Dodaj do ulubionych

antykoncepcja zabija!

28.03.13, 16:22
Za "Frondą":


"Badania francuskiej agencji odpowiedzialnej za leki pokazują, że środki antykoncepcyjne odpowiadają za śmierć dwudziestu Francuzek rocznie. Wyniki te pochodzą z porównania skutków zdrowotnych antykoncepcji różnych generacji.
I co może być zaskoczeniem z badań tych wynika, że antykoncepcja trzeciej i czwartej generacji wywołuje dwukrotnie więcej zgonów u kobiet, niż ta wcześniejsza. Największym zagrożeniem są środki sprzedawane pod nazwami handlowymi Yaz, Beyaz, Yasmin i Safyral, które wywołują ponad czternaście zgonów rocznie. Ale i pigułki wcześniejszych generacji nie są bezpieczne. Z ich powodu umiera rocznie nawet do sześciu Francuzek.

Jednym słowem, droga kobieto, chcesz umrzeć młodo faszeruj się antykoncepcją.

TPT/LSN"




--
perlyprzedwieprze.blox.pl/html
Edytor zaawansowany
  • rekreativa 28.03.13, 16:28
    Sześć Francuzek!!!!
    O rany, ależ pogrom.
    A ile umiera od aspiryny?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • tad9 28.03.13, 17:19
    Feminizm też zabija:


    Propagowana przez feministki ideologia "wolności wyboru" ignoruje biologię.
    Jak się okazuje macierzyństwo jest niejako "wpisane" w zycie kobiety przez
    naturę, i ignorowanie tego "zapisu" ma poważne konsekwencje dla zdrowia
    kobiety. Kobiety, które nigdy nie rodziły, w późniejszym wieku mają o wiele
    słabsze kości niż kobiety - matki, przez co narazone są o wiele bardziej na
    osteoporozę. Kobiety, które nigdy nie karmiły, lub które odkładały
    macierzyństwo "na potem" o wiele częściej chorują na raka
    piersi: "Amerykańskie Towarzystwo do Walki z Rakiem podało w 1995 roku, że
    kobiety, które pierwsze dziecko urodziły po trzydziestce, są dwukrotnie
    bardziej zagrożone rakiem piersi niż kobiety rodzące przed 20tymi urodzinami.
    Opóźnione macierzyństwo uważane jest w przypadku tego nowotworu za jeden z 3
    głównych czynników ryzyka.(...). Jeśli nie chcemy przyjąć do wiadomości, że
    estrogen wiąże się z rakiem piersi, to równie dobrze możemy zapomnieć
    wszystko, co wiemy o tej chorobie - mówi Graham Colditz z Uniwersytetu
    Harvarda. Wydaje się - lekarze wciąż jeszcze badają ten problem - że są
    okresy, kiedy nagły wzrost jest bardziej niebezpieczny, gdyż może spowodować
    zamieszanie w procesie podziału komórkowego i częstsze błędy. W czasie ciąży
    dochodzi do gwałtownej zmiany poziomu estrogenów - obniża się poziom
    estradiolu i pojawia się estriol. Należy domyślać się, że estriol, tak ściśle
    związany z okresem szybkichzmian stanu organizmu, jest potężnym promotorem
    wzrostu komorkowego. Niewykluczone więc, że organizmy kobiet przystosowane są
    do radzenia sobie z takimi potężnymi zmianami w młodszym wieku, być może w
    związku z umotywowaną ewolucyjnie tendencją do wczesnego rodzenia dzieci".
    (Deborach Blum, Mózg i płeć),. Ostatnio w pr. III PR pewien lekarz twierdził
    z kolei, że nawet nowoczesne hormonalne środki antykoncepcyjne zwiększają
    ryzyko zachorowania na raka jajników, jesli przyjmowane są przez długi czas w
    młodym wieku.
    W świetle tego można zapytać - ile kobiet, które pod wpływem feministycznej
    propagandy uwierzyły, ze styl życia jest wyłącznie "kwestią wyboru" i
    zignorowały biologię zapłaciło za to zyciem lub zdrowiem?

    Feminizm jest co najmniej tak groźny jak nikotyna! Publikacje feministyczne
    propagujące "wolny wybór" powinny być opatrzone ostrzeżeniem Ministra
    Zdrowia - jak paczki papierosów!


    --
    perlyprzedwieprze.blox.pl/html
  • rekreativa 28.03.13, 18:02
    Pomyśl w takim razie, jakie ostrzeżenie umieścić na drzwiach zakonów żeńskich.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • kotek.filemon 28.03.13, 20:02
    rekreativa napisała:

    > Pomyśl w takim razie, jakie ostrzeżenie umieścić na drzwiach zakonów żeńskich.

    Tym bardziej, że wiele badań pokazuje, że średnia długość życia mniszek (nie tylko zakonnic katolickich, bo także np. mniszek buddyjskich) jest większa niż ogólna w populacji.
    Rewelacje tadziowe jak zwykle wyssane z proboszczowego... palca.

    --
    No witamy Ciebie serdecznie. Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to πzda tutaj jest.
  • kocia_noga 28.03.13, 18:05
    Swoje wyliczenia oparłem na współczynniku MMR (Maternal Mortality Ratio) - który dla Francji wynosi 8 zgonów na 100.000 porodów. Liczba porodów we Francji od 2004 roku jest mniej więcej stała - ponad 800.000 Innymi słowy komplikacje okołoporodowe doprowadzają we Francji do 64 zgonów rocznie.

    Ale to nie wszystko w 1998 roku ustalono, że 40% kobiet we Francji stosuje hormonalną antykoncepcje. Nie udało mi się znaleźć bardziej aktualnych danych - niech więc będzie 40% Populacja Francji w 2012 roku była równa 63.460.000 - załóżmy, że połowa tej liczby to kobiety. 31.730.000 40% z nich korzysta z hormonalnych środków antykoncepcyjnych - 12.692.000 Według wyliczeń Frondziarzy - antykoncepcja to 20 zgonów rocznie.

    Po wyliczeniach - wychodzi na to, że na 100.000 kobiet korzystających z antykoncepcji umiera rocznie 0,157

    Gdyby liczba porodów we Francji była równa 12.692.000 - z powodu komplikacji okołoporodowych zmarło by tam 1015 kobiet. To ponad 50 razy więcej niźli z powodu stosowania antykoncepcji.

    Czemu Fronda nie napisze o tym? Ano temu, że z linią programową im się to nie zgadza. Tylko, że z liczbami to jest tak, że w dupie mają linie programową.



    Źródła:

    www.indexmundi.com/g/r.aspx?v=2223
    en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_France
    www.fronda.pl/a/chcesz-umrzec-mlodo-bierz-antykoncepcje,27191.html
    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9635259
    --
    Sygnaturki brak do odwołania
  • kocia_noga 28.03.13, 18:06
    A co do drugiej tadziej rewelacji, to kula w płot, jak zwykle :) Feministki mają wybór, zakonnice i dziewice konsekrowane - nie.
    --
    Sygnaturki brak do odwołania
  • berta-death 28.03.13, 21:30
    A wiesz ile osób umarło od paracetamolu? Najpopularniejszego obecnie leku.
  • easz 30.03.13, 01:40
    Ale paracetamol, jak i milion innych leków - wszystkich leków! - których zażywanie ma skutki uboczne (że nie wspomnę o mięsie), nie dotyczy babskiej rozrodczości i babskiego tyłka, czyli nic z tych rzeczy, które tak rajcują niedopchanych zboczków tego forum.

    --
    to jest mój sen
  • mariner4 29.03.13, 14:00
    Jakie konsekwencje będzie miało wynalezienie skutecznej tabletki A/K dla mężczyzn?
    To może być przewrót. Do tej pory to kobieta kontroluje to, czy chce mieć dziecko. Tabletka dla panów pozbawi ją tego przywileju. To facet będzie także decydował czy chce mieć potomstwo, czy nie. Mało tego kobieta nigdy się nie dowie, czy partner wziął tabletkę, czy nie.
    Moim zdaniem to jest ciekawe zagadnienie. To może przeorać świadomość.
    Co na to panie?
    M.
  • rekreativa 29.03.13, 14:08
    Nie ma problemu.
    Jesli kobieta ufa swojemu facetowi, a on jej.
    Jeśli nie ufa i boi się sytuacji, kiedy partner mówi, że wziął, a nie wziął, to sama może też brać ukradkiem. I odwrotnie.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • mariner4 29.03.13, 14:29
    > Nie ma problemu.
    > Jesli kobieta ufa swojemu facetowi, a on jej.

    To oczywiste. Ja z moją żoną chcieliśmy mieć dzieci. Poza tym nie wyobrażam sobie związku bez wzajemnej lojalności. Szczególnie w moim fachu brak zaufania to katastrofa.
    Ale nie zawsze to jest oczywiste.
    Dla zawodowych podrywaczy, to wytęsknione narzędzie.
    M.
  • rekreativa 29.03.13, 14:40
    " Dla zawodowych podrywaczy, to wytęsknione narzędzie."

    Zależy od tego, jakie te tabletki będą mieć skutki uboczne.
    Bo jeśli np. spadek libida? To tak średnio wytęsknione :)
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • bene_gesserit 29.03.13, 15:55
    Ciii, mariner jeszcze nigdy nie słyszał o gumce :D
    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • mariner4 29.03.13, 18:05
    Zboczona....
    O gumce partnerka wie, o tabletce niekoniecznie.
    M.
  • tricolour 01.04.13, 21:42
    ... w zasadzie mogę uznać, że używanie prezerwatywy wyklucza kobietę. Wystarczy byle jaki ogumowany otwór, a syfiasty efekt taki sam.
  • kotek.filemon 02.04.13, 12:41
    tricolour napisał:

    > ... w zasadzie mogę uznać, że używanie prezerwatywy wyklucza kobietę.

    A ja myślałem, że prezerwatywa to wynalazek używany przez mężczyzn?

    --
    No witamy Ciebie serdecznie. Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to πzda tutaj jest.
  • urko70 02.04.13, 13:10
    kotek.filemon napisał:

    > > ... w zasadzie mogę uznać, że używanie prezerwatywy wyklucza kobietę.
    >
    > A ja myślałem, że prezerwatywa to wynalazek używany przez mężczyzn?

    Rozwiązanie tej zagadki masz w drugim zdaniu wypowiedzi przedpiścy :)
    Poza tym jesteś nie na bieżąco prezerwatywa dla kobiet

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 29.03.13, 16:17
    Od HIVów i innego zła też tabletka nie ochroni.
    Także podrywacze muszą pozostać przy ogumieniu.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 02.04.13, 11:30
    rekreativa napisała:

    > Nie ma problemu.
    > Jesli kobieta ufa swojemu facetowi, a on jej.
    > Jeśli nie ufa i boi się sytuacji, kiedy partner mówi, że wziął, a nie wziął, to
    > sama może też brać ukradkiem. I odwrotnie.

    Ja to zrozumiałem inaczej, mianowicie tak, że on nie chce dzieci i bierze tabletki,
    a ona chce mieć dzieci ale nie będzie miała bo nie ma nad tym kontroli. I tak sobie
    przeżyją razem kilka/naście lat a jak kiedyś ona dowie się prawdy to będzie dla
    niej za późno.

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 02.04.13, 11:58
    "Ja to zrozumiałem inaczej, mianowicie tak, że on nie chce dzieci i bierze table
    > tki,
    > a ona chce mieć dzieci ale nie będzie miała bo nie ma nad tym kontroli"

    No to już jest kwestia zaufania w związku i wspólnych wartości. Jesli wiążesz się z kimś, komu nie możesz ufać i kto ma inną wizję na temat tak podstawowy w związku jak posiadanie (lub nie) dzieci, to możesz tylko do siebie mieć pretensje.
    W takiej sytuacji, kiedy partnerzy się nie szanują i gotowi sobie wzajem za plecami świnie podkładać, to wszystko jedno kto bierze tabletki: zawsze sie znajdzie okazja, żeby oszukiwać.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 02.04.13, 12:30
    rekreativa napisała:

    > "Ja to zrozumiałem inaczej, mianowicie tak, że on nie chce dzieci i bierze tabl
    > e
    > > tki,
    > > a ona chce mieć dzieci ale nie będzie miała bo nie ma nad tym kontroli"
    >
    > No to już jest kwestia zaufania w związku i wspólnych wartości. Jesli wiążesz s
    > ię z kimś, komu nie możesz ufać i kto ma inną wizję na temat tak podstawowy w z
    > wiązku jak posiadanie (lub nie) dzieci, to możesz tylko do siebie mieć pretensj
    > e.
    > W takiej sytuacji, kiedy partnerzy się nie szanują i gotowi sobie wzajem za ple
    > cami świnie podkładać, to wszystko jedno kto bierze tabletki: zawsze sie znajdz
    > ie okazja, żeby oszukiwać.

    Wiesz skąd się wziął dowcip:
    "mężczyzna wiążący się z kobietą ma nadzieję, ze ona się nigdy nie zmieni,
    kobieta wiążąca się z mężczyzną ma nadzieję, że on się zmieni"?

    Bardzo słusznie piszesz, dziewczyna/kobieta wiążąca się facetem który mówi,
    że nie chce mieć dzieci powinna się liczyć z tym, że nie będzie mowy o żadnych
    "przypadkowych" wpadkach. A jeśli po kilku ładnych latach wspólnego bycia ona
    zmieni zdanie bo odezwie się w niej zew natury :) (potrzeba macieżyństwa) to
    nadal nie będzie miała nic do powiedzenia..

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 02.04.13, 13:46
    "A jeśli po kilku ładnych latach wspólnego bycia ona
    > zmieni zdanie bo odezwie się w niej zew natury :)"

    Dlatego młoda kobieta nie powinna wiązać się z facetem, który kategorycznie oznajmia , że nie chce mieć żadnych dzieci, w ogóle, nigdy, bo takim facetom raczej sie podejście nie zmienia.
    Zresztą w razie jakichś gwałtownych porywów instynktu macierzyńskiego można pana anty-dzieciowego zamienić na pana pro-dzieciowego. Nikt nie jest niezastąpiony, prawda?

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 02.04.13, 14:21
    rekreativa napisała:

    > > "A jeśli po kilku ładnych latach wspólnego bycia ona
    > > zmieni zdanie bo odezwie się w niej zew natury :)"
    >
    > Dlatego młoda kobieta nie powinna wiązać się z facetem, który kategorycznie ozn
    > ajmia , że nie chce mieć żadnych dzieci, w ogóle, nigdy, bo takim facetom racze
    > j sie podejście nie zmienia.

    Słusznie... tylko co z tego?


    > Zresztą w razie jakichś gwałtownych porywów instynktu macierzyńskiego można pan
    > a anty-dzieciowego zamienić na pana pro-dzieciowego. Nikt nie jest niezastąpion
    > y, prawda?

    To kwestia tego co rozumiesz pod pojęciem "można". Fizycznie wszystko można,
    ale czy można zmieniać wspólnie podjęte wcześniejsze ustalenia typu "wspólnie
    razem i szczerze uzgodnili ze nie chcą dzieci...."
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 02.04.13, 15:52
    " Fizycznie wszystko można,
    > ale czy można zmieniać wspólnie podjęte wcześniejsze ustalenia typu "wspólnie
    > razem i szczerze uzgodnili ze nie chcą dzieci...."

    Nie rozumiem. Chodzi Ci o etyczną stronę? Że to nie fair?

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 02.04.13, 15:56
    rekreativa napisała:

    > " Fizycznie wszystko można,
    > > ale czy można zmieniać wspólnie podjęte wcześniejsze ustalenia typu "wspó
    > lnie
    > > razem i szczerze uzgodnili ze nie chcą dzieci...."
    >
    > Nie rozumiem. Chodzi Ci o etyczną stronę? Że to nie fair?

    Tak, chodzi mi o rozróznienie fizycznej możliwości zmiany partnera od
    legalności w znaczeniu wcześniej podjętych zobowiązań wobec siebie.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 02.04.13, 16:18
    "Tak, chodzi mi o rozróznienie fizycznej możliwości zmiany partnera od
    > legalności w znaczeniu wcześniej podjętych zobowiązań wobec siebie."

    No to już są kwestie między konkretnymi ludźmi.
    Ja mam taki zwyczaj, że nie obiecuję niczego, na co nie mam rzeczywistego wpływu, a nie mam go na ewentualne pojawienie się instynktu macierzyńskiego. Nigdy nie czułam jakiegoś parcia na dziecko, ale tez sie nie zarzekałam, że nigdy czuć nie będę. Nie związałabym się jednak z człowiekiem, który kategorycznie jest przeciwko dzieciom. W końcu wszystko sie może zdarzyć, wpadki i przypadki i co wtedy? Aborcja? Bo ustaliliśmy, że nie będzie dzieci?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 03.04.13, 15:54
    rekreativa napisała:

    > "Tak, chodzi mi o rozróznienie fizycznej możliwości zmiany partnera od
    > > legalności w znaczeniu wcześniej podjętych zobowiązań wobec siebie."
    >
    > No to już są kwestie między konkretnymi ludźmi.

    To zawsze są kwestie między konkretnymi ludźmi!

    > Ja .....

    OK ale nie o Tobie mowa, a o ogóle przypadków kobiet, które stracą
    posiadany przez stulecia monopol na "zarządzanie" dzietnością.

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 03.04.13, 19:34
    " które stracą
    > posiadany przez stulecia monopol na "zarządzanie" dzietnością.
    >
    No już nie przesadzaj, przez jakie stulecia???
    A co do "tracenia" czegokolwiek, to znam wiele kobiet, które chętnie odstawią piguły i zrzucą tę kwestię na faceta.

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 04.04.13, 10:04
    rekreativa napisała:

    > > " które stracą
    > > posiadany przez stulecia monopol na "zarządzanie" dzietnością.
    > >
    > No już nie przesadzaj, przez jakie stulecia???

    W praktyce kobieta zawsze jak chciała zajść to zachodziła - miała i
    ma taką praktyczną możliwość.

    > A co do "tracenia" czegokolwiek, to znam wiele kobiet, które chętnie odstawią
    > piguły i zrzucą tę kwestię na faceta.

    Cały czas mowa o tych, które nagle zaczną chcieć macierzyństwa, a mąż mówił
    i nadal mówi: nie. Nie bo:
    - teraz nauka
    - teraz początek pracy zawodowej
    - teraz rozwijająca się kariera
    - dwa pokoje to zdecydowanie za mało na rodzinę
    - ....
    - no dobra... teraz możemy... ale ona ma 38-42 lata
    Ups... miesiące starań, inseminacje, invitro, kolejne dwa lata minęly,
    adopcja.... rozważanie jedni umieją inni nie umieją... jesli umieją
    to proces adopcyjny 2-3 lata...

    Facet w duchu przyznaje, że cholera mógł sie zgodzić jak mieli po 25-30lat
    ale musztarda po obiedzie, miał możliwość to zarządzał swoimi tabletkami.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 04.04.13, 10:47
    "W praktyce kobieta zawsze jak chciała zajść to zachodziła - miała i
    > ma taką praktyczną możliwość."

    Na drugą szalę rzuć te kobiety, które niekoniecznie chciały, a zachodziły, bo nie było żadnej choć w 20% skutecznej metody antykoncepcyjnej.

    A co do reszty Twego postu: takie są skutki uboczne postępu, że tak to ujmę. Klęska urodzaju: więcej wyborów, więcej okazji, by się pomylić, albo swych decyzji żałować.


    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 04.04.13, 11:34
    rekreativa napisała:

    > "W praktyce kobieta zawsze jak chciała zajść to zachodziła - miała i
    > > ma taką praktyczną możliwość."
    >
    > Na drugą szalę rzuć te kobiety, które niekoniecznie chciały, a zachodziły, bo n
    > ie było żadnej choć w 20% skutecznej metody antykoncepcyjnej.

    Ta kwestia nie ma najmniejszego związku z tym o czym piszemy.


    > A co do reszty Twego postu: takie są skutki uboczne postępu, że tak to ujmę. Kl
    > ęska urodzaju: więcej wyborów, więcej okazji, by się pomylić, albo swych decyzj
    > i żałować.

    I dokładnie o tym pisałem w pierwszym w tym wątku poście do Ciebie.
    " będzie dla niej za późno. "

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 04.04.13, 12:59
    " I dokładnie o tym pisałem w pierwszym w tym wątku poście do Ciebie.
    > " będzie dla niej za późno. ""

    Ale co Ciebie i mnie to obchodzi, że dla niej/dla niego będzie za późno? Może zostawmy ludziom ich decyzje i tych decyzji konsekwencje.
    Wejdzie na rynek pigułka dla mężczyzn, no to wejdzie. Tak jak weszło mnóstwo innych leków, narzędzi, udogodnień, od których to i owo się pozmieniało, ale nigdy tak źle, jak prorokowano.
    Moim zdaniem nie ma o co robić szumu.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 04.04.13, 13:20
    rekreativa napisała:

    > " I dokładnie o tym pisałem w pierwszym w tym wątku poście do Ciebie.
    > > " będzie dla niej za późno. ""
    >
    > Ale co Ciebie i mnie to obchodzi, że dla niej/dla niego będzie za późno? Może z
    > ostawmy ludziom ich decyzje i tych decyzji konsekwencje.

    Nie wiem jak Ty ale ja nie mam wpływu na ich decyzje tym samym nie mam
    czego zostawiać bo to oni/one decydują / decydować będą.
    Wydawało mi się, że jesteśmy na forum gdzie można o tym dyskutować.
    Mylę się? :)


    > Wejdzie na rynek pigułka dla mężczyzn, no to wejdzie. Tak jak weszło mnóstwo in
    > nych leków, narzędzi, udogodnień, od których to i owo się pozmieniało, ale nigd
    > y tak źle, jak prorokowano.
    > Moim zdaniem nie ma o co robić szumu.

    A to się okaże po jakimś czasie czy nie ma o co.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • tricolour 01.04.13, 21:50
    Przecież żaden normalny facet nie będzie żarł świństwa, by z byle kim nie mieć potomstwa. Bo sprawa jest oczywista: dziecka nie chce się mieć właśnie z byle kim.

    Byle kogo też zmusza się do regularnego żarcia jakiejś chemii. Tym "byle kim" bywają też - coraz częściej - żony, partnerki itp.
  • rekreativa 02.04.13, 10:03
    Wymyślił...
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • kocia_noga 02.04.13, 11:12
    rekreativa napisała:

    > Wymyślił...

    Ano. Antykoncepcja poważnie ogranicza możność kontrolowania i uzależniania kobiet, więc każdy argument jest dobry. Jak nie ten, to inny, może któryś chwyci. Jak nie straszenie śmiercią, to próba ukazania kobiet zażywających środki jako frajerek albo gorszych, bo mężczyzna pewnie nie chce z nimi mieć dziecka.
    --
    Sygnaturki brak do odwołania
  • ksionzka 03.04.13, 17:49
    Antykoncepcja poważnie ogranicza możność kontrolowania i uzależniania kobiet,

    czyżby? koncern farmaceutyczny nie ma z tym problemu.
    Abstrahuje już od tego, że jakbym była facetem cieszyłabym się że to wy łykacie, ja tylko ciupciałabym bez konsekwencji zdrowotnych i bez większej odpowiedzialności za rozrodczość. Nie wiem gdzie tu niezadowolone z takiego obrotu sprawy, gdzie tu brak tej kontroli czy uzależniania.
  • mariner4 02.04.13, 11:23
    Zauważono, że antykoncepcja spowodowała rewolucję obyczajowa. To chyba oczywiste.
    Ja zadałem pytanie jakie konsekwencje obyczajowe może mieć możliwość kontrolowania własnej płodności przez mężczyzn? Jakieś konsekwencje z pewnością będą. Jedną z nich to na pewno koniec wrabiania facetów w niechciane ojcostwo.
    M.
  • rekreativa 02.04.13, 12:02
    A o podmienianiu tabsów przez współmałżonka słyszałeś? Bo krążą takie historie po Necie.

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • mariner4 02.04.13, 12:19
    Ale to są szczegóły. Na pewno sporo się zmieni.
    M.
  • rekreativa 02.04.13, 12:29
    Żeby się sporo zmieniło, to takie pigułki muszą byc wśród facetów równie popularne, co teraz wśród kobiet.
    Tymczasem pamietam dyskusję z FK, gdzie większość facetów wcale się do łykania tabsów nie paliła, argumentując, że nie będą świństwem organizmu faszerować.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 02.04.13, 12:48
    rekreativa napisała:

    > Żeby się sporo zmieniło, to takie pigułki muszą byc wśród facetów równie popula
    > rne, co teraz wśród kobiet.
    > Tymczasem pamietam dyskusję z FK, gdzie większość facetów wcale się do łykania
    > tabsów nie paliła, argumentując, że nie będą świństwem organizmu faszerować.

    Kiedyś mówiono, że od samochodów czy pociągów krowy przestają dawać mleko,
    a kury jaja...
    Chęć ludzi do coraz większego wpływu na sibie, sój organizm jest tak duża, ze
    opory o których piszesz szybko mogą być przełamane.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • mariner4 02.04.13, 17:17
    z czasem?
    M.
  • urko70 02.04.13, 11:46
    mariner4 napisał:

    > Jakie konsekwencje będzie miało wynalezienie skutecznej tabletki A/K dla mężczy
    > zn?
    > To może być przewrót. Do tej pory to kobieta kontroluje to, czy chce mieć dziec
    > ko. Tabletka dla panów pozbawi ją tego przywileju. To facet będzie także decydo
    > wał czy chce mieć potomstwo, czy nie. Mało tego kobieta nigdy się nie dowie, cz
    > y partner wziął tabletkę, czy nie.
    > Moim zdaniem to jest ciekawe zagadnienie. To może przeorać świadomość.
    > Co na to panie?

    Ciekawa i moim zdaniem bardzo słuszna uwaga.
    Nie pierwszy raz ludzie zachłystują się czymś nowym, a po uzyskaniu tego
    okazuje się że budzą się z ręką w nocniku ale wtedy jest już za późno.

    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 02.04.13, 12:11
    A ja jestem ciekawa, jak wielu panów rzeczywiście by się zdecydowało zażywać te piguły?
    Bo znając męską "ochotę" do wizyt lekarskich i medykamentów to raczej cienko to widzę.


    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 02.04.13, 12:36
    rekreativa napisała:

    > A ja jestem ciekawa, jak wielu panów rzeczywiście by się zdecydowało zażywać te
    > piguły?
    > Bo znając męską "ochotę" do wizyt lekarskich i medykamentów to raczej cienko to
    > widzę.

    Najbardziej prawdopodobnym jest to że liczba chętnych będzie rosła, pytanie
    tylko w jakim tempie...
    Nie zmienia to jednak faktu, że skończy to dominację kobiet w regulowaniu poczęć.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • frusto 02.04.13, 14:53
    rekreativa napisała:

    > A ja jestem ciekawa, jak wielu panów rzeczywiście by się zdecydowało zażywać te
    > piguły?
    > Bo znając męską "ochotę" do wizyt lekarskich i medykamentów to raczej cienko to
    > widzę.

    To zależy od propagandy. Wystarczy, że pójdzie fama, że te Straszne Kobiety koniecznie chcą Biednych Nieświadomych Mężczyzn naciągnąć na niechciane dziecko i alimenty. Skoro teraz są tacy, c poddają się z tego powodu wasektomii w USA, to tym bardziej będą chętni na tabletkę A/K.

    Mnie bardziej ciekawi, kiedy pojawi się wreszcie w publicznej świadomości temat tzw. "męskiej aborcji" (jako objaw poszanowania męskich praw reprodukcyjnych :) ).
  • rekreativa 02.04.13, 15:55
    "Wystarczy, że pójdzie fama, że te Straszne Kobiety kon
    > iecznie chcą Biednych Nieświadomych Mężczyzn naciągnąć na niechciane dziecko i
    > alimenty."

    Aaaa, chyba że tak :)

    "Mnie bardziej ciekawi, kiedy pojawi się wreszcie w publicznej świadomości temat
    > tzw. "męskiej aborcji"

    No, a cóż ten mężczyzna miałby sobie abortować?


    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • frusto 03.04.13, 11:48
    rekreativa napisała:
    > "Mnie bardziej ciekawi, kiedy pojawi się wreszcie w publicznej świadomości tema
    > t
    > > tzw. "męskiej aborcji"
    >
    > No, a cóż ten mężczyzna miałby sobie abortować?

    Pomysł jes ttaki: kobieta może nie chcieć być matką, ale mężczyzna nie może nie chcieć być ojcem. "Męska aborcja" to pomysł, że mężczyzna może zrzec się prawa do dziecka. Wtedy kobieta może podjąć dcyzję, czy samodzielnie wychowywać dziecko, czy abortować. Mężczyzna zaś nie musi potem płacić alimentów, jeżeli kobieta podejmie decyzję o braku aborcji. Pomysł stary i dziwne, że tak mało znany.
  • rekreativa 03.04.13, 19:37
    ""Męska aborcja" to pomysł, że mężczyzna może zrzec się prawa
    > do dziecka. Wtedy kobieta może podjąć dcyzję, czy samodzielnie wychowywać dzie
    > cko, czy abortować."

    Ale zdajesz sobie sprawę, że takie coś wymagałoby zalegalizowania aborcji na życzenie? Czyli pomysł upada w zarodku.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • frusto 04.04.13, 12:41
    rekreativa napisała:

    > ""Męska aborcja" to pomysł, że mężczyzna może zrzec się prawa
    > > do dziecka. Wtedy kobieta może podjąć dcyzję, czy samodzielnie wychowywać
    > dzie
    > > cko, czy abortować."
    >
    > Ale zdajesz sobie sprawę, że takie coś wymagałoby zalegalizowania aborcji na ży
    > czenie?
    Yup.

    >Czyli pomysł upada w zarodku.
    Niestety, Niemniej jednak jeżeli kiedykolwiek będzie aborcja na życzenie, to wtedy MUSI być także opcja męskiej aborcji. W chwili obecnej cała decyzja spada na kobietę, a konsekwencje spadają na kobietę i mężczyznę. Niezbyt to sprawiedliwe.
  • rekreativa 04.04.13, 13:12
    " W chwili obecnej cała decyzja spada n
    > a kobietę, a konsekwencje spadają na kobietę i mężczyznę. Niezbyt to sprawiedli
    > we."

    Ale co nie jest sprawiedliwe?
    W wychowaniu dziecka facet ma fizyczną zdolność uczestniczyć i od tego momentu wchodzi na arenę. Wcześniej nie, bo fizycznie nie może uczestniczyć ani w ciąży ani w porodzie.
    To jest wyłącznie ciężar kobiety, a ponieważ ona ponosi ten ciężar to ona decyduje, czy go ponieść.
    To tak jak w przedsiębiorstwie: więcej do powiedzenia ma ten, kto posiada 95% udziałów, a nie ten, co posiada 5%. "Produkcja dziecka" to jedna komórka od faceta - te 5%, a cała reszta, białka, składniki odżywcze, tlen, hormony, wszystko, co buduje organizm dziecka to 95% udziału matki, o wpływie ciąży i porodu na organizm kobiety, tak estetycznym jak zdrowotnym już nie wspominając.
    Aczkolwiek ja nawet poszłabym facetom na rękę i czemu nie, może takie prawo do zrzeczenia praw bym dała. Ale to wyłącznie pod warunkiem, że jest dostępna aborcja na życzenia i pigułki poronne. No i chyba należałoby z tych przywilejów wykluczyć oficjalnego małżonka - co myślisz?

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 04.04.13, 13:33
    rekreativa napisała:

    > " W chwili obecnej cała decyzja spada n
    > > a kobietę, a konsekwencje spadają na kobietę i mężczyznę. Niezbyt to spra
    > wiedli
    > > we."
    >
    > Ale co nie jest sprawiedliwe?
    > W wychowaniu dziecka facet ma fizyczną zdolność uczestniczyć i od tego momentu
    > wchodzi na arenę. Wcześniej nie, bo fizycznie nie może uczestniczyć ani w ciąży
    > ani w porodzie.
    > To jest wyłącznie ciężar kobiety, a ponieważ ona ponosi ten ciężar to ona decyd
    > uje, czy go ponieść.
    > To tak jak w przedsiębiorstwie: więcej do powiedzenia ma ten, kto posiada 95% u
    > działów, a nie ten, co posiada 5%.

    A męska pigułka AK spowoduje, że te 5% dostanie skuteczne narzędzie to
    powiedzenia NIE. :)


    > Aczkolwiek ja nawet poszłabym facetom na rękę i czemu nie, może takie prawo do
    > zrzeczenia praw bym dała. Ale to wyłącznie pod warunkiem, że jest dostępna abor
    > cja na życzenia i pigułki poronne. No i chyba należałoby z tych przywilejów wyk
    > luczyć oficjalnego małżonka - co myślisz?

    Praw zawsze można się zrzec.
    Podać śrubokręt, a może pogrzebacz... spokojnie: nie odda
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 04.04.13, 13:39
    " A męska pigułka AK spowoduje, że te 5% dostanie skuteczne narzędzie to
    > powiedzenia NIE. :)"

    No to dostanie. Mnie osobiście to nie martwi. Przynajmniej przestaną wtedy pierdzielić, jak to ich złe kobiety w dziecko wrobiły.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 04.04.13, 14:15
    rekreativa napisała:

    > " A męska pigułka AK spowoduje, że te 5% dostanie skuteczne narzędzie to
    > > powiedzenia NIE. :)"
    >
    > No to dostanie. Mnie osobiście to nie martwi. Przynajmniej przestaną wtedy pier
    > dzielić, jak to ich złe kobiety w dziecko wrobiły.

    I o skutkach tego dostania tutaj mowa. Jak która będzie bardzo chciała to będzie musiała suię bardzo postarać "być grzeczną lub niegrzeczną dziewczynką" :D.

    To co podać śrubokręt? - bo jakoś dyskretnie pominęłaś... :)
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 04.04.13, 14:41
    " Jak która będzie bardzo chciała to będzi
    > e musiała suię bardzo postarać "być grzeczną lub niegrzeczną dziewczynką" "

    Jakieś dziwne masz podejście. Tak jakby mężczyźni nie chcieli dzieci. Z moich obserwacji wynika, że jak już się facet decyduje żenić, to chce się również rozmnożyć, albo przynajmniej jest mu to obojętne (to znaczy jak będzie dziecko, to spoko, jak nie będzie, też spoko).
    Takich, którzy jakoś fobicznie boją sie potomstwa to aż tak wielu nie ma.
    No i wreszcie każdy facet już teraz może kontrolować, czy ryzykować zapłodnienie jakiejś pani, czy nie: wystarczy prezerwatywę założyć.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 04.04.13, 19:37
    rekreativa napisała:

    > " Jak która będzie bardzo chciała to będzi
    > > e musiała suię bardzo postarać "być grzeczną lub niegrzeczną dziewczynką"
    > "
    >
    > Jakieś dziwne masz podejście. Tak jakby mężczyźni nie chcieli dzieci. Z moich o
    > bserwacji wynika, że jak już się facet decyduje żenić, to chce się również rozm
    > nożyć, albo przynajmniej jest mu to obojętne (to znaczy jak będzie dziecko, to
    > spoko, jak nie będzie, też spoko).
    > Takich, którzy jakoś fobicznie boją sie potomstwa to aż tak wielu nie ma.
    > No i wreszcie każdy facet już teraz może kontrolować, czy ryzykować zapłodnieni
    > e jakiejś pani, czy nie: wystarczy prezerwatywę założyć.

    Kobiety chcą znacznie częściej niż meżczyźni i to chcą wtedy kiedy im to jest
    wygodnie m.in. ze względów biologicznych. A męćzyzna woli poczekać i dzięki
    m. ak. mężczyżni będą mieli to narzędzie.

    > A o śrubokręcie nie rozumiem.

    Warunkowałąś pewne sytuacja możliwością aborcji na życzenie, więc podałem
    linka z komentarzem o śrubokręcie. Po prostu kliknij i weź ten śrubokręt.
    Nie bój się.
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 04.04.13, 19:53
    Wiesz co, daruj sobie, jak masz tak rozmawiać.

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 04.04.13, 23:07
    rekreativa napisała:

    > Wiesz co, daruj sobie, jak masz tak rozmawiać.

    Tak, to znaczy jak?
    Zbyt obrazowo pokazałem "to coś" co byś chciała na życzenie? Przepraszam, tak, wiem, lepiej nie patrzeć.

    :)
    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 05.04.13, 10:11
    Schodzisz do bardzo niskiego poziomu dyskusji w tym momencie.
    W dodatku nie na temat, bo nie rozmawiamy o moralnych aspektach aborcji.
    Pomijam już taki szczegół, że moich poglądów na temat aborcji nie znasz.
    Frusto poruszył zagadnienie ewentualnej możliwości, by facet mógł z góry zrzekać się praw (czyli ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji) wobec dziecka, którego nie chce. Więc hipotetycznie sobie dyskutujemy, że wprowadzenie takiego prawa wymagałoby również poszerzenia możliwości dla kobiety, która z tą ciążą zostaje - czyli dostęp do aborcji, tudzież pigułek poronnych, z czym zresztą frusto się zgodził.
    Ty zaś ni z gruchy ni z pietruchy wyjeżdżasz z jakimś śrubokrętem. Słabo.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • urko70 05.04.13, 14:11
    rekreativa napisała:

    > Schodzisz do bardzo niskiego poziomu dyskusji w tym momencie.
    > W dodatku nie na temat, bo nie rozmawiamy o moralnych aspektach aborcji.
    > Pomijam już taki szczegół, że moich poglądów na temat aborcji nie znasz.
    > Frusto poruszył zagadnienie ewentualnej możliwości, by facet mógł z góry zrzeka
    > ć się praw (czyli ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji) wobec dziecka, którego
    > nie chce. Więc hipotetycznie sobie dyskutujemy, że wprowadzenie takiego prawa
    > wymagałoby również poszerzenia możliwości dla kobiety, która z tą ciążą zostaje
    > - czyli dostęp do aborcji, tudzież pigułek poronnych, z czym zresztą frusto si
    > ę zgodził.
    > Ty zaś ni z gruchy ni z pietruchy wyjeżdżasz z jakimś śrubokrętem. Słabo.

    Niski poziom bo zakłuł w oczy obrazek narzędzia aborcji i tego kogo będzie abortować?

    Nie na temat (?) odniosłem się do Twojego warunku istnienia "aborcji na życzenie."

    To i ja hipotetycznie pokazałem jak to wygląda - co Ci w tym przeszkadzało?

    Taaa niech sobie chłop ma prawo/możliwość odejść ale i niechaj kobieta ma możliwość zabić... TFU! abortować - To Twoje słowa, ale to ja schodzę bo pokazuję narzędzie i fotkę? Bo obnażam takie postawienie sprawy?


    --
    Cytuj, komu i na co odpowiadasz.
  • rekreativa 05.04.13, 14:46
    Może już nie brnij w tę żenadę, że śrubokręt jest narzędziem aborcji, proszę Cię...
    I w ogóle zostawmy moralne aspekty tej sprawy, bo nie mam najmniejszej ochoty prowadzić kolejnej jałowej dysputy na tym forum, czy aborcja jest morderstwem.

    Omawiamy kwestie prawne, mówimy o osiągnięciu jakiejś równowagi w tym zakresie.
    Równowaga jest taka (jeśli w ogóle można w omawianym przypadku użyć tego słowa), że jeśli oboje postąpili nieodpowiedzialnie i zmachali dziecko, to ona się męczy z ciążą, porodem i późniejszym wychowywaniem, a on buli kasę.
    Tymczasem tu sie jakiś taki dziwaczny pomysł klaruje, żeby facet mógł się całkowicie wymiksować od jakichkolwiek konsekwencji, a kobieta niech nadal przechodzi 9 miesięcy ciąży, ryzykuje zdrowie, przechodzi poród i ewentualnie oddaje do adopcji kolejną sierotkę społeczną.
    Ja w takim układzie nie widzę żadnej sprawiedliwości.




    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • rekreativa 04.04.13, 14:41
    A o śrubokręcie nie rozumiem.
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • frusto 04.04.13, 17:18
    rekreativa napisała:

    > No to dostanie. Mnie osobiście to nie martwi. Przynajmniej przestaną wtedy pier
    > dzielić, jak to ich złe kobiety w dziecko wrobiły.

    Mam wyguglać artykuł o kobiecie, która próbowała (nie pamiętam, czy jej się udało, ale chyba tak) dokonać samozapłodnienia za pomocą spermy uzyskanej od kochanka podczas seksu oralnego?
  • frusto 05.04.13, 12:23
    www.lasisblog.com/2011/02/26/man-receives-oral-sex-ordered-to-pay-child-support/
    It all began when Dr. Sharon Irons (an internist) and Dr. Richard Phillips (a family practitioner) began dating in January 1999. Dr. Irons led Dr. Phillips to believe she was divorced and within a few months, they became engaged. According to Dr. Phillips, the two discussed the possibility of having children and he made clear his intentions: that he did not want children until after they were married and any pre-marital sex would require the use of condoms. Throughout the course of their relationship, they engaged in only three instances of oral sex: they never went “all the way.”

    On one of these intimate occasions, Dr. Irons did something rather remarkable: After fellating Dr. Phillips, she held his semen in her mouth (where it was suitable to sustain viability) and then inseminated herself with it. She did not inform Dr. Phillips of her actions.

    Dr. Irons also never informed her boyfriend that she was, in fact, still married. Five months into their relationship, she confessed to Dr. Phillips that she was not divorced and he decided to end their relationship.

    Fast-forward to November 2000, when, surprise! Dr. Irons slapped her surely stunned ex-boyfriend with court papers to establish paternity and child support for “their” daughter.
  • rekreativa 05.04.13, 12:41
    A czy mogę wiedzieć, czemu ma służyć zacytowanie tego kuriozalnego przypadku?
    Bo wiesz, możemy tak sobie szperać po Necie i ja też pewnie znajdę przypadki facetów, którzy podmieniali żonie pigułki na witaminy, albo dziurawili prezerwatywy... tylko czemu takie ciekawostki miałyby tu służyć?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • frusto 05.04.13, 14:05
    rekreativa napisała:

    > A czy mogę wiedzieć, czemu ma służyć zacytowanie tego kuriozalnego przypadku?
    > Bo wiesz, możemy tak sobie szperać po Necie i ja też pewnie znajdę przypadki fa
    > cetów, którzy podmieniali żonie pigułki na witaminy, albo dziurawili prezerwaty
    > wy... tylko czemu takie ciekawostki miałyby tu służyć?

    Żeby pokazać, że nie da się wyśmiać takich przypadków, twierdząc, że to paranoja i niemożliwe, by coś takiego się działo (tzn. wrabianie facetów w dzieci).
  • rekreativa 05.04.13, 14:25
    Ale czy ktoś wyśmiewa takie przypadki, jak ten opisany? Dla mnie to jest jakaś zgroza, że mogą być podobnie popie...ne baby.
    Jeśli zdarza mi sie ironizować o biednych misiach, co ich wstretna kobita w dziecko wrobiła, to mam na myśli klasykę, czyli mis posunął bez gumy i teraz sie dziwuje, ze ciąża. Tymczasem to nie baba go wrobiła, tylko sam się wrobił.



    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • frusto 04.04.13, 17:17
    > W wychowaniu dziecka facet ma fizyczną zdolność uczestniczyć i od tego momentu
    > wchodzi na arenę. Wcześniej nie, bo fizycznie nie może uczestniczyć ani w ciąży
    > ani w porodzie.
    Nie rozumiemy się.

    Facet i kobieta spotykają się i kompletnie naprani idą do łóżka. Kobieta decyduje, że zachowa dziecko. JEŻELI istnieje jakiekolwiek prawo, które zmusza ojca do płacenia na dziecko, któego nie chciał, to jest niesprawiedliwe, by to kobieta decydowała o tym, czy ona ORAZ OJCIEC mają ponieść konsekwencje, czy nie.

    KOnsekwencja dla ojców w sensie prawnym to alimenty, konieczność bulenia kasy,

    > To jest wyłącznie ciężar kobiety, a ponieważ ona ponosi ten ciężar to ona decyd
    > uje, czy go ponieść.
    Nieprawda. Kobieta ponosi część bezpośrednich kosztów. Koszty urodzenia dziecka. Koszty te to jednak potem ksozt wychowania, alimenty itd. Zauważyłem, że nie tylko kobiety mają problem z zauważeniem tego prostego faktu.

    > To tak jak w przedsiębiorstwie: więcej do powiedzenia ma ten, kto posiada 95% u
    > działów, a nie ten, co posiada 5%. "Produkcja dziecka" to jedna komórka od face
    > ta - te 5%, a cała reszta, białka, składniki odżywcze, tlen, hormony, wszystko,
    > co buduje organizm dziecka to 95% udziału matki, o wpływie ciąży i porodu na o
    > rganizm kobiety, tak estetycznym jak zdrowotnym już nie wspominając.
    Rekreativa, chyba nie pisze pani tego serio. Mężczyzna może nie dostarcza białka, kiedy kobieta jest w ciąży, przynajmniej nie bezpośrednio, ale w wielu krajach na świecie MOŻNA go legalnie zmusić do płacenia na dziecko, któego w życiu na oczy nie widział. Mogę podać przykłady z USA.
    W zwiążku z tym pisanie o 5% udziału faceta to ewidentna nieprawda.

    > Aczkolwiek ja nawet poszłabym facetom na rękę i czemu nie, może takie prawo do
    > zrzeczenia praw bym dała. Ale to wyłącznie pod warunkiem, że jest dostępna abor
    > cja na życzenia i pigułki poronne. No i chyba należałoby z tych przywilejów wyk
    > luczyć oficjalnego małżonka - co myślisz?
    Tylko pod warunkiem, że oficjalny małżonek może także nie wyrazić zgody, kiedy kobieta chce aborcji. Równość to równość.

  • rekreativa 04.04.13, 18:40
    No widzisz, a wystarczyłoby się nie naprać i nie ru... laski, której nawet twarzy się dobrze nie przyjrzałeś.
    Skąd się biorą dzieci, to już w przedszkolu uczą.
    Najpierw taki Jasiek rucha bezrozumnie, a potem w wielkich pretensjach, jego przypadkowa lady też...
    Oboje siebie warci, ale teraz trzeba zapytać, co sie bardziej kalkuluje: aborcja, pomaganie finansowe tej zapłodnionej pani przez państwo, czy wyegzekwowanie jakiejś kasy od osobnika, który bądź co bądź miał w tej grandzie udział?
    No bo zostawienie baby z brzuchem całkiem samej sobie chyba nie nazwiesz sprawiedliwym rozwiązaniem?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • frusto 05.04.13, 12:00
    rekreativa napisała:

    > No widzisz, a wystarczyłoby się nie naprać i nie ru... laski, której nawet twar
    > zy się dobrze nie przyjrzałeś.
    Zaraz, zaraz, ale to jest taki sam argument wobec aborcji. Nie chcesz tego dziecka, to trzeba było się zabezpieczyć. Jak pamiętam, całkiem sporo osób argumentuje, że kobieta uprawiając seks nie zgadzała się na ciążę, więc nie można od niej oczekiwać, że tę ciążę będzie chciała utrzymać.
    Albo-albo. Albo facet "powinienen się nie naprać i nie r* pierwszej lepszej laski" ale wtedy i "kobieta nie powinna się naprać i iść do łóżka z pierwszym lepszym" (a może nawet "nie powinna się naprać i iść na imprezę z całkiem nieznanymi gośćmi", dlaczego by nie pociągnąć w tą stronę argumentu). Albo w drugą stronę - skoro kobieta ma mieć prawo do aborcji na żądanie, to i facet.

    > Oboje siebie warci, ale teraz trzeba zapytać, co sie bardziej kalkuluje: aborcj
    > a, pomaganie finansowe tej zapłodnionej pani przez państwo,
    A dlaczego niby państwo ma jej poamgać? ABsolutnie nie. Jak państwo coś wspiera, to tego zawsze zaraz jest więcej, to zauważył już Franklin ponad 200 lat temu.

    >czy wyegzekwowanie
    > jakiejś kasy od osobnika, który bądź co bądź miał w tej grandzie udział?
    > No bo zostawienie baby z brzuchem całkiem samej sobie chyba nie nazwiesz sprawi
    > edliwym rozwiązaniem?

    Dlaczego? Ja jestem konserwatystą i jak dla mnie, jest to właśnie sprawiedliwe. Człowiek powinien ponosić konsekwencje swoich działań. Co innego gdyby to był efekt siły wyższej, bo ja wiem, śmierć ojca, oszustwo; ale w innym przypadku zmuszanie mnie, bym pomagał obcej babie, bo nie pomyślała przed r* (używając dalej tej jakże jędrnej, staropolsk\iej nazwy) jest właśnie niesprawiedliwe. Tym się zdaje różni moralność konserwatywnej od liberalnej w badaniach Heidta, które tutaj linkowałem: konserwatyści uważają, że jak ktoś skacze na banjee, to potem jak złamie karka to jego sprawa, a liberałowie płaczą, że trzeba takiemu począć (liberałowie w sensie w jakim to Heidt używa, czyli tak jak się to określa w ameryce).
  • rekreativa 05.04.13, 12:08
    "Ja jestem konserwatystą i jak dla mnie, jest to właśnie sprawiedliwe.
    > Człowiek powinien ponosić konsekwencje swoich działań."

    Zaraz, zaraz, bo nie bardzo zrozumiałam, co jest dla Ciebie sprawiedliwe: to, że baba została sama z brzuchem?
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • frusto 05.04.13, 12:36
    rekreativa napisała:

    > "Ja jestem konserwatystą i jak dla mnie, jest to właśnie sprawiedliwe.
    > > Człowiek powinien ponosić konsekwencje swoich działań."
    >
    > Zaraz, zaraz, bo nie bardzo zrozumiałam, co jest dla Ciebie sprawiedliwe: to, ż
    > e baba została sama z brzuchem?

    Że sama musi się utrzymywać. Tzn, dokładniej - GDYBY miałą możliwość aborcji ORAZ by z niej nie skorzystała, ORAZ gdyby ojciec skorzystał z prawa postulowanej męskiej aborcji, TO WTEDY byłoby to sprawiedliwe. Jeżeli kobieta nie ma prawa/możliwośći skorzystania z aborcji, to czy to jest sprawiedliwe, czy też nie, to już zależy od przypadku i nie jest tak jednoznaczne, przynajmniej dla mnie, dla osądzenia.

    W ogólności jednak proszę pamiętać, że dla mnie dorosły człowiek odpowiada za swoje czyny. Jeżeli np kobieta poszłaba na dyskotekę, poznała jakiegoś faceta, poszła z nim w krzaki nie pytając o nazwisko i potem zaszła w ciążę, to cóż - ma pecha. Trzeba było myśleć.

    Tak samo jak facet, który pójdzie na dyskotekę, pozna kobietę, i on znając obecne prawo pójdzie w nią w krzaki - a potem ona zajdzie w ciążę i pozwie go o alimenty - facet też ma pecha. Trzeba było myśleć i trzymać wacka na uwięzi, że się tak brzydko wyrażę.

    Albo jeżeli facet pusci się z pierwszą lepszą i ta obdaruje go syfilisem - też ma facet pecha i powinien się leczyć na własny koszt. Mogę w każdym tym przypadku ofierze współczuć, mogę zgodzić się na jakieś inne argumenty, by im pomóć, ale na pewno nie zgodzę się, by w każdym z tych przypadków było sprawiedliwe, by państwo musiało im pomóc.

    Swoją drogę, szukam od pewnego czasu odpowiednika jednego angielskiego słówka. Po angielsku jest piękny termin na facetów, co się puszczają z pierwszymi lepszymi babami (manwhore). Jakoś po polsku męska dziwka sugeruje coś innego. Kobieciarz nie ma zaś tak silnego pejoratywnego wydźwięku.

    W tym linku, który podałem pt "znalazłem!" jest komentarz med_stu, który w gruncie rzeczy ma sporo racji.
  • rekreativa 05.04.13, 13:16
    "Jeżeli np kobieta poszłaba na dyskotekę, poznała jakiegoś faceta, p
    > oszła z nim w krzaki nie pytając o nazwisko i potem zaszła w ciążę, to cóż - ma
    > pecha. Trzeba było myśleć.
    >
    > Tak samo jak facet, który pójdzie na dyskotekę, pozna kobietę, i on znając obec
    > ne prawo pójdzie w nią w krzaki - a potem ona zajdzie w ciążę i pozwie go o ali
    > menty - facet też ma pecha. Trzeba było myśleć i trzymać wacka na uwięzi, "

    No to wychodzi na to, że się zgadzamy.

    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • martishia7 04.04.13, 10:53
    Zastanawiam się nad Twoim pytaniem od wczoraj (z pewnymi przerwami ;) ) - czy wynalezienie skutecznej antykoncepcji dla mężczyzn wywoła "drugą rewolucje seksualną", bądź jakieś inne poważne zmiany w relacjach damsko-męskich. I szczerze mówiąc wątpię, a nawet jeśli, to dość długo będzie trwało nim mężczyźni dadzą się przekonać do tej formy antykoncepcji na taką skalę, na jaką kobiety stosują obecnie antykoncepcje hormonalną. Niewątpliwie wiele kobiet powita tabletki dla mężczyzn jako błogosławieństwo i obstawiam, że to właśnie będzie pierwsza, najliczniejsza grupa użytkowników -mężczyźni namówieni/zmuszeni (niepotrzebne skreślić) przez swoje stałe wieloletnie partnerki, na zasadzie "przez ostatnie X lat ja brałam, a skoro się da, to teraz twoja kolej".
    A uważam, że mężczyźni będą niechętni tej formie antykoncepcji, ponieważ w dużej mierze, chyba atawistycznie, wielu mężczyzn jest przywiązanych do swojej płodności. I tak jak nie maja ochoty być "łapani na ciąże" (nota bene, w kraju o dzietności rzędu 1,3 powszechność tego zjawiska wydaje mi się urban ledżend), tak też nie będą mieli ochoty pozbawiać się zdolności płodzenia. Moim zdaniem w męskiej mentalności płodność jest dużo bardziej sprzęgnięta z seksualnością niż u kobiet. Z jednej strony może i płodzić nie chcą, ale dobrze im z myślą, że mogą ;) Poza tym uważam, że strach przed nieodwracalnością będzie zbyt duży, zwłaszcza w pierwszych latach funkcjonowania preparatu na rynku. Będą sięgać po niego raczej mężczyźni spełnieni prokreacyjnie, ale jednak nie przekonani w 100% do wazektomii.
    I jeszcze coś. Gdzieś tutaj, nie wiem czy w Twoich wypowiedziach, przewinęło się coś o grupie "dyskotekowych bzykaczy", którzy wreszcie będą mogli spokojnie oddawać się rozrywce bez ryzyka niechcianej pamiątki po sobotniej nocy. Moim zdaniem, to mało prawdopodobne, żeby akurat w tej grupie była to taka popularna metoda - nie ta mentalność. W mentalności dresowej, bo o takiej tu mowa, ciąża to baby problem, a w ogóle on nie będzie brał żadnych hormonów, żeby mu się jajka skurczyły jak jakiejś metroseksualnej lebiedze. Nie doceniasz ciasności horyzontów niektórych grup, tylko mierzysz wszystkich swoją miarą. Dość powszechny błąd, sama go popełniam ;)
  • bene_gesserit 04.04.13, 14:50
    Podejrzewam, ze wynalezienie chemicznego srodka antykoncepcyjnego dla mężczyzn sprawi, ze zaczną się dramaty w stylu 'złapał mnie na dziecko, mówił ze jest na pigułce, a perfidnie mnie oszukał'.

    I padnie - pewnie już za kilka lat - ostatni chyba bastion uciśnienia mężczyzn (po przymusowej służbie wojskowej i dłuższym czasie pracy do emerytury). Co oczywiście nie oznacza, ze skończą się narzekania - przeciwnie.
    --
    śledztwo literackie
  • evita_duarte 29.03.13, 23:12
    tad9 napisał:

    > Za "Frondą":
    >

    LOL, dobre Tadziu, bardzo dobre :)))))))))

    --
    marzenkowonyc.blogspot.com/
  • bene_gesserit 29.03.13, 23:16
    Oszczędz człowieczynie wstydu, znowu mu nie wyszło :(
    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • frusto 02.04.13, 14:51
    *facepalm*

    Przypomina mi się ta straszna afera z plagą samobójstw w francuskim państwowym przedsiębiorstwie telekomunikacyjnym, jak na złość nazwa mi nie chce zejść z końca języka.
  • tad9 02.04.13, 18:25
    praca zawodowa szkodzi kobietom:

    Kobiety są bardziej podatne na stres" twierdzi psychoterapeuta Aleksander
    Perski kierownik Kliniki Stresu w Sztokcholmie. Dodaje: "W Szwecji mężczyźni
    w moim wieku, koło 50-tki nie dostają już masowo zawałów serca z
    przepracowania i stresu. Teraz problemy ze zdrowiem: depresje, stany lękowe
    przeżywają przede wszystkim młode kobiety w wieku 25-35 lat. Perski
    przypuszcza, że do stresu w jakim zyją kobiety przyczynia się mn. "coraz
    powszechniejsze późne macierzyństwo". Zauważa, że "Współczesne młode kobiety
    albo mają na głowie pracę, dom i dziecko, albo są wolne i wtedy często stają
    się narkomankami pracy, bo nie mają w zasadzie powodu, by dbać o swój czas".
    O ile mężczyźni potrafią rozładowywać swój stres, o tyle kobiety radzą z tym
    sobie znacznie gorzej. Wspomniane przez Perskiego późne macierzyństwo (lub
    bezdzietność) odbija się fatalnie na zdrowiu kobiet. Opóźnianie macierzyństwa
    odbić się może też na zdrowiu dziecka: "Dzieci z zespołem Downa rodzą na ogół
    starsze kobiety" - pisze Matt Ridley w książce "Genom" - "Prawdopodobieństwo
    urodzenia dziecka z zespołem Downa rośnie gwałtownie i wykładniczo wraz ze
    wzrostem wieku matki od 1 na 2300 urodzeń w wieku lat 20 do 1 na 100 w wieku
    lat 40". Jak twierdzi prof.dr.hab Tadeusz Pertyński - kierownik Kliniki
    Ginekologii i Chorób Menopauzy w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki -
    unikanie macierzyństwa jest dla kobiety ryzykowne: "Najgroźniejsze są te
    zmiany w organizmie, które rzutują na statystykę umieralności: przyczyną 59%
    zgonów kobiet są choroby serca i naczyń, 21% umiera z powodu nowotworów
    złośliwych. Istnieje grupa szczególnego ryzyka: to pacjentki z podwyższonym
    choresterolem, z chorobami zapalnymi układu sercowo naczyniowego, osoby
    mające w rodzinie przypadki nowotworów złośliwych (szczególnie narządów
    rodnych), BEZDZIETNE LUB Z JEDNYM DZIECKIEM".
    Jak widać "stereotyp", że najlepszym dla kobiety miejscem jest dom, i że
    macierzyństwo jest "wpisane" w jej życie przez naturę ma solidne podstawy.





    --
    perlyprzedwieprze.blox.pl/html
  • rekreativa 02.04.13, 18:33
    Zapoczątkuj akcję "Dziecko dla zakonnicy".
    --
    Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry, że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go, co mówię. (O.Wilde)
  • kocia_noga 03.04.13, 10:43
    rekreativa napisała:

    > Zapoczątkuj akcję "Dziecko dla zakonnicy".

    Dzieci - od jednego się umiera.
    A serio to od przemocy domowej umiera 150 kobiet rocznie. Prawda, nie muszą już znosić stresu związanego z praca zawodową.
    --
    Sygnaturki brak do odwołania
  • kotek.filemon 03.04.13, 10:02
    > sobie znacznie gorzej. Wspomniane przez Perskiego późne macierzyństwo (lub
    > bezdzietność) odbija się fatalnie na zdrowiu kobiet. Opóźnianie macierzyństwa
    > odbić się może też na zdrowiu dziecka: "Dzieci z zespołem Downa rodzą na ogół
    > starsze kobiety" - pisze Matt Ridley w książce "Genom" - "Prawdopodobieństwo
    > urodzenia dziecka z zespołem Downa rośnie gwałtownie i wykładniczo wraz ze
    > wzrostem wieku matki od 1 na 2300 urodzeń w wieku lat 20 do 1 na 100 w wieku
    > lat 40".

    Tadziu, a zajrzałeś gdzieś, jak się ma do ryzyka trisomii wiek ojca? Zajrzyj, zajrzyj, możesz się jeszcze zdziwić.

    > Jak twierdzi prof.dr.hab Tadeusz Pertyński - kierownik Kliniki
    > Ginekologii i Chorób Menopauzy w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki -
    > unikanie macierzyństwa jest dla kobiety ryzykowne: "Najgroźniejsze są te
    > zmiany w organizmie, które rzutują na statystykę umieralności: przyczyną 59%
    > zgonów kobiet są choroby serca i naczyń, 21% umiera z powodu nowotworów
    > złośliwych.

    Wśród mężczyzn statystyki są podobne. Tylko nowotworów sporo więcej.

    > Istnieje grupa szczególnego ryzyka: to pacjentki (...)
    > BEZDZIETNE LUB Z JEDNYM DZIECKIEM".

    Martwię się o te wszystkie zakonnice, strach pomyśleć, jak młodo poumierają.

    > Jak widać "stereotyp", że najlepszym dla kobiety miejscem jest dom, i że
    > macierzyństwo jest "wpisane" w jej życie przez naturę ma solidne podstawy.

    Tadziu, flądrowe eseje wyssane z pyty proboszcza to nie są "solidne podstawy".

    --
    No witamy Ciebie serdecznie. Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to πzda tutaj jest.
  • kocia_noga 03.04.13, 10:45
    No weź, Filemon nie żartuj, to najlepsi specjaliści od żeńskich narządów rodnych. I jak się o nas troszczą !
    --
    Sygnaturki brak do odwołania
  • frusto 03.04.13, 12:45
    kotek.filemon napisał:

    > > starsze kobiety" - pisze Matt Ridley w książce "Genom" - "Prawdopodobieńs
    > two
    > > urodzenia dziecka z zespołem Downa rośnie gwałtownie i wykładniczo wraz z
    > e
    > > wzrostem wieku matki od 1 na 2300 urodzeń w wieku lat 20 do 1 na 100 w wi
    > eku
    > > lat 40".
    >
    > Tadziu, a zajrzałeś gdzieś, jak się ma do ryzyka trisomii wiek ojca? Zajrzyj, z
    > ajrzyj, możesz się jeszcze zdziwić.

    Tad9 popełnia dwa błędy
    1) Nie zauważa, że ryzyko powikłań itd jest także większe dla kobiet młodszych
    2) Nie zauważa, że krzywa ryzyka praktycznie jest płaska do 30 roku życia, nieco rośnie do 35 roku i dopiero potem startuje w górę jak rakieta.

    Jeżeli chodzi o ryzyko związane z wiekiem ojca, to owszem istnieje, ale np dla autyzmu jak na razie ryzyko rośnie tylko z wiekiem matki (no, nie do końca).
  • wersja_robocza 03.04.13, 14:19
    Statystyczny Tadek. No no. Znaczy chcesz straszyć czy co? Tam wyżej Kocia przypomina liczbę 150 Polek. Rocznie umierających w wyniku tzw. nieporozumień domowych. Może nad tą liczbą polamentuj. Proszę. Czy może ta liczba nie zgadza się z twoją linią programową?:>
  • mariner4 05.04.13, 17:09
    wersja_robocza napisała:
    Tam wyżej Kocia przypomina liczbę 150 Polek. Rocznie umierających w wyniku tzw. nieporozumień domowych.

    Fakt, a z faktami się nie dyskutuje. Kobiety są słabsze fizycznie, stąd te liczby. Za to ostatnio sobie odbijają, mordując własne dzieci. Jeszcze słabsze.
    Przemoc nie ma płci. Ma przewagę siły.
    M.
  • tad9 11.04.13, 21:23
    ... donosi "Wirtualna Polska":

    "Kobieta spodziewająca się dziecka nie może pracować w godzinach nadliczbowych, ani w porze nocnej. Jeśli do tej pory pracowała nocą lub w trybie zmianowym, pracodawca zobowiązany jest do zmiany w grafiku, by godziny jej pracy wypadały w ciągu dnia. Ciężarnej nie można również zmienić miejsca pracy, oddelegować poza stałe miejsce pracy czy kazać pracować w niedziele i święta.

    Pracami zabronionymi jest np. wykonywanie obowiązków zawodowych w hałasie powyżej 65 decybeli, na wysokościach, jeśli grozi upadkiem lub przy zmiennych temperaturach. Kobieta nie może też pracować dłużej niż cztery godziny na dobę przy monitorze – w tym przypadku chodzi głównie o wymuszoną pozycję.

    Zawody dużego ryzyka

    Mimo tego, że wiele pracujących na etacie pań, kiedy spodziewa się potomka, nie musi obawiać się o utratę posady, i tak ucieka na zwolnienie lekarskie. Kobiety robią to nawet wtedy, gdy ich ciąży nic nie zagraża. W Polsce ogranicza lub rezygnuje z pracy około 6 proc. pań. Co więcej, wielu lekarzy jest zdania, że są zajęcia, których kobiety w ciąży zwyczajnie nie powinny wykonywać. Potwierdzają to naukowe badania. Holenderscy naukowcy w internetowym wydaniu pisma „Occupational and Environmental Medicine” ujawnili, że nawet zawody uważane do tej pory za spokojne i bezpieczne, wykonywane przez ciężarne kobiety mogą stwarzać zagrożenie dla matki i dziecka.

    Ryzyko niosą za sobą są zawody, które wymagają wielogodzinnego stania. Obawiać się mogą na przykład sprzedawczynie, nauczycielki, opiekunki do dzieci lub fryzjerki. Stojąca praca może przyczyniać się u nich do wolniejszego wzrostu płodu. Wykonywania zawodowych obowiązków powinny unikać panie narażane w pracy na różne chemikalia. Niebezpieczna może okazać się praca kosmetyczek. Z badań wynika, że czynniki te mogą zwiększać ryzyko powikłań ciąży, takich jak stan przedrzucawkowy, przedwczesny poród i urodzenie zbyt małego dziecka. Podobne objawy może wywołać praca związana ze stresem psychicznym.

    Niebezpieczne może okazać się wykonywanie obowiązków zawodowych przez ciężarne pielęgniarki, jeśli tylko muszą podnosić i dźwigać chorych. Ograniczyć prace powinny ciężarne, które pracują z małymi dziećmi. Praca w przedszkolu to ciągłe narażanie się na niebezpieczne dla płodu, a powszechne wśród dzieci choroby.

    Ciąża może być niebezpieczna również dla stewardes. Przeciążenia podczas startu, praca w nocy, wczesne wstawanie nie służą przyszłemu dziecku. Bezpieczniej jest zrezygnować z pracy w samolocie i przenieść się do biura.

    Również pracujące w ogrodnictwie kobiety muszą szczególnie uważać na swój stan. Ich zajęcie może źle wpłynąć na zdrowie potomka. Kontakt z dużą ilością pyłków kwiatowych w późnym okresie ciąży zwiększa ryzyko wczesnego wystąpienia astmy u dziecka – wynika ze szwedzkich badań, które publikuje pismo „Allergy, Asthma & Clinical Immunology”.

    Byle nie za długo

    Ucieczka ciężarnej w zwolnienie lekarskie jest źle postrzegana przez pracodawców. Często okazuje się, że obowiązki pracownicy na długie miesiące muszą być rozdzielone między innych pracowników firmy, a to może źle wpływać na funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Z punktu widzenia pracodawcy, najlepiej aby kobieta pracowała aż do rozwiązania. Jednak według najnowszych badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii i USA praca przez cały okres trwania ciąży jest równie szkodliwa, jak palenie papierosów - alarmują naukowcy z University of Essex. Kobiety aktywne zawodowo, aż do rozwiązania rodzą średnio pół kilograma lżejsze dzieci, niż te, które trzy miesiące przed porodem spędziły na odpoczynku.

    - Wiemy, niska waga urodzeniowa ma wpływ na wiele rzeczy, które zdarzają się później, w tym mniejsze szanse na pomyślne ukończenie szkoły, niższe płace i wyższą śmiertelność. Musimy poważnie pomyśleć o urlopach macierzyńskich, bo jak sugerują nasze badania, większa ilość odpoczynku matki przed porodem ma wymierne korzyści dla późniejszym rozwoju dziecka - powiedział autor badań, prof. Marco Francesconi.

    ml,JK,WP.PL







    --
    perlyprzedwieprze.blox.pl/html
  • brombeer 12.04.13, 17:31
    Porody tez koncza sie czasem smiertelnie.
    --
    La première impression est souvent la bonne surtout quand elle est mauvaise.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka