Nie, nie oświecił mnie profesor XY. Przepisy znałam wcześniej - można doczytać, są jawne.
Najpierw telefonicznie zapisałam się na badanie po to, żeby mieć zaklepany termin, a potem - przed badaniem - dostałam skierowanie od lekarza prowadzącego ciążę. Zwykły facet z przychodni na osiedlu, żaden profesor. Gdyby mi odmówił to szukałabym kogoś innego z kontraktem NFZ. Kij mnie obchodzą prywatne poglądy lekarza, mam wskazanie ze względu na wiek ergo ma obowiązek skierowanie wypisać. To naprawdę nie moja wina, że część kobiet daje się spławić.
Idealnie by było gdyby wszyscy lekarze trzymali się równo ustawy i rozporządzeń, ale tak nie jest i warto to brać pod uwagę zamiast kopać się z koniem. Ciąża to nie jest dobry moment na walkę o idee, tu liczy się skuteczność i wyegzekwowanie swojego prawa. Można zagrozić mediami, prawnikiem czy banalnie dać łapówkę. Owszem, nie powinno tak być, ale chyba dla kobiety w ciąży obarczonej ryzykiem liczy się ta skuteczność, a nie etyka.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.