Dodaj do ulubionych

Katolickie wychowanie chłopców

08.10.12, 03:30
Wszyscy dobrze wiemy, jak powinno wyglądać dzieciństwo każdego chłopca. Nosimy w sobie sielskie obrazy Tomka Sawyera i Hucka Finna, chłopców wymieniających się swymi skarbami, noszących proce w tylnych kieszeniach spodni, łażących po drzewach, budujących domki w ich koronach i oświadczających wzgardliwie, że „wszystkie dziewczyny są głupie”. Jeśli jesteśmy rodzicami synów, wiemy dobrze, jak wygląda chłopak przejawiający instynkty przywódcy, opiekuna i obrońcy, jak staje się bohaterem, pogromcą złoczyńców. Nawet kilkuletni chłopcy nie potrzebują żadnej zachęty, by wziąć kawałek patyka i używać go jako miecza bądź pistoletu.

Zarówno we własnym domu, jak i w moim gabinecie nie raz obserwowałam zachowanie chłopców, jakby żywcem wyjęte z książek Marka Twaina. Jednakże już zbyt długo oszukujemy samych siebie, twierdząc, że nie ma różnicy między chłopcami i dziewczynkami, i zmuszając dziewczęta, by były bardziej agresywne, mocniej skoncentrowane na współzawodnictwie i aby chętniej zajmowały się naukami ścisłymi z matematyką na czele. Wydaje się nam, że powinniśmy uspokajać zbyt żywych chłopców, by byli bardziej potulni i zgodni, no i żeby nie robili tyle hałasu. Oczywiście, jako kobieta lekarz gorąco zachęcam dziewczęta, by bardziej przykładały się do nauki przedmiotów ścisłych, jednakże przerabianie naszych dzieci na istoty, którymi nigdy nie miały być, przy pomocy manipulacji socjologicznych prowadzonych przez inżynierów społecznych, jest z gruntu złe. Chłopcy stają w obliczu jeszcze większych wyzwań niż dziewczęta, ponieważ na naszych oczach dokonuje się redefinicja ich potrzeb i cech osobowości.

Chłopcy i dziewczęta wnoszą w świat inne wartości. Musimy pozwolić, by chłopcy byli sobą, musimy rozpoznać wartość chłopięctwa i zrozumieć, jak my, rodzice, możemy pomóc swym synom wyrosnąć na dojrzałych, pewnych siebie i rozważnych mężczyzn. Tak, mówię o tych samych chłopcach, którzy z upodobaniem trzymają w kieszeniach żaby i zaskrońce, mają wiecznie zapiaszczone włosy i przeszłość obciążoną ciężkimi karami za zbite piłką szyby. Chłopcy robią często rzeczy, o których dziewczęta czy kobiety nawet by nie pomyślały – jednak ma to swoją wartość. Weźmy na przykład ośmioletniego Stasia, który mnie, lekarkę z dwudziestoletnim stażem, nauczył w końcu czegoś pożytecznego: jak zbudować pułapkę na niedźwiedzie.


Przekopiowane z frondy. Skądże by z innego źródła. Woda na młyn tamtejszych bywalców. To jest fragment książki pisany przez osobę mającą się za autorytet a autorytetem nie będącą. Cóż, dzisiaj każdy może pisać książki, nawet te poradnikowe. I pomyśleć, że mamy XXI wiek. Aż strach pomyśleć, co osoby pokroju tej autorki radzą rodzicom córek. Żeby matki wdrażały je do posługiwania braciom i ojcom z uśmiechem na ustach i wykrochmalonych różowych sukienkach?
www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/chlopcy_pod_ostrzalem_24523
Edytor zaawansowany
  • kocia_noga 08.10.12, 07:17
    Ma w gowie plątaninę; nie widzi zależności pomiędzy wychowaniem do agresji a agresją, pomiędzy wychowaniem do pogardzania kobietami a pomiataniem nimi, miesza najróżniejsze psychologiczne potrzeby, a wszystko w duchu boskości chłopców. To bardzo amerykańskie.
    Zauważ, że tam nigdy w filmie chłopiec nie doznaje uszczerbku. To taki sam Bóg jak dorośli kowboje, tylko maksymalnie ubóstwiony.

    --
    No dobra, dobra.
  • berta-death 08.10.12, 09:29
    Najbardziej mnie rozbawił fragment o 8-letnim Stasiu budującym pułapki na niedźwiedzie we własnym ogrodzie i opowiadającym, że już widział niedźwiedzia kilka razy. Co wywołało zdziwienie na twarzy jego matki a wg pan doktor jest czymś całkowicie normalnym. 4-5 latek ok, ma prawo śmiertelnie poważnie opowiadać o swoich konfabulacjach, ale jak to samo robi 8 latek to jednak powinno to niepokoić jego opiekunów a nie żeby im jeszcze wmawiać, że to normalne.
  • corgan1 08.10.12, 17:47
    kocia_noga napisała:

    > Ma w głowie plątaninę; nie widzi zależności pomiędzy wychowaniem do agresji a agresją,

    To skąd się biorą agresywne dziewuszki? Kto gdzie i jak je wychowuje? Bo chyba nie zaprzeczysz wzrostu agresji wśród dziewuszek od wielu wielu lat, co odnotowują nie tylko nauczyciele ale również statystyki policyjne.

    > pomiędzy wychowaniem do pogardzania kobietami a pomiataniem nimi,

    Na czym polega "wychowywanie do pogardzanie kobietami" lub "pomiatanie nimi"? Bo w ww. artykule nie było chyba o tym mowy?
  • kocia_noga 08.10.12, 18:38
    corgan1 napisał:

    > kocia_noga napisała:
    >
    > > Ma w głowie plątaninę; nie widzi zależności pomiędzy wychowaniem do agres
    > ji a agresją,
    >
    > To skąd się biorą agresywne dziewuszki? Kto gdzie i jak je wychowuje? Bo chyba
    > nie zaprzeczysz wzrostu agresji wśród dziewuszek od wielu wielu lat, co odnotow
    > ują nie tylko nauczyciele ale również statystyki policyjne.

    O, widzisz. Ktoś lub coś je wychowuje inaczej niż sto lat temu.

    >
    > > pomiędzy wychowaniem do pogardzania kobietami a pomiataniem nimi,
    >
    > Na czym polega "wychowywanie do pogardzanie kobietami" lub "pomiatanie nimi"? B
    > o w ww. artykule nie było chyba o tym mowy?

    Autorka zachwyca się chłopcami mówiącymi że dziewczynki sa głupie. Faktycznie chłopcy ( i dziewczynki) wcześnie dowiadują się, kto jest mądry, kto ważny, kto rządzi itp - to podstawowa wiedza o świecie. Wiedzą, że najwyższa istota co wszystkim włada to facet, jego przedstawiciele też, w TV , radio, kinie i gdzietam - to samo. Jeszcze 6-7 latkom wydaje się, że ludzie są równowartościowi bez względu na płeć, ale potem przekaz od społeczeństwa wyprowadza ich z błędu.


    --
    No dobra, dobra.
  • bene_gesserit 08.10.12, 19:30
    Korki - mozesz wrzucić jakieś statystyki o wzroście agresji u dziewczynek?
    --
    cute but psycho. things even out
  • mali_kali 09.10.12, 11:38
    statystyka.policja.pl/portal/st/840/57720/Przestepczosc_mlodych_ludzi_zwiazana_z_agresja.html
    Wyjatek z powyzszego:
    Analiza danych pokazała, że na przestrzeni lat 1999 – 2010 liczba młodych kobiet podejrzanych o popełnienie wyżej wymienionych przestępstw rosła najszybciej np.:
    · o 169 % wzrosła liczba dziewczyn do 16 roku życia – podejrzanych o bójki i pobicia, podczas gdy wzrost liczby chłopców w tej kategorii wyniósł 55 % ,
    · o ponad 176 % wzrosła liczba dziewczyn do 16 roku życia – podejrzanych o niszczenie i uszkodzenie mienia, podczas gdy wzrost liczby chłopców w tej kategorii wyniósł 38,3 % ,
    · o 61% wzrosła liczba dziewczyn do 16 roku życia – podejrzanych o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu, podczas gdy wzrost liczby chłopców w tej kategorii wyniósł 20 %


    --
    Rząd nie jest rozumem, ani elokwencją, lecz siłą fizyczną. - G. Washington
  • corgan1 08.10.14, 02:16
    mali_kali wrzucił dane statystyczne (pewnie zaniżone o 90% jak to zwykle z policyjnymi statystykami bywa) i co dalej? nie skomentujesz? :) No to co z agresją dziewczynek które ktoś lub coś chyba wychowuje do pogardzania innymi dziewczynkami?
  • odczepcie_sie 23.06.16, 14:58
    Może ogólnie dzieci są agresywniejsze? Chętnie bym zobaczył statystyki dotyczące chłopców - czy u nich przez te lata poziom agresji nie wzrósł? To tak z czystej ciekawości, oczywiste jest dla mnie, że chłopców należy wychowywać w innym duchu niż dziewczynki.
  • ultimate.strike 15.01.17, 09:25
    Przecież napisali, że też wzrósł.

    --
    Kilt - w walce z upałem, mrozem i wszystkim innym
    Nowe strony kiltowe
    Forum kiltowe
    18 maja - Dzień kiltów i Męskich Spódnic
  • trevistas 31.03.16, 01:37
    ''Kiedy bylam mloda lekarka......'':D
  • mariner4 08.10.12, 10:30
    To nie pieprz głupot.
    M.
  • kotek.filemon 08.10.12, 11:14
    "Jeśli dorastałeś w latach 60., 70. albo nawet 80. mogłeś bezpiecznie przeglądać sobie dostępne kanały w telewizorze, ponieważ sieci telewizyjne trzymały się pewnych standardów moralnych."

    Kolejny dowód na to, że katobolszewia i peerelowska komuna to kumple po kieliszku.

    --
    Dzieciątko Tadziu
  • bene_gesserit 08.10.12, 19:31
    Kicia, co ty pleciesz?
    --
    Announcing "I'm offended" is basically telling the world you can't control your own emotions, so everyone else should do it for you.
  • rekreativa 08.10.12, 12:34
    "Wszyscy dobrze wiemy, jak powinno wyglądać dzieciństwo każdego chłopca. "

    No i w tym zdaniu jest pies pogrzebany.
    Dzieciństwo powinno wyglądać tak, jak danemu dziecku pasuje, a nie jak dorośli sobie wymyślą.
    Chłopcy też są różni i nie każdy ma ochotę strzelać z patyków, grać w nogę czy włazić na drzewo. I co wtedy? Siłą go będzie ojciec na to drzewo pchał?
    Dziecku należy dać wolną rękę w zabawach, oczywiście dopóty, dopóki zabawa nie zagraża poważnie zdrowiu czy życiu.



  • misiu-1 08.10.12, 15:48
    Odpowiadasz na:
    rekreativa napisała:

    > Dzieciństwo powinno wyglądać tak, jak danemu dziecku pasuje, a nie jak dorośli
    > sobie wymyślą.

    Dobrze piszesz. Jeśli więc chłopiec chce się bawić samochodzikami, a dziewczynka lalkami, to niech feministki na siłę nie zamieniają im zabawek, bo tak sobie wymyśliły.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • rekreativa 08.10.12, 16:04
    Ale skąd Ty to bierzesz, że feministki chcą siłą odbierać dziewczynkom lalki, czy chłopcom samochodziki? No naprawdę...

  • corgan1 08.10.12, 17:23
    rekreativa napisała:
    > Ale skąd Ty to bierzesz, że feministki chcą siłą odbierać dziewczynkom lalki, czy chłopcom
    > samochodziki? No naprawdę...

    Siłą nie, ale uporem i przerabianiem dzieci od najmłodszych lat już tak :) Z tym, że to przerabianie polega głównie na tym że chłopców uczy się czynności zarezerwowanych do tej pory wyłącznie dla dziewczynek ale dziewczynki nie uczą wszystkich rzeczy które do tej pory zarezerwowane były wyłącznie dla chłopców np. praca w kopalni, służenie w wojsku, praca na budowie albo jako kierowca tira.

    Cały wątek
    forum.gazeta.pl/forum/w,212,131782660,,Powstanie_genderowe_przedszkole_na_Slasku.html?v=2
    jak to działa? szczegóły
    forum.gazeta.pl/forum/s,212,131782660.html?t=1&a=131853625&rep=1
    berta-death napisała:

    > Miejsce gdzie dzieciom daje się górę zróżnicowanych zabawek i mówi bawta się w
    > co chceta i czym chceta, nazywa się świetlicą a nie przedszkolem. Przedszkole jako
    > placówka edukacyjna prowadzi zorganizowane zajęcia tematyczne, za każdym razem
    > moderowane przez nauczyciela. Tak jak i w szkole. W szkole też nie prowadzi
    > się dzieci do sali pełnej różnorakich podręczników i przyborów szkolnych mówiąc
    > uczta się czego chceta, wzgledem waszych zdolności i zainteresowań.
    > Tak jak w normalnym przedszkolu dzieciom bez względu na płeć, rozdaje się kartki
    > papieru i farbki a nauczyciel instruuje je jak prawidłowo trzymać pędzel, jak
    > mieszać farby i jak konstruować ten malunek, tak w genderowym przedszkolu dzieciom
    > bez względu na płeć rozdaje się dodatkowo klocki i wszystkie pod okiem
    > nauczyciela uczą się jak z nich prawidłowo budować różne konstrukcje. Daje się im
    > też samochodziki, piłki, lalki, plastikowe agd, plastikowy sprzęt do majsterkowania
    > repliki broni, żołnierzyki, itp i prowadzi jakieś zajęcia z tym związane.
    > Odgrywa się z nimi scenki z życia domu, pracy, sklepu i ulicy gdzie wcielają
    > się w różne role. Podobnie jak wdraża się je do różnych czynności życia codziennego
    > i bez względu na płeć dzieci pieką ciasteczka, przygotowują posiłki, piorą
    > coś drobnego np chusteczki, układają ubrania w kostkę, sprzątają ze stołu, odkurzają salę,
    > dokonują drobnych prac naprawczych, np dekoracji ściennej. Jednym słowem
    > pokazuje się im, że bez względu na płeć każde z nich może sobie samodzielnie
    > radzić z wszystkimi czynnościami, które od człowieka wymaga życie i jeszcze
    > bawić się można wszystkimi zabawkami i czerpać z tego jednakową radość. Do tego
    > dobiera się im odpowiednie lektury i prowadzi życiowe rozmowy ukierunkowane na
    > wdrożenie je na genderowy sposób myślenia.
  • rekreativa 08.10.12, 17:49
    Ja rozumiem, że do pewnych haseł feministycznych można mieć zastrzeżenia i że nie wszystko się może podobać, szczególnie jeśli jest podawane w sposób, powiedzmy, lekko agresywny.
    Ale czym innym jest krytyka, a czym innym uprzedzenia.

    O jakim "przerabianiu " dzieci mówisz? To, że chłopak pomoże w domu posprzątać, czy wykąpać młodsze rodzeństwo to jest przerabianie? Weź daj spokój.
    I w jaki niby sposób dziewczynka ma się uczyć pracy w kopalni, albo jazdy tirem??? Jeżeli będzie chciała taki zawód wykonywać, to wtedy się nauczy, jak każdy. Poza tym skąd jej w ogóle ma przyjść do głowy TIR czy kopalnia, skoro ani w domu ani w szkole nikt nie zasugeruje, że to też może być dla dziewczyn?
    A w woju już służą kobiety i jakoś koniec świata nie nastąpił.
  • corgan1 08.10.12, 18:36
    rekreativa napisała:
    > To, że chłopak pomoże w domu posprzątać, czy wykąpać młodsze rodzeństwo to jest
    > przerabianie?

    Moim zdaniem tak. Choć moim zdaniem wyrządza się tym chłopcom krzywdę. Chłopiec który potrafi wykąpać dziecko jest łatwym celem do tego aby jego przyszła dziewczyna tudzież żona oskarżyła go o pedofilię albo molestowanie. Dotykał stref intymnych dziecka? Dotykał wysoki sądzie... i jak się wybroni? :)

    Z drugiej strony - poważnie ostrzegam, jak chłopiec będzie nauczony sprzątać, gotować, dbać o siebie, zajmować się domem wtedy może dojść do wniosku że "facet bez żony jest jak rower bez ryby" czy jakoś tak ew.

    > I w jaki niby sposób dziewczynka ma się uczyć pracy w kopalni, albo jazdy tirem???
    > Jeżeli będzie chciała taki zawód wykonywać, to wtedy się nauczy, jak każdy.

    Dokładnie tak. Tak samo z chłopcami - jak będą chcieli zmywać, sprzątać, kąpać dzieci to wtedy sam się tego nauczą.

    Jak dziewczynka może się nauczyć jeździć tirem? Po prostu zrobić prawo jazdy kat. D ew. D+E (na przyczepy). Można popularyzować ten zawód jako dość dobrze płatny, można trochę filmów nakręcić jak to fajnie jest być dziewczyną za kierownicą tira albo na dole w kopalni podobnie jak filmowcy w Hollywood wtryniają w filmach i serialach dziewczynki do profesji w której tradycyjnie od zawsze jest multum mężczyzn jak makler giełdowy, doradca finansowy, analityk, bankowiec, fizyk, matematyk, informatyk różnej maści: admin, haker, programista, deweloper itp. Czy dość uporczywe wtrynianie dziewczynek w filmach do ról informatyczek czy hakerek chociaż w rzeczywistości jest ich niewiele to ma jakieś drugie dno? czy tym dnem nie jest "przełamywanie stereotypu dziewczynek" które zamiast tanczyć na rurze, malować paznokcie, bawić się lalkami albo w dom mogłyby być np. astronautkami albo matematyczkami? :)

    > Poza tym skąd jej w ogóle ma przyjść do głowy TIR czy kopalnia, skoro ani w domu
    > ani w szkole nikt nie zasugeruje, że to też może być dla dziewczyn?

    Skoro jakoś udało się wpoić dziewuszkom że zarezerwowane wcześniej dla prostytutek różnego sortu: wściekło różowe stroje, styl ubierania i malowania, taniec na rurze i cała ta tandetna otoczka wokół prostytucji jest fajna, modna i w sam raz dla dziewcząt no i to taka fajna zabawa... no to czemu nie udałoby się z kopalniami i tirami? :)


    No wiec na takiej samej zasadzie przełamywania stereotypów można lansować kierowanie tirami albo pracę w kopalni - poprzez massmedia jak i genderowe przedszkole.
  • wersja_robocza 08.10.12, 18:42
    Oboszzz Korki, ale wiesz, że jak już nauczysz się kapać, karmić i przebierać dziecko to grozi ci, że sąd wbrew twojej woli przyzna ci opiekę nad tym dzieckiem i zawyżysz przez to statystki, nad którymi tak rzewnymi łzami zawsze płaczesz??
  • mali_kali 09.10.12, 11:29
    Niemozliwe. Sady w ogole sie takimi rzeczami nie przejmuja.
    Matka chocby najgorsza jest matka i tyle. Dopiero gdyby matka zadeklarowala, ze nie chce sie opiekowac dziecmi, to wtedy ojcowie otrzymuja opieke nad dziecmi - to jest wlasnie te 3% ze statystyk.
  • wersja_robocza 09.10.12, 12:20
    Oj nie powtarzaj tych bzdur za korkim. Podaj coś oryginalnego. Np. jak korki przed chwilą, ze faceci do zajmowania się dziećmi zwyczajnie się nie nadają.
  • mali_kali 09.10.12, 12:34
    > Oj nie powtarzaj tych bzdur za korkim. Podaj coś oryginalnego. Np. jak korki pr
    > zed chwilą, ze faceci do zajmowania się dziećmi zwyczajnie się nie nadają.

    Oj, nie trolluj. Powtarzasz tylko swoje bzdurki i czekasz, zeby sie ponasmiewac. Widzialem dosyc duzo twoich postow. Biedni ludzi czasami pisza rzeczy, w ktore wierza i je naprawde przezywaja, a ty brutalnie ich wysmiewasz. Gdy sobie wyobraze taka osobe, ktora plakala piszac post, a ty jeszcze tak ich dobijasz, to juz wiem, ze po prostu jestes trollem zupelnie bez serca i ludzkich uczuc.

    Zadnej tresci merytorycznej - same prowokacje. Troll.

    --
    Rząd nie jest rozumem, ani elokwencją, lecz siłą fizyczną. - G. Washington
  • wersja_robocza 09.10.12, 14:55
    No to pięknie. Teraz dla odmiany ja płaczę. Przez ciebie.
  • kocia_noga 09.10.12, 16:08
    mali_kali napisał:

    > Niemozliwe. Sady w ogole sie takimi rzeczami nie przejmuja.
    > Matka chocby najgorsza jest matka i tyle. Dopiero gdyby matka zadeklarowala, ze
    > nie chce sie opiekowac dziecmi, to wtedy ojcowie otrzymuja opieke nad dziecmi
    > - to jest wlasnie te 3% ze statystyk.

    Nie, nieprawda. Sądy dysponują opinią psychologa - jedna z moich koleżanek tym się trudniła i biorą tę opinię pod uwagę.
    --
    No dobra, dobra.
  • rekreativa 08.10.12, 19:10
    "Moim zdaniem tak. Choć moim zdaniem wyrządza się tym chłopcom krzywdę. Chłopiec
    > który potrafi wykąpać dziecko jest łatwym celem do tego aby jego przyszła dzie
    > wczyna tudzież żona oskarżyła go o pedofilię albo molestowanie. Dotykał stref i
    > ntymnych dziecka? Dotykał wysoki sądzie... i jak się wybroni? :)
    > "
    Czyli według Ciebie chłopak, potem mąż i ojciec ma w domu nie robić nic i ma się nie zbliżać do swojego dziecka? Bo to mu krzywdę robi? Ty tak na serio?

    " Z drugiej strony - poważnie ostrzegam, jak chłopiec będzie nauczony sprzątać, g
    > otować, dbać o siebie, zajmować się domem wtedy może dojść do wniosku że "facet
    > bez żony jest jak rower bez ryby""
    No to tak lepiej, niż gdyby miał się żenić tylko po to, żeby mieć darmową kucharkę, praczkę i sprzątaczkę.

    ":Dokładnie tak. Tak samo z chłopcami - jak będą chcieli zmywać, sprzątać, kąpać
    > dzieci to wtedy sam się tego nauczą."
    Do dziewczynek też stosujesz tę samą zasadę? Że jak będą chciały kiedyś w przyszłości, to się może nauczą zmywać, sprzatać i gotować?
    A co do kopalni i jazdy TIRem - to są rzeczy, których można się podjąć po osiągnięciu pełnoletności.
    Ja mówię o rzeczach, których można uczyć dzieci.
    Zresztą nie bardzo rozumiem, dlaczego akurat tak się upierasz przy tej kopalni? To w końcu i wśród chłopców nie jest popularny zawód.

    "filmowcy w Hollywood wtryniają w fi
    > lmach i serialach dziewczynki do profesji w której tradycyjnie od zawsze jest m
    > ultum mężczyzn jak makler giełdowy, doradca finansowy, analityk, bankowiec, fiz
    > yk, matematyk, informatyk różnej maści: admin, haker, programista, deweloper it
    > p."
    I to Cię tak strasznie uwiera?
  • mali_kali 09.10.12, 12:20
    > Czyli według Ciebie chłopak, potem mąż i ojciec ma w domu nie robić nic i ma s
    > ię nie zbliżać do swojego dziecka? Bo to mu krzywdę robi? Ty tak na serio?

    Tak. To bardzo niebezpieczne. Takie mycie dziecka uzyte przez niewlasciwa kobiete konczy sie bardzo zle. Areszt 48h to minimum co moga zrobic mezczyznie.

    Tak jak kobietom zdarza sie wyjsc za zlego mezczyzne, tak samo mezczyznom zdarza sie wziasc za zone nieodpowiednia kobiete. Dowiadujesz sie o tym zbyt pozno, a panstwo daje juz takiej kobiecie instrumenty do gnebienia "przeciwnika" (w jej mniemaniu "przeciwnika").

    > No to tak lepiej, niż gdyby miał się żenić tylko po to, żeby mieć darmową kucha
    > rkę, praczkę i sprzątaczkę.

    Tak, ale poza sfera uczuciowa, wzniosla i tak dalej pozostaje strefa ziemska i przyziemna. Rozumujac w tej strefie, to po co komu zona, gdy i tak w niczym nie pomoze, w niczym nie wyreczy. Jestem samowystarczalny, wiec nawet nie bede szukal kobiety. Chyba, ze zaczne odczuwac jakies wzniosle uczucia - ale one nie sa trwale, wiec i tak to sie szybko skonczy.

    > Do dziewczynek też stosujesz tę samą zasadę? Że jak będą chciały kiedyś w przys
    > złości, to się może nauczą zmywać, sprzatać i gotować?

    Z tym nie ma problemu. One juz chca. Pojdz do dowolnego przedszkola i zobacz kto okupuje plastikowa kuchenke.

    > Ja mówię o rzeczach, których można uczyć dzieci.

    A jak chlopcy sie ucza bycia gornikiem lub kierowca TIR? Poprzez rozwoj sily fizycznej. Niewazne hormony, konstrukcja ciala i tak dalej. Niech dziewczynki dorownaja chlopcom sila fizyczna.
    Na marginesie: tak sie zawsze bulwersujecie, ze kobiet nie ma przy wladzy, a przeciez wladza to wlasnie sila fizyczna i nic innego. Kazda ustawa, prawo i tak dalej ma zapisane, ze jak go nie bedziesz przestrzegal, to przyjda i sila zaciagna cie do wiezienia. Naturalnym jest zatem, ze silniejszy fizycznie sprawuje wladze.

    > I to Cię tak strasznie uwiera?

    I nie tylko jego. Uzywanie inzynierii spolecznej na potrzeby tylko jednej grupy pogladow to totalitaryzm. Kazdy monopol jest najzwyczajnie w swiecie niebezpieczny.
  • bene_gesserit 08.10.12, 19:35
    corgan1 napisał:

    > Moim zdaniem tak. Choć moim zdaniem wyrządza się tym chłopcom krzywdę. Chłopiec
    > który potrafi wykąpać dziecko jest łatwym celem do tego aby jego przyszła dzie
    > wczyna tudzież żona oskarżyła go o pedofilię albo molestowanie. Dotykał stref i
    > ntymnych dziecka? Dotykał wysoki sądzie... i jak się wybroni? :)

    Ja pitolę, spadłeś na głowę z dziesiątego piętra?

    Ty, a co jeśli się biednego chłopczyka nauczy zmywać? Prać? Prasować? Zostanie homosiem i też będzie nieszczęśliwy? A jeśli nauczy się go gotować skończy jako seryjny morderca?


    --
    push to add drama
  • misiu-1 08.10.12, 22:07
    bene_gesserit napisała:

    > corgan1 napisał:
    >
    > > Moim zdaniem tak. Choć moim zdaniem wyrządza się tym chłopcom krzywdę. Ch
    > łopiec
    > > który potrafi wykąpać dziecko jest łatwym celem do tego aby jego przyszła
    > dzie
    > > wczyna tudzież żona oskarżyła go o pedofilię albo molestowanie. Dotykał s
    > tref i
    > > ntymnych dziecka? Dotykał wysoki sądzie... i jak się wybroni? :)
    >
    > Ja pitolę, spadłeś na głowę z dziesiątego piętra?

    Ktoś tu niewątpliwie upadł na głowę.
    www.fakt.pl/Dramat-Polaka-w-USA-30-lat-za-niewinnosc,artykuly,54094,1.html
    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • bene_gesserit 08.10.12, 22:42
    Cycu, jakbyś umiał czytać, to byś wiedział, ze twój przykład nijak się ma do dyskusji. Wróć do freblówki, przerób to i owo, wróć i pogadamy. A, jeszcze ręce umyj.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • misiu-1 08.10.12, 22:59
    Idź lepiej, białogłowo, naczynia pozmywaj, albo zrób przepierkę. Do porozmawiania to ja sobie wybiorę kogoś mądrzejszego.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • bene_gesserit 08.10.12, 23:17
    He he he.
    I ciągle albo tu, albo na forum wege, albo na stroniczkach porno.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • misiu-1 09.10.12, 07:16
    bene_gesserit napisała:

    > He he he.
    > I ciągle albo tu, albo na forum wege, albo na stroniczkach porno.

    Na forum wege sobie ciebie nie przypominam, więc nie zmyślaj.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • berta-death 08.10.12, 19:39
    Chyba nie do końca zrozumiałeś o czym pisałam. Nie ma możliwości, żeby zmusić dziecka do bawienia się w zabawę jaka go nie interesuje, podobnie jak nie ma możliwości zabronić mu bawienia się w to w co chce się bawić. Zabierzesz dziewczynce lalkę a dasz samochodziki, to zrobi z tego mamę samochodzik, tatę samochodzik i dzidzię samochodzik. Podobnie z chłopcem, zabierzesz mu plastikowe pistolety a dasz lalki to będzie strzelał lalkami. W końcu jeszcze nie tak dawno dzieci nie miały zabawek a jakoś dawały radę bawić się i w wojnę i w dom i w co tylko im do głowy strzeliło. Zabawkę symbolizującą prawdziwy przedmiot można zrobić z wszystkiego, wystarczy odrobina wyobraźni, której dzieciom nie brakuje.

    Natomiast jest możliwość pokazania dzieciom, że bez względu na płeć można się bawić wszystkim i we wszystko. Nie ma zabaw dziewczęcych i chłopięcych. Nie ma zabaw gorszych i lepszych. Że chłopiec, który bawi się lalkami nie jest gorszy od tego, który bawi się samochodzikami, nie jest nienormalny i nie ma najmniejszego powodu go dyskryminować. I, że w ogóle taka sytuacja nie jest dziwna ani nadzwyczajna. Tak samo jest z dziewczynami, też nic w tym dziwnego, że bawią się w wojnę, klockami albo samochodzikami. Zachęcanie, żeby chociaż spróbowały pobawić się każdą dostępną zabawką w każdą dostępną zabawę ma na celu zapoznanie dzieci z tym co oferuje im świat. A nuż któremuś albo którejś spodoba się coś, czego wcześniej nawet by im do głowy nie przyszło dotknąć, bo po co skoro to dla płci przeciwnej. I jeszcze by na śmieszność i wrogość otoczenia narażało. Dzieci w gruncie rzeczy są ekstremalnie konformistyczne i bezkrytycznie przyjmują wszelkie informacje jakie do nich docierają z otoczenia.
  • misiu-1 08.10.12, 22:09
    berta-death napisała:

    > Chyba nie do końca zrozumiałeś o czym pisałam. Nie ma możliwości, żeby zmusić dziecka
    > do bawienia się w zabawę jaka go nie interesuje, podobnie jak nie ma możliwości zabronić
    > mu bawienia się w to w co chce się bawić.

    Mylisz się.
    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • misiu-1 08.10.12, 18:05
    rekreativa napisała:

    > Ale skąd Ty to bierzesz, że feministki chcą siłą odbierać dziewczynkom lalki, czy chłopcom
    > samochodziki? No naprawdę...

    Skąd ja to biorę? No naprawdę...

    Coraz więcej polskich przedszkoli wycofuje spośród zabawek pistolety, żołnierzyki i czołgi. Zamiast tego chłopców zachęca się do opieki lalkami. A dziewczynki bawią się samochodami i grają w nogę.
    www.emetro.pl/emetro/1,82493,6237292.html
    No naprawdę... wiem, o czym piszę.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • rekreativa 08.10.12, 18:17
    "Coraz więcej polskich przedszkoli wycofuje spośród zabawek pistolety, żołnie
    > rzyki i czołgi. "
    A to jest akurat bardzo dobra wiadomość. Zabawa w zabijanie nie jest chyba najlepszą opcją dla dzieci w wieku przedszkolnym (ani w żadnym innym).

  • wersja_robocza 08.10.12, 18:32
    Otóż to. Nauka, ze przemoc to najlepsze rozwiązanie problemu jest błędem.
  • corgan1 08.10.12, 18:42
    Jak dziewczynki grają w nogę (przynajmniej te które nie mają zwolnienia od mamusi) to jak się oducza je agresji na boisku? Żeby nie kopać się po kostkach, nie faulować, nie szturchać itp.?

    Poza tym - padło niedawno określenie z ust samej Kazi Szczuki "samcze igrzyska" jako coś wybitnie negatywnego. To dlaczego tych negatywnych rzeczy teraz uczy się dziewczynek?

    Skoro dziewczynki bawią się samochodami... są wśród nich tiry? Żeby dziewczynki przełamały stereotypy i uznały że również mogą zasiąść kiedyś za kierownicą tirów a przecież jazda po kilkanaście godzin po bezdrożach Europy to sama przyjemność... tyle się podróżuje i zwiedza.
  • rekreativa 08.10.12, 19:19
    "Jak dziewczynki grają w nogę (przynajmniej te które nie mają zwolnienia od mamu
    > si) to jak się oducza je agresji na boisku? Żeby nie kopać się po kostkach, nie
    > faulować, nie szturchać itp.?"
    A to w męskiej piłce nożnej można się faulować i kopać po kostkach? Bo ja myślałam, że za to grożą kartki i out z boiska.
  • mariner4 08.10.12, 18:48
    I żadne porąbane feministki tego nie zmienią.
    Nie da się zmienić wychowaniem atawizmu, który tkwi w nas setki tysięcy lat.
    Chcecie wychować chłopaków na mimozy. Próżny trud.

    M.
  • rekreativa 08.10.12, 19:14
    Ta... bo wojna to zajebista rzecz, nie? Jak chłopak nie będzie od małego mordował choćby na niby, to wyrośnie niechybnie na ciotę...
    A ja jestem porąbana, bo mi się robi nieprzyjemnie, kiedy w ręku pięciolatka widzę replikę kałacha...
  • bene_gesserit 08.10.12, 20:46
    Cii, mariner święcie wierzy, ze jest coś takiego, jak 'gen zabawy w wojnę'. Można powiedzieć, ze wyprzedził naukowców o stulecia ;)
    Kapciowi, wyliniali maczo zazwyczaj z dużym zapałem wyznają tę teorię.

    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • mariner4 08.10.12, 21:43
    sama poszukaj, umysłowy leniuszku.
    M.
  • misiu-1 08.10.12, 22:01
    Dobrze by było, gdyby to tylko o lenistwo chodziło.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • bene_gesserit 08.10.12, 22:44
    Nieno, w twoim wieku nie wypada nie rzucić choćby pięcioma tytułami, o które oparłeś swój pogląd.

    ....czekam. Chyba, ze chcesz udowodnić, ze wyssałeś to z brudnego palca?

    --
    cute but psycho. things even out
  • mariner4 09.10.12, 09:44
    Autorem jest kobieta.
    Jest tam opisany przypadek jak "nowocześni" rodzice wychowywali chłopca na bezpłciowca. Zamiast żołnierzyków i zabawek militarnych kupowali mu figurki robotników, pielęgniarek, rolników itp. No i przyłapali go jak rozgrywał batalie na dywanie tymi figurkami jako wojownikami.
    Jeżeli uważacie, ze aktem wychowawczym można przekreślić atawizm mający setki tysięcy lat, albo i dłużej, to jesteście w błędzie.
    Mężczyźnie są przez naturę skazani na rywalizację bardziej niż kobiety i nieco inaczej. Zabawy wojenne chłopców do tego ich przygotowują.
    M.
  • buldog2 09.10.12, 12:02
    Pozostańmy przy faktach, bez ocen.

    1. Pierwszeństwo wychowania przed pozostałymi czynnikami leżała u podstaw tzw. radzieckiej szkoły (czegoś tam, nie pamiętam dokładnie nazwy), tłumaczyła mi to koleżanka, psycholog. Stąd się wzięło promowanie kobiet traktorzystek (piosenkę agitacyjną o tym wymyślili).

    2. Promowano także (już w latach 60-ych) udział kobiet w zawodach takich, jak żołnierz Specnazu. Szkolono dziewczyny w sztukach walk, robiono na ten temat wielki szum, którego rezultatem pośrednim jest książka Suworowa "Kontrola". Nie wiem kiedy dokładnie (po prostu nie interesowało mnie to) zrezygnowano z tego po serii doskonałych wyników kobiet w testach i b. ciężkich (dla oddziału) wpadkach w walce. I chodziło nie o brak wytrzymałości i sprawności fizycznej, co psychiczną destrukcję.

    3. Obecnie w lotnictwie USAir Force promuje się kobiety-lotników. Piloci twierdzą, że wiele najgroźniejszych wypadków powodowanych przez kobiety jest ukrywanych przez przelożonych (zmienia się ich kwalifikację) ze względu na poprawność (polit.. ; sexual... etc.). To świadectwa pilotów, którzy oskarżają własne dowództwo, do tego łatwo się dokopać w necie. Bezpośrednio nikt im nie zaprzecza, nikt nie ściga za oszczerstwo.

    4. Na Ukrainie kilka lat temu głośno bylo na okoliczność ukończenia szkoły (czy przyjęcia do szkoły) lotnictwa wojskowego przez kobietę. Na forach czytałem taki komentarz (powtarzam z pamięci). Póki jest pokój, to ta zabawa może trwać. Postępowanie zgodnie z przepisami bhp (ograniczenie przeciążenia, inne). Mimo to po iluś lotach pilotom szlag trafia kręgosłup, inne narządy, powstaje szereg innych charakterystycznych dla lotnictwa wojskowego schorzeń.
    W warunkach pokoju, przypominam sobie, przeciążenia dochodzą do 8-9 g. Jak w tych warunkach zachowa się organizm we wczesnym okresie ciąży? O ciążowym kombinezonie lotniczym nie ma co opowiadać (Znaczy, wykluczony udział w walce w przypadku agresji wroga, czy innych działań wojennych. Obrona narodowa ma wtedy na utrzymaniu kobietę w ciąży/matkę przez ok. półtora roku, co najmniej tyle i za to nic w czasie wojny.)

    W realnym boju przeciążenia to standardowo 10 g, a dochodzą do 13 g.
    --
    Pozdrowienia
    buldog.
  • mariner4 09.10.12, 12:14
    nigdy nie będzie.
    Nie te hormony.
    M.
  • buldog2 09.10.12, 14:48
    1. Znalazłem wpis o Ukraince. Cytuję stosowny fragment:

    2. Odnośnie "pasażu" na okoliczność którego piszesz "W Charkowie diwczina (ukr. - bul) uczy się na lotnika. Pięć lat się starała. Poszła do armii dobrowolnie, powojować w Iraku i osobiście od ministra obrony otrzymała prawo nauki na lotnika. Dlaczego nie poszła do rosyjskiej armii, żeby otrzymać tak opłacalne najdroższe [w świecie] obywatelstwo rosyjskie? Z jej uporem łatwo byłoby to zrobić. Nie zechciała stać się współwłaścicielką bilionowego Funduszu Stabilizacyjnego. Według Pana to zadziwiające? Bo nie w pieniądzach i w cenach na gaz jest szczęście, przyjaciele". Odpowiadam ci, "bratanidło", (raz już nazwałeś nas przyjaciółmi) - ty to "fufło" wciskaj mniej uświadamianej i naiwnej publiczności. Wszyscy wiedzą, że po to, co by dostać się do Iraku "wojacy" dawali łapówki swoim władzom (myśleli "nachapać się babła bez wysiłku" zapatrzeni na pindosow (Amerykanie - bul), jednakże wyszła z tego pomyłka - okazało się że Irak to nie uzdrowisko - partyzancka wojna, wiecie …..). A co do tego, że osoba w spódnicy w czasie pokoju (bez istnienia zagrożeniaa dla swojego kraju) chce zostać lotnikiem - tam jej, feministce i droga. To pokazuje, że ona już ma zwyrodnienia (wg Grzegorza Klimowa) - pewnie nie będzie mieć normalnych dzieci (nawet jeśli będzie latać przy przy przeciążeniach 5g - jak "distroficy", (a przecież, jak mówią "ludzie obyci" w walce niekiedy bywa i 9, i 12 g) - czy nie straci wtedy świadomości?). I co za "humanitaryzm" poddawać przeciążeniom przyszłą matkę? (Ty sam czasem nie "liberast" w szerokim rozumieniu tego słowa?). Ogólnie rozstroiłeś mnie, "bratanidło", triepacz ty taniutki - przynosisz hańbę...

    2. Zastanawia jeszcze co innego. Czy matka małego dziecka czy kobieta w ciąży, w kabinie samolotu, na stanowisku dowódcy czołgu, oddziału komandosów, do utraty swojego życia będzie podchodzić równie beznamiętnie, co mężczyzna?
    Doświadczenia US Aif Force są niemiarodajne, albowiem ta od dziesięcioleci miała groźnego przeciwnika. Na misje ekstremalnie trudne i niebezpieczne (np. Lockheed Blackbird) nigdy nie wysyłano kobiet (i one się tam nie pchały) - brak jakichkolwiek relacji o tym.
    Jeśli chodzi o oddziały komandosów, znane są skrajnie negatywne doświadczenia rosyjskie (radzieckie). Tu należy dodać, że i tę rzeczywistość długi czas skrywano i nie chciano się z nią pogodzić, ponieważ przeczyła oficjalnej ideologii prymatu wychowania nad innymi czynnikami - na niej zasadzała się kreacja kolejnej wersji nadczłowieka - "człowieka radzieckiego".
    --
    bul.
  • mariner4 09.10.12, 16:07
    to domena mężczyzn wyrobiona przez setki tysięcy lat łowów i wojen. Tego się nie można nauczyć. To po prostu jest. I wszystkie związane z tym dziedzin. Na przykład komponowanie muzyki, architektura, malarstwo, nie mówiąc już o matematyce. Nie są to różnice dramatyczne, ale są wyraźne. I tego nie da się zakrzyczeć. Tak jak jest faktem lepsze zdolności językowe kobiet, łatwiejsza komunikacja i inne zdolności związane z tym co robiły setki tysięcy lat.
    Tego nie da się wytrenować, ani nauczyć.
    Jest prawdą, że przeciętny mężczyzna jest silniejszy od przeciętnej kobiety, co nie zaprzecza temu, że pani Agata Wróbel jest silniejsza od przeciętnego mężczyzny. Ale reguła jest cioągle taka sama.
    Nie oznacza to wcale, że mężczyzna jest lepszy od kobiety, albo gorszy. To się nazywa po prostu inność.
    Dlatego mali chłopcy będą walczyć, bawić się w wojnę, marzyć o karierze kierowcy wyścigowego i tym podobne. Natomiast inną sprawą jest to, że jak dziewczyna też tego chce, to nie można jej tego zabraniać.
    M.
  • kocia_noga 09.10.12, 16:13
    mariner4 napisał:

    > y wyścigowego i tym podobne. Natomiast inną sprawą jest to, że jak dziewczyna t
    > eż tego chce, to nie można jej tego zabraniać.
    > M.

    A jak chłopiec chce się bawić lakami w dom?
    --
    No dobra, dobra.
  • mariner4 09.10.12, 16:23
    znacznie później....... ;-)
    M.
  • buldog2 09.10.12, 21:11
    Za to znaaacznie dłużej : D
    --
    bul.
  • rekreativa 10.10.12, 11:59
    Podobnie jak większość mężczyzn (mimo hormonów).
  • berta-death 10.10.12, 10:24
    To pozostańmy dalej przy faktach. Domyślam się, że wojnę znasz jedynie z filmów i ewentualnie podręczników szkolnych. Podobnie jak i większość współczesnych ludzi, nawet tych związanych z wojskiem. Dlatego piszesz co piszesz.

    Nie mniej jednak chciałabym zwrócić uwagę, że wojna to taki czas, gdzie nie ma zmiłuj, zwłaszcza na terenach okupowanych, z linią frontu na czele. I nie ma czegoś takiego jak taryfa ulgowa dla kogokolwiek. W głębokim poważaniu są wiek, płeć, zdrowie, ciąże i wszystko inne. Dobór naturalny pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Kto żyw niech się broni i niech rozwala wroga. Pogadaj ze swoimi dziadkami albo innymi osobami, które przeżyły to. Naprawdę wyobrażasz sobie, że twoja babcia mogła powiedzieć hitlerowcowi proszę nie strzelać bo jestem w ciąży? Proszę mnie na roboty nie wywozić bo mam zwolnienie na 9mies? Proszę z frontem poczekać do wiosny, bo teraz nie mam siły z brzuchem uciekać? Myślisz, że kto za nią robił w polu, znosił opał z lasu do domu, obrabiał zwierzęta i to jeszcze często w ukryciu, bo wszystko było reglamentowane i za każde nadprogramowe dobro można było kulę w łeb zarobić. Myślisz, że ktoś się przejmował tym, że żyją w stresie i niedożywieniu?

    A cofnij się jeszcze trochę wstecz. Myślisz, że życie kobiet jaskiniowych było inne? Że naprawdę zostały stworzone do bycia mimozami, co to leżą i pachną i czekają na mannę z nieba?

    Tego nie sprawdzisz, bo nie cofniesz się w czasie, ale zerknij na zwierzęta. Samice nic a nic nie ustępują samcom w agresji, sprycie i dążeniu do celu. Co więcej, są dużo bardziej agresywne, nieustępliwe i bezwzględne w tym co robią. Zwłaszcza te, które mają młode. Jakim cudem w przypadku homo sapiens miałoby być inaczej. Przecież to jakaś nieziemska mutacja by musiała nastąpić i to dotycząca pierwotnych struktur, co czarno na białym byłoby widoczne w DNA a nic takiego tam nie ma.
  • mariner4 10.10.12, 10:37
    W jednych gatunkach dominuje samiec, w innych samica, więc jest to chybiony przykład.
    U lwów polują samice a samiec "pasożytuje" i rządzi. Jak nowy samiec przejmie harem, to nawet morduje dzieci poprzednika. Ale u lwów nie ma feministek ;-).
    Natura tak to wykształciła i nie ma co się na nią obrażać.
    U ludzi polowali mężczyźni i robili to od początku istnienia. Słabszy, mniej spostrzegawczy, gorzej orientujący się w terenie ginął. Ten sprawniejszy przekazywał swoje cechy potomstwu.
    To dlatego jesteśmy szybsi i silniejsi. A Wy macie swoje przewagi też wykształcone ewolucyjnie.
    M.
  • berta-death 10.10.12, 10:50
    Skąd pomysł, że to mężczyźni polowali? Człowiek wyewoluował jako małpa zbieracko łowiecka, ale z przewagą tego pierwszego. Nawet współczesne ludy żyjące w lesie nie żywią się tym co upolują, bo by z głodu wyzdychali. Żywią się tym co uzbierają a zbierają wszyscy. Jaskiniowcy to mięso z padliny pozyskiwali jak już, to było główne źródło białka zwierzęcego i skór, nie to co upolowali. A takim polowaniem na drobną zwierzynę czy zastawianiem sideł też spokojnie zajmowali się wszyscy. To dopiero potem jak nauczyli się prowadzić osiadły tryb życia, to zauważyli, że podział prac jest bardziej korzystny, niż żeby każdy zajmował się wszystkim. Co nie znaczy, że jest jakiś gen wojownika czy budowlańca. Są tylko geny odpowiedzialne za siłę fizyczną, niezbędną do bycia wojem czy cieślą. Na tej samej zasadzie nie ma genu chłopa, robotnika, kupca czy rzemieślnika, mimo, że te profesje powstały wraz z powstaniem pierwszych cywilizacji.
    Wg niektórych teorii to takie cudo jak broń, to wymysł kobiet, bo one miały większą motywację do tego, żeby protezować się czymś co wzmocni siłę rażenia albo w ogóle uchroni je od konieczności walki wręcz. Podobnie jak i one wymyśliły pieniądze, bo jako słabsze fizycznie łatwiej im było dokonywać transakcji przy pomocy muszelek, które łatwiej było schować i umknąć z nimi rabusiowi, niż taszczyć ze sobą towar na wymianę.
  • kocia_noga 10.10.12, 19:25
    mariner4 napisał:

    > W jednych gatunkach dominuje samiec, w innych samica, więc jest to chybiony prz
    > ykład.

    Nie umiesz czytać, to pewne. To kolejny przykład. A może nie rozumiesz tego co czytasz.

    --
    No dobra, dobra.
  • corgan1 10.10.12, 17:48
    berta-death napisała:
    > wojna to taki czas, gdzie nie ma zmiłuj, zwłaszcza na terenach okupowanych, z linią frontu
    > na czele. I nie ma czegoś takiego jak taryfa ulgowa dla kogokolwiek. W głębokim poważaniu
    > są wiek, płeć, zdrowie, ciąże i wszystko inne.

    Nie wydaje mi się. Przykład - bośniacka Srebrnica w czasie wojny w Jugosławii. Masakra której dokonali tam Serbowie polegała na tym, że oddzielono chłopców i mężczyzn od kobiet, kobiety wypędzono, chłopców i mężczyzn rozstrzelano. Właściwie tylko dlatego że byli płci męskiej. Osobnicy płci żeńskiej mieli szanse na przeżycie.

    Tymczasem jak się mówiło o ofiarach wojny to chodziło głownie o zabite dzieci, kobiety i starcy a jeśli kobiety nie były zabijane to były gwałcone. Tymczasem jak to zwykle bywa - ofiarami wojen są głównie osobnicy płci męskiej.

    > Samice nic a nic nie ustępują samcom w agresji, sprycie i dążeniu do celu. Co więcej,
    > są dużo bardziej agresywne, nieustępliwe i bezwzględne w tym co robią. Zwłaszcza
    > te, które mają młode. Jakim cudem w przypadku homo sapiens miałoby być inaczej.

    Skoro to takie oczywiste no to wytłumacz to bence która tego nie łapie.
    forum.gazeta.pl/forum/w,212,139435376,139456449,Re_skad_sie_biora_coraz_agresywniejsze_dziewczyn.html
    Czyli jeśli moja pani nauczycielka w podstawówce darła się na nas że "dziewczynek się nie bije nawet kwiatkiem" - nie bacząc że część z tych dziewczynek sama była agresywna i prowodyrką bójek - to kłamała? 100% strażniczka matriarchatu? :)
  • kocia_noga 10.10.12, 19:37
    corgan1 napisał:

    > Nie wydaje mi się. Przykład - bośniacka Srebrnica w czasie wojny w Jugosławii.
    > Masakra której dokonali tam Serbowie polegała na tym, że oddzielono chłopców i
    > mężczyzn od kobiet,


    Tak bywało, mężczyzn i małe dzieci wybijano, młodych chłopców brano na niewolników, np robiąc z nich mięso armatnie, a kobiety brano w niewolę, miały pracvować i rodzić.
    Strategie bywały różne, ale nigdy wojna nie wyglądała tak, że faceci biją się tylko między sobą, bo to ich zabawa. I żeby pzreżyć i nie dac się złapać kobiety musiały wykazywać się i odwagą, i mądrością i sprytem. Bez broni i pzrygotowania do wojny.
    I rozumiem, że ci się nie podoba to podkreślanie o kobietaqch- ofiarach wojny bałkańskiej, tak samo jak o kobietach-ofiarach wypadków drogowych. Moim zdaniem nie ma to jednak nic wspólnego z feminizmem.


    > Skoro to takie oczywiste no to wytłumacz to bence która tego nie łapie.
    > forum.gazeta.pl/forum/w,212,139435376,139456449,Re_skad_sie_biora_coraz_agresywniejsze_dziewczyn.html

    ona wątpiła w to, że dziewczyny stają się coraz bardziej agresywne, a to co innego.

    > Czyli jeśli moja pani nauczycielka w podstawówce darła się na nas że "dziewczyn
    > ek się nie bije nawet kwiatkiem" - nie bacząc że część z tych dziewczynek sama
    > była agresywna i prowodyrką bójek - to kłamała?

    Oczywiście że kłamała, dziewczynki bijało się i bija i przeważnie pięścią, nie kwiatem.

    --
    No dobra, dobra.
  • kocia_noga 11.10.12, 12:36
    Ty informacje o ofiarach wojny, kobietach traktujesz jako niesprawiedliwośc, jako coś w tym sensie, że śmierć mężczyzny nie jest doceniana, tak jakby był mniej ważny.
    Można jednak spojrzeć na to inaczej - to chłopcy noszą w sobie gen wszczynania, inspirowania i przeprowadzania wojen, więc wojna, jak to tradycjonaliści i katolicy pisują to męska sprawa. Takie notatki sa jakby wciąż tym samym zdziwieniem, ze w wojnie której autorami i wykonawcami są mężczyźni ofiarami padają kobiety, że nie jest to zabawa mężczyzn pomiędzy sobą.
    Podobnie w sprawie wypadków drogowych; kiedyś pokazywałam tu statystyki policyjne - sprawcami śmiertenych wypadków drogowych są w ponad 80% mężczyźni, ci sami specjaliści od hormonów genów i róznic mózgu twierdzą, że mężczyźni są większymi ryzykantami, mniej są odpowiedzialni itp, więc powodowanie wypadków śmiertelnych mają w genach. I może dlatego tak wylicza się, że w wypadku spowodowanym pzrez pana X. zginęła kobieta z dzieckiem, a spowodowanym pzrez pana Y. ofiar było 20, w tym kobiety i dzieci. To to samo myślenie - no niemożliwe, ci wspaniali mężczyźni bawią się nie tylko na własny koszt.
    Weź i taki punkt widzenia pod uwagę.
    --
    No dobra, dobra.
  • kocia_noga 11.10.12, 12:40
    Jeszcze jedno. Wychowanie chłopców do wojny i przemocy, ich trening w tym kierunku zdaje się naturalny, a prawicowcy/katolicy bardzo chcą to podtrzymać. Bójki, wymuszanie posłuchu siłą, traktuje się z przymrużeniem oka tak jak i wandalizm (te zabawy procą) i zabawy w zbiorowy gwałt wojenny (to wciaganie dziewcząt do ubikacji i obnażanie, filmowanie, obmacywanie - to de facto przecież jest gwałt zbiorowy) a następnie podnosi się larum ki9edy gwałcą, niszczą, powodują wypadki czy przestępstwa, nie mówiąc już o wojnach.
    --
    No dobra, dobra.
  • buldog2 11.10.12, 15:07
    Prawdopodobnie mój wpis zniknął gąszczu pozostałych. Dlatego powtarzam go pod ostatnim, jaki wysłałaś.
    --
    Nie twierdzę, że książka wnosi coś nowego do stanu wiedzy. Chodzi o to, czy mówi prawdę, czy kłamie.
    Skoro twierdzisz, że zawiera błędy, wskaż 10 błędów i podaj sprostowania, źródła.
    Poza tym przepraszam za przyciężką i, zapewne, niestosowną formę wpisów.
    buldog.
  • kocia_noga 11.10.12, 19:00
    buldog2 napisał:

    > Prawdopodobnie mój wpis zniknął gąszczu pozostałych. Dlatego powtarzam go pod o
    > statnim, jaki wysłałaś.
    > --
    > Nie twierdzę, że książka wnosi coś nowego do stanu wiedzy. Chodzi o to, czy mów
    > i prawdę, czy kłamie.
    > Skoro twierdzisz, że zawiera błędy, wskaż 10 błędów i podaj sprostowania, źródł
    > a.
    > Poza tym przepraszam za przyciężką i, zapewne, niestosowną formę wpisów.
    > buldog.

    Jeeesuuu, nie chce mi się. O tej książce napisano juz tutaj i padały merytoryczne argumenty, w tym zarzuty świata nauki.

    --
    No dobra, dobra.
  • buldog2 11.10.12, 19:36
    Może być i tak, A skoro tak, podaj odnośniki do wpisów na Forum, w których takie merytoryczne, z całym naukowym entourage'm, obalenie stanowiska prezentowanego w książce jest dokonane. Skoro zostało to zrobione, nie zada ci wiele pracy
    buldog.
  • buldog2 11.10.12, 21:29
    Dodam (pod tym wpisem, żeby więcej było miejsca na obrazek), że naukowy formalizm bywa kulą u nogi prawdziwie odkrywczych pomysłów. Nie twierdzę, że taka jest krytykowana tu książka, tylko żeby podkreślić, o ile większa jest wartość prawdy, choćby nieskładnie, nieprecyzyjnie przedstawionej, niż suchej poprawności formalnej.

    W drugiej połowie XX w. powstała większość poświęconych rozwojowi społeczeństw prac Lwa Gumileva (po polsku będzie Gumiliowa, ale znów, formalna poprawność przeszkadza: w necie można go odnaleźć używając transkrypcji niepolskiej). Gumilev posługiwał się wprowadzonymi przez siebie pojęciami takimi jak "passionarnost'" , "ludzie harmonijni" , "ludzie pasjonarni", "ludzie subpasjonarni" i podobne:

    gumilevica.kulichki.net/debate/images/Article32-03.gif
    Gumileva odsądzano od czci i wiary, niektórzy wielcy uczeni robią to aż do dziś, z uwagi na ową nienaukowość, uzurpację wspomnianego tu prawa do "bełkotania".

    Minęło kilkadziesiąt lat. W Instytucie im. Kiełdysza i wielu innych ośrodkach naukowych Rosji powstały prace nadające intuicyjnie wprowadzanym pojęciom Gumileva precyzyjne znaczenia, na tyle precyzyjne, by przy ich użyciu można było przeprowadzać analizy ilościowe, ich samych i relacji pomiędzy nimi zachodzących.
    Przykładem obrazek „Dynamika etnosu”

    gumilevica.kulichki.net/debate/images/Article32-02.gif
    z opublikowanej w Omsku (Omski Uniwersytet Państwowy) pracy W.W. Korobicyna O matematycznym modelowaniu procesów etnosowych. Ewolucja pól etnosów.
    О мaтемaтичеcкoм мoделирoвaнии этничеcких прoцеccoв. Рacпрocтрaнение этничеcких пoлей
    gumilevica.kulichki.net/debate/Article32.htm
    i cała bibliografia zgromadzona na portalu Gumilevica. A prace Lwa Gumileva były takie, że naprawdę mogły wprowadzić ludzki umysł w pomieszanie.
    Podobne zarzuty o nienaukowość stawiano także pracom C. G. Junga. Co nie przeszkodziło mu zostać uznanym za jednego z największych psychologów XX w.
    Co pokazuje, że nawet ogromne braki formalne nie pozwalają odmawiać ludzkim dokonaniom wartości.
    buldog.
  • kocia_noga 11.10.12, 21:47
    buldog2 napisał:

    > Dodam (pod tym wpisem, żeby więcej było miejsca na obrazek), że naukowy formali
    > zm bywa kulą u nogi prawdziwie odkrywczych pomysłów.
    wszystko to panie prawda, ale nie dotyczy to sterty wyświechtanych publicznych prawd i odwiecznych przekonań. Stereotypy też się na to nie załapują.
    --
    No dobra, dobra.
  • frusto 13.10.12, 09:53
    Lagerspatz K. Bjorkqvist K. Indirect aggression in Boys and Girls, 1994

    Moroschan G., Hurd P. L., Nicoladis E., Sex Differences in the Use of Indirect Aggression in Adult Canadians
    Bjorkqvist K., Sex differences in Physical, Verbal, and Indirect Aggression:
    a Review of Recent Research, 1994

    Hess N. H., Hagen E.H., Sex differences in indirect aggression
    Psychological evidence from young adults, 2006


    W skrócie: agresywni są tak samo, ale agresja przejawia się inaczej. Dziewczyny wolą "indirect", chłopcy "direct". Kobiety zawsze wybierają taką agresję, by nie przyniosła im fizycznych szkód.
  • rekreativa 13.10.12, 11:19
    A dlaczego wybieraja formę agresji, która nie zostawia fizycznych sladów?
  • frusto 14.10.12, 14:43
    rekreativa napisała:

    > A dlaczego wybieraja formę agresji, która nie zostawia fizycznych sladów?

    Nie, taką formę agresji, która IM ni eprzynosi fizycznych szkód (średnio). No, przesadziłem z tym kategorycznym tonem, to w sumie bardziej hipotetyczne wyjaśnienie tego co widzimy, niż pewnik naukowy :) Faktem jest, że kobiety unikają bezpośredniej walki, jeżeli może z niej wyniknąć dla nich szkoda fizyczna. Inna teoria jest taka, że ponieważ wcześniej dojrzewają, to szybciej nabywają zdolności społecznych koniecznych do stosowania bardziej skomplikowanych metod "pośredniej" agresji.

    Pisała o tym Campbell, Staying alive: Evolution, culture, and women’s intrasexual aggression, 1999

    Podaje tylk tytuł, bo łatwiej wyguglać. W skrócie, Campbell postuluje, że przeżycie matki jest kluczowe dla przeżycia dziecka. Śmierć matki to praktycznie rzecz biorąc w EEA śmierć dziecka, a nawet bardziej współcześnie zwiększa drastycznie szanse na śmierć dziecka. Mężczyzna może podejmować ryzyko, bo mniej inwestuje w opiekę (to dość kontrowersyjna teza). Dlatego ewolucja faworyzowała kobiety, które unikały fizycznych konfrontacji.
  • berta-death 13.10.12, 11:56
    W każdej sytuacji, czy tylko wtedy kiedy mają do czynienia z silniejszymi od siebie? W takich żeńskich zbiorowościach jak internaty czy więzienia jakoś nie obserwuje się zakamuflowanej agresji. Jest tak jak w przypadku facetów.
  • frusto 14.10.12, 15:00
    berta-death napisała:

    > W każdej sytuacji, czy tylko wtedy kiedy mają do czynienia z silniejszymi od si
    > ebie? W takich żeńskich zbiorowościach jak internaty czy więzienia jakoś nie ob
    > serwuje się zakamuflowanej agresji. Jest tak jak w przypadku facetów.

    z silniejszymi od siebie. Więzienia, to nie jest reprezentatywna próbka populacji.
  • bene_gesserit 09.10.12, 18:55
    Płeć mózgu, he he he he. Człowieku, puknij się w mózg!
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • buldog2 09.10.12, 20:50
    1. Żeby maksymalnie odsunąć możliwość tendencyjnych (nieprzychylnych kobietom) komentarzy, wszedłem na strony Biblionetki. Książkę b. wysoko (4 ½ gwiazdki) oceniło 412 osób, cytuję dwie opinie z czterech (pozostałe dwie pozytywne, ale niewiele ponad te dwie wnoszą):
    Tak, tak... tytuł tej recenzji przekazuje bardzo wiele. Książka jest szalenie ciekawa, otwiera oczy na niektóre aspekty naszego życia. Powinni ją przeczytać zarówno mężczyźni, jak i kobiety, dzięki czemu uniknęliby niektórych kłótni ze swoimi partnerami. Ciekawe spojrzenie na temat, ciekawe jego ujęcie, niemniej jednak czasem troszeczkę się nudziłam. Nie jest to jednak to "ale" zawarte w tytule mojej wypowiedzi. Tym "ale" jest to, że nie do końca należy całej tej książce wierzyć. Autorzy nie są naukowcami, a książka ta nie jest ich pracą naukową; owszem, opierają się na pewnych badaniach i podają ich źródła, jednak, jak już mowiłam, brakuje im tej szerokiej wiedzy.

    Tak czy siak książka jest naprawdę bardzo ciekawa i mogę ją z czystym sumieniem polecić ludziom choć trochę interesującym się budową naszego mózgu i naszą płciowością.
    ***
    Nie są naukowcami, ale, jak sam zauważyłeś/aś, nie przeprowadzają sami doświadczeń, rzadko nawet sami z siebie wyciągają wnioski, tylko opierają się na pracach naukowców. Do każdej teorii dopisują czasami po kilka nawet odnośników do prac naukowych, co czyni dla mnie tą książkę dosyć wiarygodną. Jeśli ktoś ma ochotę wiedzieć na ten temat więcej, lub upewnić się, że nie został oszukany może to zrobić. Książka prezentuje wiedzę na ten temat w pigułce. W kolorowej pigułce, żeby trafić do mas. "Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę." Pozdrawiam.
    ***
    www.biblionetka.pl/art.aspx?id=8632
    2. W innym wątku przeczytałem Twoją opinię na temat kultury Japonii. Swego czasu b. mnie ona interesowała. Na koncie ma wiele wspaniałych dokonań, ale w kwestii stosunku do kobiet niewiele. Dość powiedzieć, że – bez względu na symbolikę, która cokolwiek przypomina polską – każe czcić Matkę Boską i kompensować to stosunkiem do żywych kobiet ( albo, jak kto woli, na odwrót – stosunek do kobiet kompensować kultem Matki Boskiej) w klasycznej kulturze Japonii była nie tylko przedmiotem, ale przedmiotem brudnym. Mężczyzna (podobnie jak u Cyganów) nie mógł usiąść na miejscu poniżej kobiety, dotknięcie kobiety kalało etc. etc. Podobny stosunek do kobiet znajdujemy w prawie całej Azji, w największych i najbardziej ludnych krajach – Chinach i Indiach. Do dziś w Chinach na porządku jest usuwanie zaawansowanych ciąż, jeśli badanie wykaże, że urodzi się dziewczynka. Prawo dopuszcza zabójstwo nowonarodzonego dziecka (w ciągu trzech dni) po narodzeniu. Chodzi tu przede wszystkim o dziewczynki, zostawia się je bez opieki – noworodek nie wytrzyma tyle czasu bez opieki. Tak dzieje się w państwie z dominującej rolą woli rządu w tej kwestii. Podobnie jest w Indiach (nie wiem, czy to praktyka oficjalna). O Japonii lepiej nie opowiadać. Po rewolucji Meidżi (II połowa XIX w.) nastąpiły szybkie zmiany, także obyczajowe. W omawianej kwestii doszło do upodmiotowienia ludu. Tylko mężczyźni, czy kobiety też – nie pamiętam, otrzymali prawo do posiadania imienia i nazwiska. Wcześniej określano ze względu na funkcję, jaką pełnili w postaci żywych narzędzi – stolarz, sieciarz, poławiacz itd. Kobiety należały do wyposażenia dodatkowego tych narzędzi (np. poławiacz miał łódź i 5 kobiet).

    Chlubnym wyjątkiem Wietnam.

    W czasie II wojny światowej w czasie występowania braku odpowiedniego asortymentu Japończycy zjadali ludzi, także na tę okoliczność gustowali w młodych dziewczynach. Nie rabowali ryżu, czy czego tam, zjadali dziewczyny. Na ten temat są relacje BBC, CNN (opowiadają b. żołnierze Japonii, są relacje Chińczyków).

    Jeśli się czym zachwycać, cokolwiek pisać, należy choć trochę wiedzieć, co się pisze. Bo się niedobrze robi.
    Podobnie w przypadku ubliżania na Forum.
    ––
    buldog.
  • buldog2 09.10.12, 21:04
    Fragment wpisu powinien wyglądać tak:

    W II połowie XIX w. doszło do upodmiotowienia ludu. Mężczyźni – czy kobiety też, nie pamiętam – otrzymali prawo do posiadania imienia i nazwiska. Wcześniej określano ich (zwracano się do nich) ze względu na funkcję, jaką pełnili. Stolarz, sieciarz, poławiacz itd. Kobiety należały do wyposażenia dodatkowego tych narzędzi (np. poławiacz miał łódź i 5 kobiet).

    Jakieś informacje na temat zmian obyczajowych w Japonii można znaleźć we wspaniałej książce Zofii Alberowej "O sztuce Japonii" (celowo wymieniam książkę, której autorką jest kobieta). Podobnie, jak "Płeć mózgu", nie jest to praca naukowa. Jednak środowisko stawia ją daleko wyżej, niż szereg prac naukowych. I nie ma mowy, by ktokolwiek kwestionował jej wartość.
    --
    buldog.
  • kocia_noga 10.10.12, 19:41
    buldog2 napisał:

    Podobnie, jak "Płeć mózgu", nie jest to praca naukowa
    > . Jednak środowisko stawia ją daleko wyżej, niż szereg prac naukowych. I nie ma
    > mowy, by ktokolwiek kwestionował jej wartość.

    No widzisz, a wartość "P.M." jest pzrez środowisko naukowe kwestionowana.
    ŚĄrodowisko biblionetki to nie jest to samo, co gremium naukowców.
    Naukowcy mogą wysoko nawet cenić coś niestworzonego przez profesjonalistów, o ile spełnia to szereg wymogów. Uluboona przez ciebie książka nie spełnia ich.

    --
    > buldog.


    --
    No dobra, dobra.
  • bene_gesserit 09.10.12, 21:58
    Buldi, możesz wyjść z siebie, stanąć obok i zatańczyć kujawiaczka śpiewając falsetem mądrości z Wiki. Nie zmienia to faktu, ze 'Płeć mózgu', która do dziś służy marinerom tego świata do zatykania wielkich jak Pałac Kultury dziur w ich wątpliwej jakości modelach swiata, nie przedstawia żadnej wartości naukowej, ergo - nie może służyć jako podpórka do jakichkolwiek poglądów. W świecie Zachodu ta ksiązczyzna przepadła bez wieści w roku wydania, nie wzbudzając ani dyskusji, ani większego zainteresowania, u nas - odkrywają ją na nowo nowe pokolenia mizoginów bez przygotowania uniwersyteckiego, ktorzy interpretację badań mylą z wynikiem. Jak widać - mieszanina nieszczerych chęci, uprzedzeń, supernaiwna perspektywa i garść informacji z neciku net naprawdę nie wystarcza, nawet w dzisiejszych czasach.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • rekreativa 09.10.12, 22:26
    Ja tę książkę czytałam.
    Problem polega na tym, że ona i cytaty z niej służą niemal wyłącznie wszelkiej maści mędrkom (to nie do Ciebie) jako argumenty na poparcie rzekomej "gorszości" kobiet
    Naprawdę, w innym kontekście nawiązania do tej książki nie spotkałam.
    Tymczasem czy się zgadzamy z wnioskami tej książki czy nie, to nie ma tam w żaden sposób sugerowania, że któraś płeć jest mniej warta.

  • buldog2 09.10.12, 22:56
    Ależ niczego podobnego nie napisałem, ani nie myślę. W tej książce są opisy zmian społecznych, które to (znaczy, zmiany) są potwierdzeniem wspomnianej przeze mnie sytuacji kobiet. Nie wynika stąd choćby sugestia, że kobiety są gorsze. Tak jak nie wynika z jakiegokolwiek innego fragmentu książki.

    Wypowiem się jeszcze na temat prób gwałtu i molestowania. Rzecz w tym, że mam tu coś do powiedzenia, bo znam coś takiego z autopsji. Ponieważ to historia dość wyjątkowa i nie pozbawiona elementów rozrywkowych (wtedy, gdy się o niej czyta), chciałbym opowiedzieć ją jak należy. Wciąż aktualne pytanie, jak ma się facet w takim przypadku bronić, skoro jest silniejszy i nie powinien tego wykorzystywać. A są jeszcze inne aspekty historii, w którą sam się wpakowałem, płaciłem za to z własnej kieszeni (to były starania o poważnego klienta).

    I, żeby nie mnożyć wpisów ponad potrzebę, dodam tu, iż to, że książka nie posiada sankcji naukowej, nie wnosi nic do stanu wiedzy specjalistów, w niczym nie odbiera jej wartości. Podręcznik nauki czytania i pisania też niczego nowego nie odkrywa i przez to nie przestaje być ani wiarygodny, ani wartościowy.
    --
    bul.
  • kocia_noga 10.10.12, 09:05
    buldog2 napisał:

    >
    to, że książka nie posia
    > da sankcji naukowej, nie wnosi nic do stanu wiedzy specjalistów, w niczym nie o
    > dbiera jej wartości.

    "Sankcji naukowej"?:))))
    Ależ książka, jak już pisała Bene ma wartość! Ma znaczną wartość dla mizoginów , typów chcących uważać się za lepszych od Misia (ja-mężczyzna mam rządzić, bo inaczej przyp.ier.dolę), bo daje wam broń do ręki.
    Oczywiście ludzie różnią się pomiędzy sobą, ze względu na płeć również. Różnice te są bardzo względne a istotnym czynnikiem jest sytuacja. Prośćiej - np jest dwóch facetów , jeden brunet, drugi rudy. Mają wejść niezauważeni w tłum Arabów. W tej sytuacji różnica między nimi rośniue i jest bardzo ważna. Jednak kiedy siedzą w restauracji biorą takie same dania i różnica znika.
    Różnice ze względu na płeć tradycyjnie są używane przeciwko kobietom, rozmuchuje się je dodając to czy tamto.
    Zawsze chodzi o władzę - pieniądze, doktrynę, panowanie.
    To, co jeden z drugim mizogin przypisze kobietom zależy od jego osobistych potrzeb. I tyle.
    --
    No dobra, dobra.
  • buldog2 10.10.12, 13:52
    Ponieważ nie lubię pisać bez zastanowienia (nie leży to w naturze człowieka), odpowiem później, teraz tylko dygresja na inny temat.

    Nieprawda, że prawdziwych feministek nikt nie widział i trzeba się zadowolić tym co jest. Być może jest to oficjalne stanowisko Ruchu, ale gdyby nawet tak było, natura człowieka każe mu patrzeć w górę "Niebo gwiaździste nade mną...". Właśnie to ze wszystkich sił zwalcza feminizm.

    Dwie dusze mam […]
    Jedna sie pazurami
    W ziemie prze zaciecie.
    Druga z oparow ziemskich
    Unosi sie w niebo

    Feminizm uchwycił się słynnej wypowiedzi Fausta i w spółce z Ojcem Dyrektorem i Mefistofelesem stara się nas wdeptać w ziemię,.
    Jak jedna z koleżanek, jak przypuszczam, prawdziwa feministka, opowiadała o podziale na ludzi i facetów, że to przyszłość i zbawienie dla świata. Wzięła to z gnostyckiej legendy, którą jej opowiedziałem, ale o tym również kiedy indziej. Twórczo (copy-paste) rozwinęła oryginalną starodawną koncepcję… ale to była osobowość!

    Szczególnie peszy i deprymuje, kiedy Feminizm nas lekceważy i do zwalczania nas deleguje kopie programów o zaniżonym poziomie (takie za freeee!), bez pakietu sztucznej (sztucznej, ale zawsze) inteligencji i bez śladu refleksji nad swoimi możliwościami intelektualnymi (z drugiej strony, to zrozumiałe – po co programowi refleksja nad czymś, co nie istnieje. To byłby obłęd!).
    Za to takie kopie wyglądają bardziej estetycznie, bez śladu pofałdowań na obudowie (znaczy, opakowaniu).
    --
    Miłego dyżuru
    buldog.
  • mariner4 10.10.12, 14:03
    dla większości forumowiczek. One wiedzą swoje i już. W większości przypadków bierze się to z kompleksu niższości. Albo z poczucia krzywdy porzuconej kobiety. Podobnie jak porzucony mężczyzna bywa zajadłym wrogiem kobiet.
    Być może są tacy faceci, co się poddają temu praniu mózgów wojujących feministek, ale należy to po prostu lekceważyć.
    M.
  • kocia_noga 10.10.12, 19:44
    buldog2 napisał:

    weź przetraw to co skonsumowałeś, bo nie dokonałeś ani analizy ani syntezy, produkując bełkot jedynie.
    --
    No dobra, dobra.
  • buldog2 10.10.12, 21:53
    Może to i przyciężkie w formie, ale taki już wpływ złowieszczej ideologii, że zabija każdą myśl, i wszystko co najlepsze.
    bul.
  • bene_gesserit 10.10.12, 22:46
    Nie stary, to nie jest przyciężkie, to ma po prostu mało sensu, za to dużo upojenia sobą. Przestań sie onanizować i wyłuszcz treściwie, o co ci chodzi. Tu, oprócz marinera - ktory się z powodu umysłowej indolencji nie liczy, na nikim bełkotliwymi zawiłościami nie zrobisz wrazenia. Wyskakuj z sensu albo sobie daruj, proponuję.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • buldog2 11.10.12, 12:10
    Nie twierdzę, że książka wnosi coś nowego do stanu wiedzy.
    Natomiast skoro twierdzisz, że zawiera błędy, wskaż 10 błędów i będzie po sprawie.
    Poza tym przepraszam za przyciężką i, zapewne, niestosowną formę wpisów.
    buldog.
  • bene_gesserit 11.10.12, 20:57
    Pomijając drobny fakt, ze autorzy ksiązki uparcie przestawiają interpretację wyników badań jako wyniki badań, można temu, ekhem, dziełu zarzucić jeszcze:

    - stronniczość w tejże interpretacji
    - kłamstwa nt feminizmu i innych grup, ktore zajmują się prawami wykluczonych/mniejszosci/etc
    - kompromitujące doprawdy zwłaszcza w 'naukowym' dziele mylenie stereotypów z prawdą
    - kryptodokumentację (swego czasu były listy w necie dotyczące detalicznie momentów w ksiązce, w ktorej autorzy mijali się z prawdą otwarcie, bo parę osób dla zabawy dotarło do badań, na które sie powoływali - poszukaj, mi się nie chce)
    - patrzenie na wszystko z perspektywy bialych prawackich przestawicieli klasy średniej, co byłoby zrozumiałe, skoro autorzy własnie tacy są, gdyby nie było tak natrętne i - niestety - wartościujące wszystko, co się od tej perspektywy rózni.

    Wybacz, ze nie pamiętam konkretów - książczynę czytałam w roku jej polskiego wydania, więc nie podam ci numerów bzdurnych stron, ale o ile pamiętam, musiałabym podać wszystkie.
    Generalnie jest to książka-ciekawostka - dowód na to, jak para średnio inteligentnych acz nie pozbawionych złych intencji lub po prostu nieodpowiedzialnych ludzi może ogłupić innych, stwarzając w pozamerytorycznym dziełku pozory naukowości. Czego marinery tego swiata są i pewnie jeszcze długo będą żywym dowodem. Igorantom o ograniczonym intelekcie i/lub nabożnym stosunku do wszystkiego, co zostało wydane w postaci książki i/lub nie mającym przygotowania uniwersyteckiego wystarczy Płeć mózgu albo inne Faceci są z Marsa...

    Za forme nie przepraszaj, tylko się skup i streść, z pozytkiem dla wszystkich.




    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • mariner4 11.10.12, 21:14
    To co napisałaś, to Twoja opinia nie poparta żadnym rzeczowym argumentem. Masz do takiej opinii zresztą pełne prawo. Z tym że nie jest nic a nic bardziej przekonywująca od tego co jest w tej książce. Wiadomo tylko, że nie wierzysz w to, co jest tam napisane.
    M.
  • bene_gesserit 13.10.12, 10:33
    Wiem, że tego nie rozumiesz :)
    Właśnie o to chodzi :(((
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • mariner4 10.10.12, 09:49
    Nigdzie nie napisałem, że jedna płeć jest lepsza od drugiej. Tak wcale nie uważam. Ja tylko twierdzą, że wychowanie nie zmieni natury człowieka. Jesteśmy inni i żadna propaganda tego nie zmieni.
    Agresywne zaprzeczanie faktom nie wyleczy też niczyich kompleksów.
    Notabene autorka tej książki to kobieta. W przedmowie tej książki jest napisane, że jeden profesor odradzał jej publikację, bo jak to powiedział, może to wywołać skandal na uczelni gdzie autorka pracowała.
    Czyli jeżeli nauka stoi w sprzeczności do ideologii, to tym gorzej dla nauki?
    Co do budowy mózgu to są różnice.
    Podstawowa to półkule mózgowe mężczyzn są bardziej wyspecjalizowane w funkcjach. U kobiet są bardziej uniwersalne. W praktyce oznacza to między innymi, że uszkodzenie jednej półkuli np na skutek wypadku u kobiety może dać mniejsze upośledzenie. Druga półkula przejmuje pewne funkcje tej uszkodzonej. U mężczyzn jest z tym o wiele gorzej. Może dlatego ta amerykańska pani senator stosunkowo dobrze zniosła postrzał w głowę.
    Inna różnica, to inne rozłożenie ośrodków mowy. Dlatego dziewczynki między innymi wcześniej mówią. Jest jeszcze więcej różnic, ale tu nie miejsce na długie uzasadnienia.
    Zresztą jak czytałaś tą książkę to pewnie wiesz.
    Powtarzam. Ja nigdy nie twierdziłem, że faceci są mądrzejsi, albo lepsi od kobiet.
    Ale tutaj z lekka fanatyczne panie i tak mnie atakują i pomawiają o "męski szowinizm".
    M.
  • berta-death 10.10.12, 10:38
    Po pierwsze to są statystyki, jedne pokazują jedno a inne co innego. Zależnie od badania i obrabianej przez niego grupy badawczej. Nie stwierdzono też co jest przyczyną a co skutkiem.
    Przypominam, że mózg jest bardzo plastyczny, zwłaszcza w młodym wieku. To ile i gdzie będzie neuronów i połączeń między nimi zależy niemal w 100% od treningu. Muzycy i tancerze mają lepiej połączone obie półkule, bo od 4-5 rż intensywnie trenują, co zmienia ich budowę mózgu. Np statystyczny skrzypek ma kilka razy większy obszar mózgu odpowiadający za palce lewej ręki, niż przeciętny człowiek, też nie dlatego, że taki się urodził. To co jest w genach, to jedynie łatwość z jaką dana część mózgu ulega powiększeniu, jednemu wystarczy kilka lat ćwiczeń a innemu i całe życie będzie mało, żeby dojść do podobnych efektów. Nie mniej jednak bez treningu nie da rady, połączenia nie dość, że nie powstaną, to jeszcze zanikną.

    I te różnice w budowie mózgów odzwierciedlają to, czego dany człowiek uczył się przez całe życie. Skoro od małego biegał po polach i lasach, to logiczne, że obszar odpowiadający za orientację w terenie będzie miał dużo lepiej rozwinięty, niż ktoś kto całe życie spędził w czterech ścianach własnego domu. Te wszystkie różnice pomiędzy chłopcami i dziewczynami są zauważalne w tradycyjnych krajach, gdzie od małego dzieci w zależności od płci zajmują się czym innym. W krajach gdzie panuje równouprawnienie i dzieciństwo każdego dziecka bez względu na płeć nie różni się, tych różnic w umiejętnościach i budowie mózgu nie obserwuje się.
  • frusto 13.10.12, 10:00
    berta-death napisała:

    >Te wszystki
    > e różnice pomiędzy chłopcami i dziewczynami są zauważalne w tradycyjnych krajac
    > h, gdzie od małego dzieci w zależności od płci zajmują się czym innym. W krajac
    > h gdzie panuje równouprawnienie i dzieciństwo każdego dziecka bez względu na pł
    > eć nie różni się, tych różnic w umiejętnościach i budowie mózgu nie obserwuje s
    > ię.

    Proszę o link do artykułu. Ja do tej pory czytałem, że im bardziej "równy" kraj, tym większe różnice w charakterach kobiet i mężczyzn, ale to były badania posta, a nie budowy mózgu.

    Co do reszty, różnice między chłopcami a dziewczynkami w zachowaniu widać bardzo wcześnie (np. 14 miesięcy), a preferencje odnośnie zabawek bardzo ładnie się korelują z poziomem testosteronu mierzonego PRZED URODZENIEM (tj. przed urodzeniem mierzono testosteron, i to potem się ładnie koreluje z preferencjami wobec zabawek, im więcej testosteronu u dziewczynek np. tym częściej chciały się bawić samochodzikami).

    Tak więc preferencje istnieją pewnie już w momencie urodzin (statystycznie), a potem kultura co najwyżej je wzmacnia lub tłumi.

    Testosterone measured in infancy predicts subsequent sex-typed behavior in boys
    and in girls, Lamminmäki A. et al, Hormones and Behavior 61 (2012) 611–616

    Fetal Testosterone Predicts Sexually Differentiated Childhood Behavior in Girls and in Boys Bonnie Auyeung, Simon Baron-Cohen, Emma Ashwin, Rebecca Knickmeyer, Kevin Taylor 2009

    Od dłuższego czasu pracuję nad postem dotyczącym przemocy domowej, i stąd przeczytałem kilka tuzinów artykułów nt budowy mózgu i poziomu agresji, dlatego teraz tak się mądrzę.
  • mariner4 13.10.12, 10:46
    że na nie nie działają rzeczowe argumenty. One po prostu są.
    M.
  • berta-death 13.10.12, 11:47
    Preferencje są związane z identyfikowaniem się dziecka z określoną płcią i naśladowania dorosłych osób tej samej płci. Stąd dziewczynki bawią się lalkami i mają mniej czasu na ogólnorozwojowe zabawy a chłopcy nie. Chyba, że to ojcowie angażują się w opiekę nad dzieckiem idą na urlopy rodzicielskie i na placach zabaw spotykają się z innymi ojcami. Wtedy chłopcy naśladując ojców chętnie bawią się lalkami. A ta identyfikacja czyli tożsamość płciowa jest faktycznie zależna od poziomu hormonów w życiu płodowym. Dzięki hormonom kształtuje się część mózgu odpowiadająca za to, że człowiek wie jakiej jest płci i za orientację seksualną. Jak tam coś jest spieprzone, to mamy transseksualistów albo homoseksualistów. Nigdzie nie wykazano, że ten mechanizm inaczej wygląda.

    A co do różnic w umiejętnościach chłopców i dziewczyn w zależności od kultury z jakiej się wywodzą, to widać to w tych wszystkich międzynarodowych testach szkolnych. Jak kraj jest tradycyjny i dominuje w nim tradycyjny podział ról społecznych, to dziewczynki wypadają gorzej w przedmiotach ścisłych. Jak kraj jest równouprawniony, to tych różnic nie ma.
  • mariner4 13.10.12, 12:12
    wiarygodne materiały źródłowe, że tak jest jak piszesz? Inaczej to tylko poglądy.
    M.
  • berta-death 13.10.12, 14:34
    To nie są moje poglądy, tak naprawdę wygląda sprawa tych testów sprawdzających umiejętności. To nie jest top secret, te dane są oficjalne, trzeba trochę pogooglać i się znajdzie. Przecież nie przechowuję linków do tych wszystkich artykułów na ten temat.
    Podobnie jest z kwestią zabawek dla dzieci. Poszukaj sobie czegoś o lalkach dla chłopców. W PL jeszcze tego chyba nie ma, ale w krajach gdzie faceci siedzą na urlopach jest to dość popularna zabawka.
  • mariner4 13.10.12, 15:40
    temu co piszesz.
    Wiadomo np, ze niemowlęta już się różnią. Dziewczynki bardziej zwracają uwagę na twarze i ludzi, podczas gdy chłopcy na przedmioty. Sam to na swoich dzieciach zaobserwowałem.
    Syn już w wózku mało sobie głowy nie ukręcił oglądając się za samochodami.
    Nikomu nie odbieram prawa do wychowywania dzieci po swojemu, ale całego procesu ewolucji nie da się wyeliminować.
    I z uporem maniaka powtarzam, że inność nie oznacza "lepszości", albo "gorszości".
    Nie da się zakwestionować działania hormonów.
    M.
  • berta-death 13.10.12, 16:07
    Nie patrz na artykuły, które na siłę próbują udowadniać stereotypy, patrz na to co jest naukowo potwierdzone, czyli przede wszystkim mierzalne. Wyniki testów są mierzalne, podobnie jak i poziom równouprawnienia i uprzedzeń. Mierzalna jest również sprzedaż zabawek i to w co dzieci lubią się bawić.

    Poza tym człowiek został stworzony do jaskiniowego życia w buszu, nie we współczesnym świecie. Wszystkie przystosowania, zarówno fizyczne jak i intelektualne dotyczą przetrwania w dziczy a nie w stechnologizowanym świecie. Czyli nie ma możliwości, żeby chłopcy byli genetycznie przystosowani do tego, żeby mieć pociąg do samochodów a dziewczynki do garnków. W świecie, do którego dobór naturalny ich przystosował nie było ani jednego ani drugiego. Człowiek ma jeszcze coś takiego jak plastyczny mózg, który umożliwił mu zaadaptowanie się do każdych praktycznie warunków życia i rozwinięcie dowolnych umiejętności. Mechanizmy plastyczności mózgu to jest coś z czym warto się zapoznać, bo to dość ciekawa dziedzina nauki.

    Wszystkie dzieci interesują się otaczającym ich światem i wybierają takie zabawki, jakie umożliwią im rozwój tych zdolności, jakie na danym etapie rozwoju są możliwe do rozwinięcia. Do tego trzeba wziąć pod uwagę indywidualne różnice, jedno dziecko to urodzony humanista a inne jest bardziej ścisłe. Jedno lubi czytać książeczki a innego tylko mechanizmy interesują. Jednego interesują dźwięki inny lubi rysować. Jeden lubi robić wygibasy na placu zabaw a inny sobie spokojnie piasek przesypuje w piaskownicy. Jeden jest towarzyski a drugi lubi sam się bawić. I płeć nie ma tu nic do rzeczy. W końcu czym różni się zabawa wózkiem dla lalek od zabawy resorakiem. Jedno i drugie ma kółka i można tym jeździć.
    I jeszcze jest coś takiego jak naśladownictwo. Dzieci lubią odtwarzać w zabawie dorosły świat i wcielają się w role osób, z którymi się identyfikują. Jak widzą, że rodzic gotuje obiady to same w to się bawią i jeszcze do pomocy garną. Podobnie jak widzą, że rodzic kosi trawę, to też zaraz okazuje się, że jeżdżenie plastikową kosiarką po trawniku albo dywanie symbolizującym trawnik to najfajniejsza zabawa pod słońcem. Jak widzą rodzica z laptopem to też koniecznie chcą sobie postukać po klawiaturze, nawet jak są za małe żeby cokolwiek z tego skumać. I nie są to moje fantazje, tak prawią wszelkiej maści naukowe opracowania dotyczące rozwoju nie tylko dzieci, ale i wszystkich naczelnych.
  • rekreativa 13.10.12, 16:24
    Własnie sobie poczytałam:
    portalwiedzy.onet.pl/13376,105,17,1,1,biblioteka.html?page=1&x=0&y=0
    Spory fragment książki Deborah Blum, " Mózg i płeć. O biologicznych różnicach między kobietami i mężczyznami", 17 stron lektury, ale warto przejrzec.
    Sa tam odniesienia zarówno do tego, co pisze mariner, jak i do tego, co pisze berta.
    Jest tez opisanych kilka bardzo ciekawych badań.
  • mariner4 13.10.12, 18:49
    kobiety nie różni się od mózgu mężczyzny. Mamy nieco odmienne funkcje i zadania, a to musi się odbić na biologii i wszystkim co się z tym wiąże.
    Ja nigdy nie twierdziłem, że kobiety są jakoś upośledzone. Są inne. Gdyby tak nie było, to nas by nie było.
    Tekst przeczytałem od początku do końca z uwagą. Nie zaprzecza on temu co wcześniej napisałem.
    Wiem, że badania nad naszym mózgiem są w powijakach. Jeszcze się dowiemy o ciekawych sprawach.
    I tyle na zakończenie tej dyskusji.
    M.
  • berta-death 13.10.12, 19:36
    Po pierwsze te wszystkie dowody są zaburzone nieco przez zdolności mózgu do kształtowania się pod wpływem bodźców ze środowiska. Dawniej toczono spory czy muzycy rodzą się genialni i dlatego mają taki pociąg do muzykowania czy też może rodzą się przeciętni, tylko dzięki treningowi osiągają mistrzostwo. Póki co stanęło na tym, że geniusz muzyczny to co najmniej w 90% efekt katorżniczej pracy. Co oczywiście gołym okiem widać w strukturze jego mózgu. A, że mózg jest plastyczny do pewnego wieku, dlatego w późniejszych latach nawet nie ma sensu zabierać się za ćwiczenia bo nic z tego nie będzie. W związku z tym istnieje duże prawdopodobieństwo, że z innymi umiejętnościami jest dokładnie tak samo. Bo naprawdę ciężko jednoznacznie powiedzieć co jest efektem czego.
    Jak ktoś od wczesnego dzieciństwa przez kilkanaście lat po kilka godzin dziennie bawi się piłką, klockami, samochodami, procami i biega po polach i lasach, to oczywiste jest, że dzięki temu trenuje takie umiejętności jak np orientacja w przestrzeni. I oczywiste jest, że będzie w tym lepszy niż ktoś kto nie przeszedł takiego treningu. Ale czy to oznacza, że ma ku temu genetyczne predyspozycje?

    A druga sprawa to taka, że podział ról społecznych powstał ledwo kilka góra kilkanaście tys lat temu, czyli długo po tym jak homo sapiens wyewoluował. A wszystkie dane archeologiczne wskazują na to, że pierwsi ludzie żyli sobie jak szympansy. Niby spółka, ale z mocno ograniczoną odpowiedzialnością. Każdy musiał zadbać o siebie, czyli każdy musiał mieć takie same zdolności do zdobywania pożywienia, ochrony przed wrogiem i szukania sobie bezpiecznego schronienia przed zmrokiem, drapieżnikami i warunkami atmosferycznymi. Nawet ten dymorfizm płciowy to na atawizm zakrawa niż na coś niezbędnego. Porównaj sobie szympansa z szympansicą albo goryla z gorylicą.
    Antropolodzy skłaniają się ku temu, że ludzie zaczęli dobierać się w pary na zasadzie seryjnej monogamii dlatego ten dymorfizm zanikł. Samica, żeby odchować młode, które przychodziło na świat będąc w stadium płodu de facto a wcześniej jeszcze generowało wielki brzuch, czym powodowało u matki czasową niepełnosprawność, musiała mieć osobistego opiekuna. Zatem odpadał system haremowy i w związku z tym samce nie musiały być już takie wielkie i agresywne żeby walczyć ze sobą o dostęp do całego stada samic. A ten samiec opiekun zajmował się samicą i jej potomstwem przez krótki czas, najprawdopodobniej do momentu aż młode osiągnęło taki etap w jakim inne naczelne przychodzą na świat. Potem każde szło w swoją stronę i żyło na własną rękę. Źródło to wykłady z antropologii, zapewne dostępne w skryptach i podręcznikach dowolnej uczelni, która prowadzi zajęcia z antropologii.
    Jak tak, to nie ma najmniejszego uzasadnienia dla istnienia różnic pomiędzy płciami. Nie zostały one przystosowane do pełnienia różnych ról.
  • frusto 14.10.12, 15:14
    berta-death napisała:

    > Po pierwsze te wszystkie dowody są zaburzone nieco przez zdolności mózgu do ksz
    > tałtowania się pod wpływem bodźców ze środowiska.
    Ale pewne (Statystyczne!) różnice w zachowaniach dzieci widać już w pierwszym dniu po urodzeniu!


    > A druga sprawa to taka, że podział ról społecznych powstał ledwo kilka góra kil
    > kanaście tys lat temu, czyli długo po tym jak homo sapiens wyewoluował. A wszys
    > tkie dane archeologiczne wskazują na to, że pierwsi ludzie żyli sobie jak szymp
    > ansy.
    U których występują wyraźne różnice między zachowaniami samic i samców

    > Nawet ten dymorfizm płciowy [..]
    > Antropolodzy skłaniają się ku temu, że ludzie zaczęli dobierać się w pary na za
    > sadzie seryjnej monogamii dlatego ten dymorfizm zanikł.
    Coś w tym jest. U naszych przodków różnica rozmiaru między samcami a samicami to ponoć było od 50% do 100% (obecnie koło 10%, jeżeli dobrze pamiętam).

    > Jak tak, to nie ma najmniejszego uzasadnienia dla istnienia różnic pomiędzy płc
    > iami. Nie zostały one przystosowane do pełnienia różnych ról.
    Różnice muszą istnieć. Wg. psychologii ewolucyjnej różnice muszą istnieć i muszą się ograniczać do funkcji reprodukcyjnych (czyli cech psychicznych związanych z reprodukcją), typu stosunek do przypadkowego seksu, liczba partnerów, itd, stosunek do ryzyka itd. Nie wierzę, by mogły istnieć "zdolności matematyczne" i by takie zdolności mogły być różne. Natomiast sądzę, że mogą istnieć zdolności innego rodzaju, które mogą wpływać pośrednio na nadreprezentację mężczyzn w przedmiotach ścisłych.

    Ja sądzę, że to zbyt ostrożne podejście. Role u szympansów _różnią się_ i u nas także różniły się - IMHO mieliśmy najpierw a) presję na dyferencjację płci b) potem kilka milionów presji na zmniejszanie różnic c) i ostatnie kilka tysięcy lat znowu presję na zwiększanie różnic. Kilka tysięcy lat to wystarczająco dużo dla ewolucji -- wystarczy spojrzeć na związek zdolności do trawienia mleka w dorosłym życiu a czasem, kiedy udomowiono bydło. TO ledow kilka tysięcy lat.
  • rekreativa 13.10.12, 21:01
    Przytoczyłam ten artykuł, bo jest w nim dość dokładnie opisane, czym te nasze mózgi sie różnią na poziomie budowy.
    Kiedy ludzie słyszą: kobiety mają inne mózgi niz mężczyźni, to sobie wyobrażaja naprawde dziwne rzeczy. Tymczasem róznice te widac dopiero na poziomie komórkowym i jest ich dość mało. Co więcej nie stwierdzono, co te różnice właściwie oznaczają dla zachowania czy funkcji organizmu.
    Przykład z jądrem SDN w podwzgórzu - jest większe u samców (badanie na szczurach), ale po co jest większe, nie wiadomo. Wycięcie kawała tegoż jądra nie wpływa na zachowanie samców, tak jakby ono tam było dla ozdoby takie duże.
    Druga obserwowalna różnica, to różne aktywności półkul mózgowych przy wykonywaniu tych samych zadań. Zauważono, że u kobiet aktywne są ośrodki w obu półkulach tam, gdzie u większości mężczyzn w lewej. Z drugiej strony nie stwierdza się, by wystepowała jakaś znacząco większa liczba połączeń nerwowych pomiędzy półkulami kobiet, więc też nie wiadomo do końca, jak to działa.
    Problem z badaniami mózgu u ludzi z jednej strony wynika z dostępnych metod - najlepiej badać mózgi żywe, ale nie można przecież człowiekowi tak jak szczurowi wyciąć kawałek mózgu i obserwować, co się będzie działo.
    Z drugiej strony z wpływów społeczno-kulturowych. Nie zawsze mozna stwierdzić, co jest skutkiem, a co przyczyną.
    Co mnie zastanowiło, to wyniki badania mózgu w odniesieniu do zdolności orientacji przestrzennej - czyli tej umiejętności, która jest uważana za domene męską. Otóż twierdzi się, że odpowiada za nią część mózgu zwana hipokampem. U gatunków poligamicznych, gdzie samiec przemierza okolicę, a samica pilnuje gniazda, hipokamp jest u samców wyraźnie większy. U gatunków, gdzie to samica jest tą wedrowną połową, to ona ma większy hipokamp. U gatunków monogamicznych, gdzie i samce i samice prowadza domatorski tryb życia różnic w wielkości hipokampa nie stwierdza sie.
    No i teraz u ludzi też nie ma różnicy w wielkości hipokampa. Zatem pojawia się pytanie: czy gdyby rzeczywiście mężczyźni byli biologicznie predysponowani do lepszej orientacji przestrzennej, to nie mieliby większych hipokampów? A może mieli, tylko im sie w toku cywilizacji zmniejszyły? A może ta zdolność u mężczyzn wynika z tradycyjnego podziału zadań, gdzie była podtrzymywana i rozwijana w przeciwieństwie do kobiet.
    I jeszcze streszczę doświadczenie z labiryntem na szczurach. Okazało się, że samice i samce podczas nauki pokonywania labiryntu kierują się innymi czynnikami. Samice bazują na punktach orientacyjnych, a samce na poczuciu odległości. Kiedy punkty orientacyjne w postaci kolorowych klocków znajdowały się w labiryncie, samice pokonywały go szybciej od samców, ale kiedy zabrano klocki, były nieco zagubione.
    Z kolei gdy punkty orientacyjne zostawiono, a zmieniono tylko długość i układ korytarzy, to samce miały problemy.
    U ludzi obserwuje się coś podobnego. Mogłoby z tego wynikać, że kobiety po prostu inaczej zapamiętują teren, a nie, że są w tym względzie upośledzone.
    Autorka pisze:
    "Niewykluczone, że tak naprawdę mężczyźni nie wykonują matematyczno-przestrzennych zadań lepiej od kobiet; być może tylko radzą sobie z nimi inaczej, jak dowiódł tego Bever w swych eksperymentach ze szczurami i studentami. Ponieważ żyjemy w kulturze zdominowanej przez mężczyzn, zachowanie kobiet jest oceniane według męskich standardów. To, że kobiety wykonują pewne zadania inaczej – powiedzmy, przedkładają punkty orientacyjne nad geometrię – nie musi koniecznie oznaczać, że robią to lepiej lub gorzej".
    W podsumowaniu warto powiedzieć, że badacze powstrzymuja się od jednoznacznych opinii, czy pewne różnice między płciami na linii mózg -zachowanie wynikają z biologii, z kultury, czy z obu naraz.
    No i drugi wniosek, że róznice te nie daja żadnych podstaw, by twierdzić, że jedna płeć jest inteligentniejsza, czy lepsza od drugiej.
  • berta-death 13.10.12, 21:45
    Z tego co pamiętam z zajęć z neurobiologii, to różnice w budowie anatomicznej mózgu dotyczą w zasadzie jedynie zachowań seksualnych, które u niektórych gatunków są bardzo skomplikowane, np jakieś tańce godowe, rykowiska, itp. I im te zachowania są bardziej skomplikowane tym odpowiadające za te zachowania części mózgu są większe. W przypadku człowieka trudno mówić o wielkości, różnice dotyczą gęstości. Poza tym jedna część mózgu płynnie przechodzi w inną i ciężko jednoznacznie powiedzieć, czy dany neuron to jeszcze należy do obszaru A czy już do obszaru B odpowiadającego za coś zupełnie innego. Stąd tyle niejasności. I to by się zgadzało, bo homo sapiens nie ma żadnych rytualnych zachowań godowych, różnice dotyczą jedynie orientacji i tożsamości seksualnej, które w gruncie rzeczy jak coraz więcej badań na to wskazuje, też są nieostre.
  • mariner4 14.10.12, 10:31
    W USA przeprowadzono taki test na studentach. Mężczyźni odnajdywali drogę nieco szybciej.
    Kobiety zapamiętywały natomiast więcej szczegółów o ustawionych w labiryncie przedmiotach.
    Różnice w budowie i funkcjach mózgu nie są dramatyczne. To są stosunkowo niewielkie różnice, które da się zniwelować treningiem, ale sa.
    Tak samo jak z siłą fizyczną. Nikt nie zaprzeczy, że mężczyźni przeciętnie są silniejsi fizycznie.
    Kobieta trenując ciężary (fe!) może być silniejsza od większości mężczyzn. Jednak przegrywa z mężczyzną podobnie trenującym.
    Wracając do mózgu. Zrozumiałe jest, że kobiety w sporcie są osobno klasyfikowane od mężczyzn.
    Dlaczego tak jest w szachach? Węgierska wieloletnia mistrzyni świata (nazwisko mi wyleciało), przegrywała w bezpośredniej konfrontacji z arcymistrzami 3 i 4 dziesiątki rankingu. Nie miała po prostu szans.
    Coś w tym musi być.
    Widzę, że masz dużą wiedzę w tych sprawach. W przeciwieństwie do wielu na tym forum pan, które poza sloganami i feministyczną propagandą niewiele wnoszą, zaprzeczając czasem oczywistym faktom.
    M.

  • berta-death 14.10.12, 11:18
    Weź pod uwagę trening i to, że wśród chłopców jest więcej kandydatów na arcymistrzów, bo w nich chętniej się inwestuje. Żeby z kogoś zrobić mistrza to ten ktoś musi od wczesnego dzieciństwa intensywnie ćwiczyć. Dobrze jak do tego ma jeszcze predyspozycje, to ten trening lepsze efekty daje.

    Jest coś takiego jak wiek krytyczny, do momentu którego należy rozpocząć ćwiczenia, żeby one miały sens. Inaczej dana część mózgu zaniknie bezpowrotnie. Tak jest np z korą wzrokową albo słuchową. Jak ktoś ma uszkodzone oczy albo uszy i nie zostanie to naprawione przed 2, góra 3rż, to już potem nic nie da się zrobić. Dokładnie tak samo jest z mówieniem, koordynacją ruchową, itp. Nie bez powodu treningi sportowe, taneczne czy muzyczne rozpoczyna się w okolicach 4-5rż, niekiedy nawet wcześniej, bo potem jest za późno. Arcymistrzowie szachowi też zaczynali w tym wieku, wystarczy sobie poczytać ich biografie.
    I już na tym etapie zaczynają się schody, bo oczywiście nie z każdego dziecka, które zaczyna naukę będzie mistrz świata. Gdzieś czytałam, że w Rosji, która swojego czasu była potęgą łyżwiarską, to wyglądało tak, że tylko 1 dziecko na 100 uczęszczających do szkółki łyżwiarskiej dla czterolatków kontynuowało treningi na etapie profesjonalnym juniorskim. A z tego juniorskiego to też ledwo jeden procent osiągał jakieś efekty, żeby myśleć o seniorskiej karierze. A im wyżej tym dalsza selekcja. Zatem na jednego mistrza przypadają tysiące dzieciaków, które przystępują do wyścigu szczurów.
    I o co mi chodzi. Statystycznie więcej chłopców rozpoczyna profesjonalne treningi szachowe, bo to nadal uchodzi za męski sport. Zatem logiczne jest, że łatwiej spośród tak dużej gromady wyłuskać jakiś talent, niż spośród garstki dziewcząt.

    Podobnie jest z tymi labiryntami, dopasowywaniem kształtów, orientacją w przestrzeni, itp. Skoro chłopcy od małego bawią się klockami, piłkami, samochodami, biegają po podwórku, rozbijają się rowerami, urządzają podchody podczas zabaw w wojny, potem bawią się paintbollami, strzelankami komputerowymi, uprawiają sporty, to tym samym trenują w/w umiejętności. I co najmniej dziwnym by było jakby nie byli w tym lepsi od swoich koleżanek, które większość czasu spędzają na zabawie lalkami, zestawami mała miss, itp. Sam fakt, że te różnice nie są jakieś wielkie, świadczy, że mimo wszystko są one bardziej wrodzone niż stworzone do wytrenowania. Zapewne są sterowane przez te pierwotne struktury mózgu, które są najmniej plastyczne.
  • mariner4 14.10.12, 15:25

    > Podobnie jest z tymi labiryntami, dopasowywaniem kształtów, orientacją w przest
    > rzeni, itp. Skoro chłopcy od małego bawią się klockami, piłkami, samochodami, b
    > iegają po podwórku, rozbijają się rowerami, urządzają podchody podczas zabaw w
    > wojny, potem bawią się paintbollami, strzelankami komputerowymi, uprawiają spor
    > ty, to tym samym trenują w/w umiejętności. I co najmniej dziwnym by było jakby
    > nie byli w tym lepsi od swoich koleżanek, które większość czasu spędzają na zab
    > awie lalkami, zestawami mała miss, itp. Sam fakt, że te różnice nie są jakieś w
    > ielkie, świadczy, że mimo wszystko są one bardziej wrodzone niż stworzone do wy
    > trenowania. Zapewne są sterowane przez te pierwotne struktury mózgu, które są n
    > ajmniej plastyczne.

    Jednak tryb życia prowadzony tysiące lat musi mieć jakieś odbicie w psychice i postrzeganiu świata.
    Skoro z jakiegoś powodu mężczyźni są fizyczne widocznie silniejsi, to i mózg się jakoś różni. Nie wszystko da się wyrównać wychowaniem. Większe zdolności werbalne dziewczynek też są widoczne od małego.
    Być może teraz, kiedy siła fizyczna straciła na znaczeniu, to za wiele tysięcy lat to się wyrówna. My tego jednak nie sprawdzimy.
    Obserwując swoje dzieci zauważyłem, że syn sam ciągnął do samochodzików i zabawek militarnych. Córce tego nie zabranialiśmy. Jako młodsza miała pełen dostęp do zabawek syna. Rzecz w tym, że nie miała do nich zainteresowania. Wiem, że koleżanki, podwórko i całe otoczenie musiało działać na nią. Jednak ja widziałem różnice w zachowaniu
    Dzisiaj syn jest szefem dużej międzynarodowej firmie i ja sobie myślę, że jest to dalszy ciąg jego przewodzenia na podwórku, kiedy bawił się także w wojnę. Oczywiście też jako szef.
    Zresztą z racji zawodu miałem mniejszy wpływ na wychowanie dzieciaków, niż moja żona.
    W każdym razie mam powody do zadowolenia z moich dzieci.
    M.


  • rekreativa 14.10.12, 11:51
    Wiesz, mariner, ja jestem z wykształcenia biolog, fizjologia i etologia zwierząt konkretnie, więc daleko mi do negowania wpływów biologicznych na zachowanie, czy różnic w anatomii.
    Natomiast owszem, wkurza mnie, kiedy ktoś te wpływy czy różnice wyolbrzymia i w ogóle nie chce dostrzec drugiej strony medalu, czyli kultury. Czasem trudno stwierdzić, czy coś istniało pierwotnie, a wpływy kulturowe tylko to utrwaliły, czy może kultura to coś od podstaw wygenerowała. Niemniej jednak wpływ kultury (obyczajów, tradycji, ustalonego w społeczeństwie kodeksu moralnego) istnieje i jest całkiem spory.
    Druga rzecz to punktowanie różnic jako rzekomych dowodów na "gorszość" kobiet. Wiesz, takie prymitywne: skoro kobiety wolniej czy inaczej orientują się w przestrzeni, znaczy głupsze są od mężczyzn itd. Niektórzy idą jeszcze dalej argumentując, że skoro najlepsza dziewczynka z matematyki i tak nie przegoni najlepszego chłopca, to po co w ogóle dziewczynki uczyć matematyki.
    Niedawno miałam nawet takiego mądrego na forum Kobieta, który mi próbował wmówić, że kobiety mają mniej pofałdowaną korę mózgową od mężczyzn.
    No to się naprawdę trudno dziwić, że kobietom czasem nerwy puszczają na takie rewelacje.

  • mariner4 14.10.12, 13:39
    te różnice nie są wielkie. To nie jest tak, że facet jest geniuszem orientacji przestrzennej, a kobieta nie ma jej wcale. Jest to po prostu zauważalne. Nie jestem specjalistą, jestem tylko marynarzem.
    Zdaję sobie sprawę, że te różnice składają się z 2 części. Biologii i treningu w określonym kierunku.
    Ja mam tylko dużo pytań. Na przykład dlaczego pośród wielkich kompozytorów praktycznie nie ma kobiet. Albo dlaczego najlepsza szachistka świata nie ma szans z przeciętnym arcymistrzem szachowym. Dlaczego biura konstrukcyjne to domena mężczyzn. Dlaczego komputery "rajcują" facetów, a kobiet nie za bardzo. Dlaczego w sportach motorowych kobiety są w zdecydowanej mniejszości i tak dalej. Na wiele tych pytań nasuwa mi się odpowiedź, że my o wiele bardziej rywalizujemy ze sobą niż kobiety. Dla mnie komputer to wyzwanie. To samo samochód. Po prostu mnie "rajcuje" i jest niemal członkiem rodziny. Dla mojej żony to zwykły przedmiot użytkowy, choć jeździ znakomicie.
    Ja muszę mieć najnowszy model smartfona, moja żona traktuje komórkę pragmatycznie.
    Ktoś powiedział: "Mężczyzna całe życie jest dzieckiem. Kobieta nigdy nie jest dzieckiem".
    M.
  • berta-death 14.10.12, 15:24
    Pozwól, że ja ci odpowiem. Może nie jestem biologiem (biolożką) jak reaktiva, ale 3lata biologii zaliczyłam. W tym wszystkie kursy związane z naukami o układzie nerwowym i to na bdb, więc coś tam się orientuję w temacie. I po raz n-ty powtarzam, że różnic należy upatrywać w treningu. To przede wszystkim i jeszcze w odpowiednio dużej puli osób, które do tego treningu przystępują, żeby było z kogo wybierać. Bo inaczej to się okazuje faktycznie, że najlepsza szachistka jest gorsza od przeciętnego szachisty. Niewykluczone, że po świecie pełno biega kobiet, które miały o wiele lepsze predyspozycje do tej gry, zarówno od tej mistrzyni jak i męskiego arcymistrza. Tylko co z tego jak zaprzepaściły swój potencjał, bo nawet nie spróbowały nauczyć się grać w szachy. A jak przegapiły wiek, w którym szare komórki miały szanse stworzyć odpowiednią ilość sprawnych połączeń w obszarach mózgu odpowiadających za grę w szachy, to teraz tu już zęby w ścianę. Nikim więcej niż amatorkami nie będą.

    Dokładnie z tego powodu nie ma też zbyt wielu wybitnych kompozytorek, malarek, itp. W czasach kiedy był wysyp tego typu talentów dzieci nie chodziły do szkoły, tylko oddawano je do terminu. Jak miał chłopak talent, to oddawano go do pracowni mistrza, gdzie przez kilkanaście lat, po kilka albo kilkanaście godzin dziennie uczył się fachu. I to nie w teorii tylko w praktyce, bo w zamian za lekcje musiał odwalać za mistrza robotę. Zauważ, że ten wysyp geniuszy dotyczył wyłącznie krajów bogatych, w których był popyt na rzeczy nieużytkowe, więc artyści mieli z czego żyć i miał kto sponsorować młode talenty. Gdzie indziej to się chłopaki zwykłego rzemiosła, kupiectwa, w bogatszych rodzinach jakiś innych zawodów uczyli, w wiejskich biednych rodzinach zostawali na gospodarce.
    Dziewczyn te zwyczaje nie obowiązywały. One miały uczyć się prowadzić dom jak pochodziły z zamożnych rodzin, albo jakiegoś prostego rzemiosła czy gospodarowania w polu jak z biedniejszych. Na pewno nikt nie inwestował w to, żeby któraś została kompozytorką czy malarką. Malarze i kompozytorzy nie przyjmowali ich do terminu.
    Wysyp geniuszy skończył się praktycznie wraz z wprowadzeniem powszechnej obowiązkowej edukacji. Dzieciaki najzwyczajniej w świecie przestały mieć czas na szlifowanie swoich talentów. Pojawiły się co prawda szkoły artystyczne, które nawet kobiety przyjmowały, ale szkoła dla nastolatków czy studentów to nie to samo co katorżniczy trening od wczesnego dzieciństwa.
  • mariner4 14.10.12, 16:35
    Ma argumenty oparte na solidnych podstawach. Ty powtarzasz pewne schematy. Rodzaj propagandy.
    Istotnie kiedyś tak szkolono mistrzów, jak piszesz, ale te różnice mają nadal miejsce.
    Nadal nie ma kompozytorek światowego formatu. Gra w szachy nie jest dziewczynom zabroniona i tak dalej. Nawet mówiąc o "tradycyjnych" rolach wiemy, że kobiety nieporównanie częściej zajmują się kuchnią (co feministki krytykują), tymczasem "super kucharze" to przeważnie mężczyźni. To samo topowi fryzjerzy i tak dalej. Dlaczego tak jest? Nie wiem, ale jest to zauważalne,
    Nie obronisz tezy, że mamy takie same predyspozycje. Skoro różnimy się fizycznie, to i są różnice psychiczne, w zdolnościach itp. Nikt mi nie wmówi, że mamy na przykład taki sam instynkt opiekuńczy. Za nic bym nie chciał, żeby w szpitalu zajmował się mną pielęgniarz. Wolę kobiety.
    I powtórzę. Nigdzie nie napisałem, że mężczyźni są lepsi, czy zdolniejsi od dziewczyn. W niektórych dziedzinach tak, ale w innych jest odwrotnie. Pisałem tylko, że każda z płci ma swoje przewagi nad druga. To jacy jesteśmy wytworzyła ewolucja i nie da się tego zmienić na przykład aktami prawnymi.
    M.
  • berta-death 14.10.12, 17:29
    Czym ja się mogę podeprzeć, skoro publikacje na jakich się opieram to są skrypty i podręczniki akademickie, raczej niedostępne on-line. A już na pewno nie w formie darmowych publikacji na ogólnodostępnych portalach. Dlatego sugeruję, że jak chcesz się czegoś na ten temat dowiedzieć więcej, to przejdź się do jakiejś biblioteki akademickiej i poszukaj czegoś o plastyczności mózgu. Może niekoniecznie czegoś ultranaukowego, gdzie to będzie w formie wzorów fizykochemicznych przedstawione, ale chociażby czegoś bardziej ogólnego. Jakieś podstawy neurofizjologii, neurobiologii, itp.

    W dzisiejszych czasach nie ma wybitnych kompozytorów ani kompozytorek, podobnie jak nie ma wybitnych malarzy. Wybitnych uczonych w zasadzie też nie ma. Są jacyś lepsi lub gorsi, którzy lepiej lub gorzej potrafili się przebić na rynku. Bo to też nie wystarczy być wybitnym, trzeba jeszcze umieć się sprzedać. Jednym słowem zostać celebrytą w swoim fachu. Na dobrą sprawę ta cała sława i wybitność osób pokroju Leonarda, Michała Anioła, czy innych też jest dyskusyjna. Oni umieli się lepiej niż inni wypromować. Natomiast czy rzeczywiście byli lepsi w tym co robili od swoich mniej znanych bądź całkiem zapomnianych konkurentów, to można polemizować. Bo w końcu kto i na jakiej podstawie stwierdził, że oni są geniuszami a inni nie?

    Rozważać można inną kwestię, to dlaczego akurat chłopcy bardziej garną się do jednych zabaw a dziewczynki do innych, tym samym od małego trenując różne umiejętności. Jedna z teorii mówi, że to o naśladownictwo chodzi. Dzieci w zabawie naśladują dorosłych z grupy społecznej, z którą się identyfikują. A, że dzieci od małego przebywają w żeńskim środowisku to i dziewczynki od najwcześniejszych lat mają kogo naśladować. Chłopcy nie mając męskich wzorców koncentrują się bardziej na zabawach ogólnorozwojowych niż na trenowaniu ról społecznych. A jak już mają te męskie wzorce to też na ogół dotyczą one majsterkowania, walki, sportu, motoryzacji, itp.
    Padło pytanie o niemowlęta, które nie znają swojej płci i z nikim się nie identyfikują. Przypominam, że noworodek płci męskiej zostaje zbombardowany testosteronem. I to w takim stężeniu, jakiego nigdy więcej mieć w swoim życiu nie będzie. Póki co nie wiadomo po co tak się dzieje, wiadomo jedynie, że jest to bardzo neurotoksyczny hormon, zwłaszcza dla tak niedojrzałego mózgu. W związku z tym najprawdopodobniej to stąd wynikają te wszystkie opóźnienia rozwojowe i różnice w zachowaniach, mózg takiego niemowlaka musi się zregenerować.

    Kolejna kwestia to społeczna presja, która nie naciska kobiet do robienia karier czy samorozwoju. A człowiek to leniwa bestia jak bata nie poczuje, to nawet z wyra rano nie wstanie. W przypadku mężczyzn popęd seksualny odgrywa dużą rolę. A jak nie zaimponuje czymś kobiecie, to nie pobzyka. Kobieta jak najbardziej, wystarczy, że młoda i ładna i już ma cały męski fanklub wokół siebie, bez konieczności kiwnięcia palcem. Zauważ nawet taką prostą rzecz. Słabo zarabiająca kobieta klepiąca biedę wzbudza współczucie. Zaraz wszyscy wszystko na około obwiniają o jej stan, tylko nie ją samą. W przypadku mężczyzn jest odwrotnie. Biedak, który ma marną pensję wzbudza kpiny i pogardę. W oczach otoczenia sam swoim nieudacznictwem się do tego przyczynił, żadne zewnętrzne czynniki nie miały w tym udziału. A to jest potężna presja, żeby jednak zabrać się do roboty i pokazać światu na co go stać.
  • mariner4 14.10.12, 18:45
    Kobiety mają dużo większy wpływ na wychowanie dzieci.
    W wielu kulturach i kiedyś u nas też, w mniej więcej 7 roku życia odbierano chłopców matkom i zajmowali się nimi tylko mężczyźni. Wychowywano wojowników.
    My tak sobie możemy naprawdę tylko przypuszczać dlaczego tak jest.
    Wątpię czy burza hormonalna u chłopców uszkadza mózg. Teza wygodna feministkom. Natura by raczej do tego nie dopuściła. Jest jeszcze druga burza hormonów w wieku dojrzewania.
    Czytałem gdzieś, ze chłopak urodził się z pewną wadą. Miał całe swoje przyrodzenie wewnątrz ciała. Wyglądał jak dziewczynka i tak był wychowywany. W wieku dojrzewania hormony zrobiły swoje i wszystko wróciło do normy. Był to później normalny facet, z wszystkim cechami swojej płci.
    O wszystkim decydują hormony. Różnice w wyglądzie mamy widoczne, ale biologicznie nie są chyba takie duże. Bo na ten przykład na co mężczyznom są sutki?
    Człowiek pewnie jakąś uniwersalną istotą i mamy większość narządów wspólną i tylko hormony powodują, że są one w różnym stopniu rozwoju. I mózg pewnie też się hormonom poddaje. Inaczej to wszystko nie ma logiki.
    M.
    Nie lepiej tak się dyskutuje, zamiast sobie złorzeczyć?


  • frusto 14.10.12, 17:17
    > Dlaczego komputery "rajcują" facetów, a kobiet nie za bardzo.

    Lagesen (2007) conducted research to evaluate which of the four inter-related ways that were implemented via a programme in a computer science department to attract more women to pursue and receive degrees in computer science was more successful. [...]
    The fourth took its point of departure from feminist critiques of techno-science and addressed the need to change the content of computer science to accommodate women’s interests.
    [..] The main efforts concerned the second and third strategies, where there was an effort [...] to change the representation of computer science from technical (masculine) to more social (feminine).


    Jak dla mnie, po prostu brak słów.
  • kocia_noga 14.10.12, 20:05
    mariner4 napisał:

    . Albo dlaczego najlepsza szachistka świata nie ma szans z
    > przeciętnym arcymistrzem szachowym.

    Już cio Berta odpowiedziała.
    Dlaczego biura konstrukcyjne to domena mę
    > żczyzn.

    To samo, z tym, że wcześniej pisałeś, że kobeita w ogóle, z racji płci nie jest zdolna do stworzenia wielkiej konstrukcji. Po prostu mało wiesz, jednym z najsłynniejszych konstruktorów-wizjonerw jest kobieta.

    Dlaczego komputery "rajcują" facetów, a kobiet nie za bardzo.

    Spytaj może tak - dlaczego w Polsce (Somalii, RPA, Afganistanie) tak się dzieje, a w USA jest po równo? Masz np Photoshopa? Sprawdź kto jest twórcą tego programu, jest lista osób. Połowa to kobeity.

    Dlaczego
    > w sportach motorowych kobiety są w zdecydowanej mniejszości i tak dalej.

    To nadal dla ciebie dowód jakiejkś gorszości? Bo jedziesz po dziedzinach uważanych za prestiżowe. Może dla ciebie sporty motorowe są czymś wspaniałym:)


    A, jeszcze jedno. Eksperyment z labiryntem był opisany w zlinkowanej książeczce i nie wyglądał tak, jak ty go pzredstawiasz.

    A może skup się i wymień 10 dziedzin, w których mężczyźni są trochę gorsi od kobiet, wtedy będę wiedziała, że nie chodzi ci o zwykłą pychę i paskudne interesiki ubijane na czyjejś deprecjacji.

    --
    No dobra, dobra.
  • frusto 15.10.12, 09:31
    kocia_noga napisała:
    > Spytaj może tak - dlaczego w Polsce (Somalii, RPA, Afganistanie) tak się dzieje
    > , a w USA jest po równo?
    Po pierwsze, nie jest, a po drugie, tam jest akcja afirmacyjna.


  • frusto 15.10.12, 11:46
    Wikipedia,
    en.wikipedia.org/wiki/Women_in_computing#In_education
    <i>In the United States, the number of women represented in undergraduate computer science education and the white-collar information technology workforce peaked in the mid-1980s, and has declined ever since. In 1984, 37.1% of Computer Science degrees were awarded to women; the percentage dropped to 29.9% in 1989-1990, and 26.7% in 1997-1998.[1] Figures from the Computing Research Association Taulbee Survey indicate that less than 12% of Computer Science degrees were awarded to women in 2010-11</i>
    <i>The National Center for Women & Information Technology reports that of the SAT takers who intend to major in computer and information sciences, the proportion of girls has steadily decreased relative to the proportion of boys, from 20 percent in 2001 to 12 percent in 2006. </i>
    <i>
    Women’s representation in the computing and information technology workforce has been falling from a peak of 38% in the mid-1980s. From 1993 through 1999, NSF’s SESTAT reported that the percentage of women working as computer/information scientists (including those who hold a bachelor’s degree or higher in an S&E field or have a bachelor’s degree or higher and are working in an S&E field) declined slightly from 33.1% to 29.6% </i>
  • kocia_noga 15.10.12, 13:23
    I dzięki hormonom żeńskim tak się dzieje? Tzn od lat 80 stężenie wzrasta?
    A skoro mowa o "akcjach afirmatywnych", to moze coś więcej, czy te "akcje" to powszechne, skoordynowanie działania, jak długo trwały, gdzie, jak przebiegały itp. Warto też by dodać wyniki badań nt np "obrazu kobiety i meżczyzny w kulturze popularnej w odniesieniu do użytkowania komputera".
    No, ale dobra. Hormony żeńskie sprawiają, że kobieta generalnie jest słabsza we wszystkich ważnych, prestiżowych i płatnych dziedzinach a w pozostałych osiąga mierne wyniki dzieki instynktowi. W związku jednak z tym, że oczekiwania wobec kobiet są umiarkowane (micha, seks i spokój w domu) powinno być OK.
    --
    No dobra, dobra.
  • mariner4 15.10.12, 13:27
    Współczuję.
    M.
  • kocia_noga 15.10.12, 14:10
    mariner4 napisał:

    > Współczuję.
    > M.

    Wycieczki osobiste zamiast argumentów? Szkoda, zaśmiecasz tylko wątek.
    --
    No dobra, dobra.
  • frusto 15.10.12, 13:30
    kocia_noga napisała:

    > No, ale dobra. Hormony żeńskie sprawiają, że kobieta generalnie jest słabsza we
    > wszystkich ważnych, prestiżowych i płatnych dziedzinach
    Kocia, będę brutalny, bo naprawdę widzę, że nie daję rady do ciebie dotrzeć w inny sposób.

    Co ty pieprzysz?

    Zobacz sobie na ratio studentów w USA w prestiżowej, ważnej i płatnej dziedzienie, jaką jest prawo. Uważasz, że jak gdzieś kobiety stanowią ponad połowę studentów, to jest to mniej prestiżowa, ważna i płatna dziedzina?

    Z kim ty właściwie dyskutujesz? Bo na pewno nie ze mną.
  • kocia_noga 15.10.12, 14:21
    frusto napisał:

    > kocia_noga napisała:
    >
    > > No, ale dobra. Hormony żeńskie sprawiają, że kobieta generalnie jest słab
    > sza we
    > > wszystkich ważnych, prestiżowych i płatnych dziedzinach
    > Kocia, będę brutalny, bo naprawdę widzę, że nie daję rady do ciebie dotrzeć w i
    > nny sposób.
    >
    > Co ty pieprzysz?

    Referuję opinie na temat żeńskich hormonów i ich wpływu na kobiety prezentowane w tej dyskusji.

    >
    > Zobacz sobie na ratio studentów w USA w prestiżowej, ważnej i płatnej dziedzien
    > ie, jaką jest prawo. Uważasz, że jak gdzieś kobiety stanowią ponad połowę stude
    > ntów, to jest to mniej prestiżowa, ważna i płatna dziedzina?
    >
    > Z kim ty właściwie dyskutujesz? Bo na pewno nie ze mną.

    Fakt, głównie ze ścieżką myślową którą podążają stada naszych milusińskich facetów od przyłożenia babie pięścią, gdy prowokuje.
    Czy ty się tak różnisz od np misia? Pod pewnymi względami tak, ale generalnie masz wszystko w głowie uporządkowane, osoby 60+ nie istnieją, kobiety do garów i posłuszeństwa itd itp. Tym się różnisz, że rozbudowujesz system, podczas gdy innym w zderzeniu z nowymi informacjami system się zawiesza i bełkocą albo używają inwektyw. A razem stanowicie stadko wzajemnie się wspierające, więc odpowiadam zbiorowo.
    --
    No dobra, dobra.
  • frusto 22.10.12, 11:46
    kocia_noga napisała:
    > kobiety do garów i
    > posłuszeństwa itd itp.

    Znajdź mi jeden post, w którym JA piszę, że kobieta ma iść do garów i być posłuszna. Nie post, w którym coś sobie wyczytujesz między wierszami i doczytujesz coś, ale konkret.
  • kocia_noga 22.10.12, 14:34
    frusto napisał:

    > kocia_noga napisała:
    > > kobiety do garów i
    > > posłuszeństwa itd itp.
    >
    > Znajdź mi jeden post, w którym JA piszę, że kobieta ma iść do garów i być posłu
    > szna. Nie post, w którym coś sobie wyczytujesz między wierszami i doczytujesz c
    > oś, ale konkret.

    A to nie ty pisałeś, że kobieta ma obsłużyć męża kulinarnie, dać du.py i zapewnić mu spokój w domu? Nie ty podlinkowałeś zgodną "dyskusję" na frondzie o konieczności posłuszeństwa żony względem męża? Dopowiem, miał to być twój dowód na to, że fronda nie taka zła.

    --
    No dobra, dobra.
  • kocia_noga 22.10.12, 14:36
    Acha, daruj sobei kolejne wykręty, że to nie jest twoja opinia, tylko jakiś mityczny średni afcet tak głosi bez pokazania odpowiednich badań naukowych w tej sprawie.
    --
    No dobra, dobra.
  • frusto 22.10.12, 15:19
    kocia_noga napisała:

    > Acha, daruj sobei kolejne wykręty, że to nie jest twoja opinia, tylko jakiś mit
    > yczny średnii afcet tak głosi bez pokazania odpowiednich badań naukowych w tej s
    > prawie.

    Whatever. Więc nie czytam żadnego twojego posta, bo ty nigdy nie czytasz tego, co piszę, tylko zawsze sobie wymyślasz, co ja myślałem. Nie jesteś zainteresowana moją opinią, bo z góry ją znasz i nic, co bym nie napisał, twojego zdania nie zmieni. Jesteś tak totalnie zabetonowana na odmienne opinie, że nawet nie interesuje ciebie, jakie te opinie są, bo przeciez i tak z góry wiesz.

    Tak samo jak mam się zamknąc i przeczytać książĸi pasujące do twojego zdania, a jak przekopię się przez ponad 80 pozycji na temat przeomcy domowej, literatury naukowej, recenzowanej, z czasopism o dużym impact factorze, to jest to mój problem i jestem idiotą, jeżeli czytam te artykuły zamiast przeczytąc książkę o tym, że facecic biją, bo do tego ich zmusza patriarchalna kultura.
  • frusto 22.10.12, 15:14
    kocia_noga napisała:

    > A to nie ty pisałeś, że kobieta ma obsłużyć męża kulinarnie, dać du.py i zapewn
    > ić mu spokój w domu?

    Nie. Na litość boską, kocia, czy ty naprawdę masz problemy z czytaniem? Napisałem ci wprost, kilka razy, że [b nie napisałem[/b], że MA, że POWINNA, że TAK MA BYC. Napisałem ci to wprost. Napisałem, że zapewne wielu facetów tego oczekuje, nie podając żadnej oceny tego faktu. Jak podam, że większośc facetów to bandyci, to będziesz myślała, że wg mnie faceci powinni być bandytami? Czy miałaś chociaż jakieś zajęcia wstępne z logiki?

    Mam napisac ci jeszcze raz?
    Nie uważam, że kobieta ma dać dupy, żreć i się zamknąć. Uważam, że wielu mężczyzn tego oczekuje od małżeństwa, ale to jest ich zasrany problem a nie mój. Uważam, że kobiety współczesne nie mają zamiaru się do tego w malżeństwie zamykać.

    > Nie ty podlinkowałeś zgodną "dyskusję" na frondzie o konie
    > czności posłuszeństwa żony względem męża?
    "Przypominam, że to sa cytaty z frondy, a nie moje poglądy" "Nie jestem katolikiem, nie popieram wypowiedzi frondystów, opinia Piusa zwisa mi i powiewa. Cytaty podałem aby pokazać, że frondyści to nie jest masa popierająca niewolnictwo żon (choć pewnie i tacy się znajdują). "

    K*wa, jak ja zaczynam nienawidzieć tego forum.
  • kocia_noga 22.10.12, 20:09
    frusto napisał:

    Napisałem, że zapewne wielu facetów tego oczekuje
    > , nie podając żadnej oceny tego faktu.


    Ok. W toczącej się dyskusji nt rozwodów podałeś jako argument stwierdzenie, że faceci się nie rozwodzą, bo niewiele oczekują od małżeństwa (są prości) i stosunkowo łatwo ich zadowolić. A ich oczekiwania są 3 podstawowe.
    W takim razie rozwiń swoją myśl, może podaj wyniki badań nt prostości facetów i oczekiwań co do małżeństwa, a najlepiej, jaki sens ma to stwierdzenie w dyskusji.
    Prosiłam, że skoro już używasz mądrości prostych i popularnych to napisz czy te oczekiwania facetów z natury prostych mają jakiś związek z przysięgą małżeńską, z deklaracjami i umowami pzredmałżeńskimi, bo o ile mi wiadomo, to umowa małżeńska dotyczy miłości, lojalności, wierności itp a nie użytkowania jednego ze współmałżonków w charakterze sprzętu domowego.
    Nie chce mi się brnąć dalej w twoje wykręty, zawsze tak jest z wami, antykobiecymi konserwami - z wierzchu "szanujecie" piękne panie, a ponure prostactwo wyłazi przy byle poskrobaniu powierzchni.
    Oczywiście nie pisałeś o żadnych realnych facetach i zbadanych ich oczekiwaniach&preferencjach tylko palnąłeś jeden z krążących tekstów z cyklu męskich dowcipów spod sklepu monopolowego.

    Cytat
    > y podałem aby pokazać, że frondyści to nie jest masa popierająca niewolnictwo ż
    > on (choć pewnie i tacy się znajdują). "
    wiem po co powołałeś się na tę dyskusję z frondy, pzrecież wcześniej o tym napisałam. Według ciebie oni są jaknajbardziej, ponoieważ żądają posłuszeństwa od kobiet, ale się pzry tym krygują.
    Taki wkurw może ci tylko dobrze zrobić. Fajnie jest się przewietrzyć, fajnie jest zobaczyć swoją gębę nie w wystudiowanej pozie. To dla ciebie szansa.
    --
    No dobra, dobra.
  • frusto 14.10.12, 17:05
    "to ci sami badacze, którzy dowodzą, że biali są z natury inteligentniejsi od Murzynów. J. Philippe Rushton z Kanadyjskiego Uniwersytetu Zachodniego Ontario napisał kilka książek o intelektualnej niższości Murzynów. "

    Żeby do tego sprowadzać Rushtona, to naprawdę trzeba być... Dlaczego nie napisze, że Rushton napisał parę książek o tym, że biali są z natury głupsi od Azjatów. Rushton zmarł niedawno, i jest chyba jednym z ważniejszych badaczy IQ. To on wszak dowiódł (z Ankneyem bodajże), że mózgi mężczyzn są większa nawet po uwzględnieniu rozmiarów ciała, wbrew błędnym twierdzeniom innych naukowców; Badał przyczyny altruizmu, związki między IQ a śmiertelnością i parę innych rzeczy. Index Hirscha: 48. Łącznie 8319 cytowań. Co ja bym dał, żeby mieć takie wyniki jak ten facet...

    Tak samo o Lynnie. Lynn twierdzi, że jest różnica od 3 do 4 punktów IQ w średnich, przy większym zróżnicowaniu wyników u mężczyzn. Żeby ten pogląd streszczać jako "przepaść intelektualna", to trzeba być po prostu nieuczciwym. Lynn także zaproponował i zweryfikował hipotezę, że brak wykrycia różnic IQ przez wcześniejszych badaczy wynika z faktu, że kobiety dojrzewają wcześniej, w wyniku czegu różnice ujawniają sie dopiero w dorosłym wieku.

    "Lynn, Rushton i ich koledzy prowadzą walkę w obronie idei z poprzedniej epoki. Źródłem ich poglądów jest dziewiętnastowieczne pragnienie przekonania świata o wyższości białych mężczyzn, szczególnie tych wywodzących się z Europy Północnej."

    I dlatego Lynn i Rushton dostarczają dowodów o wyższości Azjatów nad białymi, a Lynn dostarcza dowodów o wyższości Aszkanazi Żydów. Naprawdę, trzeba być uprzedzonym wobec ich badań, żeby z nich wysnuwać takie wnioski. Lynn np. zauważył efekt Flynna PRZED Flynnem i postawił hipotezę, że wynika on z lepszego żywienia. Badał także wpływ innych czynników środowiskowych na IQ.

    Wprawdzie obecnie już nie te czasy, gdy grożono badaczom bombami, obrzucano ich farbami, oraz zrywano ich konferencje, ale widać, że niektórzy dalej próbują im odebrać wiarygodność przypisując im poglądy, których oni nie posiadają.

    Do tego artykuł nie wymienia wszystkich znanych mi róznić, np. róznica w wielkości ciała migdałowatego,

    "Najpełniejszy raport w tej sprawie, w którym podsumowano rezultaty uzyskane w ciągu 32 lat, został opublikowany w miesięczniku „Science” w 1995 roku"
    Znam nowsze. Aha, ta książka jest z 1998 - sprzed 14 lat. Cała epoka :)

    Zasadniczo jednak, czytając artykuły na ten temat można dosłownie świra dostać. Czy kobiety mają większe ośrodki kontorlujące agresję, bo w wyniku wplywu kulturowego lepiej się uczą kontrolować agresję, czy lepiej kontrolują agresję, bo mają większe ośrodki za to odpowiedzialne?

    Na przykład tutaj mamy dowód plastyczności mózgu:

    Navigation-related structural change in the hippocampi of taxi drivers
    Maguire E., Gadian D., Johnsrude I., 2000

    "Hippocampal
    volume correlated with the amount of time spent as a taxi
    driver (positively in the posterior and negatively in the anterior
    hippocampus). These data are in accordance with the idea that the
    posterior hippocampus stores a spatial representation of the environment
    and can expand regionally to accommodate elaboration
    of this representation in people with a high dependence on
    navigational skills. It seems that there is a capacity for local plastic
    change in the structure of the healthy adult human brain in
    response to environmental demands."
  • frusto 14.10.12, 15:04
    berta-death napisała:

    > A co do różnic w umiejętnościach chłopców i dziewczyn w zależności od kultury z
    > jakiej się wywodzą, to widać to w tych wszystkich międzynarodowych testach szk
    > olnych. Jak kraj jest tradycyjny i dominuje w nim tradycyjny podział ról społec
    > znych, to dziewczynki wypadają gorzej w przedmiotach ścisłych. Jak kraj jest ró
    > wnouprawniony, to tych różnic nie ma.

    Korelacja to nie kauzacja, czy jak tam to przetłumaczyć. Artykuły p. Hyde też czytałem, i nie przekonują mnie, z powodu choćby błędów typu "im większy indeks równości, tym mniejsza równość w zdolnościach matematycznych", przy ignorowaniu, że a) w ten indeks wchodzą różnice płac b) płace silnie zależą od wyników z przedmiotów ścisłych.

    No i zawsze mamy casus krajów muzułmańskich, gdzie często dziewczyny mają lepsze wyniki.
  • berta-death 14.10.12, 15:33
    W dawnych Chinach też zapewne miały lepsze wyniki. W azjatyckiej kulturze uważano, że takie rzeczy jak liczenie i rachunki to są takie jak sprzątanie czy gotowanie. Praktyczne rzemiosło w sam raz dla bab, które mają służyć mężczyznom. Mężczyźni za to powinni zajmować się ambitniejszymi sprawami wyższego rzędu takimi jak poezja czy filozofia. Bo kto to widział, żeby baba zajmowała się sztuką, literaturą czy filozofią, za głupia przecież na to.
  • mariner4 10.10.12, 09:31
    książki. Może to za trudne dla Ciebie?
    M.
  • kocia_noga 10.10.12, 12:03
    mariner4 napisał:

    > książki. Może to za trudne dla Ciebie?
    > M.

    Za łatwe. I za głupie. Chwyt marketingowy ze "zdradzeniem sekretu" wyświechtany do bólu :)
    Nb czytałam książkę napisaną przez rosyjskiego alkoholika, poradnik dla kobiet, też promujący się jako zdradzenie męskich sekretów, pełen porad jak umilić życie alkoholikowi i nie wymagać niczego:)
    Książka ta jest na naszym forum znana, przez międzynarodowy świat naukowy nieuznawana z powodu błędów merytoryxcznych i metodologicznych.
    A wracając do dwóch facetów, rudego i bruneta, to wyobraźmy sobie, że jeden chce zrobić z drugiego swojego c.wela, niewolnika. Jak? Najprościej - bijąc go. I tak się to zwyczajowo odbywa u zwierząt i ludzi. Najsilniejszy fizycznie dominuje. Powiedzmy, że brunet pobije rudego.Żeby przewagę utrwalić symbolizuje ją - rudzi mają inny ubiór, daje się im inne prawa i inne bajki na ich temat.
    Nie zawsze da się użyć pięści, np na forum, wtedy używa się symboli. Niektórzy to rozumieją i pielęgnują symbole, inni, jak Misiu tego nie potrafią i chcieliby przyp.dolić z piąchy, lecz nie mogą.
    --
    No dobra, dobra.
  • mariner4 10.10.12, 13:51
    Negować to co nie jest zgodne z Twoim poglądem.M.
  • buldog2 10.10.12, 15:24
    To znaczy, że ma ona duże zadatki na prawdziwą feministkę.
    Zanim usunęła moduł refleksji (w czasie intensywnej pracy programu marszczy się górna powierzchnia obudowy), napisała:

    Wszyscy już zrozumieli jakie zagrożenia niesie ta przerażająca ideologia. Pora [...] pozostawić na straży dwie-trzy dyżurne [...] feministki, żeby ostrzegały inne, nieświadome [czyhającego/porażającego/śmiertelnego itd. zagrożenia] kobiety i mężczyzn.

    Ale to w chwili szczerości. Kilka lat temu. Obecnie jest uformowaną (to słowo) feministką, pozostałości ludzkich uczuć, chwile słabości, ma za sobą.
    Nawet własny swój postulat ustawienia na Forum dyżurnych kopii (tych za freeee!) na straży spełniła...
    --
    bul.
  • kocia_noga 10.10.12, 19:50
    mariner4 napisał:

    > Negować to co nie jest zgodne z Twoim poglądem.M.

    Całe szczęście negują wartośc tej książki osoby cieszące się autorytetem. Ty i buldog zaś stanowicie parę jej entuzjastów.
    --
    No dobra, dobra.
  • mariner4 10.10.12, 20:02
    Albo inna "autorytetka" (prawidłowo?)
    Ale nie martw się od rodzenia was nikt nie uwolni choćby 1000 Szczuk i Śród nie wiem jak się natężyło. W to nas nie wrobicie ;-)))
    M.

  • kocia_noga 11.10.12, 08:02
    mariner4 napisał:

    > Albo inna "autorytetka" (prawidłowo?)
    > Ale nie martw się od rodzenia was nikt nie uwolni choćby 1000 Szczuk i Śród nie
    > wiem jak się natężyło. W to nas nie wrobicie ;-)))
    > M.
    >
    Najważniejsze, że ty i buldog lubicie tę książkę. Jest wam ona potrzebna do wiary w różnice mózgów zależne od płci. Te różnice są po to, żeby świat pozostał taki, jaki był, kobiety do podrzędnych niepłatnych zajęć, wy - do władzy, pieniędzy i bełkotania.
    I po to ten cały nielogiczny i agresywny wylew słowny, żeby was w coś nie wrobić.
    Nie posunęłiście się z buldogiem daleko, myśl seksistowska ma już większe osiągnięcia. Ponieważ was lubię, podpowiem:
    wy uważacie, że kobieta z racji płci mózgu nie jest w stanie tworzyć dzieł architektury, matematyki czy muzyki. Mało wiecie, bo głupki z was, ale gdybyście się dowiedzieli, że potrafi, podzielilibyście kobiece mózgi na męskie, te co potrafią i kobiece, te co nie potrafią. I tak bardzej wyrafinowany seksizm zakłada, że ludzie twórczy mają męskie mózgi bez względu na płeć, a nietwórczy, jak wy z buldogiem - żeńskie.
    Ale najpierw zakłada się, że każdy posiadacz penisa ma mózg męski. Więc, ponieważ wielkie dzieło można stworzyć właściwie do później starości mężczyzn uważa się za wielkich twórców, a kobiety za ten podlejszy rodzaj, chyba że coś wielkiego stworzą i zostaną zaliczone do meskich mózgów.
    Widzisz, jak fajnie? Podziękujecie mi mam nadzieję, jak już przeczytacie i zrozumiecie, może być nawet w dalszej przyszłości, nieważne.


    --
    No dobra, dobra.
  • mariner4 11.10.12, 09:25
    Nigdzie nie napisałem, że kobiety nie mogą tworzyć np muzyki.
    Ale może byłabyś tak uprzejma podać kilka nazwisk? Na przykład wybitnych kompozytorów, takich na miarę L.v.B? matematyczki na miarę Banacha, albo wybitne dzieło architektury stworzone przez kobiety. Z całą pewnością są takie, ale dominacja rzuca się sama w oczy. I nie pisz o męskim spisku niepozwalającym kobietom tworzyć. Nazwiska takie jak Bacewicz, Skłodowska śą raczej czyś wyjątkowym. Wiem, że nasza M.C.S działała w trudnych warunkach i była wtedy ewenementem. Ale weźmy noblistów z dziedziny nauk ścisłych ostatnich lat.
    Tej przewagi już nie widać w wykonywaniu muzyki, bo ona tam nie istnieje.
    Co do odmiennej (nieco) budowy mózgu, to w internecie jest pełno na ten temat. Wystarczy wpisać odpowiednie zdanie w Googlu. Powołałem się na tą książkę, bo mi pierwsza przyszła do głowy, ale tego jest znacznie więcej.
    Poza tym przypisujesz mi słowa, których nie napisałem, ani nie wypowiedziałem.
    Nigdy ie napisałem, że mężczyzna jet lepszy od kobiet. Jesteśmy inni. To panie feministki częściej piszą o tym że są lepsze od nas.
    M.
  • buldog2 11.10.12, 18:16
    Nie potrafię powiedzieć, lubię tę książkę, czy nie. Po prostu nie wiem. Nie czytałem jej. Zawsze brak mi na to było czasu, ale teraz najpewniej przeczytam.
    Ale nieważne, czy wnosi coś nowego do stanu wiedzy, czy nie. Ważne, czy – tak jak nieodkrywczy elementarz – mówi prawdę, czy – jak niedobra propaganda – skrywa ją.
    Skoro twierdzisz, że zawiera błędy, wskaż 10 błędów, podaj sprostowania, odnośniki do źródeł i będzie po sprawie. Sam napiszę stosowny komentarz w Biblionetce.

    ***

    W kwestii podziały na kobiety z mózgiem żeńskim i móżdżkiem męskim, taki podział (odnoszący się nie tylko do mózgu, ale całości kobiety), chyba najsłynniejszy, został dokonany stosunkowo dawno.
    Na okoliczność jednej z licznych podróży premier Margaret Thatcher po Bliskim Wschodzie powstał problem sposobu prowadzenia rozmów z arabskimi partnerami Thatcher. Ku zadowoleniu obu Stron trudności pokonano, uznając panią premier za honorowego mężczyznę.

    Nie będziemy przypisywać sobie autorstwa pomysłu, czy podobnych – wszystko to zasługa podwładnych i kierującej wszystkim pani premier.
    Jeśli chodzi o mnie, mogę zgodzić się z tym, że mózg masz męski. I może być nie tylko mózg, może być wszystko inne, z władzą, pieniędzmi i bełkotaniem włącznie.

    Jeszcze tylko wspomniane 10 błędów i sprostowania (ze źródłami).
    buldog.
  • buldog2 10.10.12, 16:13
    Więcej godnych odnotowania osiągnięć. W jednym z wydawnictw SLD (periodyk klubu SLD, czy jakoś tak) stoi, że zdaniem Feminizmu matematyka (logika etc.) jest kolejnym przejawem ciemiężenia kobiet przez okropny patriarchat
    Bauman jest głosicielem tego poglądu, z sankcją naukową największych autorytetów Forum, Rozgłośni Toruńskiej, w Kraju i na Świecie.
    Mam ten numer zadołowany, przynajmniej najważniejsze fragmenty przepiszę.

    Nadchodzi epoka ponowoczesności, powrotu z (era Wodniki, koniec kalendarzyni Majów itd.) łez padołu do Pleromy.
    --
    Versiculum: Niech będzie pochwalona Matka i Córka i Święta Dusza!
    Resp.: I Matka Dyrektorka, Sophia, zawsze Dziewica!
  • buldog2 10.10.12, 17:58
    Posługiwałem się opiniami z Biblionetki, bo tam przede wszystkim kobiety piszą.
    Rozumiem, że nie sprawi Ci kłopotu rzucić dziesiątką błędów, żeby więcej do sprawy nie wracać. Ja starannie to przepiszę, zredaguję i umieszczę w komentarzach Biblionetki, z odwołaniem do Forum, jako oficjalne stanowisko zgodne z ideologią Feminizmu.

    Bimbalimba na wodzę ! (po naturalizacji)
    --
    bul.
  • mariner4 10.10.12, 18:19
    one nienawidzą mężczyzn. Za to że ich nie chcą, za to że wolimy iść na mecz, za to że lubimy wędkować i za wiele innych męskich (być może) przywar.
    Nie przekonasz ich.
    Bo czym się różni niewiedza od ignorancji?
    Niewiedza to stan w którym wie się o tym, że się nie wie. (uleczalne)
    Ignorancja jest wtedy, kiedy się nie wie o tym, że się nie wie. (nieuleczalne)
    Daj sobie więc spokój.
    Ożeniłbyś się z feministką? Pytanie raczej retoryczne.
    M.
  • mariner4 08.10.12, 21:42
    Poczytaj. To nie ma nic wspólnego z chęcią zabijania.
    Zabierzesz chłopcy kałacha, to weźmie wieszak od ubrania, lub patyk i w wojnę się będzie bawił.
    Ech ta ignorancja.
    Mówisz jak moja znajoma, która u męża wściekle zwalcza zamiłowanie do wędkarstwa. Nie rozumie idiotka, więc zwalcza.
    M.
  • rekreativa 08.10.12, 22:08
    Żeby się bawił w wojnę, to ją musi gdzieś zobaczyć.
    I daruj sobie wtręty o idiotkach.
  • bene_gesserit 08.10.12, 22:48

    Najtęższe głowy na świecie nie są w stanie definitywnie rozstrzygnąć, co i jak, a tu na forum mamy oświeconego mędrca, który wystękał słowa Prawdy.

    Poczekajmy jeszcze parę lat, moze kolega poczyta choć parę haseł z polskiej Wiki i skuma to i owo nt nature versus nurture, to wystęka więcej Oświeconej Mądrości :D


    --
    cute but psycho. things even out
  • mariner4 09.10.12, 09:47
    a Ty się obrażasz w imieniu wszystkich kobiet. Typowe.
    M.
  • rekreativa 09.10.12, 21:46
    Obrażam sie we własnym imieniu, nie wolno?
  • mariner4 10.10.12, 09:05
    To jest solidarność jajników.
    (B. Linda w filmie "Tato")
    M.
  • rekreativa 10.10.12, 10:33
    Marinerze, może się po prostu niefortunnie wyraziłeś, ale jeśli piszesz do mnie: "mówisz JAK moja znajoma", a za chwilę oznajmiasz, że z tej znajomej to idiotka jest, która nic nie rozumie, to ja to po prostu biorę jako aluzję do siebie.

  • mariner4 10.10.12, 13:56
    Tylko tej znajomej. Przed JAK powinienem napisać "podobnie".
    A tak dla informacji to obiło mi się o uszy, że są już po rozwodzie.
    Ta pani zwalczała wszystkie hobby swojego męża. Zawzięcie i bezkompromisowo. No to poszedł "w długą".
    Nadmiar praktyczności. Kobiety zwykle są bardziej praktyczne od nas. W końcu wychowywanie dzieci tego wymagało od niepamiętnych czasów. Ale przesada zawsze jest szkodliwa.
    M.
  • kocia_noga 09.10.12, 16:14
    mariner4 napisał:

    > Poczytaj. To nie ma nic wspólnego z chęcią zabijania.
    > Zabierzesz chłopcy kałacha, to weźmie wieszak od ubrania, lub patyk i w wojnę s
    > ię będzie bawił.
    > Ech ta ignorancja.
    > Mówisz jak moja znajoma, która u męża wściekle zwalcza zamiłowanie do wędkarstw
    > a. Nie rozumie idiotka, więc zwalcza.
    > M.

    "Ignorancja", "idiotka", a powtarzasz tylko to co było już napisane tutaj ze sto razy, zwykłe banały.
    --
    No dobra, dobra.
  • mariner4 09.10.12, 16:24
    a nie o cały damski rodzaj. Uważasz że idiotek nie ma?
    M.
  • kocia_noga 09.10.12, 19:56
    mariner4 napisał:

    > a nie o cały damski rodzaj. Uważasz że idiotek nie ma?
    > M.

    Mniejsza już o afektację, wyjmij belkę z oka i przyjrzyj się swoim wypowiedziom.
    --
    No dobra, dobra.
  • mariner4 10.10.12, 09:06
    Bo nie padam na kolana przed feministkami?
    Nie nadaję się do leczenia czyiś kompleksów.
    M.
  • kocia_noga 10.10.12, 19:55
    mariner4 napisał:

    > Bo nie padam na kolana przed feministkami?
    > Nie nadaję się do leczenia czyiś kompleksów.
    > M.

    Nie, bo używasz wyzwisk zamiast argumentów, a tych ostatnich nie posiadasz. Bo często nie rozumiesz przeczytanego tekstu, albo nie potrafisz wysnuć logicznych wniosków. Twoje wypowiedzi to w zasadzie wybuchy emocji, głównie złości.
    --
    No dobra, dobra.
  • mariner4 10.10.12, 20:05
    Poprawność polityczną mam w d... to fakt.
    M.
  • tigertiger 11.10.12, 15:40
    > Nie nadaję się do leczenia czyiś kompleksów.
    > M.

    jasne, że się nie nadajesz, bo przede wszystkim z samym sobą rady sobie nie dajesz i czujesz się lepiej jak pod wymyślonym nickiem (i tożsamością:)) jakieś feministce "nawsadzisz" na forum:). Swoją drogą nie znasz ty czasem Nihila?:)
  • bene_gesserit 13.10.12, 12:51
    Przesiaduje, bo go ciągnie do feministek. (nieszczęsna żona marinera nie jest feministką). Po prostu uwielbia nasze towarzystwo, więc leczy tutaj braki z realu.
    --
    Announcing "I'm offended" is basically telling the world you can't control your own emotions, so everyone else should do it for you.
  • cytrynowe 09.10.12, 00:26
    rekreativa napisała:

    > Ta... bo wojna to zajebista rzecz, nie? Jak chłopak nie będzie od małego mordow
    > ał choćby na niby, to wyrośnie niechybnie na ciotę...

    Sumienni katoliccy ojcowie powinni też zachęcać synów do zabaw w wojenne gwałty. Bo się biedni nie będą umieli zachować na wojnie.
  • buldog2 09.10.12, 21:43
    Nie, to nie tak.

    Oczywiście, wojna, zabijanie ludzi to straszna rzecz, i z tą opinią do końca się zgadzam.
    Kiedyś o samym konstruowaniu nowych broni (na okoliczność broni elektromagnetycznej, co to użyto jej do strącenia prezydenckiego samolotu) napisałem, że trzeba być skończonym skurw..ynem, albo mieć bardzo głębokie przekonanie o słuszności tego co się robi, żeby coś takiego wymyślać.
    Ale, wojownik wcale nie chce zabijać, wcale go to nie zachwyca. Akurat tu na miejscu jest przywołać historię Japonii i słynną "Drogę wojownika" - "Busido". Może później postaram się znaleźć i przetłumaczyć stosowne cytaty.

    To jest w relacjach słynnego Mussashi, to samo zapisane w arcydziełach kultury hinduskiej (Ardżuna) i wielu innych.

    W Specnazie GRU żołnierze, którzy zdradzają przejawy sadyzmu, są z niego usuwani.

    Do brytyjskiego SAS bierze się także stadionowych zabijaków, ale panuje opinia, że o ile oddziały z takich na głowę biją zwykłe jednostki, w sytuacjach ekstremalnych ustępują ludziom o innej konstrukcji psychicznej. Takim, którzy w ogóle nie mają w sobie agresji. W związku z tym dopowiem, że we wszystkich wschodnich sztukach walki dąży się do eliminacji agresji, jakkolwiek ofensywne nie byłyby posiadane umiejętności. Agresja deprecjonuje, poniża. Jakakolwiek. To nie do Ciebie.

    Spróbuję opowiedzieć o tym bardziej szczegółowo, nie w tej chwili.
    --
    Pozdrowienia
    buldog.
  • wersja_robocza 09.10.12, 21:58
    Jeszcze parę postów i udowodnisz, że zawody, w których użycie siły jest wpisane w działalność, to w ogóle owieczki i baranki niewinne i czyste.
  • buldog2 09.10.12, 23:19
    Nigdy czegoś podobnego nie napisałem, ani nie napiszę. Jest albo tak, że do wojska ludzie idą po awans społeczny (np. za komuny), albo po to, by zapewnić sobie bezpieczne (bez zwolnień) miejsce pracy, z wieloma przywilejami.

    Z pewnością pamiętasz, w historii tragedii klasycznej greckiej były trzy okresy, które - jak głosi obiegowa mądrość - charakteryzował różny sposób ukazywania ludzi: ludzi jak bogów, jakimi powinni być, jakimi są.'

    Wspomniane źródła (Busido, Mahabharata) należą do dwóch pierwszych kategorii. Także wszelkie kodeksy wojskowe mówią, jacy ludzie być powinni. Jeśli kto utrzymuje, że tacy są, kłamie.

    Dlatego oddziały naprawdę specjalne są b. nieliczne, a najlepiej sprawdzają się ludzie zupełnie innych profesji, którzy trafili tam z innych powodów


    W większości, którą w liczbach trudno opisać, ale to większość ogromna, ludzie, kiedy mają okazję pokazać kim są naprawdę, są/bywają zaprzeczeniem wzorca. Takim potrzebny kaganiec kultury i wychowania. Czytałaś "Władcę much"? To nie tylko o dzieciach. I jakby kto chciał, mógłby zrobić porządną analizę tej książki, warta tego. Ale nie będę tego drążył, bo albo porządnie, albo wcale. Tylko jedno, moim zdaniem pozytywne: jansenizm z niej nie przebija.

    W każdym razie pomysłów, ani chęci pójścia we wskazanym kierunku nie mam.
    --
    Pozdrowienia
    buldog.
  • rekreativa 09.10.12, 22:04
    Rany, wreszcie jakiś tekst z sensem.
    Może wytłumacz to misiowi i marinerowi, że bycie skutecznym wojownikiem ma niewiele wspólnego z byciem agresywnym.
    I jesli juz zaczynać od przedszkola, to rzeczy typu sztuki walki, które mają swoją folozofię, surową dyscyplinę i przede wszystkim uczą panowania nad sobą.
    A nie durnowate zabawy w strzelanie, z których g... wynika.
  • mariner4 10.10.12, 09:57
    Piszę czasem dosadnie, ale bez agresji.
    Czytałem kiedyś charakterystykę przeciętnego żołnierza "Navy Seals", a więc elity elit amerykańskich sił specjalnych. Wzrost ok 178 cm średnio, 80 kg wagi. Wysokie IQ, wyższe wykształcenie. Kontrolowanie agresji jest warunkiem koniecznym, kto tego nie potrafi nie kończy szkolenia.
    Wzrost, waga zaprzeczają filmom w którym to góry mięśni tym się zajmują.
    Agresja jest czynnikiem naturalnym. Jedni to kontrolują, inni nie.
    M.

  • rekreativa 10.10.12, 10:58
    Jasne, że agresja jest czynnikiem naturalnym i występuje u wszystkich tak ludzi, jak zwierząt.
    Natomiast weź zobacz, kiedy u zwierząt ta agresja się uaktywnia. Gdyby u ludzi było tak samo, to nie musielibyśmy w ogóle na ten temat rozmawiać.
    Niestety, u człowieka wszystko sie rozregulowało i dlatego tej kontroli, którą zwierzę naturalnie posiada, trzeba go uczyć. A jeśli mimo nauki gość (gościówa) nadal jest agresywny, to się go izoluje w miejscu zwanym pierdlem.
    Dlatego uważam, że jeśli nasze dziecko "roznosi", to należy je zaprowadzić np. na jakieś sztuki walki (gdzie się fizycznie wyżyje, ale w sposób kontrolowany i według reguł), a nie pozwalać mu beztrosko wybijać szyby, czy strzelać z procy, jak sugeruje autorka cytowanego artukułu w pierwszym poście (szkoda, że nie napisała, do kogo z tej procy: do ptaszków, motylków, czy koledze w oko?)
    Nie podzielam też zachwytu autorki nad chłopcami, którzy wzgardliwie oświadczają, że "dziewczyny są głupie". Ja wiem, jest taki wiek, ale gdyby mój syn dokonał takiego oświadczenia, to bym go spytała, dlaczego tak myśli i przeprowadziła odpowiednią pogadankę.
    Nawet z tą zabawą w wojnę - jeśli już musi, bo koledzy się bawią, więc i on chce, to przynajmniej bym próbowała ją umieścić w jakimś kontekście, połączyć może z jakimiś elementami historii itd.
    Wiesz, to tak jak z grami komputerowymi: sa takie, gdzie krew sie leje i flaki fruwają, ale Ty jako gracz zabijasz jakieś straszliwe zombiaki, a są takie, gdzie strzelasz do staruszek na ulicy. Chyba czujesz różnicę, prawda?
  • berta-death 10.10.12, 11:26
    Wszystko się sprowadza to tego, że dawniej dziewczynki już średnio od 3-4 roku życia były wdrażane w prace domowe. To trzeba było kołysać niemowlaka w kołysce, to pozamiatać podłogę, to coś tam jeszcze zrobić a w miarę jak były starsze, to tych prac przybywało. Natomiast chłopcy wdrażani w męskie zajęcia byli nieco później. Trudno, żeby takiego malucha ktoś do ciężkich prac fizycznych zaprzęgał. A do babskich nikt ich nie wdrażał, zatem ci młodsi tylko w domu przeszkadzali.

    Jak przeszkadzali to się ich wywalało na podwórko i tam róbta co chceta, tylko nie zawracajta starszym głowy. A dzieci jak się nudzą, to robią różne mniej lub bardziej niebezpieczne i dziwne rzeczy, łącznie ze strzelaniem z procy do ptaków, wiązaniem kotu puszek do ogona czy waleniu żab kijami po głowach. Dla dziecka w pewnym wieku nie ma różnicy czy się bawi piłeczkami pingpongowymi czy wydłubanymi komuś oczami. I jak nikt z dorosłych nie zareaguje w odpowiednim momencie, nie pokieruje jakoś dzieckiem sensownie, to potem nic dziwnego, że wyrasta na małego sadystę i bandytę jakich opisywała dawna literatura.
  • rekreativa 10.10.12, 11:55
    No to własnie to samo piszę.
    Dziecko nie czuje i nie rozumie takich rzeczy jak śmierć, zabijanie, wojna. Dlatego nie mozna puszczać wszystkiego na żywioł, niech idzie i się bawi i te koty, żaby, szyby kijem tłucze.
    Trzeba mu wytłumaczyć, że kot czy żaba tak samo jak ono odczuwa ból i dlatego nie można mu krzywdy robić.
    Tymczasem rodzice własnie tak beztrosko podchodzą, że "wszyscy chłopcy w jego wieku tak robią, ale wyrośnie z tego".
    No albo wyrośnie, albo wyrośnie na Teda Bundy.
  • mariner4 10.10.12, 14:30
    ciekawy artykuł:
    Ewolucja działała zawsze w interesie gatunku raczej niż jednostek. Wszystkie gatunki mają zakodowane mechanizmy przeciwdziałające samo destrukcji swojego gatunku dostosowane do swoim możliwości. Wielki kot na przykład ma narzędzia pozwalające zabić innego przedstawiciela swojej rasy. Ewolucja wykształciła jednak mechanizm zapobiegający temu aby te drapieżniki nawzajem się wymordowały. I tak, im gatunek zwierzęcia posiada mocniejszą broń do zabijania, tym posiada silniejsze hamulce wewnętrzna przeciwko zabiciu innego członka swojego gatunku. Łatwo daje się zaobserwować w przyrodzie, że im zwierze jest słabsze fizycznie tym walki pomiędzy np samcami są bardziej zaciekłe i długotrwałe. Bo te zwierzaki sobie nie są w stanie zrobić (na ogół) większej krzywdy. Potężne drapieżniki zwykle prężą się pozorują walkę, czasem trochę się uszkodzą, ale prawie zawsze walka kończy się, że jeden z nich uznaje przewagę drugiego.
    Człowiek według tych kryteriów jest istotą słabą. 2 nagich i nie uzbrojonych ludzi sobie niewiele może krzywdy zrobić. Natura nie wyposażyła więc nas w mechanizm, takie jakie ma na przykład tygrys, czyli silny mechanizm zabezpieczający nas przed samo destrukcją gatunku.
    Ale rozwinął się nasz mózg i wynaleźliśmy bron, która jest coraz bardziej śmiercionośna. Skutek widoczny. Mamy więc możliwości zabijania znacznie przewyższające skuteczność opisanych mechanizmów
    Widać to było doskonale podczas masowego wyrzynania się np Hutu z Tutsi. Przez tysiąclecia wioski napadały w Afryce na inne wioski. Łuki i dzidy powodowały, że przyrost naturalny łatwo równoważył straty wojenne. Teraz ludzie o tej samej mentalności plemiennej mają karabiny maszynowe, artylerię i czołgi. W zasadzie robią to samo co robili od tysiącleci, tylko skutki inne.
    Trudno w poście to streścić, ale chyba napisałem to w miarę zrozumiale.
  • berta-death 10.10.12, 11:29
    Odróżniaj rzesz agresję od niezrównoważenia psychicznego. Agresja sama w sobie to całkiem przydatna rzecz. Dzięki niej człowiek jest w stanie zawalczyć o siebie, swoją rodzinę, itp. Taka pierdoła co to ani me ani be to daleko nie zajdzie. A na niezrównoważenie psychiczne, z jakimś neurotyzmem na czele, to nie ma rady. Żadne wychowanie nie pomoże, nawet leki ledwo dają radę.
  • mariner4 10.10.12, 14:37
    Tam to jest świetnie opisane.
    W dalekiej przyszłości zlikwidowano całkowicie agresję u ludzi w sposób sztuczny.
    Zniknęła zbrodnia i przemoc. A razem z nimi zdolność do poświęcenia się, do ryzyka itp.
    Nikt nie skoczył do wody ratować tonące dziecko.
    Niezrównoważenie to co innego. Agresję można kontrolować. Zdarza się podczas jakiegoś zdarzenia coś się we mnie gotuje i chcę komuś zwyczajnie przyłożyć. Ale się hamuję. To jest agresja. Jak by na to nie patrzeć.
    M.
  • misiu-1 08.10.12, 21:58
    rekreativa napisała:

    > A to jest akurat bardzo dobra wiadomość. Zabawa w zabijanie nie jest chyba najlepszą
    > opcją dla dzieci w wieku przedszkolnym (ani w żadnym innym).

    Nie jest? Skoro tak, to po jaką cholerę feministki pchają się do wojska?
    I nie wiem, czy to jest dobra wiadomość. Byłaby, gdyby cały świat wyrzekł się wojen. Ponieważ jednak, wbrew rojeniom pięknoduchów, siła militarna pozostaje podstawowym argumentem w stosunkach międzynarodowych, lepiej nie starać się tresować chłopców w niechęci do agresji. Bo kiedy obce żołdactwo przyjdzie was gwałcić, nie będzie komu was bronić.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • wersja_robocza 08.10.12, 17:55
    Moze kogoś zainteresuje:
    www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,391577,doktorantka-z-uw-chce-zmierzyc-seksizm.html
    natemat.pl/34477,seksizm-po-polsku-betlejewski-wojewodzki-figurski-lepper-tusk
  • wersja_robocza 08.10.12, 17:59
    A w ogóle po przeczytaniu startera to aż w oczy kłuje apel: pozwólmy chłopcom wyrosnąć na macho, a dziewczynkom na delikatne niewiasty. Zgodnie z tradycją.
  • rekreativa 08.10.12, 18:12
    Czytam o tym Betlejewskim i szczerze mówiąc, oczom nie wierzę. Czy jest w tym kraju jakaś granica żenady i debilizmu?

    "To nie był gwałciciel, który kneblował, używał narzędzi, to były tylko takie macanki – powiedział Betlejewski"
    Noż , kur..., ręce opadają. Ciekawe, co by ten skretyniały palant powiedział, gdyby to jego podczas wyłażenia z windy "macał" palcem w dupie jakiś obleśny kolo? Też by się ubawił na antenie radiowej?
    Nie wiem, skąd się takie gnidy biorą.
  • wersja_robocza 08.10.12, 18:30
    Agnieszka Graff tam właściwie podsumowuje sytuację, że to jest pogarda wobec kobiet. Ten cały spektakl z Betlejewskim, Wojewódzki, Figurskim, wspomnianym Millerem, Lepperem,...
  • bene_gesserit 09.10.12, 19:13
    Nie wiem, mi to się wydaje, ze to jest głupota raczej jednak.

    Zaden z tych dowcipnych wujów nie był zmolestowany, zmacany, oblesnie skomentowany, nie dostał odrażającej łóżkowej propozycji. Mają na tyle małe główki, ze nie są w stanie sobie wyobrazić, jak to jest. Natomiast pewnie jeszcze niektórzy z nich pamiętają, jak to jest miec nieustanną chcicę. Więc im się wydaje, ze takie historie jak np ta, ktora rozbawiła 'artystę' z parciem na szkło, Betlejewskiego, są naprawdę zabawne. Bo - kombinuje, gdyby jego jakaś kobieta unieruchomiła i trochę pomacała, to mogłby być przyjemne. I oczywiście, w tego typu rojeniach molestantką jest swieza, czysta i bardzo przyjemna siedemnastolatka.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • corgan1 08.10.12, 18:47
    > Mimo znaczących przemian społeczno-obyczajowych od czasów, gdy ukuto termin
    > „matka-Polka”,

    Jak również funkcjonuje termin "chłopiec na posyłki" uknuty zdradliwie w tamtych czasach. :)

    Resztą nie mam już czasu się zajmować.
  • wersja_robocza 08.10.12, 19:09
    corgan1 napisał:

    > Resztą nie mam już czasu się zajmować.

    Dzieci płaczą czy na tira wsiadasz?
  • bene_gesserit 08.10.12, 19:52
    Matka na kolację woła :D
    --
    i hate my government
  • wersja_robocza 08.10.12, 20:21
    I zmywać będzie kazała. Korki wykastrowany, dlatego tak walczy na FF o resztę mężczyzn.:>
  • rekreativa 08.10.12, 20:31
    Ej no, może się zmywarki dorobił?
  • tad9 08.10.12, 20:53
    Jesli przyjmiemy, że stosunki społeczne kształtują człowieka mocniej, niż cokolwiek innego, a przy tym nie ma obiektywnych kryteriów określających co jest dobre, a co złe, to wyjdzie na to, że "katolickie wychowanie chłopców" jest równie "dobre"/"złe" jak każde inne (np. jak "feministyczne wychowanie chłopców"), a o tym, czy będzie ono dominować decyduje li tylko stosunek sił jego zwolenników i przeciwników.



    --
    perlyprzedwieprze.blox.pl/html
  • buldog2 08.10.12, 22:01
    Jestem przeciwny ograniczaniu kogokolwiek przez kogokolwiek.
    Teraz i dalej serio. No, prawie (do końca).

    W omawianej kwestii dodam, że różnice pomiędzy dziewczynkami i chłopcami, kobietami i mężczyznami, istnieją. Choćby hormonalne, ale nie tylko te. Już fizyczne predestynują do różnych ról, niektóre z nich wymagają czy to dużej siły, inne szczególnych cech percepcji. Np. kobiety widzą pod szerszym, niż mężczyźni, kątem (bodaj 60-70 stopni) zdecydowanie lepiej orientują się w masie drobiazgów. Jeśli chodzi o predyspozycje psychiczne, kobiety lepiej sprawdzają się w sytuacjach, kiedy przywództwo sprowadza się do negocjacji pomiędzy wieloma stronami. Kiedy potrzebne są cechy takie, jak na polowaniu, lepsi są mężczyźni.

    Życie pokazuje, że świat nie jest idealnie symetryczny. Przypomina mi dyskusja na temat pewnego humorystycznego tekstu napisanego z pozycji tzw. prawdziwej feministki (kolejny dowód na istnienie prawdziwych feministek). Portal był na wysokim poziomie i na takim samym poziomie były komentarze do tekstu. Redakcja utrzymywała, że tekst napisała kobieta.

    Uczestniczka omówienia zwróciła uwagę na następującą okoliczność: narratorka relacjonowała rozmowę z koleżanką, z którą razem nie pracowała, w czasie wolnym od pracy, w mieszkaniu jednej z nich. Dyskutowały (nie pamiętam jakie) kwestie szczegółowe z matematyki. Forumowiczka napisała, że jest matematykiem na uniwersytecie, zna środowisko i miała do czynienia z wieloma kobietami. I że w całym jej życiu nigdy nie zdarzyło się, by dwie kobiety, poza miejscem pracy i na osobności, rozmawiały w opisany sposób [tak jak mężczyźni]. Różnica ta, pomiędzy kobietami i mężczyznami – powiedziała –jest tak duża, że przesądza o tym, że autorem opowiadania jest mężczyzna.
    Zdarzyło mi się podsłuchać rozmowę dwóch kobiet, przekonanych o tym, że nikt ich nie słyszy. Rozmawiały o tłumaczeniu, brak im było słowa i nie mogły sobie z tym poradzić (kilka minut). Zwykła sprawa, ale to było w miejscu pracy. W studio Radio Mozart (było kiedyś takie radio) przy niedomkniętym mikrofonie, słyszeli wszyscy. Innego przykładu nie znam.

    Przerabianie naturalnych skłonności na siłę jest stawianiem wymyślonych przez siebie mitów i hipostaz przed rzeczywistością. To krok dalej, poza równouprawnienie, prawo decydowania o sobie, wolność od przemocy, wolność wyboru tego co się chce itd.

    Niektóre, nie wszystkie, metody realizacji postawionych celów, to kontynuacja nurtu znanego z historii (historii KK) jako jansenizm. Ale to dygresja, dla zainteresowanych.
    --
    Pozdrowienia, także dla darmowych (takich za freeeee) kopii programu „agentka Smith”

    buldog.
  • berta-death 08.10.12, 22:34
    Z tego wywodu nie wynika co jest naturalną zdolnością a co wyuczoną umiejętnością.
  • buldog2 08.10.12, 22:48
    Tak. Ale też cel był skromniejszy - stwierdzenie istnienia różnic.
    Pozdrowienia
    bul.
  • bene_gesserit 08.10.12, 22:50
    Nie wynika, ale dla kolegi wynika. Wystarczy prymat osobistego doświadczenia we wstrząsającej historii jednej pani, co ją na neciku przeczytał.

    To są te, no - nowoczesne metody badawcze, z czym tu dyskutować?
    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • buldog2 08.10.12, 23:21
    Nie rozumiem. Wyżej, w drugim wpisie, zgodziłem się - "Tak" - ze stwierdzeniem, że z tego co napisałem, nie wynika "co jest naturalną zdolnością, a co wyuczoną umiejętnością". To już nie wiem, o co chodzi. A co się tyczy katolickiego wychowania chłopców, nie znam tematu i nie wypowiadam się.
    Pozdrowienia
    buldog.
  • buldog2 08.10.12, 23:30
    Czy mogłabyś jaśniej?
    bul.
  • cytrynowe 09.10.12, 00:32
    buldog2 napisał:

    > Jeśli chodzi o predyspozycje psychiczne, kobiety lepiej sprawdzają się w sytuacj
    > ach, kiedy przywództwo sprowadza się do negocjacji pomiędzy wieloma stronami. K
    > iedy potrzebne są cechy takie, jak na polowaniu, lepsi są mężczyźni.

    Z tego wynika, że polityka i zarządzanie powinno być zostawione wyłącznie kobietom. Ponieważ nie ma już potrzeby polować, więc mężczyzn możemy upchać, nie wiem, w rzeźniach?
  • buldog2 09.10.12, 12:17
    Tego nie twierdzę. Ogólna predestynacja nie oznacza wyższej wartości w każdym konkretnym przypadku.

    Nie tu mowy o predestynacji do przywództwa rozumianego jako wskazywanie drogi w nieznanym otoczeniu (dosłownie czy w przenośni), nowego celu, nowej idei.

    Charakterystyczny jest tu przykład wczesnego chrześcijaństwa. Historycy kultury (nie tylko chrześcijańscy) twierdzą, że do jego rozpowszechnienia przyczyniły się głównie kobiety. Stało się to wtedy, gdy religia jakoś już się w świadomości powszechnej utrwaliła, na etapie realizacji idei przyniesionej z zewnątrz.
    To sprawa b. złożona, bo w tym czasie szerzyły się b. potężne ruchy/religie/ideologie gnostyckie, w pewnym (krótkim) okresie zdominowały basen Morza Śródziemnego. Kiedy już się za nie zabrano, poradzono sobie stosunkowo łatwo, bo większość na serio brało przykazanie "nie zabijaj".
    --
    Pozdrowienia
    bul.
  • tricolour 08.10.12, 22:18
    ... gdy się okazuje, że chłopcy mają swoich literackich bohaterów, mogą nabyć drogą kupna repliki Kałachów, samolotów, samochodów, ojcowie konstruują im proce, z patyka da się zrobić (wyobraźnią, drogie Panie!) oręż, panuje wszechobecna rywalizacja itp.

    Zamiast jęczeć i stękać może by ruszyć głową i coś córkom zaoferować? Znów Vizir i Domestos? Nic więcej?
  • duch_mariana 09.10.12, 21:53
    Do niedawna byłem kierowcą warszawskiego autobusu. Ponieważ córeczka moja ma wzrost umożliwiający jej prowadzenie autobusu, nauczyłem ją tej sztuki. Wielokrotnie zjeżdżała na zajezdnię, "zaliczając" puste o tej porze przystanki. Gdyby była w stanie mentalnie ogarnąć burdel zwany ZTM i MZA, mogłaby mając 12 lat wyjechać na trasę i nie byłaby ani gorsza, ani lepsza od innych kierowców. Ale nadszedł dzień, w którym powiedziała, że ona więcej nie chce prowadzić autobusu, bo jakoś to do niej nie pasuje. Była zadowolona, że się tego nauczyła, ale to jej wystarczy, bo jakoś dziewczyna w zestawieniu z 18 metrowym przegubowcem źle wygląda. Sama to wymyśliła, a nikt jej w duchu seksistowskim nie wychowywał, a już na pewno nie ja. Nawet mój tata, który jest tradycjonalistą i u niego kobieta w towarzystwie mężczyzn nie odzywa się pierwsza, ani też kobiety nie siadają przy jednym stole z mężczyznami, ani nie chodzą w spodniach, niczego takiego jej nie uczył i ona mogła i może nie tylko siedzieć z nim przy męskim stole, ale nawet może mu przy tym stole siedzieć na głowie gdyby zechciała. Czepia się tylko spodni, ale młoda akurat spódnice woli, bo podobno bardziej wygodne i przewiewne. Nie wiem, nie sprawdzałem, wierzę jej na słowo. Skąd więc u dziewczyny wychowanej w duchu liberalnym taki podział na to co męskie i kobiece? Chyba jednak wyczuwa jakąś granicę, bo ta granica istnieje. Są sprawy męskie i są sprawy kobiece. Są zachowania męskie, które kobietom nie przystoją i są zachowania kobiece, które mężczyznom nie przystoją. Bo są dwie płcie, zupełnie różne, inaczej myślące, inaczej postrzegające rzeczywistość. Dziewczynka może się ostrzyc na jeżyka, założyć chłopięce ciuchy i nawet sobie kawałek węża w pipkę wsadzić żeby siusiać jak chłopiec. Ale nie zrobi to z niej chłopca. Wiesz co ja bym miał, gdybym nie utemperował u młodej typowych cech męskich takich jak zawziętość i agresja? Miałbym teraz w domu trzynastoletnią tępą dresiarę z kartoteką na Jagiellońskiej. Zgodnie z feministycznym duchem powinienem pozwalać jej na załatwianie nieporozumień przy pomocy pięści i gnębienie nielubianej koleżanki przy każdej okazji. Do czego by to doprowadziło to już napisałem. Inżynieria społeczna w rękach ekstremistów to nic dobrego. A ekstremistami są zarówno mocno lewicujące ruchy feministyczne, organizacje homoseksualne, jak również ultraprawicowi narodowcy i fanatycy religijni obojętne czy spod znaku krzyża, sześcioramiennej gwiazdy czy półksiężyca. Niech się dziewczynka bawi samochodami, a chłopiec lalkami. Tylko nie dorabiajmy do tego jakiejś posranej ideologii.
  • rekreativa 09.10.12, 22:15
    "Zgodnie z feministycznym duchem powinienem pozwalać jej na załatwianie nieporozumień przy pomocy pięści i gnębienie nielubianej koleżanki przy każdej okazji."

    A skądeś takiego ducha wytrzasnął???
    Bo ja nic nie wiem o tym, żeby feministki namawiały kogokolwiek do bicia innych.

    "Niech się dziewczynka bawi samochodami, a chłopiec lalkam
    > i. Tylko nie dorabiajmy do tego jakiejś posranej ideologii."
    O, a pod tym to sie nawet mogę podpisać.
  • wersja_robocza 09.10.12, 22:18
    rekreativa napisała:


    > "Niech się dziewczynka bawi samochodami, a chłopiec lalkam
    > > i. Tylko nie dorabiajmy do tego jakiejś posranej ideologii."
    > O, a pod tym to sie nawet mogę podpisać.

    To ja chcę zapytać: po czym poznać, która ideologia jest posrana? Albo najlepiej wywieśmy listy z posranymi ideologiami i tymi nieposranymi.
  • rekreativa 09.10.12, 22:46
    A to się pytaj pana wyżej, bo to on użył sformułowania.
    Dla mnie np. posrana jest ideologia wychowywania dzieci tak jak to proponują w cytacie z głównego postu.
    Krótko mówiąc, wersjo, posrana jest ta ideologia, której w żadnym punkcie nie jesteśmy w stanie dzielić.
  • wersja_robocza 09.10.12, 22:58
    No ale zgodziłaś się z tym panem wyżej, stąd moje pytanie.
    Rekreativa, na ogół zgadzam się z każdym Twoim postem i myślę, że całkiem sporo poglądów mamy wspólnych. Czasem jednak odnoszę wrażenie, ze boisz się opowiedzieć po którejś ze stron i stajesz w rozkroku. Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Albo pokorne cielę dwie matki ssie. Takie moje wrażenie.;)
  • rekreativa 09.10.12, 23:23
    Zgadzam się wyłącznie z tym, z czym się mogę zgodzić.
    Nie jestem zwolenniczką napadania na siebie nawzajem, więc zawsze staram się z adwersarzem znaleźć jakąś wspólną płaszczyznę.
    Niemniej jednak są na tym forum osoby, z którymi niczego wspólnego nie mam i mieć raczej nie będę. Dlatego ograniczam dyskusję z nimi do minimum, jednemu nikowi już w ogóle nie odpisuję, zdarza mi się też klikać na kosz.
    Jeśli i ja mogę coś dodać, to też odnoszę wrażenie, że są na tym forum panie, które zanadto ponoszą emocje i zamiast rozmowy jest pyskówka.
    A ja wyznaję zasadę, że głupiemu też się czasem zdarzy powiedzieć coś mądrego :)

    (a nawiasem mówiąc, to się naprawdę bardzo muszę starać, żeby czasem nie puścić wiązanki w swoich odpowiedziach).
  • kocia_noga 10.10.12, 09:24
    rekreativa napisała:
    ...
    > Jeśli i ja mogę coś dodać, to też odnoszę wrażenie, że są na tym forum panie, k
    > tóre zanadto ponoszą emocje i zamiast rozmowy jest pyskówka.
    ...
    > (a nawiasem mówiąc, to się naprawdę bardzo muszę starać, żeby czasem nie puścić
    > wiązanki w swoich odpowiedziach).

    Ja cię rozumiem. Odebrałaś klasyczne wychowanie; dziewczynki nie mogą okazywać agresji w żaden sposób. Muszą się powstrzymywać, unikać, a jedynie w stosunku do innych dziewczynek mogą sobie ulżyć, ale zaocznie, niewprost i żeby nie wyglądało na złość czy coś takiego.
    Chyba to Wersja uznała za siedzenie okrakiem. Moim zdaniem to jest właśnie to, co napisałam powyżej.
    --
    No dobra, dobra.
  • rekreativa 10.10.12, 11:31

    "Odebrałaś klasyczne wychowanie; dziewczynki nie mogą okazywać
    > agresji w żaden sposób."
    Kociu, please, nie jedź stereotypem, ok? Bo akurat trafiłaś jak kulą w płot.

    I bądź obiektywna, czasem na forum ludzie się rozpędzają tak bardzo, że wylatują za bandę - zaczynają robić złośliwe wycieczki osobiste, rzucać epitetami i zamiast dyskusji mamy ch... wie co.
    Aczkolwiek podkreśliłam, że jestem w stanie to zrozumieć, bo niektóre wypowiedzi mocno prowokują do werbalnego ciosu w zęby.

    "jedynie w stosunku d
    > o innych dziewczynek mogą sobie ulżyć, ale zaocznie, niewprost i żeby nie wyglą
    > dało na złość czy coś takiego."
    Jesli do aluzja do mnie, to nie wiem, skąd Ci się wzięła.
  • kocia_noga 10.10.12, 12:14
    rekreativa napisała:

    > "jedynie w stosunku d
    > > o innych dziewczynek mogą sobie ulżyć, ale zaocznie, niewprost i żeby nie
    > wyglą
    > > dało na złość czy coś takiego."
    > Jesli do aluzja do mnie, to nie wiem, skąd Ci się wzięła.

    Ze słów "niektóre osoby". Jestem na nie bardzo czuła, bo często jestem tą niektórą. I zazwyczaj dziewczyny (bez względu na wiek) nie mówią wprost, tylko albo aluzje, albo za plecami i zbiorowe akcje huzia na józia. Uważam, że wszystko można załatwić wprost i że to zdrowiej. Nie piszę tu o tobie, tylko o strategii radzenia sobie z różnymi sprawami dziejącymi się w grupie; dziewczyny bardzo często, najczęściej robią właśnie coś takiego. I najczęściej wynika to z wychowania.
    --
    No dobra, dobra.
  • rekreativa 10.10.12, 12:42
    Kociu, napisałam "niektóre osoby", bo mam na myśli więcej niż jedną.
    Ale jesli już trzeba "po nazwisku", to owszem, między innymi Ciebie mam na myśli.
    I nie zrozum źle, ja się w większości z tym, co piszesz zgadzam (szczególnie z Twoim antyklerykalizmem, który popieram w całej rozciągłości), ale odnoszę wrażenie, że czasem po prostu dajesz się ponieść i używasz kul armatnich tam, gdzie wystarczy trochę śrutu.
  • kocia_noga 10.10.12, 19:21
    rekreativa napisała:

    > Kociu, napisałam "niektóre osoby", bo mam na myśli więcej niż jedną.
    > Ale jesli już trzeba "po nazwisku", to owszem, między innymi Ciebie mam na myśl
    > i.
    > I nie zrozum źle, ja się w większości z tym, co piszesz zgadzam (szczególnie z
    > Twoim antyklerykalizmem, który popieram w całej rozciągłości), ale odnoszę wraż
    > enie, że czasem po prostu dajesz się ponieść i używasz kul armatnich tam, gdzie
    > wystarczy trochę śrutu.

    Ależ masz prawo myśleć, czuć i reagować po swojemu. Mnie rzucanie sałówkami "niektóre osoby" się nie podoba i kojarzy z obmawiającą za plecami panienką.
    --
    No dobra, dobra.
  • rekreativa 10.10.12, 19:34
    Dobra, wezmę to pod uwagę, jeśli znów będę mieć jakieś uwagi :)
  • rekreativa 10.10.12, 12:11
    Jeszcze jedno.
    Nie biore udziału w jakiejś wojnie, by się koniecznie zabarykadować w jednym obozie.
    Myślę, że jakieś 90% przekonań feministycznych podzielam. Z jakimiś 10% sie nie zgadzam.
    Jeśli to nazywacie "stawaniem w rozkroku", to trudno.
  • kocia_noga 10.10.12, 12:16
    rekreativa napisała:

    > Jeszcze jedno.
    > Nie biore udziału w jakiejś wojnie, by się koniecznie zabarykadować w jednym ob
    > ozie.
    > Myślę, że jakieś 90% przekonań feministycznych podzielam. Z jakimiś 10% sie nie
    > zgadzam.
    > Jeśli to nazywacie "stawaniem w rozkroku", to trudno.

    Oj, nie jestem "wy", rozumiem, że z czymś się nie zgadzasz, ale uważam, że jeśli ktoś jest niektóry to można mu/jej powiedzieć to wprost.
    --
    No dobra, dobra.
  • buldog2 10.10.12, 18:07
    A kim jesteś? (czym????)
  • duch_mariana 09.10.12, 23:05
    Każda jest posrana. Jeśli będzie chłopiec, który bawi się lalkami, bo tak woli i jego siostra, która bawi się samochodzikami i łazi po drzewach bo tak woli, to ktoś zacznie sobie wymyślać, że przecież to nic złego i to normalne. Do tego momentu jest OK. Ale jak temat podchwycą psychologowie i zaczną udzielać "dobrych rad" w kobiecej prasie, jakieś tam organizacje włączą to do swojej filozofii życia i działania i zaczną przepychać do sejmu odpowiednie projekty, to już zaczyna robić się nieciekawie, bo nagle możemy się obudzić w kraju, gdzie chłopców zgodnie z ideologią zachęca się do zabaw lalkami, a dziewczynki do zabaw rywalizacyjnych, typowych dla chłopców. Ideologia jest prawdziwa dla części populacji. Gdyby wszyscy ludzie byli tacy jak ja, to komunizm byłby zbudowany na ideologii marksistowskiej i mielibyśmy dziś dobrobyt. Ja czuję temat i wiem o co chodzi. Ale nie wszyscy tacy byli i skończyło się terrorem i milionami ofiar. Marks i Engels chcieli dobrze, Lenin także. Ale gdy ideologia trafia w niewłaściwe ręce, staje się toksyczna. Dlatego ja jestem przeciwnikiem tworzenia ideologii.
  • duch_mariana 09.10.12, 22:56
    > A skądeś takiego ducha wytrzasnął???
    > Bo ja nic nie wiem o tym, żeby feministki namawiały kogokolwiek do bicia innych

    Ja się kategorycznie i z całą stanowczością sprzeciwiłem takiemu zachowaniu, bo to do niczego dobrego nie doprowadzi. Walka na pięści nie przystoi dziewczynce, choć u chłopca nie razi. Chłopcy zawsze się bili między sobą, bo taka jest samcza natura. Ale jak dziewczynki się tłukły z taką zawziętością i wściekłością, to wyglądało to tragicznie. Po prostu dno, rynsztok, melina, a ja się na to nie godzę. Potem chodziła z siniakiem na twarzy i podrapanym policzkiem i wyglądało to jak u jakiegoś lumpa spod monopolowego. Na szczęście zrozumiała o co chodzi. Feministyczna ideologia jest taka, żeby tak samo wychowywać dziewczynki i chłopców. A ja bym chłopcu nic nie powiedział za tę walkę, a córka dostała konkretne zjeby. Czyli niezgodnie z duchem feminizmu.
  • wersja_robocza 09.10.12, 22:59
    I ty chwalisz się mądrą córeczką i w ogóle zastanawiasz się skąd u niej przenaturalny podział czynności i spraw na kobiece i męskie? Bo przecież nie z domu ten seksizm, co nie?
  • duch_mariana 09.10.12, 23:14
    To nie seksizm, to po prostu wyczucie. Nawet ja nie napierdzielam się w barach ani na ulicy, bo nie przystoi mi to, co jakiemuś drecholowi z łysą pałą. Są środowiska, w których kobieta z petem w gębie, zataczająca się i bełkocząca po pijaku to norma, kobieta wychodząca na solówę jak facet to norma i są środowiska, w których taka kobieta to dno. W moim domu rodzinnym, tematy sporne rozstrzygali dziadkowie, ojciec, wujkowie, stryj i nikt do siebie z pięściami nie skakał, a kobiety się nie upijały, chociaż alkohol piły. Całe życie mieszkałem w menelskiej okolicy, więc u mnie to się ta granica przesunęła, choć to raczej przyzwyczajenie i obycie z pewnymi standardami i zachowaniami. Ale ostatnio wróciłem do korzeni i uważam że tak właśnie jest lepiej.
  • bene_gesserit 10.10.12, 07:11
    duch_mariana napisał:

    > Wiesz co ja bym miał, gd
    > ybym nie utemperował u młodej typowych cech męskich takich jak zawziętość i agr
    > esja? Miałbym teraz w domu trzynastoletnią tępą dresiarę z kartoteką na Jagiell
    > ońskiej.

    To fantastycznie. Czy wynika z tego, ze tych cech nie tępił bys u swojego hipotetycznego syna, bo chciałbyś miec w domu trzynastoletniego tępego dresa z kartoteką na Jagiellońskiej?
    --
    i hate my government
  • kora3 14.10.12, 14:36
    siłowe rozwiązywanie konfliktów przez maluchy jest naturalny dla obu płci.

    Małe dzieci w piaskownicy nie dyskutują z sobą, gdy jedno drugiemu zabierze zabawkę tylko reagują agresją własną, albo odwoływaniem sie do instancji wyższej, czyli interwenoują z rykiem u opiekuna. I reagują tak zaleznie od sytuacji i swego charakteru, a nie od płci.

    W dorosłym życiu np. w pracy zarówno histeria, jak i siłowe rozwiązania są niedopuszczalne, dlatego wielkim błędem jest niezwlczanie obu postaw u dzieci, albo zwalcaznie tylko tych, które "nie pasują" do płci dziecka.

    We współczensym świecie zarówno dziewczeta, jak i chłopcy rywalizują na róznych polach: edukacyjnym, sportowym, towarzyskim itd. Nie jest prawdą, ze dziewczynki, a potem kobiety nie mają w sobie "ducha rywalizacji" - mają :) Zupełnie tak samo, jak chłopcy, waznym jest wiec u obu płci skierowanie potencjału rywalizacji na włąsciwe tory, zatem nie mordobicie, a np. sport. ZAłożenie, że chłopcy mogą, wypada im rozwiązywać konflikty siłowo prowadzi do tego, że w dorosłym swiecie tak wychowani męzczyźni muszą cały czas tłumić agresję, bo ona jest u dorosłych nieakceptowana. Podobnie jest z dziewczetami - jesli uczy sie je, że mozna/wypada wymuszać coś histerię, bo "dziewczynki tak mają" - to potem w dorosłym życou trudno im zapanować nad tym, a w swiecie dorosłych histeria, podobnie, jak agresja jest źle widziana.
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • bene_gesserit 14.10.12, 15:53
    Oczywiście, ze tak. Tylko, ze uczy się nas, żebyśmy rywalizowały dobrym zachowaniem, ładnym pismem, grzecznościa, piątkami w szkole i przede wszystkim - urodą. Chłopcy mogą rywalizować agresją i odwagą.

    A chłopiec chowany na agresywnego samczyka wrasta na sukinsyna. Wiele razy spotkalam takich, ktorzy nie tlumili agresji, tylko zamiast dawać po mordzie, robili komuś swinstwo, czyli wymienili agresję fizyczną na psychiczną.
    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • kora3 14.10.12, 16:18
    i dlatego tak wychowują. A tymczasem, pewny siebie człowiek, tak koboieta, jak i mezczyzna nie musi być agresywny, żeby skutecznie przeforsowac swoje racje. Przeciwnie- gdy jest agresywny, jest postrzegany jako ktoś, kto nad sobą nie panuje, podobnie, jak histeryk i słusznie.

    Odwaga dobra rzecz :) - ale już brawura - nie. Osoby skłonne do brawury, znów - dowolnej płci - z wielu zawodów ta skłonnośc wyautowuje.

    Uroda, no szerzej ogólnie dobry wygląd, zadbany - na pewno znów nielzaleznie od płci jest pomocna w życiu czesciej niż przeszkadza.

    Umiejętność zadbania o siebie i swe potrzeby jest od pewnego wieku zwyczajnie niezbędna i wg mojej oceny człowiek, który tego nie potrafi jest anormalny (chyba, ze jest chory, niepełnosprawny itd.). Dlatego rozwalają mnie teksty o tym, że chłopców się "zniewiescia" uczac obowiazków domowych typu gotowanie, pranie, sprzątanie. To jest podstawowwa wiedza jak przetrwać:) wiec tylkko głupi rodzic uwaza, że niepotrzebna meżczyźnie.
    Tak samo niezbedna, jak kobiecie neizbedna jest wiedza, jak zmienić koło w samochodzie, czy sprawdzić stan oleju - jesli jeździ samochodem rzecz jasna, jak zmienić żarówkę, jak założyć uszczelkę w kranie, czy wbić gwóźdź itd. Mnie takich rzeczy ojciec uczył, kiedy byłam nastką.

    Nigdy nie wiadomo, jak potoczy się czyjes życie, czy zamieszka np. sam/sama, kiedy itd. Nie wyobrazam sobie życia z facetem, który nie garnie się do prac domowych typu sprzatanie, czy gotowanie. Miałąm raz takiego właśnie "katolika" i z radością go pożegnałam:)

    Zapewne wg tych "obróńców" meskości teraz jestem ze "zniewiesciałym" gosciem:) Sprząta, ugotuje - nie ze TYLKO On, zeby jasnośc byłą, w końcu RAZEM żyjemy. W dodatku mało pije i nie ogląda piłki nożnej, ja piję wiecej i oglądam :) JEsli do tego dodamy,, że nigdy nie słyszałam dotąd (a jesteśmy razem ponad 5 lat) by na kogoś podnósł głos, to zapewne to "niewiasta" :)
    Życzyłabym każdemu z tych "tradycyjnych macho" z lewymi rekami do roboty i jakże wyrobioną wyobraźnią przestrzenną takiej odwagi, jaką on ma, tak meskiego zajecia i takiego autorytetu wśród podswładnych. :) Przekonanie o włsnym "machostwie" to naprawdę nie wszystko :)
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • berta-death 14.10.12, 18:37
    Dzieci w piaskownicy reagują tak a nie inaczej, bo nie mają kompletnie innych narzędzi rozwiązywania problemów. Nawet mówić dobrze nie potrafią, więc o negocjowaniu mowy nie ma. Nie mówiąc o tym, że wszystko co je spotyka to jest postrzegane przez nie jak życiowa katastrofa. Jak mu ktoś zniszczy babkę z piasku to tak jakby dorosłemu ktoś dom zbombardował. A jak dorosłemu się chałpę z ziemią zrówna, to wszelkie wychowanie bierze w łeb, zachowuje się tak jak ten roczniak, któremu ktoś w piaskownicy babkę zniszczył. Albo wybucha agresją albo odwołuje się do siły wyższej, albo załamuje się z bezsilności. Dzieci w miarę jak dorastają, więcej rozumieją i stykają się z coraz poważniejszymi problemami, które już dają radę rozwiązywać same i bez rozlewu krwi, oraz które przesłaniają te piaskownicowe, które w konfrontacji z poważniejszymi tracą na znaczeniu, więc nie są postrzegane jak koniec świata. Zatem przestają być samoistnie tak agresywne i emocjonalne jak niemowlaki. Żadne zwierzę nie jest agresywne jak nie musi. Agresja niesie ze sobą ryzyko, że jednak druga strona nie dość, że nie będzie bierna to jeszcze może okazać się silniejsza. Już matka natura o to zadbała.

    W przypadku chłopców jest zazwyczaj tak, że częściej niż dziewczynki są zostawiani sami sobie. Jak dziewczynce krzywda się dzieje, to wszyscy biegną na pomoc, bo przecież taka mała, słaba i nieporadna, trzeba w jej imieniu łobuzowi pokazać gzie jego miejsce. Dziewczynki jak wpadną w tarapaty albo sytuację konfliktową to oczywiście od razu mają lecieć po wsparcie dorosłych, którzy już za nie rozwiążą problem.
    Chłopak ma sobie radzić sam, nie dać sobie w kaszę dmuchać i już na pewno nie wzywać mamy z byle powodu. Z poważnego też lepiej żeby nie wzywał, bo też narazi się co najmniej na śmieszność. Mało, że ma radzić sobie sam, to jeszcze dbać o interesy siostry czy koleżanki, która z nim jest. Dziewczynkom we wszystkim się ustępuje, dziewczynek się nie bije, dziewczynki zawsze mają rację, więc dziewczynki rzadziej są zmuszone stanąć oko w oko z wrogiem.
    A nie wyposażając dzieci w cywilizowane narzędzia rozwiązywania konfliktów i jeszcze puszczając je samopas, żeby się usamodzielniali, wprost ładuje się ich w agresywne zachowania.
  • kocia_noga 10.10.12, 09:11
    duch_mariana napisał:


    nikt jej w duchu seksistowskim nie wychowywał, a ju
    > ż na pewno nie ja. Nawet mój tata, który jest tradycjonalistą i u niego kobieta
    > w towarzystwie mężczyzn nie odzywa się pierwsza, ani też kobiety nie siadają p
    > rzy jednym stole z mężczyznami, ani nie chodzą w spodniach, /.../ Wiesz co ja bym miał, gd
    > ybym nie utemperował u młodej typowych cech męskich takich jak zawziętość i agr
    > esja?

    --
    No dobra, dobra.
  • kocia_noga 10.10.12, 12:21
    duch_mariana napisał:

    Acorns, to ty?

    Jesli nie, to ponieważ Acornsa lubiłam, czuję, że i ciebie polubię.
    Uważam, że mieszasz kilka rzeczy. Twój ojciec i dziadek mieli normy swojego środowiska i ponieważ mają dużo do pwoiedzenia w twoim domu, jasne, że wywierają wpływ na twoje dziecko. Ty masz wyższe aspiracje i chciałbyś się wybić ponad środowisko i to ci się częściowo udało, ale kosztem pomieszania norm.
    --
    No dobra, dobra.
  • ultimate.strike 21.01.17, 09:40
    Po pierwsze, to, czego się dopuszczaliście to chyba pod przestępstwo podchodzi?
    Po drugie, często jezdziłem autobusem, który prowadziła fajna laska, widać jej kierowanie autobusami nie przeszkadza w byciu kobietą. Współczesny autobus to nie ogórek bez wspomagania kierownicy.

    --
    Kilt w walce z bezpłodnością i innymi męskimi chorobami
    Nowe strony kiltowe
    Forum kiltowe
    18 maja - Dzień kiltów i Męskich Spódnic
  • azoorek 23.03.16, 21:46
    Ja jestem dziewczyną, ale wychowałam się wśród chłopców. I byłam gorsza od nich pod względem zachowania. Grałam w piłkę lepiej od moich kolegów, wpierd. też często ode mnie dostawali, pomysły też miałam dziwne. To jest kwestia wychowania. I bardzo się cieszę, że nadeszły takie czasy, że kobiety mają wybór.
  • basia8.93 01.04.16, 17:43
    dobrze, że każdy może swoje dzieci wychowywać zgodnie z wyznawanym światopoglądem- katolicy tradycyjnie, a feministki po swojemu. Tak stoi w Konstytucji.
  • tully.makker 16.05.16, 16:51
    "Weźmy na przykład ośmioletniego Stasia, który mnie, lekarkę z dwudziestoletnim stażem, nauczył w końcu czegoś pożytecznego: jak zbudować pułapkę na niedźwiedzie."

    Nic dziwnego, ze mamy krysys meskości, skoro najbardziej wartościowym wkladem chlopca zdaniem tej pani jest umiejetnosc budowania pulapek na niedzwiedzie. To z cała pewnościa pomoże mu wieśc produktywne i szczesliwe zycie.

    --
    W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
    Wiedzmowo

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka