Dodaj do ulubionych

tatuńcio psycholog i kuraratoratorzy....

06.07.11, 16:41

Grupa umundurowanych policjantów i kilku kuratorów we wtorek przed 7. rano odebrało 5-letniego syna matce. Zabrali chłopca prosto z łóżeczka, bez śniadania, w pidżamie. Chłopiec wołał przeraźliwie: - Mamuniu, ratuj! Tak - przy pomocy sądu - walczy o syna ojciec, prof. psychologii. Matka dziecka, w zagrożonej ciąży, trafiła po tej akcji do szpitala.
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9895408,_Mamuniu_ratuj____Policjanci_przed_7_rano_wyciagneli.html
Czy to jest zgodne z prawem???
Edytor zaawansowany
  • berta-death 06.07.11, 17:15
    Prawo mamy takie, że w zależności od tego kto interpretuje, to wszystko jest zgodne z prawem. Ja się tylko zastanawiam o co w tym konkretnym przypadku chodzi. Czy ten facet naprawdę jest takim idiotą, że ryzykuje swoją reputację czy ktoś go do tego namówił, żeby mu świnię podłożyć. Z komentarzy pod tekstem wynika, że to kawał szumowiny, której nie brakuje wrogów.
  • tigertiger 06.07.11, 17:28
    Już abstrahując od samego wyroku w tej sprawie, ale co to za metody???
    Mnie przeraził sposób w jaki odbywa się odbieranie dziecka przez policję, o pogańskiej porze toż to gwarantowana trauma dla dzieciaka. To przypomina akcje antyterrorystyczną. I za tym wszystkim stoi kurator oraz ojciec profesor psychologi??
  • berta-death 06.07.11, 18:00
    To nie pierwszy taki przypadek. Jakieś pół roku temu w identyczny sposób odebrali innej kobiecie dziecko. I wtedy to nawet rzecznik praw dziecka nie dopatrzył się żadnej nieprawidłowości. Oczywiście też tatuś nigdy się dzieckiem nie interesował i dopiero w czasie sprawy rozwodowej przypomniał sobie, że ma syna i chce go mieć na wyłączność. Też był oskarżany o przemoc w rodzinie i tez od kilku lat dziecko nie miało z nim praktycznie żadnego kontaktu i tego kontaktu nie chciało.

    Wtedy to był to też spory skandal, bo dziecko przyznali ojcu na podstawie opinii biegłych, którzy powołali się na jakąś ośmieszoną i nieuznawaną w całym cywilizowanym świecie teorię. Teorię, której opracowanie zostało sfinansowane przez organizację pedofilską, żeby tatusiowie pedofilowie mogli uzyskiwać prawa do dzieci, które się ich boją i przed nimi uciekają. Pod pretekstem, że to nadopiekuńcze matki tak te dzieci do ojców nastawiły. Żadne badania nie potwierdziły, że w ogóle istnieje taka możliwość, żeby wyrobić w małym dziecku fobię przed osobą, która tego dziecka w rzeczywistości nie skrzywdziła.
  • tigertiger 06.07.11, 18:17
    Nie wiem co napisać, bo się we mnie gotuje. Czy nie od o dobro dziecka powinno wszystkim chodzić ? Wszystkim i rodzicom i kuratorom i sędziom.
    To wygląda na kolejny przykład patriarchatu, który za wszelka cenę chce ukarać kobietę-matkę, za to że śmiała rozbić rodzinę. To w jaki sposób traktuje się dziecko w całej tej sprawie dowodzi, że nikogo kompletnie jego dobro nie obchodzi. Co to za kraj, który nie dba przedrzymskim o dobro dzidzi narodzonych ???
  • berta-death 06.07.11, 18:22
    Zaczyna to wyglądać jak w krajach islamskich.
  • wersja_robocza 06.07.11, 18:31
    berta-death napisała:

    > Żadne badania nie potwierdziły, że
    > w ogóle istnieje taka możliwość, żeby wyrobić w małym dziecku fobię przed osob
    > ą, która tego dziecka w rzeczywistości nie skrzywdziła.

    A czy jest możliwość wzbudzenia w dziecku takiego strachu przed osobą znaną lecz z nią niezwiązane emocjonalnie, by dziecko zabierane z łóżka przez obcych (policjantów, kuratorów) w histeryczny sposób reagowało?
    Czy naturalną reakcją dziecka jest histeria, kiedy obcy ludzie (policjanci, kuratorzy) zabierają nieprzygotowane, nieuprzedzone dziecko z łóżka? Kiedy to dziecko widzi zaskoczoną matkę?
  • berta-death 06.07.11, 18:40
    To hitlerowcy w ten sposób oddzielali matki od dzieci w obozach koncentracyjnych. Być może jeszcze NKWD i tym podobne organizacje totalitarne, którym zależało na umieszczeniu dzieci przeciwników politycznych w sierocińcach gdzie były poddawane praniu mózgu. Tak to się traktuje niebezpiecznych przestępców, bo bezpiecznego dostarcza się do aresztu w cywilizowany sposób. Jak to co się wydarzyło zostanie uznane za zgodne z prawem i nikt nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej i nikt stołka nie straci, to faktycznie czas emigrować.

    A co do reakcji dziecka to jak miało reagować. Jak się ogląda reportaże z ogarniętych wojną krajów trzeciego świata, to dzieci zazwyczaj tak reagują na wkroczenie obcych sił do wioski i mordowanie wszystkich dokoła. Ciekawe czy ten dzieciak kiedykolwiek się pozbiera z tego.
    Tam są filmiki ze spotkań ojca z dzieckiem, które reaguje tak za każdym razem jak ojciec przychodzi realizować postanowienie sądowe.
  • tigertiger 06.07.11, 18:46
    To jest skandal i dramat za razem.
    Nie mam podstaw do orzekania, czy dramat dziecka wynika wyłącznie z bezduszności jego ojca i Pani kurator. Na rodzaj czy siłę reakcji dziecka mogła także mieć wpływ matka, np. strasząc dziecko, wzbudzając lęk dziecka wobec ojca. Ale nawet gdyby tak było, niedopuszczalne jest stwarzanie dziecku tak traumatycznych doświadczeń jak przedstawione we fragmencie filmu.
    Tym, co mnie zszokowało szczególnie, jest zachowanie pojawiającej się w filmie Pani kurator. Jej - eksperta, profesjonalisty - brak reakcji na rozgrywający się dramat, brak ingerencji, nie przerywanie tego, co działo się między matką, ojcem a dzieckiem, jest
    niezrozumiałe i nie do zaakceptowania. A to przecież Ona reprezentuje władzę, która ma kierować się dobrem dziecka

    Nie do zaakceptowania jest siłowe odebranie chłopca. Taka trauma może mieć bowiem bezpośrednie i odległe konsekwencje dla niego niszczące. Nie ma gwarancji, że uda się zniwelować doraźne negatywne skutki przeżytego stresu, nawet gdyby chłopiec po pewnym czasie mógł wrócić do matki.
    Pierwsze lata życia dziecka w najwyraźniejszy sposób kształtują bowiem osobowość; dziecięce doświadczenia zwłaszcza w relacji z rodzicami determinują sposób patrzenia na świat w przyszłości. Odbudowanie zaufania do osób bliskich, do ludzi w ogóle może okazać się niemożliwe. Zapamiętane stresowe przeżycia mogą być źródłem przekonania - wyznaczającego nieszczęśliwy scenariusz na całe życie - przekonania, że świat jest okrutny, nieprzewidywalny, ludzie ranią, traktują innych jak bezwolny przedmiot. Taki scenariusz jest trudny do zmiany." - kończy swój komentarz do poniższego filmu prof. Lidia Grzesiuk.

    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,9898259,Jestem_zaszokowana_brakiem_reakcji_na_rozgrywajacy.html
  • mali_kali 08.07.11, 15:58
    > A co do reakcji dziecka to jak miało reagować. Jak się ogląda reportaże z ogarn
    > iętych wojną krajów trzeciego świata, to dzieci zazwyczaj tak reagują na wkrocz
    > enie obcych sił do wioski i mordowanie wszystkich dokoła. Ciekawe czy ten dziec
    > iak kiedykolwiek się pozbiera z tego.
    > Tam są filmiki ze spotkań ojca z dzieckiem, które reaguje tak za każdym razem j
    > ak ojciec przychodzi realizować postanowienie sądowe.

    Przeciez ta matka mogla dobrowolnie zrealizowac postanowienie sadowe. Kto by tam przychodzil z kuratorami i policjantami, gdyby nie spodziewal sie oporu? Sami kuratorzy na pewno najpierw probowali zalatwic sprawe polubownie (czyli aby matka wydala dziecko dobrowolnie), bo takie po prostu maja procedury.

    > To hitlerowcy w ten sposób oddzielali matki od dzieci w obozach koncentracyjnyc
    > h. Być może jeszcze NKWD i tym podobne organizacje totalitarne, którym zależało
    > na umieszczeniu dzieci przeciwników politycznych w sierocińcach gdzie były pod
    > dawane praniu mózgu. Tak to się traktuje niebezpiecznych przestępców, bo bezpie
    > cznego dostarcza się do aresztu w cywilizowany sposób. Jak to co się wydarzyło
    > zostanie uznane za zgodne z prawem i nikt nie zostanie pociągnięty do odpowiedz
    > ialności karnej i nikt stołka nie straci, to faktycznie czas emigrować.

    Wyobraz sobie, ze widzialem takze taki reportarz, gdy matka odbierala dzieci ojcowi. Bracia trzymali sie siebie i wbili sie nogami i rekoma w furtke, placzac, zeby tata ich ratowal. Ciagnelo ich 7 policjantow. Przyjechaly posilki. Skuli kilkuletnich chlopcow i wrzucili do suki. Ojciec stal obok i plakal. Normalne, prawda? Czy to tez byli hilterowcy wedlug Twoich standardow?

    Jakos GW nic na ten temat nie napisala... Widocznie adwokat ojca nie mial tak dobrych znajomosci, jak maz pani Senyszyn, ktory jest adwokatem w tej sprawie i wlasnie ja przegral. Ten profesor ma wejscia? Zarty... To pan adwokat Senyszyn ma dopiero wejsca!
  • berta-death 08.07.11, 16:17
    To nie ma znaczenia kto komu dziecko odbiera. Istotne jest, ze forma odbierania jest niedopuszczalna. Przecież to jawne pogwałcenie praw, nie tylko dziecka ale i człowieka. Nie można dziecka traktować jak niebezpiecznego przestępcę. To nawet kiboli tak się nie traktuje jak po dobroci nie zechcą stadionu opuścić.

    Dopóki nie będzie jakiejś sensownej ustawy broniącej praw dziecka to takie sytuacje będą miały miejsce. I nie tylko takiej, która zabrania stosowanie wobec dzieci przemocy, jakiejkolwiek nie tylko fizycznej, ale przede wszystkim takiej, która jasno i wyraźnie będzie mówić, że dziecko nie jest rzeczą i nie jest własnością rodziców. Czyli przede wszystkim usunąć z zapisów ten relikt przeszłości, który brzmi "władza rodzicielska".
  • tigertiger 06.07.11, 18:42
    Widziałam fragment pełnych dramatu wydarzeń, okrutną sytuację, jaką dziecku stworzyli dorośli. Dziecko w takich okolicznościach niewiele może zrozumieć z tego, co się dzieje, dlaczego sprawia mu się tyle bólu.
    Film dokumentujący, jak przebiegają kontakty 5-letniego Piotrusia z ojcem, pokazaliśmy - zanim jeszcze doszło do siłowego odebrania dziecka matce - prof. Lidii Grzesiuk z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, autorce wielu książek nt. psychoterapii. Była poruszona okrucieństwem dorosłych wobec dziecka i obojętnością na jego cierpienie. Oto jej komentarz do filmu
    Zrozumiałam, że ojciec przyszedł po to, by - cytuję jego słowa - "zrealizować nakaz sądowy" w sposób, który, używając języka potocznego, można nazwać bezdusznym. Ojciec powtarza wiele razy to zdanie kierowane do 5-letniego dziecka w sposób automatyczny, jakby pozbawiony świadomości, do kogo i w jakiej sytuacji mówi. Odbywa się to przy rozpaczliwych krzykach dziecka, które wystraszone, płaczące powtarza, krzycząc, że się boi i chce do domu. Rozumiem, że dziecko ma na myśli jedyny znany mu dom. Zachowanie przede wszystkim ojca w tych okolicznościach postrzegam jako okrutne, nie zważające na cierpienie, które zadawane jest dziecku.

    Tu jest ciąg dalszy:

    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,9898259,Jestem_zaszokowana_brakiem_reakcji_na_rozgrywajacy.html
  • mali_kali 08.07.11, 15:42
    > Żadne badania nie potwierdziły, że
    > w ogóle istnieje taka możliwość, żeby wyrobić w małym dziecku fobię przed osob
    > ą, która tego dziecka w rzeczywistości nie skrzywdziła.

    Te badania to sa bardzo wiarygodne.(sarkazm) Opowiem Ci moja historie. Zona zabrala dzieci i wyjechala do swoich rodzicow. Jednoczesnie zlozyla pozew rozwodowy, w ktorym domagala sie wylacznej mojej winy i alimentow bedacych 2-krotnoscia moich zarobkow. Przez kolejne 3 miesiace nie moglem sie zobaczyc z dziecmi. Gdy zaproponowalem spotkanie, to chciala otrzymywac korzysci materialne w zamian za mozliwosc widzenia z dziecmi (zupelnie jak radza sobie kobietki na forum emama). Pisala to takze w emailach, wiec mam dowody pisane. Po postanowieniu sadu moglem sie zobaczyc po raz pierwszy z dziecmi. Dowiedzialem sie od dziecka, ze ja krzyczalem na mame - fakt, ktory nigdy nie zaistnial. Dowiedzialem sie, ze mama odeszla, aby uratowac dzieci przede mna. (Przed czym konkretnie? Otoz przed odrabianiem lekcji i sprzataniem pokoju - zeznania mojej zony i tesciowej w trakcie rozprawy.) Starsze dziecko bylo strasznie rozemocjonowane i mi to wszystko z przejeciem opowiadalo. Pytalo sie mnie takze ile zarabiam i skad mam tak duzo pieniedzy (a przyjechalem pociagiem i zatrzymalem sie u kuzynki, wiec nie bylo powodow tak mowic). Nastepnego dnia (bo mialem spotkanie 2-dniowe) uslyszalem od dziecka: "Tato, ty nie jestes taki zly jak mama opowiada. Ja juz nie wiem komu mam wierzyc.".

    Z mlodszym dzieckiem nie pozwolila mi sie zobaczyc, bo wg zony nie chcialo (a tymczasem mialo miec za tydzien urodziny, wiec to byla wazna data). Tymczasem zapytalem sie mlodszego pozniej dlaczego nie chcialo sie ze mna zobaczyc, to mi powiedzialo, ze bardzo chcialo, ale mama nie pozwolila.
    Dzieci zyja w przeswiadczeniu, ze rozwod nastapil z ich winy i gdy sie widzimy to ciagle sie mnie pytaja, kiedy mama sie ze mna pogodzi, bo chca, zeby bylo tak jak dawniej.

    TAK. Istnieje taka mozliwosc, zeby wyrobic w malym dziecku strach przed drugim rodzicem. Po 3 miesiacach braku spotkan dzieci uwierzyly we wszystko co im mowila matka - nawet zupelne absurdy, takie jak moje krzyczenie na nia. Moj przyklad jest jeszcze lagodny, choc przykry, ale wcale mnie nie dziwia ekstrema. Szczegolnie, ze mamusia jest psychologiem, wiec zna metody manipulacji malym i latwowiernym dzieckiem w celu osiagniecia swoich celow. Jak wyniki badan?
  • berta-death 08.07.11, 16:01
    Ale jakoś żadne z twoich dzieci nie dostawało ataków paniki na samą myśl o tobie, ani z wrzaskiem nie uciekało na twój widok. To, że jak mantra powtarzali wyuczone przez matkę teksty jeszcze nie oznacza, że za tymi słowami stały czyny. Nie bez powodu w żadnym cywilizowanym kraju nie uznaje się czegoś takiego jak zespół alienacji rodzicielskiej. Jedynie w Polsce sądy biorą to pod uwagę.
    en.wikipedia.org/wiki/Parental_alienation_syndrome
  • wersja_robocza 09.07.11, 10:11
    Niedopuszczalne jest przenoszenie konfliktu miedzy rodzicami na dziecko. A im młodsze dziecko, tym łatwiej takim manipulować. I łatwo w takim wzbudzić irracjonalny strach.
  • mali_kali 09.07.11, 11:08
    Oczywiscie, ze paniki nie bylo. Ale pomysl u mnie sytuacja wynosila tylko 3 miesiace. Moja ex nie byla psychologiem.

    Teraz przenies to na opisywana w artykule sytuacje. W tym przypadku czas i wiedza specjalistyczna ulegaja pomnozeniu! Dlatego moge uwierzyc, ze manipulacja potrafi siegnac, az takiego stopnia.
  • berta-death 09.07.11, 11:34
    Za bardzo wierzysz w nadludzką moc psychologów. To są mity, że psycholog może dowolnie manipulować ludźmi i zna tajemne sztuczki, które pozwolą mu, niczym szamanowi, ustawiać ludzi, żeby ci tańczyli jak im się zagra.
    Nie ma takiej opcji, żeby w dziecku wzbudzić fobię przed osobą, która niczym temu dziecku nie podpadła. Można dziecko straszyć jakimiś wyimaginowanymi postaciami, typu czarownica czy potwór, które po niego przyjdą i będą robić straszne rzeczy. I dziecko faktycznie będzie się ich bało, ale tylko do momentu konfrontacji. Jak się na własne oczy przekona, że czarownica to w rzeczywistości miła pani a potwór to fajny kumpel, to taki rodzic może sobie gadać co chce. Zwłaszcza jeśli chodzi o 5-letnie dziecko, które jest już na tyle kumate, żeby mieć swój rozum i swoje wiedzieć.

    Poza tym od tego są biegli, żeby stwierdzić przyczynę stanów lękowych u dziecka. I jakoś ani ojciec ani kuratorka nie wystąpili do sądu o zlecenie stosownych badań. Ojciec sam wydał opinię we własnej sprawie.
  • tigertiger 06.07.11, 17:36
    a dziadyga jest jakimś socjopatą najwyraźniej:
    Zapewniał sąd, że odebranie dziecka, tak bardzo związanego z matką, będzie dla Piotrusia lepsze - wtedy on, ojciec będzie mógł w końcu nawiązać z chłopcem więź i zadbać o jego przyszłą "autonomię".
    wcześniej wnioskował, by jego własne dziecko umieścić w rodzinie zastępczej.
  • berta-death 06.07.11, 18:03
    Jest socjopatą. Wystarczy prześledzić jego ścieżkę kariery. Albo taki geniusz albo po trupach do celu. A sądząc po tym jak w rzeczywistości wygląda robienie akademickiej kariery stawiałabym na to drugie. W komentarzach są wypowiedzi osób, które go znają zawodowo. Nie ma najlepszej opinii.
    pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Jodzio
  • tigertiger 06.07.11, 18:33

    To jest draństwo i okrucieństwo wobec własnego dziecka (dramat tego dziecka i matki), dziej się to niestety w majestacie prawa (dramat nas wszystkich).
  • berta-death 06.07.11, 18:46
    Ja myślę, że to powinna być nauczka dla wszystkich kobiet, żeby nigdy, przenigdy nie wiązać się z osobą bardziej wpływową od siebie. Chyba, że ma się nieziemskie wyczucie w ocenianiu ludzi i 100% pewność, że jest to człowiek o kryształowym charakterze. W przeciwnym wypadku podczas jakiejkolwiek konfliktowej sytuacji staje się od razu na przegranej pozycji. A kobiety jakoś tak mają, że lubią facetów, którzy coś sobą reprezentują i maja wysoką pozycję społeczną. Ja w ogóle podejrzewam, że jest to jedna z głównych przyczyn, że kobiety nadal mają przerąbane w życiu, mimo, że oficjalne prawodawstwo jest równe dla obu płci.
  • tigertiger 06.07.11, 18:51
    Obawiam się, że jest dokładnie na odwrót, kobiety szukają mężczyzn wpływowych z ugruntowana pozycją i to paradoksalnie ma im gwarantować poczucie bezpieczeństwa i dobrobytu, im i ich potomstwu. Kobieta z silna pozycją, rzadko kiedy szuka partnera o słabszej pozycji (na kochanka- tak), raczej szuka równego sobie partnera.
  • wartosc.energetyczna 12.07.11, 00:21
    berta-death napisała:

    > Jest socjopatą. Wystarczy prześledzić jego ścieżkę kariery. Albo taki geniusz a
    > lbo po trupach do celu. A sądząc po tym jak w rzeczywistości wygląda robienie a
    > kademickiej kariery stawiałabym na to drugie. W komentarzach są wypowiedzi osób
    > , które go znają zawodowo. Nie ma najlepszej opinii.
    > pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Jodzio

    jak już pisałam wcześniej, w środowisku on ma lepszą ocenę niż ona - czy to ona jest socjopatką przez analogię?

    a: "Jest socjopatą. Wystarczy prześledzić jego ścieżkę kariery." nadaje się do jakiejś komedii absurdu. najlepiej razem ze śmiałym oskarżeniem że ma habilitację i zrobił karierę na uczelni. co za cham!


    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • wartosc.energetyczna 12.07.11, 00:17
    berta-death napisała:

    > Prawo mamy takie, że w zależności od tego kto interpretuje, to wszystko jest zg
    > odne z prawem. Ja się tylko zastanawiam o co w tym konkretnym przypadku chodzi.
    > Czy ten facet naprawdę jest takim idiotą, że ryzykuje swoją reputację czy ktoś
    > go do tego namówił, żeby mu świnię podłożyć. Z komentarzy pod tekstem wynika,
    > że to kawał szumowiny, której nie brakuje wrogów.

    jeśli już robimy z tego argument to na portalu na którym ocenia się wykładowców on ma lepszą reputację niż ona.


    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • wersja_robocza 06.07.11, 17:24
    GW wzięła stronę matki.
    Rodzice, sąd, kuratorka, policja... wszyscy jak jeden mąż dali dupy.
    Z tego wszystkiego żal mi dziecka. Wszyscy powyżej zgotowali mu ten los.
  • tigertiger 06.07.11, 17:40
    dali dupy?
    to jest jakaś masakra, aby dziecko w taki sposób odbierać matce, z którą jest silnie związane. I za tym wszystkim stoją psychologowie i kuratorzy:
    Policjanci nie pozwolili spakować chłopcu rzeczy, zrobić kanapek. Nie pozwolili się nawet pożegnać. Piotrusia w pidżamie wyciągnięto z łóżeczka, nie zdążył nawet zabrać swojej ulubionej przytulanki. Kuratorzy stwierdzili, że nie są od dyskusji, tylko od realizowania postanowienia sądu. Wszystko działo się przy przeraźliwym krzyku i płaczu dziecka, które błagało by go nie zabierać i wołało: - Mamuniu, ratuj!
    Jak to jest w ogóle możliwe???
  • ritsuko 06.07.11, 23:10
    A moim zdaniem sytuacja nie jest jasna- jest wersja tylko matki, nie ma szans na wypowiedzenie się ojca, czytelnicy mogą się domyślać jak było. Tylko błagam bez "czy słyszałaś jak to dziecko krzyczy??", tu bym się zastanawiała czy problemu nie ma z dzieckiem, które reaguje tak znacznie częściej i w różnych sytuacjach. Do tego nie przemawia do mnie wypowiedź matki, może to jej specyfika, ale moim zdaniem to było teatralne, ważenie słów, powtarzanie zwrotów, które mają poruszyć "widza".
    Jestem anty takim relacjom, są zbyt jednostronne
    --
    [img]http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/132763-spaam.gif[/img]
  • berta-death 06.07.11, 23:25
    Gdzie ty tu masz niejasną sytuację? Taka akcja jaką sąd na wniosek ojca zgotował dziecku to byłaby uzasadniona tylko w przypadku jakby życie lub zdrowie dziecka było bezpośrednio zagrożone, bo np matka schizofreniczka ubzdurała sobie, że dziecko to antychryst i zamierza go złożyć w ofierze. Nie ma żadnych dowodów świadczących o tym, że życie lub zdrowie dziecka było zagrożone. Co więcej, biegli stwierdzili, że matka dobrze sprawuje opiekę nad dzieckiem i nie mieli żadnych zarzutów. Nie toczy się przeciwko niej żadna sprawa i jeszcze to jej sąd przyznał prawo do opieki nad dzieckiem. W przeciwieństwie do ojca, który ma sprawę o pobicie, znęcanie się nad rodziną i groźby karalne. I to są fakty.
  • winniepooh 07.07.11, 09:40
    ritsuko napisała:

    popraw sobie linka w sygnaturce
    reszty nie komentuję
    --
    "wegetarianin może zatrudnić się w rzeźni po to, żeby sabotować jej działalność? I w takim samym celu może chcieć zatrudnić się w szkole KATOLICKIEJ zdeklarowana lesbijka?" (c)misiu-1
  • bene_gesserit 07.07.11, 12:46
    No faktycznie, nalezaloby sie zastanowic, czy cos nie tak jest z parolatkiem, ktory wyrwany przez maly tlumek obcych ludzi z porannej rutyny moze obserwowac, jak przytrzymuja jego matkę a jego gdzies zabieraja, nie dadzac mu nawet zjesc sniadania, pozegnac sie z mama, wziac misia. Normalny dzieciak wogole by nie byl w takiej sytuacji przerazony, ten ma najwyrazniej cos z glową.


    --
    cute but psycho. things even out
  • kocia_noga 07.07.11, 17:24
    bene_gesserit napisała:

    > No faktycznie, nalezaloby sie zastanowic, czy cos nie tak jest z parolatkiem, k
    > tory wyrwany przez maly tlumek obcych ludzi z porannej rutyny moze obserwowac,
    > jak przytrzymuja jego matkę a jego gdzies zabieraja, nie dadzac mu nawet zjesc
    > sniadania, pozegnac sie z mama, wziac misia. Normalny dzieciak wogole by nie by
    > l w takiej sytuacji przerazony, ten ma najwyrazniej cos z glową.
    >
    >

    Ogólnie to ritsuko jest bardzo przejęta świętością zarodków, więc urodzonymi już przejmować się nie musi albo po prostu nie ma do trego głowy ani doświadczenia.
    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • berta-death 08.07.11, 16:11
    Tak mi się teraz nasunęło, że to kolejny przykład na to, że w PL jak najszybciej powinna powstać ustawa dotycząca zawodu psychologa i psychoterapeuty. I jakaś instytucja, która to będzie nadzorować i ustalać standardy. Nie tylko, żeby ukrócić procedery w stylu Gapika czy Samsona, ale żeby też okiełznać orzecznictwo. Nie może być tak, żeby psycholog pełniący funkcje orzecznika czy biegłego powoływał się na własną intuicję czy dowolne teorie. Żeby to nie była samowola to musi być jakaś oficjalna lista zaburzeń które się diagnozuje i jakieś oficjalne narzędzia diagnostyczne. Tak, żeby to było jasne, przejrzyste i możliwe do zweryfikowania.
  • 0ffka 10.07.11, 01:13
    Ritsuko zagadam się z Tobą.
    Dodam że, ja jestem po stronie ojca i podoba mi się nagonka na niego.
    --
    The Cornfield
  • berta-death 07.07.11, 13:28
    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9907577,Jak_Barbara_L__i_prof__J__walczyli_o_Piotrusia__AKTA_.html?as=1&startsz=x
    A tutaj kilka słów o tym jak wychować socjopatę:
    Barbara L. tłumaczy, że obawiała się powierzania dziadkom Piotrusia: - Kiedyś, gdy byli u nas z wizytą, Piotruś zaczął płakać w pokoju - opowiada Barbara L. - Teściowa przytrzymywała mnie w kuchni, mówiła, żebym nie szła do synka i poczekała "aż sam padnie". Opowiedziała mi wtedy, że gdy J. był małym dzieckiem i płakał, oni po prostu wychodzili z domu na spacer, bo na ulicy było ciszej niż w domu. Kiedy wracali po dwóch godzinach, chłopiec był już cicho.
  • wersja_robocza 07.07.11, 21:19
    Emocjami ojca jako dziecka nikt się nie przejmował, jego opuszczeniem i lekceważeniem. Dzisiaj on tak samo traktuje syna.
  • tigertiger 07.07.11, 22:05
    Psychopatia dziedziczona
  • stackoverflow 08.07.11, 16:19
    Przejmował się ktoś czy nie przejmował, ojciec nie może dopuścić do tego, żeby jego własny syn za to obrywał.
  • tigertiger 07.07.11, 22:02
    no i tak z pokolenia na pokolenie, jeszcze nie wiadomo na jakiego psychopatę wyrośnie 5 letni dziś Piotruś, po tych wszystkich traumatycznych przeżyciach i jeszcze wychowując się w rodzinie tatuńcia.
  • jael53 08.07.11, 19:47
    Sprawa jest mętna ponad wszelkie wyobrażenie. Dlaczego sąd kierował dziecko na badania jak nie do Wejherowa, to do porównywalnie szacownego ośrodka? Czy to aby nie ośrodki filialne Gdańska - czyli zatrudniające głównie absolwentów UG (czyli wychowanków i znajomych pana ojca)?
    Jeśli zaś prawdą jest, że sąd orzekł odebranie dziecka, wykorzystując do tego wyniki badań dziecka w RODK sprzed dwóch lat, to (niezależnie od tego, że z innych przyczyn te wyniki były kwestionowane) jest to potężny skandal - nie ma takiej opinii psychologicznej, która zachowywałaby ważność przez tak długi czas. Zwłaszcza w przypadku kilkuletniego dziecka.
  • tigertiger 08.07.11, 20:04
    jael53 napisała:

    > Sprawa jest mętna ponad wszelkie wyobrażenie. Dlaczego sąd kierował dziecko na
    > badania jak nie do Wejherowa, to do porównywalnie szacownego ośrodka? Czy to ab
    > y nie ośrodki filialne Gdańska - czyli zatrudniające głównie absolwentów UG (cz
    > yli wychowanków i znajomych pana ojca)?
    czyli rozumiesz wszystko doskonale. Niestety:(
    > Jeśli zaś prawdą jest, że sąd orzekł odebranie dziecka, wykorzystując do tego w
    > yniki badań dziecka w RODK sprzed dwóch lat, to (niezależnie od tego, że z inn
    > ych przyczyn te wyniki były kwestionowane) jest to potężny skandal - nie ma tak
    > iej opinii psychologicznej, która zachowywałaby ważność przez tak długi czas. Z
    > właszcza w przypadku kilkuletniego dziecka.
    To jest jeden wieli skandal i jeszcze większy dramat tego dziecka, zresztą matki również.
    W Wiadomościach poruszyli tą sprawę, ale czy media zechcą prowadzić własne śledztwo, czy skończy się na sensacyjnym newsie dnia?.
    SADY W POLSCE SA ZAWISLE I SKORUMPOWANE to nic odkrywczego, ale jak można było tego dzieciaka tak potraktować ?
  • berta-death 08.07.11, 20:34
    Śledztwo dziennikarskie powinno jeszcze odpowiedzieć na pytanie kim jest ten ojciec prywatnie i kim jest jego rodzina. Bo to nie wystarczy mieć stanowisko profesora na uniwersytecie, żeby człowiekowi wszystkie instytucje z ręki jadły. Tutaj potrzeba dużo większych powiązań i przede wszystkim pieniędzy, których zazwyczaj nie ma się ze standardowej pensji akademickiej.

    To nie tylko praca sądu i RODK jest skandaliczna i nosi znamiona korupcji. Zwłaszcza to tempo posiedzeń i wydawanych wyroków jest imponujące, czego już nie można powiedzieć o sprawie pobicia, która toczy się tak jak wszystkie inne w tym kraju.
    Zadziwiająca jest sumienność kuratorów i policji. Normalnie w takiej sytuacji gdzie trzeba komuś odebrać dziecko a nie jest to sytuacja, gdzie odbiera się dzieci patologii z wyrokami która w przeciwnym wypadku zakatowałaby to dziecko czy zagłodziła itp, to w momencie jak jedna ze stron stawia opór, np dziecko wrzeszczy i trzyma sie kurczowo rodzica albo rodzic nie chce dziecka puścić, to odstępuje się od wykonania polecenia sądu. Kurator sporządza notatkę, że pan czy pani X uniemożliwili wykonanie wyroku i przekazuje to do sądu. Policja to już w ogóle nie bierze w tym udziału, bo to nie ich tylko kuratora rola, żeby zabrać dziecko. Oni tylko są po to, żeby interweniować jakby do jakiejś bójki doszło, ktoś na kogoś się z siekierą rzucił, itp. Ewentualnie mogą robić za świadka, że delikwent stawiał opór.
    To sąd potem może nałożyć na opornego grzywnę albo areszt, bo za niedostosowanie się do wyroków sądowych też są paragrafy. Wszystko można załatwić w cywilizowany sposób.
  • chai22 08.07.11, 13:48
    brak slow. barbarzynstwo. sad pod sad! mam nadzieje, ze minister sie tym zajmie tak jak obiecal.
  • altz 09.07.11, 11:12
    chai22 napisała:
    > brak slow. barbarzynstwo. sad pod sad! mam nadzieje, ze minister sie tym zajmie
    > tak jak obiecal.

    Piszesz w emocjach, ale jesteś nieświadoma konsekwencji wrzawy medialnej.
    Minister nie jest od tego, żeby zajmować się takimi sprawami, to po pierwsze i to jest bardzo zły znak dla sądów.
    Teczka ze sprawą pojechała pewnie do Warszawy, albo pojedzie niebawem do zapoznania się, będą się zapoznawać z 2 miesiące, może dłużej.
    To przedłuży bardzo sprawę ustalenia kontaktów dla matki, bo bez akt sprawy prowadzić nie można.
    Decyzja sądu od odebraniu jest decyzją do natychmiastowej wykonalności, natomiast rozpatrywanie sprawy będzie już w typowym terminie, powiedzmy 2 miesiące, jeśli się teczkę przełoży na wierzch. Będzie przedłużenie to ministerialne, potem odwołania i inne przepychanki, więc matka zobaczy dziecko za rok, a jak się uda to zrobić szybko, to za pół roku.
  • berta-death 09.07.11, 11:25
    Tylko, że matka nie została pozbawiona praw rodzicielskich ani te nie zostały jej ograniczone. Zatem ma prawo do widywania się z dzieckiem bez ograniczeń i informacji gdzie się dziecko aktualnie znajduje i co się z nim dzieje. A ojciec z synem się ulotnili i od 4 dni nie dają znaku życia. I to w świetle prawa jest porwaniem.

    A fakt, że za tym wszystkim stoi adwokatka pana J. i cynicznie twierdzi, że wie gdzie jest dziecko ale nie powie, bo matka przeszkadzałaby w nawiązywaniu kontaktu z dzieckiem i nie potrzeba żadnego postronnego psychologa, który by to nawiązywanie kontaktów nadzorował, bo pan J. wie co robi i jak tylko zauważy, że jest taka potrzeba, to niezwłocznie zwróci dziecko matce, świadczy o tym, że sama jest albo niebotycznie głupia albo niebotycznie ustawiona. Za ukrywanie przestępcy, którym w świetle prawa stał się pan J. grozi jej nie tylko sprawa karna ale i utrata uprawnień zawodowych. I jako prawnik musi o tym wiedzieć a mimo to pozwala sobie na takie zachowanie.
  • altz 09.07.11, 12:18
    > Tylko, że matka nie została pozbawiona praw rodzicielskich ani te nie zostały j
    > ej ograniczone. Zatem ma prawo do widywania się z dzieckiem bez ograniczeń i in
    > formacji gdzie się dziecko aktualnie znajduje i co się z nim dzieje.
    Często matki stosują wobec ojców taką metodę i nic im się za to nie staje. Tutaj też będzie podobnie, ojciec może dostanie ostrzeżenie, że powinien być w domu z dzieckiem, powie, że wyjechał z dzieckiem odpocząć i tyle. Żadnego porwania tutaj nie ma, bo ojciec też ma prawa rodzicielskie.
  • berta-death 09.07.11, 12:33
    Jest porwanie, nie można tak sobie wywieźć dziecka nie wiadomo gdzie, nie informując o tym drugiej strony, która ma pełne prawa do dziecka. A tutaj jeszcze mamy sytuację, że ojciec ma te prawa ograniczone.
  • altz 09.07.11, 14:37
    Nie ma porwania, jest decyzja sądu zgodna z prawem. Ojciec może tylko odpowiadać za brak informacji o dziecku.
    Poza tym, ojciec miał ograniczone prawa, bo matka miała rozszerzone z powodu na pobyt dziecka przy matce. Teraz z kolei ojciec ma pełne prawa, a matka ma ograniczone, bo dziecko jest z ojcem. Tak się prawnie ustala, nie potrzeba wnosić do sądu, sąd sam ustala, żeby z powodów organizacyjnych prawa drugiego rodzica nie ograniczały rodzica pierwszego (w tym przypadku ojca).
  • berta-death 09.07.11, 14:49
    To dlaczego policja przyjęła zgłoszenie o porwaniu? Ojciec nie dostał z automatu żadnego prawa do opieki nad dzieckiem a matka nie została tego prawa pozbawiona. Przeczytaj sobie jeszcze raz te wszystkie oficjalne dokumenty sprawy.
    Żaden z rodziców nie ma prawa samowolnie zmieniać miejsca pobytu dziecka bez powiadomienia o tym drugiego rodzica. Jeżeli to zrobi to jest to uznane za porwanie.
  • altz 09.07.11, 19:08
    > To dlaczego policja przyjęła zgłoszenie o porwaniu?
    Bo policja jest od przyjmowania a nie od zastanawiania się. Prokurator też musi podjąć działania, jeśli ktoś zgłasza przestępstwo, dopiero potem jest umorzenie, albo rozwój sprawy

    > Ojciec nie dostał z automat u żadnego prawa do opieki nad dzieckiem a matka nie została tego
    > prawa pozbawiona.
    Nie "pozbawiona", tylko "ma ograniczone prawa". Nie mam dostępu do akt ;-) Jeśli tak jest, jak mówisz, to jest to jakaś niekonsekwencja, jak ojciec ma sprawować opiekę nad dzieckiem i podejmować decyzje w sprawie dziecka?

    > Żaden z rodziców nie ma prawa samowolnie zmieniać miejsca pobytu dziecka bez po
    > wiadomienia o tym drugiego rodzica. Jeżeli to zrobi to jest to uznane za porwan
    > ie.
    Teoria tak "mówi", a w życiu tak się dzieje i żadnej matce jeszcze włos z głowy za to nie spadł. Ja nie znam takiego przypadku. Zazwyczaj matki się tłumaczą, że bały się ojca dzieci, albo porwania.
    Tutaj też pewno będzie takie tłumaczenie.

    Sam jestem ciekaw, jak to się skończy.
  • bene_gesserit 09.07.11, 22:46
    altz napisał:

    > > To dlaczego policja przyjęła zgłoszenie o porwaniu?
    > Bo policja jest od przyjmowania a nie od zastanawiania się. Prokurator też musi
    > podjąć działania, jeśli ktoś zgłasza przestępstwo, dopiero potem jest umorzeni
    > e, albo rozwój sprawy

    Nie - najpierw musi stwierdzic, czy zgloszony czyn nosi znamiona przestepstwa.
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • altz 10.07.11, 10:28
    > Nie - najpierw musi stwierdzic, czy zgloszony czyn nosi znamiona przestepstwa.
    Jeśli ktoś zgłasza, to tak to przedstawi.
    Rzadko się zdarzają wariaci, którzy zgłaszają zadeptanie posesji przez Yeti, a i tak co jakiś czas okazuje się, że policja przyjęła zgłoszenie niesłusznie.

    Zresztą, tutaj nie jest to najważniejsze, najważniejsze, żeby dziecko miało oboje rodziców, ci przestali wygrywać jakieś swoje konflikty i w końcu się dogadali co do opieki wspólnej.
    Wtedy inne rzeczy się wyciszą, wierzę, że skończą się też sprawy sądowe, a świadkowie nagle stracą pamięć. :-D
  • mali_kali 11.07.11, 17:02
    Nie bylo zadnego porwania. Tutaj znajdziesz link do o wiele gorszego zachowania matki i bez zadnych konsekewncji Tekst linka.

    Cytuja tam dokladnie art. 211 kodeksu karnego, czyli uprowadzenie. W tej sytuacji ojciec moze decydowac, gdzie bedzie przebywal z dzieckiem. Jezeli matka chce miec informacje o miejscu przebywania dziecka, to albo zacznie sie dogadywac z ojcem, albo zglasza wniosek do sadu o informacje niezbedne w celu uczestniczenia w wychowywaniu dziecka.

    Uzywanie porwania to znaczne naduzycie w tej sprawie. Szczegolnie, ze porwanie wiaze sie z okupem. Policja przyjmuje zawiadomienia, a w szczegolnosci, jezeli ktos przychodz z adwokatem i straszy mediami. W takiej sytuacji policja przyjmie zgloszenie i stwierdzi brak znamion przestepstwa w oficjalnym pismie za miesiac, gdy juz moze media o tym zapomna. Albo przekaze do prokuratory, bo bedzie sie bala samodzielnie podpisac taka decyzje. Wtedy prokurator zakonczy to postepowanie i tyle. Gdyby nie media, to kto by tam przyjmowal takie zgloszenia... Ja moglbym jeszcze przytoczyc inny przyklad znajomego, gdy zona wziela dzieci i tez wyjechala za granice, do kochanka. Poszedl zglosic przestepstwo, a policja sie zapytala: dzieci sa z matka? To co pan cztery litery trujesz! Wszystko w porzadku?
  • policjawkrainieczarow 10.07.11, 00:54
    Minister nie jest od tego, żeby zajmować się takimi sprawami, to po pierwsze i
    > to jest bardzo zły znak dla sądów.

    niemniej minister uznal, że się zajmie, a ty nie jesteś od tego, żeby mu dyktować, co ma robić.

    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9907024.html
    --
    There are two types of people in this world: those who divide the world into two types and those who do not.
  • wersja_robocza 09.07.11, 11:33
    Pytanie mam: jakie konsekwencje dla kariery ojca może mieć ta cała wrzawa medialna? Czy to może jakoś zdyskredytować ojca jako psychologa w oczach powiedzmy środowiska? Pomijam tych z którymi ojciec się przyjaźni, pracuje lub pracował.
  • berta-death 09.07.11, 11:36
    Zależy jak mocne ma plecy na tej uczelni. Jak nie uda mu się łba sprawie ukręcić i tak wywinąc kota ogonem, żeby wyszło na jego, to najprawdopodobniej jest to koniec jego kariery.
  • wersja_robocza 09.07.11, 11:39
    Raczej chodzi mi o jego sytuację w ogóle w środowisku a nie tylko w miejscu pracy wśród współpracowników.
  • bene_gesserit 09.07.11, 16:01
    Zdaje sie, ze mial mocna pozycje na uczelni, ale teraz srodowisko sie od niego odcina, bo to co robi utwierdza stereotyp 'psycholog=świr'.


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • berta-death 10.07.11, 18:27
    > Zdaje sie, ze mial mocna pozycje na uczelni, ale teraz srodowisko sie od niego
    > odcina, bo to co robi utwierdza stereotyp 'psycholog=świr'.

    Odcina, ale jakoś mocno wyważone to odcięcie. Niby wojewódzki konsultant ds psychologii wystosował oficjalne oświadczenie potępiające tego typu praktyki, niby jego przełożeni zastanawiają się czy nie wysłać do któregoś z rzeczników swojego oficjalnego protestu, ale w gruncie rzeczy nikt nic nie robi. Nie został zawieszony w pełnieniu swoich obowiązków do czasu wyjaśnienia sprawy, mimo, że zrobił niezły czarny PR swojemu wydziałowi, ale i całej uczelni. Żaden z jego kolegów ani studentów wypowiadać się nie chce. Profesor psychologii niby potępiła całą akcję, niby stwierdziła, że dziecko powinno być z matką, ale zaraz dodała, że powinno mieć też kontakty z ojcem.
    Oni tam sami nie wiedzą co mają robić i myśleć, do czego nawet się przyznała jakaś pani profesor z wydziału psychologii UG.

    Jednym słowem najpierw muszą rozeznać sytuacje kto jest kim, kto za czym stoi, kogo opłaca się poprzeć, komu podstawić świnię, kogo podłożyć mediom a kogo absolutnie nie wolno ruszyć. Dopiero potem wystosują jakieś oficjalne rozporządzenia. A najprawdopodobniej wszyscy czekają aż sprawa sama przycichnie. Są wakacje, w październiku nikt nie będzie już o tym pamiętał.

    Zadziwiające jest to, że już 5 dni minęło a jeszcze nikt palcem nie kiwnął. Oprócz kilku artykułów i forumowej wrzawy nikt nic nie zrobił. Zastanawiam się czy ten adwokat matki też nie stoi po stronie ojca. Jak można było tak spieprzyć taką w sumie prostą sprawę. Kto teraz skorzysta z jego usług. Przecież on jeszcze w ten sam dzień powinien zgłosić sprawę o możliwość kontaktu matki z dzieckiem, zażądać podania adresu, zgłosić porwanie na policję i prokuraturę w momencie jak tego adresu nie dostał, zgłosić bezprawne najście w domu, do którego jak się potem okazało policja ani kuratorzy nie mieli prawa wejść. A on to zrobił kilka dni później po nagonce medialnej i dowiedział się, ze w połowie przyszłego tygodnia będzie to rozpatrzone.
  • kocia_noga 11.07.11, 14:38
    berta-death napisała:

    > Zależy jak mocne ma plecy na tej uczelni. Jak nie uda mu się łba sprawie ukręci
    > ć i tak wywinąc kota ogonem, żeby wyszło na jego, to najprawdopodobniej jest to
    > koniec jego kariery.

    On robi karierę w dzidzinie niewymagającej empatii ani innych psychologicznych kompetencji. Może być w tym dobry, co robi. Warto jednak, żeby dostał potężnego prztyczka w nos nie na zasadzie lincvzu społecznego ale normalnej procedury sądowej. Nie wiem, czy kompetencji ludzkich da się wyuczyć, ale ja zamiast karać go towarzysko zadbałabym, żeby trafił na jakąś superterapię wyrównującą braki. Psychologowie-jego kumple powinni wiedzieć, co mogłoby mu pomóc. O ile ma kumpli, a nie tylko zależnych kolesi.
    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • winniepooh 09.07.11, 18:19
    dlaczego miałoby to go dyskredytować?

    gość szaleje w życiu prywatnym, nie zawodowym
    --
    "wegetarianin może zatrudnić się w rzeźni po to, żeby sabotować jej działalność? I w takim samym celu może chcieć zatrudnić się w szkole KATOLICKIEJ zdeklarowana lesbijka?" (c)misiu-1
  • wersja_robocza 09.07.11, 18:45
    winniepooh napisała:

    > dlaczego miałoby to go dyskredytować?
    >
    > gość szaleje w życiu prywatnym, nie zawodowym

    Bo postępuje jak dajmy na to policjant, który zawodowo walczy z bandziorami, a prywatnie leje żonę albo sprzedaje oprychom info operacyjne.
  • winniepooh 09.07.11, 21:23
    bicie żony i sprzedawanie info to są dwie diametralnie różne sytuacje - pierwsza dotyczy uchybień w życiu prywatnym a druga to korupcja.
    --
    "wegetarianin może zatrudnić się w rzeźni po to, żeby sabotować jej działalność? I w takim samym celu może chcieć zatrudnić się w szkole KATOLICKIEJ zdeklarowana lesbijka?" (c)misiu-1
  • wersja_robocza 09.07.11, 23:50
    Czemu inne? Policjant ma stać na straży prawa i porządku, a jednak łamie prawo i porządek. Podobnie jak psycholog ma dbać o zdrowie psychiczne a jednak je niszczy. Ma wszelkie narzędzia, wiedzę, by móc pomagać, leczyć i jednocześnie zna możliwości by je wykorzystać przeciwko komuś. Jak lekarz.
  • winniepooh 10.07.11, 09:51
    wersja_robocza napisała:

    > Podobnie jak psycholog ma dbać o zdrowie psychiczne

    nonsens
    --
    "wegetarianin może zatrudnić się w rzeźni po to, żeby sabotować jej działalność? I w takim samym celu może chcieć zatrudnić się w szkole KATOLICKIEJ zdeklarowana lesbijka?" (c)misiu-1
  • wersja_robocza 11.07.11, 08:21
    Dlaczego nonsens?
  • berta-death 09.07.11, 18:49
    Tak mi od początku po głowie chodzi, że może to jakaś prowokacja dziennikarska albo eksperyment socjologiczny z udziałem pracowników UG i zatrudnionych aktorów. Jakieś badanie nastrojów społecznych? Bo przecież to aż nieprawdopodobne, żeby naprawdę coś takiego mogło się wydarzyć. I dziwne, że tylko media związane z agorą się tym zajmują. Na wp, interii, onecie ani nigdzie indziej nie ma nawet wzmianki na ten temat. Sypie sie różnymi nazwiskami i ani jednego komentarza odnoszącego się do bezpośrednio do tych ludzi, np znam osobiście pana X czy panią Y i faktycznie to szumowina perwszej kategorii, albo znam i dziwię się, że ktoś tak porządny mógłby się dopuścić czegoś takiego. Jakby te osoby w rzeczywistości nie istniały. To się nie zdarza w przypadku innych artykułów.
  • tigertiger 09.07.11, 19:45
    Widziałam na ten temat newsa w TVP w Wiadomościach, nie tylko media związane z Agora się sprawą zainteresowały.
  • 0ffka 10.07.11, 01:22
    tigertiger napisała:

    > Widziałam na ten temat newsa w TVP w Wiadomościach, nie tylko media związane z
    > Agora się sprawą zainteresowały.

    No tak... ja też widziałam w TVP a nie w TVN

    --
    Kiedy miłość umiera...
  • 0ffka 10.07.11, 01:21
    w tv coś było w wiadomościach, ale nie pamiętam jaki to program... tvn?
    no w sumie możesz mieć rację... w sumie sezon ogórkowy
    --
    שָׁלוֹם עֲלֵיכֶם
  • tigertiger 10.07.11, 08:31
    Sezon ogórkowy?
    piątek światek i w niedzielę trwa kampania wyborcza, życie polityczne nie tylko nie zwolniło biegu, a wręcz pracują na przyspieszonych obrotach.
  • marouder.eu 10.07.11, 08:54
    ..nadrzuszem, ze material umieszczony w gazecie i jego interpretacja sa dowodem prezciw odeslaniu syna ojcu?
    --
    www.youtube.com/watch?v=8MyVTsKMBWk
    Pisz na forum Aquanet, najstarszym forum politycznym na portalu gazeta.pl: forum.gazeta.pl/forum/f,13,Aquanet.html
  • tigertiger 10.07.11, 21:10
    Ciebie chyba uciska coś w mózgu?
    Najwyraźniej masz objawy nie dotlenienia tego organu, skoro stwierdzenie prze zemnie faktu, że mimo okresu urlopowego, nie mamy obecnie do czynienia z sezonem ogórkowego w polityce jest dla ciebie przesłanką do tego, aby posądzać mnie o jakiekolwiek przekonania w jakiejkolwiek sprawie:)
  • gotlama 10.07.11, 11:23
    o ile w postępowaniu sądowym jest wiele niejasności i domniemanych wpływów ojca, to zastanawia mnie, dlaczego przy spotkaniu zamiast pozwolić ojcu spotkać się z dzieckiem w ogrodzie przy domu,choćby na ścieżce blisko furtki, gdzie jeszcze czuje się u siebie - wyznacza się dziecku dodatkowe bariery psychologiczne w postaci bramy "bezpiecznego świata".
    Ojciec stosuje wiele technik psychologicznych by zniwelować lęk dziecka - "robi się mały" przyklękajląc, mówi cicho, spokojnie...

    Jak dla mnie coraz bardziej mi to wygląda na konflikt inteligentnych ludzi którym w związku damsko męskim "nie wyszło" a teraz swą wiedzę wykorzystują przeciw sobie bez względu na dobro dziecka.
  • berta-death 10.07.11, 17:05
    Konflikt, nie konflikt, ale tak się nie robi. Dla dobra własnego dziecka, można nawet odpuścić kontakty z nim. Zwłaszcza jak temu dziecku nie dzieje się żadna krzywda z drugim rodzicem. Co innego jakby matka była chora psychicznie, agresywna, przemocowa, zaniedbywałaby to dziecko.

    Nie mówiąc o tym, że żadnej fobii nie da się zwalczyć perswazją. Przecież jakby to chodziło np o lęk wysokości, lęk przed wodą, czy ciemnością, to żeby ten ojciec klęczał albo leżał przed nim krzyżem i błagalnym głosem zachęcał syna, żeby wyszedł na dach, skoczył z trampoliny czy wszedł do ciemnego pokoju, to on by tego nie zrobił. Nadal stałby z zamkniętymi oczami i darł się.

    Ja się dziwię dlaczego te spotkania nie odbywały się w domu dziecka, gdzie czułoby się bezpiecznie. Normalny ojciec przyszedłby z lodami, colą, fajnym filmem na DVD i zabawką, zasiadł na kanapie i nawet jak dziecko nie wyszłoby ze swojego pokoju to odbył miłą towarzyską rozmowę ze swoją ex i panią kurator. Po kilku takich spotkaniach dziecko z czystej ciekawości powinno samo zacząć wychodzić z pokoju, żeby zobaczyć co się dzieje i najpierw może obserwowałby te spotkania zza schodowej balustrady, potem może zdecydowałby zejść na dół. I stopniowo przyzwyczaiłby się do nowego rytuału, że dwa razy w tygodniu mają gościa, przy którym wszyscy się dobrze bawią. Zapewne któregoś dnia sam wszedłby do gościnnego pokoju u usiadł w kącie, następnym razem może usiadłby bliżej i zdecydował się nawiązać jakiś kontakt z ojcem. Chociażby wzrokowy, może by się uśmiechnął. Ale do tego potrzeba cierpliwości, pomyślunku i dobrej woli. Czyli wszystkiego czego w tej sytuacji zabrakło. I dziwne jest, ze jako psycholodzy nie wiedzieli jak się do tego zabrać. Przecież to nawet kurator powinien zaproponować takie rozwiązanie albo psycholodzy, przy których spotykali się na początku w ośrodku. Ja tu widzę, albo całą masę niekompetencji i w dupie mania swoich obowiązków, albo czyjąś złą wolę.
  • mali_kali 11.07.11, 17:05
    > oby się bezpiecznie. Normalny ojciec przyszedłby z lodami, colą, fajnym filmem
    > na DVD i zabawką, zasiadł na kanapie i nawet jak dziecko nie wyszłoby ze swojeg
    > o pokoju to odbył miłą towarzyską rozmowę ze swoją ex i panią kurator. Po kilku
    > takich spotkaniach dziecko z czystej ciekawości powinno samo zacząć wychodzić
    > z pokoju, żeby zobaczyć co się dzieje i najpierw może obserwowałby te spotkania
    > zza schodowej balustrady, potem może zdecydowałby zejść na dół. I stopniowo pr
    > zyzwyczaiłby się do nowego rytuału, że dwa razy w tygodniu mają gościa, przy kt
    > órym wszyscy się dobrze bawią.

    O naiwna... Zakladasz mnostwo dobrej woli ze strony matki. Najczesciej matka pogada przez domofon: "Dziecko nie chce wyjsc i koniec."
    Dlaczego ta mamusia jest taka super i swietna? Skad wiesz, ze wpuscilaby swojego ex do mieszkania?
  • berta-death 11.07.11, 17:48
    Przeczytaj uważnie te wszystkie artykuły. Nie było rozmowy przez domofon, tylko spotkania face to face. Najpierw w ośrodku a potem przed domem. Wszystkie w obecności albo kuratora albo psychologa. Ojciec się uparł, że weźmie dziecko sprzed domu i pójdą na spacer, a dziecko nie chciało. Nikt nigdy nie zaproponował, żeby weszli do środka. I jeszcze popis na całą ulicę odstawiali.
  • tigertiger 10.07.11, 20:51
    Jak dla mnie coraz bardziej mi to wygląda na konflikt inteligentnych ludzi którym w związku damsko męskim "nie wyszło" a teraz swą wiedzę wykorzystują przeciw sobie bez względu na dobro dziecka.

    Inteligentni ludzie, którym w związku nie wyszło, dogadują się ze sobą bo maja dobro dziecka na względzie, a nie swoje ego.
  • berta-death 10.07.11, 21:48
    Z opisu sprawy można wywnioskować, że z jednej strony mamy bezwzględnego, inteligentnego, zamożnego, bardzo dobrze ustosunkowanego i potrafiącego wykorzystywać swoje koneksje, psychopatę. A z drugiej strony mamy osobę średnio wpływową, średnio zaradną życiowo, naiwnie wierzącą w niezawisłość i uczciwość wymiaru sprawiedliwości i być może mającą nawet jakąś osobowość zależną. To by się nawet zgadzało z podręcznikowymi opisami psychopatów, którzy często wiążą się z osobami dużo słabszymi od siebie, żeby je sobie podporządkować. A jemu nie do końca się to udało, bo okazało się, że żona mając wsparcie w rodzinie i znajomych, wypięła się na niego, zamiast być grzeczną i potulną kurą domową, dbającą o dom i męża.

    Sam fakt jego błyskotliwej i ekspresowej kariery świadczy o tym, że facet ma niezłe plecy. Nie jest tajemnicą, że w naszym kraju karier akademickich nie robi się dlatego, ze obroniło się dyplom na 5.0, skończyło studia doktoranckie z wyróżnieniem i sumiennie pomagało asystentom w prowadzeniu badań i nawet wygrało jakąś studencką nagrodę. Za coś takiego to co najwyżej rektor rękę poda i pogratuluje, a etat na uczelni dostanie i tak ten, kto miał dostać. A im wyżej w hierarchii tym większe jaja się dzieją.
  • tigertiger 10.07.11, 23:15
    Inteligencja pojmowana jako sprawność umysłowa ma wiele znaczeń, a więc i wiele różnych definicji. Jeśli pojmujemy inteligencję jako zdolność do szybkiego i rozsądnego rozwiązywania problemów, to tym wykształconym rodzicom zabrakło mądrości, która pozwoliłaby im przewidzieć do czego może ostatecznie doprowadzić ich "wojna rodziców" i na jaką traumę narażają swoje własne dziecko.
    Jeśli przyjąć za pewnik, że ojciec jest psychopatą, a jego działania na szkodę własną i swoich bliskich to wynik zaburzeń emocjonalnych, to choć jest on osobą inteligentną (w sensie zdolną do uczenia się) to jego osobowość jest zaburzona i brak odczuwania prze niego uczuć wyższych wyklucza poniekąd podejmowanie rozsądnych decyzji.
    Tylko co jest z kondycja psychiczną tych wszystkich kuratorów, prokuratorów stojących za tak irracjonalnymi decyzjami krzywdzącymi dziecko?
  • berta-death 10.07.11, 23:58
    Ci wszyscy kuratorzy, sędziowie, adwokaci, orzecznicy i cała reszta, to najczęściej bezduszne urzędasy, które są zawalone papierkową robotą i nie mają ani czasu ani ochoty angażować się osobiście w prowadzone przez siebie sprawy. Podejrzewam, że nawet nie zapamiętują tych wszystkich swoich petentów, których setki przewija się przez ich życie zawodowe. Ich celem jest to, żeby odbębnić te 8h pracy, nie nadkładać sobie obowiązków, wrócić do domu i mieć święty spokój. To są tego samego pokroju osoby co stereotypowe panie z dziekanatu, zusu i usu.

    Do tego, jak wszyscy pracownicy budżetówki, mało zarabiają i jeszcze robotę dostali po znajomości. A to bardzo sprzyja wciągnięciu ich w różne korupcje i koneksje.

    A to, że te zawody są związane z władzą i możliwością decydowania o losie innych ludzi, do tego kojarzą się z prestiżowo, jest atrakcyjne dla wszelkiej maści psycholi, których zapewne nie brakuje wśród osób zatrudnionych na tych stanowiskach.
  • tigertiger 11.07.11, 00:11
    No to co w tej sytuacji pozostaje, walczyć z niesprawiedliwością przez Europejski Trybunał Praw Człowieka?

  • berta-death 11.07.11, 00:46
    Myślisz, że zagranicą to jest lepiej?

    W PL to jedyne co można by zrobić to znieść niemożność wywalenia pracownika budżetówki. W praktyce to są stanowiska dożywotnie i nieźle się trzeba napocić, jak się kogoś chce wywalić z roboty. I stosować jakiś nadzór nad tym co urzędnicy państwowi robią, bo póki co to jest tam wolna amerykanka. Nawet jak jest jakaś kontrola to tylko sprawdzają, czy od strony formalnej wszystko się zgadza. I urzędnik powinien też ponosić karną odpowiedzialność za decyzje jakie podejmuje. A żeby to było możliwe, to trzeba uprościć wszystkie procedury i znieść biurokrację. Czyli jednym słowem zreformować państwo od A do Z.
  • tigertiger 11.07.11, 07:31
    > Myślisz, że zagranicą to jest lepiej?

    No na pewno w większość krajów UE nie jest równie źle jak w Polsce, tak przynajmniej Ryniaka z Indeksu Percepcji Korupcji wydawanego przez Transparency International co roku. Zajmujemy w nim co roku niechlubne ostatnie miejsca wraz z innymi postkomunistycznymi krajami.

    Nie w każdym kraju starej UE dochodzi do ingerencji władzy w działalność sądów, nie wszędzie są, aż tak niskie wynagrodzenia sędziów i nie wszędzie jest, aż tak duże przyzwolenie społeczne na „branie w łapę" jak w Polsce. Do tego korupcji w polskich sądach sprzyjają źle funkcjonujący nadzór nad postępowaniem przygotowawczym czy brak realnych możliwości usunięcia z procesu stronniczego sędziego. Naprawdę w takim stopniu jak u nas rozpowszechniona jest korupcja w systemach prawnych to w Europie Zachodniej jest mimo wszytko nie do pomyślenia. Idealnego systemu nie ma to fakt, ale z pewnością czym bardziej na zachód tym jest on mniej skorumpowany niż w Polsce.
  • mali_kali 11.07.11, 17:11
    > Ci wszyscy kuratorzy, sędziowie, adwokaci, orzecznicy i cała reszta, to najczęś
    > ciej bezduszne urzędasy,

    Ja Cie krece... To dopiero psychopatyczne podejscie do zycia. Wszyscy, ale to wszyscy sa przeciwko mnie. Kazdy chce mi dokuczyc i zrobic na zlosc.... Moj Boze... Urzednicy sa zli, a on z kolei zrobil kariere po trupach oraz majac kumpla-rektora. Dlaczego? Skad to wiesz? Udzielona odpowiedz: bo w Polsce to tak wlasnie jest.

    Jedynie mamusia jest sprawiedliwa i dobra. Chyba jednak nie. Zamiast Twoich generalizacji i stereotypow lepiej zdac sie na konkretne opinie bieglych, ktore odnosza sie do tego wlasnie przypadku. Lepsze to niz ogolne refleksje na temat korupcji i upodlenia urzednikow w Polsce.
  • berta-death 11.07.11, 17:54
    Bezduszny urzędas nie oznacza osoby o złej woli. Oznacza tylko i wyłącznie osobę, która nie angażuje się emocjonalnie w prowadzone przez siebie sprawy, nie widzi człowieka tylko przypadki i paragrafy i ogólnie ma swoich petentów w głębokim poważaniu.
  • mali_kali 12.07.11, 10:32
    A czy ja sie pytalem o definicje bezdusznego urzedasa?
    To nie ma znaczenia. Jest to urzedas niskiej jakosci i przez takiego urzedasa biedna Barbara L. "stracila" syna.

    Tu chodzi o te podejscie: matka i tak ma racje, a wszystkie instytucje panstwowe sa do niczego. Urzednicy? Bezduszni. Biegli? Znajomi. Ojciec profesorem? Po trupach i dzieki znajomosciom. Matka? Jedyna bez skazy.

    To sie nazywa doktrynerstwo. Stereotypy. Generalizacje. Przebija bardzo wyraznie przez te publikacje oraz duza czesc komentarzy.
  • berta-death 12.07.11, 10:46
    W tym poście napisałam wszystko co o tej sytuacji myślę.
    forum.gazeta.pl/forum/w,212,126786597,126938800,Re_tatuncio_psycholog_i_kuraratoratorzy_.html
    Ta nadgorliwość i mimo wszystko stronniczość wszystkich ludzi zaangażowanych w sprawę jest zadziwiająca.
  • mali_kali 12.07.11, 14:31
    Jasne. A stronniczosc GW w przedstawieniu faktow nie jest zadziwiajaca?

    Jezeli GW chce sie kreowac na takiego obronce sprawiedliwosci, to niechaj najpierw sama zrobi rachunek sumienia i zastanowi sie, czy obiektywnie przedstawia sprawe. Porwanie dziecka? Nie bylo porwania. Ukrywanie sie w domu przyjaciolki? Udal sie na weekend do swojej partnerki - ja tez sie tak czesto ukrywam. Mateusz L. przerywajacy spacery ojca z dzieckiem i biegajacy za nimi z aparatem fotograficznym, to przeciez norma i wlasciwe postepowanie w opinii GW.

    Chcesz obiektywizmu? To najpierw sam stan sie obiektywny.

    --
    Rząd nie jest rozumem, ani elokwencją, lecz siłą fizyczną. - G. Washington
  • ikcort 11.07.11, 09:33
    Cóż, nikt się tak nie dogada jak psycholog z psycholożką. :) Swoją drogą: świadczy to nieco o poziomie polskiej tzw. nauki, nie sądzicie? Proszę:

    "On, akademicki profesor psychologii, kierownicze stanowisko na uczelni. Za rozprawę habilitacyjną dostał nagrodę Ministra Edukacji Narodowej i Sportu."

    "Ona, Barbara L., 30 lat, magister psychologii. Otwiera przewód doktorski na macierzystej uczelni, uczy studentów."

    Dwa równie wybitne umysły (za różnice stopni naukawych odpowiada szklany sufit), bardzo wybitne, prace naukowe, doktoraty, habilitacje, badania, kierownictwo, wykłady, zajęcia ze studentami, artykuły w gazetach. I co? Jajco, nawet nie potrafią związku utrzymać, a jak już się sypnął (cóż, zdarza się), to nie radzą sobie z rozwiązywaniem konfliktów (o czym zapewne niejedną pracę napisali i niejeden wykład przeprowadzili, he he).

    Zabawny jest poziom polskiej "nauki", mnie w każdym razie śmieszy. Konsekwencje już, niestety, takie śmieszne nie są, ale zagadnienie samo w sobie śmieszne. Parafrazując znane powiedzonko: Boże strzeż mnie przed psychologami, z psycholami sam sobie poradzę. ;)

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • bene_gesserit 11.07.11, 15:14
    > Dwa równie wybitne umysły (za różnice stopni naukawych odpowiada szklany sufit)

    Raczej nie. Obydwoje naukowcow rozni 11 lat i poslizg w zyciu naukowym, spowodowany macierzynstwem. Razem okolo 13 lat w okresie najbardziej wydajnego zycia naukowego (30-45).

    A zwiazku, zwlaszcza z ciaza z wpadki, wielu nie udaje sie utrzymac. Nie ma nic bardziej irytujacego niz oceniajacy takie rzeczy z gory ludzie, ktorzy nie maja pojecia, jak to naprawde bylo. Co dotyczy zwlaszcza sprawy takiej jak ta - przemoc, niebieska karta, pobicia, obdukcje.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • ikcort 11.07.11, 19:21
    > A zwiazku, zwlaszcza z ciaza z wpadki, wielu nie udaje sie utrzymac. Nie ma nic
    > bardziej irytujacego niz oceniajacy takie rzeczy z gory ludzie, ktorzy nie maj
    > a pojecia, jak to naprawde bylo. Co dotyczy zwlaszcza sprawy takiej jak ta -
    > przemoc, niebieska karta, pobicia, obdukcje.

    A jak mam oceniać? Sytuację znam tak czy siak tylko z mediów, więc ciężko mi cokolwiek wyrokować. Wiem jedno: jeżeli wybitny psycholog (profesor wręcz) nie potrafi rozmawiać inaczej z zoną (ok, byłą) niż przy pomocy policji, a w dodatku ma sprawy o przemoc i Niebieską Kartę (na ile to jest dowód, nie wiem, ale zakładam, że żona nie wymyśla), to coś chyba z tym jego wybitnym znawstwem psychologii jest nie tak, można je w każdym razie podać w wątpliwość. Nieumiejętność zarządzania stresem (wskazuje na to agresja wobec żony), nieumiejętność zarządzania konfliktami interpersonalnymi (wskazuje na to latanie z osobistymi problemami na policję), brak asertywność, brak umiejętności opisywania uczuć, emocji... wybitny profesor psychologii! habilitacja! liczne publikacje w "Charakterach"! ;)

    Żona. – Głupio mi ją oceniać, bo jest zdaje się ofiarą, a ofiar z zasady staram się nie oceniać (a, o ile wierzyć kolegom i koleżankom po fachu dyskutowanego tu profesora, człowiek ma taką przykrą skłonność). Niemniej: czy zawodowa psycholożka planująca karierę naukową nie powinna była umieć nie wiem... odczytać jakichś sygnałów, że coś z gościem jest nie tak? Co? z dnia na dzień się zamienił z czarującego i błyskotliwego naukowca w bezlitosnego psychopatę? Co prawda tacy się często umieją maskować, ale o ile wierzyć rzekomym studentom na forum i opisom w artykule, to psychopatyczną osobowość tego wybitnego profesora czuć było na kilometr, i to bez dyplomu z psychologii. Skąd więc szalony pomysł, żeby z takim oto indywiduum... może nie wiesz, skąd się biorą dzieci?

    Tak czy siak pewien absurd tej sytuacji, tzn. że oboje są psychologami, a tu takie numery, widoczny chyba jest, bądź łaskawa to przyznać.

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • bene_gesserit 11.07.11, 20:57
    > A jak mam oceniać? Sytuację znam tak czy siak tylko z mediów, więc ciężko mi co
    > kolwiek wyrokować.

    Wystarczy, zebys sie powstrzymal od uwag.

    . Wiem jedno: jeżeli wybitny psycholog (profesor wręcz) nie po
    > trafi rozmawiać inaczej z zoną (ok, byłą) niż przy pomocy policji, a w dodatku
    > ma sprawy o przemoc i Niebieską Kartę (na ile to jest dowód, nie wiem, ale zakł
    > adam, że żona nie wymyśla), to coś chyba z tym jego wybitnym znawstwem psycholo
    > gii jest nie tak, można je w każdym razie podać w wątpliwość. Nieumiejętność za
    > rządzania stresem (wskazuje na to agresja wobec żony), nieumiejętność zarządzan
    > ia konfliktami interpersonalnymi (wskazuje na to latanie z osobistymi problemam
    > i na policję), brak asertywność, brak umiejętności opisywania uczuć, emocji...
    > wybitny profesor psychologii! habilitacja! liczne publikacje w "Charakterach"!
    ...
    Niemniej: czy zawodowa
    > psycholożka planująca karierę naukową nie powinna była umieć nie wiem... odczy
    > tać jakichś sygnałów, że coś z gościem jest nie tak? Co? z dnia na dzień się za
    > mienił z czarującego i błyskotliwego naukowca w bezlitosnego psychopatę?

    Nie zamierzam bronic profesora J, ale tego typu rozwazania wydaja mi sie dosc naiwne. Ksiadz, ktory grzeszy. Dentysta, ktory pali. Szewc, ktory chodzi w chinskich adidasach.

    Wiele zawodow niesie osobiste obciazenia. Odsetek rozwodow wsrod psychologow i terapeutow jest jednym z najwyzszych, jesli chodzi o grupy zawodowe. Dlatego, ze te profesje niosą duze - a czasem bardzo duze obciazenia. To zaden absurd, tylko znane od lat statystyki, na ktore nakladaja sie jeszcze statystyki zwiazkow z wpadki. Ktore tez nie rokują.

    Poza tym takie dziwowanie w sytuacji braku informacji sie jest dosc niesmaczne - cos jak plotki w kolejce do warzywniaka, o sasiadach ('nie slyszalam wszystkiego, ale z tego co slyszalam, to ona sie chyba puszcza.. nie, pani kochana, to on ja puszcza, ja slyszalam lepiej').


    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • ikcort 11.07.11, 21:32
    > Odsetek rozwodow wsrod psychologow i
    > terapeutow jest jednym z najwyzszych, jesli chodzi o grupy zawodowe.
    > Dlatego, ze te profesje niosą duze - a czasem bardzo duze obciazenia.

    O! A to ciekawe, nie wiedziałem. A jakie są hipotezy co do przyczyny? Nie wiem: czy oni po prostu już tak wszystko analizują, że widzą dziurę w całym, czy po prostu w ogóle mają dość wszystkiego po taplaniu się w cudzych problemach, czy co? Czy może... wiesz, stereotyp jest taki, że na psychologię idą często ludzie ze skłonnościami do kłopotów, nieradzący sobie tak do końca z istnieniem, czy jak to nazwać.

    > Wystarczy, zebys sie powstrzymal od uwag.
    > Poza tym takie dziwowanie w sytuacji braku informacji sie jest dosc niesmaczne

    Jest tak, trzeba Ci przyznać rację. Cóż, sytuacja jest głupawa trochę, bo afera się zrobiła na całą Polskę... ciężko się powstrzymać od tego typu plotek... ale tak, masz rację, nie wypada.

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • bene_gesserit 12.07.11, 02:43
    > O! A to ciekawe, nie wiedziałem. A jakie są hipotezy co do przyczyny? Nie wiem:
    > czy oni po prostu już tak wszystko analizują, że widzą dziurę w całym,

    ....to stereotyp.

    czy po
    > prostu w ogóle mają dość wszystkiego po taplaniu się w cudzych problemach, czy
    > co?

    Znajomy, ktory jest szkoleniowcem i terapeuta, mowi, ze po trzech sesjach terapeutycznych dziennie ma tak dosc bliskosci i sluchania, ze nie ma sily na bliskosc z zona i dziecmi - potrzebuje samotnosci. Nie kazda zona/maz sa w stanie to zrozumiec.

    Czy może... wiesz, stereotyp jest taki, że na psychologię idą często ludzie
    > ze skłonnościami do kłopotów, nieradzący sobie tak do końca z istnieniem, czy
    > jak to nazwać.

    Pokaz mi 19tolatka, ktory radzi sobie do konca z istnieniem. Normalne, ze studia to rodzaj terapii i rodzaj piecioletniego warsztatu. Ale terapeuci przed podjeciem pracy zobowiazani sa (nieformalnie) do przejscia gruntownej terapii wlasnej. I zeby okielznac wlasne demony, i zeby dobrze wiedziec, jak to jest byc w sytuacji klienta.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • ikcort 12.07.11, 08:09
    > Znajomy, ktory jest szkoleniowcem i terapeuta, mowi, ze po trzech sesjach
    > terapeutycznych dziennie ma tak dosc bliskosci i sluchania, ze nie ma sily na bliskosc
    > z zona i dziecmi - potrzebuje samotnosci.

    No, coś takiego właśnie miałem na myśli.

    > Pokaz mi 19tolatka, ktory radzi sobie do konca z istnieniem.

    Cóż, jedni ludzie sobie radzą lepiej, inni gorzej, wśród 19-latków jest chyba nie inaczej.

    > Ale terapeuci przed podjeciem pracy zobowiazani sa (nieformalnie) do
    > przejscia gruntownej terapii wlasnej.

    No tak, ale taka terapia – przynajmniej na ile ją sobie wyobrażam, może mylnie – pomaga radzić sobie z problemami, daje jakieś może inne spojrzenie na to wszystko itd., ale przecież konstrukcji psychicznej chyba nie zmienia: jeśli ktoś ma skłonności do kłopotów emocjonalnych, to już pewnie będzie miał zawsze. Jeśli się mylę, to wyprowadź mnie z błędu.

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • kocia_noga 12.07.11, 09:04
    ikcort napisał:

    > No tak, ale taka terapia – przynajmniej na ile ją sobie wyobrażam, może
    > mylnie – pomaga radzić sobie z problemami,
    Jodzio nie jest terapeutą. Nie m usi posiadać terapeutycznych umiejętności. Jest teoretykiem, intelektualistą.
    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • bene_gesserit 11.07.11, 18:19
    Ojcowie protestują przeciw zachowaniu profesora J.


    --
    cute but psycho. things even out
  • ikcort 11.07.11, 19:26
    > Ojcowie protestują przeciw zachowaniu profesora J.

    Ja myślę, że przede wszystkim trzęsą portkami w obawie o dobre imię swojej organizacji. Zawsze wina była po stronie komitywy mamuś i sądu. A tu nagle taka heca: tatuś winien, i jeszcze wymiar "sprawiedliwości" murem za tatusiem. Zorganizowani panowie tracą siłę swojej retoryki wobec tej głośnej sprawy, to piszą listy otwarte.

    Że niby organizacje ojcowskie walczą również o prawa mam, po prostu ogólnie o prawa rodziców. Czy coś Wam to przypomina? ;)

    --
    If you want to make enemies, try to change something
  • umfana 11.07.11, 20:16
    Gawiedź szaleje manipulowany przez brukowca
  • umfana 11.07.11, 20:14
    Znowu ten sam autor paszkwili - Sebastian Furtak... Chłopak robi "karierę" na polu "dziennikarstwa" ;)
  • wartosc.energetyczna 11.07.11, 23:59
    a ja jestem przerażona jak łatwo rzucić tłumem w konkretnym kierunku. wszyscy się wypowiadają jakby ten facet im matkę zamordował, a jedynym dowodem na jego socjopatię są cytaty Barbary L.

    brawo..


    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • 0ffka 12.07.11, 01:18
    brukowiec&motłoch
    --
    Kiedy miłość umiera...
  • bene_gesserit 12.07.11, 02:35
    Watpliwosci w sprawie budzi pare spraw - najbardziej zastanawiajaca jest rozbieznosc miedzy zeznaniem kuratorki i policji z akcji odebrania dziecka. Nie mowiac juz o tym, ze konieczna podczas takiej akcji obecnosc psychologa zostala zapewniona dzieki temu, ze funkcji psychologa podjela sie jedna ze stron - konkretnie ojciec dziecka.

    Widac golym okiem, ze cos tu jest nie tak. Mam nadzieje, ze dzieki interwencji mediow ktos sie temu przyjrzy.

    A media znaja tylko jedna strone historii, bo druga znikła. Czyli na wlasne zyczenie prof J.


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • wartosc.energetyczna 12.07.11, 07:44
    bene_gesserit napisała:

    > Watpliwosci w sprawie budzi pare spraw - najbardziej zastanawiajaca jest rozbie
    > znosc miedzy zeznaniem kuratorki i policji z akcji odebrania dziecka. Nie mowia
    > c juz o tym, ze konieczna podczas takiej akcji obecnosc psychologa zostala zape
    > wniona dzieki temu, ze funkcji psychologa podjela sie jedna ze stron - konkretn
    > ie ojciec dziecka.
    >
    > Widac golym okiem, ze cos tu jest nie tak. Mam nadzieje, ze dzieki interwencji
    > mediow ktos sie temu przyjrzy.
    >
    > A media znaja tylko jedna strone historii, bo druga znikła. Czyli na wlasne zyc
    > zenie prof J.
    >

    bo tu nie chodzi o to żeby gawiedź miała swoją rozrywkę i na audiotele zdecydowała kto ma dostać dzieciaka.. nie dopuszczasz na przykład takiej ewentualności że facet się nie wypowiada, bo po pierwsze po takim gruncie jaki mu przygotowała Agora (nikt inny nie pisze o sprawie w takim tonie) czeka go prawdopodobnie lincz, a po drugie to czy wojna w mediach jest w najlepszym interesie dziecka? czy gdyby teraz ojciec dostarczył swoje nagrania to byłoby lepiej?


    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • berta-death 12.07.11, 07:48
    A co ty tak bronisz tego pana J.?
  • 0ffka 12.07.11, 11:43
    WE nie broni go. Ona broni obiektywizm.
    Gazeta robi straszliwą nagonkę na ojca dziecka i zapewne dziecko nie jest powodem niszczenia tego człowieka. To tylko pretekst.


    --
    שָׁלוֹם עֲלֵיכֶם
  • berta-death 12.07.11, 11:53
    To swoją drogą. Jakby chłop nie zalazł komuś za skórę, to podejrzewam, że pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się tą prawą. Chociaż kto wie, profesor psychologii i takie rzeczy. To się dobrze sprzedaje. W końcu jakiś rok temu był identyczny przypadek, ale, że towarzystwo zamieszane w sprawę nieciekawe medialnie, to i sprawa szybko przycichła.

    A co do obiektywizmu, to obiektywne są tylko orzeczenia RODK i wyrok sądu. Może jeszcze cały przebieg spraw, czyli jaki wyrok, jak szybko i na jakiej podstawie zapadł i to jaki biegły i świadek został powołany a jaki odrzucony. I to kto jakie zażalenie i odwołanie składał i co zostało przyjęte a co odrzucone. Cała reszta to czyste spekulacje.
  • 0ffka 12.07.11, 12:19
    Zwróć uwagę na jego specjalizację.
    --
    שָׁלוֹם עֲלֵיכֶם
  • wartosc.energetyczna 12.07.11, 17:02
    berta-death napisała:

    > To swoją drogą. Jakby chłop nie zalazł komuś za skórę, to podejrzewam, że pies
    > z kulawą nogą nie zainteresowałby się tą prawą. Chociaż kto wie, profesor psych
    > ologii i takie rzeczy. To się dobrze sprzedaje. W końcu jakiś rok temu był iden
    > tyczny przypadek, ale, że towarzystwo zamieszane w sprawę nieciekawe medialnie,
    > to i sprawa szybko przycichła.
    >
    > A co do obiektywizmu, to obiektywne są tylko orzeczenia RODK i wyrok sądu. Może
    > jeszcze cały przebieg spraw, czyli jaki wyrok, jak szybko i na jakiej podstawi
    > e zapadł i to jaki biegły i świadek został powołany a jaki odrzucony. I to kto
    > jakie zażalenie i odwołanie składał i co zostało przyjęte a co odrzucone. Cała
    > reszta to czyste spekulacje.

    rozdwojenie jaźni? raz "to socjopata, wystarczy spojrzeć na jego karierę naukową (sic!!)" i "oddawać dzieciaka matce, sąd się pomylił" a za chwilę "tak sobie tylko spekuluję" i "obiektywny jest tylko sąd"

    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • wartosc.energetyczna 12.07.11, 17:00
    berta-death napisała:

    > A co ty tak bronisz tego pana J.?

    czyli pytanie skąd pewność że jest winien stawia mnie w roli adwokata? interesujące.

    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • bene_gesserit 12.07.11, 12:37
    nie dopuszczasz na przykład takiej ewentualności
    > że facet się nie wypowiada, bo po pierwsze po takim gruncie jaki mu przygotował
    > a Agora (nikt inny nie pisze o sprawie w takim tonie) czeka go prawdopodobnie l
    > incz,
    Nie, nie uwazam. Uwazam, ze golym okiem widac, ze milczenie i inne jego zachowania (przyjecie roli koniecznego podczas odbierania dziecka psychologa, zabranie dziecka bez powiadomienia kogokolwiek, gdzie sie bedzie znajdowal, dziwne zachowanie dziecka podczas spotkania z psem i ojczymem) go pogrążają.

    W swietle tych powyzszych faktow jego milczenie sprawia wrazenie milczenia winnego - 'nie mam nic na wytlumaczenie swoich czynow, wiec nic nie mowie'. Oczywiscie - niekoniecznie moze tak byc, ale tego nie wiemy, bo milczy.

    > a po drugie to czy wojna w mediach jest w najlepszym interesie dziecka?

    No, do tej pory prof J interes dziecka jakos nie obchodzil. Dlaczego niby teraz mialby?

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • wartosc.energetyczna 12.07.11, 16:58
    bene_gesserit napisała:

    > nie dopuszczasz na przykład takiej ewentualności
    > > że facet się nie wypowiada, bo po pierwsze po takim gruncie jaki mu przyg
    > otował
    > > a Agora (nikt inny nie pisze o sprawie w takim tonie) czeka go prawdopodo
    > bnie l
    > > incz,
    > Nie, nie uwazam. Uwazam, ze golym okiem widac, ze milczenie i inne jego zachowa
    > nia (przyjecie roli koniecznego podczas odbierania dziecka psychologa, zabranie
    > dziecka bez powiadomienia kogokolwiek, gdzie sie bedzie znajdowal, dziwne zach
    > owanie dziecka podczas spotkania z psem i ojczymem) go pogrążają.
    >
    > W swietle tych powyzszych faktow jego milczenie sprawia wrazenie milczenia winn
    > ego - 'nie mam nic na wytlumaczenie swoich czynow, wiec nic nie mowie'. Oczywis
    > cie - niekoniecznie moze tak byc, ale tego nie wiemy, bo milczy.

    nie pytałam o to czy tak nie uważasz, tylko czy dopuszczasz taką możliwość.


    > > a po drugie to czy wojna w mediach jest w najlepszym interesie dziecka?
    >
    > No, do tej pory prof J interes dziecka jakos nie obchodzil. Dlaczego niby teraz
    > mialby?
    >

    i znów brzmisz jakbyś sprawę znała na wylot, zgłoś się może do sądu z tymi informacjami które posiadasz z pewnego źródła?

    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • bene_gesserit 12.07.11, 19:57
    W braku informacji dopuszczam wszystkie mozliwosci.
    Natomiast postepowanie Krzysztofa Jodka nawet przy najlepszej ilosci woli, wobec licznych doprawdy zagadkowych decyzji trudno zinterpretowac jako 'troska o dobro dziecka'.

    Ktory ojciec, ktorego czyny dyktuje troska o dobro dziecka, wnosi do sądu o pozbawienie matki wladzy rodzicielskiej i umieszczenie dziecka w rodzinie zastepczej? Dlaczego zafundowal maluchowi piekielną traumę? Dlaczego wywiozl synka, nie pozwalajac mu na kontakt z matka, z ktora byl zwiazany od urodzenia?

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • berta-death 12.07.11, 03:35
    To nie chodzi o to kto jest winny, kto psychopata a kto większy manipulator. Nawet nie biorąc po uwagę tego co strony o sobie nawzajem mówią, czy w aktach piszą, tylko i wyłącznie na podstawie opublikowanych akt sprawy, gołym okiem widać, że jakiś przekręt był.

    Sędzia oczywiście jest niezawisły, kieruje się tylko i wyłącznie paragrafami i na dobrą sprawę nie musi w ogóle przesłuchiwać ani świadków ani powoływać biegłych, bo ich słowa i opinie nie są wiążące i sąd nie ma obowiązku brać ich pod uwagę. I nikt nad sądem nie stoi ani go nie kontroluje. A jak się komuś to nie podoba, to zawsze może się do wyroku odwoływać, aż do sądu najwyższego. Podobnie z biegłymi. Oni też nie mają nikogo nad sobą, są ekspertami ekspertów i nie ma nikogo, kto byłby władny podważyć ich opinie. Można sobie co najwyżej powołać innego biegłego a nawet 10. Jeżeli sąd wyrazi na to zgodę oczywiście, bo nie musi. A jak ma opinię 10 biegłych, gdzie 9 mówi jedno a dziesiąty co innego, to sąd może przychylić się do opinii tego dziesiątego i też mu wolno. I w związku z tym od strony formalnej to co się wydarzyło jest OK. I raczej ministrowi sprawiedliwości ciężko będzie się tego przyczepić. Podobnie jak w sprawie Olewnika, tam od strony formalnej też wszystko jest w porządku i nie ma się czego czepiać.

    Problemem jest pewna stronniczość sądu i wiarygodność biegłych. Orzecznikiem jest znajoma ojca. Kolejny orzecznik bez badania stron przepisuje poprzednią opinię, której wiarygodność została zakwestionowana. Sąd nie uwzględnia wniosku o ponowne badania poza województwem przez obcego orzecznika i bierze pod uwagę opinię RODK, któremu zarzuca się, że nie przeprowadził żadnych badań tylko zaocznie wydał opinię na podstawie tej zakwestionowanej. Sąd wydając werdykt powołuje się na opinię, która nie dość, że budzi zastrzeżenia co do jej wiarygodności, to jeszcze jest sprzed 2 lat, czyli nieaktualna. Kurator podpisuje oświadczenie, że z winy matki nie dochodziło do spotkań z ojcem, co jest nieprawdą i są na to dowody w postaci nagrań. Wcześniej dochodziło do spotkań w jakimś ośrodku pod okiem tamtejszych psychologów, którzy nie wydali żadnej opinii co do sytuacji i czyjejś winy, tylko stwierdzili, żeby rodzina integrowała się gdzie indziej, bo oni tych wrzasków nie mogą słuchać. Sędzia nie wyraża zgody na przesłuchanie w charakterze świadka ani terapeuty matki ani neurologa dziecka. Nie wyraża też zgody na ponowne badania. Nawet ojciec dziecka nie wnosi o to, żeby jakiś biegły sprawdził co lub kto konkretnie wywołuje w dziecku taki paniczny lęk. Jeżeli był pewien, że to matka spowodowała taki stan u dziecka to tym bardziej powinien zabiegać o takie badania, żeby mieć bezsporny dowód na winę żony. Sąd nie wziął w ogóle pod uwagę tego, że rodzina ma niebieską kartę i wobec ojca toczy się sprawa o przemoc w rodzinie. Sprawa ojca ciągnie się już dwa lata, bo pech lub inne okoliczności sprawiły, że jeden sędzia zrezygnował z wykonywania zawodu, drugi zachorował a trzeci jeszcze nie zapoznał się z aktami. Pomimo dowodów na stronniczość sędziny sąd nie wyraził zgody na zmianę sędziego. Wobec matki i dziecka zastosowano paragraf, który stosuje się wobec kryminalistów i totalnej patologii. Rozpatrzenie wniosku ojca o przymusowe odebranie dziecka nastąpiło w ekspresowym tempie, co się praktycznie nie zdarza w polskim sądzie. I jeszcze odbyło się na zaocznym posiedzeniu, bez informowania o tym matki dziecka. Matce nie dano szans na odwołanie się i egzekucji prawa dokonano jeszcze przed uprawomocnieniem się wyroku. Również w niespotykanym w naszym kraju, ekspresowym tempie. A sama procedura odbierania dziecka też budzi zastrzeżenia, łącznie z tym, ze było to bezprawne wtargnięcie do czyjegoś mieszkania, bo w nakazie był inny adres. Czyli tam nie mieli prawa w ogóle wchodzić.

    Nie mówiąc o tym, że nie ma opcji, żeby nie tylko kochający ojciec, ale i normalny, zdrowy psychicznie człowiek zafundował jakiemukolwiek dziecku, nie tylko swojemu, taką traumę. Przecież ten chłopiec przeżywa dokładnie to samo co Natascha Kampusch czy córka Fritzla. Z tym, że one były starsze i niezaburzone emocjonalnie, więc jakoś z tego wyszły. I samo to świadczy o tym, że facet ostro ma coś z głową nie tak.
  • wartosc.energetyczna 12.07.11, 07:38
    > Nie mówiąc o tym, że nie ma opcji, żeby nie tylko kochający ojciec, ale i norma
    > lny, zdrowy psychicznie człowiek zafundował jakiemukolwiek dziecku, nie tylko s
    > wojemu, taką traumę. Przecież ten chłopiec przeżywa dokładnie to samo co Natasc
    > ha Kampusch czy córka Fritzla
    . Z tym, że one były starsze i niezaburzone emocjo
    > nalnie, więc jakoś z tego wyszły. I samo to świadczy o tym, że facet ostro ma c
    > oś z głową nie tak.

    myślałam że osiągnęliśmy już maksimum ekscytacji sprawą znaną z jednostronnej relacji, a tu widzę dopiero początek..
    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • berta-death 12.07.11, 07:46
    Jaka jednostronna relacja? To wszystko jedynie na podstawie obiektywnych dowodów. Akta sądowe, plus sprawozdanie kuratora i policji z akcji, plus film ze spotkania.
  • wartosc.energetyczna 12.07.11, 17:05
    berta-death napisała:

    > Jaka jednostronna relacja?

    chyba sobie kpisz :)

    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • rozczochrany_jelonek 12.07.11, 09:16
    > myślałam że osiągnęliśmy już maksimum ekscytacji sprawą znaną z jednostronnej r
    > elacji, a tu widzę dopiero początek..

    głupota feministyczna nie ma granic, myślę więc że to jeszcze nie koniec :)

    --
    come to the dark side, we have cookies...

    [img]http://www.fototube.pl/pix/img4/org/d41d8be18d4d8bf9c1f4404f8f51c5ee.jpg[/img]
  • altz 12.07.11, 19:51
    Czasami tak jest, że się przejmuje czyjeś fobie, dzieci szczególnie są na to podatne. Zresztą, każdy kto odprowadzał dziecko do przedszkola, miał pewno takie sytuacje, że dziecko nie chciało zostać, a za 5 minut już zadowolone bawiło się w najlepsze, a do domu nie chciało wracać.
    Pojawiły się zdjęcia ojca z dzieckiem, dziecko wygląda na zadowolone, mnie to uspokoiło. Mam nadzieję, że chłopak trochę sobie odpocznie od matki, pewno na razie nie potrafiłaby się zachowywać bez histerii. Mam też nadzieję, że za jakiś czas dziecko się spotka z matką i miejmy nadzieję, że będzie to w krótszym czasie, niż administracyjny czas załatwiania sprawy.
    Chciałbym, że teraz już się jakoś wszystko tak poukładało, żeby chłopak jako starszy, nie napisał książki na ten temat, bo nie będzie pamiętał tamtych wydarzeń. Oby!
    A co do stronniczości, to niech niektórzy łykną sobie wodę z lodem na ochłodę. Polska to mały kraj, a w światku sądowym i psychologicznym prawie wszyscy się znają osobiście.
  • berta-death 12.07.11, 21:32
    A jednak profesjonalista pełną gębą a ktoś mu zarzucał, że niedouczony, albo, że teoretyk jedynie. Z tego co zrobił i dzisiejszego oświadczenia jasno wynika, że perfekcyjnie wie co to wyuczona bezradność, syndrom sztokholmski i hospitalizm. I nie dość, że wie, to jeszcze w praktyce potrafi to zastosować. Jednym słowem jak obiecał żonie, że jej odbierze dziecko to słowa dotrzymał. Najprawdopodobniej chłopiec nigdy w życiu już nie będzie miał z matką dobrego kontaktu, nawet jak papa go jej odda.
  • bene_gesserit 12.07.11, 22:11
    Eee tam, list robi wrazenie bardzo pokrętnego, nie odpowiada w zasadzie na zadne pytania.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • wartosc.energetyczna 12.07.11, 23:21
    berta-death napisała:

    > A jednak profesjonalista pełną gębą a ktoś mu zarzucał, że niedouczony, albo, ż
    > e teoretyk jedynie. Z tego co zrobił i dzisiejszego oświadczenia jasno wynika,
    > że perfekcyjnie wie co to wyuczona bezradność, syndrom sztokholmski i hospitali
    > zm. I nie dość, że wie, to jeszcze w praktyce potrafi to zastosować. Jednym sło
    > wem jak obiecał żonie, że jej odbierze dziecko to słowa dotrzymał. Najprawdopod
    > obniej chłopiec nigdy w życiu już nie będzie miał z matką dobrego kontaktu, naw
    > et jak papa go jej odda.

    i znów wracamy do tonu spod znaku "przeczytałam artykuł na ten temat i wszystko już wiem" :)
    a gdzie Dr Jekyll, który mówił że wszystkie aspekty sprawy zna tylko sąd, a my możemy jedynie spekulować?

    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • rozczochrany_jelonek 13.07.11, 07:49
    Najprawdopod
    > obniej chłopiec nigdy w życiu już nie będzie miał z matką dobrego kontaktu, naw
    > et jak papa go jej odda.

    chłopcy rzadko mają dobry kontakt z matkami ;)
    dobrze że nie będzie miał kontaktów z matką psychopatką, matka nie jest do szczęścia dziecku potrzebna, powinna usunąć się w cień dla dobra dziecka.

    --
    come to the dark side, we have cookies...

    [img]http://www.fototube.pl/pix/img4/org/d41d8be18d4d8bf9c1f4404f8f51c5ee.jpg[/img]
  • altz 13.07.11, 12:06
    Pewno oboje siebie warci i tyle.
    Kiedyś to była rola męska, ojciec brał chłopca od matki i później już sam wychowywał i przyuczał do wszystkiego.
    Dla mnie to jakieś dziwne, że matka wychowuje chłopaka, a nie ojciec. Te wszystkie nowoczesne metody, gdzie dziecko przy matce boi się wszystkiego, ani to chłopak, ani dziewczyna, a niby chłopak. :-(
  • altz 13.07.11, 14:09
    lubczasopismo.salon24.pl/media-watch/post/323771,hiena-roku
  • kocia_noga 13.07.11, 18:08
    altz napisał:

    > lubczasopismo.salon24.pl/media-watch/post/323771,hiena-roku

    No no... nagonka na tego dziennikaqrza, manipulacja faktami, wszystko żeby wybielić pana prof.
    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • berta-death 13.07.11, 20:53
    A żeby było śmieszniej, to ta nagonka na dziennikarzy jest generowana raptem przez kilka anonimowych nicków, wszystkie nowe. O szowinistycznych trollach, które zawsze popierają akcje wymierzone przeciwko kobietom, nawet nie wspominam, bo ich nie ma co brać pod uwagę. Nawet te kilkaset komentarzy pod każdym z artykułów Gazety i Wyborczej, to pyskówki kilku osób. Natomiast osoby stojące po drugiej stronie barykady, to są stare nicki i ludzie, którzy podpisują się imieniem i nazwiskiem.
  • wartosc.energetyczna 13.07.11, 22:21
    berta-death napisała:

    > A żeby było śmieszniej, to ta nagonka na dziennikarzy jest generowana raptem pr
    > zez kilka anonimowych nicków, wszystkie nowe. O szowinistycznych trollach, któr
    > e zawsze popierają akcje wymierzone przeciwko kobietom, nawet nie wspominam, bo
    > ich nie ma co brać pod uwagę. Nawet te kilkaset komentarzy pod każdym z artyku
    > łów Gazety i Wyborczej, to pyskówki kilku osób. Natomiast osoby stojące po drug
    > iej stronie barykady, to są stare nicki i ludzie, którzy podpisują się imieniem
    > i nazwiskiem.

    czy napisanie że dziennikarz jest stronniczy (to chyba przyzna każdy, nawet z "tej twojej strony barykady" jak raczyłaś nazwać tę dyskusję opartą na gdybaniach) to już nagonka?

    czy jeśli piszę to ja (na forum od dawna, tego nicka mam jeszcze z czasów kiedy byłaś bertradą) to też się liczy jako ujadanie anonimowego trolla?

    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • mali_kali 14.07.11, 10:13
    > No no... nagonka na tego dziennikaqrza, manipulacja faktami, wszystko żeby wybi
    > elić pana prof.

    Najlepsza manipulacja faktami to ta sprawa niebieskiej karty i rzekomego pobicia. Ojciec w liscie tlumaczy, ze juz byla taka sprawa i zostal prawomocnie uniewinniony.

    Na to matka odpowiada, ze tak. Tamta przegrala, ale juz mu zalozyla kolejna sprawe. I znowu profesor J. bedzie sie musial bujac po sadach i udowadniac, ze nie jest wielbladem.

    Piekna manipulacja ze strony matki. Nic nie wspominala o tym, ze wczesniej juz bezskutecznie oskarzala bylego meza o przemoc. Tylko kreuje nowe oskarzenia i traktuje je jako potwierdzone juz wyroki sadu. To sie nazywa prawdziwa nagonka. Dziennikarz z GW o tym napisal? Ale z niego rzetelny gosc!
  • berta-death 14.07.11, 10:22
    Wygrał w sprawie cywilnej, od dwóch lat ma sprawę karną, która jest w toku. Niebieska karta to do tej drugiej.
  • kocia_noga 14.07.11, 11:00
    berta-death napisała:

    > Wygrał w sprawie cywilnej, od dwóch lat ma sprawę karną, która jest w toku. Nie
    > bieska karta to do tej drugiej.

    ...krtóra się jakoś cholernie ślimaczy, w przeciwieństwie do tych działań sądu, którte są zgodne z życzeniami pana prof.
    Nb. żeby podjąć sprawę karną, sąd musi mieć konkretne powody-dowody.
    Krecenie, że jak z jednego pobicia mu się udało wywinąć, to wszelkie następne mają być bezkarne a dodatkowo świadczyć pzreciwko stronie pokrzywdzonej - to majtersztyk samczej logiki.
    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • mali_kali 14.07.11, 12:13
    > Nb. żeby podjąć sprawę karną, sąd musi mieć konkretne powody-dowody.

    Sad nie podejmuje sprawy karnej. To taki elementarz. Tym sie zajmuje prokurator. To on musi miec dowody, aby pojsc do sadu. Te dowody moga byc watpliwe i naciagane.
    Niestety, ale wiele spraw karnych, w ktorych ludzie otrzymuja wyroki po kilka i wiecej lat wiezienia, bazuje na zeznaniach jednej osoby. Formalnie kodeks karny wymaga co najmniej dwoch swiadkow, ale bardzo czesto wystarczy zeznanie jednego, a drugi potwierdzi tylko fragment zeznania pierwszego swiadka i po wszystkim - czlowiek jest ugotowany. Takie sprawy sa codziennoscia i nikt o tym nie pisze.

    > Krecenie, że jak z jednego pobicia mu się udało wywinąć, to wszelkie następne m
    > ają być bezkarne a dodatkowo świadczyć pzreciwko stronie pokrzywdzonej - to maj
    > tersztyk samczej logiki.

    Majstersztyk logiki u kobiet, ktore nienawidza mezczyzn (vide uzycie slowa "samczej"), to stwierdzenie, ze sie wywinal z jednego pobicia. Kocia_noga wie lepiej! On byl winien i pobil. Sad go uniewinnil, ale kocia_noga wie, ze kobiety nigdy nie klamia i zawsze maja racje.

    Logika jest prosta. Nie ma kobiecej, ani meskiej. Rodzina L. rzucila juz jedno falszywe oskarzenie i czlowiek zostal uniewinniony. Ale to malo rodzinie L. Teraz znowu beda isc do sadu i bedzie kolejna sprawa. Mi naprawde zal tego pana J. Juz raz udowodnil swoja niewinnosc. I co? Znowu to samo?

    Strona pokrzywdzona? Przez kogo? Przez los chyba, bo nic nie udowodniono prof. J. Takie ofiary losu.

    --
    Rząd nie jest rozumem, ani elokwencją, lecz siłą fizyczną. - G. Washington
  • kocia_noga 14.07.11, 17:51
    mali_kali napisał:

    > Sad nie podejmuje sprawy karnej. To taki elementarz. Tym sie zajmuje prokurator
    > . To on musi miec dowody, aby pojsc do sadu. Te dowody moga byc watpliwe i naci
    > agane.
    Marne masz zdanie o prokuratorach. Ja akurat miałam takie zdarzenie w życiu, że ktoś mnie oskarżył do prokuratury, a wtedy ona wszczeła swoje postępowanie mające na celu podjęcie decyzji co ze skargą (czy jak się tam to nazywa formalnie) zrobić. Badano bardzo dokładnie, np miałam niespodziewane najścia różnych osób, sąsiedzi byli wywiadowani na mój temat itp, zanim sprawę ODRZUCONO. Nie podjęto działań, bo nie było przesłanek.




    > Logika jest prosta. Nie ma kobiecej, ani meskiej. Rodzina L. rzucila juz jedno
    > falszywe oskarzenie i czlowiek zostal uniewinniony. Ale to malo rodzinie L. Ter
    > az znowu beda isc do sadu i bedzie kolejna sprawa. Mi naprawde zal tego pana J.
    > Juz raz udowodnil swoja niewinnosc. I co? Znowu to samo?
    >
    Uniewinnienie świadczy tylko o sprawności jego adwokata ewentualnie o jakichś innych czynnikach; codzień uniewinnia się mnóstwo faktycznie winnych ludzi.
    Druga sprawa się ciągnie, widać nauczona doświadczeniem rodzina byłej żony postarała się lepiej o dowody i trudniej teraz pana profesora uniewinnić.
    Twoje sugestie o fałszywych oskarżeniach są tyle samo warte co moje o stronniczych czy błędnych uniewinnieniach.
    --
    Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
  • wartosc.energetyczna 14.07.11, 18:05
    kocia_noga napisała:

    > berta-death napisała:
    >
    > > Wygrał w sprawie cywilnej, od dwóch lat ma sprawę karną, która jest w tok
    > u. Nie
    > > bieska karta to do tej drugiej.
    >
    > ...krtóra się jakoś cholernie ślimaczy, w przeciwieństwie do tych działań sądu,
    > którte są zgodne z życzeniami pana prof.

    zdaje się że sprawa o opiekę nad dzieckiem toczy się od kilku lat. czemu manipulujesz?


    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • mali_kali 15.07.11, 11:22
    Bo trzeba udowodnic pewna teze :)

    Fakty odbiegaja od wierzen? Tym gorzej faktom!
  • mali_kali 14.07.11, 12:02
    To ja moze odpowiem cytatem:
    "Teściowa (Magdalena L.) nie wahała się nawet wnieść sprawę przeciwko mnie w Wydziale Karnym. W roku ubiegłym prawomocnym wyrokiem Sądu zostałem uniewinniony. Jestem osobą niekaraną. "

    Sprawa cywilna w Wydziale Karnym? Mozesz to wytlumaczyc?


    --
    Rząd nie jest rozumem, ani elokwencją, lecz siłą fizyczną. - G. Washington
  • berta-death 14.07.11, 16:54
    Bo jemu się dwie sprawy pomyliły, celowo lub przypadkowo. O jednej pisał, że została wniesiona a o drugiej, że go uniewinnili. Tak wynika z oświadczenia ex-żony.
  • mali_kali 14.07.11, 17:18
    Co tu sie ma mylic. Pobicie nie moze byc sprawa cywilna. Pobicie to sprawa karna. Jezeli nawet rozpoczniesz sprawe cywilna o jakies tam odszkodowania i zadoscuczynienia, to sad cywilny i tak zawiesi postepowanie do czasu rozstrzygniecia sprawy karnej. Dlatego jezeli zostal uniewinniony w tej sprawie, to tylko w sadzie karnym. W jednym z pierwszych artykulow GW zreszta powolywali sie na ta sprawe, aby tylko przedstawic obraz ojca w najgorszy mozliwy sposob. Dokladnie pisali o tym, ze zepchnal tesciowa ze schodow. Nieprawda?

    Mowa jest o pobiciu tesciowej. Pobicie musi byc sprawa karna. W tej sprawie zostal uniewinniony.

    Tutaj jest jedyne oswiadczenie matki, ktore ja znam (pozostale to artykuly z jej cytatami). Czy tam cos jest napiane o jego pomylce? Ja nie znalazlem...
  • wartosc.energetyczna 14.07.11, 18:03
    berta-death napisała:

    > Bo jemu się dwie sprawy pomyliły, celowo lub przypadkowo. O jednej pisał, że zo
    > stała wniesiona a o drugiej, że go uniewinnili. Tak wynika z oświadczenia ex-żo
    > ny.

    zwracam uwagę, że weryfikujesz prawdziwość jego oświadczenia porównując go z oświadczeniem eks żony. słowo przeciw słowu. są już jakieś refleksje, czy nadal unikasz moich pytań? :D


    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • berta-death 14.07.11, 18:27
    Nie wiem dlaczego uparcie wierzysz we wszystko co ten facet powie. Skąd przypuszczenie, że w oświadczeniu napisał prawdę i, że to żona kłamie a nie on? Sam fakt, że z własnym dzieckiem zrobił to co zrobił, dyskredytuje go jako człowieka i podważa jego moralność. On już pokazał, że jest do wszystkiego zdolny, dlatego wszystko co mówi, jest niewiarygodne.
  • wartosc.energetyczna 14.07.11, 18:48
    berta-death napisała:

    > Nie wiem dlaczego uparcie wierzysz we wszystko co ten facet powie. Skąd przypus
    > zczenie, że w oświadczeniu napisał prawdę i, że to żona kłamie a nie on?

    a teraz przeczytaj na głos to co do mnie napisałaś tylko zamień "facet" na "kobieta", a "żona" na "mąż". zapaliła się żaróweczka czy nadal nic? no weź wykaż trochę rozumu bo tracę wiarę w ludzi..
    ja napisałam tylko "słowo przeciw słowu" a ty z tego zrozumiałaś że uparcie wierzę we wszystko co ten facet powie. niewiarygodne jak bardzo można się zapienić w sprawie która cię w ogóle nie dotyczy.
    spokoju i rozsądku życzę

    --
    I recommend wearing trash cans on your heads to avoid any accidental exposure to knowledge
  • berta-death 13.07.11, 21:18
    > matka nie jest do szczęścia dziecku potrzebna,

    A Jerzy Urban w jednym z ostatnich wywiadów poszedł jeszcze dalej. Stwierdził, że rodzina to najgorsze miejsce do wychowywania dzieci. On sam jako dziecko to rodziców widywał tylko dwa razy dziennie, rano jak im mówił dzień dobry i wieczorem jak im mówił dobranoc. Czas spędzał z niańką. I tak żyło się we wszystkich zamożniejszych rodzinach.
    I coś w tym jest. Istnieje bowiem korelacja pomiędzy obecnoscią niańki w rodzinie a tym co z tych dzieci wyrasta. Tam gdzie nie ma niańki i są rodzice zazwyczaj jest patologia a dzieci jak dorastają to powielają schematy, tam gdzie rodziców nie ma a jest niańka, to zazwyczaj wyrastają na porządnych ludzi. Wniosek: każdej rodzinie przydzielić guwernantkę. ;)
  • bene_gesserit 14.07.11, 00:47
    Tak, Jerzy Urban to istotnie swietny przyklad na udowodnienie tezy, ze rodzina nie jest dziecku potrzebna. Berta - ten czlowiek ma bardzo duzo na sumieniu i jest potwornie odrazajacy przez to, co robil.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • berta-death 14.07.11, 00:51
    Przykład Urbana to była ironia z mojej strony. ;)
  • tad9 14.07.11, 18:58
    zaleczm wstrzemięźliwość. Wygląda na to, że szechternia z jakiegoś powodu zagieła parol na tego pana i głosi, co głosi, a potem się okaże, że wszystko było nieco inaczej....
    --
    perlyprzedwieprze.blox.pl/html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka