Nagość,poczucie wstydu i... coś jeszcze Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nie zauważyłem, aby tego typu wątek był podejmowany,a ponieważ uważam go za
    ważny,więc może chwyci.
    Uważam,że jesteśmy społeczeństwem strasznie pruderyjnym.
    W szkole, jak pamiętam,nie badano nas zbyt dokładnie.Pobieżne przyłożenie
    słuchawek,obejrzenie gardła,pomacanie brzucha i to wszystko.Majtek nie kazano
    zdejmować,bo i po co.
    Pierwsze dokładniejsze badanie,pamiętam z I-go roku studiów/ Akademia
    Medyczna/.Było dość krępujące,zarówno dla chopców jak i dziewcząt.Po ogólnym
    badaniu internistycznym trzeba było ściągnąć majtki.Pani doktor badała
    palpacyjnie chłopcom jądra,kazała zsunąć skórę z żołędzi,zaglądała do
    tyłka.Na dziewczęta czekał fotel ginekologiczny.Jak nam potem powiedziały,a
    grupę miałem bardzo zgraną,przeszły przez badanie na fotelu z pobraniem
    wymazów włącznie.Opór tych bardziej wstydliwych był przełamywany pytaniem
    pani dr.:
    Czy mam panią wpisać na listę osób,które nie zgłosiły się na badanie?Bo taką
    listę mam dać Dziekanowi.
    Po tego typu namowach każda z koleżanek potulnie wchodziła na fotel.Przez
    dalsze lata studiów żadnych badań nie było.
    Potem zacząłem pracę.Przez kilka miesięcy byłem lekarzem szkolnym.Badanie
    okresowe klas VII-VIII obejmowało badanie stref intymnych.
    Z chłopakami sobie poradziłem,przebadałem wszystkich.W 2 przypadkach
    stwierdziłem obustronnie brak zstępowania jąder,wymagający pilnej interwencji
    chirurgicznej.Miałem pewną satysfakcję medyczną, choć na korytarzu szkolnym
    wołano za nmą: pedał,pedał.U dziewcząt odstąpiłem od badania ginekologicznego
    gdy cała żeńska część klasy powiedziała mi że ;ma miesiączkę;.W szkole
    pracowałem w zastępstwie,więc dałem dziewczynom spokój,nie chcąc wywoływać
    burzy.
    Na stażu w szpitalu ,na ginekologii ,pomiętam śliczną 19-latkę,która miała
    obustronny nowotwór jajników.Jej 16-letnia siostra zmarła z tego samego
    powodu przed 3-ma laty.Tragedia.
    W pamięci mam 23-letnią dziewczynę,która zgłosiła się na ostry dyżur z bólami
    pleców.Niestety,były to przeżuty z raka sutka.Guz wielkości pięści,a
    dziewczyna wstydziła się pójść do lekarza.Zmarła 4 miesiące póżniej.
    Myślę że takich tragedii jest więcej,ale z wymienionymi miałem kontakt.

