Dodaj do ulubionych

Jeszcze o demokracji w światlejszych krajach

14.06.12, 13:11

gu-facebook.appspot.com/canvas/commentisfree/2012/jun/13/why-women-have-no-opinions?fb_source=other_multiline&fb_action_types=news.reads
Tam się dba o dywersyfikację opinii, jest nawet stosowna organizacja. Się rozmarzyłam.

--
No dobra, dobra.
Edytor zaawansowany
  • g.r.a.f.z.e.r.o 14.06.12, 15:43
    Kochana, bądź tak dobra i daj linka do artykułu źródłowego, a nie appki na fejsa.
    I nie, nie będę na googlu szukał.
    --
    My się nie dzieli na trzy,
    z młodszymi koleżankami.
  • tigertiger 14.06.12, 16:17
    Ja się przyłączam do prośby.
  • mijo81 14.06.12, 23:03
    Feminizm i demokracja, he he. Nawet na tym forum demokrację macie w poważaniu.
  • kocia_noga 15.06.12, 08:23
    www.guardian.co.uk/commentisfree/2012/jun/13/why-women-have-no-opinions?newsfeed=true
    --
    No dobra, dobra.
  • tigertiger 15.06.12, 10:58
    Brak pewności siebie, brak siły przebicia, brak wsparcia i poparcia no i mamy damy rozpisujące się głównie w "różowych tematach", część kobiet nawet gdy ma coś do powiedzenia i che być poważnie traktowana ucieka się do pisania pod męskim pseudonimem na tematy związane z ekonomią, gospodarką czy finansami. Skoro to w 80% mężczyźni kontrolują, dyktują co maja myśleć kobiety to rezultat jest właśnie taki, że nawet w sprawach dotyczących samych kobiet, one wolą milczeć.
  • berta-death 15.06.12, 23:31
    To chyba chodzi o to, że wciąż opinia kobiety jest miej ważna niż opinia mężczyzny. To co męskie kojarzy się z tym co mądre i poważne. Nie jakieś babskie gadanie. W związku z tym te wszystkie opiniotwórcze media jak chcą być postrzegane poważnie, to na ekspertów i opiniotwórczych felietonistów biorą facetów. Kobiety to niech sobie gadają o fatałaszkach, kosmetykach i romansach, ale nie o takich poważnych sprawach jak ekonomia czy polityka.

    Oficjalnie nikt tego nie potwierdzi, ale w czasach sprzed poprawności politycznej, to oficjalnie i legalnie na stanowiska np prezenterów wiadomości zatrudniało się wyłącznie mężczyzn. Chyba Krystna Czubówna, albo jakaś inna prezenterka opowiadała, że z tego powodu wieki temu nie dostała pracy w radiowych wiadomościach, bo uznano, że jak będą czytane damskim głosem to nikt tego nie weźmie na poważnie.
  • kocia_noga 16.06.12, 08:03
    Ło rany, jasne. Całóa nasza plemienna kultura jest na tyym oparta, począwszy od wielkiego boga psychopatycznego samca alfa gadającego wyłącznie do podległych mu samców (+ jedyna kobieta nie-boska nieletnia, w wieku rozrodczym potrafiąca powiedzieć "tak jest panie") po tysiące filmów gdzie jest na religijny wzór i podobieństwo - świat gadających ze soba samców + jedyna kobieta w wieku rozrodczym mająca do powiedzenia tyle samo co M.B.
    Po świat rodziny, gdzie samiec alfa o swoich problemach gada z innymi samcami, w żadnym razie z tworem niższym.
    To jest świat, w którym zostaliśmy wychowani utrwalany przez religię. Pomarzyłam, bo są organizacje, które mają za cel pozyskanie opinii od grup pozbawionych przez kulturę plemienną głosu, organizacje które dostrzegają tego wartość dla wszystkich.
    --
    No dobra, dobra.
  • znana.jako.ggigus 17.06.12, 12:12
    nie mogę patrzeć na Komorowskiego.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • tigertiger 17.06.12, 19:40
    berta-death napisała:

    > To chyba chodzi o to, że wciąż opinia kobiety jest miej ważna niż opinia mężczy
    > zny. To co męskie kojarzy się z tym co mądre i poważne. Nie jakieś babskie gada
    > nie. W związku z tym te wszystkie opiniotwórcze media jak chcą być postrzegane
    > poważnie, to na ekspertów i opiniotwórczych felietonistów biorą facetów. Kobiet
    > y to niech sobie gadają o fatałaszkach, kosmetykach i romansach, ale nie o taki
    > ch poważnych sprawach jak ekonomia czy polityka.

    Tak Berta o to chodzi przede wszytki, ale chodzi też o to, że kobiety sam też nie gastryną się do wypowiadania nawet we własnych sprawach, już nie mówiąc o tym, że 85 % wpisów w Wikipedii zamieszczają mężczyźni. Tu nikt nie broni kobietom zamieszczać wpisy, tak jak nikt nie zabrania im wypowiadać się w sprawach dla nich samych ważnych, a one milczą.
  • rekreativa 17.06.12, 20:47
    Może je to po prostu mało obchodzi?
  • tigertiger 17.06.12, 21:27
    Z jakiego powodu mało obchodzi ?
  • rekreativa 17.06.12, 21:56
    Napisałaś:
    " chodzi też o to, że kobiety sam też nie gastryną się do wypowiadania nawet we własnych sprawach, już nie mówiąc o tym, że 85 % wpisów w Wikipedii zamieszczają mężczyźni. Tu nikt nie broni kobietom zamieszczać wpisy, tak jak nikt nie zabrania im wypowiadać się w sprawach dla nich samych ważnych, a one milczą. "

    Może nie zamieszczają treści w Wikipedii, bo ich to nie obchodzi. Czemu nie obchodzi? Nie wiem, bo nie mają czasu, bo dzieci, bo praca, a zanim dzieci i praca to może Justin Bieber (tutaj raczej stawiam na dziewczyny, jeśli chodzi o wpisy na Wikipedii).
    Może się nie wypowiadają, bo też im wszystko jedno.
    Nie wiem, ale ja czasem odnoszę wrażenie, że poza garstką kobiet cała reszta przyjmuje bezwolnie, to, co "Bóg da" , bo "jakoś to będzie", więc nie ma sensu się wysilać.

    To samo dotyczy polityki albo biznesu. Kobiety od dawna mogą się zajmować i jednym i drugim, ale jakoś tłumów chętnych nie widać, w odróżnieniu od facetów, którzy aż się palą, żeby posmakować władzy.
    Może kobiet to po prostu nie pociąga? A może zwyczajnie nie mają ochoty poświęcać całego czasu i energii na tego typu karierę? Bo nie oszukujmy się, takie zawody to nie jest 8 godzin i do domu i żeby na tym polu naprawdę dojść do ważnych, decyzyjnych stanowisk to trzeba całą resztę życia postawić na drugim planie.
  • tigertiger 17.06.12, 22:30
    A dla czego we własnych sprawach nie czują potrzeby zająć stanowisko? też z braku czasu, z braku zdania na ten temat, bo chyba nie z braku zainteresowania sprawami dotyczącymi ich samych?
  • rekreativa 17.06.12, 22:59
    Wiesz, żeby mieć rzeczywiście sensowne, podparte argumentami zdanie na jakikolwiek temat, to trzeba zdobyć na tenże temat jakąś wiedzę, a to jednak wymaga poświęcenia czasu, tym więcej, im głębszą wiedzę chcesz zdobyć.
    Kobietom zatryndalającym na dwa etaty raczej na czasie nie zbywa. Do tego dochodzi zmęczenie.
    Jak wracasz z roboty do domu, to czeka Cię ugotowanie obiadu, nastawienie prania i posprzątanie chałupy. A jak się z tym uwiniesz i jeszcze nie padasz na nos, to pogapisz się w TV na jakiś nie wymagający uruchamiania intelektu serial, a nie będziesz czytać mądrości o ekonomii.
    To jest jedna grupa. Druga grupa, wcale nie mała, to panie, które mają sporo kasy i wolnego czasu, a czas ten spędzają na blogach szafarskich i poszukiwaniu najmodniejszego odcienia lakieru do pazurków.
    Naprawdę jest mnóstwo kobiet, które się po prostu kompletnie nie interesują ani nauką, ani polityką, ani ekonomią, ani techniką, czyli żadnym z tematów, w których brylują mężczyźni. Dlaczego się nie interesują, nawet jeśli mają czas? Dlaczego wolą czytać Kasię Tusk zamiast wywiadu z laureatem Nobla z ekonomii? Nie wiem. Może mnie oświecisz, bo sama sobie to pytanie zadaję od dawna.
    Co do zainteresowania sprawami kobiet, to też jest mnóstwo takich, które kobiety jako ogół nie interesują i jeśli sprawa nie zacznie dotyczyć osobiście, to mają daleko w d..., co tam na górze poustalają.
  • tigertiger 17.06.12, 23:06
    to wszytko z czegoś wynika prawda?
  • tigertiger 17.06.12, 23:37
    może warto co nieco poczytać w temacie na początek polecam Ci zacząć od podstaw:)
    Jak nie Justyn to Kasia Tusk, podejrzewam że wiek twój licealny, ale może i studencki dla tego odsyłam na portal www.students.pl/kultura/details/25222/Magdalena-Sroda-Kobiety-i-wladza-Przeczytaj-fragmenty
  • rekreativa 18.06.12, 12:14
    Tiger, nie załamuj mnie!
    Na jakiej podstawie mnie cofasz do szkoły średniej??? Bo śmiałam napisać, że mnóstwo młodych dziewczyn ma w głowie pierdoły?
  • tigertiger 18.06.12, 12:55
    Napisałam, że podawane przez Ciebie przykłady idoli nastolatek, pozwoliły mi przypuszczać, że coś jest na rzeczy. To akurat w jakim wieku jest bez znaczenia, natomiast warto jest zrozumieć czym jest płeć kulturowa, dlaczego kobiety postrzegają siebie zgodnie z tym jaki otrzymały w procesie socjalizacji schemat myślowy na team siebie (jako płci). Polecam więc lekturę "Kobieta i władza" dla poszerzenia horyzontów, albo chociaż przejrzenie archiwum feminoteki.
    To tylko życzliwa podpowiedź, nie ma powodu się unosić w stylu "Bo śmiałam napisać" ja mam bardzo pacyfistyczne pądy :)
  • rekreativa 18.06.12, 13:36
    Ja na Feminotekę niemal co dzień zaglądam.
    Czym jest płeć kulturowa to też wiem. I wiem, oczywiście, jak tradycyjne stereotypy są podsycane i przemycane w reklamach, bajkach dla dzieci, podręcznikach itd. itp.
    Natomiast mnie zastanawia, dlaczego wciąż tylu ludzi nie czuje żadnej potrzeby, żeby coś tutaj zmienić. I nie tylko, że nie czują potrzeby, ale wręcz reagują na takie propozycje, choćby łagodne, nieadekwatną wrogością.
    Wystarczy sobie poczytać komentarze pod artykułami dotyczącymi np. ratyfikacji tej konwencji europejskiej nt. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet, albo na forum Publicystyka wątek pt.
    "Żona? Niech siedzi w domu i wspiera męża". Ręce opadają, jak się czyta komentarze co niektórych.
    Nie wiem, może ja po prostu zbyt długo mieszkam poza Polską i kiedy wyraźnie trafiam na mur polskiej mentalności to jestem nieprzyjemnie zaskoczona.
  • tigertiger 17.06.12, 22:39
    Czemu nie obchodzi? Nie wiem, bo nie mają czasu,

    a dla czego nie mają czasu podczas w odróżnieniu od mężczyzn?

    bo dzieci, bo praca,

    a mężczyźni nie mają dzieci i pracy?

    Może się nie wypowiadają, bo też im wszystko jedno.

    Jest im wszytko jedno ?
    a dlaczego kobiety bezwolnie przyjmują co "Bóg da", dlaczego są bezwolne i nie widza sens?
  • rekreativa 17.06.12, 23:07
    To pytania retoryczne?
    Chyba obie wiemy, że w naszym kraju tradycja trzyma się mocno jak rzep psiego ogona. Gdzieś tu podano wyniki ankiety, że prawie połowa kobiet w Polsce jest za "siedzeniem w domu i wspieraniem męża", więc o czym my mówimy?
  • tigertiger 17.06.12, 23:45
    no właśnie o tym mówimy:)
  • rekreativa 18.06.12, 12:25
    No ale dla mnie to jest zagadka, dlaczego ta tradycja się tak mocno trzyma u kobiet właśnie. Bo że faceci chcieliby mieć żonkę-gosposię w domu to łatwo zrozumieć.
    Może to wynika z pragnienia spokoju, a bycie w domu jawi się właśnie jako taka oaza, wytchnienie od wyścigu szczurów, stresu i ciągłego pośpiechu. Że to zwykle złudne jest, to fakt, ale taki symbol domowego ogniska gdzieś tam w głowach funkcjonuje i nęci.
  • tigertiger 18.06.12, 13:19
    No chociażby dla tego:
    Kobiety ciągle nie uczestniczą u nas w kształtowaniu opinii publicznej, która jest podstawą demokracji - podsumowuje prof. Magdalena Środa z Kongresu Kobiet. Z badań wynika, że kobiety częściej są zapraszane do programów prowadzonych przez mężczyzn (15,6 proc. gości) niż przez kobiety (13,7 proc.). - Ten patriarchat jest absolutny. Od Okrągłego Stołu, gdy mówiono o ojcach demokracji, pokutuje stereotyp, że kobieta jest głupsza, nie ma nic do powiedzenia. (...)
    Autorzy badań podkreślają, że często sami dziennikarze przyczyniają się do pogłębiania stereotypów na temat płci. Jako przykład podają Tadeusza Mosza, który 10 maja w TOK FM mówił, że przy kasie w supermarketach "siedzą panie", co sugerowało, że tylko kobiety są kasjerkami. Mosz pytany przez "Gazetę" o tę wypowiedź przyznaje, że nieświadomie użył stereotypu, ale zapewnia, że nie chciał nikogo urazić. (...)
    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,9645655,Patriarchat_na_wizji_i_w_eterze.htmlBo śmiałam napisać,
  • rekreativa 18.06.12, 14:21
    No i widzisz, z tym jest właśnie największy problem, że same kobiety sabotują działania innych kobiet, czego ja bym wyłącznie na patriarchat nie zrzucała.
    Dwa, że w kraju z tak dużym wpływem KK na praktycznie każdy aspekt życia obywateli pewne zmiany się po prostu nie dokonają.
    Owszem, można działać na własnym podwórku, wychować tak a nie inaczej własne dzieci, ale ważne są również decyzje oficjalne, państwowe, prawne itd. A te w obecnej atmosferze nie zapadną. Dopóty, dopóki rząd będzie upatrywał powodzenia wyborów w związkach z episkopatem, to środowiska feministyczne czy LGBT mogą sobie wołać na puszczy.
  • tigertiger 18.06.12, 19:22
    rekreativa napisała:

    > No i widzisz, z tym jest właśnie największy problem, że same kobiety sabotują d
    > ziałania innych kobiet, czego ja bym wyłącznie na patriarchat nie zrzucała.
    Nie wyłącznie patriarchalna dominacja?
    Toż tu działa ten sam schemat co, gdy kobiety śmieją się z seksistowskich kawałów wypowiadanych w ich obecności. Absolutna zgoda na taki "odwieczny", "naturalny" a wręcz "boski" podział ról i predyspozycji między płciami.

    > Dwa, że w kraju z tak dużym wpływem KK na praktycznie każdy aspekt życia obywat
    > eli pewne zmiany się po prostu nie dokonają.
    A KK to czym jest, jak nie w czystej postaci patriarchatem. To, że kobiety poddają się logice patriarchalnej jet nierozerwalnie związane z ich fałszywie pojmowaną religijnością.

    > Owszem, można działać na własnym podwórku, wychować tak a nie inaczej własne dz
    > ieci, ale ważne są również decyzje oficjalne, państwowe, prawne itd.
    i ta decyzyjność pozostaje w 80% w gestii mężczyzn (to dowód, że kobiety są nadal na drugim planie - konsekwencja absolutne patriarchatu)

    Dopóty, dopóki rząd będzie upatrywał powodzenia wy
    > borów w związkach z episkopatem, to środowiska feministyczne czy LGBT mogą sobi
    > e wołać na puszczy.

    To oczywiste.

  • davidsilva 17.06.12, 21:48
    bariery, o których mowa w artykule (cenzura i autocenzura w sytuacjach publicznych i prywatnych), z pewnością odgrywają istotną rolę i takie inicjatywy jak Op-Ed Project są bardzo cenne, ale zwłaszcza w kontekście polskim nie lekceważyłbym problemu bardziej podstawowego, czyli tego banalnego faktu, że wszechstronne zainteresowanie sprawami publicznymi (co oczywiście nie znaczy: autentyczna pogłębiona wiedza w tych sprawach) pozostaje jednak, z wiadomych przyczyn, częstsze wśród mężczyzn niż wśród kobiet i że w sprawach będących przedmiotem debaty publicznej, a nie mieszczących się w granicach ich specjalistycznego wykształcenia mężczyźni naprawdę częściej niż kobiety posiadają takie czy inne, mniej lub bardziej sprecyzowane poglądy (dotyczy to zarówno spraw uznawanych za uniwersalnie istotne i dlatego „męskie”, jak i pink topics). trudno uwierzyć, że wspomniane bariery byłyby równie skuteczne, gdyby te proporcje były bardziej wyrównane i gdyby więcej kobiet spełniało ten minimalny warunek posiadania jakichkolwiek poglądów w kwestiach takich, jak choćby te przytoczone w tekście kelly jako szczególnie rzadko poruszane w publicystyce przez kobiety.

    w tym kontekście zabawnie brzmią wygłaszane regularnie tryumfalistyczne zachwyty nad tym, że w polsce „to kobiety czytają”, w domyśle: czytają literaturę piękną, podczas gdy mężczyźni (dodaje się nieco pogardliwie) co najwyżej „czytają prasę”. nie ma chyba sensu się rozwodzić nad historyczną rolą czytelnictwa prasy w kształtowaniu postawy, o której tu mowa. dlatego równolegle do walki z nadreprezentacją mężczyzn wśród autorów niezamawianych tekstów publicystycznych (o to tutaj chodzi; felietonistyka to jednak co innego), która to nadreprezentacja z pewnością negatywnie wpływa na samoocenę kobiet-czytelniczek i ich skłonność do publicznego zabierania głosu, może warto też zadbać o to, żeby w ogóle tych czytelniczek było znacznie więcej? wspominam tu trochę umownie o prasie, w dalszej perspektywie chodzi oczywiście o cokolwiek, co ją we wspomnianej funkcji socjalizacyjnej zastąpi (o ile zastapi) w necie, na razie trudno za taki substytut uznać portale informacyjne czy fora.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka