale nie jest napisane, że Duch Święty jest kobietą.

        A co do polowań itd - tak uważasz, że ma być?
        • 10.03.11, 14:22
          >Wcale nie jest napisane, że Duch Święty jest kobietą.

          Jasne, jest gołebica -facetem czyli jest transgenderowy, tak samo jak drag queen.

          • 10.03.11, 14:30
            hermina5 napisała:

            > >Wcale nie jest napisane, że Duch Święty jest kobietą.
            >
            > Jasne, jest gołebica -facetem czyli jest transgenderowy, tak samo jak drag quee
            > n.
            >

            O, bo to bardzo podobnie jak z pciom boga. Niby jej nie ma, ale spłodził syna, nazywa się go panem, ojcem, nosi brodę. Jedynie żony nie posiada.
            --
            Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
            • 10.03.11, 23:17
              Ruah jest rodzaju niemęskiego, więc można założyć, że D.Ś. jest kobietą.
              --
              - Yeah, like, when men shave their balls it's fine, but when a woman does it she's "straaange."
              - I think they're right. You see, you have to believe in the rights of women. For too long they've had to live a double standard.
        • 10.03.11, 17:42
          pajdereq napisał:

          > Trzeba trochę Pisma Świętego poczytać - był POD POSTACIĄ a nie był gołębicą. A
          > to jest różnica. Wcale nie jest napisane, że Duch Święty jest kobietą.

          To to byl taki kostium jakby z zywego gołębia? Nie rozumiem.

          --
          Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
    • 10.03.11, 12:13
      I do kobiet i do mężczyzn. W dzisiejszych czasach chodzi o zmianę ludzkiej mentalności, bo to ona blokuje równouprawnienie. Jak sam zauważyłeś, pod względem prawnym wszystko jest OK, każda z płci ma te same prawa. Natomiast problem jest z korzystaniem z nich. Większość kobiet i mężczyzn w zasadzie też, mentalnie nadal żyje w XIX wieku. A takie manify mają za zadanie zwrócić uwagę na pewne obszary życia i skłonić ludzi do refleksji.
      • 10.03.11, 12:22
        Ale powiedz, berta - prałaś kiedys przyslowiowe skarpety czy tylko takie normalne?
        --
        dont hejt de pleja, hejt de gejm
        • 10.03.11, 15:39
          Ja piorę tylko metafizyczne.
          ;)
        • 10.03.11, 15:55
          Mam pralkę, ale ona nie chce powiedzieć jakie prała.
          • 10.03.11, 16:10
            berta-live napisała:

            > Mam pralkę, ale ona nie chce powiedzieć jakie prała.

            Przyciśnij ją, to się przyzna.
            --
            Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
      • 10.03.11, 12:52
        Ale skoro większość społeczeństwa ma takie a nie inne myślenie to może to temu społeczeństwu pasuje? Zarówno kobietą jak i mężczyzną. I dlaczego to zmieniać? Dlaczego "nie feminiści" - większość - ma się dostosować do mniejszości - feministek? Może to i dziwne ale jest wiele kobiet, które chcą zostać w domu i żeby mąż na nie zarabiał. Skoro tak chcą to dlaczego to chcecie zmieniać. A skoro twierdzisz, że mają prawa do tego, żeby nie być "kurą domową" to mogą z nich skorzystać. Nie korzystając z tego dokonują jakiegoś świadomego wyboru. A może by się czuły źle w innej roli.
        Feminizm wygląda mi na dostosowanie myślenia przede wszystkim kobiet ale również mężczyzn do myślenia feministek. Żeby to kobietą dać "sztucznie jak na te czasy" władze mimo, że na kobiety się mniej głosuje. A co zrobić z pracą? Mamy specjalne prawa wprowadzać, żeby kobiety zarabiały więcej od nas mężczyzn? Jak to ma być rozwiązane? Czy wtedy to nie będzie dyskryminacja? Czy przy pracach domowych. Nie uważacie, że jest to jakiś podział prac? Niech tak będzie, że ja będę gotował, prał, prasował itd - to moja dziewczyna, która waży 52 kg ze swoją koleżanką szafę mi wniesie na 2 piętro? Chciałbym to widzieć :D Nie uważacie, że te kobiety, które dla mężczyzny piorą, gotują itd nie robią tego czasami z wdzięczności? Za to, że facet zrobi co innego?
        Ja sam potępiam jak facet siedzi w domu z piwem w ręku i nic nie robi a koło niego biega kobieta. Ale wierzcie mi, że to działa w drugą stronę. Też są takie przypadki. I temu można się sprzeciwiać ale nie wcześniej ustalonym podziałem ról. Nawet w dzieciństwie był podział ról, żeby wynieść śmieci, iść do sklepu, piwnicy. Wtedy nie było podziału na płci. Bo to każdy potrafi zrobić - zarówno kobieta jak i mężczyzna. Ale gorzej jest wnieść tą wersalkę na 2 piętro kobiecie. I jak wtedy z wdzięczności kobieta zrobi mi za to obiad to feministki już alarmują cały świat. Jeżeli mam wybrać: wrzucić węgiel do piwnicy czy posprzątać cały dom to mi to obojętne. Mojej dziewczynie nie :P - woli sprzątać dom. Dla mnie jest to naturalne, dla mojej dziewczyny też. I na początku coś takiego się ustaliło. Jeżeli uważacie, że to nie jest naturalne to znajdźcie sobie faceta, który woli na odwrót. Są tacy. Ale większość ludzi woli (tak mi się wydaje) taki model. I ja wcale nie zmuszam do tego dziewczyny - ona sama wychodzi z inicjatywą. Podobnie jest w przeciwnym wypadku. Jeżeli ja wcześniej wracam z pracy to gotuje obiad - bo lubię (ale to inna kwestia). A za to nie lubię prać - a mojej dziewczynie to nie przeszkadza. Po prostu wybieramy co jest dla nas lepsze dzieląc się pracą. Mimo, że ja więcej pieniędzy zarabiam dzielimy w domu się po połowie.
        I wydaje mi się, że jest wiele takich modeli a jeżeli nie chcecie to również znajdziecie facetów, którzy posiedzą w domu jak Wy na nich zarobicie albo ugotują jak Wy przerzucicie 2 tony węgla.
        • 10.03.11, 13:31
          Przedstawiasz obraz swojego związku jako przeciwnieństwo wizji związku feministki. A feministki żadnych idealnych wzorców do zastosowania w życiu prywatnym nie mają(przynajmniej te, które znam i ja).Każdy robi, to co chce, bo mamy wolność wyboru. Ale czy naprawdę ją mamy? Jeśli od dzieciństwa jesteś karmiony jakimiś utartymi schematami odnośnie podziału ról, to starasz się je wdrażać w dorosłym życiu, to daje jakieś poczucie bezpieczeństwa. Z rzeczy ostatnio poruszanych na forum: wchodzisz do sklepu z odzieżą dziecięcą i od razu widzisz, że dla niewoląt-dziewczynek są różowe ciuszki, a dla niemowląt-chłopców niebieskie. Po co? Dlaczego dziewczynkom nie kupuje się pod choinkę karabinów(zazwyczaj)?Pomijam w ogóle kupowanie karabinów, to przykład. Dlatego, że nie chcą?Że ich to nie interesuje?Dzieci interesuje to, co im się daje; co mają rówieśnicy(stąd mody dziecięce na taką miley cyrus, dzieci się "zarażają"), a kontrolę nad tym mają rodzice, którzy często idą na łatwiznę, nikt przecież "nie będzie dziwadła z dziecka robił i na nim eksperymentował", więc kółko jest zamknięte. A skąd taki, a nie inny podział? A z historycznych uwarunkowań, które gdzieś tam siedzą nadal. A głębiej, głębiej, skąd one się wzięły? Ano z tego, że dawno, dawno temu tak się rozkładał podział zadań. Ale ewoluujemy. Odrzucamy pewne stare dogmaty. Nikt teraz nie będzie zrzucał niepełnosprawnego dziecka z góry, prawda? Prawda. Może to przykład trochę na wyrost, ale wszak feudalizm też był ogólnie przyjęty. Kiedy chłopi zaczęli się buntować? Późno. Teraz nie wyobrażamy sobie życia w takim niesprawiedliwym układzie, a potomni mogą nie wyobrażać sobie życia w naszym. Ja postuluję pochwałę indywidualizmu. Ja nie wniosę kanapy na 2 piętro z koleżanką, ale 3 mężczyzn, których znam w dwuosobowej konfiguracji również nie. Nie chcę wiązać cech z płcią, bo to szufladkuje, a tego nie lubię. Jeśli czytałeś jakąś książkę na temat biologicznych różnic(nie licząc fizycznych typu posiadanie macicy)między mężczyzną a kobietą, które uwarunkowują takie a nie inne cechy psychiczne a w rezultacie takie a nie inne życie, a książka ta opiera się na rzetelnych badaniach rzetelnych naukowców to podaj tytuł. Sięgnę. Rozumiem Twoje wątpliwości, które po częsci są moimi i cieszę się, że żyjesz z dziewczyną tak jak chcesz, ale zrozum, że jednak większość ludzi nie ma świadomości i ulega wpływowi ogólnie przyjętych teorii. Jeśli udowodnisz mi, że kobiety żyją własnie tak, bo tak chcą i żyłyby tak, gdyby kultura różnic miedzyplciowych nie wdrażała i od poczatku mielibysmy pelna swodobe w ksztaltowaniu siebie, to zamkne dziob, opuszcze sztandar i przytule kota;)
          Przepraszam za chaotycznosc itd, ale jakos dzis mi trudno zebrac mysli, a chcialam odpowiedziec.
          • 10.03.11, 13:48

            Pajderqu, narzędnik liczby mnogiej rzeczowników rodzaju żeńskiego kończy się -om.
            W feministycznej gramatyce.
            --
            Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
            • 10.03.11, 14:13
              Kocia, to "kobietą, mężczyzną" zamiast "kobietom, mężczyznom" to już ogólnoforumowa norma. Ale moja przysłowiowa dusza feministki wzdraga się na to z obrzydzeniem.

              Kurnia, czy już nikt nie umie pisać po polsku?

              I bardzo proszę, pajderku, choć jedno przysłowie o praniu skarpet, skoro są one przysłowiowe. Bo, dalibóg, nic mi się w pamięci nie pojawia.
              -- ---
              - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
              • 10.03.11, 14:24
                Hmm....Coś tam było, z e komus onuce smierdzą, ale to było chyba o goralach :DDDDDDDDDDDDD
                • 10.03.11, 14:31
                  Może o wojskowych, co to ich siłą w kamasze.
                  --
                  Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
              • 10.03.11, 15:46
                "A kto skarpet dotyka ten na boku bryka."
                • 10.03.11, 15:48
                  wen_yinlu napisała:

                  > "A kto skarpet dotyka ten na boku bryka."

                  a kto onuca zrzuca ten kuca
                  --
                  Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
          • 10.03.11, 14:51
            Nie przedstawiam swojego związku jako przeciwieństwo feministki albo przynajmniej nie było to moje zamierzenie. Chciałem pokazać, że każdy może decydować za siebie i żyć jak chce. I dziwi mnie, że skoro nie macie (feministki) problemów z indywidualnym życiem to dlaczego innym kobietom zabraniacie żyć jak chcą. Jak na razie z opisów wynika, że prawo w dzisiejszych czasach jest dostosowane dla kobiet - według prawa wszyscy są równi. A że zaszłości historyczne przeszkadzają w równym traktowaniu kobiet. Ale one mają wybór i korzystają z niego. Zdecydowana większość (nie liczę patologicznych przypadków) nie jest zmuszana do podziału ról. Nie ma tak, że facet stoi przy kobiecie i karze jej wyprasować własną koszulę. Ja oczywiście nie mówię o przypadkach ocierających się o kodeks karny, których jestem przeciwnikiem. To kobieta ma większy wpływ na swoje postępowanie niż facet. Może jest jej tak wygodnie.
            Można to porównać do religii. Większość w Polsce jest katolikami. Załóżmy, że ja nie jestem - co mi przeszkadza, że jeden z drugim co tydzień pójdzie do kościoła, co roku wystawi choinke - NIC. Skoro ja mogę żyć normalnie, wyznawać własną religię (o ile zgodnie z prawem) to dlaczego miałbym mieć coś przeciwko katolikom?
            Według mnie podobnie jest z feministkami - nie wyznajecie "religii kury domowej". Większość kobiet w Polsce żyje według podziału kobieta - mężczyzna. CO WAM TO PRZESZKADZA? Coś przez to tracicie? Nie możecie żyć po swojemu? Czasami wydaje mi się, że chcecie, żeby wszystkie kobiety żyły tak jak Wy. Dlaczego większość ma się dostosowywać do mniejszości?
            Odpowiadając na kolejne Twoje pytanie: dlaczego nie kupimy pod choinkę dziewczynkom tych karabinów. A kup jej. Niech ma. Ale pozwól innym decydować co ja dla swojego dziecka będę kupował. Jeżeli chodzi o kolory to akurat wzięło się z historii. Dzieci jak są małe nie zawsze wiadomo czy to dziewczynka czy chłopczyk. Łatwiej jest rozpoznać po kolorach. To jest ułatwienie . Później to oddziałuje na kolejne lata ale to stąd się wzięło.
            Nikt nie zabrania Ci kupić córce pod choinkę karabinu ale dlaczego Ty masz coś przeciwko, żebym ja kupił dziewczynce lalkę. Może i jestem wpływowy i liczę się ze zdaniem społeczeństwa ale może mi łatwiej z tym. Mam powody, żeby tak robić - może jestem zbyt głupi, żeby te powody odkrywać. Może jestem za mało odważny, żeby przeciwstawić się społeczeństwu. Ale nie uważam, żeby to było coś złego. Jeżeli większość społeczeństwa tak robi to dlaczego im tego nie zabronić. A Ty zawsze możesz postąpić jak chcesz.
            Posłużę się tutaj kolejnym porównaniem bo wydaje mi się, że to jest trafne. W Polsce mówimy po polsku. Dlaczego? Dlaczego nie mówimy po hebrajsku? Dlaczego nie mówimy łaciną? Bo takie są uwarunkowania historyczne. Język polski stworzył się i większości ludzi w Polsce pasuje. Tobie nie pasuje? - Mów po łacinie. Mało kto Cię zrozumie ale masz do tego prawo. Nikt Ci tego nie zabrania. A to Wam (feministką) jakoś nie przeszkadza. Język jest jakimś utartym wzorcem, który pasuje społeczeństwu. Tak samo model dziewczynki i chłopczyka. Ubierając małego chłopczyka na różowo wszyscy będą mówili "jaki kochany bobas - jak dziewczynka ma na imię?" To może powodować szereg nieporozumień. Jeżeli tego chcecie - możecie tak robić . Mi (i zakładam, że też społeczeństwu) pasuje, żeby dostosować się do ogólnie przyjętego wzorca. Jest mi łatwiej. Dlaczego mamy przystosować się do mniejszości - feministek?
            Cenicie indywidualizm - to cencie. Ja też cenię w niektórych sytuacjach. Ale w wielu innych nie przeszkadza mi "owczy pęd". I jeżeli historia "wymusiła" na nas róż i lalki dla dziewczynek, gotowanie i pranie dla kobiet, niebieski i autka dla chłopców, prace fizyczne dla mężczyzn to dlaczego się z tego mam wyłamać skoro mi to pasuje i społeczeństwu również?
            Kolejna rzecz: Ty znasz trzech mężczyzn, którzy nie podnieśliby kanapy - ja ich znam o wiele więcej. Ale chyba wszyscy wiedzą o co mi chodzi. Przeciętny mężczyzna przeniesie więcej kilogramów od przeciętnej kobiety. Jeżeli tak nie jest to zgłaszam pozew o dyskryminacje mężczyzn w sportach. Jeżeli uważasz, że kobieta ma tyle samo siły co mężczyzna to jest to według mnie kłamstwo albo przyczepianie się do pojedynczych przypadków. I tutaj chyba nie muszę żadnych książek cytować - chyba, że i z tym się nie zgodzicie.
            A co do psychiki - jest udowodnione, że mężczyzna potrafi się bardziej skupić na jednej rzeczy a kobieta może ogarnąć wiele rzeczy na raz. Jest wiele książek, w których mowa o "mózgu kobiety i mózgu mężczyzny. Jeżeli to tak trudno znaleźć to w następnym poście mogę bez problemu przytoczyć jakąś pozycję.
            A co do udowadniania, że kobiety nie chcą tak żyć (większości) i że kultura na nich nie do końca wpływa to mam jeden dowód: wybory. Tutaj mi nie powiesz, że facet ich do czegokolwiek zmusza, do oddania głosu na faceta a nie kobietę. To one decydują na kogo głosować i jakoś na kobiety w zdecydowanej większości nie głosują. Mają pełna świadomość i pełny wybór a większość kobiet woli na faceta zagłosować. Wytłumaczysz mi dlaczego?
            • 10.03.11, 14:57
              Pajderek: komu, czemu? Feministkom, nie feministką. Błagam, chociaż tyle skorzystaj z tego forum.

              --
              - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
              • 10.03.11, 15:47
                troppo_bella napisała:

                > Pajderek: komu, czemu? Feministkom, nie feministką. Błagam, chociaż tyle skorzy
                > staj z tego forum.
                >

                optymistka z ciebie :D
                --
                Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
            • 10.03.11, 15:29
              Nikt nikogo do niczego nie zmusza ani nikomu niczego nie zakazuje. Ideą jest uświadomienie kobietom, że kurodomostwo, podobnie jak i prostytucja, lubi być drogą jednokierunkową, bez możliwości odwrotu. I podobnie jak prostytucja, ma swoje poważne cienie, których na zewnątrz nie widać. Owszem, można trafić na idealnego męża, który będzie szanował żonę, przynosił do domu kasę i jeszcze żył długo i zdrowo. A jak umrze to żonie zostanie spora emerytura po nim. Można też na idealnego alfonsa, idealną mamę burdel, czy idealnego sponsora trafić i również wieść długie i szczęśliwe życie. Można też w totolotka szóstkę trafić.

              Tylko, że życie nie jest idealne ani ludzie ideałami nie są. I rzeczywistość jest jaka jest. Człowiek to takie zwierzę, które jak tylko poczuje, że ma nad kimś przewagę, zwłaszcza przewagę graniczącą z władzą absolutną, to zmienia się w potwora. Bardzo mało jest osób, które potrafią się temu oprzeć, o ile w ogóle takie są. A niestety brak dostatecznie dużej ilości własnych pieniędzy i możliwości ich samodzielnego zdobycia, spycha każdego na najniższy szczebel drabiny społecznej.
              • 10.03.11, 16:09
                To może zacznę od końca Twojej wypowiedzi: Dlaczego kobiety nie mogą zdobyć pieniędzy? Mają takie samo prawo do nauki a przez co zdobycia lepszej pracy. Mają takie samo prawo, żeby otworzyć własną działalność. Mają taki sam dostęp do pieniędzy jak faceci. Zakładam, że mówimy o dzisiejszych czasach w Polsce. Czyli kobiety mają wybór, mogą zarobić, nie są na najniższym szczeblu ale czasami wybierają według mnie wygodę. Bo mąż zarobi a ona sobie w domu będzie siedziała.
                Podobnie jest z prostytutkami: Nie licząc sytuacji, gdzie są siłą wywożone to one decydują. One decydują, że nie będą robiły za 900zł miesięcznie ale w ten sposób zarobią 5 razy tyle. Idą na łatwiznę. Im to pasuje. Mając wybór wybierają prostytucję a nie w trudniejszy sposób zarabianie mniejszej kasy.
                Napisałaś, że kurodomostwo ma cienie - tak jak i codzienna praca. Ale widocznie niektóre kobiety wybierają cienie kury domowej.
                Ja też nie rozumiem kobiet, które od razu po podstawówce szukają męża. Niech taka zrobi studia i zacznie pracować. Potem może zrezygnować z pracy na rzecz kurodomostwa jeżeli to razem ustalą.
                Ale załóżmy taką rzecz: mąż - dyrektor zarabiający 15 tyś miesięcznie. Żona - kura domowa żyjąca z pieniędzy męża. Po 10 latach biorą rozwód. Prawo w Polsce jest takie, że dzielą wszystko po połowie (zazwyczaj) - i załóżmy, że tak jest. No ale teraz pytanie feministek: co dalej z tą żoną. Nie powiecie mi, że decydowanie jako dyrektor o milionowych sprawach (zazwyczaj) można porównać z kurą domową. Do kury domowej nie potrzeba studiów. Nie potrzeba języków. Nie ma tyle pracy co pracownik zarabiający 15 tyś miesięcznie. Nie wymagajmy, żeby teraz dawać byłej żonie kasę. Niech sama zarobi w swojej pracy po rozwodzie. Taka sama sytuacja może być jak zamienimy męża i żonę.
                Dlatego ja mówię - jeżeli kobieta chciałaby być kurą domową to niech jest wykształconą kurą domową z fachem w ręku. Żeby zawsze mogła do tego wrócić. Jeżeli się nie kształci i w wieku 24 lat dalej ma podstawówkę skończoną bo zakłada, że szuka męża to znaczy, że idzie na łatwiznę. Że sama wybrała takie życie to niech ryzykuje. Jeżeli jest wykształcona i ma"fach w ręku" to po rozwodzie zawsze może do niego wrócić.
                • 10.03.11, 16:12
                  > Ale załóżmy taką rzecz: mąż - dyrektor zarabiający 15 tyś miesięcznie. Żona - k
                  > ura domowa żyjąca z pieniędzy męża. Po 10 latach biorą rozwód. Prawo w Polsce j
                  > est takie, że dzielą wszystko po połowie (zazwyczaj) - i załóżmy, że tak jest.

                  A założenia dotyczące dzieci, prowadzenia domu itp. to jakieś tu były, czy przeoczyłam?
                  • 10.03.11, 22:53
                    > A założenia dotyczące dzieci, prowadzenia domu itp. to jakieś tu były, czy prze
                    > oczyłam?

                    Dzieci cierpią na rozwodzie niezależnie od tego z czyjego powodu bierze się rozwód i niezależnie od tego czy kobieta pracuje czy jest kurą domową dlatego wydaje mi się, to nie ma nic wspólnego z tą sprawą. A o całym prowadzeniu domu to się rozpisuje.
                    • 10.03.11, 22:55
                      pajdereq napisał:
                      >
                      > Dzieci cierpią na rozwodzie niezależnie od tego z czyjego powodu bierze się rozwód

                      Ale tu bynajmniej nie o cierpienie michodzi.

                      > i niezależnie od tego czy kobieta pracuje czy jest kurą domową dlatego wydaje mi się, to nie ma nic wspólnego z tą sprawą.

                      Ma, i to dużo.
                • 12.03.11, 15:22
                  pajdereq napisał:
                  Jeżeli jest wykształcona i ma"fach w ręku" to po rozwodzie zawsze m
                  > oże do niego wrócić.

                  Pajderek, masz niewiele lat lub niewiele doświadczenia. Spróbuj wrócić do pracy po kilku/kilkunastu latach przerwy na wychowanie dzieci, mając w dodatku te dzieci pod opieką po ewentualnym rozwodzie. Dwa pytania pracodawcy (dlaczego tyle lat przerwy w pracy, ile dzieci pod opieką) i zaraz prosi na interview mężczyznę, któremu tę robotę da.

                  -------
                  - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
            • 10.03.11, 15:42
              pajdereq napisał:

              > I dziwi mnie, że skoro nie macie (feministki) problemów z
              > indywidualnym życiem to dlaczego innym kobietom zabraniacie żyć jak chcą.

              Dziwi mnie, że uważasz, iż feministki komuś czegoś zabraniają :D

              > Jak na razie z opisów wynika, że prawo w dzisiejszych czasach jest dostosowane dla
              > kobiet - według prawa wszyscy są równi.

              Yyy???

              > Zdecydowana większość (nie liczę patologicznych przypadków) nie jest zmuszana do podzi
              > ału ról.

              Aha, bo kobietom się płaci mniej pewnie dlatego, że tak chcą :D

              > To kobieta ma większy wpływ na swoje postępowanie niż facet.

              Mógłbyś wyjaśnić to intrygujące stwierdzenie?

              > Większość kobiet w Polsce żyje według podziału kobieta - mężczyzna.

              Hmm, kolejna ciekawa teza :D A ja do tej pory myślałam, że większość kobiet w Polsce po prostu żyje. Czy życie wg podziału to coś jak Dr Jekyll i Mr Hyde?

              > Jeżeli chodzi o kolory to akurat wzięło się z historii.

              Z tej samej historii, w której mężczyżni nosili suknie, sukmany i tym podobne?

              > Dzieci jak są małe nie zawsze wiadomo czy to dziewczynka czy chłopczyk.

              Owszem, wiadomo - i to nawet przed urodzeniem dziecka.

              > Łatwiej jest rozpoznać po kolorach. To jest ułatwienie.

              A po co komu to rozpoznawanie? Obcym ludziom na ulicy?

              > Później to oddziałuje na kolejne lata ale to stąd się wzięło.

              > Tak samo model dziewczynki i chłopczyka. Ubierając małego ch
              > łopczyka na różowo wszyscy będą mówili "jaki kochany bobas - jak dziewczynka ma
              > na imię?" To może powodować szereg nieporozumień.

              Ale kto tak będzie mówił? Chyba tylko obcy ludzie, nieznający rodziców dzieciaka. A po cholerę obcy ludzie mają komentować wygląd czyjegoś dziecka?

              > Jeżeli tak nie jest to zgłaszam pozew o dyskryminacje mężczyzn w sportach.

              ZGŁASZAJ. Trzymam cię za słowo.

              > A co do psychiki - jest udowodnione, że mężczyzna potrafi się bardziej skupić n
              > a jednej rzeczy a kobieta może ogarnąć wiele rzeczy na raz. Jest wiele książek,
              > w których mowa o "mózgu kobiety i mózgu mężczyzny. Jeżeli to tak trudno znaleź
              > ć to w następnym poście mogę bez problemu przytoczyć jakąś pozycję.

              Tak tak, pewnie te pozycje to "kobiety z Marsa, a mężczyźni z Wenus" albo "płeć mózgu" - nie kompromituj się już bardziej.

              > A co do udowadniania, że kobiety nie chcą tak żyć (większości) i że kultura na
              > nich nie do końca wpływa to mam jeden dowód: wybory. Tutaj mi nie powiesz, że f
              > acet ich do czegokolwiek zmusza, do oddania głosu na faceta a nie kobietę. To o
              > ne decydują na kogo głosować i jakoś na kobiety w zdecydowanej większości nie g
              > łosują. Mają pełna świadomość i pełny wybór a większość kobiet woli na faceta z
              > agłosować. Wytłumaczysz mi dlaczego?

              No ale to właśnie świetny przykład na wpływ kultury.
              • 10.03.11, 23:38
                > Dziwi mnie, że uważasz, iż feministki komuś czegoś zabraniają :D

                Może użyłem złego określenia - ale nie chcecie, żeby kobiety były kurami domowymi - skoro tak chcą to dlaczego nie mogą być?