    Pracując w poradni ortopedycznej dla dzieci i młodzieży zauważyłem,że
    zsunięcie dziewczynom o 2cm majtek poniżej szpary pośladkowej jest traktowane
    niemal jak zboczenie./badanie postawy/ Z dużymi oporami zsuwają spodnie.Tak
    jest prawie zawsze.
    Raz miałem zgoła odmienną sytuację.
    Do gabinetu weszła 16-latka na badanie postawy.Na polecenie ;rozbierz się;
    szybko zdjęła wszystko i stanęła przede mną naguteńka.Na moje żdziwione
    spojrzenie odpowiedziała z ujmującą prostotą;
    --Mama mi zawsze przypomina,że u lekarza trzeba zawsze rozebrać się do
    naga./autentycznie/.
    Dlaczego o tym wszystkim piszę?
    Ponieważ uważam,że o tych sprawach powinno się głośno mówić.Mimo XXI wieku
    jesteśmy społeczeństwem strasznie pruderyjnym,szkodząc samym sobie.
    uważam,że badania lekarskie powinny być przeprowadzane całkowicie nago,tak
    zresztą uczono nas na studiach.Ale teoria sobie,życie sobie.
    Gdyby świadomość była większa a pruderia mniejsza,może mniej by było
    tragedii,które tu opisałem.
    Sądzę że należy głośno mówić również o rzeczach wstydliwych,po to, aby
    poczucie wstydu nie przysłaniało nikomu rozsądku.
    Jestem daleki od nadawania tej wypowiedzi podtekstów erotycznych,choć wiele
    osób tak właśnie może ją odebrać.
    Napiszcie,co sądzicie na temat tytułu,bo sądzę , że o takich sprawach trzeba
    mówić.I to dużo. Jeśli się odważycie,podzielcie się osobistymi wrażeniami z
    pierwszego badania gin.I myślę ,że te oporne przekonałem do częstszych badań.
    BO CHORĄ MOŻESZ BYĆ WŁAŚNIE TY.
  • Wiesz, mnie się wydaje, że problem nie w "że" a w "jak". Nie w tym, że w ogóle
    bada się intymne części ciała, boć przecież to lekarz i można dziecko wzwyczaić
    do rozbierania się przed nim do naga, a w tym, w jaki sposób takie badanie się
    przeprowadza, w jaki sposób traktuje się ciało pacjenta. Szczerze mówiąc (choć
    nie jestem dobrym przykładem, bo lekarzy unikam, przede wszystkim w strachu
    przed ich niekompetencją ;) na palcach jednej ręki mogę policzyć wizyty u
    lekarza/lekarki, które nie były w jakiś sposób traumatyczne. Wydaje się, że po
    studiach, stażach i latach praktyki lekarskiej, osoby wykonujące ten szlachetny
    zawód zapominają, że każde ciało - których widzieli już tysiące - jest w swojej
    nagości czymś szczególnym dla właściciela, że odsłonięcie całego ciała albo
    części bardziej intymnych (ja nie dziwiłabym się, że rzecz rozchodzi się o
    majtki - osoby obce rzadko nas widzą bez nich, no chyba, że na plaży nudystów,
    ale, przynajmniej dla mnie i mojego ciała :)- to zupełnie inna sytuacja)
    istotnie różni się od, na przykład, pokazania dentyście zęba czy ortopedzie
    mięśnia trójgłowego łydki. Lekarz. Zgoda. Biały kitelek. Spoko, mamy już jakiś
    płotek, jakąś konwencję. Ale to mimo wszystko ubrany mężczyzna/kobieta, to
    pierwsza sprawa, dla którego jesteśmy "wątrobą", "rakiem jajnika", i tak dalej,
    bo tak nas traktuje, to druga. No szybciej, no czego się pani/pan/ty wstydzi/sz,
    ja nie mam czasu na te fochy, to musi boleć. I tak dalej. Następny proszę.

    Nie wiem, jak zrobić, żeby było tak, jak być powinno: delikatności i taktu nie
    wyuczysz (a zresztą wszystkie "miękkie" przedmioty - jakaś etyka czy psychologia
    i tak pewnie są traktowane na medycynie tak jak dendrologia na architekturze:
    wkuć, zdać, zapomnieć te bzdury, a w praktyce rysować tylko kółka, tak z
    grubsza), a bez tego nie widzę tych ludzi, nawet bardzo chorych, walących
    drzwiami i oknami do gabinetów. Wiem, że natychmiast rezygnuję z lekarza, przez
    którego poczułam się potraktowana przedmiotowo. Bez szacunku do integralnej
    części mnie, jaką stanowi moje ciało. Potraktowana jak fragment - dobrze/źle
    działający, będący kolejnym w statystyce doktora/doktorki, choć przecież jestem
    całością. Jak kolejna macica z zapłodnionym jajem w środku. Jak kolejna
    skolioza. Jak kolejne niezstąpienie jąder.

    Rozumiem, o czym piszesz: tu na szali życie - tu jakaś głupia pruderia.
    Ale jeśli ta głupia pruderia kosztuje ludzkie życie, to warto rozważyć, czy to
    pruderia sama w sobie, czy być może jakość kontaktu lekarz-pacjent? Kontaktu,
    który po raz pierwszy ma się dość wcześnie, a który potem powtarzany jest
    regularnie, którego nie da się uniknąć, a na percepcję każdego kolejnego
    wpływają kontakty poprzednie.

    Wy, te krępujące badania, o których piszesz, mieliście na wybranych przez siebie
    studiach. To studia, na których temat "ciało" jest obecny dzień w dzień przez
    sześć lat. A potem dzień w dzień przez kolejne trzy lata. Potem dzień w dzień
    przez całe życie zawodowe. Moje ciało, twoje ciało, naszewaszeich. Cała reszta
    ludzkości ma zupełnie inną perspektywę. Ogląda nagie ciała, dotyka ich i jest
    dotykana przez nie w zupełnie innych okolicznościach niż lekarz/lekarka.

    Trzeba być tego świadomym.

  • świetne. o to właśnie chodzi. miałam coś napisać, ale rezygnuję. :)
  • Gość: Klarysa IP: *.4web.pl 24.04.05, 08:55
    Przepraszam, ale coś mi tu nie gra i to kompletnie...ciekawe jak do cholery
    miałeś w szkole podstawowej dokonywać badania ginekologicznego u dziewcząt?
    Jesteś ginekologiem? Macie tam fotel ginekologiczny? Ot, tak sobie spędzić i
    przebadać na przerwie??? Daj se luz, trochę już zyję na tym swiecie, ale
    badania ginekologicznego w szkole podstawowej nie dokonywano nigdy...
    Pierwsze słysze, żeby tzw. lekarz szkolny coś takiego robił!!! Do takich badań,
    zawsze, ale to zawsze typują kogoś ze specjalnością i idzie się do niego do
    gabinetu na rejon, nie mówiać już o tym, że obecnie w większości szkół nie ma
    już śladu po gabinecie lekarskim, co jest już osobną rzeczą...
    Cały Twój post wydaje mi sie jedna wielką prowokacją. Nie widzę powodu, aby na
    forum opisywać swoje wizyty u ginekologa, tym bardziej, że na tego własciwego
    trafiłam po 3 beznadziejnych...Zresztą sam ponoć bywałeś przy niejednym badaniu
    na stażu, więc co mamy Ci tu opisywać?
    Akurat forum feminizm nie jest Twoją grupą docelową...Sugeruję pojechać na
    pierwszą lepszą polska wieś...
  • Bez sensu.

    Poza tym, co to za wymysł badać wszystkich jak leci. W zyciu mi nikt rutynowo
    nie badał intymnych części ciała (w szkole, czy na studiach). Jak mam potrzebę
    iść do gina, to idę do tego, do którego chcę iśc i kiedy chcę iść, a nie
    przypadkowego lekarza, który gdzieś tam przy okazji badań okresowych przyjmuje
    studentów, czy pracowników. Tak delikatne i intymne badanie moze wykonywać
    tylko zaufany lekarz i poza ekstrymalnymi sytuacjami nie dam się dotknąć nikomu
    innemu.
    --
    Niańki-mańki! Sdielajtie to-to!
    Rodzina i małżeństwo
  • Gość portalu: Klarysa napisał(a):

    > Przepraszam, ale coś mi tu nie gra i to kompletnie...

    Studia z obowiązkowymi badaniami ginekologicznymi na "dzień dobry" u wybranego
    przez uczelnię lekarza? Jeśli wymagają wyników badań, dlaczego niby studentki
    nie mogłyby przynieść papierków od własnych lekarzy?
    Epizodu z badaniami andrologicznymi i ginekologicznymi PRZEZ LEKARZA SZKOLNEGO
    w szkole podstawowej nawet nie komentuję.
  • ... tym niewiarygodnym opisie współczesnej młodzieży mamy równie koszmarne
    wypowiedzi na forum - wszystko jakby z jakiejś szkoły parafialnej. Ale teraz
    już się tak nie dziwię, bo przecież skąd musi się brać taka debilna młodzież -
    musiała zostać tak wychowana przez debilnych rodziców, takich jak ci na tym
    forum. Wyjątkowo postanowiłem oszczędzić naszych forumowiczów i zrezygnowałem z
    konkretów - nie mam zamiaru podpinać się pod każdym debilem i cytować tych
    debilizmów, gdyż musiałbym obrazić prawie wszystkich. Wolę więc napisać ogólnie
    i nie obrazić nikogo.

    Młodzież, która w szkole krzyczy za lekarzem "pedał" za to, że chciał obejrzeć
    ułożenie kości krzyżowej (rzecz kluczowa dla rzetelnej oceny postawy) czy
    kształt genitaliów, to dno, a taka szkoła to drugie dno. Uczeń który nazwał w
    ten sposób nauczyciela, lekarza lub jakoś podobnie pielęgniarkę (np. ku...),
    powinien być natychmiast ze szkoły wyrzucony i karnie przeniesiony do innej
    szkoły. Nikt z odpowiadających założycielowi tego wątku w żaden sposób nie
    skomentował tego chamstwa, które jest bezpośrednim następstwem pruderyjnego
    wychowania.

    Z drugiej strony uderzające jest dla mnie to o czym piszę na tym forum od
    dawna, mianowicie traktowanie dziecka, młodej damy czy młodzieńca jak przedmiot
    pozbawiony praw. Charakterystyczne jest, że dziewczynki musiały powiedzieć, że
    mają miesiączkę, zamiast po prostu powiedzieć: "nie zgadzam się na badania,
    proszę skontaktować się z moimi rodzicami". Dziecko może przecież mieć swojego
    lekarza domowego i rodzice powinni poinformować o tym szkołę, dziecko mogło
    mieć niedawno takie badania np. w swoim klubie sportowym czy przy innej okazji.
    Szkoła nie powinna traktować swoich uczniów jak stada bydła... tak wiem, że
    wątek jest nie o tym, ale ja temat pogardy dorosłych Polaków dla dzieci uważam
    za temat najważniejszy, dlatego stale do niego nawiązuję.

    Zresztą być może nie są to zupełnie różne tematy. Może brak praw dziecka,
    wychowanie dziecka bez szacunku w jakiś sposób wiąże się z wychowaniem
    pruderyjnym. Przecież nauka pogardy i wstydu zaczyna się już od początku, od
    nauki higieny, od edukacji w zakresie wszystkich sztuczek, jakie stosujemy, aby
    ułatwić sobie utrzymywanie higieny w okolicach genitalno-analnych, zaczynając
    od techniki posługiwania się papierem toaletowym (czy w ogóle samego faktu jego
    używania - wg mojej oceny tylko 1% mężczyzn używa papieru po sikaniu) a kończąc
    na stosunku do skuktów polucji i do onanizmu.

    Gdyby rodzice traktowali dziecko z szacunkiem, jak człowieka, a nie jak domowe
    zwierzątko, pruderia nie byłaby możliwa, gdyż rodzice w naturalny sposób nie
    obrażaliby uczuć dziecka. Podejrzewam, że każde dziecko pruderyjne, to dziecko
    pogardzane przez swoich rodziców, wytresowane tak, żeby reagowało zażenowaniem
    i agresją.
  • Gość: Miś Kolabor IP: 64.246.36.* 24.04.05, 13:09
    No i o co w tym wszystkim chodzi? Gdy przychodzi się z bólem gardła, też trzeba
    wyskakiwać z majtek?
    Piszesz jakieś brednie o straszeniu dziekanem, jak to rozumieć? Pomijać
    absurdalność tego typu działań w tej sytuacji można odnieść wrażenie, że niby
    była pewna dowolność, ale jednocześnie stawiano propozycję nie do odrzucenia.

    > Pracując w poradni ortopedycznej dla dzieci i młodzieży zauważyłem,że
    > zsunięcie dziewczynom o 2cm majtek poniżej szpary pośladkowej jest traktowane
    > niemal jak zboczenie./badanie postawy/ Z dużymi oporami zsuwają spodnie.Tak
    > jest prawie zawsze.

    Zakładając, że jesteś lekarzem wytłumacz proszę jakie znaczenie ma obserwowanie
    szpary w diagnozowaniu skrzywienia kręgosłupa?
  • Gość: bis IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 24.04.05, 15:21
    Uśmiałam się przy tym "kształcie genitaliów".
    Wymień jakie mogą być kształty.
  • Gość: trogir IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.05, 19:37
    No, dziwne jakieś rzeczy kolega wypisuje. Na której AM wymagają przymusowych
    badań gin. i to u wybranego przez uczelnię lekarza? Bo jakoś nie zetknełam się
    z podobną praktyką, no, ale może wrocławszka AM jest jakaś zacofana, albo
    co..... Ja rozumiem, że to pani doktor - internistka przeprowadzała te badania
    ginekologiczne? Ciekawe.... Przeprowazanie badań ginekologicznych u dzieci -
    bez wiedzy rodziców? A jaką pan doktor ma specjalizację? ortopeda - ginekolog
    amator? Może lepiej zabrać się za cos pożytecznego, zamiast ekscytować się
    wizjami gołej baby na fotelu ginekologicznym...
  • Gość portalu: bis napisał(a):

    > Wymień jakie mogą być kształty

    Moszna z jedną okrągłością i z dwiema

    Napletek prawidłowy i stulejkowy
  • Gość: bis IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 24.04.05, 20:55
    Ale czy to się nazywa "kształt"?
    A gdzie jeszcze szukasz tej "krągłości"?
    A jaki jeszcze może być napletek?

    Pobawmy się.
  • Ja w zweiązku z leczeniem kardiologicznym nie raz miałam nieprzyjemnosć
    doświadczyć, ze dla faceta lekarza takie badanie to niejednokrotnie frajda, i w
    końcu zaczęłam wybierac lekarzy bo widziałam, ze na badaniu to oni się najmniej
    koncentrowali. To było strasznie upokażające i frustrujące, czułam się
    bezsilna.
    Teraz najczęściej wybieram kobiety, bo nie mam ochoty przy pierwszym badaniu
    przekonywać się co bardziej interesuje lekarza, moje ciało czy moja choroba.
    By chociaż się coś z tym kryli, to ani delikatności ani wyczucia. Złośc mnie
    bierze jak sobie przypomne tych oblesiów.
    Na szczęście nie wszyscy, niektórzy byli bardzo taktowni i delikatni. Badali
    mnie patrząc na ściane i słuchając serca a nie gapili się i niepotrzebnie
    przedłużali.
    --
    dla.kobiet.tylko
  • Gość: bezdenny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 22:07
  • Gość portalu: bis napisał(a):

    > Ale czy to się nazywa "kształt"?
    > A gdzie jeszcze szukasz tej "krągłości"?
    > A jaki jeszcze może być napletek?
    >
    > Pobawmy się.

    nie rozmarzaj się
  • Gość: bis IP: *.elknet.pl / 80.48.227.* 24.04.05, 22:26
    Wierzę, że jesteś człowiekiem chociaż nie tak dawno zapewniałeś , że na etapie
    swojego rozwoju ontogenetycznego byłeś gorylątkiem.

  • Gość portalu: bis napisał(a):

    > jesteś człowiekiem chociaż nie tak dawno zapewniałeś , że na etapie
    > swojego rozwoju ontogenetycznego byłeś gorylątkiem.
  • Wygląda na to, że nasz naród jest naprawdę tak pruderyjny. Prawie wszyscy
    wstydzą się lekarza. Ludzie, przecież to absurd! Jak można wstydzić się
    lekarza?!
  • Bo my jestesmy absurdalni ciemnogrodzianie, którzy wolą wybrać sobie lekarza od
    spraw intymnych zamiast dawać się badać "w locie" seryjnie jak w jakims
    zakładzie karnym.
    --
    Niańki-mańki! Sdielajtie to-to!
    Rodzina i małżeństwo
  • I zapomniałam dodać:

    przypadkowej osobie w białym kitlu bez nazwiska, który akurat przyjmował
    uczennice/studentki/pracowniece tej szkoły, czy uczelni, czy zakładu pracy.

    Masówka - bleeee.
    --
    Niańki-mańki! Sdielajtie to-to!
    Rodzina i małżeństwo
  • A ja odniosłam wrażenie, że autorowi wątku chodzi - w pierwszym rzędzie - o to,
    żeby przyczynić się do zapobieżenia przedwczesnym/niepotrzebnym śmierciom;
    przychodzeniu do lekarza "za późno" z głupich powodów, a nie przede wszystkim o
    własny komfort badania. Co skłaniałoby do merytorycznej dyskusji na temat
    pruderii, szacunku, tudzież chamstwa, tak w aneksach.
    Choć, znając lekarzy, może rzeczywiście tylko o komfort tu chodzi.

    (Tak czy siak wszystko może wiązać się z wychowaniem pruderyjnym. W jakiś sposób.)

    ------------

    Ależ dokowski, nie rezygnuj z konkretów; jako że obrażanie forumowiczów masz już
    za sobą, mógłbyś powiedzieć coś ponad "dno" ;) Przejmujesz się brakiem szacunku
    wobec ludzi (bo, mam nadzieję, na czułym sercu leży Ci los nie tylko dzieci, ale
    i dorosłych mężczyzn, a nawet (sic!) kobiet)?, ale powściągnij emocje, co będzie
    z korzyścią dla rozumienia tekstu pisanego: większość postów tego wątku tyczy,
    ni mniej ni więcej, szacunku do pacjenta (który to temat najczęściej podejmowany
    jest przez szkoły parafialne, stąd tutaj ta nadreprezentacja słuchaczy tych
    komórek oświatowych...)
    Przekonanie, że "społeczeństwo mamy pruderyjne" wyjaśnia, faktycznie, bardzo
    wiele, podobnie jak przekonanie, że społeczeństwo mamy brudne, głupie i
    kierujące się stereotypami. I, w swojej męskiej części(99%, za: dokowski)
    nieużywające papieru po sikaniu. (Co na pewno, w jakiś sposób, wiąże się z
    pruderią.) Tyle, że z wyrażania tych przekonań nic nie wynika.

    Bądź wierny swojej misji oświatowej i otrząśnij się z osłupienia ciemnogrodem.

    ------------

    Fakty:
    1.jest pruderia.
    2.jest chamstwo.
    3."zachowania chamskie" nie są "bezpośrednim następstwem pruderyjnego
    wychowania", choć może się mylę, bo nazywanie ludzi debilami każe przypuszczać,
    że dokowski pisze o zależności którą dobrze zna z autopsji, więc pewnie wie co
    pisze i dlaczego.
    4.są lekarze odnoszący się do pacjentów/pacjentek w sposób nieodpowiedni (zawsze
    można trafić na ginekologa, który profesjonalnie, ale ciepło i po ludzku,
    odniesie się do spodziewanego macierzyństwa 40-letniej kobiety, słowami: Aaaale
    wpadka! No to teraz ma pani przerąbane!), co może ma związek z wychowaniem
    pruderyjnym, a może ma związek tylko z chamstwem.

    > Może brak praw dziecka,
    > wychowanie dziecka bez szacunku w jakiś sposób wiąże się z wychowaniem
    > pruderyjnym.

    W jakiś sposób na pewno tak. Wszystko jest ze sobą w jakiś sposób powiązane.

    ------------

    Jedno, to pruderia (abyśmy wiedzieli o czym mówimy: "pruderia - przesadna,
    udana, fałszywa wstydliwość, skromność", Kopaliński), drugie to brak szacunku, z
    którym wielokrotnie miewają do czynienia pacjenci, a szczególnie pacjentki, one
    częściej, z racji częstszych wizyt u lekarza. Jednym słowem siła rażenia
    lekarza-debila jest potężna, im intymniejszy kontakt, tym może być większa, a
    warto zwrócić uwagę, że tych wizyt nie da się uniknąć, nie powinno się, dla
    dobra Sprawy i Narodu. Kwestia wstydliwości czy wręcz pruderii, jest sprawą
    drugorzędną.
    Ale oczywiście najłatwiej przerzucać odpowiedzialność.

  • kr_kap napisała:

    > Ale oczywiście najłatwiej przerzucać odpowiedzialność.

    W innych wątkach, na innych forach GW wielokrotnie wyrażałem przekonanie o tym,
    że lekarze to jedna z najbardziej zdemoralizowanych grup zawodowych w Polsce.
    Zwracałem uwagę na wyprowadzenie przez czerwonych wydziałów medycznych z
    uniwersytetów, czego celem było wychowanie lekarzy na posłusznych
    funkcjonariuszy reżimu komunistycznego. Juz Tyrmand w swoich "Dziennikach"
    zwrócił uwagę na fakt, że "komunizm jest przeciwko zębom". Celem działania
    służby zdrowia w PRL było osłabienie zdrowia społeczeństwa, ponieważ ludźmi
    chorymi i słabymi łatwiej rządzić.

    Ale, jak słusznie zauważyłeś, ględzenie o chamstwie lekarzy jest tylko
    przerzucaniem odpowiedzialności. Wątek ten jest o pruderii dzieci i młodzieży,
    a zamiast dyskusji o wychowaniu pruderyjnym, mamy tylko kontrataki pruderyjnych
    forumowiczów w stylu "a wy Murzynów męczycie". A tymczasem ciemnogród wychowuje
    kolejne pokolenia ciemniaków: zakłada małym dzieciom majtki i staniki na plaży,
    uczy że popęd płciowy jest czymś złym... po prostu religijni zatruwają dusze
    dzieci i młodzieży
  • Uff, dostało mi się.Za co? Sam nie wiem.Ale atak był potężny i zmasowany.Nie
    będę wysyłał nikomu meilem kserokopii mego dyplomu , przekonywał, jak należy
    badać , ani udawadniał,że podane przeze mnie fakty miały miejsce.Chcecie to
    wierzcie , chcecie nie wierzcie.Jest mi to obojętne.
    Formę opisową sytuacji uznałem za najwłaściwszą ,chcąc dotrzeć "do
    ogółu".Zarówno tych Pań,które stać na rzeczową dyskusję , jak i tych mniej
    mądrych, epatujących się na forum np. długością męskich członków.A jak widzę
    Panie prowadzące tego typu dyskusje bynajmiej nie stanowią mniejszości.
    Pani dr.z Wrocławia może nie zawstydzę, ale odpowiem iż lekarze w szkołach byli
    jeszcze przed 15-tu laty.Bardzo żle się stało, że te etaty z przyczyn wyłącznie
    finansowych zostały polikwidowane.Bowiem dzieci z rodzin robotniczych , czy
    wywodzące się z pogranicza patologii społecznej zostały całkowicie odsunięte od
    kontaktów z lekarzem./z taką właśnie szkołą miałem do czynienia /.A nie są to
    rodziny , gdzie dbałość o dziecko jest priorytetem.
    To , że lekarz szkolny powinien zajrzeć zarówno do gardła , osłuchać klatkę
    piersiową czy rozchylić wargi sromowe u dziewcząt , sprawdzając, czy ta nie ma
    infekcji,czy upławów, uważam za naturalne.Tego typu ocena nie wymaga żadnej
    specjalizacji.Są to tzw.badania podstawowe.
    A teraz meritum sprawy.
    Konieczność częstego badania ginekologicznego została przez Panie całkowicie
    pominięta.Ten temat w Waszych wypowiedziach nie istnieje.Spodziewałem się
    akceptacji , zachęty dla młodszych.Nic z tych rzeczy.Temat tabu?
    Kiedyś ,w naiwności ducha, zastanawiałem się dlaczego w kraju , gdzie ilość
    lekarzy przypadająca na 100 tyś. mieszkańców jest porównywalna z najbardziej
    rozwiniętymi krajami świata , umieralność na choroby nowotworowe klasyfikuje
    nas w czołówce światowej.Oczy otworzyły mi się po Waszych wypowiedziach.Wy po
    prostu nie chcecie się badać.Ani starsze , ani młodsze, ani u lekarza, ani u
    lekarki.Nie chcecie i już.A słowo profilaktyka , to dla Szanownych Pań
    abstrakcja.Wam lekarz jest zupełnie niepotrzebny.Tak jak pod koniec lat 40-tych
    na wsi niepotrzebny był prąd , a z początkiem lat 60-tych w domu niepotrzebna
    była pralka i lodówka.Tak samo Szanownym Paniom niepotrzebny jest lekarz.Może
    kilka osób urażę , ale tak właśnie myślę.A fakty są w statystykach.
    Może za kilkanaście lat świadomość będzie inna.Na razie jest tak jak jest.
  • Gość: klarysa IP: *.4web.pl 01.05.05, 17:22
    Bo piszesz na forum, na którym większość kobiet widuje sie z ginekologiem co 3
    m-ce, pół roku, więc o co ci, do diabła, chodzi? Forum Feminizm nie pomoze Ci
    walczyć z tym, że cytologia nie istnieje w pojeciu przeciętnej kobiety , która
    ma do ośrodka zrowia 15 km:P Czy gdybyś był dentystą, to użalając się na forum
    nad stanem polskiego uzębienia, kierowałbyś swoje narzekania do kobiet
    pracujacych jako aktorki, czy pracujacych na wsi w sklepie?

    PS. Trochę żyję na swiecie, ale rozchylanie warg sromowych 13 latkom w szkole
    podstawowej przez lekarza, nie przesłoby nawet!!! w głębokim PRL-u. Nie na
    darmo trąbili wtedy na prawo i lewo o konieczności przygotownia do pierwszej
    wizyty u GINEKOLOGA, nie na przerwie u lekarza szkolnego...Dla mnie coś jest z
    Tobą ewidentnie nie tak...bo piszesz głupoty...O dziewczętach , które
    miesiączkują , a które Ty masz badać za pomocą rozchylania warg sromowych na
    kozetce na przerwie..Litosci...
    Czy psychiatria też wchodzi w zakres uprawnień lekarza szkolnego?
  • Gość portalu: klarysa napisał(a):

    > rozchylanie warg sromowych 13 latkom w szkole
    > podstawowej przez lekarza, nie przesłoby nawet!!! w głębokim PRL-u.

    Poza tym, jakim to argumentem jest przywoływanie tamtych koszmarnych czasów
    poniżenia, brudu i kłamstwa?!
  • Gość: ww IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 03.05.05, 10:02
    Zakladajac, ze badanie fizykalne obejmuje tez badanie okolic plciowych, jakie
    warunki zapewniasz dzieciom w trakcie badania? Z czasow PRL pamietam te
    zbiorowe badania, kilkanascioro dzieci, nie zawsze jednej plci (w przypadku 1-2
    klasy podstawowki) jednoczesnie w gabinecie. Tasma produkcyjna. Do dzisiaj
    pamietam uczucie wstydu, gdy trzeba sie bylo rozebrac przed tak licznym
    towarzystem, a przez okno, dziurke od klucza, czy szybe nad drzwiami bylo sie
    podgladanym przez tabuny innych dzieci. Pamietam to uczucie wstydu, mimo, ze
    mialam wowczas 7 lat. IMHO do badania okolic plciowych dziecko musi byc
    przygotowane, takze- a moze przede wszystkim- przez rodzicow i takie badanie w
    warunkach gabinetu szkolnego jest naduzyciem. Uczucie wstydu i potrzeba
    intymnosci to nie jest postawa godna potepienia- nawet w imie najlepszych
    intencji- ale wymagajaca poszanowania i zrozumienia.
  • >Zakladajac, ze badanie fizykalne obejmuje tez badanie okolic plciowych, jakie
    >warunki zapewniasz dzieciom w trakcie badania?

    Takie same warunki powinno mieć uczeń i nauczyciel, dziecko i dorosły. Wizyta
    powinna być indywidualnie umówiona, żadnego chodzenia do lekarza grupami czy
    klasami, tylko przed lekcjami lub po lekcjach.

  • To są dwie rózne sprawy, czy chcemy sie badać - to jedno a w jakich warunkach
    to drugie. Dzieci jako małolenie sa pod opieka rodziców - prawnych opiekunów i
    tylko oni powinni decydowac kto i w jakich warunkach dokonuje badan szczególnie
    naruszajacych intymność.
    Dziekuje losowi ze mi oszczędził takich atrakcji w dziecinstwie
    pozdrawiam
    c
  • Oberwało mi się :) Ale poszliśmy ciut obok tematu pewnie dlatego, że nikt nie
    poczuł się wywołany do tablicy w temacie pruderii, natomiast w innych tematach
    poruszanych pobocznie w wątku - tak.

    Post inicjujący był wielce sporny.

    A oto, co w odpowiedziach wyczytał maciek 20001(i gdzie, pytam, gdzie ?!):

    >Wy po
    >prostu nie chcecie się badać.Ani starsze , ani młodsze, ani u lekarza, ani u
    >lekarki.Nie chcecie i już.A słowo profilaktyka , to dla Szanownych Pań
    >abstrakcja.Wam lekarz jest zupełnie niepotrzebny.(...)A fakty są w >statystykach.

    Pruderia pruderią, ja bym się raczej powaznie obawiała o los społeczeństwa,
    którego elity (po studiach, tu: medycznych) do tego stopnia nie rozumieją słowa
    pisanego...

    Klarysa: "na tego własciwego
    trafiłam po 3 beznadziejnych..." - czyli chodzi (a przynajmniej raz trafiła ;);

    starucha_izergiel: "Jak mam potrzebę
    iść do gina, to idę do tego, do którego chcę iśc i kiedy chcę iść, a nie
    przypadkowego lekarza" - czyli miewa potrzebę;

    kr_kap: "tych wizyt nie da się uniknąć, nie powinno się, dla
    dobra Sprawy i Narodu." - czyli wie, że trzeba i że ważne;

    Klarysa: "Bo piszesz na forum, na którym większość kobiet widuje sie z
    ginekologiem co 3
    m-ce, pół roku, więc o co ci, do diabła, chodzi? Forum Feminizm nie pomoze Ci
    walczyć z tym, że cytologia nie istnieje w pojeciu przeciętnej kobiety , która
    ma do ośrodka zrowia 15 km:P Czy gdybyś był dentystą, to użalając się na forum
    nad stanem polskiego uzębienia, kierowałbyś swoje narzekania do kobiet
    pracujacych jako aktorki, czy pracujacych na wsi w sklepie?"

    -------
    Od dbania o zdrowie dzieci są rodzice i nic nie da badanie dziecka "z pogranicza
    patologii" przez lekarza ogólnego w szkole, jeśli rodzice nie przejdą się z nim
    w razie potrzeby do specjalisty. To nie łamanie rąk nad pruderią dzieci a
    uświadomienie rodziców o konieczności badań okresowych miałoby większy sens.
    Ręce można łamać nad pruderią dorosłych ;)

    Dobrze też byłoby, gdyby każdy zajął się swoją specjalnością i nie zawracał
    gitary twierdząc, że w szkole bywa doktorem nauk wszelakich, od laryngologi po
    psychiatrię.

  • a tak wogóle to ten cały post o szkolnym lekarzu jest dla mnie mocno dziwny, w
    koncu co jak co ale podstawowa opieka pediatryczna jest w Polsce chyba jeszcze
    najlepiel rozwinięta. Dzieci od urodzenia sa objęte kontrola i o ile pamietam
    to do 7 roku życia chodzi sie regularnie na badania i dokonuje szczepień.
    Pierwszy raz słyszałam o takich badaniach lekarskich w szkole....
  • "Rozchylanie warg sromowych , żeby sprawdzić , czy nie ma upławów ?" Maciek
    niech zapozna się lepiej z anatomią .
    --
    Zapraszamy do rozmowy

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.