Dodaj do ulubionych

Tatus na Macierzynskim !

22.08.06, 16:52
Wykopalam chlopa na macierzynski , za? przeciw? dygresje mile widziane!
Edytor zaawansowany
  • 22.08.06, 17:22
    Wykopałaś? A to jakaś kara jest? Proponuję od razu kamieniołomy...
  • 23.08.06, 16:01
    to chyba jakaś popierdułka a nie chłop
    ;-)

    --
    ;-)
  • 23.08.06, 21:56
    sama jesteś popierdułka. nie tylko ciebie stać na miłość może inną niż matczyna
    ale wcale nie gorszą.
  • 26.08.06, 16:19
    dlaczego popierdolka??moj maz np.zarabia duzo mniej ode mnie i sama sie nad tym
    zastanawiam.coz w tym niezwyklego?
  • 22.08.06, 17:32
    twisted_sister napisała:

    > Wykopalam chlopa na macierzynski , za? przeciw? dygresje mile widziane!

    Za.
    Przydało by się facetom więcej takich babek jak ty.

    --
    Hejże Ha!
  • 23.08.06, 19:29
    prawicowa.krysia napisała:


    > Przydało by się facetom więcej takich babek jak ty.
    Raczej przydałoby sie kobietkom wiecej takich facetow ;-P

    --
    Pozdrawiam
    asterix - pozytywnie rozmyslajacy o tacierzynstwie :-)
  • 28.08.06, 21:07
    Raczej przydałoby się więcej takich odpowiedzialnych decyzji podejmowanych
    WSPÓLNIE.

    Pozdrawiam!
  • 22.08.06, 17:46
    Nie mogłas "wykopać chłopa" na macierzyński bo urlop macierzyński przysługuje
    tylko osobie która urodziła dziecko. No chyba ze twojemu ta sztuka się udała;)
    Prawdopodobnie chodzi ci o wychowawczy, dziwne tylko że nie znasz jego nazwy.
  • 22.08.06, 22:40
    "Wbrew nazwie z urlopu może skorzystać także ojciec dziecka jednak tylko w
    ograniczonym wymiarze i pod warunkiem, że jest zatrudniony w ramach stosunku
    pracy. Biorąc pod uwagę cel tego urlopu - osobistą opiekę nad dzieckiem - urlop
    ten będzie przysługiwać jedynie ojcu, który ma faktyczną możliwość sprawowania
    takiej opieki nad dzieckiem."

    Urlop wychowawczy następuje po wyczerpaniu okresu urlopu macierzyńskiego.
    Rozmawiałyśmy tu kiedyś o tym.
  • 23.08.06, 16:22
    Hmm... urlop macierzyński trwa 16 tygodni z czego 14 matka musi wykorzystać
    obowiązkowo, 2 może wziąść ojciec. Jakoś nie wydaje mi się by autorka wątku
    robiła tyle krzyku o te 2 tygodnie "wykopania męża" i nadal wydaje mi się, ze
    chodzi jej o urlop wychowawczy - ale być może się mylę.
  • 28.08.06, 12:33
    świetnie, tatus na macierzynski moze iśc jedynie na 2 tyg, a matka MUSI
    wykorzystac 14. Bez sensu. A jak matka nie chce siedzieć na macierzynskim to co?
    Ja tam sie bardzo ciesze ze moj maz miał szanse posiedzieć z naszym 5 msc
    dzieciakiem w domu, przez miesiac (wykorzystujac swój urlop wypoczynkowy).Teraz
    przynajmniej wie, ze siedzenie w domu z dzieckiem absolutnie nie jest
    wypoczynkiem;)))
  • 23.08.06, 10:18
    Ja myslalam ze jakas dyskusyjka sie rozwinie, czyzby feministki nie byly
    ciekawe jak sobie takie chlopisko radzi i jak reaguje otoczenie ;-)? no ale
    dobraaa nie zanudzam
  • 23.08.06, 11:17
    A jak ma sobie radzić? Kaleką chyba nie jest. Ja co prawda na macierzyński nie
    wykopywalam chopa, ale większość L4 na dziecko bierze tata i radzi sobie calkiem
    dobrze. Nie widzę w tym nic nie zwyklego :P
  • 23.08.06, 15:08
    A co ma piernik do wiatraka? Dlaczegóż to akurat feministki mają się ciekawić
    jak sobie radzi jakiś tatuś? Inna sprawa, że to miłe zjawisko, że coraz więcej
    mężczyzn nie zgrywa twardzieli i rozumie, że rodzicielstwo nie równa się
    macierzyństwo.
  • 23.08.06, 15:20
    No qrde, a jak sobie radzi?
  • 23.08.06, 15:34
    twisted_sister napisała:

    > Ja myslalam ze jakas dyskusyjka sie rozwinie, czyzby feministki nie byly
    > ciekawe

    nie jestem 'feministkiem', ani tym bardziej 'feministka'... no coz... szkoda, ze
    to tylko do nich adresowany temat...

    > jak sobie takie chlopisko radzi i jak reaguje otoczenie ;-)?

    prawdopodobnie kumple juz go wysmiali i zapomnieli o nim przy 'cotygodniowych
    popijawach'. rodzina juz z nim nie rozmawia, bo sie chlop 'zfeminizowal' (lol!).
    sasiedzi sie smieja. a Ty zastanawiasz sie kiedy pojdziesz na zakupy? ;)

    dobra to bylo tylko krzywe zwierciadelko. jestem facetem i powiem Ci tak: a jak
    ma sobie do ch****y radzic? niby dziecko Ci wyrzuci z 10 pietra, pierwszego
    napotkanego wierzowca? :) bosh....

    Pozdrawiam usmiechniety,
    Przemek
  • 24.08.06, 10:01
    ekscytują się jakby było czym, każdy debil potrafi przebrać pieluchę, podać
    butelkę czy podgrzać zupkę.

    Faceci się nie jarają tym że jakiejś pannie udało się zakumać robienie tabelek w
    Excelu czy innego podobnie (nie)skomplikowanego typowego zadania biurowego.

    Niby takie dziecko to jest bardziej skomplikowane? Gówn0 tam, wymaga tylko dużo
    miłości cierpliwości i zatyczek do uszu w sytuacjach ekstremalnych.

    Mój synio ma 13 miesięcy i od pierwszego dnia umiałem przy nim zrobić wszystko,
    poza daniem cyca oczywiście. :D
  • 04.09.06, 21:22
    A jak sobie poradzisz bez zatyczek? Większość matek jakoś potrafi.
  • 23.08.06, 16:07
    A w jakim wieku jest dziecko? Tzn czy samo o siebie zadba i czu ojcu cos jesc
    poda? Bo inaczej to chlopina z glodu zmarnieje :P
  • 23.08.06, 16:14
    No więc:Jak reaguje otoczenie?
    (Że sobie poradzi, nie wątpię, na pewno nie jest idiotą:-)
    Ja sądzę, że ojciec wychowujący dziecko nikogo już specjalnie nie szokuje. Chyba
    że mówimy o jakichś totalnie zaściankowych czy wręcz menelskich kręgach.
  • 23.08.06, 22:02
    Dokładnie. Dziecko mojej koleżanki reaguje wielkim entuzjazmem kiedy przychodzi
    do niego wujek...z ciocią. Wujek jest super, a ciocia jest tylko dodatkiem do
    wujka - właściwie mogłaby nie istnieć :). Mowa o mnie :).
  • 23.08.06, 17:01
    Oj, następnego dzieciątka z tym chlopem chyba już nie będzie.
  • 23.08.06, 17:04
    Zapraszam Panow oczywiscie do duskusji , sorry ze pominelam. Wiecie dla mnie
    rownoupranienie w obowiazkach domowych jest czyms zupelnie naturalnym, ale
    okazuje sie ze jestem powazowana za wszystkie paniusie/mamusie za totalny
    wybryk natury , no jak to to Pani Maz jest na macierzynskim? jak to wogole
    mozliwe, pani jest wyrodna matka, facet dziecku krzywde zrobi ! na poczatku
    mnei to smieszylo teraz juz porzadnie wk***, dlaczego paniusie swiecie wierza w
    kit wciskany od lat przez chlopow ze oni " nie sa stworzeni do pewnych rzeczy"
    jak pranie , sprzatanie , gotowanie i bycie z dzieckiem sam na sam? a nawet
    pokuszaja sie o stwierdzenie ze taki chlop to ciota i jest niemeski a kobieta
    ktora potrafi utrzymac rodzine i pracuje na typowo meskim technicznym
    stanowisku jest lekko hmm "nienormalna" poniewaz z reguly nie myslo logicznie,
    tiaaa, Pozdrawiam
  • 23.08.06, 17:49
    Kobietki ci dokopują? Pewnie tzw. bezinteresowna zazdrość. Ludzie często mają
    dość różnych stereotypów, ale sami boją się wyłamać, więc pilnują innych, żeby
    przypadkiem nie mieli lepiej.
  • 23.08.06, 20:42
    > pokuszaja sie o stwierdzenie ze taki chlop to ciota i jest niemeski a kobieta
    > ktora potrafi utrzymac rodzine i pracuje na typowo meskim technicznym
    > stanowisku jest lekko hmm "nienormalna"

    Niektóre kobiety dokopują kobietom, które mają czelność korzystać z
    równouprawnienia - tak jak Ty. A jak zapytasz wprost to powiedzą "ależ nie! ja
    jestem jak najbardziej za równouprawnieniem!". I święcie wierzą, że mają rację
    i że wszytsko z nimi jest w porządku. To te inne, dziwne kobiety źle postępują,
    tak jak na przykład Ty.

    Na forum "slub i wesele" wszystkie forumowiczki takie rzekomo wyzwolone, ale
    nawet im do głowy nie przyjdzie, że mogą się nie zrzekac swojego nazwiska, a co
    dopiero, żeby mąż przyjął nazwisko żony! I piszą takie rzewne posty, że szkoda
    im że muszą się zrzec swojego nazwiska, ale jak im odpisać, ze nie muszą się go
    wcale zrzekać, to zaraz szybciutko piszą, że już się nie mogą dozekac, kiedy
    przyjmą nazwisko męża (choć - piszą - ono takie trochę brzydsze jest od ich
    panieńskiego....). Ręce opadają. Kobiety znają tylko hasła feministyczne, ale
    nijak nie potrafią przeniesc tego na prawdziwe życie.

    Dokopywała mi jakiś czas temu moja rzekomo wyzwolona babcia (mówi o sobie, że
    jest wyemancypowana), więc ta babcia mówi mi, że nie powinnam studiować: "Przez
    te swoje studia zapominasz, że powinnas dbac o jego dom, być w domu, kiedy
    wraca z pracy i podać mu pyszny obiad. Wtedy nigdy od Ciebie nie odejdzie."

    --
    Bojkotuj produkty MADE IN CHINA !!!

    Suknia ślubna Anabell i welon w komplecie: www.allegro.pl/show_item.php?item=121390135
  • 24.08.06, 10:09
    i pewnie z dziadkiem kawał życia przeżyła.

    Nie widzicie tego że rosnące oczekiwania kobiet według mężczyzn w dzisiejszych
    czasach są głownym powodem tego że w ciągu pierwszych 5 lat małżeństwa 70% par
    się rozchodzi a internetowe randki pełne są panienek które są tak zdesperowane
    że ktokolwiek, aby się napatoczył bo w rodzinnej dieriewni już za nią koleżanki
    mamusi świeczki palą żeby tylko wreszcie chłopa znalazła...

    Od milionów lat facet rano drapał się po jajach, brał maczugę i szedł zaje*ac
    mamuta a kobieta pilnowała ogniska. Wy to chcecie odwrócić do góry nogami a
    potem się dziwicie że nikt was nie chce porządnie i często dymać.

    Kretynki.

    Ja może wbrew pozorom ale jestem za równouprawnieniem. Nie oburzam się i wytykam
    palcami kobiet które na często zmieniają partnerów, idą na imprezach w ślinę z
    >1 kolesiem na raz, chcą pracować i rodzina ich nie interesuje.

    Ale statystyka jest nieubłagana, świat powoli przewraca się na bok i za chwilę
    strzeli grzybka. Kobiety już pracują już chcą facetów pachnących, potulnych i "w
    kontakcie ze swoją kobiecą stroną".

    Po czym taki właśnie metrokoleś się szybko nudzi i wystarczy że się napatoczy
    pierwszy lepszy brutal który pierdzi, beka i śmierdzi i już mają kisiel w
    majtach i metroseksualny zostaje na lodzie. Żygać się chce.
  • 24.08.06, 16:00
    No litości. Fakt, że tak się dzieje w społeczeństwie, że związki są nietrwałe,
    to nie jest wina kobiet, które chcą być równo traktowane. Czynników jest
    więcej. Nawet na chłopski rozum....
  • 24.08.06, 00:06
    A juz myslalam, ze jestem jedyna w swojej walce z antykobiecymi stereotypami..

    Juz niedlugo bede miala typowo "meskie" techniczne wyksztalcenie wyzsze i na
    takim tez stanowisku zamierzam pracowac.
    A jak zaloze rodzine, to nie mam w planach schowac dyplomu do szuflady i
    bezwarunkowo oddac sie scierce do podlogi, garnkom i pieluchom.

    Moim zdaniem, panowie jak tylko chca, to sobie swietnie w domowych obowiazkach
    radza. A jak zglodnieja to i nawet pyszny obiad ugotuja. Nie wspominajac o
    calkiem ciekawym podejsciu do opieki nad dziecmi..:)

    (Na marginesie, gdzies kiedys czytalaml, ze to o tyle dobre dla dzieciakow jak
    tatus sie nimi opiekuje, ze w przeciwienstwie do mamusi, pozwala im na nieco
    wiecej, bo nie widzi dookola tych wszystkich wyimaginowanych [oczywiscie w
    dobrej wierze!!] zagrozen, przez co dzieciaki moga sie szybciej uczyc zycia!!)
  • 26.08.06, 01:14
    twisted_sister napisała:

    > Zapraszam Panow oczywiscie do duskusji , sorry ze pominelam. Wiecie dla mnie
    > rownoupranienie w obowiazkach domowych jest czyms zupelnie naturalnym, ale
    > okazuje sie ze jestem powazowana za wszystkie paniusie/mamusie za totalny
    > wybryk natury , no jak to to Pani Maz jest na macierzynskim? jak to wogole
    > mozliwe, pani jest wyrodna matka, facet dziecku krzywde zrobi ! na poczatku
    > mnei to smieszylo teraz juz porzadnie wk***, dlaczego paniusie swiecie wierza w
    >
    > kit wciskany od lat przez chlopow ze oni " nie sa stworzeni do pewnych rzeczy"
    > jak pranie , sprzatanie , gotowanie i bycie z dzieckiem sam na sam? a nawet
    > pokuszaja sie o stwierdzenie ze taki chlop to ciota i jest niemeski a kobieta
    > ktora potrafi utrzymac rodzine i pracuje na typowo meskim technicznym
    > stanowisku jest lekko hmm "nienormalna" poniewaz z reguly nie myslo logicznie,
    > tiaaa, Pozdrawiam

    Nie wiem, jakiej plci jest Twoje dziecko, ale pomysl sobie, ze od Ciebie i od
    Twojego meza zalezy jaka osoba bedzie Wasze dziecko: czy "otoczenie" bedzie
    wybierac mun los, czy wybierze go sobie samo. Otoczenie wybiera, ale nie ponosi
    odpowiedzialnosci za te wybory. I umywa rece, jak przychodzi rachunek. Badz
    nienormalna :) Badzcie nienormalni (statystycznie ;) Badzcie rozni, kolorowi,
    badzcie madrzejsi, czasem glusi :)
    Pozdrawiam :)

    ps. ten kit nawzajem sobie wciskamy, dla wygody, dla kontroli.

    --
    Syreny. Tak.
  • 23.08.06, 20:32
    Qrczaki, chłop ma fajnie...

    Gdyby moja żona zarabiała więcej ode mnie, też dałbym się wykopać. Ostatnio,
    przez miesiąc siedziałem w domu z dwiema swoimi córkami (5 lat, 4 miesiące) i
    ciężko mi się będzie wracać do pracy...

  • 23.08.06, 22:04
    Fajny chłop jesteś :).
  • 23.08.06, 22:49
    powariowałyście kobitki boście chłopa dawno nie miały! równouprawnienia się
    zachciewa. Zgoda zrównajmy wiek emerytalny (chcecie pracować 5 lat dłużej?),
    ciekawe która się zatrzyma żeby pomóc mi zmienić koło jak złapię gumę?, albo
    kobitki będą otwierały facetom drzwi i ustępowały miejsca w autobusie!

    zdrowia życzę wszystkim feministkom!
  • 23.08.06, 23:21
    "Leper" to w ang. "trędowaty", a zatem oddal się, bo jeszcze kogoś zarazisz.
  • 23.08.06, 23:53
    ...a otworzy ci drzwi!
  • 24.08.06, 07:34
    "Leper" to w ang. "trędowaty", a zatem oddal się, bo jeszcze kogoś zarazisz.

    najlepszym potwierdzeniem tego że mam rację jest brak argumentów ze strony
    feministek a w rezultacie formułowane są w/w obraźliwe słowa....
  • 24.08.06, 15:17
    Bredzisz synu, że się tego czytać nie da: jakie posty, takie komentarze.
  • 24.08.06, 15:09
    Tak się składa, ze otwieranie drzwi czy pomoc w zmianie koła to nie wymóg równouprawnienia. To zwykły szacunek mężczyzny dla kobiety, którego ty najwyraźniej nie masz. Dlaczego gdy mowa o równouprawnieniu facet od razu krzyczy to do wojska niech idzie, niech sama otwiera drzwi. Może to dla ciebie niespodzianka dokonać takiego odkrycia, ale ja potrafię sobie sama drzwi otworzyć. I nie wymagam od mojego faceta żeby to za mnie robił. Wymagam natomiast żeby też sprzątał, prał, gotował bo też tu mieszka. A tzw. rónouprawnienie nie polega na tym żebyś cos zrobił za kobietę, tylko żebyś wreszcie zrobił cos za siebie, a nie jak do tej pory ona za ciebie.
  • 24.08.06, 23:16
    magm4 napisała:

    > A tzw. rónouprawnienie nie polega na tym żebyś c
    > os zrobił za kobietę, tylko żebyś wreszcie zrobił cos za siebie, a nie jak do t
    > ej pory ona za ciebie.

    Owacje na stojąco!
  • 26.08.06, 01:25
    andrzej-leper napisał:

    > powariowałyście kobitki boście chłopa dawno nie miały! równouprawnienia się
    > zachciewa. Zgoda zrównajmy wiek emerytalny (chcecie pracować 5 lat dłużej?),
    > ciekawe która się zatrzyma żeby pomóc mi zmienić koło jak złapię gumę?, albo
    > kobitki będą otwierały facetom drzwi i ustępowały miejsca w autobusie!
    >
    > zdrowia życzę wszystkim feministkom!

    Serio potrzebujesz pomocy? Tirem jezdzisz ? ;) Ja ustepuje, niedawno pewien
    elegancki, mocno starszy pan straszliwie sie obruszyl, ze kobieta miejsca mu
    ustepuje, a obok siedzi mezczyzna i nic. Cala klotnia sie wywiazala, bo
    siedziacy facet byl zewszad oblozony siatami i ledwie dyszal. Konwencje, ech,
    konwencje, a prosta zyczliwosc dla czlowieka jako takiego gdzie?

    Podziekowawszy za zyczenia :) I wzajemnie :)


    --
    Syreny. Tak.
  • 24.08.06, 07:25
    Wlasnie wlasnie. U mnie tez tylko i wylacznie chodzi o ten lepszy etat. Nie
    wiem, skad przekonanie, ze jestesmy innymi niz kobiety ludzmi i sobie z czyms
    tam nie poradzimy, czy poradzimy (tylko z tytulu plci). No ja troche rozumiem,
    pomaga mi fakt, że kobieta nie jest mi potrzebna do tego zeby mi sprzatac,
    gotwac etc, bo z tym sobie sam potrafie poradzic, moze na nieco innym
    poziomie :), ale potrafie. Dla mnie kryterium dojrzalosci do wejscia w
    normalny, prawdziwy zwiazek bylo i jest nadal (akurat ta prawda mi sie nie
    zweryfikowala) umiejetnosc radzenia sobie samemu ze soba, we wszelkich
    przejawach zycia. Decydujac sie na zwiazek nie dostajemy scenariusza zycia do
    podpisania i zaakceptowania. Niestety.

    Inna sprawa, ze moja mlodosc mnie do to przygotowala jakos tam, bylem dzieckiem
    z kluczem na szyi, opiekowalem sie rodzenstwem, wczesnie wyprowadzilem sie z
    domu i tak dalej, ale moim zdaniem to nie usprawiedliwia nic a nic panow ktorzy
    bezmyslnie i bezkrytycznie spadaja spod skrzydel mamusi wprost pod skrzydla
    zonusi nie zawsze zauwazajac roznice.

    A teraz zona jest na wychowawczym dlatego, ze oboje uwazamy, ze chcemy ten
    Malego (2 lata z malym okladem w tej chwili )najwazniejszy (w sensie
    najintensywniejszego rozwoju) w zyciu okres z Nim w pelni byc. Ale nie zawsze
    czeka z cieplym obiadem, wszak nie po to zostala w domu. Zwykle czeka :). Jak
    chce to czeka. Tak lepiej.

    A ja mam gule w gardle kiedy po urlopie wracam do roboty, niestety, ktos
    zarabiac musi.
    W kazdym razie nic by się nie stalo gdybysmy sie rolami odwrocili. Ja tam bym
    sie cieszyl.

    Pozdrawiam.
    b
  • 24.08.06, 08:11
    Ja (jestem mężczyzną)w 2001 roku byłem na 10 tygodniowym urlopie macierzyńskim,
    wcześniej 16 tygodni wykorzystała moja małżonka i uważam ten okres w moim życiu
    za jeden z ważniejszych i zarazem piękniejszych. Niestety SLD zlikwidowało tak
    długi urlop macierzyński i teraz kiedy przymierzamy się do drugiego dziecka nie
    będe mógł już tak bardzo związać się z dzieckiem jak w przypadku Antka, a to
    były naprawdę piękne czasy
  • 24.08.06, 08:46
    :)))))
  • 24.08.06, 12:53
    Panowie, moj szacunek. Narescie normalna rozmowa i traktowanie zony jak
    czlowieka a dziecka jak szczescie a nie pakunek ktory trzeba komus odkopnac.


  • 24.08.06, 18:21
    niemyte_mohery napisała:

    > Panowie, moj szacunek. Narescie normalna rozmowa i traktowanie zony jak
    > czlowieka a dziecka jak szczescie a nie pakunek ktory trzeba komus odkopnac.

    ale zartujesz, czy naprawde masz takie wyobrazenie o facetach/mezczyznach
    (jakkolwiek ich nazwac)?
  • 24.08.06, 23:07
    Generalnie mam dobre zdanie o panach. Niestety nie dotyczy to forow
    internetowych na ktorych wystepuje nadreprezentacja osob (plci obojga) o
    ktorych nie da sie miec dobrej opinii.


    --
    Przed Radyja drżyj potęgą,
    jeśliś nie jest Prawy Polak,
    bowiem Polak pełną gębą
  • 24.08.06, 09:17
    z niego bo ja mimo że zarabiam 5-cyfrową kwotę (co prawda z 1 z przodu ale
    zawsze hehe) to bym się bardzo bardzo chętnie udał na wychowawczy (bo raczej o
    ten Ci chodzi, prawda?) gdyby moja ówczesna partnerka matka mojego dziecka miała
    jakiekolwiek sensowne dochody przed zajściem w ciążę.

    więc nie ma się czym chwalić, feministko przez małe f.

    I jeszcze jedno. Mam nadzieję że kupiłaś laktator bo jeżeli po 4 miesiącach od
    urodzenia bozbawiasz dzieci mleka matki to ryzykujesz że będą chorowitymi
    alergikami...
  • 24.08.06, 09:27
    Chlopczyku nie chodzi o dochody ani feminizm , chodzi wylacznie o to ze chlop
    na macierzynskim to zjawisko normalne i naturalne, nie Twoja sprawa jak karmie
    dziecko i co z nim robie, ja sie do twojego zycia nie wtracam, poza tym jak na
    logicznego samca przystalo CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM , nie chwale sie , nie
    propaguje kretynizmow, nie namawiam i nie zmuszam
  • 24.08.06, 09:56
    mylą te pojęcia...

    To po pierwsze.

    A po drugie chodzi o to że według mnie powód do chwalenia się miałabyś wtedy,
    gdyby to twój luby sam się domagał tego wychowawczego, a nie gdyby go trzeba
    było na ten urlop "wykopać". Skoro sama twierdisz, że chłop przy dziecku to
    rzecz normalna, to po co w ogóle jest ten temat forum?
  • 24.08.06, 10:12
    Nie przejmuj sie zazdrosnymi babami. Jak moja matka czepia się, że jej zięciu
    ukochany ma w domu swoje obowiazki - zmywanie naczyń m.in. to oswiadczam że nie
    wiem o co jej chodzi i ze wymysla jakies niestworzone historie. Najśmieszbiejsze
    w przypadku mojej matki jest toże mojego ojca do roboty gonila, m.in. prasowal
    wszystko z posciela wlacznie, a uważa że ja nie mam prawa od męża wymagac by z
    kanapy sie ruszal. Ja takich ludzi jak opisujesz traktuje lekko z dystansem,
    daje do zrozumienia, ze jacyś dziwni są, z choinki sie urwali czy co? Nie wiedzą
    że XXi wiek mamy i równouprawnienie :P
  • 24.08.06, 11:21
    W Finlandii tego lata mnostwo panow z bobasami na ulicy widzialam, czesto z
    kumplami i kazdy z nich dzierzyl dumnie potomka na reku. ;) I do tego
    niesamowita ilosc kobiet w ciazy, tak na marginesie. A jednoczesnie ponad polowa
    finskiej sily roboczej to kobitki. Czyli jednak sie da. ;)
  • 24.08.06, 16:06
    Obawiam się,że u nich istnieją oficjalne tacierzyńskie :(
  • 24.08.06, 12:16
    Jestem za tym zeby nikt sie do rodziny nie wtracal tzn. do lozka, garow, kto ma
    zarabiac na rodzine a kto ma zrezygnowac z pracy zeby zajac sie dziecmi.

    Chce tylko zwrocic uwage na pewien aspekt pozostania ojca z dzicmi w domu. O
    ile kobiecie po zakonczeniu urlopu wychowawczego jest bardzo trudno o
    znalezienie pracy to facetowi bedzie super trudno. W naszym
    fundamentalistycznym spoleczenstwie, gdzie przecietny kierownik ma metalnosc
    karbowego, facet ktory spedzil kilka lat na wychowawczym wywola tylko usmiech
    politowania.

    --
    Przed Radyja drżyj potęgą,
    jeśliś nie jest Prawy Polak,
    bowiem Polak pełną gębą
  • 24.08.06, 14:02
    Niestety masz rację. U kobiet przerwa wygląda naturalnie, nikt się temu nie
    dziwi i specjalnie nie wnika w szczegóły. Jak facet ma w cv przerwę, to już
    pojawiają się pytania, podejrzenia, trzeba się tłumaczyć. Mam tylko nadzieję,
    że ten „uśmiech politowania”, o którym wspominałeś będzie pojawiać się coraz
    rzadziej.
  • 24.08.06, 23:23
    tojalew napisał:

    > Mam tylko nadzieję,
    > że ten „uśmiech politowania”, o którym wspominałeś będzie pojawiać
    > się coraz
    > rzadziej.

    Beton musi odejsc inaczej nic sie nie zmieni. U mnie w pracy (a wieszosc
    zespolu to mezczyzni), panowie niejednokrotnie gdy sie np. meeting przeciaga,
    wychodza mowiac ze musza odebrac dziecko z przedszkola albo dzwonia ze zostaja
    w domu bo dziecko jest chore. I nie mowie tu o Szwecji, mowie o kraju ktory
    jest widziny jako ikona bezwzglednego i antyrodzinnego kapitalizmu.


    --
    Przed Radyja drżyj potęgą,
    jeśliś nie jest Prawy Polak,
    bowiem Polak pełną gębą
  • 28.08.06, 21:30
    Nie musi szukać nowej pracy jeśli na normalnych zasadach skorzystał z urlopu
    wychowawczego. Pracodawca ma obowiązek przyjąć go po powrocie.
  • 24.08.06, 12:56
    Mój mąż ma teraz miesiąc urlopu, siedzi z nasza córą (14 miesięcy). Jest SUPER!
    Mała się rozwija, nikt nie krzyczy ciągle uważaj! Je czasami byle co, ale żyje
    jest zdrowa, ciągle na dworze i uśmiechnięta! Jak to taki fajny typ człowieka to
    jest super-pomysł. Mam wrażenie, że faceci milości do dzieci trochę muszą się
    nauczyć, i baby nie mają prawa ich we wszystkim wyręczać, bo nie mamy monopolu
    na rację. Wszystkie moje koleżanki występuja z pozycji autorytetu i ekspertek i
    zahukani mężowie, moga tylko zostać groźnymi tatusiami. Straszne!
    Decyzję popieram!
  • 24.08.06, 13:13
    no ja z wygody własnej do końca macierzyńskiego siedziałam z dzieckiem, a potem
    moje obowiązki przejął małż.. ja zarabiam więcej więc było oczywiste, że tto on
    się będzie dzieckiem zajmował.. sprzatał tez i gotował.. jak będzie przy drugim
    dziecku nie wiem, bo trochę chyba nie chce mi się do pracy wracać..
    zobaczymy.
    nic wielkiego.. kwestia gustu :D

    --
    poważnie i niepoważnie o wirusie HIV
  • 24.08.06, 13:47
    Moja żonka jest w ciąży. Przy pierwszym dziecku opiekowałem się i wówczas nie
    pracowałem przez kilka miesięcy. Teraz pracuję, ale też bym chciał pobyć z
    dzieckiem. Wezmę urlop wypoczynkowy po porodzie. Później będę próbował dogadać
    się z pracodawca na jakąś formę pośrednią, np. biorąc 5 dni wolnego, przez 2
    tygodnie będę pracował przez pół dnia.
  • 24.08.06, 13:50
    Planowałem też urlop macierzyński. Przeczytałem dziś, że przysługuje on
    facetowi DOPIERO po wykorzystaniu przez kobietę 14 tygodniowego urlopu. Uważam,
    ze to niesprawiedliwe. Tyle mówi się o równouprawnieniu a tu dupa. Jedna wielka
    lipa. Taki LPR wysłałby najchętniej kobiety na 2 lata na macierzyński, wówczas
    nie stanowiłby zagrożenia dla ich karier. Będę więc musiał czekać ponad 3
    miesiące :( ale przynajmniej dostanę 4 tygodniowy urlop. Hura!
  • 24.08.06, 13:53
    Uważam, że dzieci są najważniejsze. Cała reszta nic nie znaczy. Możliwość
    opieki na dzieckiem, patrzenie jak się zmienia jest takim niesamowitym
    przeżyciem, że tego nie zastąpi żadna kariera i żadne pieniądze.
  • 24.08.06, 14:15
    trzeba mieć karierę i dochody żeby dziecku zapewnić przyszłość. Ciekawą i
    rozwojową. Żeby mogło różnych rzeczy w życiu spróbować, znaleźć jakieś hobby i
    pasje i może swoją przyszłą karierę. Jak dla mnie to jest najlepszy powód do...
    zarabiania pieniędzy.

    Do niedawna przez 16 miesięcy (Kuba ma 13) byłem zatrudniony na 4/5 etatu i
    bardzo to sobię chwalę, od urodzenia przez 2 godziny rano był tylko mój do
    opiekowania się i wspólnej zabawy. Te 6 godzin pracy dziennie mijało jak z bicza
    strzelił.
  • 24.08.06, 18:11
    mszleminski napisał:

    > trzeba mieć karierę i dochody żeby dziecku zapewnić przyszłość. Ciekawą i
    > rozwojową. Żeby mogło różnych rzeczy w życiu spróbować, znaleźć jakieś hobby i
    > pasje i może swoją przyszłą karierę. Jak dla mnie to jest najlepszy powód do...
    > zarabiania pieniędzy.

    wypada podpisac sie obiema raczkami. chce, by moje dzieci mialy zapewniony byt,
    na ile bede w stanie im to zapewnic. spelniajac, jakies swoje marzenia, czy
    ambicje, 'przy okazji' ;)

    ale tak, czy inaczej - chce, by sie nie musialy zastanawiac nad dniem
    jutrzejszym tak szybko, jak ja musialem. by mogly przezyc wiecej, niz ja... choc
    i tak za wszystko co mi bylo dane, dziekuje swoim rodzicom :)

    > Do niedawna przez 16 miesięcy (Kuba ma 13) byłem zatrudniony na 4/5 etatu i
    > bardzo to sobię chwalę, od urodzenia przez 2 godziny rano był tylko mój do
    > opiekowania się i wspólnej zabawy. Te 6 godzin pracy dziennie mijało jak z bicz
    > a
    > strzelił.

    ahhh... pozazdroscic! :)

    ps. 4/5, czy 3/4? ;)
  • 24.08.06, 16:10
    A dlaczego nikt z was nie zapytał jak znosi rozłąkę z dzieckiem matka? Sama
    zastanawiam się nad rozwiązaniem twisted_s, nie martwię się, że ojciec nie
    dałby rady, ale martwię się, że ja nie wytrzymam... Myślę o pracy w domu.
  • 24.08.06, 17:22
    Mój mąż jest na urolpie wychowawczym. Ja wróciłam do pracy zaraz po
    macierzyńskim. Powodem zostania męża na wychowawczym były moje zarobki, a także
    to że ja miałam większe szanse awansu i rozwoju w pracy. Dużo osób mówi, że mój
    mąż to "super tata". Ja jestem z małą rano (ok. 2godzin) i zaraz po pracy (ok.
    3godzin) a także zajmuję się nią w nocy jak się obudzi na jedzonko. Poświęcam
    jej każdą chwilę, ale czasami nie chce mi się wychodzić do pracy (podkreślam,
    że bardzo lubię swoją pracę) jak na nich patrzę. Przyznaję, że to mnie córka
    traktuje jak ojca, a męża jak mamę, ale jest OK. Niedługo córka będzie miała 10
    miesięcy i mąż coraz bardziej zastanawia się nad powrotem do pracy, co mnie
    bardzo martwi. Nawet jego szef chce żeby wrócił, bo bez niego nie dają sobie
    rady. Córka rozwija się super, jest zadbana, zdrowa, uśmiechnięta. A co będzie
    z nianią? Nawet nie chcę o tym mysleć. Mój mąż to najlepszy tata na świecie.
  • 25.08.06, 10:17
    Hehe...
    Jak to świat się zmienia (w tym wypadku na szczęście na lepze...)
    Pamiętam jak wytykano mnie palcami :))))
    Gdy zdecydowalem rzezucić firmę na pełnomocnika i zostać w domu z córką...
    A jak krzywo patrzyła na mnie moja dalsza rodzina (ojciec i brat trzymali moją stronę)...
    Oj momntami dochodzio do bardzo zabawnych sytuacji gdy ludzie dowiadywali się, że "zrezygnowałem" z biznsu i zajmuję się dzieckiem...

    Między innymi dzięki temu, że tak wówczas zdecydowałem, po rozwodzie opieka nad córką została przyznana mnie...

    --
    Mądry Polityk w przeciwieństwie do Białego Kruka, nigdy w Polsce się nie pojawił.
  • 25.08.06, 13:45
    w związku partnerskim między kobietą a mężczyzną, takie bezsensowne kłótnie o to
    kto powinien iść na macierzyńskie raczej nie mają miejsca, wszystko zależy od
    tego czy zaiteresowani są...czy nie są...
  • 25.08.06, 14:54
    twisted_sister napisała:

    > Wykopalam chlopa na macierzynski , za? przeciw? dygresje mile widziane!

    Tak się tylko zastanawiam co doklądnie kryje się pod pojęciem "wykopałam"...
    Czy chodzi o fizyczne znęcanie się nad "chłopem" czy ograniczyło się to do
    psychicznego znęcania.
    --
    And everyone is blonde, and everyone is beautiful
    and when blondes and beautiful are multiple
    they become so dull and dutiful
  • 26.08.06, 12:34
    Jak się urodził Max to byłem na miesięcznym urlopie, teraz po macierzyńskim i wszelakich urlopach żony siedzę na drugim miesięcznym urlopie (zbierałem go od zeszłego roku) i jestem najszczęśliwszym facetem pod tym marnym słońcem za oknem. Mógłbym, gdyby nie sytuacja finansowa, rzucić swoją pracę (żona nie może - zarabia normalne pieniądze) i opiekować się małym zamiast niani, która przyjdzie od września. Znajomi i my nie widzimy w tym nic nienormalnego, że siedzę z dzieckiem w domu. Myślę, a może to złudzenie, że świat trochę normalnieje i takie zachowania nie będą nikogo dziwić.
    --
    Ukochany Max

    Max ma ...
  • 26.08.06, 13:27
    Obejrzalam sobie zdjecia Maxsia, wyjatkowo przystojny mlody czlowiek. Nie
    dziwie ci sie, ze chcialbys z nim zostac w domu.

    Czy nie masz mozliwosci pracowac w domu albo na pol etatu popoludniami. Wtedy
    synek spedzalby z niania tylko kilka godzin dziennie.

    Pozdrow.
  • 27.08.06, 17:16
    Niestety, żadna z powyższych możliwości narazie nie może być brana pod uwagę ze
    względów czysto finansowych. Kredyty, karty, kredyty.....
    --
    Ukochany Max

    Max ma ...
  • 26.08.06, 14:22
    Feministką nie jestem, tradycjonalistką też nie.
    O tym, kto powinien pójść na macierzyński nie powinny decydować ani stereotypy
    ani wojna płci, tylko zdrowy rozsądek.

    Jeśli np. kobieta zarabia 900 zł, mężczyzny przykładowo 2,5 tys. zł miesięcznie,
    to gdybyś wykopała go na macierzyński to kazałabym Ci się puknąć w czoło.
    Jeśli sytuacja jest odwrotna to mężczyzna niech sobie schowa honor do kieszeni i
    idzie przewijać małego, bo najważniejsze jest, żeby mieć za co wykarmić rodzinę
    i zapłacić rachunki.
    Jeśli oboje zarabiają poniżej tysiąca zł to warto by sie zastanowić, czy nie
    lepiej byłoby zaangażować dziadków...
    Jeśli oboje dobrze zarabiają, to w zasadzie powinno być obojętne, kto pójdzie...
    ale miło by było, gdyby mężczyzna się zaoferował, że połowę macierzyńskiego
    weźmie żona, a drugą połowę on ;-).
    --
    -Proszę pani, co panią irytuje? No?
    -... zaczarowany pierniczek?
  • 26.08.06, 14:56
    Mnie zastanawia inny aspekt tej sprawy. Jak się tata bawi z dzieckiem.
    Oczywiście nie mam na myśli niemowlaczka, ale takie malutkie dziecko już troszkę
    rozumiejące. W co się tata bawi z dzidzią...? Czy tańczy, śpiewa, rysuje?
  • 26.08.06, 16:43
    mój mąż od 7 m-cy jest na wychowawczym. Radzi sobie doskonale - pełna obsluga
    małego + obiady i zakupy,czasami pranie.
    Młody za nim przepada, on nie tęskni do pracy. A jeśli chodzi o zabawy, to co
    prawda nie tańczy, ale robi podskoczki :) takie jak kicający zając :)

    odkąd zaczął chodzić na spacery z młodym czuje sie rozrywany przez kobiety.
    Zwykle ludziom [kobietom] imponuje, że zajmuje sie dzieckiem

    --
    :))
    jagaablogg.blox.pl
  • 27.08.06, 18:13
    Wcale mnie to nie dziwi :).
    --
    ...ten tego...sprawiłam sobie w końcu wizytówkę :)
  • 28.08.06, 22:31
    Witam,
    Od roku jestem na wychowawczym, korzyści są obopólne. Dzieci zadowolone, żona
    też, czego chcieć więcej?
    Pozdrawiam!
  • 29.08.06, 22:46
    Mieszkam w Szwecji, gdzie z 450 dni urlopu rodzicielskiego (trudno go nazwac
    macierzynskim) ojciec musi wykorzystac bodajze 60 dni. Moj maz skwapliwie z
    tego korzysta, podobnie, jak wiekszosc innych ojcow, w przeciwnym razie te dni
    przepadaja. Nie trzeba (choc mozna) wykorzystywac ich w jednym ciagu, mozna,
    jak to my robimy, pracowac na przemian (np. matka na pol etatu, ojciec na pol
    etatu, w miedzyczasie wymieniajac sie w opiece nad dzieckiem, ktora to opieka
    jest wlasnie tym platnym urlopem wychowawczym). Bardzo dobre wyjscie,
    umozliwiajace kobiecie powrot do pracy w dogodnym dla niej momencie (ten urlop
    mozna dowolnie wykorzystywac do ukonczenia przez dziecko 8 lat). Nie ma mowy
    o "wykopywaniu" kogokolwiek na urlop macierzynski, jest kwestia dogadania sie i
    wypracowania kompromisu w sprawie podzialu obowiazkow rodzicielskich miedzy
    rodzicami.
  • 30.08.06, 07:24
    Ja co prawda z macierzyńskiego skorzystam, ale wychowawczy weźmie mój mąż.
    Przyczyna jest bardzo prosta - ja zarabiam dwa razy tyle co on, więc nawet nie
    było dyskusji na ten temat.
  • 30.08.06, 14:39
    Mojego, planowanego w niedalekiej przyszłości Maluszka wychowa prawdopodobnie
    moja Mama i/lub babcia.
    Zarabiam więcej niż mój mąż ale on nawet nie chce słyszeć o urlopie
    macierzyńskim czy wychowawczym.
    A ja niestety muszę wrócić jak najszybciej po porodzie do pracy bo inaczej
    prawdopodobnie ją stracę, jak większość moich koleżanek. Smutne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.