                > > Jak na razie z opisów wynika, że prawo w dzisiejszych czasach jest dosto
                > sowane dla
                > > kobiet - według prawa wszyscy są równi.
                >
                > Yyy???

                Czy masz jakieś prawo w prawie polskim, które dyskryminuje kobietę? Jakąś ustawę, konstytucje, rozporządzenie? Mamy takie same prawa, które tak samo możemy wykorzystać.

                > Aha, bo kobietom się płaci mniej pewnie dlatego, że tak chcą :D

                A kto kobiecie płaci mniej? Pracodawcy. Pracodawcą może być mężczyzna i może być kobieta - mają takie same prawa się nimi stać. Kobieta tak samo może założyć firmę, działalność i zatrudniać. I wtedy może dawać większe zarobki kobietą. W dzisiejszych czasach kobiety mają takie same prawa - wystarczy z nich skorzystać.

                > > To kobieta ma większy wpływ na swoje postępowanie niż facet.

                Kobieta o sobie decyduje a nie facet decyduje o życiu kobiety. Ona ma wpływ na swoje życie.

                > > Większość kobiet w Polsce żyje według podziału kobieta - mężczyzna.
                >
                > Hmm, kolejna ciekawa teza :D A ja do tej pory myślałam, że większość kobiet w P
                > olsce po prostu żyje. Czy życie wg podziału to coś jak Dr Jekyll i Mr Hyde?

                Nie - to coś w rodzaju podziału na tzw męskie czynności i żeńskie czynności. Przeciętny człowiek ( nie feministka) jeżeli go o to zapytasz odpowie Ci, że męskie czynności to zazwyczaj prace fizyczne - żeńskie: ogólnie przyjęta kura domowa. Dla Was jest to obraźliwe ale gdyby spytać kobiety czy woli przerzucić węgiel czy ugotować obiad to większość z nich odpowie, że woli gotować obiad. Nie wiem jak Wy feministki do tego podchodzicie ale zapewniam Cię, że gdybyś zadała 100 różnym kobietą takie pytanie to wybrałyby obiad.

                > > Jeżeli chodzi o kolory to akurat wzięło się z historii.
                >
                > Z tej samej historii, w której mężczyżni nosili suknie, sukmany i tym podobne?

                Tak - z tej samej historii :) Kiedyś mężczyźni chodzili w sukniach - z prostego powodu - nie znali kroju spodni. Musiało trochę minąć, żeby to wymyślić. Z czasem kobiety zaczęły nosić spodnie - pewnie dlatego, że często jest to bardziej wygodne. Może za kilkadziesiąt lat faceci będą chodzić w sukniach. Tak samo może stać się z kolorami - w dzisiejszych czasach różowy jest kojarzony z dziewczynką a niebieski z chłopcem. Też to może się zmienić.

                > > Dzieci jak są małe nie zawsze wiadomo czy to dziewczynka czy chłopczyk.
                >
                > Owszem, wiadomo - i to nawet przed urodzeniem dziecka.
                >
                > > Łatwiej jest rozpoznać po kolorach. To jest ułatwienie.
                >
                > A po co komu to rozpoznawanie? Obcym ludziom na ulicy?
                >
                > > Później to oddziałuje na kolejne lata ale to stąd się wzięło.
                >
                > > Tak samo model dziewczynki i chłopczyka. Ubierając małego ch
                > > łopczyka na różowo wszyscy będą mówili "jaki kochany bobas - jak dziewczy
                > nka ma
                > > na imię?" To może powodować szereg nieporozumień.
                >
                > Ale kto tak będzie mówił? Chyba tylko obcy ludzie, nieznający rodziców dzieciak
                > a. A po cholerę obcy ludzie mają komentować wygląd czyjegoś dziecka?


                Czy widząc dwumiesięczne dziecko od razu wiesz czy to chłopak czy dziewczynka? Naprawdę nie masz sytuacji, że ta wiedza Ci się przyda? Ty możesz nie mieć takich sytuacji. Ja i większość społeczeństwa mamy. I te kolory społeczeństwu się przydadzą. Nie chcesz - nie stosuj tych kolorów - nikt Ci nie karze. Ale społeczeństwu się to przydaje. I niektórzy lubią jak się chwali jego dziecko. Tobie po cholerę te kolory - innym się przydają. Dlaczego Was to tak w ogóle drażni?

                > Tak tak, pewnie te pozycje to "kobiety z Marsa, a mężczyźni z Wenus" albo "płeć
                > mózgu" - nie kompromituj się już bardziej.

                Przeczytaj sobie książkę "Mózg kobiety" Louann Bizendine. Ja akurat to tam przeczytałem. Jest to publikacja popularno naukowa. Czym się skompromitowałem? Jak zwykle - bezpodstawnie obrazić faceta - to feministki potrafią.

                Co masz do kultury? Bo wychodzi na to, że masz coś przeciwko kulturze. Że z kultury wynika to, że kobiety głosują na facetów. A nie przyszło Ci do głowy, że one mogą myśleć, że wolą, żeby faceci rządzili? Że większość kobiet nie chce własnych rządów? A może i to wynika z kultury - i co z tego. Ja się z tym pogodziłem - Wy (feministki) nie potraficie. Skoro kobiety tak chcą to dlaczego mają tak nie głosować?
                • 11.03.11, 09:31
                  pajdereq napisał:

                  > ale nie chcecie, żeby kobiety były kurami domowymi

                  Nie wmawiaj nam, takiemusobienikowi, co chcemy, a czego nie chcemy.
                  My, takisobienik, nie chcemy np. tego, by kobiety przez lat -naście albo i -dziesiąt zajmujące się dziećmi domem miały głodowe emerytury. Nie chcemy tego, by kobiety zajmujące się dziećmi i domem i pracujące zarobkowo miały podwójny etat - w domu i w pracy.

                  > Czy masz jakieś prawo w prawie polskim, które dyskryminuje kobietę? Jakąś ustaw
                  > ę, konstytucje, rozporządzenie? Mamy takie same prawa, które tak samo możemy wy
                  > korzystać.

                  Zdaje się, że mieszasz pojęcia prawa jako zbioru przepisów z prawami jako uprawnieniami wynikającymi z tych przepisów. Albo z jeszcze jakimś innym pojęciem prawa.

                  > A kto kobiecie płaci mniej? Pracodawcy.

                  Pracodawcy są tylko ludźmi. Wychowanymi w określonej kulturze i niestety posługującymi się tymi samymi stereotypami co ty.

                  > może dawać większe zarobki kobietą.

                  Kobietom, kobietOM, KOBIETOM.

                  > Kobieta o sobie decyduje a nie facet decyduje o życiu kobiety. Ona ma wpływ na
                  > swoje życie

                  A facet na swoje życie nie ma? Nie bardzo rozumiem, o co ci chodzi. O to, że kobiety nie są już własnością ojca czy męża? I należy się z tego cieszyć i spocząć na laurach??

                  > męskie czynności to zazwyczaj prace fizyczne - żeńskie: ogólnie przyjęta kura domowa.

                  Nie wiem, co to jest "ogólnie przyjeta kura domowa".
                  Czy sprzątanie, gotowanie, prasowanie to nie jest praca fizyczna? Jeśli nie, to jaka?

                  > gdyby spytać kobiety czy woli przerzucić węgiel czy ugotować obiad to większość z nich
                  > odpowie, że woli gotować obiad.

                  Aha, skończyło się noszenie szaf, teraz czas na przerzucanie węgla. Trochę późno, bo zima się już chyba kończy.

                  > Nie wiem jak Wy feministki do tego podchodzicie

                  My feministki podchodzimy do tego bardzo różnie, każda inaczej, więc nie ma sensu zwracanie się do nas feministek jako do masy.

                  > ale zapewniam Cię, że gdybyś zadała 100 różnym kobietą takie pytanie to wybrałyby obiad.

                  Kobietom, kobietOM, KOBIETOM.

                  A zastanów się może w ramach rozwijania swojej świadomości feministycznej, dlaczego wybrałyby obiad :)

                  > wygodne. Może za kilkadziesiąt lat faceci będą chodzić w sukniach. Tak samo moż
                  > e stać się z kolorami - w dzisiejszych czasach różowy jest kojarzony z dziewczy
                  > nką a niebieski z chłopcem. Też to może się zmienić.

                  No to właśnie ja to zmieniam, bo nie kojarzę. Ale fajnie, zmieniam historię (w herstorię może nawet). Co ci to przeszkadza?

                  > Czy widząc dwumiesięczne dziecko od razu wiesz czy to chłopak czy dziewczynka?

                  Nie wypatruję dwumiesięcznych dzieci na na mieście, a te, z którymi mam kontakt, to dzieci rodziny czy znajomych, więc wiem, jakiej są płci.

                  > Naprawdę nie masz sytuacji, że ta wiedza Ci się przyda?

                  Do czego?

                  > Ty możesz nie mieć takich sytuacji. Ja i większość społeczeństwa mamy. I te kolory społeczeństwu się przydadzą.

                  Czekaj, chcesz powiedzieć, że ty i większość społeczeństwa biegacie po ulicach, wypatrując małych dzieci, i potrzebujecie jakiegoś oznakowania czy sygnału, żeby zróżnicować zwerbalizowanie zachwytu na "titititi, jaka śliczna dziewczynka" i "ohohho, jaki dzielny chłopiec"? :D


                  > Przeczytaj sobie książkę "Mózg kobiety" Louann Bizendine.

                  Ahaaaa, cytuję za empik.com:
                  "Mózg kobiety" to publikacja popularno - naukowa, będąca fascynującą opowieścią o tym, jak unikalna budowa kobiecego mózgu determinuje świat kobiecych pragnień i potrzeb, a nawet więcej niż determinuje - jak go tworzy. Autorka przedstawia rewolucyjne spojrzenie na odmienność postrzegania świata przez kobiety. Niepoprawny politycznie "Mózg kobiety" rozpętał kolejną walkę pomiędzy feministkami a seksistami.

                  Myślę, że teraz nazwanie cię seksistą jest w pełni uprawnione.

                  > Jak zwykle - bezpodstawnie obrazić faceta - to feministki potrafią.

                  Ojej, obraziłam pana seksistę. Ojej, jakie złe te feministki, że ostrzegają seksistów przed kompromitacją. Przecież podałeś przykład książki z tej samej półki (dosłownie i w przenośni), więc ostrzeżenie było trafne.

                  > Co masz do kultury? Bo wychodzi na to, że masz coś przeciwko kulturze.

                  Bingo!


                  > A nie przyszło Ci do głowy, że one mogą myśleć, że wolą, żeby faceci rządzili?

                  No ale przecież dokładnie o to chodzi :)

                  > A może i to wynika z kultury - i co z tego.

                  Ano właśnie wynika. I to z tego, że na szczęście można to zmienić.

                  > Ja się z tym pogodziłem - Wy (feministki) nie potraficie.

                  Sądzę, że nie pogodziłeś się z tym, bo nie musiałeś się wcale z tym kłócić, to ci przecież pasuje.
                  Raz jeszcze uprasza się o niekierowanie wypowiedzi do "nasfeministek".
            • 10.03.11, 17:45
              pajdereq napisał:

              > Nie przedstawiam swojego związku jako przeciwieństwo feministki albo przynajmni
              > ej nie było to moje zamierzenie. Chciałem pokazać, że każdy może decydować za s
              > iebie i żyć jak chce. I dziwi mnie, że skoro nie macie (feministki) problemów z
              > indywidualnym życiem

              O przepraszam, ja mam cala mase problemow ze swoim indywidualnym zyciem, dlatego ide sobie kupic karabin, nie mam.
              --
              Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
        • 10.03.11, 14:52
          Ja nawet z nudów już nie padam.
          Co wy wszyscy z tą szafą. Milion razy powtarzałam, szafę się rozkręca, geniuszu. Dobrze wiedzieć, że wszyscy faceci mają wspaniałe warunki fizyczne i mogą sobie te szafy taszczyć pod pachami.

          W normalnym kraju, wynajmuje się ekipę, która przeniesie te wszystkie pierdoły. Żeby przypadkiem przepukliny nikt nie dostał. Ale dzielny polski męcina poradzi sobie ze wszystkim. Polski męcina nie ma przepukliny.
          • 10.03.11, 15:10
            maly_zlosliwiec napisała:

            > Ja nawet z nudów już nie padam.
            > Co wy wszyscy z tą szafą. Milion razy powtarzałam, szafę się rozkręca, geniuszu
            > . Dobrze wiedzieć, że wszyscy faceci mają wspaniałe warunki fizyczne i mogą sob
            > ie te szafy taszczyć pod pachami.
            >
            > W normalnym kraju, wynajmuje się ekipę, która przeniesie te wszystkie pierdoły.
            > Żeby przypadkiem przepukliny nikt nie dostał. Ale dzielny polski męcina poradz
            > i sobie ze wszystkim. Polski męcina nie ma przepukliny.


            No i kolejna cecha feministek - obrażanie facetów. Jeżeli dokładnie byś czytała to zauważyłabyś, że nie tylko o szafie piszę. A głównie używam jednego określenia (przenoszenie szafy) żeby nie wypisywać szeregu fizycznych czynności. A nie wszystkie szafy da się rozkręcić - ale na to już trudno wpaść. A jak tak do wszystkiego wynajmowałabyś ekipę to kto Ci zazwyczaj przyjedzie - faceci czy kobiety? Stać Cię, żeby do wszystkiego wzywać ekipę? To pewnie stać Cię na kogoś, żeby prał, gotował, prasował. I wtedy możesz sobie wynająć faceta jak tak będziesz chciała. I wtedy nie istnieje taka rzecz jak feminizm bo w domu nie będziesz miała podziału ról. I problem z głowy. To nie wiem po co jesteś feministką.
            • 10.03.11, 15:49
              > No i kolejna cecha feministek - obrażanie facetów.

              To przykre, że masz takie złe przeżycia.


              > A głównie używam jednego określenia (przenoszenie szafy) żeby nie wypisywać szeregu fizycznych czynności.

              No to wypisz ten szereg. Zobaczymy, jakie to "męskie" czynności fizyczne odpowiadają codziennemu "kobiecemu" praniu, prasowaniu i gotowaniu - bo zdaje się, że kobiecych to tylko te wymieniasz.

              > wszystkie szafy da się rozkręcić - ale na to już trudno wpaść. A jak tak do ws
              > zystkiego wynajmowałabyś ekipę to kto Ci zazwyczaj przyjedzie - faceci czy kobi
              > ety? Stać Cię, żeby do wszystkiego wzywać ekipę? To pewnie stać Cię na kogoś, ż
              > eby prał, gotował, prasował. I wtedy możesz sobie wynająć faceta jak tak będzie
              > sz chciała. I wtedy nie istnieje taka rzecz jak feminizm bo w domu nie będziesz
              > miała podziału ról. I problem z głowy. To nie wiem po co jesteś feministką.

              Wiesz, w realnym życiu para osób/ związek czy jak to tam zwać robi coś więcej niż pranie, gotowanie i prasowanie (nie zapominając o noszeniu szaf). Na przykład ludzie zarabiają pieniądze, podejmują decyzje, miewają dzieci i tak dalej.

              Nie wiem, jak bardzo trzeba mieć zawężone postrzeganie świata, by uważać, że feministki zajmują się tylko podziałem prac domowych i tylko z powodu istnienia prac domowych są feministkami.
              • 10.03.11, 17:50
                Oj tam, takisobie, nie opowiadaj, ze stac cie, zeby wynajmowac ekipe raz na dwadziescia lat do przeprowadzki albo raz na piec lat do wniesienia na drugie mebla z ikei, bo ci normalnie nie uwierze. I co, pewnie jak ci sie pralka zepsuje to tez wolasz fachowca? Jasne. Śpisz pewnie na forsie.

                --
                śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
              • 11.03.11, 07:25
                > Nie wiem, jak bardzo trzeba mieć zawężone postrzeganie świata, by uważać, że feministki zajmują się tylko podziałem prac domowych i tylko z powodu istnienia prac domowych są feministkami.

                Takisobienik ja Cibie podziwiam:) ta dyskusja to daremny trud, przecież gdyby faktycznie ktoś chciał dowiedzieć się czegokolwiek o tym o co? po co ? dla czego? walczą współczesne feministki w Europie czy w Polsce odpowiedzi z łatwością sobie odnajdzie w necie. Chce się osóbce podyskutować ale nie che się pobuszować i do dyskusji przygotować czyli światopoglądu nie che zmieniać, a świadomości poszerzać. Za równe prawa w Konstytucji RP jest osóbka feministkom wdzięczna i dalszej celowości działań "fe-mistycznych" nie widzi i dostrzec nie pragnie;)
                • 11.03.11, 15:06
                  dla czeg
                  > o? walczą współczesne feministki w Europie czy w Polsce odpowiedzi z łatwością
                  > sobie odnajdzie w necie.

                  No ale jeżeli chcę tutaj znaleźć odpowiedź to dlaczego mi jej nie udzielacie?
                  Chcecie coś zmienić - to dlaczego mi nie odpowiecie na pytania?

                  Jak chcecie to zmienić? Co robicie w tym kierunku? Co każda z Was robi, żeby osiągnąć swój cel?
                  Raz odpisują mi na tym forum, że "nie traktuj wszystkich feministek tak samo" i nie mów do mnie "Wy feministki" bo każda jest inna a raz odsyłacie mnie do książek i internetu, który mówi ogólnie o feministkach. Dlatego chciałbym poznać Wasze zdanie. I dowiedzieć się co każda z Was robi i co osiągnęła jeżeli chodzi o feministki?
                  • 11.03.11, 15:51
                    Pajdereq ty mnie rozwalasz:) słuchaj to jest forum i tylko forum, chcesz się więcej dowiedzieć szukaj w necie organizacji feministycznych, stron feministycznych, artykułów i wywiadów, znajdziesz na wszytek swoje pytania odpowiedzi, dowiesz się też jak możesz wesprzeć rożne działania na rzecz , a możne nawet się pod niektórymi akcjami podpiszesz. Ja pisze poważnie i jeśli chcesz być poważnie traktowana przez forumowiczki to zwyczajnie do dyskusji się przygotujesz. Z tego co piszesz, a poświeciłaś już sporo czasu wynika, że wiedzy nie masz nawet podstawowej, trudno więc tłumaczyć komukolwiek na tym forum rzeczy oczywiste. Mało tego możesz pogrzebać w watkach tu poruszanych. Tym czasem ty wolisz pisać śmieszne kolaboranty i domagać się aby ciebie traktować poważnie. Naprawdę jeśli tylko chcesz wiedzieć wystarczy wpisać w Google organizacje feministyczne w Polce, ale dlaczego się uparłaś, że jedynie na tym forum znajdziesz odpowiedź? i skoro jesteś odzyskana wcale nie do definicji tylko do aktualnych wydarzeń jak na przykład Manifa, Kongres Kobiet? no albo kpisz tu sobie z nas albo o drogę pytasz? więc skoro o drogę to ja ci ją właśnie wskazałam, a robię to z życzliwości bo urzekła mnie Twoja Historia;)
            • 10.03.11, 21:39
              Przyjrzyj się dobrze, Kolego, najpierw temu, coś sam napisał. "Feministki kierują żale". Pyszne. Rozumiem, że wywołany do odpowiedzi z historii ustrojów społecznych, referowałbyś, że "robotnicy kierowali [gdzieś tam] swoje żale, że za długo pracują i nie mają ubezpieczeń zdrowotnych" - a przecież mają możliwość wyboru: nie muszą wynajmować się do pracy w fabrykach. No i rozumie się, że fabryka to nie ochronka.

              Lub też opowiadałbyś, że "mieszczanie kierowali swoje żale [np. do króla], że nie mają tych samych praw, co szlachta". Choć trudno powiedzieć, komu poza nimi to przeszkadza - przecież to był powszechnie akceptowany ład społeczny.

              Bardzo ładnie; tak też można. Być może, nie słyszysz w takich wypowiedziach nic niestosownego - no ale skoro też nie słyszysz poprawnej deklinacji, to mówi się trudno - podwójny kłopot ze słuchem.
          • 10.03.11, 15:13
            Feminizm to zabieg inzynierii spolecznej dokonywany przez kapitalistyczne hieny na kurzych mozdzkach kobiet. Bo chodzi o to ,aby sila wypchnac jak najwieksza ilosc kobiet na rynek pracy, kreujac sztuczne bezrobocie i obnizajac place dla wszystkich. Kobiety beda skazane na zarobkowa harowke non stop przez 50 lat i jeszcze pocaluja w tylek kapitalistow , z wdziecznosci ze ograbiono je z mozliwosci macierzynstwa i wychowania dzieci w magicznej dekadzie zycia kobiety miedzy 20-tym a 30-tym rokiem zycia. No a Henryka Bochniarz, ""feministka"", szefowa stowarzyszenia pracodawcow polskich i inne kapitalistyczne hieny, beda sie smiala z glupoty dobrowolnych polskich niewolnic ideologii feministycznej. ha, ha, ha, ha , frajerki.
          • 10.03.11, 15:32
            Uprzedziłaś mnie ;D
        • 10.03.11, 15:31
          Co tu który nie wpadnie, to zaraz o dźwiganiu szafy po piętrach. Ludzie, jest XXI wiek, rozumiem, że mieszkanie w kamienicy bez windy może być problematyczne, ale do dźwigania mebli można wynająć ludzi. Których dodatkowym plusem jest to, że po wniesieniu nie żądają oni dowodu wdzięczności w postaci ugotowania obiadu.
          BTW, zrównywanie gotowania, prania i prasowania z mitycznym wnoszeniem szaf jest ciekawe - czy według ciebie te czynności wykonuje się tak samo często, a raczej tak samo rzadko jak wnoszenie owych szaf?

          > Nie uważacie, że te kobiety, które dla mężczyzny piorą, gotują itd nie robią tego czasami z wdzięczności? Za to, że facet zrobi co innego?

          Dla mężczyzny? Z wdzięczności? No to ciekawe... Nie, my takisobienik tak nie uważamy.
          Ale to jest właściwie podwójnie ciekawe - bo skoro kobieta pierze, gotuje itd. _dla_ mężczyzny, to oznacza, że dla siebie nie? Zrobi obiad dla mężczyzny, a dla siebie nie, no i sama nie zje? Czy może dla siebie zrobi osobno i zje w kąciku, tak jak kiedyś jadała służba? No i jaki jest współczynnik wdzięczności - czy gotowanie przez 5 lat obiadów za wniesienie jednej szafy to w porządku?
          • 10.03.11, 16:48
            W sumie ja widzę, tylko jednen problem. Sztuczny.
            Tak naprawdę faceci stracili szacunek. Kiedy kobiety nie były wyedukowane, to zachwycały się wszystkim samcami dookoła. A teraz byle czym, to juz się nie zaimponuje.

            Bo noszeniem szafy, napewno nie.
            • 10.03.11, 17:51
              No nie wiem, jakby moj chlop codziennie na szoste z szafa latał i z powrotem, to bylabym pelna podziwu. Chociaz bardziej, jakby wczesniej porzadek w tym szafianym bardaku zrobil :)
              --
              feminists aren’t humorless just because your jokes suck
              • 10.03.11, 18:22
                bene_gesserit napisała:

                > No nie wiem, jakby moj chlop codziennie na szoste z szafa latał i z powrotem, t
                > o bylabym pelna podziwu.

                szafy by ci nie było żal?
                --
                Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
                • 10.03.11, 22:44
                  Ikea po drugim podniesieniu bez rozkręcenia i tak by sie rozpirzyla w drobne wiorki, bo przeciez jest z plyty wiorowej. A rozpirzonych plyt nie zal.

                  Zastanawiam sie jednakze, co nosza ci mezczyzni, ktorzy tak ciagle noszą meble. Jakies przedwojenne chyba, takie co to zabory i wojny przetrwaly, solidny dąb.

                  --
                  Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
                  • 10.03.11, 22:49
                    Nie mogę się powstrzymać od przypomnienia o kole.
                    Oni przecież kochają zmieniać koła, kiedy się złapie "gumę".

                    Mój najbardziej ulubiony dowcip jest o znajomej - pani generał.
                    Otóż mam znajomą, która jest emerytowaną panią generał.
                    Zawsze uwielbiałam tą konsternację, kiedy ktoś dopytywał się czy jej się nie pomyliło. I czy nie jest przypadkiem - generałową.
                    Mina rozmówców - oczywiście facetów - bezcenna.
                  • 11.03.11, 09:36
                    szafy gdańskie noszą!
                    i do tego hasło "kobiety, nie przeszkadzajcie nam..." :D
                • 11.03.11, 06:47
                  i z tego podziwu byś mu obiady gotowała;) bo jedne czynią to z wdzięczności, a inne z podziwu do mężczyzn;)
    • 10.03.11, 16:09
      pajdereq napisał:

      > Podczas ostatniej manify zdziwiły mnie postulaty feministek.

      > Dlaczego kobieta zarab
      > ia mniej (średnio o 10% w Polsce) - nie wiem. Może dlatego, że nie walczy o swo
      > je, może dlatego, że faceci w pracy są bardziej wydajni, inteligentni, przewidy
      > walni. NIE WIEM Ale wiem, że mamy w tym kierunku takie same prawa na starcie. A
      > le to mężczyźni lepiej je wykorzystują.

      Już rozumiem, skąd to zdziwienie.

      > I ostatnia z trzech rzeczy, o które walczą feministki: że nie będzie facetowi p
      > rała tych przysłowiowych skarpet.

      Tych przysłowiowych - nie nie, będę prała.

      > Nie chcesz - nie musisz. Wybierz sobie życie singielki albo wybierz sobie faceta, który jeszcze Tobie rajstopy wypierze.

      Albo wybierz inną możliwość, którą jest... tadam! pralka!
      • 10.03.11, 17:52
        Pralka tez jest kobietą!
        --
        Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
      • 11.03.11, 15:51
        takisobienik napisała:

        > Albo wybierz inną możliwość, którą jest... tadam! pralka!

        I sama pralka będzie segregowała pranie, sama się nastawi, sama wywiesi pranie, żeby wyschło .... tadam! Przyczepianie się do pierdół zamiast odpowiadanie na pytania.
    • 10.03.11, 16:22
      Miło, że założyłeś sobie konto specjalnie po to, by sobie popisać tu na forum, ale skoro dziwi cię istnienie czegoś takiego jak feminizm i osób wyznających poglądy feministyczne, to może lepiej najpierw poczytaj sobie jakieś dobre książki. Na początek może być "Poddaństwo kobiet" Millów.
      • 10.03.11, 18:23

        Ja tobym mu poleciła "Pyza na polskich dróżkach" i podręcznik gramatyki polskiej.
        --
        Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
        • 10.03.11, 23:50
          kocia_noga napisała:

          >
          > Ja tobym mu poleciła "Pyza na polskich dróżkach" i podręcznik gramatyki polskie
          > j.


          Ja TOBYM pisał osobno. Sorki za błędy ale staram się odpowiedzieć na większość postów w tym temacie a przez to zrozumieć myślenie feministek.
          • 11.03.11, 08:37
            pajdereq napisał:

            > kocia_noga napisała:
            >
            > >
            > > Ja tobym mu poleciła "Pyza na polskich dróżkach" i podręcznik gramatyki p
            > olskie
            > > j.
            >
            >
            > Ja TOBYM pisał osobno. Sorki za błędy ale staram się odpowiedzieć na większość
            > postów w tym temacie a przez to zrozumieć myślenie feministek.

            www.sjp.pl/tobym
            jednak gramatyka najpierw. --
            Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
            • 11.03.11, 09:32
              No raczej ortografia, ale tutaj faktycznie z gramatyką pożeniona.
            • 11.03.11, 11:43
              Naprawde, kocia - mamy tutaj chlopskiego filozofa w wieku lat pietnastu, ktory kilkoma postami rozwiazuje sporą częśc problemow wspolczesnego feminizmu, a ty go ortograficznie dobijasz :/
              --
              dont hejt de pleja, hejt de gejm
              • 11.03.11, 15:31
                bene_gesserit napisała:

                > Naprawde, kocia - mamy tutaj chlopskiego filozofa w wieku lat pietnastu, ktory
                > kilkoma postami rozwiazuje sporą częśc problemow wspolczesnego feminizmu, a ty
                > go ortograficznie dobijasz :/

                Po raz kolejny - nie chcę niczego rozwiązywać, chcę dostać odpowiedź na kilka pytań. 15 lat już dawno skończyłem. I tak się dziwię dlaczego tak przeszkadza Ci ortografia skoro w tym zdaniu popełniła pani przynajmniej 8 błędów. A zdanie specjalnie skomplikowane nie jest :) Czy to z lenistwa czy to z niewiedzy ale błędy są. Ale najlepiej wytykać je innym samemu nie pisząc poprawnie.
          • 11.03.11, 09:34
            > staram się odpowiedzieć na większość
            > postów w tym temacie a przez to zrozumieć myślenie feministek.

            Przecież to ABSURD.
            Chcesz zrozumieć czyjeś myślenie przez swoją odpowiedź?

            Dobra rada: nie musisz pisać! wystarczy czytanie :)))

            • 11.03.11, 15:25
              takisobienik napisała:

              > > staram się odpowiedzieć na większość
              > > postów w tym temacie a przez to zrozumieć myślenie feministek.
              >
              > Przecież to ABSURD.
              > Chcesz zrozumieć czyjeś myślenie przez swoją odpowiedź?

              Nie jest to absurd, jeżeli w tych odpowiedziach zadaje mnóstwo pytań. Ale zamiast dostawać na nie odpowiedzi przyczepiacie się do słówek wyjętych z kontekstu albo i moich błędów. Faktycznie - robię błędy (tak samo jak Wy) ale nie uważam, żeby przeszkadzały one w zrozumieniu moich wypowiedzi. Dziękuję za zwracanie uwagi ale bardziej zależałoby mi na odpowiedzi na pytania. Powtórzę jeszcze raz bo akurat na tym mi najbardziej zależy. Co robicie jako feministki? Co osiągnęłyście?
    • 11.03.11, 00:27
      Odpowiedzcie mi na takie pytanie: Czego chcą feministki w dzisiejszych czasach?
      Z tego co tutaj napisałyście to na przykład zrównania płac. Jak to powinno się zrobić? W jaki sposób to zrobić? Kto ma to zrobić? Co Wy robicie, żeby wyrównać płace?

      Ja się chyba nie orientuje bo tak na serio nie wiem o co i po co walczycie. Wydaje mi się, że feminizm w obecnych czasach jest niepotrzebny. Wiecie dlaczego - bo już wszystko wywalczyłyście. I chwała Wam za to (z punktu widzenia kobiet). A teraz wydaje mi się, że to jest takie kółko wzajemnej adoracji. Po prostu sobie pokrzyczymy.
      Powiedzcie mi konkretnie: o co walczycie?
      Według pojęcia feminizmu walczycie o emancypacje kobiet. Czyli zapewnienie dostępu do szkół i poszerzenie aktywności zawodowej. W dzisiejszych czasach każda kobieta ma prawo do nauki i tak samo jak mężczyzna może pracować. Są jakieś prawa zakazujące im tego? To o co walczycie, jeżeli to jest? Według feminizmu walczy się z seksizmem. Czy w prawie jakkolwiek dyskryminuje się w dzisiejszych czasach kobiety? Bo ja tego nie zauważyłem. Jeżeli Wy zauważyłyście to podajcie mi jakieś przykłady. Patriarchat jest również czymś co piętnujecie. W dzisiejszych czasach kobieta może sobie wybrać swoją rolę w życiu. Nie musi być kurą domową. To ona decyduje. Wy też możecie zdecydować - nikt Was do tego nie zmusza.
      Mi się wydaje, że w dzisiejszych czasach feminizm jest po prostu archaiczny. Jeżeli jakaś kobieta chce indywidualnie podejść do swojego życia i sprzeciwić się "kurze domowej" to ma do tego prawo i możliwości. Ale jeżeli jakaś kobieta chce być kurą domową (z różnych powodów) to dlaczego jej tego nie zabronić albo namawiać do zmiany decyzji.
      • 11.03.11, 01:48
        Pytanie jest bezsensowne. Frondziarze, feministki z gazeta.pl, krytyka polityczna, to są niezdolni do działania dyskutanci. Zresztą każde środowisko ma takie. Z własnego doświadczenia wiem, że "zieloni" też mają swoje kółka dyskusyjne. Drugą grupę stanowią "działacze", którzy udzielają się na manifestacjach, protestach, blokadach itd. Trzecią grupę stanowią ci faktycznie realizujący swoje przekonania. O tych jest cicho, bo "pracują u podstaw". Pierwsze dwie grupy lubią zakazywać i wykazują postawę fanatyczną, tzn. mają rację tylko wówczas, gdy są otoczeni ludźmi o podobnych poglądach. Z założenia wszyscy inni się mylą, a przedstawiciele trzeciej grupy są albo wstydliwym ukłuciem dla sumienia, albo przykładem słuszności głoszonej postawy. Ergo, pieprzyć działaczy! Erazm miał rację: im więcej gadają, tym mniej robią, a jak robią, to dla zaspokojenia filautii.
        --
        - Yeah, like, when men shave their balls it's fine, but when a woman does it she's "straaange."
        - I think they're right. You see, you have to believe in the rights of women. For too long they've had to live a double standard.
        • 11.03.11, 02:10
          dzikowy napisał:
          Ergo, pieprzyć działaczy!

          Zacznij od siebie, no chyba ze dla narcyzow robisz jak zawsze w swoim rozumowaniu wyjatek - megalomania w koncu jest pozbawiona konsekwencji.

          --
          dont hejt de pleja, hejt de gejm
          • 11.03.11, 02:15
            Do czego pijesz? Nie zakazuję nikomu niczego, poza zakazywaniem.
            --
            - Yeah, like, when men shave their balls it's fine, but when a woman does it she's "straaange."
            - I think they're right. You see, you have to believe in the rights of women. For too long they've had to live a double standard.
            • 11.03.11, 02:25
              Do dzialactwa pije, dzialaczu.
              Rozczulajacy maly piesek na symczy feministki, dzialacz na froncie, ktory przychodzi na forum powarczec na feministki i ponabijac sie z dzialaczy. Ma byc 'ROARRRRRR' a jest 'pi pi pi'.
              --
              śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
              • 11.03.11, 02:30
                Chciałabyś. Zniechęcam resztę, bo nie warto. Trolli pogoniłyście, trollice zostały.
                --
                - Yeah, like, when men shave their balls it's fine, but when a woman does it she's "straaange."
                - I think they're right. You see, you have to believe in the rights of women. For too long they've had to live a double standard.
      • 11.03.11, 09:39
        pajdereq napisał:

        > Odpowiedzcie mi na takie pytanie: Czego chcą feministki w dzisiejszych czasach?
        > Z tego co tutaj napisałyście to na przykład zrównania płac. Jak to powinno się
        > zrobić? W jaki sposób to zrobić? Kto ma to zrobić? Co Wy robicie, żeby wyrównać
        > płace?
        > Powiedzcie mi konkretnie: o co walczycie?

        Weź poczytaj sobie coś o feminizmie...
        • 11.03.11, 15:17
          takisobienik napisała:


          > Weź poczytaj sobie coś o feminizmie...

          A pani nie może mi odpowiedzieć na te pytania? W jaki sposób walczycie? Co pani osiągnęła w tej dziedzinie?
          • 11.03.11, 16:00

            www.ofeminin.pl/prawa-kobiet/prawa-kobiet-d13419.html
            www.ofeminin.pl/prawa-kobiet/rownosc-kobiet-w-ue-viviane-reding-o-rownosci-kobiet-w-unii-europejskiej-d13165x40078.html
    • 11.03.11, 16:22
      to już taki typ kobiet, co po prostu musza na cos/kogos narzekac. Jak nie mają powodu do narzekania to dopiero są nieszczęśliwe. Tak jak tesciowa mojego znajomego: jest cała obolała do czasu az nie znajdzie powodu by na coś pojołczec. I prócz narzekania poznać je można po jeszcze jednym: muszą mieć jakiegoś wroga, najlepiej rodzaju męskiego, z którym oczywista muszą walczyc. Spersonifikowanego lub rozmytego - jak patriarchat. To chyba spadek po ludziach bliskich im ideowo w postępie - komunistach. Tyle ze ci nie tyle patrzyli na płec, co na klasę). Zresztą podobieńst feministek i komunistów jest wiecej, ale nie ma tyle miejsca by choć niektore tu wymienić i pokrótce opisać

      Pozdrawiam

      Losiu
    • 11.03.11, 16:48
      Widzę, że zamiast odpowiadać na pytania to ciągle mówicie o tej szafie. Tak w ramach wyjaśnienia:
      Pytacie się co takiego facet robi w domu oprócz noszenia szafy i przerzucania węgla. Śpieszę z wyjaśnieniami. Może wytłumaczę to na moim przykładzie i przykładzie moich wielu znajomych. Są prace, których ja nie lubię wykonywać i których nie lubi wykonywać moja dziewczyna. Tak akurat się składa, że ja nie lubię wykonywać prac, które przez społeczeństwo są postrzegane jako prace kury domowej a on nie lubi wykonywać prac, które są przez społeczeństwo postrzegane jako męskie prace. I tutaj wyjaśnię co według mnie jest społeczeństwo: Jeżeli spytać 100 (różnych) osób czy przenoszenie szafy jest pracą męską czy żeńską to zakładam, że ponad 80 odpowiedziałoby, że męską.
      Tak się składa, że nie lubię prać, myć podłóg. Jeżeli mam takie sprzątanie do wyboru to wolę ugotować obiad albo prasować. Jeżeli muszę to zrobić to robię takie rzeczy. Tak samo jest z moją dziewczyną. Ona nie lubi kosić trawnika czy odśnieżać śniegu. Nie lubi chodzić do pieca - to zazwyczaj ja robię. Jak sprzątamy (zazwyczaj razem) to dzielimy się pomieszczeniami po połowie ale zazwyczaj jest tak, że niektórymi pracami się wymieniamy: ona woła mnie jak chce poodkurzać np pod telewizorem (mamy jeszcze duży ciężki telewizor) czy pod tapczanem, żebym jej to przeniósł. Ona za to myje podłogi w "moich" pomieszczeniach - czego ja nie lubię robić. Ale są rzeczy, których ona nie zrobi - z różnych powodów. Nie podniesie sama tego telewizora, żeby pod nim poodkurzać. Nie wyniesie zdechłego szczura z piwnicy bo się tym brzydzi. Nie wiesza nawet firanek bo ma lęk wysokości. Nawet jak trzeba ściągnąć coś z półki, żeby wejść na taboret bo uważa, że dla mnie to nie będzie kłopot. Wiem, że to pojedyncze rzeczy ale to są akurat sytuacje, które spotkały mnie w 3 ostatnich dniach. I do tego nie da się wezwać fachowca. No może i się da ale za to się zapłaci. Z resztą absurdalnym dla mnie byłoby wzywanie fachowca gdyby chciało się wytrzeć pod telewizorem.
      Pytałyście jakie czynności facet robi często: chodzi do pieca, kosi trawę, odśnieża. Takie mi teraz przychodzą na myśl. Zazwyczaj do tego nie wzywa się fachowca. Oczywiście, że czasami kobiety to robią ale faceci też czasami zajmują się "kurodomostwem". Nie wiem jak Wy - pewnie zamawiacie do tego fachowców (zazwyczaj facetów) ale ja i moi znajomi sami robimy większość remontów. W tym roku w rodzinnym domu z bratem wymieniliśmy 32 okna. Nasze dziewczyny wcale nam nie pomogły. Ale w międzyczasie mieliśmy co zjeść a po wykuwaniu zazwyczaj było przez nie posprzątane. Ja bym wolał w tym czasie robić obiad i potem z godzinkę posprzątać a nie robić to co ja robiłem. Ale wydawało mi się, że to do mnie należy. Tak samo jak mojej dziewczynie wydawało się, że skoro ja robię z oknami to ona w międzyczasie zrobi obiad nie specjalnie dla mnie ale dla NAS. Bo nie robiła specjalnie dla mnie ale robiła obiad. I mówiąc wcześniej o wdzięczności chodziło mi właśnie o takiej sytuacji. Tak - można było do tego wynająć fachowców i nie robić dla nich obiadu. I na początku wynajęliśmy fachowców. To jedno okno robili w 2 dni. Nie chcieliśmy mieć ich na karku 2 miesiące. A że ja się nauczyłem jak zaprawiać okna to zrobiłem to z bratem. Dzięki temu zaoszczędziliśmy pieniądze i zamiast na wakacje pojechać na mazury to prawdopodobnie wybierzemy się na jakieś egzotyczne wyspy za granicą. W tym roku robiliśmy okna, w zeszłym dach, wcześniej ogrzewanie nie wspomnę już o malowaniu. Praktycznie co roku mamy co robić. Takimi remontami nie zajmuje się moja dziewczyna - bo woli w tym czasie zrobić obiad, wyprać czy wyprasować NASZE rzeczy - nie tylko moje. Ale jest tak, że na przykład ja nie przepadam za zapachem pewnych farb. Jak w zeszłym roku malowaliśmy płot to robiła to moja dziewczyna a ja w międzyczasie robiłem za (jak ja to nazywam) "koguta domowego".
      To w ramach wyjaśnień co oznaczają męskie prace (według mnie i moich znajomych). Że to nie tylko przykładowe przenoszenie szafy czy przerzucanie węgla.
      My wybraliśmy model: ja pracuje, dziewczyna pracuje i dzielimy się obowiązkami. Mam znajomych, którzy wybrali model, że żona nie pracuje i zajmuje się domem. I jest z tego bardzo zadowolona. Dziewczyna jest po studiach i pracowała około 4 lata. Ale ona woli siedzieć w domu. Zawsze może wrócić do pracy ale ONA wybrała, że będzie siedziała w domu. Mąż jest szczęśliwy, żona jest szczęśliwa. I dlaczego ich miałbym "nawracać"?
      • 12.03.11, 15:36
        pajdereq napisął:
        Mam znajomych, którzy wybrali model, że żona nie pracuje i zajmuje się domem.
        > I jest z tego bardzo zadowolona. Dziewczyna jest po studiach i pracowała około
        > 4 lata. Ale ona woli siedzieć w domu. Zawsze może wrócić do pracy

        Otóż, mój drogi, zapewniam cię, że nie może wrócić do pracy. Im dłużej będzie siedziała w domu, tym mniejsze ma szanse powrotu do kariery jaką miała przedtem.

        Gdyby mężowi coś się przydarzyło (inna pani, wypadek ze skutkiem śmiertelnym) to dziewczyna zostaje na lodzie, z dziećmi, bez kasy i bez roboty, powiększając kilkusettysięczne zastępy samotnych matek żyjących praktycznie z niczego (słyszałeś o ruchu alimenciar?). Bo alimentów nie wyegzekwuje, jeśli mąż postanowi nie płacić (taki mamy system prawny), dobrej pracy nikt jej nie da, a za to co zarobi sprzątaniem lub w warzywniaku, dzieci i siebie nie utrzyma. A jeśli sama założy firmę, a dajmy na to dzieciak się rozchoruje, to zwolnienia na niego nie weźmie, bo przy samozatrudnieniu nie ma płatnych zwolnień.

        I o to walczą feministki: raz - o prawo wyboru (mogę robić karierę, mogę zostać w domu, obie opcje są równo szanowane), dwa - o takie systemy ochrony ze strony państwa, żeby kobiety, jakiegokolwiek wyboru dokonały, nie były ofiarami systemu.
        -------
        - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
      • 12.03.11, 16:16
        pajdereq napisał:

        Mam znajomych, którzy wybrali model, że żona nie pracuje i zajmuje się domem.
        > I jest z tego bardzo zadowolona. Dziewczyna jest po studiach i pracowała około
        > 4 lata. Ale ona woli siedzieć w domu. Zawsze może wrócić do pracy

        A co wtedy zrobi z dziećmi? Niania? Ile trzeba zarabiać, żeby starczyło na 1000-1500 dla niani na pełen etat. Babcia? A jeśli nie żyje/mieszka w innym mieście/sama chce robić karierę/zwyczajnie nie ma ochoty? Przedszkole? Cha cha cha. Na wsi przedszkoli nie ma w ogóle, w mieście, żeby zapisać dziecko do przedszkola, można dokonywać cudów, a i tak na ogół się nie uda. Przedszkoli oraz żłobków jest sporo za mało, bo państwo nie ma na nie kasy. Panowie wolą budować za te pieniądze stadiony.
        I o to walczą feministki: żeby kasa na przedszkola była w sejmie równie ważna co kasa na stadiony. Albo, nie bójmy się tego słowa, ważniejsza.



        --
        - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.