Dodaj do ulubionych

Kim chce być Polka? Gospodynią domową

10.10.12, 18:19
www.wprost.pl/ar/351945/Kim-chce-byc-Polka-Gospodynia-domowa/
Edytor zaawansowany
  • mariner4 10.10.12, 18:35
    Nie ma kogoś takiego jak jakaś jedna, uniwersalna kobieta.
    Tak jak wszyscy i kobiety mają różne preferencje.
    M.
  • rekreativa 10.10.12, 19:44
    Polka również chce prawa do środków antykoncepcyjnych (93%), dostępu do in vitro (88%), prawa do aborcji (56%), legalizacji związków partnerskich (63%)

  • rekreativa 10.10.12, 19:46
    I jeszcze połowa nie ma nic przeciw eutanazji.
    Kurczę, wychodzi na to, że ta Polka to jakaś lewaczka.
  • kocia_noga 10.10.12, 20:04
    Wszystkie ankiety pokazują też, że życie rodzinne jest na pierwszym miejscu u Polaka. Chce on być panem domu, atrakcyjnym mężczyzną i dobrym mężem.
    Na pierwszym miejscu stawia rodzinę i życie uczuciowe.
    --
    No dobra, dobra.
  • rekreativa 10.10.12, 20:13
    No bo to chyba normalne jest, że jeśli ktoś już się decyduje na założenie rodziny, to chciałby, żeby ona była udana i żeby jemu w niej było dobrze.
    No i rodzina to są ludzie bliscy, z którymi tworzymy silne więzi emocjonalne, więc zgrzyty w tej sferze najbardziej nam dają popalić.
  • mijo81 10.10.12, 21:21
    rekreativa napisała:

    > I jeszcze połowa nie ma nic przeciw eutanazji.
    > Kurczę, wychodzi na to, że ta Polka to jakaś lewaczka.

    Upraszczas sprawę ... to że kobieta chce być gosposią nie oznacza że np. jest przeciwna aboracji
  • rekreativa 10.10.12, 22:43
    Sprawę to uprościł dziennikarz dając taki a nie inny tytuł do artykułu, a Ty też upraszczasz powtarzając po nim.
    Oto mamy:"Kim chce być Polka? Gospodynia domową"
    Następnie zaś leci tekst:"Dla 56 proc. kobiet najważniejszą rzeczą w życiu jest być dobrą gospodynią domową, żoną i matką,"
    No i okazuje się, że nie chodzi o bycie gospodynią, ale o bycie DOBRĄ gospodynią, a to bynajmniej nie jest to samo.
    Jak już ktoś wspomniał, gdyby zapytać mężczyzn, odpowiedzieliby podobnie, że najważniejsza jest rodzina i że chcieliby być dobrymi mężami i ojcami (jeśli już w ogóle mają tymi mężami i ojcami być).
  • mijo81 11.10.12, 00:56
    Ależ oczywiście .... to nie to samo .... ja powiedziałbym nawet, że ich odpowiedzi tak naprawdę potwierdzają tylko, że kobiety chcą być niezależne finansowo i robić karierę zawodową. Prawda??? To przecież kwestia tylko odpowiedniej interpretacji. Wy jesteście w tym zarąbiste.

    Ale ja was rozumiem. Tragedią dla was byłoby się przyznać, że wasze ideały feministyczne mają tak kiepskie uznanie nie dlatego że faceci im umniejszają ale dlatego, że kobiety mają je gdzieś.
  • berta-death 11.10.12, 07:59
    Człowiek, bez względu na płeć, to leniwa i wygodna bestia. Jakby nie musiał to najchętniej z łóżka by nie wstawał. Wystarczy popatrzeć na najbogatszych tego świata, mimo, że drzwi do dowolnej kariery stoją przed nimi otworem, oni często nawet szkół nie kończą, bo po co. Wiodą sobie życie playboya albo jakiejś jego żeńskiej odpowiedniczki.

    Zatem nic dziwnego w tym, że kobiety na pytanie czy chciałyby nie pracować i być paniami domu na utrzymaniu mężów, odpowiadają, że tak. Na pierwszy rzut oka taka sytuacja jawi się jak sielanka. I zapewne jakby miały 100% pewność, że ten stan będzie trwał wiecznie, to nie połowa tylko wszystkie by tak chciały. Schody zaczynają się w momencie jak ta wyimaginowana sielanka zderza się z rzeczywistością. Wtedy rozsądek bierze górę i jednak okazuje się, że lepiej być samodzielną pracującą kobietą, która ma własne pieniądze i zabezpieczenie przyszłości.
    Podobnie jest z posiadaniem dzieci i rodziny. Jakby kobiety miały pewność, że ta rodzina to będzie sielanka z reklamy płatków śniadaniowych, to zapewne i na kilkoro dzieci by się zdecydowały, bo czemu nie. A, że życie jest jakie jest, to trzeba zejść na ziemię i zweryfikować swoje marzenia.
  • kocia_noga 11.10.12, 08:15
    berta-death napisała:

    > Podobnie jest z posiadaniem dzieci i rodziny. Jakby kobiety miały pewność, że t
    > a rodzina to będzie sielanka z reklamy płatków śniadaniowych, to zapewne i na k
    > ilkoro dzieci by się zdecydowały, bo czemu nie. A, że życie jest jakie jest, to
    > trzeba zejść na ziemię i zweryfikować swoje marzenia.

    Z moich znajomych prawie 100% chciało w dzieciństwie i wczesnej młodości mieć rodzinę wielodzietną, tak conajmniej 7 dzieci :)))

    --
    No dobra, dobra.
  • berta-death 11.10.12, 09:04
    Powiem ci w tajemnicy, że jak byłam dzieckiem to też chciałam mieć wielodzietną rodzinę, może nie 7 dzieci ale 5 to jak najbardziej. ;D

    Zastanawiałam się kiedyś skąd mi się to wzięło, zwłaszcza, że w późniejszych latach kompletnie mi to przeszło, najpierw ilość hipotetycznych dzieci zmniejszyła się do jednego a potem do zera.
    Doszłam do wniosku, że dzieciaci ludzie obracają się głównie w środowisku i towarzystwie innych dzieciatych. Zatem dzieci nie mają zbyt wiele okazji do zapoznania się z innym stylem życia. A to jak sobie swoją przyszłość wyobrażają, to jest ich teraźniejszość z wszystkimi detalami plus oni sami w dorosłej postaci. Zatem skoro wszędzie dookoła są dzieci, nie istotne, że niekoniecznie mieszkające w wielodzietnych rodzinach, ważne że jest ich dużo i w różnym wieku, to pewnie ja też będę je mieć, bo innego świata nie znam. Oprócz tych dzieci to w moim wyobrażeniowym dorosłym świecie to były wszystkie atrakcje PRLu, łącznie z kartkami, pewexami, muzyką disco i modą z lat 80. A potem to świat się zmienia, towarzystwo się zmienia to i wyobrażenia też się zmieniają.
  • mijo81 14.10.12, 21:41
    No to co? Przyznajemy się, że kobiety mają głęboką między pośladami wasze idee feministyczne???
  • mariner4 10.10.12, 20:08
    Też tak uważam.
    Ale też mam prawo wyboru.
    M.
  • berta-death 10.10.12, 21:40
    Trochę naciągnąłeś wnioski z tego artykułu, ale niech ci tam będzie. Tak jak w poprzednich postach pisali, dom i rodzina to jest to o czym większość ludzi marzy, bez względu na płeć. Póki co społeczeństwo nie wymyśliło żadnej alternatywy. Niby można oddać się pracy, ale odkąd zaczęło być głośno o życiu statystycznego pracoholika korposzczura, to ludzie dostrzegli drugą stronę medalu i przestał im się podobać żywot japiszona. A takie coś jak kariera, hobby, pasja i życie pełnią życia to też bardziej media, filmy i książki kreują. I jeszcze nie każdy ma predyspozycje do czegoś takiego. Takie coś dostępne jest nielicznym. Ludzie jednak wolą spokojne życie, trochę popracować, trochę poleniuchować i nie stresować się za bardzo.
    Poza tym większość ludzi nie zna innego sposobu na życie, sami z rodzin się wywodzą. A mówią, że to co znane jest bardziej pociągające niż to co nieznane.
  • tigertiger 11.10.12, 09:48
    "Dla 56 proc. kobiet najważniejszą rzeczą w życiu jest być dobrą gospodynią domową, żoną i matką"

    Tylko tyle? zaledwie nico więcej niż połowa? to drastycznie mniej niż wynika z badań przeprowadzonych w 2008 przez CBOS, z których wynikało, że aż 92% Polaków (obojga płci) uważało życie rodzinne za główną treścią szczęśliwego życia.
  • triss_merigold6 11.10.12, 14:08
    Zapewne dlatego, że inaczej sformułowano pytanie.
  • kora3 14.10.12, 14:23
    Nawet jesli przyjąć z duzą dozą łaski, że 56 proc. to jest miażdżąca większosc:). a odp. należy interpretować, że "tylko" - to pozostaje niwielki odsetek w postaci 44 proc. Polek :) no i putanie, czy miażdzącej 56 procentowej wiekszosci ktoś zabrania być tylko gospodynią domową, żoną i matką?

    O ile wiem nikt, łącznie z najbardziej wojującymi feministkami nie postuluje, by wszystkie kobiety musiały pracować zawodowo, robić kariery, mieć jakieś zainteresowania poza domem, dziećmi i mezem. Zatem skoro ta ogromna wiekszosc chce być gospodyniami domowymi, to niechze sobie bedzie:)

    Tak, wiem - zaraz sie dowiem, ze nie moze i musi pracować, bo mąż nie daje rady utrzymać rodziny:) Na to dobra jest odp: widziały gały, co łąpy brały. Skoro brały niedorajde, która nie umie zarobić, to trzeba ponosic konsekwencje swego wyboru, a nie jeczeć:) Sorry
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • corgan1 14.10.12, 22:02
    www.rp.pl/artykul/573668_Szwedki-chca--do-domu.html
    Anna Nowacka-Isaksson 04-12-2010, ostatnia aktualizacja 04-12-2010 00:02

    Według badania przeprowadzonego przez portal Familjeliv siedem na dziesięć Szwedek chciałoby być paniami domu, szczególnie matki urodzone w latach 80. Sondaż, w którym wzięło udział 9 tysięcy kobiet, wywołał tsunami w mediach.

    Szwedki pracują najwięcej ze wszystkich państw UE i rola pań domu jest tu silnie napiętnowana. Przeczy ideałom równouprawnienia. Ekspertom ta tęsknota za życiem domowym wydaje się niewiarygodna. Niektórzy traktują ją też jako formę buntu. – W poprzedniej generacji matki nie były paniami domu, teraz zostaną nimi ich dzieci – tłumaczy historyk Johanna Overud z uniwersytetu w Umea. Fenomen pań domu zniknął 40 lat temu i już nie wróci, uważają inni.

    Cecilia Stegeby trzy lata temu przerwała pracę, by zająć się dziećmi. – Chętnie o sobie mówię jako o gospodyni domowej. Dla większości słowo to ma negatywny oddźwięk – opowiada.

    Dla wielu określenie „pani domu” nosi w sobie duży emocjonalny ładunek i może wydawać się wręcz prowokujące – mówi Malin. Dla innych to anachronizm. Ludzie sądzą, że człowiek pławi się w luksusie, jeżeli tylko mąż pracuje. [...] We współczesnym społeczeństwie oczekuje się jednak, że wszyscy muszą być jednakowi. A każdy przecież jest inny. Kobiety i mężczyźni różnią się od siebie. Jeżeli społeczeństwo decyduje, że mama i tata muszą podzielić urlop rodzicielski po równo, to nie ma mowy już o wolności wyboru. My w Szwecji wydajemy się reprezentować wyuczone myślenie. Kiedy się idzie do przychodni z dzieckiem, pielęgniarka zawsze się zapyta, czy ustawiłam już dziecko w kolejce do przedszkola. Nie omieszka poinformować, jak należy to zrobić – opowiada.

    Według Malin, gdyby rodziny były w stanie utrzymać się z jednej pensji, to kobiety chętniej zostawałyby w domu.

    Należy przewartościować rolę pani domu. Postrzega się ją jak pasożyta. Czy życie kosztem męża to błąd? – pyta. Lepiej to niż być wypalonym i przejść na rentę. Według niej gospodyni domowa to postać radykalna i rewolucyjna. To konkurentka państwa socjalistycznego w opiece na dziećmi i prowokatorka wobec społecznych norm. Stanowi wyzwanie dla feminizmu i systemu ubezpieczeń socjalnych.

    O wciąż obecnym w Szwecji ideale pani domu wyraziła się z przerażeniem Nalin Pekgul, liderka organizacji kobiet socjaldemokratek: „Istnieją nadal siły, które gloryfikują czasy, gdy dzieci wracały do domu, gdzie mama stała w kuchni i piekła bułeczki – stwierdziła. – Ludzie mają wolność wyboru, jak żyć, ale idealizować te czasy to prowokacja.

    --------------------------------------------------------
    Skoro są "strażniczki matriarchatu" to i są "strażniczki postempu". Czy tylko ja mam wrażenie że tolerancja i postemp jest jednak wściekły i nietolerancyjny jeśli preferuje inny styl życia inny od obowiązującego postempowego i politycznie poprawnego?
  • tigertiger 14.10.12, 23:51
    www.Familjeliv.se to portal internetowy poświęcony życiu rodzinnemu, a ścisłej rodzicielskiemu, przeprowadzili sondaż wśród swoich swoich czytelniczek i na tej podstawie trudno jednak wyrokować co sądzi większość szwedek, a jeszcze trudniej stwierdzić, że szwedki jako ogół uważają tak jak jedna, cytowana czytelniczka portalu. No ale można skoro 56% to zdecydowana większość, to można i czytelniczki Familjeliv za większość Szwedek. Pytanie tylko, w jakim stopniu bycie gospodynią domową, ma być w opozycji do feminizmu? który walczy wszak o to, aby praca domowa kobiet została doceniona i należycie wynagrodzona? To feministki (w Polsce już od 12 lat) podejmują wszak działania na rzecz doceniania pracy domowej kobiet. W 2007 Stowarzyszenie Aktywne Kobiety zorganizowąły ogólnopolską kampanie informacyjno-edukacyjną pod hasłem" Zrobione, docenione, wiele warte…", były nawet wręczane Nagrody Diamentowej Szczotki. Ten sam problem podją na jednym z paneli Kongres Kobiet w 2009 roku. Na przełomie 2009/10 Fundację MaMa powołuje Zespole ds. nieodpłatnej pracy domowej, który przekazuje w Sejmie rekomendacje dla rządu dotyczących nieodpłatnej pracy kobiet. Więc o co wam biega z tymi sondażami?
  • corgan1 15.10.12, 01:44
    > Pytanie tylko, w jakim stopniu bycie gospodynią domową, ma być w opozycji do feminizmu?
    Pojęcia nie mam. Wydaje mi się że feminizm zakłada że bycie gospodynią domową to matriarchalny przymus a nie czyjaś dobra i nie przymusowa wola.

    > który walczy wszak o to, aby praca domowa kobiet została doceniona i należycie
    > wynagrodzona?

    I znowu to samo...
    a) jak to "należycie"? kto miałby za te prace wynagradzać albo płacić?
    b) kto ma ocenić czy i za jaką pracę trzeba wynagrodzić czy może nie? jeśli np. codzienne sprzątanie albo układanie szmat w szafach jest wynikiem nerwicy natręctw...
    c) co z odbiorem takiej pracy? za przypalone kotlety albo niedoprane ciuchy też ma być należyte wynagrodzenie?
    d) co z produktywnością? np. wstawienie takiej zmywarki albo robota kuchennego sprawi że miałoby się mniej zapłacić, prawda?
    e) co z niewywiązywaniem się z obowiązków? kiedy "gospodyni" nie chce pracować zawodowo i mieć czas na gapienie się w seriale, ale nie chce sprzątać, nie chce gotować itp.? można zwolnić czy nie można?
    f) ostatnia kwestia - co z nieodpłatną domową pracą mężczyzn? :)

    > To feministki (w Polsce już od 12 lat) podejmują wszak działania na rzecz doceniania pracy
    > domowej kobiet.

    W wyniku czego powstają raporty z których wynika np. że praca kobiety na rzecz rodziny to ok. 20 godzin tyg. a mężczyzny - ok 15 godzin./tyg. czyli nie jest zerowa jako rzecze pani Środa. Albo że kobiety w rodzinie z dziećmi pracują mniej niż kobiety bezdzietne. No i że praca domowa to jakieś 3-4 godziny dziennie ale na pewno nie drugi pełny etat.

    > Na przełomie 2009/10 Fundację MaMa powołuje Zespole ds. nieodpłatnej pracy domowej,
    > który przekazuje w Sejmie rekomendacje dla rządu dotyczących nieodpłatnej pracy kobiet.

    i ta rekomendacja uwzględnia także bezpłatną pracę mężczyzn, prawda? co się jakoś kompensuje czy może nie?

    > Więc o co wam biega z tymi sondażami?

    Przytaczam artykuł. Rozumiem, że skoro tezy w nim zawarte nie pasują do postrzegania Szwecji jako feministycznego prawie-raju albo wnioski w nim zawarte śmierdzą kontrewolucją i głoszą że postemp wcale nie jest nieodwracalny i nie musi iść w tym kierunku który sobie założyłyście... to nie można już go przytaczać?
  • tigertiger 15.10.12, 07:37
    corgan1 napisał:

    > > Pytanie tylko, w jakim stopniu bycie gospodynią domową, ma być w opozycji
    > do feminizmu?
    > Pojęcia nie mam. Wydaje mi się że feminizm zakłada że bycie gospodynią domową t
    > o matriarchalny przymus a nie czyjaś dobra i nie przymusowa wola.

    No właśnie widzę, że pojęcia nie masz. Wiec zacznij szukać swojego "Czarnego Luda" gdzie indziej. Feministki bronią praw kobiet do własnego, nieprzymusowego wyboru, a także prawa i szacunku dla prac gospodyń domowych. Podaj jakieś argumenty, że jest inaczej to może będzie o czym dyskutować, a skoro rozkosznie przyznajesz, że nie masz pojęcia i ci się jedynie wydaje to się może najpierw dowiedz czym jest faktycznie feminizm i upewnij jaki jest stosunek feministek do "gospodyni domowej", a potem zastanów co chcesz udowodnić tymi samorządami i komu:)
  • kocia_noga 15.10.12, 08:29
    Corgan, siedzisz tu już kilka lat i chcesz nam wmówić, że nie wiesz, co sądzimy na temat pracy domowej kobiet? Lubię cię, ale to już bezczelność.
    Poza tym
    biznes.onet.pl/zycie-bez-pieniedzy,18495,3062282,1,prasa-detal
    Prawie 70 proc. mężczyzn twierdzi, że prowadzenie domu może być dla kobiety tak samo satysfakcjonujące jak praca zawodowa. Z tym, że im mężczyzna młodszy, tym rzadziej tak myśli.

    84 proc. polskich mężczyzn uważa, że zarówno kobieta, jak i mężczyzna powinni zarabiać na utrzymanie domu.

    Badanie na temat poglądów współczesnych mężczyzn na podział ról w rodzinie wskazuje też, że mężczyźni w Polsce nie biorą dużego udziału w obowiązkach domowych.

    Poza tym, tak zupełnie na marginesie, artykuł z Rzepy napisany jest w sprzecznoścvi z zasadami uczciwości dziennikarskiej, pełen jest chwytów manipulatorskich.
    Tiger spytała o co chodzi i po co wam to?
    Weź i odpowioedz sobie sam, po co ci to. Po co ci ubieranie się wciąż w szatę ciemiężonej ofiary kobiet i podsycanie agresji.
    --
    No dobra, dobra.
  • berta-death 15.10.12, 15:17
    Te wymienione przez ciebie czynności trzeba wykonywać bez względu na to czy się pracuje zawodowo czy nie. Chyba, że ktoś zdecyduje, że będzie żyć w chlewie. Oczywiście będzie to jego wolna wola. Póki co przymusu pracy nie ma, nawet w Szwecji. Jak sobie partnerzy ustalą między sobą tak mają. I faktem jest, że może się zdarzyć niepracująca żona pokroju Peggy Bundy. Zresztą jest to dość rozpowszechniony stereotyp kury domowej. Wg stereotypu kura domowa jeszcze jest brzydka, gruba i zapuszczona.

    Na tej samej zasadzie można wykreować opis pracującej kobiety. Stereotypowa biurwa, bo oczywiście kobieta lepszej pracy nie ma, też nie odbiega od w/w opisu. Też postrzegana jest jako gruba, zaniedbana baba, pracująca na zasadzie czy się stoi czy się leży, olewająca swoje obowiązki i zatrudniona w instytucji, której rząd dopłaca za zatrudnianie nierobów, żeby sobie statystyki poprawić.
  • wersja_robocza 15.10.12, 19:48
    No korki, walczysz. Walcz, walcz, jak już za 38 lat zmęczysz się tą nieustającą walką z drugą płcią, wtedy może na spokojnie się zastanowisz, poużywasz tego, co pod kopułką i powiesz, co cię trapi, kto cię skrzywdził i czego chcesz. Bo miotasz się z tym feminizmem jak ślepy w ciemnym lesie.
  • corgan1 15.10.12, 23:27
    mi nie chodzi o cipki i cycki tylko o płeć w sensie genderowym. :) Bo mogę nie lubić i kwestionować gender, prawda? I nie będzie to uznane na mizoginizm, który też w sumie leci sterotypami genderowymi?

    > co cię trapi, kto cię skrzywdził i czego chcesz.
    W podtekście wyczuwam że uważasz że kobiety też są źródłem przemocy tylko ofiary kobiet-oprawczyń są stygmatyzowane i nie mogą wyrażać swojego bólu i krzywdy prawda? :))))

    Czego chcę - to chyba widać, wyzwolić mężczyzn z okowów matriarchatu. Kto mnie skrzywdził? Nikt, chociaż wokół mnie było i jest mnóstwo jędz.
  • berta-death 15.10.12, 15:06
    Wszystko pięknie ładnie, dopóki pan domu ma możliwości i chce sponsorować swoją niepracującą żonę. Cały feminizm wyrósł na bazie tego, że nie było socjału a z trwałością mężczyzn było krucho. Zwłaszcza obie wojny pokazały jak łatwo stracić sponsora. Praca dla kobiety jest zabezpieczeniem jej przyszłości, bo wszystko się może zdarzyć. Mąż może umrzeć, zachorować, znaleźć sobie nową żonę, zniknąć albo okazać się leniem, nierobem, alkoholikiem, czy zwykłą szumowiną. Nie bez powodu mówią, umiesz liczyć licz na siebie. A żeby mieć pracę, to wcześniej trzeba się wyuczyć jakiegoś zawodu, zdobyć wykształcenie i przede wszystkim zadbać o zdobycie doświadczenia w pracy i ciągłość zatrudnienia, bo inaczej to faktycznie można się obudzić jako dziad z ręką w nocniku.

    Teraz łatwo się filozofuje kobietom żyjącym w państwie socjalistycznym, które bez względu na to co się wydarzy i tak da zasiłek, więc można sobie siedzieć w domu, nie uczyć się i nie myśleć o przyszłości. A co będzie jak państwo kurek zakręci, bo gospodarka padnie albo jakaś korwinopodobna partia do rządu się dostanie?
  • kocia_noga 15.10.12, 19:24
    Właśnie o to chodzi, o bezpieczeństwo. W Szwecji zaufanie do państwa jest o niebo wyższe niż w Polsce i Szwecja jest państwem socjalnym. Kobieta może zrezygnować z zarobvkopwania i oddać się fascynującej pzrygodzie, jaką jest wychowywanie dziecka, bo wie, że w razie czego może liczyć na państwo.
    Nasze mendowiny są przeciwnikami socjalu a także rozpusty oraz Szwecji samej, oni chcą tylko i po prostu pełni władzy nad kobietą, dlatego tak marzą o gospodyniach domowych.
    --
    No dobra, dobra.
  • berta-death 15.10.12, 19:57
    Wszystko rozbija się o to, że propaganda głosi, że kobieta ma iść do pracy, żeby nie być całkowicie zależną od chłopa. Że ta praca to ma być dla niej dodatek pozwalający na jako taką niezależność, na wsparcie domowego budżetu, ma być odskocznią od domowego kieratu, motywacją do wyjścia do ludzi, itp. Nigdzie nie spotkałam się z tym, że praca dla kobiety ma być sensem jej życia, źródłem utrzymania siebie i rodziny, czymś co pozwoli jej osiągnąć satysfakcję zawodową, źródłem szacunku społecznego, itp. A jak tak, to faktycznie skoro jakaś kobieta ma pewność dożywotniego wiktu, opierunku i dachu nad głową dla siebie i dzieci, albo nie dostrzega żadnych zagrożeń swojego bytu i bezpieczeństwa, to zaczynają nią targać wątpliwości czy byle jaka praca za byle jakie pieniądze, do której się chodzi tak jak za młodu chodziło się do szkoły, to jest coś niezbędnego do szczęścia.

    Coś co nie daje satysfakcji, pieniędzy, ani nawet nieszczególnie pozwala spędzić miło czas i zaprzyjaźnić się z kimś (bo zdarzają się prace, w których nie jest miło) i jeszcze trzeba rano wstawać, czy burza, śnieg czy deszcz, czy się chce czy nie, to może zbrzydnąć. Zwłaszcza jak po powrocie czeka kolejny etat, też nieszczególnie lubiany. Mało kto lubi sprzątać, prać, prasować, itp. Potem to już człowiek nie ma ani ochoty ani siły ani cierpliwości na życie rodzinne i cieszenie się dziećmi.

    Moim zdaniem trend powinien iść w kierunku promowania zdobywania przez kobiety porządnych zawodów z porządnymi zarobkami. Takimi zgodnymi z zainteresowaniami i dającymi satysfakcję. Żeby kobieta spokojnie mogła za zarobione pieniądze utrzymać siebie, dzieci i jeszcze opłacić dla nich profesjonalną opiekę. Opiekę traktowaną jak inwestycję, na tej samej zasadzie jak traktuje się szkoły i edukację a nie tak jak jest teraz, że traktuje się to jak pieniądze wyrzucone w błoto i zło konieczne, bo trudno żeby dziecko samo w domu siedziało. A jak do tego trafi się parter przynoszący do domu kolejną pensję albo płacący alimenty, to jeszcze fajniej, bo będzie kasa na dodatkowe przyjemności i zbytki. Nie może się kobieta uzależniać od pensji męża, alimentów, socjału, ani niczego innego. Musi wejść w rolę głowy rodziny, bo inaczej nic się nie zmieni.
  • wersja_robocza 15.10.12, 20:12
    Ale edukacja powinna też dotknąć mężczyzn. Oni sami z siebie tego też nie zmienią. Nie obudzą się nagle z innym postrzeganiem ról kobiety i mężczyzny.


    repka.pl/psychologia/relacje/super-polki/
    Według ostatnich badań CBOS, zarówno kobiety jak i mężczyźni zapewniają, że obie płcie są równe i powinny dzielić obowiązki domowe. Tak sądzi aż 96 proc. Polaków i Polek.
    – Ale to tylko deklaracje – mówi nam dr Joanna Mizielińska, socjolog i kulturoznawca, specjalistka od tożsamości płci. W rzeczywistości zaledwie 7 proc. mężczyzn zajmuje się gotowaniem. Aż 75 proc. domowych śniadań, obiadów i kolacji przygotowują kobiety.


    I najciekawsze:

    Kobiety też mają podświadomy stereotyp – tłumaczy dr Mizielińska. – Nawet sobie nie uświadamiamy, że same myślimy schematami, które wpajano nam od dzieciństwa.

    Wiele mówią o tym badania męskiej i damskiej tożsamości. Mężczyzna zapytany o to, jak postrzega samego siebie odpowiada, że przede wszystkim jako człowieka (26 proc.), męża (24proc.), mężczyznę (22 proc.), a nawet Polaka (22 proc), a dopiero na szarym, szarym końcu jako ojca – 2,5 proc. Kobieta natomiast poczuwa się głównie do roli matki (34 proc.), żony (29 proc.). Kobietą (14 proc.), człowiekiem i Polką czuje się rzadko (9 i 8 proc.).



    Edukacja obu płci.
  • tigertiger 15.10.12, 20:39
    W Polsce gospodynie domowa jest pozbawiona środków socjalnych całkowicie. Pozostaje więc na łasce lub niełasce swojego małżonka,partnera co jak wiadomo implikuje nierzadko pana i władcę do stosowania względem zależnej od niego kobiety przemocy ekonomicznej, psychicznej, fizycznej czy seksualnej, a kobiety tkwią w tych sytuacjach jak w potrzasku, nie widząc innej możliwości. Podczas gdy w Szwecji kobiety dzięki pomocy socjalnej jaką gwarantuje państwo nie czują lęku przed oprawcami domowymi, ani przed zakończeniem związku bo państwo zapewni jej wszytko, od ochrony po pomoc ekonomiczną. W 2010 roku około 27.000 kobiet-ofiary przemocy domowej zgłosiło się na policję ze skargami. Kobiety, które potrzebują pomocy, mogą zwrócić się do Szwedzkiego Stowarzyszenia Pomocy Kobiet i kilku innych ogólnopolskich organizacji, albo do jednego z około 130 lokalnych schronisk dla kobiet zlokalizowanych w całej Szwecji. Z której strony nie spojrzeć, nie ma co porównywać sytuacji polskiej gospodyni domowej do szwedzkiej (Szwecja według Gender Gap Index 2010 spadła z pozycji pierwszej na czwartą, ale Polska jest na 43 to wręcz przepaść).
  • kocia_noga 15.10.12, 22:51
    I, o ile jednym chodzi o uniknięcie niechcianej pracy, to drugim chodzi o maksymalne zaangażowanie się w wychowanie dziecka, do pracy wrócą. Nie wiem, czy uwzględniono to w badaniu, na jak długo kobieta chce być tą gospodynią.
    --
    No dobra, dobra.
  • tigertiger 15.10.12, 23:35
    No tak ale ten sondaż był przeprowadzony na matkach, które wchodzą na portal, a więc trudno się dziwić, że dla nich bycie matką i spędzanie jak największej czasu z dziećmi wydaj się wyjątkowo atrakcyjne. Trudno jednak uznać , że to więcej niż połowa wszystkich matek czy tym bardziej wszystkich kobiet w Szwecji. To jest sondaż zrobiony na grupie kobiet, której priorytetem jest macierzyństwo i nie marzyły nigdy o karierze, więc nic dziwnego, że ta grupa kobiet chce zostać z dziećmi jak długo się da, wręcz się dziwię, że znalazły się takie, które nie chciały zostać w domu z dziećmi:)?
    badanie znalazłam, ale oczywiście po szwedzku więc nie mam pojęcia jak brzmiały pytania:)
    www.familjeliv.se/files/sverigemamman.pdf
  • kocia_noga 16.10.12, 07:40
    Ktoś już w tym wątku zwrócił na to uwagę, ale mniejsza z tym, gdzie nasz grajdołek, a gdzie Szwecja? Ważne dla mnie jest to uporczywe poszukiwanie dowodów na to, że kobiety marzą o byciu na łasce i utrzymaniu męża, to się będzie powtarzało, jak powtarza się od wielu lat, odkąd jestem na tym forum. Ważne, bo zdradza zamiary czarnychy wszelkiej maści, a rządy mamy składające sxię w znacznej miezre właśnie z takich, będzie więc tendencja do ubezwłasnowolniania kobiet.
    Im głupszy tym bardziej żądny władzy.
    --
    No dobra, dobra.
  • berta-death 16.10.12, 08:12
    Te ankiety nie uwzględniają też tego co konkretnie kobiety mają na myśli, mówiąc siedzenie w domu. Czy naprawdę jedynym ich marzeniem jest wykonywanie prac fizycznych na rzecz rodziny, czy może bardziej chodzi o bycie panią domu, która co najwyżej służbą zarządza. Bo to są dwie kompletnie różne rzeczy.
    Jakoś nie chce mi się wierzyć, że to o pierwszą opcję może chodzić. Sądząc po sobie, to ja bym wolała iść do niefizycznej pracy w wyuczonym zawodzie, zgodnym ze swoimi zainteresowaniami a zarobione pieniądze wydać na gosposie. Przecież to człowiek ledwo mopem głupią podłogę w łazience przejedzie a już go grzbiet boli a co dopiero inne rzeczy. Nie bez powodu ludzie na głowie stają, żeby się wykształcić i jednak nie musieć fizycznie pracować, taplać się w kurzu, brudzie, chemikaliach i cholera wie czym jeszcze.
  • tigertiger 16.10.12, 12:29
    oczywiście, że tak. Czy Perfekcyjna Pani Domu czyli Małgorzata Rozenek nie jest takim wyobrażeniem o idealnej gospodynie domowej, która broni doktoratu z prawa, zatrudnia pomoc domową i jest nie tylko żoną i mamą ale salonową damą, do tego się zawodowo w TV lansuje jako gospodyni domowa. Czyli ambicje ma wykraczające poza sferę domową i je realizuje, a jeszcze feministki atakuje, o to ideał gospodyni domowej, a raczej marzenie a nie faktyczne pragnienie bycie matką, żoną i gospodynią domową, która studiuje jedynie poradniki dla gospodyń domowych, posiewnica się rodzinie i się relaksuje gdy mieszkanie pucuje:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka