„Przychodzi facet do domu, zagląda do lodówki i tłucze żonę. Uznała ona, że w rzeczonej lodówce było za mało jedzenia. Zrobiła zakupy, wypchała półki po brzegi, a on następnego dnia wróciwszy do domu i zajrzawszy do lodówki, tłucze ją znów. Trzeciego dnia zrobiła już takie zakupy, jakich oczy ludzkie nie widziały, lecz on znów ją stłukł. Żona pyta: mężu, za co?! Na co mąż odwrzaskuje: jakbym wiedział za co, to bym k***a zaj***ał!”
Oto dowcip, którym uraczył mnie któregoś dnia szef. Być może jestem mocno upośledzona intelektualnie, bo w pierwszej chwili w ogóle nie zrozumiałam że to żart, myśląc, że raczej obrazek z życia jego sąsiadów. Zrobił posępną minę, zapytał: nie śmieszy cię żart?
femka.net/bije-bo-nie-mam-za-co-zabic/
Szukam racjonalnego wytłumaczenia jakim cudem przyszło mężczyźnie do głowy, że po opowiedzeniu tak żenującego i seksistowskiego kawału swojej podwładnej wywoła u niej chociażby uśmiech? W wielu badaniach wykazano, że jednostki dominujące, począwszy od członków plemiennych rad starszych po przełożonych we współczesnych firmach, częściej aranżują związane ze śmiechem sytuacje, niż osoby podporządkowane. W takim kontekście śmiech służy więc jako środek sprawowania władzy, który wzmacnia więzi między podwładnymi. Robert Provine wysnuł nawet kontrowersyjną tezę twierdząc, że śmiech kobiet w obecności mężczyzn jest sygnałem uległości. Istniej też powszechne przekonanie, że mężczyźni z poczuciem humoru maja większe szanse u pań i pewnie dla tego chłopcy już od najmłodszych lat wchodzą w rolę dowcipnisiów i szkolnych błaznów, stając na głowie, by zwrócić na siebie uwagę chichoczących koleżanek. Rozumiem więc dla czego szef próbuje rozbawić podwładną tylko pojąc nie mogę dlaczego strzela sobie w stopę i do tego kompletnie jest nieświadom tego, że tym kawałem demonstruje swoje podejście do przemocy wobec kobie. Zresztą badania dowodzą, że również ci którzy słuchali seksistowskich żartów, byli znacznie bardziej tolerancyjni wobec maltretowania i przemocy skierowanej przeciwko kobie.
Mamy XXI wiek czas już najwyższy, aby Polscy mężczyźni dojrzeli wreszcie i pożegnali się z stereotypowy obraz męskości tak jak to się dzieje we wszystkich cywilizowanych krajach.
-
Maryna, gotuj pierogi. Tak mi sie przypomniała ta przyśpiewka ludowa, która jeszcze dzisiaj w jest w programie edukacyjnym wielu szkół. Klasyczny przykład przemocy domowej pokazanej w formie lekkiej, łatwej i przyjemnej. I absolutnie nie potępianej. Nie mam pojęcia dlaczego nikt jeszcze nie zwrócił na to uwagi.
> Robert Provine wysnuł nawet kontrowersyjną tezę twierdząc, że śmiech kobiet w obecności mężczyzn jest sygnałem uległości.
Niedawno opublikowano jakieś badania na ten temat. I wyszło, że mężczyźni wolą roześmiane kobiety a kobiety wolą ponurych mężczyzn. I podobno właśnie dlatego, że na bycie ponurakiem trzeba sobie móc pozwolić. A im ktoś ma niższą pozycję w stadzie to tym częściej musi rozładowywać atmosferę żartem, uśmiechać się, dbać o samopoczucie innych, śmiać się z cudzych dowcipów i okazywać innym jacy są zajefajni i lubiani. A kobiety podobno podświadomie szukają facetów, którzy cieszą się poważaniem ogółu, więc takich, którzy nie muszą się chichrać z byle czego. Mężczyźni na odwrót, szukają partnerek uległych.
I chyba coś w tym jest. W końcu nie bez powodu mówi się, że prawdziwa dama charakteryzuje się tym, że jest poważna i nie śmieje się z byle czego. A juz na pewno głośno nie chichra. Co najwyżej może się uśmiechnąć z politowaniem.
Od osób niższych stanem lub pozycją zawodową oczekuje się, że będą siedzieć cicho i ładnie się uśmiechać.
Niemowlęta i małe dzieci to juz w ogóle w odruchu bezwarunkowym mają wdrukowane przyklejenie klauniastego uśmiechu do twarzy i śmianie się do każdego dorosłego, od którego są uzależnione. Nawet do wujka pedofila potrafią się mizdrzyć, dlatego tak trudno niekiedy uchwycić ofiarę przemocy domowej.
-
Opowiadanie se3ksistowskich kawałów jesdt testem na uległość, na cvo sobie można pozwolić. Jeśli zachichota po kawale o blondynce, można ją złapać zqa dupę i zlecić darmową dodatkową robotę. Jeśli zaśmieje się po kawale o braku pretekstu do zabicia - mozna więcej.
Sama spotkałam się , bo już długo żyję, z tym wielokrotnie.
Jeszcze jedno - takie 'kawały' opowiada się publicznie, np w tv w kabaretach, serialach itp. Myślę, że chodzi o to samo - pokazówę i badanie gruntu. Publika się śmieje, znaczy dalej jesteśmy Panami i nam wolno.
--
Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
-
Jeśli zachichota po kawale o blondynce, można ją złapać zqa dupę i
> zlecić darmową dodatkową robotę. Jeśli zaśmieje się po kawale o braku pretekstu
> do zabicia - mozna więcej.
Załóżmy, że dowcipy o blondynkach przez mężczyzny są kwalifikowane jako erotyczne i nie dostrzegają, że są one uwłaczające godności kobiety. Tym samym jest to rodzaj badania jak daleko mogą się posunąć w stosunku do kobiety.
Tylko jak to się ma do dowcipu, który opowiedział szef swojej podwładnej, w którym mowa jest o przemocy wobec kobiety. Jest to humor, który uzewnętrznia uczucia wrogości, niechęci do kobiet. Czemu ma służyć uzewnętrznianie wrogiego stosunku do kobiet przed przełożoną, chce jej udowodnić tym samym jakie kobiety są słabe, uległe, żałosne i godne pogardy podobnie jak bohaterka dowcipu? Nie musi demonstrować swojej wyższości skoro jest jej przełożonym? Rozumiem, że gdyby podwładna się roześmiała to był by to sygnał dla niego, że w istocie dowcip okazał się celny i wszystkie kobiety w tym i ona zasługują na takie traktowanie? Czy ja dobrze interpretuję to co napisałaś?
-
tigertiger napisała:
Rozumiem, że gdyby po
> dwładna się roześmiała to był by to sygnał dla niego, że w istocie dowcip okaza
> ł się celny i wszystkie kobiety w tym i ona zasługują na takie traktowanie? Czy
> ja dobrze interpretuję to co napisałaś?
nie. Puszczam takiego balona próbnego - jak się zaśmieje, to w świadomej części zaistnieje przekaz - o, fajna, luźna babka, z poczuciem humoru, a w nieświadomej - mozna ją wydymać na każdą stronę.
Świadomie to oni se tak żartują, no ogólnie o babach, nie o konkretnych, no baby w kawałach to czysta abstrakcja; nieświadomie pokazują kto rządzi oraz na ile mogą sobie pozwolić.
Ale to taka moja ad hoc hipoteza, nie ma się co do niej przyzwyczajać.
--
Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
-
a w nieświadom
> ej - mozna ją wydymać na każdą stronę.
Mimo, że w tym konkretnym przypadku dowcip nie mówi o blondynce, tylko o aseksualnej żonie zaopatrzeniowca, który prowokuje swą głupotą, aby jej wlać?
-
Słuchając jakie kto kawały opowiada bardzo łatwo można zdiagnozować jego problemy.
Rzadko kto zdaje sobie z tego msprawę. Koleś, który opowiedział ten kawał o zabiciu musiał być napakowany złością i agresją w stos. do kobiety (jakiejś konkretnej), lub po prostu przerzucał swoją agresję na kozła ofiarnego, jakim są, zwłaszcza u nas, kobiety, więc mogło to świadczyć o napakowaniu agresją. Trzebaby dać mu okazję do opowiedzenia jeszcze kilku kawałów, żeby snuć pzrypuszczenia, o co mu chodziło. Jeśli jakiś kawał pasuje nam do naszych aktualnych zmartwień to nas śmieszy i wtedy człowiek postrzega go jako bardzo śmieszny kawał, do opowiedzenia i do pośmiania. A czy dodatkowo bada grunt, tego pewnie on sam też nie wie.
--
Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
-
Obawiam się, że ów szef to zwykły palant, skoro uznał, ze taki kawał opowiedziany kobiecie, podwładnej może wywołać u niej uśmiech. Gdyby opowiadał go w gronie męskim to co innego to rodzaj budowania więzi z innymi samcami i demonstracja pogardy dla pewnych pogardzanych grup: kobiet, homoseksualistów, czy teściowych jest wręcz zakamuflowaną formą wsparcia dla samców. Tylko nadal nie pojmuję co chciał uzyskać macho szef opowiadając tego typu kawał kobiecie, która mu zawodowo podlega. Powiedział go i oczekiwał, że się roześmieje to znaczy, że jest kompletnie nie świadom ani tego, że ma problem z akceptacją kobiet ale i z logicznym myśleniem.
-
Ten szef nic nie chciał osiągnąć, usłyszał kawał, spodobał mu się i go rozpowiada a wy tu jakąś ideologię dokładacie, he he. Zabawne jesteście
-
> Ale to taka moja ad hoc hipoteza, nie ma się co do niej przyzwyczajać.
Byly robione (i chyba nawet tu linkowane) na ten temat badania - im bardziej ktos sie smieje z pseudozabawnego dowcipu, tym bardziej uwaza sie za osobe podlegla w stusunku do opowiadajacego. Wiec tego typu zagranie, w ktorym rownie dobrze moglby wystapic dowcip po porstu marny, niekoniecznie seksistowski jest niezlym (choc moze nieswiadomym) narzedziem sadowania tego, na co sobie mozna wobec sluchacza pozwolic.
--
There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
-
Staram się i staram i nawet nie pakując w to feminizmu i antropologiczno-społeczych rozważań na temat roli śmiechu, uważam, że trudno tę opowiastkę nazwać dowcipem. Tutaj po prostu nei ma się z czego smiać. Równie dobrze mozna opwoiedzieć "kawał" o białym homoseksualiscie gwałcącycm w celi wieziennej czarnego heteroseksualistę , mimo, ze ten wykonuje wszystkie polecenia i na koniec mówiecego, ze jakby wiedział za co gwałci, to by mu w dupę wepchnał czołg. Równie idiotyczne, przemocowe i niesmieszne.
-
chcialam zauwazyc, ze ten kawal ma (o dziwo) bardzo dluga brode i oryginalnie nie jest o malzenstwie tylko o Cyganie tlukacym syna i o ile pamietam raczje zawsze ten ojciec byl w nim odbierany jako skrajny idiota, kawal wcale nei byl na temat tego, ze osobie slabszej sie nalezy "a no bo tak".
--
There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
-
slyszysz juz bicie dzwonow, ale jeszcze nie wiesz w ktorym kosciele...
tak, ten kawal jest stary i odnosi sie do Milicjanta z czasow, gdy Polska wladali Lewicowi Wladcy a wraz z nimi Lewicowi Milicjanci.
Cala seria o tym byla.
Bylo tez i o tym, ze owy socjalistyczny Milicjant zatlokl swoja partnerke za rozzutnosc.
Skubana nie gasila swiatla w lodowce.
jak slusznie zauwazasz, dowcip nie ma nic wpsolnego z przemoca w rodzinie, ale z glupota socjalistycznych funkcjonariuszy, czy funkcjonariuszek (patrzaj: przychodzi baba do lekarza, a lekarz tez baba).
policjawkrainieczarow napisała:
> chcialam zauwazyc, ze ten kawal ma (o dziwo) bardzo dluga brode i oryginalnie n
> ie jest o malzenstwie tylko o
-
Nigdy nie spotkałam się z tą przyśpiewką, ale faktycznie znalazłam informację, że uczą jej na lekcjach muzyki w szkołach czy rytmiki w przedszkolach. Być może na lekcjach analizuje się interwały a nie tekst, ale ten nie wymaga analizy przekaz jest jednoznaczny
"Maryna, gotuj pierogi
O mój Wojtku drogi
Kiedy ja nie umiem
A Wojtek za kija, Marynę pobija
Maryna, gotuj pierogi”
A podobno minister Katarzyna Hall jeszcze w 2009, wystosowała do rzeczoznawców oficjalny list z apelem, aby zwracali uwagę na stereotypy i kwestie równouprawnienia w podręcznikach dopuszczanych do użytku?
Te badania na które się powołujesz przeprowadzili kanadyjscy badacze i wynika z nich, że wybierają one ponuraków i "złych chłopców" czyli "Buntowników bez powodu" w stylu James Dean, ale czy buntownicy i ponuracy czasem nie opowiadają ponurych dowcipów licząc na to, że wywołają na twarzach kobiet uśmiech tak pożądany "atrybut kobiecości"?
Dziwi mnie jednak, że można nie mieć kompletnie świadomości współczesnych norm społecznych i nie czuć żadnego zażenowania post factum, że seksistowskich dowcipów, który narusza godność kobiecą nie rozbawi podwładnej ?
-
Nie wiem co konkretnie analizuje się na lekcjach podczas przerabiania przyśpiewek ludowych, ale cokolwiek by to nie było, to materiałów do lekcji nie brakuje, więc nie ma najmniejszego powodu, żeby akurat na "Marynie i pierogach" uczyć muzyki. Na tej samej zasadzie do podręczników nie wkłada się tych wszystkich kipiących seksem wulgarnych przyśpiewek. Ja pamiętam ze swojej podstawówki, czyli pod koniec lat 80, jak ten utwór był nieodzownym elementem szkolnych przestawień. Zdziwiłam się jak zerknęłam do googla, że on nadal jest przerabiany w szkołach i to na poziomie nauczania początkowego.
A co do dowcipów, to wszystko zależy od kontekstu i okoliczności. Dowcip, żeby był śmieszny to powinien być celny i adekwatny do sytuacji. I przede wszystkim powiedziany w takiej atmosferze i takim środowisku, gdzie słuchacze mogą zrewanżować się czymś równie śmiesznym bądź nieśmiesznym. W końcu kawałów seksistowskich w drugą stronę też nie brakuje. Podobnie jak i kawałów o teściowych, pantoflarzach, rogaczach, nieudacznikach, a nawet szefach idiotach.
Sytuacja kiedy ktoś ni stąd ni zowąd wali jakimś seksistowskim kawałem a słuchacze są zażenowani, jest co najmniej dziwna. Może faktycznie być spowodowana tym, że opowiadacz testuje grunt albo pokazuje innym kto tu rządzi i na co sobie może pozwolić. Ale moim zdaniem najczęściej jest spowodowana tym, że opowiadacz chciał być zabawny, tylko mu nie wyszło. Niestety wielu osobom, zwłaszcza na stanowiskach brakuje kultury osobistej i umiejętności zachowania się. W szkołach tego nie uczą a z domu też mało kto wynosi. Prawdziwa klasa średnia z inteligencją na czele wyginęła albo wyemigrowała. To co teraz mamy to inteligencja pierwszego, najdalej drugiego pokolenia, dorobkiewicze i karierowicze. Skąd oni mają wiedzieć jak się zachować skoro nikt w ich bliższym ani dalszym otoczeniu obycia nijakiego nie miał.
-
Ja się w podstawówce uczyłam tej ślicznej piosenki (Nawet na akademii z okazji Barbórki to śpiewaliśmy. Mnie ten tekst wydawał sie okropny i się dziwiłam, czemu innych to śmieszy. Teraz poszukałam w internecie i okazuje się, że nadal uczy się tego małe dzieci.)
U górnika w doma
je szykowno żona
do klachów jest skoro
do roboty choro
Przyszoł górnik z szychty
a tu zimno blacha
bo zas górnikowo
siedzioła na klachach
Cóżeś ty żoneczko
tak długo robiła
i żeś nom obiadu
wczas nie uwarzyła
Mój drogi mężulku
tak mnie strasznie morzy
i że z tej boleści
musza sie położyć
Górnik nic nie godo
ino biere pasa
jo ci to morzysko
wyżyna do lasa
A kiedy już górnik
wygnoł lynia z żonki
tak se tera pszają
jak te dwa gołąbki
-
No, ale na miejsce tych strasznych, patriarchalnych przyśpiewek trzeba by coś wprowadzić. Proponuję znaną pieśń:
"Jedna baba drugiej babie
wsadziła do dupy grabie"
Od biedy można się w tym doszukać afirmacji niekonwencjonalnych, lesbijskich praktyk seksualnych...
--
perlyprzedwieprze.blox.pl/html
-
To co było? I to pytanie powinno być głownym tematem dyskusji na takim forum, a nie nawoływanie: "Mamy XXI wiek czas już najwyższy, aby Polscy mężczyźni dojrzeli wreszcie i pożegnali się z stereotypowy obraz męskości tak jak to się dzieje we wszystkich cywilizowanych krajach".
Prymitywny szef może się zdarzyć. Trudno, jakoś z nim żyć trzeba albo zmienić pracę. Forum feministyczne nie powinno zajmowac się prymitywami tylko zachowaniem kobiet w obliczu oczywistego buractwa. Zamiast jękolić jaki to seksistowski i żenujący tekst raczej zastanowić się czy rzeczona interlokutorka spłonęła rumieńcem, przytaknęła, czy asertwnie zajęła stanowisko adekwatne do jawnego braku szacunku czy wręcz poniżenia.
-
tricolour napisał:
> To co było?
Widzę, ze nie tylko burak szef ma problemy z logiką :)
Wystarczyło kliknąć w link zamieszczony pod cytatem i dowiedzieć się czy rzeczona interlokutorka spłonęła rumieńcem...
To jeszcze raz specjalnie dla ciebie w ramach femistycznej uprzejmości i tolerancji dla myślących inaczej :)
femka.net/bije-bo-nie-mam-za-co-zabic/
-
... że burak-szef spotkał się z prostaczką równą jemu, która musiała wyskoczyć z kretyńskim warchlakiem, bo emocje zniosły afekt. Zabrakło siły, by zatrzymac się z asertywnym końcem w sensie "nie wiedziałam, że to dowcip" plus inteligentna docinka. Chodzi o to, by nie sytuować własnych ust w okolicach chlewu, na skutek czego burak wie, że pracownica jest z tej samej wiochy i można z nią taplać się w ekskrementach. Tyle jeśli chodzi o logikę.
BTW: jeśli na mój post odpowiadasz agresją, insynuacją i innymi tępymi szpilami, to mnie generalnie rozbawiasz. Zresztą "myślący inaczej" to dla mnie komplement, za który serdecznie dziękuję.
-
oj troche nie bylo Swojskiego i juz widze jakies stare, smutne i socjalistyczne kawaly tu mi dziewczeta odgrzewaja (w oryginalnym wydaniu kawalu owym brutalem byl milicjant, a owa nieszczesnica zas byla zona owego socjaldemokratycznego milicjanta sfrustrowanego faktem, iz mlodziez obrzucala pomidorami podobizny Lewicowych Wladcow, sprawcow nie udalo sie ujac, a podobizn wyszorowac).
jak juz tak sie cofnelyscie do epoki czekoladopodobnej, samochodopodobnej, czy dowcipopodobnej, to uprzejmie serwuje kontynuacje przygod z tego milicjanto jak i malzonki jego
Milicjant wraca wkurzony z pracy do domu, Mlodziez znowu obrzucila pomidorami portrety Lewicowych Wladcow, a co gorsza sprawcow nie udalo sie wykryc, zas portetow doszorowac...
i juz na progu szuka sposobnosci jak tu rozladowac ten straszny stres... wiec rzuca do zony:
na kolana 's..o', wiec zona milicjanta bez dyskusji przyjmuje wskazana pozycje, 'a teraz do budy' krzyczy milicjant, zone w te pedy na czworakach pod stol w kuchni...
wkurzony funkcjonariusz Polski Ludowej rzuca: 'daj glos' !
no to zona zaczyna pod tym stolem szczekac i ujadac...
a na to milicjant wsciekly i uradowany: 'coooooooo!?? na swojego szczekasz!??? '
i @*#@ ...
tigertiger napisała:
> [i]„Przychodzi facet do domu, zagląda do lodówki i tłucze żonę. Uznała on
> a, że w rzeczonej lodówce było za mało jedzenia. Zrobiła zakupy, wypchała półki
> po brzegi, a on następnego dnia wróciwszy do domu i zajrzawszy do lodówki, tłu
> cze ją znów. Trzeciego dnia zrobiła już takie zakupy, jakich oczy ludzkie nie w
> idziały, lecz on znów ją stłukł. Żona pyta: mężu, za co?! Na co mąż odwrzaskuje
> : jakbym wiedział za co, to bym k***a zaj***ał!”
>