Dodaj do ulubionych

posrednia agresja wobec kobiet

IP: *.leased-02.binet.pl 02.11.02, 12:52
"naukowcy coraz bardziej upewniaja się, że mężczyxni bedacy orędownikami
tradycyjnego podziału ról płciowych sa skłonni dopuszczać sie większej
agresji wobec kobiet. Nirenberg i Geabelein (1979) stwierdzili, ze mezczyźni
przyjmujący trdycyjną postawę wobec kwestii płci częściej byli agresywni
wobec kobiet niż wobec męzczyzn, natomiast mężczyźni o pogladach liberalnych
przejawiali mniejszą agresję niz tradycjonaliści i kierowali ją w jednakowym
stopniu przeciwko kobietom i mezczyznom.[...] Malamuth (1988) zauważa, że
męzczyxni myślacy stereotypowo czują niechęć wobec kobiet, które 'nie znaja
swojego miejsca', ale jednocześnie uważają, iż okazywanie agresji wobec
słabszej płci jest niewłasciwe. Dlatego też częściej są agresorami w sposób
ukryty[...]
Przytoczone powyżej badania wskazują, ze kobiety stają się obiektem zachowań
seksistowskich szzególnie wtedy, gdy złamia normy, które wyznaczaja im w
społeczeństwie status osób zaleznych i podporządkowanych. Pośrednie
naruszenie norm dotyczacych płci i władzy rónież może sprowokować reakcje
seksistowskie. Np. kobietom mniej atrakcyjnym fizycznie rzadziej okazuje się
pomoc, a ujawnia więcej agresji. Kobietom pomaga sie czesciej niż mężczyznom,
jeśli przywołuja one skojarzenia zwiazane z zaleznoscia. Im gorętszym
zwolennikiem stereotypowego podzialu ról jest mężczyzna, tym bardziej
negatywne są jego reakcje wobec kobiet, które takiego podziału nie stosują."

Bogdan wojciszke, "kobiety i męzczyźni: odmienne spojrzenie na róznice" gwp,
2002

PS. w następnym odcinku: agresja samców i opór samic u naczelnych:)
Obserwuj wątek
    • edwood Re: posrednia agresja wobec kobiet 02.11.02, 16:33
      Twój tekst także wskazuje ogromnym paluchem na trawiącą Cię chorobę. To
      przerasta ogromem wszystko co gwiezdne nocne niebo jest w stanie nam
      zaprezentować. Tyle tylko że niebo nocą to coś pięknego natomiast wytworzony
      chyba tylko za pomoca palców tekst poraża nicniepowiedzeniem.
      Pozdrawiam Serdecznie :))))))
    • edwood Re: posrednia agresja wobec kobiet 02.11.02, 16:35
      Twój tekst także wskazuje ogromnym paluchem na trawiącą Cię chorobę. To
      przerasta ogromem wszystko co gwiezdne nocne niebo jest w stanie nam
      zaprezentować. Tyle tylko że niebo nocą to coś pięknego natomiast wytworzony
      chyba tylko za pomoca palców tekst poraża nicniepowiedzeniem.
      Pozdrawiam Serdecznie :))))))
    • edwood Re: posrednia agresja wobec kobiet 02.11.02, 16:36
      Twój tekst także wskazuje ogromnym paluchem na trawiącą Cię chorobę. To
      przerasta ogromem wszystko co gwiezdne nocne niebo jest w stanie nam
      zaprezentować. Tyle tylko że niebo nocą to coś pięknego natomiast wytworzony
      chyba tylko za pomoca palców tekst poraża nicniepowiedzeniem.
      Pozdrawiam Serdecznie :))))))
    • edwood Re: posrednia agresja wobec kobiet 02.11.02, 16:38
      Twój tekst także wskazuje ogromnym paluchem na trawiącą Cię chorobę. To
      przerasta ogromem wszystko co gwiezdne nocne niebo jest w stanie nam
      zaprezentować. Tyle tylko że niebo nocą to coś pięknego natomiast wytworzony
      chyba tylko za pomoca palców tekst poraża nicniepowiedzeniem.
      Pozdrawiam Serdecznie :))))))
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:48
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:49
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:49
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:51
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:52
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      ps. pod warunkiem, ze ci wszawi naukowcy wreszcie sie upewnia, bo spekulacji to
      juz - wicie rozumicie - mamy dosyc.
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:52
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      ps. pod warunkiem, ze ci wszawi naukowcy wreszcie sie upewnia, bo spekulacji to
      juz - wicie rozumicie - mamy dosyc.
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:53
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      ps. pod warunkiem, ze ci wszawi naukowcy wreszcie sie upewnia, bo spekulacji to
      juz - wicie rozumicie - mamy dosyc.
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:54
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      ps. pod warunkiem, ze ci wszawi naukowcy wreszcie sie upewnia, bo spekulacji to
      juz - wicie rozumicie - mamy dosyc.
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:56
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      ps. pod warunkiem, ze ci wszawi naukowcy wreszcie sie upewnia, bo spekulacji to
      juz - wicie rozumicie - mamy dosyc.
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:57
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      ps. pod warunkiem, ze ci wszawi naukowcy wreszcie sie upewnia, bo spekulacji to
      juz - wicie rozumicie - mamy dosyc.
      b.
      ps. i dlaczego "posrednia" agresja? ta agresja jest BEZPOSREDNIA. dosyc
      milczenia, siostry!!
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:57
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      ps. pod warunkiem, ze ci wszawi naukowcy wreszcie sie upewnia, bo spekulacji to
      juz - wicie rozumicie - mamy dosyc.
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 02:59
      jak wy nic, chamy, nie rozumiecie! tow. zula wlasnie wam udowodnila, ze
      niezgadzajac sie z feministkami, nienawidzicie kobiet i lejecie zone i dzieci.
      faszysci!
      teraz prosze o udowodnienie tezy, ze kobiety - niezaleznie od pogladow -
      kochaja blizniego swego i chca pokoju na ziemi (peace on earth). i ze lenon byl
      kobieta. i ze ... w ogole... chamy to chamy, a feministki to anioly, przez boga
      samego poslane na ziemie, choc wiemy, ze boga tak naprawde nie ma, jest Femina.
      b.
      ps. pod warunkiem, ze ci wszawi naukowcy wreszcie sie upewnia, bo spekulacji to
      juz - wicie rozumicie - mamy dosyc.
      b.
      ps. i dlaczego "posrednia" agresja? ta agresja jest BEZPOSREDNIA. dosyc
      milczenia, siostry!!
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
      • edwood Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 07:36
        To wspaniałe móc obserwować jak feministka spala się z zajadłej wściekłości
        wśród przenikliwego pisku. Tym bardziej, że okazuje się, że kompletnie
        niepotrzeba do takiej pisać czegokolwiek logicznie spójnego. Programowo atakuje
        bowiem wszystko co się tylko da. Dziękuję za pocieszne przedstawienie.
      • edwood Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 07:38
        To wspaniałe móc obserwować jak feministka spala się z zajadłej wściekłości
        wśród przenikliwego pisku. Tym bardziej, że okazuje się, że kompletnie
        niepotrzeba do takiej pisać czegokolwiek logicznie spójnego. Programowo atakuje
        bowiem wszystko co się tylko da. Dziękuję za pocieszne przedstawienie.
        • pwrzes Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 14:55
          Nikomu nie przyklaskuje, ale ja bym prosil o link do tych prac , do wszystkich
          jakie sie tu pokazuja. Nie wspominajac juz o tym, ze czesc wspomnianych badan
          jest stara, wiec moze ta teoria zostala juz obalona.

          Mors
          PS. Czy to bylo obiektywne ? :-)
          • Gość: sagan Re: posrednia agresja wobec kobiet IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.11.02, 15:01
            przeciez Zula podala autrow wszystkich tych badan.
            nie musza one byc w internecie, prawda? ksiazki jeszcze istnieja...

            co do dezaktualizacj: ona przytoczyla *tylko* wyniki badan, bez zadnych intrpretacji.
            chcesz, aby fakty sie zdezaktualizowaly?
            ale wtedy mozna tylko powiedziec, ze tak jak w przytoczonych badaniach bylo 20 lat temu, a teraz jestr
            inaczej. faktow sprzed 20 lat nie wymazesz nowymi badaniami...
            • maly.ksiaze Oj, Sagan, nie udawaj, ze nie wiesz 03.11.02, 15:31
              Gość portalu: sagan napisał(a):

              > chcesz, aby fakty sie zdezaktualizowaly?
              > ale wtedy mozna tylko powiedziec, ze tak jak w
              przytoczonych badaniach bylo 20
              > lat temu, a teraz jestr
              > inaczej. faktow sprzed 20 lat nie wymazesz nowymi
              badaniami...

              To, co zawiera notatka Zuli, to nie są fakty, tylko ich
              interpretacja. Przecież nie prowadzono badań
              eksperymentalnych nt. agresji wobec kobiet! Zatem
              stwierdzenie 'są bardziej skłonni' oznacza najpewniej to,
              że stwierdzono jakas tam korelacje miedzy jednym a drugim
              i wywnioskowano z niej, że są 'bardziej sklonni do
              agresji wobec kobiet niz wobec mezczyzn'. Faktem jest tu
              korelacja, stwierdzenie skłonności jest wnioskiem. Czy
              uprawnionym? By się odnieść do tego, trzeba by przeczytać
              sam artykuł. Ale chyba nie warto...

              Pozdrawiam,

              mk.

              PS. Którzy to są ci, co oklaskują? Którzy to są ci, co
              opluwają?
            • pwrzes Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 17:05
              Gość portalu: sagan napisał(a):

              > przeciez Zula podala autrow wszystkich tych badan.
              > nie musza one byc w internecie, prawda? ksiazki jeszcze istnieja...

              No coz, jesli sa to prawidziwi naukowcy napewno istnieja w internecie a jak nie
              to poprosze o tytul, autorow i isin , to mi wystarczy by znalezc.
              > co do dezaktualizacj: ona przytoczyla *tylko* wyniki badan, bez zadnych
              intrpre> tacji.
              > chcesz, aby fakty sie zdezaktualizowaly?
              Znowu naditerpretujesz moje slowa, wnioski z lektury wyciagne jak juz sam
              przeczytam, po to mi byl potrzebny link.

              > ale wtedy mozna tylko powiedziec, ze tak jak w przytoczonych badaniach bylo
              20
              > lat temu, a teraz jestr
              > inaczej. faktow sprzed 20 lat nie wymazesz nowymi badaniami...

              Ale mozna wykazac ze badania <abstrachuje juz od tych konkrentych badan> byly:
              1. zle przeprowadzone
              2. zla proba
              3. zle wnioski
              4. autorzy to szarlatani itd.

              A poza tym ostatnio , no juz jakis czas temu, ale w tym roku socjologowie
              zauwazyli, ze to kobiety sa bardziej agresywne jesli chodzi o przestepczosc, ze
              nie wystarczy im osiagniecie celu (zdobycie pieniedzy itp). I co na to powiesz ?

              Mors
          • Gość: zula do morsa IP: *.leased-02.binet.pl 03.11.02, 21:02
            książka wyszła w tym roku. w 1996 r. wydana była nakładem oxford university
            press. jest podkreślone, ze większośc badań została uznana przez wielu
            psychologów, dlatego nie prowadzi się identycznych badań, ponieważ, co ciekawe,
            np. wyniki w postrzeganiu stereotypów rodzajowych (płci) nie zmieniły się-
            dowodzi tego porównanie badań z 1977 z aktualnymi. na znalezienie linków nie
            mam niestety czasu w tej chwili. polecam jednakże ksiązkę-jest b. ciekawa.
            • pwrzes Do zuli 04.11.02, 14:17
              A dziekuje i o to mi chodzilo, a niektore panie od razu mi zarzucaja nie
              wiadomo co.

              Pozdrawiam

              Mors
              PS. Tylko kiedy na to znajde czas :-)
    • Gość: barbinator Re: posrednia agresja wobec kobiet IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 18:10
      Ciekawe, ciekawe... Zula przytacza wyniki badań wskazujące na to, że dla
      kobiety korzystne jest pozostawanie w związku partnerskim z mężczyzną, zaś
      związek oparty na zasadach tradycyjnych może być ryzykowny. Mozna się z tym
      zgadzać albo nie, ale w tym drugim przypadku przydałyby się jakieś
      kontrargumenty świadczące o tym, że to właśnie małżeństwo tradycyjne daje
      kobiecie większy komfort i poczucie bezpieczeństwa. Zamiast argumentów panowie
      byli łaskawi sobie poironizować. Pytanie: zamiast, czy może z braku
      argumentów.....
      • Gość: tad jawna agresja feministyczna IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 18:32
        Jak stwierdzają badacze subkultury feministycznej, feministki przejawiają
        często silną agresję, wobec osób nastawionych do feminizmu krytycznie.
        Szczególnie cenne są tu spostrzeżenia zawarte w opracowaniu: "Behawior
        feministyczny w warunkach forum internetowego" (niepublikowana praca naukowa,
        autora ukrywającego się pod pseudonimem "tad"). Długotrwałe badania tego
        wnikliwego znawcy subkultury feministycznej pozwalają stwierdzić, że
        feministyczna agresja (w badanym przez niego specyficznym środowisku
        feministycznego forum internetowego) przejawia się w formie sekwencji
        agresywnych komunikatów, kierowanych przez feministki do osoby uznanej
        za "krytka feminizmu". Zważywszy na powtarzalność owej sekwencji i
        stereotypowość komunikatów, można założyć, że jest to dla feministek rytualny
        niemal sposób wyrażania agresji. Sekwencja obejmuje: obrzucanie wyzwiskami,
        poddawanie w wątpliwość sprawności umysłowej i stanu psychicznego "krytyka",
        aluzje do jego życia erotycznego, wreszcie sugestie, by opuścił on forum. (Za
        przykład niech posłuży post "Daj se luz chłopcze" napisany, przez badaną
        oznaczoną jako "Zula", zamieszczony w wątku "Równość płci w prawie", gdzie
        sugeruje ona opuszczenie forum przez "krytyka" pytając go agresywnie: "po co
        jeszcze się tu szwendasz?". Badana ta, zresztą w różnych wątkach wykonała całą
        bodajże rytualną sekwencję okazywania feministycznej agresji). Wypada mieć
        nadzieję, że dalsze badania pozwolą lepiej poznać ciekawe zwyczaje subkultury
        feministycznej.
        • jendza1 obawiam sie 03.11.02, 18:41
          Tad, ze - jakem jendza oraz 'ofiara' tego typu
          reakcji w watku chocby o katofeminizmie na forum
          kobieta - inkryminowany sposob reagowania jest typowy
          dla... czlowieka w ogole i to na calym forum, nie tylko
          na 'feminizmie', a takoz i poza forum.... Dla 'Czlowieka',
          czyli dla mezczyzny
          i kobiety... A przykladow ludzi, i to znacznie bardziej
          drastycznie reagujacych, od Osob przez Ciebie przytoczonych,
          mozna by podac na peczki...
          Udowodnienie, ze ten typ reakcji jest wprost zwiazany
          z 'feminizmem' osoby, o ktorej reakcjach mowimy,, znaczy ze
          z owego feminizmu wynika - bedzie cokolwiek... trudne...

          pzdr
          j
          • Gość: tad nie obawiaj sie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 20:45
            jendza1 napisała:

            > Tad, ze - jakem jendza oraz 'ofiara' tego typu
            > reakcji w watku chocby o katofeminizmie na forum
            > kobieta - inkryminowany sposob reagowania jest typowy
            > dla... czlowieka w ogole i to na calym forum, nie tylko
            > na 'feminizmie', a takoz i poza forum.... Dla 'Czlowieka',
            > czyli dla mezczyzny
            > i kobiety... A przykladow ludzi, i to znacznie bardziej
            > drastycznie reagujacych, od Osob przez Ciebie przytoczonych,
            > mozna by podac na peczki...
            > Udowodnienie, ze ten typ reakcji jest wprost zwiazany
            > z 'feminizmem' osoby, o ktorej reakcjach mowimy,, znaczy ze
            > z owego feminizmu wynika - bedzie cokolwiek... trudne...
            >
            > pzdr
            > j

            Nie traktowałbym tego co napisałem aż tak poważnie. Ludzie mają tendencję do
            okazywania agresji wobec ludzi o różnych od nich poglądach, systemach wartości
            itd. Feministki nie są tu wyjątkiem (choć - moim zdaniem - są one szczególnie
            nadęte, nie mają do siebie i swojej doktryny za grosz dystansu, uważają się za
            zbawczynie świata i jedyne sprawiedliwe, stąd skłonność do agresji przejawiają
            szczególnie silnie. Ta uwaga jest o prawdziwych feministkach - nie tych
            forumowych. Te forumowe, to z reguły feministki "wysokiego poziomu
            uogólnienia"). Tak to już jest, że liberał z liberałką dogada się łatwiej niż
            np.konserwatysta z liberałką - także w małżeństwie. Dlatego nie neguję
            większości tego co napisała Zula (przy okazji - Zula nie napisała jak przejawia
            się owa "ukryta agresja". Jeśli nie jest oparta na sile fizycznej, to -
            doprawdy - kobiety potrafią doskonale odpowiedzieć, nie mówiąc już o tym, że z
            tą siłą fizyczną też róźnie bywa. Nie zawsze jest tak, że kobieta jest
            wyłącznie biernym obiektem agresji. Więcej - częściej jest to agresja
            obopólna). Różnica zdań może rodzić napięcia. Nie zgadzam się jednak, że
            agresja przypisana jest do tradycyjnego modelu rodziny. Źródłem napięcia może
            być kwestia "właściwego miejsca kobiety", może być to też 1000 innych powodów.
            Feministki "tadycyjną rodzinę" odmalowują zawsze w sposób karykaturalny. To
            ich "wróg nr. 1"
        • Gość: EWOK Re: jawna agresja feministyczna IP: *.acn.waw.pl 03.11.02, 19:42
          Jakiś czas temu zamieściłam na pewnym kobiecym (niefeministycznym)forum krótką
          prowokacyjkę. Wypowiedziało się na jej temat całkiem sporo kobiet. A właściwie
          nie na jej temat ale na mój temat.Zainteresowało mnie jak wiele mogą
          powiedzieć o mnie na podstawie kilku linijek. Dowiedziałam się między innymi,
          że z pewnością jestem impotentem, albo wręcz kastratem, starą panna
          niedopieszczoną i sfrustrowaną itede i że powinnam (powinienem) leczyć się
          psychiatrycznie. Problem w tym, że pań mnie opluwających w żaden sposób nie
          można łączyć z feminizmem, wręcz przeciwnie, powiedziałabym. Czy na tej
          postawie możesz wysnuć wniosek o podwyższonym poziomie agresji wśród osób
          posługujących się internetem? Byłoby to równie zasadne jak ocenianie agresji
          feministek wobec krytyków feminizmu.
        • Gość: barbinator Re: jawna agresja feministyczna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 19:43
          Tad, ze mnie taki badacz subkultury feministycznej jak z ciebie feministka,
          więc wybacz, ale pogubiłam się... No bo jak to jest: Zula pisze o agresji
          mężczyzn wobec kobiet. Ty odpowiadasz jej na to, że feministki sa agresywne...A
          co ma jedno do drugiego? Chodzi ci o to, że jak taka feministka ma męża i on ją
          leje, to jest jak ma być, bo to kara za jej agresywność? :-))) Ale przecież
          Zula pisze o normalnych kobietach, nie feministkach.... Chyba jestem za
          normalna żeby to zrozumieć...
          Pozdrawiam, B.
          • Gość: tad Re: jawna agresja feministyczna IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 20:46
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Tad, ze mnie taki badacz subkultury feministycznej jak z ciebie feministka,
            > więc wybacz, ale pogubiłam się... No bo jak to jest: Zula pisze o agresji
            > mężczyzn wobec kobiet. Ty odpowiadasz jej na to, że feministki sa
            agresywne...A
            >
            > co ma jedno do drugiego? Chodzi ci o to, że jak taka feministka ma męża i on

            >
            > leje, to jest jak ma być, bo to kara za jej agresywność? :-))) Ale przecież
            > Zula pisze o normalnych kobietach, nie feministkach.... Chyba jestem za
            > normalna żeby to zrozumieć...
            > Pozdrawiam, B.

            Nie była to "odpowiedź" dla Zuli. Uznałem, że w wątek o agresji powinien być
            bogatszy i nie ograniczać się do tego, co napisała Zula.
      • maly.ksiaze Wiesz, Barbinator 03.11.02, 18:48
        Po przeczytaniu Twojego listu i przemysleniu sprawy doszedlem do konkuzji, ze
        jedyny uzyteczny wniosek, jaki da sie wyniesc z tego wszystkiego to ten, ze
        jednym pasuja uklady tradycyjne, a innym nietradycyjne.
        Czyli ze kazdy chcialby miec tak, jak lubi. Ale to zadne odkrycie, zrobic z
        tego pracy magisterskiej w zakresie gender sie nie da.

        Jesli zas chodzi o cytacik z ksiazki Wojcieszke, to problem moj osobisty polega
        na tym, ze ja sie na problematyce omawianej nie znam. Fragmencik ow niestety na
        wlasnych nogach nie stoi - zakrawa wrecz na belkot. Za malo tam informacji, aby
        pojsc w jakiekolwiek glebsze rozwazania.

        Pozdrawiam,

        mk.
        • Gość: barbinator Re: Wiesz, Barbinator IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 19:34
          Cóż, ponieważ ja też się na tym nie znam, więc lepiej nie dyskutujmy, żeby nie
          było tak jak "prowadził ślepy kulawego"...
          Przyjmijmy więc, że agresja wobec kobiet zdarza się równie często w związkach
          partnerskich co w tradycyjnych. Jednak jeśli już do tego dochodzi, to kobieta
          wykształcona, zaradna, dobrze zarabiajaca jest w dużo lepszej sytuacji od, może
          nawet i wykształconej, ale nie pracującej i nie dysponujacej własnymi
          pieniędzmi żony - pani domu. Po prostu kobiecie pracującej łatwiej będzie
          zdecydować się na rozwód, który w takiej sytuacji jest zazwyczaj najlepszym
          rozwiazaniem, podczas gdy niepracująca pani domu będzie częściej przyjmowała
          razy w milczeniu - ze strachu przed samodzielnym życiem. Dlatego uważam, że
          małżeństwo partnerskie jest dla kobiety lepsze. Małżeństwo tradycyjne jest
          dobre tylko do momentu pojawienia się problemów (np przemoc czy "druga młodość"
          głowy domu)
          Pozdrawiam, B.
        • Gość: zula elaborat nr 2 IP: *.leased-02.binet.pl 03.11.02, 21:58
          odsyłam do ksiazki pana wojciszke (bez e w środku). moze fragment faktycznie
          jest za mało czytelny dla kogos, kto książki nie czytał. trudno. mogę tylko
          zachęcic do przeczytania zaciekawionych tematyką- ksiazki tutaj, mimo szczerych
          checi- nie dam rady streścić.

          mogę dodać tylko, ze jest tam próba wyjaśnienia zachowań agresywnych samców
          wobec samic- miały one na celu jedno- zastraszenie samicy, by ta nie rozmnazala
          się z innymi samcami- i to jest przyczyna pierwotna. samce naszych bliskich
          krewnych szympansów dodatkowo zabijają nieswoje potomstwo. a że przywódca grupy
          zmienia sie srednio co 26 miesiecy, 40% młodych szympansów ginie w ten
          sposób.innym zachowaniem szympansów jest zabijanie samotnie wędrujacej z
          młodymi szympansicy (jezeli nie nalezy do ich stada)- wtedy młode szympansiatka
          płci zeńskiej zostaja 'zaadoptowane' przez grupę i tym sposobem maja nowe
          samiczki, które urodzą samcowi alfa, lub, gdy szympansicy uda się wymknąć-
          innym szympansom dzieci.
          inne rozwiazanie obserujemy u makaków, gdzie samica przyjaxni się z 1-2
          samcami, które chronia ja przed agresją innych samców, a ta w zamian za to
          głównie z nimi się rozmnaża. u makaków istnieje równiez coś w rodzają wspólnoty
          kobiet- sammice wspólnie opieraja sie męskim zachowaniom agresywnym.

          w kolejnym rozdziale badane sa te zaleznosci u ludzi, postawionych jest 5
          hipotez:
          1) agresja męzczyzn wobec kobiet jest bardziej powszechna, jezeli sojusze
          kobiet sa słabe
          2) bicie zon jest jest bardziej powszechne, jezeli rodzina kobiety nie udziela
          jej wsparcia
          3)agresja mężczyzn wobec kobiet jest b. powszechna, jezeli męzczyźni zawieraja
          ze sobą silne sojusze (to jest szczególnie ciekawe- np. w pewnym plemieniu
          afrykanskim kobieta, która będzie swiadkiem męskich rytuałów zostanie-
          przynajmniej teoretycznie- ukarana zbiorowym gwałtem. i choć od wielu lat nic
          takiego się nie zdarzyło, kobitom snią sie gwałty zbiorowe, 'boją sie penisów')
          4)kobiety są bardziej narazone na bicie przez mezów, jezeli związki między
          męzczyznami staja się mniej egalitarne(o tym też napiszę, to też b. ciekawe)
          5)męska agresja wobec kobiet wzrasta w miarę zwiekszającej się męskiej kontroli
          nad zasobami(i ludzie są tu wyjatkowym gatunkiem, u wiekszości zwierzat samice
          same zdobywają pokarm, tyczasem u homo ... męzczyzna polowł- on zb=dobywał
          życiodajne białko...

          pozdrawiam wszystkich, którzy doczytali aż dotad.
          • maciej.k1 Re: elaborat nr 2 04.11.02, 13:02
            Gość portalu: zula napisał(a):

            > mogę dodać tylko, ze jest tam próba wyjaśnienia zachowań agresywnych samców
            > wobec samic- miały one na celu jedno- zastraszenie samicy, by ta nie
            > rozmnazala

            Na początek chcę powidzieć, że bardzo mi się podoba Zulo, że podjęłaś tak
            rzeczową dyskusję. Lubię takie pouczające fragmenty z ciekawych badań. :-)

            Brakuje mi jednak wniosków. Mi nasuwa się np. taki, że męska agresywność jest
            ewolucyjnie uzasadniona, a w związku z tym trudno potępiać w czambuł mężczyzn
            za to tylko, że są tacy, jak ich ukształtowała natura. Równie dobrze moglibyśmy
            potępiać kobiety za ich wahania nastrojów związane zespołem napięcia
            przedmiesiączkowego.

            Pytanie brzmi, jak kanalizować męską agresywność, tak, żeby nie była
            destrukcyjna w nowoczesnym społeczeństwie. Na to pytanie feminizm daje błędną
            odpowiedź, bo wychodzącą z błędnych przesłanek - feminizm twierdzi bowiem, że
            męska agresywność jest uwarunkowana społecznie i wystarczy w procesie
            wychowania zabrać chłopcom militarne zabawki, by ich agresywność sama zniknęła.
            Otóż nie zniknie, bo jest uwarunkowana biologicznie. Stąd chłopcy wychowywani w
            kontakcie z ojcem uczą się, że są inni mężczyźni, od nich silniejsi, którzy
            narzucają reguły, które trzeba respektować. Ojcowie przy tym nie potępiają
            całej agresywności synów (bo na ogół rozumieją, że tacy są chłopcy), tylko
            nieakceptują jej destrukcyjnych form.
            Niektóre kobiety nie rozumieją takich prawidłowości i niekiedy wychowują synów
            na obraz i podobieństwo swoje, z marnym zresztą skutkiem. Stąd takie statystyki
            przestępczości nieletnich, pozbawionych udziału ojca w wychowaniu.

            > się z innymi samcami- i to jest przyczyna pierwotna. samce naszych bliskich
            > krewnych szympansów dodatkowo zabijają nieswoje potomstwo. a że przywódca
            > grupy zmienia sie srednio co 26 miesiecy, 40% młodych szympansów ginie w ten
            > sposób.

            Wynika z tego, że znienawidzone przez feministki "patrialchalne społeczeństwo"
            stanowi jednak duży postęp, jeśli chodzi o stosunek do sierot. Jeśli ktoś
            zabija małe dzieci, to najczęściej jednak wyrodne matki.


            > 5)męska agresja wobec kobiet wzrasta w miarę zwiekszającej się męskiej
            > kontroli
            > nad zasobami(i ludzie są tu wyjatkowym gatunkiem, u wiekszości zwierzat
            > samice
            > same zdobywają pokarm, tyczasem u homo ... męzczyzna polowł- on zb=dobywał
            > życiodajne białko...

            No tak. Przypominam jednak, że w biednej hinduskiej wiosce istnieje
            matrialchalna społeczność, gdzie kobiety mają kontrolę nad zasobami (uprawą
            narkotyków). Jakoś femninistki wcale nie chcą tam emigrować. Wolą patriarchalne
            społeczeństwo z tym całym bogactwem zasobów, wypracowanych przez mężczyzn.
            Pozdrawiam -
            • Gość: zula MACIEJ IP: *.leased-02.binet.pl 05.11.02, 16:09
              > Brakuje mi jednak wniosków. Mi nasuwa się np. taki, że męska agresywność jest
              > ewolucyjnie uzasadniona, a w związku z tym trudno potępiać w czambuł mężczyzn
              > za to tylko, że są tacy, jak ich ukształtowała natura.

              tak, to jest własnie ciekawe, bo poczatkinaszych zachowań leżą w czasach, gdy
              nie bylismy siebie swiadomi, wiec nie mozemy do konca winic się, ze jesteśmy
              tacy a nie inni.
              >
              > potępiać kobiety za ich wahania nastrojów związane zespołem napięcia
              > przedmiesiączkowego.

              podobno wiele kobiet wykorzystuje ten moment do ujawnienia-nawet przed sama
              soba- objawów rzeczywistej depresji tłumaczas je syndromem napiecia p-m. około
              50%. to wszystko jest takie...popieprzone?
              >
              > Pytanie brzmi, jak kanalizować męską agresywność, tak, żeby nie była
              > destrukcyjna w nowoczesnym społeczeństwie. Na to pytanie feminizm daje błędną
              > odpowiedź, bo wychodzącą z błędnych przesłanek - feminizm twierdzi bowiem, że
              > męska agresywność jest uwarunkowana społecznie i wystarczy w procesie
              > wychowania zabrać chłopcom militarne zabawki, by ich agresywność sama
              zniknęła.

              wszystkie ruchy, idee, które przyczynia się do tego, ze męzczyzna nie bedzie
              czuł presji na bycie agresywnym, MĘSKIM własnie, zazwyczaj kosztem swojej
              rodziny i własnej psychiki, są dobre.

              > Otóż nie zniknie, bo jest uwarunkowana biologicznie.

              tam (w ksiazce) jest podkreslone, ze pierwszą i naczelna przyczyną jest
              reprodukcja- a za nią ida uwarunkowania biologiczne. myślę, ze nie jestesmy do
              konca zdeterminowani genetycznie, przeciez cześć ludzi MIMO WSZYSTKO (biologia
              + społeczenstwo) ma udane zycie rodzinne, nie zdradza sie i nie bije. no
              własnie- czy 'mimo wszystko' czy to jest własnie nowy (nie taki nowy...)
              wzorzec relacji?

              Stąd chłopcy wychowywani w
              >
              > kontakcie z ojcem uczą się, że są inni mężczyźni, od nich silniejsi, którzy
              > narzucają reguły, które trzeba respektować.

              autorytet to co innego niz siła (pomijajac kibiców). to rozsadek, osobowość.
              rozsądek i silna osobowość nie są przypisany odgórnie żadnej z płci.

              Ojcowie przy tym nie potępiają
              > całej agresywności synów (bo na ogół rozumieją, że tacy są chłopcy)

              mój chłopak nie jest agresywny. jego bracia też nie są. to znaczy, ze nie są
              mężczyznami? czy agresja to jest wlasnie to coś, co czyni was meskimi?

              > Niektóre kobiety nie rozumieją takich prawidłowości i niekiedy wychowują
              synów
              > na obraz i podobieństwo swoje, z marnym zresztą skutkiem. Stąd takie
              statystyki

              o które statystyki teraz chodzi? nie rozumiem.

              > przestępczości nieletnich, pozbawionych udziału ojca w wychowaniu.

              to przede wszystkim bieda. kobiety też kradną, prostytuuja się itd. gdyby ci
              ludzie mieli pieniądze, problem w 98% zniknąłby. trzeba nauczyć dziecko, żeby
              się uczyło. a jezeli w domu nie ma na chleb...
              >
              > Wynika z tego, że znienawidzone przez feministki "patrialchalne
              społeczeństwo" stanowi jednak duży postęp, jeśli chodzi o stosunek do sierot.
              Jeśli ktoś zabija małe dzieci, to najczęściej jednak wyrodne matki.

              matki szympansów odchodza od stada własnie po to, żeby ich szympansiatka nie
              zgineły pod łapą nowego samca alfa...
              >
              > No tak. Przypominam jednak, że w biednej hinduskiej wiosce istnieje
              > matrialchalna społeczność, gdzie kobiety mają kontrolę nad zasobami (uprawą
              > narkotyków). Jakoś femninistki wcale nie chcą tam emigrować. Wolą
              patriarchalne społeczeństwo z tym całym bogactwem zasobów, wypracowanych przez
              mężczyzn.

              czy nie zauwazyłes, ze kobiety w naszej kulturze same zaczęły
              zdobywać 'zyciodajne białko'? odpowiedzi sa dwie: 1) model jednego żywiciela
              przestał się sprawdzać 2) męzczyźni zgineli na licznych na poczatku XX wieku
              wojnach, i kobiety same musiały zajać się utrzymywaniem gospodarstwa.

              tak więc- kto mieczem wojuje- od miecz ginie:-)
              • maciej.k1 Re: MACIEJ 06.11.02, 12:24
                Gość portalu: zula napisał(a):

                > wszystkie ruchy, idee, które przyczynia się do tego, ze męzczyzna nie bedzie
                > czuł presji na bycie agresywnym, MĘSKIM własnie, zazwyczaj kosztem swojej
                > rodziny i własnej psychiki, są dobre.

                Ale odbieranie chłopcom militarnych zabawek sprawia jedynie, że nie będą umieli
                walczyć tylko mężczyźni "dobrze wychowani", a psychopaci i tak nie będą mieli z
                agresją żadnych problemów. Kto wówczas będzie nas bronił przed terrorystami?
                Miłujące pokój feministki?

                > tam (w ksiazce) jest podkreslone, ze pierwszą i naczelna przyczyną jest
                > reprodukcja- a za nią ida uwarunkowania biologiczne. myślę, ze nie jestesmy
                > do
                > konca zdeterminowani genetycznie, przeciez cześć ludzi MIMO WSZYSTKO
                (biologia
                > + społeczenstwo) ma udane zycie rodzinne, nie zdradza sie i nie bije. no
                > własnie- czy 'mimo wszystko' czy to jest własnie nowy (nie taki nowy...)
                > wzorzec relacji?

                Bo jest wiele sposobów kanalizowania agresji. Można pokrzyczeć na meczu
                bokserskim, można kopać piłkę, można mieć wrzody żołądka...

                > autorytet to co innego niz siła (pomijajac kibiców). to rozsadek, osobowość.
                > rozsądek i silna osobowość nie są przypisany odgórnie żadnej z płci.

                Początkowo normy moralne muszą być narzucane dziecku siłą. To "faza heteronomii
                norm moralnych" (nb. niektórzy pozostają na tym stadium rozwoju do końca
                życia). Na tym etapie dzieci przestrzegają zasad głównie z powodu lęku przed
                karą. W dalszym etapie dzieci uznają normy za własne i chcą ich bezwyjątkowego
                przestrzegania. To faza "pryncypializmu moralnego" (nb. niektórzy pozostają na
                tym stadium rozwoju do końca życia). Ostatnia faza to faza "autonomii
                moralnej", gdzy nastolatek weryfikuje normy przyjęte wcześniej od rodziców i
                tworzy autonomiczny system wartości i system norm, którymi chce sę kierować.

                Wiesz, jak się ma dzieci, to trzeba trochę poczytać o wychowaniu... :-)

                > mój chłopak nie jest agresywny. jego bracia też nie są. to znaczy, ze nie są
                > mężczyznami? czy agresja to jest wlasnie to coś, co czyni was meskimi?

                No tak. Między innymi. To dobrze, że Twój chłopak potrafi kontrolować swoją
                agresywność. Ale jeśli w ogóle nie potrafi by ć agresywny, to jest to
                podejrzane... Czujesz się bezpiecznie z człowiekiem, który w ogóle nie potrafi
                być agresywny, także wobec łobuzów, którzy zaczepiliby Cię na ulicy? A gdyby
                ktoś chciał skrzywdzić wasze dziecko, to co? Poprosiłby go, by tego nie robił,
                bo to nieładnie? Gdyby ktoś chciał skrzywdzić moją córkę, przegryzłbym mu
                gardło zębami...

                > to przede wszystkim bieda. kobiety też kradną, prostytuuja się itd. gdyby ci
                > ludzie mieli pieniądze, problem w 98% zniknąłby. trzeba nauczyć dziecko, żeby
                > się uczyło. a jezeli w domu nie ma na chleb...

                To tylko lewicowe, utopijne myślenie. Kradną zarówno bogaci, jak biedni. Zło
                istnieje na świecie niezależnie od ustroju i warunków społecznych.

                > czy nie zauwazyłes, ze kobiety w naszej kulturze same zaczęły
                > zdobywać 'zyciodajne białko'? odpowiedzi sa dwie: 1) model jednego żywiciela
                > przestał się sprawdzać 2) męzczyźni zgineli na licznych na poczatku XX wieku
                > wojnach, i kobiety same musiały zajać się utrzymywaniem gospodarstwa.

                Poniekąd to bardzo dobrze, że kobiety mogą być niezależne. W ten sposób te
                wszystkie, które nie nadają się do małżeństwa, mogą przeżyć swoje życie
                samotnie, zamiast wychodzić za mąż z przymusu a potem zatruwać życie mężowi.

                Pozdrawiam -
    • b.u.zz Re: posrednia agresja wobec kobiet 03.11.02, 19:32
      po pierwsze przepraszam, ze moj post wyszedl tyle razy. przysiaglbym, ze sie
      nie pojawial, kiedy trzeba bylo, a dopiero potem.
      po drugie, ciagle czekam na udowodnienie slusznych tez, o co - volens nolens -
      wielokrotnie prosilem.
      po trzecie, pragne przylaczyc sie do stwierdzen, ze cytowany tekst nic do
      niczego nie wnosi, natomiast sugeruje wiele. stad reakcja "przesmiewcza"
      zamiast - "pochwalnej". zwracam tez uwage, ze badacze omineli wiele waznych
      elementow, takich jak np. kolor skory. otoz ja takie badania przeprowadzilem i
      wyszlo, ze biali mezczyzni bija najczesciej biale zony, podczas gdy czarni
      mezczyzni - czarne, a zolci - zolte (stosuje termonologie kolorow w celu
      skrotowego potraktowania tematu, nie jest moim celem nikogo obrazac, ani
      dyskryminowac, ani nic podobnego). z tego wynika, ze agresja samcow skierowana
      jest przede wszystkim do zon koloru wlasnego, nie zas - odmiennego rasowo. z
      tego zas wynika, ze nalezy szybko wprowadzic u nas ustawe nakazujaca malzenstwa
      wielokorowe.
      pozdrawiam
      b.
      --
      vanitas vanitatum omnia vanitas
      quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

      :-/
    • Gość: Maciej agresja kobiet IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 20:01
      Kobiety - fizycznie słabsze niż mężczyźni - wytworzyły w procesie ewolucji
      szczególny rodzaj broni. Taką bronią jest plotka - pozwala bowiem na społeczne
      zniszczenie przeciwnika - pisze "New Scientist".
      Wzajemne przekazywanie sobie różnych wiadomości mogło legnąć u podstaw
      tworzenia przez kobiety silnych więzi społecznych - twierdzi antropolog Nicole
      Hess z Uniwersytetu Kalifornii w Santa Barbara.
      Wiadomo, że już w czasach prehistorycznych mężczyźni współdziałali - czy to
      podczas polowań, czy pomagając sobie odstraszać konkurentów w rywalizacji o
      kobiety.
      "Uważam, że kobiety również tworzą silne koalicje" - mówi Hess dodając, że
      kluczem do tego jest plotkowanie. Według niej obmowa stała się bronią kobiet,
      odstraszających swe rywalki.
      Hess i Edward Hagen przeprowadzili doświadczenie, prosząc kobiety i mężczyzn o
      wyobrażenie sobie, że ktoś dzięki kłamstwu działa na niekorzyść ich
      przyjaciela.
      "Kłamca" zagroził jednak biorącym udział w doświadczeniu, że jeśli go wydadzą,
      użyje siły bądź zastosuje obmowę. Zależnie od scenariusza, kłamca występował
      sam bądź z grupą sojuszników.
      Okazało się, że mężczyźni zastraszeni groźbą przemocy mniej byli chętni wydać
      kłamcę, gdy miał on sojuszników. W przypadku groźby obmowy mężczyznom było
      wszystko jedno, czy kłamca miał sojuszników, czy też działał w pojedynkę.
      W przypadku kobiet, którym zagrożono pobiciem, istnienie bądź brak sojuszników
      kłamcy nie miało nich znaczenia. Natomiast w sytuacji, gdy zagrożono im obmową -
      o ile tylko kłamca miał sojuszników - szybko zgadzały się trzymać język za
      zębami.
      Według Hess dowodzi to, iż kobiety dzieląc się między sobą informacjami
      uzyskują przewagę. Obmawiając mogą zagrozić reputacji i statusowi społecznemu
      swoich rywali. W czasach prehistorycznych wpływało to także na materialne
      bezpieczeństwo kobiety i jej dzieci.
      Kobiety wykształciły taki sposób walki, ponieważ nie mogą - jak mężczyźni -
      rozstrzygać wątpliwości w bezpośredniej walce.
      Z Hess zgadza się Camilla Power, antropolog z Uniwersytetu Londynu Wschodniego.
      Przyznaje ona, że w kategoriach ewolucyjnych plotki zaczęły się wśród kobiet.
      Według niej jednak powstanie kobiecych grup nie jest skutkiem, a przyczyną
      plotkowania - do takich rozmów potrzebna jest bowiem atmosfera "zaufania",
      tworząca się wśród osób już znajomych.
      • Gość: Maciej pomijanie agresji kobiet w badaniach IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 20:05
        Badania często ignorują przemoc kobiet wobec mężczyzn. Choć w przypadku
        większości aktów przemocy domowej poszkodowane są kobiety, nie znaczy to, że
        tak jest zawsze - zwracają uwagę dwaj autorzy listów na łamach "British Medical
        Journal".

        W roku 1996 podczas badań nad przemocą domową w Anglii i Walii 4,2 procenta
        kobiet i 4,2 procenta mężczyzn stwierdziło, że było fizycznie atakowanych przez
        obecnego bądź poprzedniego partnera w ciągu ostatniego roku. Kobiety są także
        sprawcami większości aktów przemocy wobec dzieci - zwraca uwagę dr Mark Horner.

        Dr Chris Carlsten twierdzi, że choć liczba kobiet będących ofiarami przemocy
        domowej ze strony mężczyzn jest - sądząc z literatury - znacznie wyższa, niż
        mężczyzn atakowanych przez kobiety, jednak można znaleźć przeciwne dane. Na
        przykład w jednym z badań 86 procent przypadków agresji w małżeństwie była
        określona jako "agresja wzajemna". Była nawet praca określająca przemoc kobiet
        wobec mężczyzn jako częstszą.

        Autor wzywa do dokładniejszych i bardziej bezstronnych badań, uwzględniających
        rolę obu płci w patologiach społecznych.
        • Gość: Maciej zespół maltretowanego męża IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.11.02, 20:09
          Termin ten został wprowadzony do nauki w 1977 r. Według jednych uczonych
          przemoc fizyczną wobec mężów stosuje 115 żon z populacji 1000 małżeństw, według
          innych proporcje przemocy wobec mężów w stosunku do przemocy wobec żon ocenia
          się jako 1:14. Dlatego też od początku wystąpiły trudności diagnostyczne w
          ustaleniu zakresu tego zjawiska, które nasila się, zwłaszcza wśród młodych
          małżeństw, zwłaszcza w USA i Anglii. Agresja żon wobec mężów ma różne formy:
          przemocy fizycznej, agresji seksualnej, maltretowania fizycznego, a nawet
          zabójstwa z użyciem broni.
          To, że wiele osób wątpi w realność tego zjawiska, a wielu mężczyzn nie
          przyznaje się, że doznaje przemocy ze strony swoich żon, bojąc się ośmieszenia,
          wynika zapewne ze stereotypu silnego mężczyzny i słabej kobiety w obrębie
          kultury Zachodu. Często natomiast spotyka się zespół maltretowanego męża w
          różnych scenach komicznych, dowcipach, filmach i teatrze.
          W wielu kulturach przemoc fizyczna i seksualna wobec mężów była WANEGO MĘŻA
          komicznie odbierana. W Polsce śmiano się ongiś do łez na wspomnienie jak
          hetmanowa Ogińska traktowała swojego męża. Wystawiała go poza okno pałacu,
          mocno trzymając, aż ugnie się wobec jej woli. Wśród kultur prymitywnych aż w 71
          spośród nich pojawia się przemoc żon wobec mężów. W Finlandii 60% małżonków
          obojga płci przyznaje się do stosowania przemocy fizycznej. W kulturze
          latynoskiej w rozwiązaniu konfliktów małżeńskich to mężowie uciekają się do
          groźnych form przemocy wobec swoich żon (macho).
          W małżeństwach stosujących przemoc wobec współmałżonka problemy seksualne są o
          300% częstsze niż w związkach nie mających tych problemów.
          • ququryqu Re: zespół maltretowanego męża 03.11.02, 20:20
            Gość portalu: Maciej napisał(a):
            >Agresja żon wobec mężów ma różne formy:
            > przemocy fizycznej, agresji seksualnej, maltretowania fizycznego, a nawet
            > zabójstwa z użyciem broni.
            > To, że wiele osób wątpi w realność tego zjawiska, a wielu mężczyzn nie
            > przyznaje się, że doznaje przemocy ze strony swoich żon, bojąc się
            >ośmieszenia,
            >
            > wynika zapewne ze stereotypu silnego mężczyzny i słabej kobiety w obrębie
            > kultury Zachodu. [STANOWIĄCEGO ODZWIERCIEDLENIE TRADYCYJNYCH RÓL]
    • maly.ksiaze Garść uwag 04.11.02, 05:10
      Zadałem sobie trud przejrzenia części materiałów
      źródłowych podanych w notatce Zuli. Kilka uwag:

      1. Uwaga techniczna, czyli o trudnej sztuce cytowania.
      Warto, podając nazwiska autorów i rok podać również tytuł
      publikacji (lub magazyn, w którym tekst został
      opublikowany). Zwłaszcza, gdy jeden z autorów (Nirenberg)
      nosi identyczne nazwisko, co badacz znacznie bardziej
      prominentny (Marshall W. Nirenberg, noblista, biochemik).
      Z kolei Neil Malamuth w 1988 opublikował sześć różnych
      prac. Trudno w tym wyłowić jedną krótką uwagę. Ale to
      tylko technicznie w właściwie w powietrze - bo sam robię
      tak samo. Ale mogę podać link.

      2. Uwaga terminologiczna, czyli o jakiej agresji tu mowa.
      Prace Malamutha dotyczą agresji na tle seksualnym, przede
      wszystkim gwałtów. W 1988 nie opublikował on niczego, co
      nie traktowałoby o przemocy w erotyce lub na tle
      seksualnym. Uważam, że napisanie po prostu 'agresji' jest
      nadużyciem, i to dość wrednym. Nie wiem, czy Twoim, czy
      pana Wojciszke.

      3. Uwaga merytoryczna, czyli stereotypy a nasilona
      agresja wobec kobiet.
      Sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak to przedstawiasz.
      Taylor & Smith (1974) sugerują właśnie taki związek, jak
      w podanym przez Ciebie cytacie. Z kolei inne badania
      (Young, Beier, Beier, Barton 1975) odrzucają hipotezę o
      związku akceptacji stereotypowych ról płciowych ze
      zwiększoną agresją wobec kobiet. Więcej nawet, w pewnych
      warunkach owa 'stereotypowość' okazała się być
      skorelowana z obniżonym stopniem agresji. Wogóle dane na
      ten temat wydają się być sprzeczne (Hotaling, Sugarman,
      1986). Czyżby zatem Zula prezentowała 'motivated cognition'?

      4. Uwaga merytoryczna 2, czyli Interpretacja.
      Po dość pobieżnym (mea maxima, alu musiałem troszke
      popracować na chlebek) przeczytaniu dwóch artykułów pana
      M. z pamiętnego roku 1988 doszedłem do pewnej konkluzji.
      Otóż Malamuth pisał o gwałtach, podstawowymi czynnikami
      były skłonność do dominacji, akceptacja przemocy,
      przestępcza przeszłość (skazanie za gwałt), seksualne
      podniecenie w związku z przemocą itp. Aha, jeszcze te
      stereotypy. Wnioski? Oddajmy głos autorowi:
      "Wykazano znaczącą pozytywną korelację pomiędzy niemal
      wszystkimi predyktorami, a agresją wobec ofiar płci
      żeńskiej oraz brak korelacji tychże czynników z agresją
      wobec mężczyzn. Jedynym wyjątkiem była zmienna SRS
      (sex-role stereotyping), która nie była w istotny sposób
      skorelowana z agresją wobec kobiet. Co więcej, był to
      istotny czynnik odwrotny w równaniu regresji
      przewidującym poziom agresji wobec kobiet. Wykazano
      natomiast związek z SRS z obniżeniem skłonności do
      nagradzania kobiet." (mój komentarz: p jest dobrane dość
      optymistycznie, ale nie będę się czepiał, badanie
      generalnie jest fajne).

      5. Mea culpa.
      Napisałem, że nie wyobrażam sobie eksperymentalnych badań
      nt. agresji wobec kobiet. Mizerną mam widać wyobraźnię.
      Malamuth, N. (1988). Predicting laboratory aggression
      against female vs. male targets: Implications for
      research on sexual aggression. Journal of Research in
      Personality, 22, 474-495.


      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Czy ktoś to
      wogóle przeczytał?
      • Gość: zula Re: Garść uwag IP: *.leased-02.binet.pl 04.11.02, 09:47
        > 1. Uwaga techniczna, czyli o trudnej sztuce cytowania.
        > Warto, podając nazwiska autorów i rok podać również tytuł
        > publikacji (lub magazyn, w którym tekst został
        > opublikowany). Zwłaszcza, gdy jeden z autorów (Nirenberg)
        > nosi identyczne nazwisko, co badacz znacznie bardziej
        > prominentny (Marshall W. Nirenberg, noblista, biochemik).
        > Z kolei Neil Malamuth w 1988 opublikował sześć różnych
        > prac. Trudno w tym wyłowić jedną krótką uwagę. Ale to
        > tylko technicznie w właściwie w powietrze - bo sam robię
        > tak samo. Ale mogę podać link.

        to jest DOKŁADNY cytat, nic w nim niezmieniałam. dowiedziałam się od swojej
        promotorki, że tak wyglądaja nowoczesne przypisy.

        > 2. Uwaga terminologiczna, czyli o jakiej agresji tu mowa.
        > Prace Malamutha dotyczą agresji na tle seksualnym, przede
        > wszystkim gwałtów. W 1988 nie opublikował on niczego, co
        > nie traktowałoby o przemocy w erotyce lub na tle
        > seksualnym. Uważam, że napisanie po prostu 'agresji' jest
        > nadużyciem, i to dość wrednym. Nie wiem, czy Twoim, czy
        > pana Wojciszke.

        ...odsyłam do ksiązki...

        >
        > 3. Uwaga merytoryczna, czyli stereotypy a nasilona
        > agresja wobec kobiet.
        > Sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak to przedstawiasz.
        > Taylor & Smith (1974) sugerują właśnie taki związek, jak
        > w podanym przez Ciebie cytacie. Z kolei inne badania
        > (Young, Beier, Beier, Barton 1975) odrzucają hipotezę o
        > związku akceptacji stereotypowych ról płciowych ze
        > zwiększoną agresją wobec kobiet. Więcej nawet, w pewnych
        > warunkach owa 'stereotypowość' okazała się być
        > skorelowana z obniżonym stopniem agresji. Wogóle dane na
        > ten temat wydają się być sprzeczne (Hotaling, Sugarman,
        > 1986). Czyżby zatem Zula prezentowała 'motivated cognition'?

        tak, ale zauważ, że określenia dotyczace stereotypów płci, czyli w wypadku
        męzczyzn agresja, w wypadku kobiet- opiekuńczosć, sa pojeciami abstrakcyjnymi
        (nie tylko ja doszłam do tego wniosku-inaczej formuuje się określenia zachowań
        męskich i żęskich, tak samo jak afroamerykańskich kobiet i białych kobiet, ale
        o tym innym razem). tak naprawdę trudno stwierdzić, o czym my w ogóle
        dyskutujemy.
        >
        > 4. Uwaga merytoryczna 2, czyli Interpretacja.
        > Po dość pobieżnym (mea maxima, alu musiałem troszke
        > popracować na chlebek) przeczytaniu dwóch artykułów pana
        > M. z pamiętnego roku 1988 doszedłem do pewnej konkluzji.
        > Otóż Malamuth pisał o gwałtach, podstawowymi czynnikami
        > były skłonność do dominacji, akceptacja przemocy,
        > przestępcza przeszłość (skazanie za gwałt), seksualne
        > podniecenie w związku z przemocą itp. Aha, jeszcze te
        > stereotypy. Wnioski? Oddajmy głos autorowi:
        > "Wykazano znaczącą pozytywną korelację pomiędzy niemal
        > wszystkimi predyktorami, a agresją wobec ofiar płci
        > żeńskiej oraz brak korelacji tychże czynników z agresją
        > wobec mężczyzn. Jedynym wyjątkiem była zmienna SRS
        > (sex-role stereotyping), która nie była w istotny sposób
        > skorelowana z agresją wobec kobiet. Co więcej, był to
        > istotny czynnik odwrotny w równaniu regresji
        > przewidującym poziom agresji wobec kobiet. Wykazano
        > natomiast związek z SRS z obniżeniem skłonności do
        > nagradzania kobiet." (mój komentarz: p jest dobrane dość
        > optymistycznie, ale nie będę się czepiał, badanie
        > generalnie jest fajne).

        mhm, tam też był przytoczony ten fragment- własciwie ciachnęłam go z tego
        pierwszego cytatu-niepotrzebnie zdajsie
        >
        > 5. Mea culpa.
        > Napisałem, że nie wyobrażam sobie eksperymentalnych badań
        > nt. agresji wobec kobiet. Mizerną mam widać wyobraźnię.
        > Malamuth, N. (1988). Predicting laboratory aggression
        > against female vs. male targets: Implications for
        > research on sexual aggression. Journal of Research in
        > Personality, 22, 474-495.

        ;-)
        >
        >
        > Pozdrawiam,
        >
        > mk.
        >
        > PS. Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Czy ktoś to
        > wogóle przeczytał?

        oui:-)
        • maly.ksiaze Suzanne takes you down 04.11.02, 22:27
          Gość portalu: zula napisał(a):
          > ...odsyłam do ksiązki...
          [...]
          > tak naprawdę trudno stwierdzić, o czym my w ogóle
          > dyskutujemy.
          To ja odsylam do diabla. Rozpoczynasz dyskusje, ustanow jakis rozsadny
          kontekst, tak, abysmy wiedzieli, o czym mowa. Albo cytuj obszerniej (bez
          wycinania waznych informacji), albo w kilku zdaniach zarysuj kontekst.
          Jesli przepustka do dyskusji ma byc zakupienie ksiazki p. Wojciszke (masz jakas
          prowizje?), to ja niestety wysiadam.
          Nie mam mozliwosci (ani checi) zakupienia ksiazki, pobliskie uniwersytety tez
          raczej nie rozszerza zbiorow o dzielo pod redakcja magistra z Polski.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: zula mały prince- polo IP: *.leased-02.binet.pl 05.11.02, 15:31
            > > ...odsyłam do ksiązki...
            > [...]
            > > tak naprawdę trudno stwierdzić, o czym my w ogóle
            > > dyskutujemy.
            > To ja odsylam do diabla.

            z twojej strony spotyka mnie agresja + wyrwane z kontekstu cytaty.
            teza, ze terminy takie jak agresja itp są abstrakcyjne równiez są parafrazą z
            książki, więc mozesz sobie SARKAĆ do woli. twoja agresja jest dla mnie
            internetowa abstrakcja:-)

            > Rozpoczynasz dyskusje, ustanow jakis rozsadny
            > kontekst, tak, abysmy wiedzieli, o czym mowa.

            o agresji uwarunkowanej ewolucyjnie. czy coś przepisac ci jeszcze raz?

            Albo cytuj obszerniej (bez
            > wycinania waznych informacji), albo w kilku zdaniach zarysuj kontekst.

            dziękuję za wskazówki. sam przed chwila pociąłeś moje cytaty, odzierajac je z
            SENSu.

            > Jesli przepustka do dyskusji ma byc zakupienie ksiazki p. Wojciszke (masz
            jakas prowizje?), to ja niestety wysiadam.

            tak, dostaje 100 ziliardów kruzeiros za sztukę. zwłaszcza, ze egzemplarz, który
            czytam, też jest z biblioteki.bezczelnosć! wyobraź sobie, że nie trzeba KUPOWAĆ
            książki, żeby ją przeczytać. szalony pomysł, prawda?

            a może nie wypada tak bezinteresownie zachwalac ksiazek na forum? moze to
            PODEJRZANE? to może przy okazji zachwalę film fuji superia 400 i kodak t-max
            100- sa naprawdę fajne. i jeszcze lubię pizzę w lokalu sicilia w katowicach. tą
            NAJDROŻSZĄ!

            > Nie mam mozliwosci (ani checi) zakupienia ksiazki, pobliskie uniwersytety tez
            > raczej nie rozszerza zbiorow o dzielo pod redakcja magistra z Polski.

            on to wydał w londynie. wieksze biblioteki dostają PRZYNAJMNIEJ jeden
            egzemplarz publikacji ukazujacych się nakładem wiekszych wydawnict, a GWP jest
            zdajsie jednym z wiekszych psycholog. wydawnictw w kraju.
            >
            > Pozdrawiam,

            po tym wszystkim pozdrawiasz:-)? to jak papieros po gwałcie(w odpowiednich
            proporcjach)!
      • Gość: Mizogin Ja przeczytałem, Wasza Książęca Łasuchowatość! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 10:19
        Niniejszą wypowiedzią, choć skierowaną do Małego Księcia, postaram odnieść się
        do całości dyskusji w takim stanie, w jakim ją zastałem, z pominięciem
        oczywiście kilku nie interesujących mnie wątków. Powód jest prosty - cięcia
        budżetowe i... zwykłe lenistwo. Jeżeli potrzeba jest matką wynalazków, to
        lenistwo z pewnością jest jej ojcem! Ale mi stereotypowo-płciowo wyszło:
        kobieta-potrzeby, mężczyzna-lenistwo.

        buzz) ps. pod warunkiem, ze ci wszawi naukowcy wreszcie sie upewnia, bo
        spekulacji to juz - wicie rozumicie - mamy dosyc.

        Niestety drogi buzz, wszawa nauka to, na przekór powszechnemu mniemaniu, sztuka
        powątpiewania i zaprzeczania.


        sagan-san) obiektywni panowie przyklaskuja, gdy statystyki/badania naukowe
        przytacza np Maciej, a opluwaja za to samo Zule...

        Ciekawe, którzy to są obiektywni. Czy w ogóle dopuszczalny myślowo jest
        obiektywny człowiek?

        mors) Nikomu nie przyklaskuje, ale ja bym prosil o link do tych prac, do
        wszystkich jakie sie tu pokazuja. Nie wspominajac juz o tym, ze czesc
        wspomnianych badan jest stara, wiec moze ta teoria zostala juz obalona. (...)
        Czy to bylo obiektywne ? :-)

        Nie.

        sagan-san) przeciez Zula podala autrow wszystkich tych badan. nie musza one byc
        w internecie, prawda? ksiazki jeszcze istnieja... co do dezaktualizacj: ona
        przytoczyla *tylko* wyniki badan, bez zadnych intrpretacji. chcesz, aby fakty
        sie zdezaktualizowaly? ale wtedy mozna tylko powiedziec, ze tak jak w
        przytoczonych badaniach bylo 20 lat temu, a teraz jestr inaczej. faktow sprzed
        20 lat nie wymazesz nowymi badaniami...

        Cenna i błyskotliwa uwaga, zwłaszcza dla kogoś kto wie, co właściwie oznacza
        słowo „fakt”.

        mały książe) To, co zawiera notatka Zuli, to nie są fakty, tylko ich
        interpretacja. Przecież nie prowadzono badań eksperymentalnych nt. agresji
        wobec kobiet!

        Nawet Wasza Książęca Mość nie macie pojęcia ile karykaturalnych badań dokonuje
        się w polu nauk społecznych z wykorzystaniem założeń metodologicznych, metod i
        technik żywcem porwanych ze sterylnych, nieludzkich laboratoriów. I potem
        wychodzą takie kwiatuszki zła (o, liryczna suzume, ty będziesz wiedzieć...).
        Książe, zdaje się, także przedkłada metodę experymentalną nade inne, Bo z
        cytowanej wypowiedzi jego wnoszę, iż jedynie eksperyment jest w stanie oddać
        nad faktualny obraz rzeczywistości.

        Muszę Go niestety rozczarować. Wartość eksperymentu w naukach społecznych, choć
        rozpowszechniona tamże zgubną działalnością psychologów, pozostaje kwestią
        kontrowersyjną, a to ze względu na obecność niepożądanego przecież w
        laboratoryjnym środowisku czynnika wolicjonalnego. Przecież woli nie sposób
        kontrolować - jest ona takim atrybutem moim i Waszym, dzięki któremu mogę nie
        powodowany niczym zamieścić swój post na tym wątku lub nie. Wola ludzka jest
        niemierzalna i na nic nie zdadzą się tutaj zabiegi eliminacyjne w postaci grup
        kontrolnych - zakładać bowiem wzajemne znoszenie się woli poszczególnych
        jednostek w matematycznie precyzyjnym stosunku byłoby czystym szaleństwem. Tym
        nie mniej, co sam niżej zauważyłeś, Mości Książe, przeprowadzane są
        laboratoryjne eksperymenty na ludziach traktowanych nie przedmiotowo, lecz
        podmiotowo! Kiedyż wreszcie nastanie kres owej psychologicznej herezji?

        mały książe) Faktem jest tu korelacja, stwierdzenie skłonności jest wnioskiem.

        Z całym należnym książęcemu majestatowi szacunkiem korelacja nie jest faktem.
        Fakt to po prostu coś, co się zdarzyło, zdarzenie, a korelacja to statystyczne
        stwierdzenie zależności pomiędzy zjawiskami czy stanami rzeczy.

        zula) wyniki w postrzeganiu stereotypów rodzajowych (płci) nie zmieniły się-
        dowodzi tego porównanie badań z 1977 z aktualnymi.

        Zuleczko kochana, umówmy się może (o piątej?), że żadne badania, ani tym
        bardziej ich porównanie niczego nie dowodzi. Z dowodzeniem mamy do czynienia
        tylko w sądzie, logice, matematyce i... w wojsku. Badania mogą wyjaśnić,
        wykazać, zobrazować, zadać kłam, uprawdopodobnić, unieprawdopodobnić, itd...


        EWOK) Jakiś czas temu zamieściłam na pewnym kobiecym (niefeministycznym)forum
        krótką prowokacyjkę. Wypowiedziało się na jej temat całkiem sporo kobiet. A
        właściwie
        nie na jej temat ale na mój temat.Zainteresowało mnie jak wiele mogą powiedzieć
        o mnie na podstawie kilku linijek. Dowiedziałam się między innymi, że z
        pewnością jestem impotentem, albo wręcz kastratem, starą panna niedopieszczoną
        i sfrustrowaną itede i że powinnam (powinienem) leczyć się psychiatrycznie.

        A czegóż spodziewałaś się po prowokacyjce? Może zaczerń sobie twarz szuwaksem i
        pójdź sobie na sabat Ku-Klux-Klanu. Może wtedy dowiesz się o sobie jeszcze
        więcej?
        To tylko taki żarcik - nie obrażaj się, Ewuniu K.

        zula) jest tam próba wyjaśnienia zachowań agresywnych samców wobec samic- miały
        one na celu jedno- zastraszenie samicy, by ta nie rozmnazala się z innymi
        samcami- i to jest przyczyna pierwotna. samce naszych bliskich krewnych
        szympansów dodatkowo zabijają nieswoje potomstwo. a że przywódca grupy zmienia
        sie srednio co 26 miesiecy, 40% młodych szympansów ginie w ten sposób.innym
        zachowaniem szympansów jest zabijanie samotnie wędrujacej z młodymi szympansicy
        (jezeli nie nalezy do ich stada)- wtedy młode szympansiatka płci zeńskiej
        zostaja 'zaadoptowane' przez grupę i tym sposobem maja nowe samiczki, które
        urodzą samcowi alfa, lub, gdy szympansicy uda się wymknąć- innym szympansom
        dzieci. inne rozwiazanie obserujemy u makaków, gdzie samica przyjaxni się z 1-2
        samcami, które chronia ja przed agresją innych samców, a ta w zamian za to
        głównie z nimi się rozmnaża. u makaków istnieje równiez coś w rodzają wspólnoty
        kobiet- sammice wspólnie opieraja sie męskim zachowaniom agresywnym.

        Interesująca dykteryjka, przyznaję. Ale jak z zachowań stadnych „naszych
        bliskich krewnych” szympansów i makaków wnosić możemy cokolwiek o ludziach? Co
        ma przysłowiowy piernik do wiatraka? Owszem, na gruncie nauk medycznych,
        biologicznych i pokrewnych codziennością jest ten typ indukcji - nagroda dla
        tego/tej, który/która przypomni mi jej nazwę - polegający na wnoszeniu z cech
        jednej klasy abstrakcji o cechach drugiej, tym niemniej jest to jedno z
        najmniej pewnych wnioskowań w naukach.
        zula) kobitom snią sie gwałty zbiorowe, 'boją sie penisów' (...) męskiej
        kontroli nad zasobami(i ludzie są tu wyjatkowym gatunkiem, u wiekszości
        zwierzat samice same zdobywają pokarm, tyczasem u homo ... męzczyzna polowł- on
        zb=dobywał życiodajne białko...

        Bojaźń penisów (a to ciekawe, bo bodajże w XII księdza „Pana Tadeusza”
        czytamy: „baby chujem nie strasz, bo się nie przelęknie”), męska kontrola nad
        zasobami, życiodajne białko... Czyż nauka to nie jest przepiękna edda poetycka,
        liryczny erotyk, celnymi niczym bełty Kupida słowami trafiająca w nasze serca i
        umysłay?

        buzz) po pierwsze przepraszam, ze moj post wyszedl tyle razy. przysiaglbym, ze
        sie nie pojawial, kiedy trzeba bylo, a dopiero potem.

        Nie martw się. Ja wczoraj postanowiłem wypowiedzieć się w
        sprawie „Bezpieczeństwa kobiet” w związku z wątpliwościami zgłaszanymi przez
        Lady Sagan, i moje niefortunne pięć czy sześć postów o tej samej treści wyszło
        na seksualne molestowanie ;)

        Maciej) Kobiety - fizycznie słabsze niż mężczyźni - wytworzyły w procesie
        ewolucji
        szczególny rodzaj broni. Taką bronią jest plotka - pozwala bowiem na
        społeczne
        zniszczenie przeciwnika - pisze "New Scientist".

        Społeczne zniszczenie przeciwnika. Już Durkheim zastanawiał się, co jest
        gorsze: to czy fizyczne zejście śmiertelne. Wyszło mu, że są w zasadzie
        równoznaczne.

        Maciej) Wzajemne przekazywanie sobie różnych wiadomości mogło legnąć u podstaw
        tworzenia przez kobiety silnych więzi społecznych - twierdzi antropolog Nicole
        Hess z Uniwersytetu Kalifornii w Santa Barbara.

        • Gość: EWOK do Mizogina IP: 213.241.18.* 04.11.02, 11:24
          Gość portalu: Mizogin napisał(a):

          >>
          > >
          >>
          > >>
          > EWOK) Jakiś czas temu zamieściłam na pewnym kobiecym (niefeministycznym)forum
          > krótką prowokacyjkę. Wypowiedziało się na jej temat całkiem sporo kobiet. A
          > właściwie
          > nie na jej temat ale na mój temat.Zainteresowało mnie jak wiele mogą
          powiedzieć
          >
          > o mnie na podstawie kilku linijek. Dowiedziałam się między innymi, że z
          > pewnością jestem impotentem, albo wręcz kastratem, starą panna
          niedopieszczoną
          > i sfrustrowaną itede i że powinnam (powinienem) leczyć się psychiatrycznie.
          >
          > A czegóż spodziewałaś się po prowokacyjce? Może zaczerń sobie twarz szuwaksem
          i
          >
          > pójdź sobie na sabat Ku-Klux-Klanu. Może wtedy dowiesz się o sobie jeszcze
          > więcej?
          > To tylko taki żarcik - nie obrażaj się, Ewuniu K.

          1.Mój nick nie ma nic wspólnego z moim imieniem
          2.Mój post ma wiele wspólnego z postem tada, do którego się odnosi. Ocenianie
          go jako wyrwanego z kontestu odbiera mu sens.
          >
          >.
          >
          >>>
          >
        • Gość: zula Re: Ja przeczytałem, Wasza Książęca Łasuchowatość IP: *.leased-02.binet.pl 04.11.02, 12:20
          > zula) wyniki w postrzeganiu stereotypów rodzajowych (płci) nie zmieniły się-
          > dowodzi tego porównanie badań z 1977 z aktualnymi.

          no tak, ale jeżeli badano 60 męzczyzn w róznym wieku, z różnych kultur, to
          chyba panowie nie ściągali od siebie, ani nie umówili się, że będą opisywać
          panie tak samo, jak 20 lat temu inni panowie, na złość badajacym?

          sceptyk z ciebie, miziu. może to i dobrze.
          >
          > Zuleczko kochana, umówmy się może (o piątej?), że żadne badania, ani tym
          > bardziej ich porównanie niczego nie dowodzi.

          czy masz jakieś badania, że badania niczego nie dowodzą?

          > Badania mogą wyjaśnić,
          > wykazać, zobrazować, zadać kłam, uprawdopodobnić, unieprawdopodobnić, itd...

          no i?

          > Interesująca dykteryjka, przyznaję.

          ...rozmowy ze szwejkiem...

          > Ale jak z zachowań stadnych „naszych
          > bliskich krewnych” szympansów i makaków wnosić możemy cokolwiek o ludziac
          > h? Co ma przysłowiowy piernik do wiatraka?

          oj mizoginie, sam sobie odpowiedz, siegnij do lektur. ja tutaj niczego nie
          twierdzę. to jest próba wyjaśnienia przemocy siłami libidalnymi. jakakolwiek by
          nie była- przemoc pozostaje przemocą.

          > zula) kobitom snią sie gwałty zbiorowe, 'boją sie penisów' (...) męskiej
          > kontroli nad zasobami(i ludzie są tu wyjatkowym gatunkiem, u wiekszości
          > zwierzat samice same zdobywają pokarm, tyczasem u homo ... męzczyzna polowł-
          on zb=dobywał życiodajne białko...

          trzeba było jeszcze bardziej pomieszać, zeby jeszcze bardziej podkreslić, że to
          co piszę to są dla ciebie banialuki. dziękuję bardzo, zrozumiałam.

          > Bojaźń penisów (a to ciekawe, bo bodajże w XII księdza „Pana TadeuszaR
          > 21;
          > czytamy: „baby chujem nie strasz, bo się nie przelęknie”),

          mówimy o wiosce mohinaku, nie o erotomanie mickiewiczu, ale najwyraźniej wolisz
          snuc swoje mysli po rozmaitych, jakże odległych rejonach, nie przeszkadzam
          zatem w dywagacjach.
          • Gość: Mizogin Ależ zulu, co zula? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 13:28
            Fajna zula napisała:

            > czy masz jakieś badania, że badania niczego nie dowodzą?

            Jaka z Ciebie cudnie zwariowana empirystka! Nie, nie ma takich badań:
            dowodzenie w nauce to problem nie badawczy lecz ogólnometodologicznych założeń.
            I proszę Ciebie, nie traktuj badań tak poważnie, bowiem nie są one ani jedyną,
            ani ostateczną instancją postępowania naukowego.

            > > Badania mogą wyjaśnić,
            > > wykazać, zobrazować, zadać kłam, uprawdopodobnić, unieprawdopodobnić, itd.
            > ..
            >
            > no i?

            No i nic. Tak sobię tylko siedzę przed komputerem i stukam w klawisze w
            bezpodstawnej nadziei, że ktoś tam odstuka mi przyjaźnie...

            > > Ale jak z zachowań stadnych „naszych
            > > bliskich krewnych” szympansów i makaków wnosić możemy cokolwiek o lu
            > dziac
            > > h? Co ma przysłowiowy piernik do wiatraka?
            >
            > oj mizoginie, sam sobie odpowiedz, siegnij do lektur. ja tutaj niczego nie
            > twierdzę. to jest próba wyjaśnienia przemocy siłami libidalnymi. jakakolwiek
            by
            >
            > nie była- przemoc pozostaje przemocą.

            Sięgnąć do lektur, powiadasz... Tylko jakich?
            No, ładnie to brzmi: "próba wyjaśnienia", z naciskiem na pierwsze z tych słów.
            Ale "siły libidalne" to już psychologiczna abrakadabra i kolejne wyjaśnienie
            faktu, dlaczego Amerykanie nazywają psychologów "head shrinks".
            Twierdzisz, że przemoc jakakolwiek by nie była zawsze pozostaje przemocą.
            Dlaczego więc nie przytoczono wyników badań nad przemocą przeprowadzonych wśród
            hien? Czyżby tylko dlatego, że szympansy i makaki są "naszymi najbliższymi
            krewnymi"? Moim najbliższym krewnym jest moja siostra, Natasza, lecz chyba nikt
            nie pokusiłby się o powiedzenie czegokolwiek na temat mojego charakteru po
            przeprowadzeniu najbardziej nawet wnikliwych badań nad nią.

            >
            > > zula) kobitom snią sie gwałty zbiorowe, 'boją sie penisów' (...) męskiej
            > > kontroli nad zasobami(i ludzie są tu wyjatkowym gatunkiem, u wiekszości
            > > zwierzat samice same zdobywają pokarm, tyczasem u homo ... męzczyzna polow
            > ł-
            > on zb=dobywał życiodajne białko...
            >
            > trzeba było jeszcze bardziej pomieszać, zeby jeszcze bardziej podkreslić, że
            to
            >
            > co piszę to są dla ciebie banialuki. dziękuję bardzo, zrozumiałam.

            No Zuluś, nie obrażaj się tylko, to nie przystoi dużej dziewczynce. Nie tyle
            chodzi o to, że to ty piszesz banialuki, tylko o to, że banialuki te powstają w
            czyichś uczonych głowach, przelewane są na uczony papier i uświęcane
            epitetem "naukowy". Czy nikt nie ma prawa ich krytykować? Wręcz przeciwnie,
            każdy naukowiec musi liczyć się z tym, że jego naukowe wytwory myślowe poddane
            mogą zostać osądowi każdej, dowolnej osoby - to jeden ze szytnych naukowych
            ideałów. Nauka to nie jest jakaś dogmatyczna wiedza wtajemniczonych, lecz
            wieczna intelektualna propozycja, która wolna winna być od wszelkich hipostaz,
            błędów w rozumowaniu oraz wynikających z nich nieuprawnionych wnioskowań. I coż
            z tego, że dana teoria jest w sferze badawczego warsztatu dopieszczona tak, że
            mucha nie siada, skoro w warstwie teoretycznej byle chłystek wykazać może
            poważne uchybienia, których nie przymaskują atrakcyjne wizualnie terminy
            typu "siły libidalne"?
            Naprawdę, moja miła, nie miałem zamiaru wykazać Tobie jakichkolwiek braków.
            Jakże mógłbym dopuścić się takiego postępku wobec tak zjawiskowej istoty, jak
            Ty?

            >
            > > Bojaźń penisów (a to ciekawe, bo bodajże w XII księdza „Pana Tadeusz
            > aR
            > > 21;
            > > czytamy: „baby chujem nie strasz, bo się nie przelęknie”),
            >
            > mówimy o wiosce mohinaku, nie o erotomanie mickiewiczu, ale najwyraźniej
            wolisz
            >
            > snuc swoje mysli po rozmaitych, jakże odległych rejonach, nie przeszkadzam
            > zatem w dywagacjach.

            No cóż, może poezja nie trafia do Ciebie tak, jak do suzume. Przepraszam zatem,
            od teraz skupię się wyłącznie na wiosce mohinaku. A gdzie ta cholerna mieścina
            w ogóle jest?

            Konsyliacyjny Mizogin
            • maciej.k1 o Zuli i nauce 04.11.02, 14:37
              Mi zdecydowanie bliższe jest stanowisko Zuli, prezentowane w jej ostatnich
              postach. Nauka zasługuje na to, by traktować ją poważnie. Cała nasza
              współczesna cywilizacja jest dowodem, że nauka jest najlepszym sposobem
              poznawania prawdy, przewidywania przyszłości czy udoskonalania świata w którym
              żyjemy. Fakt, że ma swoje ograniczenia, nie oznacza, że można ją zestawiać np.
              z poezją.

              Obserwacje naczelnych są dobrym sposobem, by na tej podstawie wnioskować o
              ludzkim społeczeństwie, biologiczne podstawy zachowania ludzi i małp są często
              wspólne.

              A wnioskowanie ma miejsce w każdej nauce, nie tylko w logice czy matematyce.
              Pozdrawiam -
            • Gość: zula Re: Ależ zulu, co zula? IP: *.leased-02.binet.pl 04.11.02, 21:19
              > Jaka z Ciebie cudnie zwariowana empirystka!

              :-)))

              > I proszę Ciebie, nie traktuj badań tak poważnie, bowiem nie są one ani
              jedyną,
              > ani ostateczną instancją postępowania naukowego.

              oki. w naszych listach- ani mru mru o badaniach naukowych!

              > No i nic. Tak sobię tylko siedzę przed komputerem i stukam w klawisze w
              > bezpodstawnej nadziei, że ktoś tam odstuka mi przyjaźnie...

              to bardzo ładnie. jestem zbudowana.

              > Ale "siły libidalne" to już psychologiczna abrakadabra

              ho ho ho, jaki kolega dzisiaj skromny;-) forumowe niewiniatko:-)!

              > Twierdzisz, że przemoc jakakolwiek by nie była zawsze pozostaje przemocą.
              > Dlaczego więc nie przytoczono wyników badań nad przemocą przeprowadzonych
              wśród hien?

              może przeprowadzono...???

              Czyżby tylko dlatego, że szympansy i makaki są "naszymi najbliższymi
              > krewnymi"? Moim najbliższym krewnym jest moja siostra, Natasza, lecz chyba
              nikt
              >
              > nie pokusiłby się o powiedzenie czegokolwiek na temat mojego charakteru po
              > przeprowadzeniu najbardziej nawet wnikliwych badań nad nią.

              a gdybyś miał 100 sióstr?
              >
              > No cóż, może poezja nie trafia do Ciebie tak, jak do suzume. Przepraszam zatem
              > od teraz skupię się wyłącznie na wiosce mohinaku. A gdzie ta cholerna
              mieścina w ogóle jest?

              w afryce. to plemię.

              podtrzymuję tezę- sceptyk z ciebie. czy te ciasta, poezje, to tylko na osłodę;-
              )?
        • pwrzes Re: Ja przeczytałem, Wasza Książęca Łasuchowatość 04.11.02, 14:32
          Gość portalu: Mizogin napisał(a):

          > mors) Nikomu nie przyklaskuje, ale ja bym prosil o link do tych prac, do
          > wszystkich jakie sie tu pokazuja. Nie wspominajac juz o tym, ze czesc
          > wspomnianych badan jest stara, wiec moze ta teoria zostala juz obalona. (...)
          > Czy to bylo obiektywne ? :-)

          To twoje zdanie ale jak szukasz drugiego dna w prostym pytaniu o dokladne
          podanie zrodla tudziez linku to twoj problem.

          > Cenna i błyskotliwa uwaga, zwłaszcza dla kogoś kto wie, co właściwie oznacza
          > słowo „fakt”.

          Eh gdzies bije a nie wiesz gdzie, poprosilem o dokladniejsze dane i jak widac
          prosba moja zostala spelniona i chodzilo mi o to i tylko o to. A jak juz
          zinterpretujesz proste (wydawalo mi sie ze zadalem proste pytanie, prosba o
          link byla zwiazana z wygoda) to juz twoja sprawa.

          I mala uwaga jak cytujesz, wyrazniej zaznaczaj cytaty, moze tym znaczkiem '>'
          kazda linie cytatu,o wiele latwiej sie czyta.

          Mors


        • Gość: maly.k Nie dosc, ze Pyry, to jeszcze metale... IP: *.BrockU.CA 04.11.02, 16:00
          Nie dosc, ze Mizogin, to jeszcze besserwisser.

          Napisalem, ze 'faktem' jest 'korelacja. Choc oczywiscie, korelacja jest
          zwiazkiem, a nie faktem. Czy istnienie zwiazku jest faktem? Hmmm... Nie, raczej
          faktem jest to, ze przeprowadzono badania, z ktorych pono wynika, ze ow zwiazek
          istnieje. Lub tez raczej: opublikowano prace, ktorej autor twierdzi, ze
          przeprowadzil badania, z ktorych wynika... Lub tez raczej - faktem jest, ze
          znalazlem dokument, ktory odnosi sie do rzekomej publikacji, w ktorej...

          Jak widzisz, swinskim truchcikiem zmierzam wlasnie na pustkowia pustoslowia,
          gdzie tylko placz i zgrzytanie zebow. Po to, aby sie tam nie znalezc zwykle
          uzywamy uproszczen, zwanych skrotami myslowymi. Reasumujac: czepiasz sie.

          Nadto, moj piekacy przyjacielu, pojecia nie mam czemu przypisujesz mi poglad o
          niezwyklej wartosci poznawczej eksperymentow w naukach spolecznych, ktory to
          poglad potem z taka swada podwazasz. Ja, widzisz, z wyksztalcenia i wyznania,
          jestem tak scholastyczny, ze bardziej sie nie da.
          Uracze Cie teraz anegdotka, popularna w czasie, gdy stdiowalem, tam, gdzie
          studiowalem. Co to jest indukcja ekperymentalna (zwana inzynierska):
          1 - jest liczba pierwsza.
          2 - jest liczba pierwsza.
          3 - jest liczba pierwsza.
          4 - jest bledem pomiarowym.
          5 - jest liczba pierwsza

          Konkluzja: wszystkie liczby, to liczby pierwsze.

          Jeszcze slowko o tych eksperymentach. Istotna eksperymentu polega na tym, ze
          eksperymentator bawi sie radosnie jedna zmienna, kontrolujac uwaznie wszystkie
          pozostale zmienne. W ten sposob mozna wnioskowac o zwiazkach przyczynowo-
          skutkowych. Oczywiscie, problem wielu eksperymentow polega na tym, ze:
          1. Nie zawsze wiadomo, czy zmieniasz to, co myslisz, ze zmieniasz.
          2. Pelna kontrola wszystkiego jest iluzja.

          Hmmm... wychodzi mi na to, ze sie z Toba zgadzam. Errr...

          Pozdrawiam,

          mk.

          PS. Czy dobrze pamietam, ze kiedys umieszczales tu przepis na sernik? Szukam
          przepisu na dobry sernik!
          • Gość: Mizogin Re: Nie dosc, ze Pyry, to jeszcze metale... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 17:44
            Metalu już nie słucham, myślałem że odszedł bezpowrotnie, a tu proszę, we
            wczorajszym Polsatowskim "Idolu" pojawił się długowłosy headbangujący
            młodzieniec w koszulce IRON MAIDEN. Skąd on ją wytrzasnął - pojęcia nie mam.
            Ale dość o tym.

            W tym miejscu chciałbym przeprosić wszystkich forumowiczów urażonych moim tutaj
            głupiomądrzeniem się. Jestem młodym, jako tako wykształconym bezrobotnym,
            marnującym się w na szczęście własnym mieszkaniu przed ekranem komputera. Moje
            beznadziejnie długie i nudne jak flaki z olejem wywody na forum "Feminizm"
            stanowią istotny element mojego sposobu życia (proszę nie mylić ze stylem
            życia). Dzięki tym skromnym, acz niezwykle dla mnie cennym "touche", "punkt dla
            Ciebie" i "Pozdrawiam" z Waszej strony wiem jeszcze, że jakiś pozarodzinny ogół
            jeszcze reaguje na moje działania (czytaj tu: wypowiedzi). Nie chcę się tutaj
            usprawiedliwiać i nie mam zamiaru być przez Was traktowany jakoś specjalnie,
            proszę Was tylko o odrobinę cierpliwości i trzymanie się przy lekturze moich
            wypocin starej łacińskiej maksymy "sine ira et studio".

            No to teraz sernik. O ile się nie mylę przepis na białego tygrysa z morelami
            zamieszczony został w wątku "Komplementowanie dam". Lecz jest to, ze względu na
            morele, dość drogi wypiek, dlatego proponuję coś tańszego lecz równie
            wykwintnego, czyli sernik mocca z grzuszkami lubo brzoskwiniami.

            Potrzebne będą:

            275 g masła
            200 g cukru (szklanka)
            4 jaja
            250 g mąki
            500 g twarogu
            puszka gruszek lub brzoskwiń w syropie (mogą być świeże, lecz dość miękkie)
            łyżeczka cukru pudru
            2 torebki cappuchino waniliowego
            łyżka kakao
            łyżeczka proszku do pieczenia
            sól

            Objętościowo wyjdzie z tego średnia, a nawet mała tortownica, dlatego można
            podwoić ilość składników i upiec sernik w dużej prostokątnej blaszce.

            150 g masła (3/4 standardowej polskiej kostki) stopić w rondelku, wsypać doń
            cappuchino wymieszać i przestudzić. Już sam zapachowy melanż stopionego masła i
            cappuchino w proszku przyprawia o kulinarne uniesienia. Mąkę zmieszać z kakao i
            proszkiem do pieczenia, przesiać do miski, dodać jajo, 100 g cukru, szczyptę
            soli, stopione z kapucynką masło i zagnieść z tego ciasto, uformować w kulę i
            włożyć na 20 minut do zamrażalnika, aby skruszało.

            Twaróg zemleć (o ile nie został już zmielony). Resztę masła utrzeć z resztą
            cukru oraz cukrem pudrem i stopniowo wcierać do masy twaróg i żółtka (3). Można
            oczywiście utrzeć wszystko na raz, ale stopniując łatwiej się uciera - chyba że
            ktoś ma robota kuchennego. Na koniec wymieszać z pianą z 3 białek.

            Wyjąć ciasto z lodówy i zetrzeć (tarką) 2/3 jego części na dno przygotowanej
            tortownicy (blaszki). Wyłożyć masę, położyć na to odsączone połówki
            gruszek/brzoskwiń, zasypać resztą startego ciasta i włożyć na ok. 70' do
            piekarnika rozgrzanego do 175 st. C.

            Ciasto po upieczeniu i wystygnięciu jest tak wilgotne, że nie trzeba go niczym
            popijać.

            Szalony kucharz,

            Mizogin

            PS. Może mi się tylko wydaje, drogi Książe, ale jeden i dwa nie są liczbami
            pierwszymi. No, jeden na pewno, za dwa głowy nie dam...
          • Gość: Mizogin Re: Nie dosc, ze Pyry, to jeszcze metale... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 17:56
            Metalu już nie słucham, myślałem że odszedł bezpowrotnie, a tu proszę, we
            wczorajszym Polsatowskim "Idolu" pojawił się długowłosy headbangujący
            młodzieniec w koszulce IRON MAIDEN. Skąd on ją wytrzasnął - pojęcia nie mam.
            Ale dość o tym.

            W tym miejscu chciałbym przeprosić wszystkich forumowiczów urażonych moim tutaj
            głupiomądrzeniem się. Jestem młodym, jako tako wykształconym bezrobotnym,
            marnującym się w na szczęście własnym mieszkaniu przed ekranem komputera. Moje
            beznadziejnie długie i nudne jak flaki z olejem wywody na forum "Feminizm"
            stanowią istotny element mojego sposobu życia (proszę nie mylić ze stylem
            życia). Dzięki tym skromnym, acz niezwykle dla mnie cennym "touche", "punkt dla
            Ciebie" i "Pozdrawiam" z Waszej strony wiem jeszcze, że jakiś pozarodzinny ogół
            jeszcze reaguje na moje działania (czytaj tu: wypowiedzi). Nie chcę się tutaj
            usprawiedliwiać i nie mam zamiaru być przez Was traktowany jakoś specjalnie,
            proszę Was tylko o odrobinę cierpliwości i trzymanie się przy lekturze moich
            wypocin starej łacińskiej maksymy "sine ira et studio".

            No to teraz sernik. O ile się nie mylę przepis na białego tygrysa z morelami
            zamieszczony został w wątku "Komplementowanie dam". Lecz jest to, ze względu na
            morele, dość drogi wypiek, dlatego proponuję coś tańszego lecz równie
            wykwintnego, czyli sernik mocca z grzuszkami lubo brzoskwiniami.

            Potrzebne będą:

            275 g masła
            200 g cukru (szklanka)
            4 jaja
            250 g mąki
            500 g twarogu
            puszka gruszek lub brzoskwiń w syropie (mogą być świeże, lecz dość miękkie)
            łyżeczka cukru pudru
            2 torebki cappuchino waniliowego
            łyżka kakao
            łyżeczka proszku do pieczenia
            sól

            Objętościowo wyjdzie z tego średnia, a nawet mała tortownica, dlatego można
            podwoić ilość składników i upiec sernik w dużej prostokątnej blaszce.

            150 g masła (3/4 standardowej polskiej kostki) stopić w rondelku, wsypać doń
            cappuchino wymieszać i przestudzić. Już sam zapachowy melanż stopionego masła i
            cappuchino w proszku przyprawia o kulinarne uniesienia. Mąkę zmieszać z kakao i
            proszkiem do pieczenia, przesiać do miski, dodać jajo, 100 g cukru, szczyptę
            soli, stopione z kapucynką masło i zagnieść z tego ciasto, uformować w kulę i
            włożyć na 20 minut do zamrażalnika, aby skruszało.

            Twaróg zemleć (o ile nie został już zmielony). Resztę masła utrzeć z resztą
            cukru oraz cukrem pudrem i stopniowo wcierać do masy twaróg i żółtka (3). Można
            oczywiście utrzeć wszystko na raz, ale stopniując łatwiej się uciera - chyba że
            ktoś ma robota kuchennego. Na koniec wymieszać z pianą z 3 białek.

            Wyjąć ciasto z lodówy i zetrzeć (tarką) 2/3 jego części na dno przygotowanej
            tortownicy (blaszki). Wyłożyć masę, położyć na to odsączone połówki
            gruszek/brzoskwiń, zasypać resztą startego ciasta i włożyć na ok. 70' do
            piekarnika rozgrzanego do 175 st. C.

            Ciasto po upieczeniu i wystygnięciu jest tak wilgotne, że nie trzeba go niczym
            popijać.

            Szalony kucharz,

            Mizogin

            PS. Może mi się tylko wydaje, drogi Książe, ale jeden i dwa nie są liczbami
            pierwszymi. No, jeden na pewno, za dwa głowy nie dam...
            • Gość: maly.k Re: Nie dosc, ze Pyry, to jeszcze metale... IP: *.BrockU.CA 04.11.02, 18:07
              Gość portalu: Mizogin napisał(a):

              > PS. Może mi się tylko wydaje, drogi Książe, ale jeden i dwa nie są liczbami
              > pierwszymi. No, jeden na pewno, za dwa głowy nie dam...
              Co do 2, tylko Ci sie wydaje. Co do 1, zalezy, jak komu lezy. Jest i nie jest.
              Byl, bo bywsza definicje spelnial. Ale ze wymagal zawsze specjalnego
              traktowania, to sie definicje zmienilo. Taki urok definicji, ze mozna sobie byc
              Bogiem.

              A, co Ci bede pisal:

              mathworld.wolfram.com/PrimeNumber.html

              Pozdrawiam,

              mk.

              PS. No i widzisz, jestesmy jak ci 'schoolboys'. To mial byc tylko zabawny
              zarcik...
              • sagan2 Re: Nie dosc, ze Pyry, to jeszcze metale... 04.11.02, 18:18
                Gość portalu: maly.k napisał(a):


                > PS. No i widzisz, jestesmy jak ci 'schoolboys'. To mial
                > byc tylko zabawny zarcik...

                no wlasnie :)
                przy zarciku sie usmialam, ale duzo bardziej przy
                nastepujacej po nim dyskusji...

                PS. czy mi zarasz odpowiesz, ze skoro odpowiadam tylko na
                Twoje 'ps' to widac w sprawach konkretnych nie mam nic do
                powiedzenie?... ;)

                jest jeden Twoj post, na ktory chce odpowiedziec, ale nie
                moge go znalezc... poszukam jutro!
    • suzume Re: posrednia agresja wobec kobiet 04.11.02, 09:36
      Gość portalu: zula napisał(a):

      > "naukowcy coraz bardziej upewniaja się, że mężczyxni bedacy orędownikami
      > tradycyjnego podziału ról płciowych sa skłonni dopuszczać sie większej
      > agresji wobec kobiet [ciach] mezczyźni przyjmujący trdycyjną postawę wobec
      > kwestii płci częściej byli agresywni wobec kobiet [ciach] męzczyxni myślacy
      > stereotypowo czują niechęć wobec kobiet, które 'nie znaja swojego miejsca',
      > ale jednocześnie uważają, iż okazywanie agresji wobec [ciach] słabszej płci
      > jest niewłasciwe. Dlatego też częściej są agresorami w sposób ukryty[...]
      > [ciach] kobiety stają się obiektem zachowań seksistowskich szzególnie wtedy,
      > gdy złamia normy, które wyznaczaja im w społeczeństwie status osób zaleznych
      > i podporządkowanych. [ciach] Im gorętszym zwolennikiem stereotypowego
      > podzialu ról jest mężczyzna, tym bardziej negatywne są jego reakcje wobec
      > kobiet, które takiego podziału nie stosują."

      cały maciek, cały on :)))

      --
      life's a beach
      /garfield/
      • Gość: soso zula!!! IP: 195.41.66.* 05.11.02, 17:21


        Wiesz jak tak przeczytalem poczatek dyskusji i te agresywne posty ludzi, ktorzy
        nie zauwazyli nawet, ze jest to cytat i ze nie ma komentarza to pomyslalem, ze
        jestes na tropie wspanialego tematu do opracowania L-)
        Wiem, jest to porazka mojej plci ale nie pierwsza i nie ostatnia.

        Zachowanie naczelnych takze moze przyniesc wiele ciekwych spostrzezen. Niektore
        plemiona (prymitywne bo patriarchalne) uwazaja, ze stosunek z kobieta powienien
        sie odbywac bez dotykania przez mezczyzne ziemi nawet przez chocby duzy palec u
        nogi. I to kultywuja. Zrodlo tego zabobonu zdaje sie byc latwe do odnalezienia -
        pawiany czesto kopuluja wlasnie w ten sposob, ze samiec staje na pietach
        samicy i rzeczywiscie nie dodtyka ziemi w czasie kopulacji. Hmm... Pewnie nie
        tylko to zachowanie przywlaszczyly sobie prymitywne plemiona patriarchalne
        podgladajac naczelne. Rezultaty obijaja sie po swiecie z roznym natezeniem do
        dzis.

        pzdrw

        soso





        zula, jestes szczegolna osoba bo masz dar - kiwasz paluszkiem a ludzie jak ten
        tlum na koncercie...
        :-)

        szkoda, ze Cie nie znam w realu. Mysle, ze byc z Toba na codzien jest
        przyjemnoscia


        • Gość: maly.k Soso!!! IP: *.BrockU.CA 05.11.02, 18:47
          Ludzie zauwazyli, ze to cytat. Ludzie rowniez zauwazyli, ze krojenie cytatow z
          prac naukowych w ten sposob, aby prowokowaly, popieraly, podkreslaly bywa
          nazywane nierzetelnoscia. I tyle.

          Pozdrawiam,

          mk.

          PS. Kawal mi sie przypomnial:
          Wpada zajaczek do baru.
          - "Kto na mnie"- wola.
          - "Ja" - warknal wilk, wstajac od stolu.
          - "Hmm..." - zajaczek rozejrzal sie wkolo. Wzrok jego padl na niedzwiedzia.
          - "Jak Ci na imie" - spytal zajaczek misia.
          - "Jozwa" - mruknal niedzwiedz ociezale.
          - "Dobra! Kto na mnie i na Jozwe?" - wrzasnal triumfalnie zajac.

          • Gość: zula ksiązę IP: *.leased-02.binet.pl 05.11.02, 22:36
            książę, wiem, ze forma to forma, treść to treść, ale nie lubię, gdy ktos wysyła
            mnie do diabła. przyjęłam to jako atak- nie wiem, jakie były twoje motywy, ale
            ja nie lubię takich tekstów. jeżę się od nich. wolę rozmawiać z wyluzowaną
            czapką. nie miałam złych intencji, tymbardziej pieniaczych. myślałam, że na
            post odpowie może z 5 osób- i zniknie. ksiązka ma 400 stron czcionką 10.
            opuściłam naprawdę wiele rzeczy- forum jest TYLKO forum. nie mogę przepisac tu
            wszystkiego, bo nikt tego nie przeczyta. nawet mnie już drugi raz nie będzie
            się chciało przeczytać. lubię słowa, ale nie żyję z nich, jesli wiesz o co mi
            chodzi. ty traktujesz wszystkich jak redaktorów wysokich obcasów, oceniasz jak
            nauczyciel. ja żyję głównie obrazem, filmem- i również z tego zyję. to robię
            dobrze. moja przygoda z zagłębianiem się w naukę dopiero się zaczyna. nie
            zniechęcaj mnie zatem, bo ty jesteś WIELKIM małym KSIĘCIEM i musisz patrzeć na
            mnie z góry. podejrzewam, że mam połowę twoich lat. nie tłumaczę się tutaj,
            tylko rozjaśniam ci sytuację. ty natomiast podejrzewasz mnie o:
            - naganianie klienteli bogdanowi wojciszke
            - celowe obcinanie ważnych wg. ciebie informacji
            - chęć wzbudzenia sensacji, waśni, apokalipsy na tym malutkim forumiku. po co?

            pomyliłeś mnie chyba z panią dunin. ja rozmawiam, bo lubię rozmawiać. nie płacą
            mi za sensację.
            • maly.ksiaze Skoro już o intencjach i interpretacjach 06.11.02, 03:57
              Zulo,

              Nie ma tego złego. Dante wybrał sie niegdyś do piekieł, i
              arcydzieło z tego wynikło. Uwierz mi, że bycie odesłanym
              do czterystustronncowej księgi w celu ustalenia kontekstu
              krótkiego cytatu - to brzmi jak 'idź do diabła' właśnie.

              Wymowa cytatu, który rozmowę otworzył, była w mojej
              opinii taka: 'amerykańscy naukowcy stwierdzili, że
              rycerskość umarła'. Dobry temat na dyskusję - o ile się
              przyjmie, że ona kiedykolwiek żyła, ta rycerskość. Nasz
              lokalny erudyta Mizogin z pewnością wie ile razy i za co
              Sir Thomas Maleore siedział w jamie.
              Trochę się, przyznam, do tej dyskusji zapaliłem. Na tyle
              poważnie, że zapoznałem się ze źródłami, na które się tam
              powoływano. Ich wymowa okazała się zupełnie inna, niż
              wymowa tego cytatu.

              Teraz mi łyso troszkę - bo a nuż rzeczywiście jest tak,
              jak chce Soso. Że oto Ty prowokując, ciągniesz za sznurki
              jak w kukiełkowym teatrzyku, a ja tu jak frajer-pajacyk
              podskakujący na nitce - czytam, sprawdzam, myślę.

              Pozdrawiam,

              mk.

              PS. W pobliskich bibliotekach naprawdę nie ma książki
              Wojciszki. Sprawdziłem. A to duże biblioteki...
              PS2. Nie mam belferskich zapędów. Tak wyszło.
            • Gość: Mizogin Ależ zulu, więcej luzu! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.02, 07:41
              Nasz kochanek pewnej @->->- jest wyjątkowo miłym Forumowiczem i z pewnością nie
              jest jego intencją przekonywanie Cię do rozmów z wełnianymi nakryciami głowy.

              Wiadomym jest wszystkim chyba także to, że tak sobie swobodnie przytoczyłaś
              fragmenty pracy Wojciszkego, czy jak mu tam, nie biorąc zbytniej
              odpowiedzialności za słowo. A słowo wróbelkiem wylata, a wołem powraca...

              A mały książe wcale nie patrzy na ciebie z góry, co najwyżej z zachodu. I nie
              przejmuj się, powodowana ageismem, wiekiem Jego Książecej Mości - pomyśl tylko,
              przy założeniu, że przed oczętami Twemi przemknęło już dwadzieścia wiosen,
              podczas gdy nasz dzielny książe dźwiga już na grzbiecie czwarty krzyżyk, to za
              tysiąc lat wcale nie będziesz od niego o połowę młodsza, a zaledwie o 0,19231,
              i z upływem dni dystans między wami będzie ciągle maleć (już zresztą maleje),
              choć jak w zenonowym paradoksie żółwia i zająca nigdy się nie zrównacie.

              Jak już gdzie indziej pisałem nikt nie zamierza wykazywać Tobie tutaj
              intelektualnego rajfurstwa, hohsztaplerstwa i pogoni za tanim rozgłosem. I ja i
              inni zapewne krytycy przyczepiali się nie do Ciebie, słoneczko, a do teorii
              głoszonych przez autora tej z pewnościa poczytnej 400-stronicowej książki. A do
              tego jesteśmy jako zwykli, mozolnie a jednak radzący sobie z myśleniem ludzie
              uprawnieni, ba wręcz zobowiązani!

              Więc otrzyj te ślozki szpecące lica Twoje, perełko, uśmiechnij się ładnie i
              partycypuj dalej w feministycznych (o Boże, napisałem to słowo na "f")
              dyskusjach.

              Mizogin

              PS. Jakżesz możnaby wziąć Ciebie za Kingę Dunin!?
        • Gość: zula soso!!! IP: *.leased-02.binet.pl 05.11.02, 22:53
          > Zachowanie naczelnych takze moze przyniesc wiele ciekwych spostrzezen.
          Niektore plemiona (prymitywne bo patriarchalne) uwazaja, ze stosunek z kobieta
          powienien sie odbywac bez dotykania przez mezczyzne ziemi nawet przez chocby
          duzy palec u nogi. I to kultywuja.

          ale, kurcze, po co? jak myślisz?

          > zula, jestes szczegolna osoba bo masz dar - kiwasz paluszkiem a ludzie jak
          ten tlum na koncercie...
          > :-)

          chciałabym mieć nad tym jakąś kontrolę...
          >
          > szkoda, ze Cie nie znam w realu. Mysle, ze byc z Toba na codzien jest
          > przyjemnoscia

          to chyba najmilsza rzecz, jaka dziś usłyszałam:-) ja w realu jestem nieśmiałaaa
          (psikus?)

          pozdrawiam
          z.
          • Gość: soso zulu!! IP: 195.41.66.* 06.11.02, 11:00


            Co do tego kultywowania tego co czarownik doradza - mialem na mysli tylko to,
            ze powolywanie sie na 'naturalnosc' patriarchatu jest moze naduzyciem. Ktos tam
            bral przyklad z naczelnych i implementacja niemal sie udala. Pytanie tylko na
            ile jest zasadna. Po nawet niezbyt glebokim zastanowieniu sie wychodzi, ze nie.
            Wygodniej jest robic przyjemne rzeczy jednak mogac dotykac ziemi. Wracajac do
            trzymania sie linii rozumu: takze wydaje sie, ze rezygnacja z
            zaimplementowanych kiedys zachowan (podpatrzonych u naczelnych :-) moze byc
            sensowna i w sprawach naglasnianych przez feminizm. No ale na to trzeba
            obalenia czarownikow siedzacych w maciejach i tadach.

            Nie przejmuj sie malym ksieciem. Prawdopodobnie jest rzeczywiscie maly i cierpi
            na kompleksy. To widac, slychac i czuc.

            pzdrw

            soso

            • pwrzes Re: zulu!! 06.11.02, 12:03
              Gość portalu: soso napisał(a):


              > Nie przejmuj sie malym ksieciem. Prawdopodobnie jest rzeczywiscie maly i
              cierpi
              >
              > na kompleksy. To widac, slychac i czuc.

              Soso a ja widze u ciebie kompleks wyzszosci. Uprasza sie o dyskutowanie na
              argumenty a nie wycieczki osobiste - sam sobie wystawiasz zla opinie.

              Mors
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka