Dodaj do ulubionych

W kółko to samo

IP: *.acn.waw.pl 17.03.03, 22:15
Tak, wiem, temat aborcji był wałkowany przy najprzeróżniejszych okazjach.
Ale dostarczyliście mi - niektórzy z Was - świeżej pożywki do rozważań.
Po pierwsze - dlaczego pojawia się koncepcja pełnego utożsamiania zmienionej
(ewentualnie) ustawy aborcyjnej z przymusem dokonywania aborcji?
Wielokrotnie czytałam tutaj wypowiedzi, że feministki są grupką
sfrustowanych bab kanapowych bez żadnej mocy sprawczej. A tu nagle okazuje
się, że jeśli tylko ustawa zostanie zmieniona to ruszą one hurmem z kanapy i
za wlosy będą wlec opierające się ciężarne przemocą na skrobanki.
Po drugie skąd opinie, że póki obecna ustawa obowiązuje, przeprowadzenie
aborcji jest niemożliwe? Spodobała mi się wypowiedź pewnej dyskutantki na
forum kobieta - żeby ustawowo zabronić chorowania na raka. Statystyki
wyglądałyby imponująco - Polska - kraj bez raka. Służba zdrowia stanęłaby na
nogi - same korzyści.Ludzie mogliby się leczyć pokątnie w klinikach
nieobjętych statystyką. Jest takie powiedzenie - to, o czym nie wiemy - nie
istnieje. Z aborcją sprawa jest gorsza - wiemy, ale ignorujemy, a to już
jest hipokryzja.
Po trzecie - ktoś tu mówił o antykoncepcji i oddawaniu nieplanowanych dzieci
do adopcji. Tyle, że ci sami ludzie, którzy są zwolennikami obowiązującej
ustawy, starają się nie dopuścić do rzetelnego informowania młodych ludzi o
skutecznej antykoncepcji, poza tym antykoncepcja i adopcja pięknie brzmią z
perspektywy dużego miasta, a nie wszyscy w takich miejscach mieszkają. Może
to się wydać niewyobrażalne, ale są miejsca gdzie dziewczyna woli się poddać
pokątnej aborcji, która ją okaleczy niż donosić ciążę i oddać dziecko do
adopcji, bo wtedy dopiero byłaby napiętnowana jako wyrodna matka, a tak to
nikt się nie dowie i nie będzie wstydu.
Po czwarte co mają do kwestii aborcji wypowiedzi takie jak ta "szczęśliwej
matki"? Co ma piernik do wiatraka? Ktoś urodził dziecko i jest szczęśliwy,
ktoś urodził i jest nieszczęśliwy, a ktoś w ogóle nie urodził- samo życie.
Nie ma obowiązku być szczęśliwą matką, sama taką jestem, ale to nie powód,
żeby pluć na takich, którzy spełniają się w innych życiowych rolach.
Po piąte - nieustająco - dlaczego ludzie, którzy tak chętnie nazywają
aborcję morderstwem akceptują ustawę, która nie przewiduje za aborcję kary
takiej jak za morderstwo?
Edytor zaawansowany
  • Gość: maly.k IP: 139.57.24.* 17.03.03, 22:34
    Co Cie zainspirowalo do napisania tego tekstu? Bo jesli wkolko to samo, to ...

    Pozdrawiam,

    mk.
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 18.03.03, 09:13
    Gość portalu: maly.k napisał(a):

    > Co Cie zainspirowalo do napisania tego tekstu? Bo jesli wkolko to samo, to ...
    >

    Kilka nowych wypowiedzi. I zdziwienie, że teraz to już strach otworzyć lodówkę,
    bo może z niej wyskoczyć ktoś z okrzykiem "precz z ustawą", a nijak się to nie
    przekłada na dyskusję na szczeblu ustawodawczym.
  • maly.ksiaze 19.03.03, 02:37
    Gdybym miał wnioskować z tego, co czytuję na forum GW, to
    mamy pata - może zatem lepiej, że się 'nie przekłada'?

    Do pustych dyskusji też potrzeba dwóch stron.

    Pozdrawiam,

    mk.
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 19.03.03, 14:51
    A przy okazji może byś sam w końcu wyraził osobiste zdanie w tej kwestii? Rada
    bym poznać, gdyż do tej pory jedynie prześwitywało tu i ówdzie przy okazji
    podszczypywania bardziej zacietrzewionych dyskutantów.
  • maly.ksiaze 19.03.03, 16:37
    Czyli, mowiac po ludzku, jestem przeciwnikiem ustawy antyaborcyjnej w takim
    ksztalcie, w jakim ona w Polsce obowiazuje. Pisalem to juz kiedys, aczkolwiek
    nigdy w poscie skierowanym do Ciebie. Nie uwazam tej ustawy jednak za jakies
    fundamentalne naruszenie 'praw kobiet'.

    Dyskusje w sensie przekonywania wszystkich wokol do mojego punktu widzenia
    odpuscilem sobie juz dawno, jako zupelnie jalowe. Zaczalem sie skupiac na
    obserwacji i ocenie argumentow stron; to zajecie znacznie bardziej produktywne.
    Doszedlem do, moim zdaniem, interesujacych wnioskow.

    Pozdrawiam,

    mk.
  • Gość: EWOK IP: *.acn.waw.pl 20.03.03, 19:56
    maly.ksiaze napisał:

    > Czyli, mowiac po ludzku, jestem przeciwnikiem ustawy antyaborcyjnej w takim
    > ksztalcie, w jakim ona w Polsce obowiazuje. Pisalem to juz kiedys,
    aczkolwiek
    > nigdy w poscie skierowanym do Ciebie. Nie uwazam tej ustawy jednak za jakies
    > fundamentalne naruszenie 'praw kobiet'.
    >
    > Dyskusje w sensie przekonywania wszystkich wokol do mojego punktu widzenia
    > odpuscilem sobie juz dawno, jako zupelnie jalowe. Zaczalem sie skupiac na
    > obserwacji i ocenie argumentow stron; to zajecie znacznie bardziej
    produktywne.
    >
    > Doszedlem do, moim zdaniem, interesujacych wnioskow.
    >
    Jakich mianowicie wniosków?
  • Gość: tad IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.03, 22:54
    Gość portalu: EWOK napisał(a):


    > Po piąte - nieustająco - dlaczego ludzie, którzy tak chętnie nazywają
    > aborcję morderstwem akceptują ustawę, która nie przewiduje za aborcję kary
    > takiej jak za morderstwo?

    A czy osoby, które twierdzą, że płód nie jest dzieckiem mówią kobiecie, która
    poroniła: "Śmiej się z tego. To był tylko płód. "
  • Gość: breskva IP: *.acn.pl 17.03.03, 23:13
    Ja sie nie smialam, ale zdecydowanie swiadomosc ze nie umarlo dziecko w moim
    brzuchu ale zarodek pomogla w powolnym pogodzeniu sie z utrata ciazy.
    pozdrawiam
  • Gość: tad IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.03, 15:44
    Gość portalu: breskva napisał(a):

    > Ja sie nie smialam, ale zdecydowanie swiadomosc ze nie umarlo dziecko w moim
    > brzuchu ale zarodek pomogla w powolnym pogodzeniu sie z utrata ciazy.
    > pozdrawiam

    Za to moi znajomi uważają, że stracili dziecko.
    Powiedz mi, czy gdy byłaś w postaci embriona byłaś to TY we wczesnej fazie
    rozwoju, czy nie mający nic z Tobą wspólnego embrion? I czy to da się wogóle
    oddzielić?
  • Gość: breskva IP: *.visp.energis.pl 18.03.03, 22:52
    Naprawde tak uwazaja? Czyli rozumiem urzadzili pogrzeb, nadali imie itp? BO
    mowa o poronieniu, nie przedwczesnym porodzie (po 21 tyg.)?
    Wybacz, ale ja mam w sobie tyle pokory zeby umiec rozroznic nieszczescie jakie
    mnie spotkalo od tragedii jaka jest smierc dziecka np. przy porodzie albo po 3
    mies. ciazy. Oczywiscie dla mnie i dla meza najtrudniejsza byla utrata
    przyszlosci--wyobrazen o naszym PRZYSZLYM dziecku. tak wiec moge mowic o
    psychicznej stracie,nie fizycznej utracie DZIECKA.
    Co do oddzielania--gdyby daloby sie latwo odpowiedziec na to pytanie nie byloby
    problemu i tylu trudnych dyskusji, prawda? A koncept mnie jako embriona wydaje
    mi sie zbyt abstrakcyjny abym mogla udzielic odpowiedzi.
    Moje doswiadczenie pomoglo w sklarowaniu moich pogladow--ciaza jest przelomowym
    wydarzeniem w zyciu kobiety i ma na nia kolosalny wplyw. Dla mnie byla
    szczesciem, ale wiem ze moze byc tragedia jesli jest niechciana. Nie wolno
    zmuszac kobiety do rodzenia niechcianego dziecka.Jest to ubezwlasnowolnienie i
    poswiecenie jej praw czlowieka dla praw zarodka. Co nalezy czynic to szerzyc
    wiedze tak aby kobiety nie musialy stawac przed takim wyborem, najczesciej
    trudnym ale wyborem ktory powinien zalezec tylko od niej i jej sumienia.
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 18.03.03, 09:25
    Gość portalu: tad napisał(a):

    > Gość portalu: EWOK napisał(a):
    >
    >
    > > Po piąte - nieustająco - dlaczego ludzie, którzy tak chętnie nazywają
    > > aborcję morderstwem akceptują ustawę, która nie przewiduje za aborcję kary
    >
    > > takiej jak za morderstwo?
    >
    > A czy osoby, które twierdzą, że płód nie jest dzieckiem mówią kobiecie, która
    > poroniła: "Śmiej się z tego. To był tylko płód. "

    Czyli kompromis. Świetnie. Nie, zaraz, coś nie tak. Kompromis w kwestii życia?!
    Gubię się trochę w retoryce używanej przez jego obrońców. Chrońmy życie
    poczęte, ale zgódźmy się, że nie jest to takie pełnowartościowe życie, czy tak?
    A może wymiana terminów powinna przebiegać w obie strony? Morderstwo płodu i
    aborcja dokonana przez Hannibala Lectera na kolejnej ofierze? Ach, tyle spraw i
    wszystkie na mojej głowie.
  • Gość: doku IP: *.mofnet.gov.pl 18.03.03, 10:47
    Gość portalu: EWOK napisał(a):

    > Czyli kompromis. Świetnie. Nie, zaraz, coś nie tak. Kompromis w kwestii
    > życia?! Gubię się trochę w retoryce używanej przez jego obrońców.

    To ich podstawowy błąd. Prawo jest ze swojej istoty prawem KOGOŚ do ochrony lub
    szacunku. Życie jest chronione tylko w kontekście praw OSÓB.

    Kontrowersje wokół aborcji mają źródło przede wszystkim w niepewności co do
    tego, kiedy płód staje się osobą. Prawo nie broni zabijania świń, ani nie
    zabrania aborcji na płodzie świni. Prawo chronić ma każdego człowieka, ale nie
    każdy płód.
  • Gość: doku IP: *.mofnet.gov.pl 18.03.03, 10:35
    Gość portalu: tad napisał(a):

    > A czy osoby, które twierdzą, że płód nie jest dzieckiem mówią kobiecie, która
    > poroniła: "Śmiej się z tego. To był tylko płód. "

    Nie słyszałem jeszcze o wypadku, żeby ktoś wyprawił pogrzeb płodowi poronionemu
    naturalnie lub sztucznie. Jestem też pewien, że pierwszy taki pogrzeb odbędzie
    się po aborcji, a nie po naturalnym poronieniu.

    Wrażliwość fanatycznych antyaborcjonistów jest zerowa, dlatego nawet do głowy
    im nie przyjdzie robić pogrzebu dla poronionego płodu. Nawet kiedy czytają
    takie coś jak to poprzednie zdanie, to nie są w stanie zrozumieć o co w nim
    chodzi. Kieruje nimi czysta nienawiść do kobiet, które ośmieliły się mieć
    własną wolę. Nie mają w sercu żadnej idei dziecka czy człowieczeństwa płodu, a
    jedynie puste slogany w pustej głowie.
  • Gość: BD IP: 195.136.36.* 19.03.03, 13:44
    Witam,

    Gość portalu: doku napisał(a):

    > Wrażliwość fanatycznych antyaborcjonistów jest zerowa, dlatego nawet do głowy
    > im nie przyjdzie robić pogrzebu dla poronionego płodu.

    Jak zwykle nie wiesz o czym piszesz. Pogrzeb dla poronionego płodu nie może
    mieć miejsca, bo _prawo na to nie zezwala_, i jest to zresztą kolejna bolesna
    wiadomość dla niejednej kobiety, która poroniła z przyczyn losowych.

    A co do owej wrażliwości - w Kościele katolickim przejawia się ona choćby w
    instytucji tzw. duchowej adopcji dziecka poczętego, poszukaj sobie coś na ten
    temat.

    pozdrawiam,

    BD
  • Gość: breskva IP: *.acn.pl 19.03.03, 14:24
    TO chyba ty nie wiesz o czym piszesz. Sama poronilam (i bylo to najsmutniejsze
    doswiadczenie w moim dotychczasowym zyciu) i kontaktuje sie przez internet z
    wieloma kobietami ktore doswiadczyly poronienia i ZADNA nie wspominala o
    cierpieniu z powodu braku pogrzebu poronionego zarodka (Mowie o najczestszym
    poronieniu w 1 trymestrze, kiedy zarodek ma srednio 2-5 cm.) na pewno cierpia
    kobiety ktore nie moga pochowac plodu przedwczesnie urodzonego w 2 lub 3
    trymestrze (co na szczescie zdarza sie BARDZO rzadko i nie nazywa sie juz
    poronieniem), bo jest ono juz o wiele bardziej uczlowieczone--zna sie plec,
    czuje ruchy, ma sie kontakt z plodem. No ale chyba tez dlatego dopuszczalnosc
    aborcji to tylko 1 trymestr, prawda?
  • Gość: BD IP: 195.136.36.* 20.03.03, 09:10
    Witam,

    Gość portalu: breskva napisał(a):

    > TO chyba ty nie wiesz o czym piszesz. Sama poronilam (i bylo to
    > najsmutniejsze doswiadczenie w moim dotychczasowym zyciu) i kontaktuje sie
    > przez internet z wieloma kobietami ktore doswiadczyly poronienia i ZADNA nie
    > wspominala o cierpieniu z powodu braku pogrzebu poronionego zarodka (Mowie o
    > najczestszym poronieniu w 1 trymestrze, kiedy zarodek ma srednio 2-5 cm.)

    Wnioskuj dalej na podstawie tego typu doboru próbek, to bardzo ułatwia życia.
    Tu masz pierwsze świadectwo mówiące co innego, proszę bardzo:

    www.wspolnota.rodzin.omi.org.pl/poronienie/poronienie05.htm

    Co do mnie - faktycznie, myliłem się w pewnej kwestii, co zresztą wyczytasz.
    Pogrzeby poronionych dzieci są urządzane (nie wiem jednak, na ile to jest
    zgodne z prawem). Zobacz też tu:

    www.mateusz.pl/pow/020916.htm

    > kobiety ktore nie moga pochowac plodu przedwczesnie urodzonego w 2 lub 3
    > trymestrze (co na szczescie zdarza sie BARDZO rzadko i nie nazywa sie juz
    > poronieniem)

    Niektóre żródła, np. encyklopedia multimediana mówią o poronieniu do 22 tygodni:

    wiem.onet.pl/wiem/001b97.html

    A 22 tygodnie to chyba nie jest pierwszy trymestr, dobrze mi się wydaje?

    pozdrawiam,

    BD

  • Gość: doku IP: *.mofnet.gov.pl 20.03.03, 09:42
    Gość portalu: BD napisał(a):

    > <a
    href="www.wspolnota.rodzin.omi.org.pl/poronienie/poronienie05.htm"tar
    > get="_blank">www.wspolnota.rodzin.omi.org.pl/poronienie/poronienie05.htm</a>

    To religijni fanatycy. Jak można przywoływać w normalnej dyskusji jakieś
    natchnione religijne pienia?!
  • Gość: doku IP: *.mofnet.gov.pl 20.03.03, 09:49
    otrzymać godny pochówek. Aborcja przed 12 tygodniem nie powinna być karana. To
    proste dla niepokręconych umysłów i zdrowej psychiki.
  • Gość: breskva IP: *.acn.pl 20.03.03, 10:54
    Rozumiem ze w kazdej kwestii chcesz byc najmadrzejszy, moze okazalbys jednak
    choc troche szacunku dla mojego osobistego doswiadczenia ktore dla Ciebie
    zawsze bedzie tylko teoria. Wiec nie badz bezczelny i nie pouczaj mnie na
    jakich probkach mam wyrabiac poglady, bo nie wiem co moze byc bardziej
    miarodajne niz moje osobiste doswiadczenie i wielu innych kobiet z kilku forow
    w ktorych biore udzial. A fora fanatykow religijnych watpie aby byly
    odzwierciedleniem uczuc przecietnej kobiety.
    I napisalam ze poronienie jest do 21 tyg. a potem jest to przedwczesny porod,
    ktoremu jak sadze towarzysza diametralnie inne uczucia i wtedy czesciej
    odczuwa sie potrzebe pogrzebu. Ale jak pisalam zdarza sie to niezmiernie rzadko
    (1% ryzyka po 20 tyg.)
  • Gość: BD IP: 195.136.36.* 20.03.03, 11:42
    Witam,

    Gość portalu: breskva napisał(a):

    > Wiec nie badz bezczelny i nie pouczaj mnie na jakich probkach mam wyrabiac
    > poglady, bo nie wiem co moze byc bardziej miarodajne niz moje osobiste
    > doswiadczenie i wielu innych kobiet z kilku forow w ktorych biore udzial.

    Bardziej miarodajne byłoby zbadanie poglądów reprezentatywnej statystycznie
    próbki kobiet, które poroniły. Ani Ty, ani kobiety piszące na internetowych
    forach takiej próbki nie stanowią.

    Nie neguje niczyich osobistych doświaczeń, a domagam się (co dla Ciebie jest
    bezczelnością, hmm...) by nie uogólniać ich na populację, i to w sposób
    kategoryczny ("wszakże nie znam żadnego przypadku etc..").

    > A fora fanatykow religijnych watpie aby byly
    > odzwierciedleniem uczuc przecietnej kobiety.

    Dlaczego nazywasz ich fanatykami religijnymi. Ja tam widzę tylko osoby, których
    wiara czyni je bardziej wrażliwymi na pewne kwestie. Takimi etykietami
    doskonale ujawniasz feministyczną pseudotolerancję, która chętne stosuje
    etykiety typu "fanatyk" ("fundamentalista", "faszysta") do osób które ośmielają
    się mieć inne poglądy niż Twoje - jedynie słusznie. Baw się dobrze...

    pozdrawiam,

    BD
  • Gość: breskva IP: *.acn.pl 20.03.03, 11:59
    Co nie zmienia faktu ze na ten temat mam na pewno wiecej do powiedzenia niz Ty
    (czego jak widac nie jestes w stanie zaakceptowac--trudno, twoja strata)

    Co do tolerancji to nie mam tolerancji dla wrogow tolerancji :-) I skad to
    nagle przeswiadczenie ze feministki maja byc tolerancyjne. Brak mi na przyklad
    tolerancji do seksizmu, molestowania seksualnego, rasizmu, jajoglowych facetow
    o nabzdyczonym ego itp.
    I nadal twierdze ze opinie w grupie fanatykow (niech ci bedzie, ortodoksyjnych
    katolikow) nie sa zbyt reprezentatywne.
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 20.03.03, 10:58
    Gość portalu: BD napisał(a):

    >> Wnioskuj dalej na podstawie tego typu doboru próbek, to bardzo ułatwia
    życia.
    > Tu masz pierwsze świadectwo mówiące co innego, proszę bardzo:
    >
    > <a
    href="www.wspolnota.rodzin.omi.org.pl/poronienie/poronienie05.htm"tar
    > get="_blank">www.wspolnota.rodzin.omi.org.pl/poronienie/poronienie05.htm</a>

    Myślę, że trudno uważać tak silnie katolicyzmem przesyconą wypowiedź za
    reprezentywną dla grupy, powiedzmy, "wszystkich matek, które przeżyły
    poronienie". Nie rozumiem też zasadności dyskutowania o sprawach tak zależnych
    od osobistej wrażliwości.Na takiej samej zasadzie jeden człowiek uważa psa za
    swojego najlepszego przyjaciela, a inny - za rzecz, którą należy skopać pięć
    razy dziennie.
    >
  • melassaa 18.03.03, 01:11
    EWOK - jak zwykle pozostaję pd wrażeniem (milcząco do tej pory, ale pewnie
    wiesz, że masz fanów).
    Moja refleksja: dlaczego inicjowane przez Ciebie wątki w końcu i tak odbiegają
    od tematu? Szlag mnie trafia, jak Twoją obszerną tezę jakiś Maciej kwituje
    nieśmiertelnym dialektyzmem.
    Odzywaj się częściej.
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 18.03.03, 11:34
    W takiej sytuacji człowiek może powiedzieć tylko jedno : chciałabym podziękować
    członkom Akademii... ;))
  • b.u.zz 18.03.03, 01:52
    Gość portalu: EWOK napisał(a):

    > Tak, wiem, temat aborcji był wałkowany przy najprzeróżniejszych okazjach.

    no byl, byl...

    > Po pierwsze - dlaczego pojawia się koncepcja pełnego utożsamiania zmienionej
    > (ewentualnie) ustawy aborcyjnej z przymusem dokonywania aborcji?

    eee.... przesadzasz... ale nie watpisz chyba w fakt, ze jak aborcja bedzie
    dozwolona, to wiecej sie do niej zglosi chetnych, niz kiedy nie bedzie?


    > Po drugie skąd opinie, że póki obecna ustawa obowiązuje, przeprowadzenie
    > aborcji jest niemożliwe?

    znowu eee..... nie jest niemozliwe, ale jest utrudnione. prosze mnie zle nie
    zrozumiec, ale to jak z kazda ustawa. ludzie ja lamia, ale nie znaczy to, ze
    jej likwidacja, zapewni ogolne szczescie.

    > Spodobała mi się wypowiedź pewnej dyskutantki na
    > forum kobieta - żeby ustawowo zabronić chorowania na raka. Statystyki
    > wyglądałyby imponująco - Polska - kraj bez raka. Służba zdrowia stanęłaby na
    > nogi - same korzyści.Ludzie mogliby się leczyć pokątnie w klinikach
    > nieobjętych statystyką. Jest takie powiedzenie - to, o czym nie wiemy - nie
    > istnieje. Z aborcją sprawa jest gorsza - wiemy, ale ignorujemy, a to już
    > jest hipokryzja.

    ale hipokryzja to hold, jaki wystepek sklada cnocie. nie jest najgorsza.
    przyklad z rakiem jest zabawna konstrukcja, ale z tematem nie ma nic wspolego.

    > Po trzecie - ktoś tu mówił o antykoncepcji i oddawaniu nieplanowanych dzieci
    > do adopcji. Tyle, że ci sami ludzie, którzy są zwolennikami obowiązującej
    > ustawy, starają się nie dopuścić do rzetelnego informowania młodych ludzi o
    > skutecznej antykoncepcji, poza tym antykoncepcja i adopcja pięknie brzmią z
    > perspektywy dużego miasta, a nie wszyscy w takich miejscach mieszkają. Może
    > to się wydać niewyobrażalne, ale są miejsca gdzie dziewczyna woli się poddać
    > pokątnej aborcji, która ją okaleczy niż donosić ciążę i oddać dziecko do
    > adopcji, bo wtedy dopiero byłaby napiętnowana jako wyrodna matka, a tak to
    > nikt się nie dowie i nie będzie wstydu.

    tu poruszylas pare problemow. 1. wies: pewnie rzeczywiscie seksualna wiedza
    wsiowych dziewczyn nijak sie ma do wiedzy dziewczyn miejskich, ale - prawde
    mowiac - tak jest ze wszystkim. 2. obecne informowanie nt. wspolzycia
    seksualnego, ze sie tak wyraze, jest faktycznie zacheta do wspolzycia tego
    podjecia. jesli nie uczy sie mlodziezy, ze bzykanie to rowniez
    odpowiedzialnosc, a jedynie porusza sie tematy unikania wpadki, to sorry
    gregory, to jest zadna nauka.

    > Po czwarte co mają do kwestii aborcji wypowiedzi takie jak ta "szczęśliwej
    > matki"? Co ma piernik do wiatraka?

    siedem liter.
    ale ad rem: istnieja calkiem powazne psychologiczne skutki aborcji. to jest
    raczej przypadek "nieszczesliwej nie-matki" (ale tez nie-ojca) i zadna
    propaganda nie wymaze tego faktu. bardzo czesto aborcja wiaze sie z trauma.

    > Ktoś urodził dziecko i jest szczęśliwy,
    > ktoś urodził i jest nieszczęśliwy, a ktoś w ogóle nie urodził- samo życie.

    naturalnie. a skad sie wziela ciaza, to juz sie nie pamieta, prawda? bo
    jestesmy dzikimi, ktorych opisywal malinowski. litosci, ale nie upraszczajmy
    do granic prostoty nieprzyzwoitej.

    > Nie ma obowiązku być szczęśliwą matką, sama taką jestem, ale to nie powód,
    > żeby pluć na takich, którzy spełniają się w innych życiowych rolach.

    to juz twoja nadinterpretacja.

    > Po piąte - nieustająco - dlaczego ludzie, którzy tak chętnie nazywają
    > aborcję morderstwem akceptują ustawę, która nie przewiduje za aborcję kary
    > takiej jak za morderstwo?

    tu sie zgodze. taka kara powinna byc wprowadzona. tak samo dla osoby, ktora
    spowoduje smierc plodu/nienarododzonego dziecka. ale - wybacz - najpierw
    krytykujesz za obecne prawo, a potem - za to, ze nie jest zbyt surowe. to jest
    najwyzej brak konsekwencji, ale nie sprzecznosc. ja sobie za to moge
    wyobrazic, co by sie dzialo, gdyby postulowano karanie aborcji na rowni z
    morderstwem, takze matki. ale by sie dzialo!

    pozdrawiam
    b.

    --
    vanitas vanitatum omnia vanitas
    quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

    :-/
  • Gość: doku IP: *.mofnet.gov.pl 18.03.03, 11:29
    b.u.zz napisał:

    > zadna
    > propaganda nie wymaze tego faktu. bardzo czesto aborcja wiaze sie z trauma.

    Jednak jest różnica, kiedy się fakty rozumie, a kiedy nie. Kiedy propaganda
    pokazuje światu zdjęcia szczątków czteromiesięcznych płodów, które już w
    widoczny sposób różnią się od zdjęć z rzeźni czy sali operacyjnej u
    weterynarza, wtedy regujemy szokiem. Ciekawe czy lekarze pokazują czasem matkom
    takie szczątki?

    Kiedy matka poczuje w sobie jak jej dziecko się porusza, to aborcja będzie dla
    niej ciężkim przeżyciem, nawet jeśli nie widziała i zobaczy tych szczątków.

    Coraz powszechniejsza wiedza biologiczna powoduje, że świat karmiony jest
    obrazkami płodu ludzkiego w różnych etapach rozwoju. I znów mamy, czasem
    zamierzony, a czasem niezamierzony, efekt propagandowy: pokazywane są
    najczęściej płody w wieku kilkunastu tygodni, gdyż młodsze są po prostu
    nierozpoznawalne jako ludzkie i nie działają na nasze instynkty prawości czy
    moralności. Widok zarodka świni czy ryby nie robi na nas w tym sensie wrażenia
    i nawet jeśli jest to jednak kilkutygodniowy zarodek człowieka, to patrzymy na
    taki obrazek obojętnie, podejrzewając czasem, że wyświetlili być może inny
    zarodek, bo jest taki sam, więc co za róznica, co wyświetlą. Dlatego nie ma
    zapotrzebowania na wizerunki młodych zarodków, które nie mają jeszcze cech
    ludzkich. Kobiety karmione wizerunkami zarodków uformowanych rozpamiętują je
    gdy przychodzi im dokonać aborcji lub ją popełnić.

    Czwarte źródło traumy, to konsekwencje zdrowotne, prawne i finansowe, czyli
    szykany ze strony wrogów kobiet, które zmuszają je do niezdrowych warunków
    zabiegu, które sztucznie windują koszty usługi, a potem jeszcze obwiniają
    niewinną matkę o popełnienie przestępstwa.

    Nie będę komentował traumy wynikającej z wiary w zabobony - uczucia religijne
    to sprawa prywatna - jeśli chcą się błąkać w oparach zabobonu, to ich wybór.
    Dokonując aborcji lub dyskutując o niej nie możemy przejmować się opinią ludzi
    wierzących, bo to byłaby już dyskusja religijna.

    Mamy więc trzy naturalne źródła traumy: szczątki zabitego dziecka, ruszający
    się w brzuchu płód i wizerunki żywego płodu wewnątrz macicy. I bardzo dobrze im
    tak, niech się gryzą jeśli popełniły (późną) aborcję. Jeśli jednak dokonały
    wczesnej aborcji, to źródłem traumy jest w tym wypadku ignorancja. Kobiety
    powinny rozumieć, że aborcja płodu 11 tygodniowego jest jedynie zabiegiem na
    jej ciele, gdyż płód w tym wieku nie jest jeszcze człowiekiem.

    Czwarte źródło traumy jest z winy złych ludzi, którzy instynktownie nienawidzą
    kobiet posiadających własną wolę.
  • Gość: EWOK IP: *.acn.waw.pl 18.03.03, 18:19
    b.u.zz napisał:

    >
    > eee.... przesadzasz... ale nie watpisz chyba w fakt, ze jak aborcja bedzie
    > dozwolona, to wiecej sie do niej zglosi chetnych, niz kiedy nie bedzie?

    Szczerze mówiąc wątpię. Już wspominałam o tym, że przykłady krajów,
    posiadającyh prawo mniej restrykcyjne niż nasze wskazują na wręcz odwrotną
    tendencję.
    >
    >
    > znowu eee..... nie jest niemozliwe, ale jest utrudnione. prosze mnie zle nie
    > zrozumiec, ale to jak z kazda ustawa. ludzie ja lamia, ale nie znaczy to, ze
    > jej likwidacja, zapewni ogolne szczescie.

    Zapewne nie. Ale myślę, że dobrze wpłynie na podwójną moralność niektórych
    lekarzy.
    >
    > >
    > ale hipokryzja to hold, jaki wystepek sklada cnocie. nie jest najgorsza.

    Owszem. Dlatego Tartuffe nie równa się Hitler, na przykład, ale bynajmniej nie
    stanowi wzoru cnót. Do takiego ideału dążymy?


    > >> tu poruszylas pare problemow. 1. wies: pewnie rzeczywiscie seksualna
    wiedza
    > wsiowych dziewczyn nijak sie ma do wiedzy dziewczyn miejskich, ale - prawde
    > mowiac - tak jest ze wszystkim. 2. obecne informowanie nt. wspolzycia
    > seksualnego, ze sie tak wyraze, jest faktycznie zacheta do wspolzycia tego
    > podjecia. jesli nie uczy sie mlodziezy, ze bzykanie to rowniez
    > odpowiedzialnosc, a jedynie porusza sie tematy unikania wpadki, to sorry
    > gregory, to jest zadna nauka.

    Wedle nauki katolickiej współżycie jest oparte na odpowiedzialności.
    Jednocześnie fakt, że para stosuje antykoncepcję (np. pigułkę, która nawiasem
    mówiąc jest uznawana za środek wczesnoporonny - i nie dotyczy to żadnych RU
    cos tam tylko zwykłych środków hormonalnych) jest traktowane jako przymus
    współżycia wywierany na partnerze. Tzn. jeśli kobieta zażywa pigułkę,
    uprzedmiotawia swojego partnera, sprowadzając go do roli obiektu seksualnego i
    tak samo jest jeśli partner suugeruje kobiecie stosowanie antykoncepcji.
    Czyli, jak rozumiem, traktuje się małżeństwo jak parę królików, które, gdyby
    nie wymuszona przez cykl abstynencja, zajeździłyby się na śmierć. Mówimy o
    odpowiedzialności? Ratunku! A co powiesz o mojej ulubionej teorii, że wskutek
    stosowania przez kobietę doustnej antykoncepcji liczba plemników u jej
    partnera zmniejsza się o połowę? To jest dopiero przekazywanie młodzieży
    rzetelnej informacji na temat antykoncepcji!
    >
    > > Po czwarte co mają do kwestii aborcji wypowiedzi takie jak ta "szczęśliwej
    >
    > > matki"? Co ma piernik do wiatraka?
    >
    > siedem liter.
    > ale ad rem: istnieja calkiem powazne psychologiczne skutki aborcji. to jest
    > raczej przypadek "nieszczesliwej nie-matki" (ale tez nie-ojca) i zadna
    > propaganda nie wymaze tego faktu. bardzo czesto aborcja wiaze sie z trauma.

    Jak najbardziej. Szkoda tylko, że przeważnie dotyczy tylko jednej osoby.
    >

    >
    > naturalnie. a skad sie wziela ciaza, to juz sie nie pamieta, prawda? bo
    > jestesmy dzikimi, ktorych opisywal malinowski. litosci, ale nie upraszczajmy
    > do granic prostoty nieprzyzwoitej.
    Chyba sie tu nie zrozumieliśmy, albo też nie czytałeś "szczęśliwej matki".
    Chodziło mi wyłąćznie o to, że narzucanie wszystkim jednego modelu życia tzn.
    rodzicielstwa budzi mój sprzeciw. To prawda, że ludzie przeważnie chcą mieć
    dzieci, ale to nie powód,żeby deprecjonować tych, którzy ich mieć nie pragną i
    nie zamierzają.
    >
    > > Po piąte - nieustająco - dlaczego ludzie, którzy tak chętnie nazywają
    > > aborcję morderstwem akceptują ustawę, która nie przewiduje za aborcję kary
    >
    > > takiej jak za morderstwo?
    >
    > tu sie zgodze. taka kara powinna byc wprowadzona. tak samo dla osoby, ktora
    > spowoduje smierc plodu/nienarododzonego dziecka. ale - wybacz - najpierw
    > krytykujesz za obecne prawo, a potem - za to, ze nie jest zbyt surowe. to
    jest
    > najwyzej brak konsekwencji, ale nie sprzecznosc. ja sobie za to moge
    > wyobrazic, co by sie dzialo, gdyby postulowano karanie aborcji na rowni z
    > morderstwem, takze matki. ale by sie dzialo!
    >
    Po pierwsze dlaczego matki? Po drugie - krytykuję obecne prawo gdyż jest
    nieskuteczne, korupcjogenne i budzi sprzeciw bardzo wielu osób, dlatego
    obstaję za referendum. Krytykuję je również dlatego, że zawiera wewnętrzną
    niespójność, a większość wypowiedzi tzw. obrońców życia poczętego uważam za
    populistyczny i przesycony hipokryzją bełkot. Czy uważalbyś za godną polecenia
    postawę gorącego przeciwnika stosowania tortur,który by jednocześnie uważał,
    że na przykład talibów to nie dotyczy?Raczej chyba nie. Dlaczego wobec tego
    obrońcy życia uważają za usprawiedliwione stosowanie innej miarki
    wobec "dzieci poczętych" w kazirodczym związku albo w wyniku gwałtów a innej
    dla wszystkich pozostałych?

  • b.u.zz 18.03.03, 18:54
    Gość portalu: EWOK napisał(a):

    > Szczerze mówiąc wątpię. Już wspominałam o tym, że przykłady krajów,
    > posiadającyh prawo mniej restrykcyjne niż nasze wskazują na wręcz odwrotną
    > tendencję.

    no nie, nie mieszajmy myslowo dwoch roznych systemow walutowych. to ze w
    holandii liczba aborcji per capita (hmm..) jest nizsza, ma wiele roznych
    przyczyn. natomiast z checia przeczytalbym opis pozytywnego wplywu ustawy
    zakazujacej/ograniczajacej aborcje na wzrost liczby dokonywanych aborcji. jak
    by to mialo sie dziac? w jaki sposob osoba, ktora nie chce przeprowadzic
    aborcji (bo nie czyni tego, gdy wolno), przeprowadzi ja w sytuacji
    ostrzejszego prawa?


    > Zapewne nie. Ale myślę, że dobrze wpłynie na podwójną moralność niektórych
    > lekarzy.

    to temat rzeka: poziom moralnosci calego spoleczenstwa.


    > Wedle nauki katolickiej współżycie jest oparte na odpowiedzialności.
    > Jednocześnie fakt, że para stosuje antykoncepcję (np. pigułkę, która
    nawiasem
    > mówiąc jest uznawana za środek wczesnoporonny - i nie dotyczy to żadnych RU
    > cos tam tylko zwykłych środków hormonalnych) jest traktowane jako przymus
    > współżycia wywierany na partnerze. Tzn. jeśli kobieta zażywa pigułkę,
    > uprzedmiotawia swojego partnera, sprowadzając go do roli obiektu seksualnego
    i
    > tak samo jest jeśli partner suugeruje kobiecie stosowanie antykoncepcji.
    > Czyli, jak rozumiem, traktuje się małżeństwo jak parę królików, które, gdyby
    > nie wymuszona przez cykl abstynencja, zajeździłyby się na śmierć. Mówimy o
    > odpowiedzialności? Ratunku!

    no to chyba zle rozumiesz. i co wiecej, trywializujesz kwestie seksualnosci w
    nauczaniu kosciola.

    A co powiesz o mojej ulubionej teorii, że wskutek
    > stosowania przez kobietę doustnej antykoncepcji liczba plemników u jej
    > partnera zmniejsza się o połowę? To jest dopiero przekazywanie młodzieży
    > rzetelnej informacji na temat antykoncepcji!

    nie jest zadaniem kosciola informacja nt. antykoncepcji (naturalnie, zadaniem
    tym nie jest tez dezinformacja). to zadanie panstwa i rodzicow. a raczej
    rodzicow i panstwa. ale powtarzam: informowanie wylacznie o metodach
    zapobiegania ciazy, przy jednoczesnym ominieciu wielu innych aspektow
    bzykania, jest nieodpowiedzialne. prawie jak brzytwa w rekach dziecka.

    > Jak najbardziej. Szkoda tylko, że przeważnie dotyczy tylko jednej osoby.

    no coz, kobieta - dzieki ciazy - jest silniej zwiazana ze swoim dzieckiem,
    szczegolnie przed jego urodzeniem.

    > Chyba sie tu nie zrozumieliśmy, albo też nie czytałeś "szczęśliwej matki".

    no, chyba ze chodzilo o jeden, konkretny przypadek. to pewnie nie czytalem.

    > Chodziło mi wyłąćznie o to, że narzucanie wszystkim jednego modelu życia
    tzn.
    > rodzicielstwa budzi mój sprzeciw. To prawda, że ludzie przeważnie chcą mieć
    > dzieci, ale to nie powód,żeby deprecjonować tych, którzy ich mieć nie pragną
    i
    > nie zamierzają.

    od wypowiadania swojego zdania na forum do jego narzucania droga jest daleka.


    > Po pierwsze dlaczego matki?

    a dlaczego nie? przeciez chcialas konsekwencji. matka tez powinna byc w
    przypadku aborcji ukarana. naturalnie, sad moze przyjac pewne okolicznosci
    lagodzace, ale to juz - dla tej dyskusji - szczegol.


    > Po drugie - krytykuję obecne prawo gdyż jest
    > nieskuteczne, korupcjogenne i budzi sprzeciw bardzo wielu osób, dlatego
    > obstaję za referendum. Krytykuję je również dlatego, że zawiera wewnętrzną
    > niespójność, a większość wypowiedzi tzw. obrońców życia poczętego uważam za
    > populistyczny i przesycony hipokryzją bełkot.

    w przeciwienstwie, rozumiem, do tez gloszonych przez druga strone? mnie sie
    nie podoba caly styl tej dyskusji: ani demonstracje wyzwolonych, ani -
    dewotek. i choc nie ide w tlumie, jak cezary baryka jednak ide. :)


    Czy uważalbyś za godną polecenia
    > postawę gorącego przeciwnika stosowania tortur,który by jednocześnie uważał,
    > że na przykład talibów to nie dotyczy?Raczej chyba nie. Dlaczego wobec tego
    > obrońcy życia uważają za usprawiedliwione stosowanie innej miarki
    > wobec "dzieci poczętych" w kazirodczym związku albo w wyniku gwałtów a innej
    > dla wszystkich pozostałych?

    no coz, juz pisalem. to wynik kompromisu. co ja na to poradze, ze przeciwnicy
    penalizacji aborcji stawiali tak wiekli opor? ja tez bym wolal wieksza
    konsekwencje i brak luk. ale znowu, taki jest ten swiat. pelen niekonsekwencji
    i zgnilych kompromisow, gdzie zadne rozwiazanie - prawne czy nieprawne - nie
    jest pozbawione wyjatkow. i wolnosc slowa mozna zgodnie z prawem ograniczyc.

    pozdrawiam
    b.

    ps. cala dyskusje nt. aborcji uwazam mimo wszystko za chybiona. celem ustawy
    nie byla poprawa losu kobiet, tylko dzieci nienarodzonych. teraz trzeba
    poprawic los dzieci narodzonych i ich matek. zastanawiam sie, czemu ten temat
    nie znajduje sie na sztandarach..
    b.


    --
    vanitas vanitatum omnia vanitas
    quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

    :-/
  • Gość: EWOK IP: *.acn.waw.pl 18.03.03, 20:16
    Tekst nam się zrobił za długi i cytowanie, obawiam się, uczyniłobyy go
    nieczytelnymm. Tylko dwie sprawy - kwestię współżycia przy stosowaniu
    antykoncepcji można znaleźć na, jakżeby inaczej, mojej ulubionej stronie Opoka.
    Zapraszam do zweryfikowania mojego rozumienia tego, co tam napisane. Za
    momencik służę linkiem.
    Co do zgubnego wpływu damskiej pigułki na liczbę męskich plemników - jest to
    rewelacja, którą usłyszeli nauczyciele na kursie przygotowawczym do nauczania
    wychowania do życia w rodzinie. Masz rację, że nie jest zadaniem Kościoła
    nauczanie o antykoncepcji. Nadal nie mogę zrozuumieć dlaczego zatem moi
    znajomi musieli spędzić cztery godziny na konsultacji u katolickiego
    seksuologa (sic!), co wchodziło w zakres obowiązkowych nauk przedmałżeńskich.I
    seksuolog nie nauczał ich bynajmniej o odpowiedzialnym rodzicielstwie tylko o
    interpretacji wyglądu śluzu. A trwało to tak długo, ponieważ nie chcieli się z
    nim zgodzić, że jest to najskuteczniejsza metoda planowania rodziny. Gdyby
    się przy tym upierali, zapewne siedzieliby tam do dzisiaj. Wybrali jednak
    sytl pt."dla świętego spokoju", czyli osławioną hipokryzję.
  • b.u.zz 18.03.03, 20:36
    posty byly za dlugie? no to prosze, teraz bedzie jeszcze dluzszy :) za to nie
    mojego autorstwa, bo zacytuje encyklike "evangelium vitae". tylko i wylacznie
    po to, aby w rozmowie na temat stanowiska kosciola odwolac sie do zrodel
    wiarygodnych. nie twierdze, ze opoka wymknela sie spod kontroli, ale na pewno
    nie uczynil tego papiez. oto fragment:

    Twierdzi się często, że antykoncepcja, jeśli jest bezpieczna i dostępna dla
    wszystkich, stanowi najskuteczniejszy środek przeciw aborcji. Zarzuca się też
    Kościołowi katolickiemu, że w rzeczywistości sprzyja rozpowszechnieniu się
    przerywania ciąży, ponieważ uparcie obstaje przy swojej nauce o moralnej
    niegodziwości antykoncepcji. Taka argumentacja okazuje się w rzeczywistości
    zwodnicza. Być może wielu ludzi rzeczywiście stosuje środki antykoncepcyjne po
    to, aby nie narażać się później na pokusę aborcji. Jednakże antywartości
    wszczepione w „mentalność antykoncepcyjną” która jest czymś zupełnie odmiennym
    od odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa, przeżywanego w poszanowaniu
    pełnej prawdy aktu małżeńskiego — sprawiają, że ta właśnie pokusa staje się
    jeszcze silniejsza, jeżeli dojdzie do poczęcia „nie chcianego” życia. W
    istocie, kultura proaborcyjna jest najbardziej rozpowszechniona właśnie w
    środowiskach, które odrzucają nauczanie Kościoła o antykoncepcji. Z pewnością
    antykoncepcja i przerywanie ciąży, z moralnego punktu widzenia, to dwa
    zasadniczo różne rodzaje zła: jedno jest sprzeczne z pełną prawdą aktu
    płciowego jako właściwego wyrazu miłości małżeńskiej, drugie niszczy życie
    ludzkiej istoty; pierwsze sprzeciwia się cnocie czystości małżeńskiej, drugie
    zaś jest sprzeczne z cnotą sprawiedliwości i bezpośrednio łamie Boże
    przykazanie „nie zabijaj”.

    Mimo tej odmiennej natury i ciężaru moralnego pozostają one bardzo często w
    ścisłym związku, niczym owoce jednej rośliny. To prawda, że nie brak
    przypadków, w których człowiek ucieka się do antykoncepcji lub nawet do
    aborcji pod wpływem licznych trudności egzystencjalnych, które jednak nikogo
    nie zwalniają z obowiązku pełnego zachowywania prawa Bożego. W bardzo wielu
    przypadkach korzenie tych praktyk tkwią w hedonistycznej i nieodpowiedzialnej
    postawie wobec życia płciowego i oparte są na egoistycznej koncepcji wolności,
    która widzi w prokreacji przeszkodę dla pełnego rozwoju osobowości człowieka.
    Życie, które może się począć ze współżycia mężczyzny i kobiety, staje się
    zatem wrogiem, którego trzeba bezwzględnie unikać, zaś przerwanie ciąży jest
    jedyną możliwością w przypadku niepowodzenia antykoncepcji.

    Niestety, ścisła więź łącząca na płaszczyźnie mentalności praktykę
    antykoncepcji z przerywaniem ciąży staje się coraz bardziej oczywista, czego
    wysoce niepokojącym dowodem jest produkcja środków chemicznych, wkładek
    wewnątrzmacicznych oraz szczepionek, które są równie łatwo dostępne jak środki
    antykoncepcyjne, ale w rzeczywistości doprowadzają do przerwania ciąży w
    najwcześniejszych stadiach rozwoju życia nowej istoty ludzkiej.

    pozdrawiam
    b.
    --
    vanitas vanitatum omnia vanitas
    quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

    :-/
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 19.03.03, 09:33
    Świetnie. Czyli mamy zależność - jeśli ktoś stosuje antykoncepcję to na pewno
    nie zawaha się przed dokonaniem aborcji. Zależnośc, jak rozumiem, działa w obie
    strony - jeśli ktoś nigdy w życiu nie stosował antykoncepcji to po pierwsze
    oznacza, że uprawia seks wyłącznie w uświęconym sakramentem odpowiedzialnym
    związku, a po drugie nigdy mu myśl o aborcji w głowie nie postanie.
    Opowiem Ci historię. Bardziej w stylu braci Grimm niż pana Perrault.
    Małomiasteczkowa panna lat 22 z dobrej katolickiej rodziny pojechała na wakacje
    z chłopakiem i zaprzyjaźnionym małżeństwem. Kiedy w czas jakiś później nie
    zmieściła się w spodnie zaczęła podejrzewać, że być może jest w ciąży. Skądże
    miałaby wiedzieć, że na podstawie innych objawów zmianę stanu można zauważyć
    wcześniej? Rozpoczęło się poszukiwanie ojca, żeby zapłacił za zabieg. Chłopak
    był poza podejrzeniami, bo akurat nie z nim sypiała. Mąż z zaprzyjaźnionej
    wakacyjnej pary, jak na człowieka honoru przystało zaofiarował się pokryć
    połowę ceny zabiegu, jednak dokładne wyliczenia wykluczyły również i jego
    ojcostwo. Wreszcie nadeszło olśnienie - acha, to ten kelner! Wtedy do akcji
    wkroczyli rodzice, praktykujący katolicy, których ksiądz niejednokrotnie z
    ambony wyczytywał za rozmaite zasługi. Rodzina była porządna, w zasadzie bez
    skandali, z wyjątkiem jednej bójki na noże pomiędzy braćmi, w wyniku której
    jeden trafił do szpitala a drugi do więzienia - stare dzieje. POspieszenie
    zebrano pieniądze, ginekolog orzekł początek piątego miesiąca i zażądał
    podwójnej stawki. I tak to się potoczyło.
  • b.u.zz 19.03.03, 16:20
    Gość portalu: EWOK napisał(a):

    > Świetnie. Czyli mamy zależność - jeśli ktoś stosuje antykoncepcję to na pewno
    > nie zawaha się przed dokonaniem aborcji.

    co takiego jest swietne? przeciez nie twoje rozumienie tekstu. na wszelki
    wypadek dodam jeszcze jedno zdanie, aby uniknac ewentualnego niezrozumienia: z
    cytatu, ktory podalem, nie wynika taka zaleznosc.



    > Zależnośc, jak rozumiem, działa w obie
    >
    > strony - jeśli ktoś nigdy w życiu nie stosował antykoncepcji to po pierwsze
    > oznacza, że uprawia seks wyłącznie w uświęconym sakramentem odpowiedzialnym
    > związku, a po drugie nigdy mu myśl o aborcji w głowie nie postanie.

    rozwazania na podstawie watpliwych tez moga byc interesujacym cwiczeniem
    intelektualnym, ale dyskusji do przodu nie posuwaja. w powyzszej kwestii nie
    mam wiec zdania.


    > Opowiem Ci historię. /.../

    ??? i co z tego ma niby wynikac? jesli to, ze ludzie czesto nie postepuja wg
    oficjalnie wyznawanych zasad, to w pelni sie z toba zgadzam.

    pozdrawiam
    b.

    --
    vanitas vanitatum omnia vanitas
    quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

    :-/
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 19.03.03, 16:43
    To może mi wyjaśnisz jak należy rozumieć następujący fragment:

    "W istocie, kultura proaborcyjna jest najbardziej rozpowszechniona właśnie w
    środowiskach, które odrzucają nauczanie Kościoła o antykoncepcji."

    z cytowanej przez Ciebie większej całości.
  • b.u.zz 19.03.03, 17:56
    Gość portalu: EWOK napisał(a):

    > To może mi wyjaśnisz jak należy rozumieć następujący fragment:
    >
    > "W istocie, kultura proaborcyjna jest najbardziej rozpowszechniona właśnie w
    > środowiskach, które odrzucają nauczanie Kościoła o antykoncepcji."
    >
    > z cytowanej przez Ciebie większej całości.

    wybacz, ale ja nie wiem, jak ci to jasniej napisac, niz napisane juz zostalo.
    jesli powyzszy tekst znaczy wg ciebie to:

    > mamy zależność - jeśli ktoś stosuje antykoncepcję to na pewno
    > nie zawaha się przed dokonaniem aborcji.

    to mamy do czynienia z podstawowa roznica w pojmowaniu slowa pisanego. nie
    mozna dyskutowac, jesli prosty w sumie tekst jest odczytywany na dwa tak
    odmienne sposoby.
    pozdrawiam
    b.

    --
    vanitas vanitatum omnia vanitas
    quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

    :-/
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 20.03.03, 11:17
    b.u.zz napisał:

    > Gość portalu: EWOK napisał(a):
    >
    > > To może mi wyjaśnisz jak należy rozumieć następujący fragment:
    > >
    > > "W istocie, kultura proaborcyjna jest najbardziej rozpowszechniona właśnie
    > w
    > > środowiskach, które odrzucają nauczanie Kościoła o antykoncepcji."
    > >
    > > z cytowanej przez Ciebie większej całości.
    >
    > wybacz, ale ja nie wiem, jak ci to jasniej napisac, niz napisane juz zostalo.
    > jesli powyzszy tekst znaczy wg ciebie to:
    >
    > > mamy zależność - jeśli ktoś stosuje antykoncepcję to na pewno
    > > nie zawaha się przed dokonaniem aborcji.
    >
    > to mamy do czynienia z podstawowa roznica w pojmowaniu slowa pisanego. nie
    > mozna dyskutowac, jesli prosty w sumie tekst jest odczytywany na dwa tak
    > odmienne sposoby.
    >
    Istotnie dyskusja wydaje mi się jałowa. Z cytowanego przez mnie fragmentu oraz
    z :
    Być może wielu ludzi rzeczywiście stosuje środki antykoncepcyjne po
    to, aby nie narażać się później na pokusę aborcji. Jednakże antywartości
    wszczepione w „mentalność antykoncepcyjną” która jest czymś zupełnie odmiennym
    od odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa, przeżywanego w poszanowaniu
    pełnej prawdy aktu małżeńskiego — sprawiają, że ta właśnie pokusa staje się
    jeszcze silniejsza, jeżeli dojdzie do poczęcia „nie chcianego” życia.

    nie wynika Twoim zdaniem sugestia, że jeśli ktoś stosuje antykoncepcję jest
    bardziej podatny na pokusę dokonania aborcji...?
    A zapewne ze zdania "Ala ma kota" absolutnie nie wynika, że kot stanowi
    własność Ali...? Faktycznie, jeśli taką logiką kieruje się większość
    zwolenników obecnej ustawy, nie dziw, że nie mogę zrozumieć spraw, które wydają
    mi się wewnętrznie niespójne. Bo według logiki ww. zwolenników są zapewne jak
    najbardziej spójne.
    Miło mi, że jako zdeklarowany katolik masz na temat opowiedzianej przez mnie
    historyjki tylko taką uwagę, że to się zdarza. To prawda, "shit happens" too.
    O ile dobrze pamiętam, Chrystus nie przejawiał zbytniej sympatii wobec
    faryzeuszy. Współcześni faryzeusze trzymają się jednak mocno, zadowalając się
    wierzchnią pozołotką w postaci stereotypu "każdy Polak to katolik" (nic to, że
    większość deklaruje się jako wierząca ale niepraktykująca - zupełny absurd), a
    to, że katolicy skrzętnie zbierają kasę na skrobankę, żeby wstydu nie było,
    rzucają kamieniami w lokatorów Markotu w imię chrześcijańskiego miłosierdzia,
    urządzają owacje Papieżowi, ale obnoszą się ze swoim antysemityzmem - no cóż,
    jak mówisz, zdarza się, że ludzie nie żyją w zgodzie z wartościami. Shit
    happens. Tyle, że według Biblii każdy jest powołany do świętości. Nie do
    świętoszkowatości.
  • Gość: BD IP: 195.136.36.* 20.03.03, 12:05
    Witam,

    Gość portalu: EWOK napisał(a):

    > nie wynika Twoim zdaniem sugestia, że jeśli ktoś stosuje antykoncepcję jest
    > bardziej podatny na pokusę dokonania aborcji...?

    Istnieje "drobna" między powyższym stwierdzeniem, a tym co pisałaś wyżej w tym
    wątku, a do czego odniósł się buzz:

    > Czyli mamy zależność - jeśli ktoś stosuje antykoncepcję to na pewno
    > nie zawaha się przed dokonaniem aborcji.

    "Być bardziej podatnym" a "na pewno się nie zawahać" to chyba nie to samo?

    > A zapewne ze zdania "Ala ma kota" absolutnie nie wynika, że kot stanowi
    > własność Ali...?

    Pewnie, że nie. Zapytaj każdego prawnika, to Ci wytłumaczy różnicę.

    pozdrawiam,

    BD
  • b.u.zz 20.03.03, 17:40
    Gość portalu: EWOK napisał(a):

    > Istotnie dyskusja wydaje mi się jałowa. Z cytowanego przez mnie fragmentu
    oraz
    > z :
    > Być może wielu ludzi rzeczywiście stosuje środki antykoncepcyjne po
    > to, aby nie narażać się później na pokusę aborcji. Jednakże antywartości
    > wszczepione w „mentalność antykoncepcyjną” która jest czymś zupełni
    > e odmiennym
    > od odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa, przeżywanego w poszanowaniu
    > pełnej prawdy aktu małżeńskiego — sprawiają, że ta właśnie pokusa staje s
    > ię
    > jeszcze silniejsza, jeżeli dojdzie do poczęcia „nie chcianego” życi
    > a.
    >
    > nie wynika Twoim zdaniem sugestia, że jeśli ktoś stosuje antykoncepcję jest
    > bardziej podatny na pokusę dokonania aborcji...?

    czytaj swoje wlasne teksty! ty napisalas, ze taka osoba "z pewnoscia nie
    zawaha sie". wybacz, ale kontynuacja dyskusji nad tym co mowi ten fragment,
    bedzie uragal naszej inteligencji.


    > A zapewne ze zdania "Ala ma kota" absolutnie nie wynika, że kot stanowi
    > własność Ali...? Faktycznie, jeśli taką logiką kieruje się większość
    > zwolenników obecnej ustawy, nie dziw, że nie mogę zrozumieć spraw, które
    wydają
    >
    > mi się wewnętrznie niespójne. Bo według logiki ww. zwolenników są zapewne
    jak
    > najbardziej spójne.

    komentarz jak wyzej. strzelasz do wlasnej bramki.

    > Miło mi, że jako zdeklarowany katolik masz na temat opowiedzianej przez mnie
    > historyjki tylko taką uwagę, że to się zdarza. To prawda, "shit happens"
    too.
    > O ile dobrze pamiętam, Chrystus nie przejawiał zbytniej sympatii wobec
    > faryzeuszy. Współcześni faryzeusze trzymają się jednak mocno, zadowalając
    się
    > wierzchnią pozołotką w postaci stereotypu "każdy Polak to katolik" (nic to,
    że
    > większość deklaruje się jako wierząca ale niepraktykująca - zupełny absurd),
    a
    > to, że katolicy skrzętnie zbierają kasę na skrobankę, żeby wstydu nie było,
    > rzucają kamieniami w lokatorów Markotu w imię chrześcijańskiego
    miłosierdzia,
    > urządzają owacje Papieżowi, ale obnoszą się ze swoim antysemityzmem - no
    cóż,
    > jak mówisz, zdarza się, że ludzie nie żyją w zgodzie z wartościami. Shit
    > happens. Tyle, że według Biblii każdy jest powołany do świętości. Nie do
    > świętoszkowatości.

    no tak.... przykro mi, ze ty takze okazalas sie zwolenniczka psychoanalizy dla
    ubogich.
    nie wiem, czego ode mnie oczekiwalas w reakcji na opowiedziana historie.
    przeciez rozmawialismy o stosunku kosciola do aborcji i antykoncepcji. ja sie
    z twoim stanowiskiem nie zgodzilem i zacytowalem miarodajne zrodlo w tej
    sprawie. ty je zinterpretowalas tak jak zinterpretowalas, a nastepnie podalas
    przyklad, swiadczacy o tym, ze katolicy sie do tego nie stosuja. czy myslisz,
    ze ja tego nie wiem? czy oczekujesz ode mnie stronicowych postow nt.
    nieszczescia jakie spadlo na te nieszczesna i jej dziecko? nt. hipokryzji
    spoleczenstwa, zaklamania panow, wojtow i plebanow? nie o tym byla dyskusja i
    stad moj komentarz. co wiecej, nie widze powodu, dla ktorego mialbym
    komentowac cudze przypadki.
    uwagi o faryzejstwie, rzucaniu kamieniami w markot, antysemityzmie itd.itp.
    przypisze twemu wzburzeniu i nie bede sie do nich odnosil, bo chyba juz sama
    ich zalujesz.
    i tylko sie spytam, kiedy twoim zdaniem deklarowalem sie jako katolik?
    pozdrawiam
    b.



    --
    vanitas vanitatum omnia vanitas
    quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

    :-/
  • Gość: EWOK IP: *.acn.waw.pl 20.03.03, 19:52
    b.u.zz napisał:

    > >
    > no tak.... przykro mi, ze ty takze okazalas sie zwolenniczka psychoanalizy
    dla
    > ubogich.
    > nie wiem, czego ode mnie oczekiwalas w reakcji na opowiedziana historie.
    > przeciez rozmawialismy o stosunku kosciola do aborcji i antykoncepcji. ja
    sie
    > z twoim stanowiskiem nie zgodzilem i zacytowalem miarodajne zrodlo w tej
    > sprawie. ty je zinterpretowalas tak jak zinterpretowalas, a nastepnie
    podalas
    > przyklad, swiadczacy o tym, ze katolicy sie do tego nie stosuja. czy
    myslisz,
    > ze ja tego nie wiem? czy oczekujesz ode mnie stronicowych postow nt.
    > nieszczescia jakie spadlo na te nieszczesna i jej dziecko? nt. hipokryzji
    > spoleczenstwa, zaklamania panow, wojtow i plebanow? nie o tym byla dyskusja
    i
    > stad moj komentarz. co wiecej, nie widze powodu, dla ktorego mialbym
    > komentowac cudze przypadki.
    > uwagi o faryzejstwie, rzucaniu kamieniami w markot, antysemityzmie itd.itp.
    > przypisze twemu wzburzeniu i nie bede sie do nich odnosil, bo chyba juz sama
    > ich zalujesz.
    > i tylko sie spytam, kiedy twoim zdaniem deklarowalem sie jako katolik?

    Po kolei :
    - dlaczego miałabym żałować ww. uwag? Odnoszą się do konkretnych faktów.
    - przepraszam za pomyłkę - to nie Ty deklarowałeś się jako katolik tylko BD.
    - kwestia aborcji nie istnieje w próżni tylko w konkretnym kontekście
    społecznym. Uważam, że wielowymiarowa hipokryzja, ktora legła u podstaw
    obecnie obowiązującej ustawy kompromituje ją w tak dużym stopniu, że
    należałoby, jak sądzę ponownie rozważyć jej zasadnośc. I tyle.
    >
    >
    >
  • maly.ksiaze 19.03.03, 16:41
    Jestem naprawde zafascynowany. Wybacz pytanie, z ciekawosci zapytuje, bez
    zamiarow 'podszczypliwych': czy Ty moze przypadkiem pracujesz jako redaktorka w
    tzw. 'prasie kobiecej'? Wiesz: 'Viva', 'Na Goraco'... takie klimaty...

    Pozdrawiam,

    mk.
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 19.03.03, 16:51
    maly.ksiaze napisał:

    > Jestem naprawde zafascynowany. Wybacz pytanie, z ciekawosci zapytuje, bez
    > zamiarow 'podszczypliwych': czy Ty moze przypadkiem pracujesz jako redaktorka
    w
    >
    > tzw. 'prasie kobiecej'? Wiesz: 'Viva', 'Na Goraco'... takie klimaty...
    >

    Niezupełnie i niedokładnie tak. To Cię dopiero zafascynuje : dziewczyna, o
    której mowa jest, jakby to powiedzieć, cioteczną siostrzenicą byłego męża
    siostry mojej teściowej. A z prasy, nie tylko kobiecej można się bardzo wiele
    dowiedzieć. Dlatego, niezależnie od mojej pracy, czytam wszystko, od Wiedzy i
    życia począwszy na Seksolatkach skończywszy.
  • naranja 19.03.03, 13:06
    b.u.zz napisał:

    witam,

    > > Po pierwsze - dlaczego pojawia się koncepcja pełnego utożsamiania zmienion
    > ej
    > > (ewentualnie) ustawy aborcyjnej z przymusem dokonywania aborcji?
    >
    > eee.... przesadzasz... ale nie watpisz chyba w fakt, ze jak aborcja bedzie
    > dozwolona, to wiecej sie do niej zglosi chetnych, niz kiedy nie bedzie?

    teraz
    przy obecnym stanie prawnym
    jesli ktos bedzie chcial aborcji dokonac to jej dokona
    to tylko kwestia pieniedzy
    ewentualnie zdrowia i byc moze rowniez zycia

    mnie sie wydaje, ze chodzi o dekryminalizazcje aborcji

    "nie chcesz aborcji to jej sobie nie rob"

    > znowu eee..... nie jest niemozliwe, ale jest utrudnione. prosze mnie zle nie
    > zrozumiec, ale to jak z kazda ustawa. ludzie ja lamia, ale nie znaczy to, ze
    > jej likwidacja, zapewni ogolne szczescie.

    nie chcesz aborcji to jej sobie nie rob


    > ale ad rem: istnieja calkiem powazne psychologiczne skutki aborcji. to jest
    > raczej przypadek "nieszczesliwej nie-matki" (ale tez nie-ojca) i zadna
    > propaganda nie wymaze tego faktu. bardzo czesto aborcja wiaze sie z trauma.

    a wiesz moze jakie sa psychologiczne skutki nie_dokonania aborcji?

    > tu sie zgodze. taka kara powinna byc wprowadzona. tak samo dla osoby, ktora
    > spowoduje smierc plodu/nienarododzonego dziecka. ale - wybacz - najpierw
    > krytykujesz za obecne prawo, a potem - za to, ze nie jest zbyt surowe. to
    jest
    > najwyzej brak konsekwencji, ale nie sprzecznosc. ja sobie za to moge
    > wyobrazic, co by sie dzialo, gdyby postulowano karanie aborcji na rowni z
    > morderstwem, takze matki. ale by sie dzialo!

    no ale skoro aborcja = morderstwo ?

    pozdrawiam
    naranja
  • b.u.zz 21.03.03, 00:03
    naranja napisała:

    > teraz
    > przy obecnym stanie prawnym
    > jesli ktos bedzie chcial aborcji dokonac to jej dokona
    > to tylko kwestia pieniedzy
    > ewentualnie zdrowia i byc moze rowniez zycia

    kazde prawo da sie obejsc, a pieniadze zawsze w tym pomoga.
    jesli aborcja jest niebezpieczna, to trzeba bylo o tym myslec, kiedy sie szlo
    do lozka.


    >
    > mnie sie wydaje, ze chodzi o dekryminalizazcje aborcji

    postepowcom o to chodzi. mnie - nie.

    >
    > "nie chcesz aborcji to jej sobie nie rob"

    nie chcesz byc w ciazy, nie byzkaj sie (albo chociaz sie zabezpiecz). no to
    mamy juz rade dla ewentualnej matki. jaka dasz rade dziecku?

    poza tym, to raczej szlo tak: chcesz sie zmienic, wymien nazwisko, chcesz byc
    pod woda, kup se peryskop.

    >
    > a wiesz moze jakie sa psychologiczne skutki nie_dokonania aborcji?

    na prawde, z niektorymi to jak z dziecmi. skad sie bierze ciaza?


    > no ale skoro aborcja = morderstwo ?

    powiedz, prosze, to postepowcom.

    Pozdrawiam
    b.

    --
    vanitas vanitatum omnia vanitas
    quid habet amplius homo de universo labore suo quod laborat sub sole

    :-/
  • agrafek 18.03.03, 11:39
    EWOK, co mogę Ci odpowiedzieć? Dla mnie płód to już człowiek bez względu na
    to jak potężne biologiczne armaty wytoczy przeciw temu Doku. Ale to wynika z
    mojego wewnętrznego przekonania, że z owego "płodu" (a'propos, skoro już
    przywołałaś Hannibala Lectera, pamiętasz jak morderca z "Milczenia owiec"
    odmawiał nazywania swojej ofiary po imieniu, by ją za wszelką cenę
    odczłowieczyć i ułatwić sobie w ten sposób jej zabicie?) z całą pewnością
    narodzi się czlowiek, jeśli nie zajdzie w międzyczasie katastrofa - choroba,
    wypadek, aborcja. W związku z tym pozostanę przeciwnikiem aborcji i będzie dla
    mnie ona bliska morderstwu. Tym bardziej przerażającemu, że dokonanemu na
    istocie całkowicie bezbronnej. Żebym jednak nie miał za łatwo, pozostaje zawsze
    kwestia zdrowia matki i to diabelsko niesprawiedliwe pytanie - a co w wypadku
    gdy zagrożone jest życie kobiety i trzeba dokonać wyboru?
    Ale aborcja ze względów społecznych? Nie żyjemy w najdoskonalszym ze
    światów, jednak nawet tu zawsze jest jakaś alternatywa. I dla mnie na
    pytanie "A co ono będzie miało za życie?" istnieje tylko jedna odpowiedź -
    będzie miało życie a wraz z nim skończoną, ale olbrzymia ilość możliwości jego
    zastosowania. Przeznaczenie nie istnieje, także społeczne.
    A antykoncepcja? To znów kwestia postawienia indywidualnej granicy. Dla mnie
    zapłodniona komórka jajowa to już pewność (z wspomnianymi warunkami)
    zaistnienia człowieka. Natomiast wyścig plemników to dopiero możliwość jego
    zaistnienia. Czy to naciągane? Pewnie można to tak nazwać. Ale, jak napisałem,
    gdzieś trzeba postawić sobie granicę.
    Nie istnieje rozwiązanie, które mogłoby zadowolić wszystkich, stąd
    nieustanne kompromisy, w tym prawne. Może po prostu potzeba nam rządu, który
    nie bałby się swoich obywateli, a i szanował ich przy tym?
    Przepraszając za truizmy, pozdrawiam.
  • Gość: breskva IP: *.acn.pl 18.03.03, 13:12
    pewnosc zaistnienia czlowieka??? Nie wiem czy wiesz ze 50% zarodkow ulega
    poronieniu (z ktorego w wiekszosci przypadkow kobiety nie zdaja sobie sprawy)a
    ok 15% zdiagnozowanych ciaz konczy sie poronieniem.
    Poza tym rozumiem ze Twoje poglady sa w gruncie rzeczy teoretyzowaniem? Ze nie
    jestes kobieta, nie byles w ciazy, tudziez nie obserwowales rozwoju plodu
    swojego przyszlego dziecka? BO moze wtedy moglbys poczuc jak olbrzymia jest
    roznica pomiedzy dzieckiem a zarodkiem (zwlaszcza w poczatkowym etapie ciazy).
    A wiele z tego co pisze doku pokrywa sie z moim osobistym doswiadczeniem. I
    wiele ciezarnych kobiet na poczatku ciazy mowi Fasolka, Kijanka itp. a nie moje
    dziecko na zarodek. Naprawde Agrafek warto czasem posluchac tego co maja na ten
    temat do powiedzenia osoby najbardziej kompetentne--czyli kobiety. A niestety w
    sprawie aborcji je najmniej dopuszcza sie do glosu.
  • agrafek 18.03.03, 13:23
    Toteż napisałem, że wyrażam swoje prywatne zdanie. Fakt, nie jestem
    kobietą, ani mi w głowie dyskutować na ten temat. Natomiast odnośnie poronień,
    o których piszesz - wydawało mi się, że napisałem o nich, jeśli
    niewystarczająco wyraźnie, przepraszam. Czy warto czasem wysłuchać kobiet? Z
    pewnością. A mężczyzn?
    Pozdrawiam.
  • Gość: BRvUngern-Sternber IP: *.bg.am.lodz.pl 18.03.03, 14:13
    Alez co wy z tym Doku?Jakie biologiczne armaty?Przeciez to sa jego osobisdte
    teorie nie majace z wiedza nic wspolnego.Zupelnie sprzeczne z jakakolwiek
    nauka.Czy myslicie ze jak jakis szaleniec powoluje sie na nauke jak Hitler i
    Stalin to to jest rzeczywiscie nauka?Ludzie tacy jak Doku sa typowymi
    cwiercinteligentami ktorzy przeczytali jakas ksiazke popularnonaukowa dosc
    niescisla dodali swoje ,,przemyslenia'' przekrecili i glosza ze
    reprezentuja ,,nauke''.Przeciez to jawny absurd.Hitler w takim samym stopniu
    reprezentowal nauke.Tylko ze jak on usuwal zbednych nie mowil ze to jest dobre
    tylko wstydliwie ukrywal.A Doku bez zenady laduje ze morderstwo jest
    dobre.Dobre i juz.Czy trzeba tlumaczyc ze Doku to czlowiek o wykolejonej
    swiadomosci?Chyba nie.Nawet feministki sie od niego dystansowaly.Nawet one nie
    twierdza ze ,,aborcja'' jest dobra.Ja widze ze Doku to osamotniony szaleniec i
    widze ze feministki odcinaja sie od niego ale co z tego?Nadal sa za mordowaniem
    dzieciatek.
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 18.03.03, 15:03
    A zatem skoro już się tak nawzajem oceniamy - co zrozumiałe po tak długiej i
    bliskiej znajomości- to powiedz Brovn, ty na tej łódzkiej Akademii Medycznej to
    czym się zajmujesz? Pilnujesz parkingu, zamiatasz korytarze, czy po prostu
    trzymają cię jako obiekt badań psychiatrycznych? Przy okazji - rozumiem, że
    powtarzając w kółko kawałek o mordowaniu dzieciątek mówisz z pozycji
    specjalisty - w końcu to okręg łódzki wsławił się dokonaniami w tej dziedzinie.
  • pwrzes 23.03.03, 09:13
    Ewok, a po co takie osobiste wycieczki ? Dyskutujemy na argumenty czy
    przerzucamy sie inwektywami ? Poczulas sie lepsza teraz ? :-/ Mialbym tez
    prosbe do Brom i doku aby sie logowali na forum, abym obu moglbym jednym
    kliknieciem 'zniknac'.

    Mors
    --
    email: mors(at)morsik(dot)net
  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 24.03.03, 12:53
    Moja Babcia zwykła mawiać, że do każdego należy przemawiać jego własnym
    językiem. No więc się staram. ;)
  • Gość: doku IP: *.mofnet.gov.pl 18.03.03, 11:45
    Są takie same jak wrogość do antykoncepcji. To wspólny mężczyznom instynkt do
    płodzenia jak największej ilości dzieci. Kobiety od milionów lat zainteresowane
    są jakością a nie ilością, instynktownie unikają zajścia w ciążę w trudnym
    okresie a gdy im się to nie uda, to próbują spowodować poronienie, a w
    ostateczności zabijają noworodka, bo oceniają taki wybór jako mniejsze zło.
    Mężczyźni starają się zmusić kobiety do zachodzenia w ciążę i rodzenia -
    religie zostały w tym właśnie celu stworzone, dlatego najważniejszym
    przykazaniem wzystkich religii jest : "rozmnażajcie się".

    Antyaborcjoniści są konsekwentni - są także wrogami antykoncepcji
  • pwrzes 23.03.03, 09:19
    Gość portalu: doku napisał(a):

    > Są takie same jak wrogość do antykoncepcji. To wspólny mężczyznom instynkt do
    > Antyaborcjoniści są konsekwentni - są także wrogami antykoncepcji

    Twoja teoria jest o kant d... potluc. Jestem przeciwny aborcji na zadanie a
    jakos nie jestem przeciwnikiem antykoncepcji a wrecz przeciwnie. Powtorz
    material o kwantyfikatorach ogolnych i niebezpieczenstwach ich stosowania.

    Mors
    --
    email: mors(at)morsik(dot)net
  • Gość: doku IP: *.mofnet.gov.pl 24.03.03, 11:18
    pwrzes napisał:

    > Jestem przeciwny aborcji na zadanie a
    > jakos nie jestem przeciwnikiem antykoncepcji a wrecz przeciwnie.

    Taka odosobniona opinia nie nadaje się do dyskusji. Nie są tutaj tematem Twoje
    problemy i zmagania sumienia.

    > Powtorz material o kwantyfikatorach ogolnych

    W takich dyskusjach w ogóle nie używam kwantyfikatorów, bo przedmiotem takich
    dyskusji zawsze jest np. klasyczny przypadek fanatyka, przeciętna feministka,
    większość mężczyzn, znaczący odsetek kobiet, w miarę zdrowy psychicznie
    człowiek, typowy zwariowany antyaborcjonista, zwyczajny obrońca życia poczętego
    itd.
  • pwrzes 24.03.03, 11:45
    Gość portalu: doku napisał(a):

    > W takich dyskusjach w ogóle nie używam kwantyfikatorów, bo przedmiotem takich
    > dyskusji zawsze jest np. klasyczny przypadek fanatyka, przeciętna feministka,
    > większość mężczyzn, znaczący odsetek kobiet, w miarę zdrowy psychicznie
    > człowiek, typowy zwariowany antyaborcjonista, zwyczajny obrońca życia
    poczętego

    Nie uzywasz ? No prosze, przejzyj swoje posty i moje odpowiedzi - znajdziesz
    pare dowodow. A nie istnieje cos takiego jak klasyczny przypadek, kazdy jest
    odmienny. Napisales, ze antyaborcjonisci sa przeciwni antykoncepcji - teoria
    bledna co widac na przykladzie chociazby mojej osoby. Nastepnym razem stosuj
    kwantyfikatory szczegolowe :P
    EOT

    Mors


    --
    email: mors(at)morsik(dot)net
  • Gość: doku IP: *.mofnet.gov.pl 24.03.03, 16:45
    pwrzes napisał:

    > Napisales, ze antyaborcjonisci sa przeciwni antykoncepcji - teoria
    > bledna co widac na przykladzie chociazby mojej osoby.

    Ja wiem bez Twoich zwierzeń, że istnieje antyaborcjonista, który popiera
    antykoncepcję. Tylko że taka wiedza jest bez wartości, bo nic nie mówi o
    naturze antyaborcjonistów. Podobnie zdanie "Isnieje mężczyzna o wzroście 172
    cm" nic nie mówi o naturze ludzkiej. Natomiast zdanie "mężczyźni są wyżsi od
    kobiet" niesie wiedzę. Dotarło?

    Antyaborcjoniści są przeciwko antykoncepcji - to jest wiedza wartościowa (jeśli
    się to rozumie, a nie powtarza jakąś demagogię o kwantyfikatorach bez
    zrozumienia).
  • goga.74 18.03.03, 16:23
    Ewok, nie chce mi sie juz pisac po raz chyba n-ty tego samego ;-)
    Napisze tylko, ze dla mnie ta cala ustawa i walka o zycie poczete to hipokryzja.
    Ustawa powoduje wiecej szkody niz pozytku i to jest dla mnie wystarczajace,
    zeby ja zmienic bez tych wszystkich gornolotnych slow w obronie zycia poczetego
    itd.

    Pozdrawiam,

    Znalazlam ciekawy link, choc moze stary i moze go ktos wczesniej juz podawal.
    www.waw.pdi.net/~polfedwo/publikacje/raporty/aborcja2000/index.htm







    Gość portalu: EWOK napisał(a):

    > Tak, wiem, temat aborcji był wałkowany przy najprzeróżniejszych okazjach.
    > Ale dostarczyliście mi - niektórzy z Was - świeżej pożywki do rozważań.
    > Po pierwsze - dlaczego pojawia się koncepcja pełnego utożsamiania zmienionej
    > (ewentualnie) ustawy aborcyjnej z przymusem dokonywania aborcji?
    > Wielokrotnie czytałam tutaj wypowiedzi, że feministki są grupką
    > sfrustowanych bab kanapowych bez żadnej mocy sprawczej. A tu nagle okazuje
    > się, że jeśli tylko ustawa zostanie zmieniona to ruszą one hurmem z kanapy i
    > za wlosy będą wlec opierające się ciężarne przemocą na skrobanki.
    > Po drugie skąd opinie, że póki obecna ustawa obowiązuje, przeprowadzenie
    > aborcji jest niemożliwe? Spodobała mi się wypowiedź pewnej dyskutantki na
    > forum kobieta - żeby ustawowo zabronić chorowania na raka. Statystyki
    > wyglądałyby imponująco - Polska - kraj bez raka. Służba zdrowia stanęłaby na
    > nogi - same korzyści.Ludzie mogliby się leczyć pokątnie w klinikach
    > nieobjętych statystyką. Jest takie powiedzenie - to, o czym nie wiemy - nie
    > istnieje. Z aborcją sprawa jest gorsza - wiemy, ale ignorujemy, a to już
    > jest hipokryzja.
    > Po trzecie - ktoś tu mówił o antykoncepcji i oddawaniu nieplanowanych dzieci
    > do adopcji. Tyle, że ci sami ludzie, którzy są zwolennikami obowiązującej
    > ustawy, starają się nie dopuścić do rzetelnego informowania młodych ludzi o
    > skutecznej antykoncepcji, poza tym antykoncepcja i adopcja pięknie brzmią z
    > perspektywy dużego miasta, a nie wszyscy w takich miejscach mieszkają. Może
    > to się wydać niewyobrażalne, ale są miejsca gdzie dziewczyna woli się poddać
    > pokątnej aborcji, która ją okaleczy niż donosić ciążę i oddać dziecko do
    > adopcji, bo wtedy dopiero byłaby napiętnowana jako wyrodna matka, a tak to
    > nikt się nie dowie i nie będzie wstydu.
    > Po czwarte co mają do kwestii aborcji wypowiedzi takie jak ta "szczęśliwej
    > matki"? Co ma piernik do wiatraka? Ktoś urodził dziecko i jest szczęśliwy,
    > ktoś urodził i jest nieszczęśliwy, a ktoś w ogóle nie urodził- samo życie.
    > Nie ma obowiązku być szczęśliwą matką, sama taką jestem, ale to nie powód,
    > żeby pluć na takich, którzy spełniają się w innych życiowych rolach.
    > Po piąte - nieustająco - dlaczego ludzie, którzy tak chętnie nazywają
    > aborcję morderstwem akceptują ustawę, która nie przewiduje za aborcję kary
    > takiej jak za morderstwo?
  • dziejas 19.03.03, 02:31
    goga.74 napisała:

    > Ewok, nie chce mi sie juz pisac po raz chyba n-ty tego samego ;-)
    > Napisze tylko, ze dla mnie ta cala ustawa i walka o zycie poczete to
    > hipokryzja.
    > Ustawa powoduje wiecej szkody niz pozytku i to jest dla mnie wystarczajace,
    > zeby ja zmienic bez tych wszystkich gornolotnych slow w obronie zycia
    > poczetego itd.

    tak. nie zapomnij tylko, ze gdyby twoi rodzice zdecydowali sie jednak na
    aborcje nie moglabys tutaj pisac. tak wiec mamy zgodnosc co do szkodliwych
    (niektorych) skutkow tej ustawy .

    pozdrawiam

  • Gość: EWOK IP: 213.241.18.* 19.03.03, 09:15
    dziejas napisał:

    >>
    > tak. nie zapomnij tylko, ze gdyby twoi rodzice zdecydowali sie jednak na
    > aborcje nie moglabys tutaj pisac. tak wiec mamy zgodnosc co do szkodliwych
    > (niektorych) skutkow tej ustawy .
    >
    Tak, tak. Bo ustawa zezwalająca na aborcję oznaczałaby, że każda osoba w ciąży
    musiałaby nieodwołalnie się jej poddać. A potem fakt aborcji byłby wpisywany w
    książeczkę zdrowia, a jakby się w wieku 25 lat nie miało na koncie ani jednej
    aborcji to by się płaciło grzywnę. Tak by to dokładnie wyglądało.
    No i zaskoczyła mnie informacja o wieku Gogi. Jeśli została poczęta w czasie
    obowiązywania obecnej ustawy, a wszystko na to wskazuje - według przedmówcy, to
    jak na dziewięciolatkę całkiem dobrze sobie radzi z pisaniem.
    >

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka