berta-death napisała:
> I jakoś nikt w tym przypadku nie martwi się o finanse dziecka.
Jak to nie? Przecież nie oddaje się go do adopcji żebrakom.
> I analogicznie takie prawo powinno mieć każde z małżonków osobno.
Nie potrafię się z tym zgodzić. Obecny system zasadza się na założeniu, że najważniejsze jest dobro dziecka oraz zakłada, że należy promować wychowywanie przez rodzica biologicznego (z czym ciężko polemizować). Przy takich założeniach rozwiązanie jest całkowicie sensownej i spójne - jeżeli jest szansa na wychowywanie przez biologicznego rodzica (tzn. co najmniej jeden jest tym zainteresowany) to taką sytuację się zabezpiecza, dopiero gdy jej nie ma (nikt nie jest zainteresowany wychowaniem) przechodzimy do planu B.
Innymi słowy - promowane przez Ciebie rozwiązanie zachęcało kobiety do aborcji i/lub adopcji, a założenia systemu są odwrotne.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.