Dodaj do ulubionych

Czy kobieta powinna pomagać mężowi w domu?

15.02.15, 01:27
W większości domów mężczyzna zajmuje się takimi rzeczami jak: naprawa i konserwacja sprzętu, brudzenie się smarem, grzebanie w samochodzie, noszenie ciężkich rzeczy, skręcanie mebli, sprawy hydrauliczne i wykonywanie innych "brudnych" albo technicznych czynności.

Często słyszę kobiety narzekające, że od dawna nie mogą się doprosić, żeby mężczyzna wykonał w domu jakąś prostą pracę, którą równie dobrze same mogłyby wykonać. Czy można postawić na równi kobietę stojącą z założonymi rękami, kiedy mężczyzna wykonuje którąś z "brudnych" czynności i mężczyznę, który czeka, aż kobieta przygotuje mu kolację?

W takim razie, czy uważacie, że kobieta powinna dzielić z mężem wszystkie obowiązki domowe, a mężczyzna ma prawo się tego domagać, czy może jednak podział obowiązków na męskie i kobiece nie jest taki zły?
Edytor zaawansowany
  • kocia_noga 15.02.15, 08:52
    Większość drobnych napraw powierza się fachowcom, pozostałe robi to, które lubi i potrafi. Wszystkie te tradycyjnie męskie czynności wykonywane są rzadko, chyba że mowa o gospodarstwie wiejskim gdzie zawsze jest coś takiego do zrobienia.
    I dlatego jedni będą woleć podział na kompetencje i obowiązki żeńskie/męskie, drudzy - inną formę zarządzania pracami domowymi.
    --
    To analfabeta. Nie umie czytać ani pływać.
  • kat_inka 15.02.15, 14:37
    Jakie znaczenie ma częstotliwość wykonywanej czynności w obliczu równouprawnienia? Naprawianie gniazdka elektrycznego albo komputera obywa się rzadziej niż robienie kanapek, ale jest bardziej pracochłonne, ryzykowne i wymaga specjalistycznej wiedzy.

    Technologia i rozwinięty rynek usług pomagają nie tylko mężczyznom, ale również kobietom. Zajmowanie się domem to już nie siedzenie przy dziesięciorgu dzieci przez cały dzień i ręczne szycie, gotowanie, zmywanie naczyń, pranie. Nie każdy mężczyzna jest złotą rączką, ale tak samo nie każda kobieta jest dobrą gospodynią (wiele młodych kobiet wręcz z dumą przyznaje, że nie potrafi gotować). To wszystko nie zmienia faktu, że w większości domów to mężczyzna zaprzęgany jest do prac brudnych, technicznych i wymagających siły.

    Do sedna - czy mężczyzna powinien czuć się poniżony tym, że jego żona nie poczuwa się do pomocy przy tych "brudnych" pracach?
  • gotlama 17.02.15, 21:16
    Czy ty czujesz się poniżona uczestnictwem w "męskich" zajęciach domowych? Jeśli tako - to twój problem.
  • znana.jako.ggigus 15.02.15, 14:10
    przty samochodzie, ciężkich meblach, uszczelce?
    Już od dawna z uwagi na elektronikę, samochód oddaje się do warsztatu. A przesuwanie ciężkich mebli odbywa się no powiedzym raz na rok. Wymiana uszczelki też. Mycie naczyć - codziennie, odkurzanie, mycie podłogi i sprzątanie -raz na tydzież tak mniej więcej.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kat_inka 15.02.15, 14:41
    Na większość odpowiedziałam wyżej.

    Naczynia myje zmywarka, w sprzątaniu pomaga wiele innych sprzętów. Prowadzenie domu obecnie jest dużo łatwiejsze niż kiedyś. Poza tym, chyba w większości domów mężczyzna jakoś pomaga przy sprzątaniu i gotowaniu. Męskich obowiązków domowych jest sporo, ale kobiety zwykle ich nie zauważają, bo są przyzwyczajone, że to po prostu jest zrobione.
  • bene_gesserit 15.02.15, 14:58
    Prowadzenie
    > domu obecnie jest dużo łatwiejsze niż kiedyś.

    Tzw 'męskie' obowiązki również jakby są nieco łatwiejsze, conie?

    > Męskich obowiązków domowy
    > ch jest sporo, ale kobiety zwykle ich nie zauważają, bo są przyzwyczajone, że t
    > o po prostu jest zrobione.

    Poważnie twój facet jest codziennie zadziwiony i zachwycony błyskiem czystej podłogi, pięknie wyprasowanymi śnieżnobiałymi koszulami w szafie i posiłkami na stole?


    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • kat_inka 15.02.15, 15:30
    "Tzw 'męskie' obowiązki również jakby są nieco łatwiejsze, conie?"
    Oczywiście i właśnie w kontrze do ułatwienia męskich prac technologią i rozwiniętym rynkiem usług wspomniałam o ułatwieniu tych kobiecych.

    "Poważnie twój facet jest codziennie zadziwiony i zachwycony błyskiem czystej podłogi, pięknie wyprasowanymi śnieżnobiałymi koszulami w szafie i posiłkami na stole?"
    Nie, ale też żadne męskie ugrupowanie ideologiczne nie krzyczy, że tych obowiązków się nie zauważa ani nie domaga się zniesienia żeńskiej dyktatury w tej sprawie.
  • bene_gesserit 15.02.15, 15:59
    kat_inka napisał(a):

    > "Tzw 'męskie' obowiązki również jakby są nieco łatwiejsze, conie?"
    > Oczywiście i właśnie w kontrze do ułatwienia męskich prac technologią i rozwini
    > ętym rynkiem usług wspomniałam o ułatwieniu tych kobiecych.

    Jeśli uważnie zapoznasz się z wynikami badań, które zlinkowałam poniżej, zauważysz, ze trzydzieści lat tem mężczyźni poświęcali na prace domowe średnio o 9 minut mniej.

    O jakiej więc technologii mówisz? Lepszych wiertarkach? Młotkach? Ścierkach do mycia samochodów? Bardzo chętnie zapoznam się z twoją interpretacją tego faktu.

    > Nie, ale też żadne męskie ugrupowanie ideologiczne nie krzyczy, że tych obowiąz
    > ków się nie zauważa ani nie domaga się zniesienia żeńskiej dyktatury w tej spra
    > wie.

    Po pierwsze - nie ma żadngo liczącego się publicznie ugrupowania ideologicznego, pomijając oczywiście ugrupowania, reprezentujące interesy homoseksualnych mężczyzn (które z reguły skupają się w ogóle na interesach osób homoseksualnych) oraz skrajnej prawicy być może (na oko i z opowieści wynika, ze ruch ten jest bardzo zmaskulinizowany). Więc o czym właściwie piszesz?

    Po drugie - jakbyś zdałA sobie trochę trudu i zapoznałA sie z wynikami zlinkowaych poniżej badań, byłoby dla ciebie jasne, kto na domaganiu się uznania gorzej by wyszedł. Król jest nagi, królowa poszła myć gary.


    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • gotlama 17.02.15, 21:19
    A masz już pralkę która sama uprasuje i poukłada w szafie? Gratulacje ;)
    Wymień te codzienne męskie obowiązki (poza wyrzucaniem śmieci) w przypadku "miejskiego" mężczyzny.
  • aron2004 15.02.15, 18:17
    Jeszcze jeżdżą Audi 80 albo Mercedesy Pontony które da się naprawić samemu.

    --
    Umcyk bum, umcyk bam. Jadę busem jestem pan.
    www.pitz.cba.pl
  • gotlama 17.02.15, 21:20
    Golfy II, od bidy III ;)
    Ale remont silnika to raczej nie w garażu.
  • bene_gesserit 15.02.15, 14:55
    Katinko, a ile w przeciętnym domu tygodniowo jest napraw i konserwacji sprzętu, brudzenia się smarem, koniecznego grzebania w samochodzie, noszenia ciężkich rzeczy, skręcania mebli, spraw hydrauilcznych itd? Jakbys tak mogła w godzinach na rok określić, dzięki z góry. Uwzgędniwszy przy tym, ze w większości domów 3/4 tych rzeczy wykonywana jest przez fachowców.

    Po czym jakbyś nadal mogła kontynuować skupienie się i zastanowić, ile godzin rocznie wymagają tzw 'kobiece' prace, czyli min: codzienne zakupy i przygotowywanie posiłków, opieka nad dziecmi, odrabianie z nimi lekcji, opieka nad starszymi w rodzinie, pranie, zmywanie, prasowanie i sprzątanie?

    Dla ułatwienia: ściągawka

    I pytanie do ciebie: wolałabyś średnio pracować w domu rocznie 1350 czy raczej 860 godzin? I czy poważnie uważasz, ze tzw 'kobiece' prace są 'czyste' i nie wymagają wysiłku fizycznego?


    --
    "Twoja nieomylność stanie się pewnie przysłowiowa" klik a.k.a. banita o mnie :)
  • kat_inka 15.02.15, 15:26
    Mężczyźni przy tym pracują średnio 4,5h w tygodniu więcej niż kobiety.

    Fachowców wzywa się raczej do cięższych problemów. Zajmowanie się domem i jednym dzieckiem w XXI wieku nie jest takie trudne. Dzieci można podrzucić do żłobka/przedszkola/szkoły, w domu pralka pierze, mikrofalówka odgrzewa obiad, wszystko można kupić i jeszcze w telewizji telenowela za telenowelą. Gospodynie domowe nie mają tak źle. Do tego mają dużo mniej stresu.

    Przykładowo, według badań OECD około 20 minut dziennie. Jednak nie uważam, że ocena częstotliwości wykonywanych prac jest taka istotna do udziela odpowiedzi na pytanie postawione we wątku. Wiele kobiecych obowiązków również wykonuje się okazjonalnie. Mam wrażenie, że próbujecie przeforsować wyższość kobiecych obowiązków nad męskimi, zamiast po prostu odpowiedzieć na pytanie - czy kobiety powinny pomagać mężczyznom w ich obowiązkach? To nie ma znaczenia, ile kobiecie zajmuje ugotowanie obiadu. Równouprawnienie to równouprawnienie. Jeśli mężczyzna ma przejąć połowę obowiązków domowych, to kobieta powinna przejąć równo połowę obowiązków związanych z utrzymaniem domu i chociaż POCZUWAĆ SIĘ (chociaż dla idei!) do wykonywania męskich prac w domu (a wykonywanie ich to dla wielu kobiet dyshonor).
  • bene_gesserit 15.02.15, 16:04
    kat_inka napisał(a):

    > Mężczyźni przy tym pracują średnio 4,5h w tygodniu więcej niż kobiety.

    ...źródło, zawsze kiedy się powołujesz na statystki. Inaczej jesteś niewiarygodna.
    I: własnie dlatego mogą pracować dłużej, bo nie muszą lecieć po dzieci do przedszkola, na wywiadówkę, na promocję schabu, do czterech pralek prania i do chorej teściowej. Kumasz już?

    > Fachowców wzywa się raczej do cięższych problemów. Zajmowanie się domem i jedny
    > m dzieckiem w XXI wieku nie jest takie trudne. Dzieci można podrzucić do żłobka
    > /przedszkola/szkoły, w domu pralka pierze, mikrofalówka odgrzewa obiad, wszystk
    > o można kupić i jeszcze w telewizji telenowela za telenowelą. Gospodynie domowe
    > nie mają tak źle. Do tego mają dużo mniej stresu.

    Czytałaś te badania, czy skupiłaś się raczej na telenoweli? Bo tam jest bardzo jasno wyłożone, kto i ile robi. Międzynarodowa organizacja wydłubała te dane spod paznokcia?

    Co do stresu to również, obawiam się, mylisz się przeraźliwie. Poczytaj sobie o stresie codzienności.

    > Wiele kobiecych obowiązków również wykonuje się
    > okazjonalnie.

    Yhyyyy. A ile razy tygodniowo twój facet brudzi się smarem i przenosi własnoręcznie szafy?

    Mam wrażenie, że próbujecie przeforsować wyższość kobiecych obowi
    > ązków nad męskimi,

    Nie, poważnie - czytałaś te statystyki czy po protu klepiesz jak nakręcona bez zważania na fakty, bo nie pasują do tego, co masz w głowie? Pytałam sie gdzieś wyżej grzecznie i powtórzę pytanie: wolałabyś pracować 3 godziny 41 minut dziennie czy raczej 2 godziny i 19 minut? Słucham. Odpowiedz.

    A potem, bez obrazy, pitol o rzekomym forsowaniu wyższości prac, oki?

    zamiast po prostu odpowiedzieć na pytanie - czy kobiety powi
    > nny pomagać mężczyznom w ich obowiązkach? To nie ma znaczenia, ile kobiecie zaj
    > muje ugotowanie obiadu. Równouprawnienie to równouprawnienie. Jeśli mężczyzna m
    > a przejąć połowę obowiązków domowych, to kobieta powinna przejąć równo połowę o
    > bowiązków związanych z utrzymaniem domu i chociaż POCZUWAĆ SIĘ (chociaż dla ide
    > i!) do wykonywania męskich prac w domu (a wykonywanie ich to dla wielu kobiet d
    > yshonor).

    ...tak ci ciocia powiedziała?
    W domu moich rodziców ojciec gotował równie często jak mama, równie czesto odkurzał, ramię w ramię z mamą robili remonty i naprawy. Resztę robiła mama.

    W moim domu to, co sie da, zwalamy na barki fachowców, szaf od chwili wspólnego zamieszkania nie przenosiliśmy, bo uważamy ze zycie jest na to za krótkie. A całą resztę załatwiamy wspólnie. Twoje dramatyczne insunuacje, pod którymi kryje się kapitalny mizognizm, oparte są na przesądach i zwykłych kłamstwach, neistety.



    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • kat_inka 16.02.15, 16:42
    "własnie dlatego mogą pracować dłużej, bo nie muszą lecieć po dzieci do przedszkola, na wywiadówkę, na promocję schabu, do czterech pralek prania i do chorej teściowej. Kumasz już?"
    Akurat, bo życie każdej kobiety to wieczna bieganina. Codziennie wywiadówka, codziennie cztery (ciekawe u kogo?) pełne bębny prania i codziennie chora teściowa wymaga (oczywiście!) pełnej obsługi.

    Kobiety przede wszystkim wybierają zawody z normowanym czasem pracy, bo tak im odpowiada. Chcą iść do przedszkola po dziecko, a wiele z nich na pewno chętnie w ogóle by nie pracowała, gdyby mąż zarabiał wystarczająco dużo. Mąż również może odebrać dziecko z wywiadówki. Dlaczego ta kobieta nie namówi na to męża? Może nie chce? To może wprowadzicie jakieś prawo, które to nakaże?

    "Czytałaś te badania, czy skupiłaś się raczej na telenoweli? Bo tam jest bardzo jasno wyłożone, kto i ile robi. Międzynarodowa organizacja wydłubała te dane spod paznokcia?"
    Nie oglądam telenowel, ale jestem świadoma, że dużo kobiet ogląda telenowele i czyta babskie piśmidła.

    Czy tam uwzględnione są prace męskie?

    "Co do stresu to również, obawiam się, mylisz się przeraźliwie. Poczytaj sobie o stresie codzienności."
    Widać były mniej zestresowane, skoro żyły dłużej i cieszyły się lepszym zdrowiem, ale na szczęście feministki wywalczyły nam prawo do pracy i stresu.

    Zwykłych rodzin w zwykłych gospodarstwach domowych nie stać na wzywanie fachowca do wszystkiego. Oczywiście, insynuacje... Znajdź mi dom, w którym jak odczepi się pas klinowy, mąż mówi "kochanie, chodź, coś tu się stało!".

    W dalszym ciągu nie odpowiedziałaś na proste pytanie, czy kobiety powinny pomagać mężczyznom przy ich pracach. W sumie, ja też uważam, że nie powinny i zapewne zgodzisz się ze mną. Większość kobiet przerasta naprawa kontaktu czy komputera, sama w pracy często śmieję się z kolegami z kobietek panikujących, bo w komputerze coś "piknęło". A noszenie ciężkich przedmiotów tym bardziej nie jest dobre dla naszych delikatnych dłoni.
  • to.niemozliwe 16.02.15, 22:50
    Raczej nie licz na odpowiedz na zadane na początku pytanie, bo przeczylaby lansowanej tu tezie, że kobiecie w domu pomoc od faceta się należy jak psu zupa.
    Każda ideologia potrzebuje wskazania ofiary, winnych i siebie jako zbawcy.
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • znana.jako.ggigus 15.02.15, 16:19
    ani zmywarki.
    Dzieci trzeba kiedys ODEBRAC ze zlobka/przedszkola.
    Okazjonalnie sie nie sprzata, ani nie gotuje. Bo wkladanie jedzenia do mikrofalowki nie nalezy wg mnie do gotowania.
    Meble przesuwalam razem z owcz. tow. zycia przed 5 laty.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kocia_noga 15.02.15, 17:52
    Nasza gościni ma taki obraz - kobiety mają swoje kobiece obowiązki i żądają od biednych mężczyzn, żeby wzięli ich połowę, a same podłe nie chcą ulżyć mężczyznom w ich MĘSKICH obowiązkach. To niesprawiedliwe, szach mat feministki. Proponuję zostawić naszą drogą koleżankę jej rozważaniom.
    --
    To analfabeta. Nie umie czytać ani pływać.
  • bene_gesserit 15.02.15, 22:56
    To dyskurs typowy dla strażniczki patriarchatu. W niczym te smętne wywody nie różnią sie od tego, co prezentuje tu marinier w kolejnym samokomentującym się poście. Wąsaty wuj na imieninach sadzi dowcipasy o wojujących femnistkach, co to szaf nie noszą.
    --
    "Twoja nieomylność stanie się pewnie przysłowiowa" klik a.k.a. banita o mnie :)
  • znana.jako.ggigus 16.02.15, 07:40

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kat_inka 16.02.15, 16:25
    To bardzo urocze, że wy, feministki, zawsze stawiacie siebie w opozycji do innych kobiet. Oczywiście o nas, tych "innych", wiecie wszystko po przeczytaniu kawałka tekstu naszego autorstwa.

    Co w tym dziwnego, że skoro chcecie równouprawnienia, to powinnyście również umieć naprawić komputer, a nie czekać z naburmuszoną miną, aż zrobi to mąż? Jeśli oburza was (a większość feministek oburza - jeśli was nie, to pardon), że mężczyzna może oczekiwać od żony obiadu, to same powinnyście zerwać z patriarchalnymi zwyczajami i podzielić się z mężem obowiązkami domowymi związanymi z pracami technicznymi. Przecież to proste. Z równouprawnienia nie da się tylko czerpać garściami, ale trzeba też dać coś od siebie. Mężczyźni posuwają się w swoich strefach i robią miejsce dla kobiet, więc kobiety powinny zrobić to samo. Powiedziałabym nawet, że w zamian za swoje liczne przywileje (mam na myśli te forsowane przez UE) jesteście społeczeństwu coś winne.
  • aron2004 16.02.15, 17:55
    A dlaczego mąż ma naprawiać komputer? Od tego są fachowcy

    --
    Umcyk bum, umcyk bam. Jadę busem jestem pan.
    www.pitz.cba.pl
  • kat_inka 16.02.15, 20:47
    A dlaczego kobieta ma gotować? Od tego są fachowcy - kucharze. Zastanów się.
  • bene_gesserit 16.02.15, 22:14
    Poważnie komp psuje ci sie 4x dziennie 7 dni w tygodniu?
    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • to.niemozliwe 16.02.15, 22:53
    To nie ma znaczenia ile razy dziennie.
    Masz pomysł na jakiś cennik, 1 komp popsuty = 5 prań..?
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • bene_gesserit 17.02.15, 19:03
    Noależ ma. Gotowanie wymaga stałej obecności kucharza w domu, mało kto może sobie na to pozwolić. Kompy w sposób, którego nie da sie naprawić samej/samemu psują się raz na parę lat. Porównanie więc głupie po prostu.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • znana.jako.ggigus 19.02.15, 08:23
    twierdzi, ze pare razy w tyg. musi dokonac powaznej naprawy kompa?
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aron2004 17.02.15, 16:15
    Dokładnie. Można wyjść z rodziną na obiad do restauracji.

    --
    Umcyk bum, umcyk bam. Jadę busem jestem pan.
    www.pitz.cba.pl
  • bene_gesserit 16.02.15, 20:05
    kat_inka napisał(a):

    > To bardzo urocze, że wy, feministki, zawsze stawiacie siebie w opozycji do inny
    > ch kobiet. Oczywiście o nas, tych "innych", wiecie wszystko po przeczytaniu kaw
    > ałka tekstu naszego autorstwa.

    A ile was tam pisze, z ciekawości zapytam?

    > Co w tym dziwnego, że skoro chcecie równouprawnienia, to powinnyście również um
    > ieć naprawić komputer, a nie czekać z naburmuszoną miną, aż zrobi to mąż?

    Ale widzisz, co robisz? Wymyślasz sobie coś, wymyślasz sobie nawet moją minę i mnie z tego próbujesz rozliczać. Przeciez to, ujmujac delikatnie, skrajnie niemądre. I bezcelowe.
    Mimo to, ze gdzieś poniżej zasugerowałam ci jasno, ze u mnie w domu - i wielu innych, po części w domu moich rodziców - rządzi nie podział obowiązków na te z cipką i te z fiutkiem, ale merytoryczny. W czym problem?

    Jeśli
    > oburza was (a większość feministek oburza - jeśli was nie, to pardon), że mężc
    > zyzna może oczekiwać od żony obiadu,

    Wymyśliłas sobie coś, nazwałaś to 'feminizmem' i próbujesz z tego rozliczać na tym forum. Imo to zwyczajnie bez sensu. Feminizm to feminizm, a nie twoje psychodeliczne fantazje.

    to same powinnyście zerwać z patriarchalny
    > mi zwyczajami i podzielić się z mężem obowiązkami domowymi związanymi z pracami
    > technicznymi. Przecież to proste.

    Yhyyyy. Pewnie dlatego robili to po części moi rodzice i robie to ja ze swoim mężem. Oraz wiele znajomych par. Jakieś jeszcze inne objawienia masz w zanadrzu?

    Z równouprawnienia nie da się tylko czerpać
    > garściami, ale trzeba też dać coś od siebie. Mężczyźni posuwają się w swoich st
    > refach i robią miejsce dla kobiet, więc kobiety powinny zrobić to samo.

    A czytałaś te zalinkowane statytyki? 9 minut w ciągu 30 lat? Weź się może skonfrontuj z faktami, oki?

    Powiedz
    > iałabym nawet, że w zamian za swoje liczne przywileje (mam na myśli te forsowan
    > e przez UE) jesteście społeczeństwu coś winne.

    Och, wymień. Wymień te liczne przeforsowane przywileje i wylicz, ile jestem komu winna.

    --
    cute but psycho. things even out
  • gotlama 17.02.15, 21:49
    Wymień te przywileje, błagam
  • mariner4 15.02.15, 18:06
    Mam 1200 m2 do odśnieżania. Później trawniki do koszenia w trudnym górskim terenie. W ubiegłym roku miałem do konserwacji i malowania 36 otworów okiennych na co zeszło cale lato i tak dalej. I wiele innych prac związanych z utrzymaniem domu, samochodu i inne.. Nawet nie pozwoliłbym żonie tego robić.
    W tym roku czeka mnie elewacja częściowo drewniana. Roboty huk.
    I nie uchylam się od codziennych prac domowych.
    Tak, że czasem moje miłe panie opowiadacie głupstwa totalne.
    M.

  • aron2004 15.02.15, 18:18
    A po co sam malujesz te okna i elewację? Lubisz to robić?
    Przeciez to bez sensu. Od tego są fachowcy.
    --
    Umcyk bum, umcyk bam. Jadę busem jestem pan.
    www.pitz.cba.pl
  • mariner4 15.02.15, 19:49
    lubię. Po drugie fachowcy kosztują pieniądze.
    po trzecie, ja to zrobię lepiej.
    M.
  • aron2004 16.02.15, 08:14
    No to jeżeli lubisz, to o co pretensje do kobiet?

    --
    Umcyk bum, umcyk bam. Jadę busem jestem pan.
    www.pitz.cba.pl
  • mariner4 16.02.15, 13:00
    Wygląda mi na to, że masz manię prześladowczą.
    Ja tylko wyznaję zasadę: "Żyj i daj innym żyć". Po swojemu.
    M.
  • corgan1 15.02.15, 19:55
    czyli tacy co wrzucają brudne gacie do pralki, wlewają płyn i wciskają guzik oraz to samo z garami - wrzucają do maszyny, wrzucają tabletkę i wciskają guzik. Nie wolno pozwolić, żeby taką ciężką prace wykonywały kobiety, od tego są fachowcy (w domyśle chyba mężczyźni????) :))
  • mariner4 15.02.15, 21:08
    Wydaje mi się, ze panie same deprecjonują codzienne prace domowe.
    Na szczęście mnie to nie dotyczy. Mam w domu normalnie i jest NAM z tym dobrze.
    A frustratki niech sobie radzą jak chcą.
    M.
  • gotlama 17.02.15, 21:38
    Zwłaszcza podcieranie pupki ultrajuniorom i ultraseniorom to wyjątkowo czyste zajęcie ;)
  • corgan1 15.02.15, 23:10
    tymczasem:
    --------------------------
    "W skali jednego dnia Polki poświęcają na prace domowe średnio 3 godziny i 41 minut, natomiast Polacy 2 godziny i 19 minut."
    infowire.pl/generic/release/238625/powoli-wyrownuje-sie-dysproporcja-w-podziale-obowiazkow-w-polskim-domu-jednak-nadal-codzienne-prace-domowe-w-wiekszym-stopniu-obarczaja-polki-niz-polakow/--------------------------

    Etat = 8 godzin jakby ktoś nie wiedział. Czyli narracja psor. Środy i nie tylko jej o piekle Polek i 2 etatcie w domu można spokojnie dorzucić do kolekcji manipulacji i kant żopy rozbić.

    Do statystyk o ilości godzin w domu poproszę o dorzucenie kto cześciej pracuje na 2 etat zawodowo i kto bierze więcej nadgodzin w pracy - faceci czy kobiety.

    Tak przy okazji - bodajrze pani Bielik-Robson (nie mam 100% pewności że to ona) miała wielkie pretensje do mężczyzn, że zamiast wspomóc kobiety w tym "2 etacie w domu" wysługują się.... sprzętami AGD (pralki, roboty kuchenne, zmywarki). :)))))
  • kocia_noga 16.02.15, 09:15
    Czyli powoli się wyrównuje, a jest to skutkiem przystosowywania się społeczeństwa do nowych warunków. Te nowe warunki to oprócz wszystkiego innego elastyczność w wyborze prac domowych. Kto ma uszy niech słucha, kto umie czytać niech czyta.
    --
    To analfabeta. Nie umie czytać ani pływać.
  • bene_gesserit 16.02.15, 20:02
    60% niań w moim mieście to Ukrainki. Wyrównuje się, bo idziemy w tym samym kierunku, co Zachód.

    --
    - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
    - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
  • kocia_noga 16.02.15, 20:25
    U mnie widuję niemal tyle samo dzieci pod opieką ojca co matki. Kto co robi w domu też coraz częściej jest sprawą dogadania się a nie sztywnego rozdziału ról jak u wizytantki. W moim mieście nie ma Ukrainek - niań i gosposi. Ale swoją drogą popytam się dziewczyn z fitnessklubu, jak sobie radzą.
    --
    To analfabeta. Nie umie czytać ani pływać.
  • bene_gesserit 17.02.15, 19:10
    A u mnie kogo stać, ten ma nianię, polską czy nie. Częściowo zdjęły obowiązki z barków babć, częsciowo - matek, ale podejrzewam, ze między innymi im zawdzięczamy obniżenie średniego czasu pracy domowej Polek w ciągu ostatnich 30 lat o godzinę.


    --
    cute but psycho. things even out
  • kat_inka 18.02.15, 01:18
    Przez to, że te panie pracują jako nianie, jakieś dzieci siedzą bez matki.
  • bene_gesserit 18.02.15, 19:30
    O ile panie nie posiadły sekretu dzieworództwa albo nie nosiły w swoim łonie Boga, dzieci mają również tatusiów.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • kocia_noga 18.02.15, 08:48
    bene_gesserit napisała:

    > A u mnie kogo stać, ten ma nianię, polską czy nie. Częściowo zdjęły obowiązki z
    > barków babć, częsciowo - matek, ale podejrzewam, ze między innymi im zawdzięcz
    > amy obniżenie średniego czasu pracy domowej Polek w ciągu ostatnich 30 lat o go
    > dzinę.
    >
    >
    Pewnie tak, ale ja zauważam tendencję do dzielenia się obowiązkami mimo wszystko.

    --
    To analfabeta. Nie umie czytać ani pływać.
  • to.niemozliwe 16.02.15, 22:56
    Zawalczyć, żeby się wyrównał i było więcej nianiów - Ukraińców?
    --
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
  • kocia_noga 17.02.15, 15:50
    Wizytantka ma oczywiście rację. Mąż wychodzi z domu do pracy gdzie zarabia pieniądze na rodzinę 8 godzin z rzędu. W tym czasie żona zajmuje się organizacją zajęć domowych a proste prace powierza służbie. Po powrocie z pracy do domu mąż zajmuje się smarowaniem silnika oraz naprawą komputera. Byłoby skrajną podłością oczekiwanie od męża że zajmie się dodatkowo kobiecymi obowiązkami. Ma rację dziewczyna.
    --
    To analfabeta. Nie umie czytać ani pływać.
  • bene_gesserit 17.02.15, 19:04
    Mow do ludzi tak, aby twoje slowa ich wzbogacaly,
    sluchaj tak, by odnalezli w tobie zrozumienie.
    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • gotlama 17.02.15, 21:07
    Jaka naprawa sprzętu "jednorazowego użytku" psującego się miesiąc po upływie gwarancji? Sprzętu który wymaga znajomości "tajnych przez poufne" kodów serwisowych? W każdym domu "pan i władca" ma pełny zestaw "starego technika" obejmujący komplet mierników, stację lutowniczą, oscyloskop? Możliwości wgrania programu w assemblerze lub czymś podobnym? A w garażu komplet kluczy także dynamometrycznych, podnośników, ścisków itp itd.
    No przepraszam, ale wyczyścić syfon i wymienić kran to nawet blondynka potrafi, tylko udaje, że "nie da rady".
    Bo albo jej się nie chce (zupełnie tak jak panowie mają "lewe ręce" do "babskich" prac) albo jest psychologiem i dba by ten drugi "połówka" czuł się ważny i niezastąpiony.
  • kat_inka 18.02.15, 01:24
    Fakt, tym blondynkom się nie chce, brzydzą się i uważają, że to nie jest praca na ich delikatne, kobiece rączki. Jeśli mężczyznom ma się przymusowo chcieć "bo gender", to niech tym blondynkom też się zachce.
  • bene_gesserit 18.02.15, 19:33
    Czyli twój postulat jest taki: kobiety wykonują również męskie obowiązki, tak?


    --
    cute but psycho. things even out
  • gotlama 20.02.15, 00:34
    Czyli pani ma codziennie myć gary, co tydzień kibel i samochód, a jaśnie panu korona z głowy spadnie, gdy raz na rok ubabra sobie rączki czyszczeniem syfonu. Pewnie pani ma to zrobić i po skończonej operacji szepnąć czule do trzymającego wiaderko - "Ach Misiu, bez ciebie nie dała bym rady"
  • gotlama 17.02.15, 22:00
    A masz pretensje, że pianista nie jest "pudzianem", a Pudzian nie jest pianistą i jeden drugiemu nie pomaga? Czemu? Cywilizacja wymaga specjalizacji. Feminizm między innymi polega na upominaniu się o to, by nikt nie bredził, że kobieta o posturze "maleńkiej kulomiotki" nie może pracować w kopalni, a inna o intelekcie Emmy Noether ma siedzieć w kuchni i z niej nie wychodzić. To nie chodzi o unifikację, a o w miarę sprawiedliwy podział obciążeń i to niekoniecznie według klucza jaki komuś się ubzdurał przy dzieleniu prac na męskie i żeńskie.
  • kat_inka 18.02.15, 01:20
    W skrócie:

    facet nie pomaga kobiecie w domu = uuu, patriarchat! zły samiec!
    kobieta nie pomaga facetowi w domu = no cóż, bywa, każdy ma swoje obowiązki, musi być sprawiedliwy podział obciążeń, wiadomo
  • gotlama 18.02.15, 11:09
    Napisałam ci o symetrii relacji, a ty dalej swoje.
  • kocia_noga 18.02.15, 13:09
    Ona dostała już wystarczającą ilość informacji, Gotti. W przypadku osób z głową szczelnie wypełnioną to nie działa.
    --
    To analfabeta. Nie umie czytać ani pływać.
  • kat_inka 18.02.15, 16:16
    Jesteś bardzo agresywną przedstawicielką agresywnej ideologii, wszystko się zgadza. W mojej głowie jest miejsce na skatalogowanie potrzebnych informacji, nie martw się. Po prostu wasze wywody niezwiązane z pytaniem traktuję jako przerywnik między piciem kawy a przejrzeniem papierów do pracy, bo, jak to kobietki, dużo gdaczecie, dużo w tym emocji, ale nie na temat.
  • tigertiger 18.02.15, 17:04
    kocia_noga napisała:

    > Ona dostała już wystarczającą ilość informacji, Gotti.

    To nie jest "ona" Kocia. Nick może mylić (końcówka "a"), ale argumentacja obnaża mizoginistyczny punkt widzenia. Ten nick został celowo zarejestrowany bez deklarowania płci (kat_inka napisał(a): ). "Inka" to nie tylko imię kobiece, ale to tytuł władcy Inków albo Indianin z plemienia Inków.
  • kat_inka 18.02.15, 19:05
    Naprawdę snujecie teorie spiskowe na temat mojego nicku?

    Jestem kobietą. ;)
  • tigertiger 18.02.15, 21:05
    Naprawdę snujesz teorie spiskowe temat "nas" ?

    Jestem tylko jedną kobietą ;)
  • gotlama 20.02.15, 00:24
    Naprawdę mam w nosie jakie masz geny, genitalia, "gender". I tak nie przyswajasz podstawowej obserwacji, że ograniczenia społeczne potrafią być znacznie silniejsze niż intelektualne i fizyczne.
    Bo "damie" nie wypada rąbać drewna. A gucio prawda - pokolenie babć i prababć wielokrotnie wykonywało znacznie bardziej "męskie" prace by ocalić życie swoje i potomstwa, gdy brakło u ich boku mężczyzny. Dały sobie radę. A dziadkowie i pradziadkowie jakoś dawali sobie radę, by utrzymać przy życiu niemowlęta. Że nie wszystkie i nie wszyscy? No niestety - "selekcja wojenna".
    Nie ma czegoś takiego jak "pomaganie" - jest dzielenie się obowiązkami, przejmowanie funkcji.
    A jak się tymi obowiązkami jakaś para dzieli - to już inna bajka i nie wiem czy takie katinki mają jakiekolwiek prawo się w to wtrącać, o ile ów podział nie odbywa się przemocą.

  • bene_gesserit 18.02.15, 22:54
    Myślę, ze nie ma sensu dociekać, jakiej biologicznie płci jest ta osoba, która siedzi za klawiaturą. Ważne, ze z upodobaniem kultywuje to, co wąsaty wuj jej/jemu do głowy nakładł. Przecież wszystko, co pisze, rymuje się w tym samym rytmie z tym, co pisze mariner, starszy zapewne o dobre pół wieku. Facet czy kobieta - będzie mieć z takimi poglądami na tym poziomie zajadłości spory problem we współczesnych czasach. Podejrzewam, ze w podobny sposób czuli się młodzi rasiści na przełomie lat 60. i 70. w USA.


    --
    cute but psycho. things even out
  • kat_inka 18.02.15, 23:50
    Akurat płeć biologiczna powinna was najmniej interesować, genderówny.

    Nie wiem, kim jest Mariner. Nie mam absolutnie żadnego problemu z moimi poglądami, wręcz jestem za nie niezwykle szanowana i adorowana przez mężczyzn, co mi się podoba.

    Porównywanie konserwatywnej kobiety do rasistów... no tego jeszcze nie grali. Takie porównania stosuje się na feministycznych spędach? Już nie porównujecie wszystkiego do Hitlera?
  • gotlama 22.02.15, 21:39
    A dlaczego płeć biologiczna ma nie interesować osób wnikających czemu spódnice szkockie są męskie, a krakowskie - żeńskie? Czemu gdzieś tak do lat '50 w Polsce dla niemowlaków płci męskiej właściwym kolorem śpiochów był różowy a dla dziewczynek - niebieski a teraz jest odwrotnie? Czyżby to ten paskudny gender pozamieniał kolory, a nie bezmyślne małpowanie z Zachodu?
  • tigertiger 19.02.15, 09:04
    Bene przyznaję, że jeszcze w życiu nie spotkałam kobiety z tak radykalnym patriarchalnym punktem widzenia. Owszem znałam kilka kobiet, które feminizm winiły za wszelkie swoje niepowodzenia w relacjach z mężczyznami jak i za to, że przez nie maja więcej obowiązków, bo oprócz prac domowych i opieki nad dziećmi "muszą" jeszcze dodatkowo pracować zawodowo. Znam też kilka takich, którym odpowiada "tradycyjny" podział ról i obowiązków, ale żadna z nich nie przyjęła w związku z powyższym całkowicie szowinistycznego spojrzenia ani na siebie samą, ani na kobiety jako ogółu. Wydało mi się więc to prawdopodobne, ażeby kobieta mogła być tak samo oddane patriarchalnemu myśleniu co dobrotliwy szowinista z wąsem. Postawy mizoginistyczne są u kobiet w prawdzie niewykluczone ale relatywnie zaważają się jednak rzadko.

    Facet czy kobieta
    > - będzie mieć z takimi poglądami na tym poziomie zajadłości spory problem we w
    > spółczesnych czasach.

    W świecie może tak, ale jednak nie w Polsce.
  • znana.jako.ggigus 19.02.15, 09:37
    trollem.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • kat_inka 19.02.15, 16:58
    Czuję się bardzo doceniona, skoro poświęcasz mi tyle czasu. Niestety, wysnuwasz błędne wnioski.

    A co do feminizmu, to ja może i nawet zostałabym feministką, ale, moje panie, takie jak wy są w mniejszości. Większość dziewczyn i dorosłych kobiet, które mnie otaczają, nie zasługuje na przywileje forsowane przez feministki i tyle. Uważam, że kobiety (jako całość) mniej wnoszą do świata niż mężczyźni (aż dziw bierze, że powiedzenie tak oczywistej rzeczy jest uznawane za coś dziwnego). Oczywiście siebie samą uważam za bystrą przedstawicielkę płci żeńskiej.
  • aron2004 19.02.15, 17:30
    Sprecyzuj na jakie przywileje wg Ciebie większość kobiet nie zasługuje.

    --
    Umcyk bum, umcyk bam. Jadę busem jestem pan.
    www.pitz.cba.pl
  • kat_inka 19.02.15, 19:23
    Na edukację.
  • bene_gesserit 19.02.15, 20:23
    kat_inka napisał(a):

    > Czuję się bardzo doceniona, skoro poświęcasz mi tyle czasu. Niestety, wysnuwasz
    > błędne wnioski.
    >
    > A co do feminizmu, to ja może i nawet zostałabym feministką, ale, moje panie, t
    > akie jak wy są w mniejszości. Większość dziewczyn i dorosłych kobiet, które mni
    > e otaczają, nie zasługuje na przywileje forsowane przez feministki i tyle. U

    Zmień towarzystwo albo rodzinę.
    Co do bystrości, to, bez obrazy, skrzętnie ją ukryłaś :/
    --
    trollololo strikes back
  • kat_inka 19.02.15, 21:07
    Akurat kobiet z mojego najbliższego otoczenia to nie dotyczy, za to z dalszego i owszem (wliczając w to forumowiczki).

    Nie wydaje mi się. Może jeszcze nie zdążyłam dobrze się zaprezentować, ale na pewno nie schowałam swojej bystrości tak głęboko, jak ty swoją kobiecość. Musisz to zaakceptować. Jesteś kobietą! Możesz się ukrywać za feminizmem, ale nadal jesteś kobietą. Mogę Ci pomóc odnaleźć zagubiony kobiecy pierwiastek, mówię poważnie.
  • bene_gesserit 19.02.15, 21:25
    Niestety, ale nie róznisz się od innych trolli :(
    Ubolewanie nie z powodu tego, kim tu jesteś, ale z powodu braku oryginalności, z powodu zgranych chwytów, bon-motów wąsatego wuja, taksówkarskiej retoryki, zdartych tematów, kontrowersyjności na poziomie show Ewy Drzyzgi, i wycofywania się raczkiem, kiedy tracisz grunt pod stopami. Wieje nudą, wszystko już było, powiekszasz zblaz tego cichego zakątka :/
    Adieu.

    --
    cute but psycho. things even out
  • kat_inka 20.02.15, 05:46
    Nie przypominam sobie, żebyś się z czegoś wycofała.

    Blablabla, gadaj zdrowa. Ty dla mnie również jesteś kolejnym feminizoidem, który niczym się nie różni od całej reszty rozwścieczonych pseudokobiet na "marszach szmat" albo innych spędach dla niedowartościowanych... szmat.
  • kat_inka 20.02.15, 05:48
    Dlaczego w ogóle feministki lubią się nazywać szmatami? Ciekawi mnie to.
  • gotlama 20.02.15, 01:12
    Podsumujmy - wymienione "rzeczy" trafiają się raz do roku. O ile "pan w władca" będzie pomagał w pracach codziennych, to każda wyrachowana niewiasta powinna się na taki układ się zgodzić. Ja się zgodziłam, ale mój nie poszedł na taki układ, cwaniak jeden ;).
    Żartuję - ze względu na charakter i sposób pracy, mam z mężem taki podział pracy, który kat_inkom może się w głowie nie pomieścić.
  • kocia_noga 20.02.15, 08:57
    Tu nie chodzi może o głowę, bo nie bierze zbytniego udziału w wypowiedziach, lecz o szalejące emocje, głównie złość. Ale jest bonus w postaci np. oferty dla Bene :) . Coraz rzadziej mam okazję pośmiać się w związku z forum.
    --
    To analfabeta. Nie umie czytać ani pływać.
  • bene_gesserit 20.02.15, 21:26
    Pomysł na warsztaty nt poszukiwania mojego zagubionego kobiecego pierwiastka też mnie dziko ubawiła. Zaopatrzyć się w lupę i szczypczyki czy raczej wór i grube skórzane rękawice? Udać się do Timbuktu czy może do Kielc? I co, jak już pierwiastek zostanie znaleziony - pożreć na surowo czy może przymocować go sobie sznurkiem, a jeśli tak, to w którym miejscu?

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • kat_inka 20.02.15, 22:43
    Jeśli nie chcesz pomocy, to po prostu powiedz, zamiast po babsku obgadywać po kątach. Jest mi przykro.
  • gotlama 22.02.15, 21:42
    I słusznie ci jest przykro, bo o tyle spraw pytałam i nie dostałam odpowiedzi.
  • kotek.filemon 23.02.15, 13:33
    Jakie urzekające trolliszcze...


    --
    Sużyć Polsce, suchać Polaków...
  • joankara 16.04.15, 21:10
    naprawa i konserw
    > acja sprzętu, brudzenie się smarem, grzebanie w samochodzie, noszenie ciężkich
    > rzeczy, skręcanie mebli, sprawy hydrauliczne i wykonywanie innych "brudnych" al
    > bo technicznych czynności.

    Intryguje mnie to brudzenie się smarem. To jakiś rytuał? Żeby było co prać? A grzebanie w samochodzie, to chyba tylko po to, żeby coś znaleźć, bo przecież nie w celach naprawczych, od tego są warsztaty samochodowe. Naprawy i konserwacje sprzętu - to też robią fachowcy, nawet do noszenia ciężkich rzeczy można kogoś wynająć. Skręcanie mebli - jeśli to meble z IKEI, to jest to tak fajna zabawa, że trzeba to robić pod nieobecność faceta. Inne meble skręcają pracownicy sklepu meblowego. Rozumiem, że do obowiązków mężczyzny należy dzwonienie po fachowców, umawianie się z mechanikiem samochodowym, itd. Owszem, kobieta może w tym pomóc i te telefony wykonać. A mężczyzna jej może pomóc w kuchni i zadzwonić po pizzę.
  • dystans4 17.04.15, 18:51
    Jakoś dawnym systemem trąci takie stawianie sprawy. Dlaczego ktoś ma decydować o tym, co inni ludzie robią w swoim domu?

    --
    Opozytura to bardzo ładne słowo, bo zawiera i działanie PiS w charakterze ekspozytury - © Miętowe Loczki.
    "A każdy inteligentny i tak będzie zakładał lokaty w Skok Wołomin. Bo to najlepsza oferta na rynku." - Kto naPiSał?
    Nikt nigdy nie został wyszarzony [to POgłoski - buldog], anwad zawsze ma cię na oku. © Obraza.uczuć.religijnych
  • tricolour 22.04.15, 13:46
    ... choćby z tego powodu, że tutejsze feministki życie spędzają na promocjach schabu, leczeniu teściowych i lataniu po wywiadówkach. Taki to przaśny feminizm więc i skrzywiona optyka.

    Facetowi nie trzeba pomagać, bo facet nie lubi tego, gdy się już czymś zajmuje. Żona może pomóc facetowi rozwiązać "sprawę" seksu, ale i do tego żona konieczna nie jest.

    Generalnie, jeśli facet w domu zajmuje się: od zakupów, przez gotowanie obiadów, sprzątanie, jeżdżenie do lekarza, przez zakładanie i koszenie trawników, na naprawie samochodów i innych miłych sercu sprzętów kończąc, to do żadnych z tych rzeczy żona mu nie jest potrzebna.

    Żona to zupełnie inna sprawa i w normalnym domu ma rangę o wiele wyższą. Żona to nie taczka czy wycior.
  • bellagio80 28.08.15, 18:01
    Moim zdaniem w związku prace powinny być podzielone. Facet nie zawsze da sobie radę z zajęciami kobiecymi i odwrotnie chyba że lubi... raczej mało jest kobiet naprawiających samochodowe silniki (:

    --
    Najmocniejsze Wpisy w internecie
    Modny manicure Piaseczno
    Geodezja Piaseczno
  • basiulazdrowa 09.11.15, 14:27
    czasai lepiej ustalic podzial obowiązków oczywiscie nie w jakis tam sztywny sposob, bo wiaodmo ze mozna sie zamieniac / wyręczać, ale jednak obie strony powinny brac udzial w zyciu domopwyjm i jego porządkowaniu. jednak to juz zalezy od checi :)
  • oklamoradora1 04.08.16, 08:36
    W zdrowym układzie: ja pomagam jemu, on pomaga mi. Jęśli czegoś nie umiemy, nie chce nam się, pomaga nam ktoś inny za opłatą. Kropka.
  • grzeczna_dziewczynka15 06.08.16, 17:58
    Ja myślę, że za mało pomagam w domu w gotowaniu i sprzątaniu. Ale mój mężczyzna świetnie gotuje i lubi, a sprzątać to nie znoszę.
  • feupres 15.08.16, 18:36
    W moim domu rodzice pomagali sobie we wszystkim :)
  • twojabogini 10.03.17, 10:13
    Jak rozumiem, wniosek z tego płynie taki, że ponieważ kobieta sama sobie szafy nie wniesie, to powinna obsługiwać na co dzień pana męża. Dzięki temu nie będzie się brudziła smarem. Do dupy z taką logiką.

    Co do ciężkich rzeczy - większość mebli jak również produktów budowlanych jest obecnie w opakowaniach przystosowanych do noszenia przez osoby o mniejszej sile fizycznej. Jak będę chciała 30 kilo zaprawy murarskiej to mogę ją sobie kupić w paczkach po 5 kilo. A jak kumpela zapragnie wnieść na 10 piętro fortepian albo szafę gdańską, to nawet Pudzian będzie prosił o pomoc kolegów.

    Gdyby siła fizyczna miała znaczenie przy podziale obowiązków domowych, to mąż mojej koleżanki musiałby non stop siedzieć w kuchni albo ze szmatą latać. Dziewczyna trenuje boks i sporty walki i jest naprawdę silna, koledzy przy niej wymiękają. Mąż też. Gdyby o podziale obowiązków decydowały umiejętności techniczne, to część moich znajomych nigdy nie wchodziłaby do kuchni: dziewczyny robią remonty, tapetują, malują, robią meble, wiercą.

    Co do naprawy aut - kolejny popaprany mit. Kolejna ze znanych mi dziewczyn po rozstaniu z mężczyzną była przekonana, że drobna naprawa auta, to coś z czym sobie nie poradzi. Więc w ramach empowermentu część napraw wykonałyśmy same. Jak się okazuje wymiana bezpiecznika to 10 minut, a żarówki w przedniej lampce 15 (pan na warsztacie twierdził, że to pół auta trzeba rozebrać). Panowie, którzy twierdzili, że w życiu sobie nie damy rady, trochę spuścili z tonu. Zwłaszcza jak się okazało, że na tych samych czynnościach spędzają nieraz pół dnia. Nie ma to jak wyjść w sobotni ciepły poranek z chaty na świeże powietrze, nie słuchać wrzasków bachorów i odkurzacza. po czym wrócić na gotowy obiad w aurze bohatera i specjalisty. A potem odpoczywać całe popołudnie po ciężkiej robocie, polegającej na rozebraniu POŁOWY samochodu w celu dokonania wymiany jednej żaróweczki.
    To co napisałaś jest trochę żałosne.
    Przygotowanie kolacji to nie jest kobieca praca. To praca która musi wykonać ten kto chce zjeść kolację. Nie trzeba mieć piersi, żeby zrobić kanapkę. Ani fiuta, żeby zmienić bezpiecznik w aucie, albo położyć kafelki w przedpokoju.

  • buldog2 08.06.17, 09:51
    A niech robi co chce.

    --
    PiS nie robi, tylko mówi, a jak robi, to odwrotnie, niż mówi - Piq
    Opozytura to bardzo ładne słowo, bo zawiera i działanie PiS w charakterze ekspozytury - Magdolot

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka