Dodaj do ulubionych

kiedy kobiety uzyskały prawa wyborcze w Polsce?

15.02.06, 14:06
bardzo proszę o odpowiedź! Może ktoś przypadkiem zna okoliczności tego faktu?
Edytor zaawansowany
  • stephen_s 15.02.06, 14:27
    Bodajże w momencie odzyskania niepodległości w 1918 roku...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • triss_merigold6 15.02.06, 20:47
    Po I wojnie światowej.
  • bleman 15.02.06, 23:45

    --
    "The gender of women is usually female."
  • ja-siorka 16.02.06, 07:38
    Ja sobie niestety nie przypominam zeby u mnie w szkole wspominali cos o
    kobietach, niestety. Tego typu informacje wychwytuje z roznych zrudel i sobie
    sklejam w informacyjny patchwork. To bylo tak na marginesie :)

    Mnie tez zdziwilo to pytanie, zwlaszcza ze nie trzeba szukac "daleko". W
    wysokich obciachach w tym tygodniu jest artykul w ktorym sie o tym wlasnie
    wspomina:
    >...dzięki zaangażowaniu w odzyskanie niepodległości Polki otrzymały prawa
    wyborcze już w 1918 r. Francja i Włochy przyznały kobietom prawa wyborcze po II
    wojnie światowej, Szwajcaria - uważana za wzór demokracji i liberalizmu - w
    1971 r., a jeden z kantonów dopiero w 1991.<
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 09:39
    Biorac pod uwagę ile kobiety zrobiły w tym kraju od 1830 do 1918 to zdziwiłoby
    mnie , gdyby tego prawa nie dostały.Dla mnie to żadna postepowość ,a coś co
    logicznei wynikało z historii tego kraju.
  • bleman 16.02.06, 09:51
    > Dla mnie to żadna postepowość

    W porownaniu do innych krajow to JEST postepowosc.
    --
    "The gender of women is usually female."
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 09:57
    Inne kraje miały inną historie - nijak nie da się porównać historii Wielkiej
    Brytanii czy Niemiec i Polski. A co do papieza - katolicyzm polski kiedys
    naprawdę jednoczył , zdegenerowany katolicyzm który mamy teraz to tak naprawdę
    wylazł na światło dzienne pod koniec lat 90-tych, kiedy klerowi
    od.pierd.ol.ił.o najzwyczajniej i dorwal sie do władzy , za posrednictwem AWS-u.
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 09:58
    Miało byc pod koniec lat 80-tych , oczywiście:)
  • bleman 16.02.06, 09:59
    wiele osiagniec Rzplitej na tle tolerancji religijnej.
    --
    "The gender of women is usually female."
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 10:01
    Ja mówię raczej o tym katolizyzmie po 1793 roku...
  • bleman 16.02.06, 10:59

    --
    "The gender of women is usually female."
  • evita_duarte 16.02.06, 14:18
    Zadna to postepowosc biorac pod uwage to co zrobily przez te lata. W innych
    krajach bylo pytanie: Czy kobiety sa w ogole nam jako panstwu potrzebne do
    czegokolwiek innego niz rodzenie dzieci. w polsce bylo wiadomo, ze gdyuby nie
    kobiety Polski by nie bylo.
    --
    marzenkowonyc.blox.pl/html/1310721.html

    galerianyc.blox.pl/html/1310721.html
  • ja-siorka 16.02.06, 09:53
    Oj, jakby tak logicznie wszedzie bylo to na kazdym rynku w kazdym polskim
    miasteczku zamiast pomnika papieza, stalby monument upamietniajacy zaslugi
    stereotypowej matki polki. Kobiety od zawsze robily duzo i bardzo duzo, co nie
    przeszkadza pomijac je w historii, a w zasadzie wszedzie gdzie mozna uzyskac
    jakis prestiz. - takie kilka moich luznych uwag
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 09:59
    Ja nie mówię o matkach pollach - w żadnym innym kraju kobietyy nei były tak
    zangażowane we wszelakie akcje powstańcze i " ruchy oporu", jak u nas, tylko, ż
    enie walczyły pod Olszynkami Grochowskimi itp, wiec jak zawsze historia je
    pominęła...
  • ja-siorka 16.02.06, 10:02
    Tak, zrozumialam o co ci chodzilo w poscie, i zgadzam sie, tylko wiesz,
    za "krwawej komuny" mnostwo kobiet dzialalo w podzziemiu, narazalo sie. I co? I
    nico. Ksiazke o nich napisala amerykanka (chyba z ameryki jest autorka).
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 10:18
    Ael jest tyle samo facetów ze stoczni choćby, którzy majątak samo. Po prostu ,
    kiedy w Polsce kończą sie zabory, walki , i co tam jeszcze ejst, automatycznie
    kończy sie też jedność i jakakolwiek solidarność. Ja nie przeczę - to jest coś
    jak narodowycharakter, Polscy tylko wtedy sa razem i dokonują cudów, jak sie
    wali i pali, jak jest dobrze, to by sie zagryzli.
  • ja-siorka 16.02.06, 12:23
    nie, nie o ta. nawet nie wiedzialam ze taka jest. Gdzies czytalam, chyba w
    obcasach, ale dawno juz, no i niestety zapomnialam tytul jak i nazwisko
    autorki :(
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 12:34
    A już wiem, o co ci chodzi...ale ja tylko czytałam jakiś wywiad z prof. Janion
    i ona wspominała o tym, ksiązki na oczy nei widzialam, niestety. i przyznm
    szczerze, ze trochę bardziej obchodzi mnei los kobiet z "nieprawomyslnego
    podziemia" po II światowej.
    serwisy.gazeta.pl/kultura/1,69370,1823251.html
  • evita_duarte 16.02.06, 14:42
    ja-siorka napisała:

    > Tak, zrozumialam o co ci chodzilo w poscie, i zgadzam sie, tylko wiesz,
    > za "krwawej komuny" mnostwo kobiet dzialalo w podzziemiu, narazalo sie. I co?
    I
    >
    > nico. Ksiazke o nich napisala amerykanka (chyba z ameryki jest autorka).

    W wiekszosci w Polsce historie studiuja mezczyzni. Nie wiem jak jest gdzie
    indziej. Zeby dziewczyna dostala sie na doktorat to nie wiem co musialaby robic
    a facet: no problem. Z reszta nawet tematy prac mgr musza byc przeciez
    zatwierdzone przez promotora. Temat walki kobiet jest tematem trudnym, bo
    wlasciwie nieporuszanym. Wyobrazmy sobie, ze nawet promotor sie zgodzi, ale nie
    pomoze. W sensie np. nie wysle Cie do wlasciwegop archiwum, nie nasunie
    rozwiazan, pomyslow, nic nie podpowie. Nie tylko ze zlej woli, ale braku
    wiedzy. Ja tak mialam, pisalam na temat, o ktorym moj promotor mial blade
    pojecie, z tym, ze mialam pomoc innych ludzi, ktorym zalezalo zeby taka a nie
    inna praca powstala.
    Czlowiek piszacy prace mgr ma jeszcze za slaby warsztat zeby samemu podolac w
    napisnaiu takiej pracy. a pozniej? Pozniej kobiety sa wypychane, wierz mi...




    --
    marzenkowonyc.blox.pl/html/1310721.html

    galerianyc.blox.pl/html/1310721.html
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 15:00
    oj, myśle, z e takie prace to teraz są w cenie, bo to jest czysta, biała
    karta...z tym, ż e rzeczywsićie, promotor ci nie pomoże...ale to też ma urok,
    choć trzeba trzy razy wiecej sie nazaiwaniac. Przynajmniej nie jest w stanie
    cie ograniczać:)
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 15:02
    AS co do tego , czy sie nei podoła...hmmm...to wszystko zalezy od tego czy
    temat jest pasją- jak jest to spod ziemi sie wykopie - zwłaszcza w dobie
    internetu. Ja w ogóle nei jestem sobie w stanie wyobrazić jak to wszystko
    działało przed netem....
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 15:06
    Tzn. ja absolutnie nei neguje tego, ż e masz sporo racji, ale ja tez troche
    mam. :)
  • evita_duarte 16.02.06, 15:09
    totalna_apokalipsa napisała:

    > AS co do tego , czy sie nei podoła...hmmm...to wszystko zalezy od tego czy
    > temat jest pasją- jak jest to spod ziemi sie wykopie - zwłaszcza w dobie
    > internetu. Ja w ogóle nei jestem sobie w stanie wyobrazić jak to wszystko
    > działało przed netem....

    Praca historyczna MUSI byc oparta o badania archiwalne i najlepiej zeznania
    swiadkow. Przy tym drugim tylko w przypadku wydarzen dwudziestowiecznych. Czy
    promotor nie bedzie przeszkadzal to mialabym watpliwosci. Moj nie przeszkadzal,
    ale grupa rownolegla przeszla przez roznosci. Niektorzy chca zeby sie pisalo
    prace tak jak oni chca i tyle. Potrafia sie nie zgodzic na temat i wlasny
    narzucic. Nie kazda studentka ma tyle czasu i pieniedzy zeby jezdzic po calej
    Polsce i zbierac materialy. Zwlaszcza ze aby wejsc do niektorych archiwow
    trzeba miec skierowanie.




    --
    marzenkowonyc.blox.pl/html/1310721.html

    galerianyc.blox.pl/html/1310721.html
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 15:15
    hmm..no to trzeba fajnego promotora wybrac i tyle. Ja myslę, że w moim mieście
    na historii ze dwie osoby byłyby zachwycone takim tematem pracy i bardzo by
    pomagaly - przynajmniej z opowieści znajomych i tego co miałam przy okazji
    mojego kierunku liznąc na historii. No ale sama wiesz, to wszystko zalezy od
    człwoeika - sa profesorowie, z e na ich wspomnienie aż sie ma łzy w oczach, a
    sa tacy, ż e tylko wymiotować wielokrotnie....
  • evita_duarte 16.02.06, 15:18
    totalna_apokalipsa napisała:

    > hmm..no to trzeba fajnego promotora wybrac i tyle. Ja myslę, że w moim
    mieście
    > na historii ze dwie osoby byłyby zachwycone takim tematem pracy i bardzo by
    > pomagaly - przynajmniej z opowieści znajomych i tego co miałam przy okazji
    > mojego kierunku liznąc na historii. No ale sama wiesz, to wszystko zalezy od
    > człwoeika - sa profesorowie, z e na ich wspomnienie aż sie ma łzy w oczach, a
    > sa tacy, ż e tylko wymiotować wielokrotnie....


    Pewnie tak. a to wszystko musi sie jeszcze zloyc. Czyli: dobry promotor i
    utalentowana studentka. Ktos, kto bedzie umiec pisac, zeby nie zanudzic i nie
    zepsuc tematu. Bo wlasciwie zastanawiamy sie dlaczego nie ma takich polskich
    publikacji. a od napisania pracy do publikacji jeszcze daleka droga.



    --
    marzenkowonyc.blox.pl/html/1310721.html

    galerianyc.blox.pl/html/1310721.html
  • evita_duarte 16.02.06, 15:15
    Ja pisalam prace na temat, na ktory jeszcze niczego nie napisano. Ale byl to
    temat raz: dotyczacy mojego miasta, dwa: zyli jeszcze ludzie, ktorzy pamietali.
    W zwiazku z tym nie musialam jezdzic po calym kraju a tylko po moim miescie i
    dotrzec od jednej osoby do kolejnej. Wiekszosc materialow znajdowala sie w
    archiwum na miejscu, czesc dostalam od ludzi, ktorych poznalam w Tow. Naukowym.

    --
    marzenkowonyc.blox.pl/html/1310721.html

    galerianyc.blox.pl/html/1310721.html
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 15:31
    No i najlepeij pisac takie prace, które cokolwiek interesują:)A co do dobrego
    prpfesora, daj spokoj, ja dwa lata temu ryczałam pzrez tzry miesiące jak
    odszedł z mojego uniwerku jeden profesor do Warszawy , w takich bardzo
    paskudnych okolicznosciach, zwłaszcza dla dziekana tego wydziłu...Krótko
    zreszta póżniej tak mi zdrowie siadło , ż e po dziś dzień jest żle . I po dziś
    dzień nie ma nikogo na miejsce tamtego gościa ...zal gadac , bo normalnie jak o
    tym pisze to mnie jeszcze dziś trzesie...
  • vanilaicecream 16.02.06, 12:44
    Dziękuję bardzo za wszystkie wypowiedzi; zależało mi na tym, by dowiedzieć się
    czegoś o okolicznościach tego faktu - w podstawówce nic na ten temat nie było,
    w necie suche fakty i żeby się czegoś ciekawego doczytać trzeba poświęcić sporo
    czasu;wiem że pytanie na forum to droga na skróty. Myślę jednak, że warto
    poznać różne punkty widzenia i za to jestem wdzięczna. Niewiele jednak wiadomo
    o powodach takiego ukłonu w stronę polskich kobiet...
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 12:58
    Wiesz co..wydaje mi sie, ze coś na ten temat jest w tej ksiązce:
    Walczewska S., Damy, rycerze, feministki, Kobiecy dyskurs emancypacyjny w
    Polsce, Kraków 1999.
    Tylko, ż eona jest dość trudna dzisiaj do zdobycia, bo to ta sama seria, w
    której wyszedł "Kopciuszek, Frnkenstein,," Szczuki i dawno temu miałam tę
    ksiazkę w ręce, ale cos mi sie tak wydaje, ze tam trochę było i to nie było
    zupełnie tak, ż e faceci dali prawa...ktoś o nie wystapił wreszcie
  • stephen_s 16.02.06, 11:34
    A ja się zastanawiam, na ile ta postępowość wynikała z tego, że byliśmy na
    etapie odbudowy państwa? W końcu nie mieliśmy przez 100 lat kraju, więc
    prościej było - hm, siłą rozpędu chociażby... - w 1918 roku wprowadzić prawa
    wyborcze dla kobiet. Czy tak samo by było, gdybyśmy w XIX wieku byli
    niepodlegli? Pewnie wtedy wprowadzonoby wpierw prawa wyborcze dla mężczyzn... i
    czy nie okazałoby się, że wtedy mężczyźni stanęliby okoniem i zaczęli
    sprzeciwiać się, gdy kobiety też praw zaczęłyby dla siebie żądać?

    Wydaje mi się, że prościej wprowadzać postępowe zmiany, gdy i tak dokonuje się
    rewolucji - niż gdy jest jakiś względnie stabilny układ i trzeba się przez
    niego przebijać...

    A swoją drogą, fascynuje mnie lekko, jak to możliwe, że w Europie jeszcze w
    latach 70tych kobiety nie wszędzie prawa miały. To jak ten nieszczęsne
    Szwajcarki funkcjonowały? Nie dziwiło je przez ileśdziesiąt lat, że gdzie
    indziej kobiety mogą głosować, a u nich - nie?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • ja-siorka 16.02.06, 11:43
    cos chyba jest na rzeczy. Z tego co sie orientuje, to sytuacja kobiet zmienila
    sie po wojnie. Trzeba bylo przeorac pol swiata, żeby po takim koglu-moglu kiedy
    wszystki sie zmienilo, rowniez kobiety dorwaly sie do pewnych praw.
  • stephen_s 16.02.06, 11:48
    Fakt, wojna sama w sobie zmieniała sytuację kobiet. Choć to trochę co innego,
    niż to, o czym mówię... Miałem na myśli, że prościej było te zmiany wprowadzić
    u nas, bo po prostu i tak budowano ustrój państwa od zera. Prosciej stworzyć
    coś nowego, niż zmieniać układ istniejący...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 11:57
    Też tak myslę i dlatego pisze, ż e nasza sytuacja była kompletnie inna niż
    sytuacja Niemiec czy weilkiej brytanii, gdzie kobiety naprawde walczyły i
    użerały się o swoje prawa.
  • ja-siorka 16.02.06, 12:01
    no wlasnie. Pod twoim postem jest moje pytanie :) wiesz cos o tej sytuacji? Jak
    wiesz to sie podziel ;)
  • ja-siorka 16.02.06, 12:00
    Zastanawia mnie w takim razie dlaczego tworcom nowego ustroju przyszlo do glowy
    zeby dac kobietom prawa. Nie mam na ten temat zadnych informacji, a ciekawe.
    Czy w polsce dzialaly jakies silne ugrupowania feministyczne? Sufrazystki? Mi
    nic o tym nie wiadomo. A cos nie chce mi sie wierzyc ze panowie tak sobie z
    kapelusza wyciagneli pomysl: a moze by tak dac prawa wyborcze kobietom. Tak nam
    ladnie te sztandary haftowaly.
  • bleman 16.02.06, 12:04
    Mi sie wydaje ze pozycja kobiet w polskim spoleczenstwie tamtych czasow nie byla
    tak niska jak na zachodzie.

    Lata zaborow zmuszaly polakow do solidarnosci, moze ta solidarnosc tez
    przenosila sie na relacje miedzy plciami ? ;-)
    --
    "The gender of women is usually female."
  • pijatyka 26.04.14, 15:36
    Ciepło, ciepło... ;)

    Podobno (relacjonuję tu radiową rozmowę z jakimś historykiem) była to decyzja samego Piłsudskiego; dla niego samego naturalna (w podziemnych organizacjach kobiety odgrywały o wiele bardziej równoprawną rolę niż w 'zwykłym' społeczeństwie), a dla otoczenia - na tyle nagła i zaskakująca, że nie zdążono zorganizować przeciw niemu żadnej kontry.

    Paradoks polegał na tym, że postępowy Piłsudski dał prawa wyborcze głównie tradycjonalistycznym kobietom, które - jako sumienne wyborczynie - w demokratycznych wyborach zapewniały dobry wynik endecji... ;)
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 12:11
    Matko Boska, pzreciez sztandary to haftowały mieszczki jakies ! U nas
    adiutantem dyktatora powstania była kobieta! Kilkadziesiąt kobiet -powtańców
    można wymienic z imienia i nazwiska,iles pojechało na Sybir na takich prawach
    jak faceci...Nie jestem historykiem , ale bardzo interesują mnei te ukryte
    sprawy - jak choćby to co sie działo z kobetami z AK po czystkach
    bezpieki ...No i niestety, rezyltaty są takie, z eich los, to los identyczny
    jak los męzczyzn, a czesto anwet i gorszy, bo jest np. przypadek dziewczyny,
    która miała już chyba stopień oficerski i ponakłaniała swoichz oddzialu do
    ujawnienia . I ich wszystkich wsadzili, a ja wypuścili , dzieki czemu mieli ja
    w podwójnym szachu - jaką tę, która sypnęła...Ta historia nasz to naprawde nic
    milego...Na pewno były tez jakieś ścisle historyczne uwarunkowania tego, ze
    dostały to prawo, ale to trzeba poszukać w ksiazkach o dwudziestoleciu, bo
    niestety ja nie wiem, tak od reki.
  • stephen_s 16.02.06, 12:20
    No, w Anglii też istniały kobiety służąca w armii - a wiadomo, jak to u nich z
    równouprawnieniem było...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 12:22
    Ale nie w 1864 roku:)))))
  • stephen_s 16.02.06, 12:24
    No, taka jedna pani w Anglii to została oficerem (dragonów bodajże) w XVIII czy
    XVII wieku... Nazwisko wyleciało mi, więc trudno mi sprawdzić.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • stephen_s 16.02.06, 12:30
    OK, nie wiem, czy była oficerem, ale kobieta - dragon to jednak fakt :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bleman 16.02.06, 12:32
    > OK, nie wiem, czy była oficerem, ale kobieta - dragon to jednak fakt :)

    hoho cała jedna ? ;-)
    --
    "The gender of women is usually female."
  • pavvka 16.02.06, 12:33
    W armii irackiej za Saddama Husejna była jedna generałka.
    --
    Nine-inch nails and little fascist panties
    Tucked inside the heart of every nice girl
  • bleman 16.02.06, 12:34

    --
    "The gender of women is usually female."
  • bleman 16.02.06, 12:36
    bardzo wysokim stanowisku ktora osobiscie dowodzila wojskiem(wojownikami) w
    troche wiekszej ilosci byla Boudicca, bo jakos nie kojaze zadnej innej
    "dowodczyni"...
    --
    "The gender of women is usually female."
  • stephen_s 16.02.06, 12:38
    Przeczytaj dokładnie stronę, którą zalinkowałem właśnie :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bleman 16.02.06, 12:33
    byly traktowane powazniej niz ich siostry z zachodu.
    Tak troche jakby epoka wiktorianska do nas nie dotarla ;-) albo w mocno
    zmienionej formie ;-))
    --
    "The gender of women is usually female."
  • totalna_apokalipsa 16.02.06, 12:38
    My po prostu nie mieliśmy takiego pzremyslu i takiej ilości mieszczaństwa jak
    Anglicy. Tu zawsze wszystko opierało sie na rolnictwie, a to sa majątki do
    zarządzania, gdzie nie mozna zamknąć kogoś w domu, bo majątek padnie bez
    doglądania.
  • bleman 16.02.06, 12:45
    Tu zawsze wszystko opierało sie na rolnictwie, a to sa majątki do
    > zarządzania, gdzie nie mozna zamknąć kogoś w domu, bo majątek padnie bez
    > doglądania.

    No wlasnie, dlatego wydaje i sie ze w polsce tworzyly sie pewne zalazki
    "partnerskosci" w stosunkach meidzy plciami.

    Sadze ze gdyby to troche docisnac odpowiednia propaganda to juz na poczatku 20
    wieku kobiety nie tyle mialy by rowne prawa co rowniez znacznie wieksze szanse
    na "realizowanie sie" w "typowo emskich zawodach"
    --
    "The gender of women is usually female."
  • stephen_s 16.02.06, 12:19
    A czy to niemożliwe, by rzeczywiście kobietom prawa przyznano, bo taki był
    trend światowy? mam wrażenie, że sporo państw, co po I wojnie uzyskało
    niepodłegłość, tak postąpiło...

    Tak BTW, posłałem Ci maila :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bleman 16.02.06, 11:44
    To jak ten nieszczęsne
    > Szwajcarki funkcjonowały? Nie dziwiło je przez ileśdziesiąt lat, że gdzie
    > indziej kobiety mogą głosować, a u nich - nie?

    Myslisz ze jak lezaly na plazy na riwierze to im przykro bylo ze francuzki czy
    nieki maja prwa wyborcze ? ;-)
    --
    "The gender of women is usually female."
  • stephen_s 16.02.06, 11:50
    Och, Blem, czasem z Ciebie jednak seksista wychodzi :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bleman 16.02.06, 12:02
    > Och, Blem, czasem z Ciebie jednak seksista wychodzi :)

    To wina hormonow ;-)
    Taki wiek ;-)

    A tak na serio to sadze ze to takie same cuda z tym powodem poznego wprowadzenia
    praw wyborczych jak ze zniesieniem niewolnictwa w arabi saudyjskiej(lata 70'e)

    innymi słowy...TRADISZYN ;-)
    --
    "The gender of women is usually female."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka